Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Strony 1 2 3 14 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 829 ]

Temat: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Cieszę się, że zajrzałaś (opcjonalnie zajrzałeś, bo zapewne są tu też panowie) do tego wątku. Ten wpis będzie długi, więc zdaję sobie sprawę, że nie każdy doczyta go do końca. To zrozumiałe i tym bardziej będzie mi miło, jeśli ktoś jednak przeczyta całość. Nagród dla wytrwałych nie przewiduję, ale kto wie, może poprzez ten wpis dowiesz się czegoś nowego, coś Cię rozbawi, zaciekawi a może nawet sprawi, że po policzku spłynie łza? Tego nie wiem, mam jednak nadzieję, że nikogo ten wpis nie przyprawi o ciarki wstydu. Jednak na wszelki wypadek polecam (pomimo ciepłej pogody) zaopatrzyć się do czytania w jakiś sweter, bluzkę, ciepłą herbatę lub kawę. smile

Pierwsza, najważniejsza rzecz. Po co w ogóle piszę o takich rzeczach i to jeszcze na forum dla kobiet? Na pewno nie po to, jak mogłoby się wydawać, że chcę wzbudzić litość, a poprzez to czyjeś zainteresowanie. Nie, to nic z tych rzeczy. Nie jest to też jakiś ekshibicjonizm emocjonalny. To coś w rodzaju coming outu. Nie wiem czy też tak czasami macie, ale czasami gdy trapi Was jakiś problem, coś Was boli, chcecie się tym podzielić z innymi, by ten problem nie był już tylko w Was, by się z nim oswoić poprzez poinformowanie o nim innych. Myślę, że u mnie o to w tym chodzi.

Coś o mnie? Mam 33 lata, mieszkam i pracuję w Warszawie. Jestem pogodnym chłopakiem, który lubi potrawy z ziemniaczków oraz kolory zielony i niebieski. Jestem wesoły, skory do żartów, ale zawsze przy tym odpowiedzialny. Lubię wolny czas spędzać zarówno aktywnie (sport, spacer, taniec: lindy hop, charleston, boogie woogie) jak i bardziej biernie, siedząc i popijając kawkę ze śmietanką. Raczej ekstra - niż introwertyk.

Nie miałem nigdy dziewczyny. Bach! Ta informacja już do końca pozostanie w głowie każdemu, kto zechce przeczytać cały mój opis. Pewnie zastanawiacie się dlaczego chłopak w tym wieku zawsze był i w sumie to wciąż jest sam? Czy jest z nim coś nie tak? Może jest wyjątkowo nieatrakcyjny, brzydki, odpychający? Może ma paskudny charakter, albo jest nieśmiały? A może to on jest zbyt wybredny i nie chciał nigdy żadnej dziewczyny, która się nim interesowała? Zazwyczaj w tym momencie staram się wytłumaczyć, dlaczego wyszło tak, a nie inaczej, że nie miałem nigdy dziewczyny. Analizowałem wiele sytuacji, odnosiłem także do swojego życia ogólne trendy, na przykład to czym według mnie często kierują się współczesne kobiety. Co bym Wam nie napisał na temat powodów mojej samotności, braku powodzenia u dziewczyn to i tak nie jestem Wam w stanie udowodnić, czy to co napisałem to prawda. Ona, to jest prawda oczywiście jak w każdym przypadku jest i myślę, że po tylu latach analiz jest mi ona znana. I tak jak najczęściej to w życiu ( w przeciwieństwie do fikcji literackiej czy filmowej) bywa, jest bardzo prozaiczna. Na pytanie dlaczego nie miałem nigdy dziewczyny najłatwiej byłoby odpowiedzieć, że tak wyszło. Starałem się, a jakże, miałem wiele pomysłów, powiem nawet nieskromnie, że niektóre były ciekawe, ale nic to nie dało. Starałem się zainteresować niejedną dziewczynę, ale nie wyszło. Co ważne, naprawdę nigdy nie miałem i nie mam pretensji do którejkolwiek dziewczyny o to, że mnie nie chciała.

Często czytam opinie osób, w których mowa, że najpierw trzeba odnaleźć szczęście w życiu, dopiero potem można kogoś szukać. Nie do końca zgadzam się z tą opinią. Dlaczego? Ponieważ nie każdy potrafi odnaleźć się w samotności. Przykładem mogę być ja. Samotność nie daje mi szczęścia, które daje mi kontakt z ludźmi. Dodam, że ta samotność trwa cały czas, od lat, To wśród ludzi czuję się sobą, jestem wtedy wesoły i pogodny. Chcę budować swoją szczęśliwą przyszłość z kimś, nie samotnie. Gdybym szedł za takimi radami jak ta, o której wspominałem, byłbym skazany na samotność do końca życia, bo będąc sam nie potrafię być szczęśliwy. I tu dochodzę do ważnej kwestii. Pragnienie bliskości drugiej osoby, chęć życia dla niej, dzielenia się sobą, oddawania jej każdego dnia części siebie, to właśnie powoduję, że szukałem i szukam dziewczyny, w nadziei, że może i mnie któraś znajdzie i w następstwie tego, oboje odnajdziemy miłość. Nie chodzi mi o sam fakt: „bycia z kimś”, zapełnienia pustki w moim życiu, albo założenie związku,  jako jeden z celów w życiu, do „odhaczenia” na jakiejś liście. Na pewno tak nie jest. Nie uzależniam szczęścia od tego, czy z kimś będę, ja po prostu sam nie potrafię być szczęśliwy. „Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.” Ja się chcę dzielić, całe życie na to czekam.

Każdego z Nas różnią życiowe doświadczenia, a także perspektywy, to jak patrzymy na pewne rzeczy. Różnimy się charakterami i osobowościami. Stąd właśnie to co piszę, może nie znaleźć zrozumienia wśród wielu z Was. Bo kto mając za sobą doświadczenia (niestety często także trudne) życia w związku, zrozumie chłopaka, który nie miał nigdy takiej możliwości by żyć z kimś, czuć jego bliskość? Zbyt łatwo można kogoś pochopnie ocenić, nie znając jego życiowych doświadczeń. To co czujemy, jakie mamy potrzeby, to są subiektywne odczucia opierające się na naszych życiowych doświadczeniach i codziennych obserwacjach otaczającego Nas świata. Coś co jest dobre dla jednego, nie musi być dobre dla drugiego. Nasze charaktery i potrzeby się różnią, więc nie ma uniwersalnych rad dla każdego. Niby to oczywiste, ale jak życie pokazuje, nie zawsze.

Czuję się niepełnowartościowym mężczyzną. Nie wiem nie tylko co to seks, ale także nie mam pojęcia jak wygląda pocałunek, jak to jest iść z dziewczyną za rękę przez miasto. Chciałbym zaznać tego, jak i (może nawet bardziej od seksu) przytulenia przez dziewczynę, ale z biegiem lat zaczynam się obawiać, że nie będzie mi to dane, skoro do tej pory się nie udało.

Ktoś się zastanowi, ale dlaczego nie skorzystam z usług płatnego seksu. Odpowiedź jest dla mnie oczywista. Nie chcę tego robić, zwłaszcza, że już tyle lat tego nie zaznałem, z kimś, kto jest w stanie ze mną to zrobić tylko ze względu na pieniądze. Nie chcę tego robić na czas, niemalże mechanicznie. Nieraz sobie myślę, że w tych sprawach erotycznych, niech nie będzie uczucia między mną, a jakąś kobietą, ale niech będzie między mną a nią jakiś rodzaj obustronnej chęci, pociągania, chemii. I wtedy taki seks dla mnie miałby sens. Za pieniądze tego nie ma. Poza tym co mi da taki pojedynczy stosunek za pieniądze? Sam fakt utraty dziewictwa w ten sposób na samą myśl dołuje mnie jeszcze bardziej. Bo co zmieni w tym zakresie? Czy nagle dziewczyny zaczną mną interesować się jeszcze bardziej? A czy za pieniądze też są pocałunki i wszystko to co sprawia, że między kobietą a mężczyzną jest intymna atmosfera? Co z pieszczotami, co z erotyzmem? Jako prawiczek taki mechaniczny seks za pieniądze to nie dla mnie.

Ten fakt braku inicjacji, co może być dla Was dziwne, jest dla mnie powodem smutku. Jestem przez to zdołowany. Nie ukrywam, że czuję, że straciłem coś, co innym przychodzi w naturalny sposób. I że tych straconych lat już nie odzyskam.

Słyszałem, albo czytałem nieraz od dużo młodszych osób o ich pożyciu erotycznym. Myślę sobie, jak Wy to robicie, jak Wam się to udaje?

Jestem zdrowym, dobrze zbudowanym (również w tych ekhm miejscach intymnych) i to jeszcze bardziej budzi moją frustrację, że nie mogę spróbować: „jak to jest”. A chciałbym…
Ten seks, to wszystko co z nim związane, nie tylko sam stosunek, ale cała intymna otoczka, to mimo wszystko towarzyszyło mi w pragnieniach przez całe dotychczasowe życie. Teraz staram się to wygasić, by nie frustrować się jeszcze bardziej. Przypomniał mi się fragment filmu: „Podziemny Krąg” (uwaga, mały spoiler). W pewnym momencie jedna z bohaterek tego filmu, ciężko chora na raka kobieta, praktycznie umierająca, mówi, że chciałaby jeszcze zaznać w życiu… seksu. Pamiętam gdy to obejrzałem pierwszy raz, jak mnie to zniesmaczyło. Pomyślałem sobie, niedługo umrzesz, a o takich rzeczach myślisz. Wierzcie mi lub nie, ale teraz, w sytuacji, w której sam jestem, nie wiedząc czy kiedykolwiek zaznam bliskości kobiety, w pełni rozumiem słowa tej kobiety z filmu, jak i jej pragnienie. To niezwykłe, jak zmienił się mój punkt widzenia.

Ktoś, kto doszedł do tego momentu może się zastanawiać, po co to napisałem, czemu to służy? Przecież nie zainteresuje przez to nikogo. Chciałem się z Wami tym wszystkim podzielić, za dużo tego we mnie było.

Świat, w którym przyszło Nam żyć, nie dość, że nie jest taki jaki sobie wymarzyłem, to bywa gorszy, niż w moich najczarniejszych snach. Właśnie dlatego czasami mam wrażenie, że to co mnie otacza to właśnie jakiś straszny sen, z którego nie mogę się obudzić.

Ale mimo że nadziei jest już niewiele, jest jeszcze we mnie jej wątły płomień, która podpowiada mi, że może kiedyś logika mnie zawiedzie i mój los się odmieni, że nie będę sam, że jeszcze na mojej twarzy pojawi się szczery, niewymuszony uśmiech.

W avatarze mam swoje zdjęcie, żebyście wiedzieli (choćby z czystej ciekawości), jak wygląda człowiek, którego dobór naturalny wypchnął na boczny tor. To też rodzaj comming outu. Przed ukończeniem 30 lat, nigdy, ale to nigdy nie przyznałbym się do tego, że nie miałem nigdy dziewczyny, że jestem prawiczkiem. Teraz, gdy nawet nie wiem czy kiedyś ktoś mnie zechce, czy doświadczę inicjacji, przestało mi zależeć na tym, co ludzie pomyślą. Takiego comming outu nie dokonałbym w pracy, wśród znajomych. Czuję, czytając Wasz problemy, że tu mogę, że nie spotka mnie ostracyzm.

Dziękuję wszystkim, którzy doczytali ten tekst, aż do tego momentu. Podziwiam Was za wytrwałość. Ja bym nie dał rady. smile

Zobacz podobne tematy :
Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

1,2,3 pierwszy przeczytalem:)

3

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Można wiedzieć jak próbowałeś sobie kogoś znaleźć? Jakieś aplikacje, ulica, przez wspólnych znajomych?

Z tonu Twojego posta można wywnioskować, że jesteś bardzo spokojną osobą, trochę takim marzycielem-romantykiem. Jeżeli tak samo rozmawiasz z kobietami to nie dziwię się, że Ci nie wychodzi. To po prostu nie działa w relacjach damsko-meskich, a wręcz przeciwnie, jest to odpychające.

4

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Witam w klubie smile

5

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
edek z krainy kredek napisał/a:

1,2,3 pierwszy przeczytalem:)

Dzięki! Szacun, za wytrwałość. smile

6

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Hopefull napisał/a:

Można wiedzieć jak próbowałeś sobie kogoś znaleźć? Jakieś aplikacje, ulica, przez wspólnych znajomych?

Z tonu Twojego posta można wywnioskować, że jesteś bardzo spokojną osobą, trochę takim marzycielem-romantykiem. Jeżeli tak samo rozmawiasz z kobietami to nie dziwię się, że Ci nie wychodzi. To po prostu nie działa w relacjach damsko-meskich, a wręcz przeciwnie, jest to odpychające.

Bez presji i parcia, ale szukam zarówno w realnym świecie, jak i poprzez portale i aplikacje dla singli. Poprzez internet szukam dziewczyny od trzech lat, żałuję, że nie zacząłem wcześniej. Sam nie wiem dlaczego tak długo z tym zwlekałem.

Zdaję sobie sprawę, że kobiety mogą lubić facetów z charakterem. Wydaję mi się, że choć mam w sobie nutę romantyzmu, to jednak mam też trochę szaleństwa w pozytywnym tego znaczeniu (nie chodzi o to, że jestem wariatem smile. Przykładowo ten romantyzm wyrażał się u mnie w nietypowych pomysłach, gdy chciałem poderwać jakąś dziewczynę. Ale wszystko co robiłem zawsze było ze smakiem i wyczuciem (na przykład dawałem jakiś spersonalizowany prezent, często z powodu nietypowych okazji, co widać było, że im się podoba, taki nie za drogi, by nie speszyć tym dziewczyny, albo na przykład zdarzyło mi się wykonać piosenkę dla jakiejś dziewczyny, tak jak kiedyś jej to obiecałem). Nie wyszło mi w tym sensie, że z żadną nie byłem w związku, niemniej raczej odbierały mnie pozytywnie (friendzone?).  Tak czy owak starałem się.

Co do mnie, choć jestem z tych "opiekuńczych" facetów, to jednak nie jestem przysłowiowymi "ciepłymi kluchami" więc energii i pomysłów mi nie brakuję. Myślę, że gdybym miał dziewczynę, nie nudziłaby się ze mną. Jestem też co ważne odpowiedzialny, nie robię niczego pochopnie, nawet jeśli są to nieraz zwariowane rzeczy.

Lubię tańczyć swingowe (lindy hop i charleston) oraz rock and rollowe (boogie woogie) tańce. Uważam, że mam temperament, ale raczej to za mało dla kobiet, jeśli nie jest się ogólnie atrakcyjnym, na przykład poprzez wygląd.

Myślę, że ten temat mojego braku dziewczyny już wielokrotnie omawiałem i tak szczerze, choć ideałem nie jestem, bo ideałów nie ma, to nie jest tak, że ten brak dziewczyny to tylko i wyłącznie moja wina. Po prostu, gdy dziewczyna jedna, druga, trzecia, nie chce, to jest to ich wola i choćbym stawał na głowię, nie zmienię tego.

7

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
jakis_czlowiek napisał/a:

Witam w klubie smile


Witaj

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Ale o co chodzi???
Chcesz się pochwalić? Może tylko pożalić?
A może zareklamować...i wyrwać tu na forum dziewczynę?

9

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Cytat:
"Pierwsza, najważniejsza rzecz. Po co w ogóle piszę o takich rzeczach i to jeszcze na forum dla kobiet? Na pewno nie po to, jak mogłoby się wydawać, że chcę wzbudzić litość, a poprzez to czyjeś zainteresowanie. Nie, to nic z tych rzeczy. Nie jest to też jakiś ekshibicjonizm emocjonalny. To coś w rodzaju coming outu. Nie wiem czy też tak czasami macie, ale czasami gdy trapi Was jakiś problem, coś Was boli, chcecie się tym podzielić z innymi, by ten problem nie był już tylko w Was, by się z nim oswoić poprzez poinformowanie o nim innych. Myślę, że u mnie o to w tym chodzi."
.........................

Witaj i dziel się swoimi problemami.
Jeśli ten wątek, którego tytuł może sugerować bajkę, jest jednak prawdziwy,
to pisz, co Ci w duszy gra i odkrywaj swoje doświadczenia, przemyślenia, dążenia
do wyjścia z ukrycia.
Kiedyś bym powiedziała, że masz lekkie pióro, a teraz mówię, że klawiatura
Ciebie lubi.
Może i My Ciebie polubimy?
Czas pokaże.

10

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
zwyczajny gość napisał/a:

Ale o co chodzi???
Chcesz się pochwalić? Może tylko pożalić?
A może zareklamować...i wyrwać tu na forum dziewczynę?

Tak jak wspominałem na początku posta, chciałem to po prostu z siebie wyrzucić bo wewnątrz siedzi gdzieś żal.

11 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2022-05-13 19:05:48)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
cisza to ja napisał/a:

Cytat:
"Pierwsza, najważniejsza rzecz. Po co w ogóle piszę o takich rzeczach i to jeszcze na forum dla kobiet? Na pewno nie po to, jak mogłoby się wydawać, że chcę wzbudzić litość, a poprzez to czyjeś zainteresowanie. Nie, to nic z tych rzeczy. Nie jest to też jakiś ekshibicjonizm emocjonalny. To coś w rodzaju coming outu. Nie wiem czy też tak czasami macie, ale czasami gdy trapi Was jakiś problem, coś Was boli, chcecie się tym podzielić z innymi, by ten problem nie był już tylko w Was, by się z nim oswoić poprzez poinformowanie o nim innych. Myślę, że u mnie o to w tym chodzi."
.........................

Witaj i dziel się swoimi problemami.
Jeśli ten wątek, którego tytuł może sugerować bajkę, jest jednak prawdziwy,
to pisz, co Ci w duszy gra i odkrywaj swoje doświadczenia, przemyślenia, dążenia
do wyjścia z ukrycia.
Kiedyś bym powiedziała, że masz lekkie pióro, a teraz mówię, że klawiatura
Ciebie lubi.
Może i My Ciebie polubimy?
Czas pokaże.

Dzięki za miłe słowa.

12

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
cisza to ja napisał/a:

Cytat:
"Pierwsza, najważniejsza rzecz. Po co w ogóle piszę o takich rzeczach i to jeszcze na forum dla kobiet? Na pewno nie po to, jak mogłoby się wydawać, że chcę wzbudzić litość, a poprzez to czyjeś zainteresowanie. Nie, to nic z tych rzeczy. Nie jest to też jakiś ekshibicjonizm emocjonalny. To coś w rodzaju coming outu. Nie wiem czy też tak czasami macie, ale czasami gdy trapi Was jakiś problem, coś Was boli, chcecie się tym podzielić z innymi, by ten problem nie był już tylko w Was, by się z nim oswoić poprzez poinformowanie o nim innych. Myślę, że u mnie o to w tym chodzi."
.........................

Witaj i dziel się swoimi problemami.
Jeśli ten wątek, którego tytuł może sugerować bajkę, jest jednak prawdziwy,
to pisz, co Ci w duszy gra i odkrywaj swoje doświadczenia, przemyślenia, dążenia
do wyjścia z ukrycia.
Kiedyś bym powiedziała, że masz lekkie pióro, a teraz mówię, że klawiatura
Ciebie lubi.
Może i My Ciebie polubimy?
Czas pokaże.

Nie wiem dlaczego, ale w poprzednim poście przesłało mi się tylko jedno zdanie, a napisałem więcej? Oprócz podziękowań za miłe słowa chciałem dodać, że temat, który poruszyłem, to niestety nie jest bajkowa fikcja, a rzeczywistość. Co do forum, jest tu wiele ciekawych tematów i na pewno w niejednym z nich się wypowiem.

13

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Śmieszny przypadek, w jednym z ostatnich wątków jakaś dziewczyna wspomina, że miała 18 partnerów, a ja w moim wątku piszę, że nie byłem nigdy z dziewczyną. Różne bywają ludzkie historie.

14

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Cieszę się, że zajrzałaś (opcjonalnie zajrzałeś, bo zapewne są tu też panowie) do tego wątku. Ten wpis będzie długi, więc zdaję sobie sprawę, że nie każdy doczyta go do końca. To zrozumiałe i tym bardziej będzie mi miło, jeśli ktoś jednak przeczyta całość. Nagród dla wytrwałych nie przewiduję, ale kto wie, może poprzez ten wpis dowiesz się czegoś nowego, coś Cię rozbawi, zaciekawi a może nawet sprawi, że po policzku spłynie łza? Tego nie wiem, mam jednak nadzieję, że nikogo ten wpis nie przyprawi o ciarki wstydu. Jednak na wszelki wypadek polecam (pomimo ciepłej pogody) zaopatrzyć się do czytania w jakiś sweter, bluzkę, ciepłą herbatę lub kawę. smile

Pierwsza, najważniejsza rzecz. Po co w ogóle piszę o takich rzeczach i to jeszcze na forum dla kobiet? Na pewno nie po to, jak mogłoby się wydawać, że chcę wzbudzić litość, a poprzez to czyjeś zainteresowanie. Nie, to nic z tych rzeczy. Nie jest to też jakiś ekshibicjonizm emocjonalny. To coś w rodzaju coming outu. Nie wiem czy też tak czasami macie, ale czasami gdy trapi Was jakiś problem, coś Was boli, chcecie się tym podzielić z innymi, by ten problem nie był już tylko w Was, by się z nim oswoić poprzez poinformowanie o nim innych. Myślę, że u mnie o to w tym chodzi.

Coś o mnie? Mam 33 lata, mieszkam i pracuję w Warszawie. Jestem pogodnym chłopakiem, który lubi potrawy z ziemniaczków oraz kolory zielony i niebieski. Jestem wesoły, skory do żartów, ale zawsze przy tym odpowiedzialny. Lubię wolny czas spędzać zarówno aktywnie (sport, spacer, taniec: lindy hop, charleston, boogie woogie) jak i bardziej biernie, siedząc i popijając kawkę ze śmietanką. Raczej ekstra - niż introwertyk.

Nie miałem nigdy dziewczyny. Bach! Ta informacja już do końca pozostanie w głowie każdemu, kto zechce przeczytać cały mój opis. Pewnie zastanawiacie się dlaczego chłopak w tym wieku zawsze był i w sumie to wciąż jest sam? Czy jest z nim coś nie tak? Może jest wyjątkowo nieatrakcyjny, brzydki, odpychający? Może ma paskudny charakter, albo jest nieśmiały? A może to on jest zbyt wybredny i nie chciał nigdy żadnej dziewczyny, która się nim interesowała? Zazwyczaj w tym momencie staram się wytłumaczyć, dlaczego wyszło tak, a nie inaczej, że nie miałem nigdy dziewczyny. Analizowałem wiele sytuacji, odnosiłem także do swojego życia ogólne trendy, na przykład to czym według mnie często kierują się współczesne kobiety. Co bym Wam nie napisał na temat powodów mojej samotności, braku powodzenia u dziewczyn to i tak nie jestem Wam w stanie udowodnić, czy to co napisałem to prawda. Ona, to jest prawda oczywiście jak w każdym przypadku jest i myślę, że po tylu latach analiz jest mi ona znana. I tak jak najczęściej to w życiu ( w przeciwieństwie do fikcji literackiej czy filmowej) bywa, jest bardzo prozaiczna. Na pytanie dlaczego nie miałem nigdy dziewczyny najłatwiej byłoby odpowiedzieć, że tak wyszło. Starałem się, a jakże, miałem wiele pomysłów, powiem nawet nieskromnie, że niektóre były ciekawe, ale nic to nie dało. Starałem się zainteresować niejedną dziewczynę, ale nie wyszło. Co ważne, naprawdę nigdy nie miałem i nie mam pretensji do którejkolwiek dziewczyny o to, że mnie nie chciała.

Często czytam opinie osób, w których mowa, że najpierw trzeba odnaleźć szczęście w życiu, dopiero potem można kogoś szukać. Nie do końca zgadzam się z tą opinią. Dlaczego? Ponieważ nie każdy potrafi odnaleźć się w samotności. Przykładem mogę być ja. Samotność nie daje mi szczęścia, które daje mi kontakt z ludźmi. Dodam, że ta samotność trwa cały czas, od lat, To wśród ludzi czuję się sobą, jestem wtedy wesoły i pogodny. Chcę budować swoją szczęśliwą przyszłość z kimś, nie samotnie. Gdybym szedł za takimi radami jak ta, o której wspominałem, byłbym skazany na samotność do końca życia, bo będąc sam nie potrafię być szczęśliwy. I tu dochodzę do ważnej kwestii. Pragnienie bliskości drugiej osoby, chęć życia dla niej, dzielenia się sobą, oddawania jej każdego dnia części siebie, to właśnie powoduję, że szukałem i szukam dziewczyny, w nadziei, że może i mnie któraś znajdzie i w następstwie tego, oboje odnajdziemy miłość. Nie chodzi mi o sam fakt: „bycia z kimś”, zapełnienia pustki w moim życiu, albo założenie związku,  jako jeden z celów w życiu, do „odhaczenia” na jakiejś liście. Na pewno tak nie jest. Nie uzależniam szczęścia od tego, czy z kimś będę, ja po prostu sam nie potrafię być szczęśliwy. „Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.” Ja się chcę dzielić, całe życie na to czekam.

Każdego z Nas różnią życiowe doświadczenia, a także perspektywy, to jak patrzymy na pewne rzeczy. Różnimy się charakterami i osobowościami. Stąd właśnie to co piszę, może nie znaleźć zrozumienia wśród wielu z Was. Bo kto mając za sobą doświadczenia (niestety często także trudne) życia w związku, zrozumie chłopaka, który nie miał nigdy takiej możliwości by żyć z kimś, czuć jego bliskość? Zbyt łatwo można kogoś pochopnie ocenić, nie znając jego życiowych doświadczeń. To co czujemy, jakie mamy potrzeby, to są subiektywne odczucia opierające się na naszych życiowych doświadczeniach i codziennych obserwacjach otaczającego Nas świata. Coś co jest dobre dla jednego, nie musi być dobre dla drugiego. Nasze charaktery i potrzeby się różnią, więc nie ma uniwersalnych rad dla każdego. Niby to oczywiste, ale jak życie pokazuje, nie zawsze.

Czuję się niepełnowartościowym mężczyzną. Nie wiem nie tylko co to seks, ale także nie mam pojęcia jak wygląda pocałunek, jak to jest iść z dziewczyną za rękę przez miasto. Chciałbym zaznać tego, jak i (może nawet bardziej od seksu) przytulenia przez dziewczynę, ale z biegiem lat zaczynam się obawiać, że nie będzie mi to dane, skoro do tej pory się nie udało.

Ktoś się zastanowi, ale dlaczego nie skorzystam z usług płatnego seksu. Odpowiedź jest dla mnie oczywista. Nie chcę tego robić, zwłaszcza, że już tyle lat tego nie zaznałem, z kimś, kto jest w stanie ze mną to zrobić tylko ze względu na pieniądze. Nie chcę tego robić na czas, niemalże mechanicznie. Nieraz sobie myślę, że w tych sprawach erotycznych, niech nie będzie uczucia między mną, a jakąś kobietą, ale niech będzie między mną a nią jakiś rodzaj obustronnej chęci, pociągania, chemii. I wtedy taki seks dla mnie miałby sens. Za pieniądze tego nie ma. Poza tym co mi da taki pojedynczy stosunek za pieniądze? Sam fakt utraty dziewictwa w ten sposób na samą myśl dołuje mnie jeszcze bardziej. Bo co zmieni w tym zakresie? Czy nagle dziewczyny zaczną mną interesować się jeszcze bardziej? A czy za pieniądze też są pocałunki i wszystko to co sprawia, że między kobietą a mężczyzną jest intymna atmosfera? Co z pieszczotami, co z erotyzmem? Jako prawiczek taki mechaniczny seks za pieniądze to nie dla mnie.

Ten fakt braku inicjacji, co może być dla Was dziwne, jest dla mnie powodem smutku. Jestem przez to zdołowany. Nie ukrywam, że czuję, że straciłem coś, co innym przychodzi w naturalny sposób. I że tych straconych lat już nie odzyskam.

Słyszałem, albo czytałem nieraz od dużo młodszych osób o ich pożyciu erotycznym. Myślę sobie, jak Wy to robicie, jak Wam się to udaje?

Jestem zdrowym, dobrze zbudowanym (również w tych ekhm miejscach intymnych) i to jeszcze bardziej budzi moją frustrację, że nie mogę spróbować: „jak to jest”. A chciałbym…
Ten seks, to wszystko co z nim związane, nie tylko sam stosunek, ale cała intymna otoczka, to mimo wszystko towarzyszyło mi w pragnieniach przez całe dotychczasowe życie. Teraz staram się to wygasić, by nie frustrować się jeszcze bardziej. Przypomniał mi się fragment filmu: „Podziemny Krąg” (uwaga, mały spoiler). W pewnym momencie jedna z bohaterek tego filmu, ciężko chora na raka kobieta, praktycznie umierająca, mówi, że chciałaby jeszcze zaznać w życiu… seksu. Pamiętam gdy to obejrzałem pierwszy raz, jak mnie to zniesmaczyło. Pomyślałem sobie, niedługo umrzesz, a o takich rzeczach myślisz. Wierzcie mi lub nie, ale teraz, w sytuacji, w której sam jestem, nie wiedząc czy kiedykolwiek zaznam bliskości kobiety, w pełni rozumiem słowa tej kobiety z filmu, jak i jej pragnienie. To niezwykłe, jak zmienił się mój punkt widzenia.

Ktoś, kto doszedł do tego momentu może się zastanawiać, po co to napisałem, czemu to służy? Przecież nie zainteresuje przez to nikogo. Chciałem się z Wami tym wszystkim podzielić, za dużo tego we mnie było.

Świat, w którym przyszło Nam żyć, nie dość, że nie jest taki jaki sobie wymarzyłem, to bywa gorszy, niż w moich najczarniejszych snach. Właśnie dlatego czasami mam wrażenie, że to co mnie otacza to właśnie jakiś straszny sen, z którego nie mogę się obudzić.

Ale mimo że nadziei jest już niewiele, jest jeszcze we mnie jej wątły płomień, która podpowiada mi, że może kiedyś logika mnie zawiedzie i mój los się odmieni, że nie będę sam, że jeszcze na mojej twarzy pojawi się szczery, niewymuszony uśmiech.

W avatarze mam swoje zdjęcie, żebyście wiedzieli (choćby z czystej ciekawości), jak wygląda człowiek, którego dobór naturalny wypchnął na boczny tor. To też rodzaj comming outu. Przed ukończeniem 30 lat, nigdy, ale to nigdy nie przyznałbym się do tego, że nie miałem nigdy dziewczyny, że jestem prawiczkiem. Teraz, gdy nawet nie wiem czy kiedyś ktoś mnie zechce, czy doświadczę inicjacji, przestało mi zależeć na tym, co ludzie pomyślą. Takiego comming outu nie dokonałbym w pracy, wśród znajomych. Czuję, czytając Wasz problemy, że tu mogę, że nie spotka mnie ostracyzm.

Dziękuję wszystkim, którzy doczytali ten tekst, aż do tego momentu. Podziwiam Was za wytrwałość. Ja bym nie dał rady. smile

Pozwól że wtracę swoje trzy grosze. Mój przypadek był inny bo zawsze miałem sporo atrakcyjnych kobiet wokół mnie które chciały czegoś więcej niż relacji koleżeńskiej. Mimo to pozostałem prawiczkiem aż do 27ego roku życia. Chociaż szansę utraty dziewictwa miałem już w wieku 16 lat. Stchurzylem. Moim problemem było to że duża część kobiet/dziewczyn która chciała czegoś więcej była sympatią moich znajomych i przyjaciół na studiach czy szkoły średniej,albo byłem totalnie wybredny. Kierowałem się też jakimiś wyśrubowanym i zasadami etycznymi i naiwnej wierzę w "wielką miłość". Z drugiej strony byłem bardzo nieśmiały w otoczeniu kobiet które mi się mega podobały. Nawet jeśli odbywało się to z wzajemnością.  Po czasie żałowałem że nie poszalalem jak mogłem. Teraz mam 36 lat i moja długoletnia relacja się zakonczyla wyglądam nadal młodo więc będę chciał poszaleć.
Teraz w stosunku do Ciebie: moim zdaniem jesteś bardzo wrażliwym i inteligentnym facetem. Jednocześnie - nie zrozum mnie źle - myślisz/myslales dość naiwnie. Życie to niestety nie metafizyczne przechodzenie przez warstwy wielowymiarowe tylko bardzo często interakcje z bardzo prostymi ludźmi. Twój opis i to w jaki sposób piszesz daje mi do zrozumienia że w kontakcie z kobietami jesteś bardzo delikatny i automatycznie lądujesz we friend zone. Kobiety lubią mężczyzn zdecydowanych z charakterem i z totalnym "wyjebaniem". Twoje poczucie że "potrzebujesz" kobiety do szczęścia sprawia że nie jesteś dla kobiet atrakcyjnym. Nie wylądować we friend zone to niemożliwe. Jedynie ekstremalnie atrakcyjny facet za którym wzdycha większość kobiet i same rzucają się mu do łóżka może sobie pozwolić na bycie takim "hopeless romantic". Tak naprawde kobiety są dużo lepsze w odgadywaniu emocji. Jeśli kobieta widzi faceta pokroju młodego Leonardo Di Caprio czy Henrego Cavilla to automatycznie zakłada że on może mieć każda. Kiedy widzi normalnego faceta który robi maślane oczy - myśli że tak zachowuje się do każdej i ma automatycznie odruch obronny. W co najlepszym wypadku friend zone.  Nie wiem jak u ciebie z przyjaciółmi i męskimi wzorcami - ale moim zdaniem potrzebujesz kogoś jak Tyler Durden - kto w tobie wyzwoli mniej ułożonego faceta. Jeśli Tobie ciąży brak seksu - na twoim miejscu bym nawet temat ogarnął finansowo. Może zabrzmieć brutalnie ale robienie z tego jakiegoś mistycznego wydarzenia robi tobie źle. Oczywiście mogę się mylić natomiast weź pod uwagę że faceci którym same laski skaczą do łóżka traktują seks jako zabawę i mają go na pęczki. Większość osób w twoim wieku traktuje seks jak jedzenie czy picie. Dlatego wyluzuj - a przynajmniej się postaraj. Kobiety idealnie wyczuwają emocje i czytają z nas jak z kartki. Zadaj sobie pytanie - szukasz miłości do grobowej deski czy seksu? Jeśli seksu - co złego w zapłaceniu? Masz dwa wyjścia. Obudzić w sobie prawdziwego faceta który będzie zimnokrwistym myśliwym i zapomni o byciu głębokim mistykiem i po prostu poderwać kobietę na imprezie na one night stand,albo wynająć kobietę na kilka godzin i nie spiesząc się - zabawić się. Weź pod uwagę że to tylko moje zdanie. I zawsze wszędzie jest drugie dno. Wiem że nie da się wszystkiego opisać, streścić całego życia. Więc no. Trzymam kciuki.

15 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-05-14 22:29:00)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

W skrócie - jak jesteś normalnym spokojnym facetem, to żadna dziewczyna na Ciebie nie spojrzy. Lepiej być bad boyem. Przywal jej z liścia na dzień dobry albo od razu złap za cycki. Pewnie się bardziej jej to spodoba tongue

16

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
jakis_czlowiek napisał/a:

W skrócie - jak jesteś normalnym spokojnym facetem, to żadna dziewczyna na Ciebie nie spojrzy. Lepiej być bad boyem. Przywal jej z liścia na dzień dobry albo od razu złap za cycki. Pewnie się bardziej jej to spodoba tongue

Hahaha tongue

17

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Irate napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

W skrócie - jak jesteś normalnym spokojnym facetem, to żadna dziewczyna na Ciebie nie spojrzy. Lepiej być bad boyem. Przywal jej z liścia na dzień dobry albo od razu złap za cycki. Pewnie się bardziej jej to spodoba tongue

Hahaha tongue

Celowo wyolbrzymiam. Ale coś w tym pewnie jest.

18

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Dzięki Irate za rzeczowe podejście do mojego tematu i za garść cennych rad. Dają do myślenia. Fajnie, że nawiązałeś też (wspomniany Tyler Durden) do filmu: " Fight Club", o którym wspominałem w swoim pierwszym poście w tym wątku.

Miałem podobnie i też wydawało mi się, że w moim przypadku będzie tak, że pojawi się miłość, że będzie związek i wtedy też może pojawi się jakaś bliskość fizyczna, nawet jeśliby to było dopiero po ślubie. Jednak życie zweryfikowało te marzenia, miłości nie było, dziewczyny jak się okazało jak nie było, tak dalej też nie ma. Myślę, że już nie będę wałkował tematu tego co było, bo i tak te moje wpisy są tak długie, że niewiele osób je czyta. Dodam tylko, że raczej śmiałości mi nie brakuje, ale pewnie ma ona jakieś granice, których do tej pory nie przekroczyłem (bo i też nie miałem okazji). Samo to, że na przykład dużo tańczę powoduje, że nie mam problemu złapać jakąś dziewczynę za talię podczas tańca, a podobno prawiczkom takie rzeczy nie przychodzą łatwo. wink Innymi słowy raczej chyba nie wyglądam na stereotypowego prawiczka. smile Ale żebym kiedykolwiek był z jakąś dziewczyną w sytuacji, że możliwe jest coś więcej, choćby pocałunek, to tak szczerze, nie miałem takiej okazji ani razu. Nie mam zielonego pojęcia jak do tego w ogóle dojść, jak to się innym udaje, ani też nie mam obecnie żadnej takiej dziewczyny w otoczeniu, z którą mogłoby coś takiego mieć miejsce. Dlatego muszę czekać, muszę dalej szukać i nie będę szukał partnerki stricte do seksu, bo głównie skupiam się na znalezieniu dziewczyny, założeniu związku. Co do seksu, choć chciałbym go spróbować (ileż można czekać? wink ), to wiem, że gdybym tak jawnie jakiejś dziewczynie, którą ledwo poznałem wyskoczył z tym tematem, że mi w głowie takie rzeczy, to ta znajomość skończyłaby się szybko. Nie chcę, naprawdę nie chcę być jakimś dwulicowym gościem (których pełno na portalach dla singli), chcę być uczciwy względem tych dziewczyn, więc nie śmiałbym szukać dziewczyny, a z tyłu głowy mieć seks. On może się pojawić, (a i owszem, czemu nie) ale za obopólną chęcią. Ale jak dojść do takiego etapu skoro ja nawet w związku nie byłem? Dalej próbuję. Ale raczej prędko dziewictwa nie stracę. O ile w ogóle...

Seksu z prostytutką nie chcę. Wspominałem o powodach w pierwszym poście. To kwestia zasad, dobrze je mieć. Poza tym dbałem o swoje zdrowie, higienę, nie chcę tego zaprzepaścić przez jeden wyskok.

19

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
jakis_czlowiek napisał/a:

W skrócie - jak jesteś normalnym spokojnym facetem, to żadna dziewczyna na Ciebie nie spojrzy. Lepiej być bad boyem. Przywal jej z liścia na dzień dobry albo od razu złap za cycki. Pewnie się bardziej jej to spodoba tongue

Coś w tym może jest, bo już nieraz o tym słyszałem. Dobrze by było, gdyby jakaś pani się na ten temat wypowiedziała, bo my faceci to jednak patrzymy na pewne rzeczy po swojemu i tak samo możemy je odbierać. wink

20

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Dzięki Irate za rzeczowe podejście do mojego tematu i za garść cennych rad. Dają do myślenia. Fajnie, że nawiązałeś też (wspomniany Tyler Durden) do filmu: " Fight Club", o którym wspominałem w swoim pierwszym poście w tym wątku.

Miałem podobnie i też wydawało mi się, że w moim przypadku będzie tak, że pojawi się miłość, że będzie związek i wtedy też może pojawi się jakaś bliskość fizyczna, nawet jeśliby to było dopiero po ślubie. Jednak życie zweryfikowało te marzenia, miłości nie było, dziewczyny jak się okazało jak nie było, tak dalej też nie ma. Myślę, że już nie będę wałkował tematu tego co było, bo i tak te moje wpisy są tak długie, że niewiele osób je czyta. Dodam tylko, że raczej śmiałości mi nie brakuje, ale pewnie ma ona jakieś granice, których do tej pory nie przekroczyłem (bo i też nie miałem okazji). Samo to, że na przykład dużo tańczę powoduje, że nie mam problemu złapać jakąś dziewczynę za talię podczas tańca, a podobno prawiczkom takie rzeczy nie przychodzą łatwo. wink Innymi słowy raczej chyba nie wyglądam na stereotypowego prawiczka. smile Ale żebym kiedykolwiek był z jakąś dziewczyną w sytuacji, że możliwe jest coś więcej, choćby pocałunek, to tak szczerze, nie miałem takiej okazji ani razu. Nie mam zielonego pojęcia jak do tego w ogóle dojść, jak to się innym udaje, ani też nie mam obecnie żadnej takiej dziewczyny w otoczeniu, z którą mogłoby coś takiego mieć miejsce. Dlatego muszę czekać, muszę dalej szukać i nie będę szukał partnerki stricte do seksu, bo głównie skupiam się na znalezieniu dziewczyny, założeniu związku. Co do seksu, choć chciałbym go spróbować (ileż można czekać? wink ), to wiem, że gdybym tak jawnie jakiejś dziewczynie, którą ledwo poznałem wyskoczył z tym tematem, że mi w głowie takie rzeczy, to ta znajomość skończyłaby się szybko. Nie chcę, naprawdę nie chcę być jakimś dwulicowym gościem (których pełno na portalach dla singli), chcę być uczciwy względem tych dziewczyn, więc nie śmiałbym szukać dziewczyny, a z tyłu głowy mieć seks. On może się pojawić, (a i owszem, czemu nie) ale za obopólną chęcią. Ale jak dojść do takiego etapu skoro ja nawet w związku nie byłem? Dalej próbuję. Ale raczej prędko dziewictwa nie stracę. O ile w ogóle...

Seksu z prostytutką nie chcę. Wspominałem o powodach w pierwszym poście. To kwestia zasad, dobrze je mieć. Poza tym dbałem o swoje zdrowie, higienę, nie chcę tego zaprzepaścić przez jeden wyskok.

Masz duzo zasad - wydaje mi sie ze brak przekraczania ich moze stanowic u Ciebie problem. Kobiety to nie chodzace poezje i trzeba po prostu dzialac. Uwazam ze kazda kobieta lubi czasem zaszalec jesli sie jej facet spodoba. Kobieta jak facet - tez czlowiek. Facet to nie cieple kluchy ktore czekaja na pozwolenie i ruch kobiety. Jesli tanczysz i jest dotyk a do tego patrzycie sobie prosto w oczy to jesli odgadniesz reszte sygnalow to wystarczy odgarnac kobiecie wlosy, przejechac delikatnie dlonia po szyi i pocalowac. Zero filozofii. Jesli podchodzisz do tematu ze "nie chcesz byc dwulicowym gosciem" to uwazam ze za bardzo myslisz tutaj jednostronnie. Flirt i namietnosc to gra. Ludzie sa w roznym nastroju. I ida na imprezy w roznym celu. Nie kazdy to swietosc szukajacy zwiazku. Kobieta z reguly woli zaszalec z nieznajomym i byc ciekawa jak potoczy sie to dalej niz czuc ze facet obchodzi sie z nia jak z jajkiem. Nie traktuj kobiet jak dzieci ktore nie potrafia o siebie zadbac. Jesli pokazujesz ze "nie przekraczasz granicy" to jestes spalony u wiekszosci kobiet. W milosci i relacjach damsko meskich chodzi o ten ogien i przekraczanie granic. Problem w tym ze takie podejscie sie albo ma albo wypracuje. Tez ciekaw jestem opinii kobiet. Uwazam ze podchodzisz do kobiet jak 16-latek na szkolnej dyskotece w stosunku do kolezanki z klasy w ktorej sie kocha. A mowimy tu o kobietach czesto 30-paro letnich ktore nie jedno robily i widzialy. Nie wydaje mi sie ze dla dojrzalych kobiet  takie podejscie jest atrakcyjne.

21 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-05-15 00:22:00)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Irate napisał/a:

W milosci i relacjach damsko meskich chodzi o ten ogien i przekraczanie granic. Problem w tym ze takie podejscie sie albo ma albo wypracuje. Tez ciekaw jestem opinii kobiet. Uwazam ze podchodzisz do kobiet jak 16-latek na szkolnej dyskotece w stosunku do kolezanki z klasy w ktorej sie kocha. A mowimy tu o kobietach czesto 30-paro letnich ktore nie jedno robily i widzialy. Nie wydaje mi sie ze dla dojrzalych kobiet  takie podejscie jest atrakcyjne.

Ta, tylko problem jak w relacjach z kobietami dalej jest się na poziomie gimnazjum. Mając >30 lat nie ma wielkich szans, żeby "wypracować" łatwo coś, czego inni się uczyli już od czasów szkolnych przez naście lat. Normalni ludzie w tym wieku wiedzą mniej więcej czego oczekiwać od kobiet, jak się zachować, itp. My nie wiemy. Więc np. ja z góry mam przesrane, bo sam z siebie raczej tych granic nie przekroczę, bo mam nadal podejście rodem z czasów szkolnych. Nadal mam np. obawy, żeby chociaż dotknąć dziewczynę w rękę. A kobiety mi w tym nie pomogą, tylko po prostu z góry skreślą, bo po co się męczyć z kimś takim.

22 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2022-05-15 00:57:34)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Możliwe, że ewolucja w ten sposób odsuwa nas na boczny tor. Taka jest prawda.

Niemniej o ile Irate po raz kolejny dzieli się ciekawymi przemyśleniami (dzięki

23

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

...(dzięki

24

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

...to fajnie byłoby poznać kobiecy punkt widzenia. Oki, nie miałem nigdy dziewczyny, ale podobno bystrości mi nie brakuje i też pewne rzeczy dostrzegam. I też nie uważam, że każda kobieta oczekuje tego, by dany facet na przykład we wspominanym tańcu przechylił ją i zaczął całować. To jest kwestia wyczucia. Wyczucia tego, że dana kobieta może tego chcieć. Ja z ręką na sercu (czemu miałbym tu kłamać) nie miałem takiej sytuacji, by jakaś kobieta w mojej obecności, miała w oczach te przysłowiowe kurwki i chciałaby, bym ją pocałował. Myślę, że nie jestem aż tak nieogarnięty, bym tego nie dostrzegł. A gdybym bez tego sam z siebie zrobił coś wbrew jej woli... No to mogłoby się w najlepszym wypadku skończyć tylko na otrzymaniu od niej liścia w twarz. Podsumowując, nie doszedłem do takiego etapu, by u mnie z kobietą mogło być coś więcej, na przykład pocałunek, ale choć możecie mi nie wierzyć, jestem pewien, że bym taki moment wyczuł. Nie sądzę też, że wszystkie kobiety szukają takich facetów w stylu macho, ale tu bardziej przydałaby się opinia pań. Owszem, kobiety (i zresztą nie tylko one, bo ludzie ogólnie nie lubią niezdecydowanych) szukają zdecydowanych facetów. Co jak co, ale ze mnie konkretny gość, u mnie nie ma "chyba" tylko zawsze jest "tak" albo "nie". Więc tu nie ma problemu. Po prostu, nie miałem jeszcze takiej sytuacji, bym tym konkretnym zachowaniem mógł się wykazać. Wtedy, gdybym wyczuł, że kobieta tego chce, nie bałbym się jej pocałować. Ale tak daleko jeszcze nie doszedłem. PS Przepraszam za post pod postem, ale z niewiadomych przyczyn, ucięło mi tego posta.

25

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Taka myśl mi przeszła przez głowę, a gdyby to wszystko olać, zdystansować się od tego? Pytanie tylko jak tego dokonać? Jak zabić sobie w pragnienie bliskości drugiej osoby, jak wytłumić chęć tej bliskości, również w wymiarze fizycznym? Nie ma się co oszukiwać, akurat ja jestem człowiekiem, który nie lubi żyć w ułudzie i tak sobie myślę, że skoro do tej pory nie miałem dziewczyny i skoro do tej pory nie byłem nigdy z dziewczyną, pomimo lat poszukiwań, to biorąc pod uwagę to, jak zasuwa ten czas, może być tak, że nie znajdę dziewczyny. Pytanie jak gość, który ma 33 lata i który zawsze marzył o tym by być w związku z kobietą, który ma w sobie pragnienie życia nie tylko dla siebie, ale i także dla kogoś, może wyzbyć się tego pragnienia? Dlaczego ewolucja, skoro mnie wyautowała, nie pozbędzie się mnie? To nie fair. Pasje, kariera zawodowa? Owszem to jest w moim życiu i w tych aspektach dalej będę chciał się realizować. To samo z podróżami po świecie. Ale to nie wypełni tej pustki, którą czuję wewnątrz. Nieraz słyszę słowa, z którymi nie do końca się zgadzam, że aby być z kimś w szczęśliwym związku, należy być najpierw szczęśliwym samemu z sobą. Rozumiem ten tok myślenia. Pytanie tylko jak to osiągnąć, skoro samotność nie daje mi szczęścia? Pytanie jak mam się cieszyć z czegoś, co jest dla mnie nieznośne? Niestety odpowiedzi od ludzi dających mi te rady, jak mam to szczęście osiągnąć będąc samotny, nie dostaję. Być może dlatego, że najczęściej takie rady dają osoby, które patrzą na życie ze swojej perspektywy, często osób, które mają za sobą trudne doświadczenia w zakończonych związkach. A mówią do gościa, który nigdy w związku nie był. Ich samotność po rozstaniu z kimś może cieszyć, ale ja nigdy w związku nie byłem, więc u mnie żadna zmiana nie zaszła i samotność mnie nie cieszy.

Co do tematu wątku, a mianowicie seksu. Tyle się o nim słyszy, czy to w filmach, piosenkach, w reklamach na przykład środków na erekcję, gdzie seks przedstawia się jako istotny aspekt życia, ale czy faktycznie to jest tak istotna część życia? A może to tylko napompowany balonik? Naprawdę chciałbym się od tego zdystansować, zapomnieć, ale niestety, problem jest też natury biologicznej. O ile mogę starać się pewne rzeczy próbować sobie wytłumaczyć, o tyle popędu u zdrowego faceta, którym jestem, tak na pstryk nie wyłączę. I to jest problem. Gdybym był aseksualny, myślę, że miałbym znacznie łatwiej i o tę jedną troskę z głowy miałbym mniej.

26

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Pawlo,

Rozważałeś kiedyś przedyskutowanie swojej sytuacji ze specjalistą (np. terapeutą)?

Na forum można czasami sięgnąć rady, zobaczyć punkt widzenia zupełnie obcych osób żeby się trochę zorientować, ale w Twoim przypadku za bardzo nie wiem w czym ma Ci pomóc ten wątek. Wyglądasz dobrze, jesteś wygadany (a właściwie wypisany), sprzedajesz się w dobrym świetle a mimo to mając 33 lata dalej jesteś singlem. Dla mnie jest to znak że czegoś nam nie mówisz i być może sam nie jesteś tego świadomy. Przyczyn może być milion, na forum możesz omijać niewygodne pytania, ale doświadczony terapeuta nie da Ci uciec i jak zobaczy że jakieś pytanie zaczyna Ci psuć Twoją narrację to nie odpuści tylko dojdzie do sedna. Może masz w sobie jakieś przekonania wyniesione z domu rodzinnego, może jesteś kryptogejem tak mocno wypartym że sam już tego nie czujesz, może Twoja relacja z mamą była nie do końca taka jaka być powinna.

Jeżeli faktycznie chcesz coś pchnąć w swoim życiu to zachęcałbym do spotkania ze specjalistą 1 na 1.

27

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Taka myśl mi przeszła przez głowę, a gdyby to wszystko olać, zdystansować się od tego? Pytanie tylko jak tego dokonać? Jak zabić sobie w pragnienie bliskości drugiej osoby, jak wytłumić chęć tej bliskości, również w wymiarze fizycznym? Nie ma się co oszukiwać, akurat ja jestem człowiekiem, który nie lubi żyć w ułudzie i tak sobie myślę, że skoro do tej pory nie miałem dziewczyny i skoro do tej pory nie byłem nigdy z dziewczyną, pomimo lat poszukiwań, to biorąc pod uwagę to, jak zasuwa ten czas, może być tak, że nie znajdę dziewczyny. Pytanie jak gość, który ma 33 lata i który zawsze marzył o tym by być w związku z kobietą, który ma w sobie pragnienie życia nie tylko dla siebie, ale i także dla kogoś, może wyzbyć się tego pragnienia? Dlaczego ewolucja, skoro mnie wyautowała, nie pozbędzie się mnie? To nie fair. Pasje, kariera zawodowa? Owszem to jest w moim życiu i w tych aspektach dalej będę chciał się realizować. To samo z podróżami po świecie. Ale to nie wypełni tej pustki, którą czuję wewnątrz. Nieraz słyszę słowa, z którymi nie do końca się zgadzam, że aby być z kimś w szczęśliwym związku, należy być najpierw szczęśliwym samemu z sobą. Rozumiem ten tok myślenia. Pytanie tylko jak to osiągnąć, skoro samotność nie daje mi szczęścia? Pytanie jak mam się cieszyć z czegoś, co jest dla mnie nieznośne? Niestety odpowiedzi od ludzi dających mi te rady, jak mam to szczęście osiągnąć będąc samotny, nie dostaję. Być może dlatego, że najczęściej takie rady dają osoby, które patrzą na życie ze swojej perspektywy, często osób, które mają za sobą trudne doświadczenia w zakończonych związkach. A mówią do gościa, który nigdy w związku nie był. Ich samotność po rozstaniu z kimś może cieszyć, ale ja nigdy w związku nie byłem, więc u mnie żadna zmiana nie zaszła i samotność mnie nie cieszy.

Co do tematu wątku, a mianowicie seksu. Tyle się o nim słyszy, czy to w filmach, piosenkach, w reklamach na przykład środków na erekcję, gdzie seks przedstawia się jako istotny aspekt życia, ale czy faktycznie to jest tak istotna część życia? A może to tylko napompowany balonik? Naprawdę chciałbym się od tego zdystansować, zapomnieć, ale niestety, problem jest też natury biologicznej. O ile mogę starać się pewne rzeczy próbować sobie wytłumaczyć, o tyle popędu u zdrowego faceta, którym jestem, tak na pstryk nie wyłączę. I to jest problem. Gdybym był aseksualny, myślę, że miałbym znacznie łatwiej i o tę jedną troskę z głowy miałbym mniej.

Sądzę, że sam zauważyłeś problem a jednocześnie to, że rozwiązanie go jest ekstremalnie trudne. To taki zamknięty krąg. Ze swojego doświadczenia dodam, że jak już jesteś w związku to bez względu na to czy wcześniej miałeś powodzenie - nagle to powodzenie działa ze zdwojoną siła i kobiet które ciebie chcą jest jeszcze więcej. Z mojej perspektywy wynika to z tego, że jesteś obojętny a to jednak kręci kobiety. Niestety w oczach kobiet bycie "needy" jest odpychające. Rozumiem twoje argumenty o tym że nikt nie byl w stanie Tobie zaproponować rozwiązania. Moim zdaniem jednym rozwiązaniem jest ogarnięcie kogoś kto szczerze powie co robisz nie tak. Kogoś kto ma doświadczenie, kto wie jak postępować z kobietami i co robisz źle. No i praca nad sobą. Nie da się niestety mieć mindsetu że nie potrzebujesz kobiety. W sensie da - ale nie jest to łatwe. A tym bardziej dla kogoś kto nie był z żadną kobieta i ma na to parcie. Największym twoim problemem jest to że kobieta jest u Ciebie na ołtarzu. Niestety kobiety umawiają się "w górę" czyli z facetami wyżej niż one w hierarchii. Jeśli sam ustawiasz je nad sobą - to zawsze dla nich będziesz też poniżej. Proste. Pamiętaj że życie jest po to żeby się bawić. Ja całowałem, piescilem w życiu dziesiątki kobiet, byłem w kilku związkach - a i tak czuję że nie wyszalalem się jak mogłem. W większości z tych sytuacji będziesz miał jakiegoś kaca moralnego, będziesz szukał czegoś więcej itd. ale o to w tym wszystkim chodzi. Pamiętaj że świat to ocean gówna na którego dnie są pojedyncze diamenty. Jeśli się nie zanurzysz to ich nie wylowisz.
Szukanie miłości i bliskości to nie wyczekiwanie na pociąg - to raczej jazda autostopem, gdzie nie każde auto zawiezie cię do celu. Ludzie kończą będąc prawiczkami i dziewicami do końca życia dlatego że powtarzają bledne zachowania zakorzenione od nastoletnich lat.
To jedyna recepta na szczęście. Znam ludzi którzy są samotni od lat. Bardzo często dlatego że nie potrafili zmienić swojego podejścia czy zachowania. Odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś w stanie zaakceptować taki stan rzeczy i być do końca życia sam, czy jesteś w stanie jak właśnie w Fight Club (nomen omen najważniejszy film dla mnie osobiście) zmienić percepcję i zachowanie. Wybór jest twój. Masz 33 lata i wiesz że życie nie jest łatwe. Albo wyjdziesz ze swojej strefy komfortu i się ogarniesz albo będziesz sam tak czy siak.

28

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Foxterier napisał/a:

Pawlo,

Rozważałeś kiedyś przedyskutowanie swojej sytuacji ze specjalistą (np. terapeutą)?

Na forum można czasami sięgnąć rady, zobaczyć punkt widzenia zupełnie obcych osób żeby się trochę zorientować, ale w Twoim przypadku za bardzo nie wiem w czym ma Ci pomóc ten wątek. Wyglądasz dobrze, jesteś wygadany (a właściwie wypisany), sprzedajesz się w dobrym świetle a mimo to mając 33 lata dalej jesteś singlem. Dla mnie jest to znak że czegoś nam nie mówisz i być może sam nie jesteś tego świadomy. Przyczyn może być milion, na forum możesz omijać niewygodne pytania, ale doświadczony terapeuta nie da Ci uciec i jak zobaczy że jakieś pytanie zaczyna Ci psuć Twoją narrację to nie odpuści tylko dojdzie do sedna. Może masz w sobie jakieś przekonania wyniesione z domu rodzinnego, może jesteś kryptogejem tak mocno wypartym że sam już tego nie czujesz, może Twoja relacja z mamą była nie do końca taka jaka być powinna.

Jeżeli faktycznie chcesz coś pchnąć w swoim życiu to zachęcałbym do spotkania ze specjalistą 1 na 1.

Chyba masz tu sporo racji. Też uważam że samemu sobie nie da się pomóc.

29

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Ten wątek w sumie ma pomagać w tym, że mogę powiedzieć co mi leży na sercu. A to już jest wiele. Nie mam komu się wygadać, a to forum jak czytałem o nim, może służyć temu, że ludzie piszą tu o tym, co ich boli. Dlatego i ja postanowiłem to zrobić. Nie musi mnie nikt pocieszać, ani współczuć, czy użalać się nade mną, jaki "ja biedny Pawełek jestem", ale jeśliby choć jedna osoba wykazała zrozumienie, to byłoby mi bardzo miło.

Z porad terapeutów oczywiście korzystałem (byłem też u trenerki, która pomaga osobom samotnym, bądź w związkach). Oczywiście nie będę dyskredytował tych wizyt, wiele ciekawych rzeczy się tam dowiedziałem i fajnie było porozmawiać na tematy, które mnie bolą, ale tak jak mi powiedziała jedna doświadczona terapeutka, rozmawianie o problemach ich nie rozwiążę, a moim problemem jest to, że nie mam i nie miałem dziewczyny. Gdybym ją miał, nie byłoby tematu. Ta pani co było dla mnie miłe, nie doszukała się we mnie problemu i to był dla mnie taki zaczyn, bym wreszcie przestał obwiniać siebie o to, że jestem sam. No właśnie. Choć się tym nie chwalę z wiadomych względów, to gdy ktoś słyszy, że nie miałem nigdy dziewczyny, to od razu staję pod gradobiciem pytań, a dlaczego? Tak jakby to była tylko moja wola. I pytania dotyczące mnie, czy jest ze mną coś nie tak? Może jestem wyjątkowo nieatrakcyjny, brzydki, odpychający? Może mam paskudny charakter, albo jestem nieśmiały? A może jestem zbyt wybredny i nie chciałem nigdy żadnej dziewczyny, która się mną interesowała? Zazwyczaj w tym momencie starałem się wytłumaczyć, dlaczego wyszło tak, a nie inaczej, że nie miałem nigdy dziewczyny. Analizowałem wiele sytuacji, odnosiłem także do swojego życia ogólne trendy, na przykład to czym według mnie często kierują się współczesne kobiety, by ukazać tego powody, starając się przy tym napisać to w sposób taki, by nie zniechęcić do siebie nikogo, a już na pewno, aby nikogo nie zranić. Bo tak naprawdę nigdy nie miałem i nie mam pretensji do którejkolwiek dziewczyny o to, że mnie nie chciała. Co bym jednak nie napisał na temat powodów mojej samotności, braku powodzenia u dziewczyn to i tak nie jestem w stanie udowodnić, czy to co napisałem to prawda (ludzie i tak swoje wiedzą). Ona, to jest prawda oczywiście jak w każdym przypadku jest i myślę, że po tylu latach analiz jest mi ona znana. I tak jak najczęściej to w życiu ( w przeciwieństwie do fikcji literackiej czy filmowej) bywa, jest bardzo prozaiczna. Na pytanie dlaczego nie miałem nigdy dziewczyny najłatwiej byłoby odpowiedzieć, że tak wyszło. Starałem się, a jakże, miałem wiele pomysłów, powiem nawet nieskromnie, że niektóre były ciekawe, ale nic to nie dało. Starałem się zainteresować niejedną dziewczynę, ale nie wyszło. hmm Prawda jest też taka, że nie jestem jakimś atrakcyjnym chłopakiem, a z wiekiem i tak ta niewielka doza atrakcyjności będzie u mnie maleć.

Czy coś ukrywam? Nie ukrywam i nie mam powodu by to robić. Zawszę wyznaję zasadę, że prawda jest najważniejsza, jakakolwiek by ona nie była. Wolę dostać po głowie gdy zasłużyłem na krytykę, bo to mnie czegoś nauczy, aniżeli udawać, że wszystko jest dobrze i trwać w tych błędnych przeświadczeniach.

30

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Ten wątek w sumie ma pomagać w tym, że mogę powiedzieć co mi leży na sercu. A to już jest wiele. Nie mam komu się wygadać, a to forum jak czytałem o nim, może służyć temu, że ludzie piszą tu o tym, co ich boli. Dlatego i ja postanowiłem to zrobić. Nie musi mnie nikt pocieszać, ani współczuć, czy użalać się nade mną, jaki "ja biedny Pawełek jestem", ale jeśliby choć jedna osoba wykazała zrozumienie, to byłoby mi bardzo miło.

Z porad terapeutów oczywiście korzystałem (byłem też u trenerki, która pomaga osobom samotnym, bądź w związkach). Oczywiście nie będę dyskredytował tych wizyt, wiele ciekawych rzeczy się tam dowiedziałem i fajnie było porozmawiać na tematy, które mnie bolą, ale tak jak mi powiedziała jedna doświadczona terapeutka, rozmawianie o problemach ich nie rozwiążę, a moim problemem jest to, że nie mam i nie miałem dziewczyny. Gdybym ją miał, nie byłoby tematu. Ta pani co było dla mnie miłe, nie doszukała się we mnie problemu i to był dla mnie taki zaczyn, bym wreszcie przestał obwiniać siebie o to, że jestem sam. No właśnie. Choć się tym nie chwalę z wiadomych względów, to gdy ktoś słyszy, że nie miałem nigdy dziewczyny, to od razu staję pod gradobiciem pytań, a dlaczego? Tak jakby to była tylko moja wola. I pytania dotyczące mnie, czy jest ze mną coś nie tak? Może jestem wyjątkowo nieatrakcyjny, brzydki, odpychający? Może mam paskudny charakter, albo jestem nieśmiały? A może jestem zbyt wybredny i nie chciałem nigdy żadnej dziewczyny, która się mną interesowała? Zazwyczaj w tym momencie starałem się wytłumaczyć, dlaczego wyszło tak, a nie inaczej, że nie miałem nigdy dziewczyny. Analizowałem wiele sytuacji, odnosiłem także do swojego życia ogólne trendy, na przykład to czym według mnie często kierują się współczesne kobiety, by ukazać tego powody, starając się przy tym napisać to w sposób taki, by nie zniechęcić do siebie nikogo, a już na pewno, aby nikogo nie zranić. Bo tak naprawdę nigdy nie miałem i nie mam pretensji do którejkolwiek dziewczyny o to, że mnie nie chciała. Co bym jednak nie napisał na temat powodów mojej samotności, braku powodzenia u dziewczyn to i tak nie jestem w stanie udowodnić, czy to co napisałem to prawda (ludzie i tak swoje wiedzą). Ona, to jest prawda oczywiście jak w każdym przypadku jest i myślę, że po tylu latach analiz jest mi ona znana. I tak jak najczęściej to w życiu ( w przeciwieństwie do fikcji literackiej czy filmowej) bywa, jest bardzo prozaiczna. Na pytanie dlaczego nie miałem nigdy dziewczyny najłatwiej byłoby odpowiedzieć, że tak wyszło. Starałem się, a jakże, miałem wiele pomysłów, powiem nawet nieskromnie, że niektóre były ciekawe, ale nic to nie dało. Starałem się zainteresować niejedną dziewczynę, ale nie wyszło. hmm Prawda jest też taka, że nie jestem jakimś atrakcyjnym chłopakiem, a z wiekiem i tak ta niewielka doza atrakcyjności będzie u mnie maleć.

Czy coś ukrywam? Nie ukrywam i nie mam powodu by to robić. Zawszę wyznaję zasadę, że prawda jest najważniejsza, jakakolwiek by ona nie była. Wolę dostać po głowie gdy zasłużyłem na krytykę, bo to mnie czegoś nauczy, aniżeli udawać, że wszystko jest dobrze i trwać w tych błędnych przeświadczeniach.

Mój punkt widzenia znasz - musisz mieć kogos kto widzi z boku jaka masz interakcje z kobietami i jest w stanie powiedzieć co robisz zle. A ty musisz spiąć się i nie wykładać na ołtarz kobiet. Zdaje sobie z twojej frustracji - przynajmniej częściowo bo sam byłem prawiczkiem do 27ego roku. Jak najbardziej pisz co ciebie boli.

31 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2022-05-15 23:27:20)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Fajnie, że podzieliłeś się swoim punktem widzenia i ciekawymi spostrzeżeniami. Jestem za to naprawdę wdzięczny. Cały czas jednak rozmawiamy w dużej mierze o kobietach, o tym jakie są, ale bez nich. Uważam, że szkoda, bo to forum kobiet i ich głos, ich spojrzenie byłyby niezwykle cenne, ale wiadomo, na siłę nikogo do dyskusji nie da się wciągnąć, a temat tego wątku być może nie jest dla kobiet wart uwagi. Trudno, ale szkoda, bo my patrzymy na temat jakby to czy facet jest w związku zależało tylko od niego samego, od tego jaki on jest, a kobieta według nas może być jakakolwiek, a jest tylko od dokonania selekcji facetów. Pytanie czy tak to wygląda i czy taka jest też perspektywa kobiet? 

Ja mogę o wszystko obwiniać siebie, pytanie czy jest to uzasadnione? Na przykład terapeutka, która jest tą osobą, o której wspominałeś "patrzącą z boku" (co równie ważne, choć była obiektywna i musiała taka być bo inaczej terapia nie miałaby sensu, jest bądź co bądź kobietą, więc patrzyła na mnie z punktu widzenia kobiety) powiedziała mi, żebym nie obwiniał tylko siebie, bo nie jest to uzasadnione. Wydaję mi się, że tak w jej oczach, jak i osób na przykład z mojej pracy, czy też znajomych, nie jestem jakimś wyjątkowym odrzutem, ani charakteru drania też nie mam. Pytanie zasadnicze czy w ogóle to, że byłem i jestem sam to tylko i wyłącznie jest kwestia tego, że to ja coś robię źle, czy może na przykład ogólnie sam w sobie nie jestem atrakcyjny dla kobiet (bo na przykład jestem brzydki?) i choćbym stawał na głowie, to nie zmienię tej sytuacji. Wspominam o tym, bo może się okazać, że powody mojej samotności nie są tylko moją winą.

Niewykluczone, że trzeba się będzie pogodzić z myślą, że związek nie jest dla mnie. Obym to zaakceptował, bo tak naprawdę równoznaczne to byłoby z porzuceniem mojego największego życiowego pragnienia i marzenia.

32

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Fajnie, że podzieliłeś się swoją punktem widzenia i ciekawymi spostrzeżeniami. Cały czas jednak rozmawiamy w dużej mierze o kobietach, o tym jakie są, ale bez nich. Uważam, że szkoda, bo to forum kobiet, ale wiadomo, na siłę nikogo do dyskusji nie da się wciągnąć, a temat tego wątku być może nie jest dla kobiet wart uwagi. Trudno, ale szkoda, bo my patrzymy na temat jakby to czy facet jest w związku zależało tylko od niego samego, o to jaki jest, a kobieta może być jakakolwiek, a jest tylko od dokonania selekcji. A może właśnie tak jest?

Ja mogę o wszystko obwiniać siebie, pytanie czy jest to uzasadnione? Na przykład terapeutka, która jest tą osobą, o której wspominałeś "patrzącą z boku" (co równie ważne, choć była obiektywna i musiała taka być, jest bądź co bądź kobietą, więc patrzyła na mnie z punktu widzenia kobiety) mi powiedziała, żebym nie obwiniał tylko siebie, bo nie jest to uzasadnione. Wydaję mi się, że tak w jej oczach, jak i osób na przykład w pracy, czy wśród znajomych, nie jestem jakimś wyjątkowym odrzutem, ani charakteru drania też nie mam. Pytanie zasadnicze czy w ogóle to, że byłem i jestem sam to tylko i wyłącznie jest kwestia tego czy to ja coś robię źle, czy może na przykład ogólnie sam w sobie nie jestem atrakcyjny dla kobiet (bo na przykład jestem brzydki) i choćbym stawał na głowie, to nie zmienię tej sytuacji. Wspominam o tym, bo może się okazać, że powody mojej samotności nie są tylko moją winą.

Ja bym nie brał rad kobiet w sprawie podrywu. Szczerze słyszałem cala masę rad od nich które nigdy nie działały. Natomiast rady od kumpli czasem zadziałały. To tak jakby pytać jak łapać ryby ryb a nie wędkarza. Mało która kobieta da Tobie dobra sugestie. To moje subiektywne zdanie. Oczywiście nie jest tylko twoja wina to że jesteś sam. Moim zdaniem nie ma to jednak znaczenia. Nie uważam że jesteś nieatrakcyjnym facetem natomiast kobiety oceniają facetów surowiej. Jestem ciekaw jak terapeutka oceniała ciebie z boku - na imprezie? Czy na kozetce? Jeśli to drugie to nie jest to to o czym mówiłem. Prawdziwe interakcje się liczą - to jak faktycznie zachowujesz się w klubie czy w innym miejscu gdzie poznaje się nowe osoby. Atrakcyjność to tak naprawdę czynnik który zawęża tobie pole działania a nie jest wyznacznikiem że jesteś sam albo nie. Znam mało atrakcyjnych facetów którzy nie jedną dziewczynę mieli, i to nie byli ogarnięci inteligentni faceci. Nie wystawiaj kobietom pomników. Kobiety to ludzie. Cała masa tałatajstwa wśród nich jak u nas mężczyzn.

33 Ostatnio edytowany przez Irate (2022-05-15 23:42:09)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Niewykluczone, że trzeba się będzie pogodzić z myślą, że związek nie jest dla mnie. Obym to zaakceptował, bo tak naprawdę równoznaczne to byłoby z porzuceniem mojego największego życiowego pragnienia i marzenia.

Z góry mówię że nie zaakceptujesz. Świadomość że będziesz sam nic ci nie da. To raczej będzie przypominanie sobie o tym jak ci źle. Związek jako życiowe pragnienie i marzenia jak wspomniałem szereguje cię nisko w hierarchii wg kobiet. Ibadan tematy Black Pill, Red Pill, Blue Pill. Każdy z tych poglądów na sprawy damsko męskie ma coś z prawdy. Może coś otworzy Tobie oczy. Pozdro

34 Ostatnio edytowany przez Gary (2022-05-15 23:50:06)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Często czytam opinie osób, w których mowa, że najpierw trzeba odnaleźć szczęście w życiu, dopiero potem można kogoś szukać. Nie do końca zgadzam się z tą opinią.

Ja też się nie zgadzam. Szukać dziewczyny trzeba od razu. Gdy środowisko nie sprzyja (czyli nie jesteś w liceum, nie jesteś na juwenaliach studenckich, nie pracujesz otoczony kobietami), to musisz ciężko pracować, aby okazje sobie stworzyć. Dobrym porównanie jest tutaj wypracowane na forum -- to jak przeszukiwać szufladę niepiszących już długopisów, w poszukiwaniu takiego, którym da się cokolwiek napisać.



Pragnienie bliskości drugiej osoby, .....że szukałem i szukam dziewczyny, w nadziei, że może i mnie któraś znajdzie i w następstwie tego, oboje odnajdziemy miłość.

Bardzo dobra idea, super pomysł na odnalezienie szczęścia.



Nie chodzi mi o sam fakt: „bycia z kimś”, zapełnienia pustki w moim życiu, albo założenie związku,  jako jeden z celów w życiu, do „odhaczenia” na jakiejś liście. Na pewno tak nie jest. Nie uzależniam szczęścia od tego, czy z kimś będę, ja po prostu sam nie potrafię być szczęśliwy. „Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.” Ja się chcę dzielić, całe życie na to czekam.

I tutaj jest pierwszy kłam...   Otóż właśnie chodzi o "bycie z kimś". smile smile I o "zapełnienie pustki".
Motto:    "obcy ludzie mówią, że tak zazdroszczą mi, ale czegoś wciąż mi brak, co tak cenne jest, że ta nienazwana myśl rysą jest na szkle... "




Każdego z Nas różnią życiowe doświadczenia, a także perspektywy, to jak patrzymy na pewne rzeczy. Różnimy się charakterami i osobowościami. Stąd właśnie to co piszę, może nie znaleźć zrozumienia wśród wielu z Was. Bo kto mając za sobą doświadczenia (niestety często także trudne) życia w związku, zrozumie chłopaka, który nie miał nigdy takiej możliwości by żyć z kimś, czuć jego bliskość? Zbyt łatwo można kogoś pochopnie ocenić, nie znając jego życiowych doświadczeń. To co czujemy, jakie mamy potrzeby, to są subiektywne odczucia opierające się na naszych życiowych doświadczeniach i codziennych obserwacjach otaczającego Nas świata. Coś co jest dobre dla jednego, nie musi być dobre dla drugiego. Nasze charaktery i potrzeby się różnią, więc nie ma uniwersalnych rad dla każdego. Niby to oczywiste, ale jak życie pokazuje, nie zawsze.

Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, że wyłaszasz tutaj oceny ludzi, których nawet nie znasz, a którzy czytają twój post.
Wieje negatywem, smutkiem, utajoną agresją, rezygnacją.



Czuję się niepełnowartościowym mężczyzną.

Uuuu... no właśnie...



Nie wiem nie tylko co to seks, ale także nie mam pojęcia jak wygląda pocałunek, jak to jest iść z dziewczyną za rękę przez miasto. Chciałbym zaznać tego, jak i (może nawet bardziej od seksu) przytulenia przez dziewczynę, ale z biegiem lat zaczynam się obawiać, że nie będzie mi to dane, skoro do tej pory się nie udało.

Cieżka praca... jak z tymi długopisami.

"tylko seks" -- bardzo poważna pułapka w myśleniu... -- dziewczyny/kobiety chcą seksu, aleeeee... coś-tam-coś-tam...




Ktoś się zastanowi, ale dlaczego nie skorzystam z usług płatnego seksu. Odpowiedź jest dla mnie oczywista. Nie chcę tego robić, zwłaszcza, że już tyle lat tego nie zaznałem, z kimś, kto jest w stanie ze mną to zrobić tylko ze względu na pieniądze.

OK smile smile Płatny seks jest specyficzny... To jak chodzenie do restauracji. Zjesz, może być super-fajnie, ale to inaczej niż w domu. smile





... niemalże mechanicznie.

Zła ocena. Stereotypy.




Nieraz sobie myślę, że w tych sprawach erotycznych, niech nie będzie uczucia między mną, a jakąś kobietą, ale niech będzie między mną a nią jakiś rodzaj obustronnej chęci, pociągania, chemii. I wtedy taki seks dla mnie miałby sens. Za pieniądze tego nie ma.

Stereotypy. Może być czasem świetnie... Ale to jak znaleźć dobrą restaurację... trzeba znaleźć.




Poza tym co mi da taki pojedynczy stosunek za pieniądze?

Tyle samo co jednorazowe w całym życiu wyjśćie do resturacji, aby zobaczyć jak to jest. Do randomowej restauracji... 



Czy nagle dziewczyny zaczną mną interesować się jeszcze bardziej?

Nie zaczną, ale może to trochę Cię odmieni. Są tutaj na grupie panowie, którzy przeszli tę drogę.



A czy za pieniądze też są pocałunki i wszystko to co sprawia, że między kobietą a mężczyzną jest intymna atmosfera? Co z pieszczotami, co z erotyzmem? Jako prawiczek taki mechaniczny seks za pieniądze to nie dla mnie.

Nie ma pocałunków. A seks za pieniądze oceniasz jak ktoś, kto nie płacił za jedzenie i ocenia restaurację... -- taką ze stereotypów.




Ten fakt braku inicjacji, co może być dla Was dziwne, jest dla mnie powodem smutku. Jestem przez to zdołowany. Nie ukrywam, że czuję, że straciłem coś, co innym przychodzi w naturalny sposób. I że tych straconych lat już nie odzyskam.

Niestety ... gdybyś mi napisał "smutno że nie mam Mercedesa", albo "smutno że nie mam Rolexa", albo "smutno, że nie byłem na Melediwach"... to bym powiedział "Eee... nie smuć się. To nie jest takie ważne. ".
Jednak jeśli nie miałeś dziewczyny, całowania, chodzenia za rękę, bycia zakochanym, bliskości, seksu, spędzania całego czasu razem ---> toooo muszę przyznać, że jest czego żałować. To ważne, dla poczucia szczęścia, aby kogoś mieć. NIe być samemu. Mieć bliskość.

Niestety nie jest prawdą, że coś innymi przychodzi łatwo. Może Ci inni zrobili coś, czego Ty byś na ich miejscu nie zrobił. Może miałeś okazje, ale nie zrobiłeś.




Jestem zdrowym, dobrze zbudowanym (również w tych ekhm miejscach intymnych) i to jeszcze bardziej budzi moją frustrację, że nie mogę spróbować: „jak to jest”. A chciałbym…

Dziewczyna jak jest sama, i myśli, że chciałaby kogoś mieć, to nie myśli "Oooo... byle był zdrowy i dobrze zbudowany"...
Tylko myśli co ONA będzie czuła. Jak JEJ będzie wtedy. Czy poczuje się dobrze, szczęśliwa.

Dlatego jak będziesz poznawał kogoś, to skup się na tym jak druga osoba się czuje z tego powodu że Ty jesteś blisko.


Ten seks, to wszystko co z nim związane, nie tylko sam stosunek, ale cała intymna otoczka, to mimo wszystko towarzyszyło mi w pragnieniach przez całe dotychczasowe życie.

Słusznie.


Teraz staram się to wygasić, by nie frustrować się jeszcze bardziej.

Zły pomysł.

Skoro jesteś sam, pewnie pracujesz, to masz pieniądze. Zatem możesz skorzystać z płatnego seksu. Wiele razy, u różnych kobiet. Chyba są tu na grupie panowie, którzy tak robili, a wcześniej pisali, że są sami.

Ja bym pewnie wydał pieniądze, na pomoc w szkole uwodzenia jak u Szabelskiego na przykład... choć to jest krytykowane. Ale krytykują głównie Ci co nie mają dziewczyny.


Przypomniał mi się fragment filmu: „Podziemny Krąg” (uwaga, mały spoiler). W pewnym momencie jedna z bohaterek tego filmu, ciężko chora na raka kobieta, praktycznie umierająca, mówi, że chciałaby jeszcze zaznać w życiu… seksu. Pamiętam gdy to obejrzałem pierwszy raz, jak mnie to zniesmaczyło. Pomyślałem sobie, niedługo umrzesz, a o takich rzeczach myślisz. Wierzcie mi lub nie, ale teraz, w sytuacji, w której sam jestem, nie wiedząc czy kiedykolwiek zaznam bliskości kobiety, w pełni rozumiem słowa tej kobiety z filmu, jak i jej pragnienie. To niezwykłe, jak zmienił się mój punkt widzenia.

Zatem musisz zrobić tak, aby mieć seks.
Celem jest seks, bliskość.
Drogi do celu różne.



Ale mimo że nadziei jest już niewiele, jest jeszcze we mnie jej wątły płomień, która podpowiada mi, że może kiedyś logika mnie zawiedzie i mój los się odmieni, że nie będę sam, że jeszcze na mojej twarzy pojawi się szczery, niewymuszony uśmiech.

Wielu jest samotnych ludzi, którzy szukają. Szukaj i Ty. To ciężka praca.


Dziękuję wszystkim, którzy doczytali ten tekst, aż do tego momentu. Podziwiam Was za wytrwałość. Ja bym nie dał rady. smile

Bardzo ładnie piszesz. smile smile   
Szukaj dziewczyny.


PS. zdjęcie w avatarze jest OK

PPS. Zaproś ją na kawę/pizzę/muzeum/kino/koncert/spacer/...

https://www.netkobiety.pl/p3848983.html

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

35

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Gary napisał/a:

PPS. Zaproś ją na kawę/pizzę/muzeum/kino/koncert/spacer/...

https://www.netkobiety.pl/p3848983.html

Popieram smile

"Cichociemny na paralotni" big_smile

36

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Jeżeli chodzi o akceptację Twojego stanu to nie polecam, zwłaszcza że masz fizyczne chęci.

Ja ze względu na ciężkie dzieciństwo wyparłem odczucie bliskości i porządnia. Mimo, iż jestem aseksualny, nie potrafię w pełni zaakceptować swojej samotności. Parcia do seksu nie mam, a i tak czuję, że mi czegoś brakuje. Są dni, że jest super i czuję się świetnie, ale są też i takie, w których myślę o rzuceniu się pod pociąg. Owszem, ze sobą możesz czuć się z*jebiście, ale do czasu kiedy przypomnisz sobie, że jesteś sam. Z biologią nie wygrasz - tak działa ludzka natura.

Dobrze Ci tu podpowiedział Gary, warto by ktoś z doświadczeniem pokazał Ci jak się z kobietami obchodzić. Ta wiedza to podstawa żebyś nie spalił kolejnej szansy na coś więcej niż tylko rozmowa.

Nie wiem czy w Twoim przypadku pójście na prostytutki to dobry pomysł. Może to trochę złamać Twoją psychikę. Niektórzy polecają, inni nie. Decyzję zostawiam Tobie.

Ogólnie nie wyglądasz źle. Znam typów którzy mieli 165cm wzrostu, krzywy nos i potrafili znaleźć sobie dziewczynę. Niestety, poblem jest w Twojej głowie i nie będzie Ci łatwo tego zmienić, ale musisz próbować, do ostatniego gwizdka, bo tu walczysz o swoje szczęście.

37

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Nieraz słyszę słowa, z którymi nie do końca się zgadzam, że aby być z kimś w szczęśliwym związku, należy być najpierw szczęśliwym samemu z sobą. Rozumiem ten tok myślenia. Pytanie tylko jak to osiągnąć, skoro samotność nie daje mi szczęścia?

Jest różnica między byciem samemu a samotnością. Można nie być w związku i jednocześnie nie być samotnym. Masz swoją paczkę znajomych/przyjaciół? Masz plany na każdy wieczór? Jaka przygoda czeka Cię w kolejny weekend? Czy czujesz ekscytację na myśl o następnym urlopie?


Nie potrzebujesz do tego wszystkiego dziewczyny. A nawet dziewczyna będzie przeszkadzać, bo we dwójkę logistyka staje się o 100% trudniejsza. Różowo jest tylko w marzeniach i na filmach.


Przyznaj się przed sobą, że to nie o brak pary chodzi, a o poczucie odrzucenia i bycia nieatrakcyjnym.



pawlo.waw napisał/a:

Prawda jest też taka, że nie jestem jakimś atrakcyjnym chłopakiem, a z wiekiem i tak ta niewielka doza atrakcyjności będzie u mnie maleć.

Nieprawda. Z ryja jesteś całkiem do rzeczy wink a max atrakcyjności u męższczyzny to ok 37-40 lat, a nawet więcej.

Z powodu braku zarostu wyglądasz młodo i to działa na Twoją niekorzyść. Broda dodaje +10 do atrakcyjności. Przemyśl czy nie chcesz zmienić coś w swoim wizerunku.


pawlo.waw napisał/a:

Ja z ręką na sercu (czemu miałbym tu kłamać) nie miałem takiej sytuacji, by jakaś kobieta w mojej obecności, miała w oczach te przysłowiowe kurwki i chciałaby, bym ją pocałował.

A były sytuacje kiedy Ty chciałeś pocałować? O ile nie jest to sytuacja podpadająca pod molestowanie to czasem trzeba popuścić gumy w gaciach i dać się ponieść.

Stety niestety realia są takie, że kultura stawia mężczyznę w roli zdobywcy, więc to Ty musisz wykazać się inicjatywą i przekraczać kolejne granice bliskości i intymności.


pawlo.waw napisał/a:

Jako prawiczek taki mechaniczny seks za pieniądze to nie dla mnie.

Rozumiem opory pod kątem higieny i zdrowia, ale trening mógłby Ci się przydać. Dobry seks, z naciskiem na dobry, nie przychodzi ot tak tylko trzeba się go nauczyć.

38

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Wow! Dużo otrzymałem nowych odpowiedzi, super, dzięki Wam. smile Nie chcę tworzyć kolejnego elaboratu, takiego jak ten mój pierwszy post, bo nie oszukujmy się, mało kto chce czytać takie ilości tekstu, więc po krótce: Irate, Gary, Paslawek, Hopefull i M!ri - dzięki za wszystkie Wasze rady i opinie, dają do myślenia. Jeszcze raz dzięki.

39

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Znowu ucięło mi post. hmm Wklejam jeszcze raz, całość.

Wow! Dużo otrzymałem nowych odpowiedzi, super, dzięki Wam. smile Nie chcę tworzyć kolejnego elaboratu, takiego jak ten mój pierwszy post, bo nie oszukujmy się, mało kto chce czytać takie ilości tekstu, więc po krótce: Irate, Gary, Paslawek, Hopefull i M!ri - dzięki za wszystkie Wasze rady i opinie, dają do myślenia. Jeszcze raz dzięki.

40 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2022-05-16 15:19:56)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

(...)Odniosę się do kilku kwestii. Tak, przyznam się Gary, że mam poczucie, że wiele mnie w życiu ominęło. Zdradzę Wam, że w zeszłym roku z tego powodu poszedłem na terapię. Tak, właśnie z tego powodu, jak i z powodu poczucia samotności. To było ciekawe, bo to uczucie pojawiło się u mnie wiosną zeszłego roku. Może to widok przyrody budzącej się do życia, par na ulicach, buzujące hormony, jakoś to wszystko doprowadziło do tego, że podłamałem się tym swoim stanem. Oczywiście na zewnątrz tego nie było widać, ale wewnątrz to, nie wiem jak to nazwać: rozgoryczenie, rozczarowanie, ból, pustka, to wszystko było. I co ciekawe, jesienią i zimą mniej się tym przejmowałem, a teraz przyszła wiosna i znów czuję, że to wraca. Dlatego tu się pojawiłem na forum. Ja wiem, że to może dziwnie zabrzmieć, ale pisanie o tym moim problemie, trochę mi pomaga. Pomaga doraźnie, niczym tabletka na ból głowy, która łagodzi sam ból, ale nie leczy jego przyczyny. Tak jak wspominałem, nie szukam współczucia. Chcę się wygadać. -----------------------------------Muszę Wam powiedzieć, że nie zamierzam iść do prostytutki. Ja serio to piszę, że bardzo doceniam Wasze rady w tym zakresie, ale na ten moment tego nie planuje. Może kiedyś, jeżeli nie znajdę dziewczyny, za kilka lat, na przykład przed czterdziestką, kto wie? Wtedy będzie mi bardziej wszystko jedno. Teraz wiem, że taki seks za kasę więcej by mi przyniósł szkód, niż pożytku. W tym sensie, że mentalnie by mnie nie podbudował, a jeszcze bardziej zdołował, że żeby zaznać bliskości, muszę komuś za to płacić. Ja wiem, że inni z tym nie mają problemu, ale spójrzmy też na to w ten sposób, większość ludzi nie ma problemów by zacząć inicjację i nie robi tego płacąc komuś. ------------------------- Nie mitologizuję seksu, może kiedyś tak, obecnie nie. Wystarczy mi to, by ktoś chciał tego ze mną nawet nie z powodu jakiegoś łączącego nas uczucia, a choćby wzajemnego pociągu. Ale takiej kobiety, która by tego chciała ze mną, też nie poznałem i pewnie trudniej taką znaleźć. -------------------------M!ri - masz rację, mając paczkę znajomych, można nie odczuwać tak bardzo samotności. Ja w Warszawie mieszkam od października 2014 roku i tak dopiero od maja 2019 roku gdy zmieniłem pracę na taką, która daje mi więcej czasu, bardzo się otworzyłem i zacząłem wychodzić do ludzi. Uczę się tańczyć i dużo chodzę na zajęcia taneczne. Myślałem, że może tam kogoś poznam, ale niestety póki co nie mam takich znajomych, którym na przykład w piątek wieczór napiszę - "hej, wychodzimy gdzieś!" i ci faktycznie pójdą ze mną. W Krakowie podczas studiów takich znajomych miałem, ale wtedy cholerne studia zabierały mi dużo czasu, który mógłbym przeznaczyć na wychodzenie do ludzi. W Warszawie znam oczywiście wiele osób, ale takich prawdziwych znajomych, o których mowa wyżej, jeszcze się nie dorobiłem. Może w przyszłości się to uda, bo dalej jest otwarty i staram się wychodzić do ludzi. -----------------------M!ri - myślałem nad tym pytaniem o pocałunek i kurczę, powiedziałbym, że wstyd się przyznać, ale zwarzywszy na to wszystko co napisałem wcześniej, to tamte rzeczy są bardziej wstydliwe, dlatego otwarcie powiem, że nie miałem ani jednej takiej sytuacji, żebym mógł pocałować dziewczynę. Podrywałem nieraz jakąś dziewczynę (bezskutecznie), ale do takiej sytuacji nigdy nie doszedłem. To (pocałunek) mam nadzieję wszystko przede mną. Pewnie to będzie mega dziwne uczucie, pocałować kogoś, ale podołam, zwłaszcza, że tego chcę. smile Podobnie z trzymaniem się za ręce. Też tego nie doświadczyłem i tak nieraz spoglądam na pary na mieście, które idąc, trzymają się za ręce i tak sobie myślę, jakie to dziwne uczucie z mojej perspektywy. wink ---------------------------Co do nauczenia się różnych rzeczy w seksie, na pewno jestem lata świetlne do tyłu. Kiedyś czytałem, że największa aktywność seksualna u mężczyzny przypada do 30-stego roku życia, więc cóż... Nie zaznam (o ile w ogóle) tego, czego mógłbym kiedyś, przed 30-stką. Poza tym czytałem, że mężczyźni, którzy późno rozpoczynali inicjację, mają problemy, na przykład z dochodzeniem. I to samo, świadomość tego jest dla mnie przykra, ale tego już nie zmienię, czasu nie cofnę, choćbym bardzo chciał.

41

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

W tym sensie, że mentalnie by mnie nie podbudował, a jeszcze bardziej zdołował, że żeby zaznać bliskości, muszę komuś za to płacić.

Na siłowni też możesz ćwiczyć sam, a możesz też wynająć trenera personalnego. Czy wtedy to też ujma na honorze? wink

pawlo.waw napisał/a:

Ja w Warszawie mieszkam od października 2014 roku i tak dopiero od maja 2019 roku gdy zmieniłem pracę na taką, która daje mi więcej czasu, bardzo się otworzyłem i zacząłem wychodzić do ludzi.

Wysłałam Ci wiadomość prywatną. Może Ci pomoże.

pawlo.waw napisał/a:

Podrywałem nieraz jakąś dziewczynę (bezskutecznie), ale do takiej sytuacji nigdy nie doszedłem.

Może opisałbyś jak to robiłeś i jak to przebiegało to moglibyśmy wyłapać ewentualne błędy.

Myślę że dobrym kierunkiem dla Ciebie byłoby podszkolenie się z wprowadzania dotyku do znajomości z kobietami.
Pamiętaj że kobieta nie zrobi pierwszego kroku, to Ty musisz pierwszy dotknąć, pierwszy przytulić, pierwszy złapać za rękę, pierwszy pocałować… itd.
W internecie/na YT znajdziesz wielu speców, lepszych lub gorszych, ale może coś okaże się dla Ciebie przydatne.

42

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
paslawek napisał/a:
Gary napisał/a:

PPS. Zaproś ją na kawę/pizzę/muzeum/kino/koncert/spacer/...

https://www.netkobiety.pl/p3848983.html

Popieram smile

smile smile    Ciekawe czy napisze... smile


pawlo.waw napisał/a:

.... pisanie o tym moim problemie, trochę mi pomaga. Pomaga doraźnie, niczym tabletka na ból głowy, która łagodzi sam ból, ale nie leczy jego przyczyny.

Taaaaaaaaaaaaaaak... na samotność nie ma rady jak druga osoba.
To chyba jedyna rzecz, której nie dasz rady sam sobie zrobić.
Jedyna rzecz, której nie zdobędziesz nawet gdyby ktoś Ci podarował całą bezludną wyspę, albo bezludną planetę nawet.

Nie pomogą rzeczy materialne...
nie pomogą wycieczki...
nie pomogą zabawy...
...
paczka przyjaciół też nie pomoże... to chyba największa pułapka... paczka przyjaciół... bo potem każdy odchodzi a zmarnowali Ci czas... na imprezy i wycieczki...



Kiedyś czytałem, że największa aktywność seksualna u mężczyzny przypada do 30-stego roku życia, więc cóż...

Niekoniecznie.


Nie zaznam (o ile w ogóle) tego, czego mógłbym kiedyś, przed 30-stką. Poza tym czytałem, że mężczyźni, którzy późno rozpoczynali inicjację, mają problemy, na przykład z dochodzeniem.

Też niekoniecznie...

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

43

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
M!ri napisał/a:

Na siłowni też możesz ćwiczyć sam, a możesz też wynająć trenera personalnego. Czy wtedy to też ujma na honorze? wink

Nie, to nie ujma na honorze, jednak ta sfera intymna to co innego dla mnie niż trening fizyczny.

M!ri napisał/a:

Wysłałam Ci wiadomość prywatną. Może Ci pomoże.

Dzięki wielkie. smile

M!ri napisał/a:

Może opisałbyś jak to robiłeś i jak to przebiegało to moglibyśmy wyłapać ewentualne błędy.

Hmm... Magdę w czasach studiów podrywałem w ten sposób, że spotykając ją, mając możliwość rozmawiałem z nią. Ona była aktywna sportowo, nie interesowały ją jakieś imprezy, spacery czy kolacje we dwoje, dlatego starałem się wyciągnąć ją na wspólne bieganie, ćwiczenia itp. Bezskutecznie. Potem się okazało, że już wtedy interesowała się jakimś innym chłopakiem. Podobnie było z Jagodą, starałem się ją gdzieś zaprosić, ale po czasie się okazało, że zaczęła chodzić z innym, obecnie jej mężem. S. poznałem w pracy, czułem, że między nami jest chemia i dobrze wspólnie się nam rozmawiało. Dałem jej parę takich drobnych, niedrogich (by nie speszyć jej wiadomo, to koleżanka z pracy więc coś drogiego mogła odebrać za nietakt) spersonalizowanych upominków, na przykład z okazji Dnia Kobiet (ona była weganką, więc jej dawałem jakieś wegańskie przysmaki wink ). Kiedyś w czasie rozmowy jej obiecałem, że jej coś zaśpiewam publicznie, ona się zgodziła. Pewnie nie sądziła, że to jest możliwe, a ja kiedyś na wspólnej imprezie dogadałem się z właścicielem klubu i zaśpiewałem coś dla niej. Nie wyglądała na speszoną, ucieszyła się. Wtedy też dowiedziałem się, że ma chłopaka. Potem odeszła z pracy. Od czterech lat już jej nie widziałem i pewnie nie zobaczę. Mam nadzieję, że sobie dobrze życie ułoży, bo zasłużyła na to. J. próbowałem poderwać, bo była fajną dziewczyną, podobała mi się, miło się z nią rozmawiało. Była nieśmiała, w przeciwieństwie do mnie. Zabierałem ją na spacery, na lody i kawę, raz zabrałem ją do Wrocławia na wycieczkę. Myślałem, że może to ona będzie tą moją pierwszą dziewczyną w życiu, ale ona mnie traktowała jak kolegę i gdy po trzech miesiącach takiej znajomości wprost zaproponowałem jej "chodzenie", nie chciała tego i radyklanie ograniczyła kontakt. Być może też kogoś miała, bo na przykład na wesele koleżanki poszła z jakimś chłopakiem, a nie ze mną. Być może są teraz razem? Tego nie wiem. Ale nie ma tego złego, bo tak z punktu widzenia czasu, który upłynął, dostrzegam, że nie pasowaliśmy charakterami, ja jestem raczej facetem z temperamentem, ekstrawertykiem, a ona taka cicha, spokojna, nie dała się nigdy namówić, bym zabrał ją na potańcówkę swingową. I tak teraz głównie szukam poprzez portale dla singli.

M!ri napisał/a:

Myślę że dobrym kierunkiem dla Ciebie byłoby podszkolenie się z wprowadzania dotyku do znajomości z kobietami.
Pamiętaj że kobieta nie zrobi pierwszego kroku, to Ty musisz pierwszy dotknąć, pierwszy przytulić, pierwszy złapać za rękę, pierwszy pocałować… itd.
W internecie/na YT znajdziesz wielu speców, lepszych lub gorszych, ale może coś okaże się dla Ciebie przydatne.

Myślę, że to jest dobry pomysł.

44

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Odpowiedzi zgrywają się z tym co pisałem wcześniej - ktoś z doświadczeniem - inny facet powinien zobaczyć jak wygląda Twój flirt, jak się zachowujesz itd.
Pamiętaj, ze facet moze miec w sobie lwa ale w kontaktach z kobietami wychodzi potulny kotek. Kobiety oczekują od 30-paro latka zdecydowania. Ale
tu nie chodzi o zdecydowanie, ze ogarniasz prace, ze ogarniasz swoje zycie (choc to tez). Tu chodzi o zdecydowanie w sprawach damsko-meskich.
I owszem - jesli byles zawsze sam to tego zdecydowania Tobie brakuje. Moim zdaniem powinienes zalatwic sobie jakiegos dating coacha. O ile
nie jestem zwolennikiem takich dzialan to w twoim wypadku moze to sie udac. Dodatkowo takie osoby wprawadzaja cie do grona facetow z podobnymi
problemami. Kilka wizyt w klubach i wiedzialbys gdzie lezy twoj problem i co z tym zrobic. A do tego mialbys wsparcie. Niektorzy z nas maja latwiej - latwiej
im przychodzi rozmowa z kobietami. Inni maja problem - i rozmowa jest ok ale spalasz sie i ladujesz we friendzone.

45

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Irate napisał/a:

(...)Moim zdaniem powinienes zalatwic sobie jakiegos dating coacha. O ile
nie jestem zwolennikiem takich dzialan to w twoim wypadku moze to sie udac. Dodatkowo takie osoby wprawadzaja cie do grona facetow z podobnymi
problemami. Kilka wizyt w klubach i wiedzialbys gdzie lezy twoj problem i co z tym zrobic. A do tego mialbys wsparcie. Niektorzy z nas maja latwiej - latwiej
im przychodzi rozmowa z kobietami. Inni maja problem - i rozmowa jest ok ale spalasz sie i ladujesz we friendzone.

Mogę spróbować, bo myślałem nad tym. Wiadomo, jest Google, ale jeśli ktoś miałoby kogoś takiego polecić, to będę wdzięczny. smile Zawsze to ktoś z polecenia, nie w ciemno. smile

46

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Gary napisał/a:
paslawek napisał/a:
Gary napisał/a:

PPS. Zaproś ją na kawę/pizzę/muzeum/kino/koncert/spacer/...

https://www.netkobiety.pl/p3848983.html

Popieram smile

smile smile    Ciekawe czy napisze... smile

Mogę napisać, spróbować. Pewnie się nie zgodzi, ale spróbować mogę. Ale wiecie, że to spotkanie na przykład na kawę, to byłoby spotkanie dla spotkania, bo ona wspominała, że w każdym facecie widzi coś nie tak? Poza tym czy ona też jest z Warszawy tak jak ja? To mogłoby ułatwić spotkanie.


Gary napisał/a:

Taaaaaaaaaaaaaaak... na samotność nie ma rady jak druga osoba.
To chyba jedyna rzecz, której nie dasz rady sam sobie zrobić.
Jedyna rzecz, której nie zdobędziesz nawet gdyby ktoś Ci podarował całą bezludną wyspę, albo bezludną planetę nawet.

Nie pomogą rzeczy materialne...
nie pomogą wycieczki...
nie pomogą zabawy...
...
paczka przyjaciół też nie pomoże... to chyba największa pułapka... paczka przyjaciół... bo potem każdy odchodzi a zmarnowali Ci czas... na imprezy i wycieczki...

Oj tak, zgadzam się.

Gary napisał/a:

Kiedyś czytałem, że największa aktywność seksualna u mężczyzny przypada do 30-stego roku życia, więc cóż...

Niekoniecznie.


Nie zaznam (o ile w ogóle) tego, czego mógłbym kiedyś, przed 30-stką. Poza tym czytałem, że mężczyźni, którzy późno rozpoczynali inicjację, mają problemy, na przykład z dochodzeniem.

Też niekoniecznie...

Byłoby fajnie, ale czy tak będzie, czas pokaże, albo i nie. wink

47

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Magdę w czasach studiów podrywałem w ten sposób, że spotykając ją, mając możliwość rozmawiałem z nią. Ona była aktywna sportowo, nie interesowały ją jakieś imprezy, spacery czy kolacje we dwoje, dlatego starałem się wyciągnąć ją na wspólne bieganie, ćwiczenia itp. Bezskutecznie. Potem się okazało, że już wtedy interesowała się jakimś innym chłopakiem.

Sposób dobry, pechowo trafiłeś na zajętą. Dziewczyna też spoko, bo stawiała sprawę jasno.


pawlo.waw napisał/a:

Podobnie było z Jagodą, starałem się ją gdzieś zaprosić, ale po czasie się okazało, że zaczęła chodzić z innym, obecnie jej mężem.

W tym i w pierwszym przypadku zabrakło rozpoznania terenu. Musisz uważnie słuchać czy dziewczyna wspomina, że się z kimś spotyka albo sprytnie ten temat wyciągnąć.


pawlo.waw napisał/a:

S. poznałem w pracy, czułem, że między nami jest chemia i dobrze wspólnie się nam rozmawiało. Dałem jej parę takich drobnych, niedrogich (by nie speszyć jej wiadomo, to koleżanka z pracy więc coś drogiego mogła odebrać za nietakt) spersonalizowanych upominków, na przykład z okazji Dnia Kobiet (ona była weganką, więc jej dawałem jakieś wegańskie przysmaki wink ). Kiedyś w czasie rozmowy jej obiecałem, że jej coś zaśpiewam publicznie, ona się zgodziła. Pewnie nie sądziła, że to jest możliwe, a ja kiedyś na wspólnej imprezie dogadałem się z właścicielem klubu i zaśpiewałem coś dla niej.

Tutaj dużo za dużo przeinwestowałeś. Nie dawaj prezentów jeżeli dziewczyna czymś sobie na nie nie zasłużyła.


pawlo.waw napisał/a:

J. próbowałem poderwać, bo była fajną dziewczyną, podobała mi się, miło się z nią rozmawiało. Była nieśmiała, w przeciwieństwie do mnie. Zabierałem ją na spacery, na lody i kawę, raz zabrałem ją do Wrocławia na wycieczkę. Myślałem, że może to ona będzie tą moją pierwszą dziewczyną w życiu, ale ona mnie traktowała jak kolegę i gdy po trzech miesiącach takiej znajomości wprost zaproponowałem jej "chodzenie", nie chciała tego i radyklanie ograniczyła kontakt.

Trochę za długo to ciągnąłeś koleżeńsko to i ona tak Cię traktowała. Gdybyś wcześniej wprowadził uwodzenie to albo ona by w to weszła albo szybciej miałbyś jasną sytuację.

O i pamiętaj, że o zostanie Twoją dziewczyną możesz zapytać dopiero po seksie i to lepiej nie jednym wink

48

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Te dwie pierwsze, o których wspominałem, gdy o nie zabiegałem jeszcze były wolne. Po czasie się dowiedziałem, że w międzyczasie z kimś się związały.

O i pamiętaj, że o zostanie Twoją dziewczyną możesz zapytać dopiero po seksie i to lepiej nie jednym.

Myślę, że u mnie kolejność będzie odwrotna, najpierw związek i potem może coś więcej. O ile w oczywiście znajdę się w związku. wink Ja tak jak wspominałem nie mitologizuję już tego seksu, ale to, że innym się udaje, że to robią, hmm... Nie mam zielonego pojęcia w jaki sposób do tego dochodzą. Może jestem z innej bajki? Pewnie tak. Takie rzeczy w stylu, że ktoś tam z kimś się spotyka i idą razem do łóżka, to znam tylko z filmów, ale mniemam, że w realnym świecie coś takiego pewnie też ma miejsce. Myślę, że dopóki nie znajdę dziewczyny, to takie rzeczy jak seks, czy jakakolwiek bliskość z kobietą, będą mnie dalej omijać. Nie mam pojęcia gdzie i jak coś takiego miałbym znaleźć, nie licząc oczywiście poruszanego wątku płacenia za to, którego jak wspominałem nie chcę. A i jakbym miał dziewczynę jakimś cudem, to też nie wiem, czy ona będzie tego chciała. Ja jestem w stanie poczekać z tym wszystkim, jeśli jej będzie zależało i napierał nie będę. W innym wątku na tym forum wspominałem o tym. Trzeba dalej działać i nie podłamywać się.

49

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Nie mam powodu żeby Cię negatywnie oceniać. W "naszych czasach" coraz mniej istnieje coś, co można nazwać standardem w relacji. Przychodzą do nas takie wpływy, które powodują, że ludzie mają prawo do różnych wyborów. Na szczęście. Potrafię sobie wyobrazić czasem, że "tak wyszło" aczkolwiek jak czytam Twój opis to mam poczucie, że nie tyle co tak wyszło, co coś cię blokuje. Nie brzmisz głupio, nie brzmisz jakbyś miał kompleksy. Ale z twojego posta wyziera taka samotność i chęć przyklejenia się do kogoś, która (moim zdaniem) musi świadczyć o jakiejś emocjonalnej ranie, która ci nie pozwala ludziom podejść bliżej. I nie robisz tego świadomie - to na pewno nie. Wierzę Ci że chcesz i że się starałeś.

Piszesz, że warunkiem twojego szczęścia jest być z kimś blisko, a jednocześnie tej bliskości nie zbudowałeś - z twojego opisu brzmi, że z nikim. Nie tylko z potencjalną romantyczną partnerką. Zgaduję, że Twoja samotność sięga również innych obszarów życia. Intuicyjnie czujesz że coś jest nie tak, czujesz się "niepełnowartościowym" mężczyzną i to uczucie JEST ważne, ale przypisujesz mu zewnętrzne cechy - to mnie nie wybrano, nie miałem z kimś relacji. Z wielkim przekonaniem jestem w stanie napisać, że to uczucie dotyczy Twojej relacji ze sobą. Możesz się z tym nie zgadzać, nie zdziwi mnie to, ale to, że zaspokoiłeś swojej potrzeby bliskości przez tyle lat pozwala mi stwierdzić, że podejmujesz decyzje, które cię do spełnienia tej potrzeby nie zbliżają.

If you can be anything, be kind.

50 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2022-05-16 20:00:13)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Czasami te najprostsze rozwiązania czy konkluzje są najbardziej trafne. To chyba ma nawet określenie ("Brzytwa Ockhama"). Wiadomo, że mógłbym tu przed Wami budować narrację: "biedny, dobry Paweł, a złe kobiety, bo mnie nie chcą". Ale tego nie zamierzam, bo byłoby to nieuczciwe i nieprawdziwe. Wiadomo, że nikt nie musi wierzyć temu co piszę, chociaż nie mam powodu by kłamać. Jest mi w ogóle nieprawdopodobnie miło, że ktoś kosztem swojego czasu zechciał pochylić się nade mną. Szczerze? Gdy zakładałem ten wątek miałem obawy, czy ktokolwiek zechce coś tu napisać. I jestem pozytywnie zaskoczony, bo znalazły się takie osoby. Więc do rzeczy? Prawda jest taka, że mając 33 lata stoję jakby na początku drogi, to jest poziom 0. Nie mam doświadczeń jak radzić sobie w tych poszukiwaniach, ale mam wskazówki od innych, choćby od Was. Czy coś mnie blokuje? Możliwe i mogą to być właśnie kompleksy. Tak, to może być to. I te kompleksy to nie jest coś, co jest rzeczą, którą mam od dawna. To coś nabytego, a nabytego poprzez, no właśnie... Nie wiem jak to poprawnie to określić, spróbuję więc takiego określenia: "brak doświadczenia w związku". Mam na przykład poważne obawy, że jestem nieatrakcyjny dla kobiet, że żadna nie chciałaby cokolwiek, choćby pocałunku ze mną. To z pewnością mi nie pomaga, te moje obawy, ale co mogę, a nawet co muszę zrobić, to starać się je przezwyciężyć i działać dalej. Spójrzcie na to w ten sposób. Mamy takiego chłopaka jak ja, gdzieś się starał, tam mu nie wyszło z jedną dziewczyną, znowu inna też mu kosza, bo jej się nie podobałem (ok, jej wola, nie mam pretensji). I przychodzi 30 rok życia, a z nim takie uświadomienie sobie swojej sytuacji: "stary, Ty nie miałeś nigdy dziewczyny". I to zadziałało na mnie destrukcyjnie. Poczułem się z tego powodu źle. Balansuję na granicy żenady i rozpaczy. Na szczęście jeszcze się trzymam. Wierzcie mi lub nie, ale to nie jest łatwe. W ogóle przyjęło się, że facet nie ma prawa na słabości. Tyle, że faceci to też istoty, które czują. Tłumienie swoich uczuć nie prowadzi do niczego dobrego.

U mnie też pojawił się problem z brakiem cierpliwości. Chciałbym się wyrwać z samotności już, teraz. Tylko wiecie co, jak tak już mówię od trzech lat... Więc dalsza cierpliwość jest wymagana, a nie jest o nią łatwo.

51 Ostatnio edytowany przez M!ri (2022-05-16 19:56:26)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Te dwie pierwsze, o których wspominałem, gdy o nie zabiegałem jeszcze były wolne. Po czasie się dowiedziałem, że w międzyczasie z kimś się związały.

Zanim dziewczyna oficjalnie przyzna, że jest zajęta, to od dawna jest zajęta, chociażby mentalnie wink


pawlo.waw napisał/a:

O i pamiętaj, że o zostanie Twoją dziewczyną możesz zapytać dopiero po seksie i to lepiej nie jednym.

Myślę, że u mnie kolejność będzie odwrotna, najpierw związek i potem może coś więcej.

Ograniczają Cię Twoje własne przekonania. A masz takie przekonania bo są Twoją tarczą. To Twoja obrona przed strachem przed bliskością i zranieniem. Niestety sabotujesz się sam.


To już nie jest liceum gdy pytało się dziewczynę czy chce z Tobą chodzić. 
Przykro mi, że niszczę Twoje romantyczne postrzegania świata, ale najpierw seks potem związek i jakieś deklaracje ewentualnie. Co oczywiście nie oznacza, że musisz iść do łóżka na pierwszej, drugiej czy n-tej randce.

52 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2022-05-16 20:07:12)

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
M!ri napisał/a:
pawlo.waw napisał/a:

Myślę, że u mnie kolejność będzie odwrotna, najpierw związek i potem może coś więcej.

Ograniczają Cię Twoje własne przekonania. A masz takie przekonania bo są Twoją tarczą. To Twoja obrona przed strachem przed bliskością i zranieniem. Niestety sabotujesz się sam.


To już nie jest liceum gdy pytało się dziewczynę czy chce z Tobą chodzić. 
Przykro mi, że niszczę Twoje romantyczne postrzegania świata, ale najpierw seks potem związek i jakieś deklaracje ewentualnie. Co oczywiście nie oznacza, że musisz iść do łóżka na pierwszej, drugiej czy n-tej randce.

Oki, rozumiem, ale to nie są przekonania. Może kiedyś tak, ale już nie. Dlatego jeszcze raz powtórzę rzecz może fundamentalną (pisze do Was chłopak, który nie ma doświadczenia w związku, który nie szedł nigdy z dziewczyną za rękę) jak dojść do takich rzeczy, żeby w ogóle nawet za którymś z kolei spotkaniem, to pójście do łóżka było możliwe? Naprawdę nie mam pojęcia, jak to się Wam udaje i tak jak wspominałem, takie rzeczy znam tylko z filmów. Gdybym wiedział, to pewnie bym coś próbował tu zadziałać. Jak, gdzie, z kim? Nie wiem?

53

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Wydaję mi się, że w tym ostatnim moim poście doszedłem do sedna mojego problemu.

54

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Oki, rozumiem, ale to nie są przekonania. Może kiedyś tak, ale już nie. Dlatego jeszcze raz powtórzę rzecz może fundamentalną (pisze do Was chłopak, który nie ma doświadczenia w związku, który nie szedł nigdy z dziewczyną za rękę) jak dojść do takich rzeczy, żeby w ogóle nawet za którymś z kolei spotkaniem, to pójście do łóżka było możliwe? Naprawdę nie mam pojęcia, jak to się Wam udaje i tak jak wspominałem, takie rzeczy znam tylko z filmów. Gdybym wiedział, to pewnie bym coś próbował tu zadziałać. Jak, gdzie, z kim? Nie wiem?

Nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę tongue ale chyba powinieneś poczytać o technikach uwodzenia i PUA (Pick Up Artist). O tym jak wprowadzać dotyk.

To już któryś z mężczyzn na forum musiałby polecić coś konkretnego , bo w internecie jest również masa shitu i naciągactwa.

55

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Dzięki, poczytam sobie o tym PUA w internecie. smile

56

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Tak się zastanawiałem M!ri nad tym co napisałaś i mam wrażenie, że w stosunku do kobiet chyba jestem zbyt powściągliwy i to narasta przez moją niepewność związaną z wieloletnią samotnością. Owszem, wiele dziewczyn mnie nie chciało, bo im się nie podobałem, ale być może były takie, które gdyby, mówiąc tak dostatnie, wziąć pod włos, może by mnie zechciały? Tego nie wiem i się nie dowiem.

Czy zdarza się, że dziewczyna może przejąć inicjatywę? Pewnie tak, ale raczej w stosunku do bardzo atrakcyjnych facetów?

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Mi się zdarzyło i to całkiem niedawno. I nie był to jakiś bardzo atrakcyjny chłopak, choć oczywiście nie był brzydki i mógł się podobać. Ale po jakimś czasie odpuściłam sobie.

58

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

To fajnie, że wyszłaś z inicjatywą. Fajnie byłoby też coś takiego doświadczyć ze strony jakiejś dziewczyny. smile

Zastanawiam się, czy ta moja "czysta karta" i brak doświadczenia z kobietami, mogą odstraszać i zniechęcać kobiety? Wiadomo, ja się tym nie chwalę, a tutaj na forum poruszyłem tę kwestię, żeby podzielić się tym problemem. Ale bez powodu o tym nie mówię, ale czasami ta prawda wychodzi. Czy to bardzo nieatrakcyjna rzecz w oczach kobiet? Czy jest to powód do wstydu, a dla kobiet jest to informacja, stanowiąca tą przysłowiową czerwoną lampkę zapalającą się w głowie, która może podpowiadać im, że coś z tym chłopakiem może być nie tak?

59

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
pawlo.waw napisał/a:

Tak się zastanawiałem M!ri nad tym co napisałaś i mam wrażenie, że w stosunku do kobiet chyba jestem zbyt powściągliwy i to narasta przez moją niepewność związaną z wieloletnią samotnością. Owszem, wiele dziewczyn mnie nie chciało, bo im się nie podobałem, ale być może były takie, które gdyby, mówiąc tak dostatnie, wziąć pod włos, może by mnie zechciały? Tego nie wiem i się nie dowiem.

Czy zdarza się, że dziewczyna może przejąć inicjatywę? Pewnie tak, ale raczej w stosunku do bardzo atrakcyjnych facetów?

Z reguły? Nie wink Możemy okazywać zainteresowanie poprzez zagadywanie, rozmowy, stwarzanie sytuacji do wspólnie spędzanego czasu. Ale jeżeli chłopak nie wykorzystuje tych okazji i nie wprowadza dotyku, bliskości… ja bym to odczytała tak, że nie jest zainteresowany / nie podobam mu się. I nie pchałabym się tam gdzie mnie nie chcą.


pawlo.waw napisał/a:

Czy to bardzo nieatrakcyjna rzecz w oczach kobiet?

Krótko: tak. Był tu gdzieś wątek na ten temat. Lepiej się nie przyznawaj. Jak będziesz się bardzo stresował to powiedz, że ostatnio w związku byłeś dawno temu.

60

Odp: Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

To kiepsko, na kłamstwie ciężko coś budować. hmm A dopóki nie dostanę szansy od kobiety, będę pozostawał wybrakowany. hmm

Posty [ 1 do 60 z 829 ]

Strony 1 2 3 14 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021