Znerx, zrobiłeś mi wieczór
.
Kremik napisał/a:Dotarło do mnie, że obojętnie gdzie nie pójdę zawsze będę ostatnią opcją dla dziewczyny. Pojawię się na kursie tańca? Dziewczyny zainteresują się wysokimi, a na mnie nie zwrócą uwagi. Zapiszę się do klubu badmintona? Znowu wysocy goście będą mieli pierwszeństwo, kobiety skupią się na nich, a żadna nawet w moim kierunku nie spojrzy. Ciągle najgorszy, niechciany.
Pisałam już i to co najmniej dwa razy, ale raz jeszcze powtórzę, że na kursie tańca nie ten ma powodzenie, kto dobrze wygląda, ale z kim się dobrze tańczy. W ogromnej większości ludzie przychodzą tam, by nauczyć się dobrze ruszać na parkiecie, cała reszta jest tylko miłym dodatkiem. Ty zaś masz obsesję i jedyne co widzisz, to możliwość urządzenia sobie polowania na potencjalną zdobycz, a przy okazji z centymetrem w oczach wszystkich rozliczasz z ich wzrostu.
Prawdę mówiąc właśnie wróciłam z zajęć i co prawda w mojej grupie na ten moment mamy tylko dwóch facetów ok. 170 cm, ale już w poprzedniej jeden jest od nich niższy. Z innych grup kojarzę kolejnych kilku, za to na każdej z imprez pojawia się co najmniej kilkunastu. Sądzisz, że oni stoją z boku? Ależ nie, dokładnie wszyscy są aktywni, rozmawiają, tańczą z dziewczynami, a przy tym widać, że naprawdę dobrze się bawią.
Generalnie dążę do tego, że nie byłeś, nie spróbowałeś, ale od razu wiesz lepiej. Z drugiej strony istotnie - ktoś z wypisanym na czole i to dużymi literami hasłem "desperat", marne ma szanse na powodzenie.
Johnny89 napisał/a:A one nadal wmawiają biednemu Kremikowi że wzrost się nie liczy, Chryste , idąc do salonu stoją dwie bryki , podobają mi się dwie i nagle dealer mówi „Wie pan co w tym po prawej jest klima, cena ta sama” wiec co biorę ? Ten po prawej tak , a teraz weźmy kobietę i dwóch gości jeden ma 170 cm drugi 187 obaj podobają się tej jednej ,ale ten po prawej ma 187 ,i kogo weźmie ? Oczywiście że kurdupla tak ? Darujcie sobie te gehennę, bo to jest żenujące do kwadratu.
Nikt nikomu niczego nie wmawia, to Wy macie ogromny problem z czytaniem ze zrozumieniem. To co robimy, to jedynie uświadamiamy, że sam wzrost to za mało i nierzadko, a wręcz bardzo często, chętnie ten wzrost zamieniamy na inne, nieporównywalnie ważniejsze i bardziej wartościowe walory. Tylko tyle i aż tyle, ale to trzeba jeszcze chcieć do siebie dopuścić, a potem zrozumieć.