Wy nadal nie rozumiecie jednej rzeczy. Charakter nie jest aż tak ważny jak się wam wydaje. Gdy atrakcyjny facet zagada do dziewczyny o przeciętnej lub mniej urodzie, wystarczy że będzie w miarę ok. Sympatyczny, dość rozmowny. Nie są wymagane żadne większe pasje. Po prostu nie może popełniać większych błędów i to tyle.
Ale już w przypadku kontaktu z ładną dziewczyną musi mieć mieszkanie, samochód, być przebojowy, mieć sporo znajomych, wychodzić od czasu do czasu na imprezę, do klubu, pubu lub karaoke. Musi mieć rozwinięte umiejętności społeczne i poza wyglądem coś sobą reprezentować.
Jednakże facet posiadający wszystkie te cechy, ale nieatrakcyjny fizycznie. Z niezbyt urodziwą twarzą, czy z niskim wzrostem. Nie ma u przeciętnej, nie mówiąc już o atrakcyjnej kobiety szans. Dziewczyny NIE DADŻĄ MU SZANSY na zaprezentowanie cech, a gdy kontekst towarzyski mu to umożliwi to zostanie najwyżej aseksualnym kolegą.
Sytuacja niskich mężczyzn jest beznadziejna. W grę nie wchodzi podryw nawet mało atrakcyjnych kobiet bo i one nie chcą knypka 163.
Pójdzie krótczak do klubu czy pubu i żadna dziewczyna, niezależnie od urody nie będzie zainteresowana. Nieatrakcyjny fizycznie facet musi poznać dziewczynę "koleżeńskim" sposobem. Czyli być w towarzystwie i mozolnie, powoli ją w sobie rozkochać, gdy w między czasie przez ten czas ona się umawia z różnymi innymi.
To nie jest dobre rozwiązanie. Nie tylko nie gwarantuje sukcesu. Ale też ... postawcie się w sytuacji takiego faceta. Dziewczyna z łatwością chodzi na randki, umawia się z różnymi facetami, a on od kilku lat nie był na żadnym spotkaniu z dziewczyną bo ... żadna go nie chciała. To jest przykre.
Teraz spójrzcie na przystojnego kolesia. W sytuacjach towarzyskich, w jakiejś grupie znajomych większość dziewczyn będzie zainteresowanych i u każdej, której wpadnie w oko wiedząc, że podoba się również innym dziewczynom, spodoba się przez to bardziej bo kobiety chcą mężczyzn, którzy mają powodzenie. Czyli to już jest mocno niesprawiedliwe bo taki facet będzie od razu cieszył się uwagą i zainteresowaniem. Nie będzie musiał mozolnie przez rok czasu przekonywać do siebie dziewczyny, bo to ona będzie go zachęcała do siebie, a do tego zyskuje dodatkowe punkty za to, że podoba się innym kobietom.
Ponadto zwróćcie uwagę, że taki facet może również z łatwością poznawać dziewczyny w sytuacjach "strzeleckich" jak klub, pub, czy jakiś bar. Podryw obcych dziewczyn będzie dla niego prosty.
Zauważcie proszę, że nie mam żalu, iż atrakcyjniejsi mają większe powodzenie. A chodzi mi o ogromną i niesprawiedliwą dysproporcję z jaką kobiety się nie spotykają. W przeciwieństwie do nieurodziwych mężczyzn, nawet mało atrakcyjne dziewczyny cieszą się jakimś powodzeniem.
Dziewczyna, której bliżej do brzydkiej niż ładnej nie wie co to znaczy brak atencji ze strony mężczyzn. A facet o jej poziomie atrakcyjności nie cieszy się żadną uwagą ze strony dziewczyn. Jak to wyjaśnicie jak nie tym, że to znaczy, iż kobiety bardziej patrzą na wygląd od facetów?
Boli mnie to, że jest ogromne rozwarstwienie powodzenia między mężczyznami. Jeden podoba się WIELU kobietom. Jest uznawany za atrakcyjnego. Panny na starcie są zainteresowane, więc by się z nimi umówić wiele nie musi robić. A inny nie podoba się ŻADNEJ.
Rozumiecie o co chodzi? Nie mam żalu, że 3 na 10 dziewczyn chce się umówić ze mną, a z innym aż 8 na 10. Tylko jest mi przykro, że 0 na 100 kobiet umówi się z facetem mojego wzrostu, natomiast z innym gdy facet jest wysoki i przystojny aż 80 albo i więcej na 100 kobiet
Mniejsza jest różnica powodzenia między niezbyt urodziwą kobietą, a ładną niż przystojnym facetem, a facetem krasnalem