penta92 napisał/a:Ja trochę widzę że co by Ci ktoś nie napisał to bronisz się, że tak nie jest. Czy czasem pisząc pierwszego posta nie oczekiwales po prostu współczucia i odpowiedzi w stylu jaki to biedny nie jesteś i masz ciężko w życiu? I ogólnie to w ogóle nie Twoja wina?
To samo napisałam w swoim pierwszym poście, bo tak samo odebrałam pisanie Autora.
Niby jest winien, ale tak naprawdę w podobnych okolicznościach nikt nie miałby szans na wygraną. Taka typowa asekuracja.
Cytuję, że ktoś go zrani, a on pyta gdzie napisał, że dziewczyna go zrani. Chyba myślał o smoku heh.pawlo.waw zrobisz jak zechcesz, mnie nie musisz przekonywać do swoich racji.
Mam bliską osobę, która stosuje podobne taktyki, żeby w każdej sytuacji uniknąć odpowiedzialności. Cały świat jest winien jej niepowodzeniom. Zawsze chciała dobrze, zawsze się poświęca i robi wszystko dla wszystkich, a w sumie ludzie się od niej usuwają.
Praktycznie całe życie nie potrafi zbudować sensownej i trwałej relacji, bo jej małe kłamstewka, i wymigiwanie się i wykręty w stylu Twojego ostatniego popisu z nowym Pawłem - barbarzyńcą sprawiają, że ludzie nie mają do niej zaufania. Chce sprawić wrażenie osoby doskonałej, a skutek jest taki, że ludzie przestają jej zupełnie wierzyć.
Przyjęłaś teorię, według której cały ten wątek, cała moja obecność tutaj, jest chęcią jakiegoś zrzucenia odpowiedzialności na wszystko dookoła, tylko nie na mnie. Do tej teorii dobierasz kolejne stworzone przez Ciebie argumenty. Zdaję sobie sprawę z tego, że tu jest tyle postów w tym wątku, że nie jest możliwe, żebyś je wszystkie przeczytała i nikt od Ciebie tego nie wymaga. Jednakże gdybyś to zrobiła, zauważyłabyś dwie kluczowe kwestie, które przeczą Twojej teorii. Otóż po pierwsze, prawie 100% osób w tym wątku, wini mnie i głównie tylko mnie, za moją obecną sytuację. Ja natomiast nie bronię się (a więc nie zrzucam odpowiedzialności z siebie!) co przeczy Twojej teorii. Bazujesz na tym co zinterpretowałaś na podstawie mojego pierwszego posta, a to nie była prawidłowa interpretacja. Oczywiście zgodzę się z Tobą, że nie muszę Ciebie przekonywać do swoich racji, ani też zgadzać się z Twoją teorią. To co mi imputujesz jest klasyczną wilczą przysługą bo gdybym przyjął Twój odbiór mojej postaci, przyjąłbym coś, co nie jest prawdą. I gdybym w to brnął, pogrążałbym się w jakiejś iluzji. Ironicznie skomentowałem Twój post o wikingach i tatarach. Dlaczego? Ponieważ cała lektura tego wątku to jedna sprzeczność. Ktoś pisze, że nie można być nachalnym, że trzeba być stonowanym i innym razem ktoś pisze coś zupełnie innego. Przypomina mi się scena z filmu CK Dezerterzy, gdy von Nogayowi pokazywano obrazek kury w szpitalu. Choć cały czas mówił, że kura jest kurą, gdy raz mu się wymsknęło, że to jest osioł, to nie był w stanie przekonać lekarzy, że jednak na obrazku według niego jest kura. Ci już z góry określili podobnie jak Ty obierając swoją teorię o mnie, że coś jest nie tak z von Nogayem. Jestem anonimowym gościem z internetu, nie musisz mi wierzyć w to co zaraz napiszę, mój los jest Ci obojętny, niemniej spróbuję w jasny i klarowny sposób coś wyjaśnić, bez niedopowiedzeń: "nie zrzucam z siebie odpowiedzialności za mój los, nie mam też pretensji do kogoś o mój los, a uwaga, najważniejsza kwestia, cały wątek to swego rodzaju coming out, o czym wspominałem w pierwszym poście. Potrzebowałem wyrzucić z siebie parę rzeczy. Nie jest to próba wytłumaczenia się publicznie w stylu: "zobaczcie, jaki ja biedny, że mnie dziewczyny nie chcą" Czy taki coming out to dobra rzecz? Każdy oceni sam. Poza tym ile razy (nawet na ostatnich stronach) stawałem w obronie kobiet, za co mi się po głowie dostawało. Trochę to przeczy wizji gościa, który miałby obwiniać innych o swoje niepowodzenia.