30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 211 212 213 214 215 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13,781 do 13,845 z 31,047 ]

13,781

Odp: 30lat i cały czas sam

Ale my Cię tu już raka trochę znamy, nie jesteśmy totalnymi randomami.

Zobacz podobne tematy :

13,782

Odp: 30lat i cały czas sam
jjbp napisał/a:

Ale my Cię tu już raka trochę znamy, nie jesteśmy totalnymi randomami.

Ale nie wiecie, jaki jestem w realu.

13,783 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-20 18:11:21)

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Nawet Gagarin nie poleciał tak wysoko, jak współczesne wymagania kobiet.

Prosto w punkt. Same sobą mało co prezentują oprócz ładnej buzi, ale listę żądań mają z innej galaktyki.

I kto to pisze? Sam przecież masz nadwagę, problemy z cerą itd., co nie przeszkadza Ci mieć wygórowanych wymagań.
Chuopski marzy o atrakcyjnieszej od siebie kobiecie uważając to za coś co mu się nalezy, wręcz drwi z osób, które obniżają, przynajmniej w jego odczuciu wymagania, zapominając, że wtedy takim przerywem byłaby potencjalna jego partnerka, która zmuszłaby się do bycia z nim. wink

13,784

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
jjbp napisał/a:

Ale my Cię tu już raka trochę znamy, nie jesteśmy totalnymi randomami.

Ale nie wiecie, jaki jestem w realu.

Ale Ty w realu i Ty na forum to ta sama osoba, nawet jeśli zachowuje się odrobinę inaczej. Twoja osobowość nie robi zwrotu o 180 w każdym aspekcie wraz z momentem wylogowania się z neta. Cześć rzeczy będzie się pokrywać.

13,785 Ostatnio edytowany przez Herne (2023-04-20 18:16:53)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
jjbp napisał/a:

Ale my Cię tu już raka trochę znamy, nie jesteśmy totalnymi randomami.

Ale nie wiecie, jaki jestem w realu.

Jezeli jak twierdzisz jestes inni niz tutaj, to ktora twarz jest prawdziwa? I dlaczego musisz chowac jedna z nich?

13,786 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-20 18:25:16)

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:
Husky napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:

Wiesz, jakoś nie chce mi się wierzyć żeby mógł być szczęśliwy człowiek, który jest zmuszony do wzięcia partnera z nadwagą. Jak wygląda potem ich życie łóżkowe?

A z resztą. Przecież codziennie wychodzę do pracy i codziennie widzę na prawdę sporo ludzi. I widzę wyraźnie, że 90% procent związków to ludzie co najmniej powyżej 5/10.

No mi na przykład nadwaga u partnera absolutnie nie przeszkadza, chociaż sama jestem filigranowa.
Poza tym z nadwagą można walczyć, zwłaszcza w dobrym, wspierającym związku, a z ograniczonym mindsetem - jak widać po tym wątku - po prostu się nie da.

Generalnie dałam sobie spokój z tłumaczeniem black pillowcom, że rzeczywistość jest dużo bardziej złożona, ale pomyślałam, że chociaż dam świadectwo:P

Taki z nadwagą 15 kg i ginekomastią? Już to widzę smile

Tak, zresztą spotykałam się z takim jakiś czas temu i pod kątem fizycznym wszystko było super. Był pracownikiem naukowym i niesamowicie pociągały mnie jego opowieści o świecie:)
Za to kompletnie odpychające w mężczyznach są dla mnie postawy mentalne, takie jak twoje albo Raki.

Nie wyobrażam sobie cechy (ani wyglądu ani charakteru), która mogłaby to nadrobić.

Edit
Raka, nie istnieje coś takiego jak bycie super fajnym człowiekiem w jednej rzeczywistości, a w drugiej monotnnym, ograniczonym męczybułą. To by była jakaś anomalia na skalę światową. Wiem, że nie dotrze, ale powtórzę - rozmawiasz tu z innymi ludźmi, dajesz się poznać, wchodzisz w interakcje, rozmawiasz. I nikt na wstępie Cię nie odrzucił, za to dostajesz całą masę zwrotnej na swój temat. Na temat twojego charakteru i atrakcyjności (a raczej braku tej atrakcyjności).

Swoją drogą nie pamiętam, a to by wiele wyjaśniało - byłeś diagnozowany pod kątem spektrum autyzmu?

13,787

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:
diana45 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Znam kilka języków i uczę się kolejnych, mam rozległy zakres wiedzy i sporo zainteresowań, trochę świata zwiedziłem i nie zamierzam na tym poprzestawać, pracowałem za granicą i wiem, że dam sobie radę. Jedyne, czego mi brakuje, to normalne życie towarzyskie i zainteresowanie ze strony kobiet.

Przecież to nie jest wartość przydatna w relacjach z kobietami...
Moim zdaniem, Ty kompletnie życia nie znasz.

Co to znaczy nie zna życia? Chłopak z wykształceniem, perspektywami, dużą wiedzą i zainteresowaniami nie zna życia? Bo co, bo nie alkoholizował się jak kretyn na imprezach tylko wolał inwestować czas w samorozwój?

Nie ma zdolności interpersonalnych, nie potrafi nawiazać, a tym bardziej utrzymać jakiejkolwiek znajomości, nawet koleżeńskiej. Jak ktoś życje trochę obok ludzi, to ciężko powiedzieć, że zna życie. Dlatego m.in. uważa, że wystaczy jedna dziewczyna, która da mu szansę i wszystkie jego problemy znikną.

13,788

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:
diana45 napisał/a:

Przecież to nie jest wartość przydatna w relacjach z kobietami...
Moim zdaniem, Ty kompletnie życia nie znasz.

Co to znaczy nie zna życia? Chłopak z wykształceniem, perspektywami, dużą wiedzą i zainteresowaniami nie zna życia? Bo co, bo nie alkoholizował się jak kretyn na imprezach tylko wolał inwestować czas w samorozwój?

Nie ma zdolności interpersonalnych, nie potrafi nawiazać, a tym bardziej utrzymać jakiejkolwiek znajomości, nawet koleżeńskiej. Jak ktoś życje trochę obok ludzi, to ciężko powiedzieć, że zna życie. Dlatego m.in. uważa, że wystaczy jedna dziewczyna, która da mu szansę i wszystkie jego problemy znikną.

Już nieraz pisałem, że mam grupkę znajomych, z którymi regularnie się widuję. Nawet wczoraj nawiązałem znajomość z pewnym chłopakiem na uczelni. Pracując za granicą, również nie miałem problemu z nawiązywaniem relacji.

13,789

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

Tak, zresztą spotykałam się z takim jakiś czas temu i pod kątem fizycznym wszystko było super. Był pracownikiem naukowym i niesamowicie pociągały mnie jego opowieści o świecie:)
Za to kompletnie odpychające w mężczyznach są dla mnie postawy mentalne, takie jak twoje albo Raki.

Nie wyobrażam sobie cechy (ani wyglądu ani charakteru), która mogłaby to nadrobić.

Ja też mogę dużo poopowiadać o świecie, ale żadna kobieta nie jest zainteresowana. Postawa mentalna jest skutkiem, a nie przyczyną moich niepowodzeń.

Raka, nie istnieje coś takiego jak bycie super fajnym człowiekiem w jednej rzeczywistości, a w drugiej monotnnym, ograniczonym męczybułą. To by była jakaś anomalia na skalę światową. Wiem, że nie dotrze, ale powtórzę - rozmawiasz tu z innymi ludźmi, dajesz się poznać, wchodzisz w interakcje, rozmawiasz. I nikt na wstępie Cię nie odrzucił, za to dostajesz całą masę zwrotnej na swój temat. Na temat twojego charakteru i atrakcyjności (a raczej braku tej atrakcyjności).

Swoją drogą nie pamiętam, a to by wiele wyjaśniało - byłeś diagnozowany pod kątem spektrum autyzmu?

Zgadza się, ale na forum nie ujawniam wszystkiego o sobie, zresztą tu przyszedłem w celu rozwiązania swoich problemów, natomiast dostaję jedynie informację o tym, że jestem nieatrakcyjny z charakteru, mimo że tłumaczyłem wam wielokrotnie, że nie w tym rzecz i podpierałem to argumentami.

Tak, pisałem już o tym kilka razy. Zdiagnozowano u mnie ZA, przy czym nie wiem na ile jest to wiarygodna diagnoza, bo została postawiona na pierwszej wizycie po 5 minutach rozmowy.

13,790 Ostatnio edytowany przez Herne (2023-04-20 19:08:55)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Husky napisał/a:

Tak, zresztą spotykałam się z takim jakiś czas temu i pod kątem fizycznym wszystko było super. Był pracownikiem naukowym i niesamowicie pociągały mnie jego opowieści o świecie:)
Za to kompletnie odpychające w mężczyznach są dla mnie postawy mentalne, takie jak twoje albo Raki.

Nie wyobrażam sobie cechy (ani wyglądu ani charakteru), która mogłaby to nadrobić.

Ja też mogę dużo poopowiadać o świecie, ale żadna kobieta nie jest zainteresowana. Postawa mentalna jest skutkiem, a nie przyczyną moich niepowodzeń.

Raka, nie istnieje coś takiego jak bycie super fajnym człowiekiem w jednej rzeczywistości, a w drugiej monotnnym, ograniczonym męczybułą. To by była jakaś anomalia na skalę światową. Wiem, że nie dotrze, ale powtórzę - rozmawiasz tu z innymi ludźmi, dajesz się poznać, wchodzisz w interakcje, rozmawiasz. I nikt na wstępie Cię nie odrzucił, za to dostajesz całą masę zwrotnej na swój temat. Na temat twojego charakteru i atrakcyjności (a raczej braku tej atrakcyjności).

Swoją drogą nie pamiętam, a to by wiele wyjaśniało - byłeś diagnozowany pod kątem spektrum autyzmu?

Zgadza się, ale na forum nie ujawniam wszystkiego o sobie, zresztą tu przyszedłem w celu rozwiązania swoich problemów, natomiast dostaję jedynie informację o tym, że jestem nieatrakcyjny z charakteru, mimo że tłumaczyłem wam wielokrotnie, że nie w tym rzecz i podpierałem to argumentami.

Tak, pisałem już o tym kilka razy. Zdiagnozowano u mnie ZA, przy czym nie wiem na ile jest to wiarygodna diagnoza, bo została postawiona na pierwszej wizycie po 5 minutach rozmowy.

To oznacza, że nie zdiagnozowano u Ciebie ZA.

Juz Ci to pisałem ( wink ):
Serio, poszukaj zewnętrznej, profesjonalnej pomocy.
To forum już dawno wyczerpało swoja moc sprawczą i jeżeli po 4 latach jesteś dalej w tym samym miejscu, to jak nic nie zrobisz, to za 4 lata dalej będziesz w tym miejscu.

Tutaj dalej grasz w PING-PONG'a i odbijasz absolutnie wszystkie argumenty. Od wszystkich. Zastanów się - po co?
(a teraz przewidywalna odpowiedź): Ale wcale nie, bo ja....
(a teraz przewidywalne pytanie): Raka, to wymień te porady, do których się zastosowałeś
(a teraz przewidywalna reakcja): Cisza....
i znowu....i znowu...i znowu....

13,791

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Herne napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Będzie o mnie. Ale to nie jest kwestia nastawienia, bo jak już pisałem wcześniej, nastawienie to skutek, a nie przyczyna problemu. Jak miałem inne nastawienie, to tak samo byłem olewany przez kobiety, jak teraz.

Będzie o Tobie, ponieważ sam tak postanowiłeś.
Gdybyś tak nie postanowił, nie byłby o Tobie. Proste big_smile
I nie, nigdy nie miałeś innego nastawienia, to widać po Twoich wypowiedziach.

Nie, ja niczego nie postanowiłem. To kobiety postanowiły z góry mnie odrzucać bez chęci bliższego poznania mnie.

big_smile
No tak, wszystkie kobiety postanowiły na jakiejś naradzie "z góry odrzucamy Rakę"
A może, tak po prostu, najwyraźniej odrzucasz swoim podejściem już na wstępie?

13,792 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-20 19:36:43)

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:

To oznacza, że nie zdiagnozowano u Ciebie ZA.

Juz Ci to pisałem ( wink ):
Serio, poszukaj zewnętrznej, profesjonalnej pomocy.
To forum już dawno wyczerpało swoja moc sprawczą i jeżeli po 4 latach jesteś dalej w tym samym miejscu, to jak nic nie zrobisz, to za 4 lata dalej będziesz w tym miejscu.

Tutaj dalej grasz w PING-PONG'a i odbijasz absolutnie wszystkie argumenty. Od wszystkich. Zastanów się - po co?
(a teraz przewidywalna odpowiedź): Ale wcale nie, bo ja....
(a teraz przewidywalne pytanie): Raka, to wymień te porady, do których się zastosowałeś
(a teraz przewidywalna reakcja): Cisza....
i znowu....i znowu...i znowu....

100% zgadzam się z Herne.

Informację, że „coś jest przyczyną a nie skutkiem” piszesz już tak randomowo i na odwal, że zastanawiam się, czy jakiegoś skryptu do odpisywania nie napisałeś:P

W ramach pingponga zawsze też piszesz, że zastosowałeś wszystkie porady, a nic się nie zmieniło.
Na terapię jednak nie poszedłeś, więc już tu wychodzi, że nie wszystkie.

Pomijając nieprofesjonalizm psychologa to… nigdy nie przyszło Ci do głowy, że jeśli ktoś chce ci wlepić diagnozę ZA po 5 minutach to znaczy, że z Twoją autoprezentacją są dużo poważniejsze problemy niż wygląd? I że to może być przyczyna Twoich niepowodzeń w relajach męsko-damskich? Zwłaszcza, że wszelkie badania wskazują na taką korelację.

Trudno mi pojąć dlaczego nie decydujesz się na fachową pomoc.
Zwłaszcza terapia grupowa, pod kątem problemów z komunikacją.
Może poznałbyś dziewczynę, która również jest ze spektrum? (Zakładając, że prawdziwa diagnoza również tak u Ciebie by brzmiała).

Wiem, że odpiszesz coś w stylu „ale po co terapia, skoro chodzi o wygląd…”, albo „gdybym dostał szanse, to pokazałbym, że wszystko ze mną w porządku i mam tyyyyle do zaoferowania…”


Serio nigdy nie naszła Cię refleksja, że skoro psycholog po 5 minutach wlepia Ci diagnozę, to może laski do których podbijasz też w parę sekund orientują się, że jest w Tobie komunikacyjna dysfunkcja? I że może byłoby to do przepracowania i poprawy?

13,793

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
2odiak napisał/a:

O to, to, to... A najlepsiejsze...

- Co Ty w nim widziałaś?
: To co większość nie widzi i nie oddam go za żadne skarby tongue smile

To co da się zauważyć u naszych Panów, to potrzeba leczenia swoich kompleksów atrakcyjniejszą dziewczyną. Oni jej potrzebują nie tyle dla siebie, bo im dobrze tak jak jest i tak naprawdę nie chcą tej sytuacji zmienić, co by udowodnić sobie, ale przede wszystkim innym, że są czegoś warci.

To ja poproszę, ale   

(1) do łóżka od razu bez kaw zapoznawczych... porozmawiamy w przerwie pomiędzy zbawami
(2) będę absolutnie dyskretny
(3) nic nie będę udowadniać.

13,794

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Ja w różnych kręgach się obracam i niestety pozytywnego odbioru sylwetki kolarskiej nie odebrałem, nawet wśród rowerzystek. Widocznie te moje kręgi mają dużo mniejszy promień niż Twoje, a szkoda, bo to mnie mocno zniechęciło do roweru.

— Wiesz jakie pornole oglądam?
— Yyy? Jakie?
— Zdziwisz się...
— Murzynów? Gejów?
— Nieee... takich normalnych...
— To znaczy?
— Takich z brzuszkiem...

13,795 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-20 20:29:13)

Odp: 30lat i cały czas sam

Nie pochwalam przesady Rakastankielia, ale niestety trochę racji ma. Nie raz byłem w towarzystwie, gdzie inteligentny facet zaskakiwał wiedzą, humorem, strzelał świetne riposty a chadowaty mruk nawet jak palnął gafę wzbudzał większe zainteresowanie i maślane oczy kobiet. Oczywiście nie wszystkich, ale większości i było to towarzystwo lekarzy. Kolejny przykład z imprezy kilka lat temu. Kolegom spodobała się jedna z kobiet siedzących przy barze z koleżanką (mi również, ale byłem zajęty). Podszedł ten mniej bystry, ale według obecnego kanonu prawie chad, 2 minuty i wrócił z numerem telefonu. Drugi próbował później i od razu otrzymał informację, że jest zaręczona, ale chłopak niższy, chude ramiona (biega i jeździ na rowerze) za to bardzo inteligentny i ma naprawdę gadane, niestety to nie pomogło.  Takich kobiet jest wiele, podobnie zresztą jak facetów, tak ten świat jest urządzony. Ale tak jak pisałem wyjątki istnieją, sam znam kobiety, które nie cierpią wręcz kwadratowych szczęk czy przesadnie muskularnej sylwetki i są to kobiety bardzo atrakcyjne - według obecnego kanonu.

13,796

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Nie pochwalam przesady Rakastankielia, ale niestety trochę racji ma. Nie raz byłem w towarzystwie, gdzie inteligentny facet zaskakiwał wiedzą, humorem, strzelał świetne riposty a chadowaty mruk nawet jak palnął gafę wzbudzał większe zainteresowanie i maślane oczy kobiet. Oczywiście nie wszystkich, ale większości i było to towarzystwo lekarzy. Kolejny przykład z imprezy kilka lat temu. Kolegom spodobała się jedna z kobiet siedzących przy barze z koleżanką (mi również, ale byłem zajęty). Podszedł ten mniej bystry, ale według obecnego kanonu prawie chad, 2 minuty i wrócił z numerem telefonu. Drugi próbował później i od razu otrzymał informację, że jest zaręczona, ale chłopak niższy, chude ramiona (biega i jeździ na rowerze) za to bardzo inteligentny i ma naprawdę gadane, niestety to nie pomogło.  Takich kobiet jest wiele, podobnie zresztą jak facetów, tak ten świat jest urządzony. Ale tak jak pisałem wyjątki istnieją, sam znam kobiety, które nie cierpią wręcz kwadratowych szczęk czy przesadnie muskularnej sylwetki i są to kobiety bardzo atrakcyjne - według obecnego kanonu.

Dobrze że chociaż jedna osoba nie zakłamuje rzeczywistości jakimiś gówno romantycznymi wizjami. Szacunek dla ciebie.

13,797 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-20 20:50:31)

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

Dobrze że chociaż jedna osoba nie zakłamuje rzeczywistości jakimiś gówno romantycznymi wizjami. Szacunek dla ciebie.

Zauważyłeś, że wybrałeś sobie tylko tą część wypowiedzi, która wpisuje się w Twoje myślenie? Na końcu napisałem o wyjątkach - może jednak warto na taki wyjątek poczekać lub próbować znaleźć ? Poczytaj wypowiedzi 2odiac - nie wygląda na bajkopisarza a z tego co pisze potrafi poderwać ciekawe kobiety. Ja nie znam żadnej kobiety, której podobałaby się sylwetka kolarska, sam odczułem na własnej skórze jak źle byłem odbierany gdy taką posiadałem. A jednak podobno są takie, którym się podoba, więc trzeba po prostu trafić.

13,798

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Herne napisał/a:

Będzie o Tobie, ponieważ sam tak postanowiłeś.
Gdybyś tak nie postanowił, nie byłby o Tobie. Proste big_smile
I nie, nigdy nie miałeś innego nastawienia, to widać po Twoich wypowiedziach.

Nie, ja niczego nie postanowiłem. To kobiety postanowiły z góry mnie odrzucać bez chęci bliższego poznania mnie.

big_smile
No tak, wszystkie kobiety postanowiły na jakiejś naradzie "z góry odrzucamy Rakę"
A może, tak po prostu, najwyraźniej odrzucasz swoim podejściem już na wstępie?

Podejście jest skutkiem, a nie przyczyną. Przecież nie podchodzę do dziewczyny, myśląc, że na pewno nie będzie chciała ze mną gadać xd

13,799

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

100% zgadzam się z Herne.

Informację, że „coś jest przyczyną a nie skutkiem” piszesz już tak randomowo i na odwal, że zastanawiam się, czy jakiegoś skryptu do odpisywania nie napisałeś:P

W ramach pingponga zawsze też piszesz, że zastosowałeś wszystkie porady, a nic się nie zmieniło.
Na terapię jednak nie poszedłeś, więc już tu wychodzi, że nie wszystkie.

Na terapię pójdę, jak będę mieć więcej czasu i kasy.

Pomijając nieprofesjonalizm psychologa to… nigdy nie przyszło Ci do głowy, że jeśli ktoś chce ci wlepić diagnozę ZA po 5 minutach to znaczy, że z Twoją autoprezentacją są dużo poważniejsze problemy niż wygląd? I że to może być przyczyna Twoich niepowodzeń w relajach męsko-damskich? Zwłaszcza, że wszelkie badania wskazują na taką korelację.

To nie psycholog, a psychiatra i to z doświadczeniem. Ale też sytuacja była taka, że dla mnie ta diagnoza była korzystna.

Trudno mi pojąć dlaczego nie decydujesz się na fachową pomoc.
Zwłaszcza terapia grupowa, pod kątem problemów z komunikacją.
Może poznałbyś dziewczynę, która również jest ze spektrum? (Zakładając, że prawdziwa diagnoza również tak u Ciebie by brzmiała).

Bardzo chętnie bym poznał taką dziewczynę, to żaden problem.

Serio nigdy nie naszła Cię refleksja, że skoro psycholog po 5 minutach wlepia Ci diagnozę, to może laski do których podbijasz też w parę sekund orientują się, że jest w Tobie komunikacyjna dysfunkcja? I że może byłoby to do przepracowania i poprawy?

Ale ja nie mam dysfunkcji komunikacyjnych, jakoś za granicą normalnie rozmawiałem z ludźmi, z kolegami z roku też normalnie rozmawiam, tak samo z osobami z pracy, więc to nie w tym rzecz.

13,800

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Nie pochwalam przesady Rakastankielia, ale niestety trochę racji ma. Nie raz byłem w towarzystwie, gdzie inteligentny facet zaskakiwał wiedzą, humorem, strzelał świetne riposty a chadowaty mruk nawet jak palnął gafę wzbudzał większe zainteresowanie i maślane oczy kobiet. Oczywiście nie wszystkich, ale większości i było to towarzystwo lekarzy. Kolejny przykład z imprezy kilka lat temu. Kolegom spodobała się jedna z kobiet siedzących przy barze z koleżanką (mi również, ale byłem zajęty). Podszedł ten mniej bystry, ale według obecnego kanonu prawie chad, 2 minuty i wrócił z numerem telefonu. Drugi próbował później i od razu otrzymał informację, że jest zaręczona, ale chłopak niższy, chude ramiona (biega i jeździ na rowerze) za to bardzo inteligentny i ma naprawdę gadane, niestety to nie pomogło.  Takich kobiet jest wiele, podobnie zresztą jak facetów, tak ten świat jest urządzony. Ale tak jak pisałem wyjątki istnieją, sam znam kobiety, które nie cierpią wręcz kwadratowych szczęk czy przesadnie muskularnej sylwetki i są to kobiety bardzo atrakcyjne - według obecnego kanonu.

Dziękuję za ten wpis, cieszy mnie, że nie tylko ja to zaobserwowałem. Już nawet nie chodzi o numer, zwłaszcza że u mnie na roku praktycznie każda dziewczyna jest w związku, ale żeby nie dało się nawet zwyczajnej koleżeńskiej relacji nawiązać? Zdaję sobie sprawę, że są wyjątki, ale jeszcze takiej nie spotkałem (i zapewne większość już jest dawno zajęta).

13,801

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:

Dobrze że chociaż jedna osoba nie zakłamuje rzeczywistości jakimiś gówno romantycznymi wizjami. Szacunek dla ciebie.

Zauważyłeś, że wybrałeś sobie tylko tą część wypowiedzi, która wpisuje się w Twoje myślenie? Na końcu napisałem o wyjątkach - może jednak warto na taki wyjątek poczekać lub próbować znaleźć ? Poczytaj wypowiedzi 2odiac - nie wygląda na bajkopisarza a z tego co pisze potrafi poderwać ciekawe kobiety. Ja nie znam żadnej kobiety, której podobałaby się sylwetka kolarska, sam odczułem na własnej skórze jak źle byłem odbierany gdy taką posiadałem. A jednak podobno są takie, którym się podoba, więc trzeba po prostu trafić.

Ależ oczywiście że są wyjątki, tylko odpowiedz mi czy są w miarę ładne kobiety skłonne zaakceptować u mężczyzny trądzik czy ginekomastię?

13,802

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

Ależ oczywiście że są wyjątki, tylko odpowiedz mi czy są w miarę ładne kobiety skłonne zaakceptować u mężczyzny trądzik czy ginekomastię?

Oczywiście, że tak. Ginekomastię to ma spora część moich znajomych, którzy brali sterydy i problemu z kobietami nie mają. Trądzik różowaty też nie był przeszkodą u jednego z lokalnych lovelasów.

13,803 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-20 21:11:42)

Odp: 30lat i cały czas sam

zwykły_facet, dzięki, zabiłeś tym komentarzem cały kierunek dyskusji.
Rany, oczywiście że tak jest, widać to już w pierwszych klasach podstawówki, gdzie dobry z WFu rozrabiaka robi z siebie debila, obraża nauczycielkę, rozwala lekcję i połowa chłopców i dziewczyn jest wpatrzona w niego jak w obrazek. Odpowiednio po drugiej stronie z reguły jest też szkolna piękność z podłym charakterem, mózgiem zajętym kosmetykami i kolorowymi gazetami, do której olbrzymia część chłopców wzdycha dniami i nocami, a spora część dzieczyn chciałaby być taka jak ona. Bo tak u homo sapiens działa tępa charyzma, bo tak działa społeczne organizowanie się, no kurde, oczywista oczywistość.

Czy w kwestii reprodukcji takie osobniki mają łatwiej?
Tak!

Czy osoby które na to lecą stanowią dużą grupę?
Tak!

Czy to oznacza, że każda dziewczyna leci na pustego CHADA?
NIEEEE!

Czy rozpaczanie, że większość ludzi chce mało inteligentnej rozrywki przy atrakcyjnych, charyzmatycznych jednostkach jest głupie?
Głupie straszliwie!

Czy ja właśnie znowu piszę do black pillowej grupy w nadziei, że pozwolą sobie na cieszenie się intymnymi relacjami, które są w zasięgu każdego człowieka?
To bez sensu, ale TAK:P

13,804 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-20 21:26:45)

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

dzięki, zabiłeś tym komentarzem cały kierunek dyskusji.

Niekoniecznie, myślę, że napisałem z podobnym przesłaniem jak Ty. Zaklinanie rzeczywistości sprawia, że stajemy się mało wiarygodni. A rzeczywistość jest taka jaka jest - wygląd ma ogromne znaczenie nie tylko w relacjach partnerskich. Ludziom ładnym (według obowiązującego kanonu) jest dużo łatwiej w życiu, są lepiej postrzegani przez innych. Oczywiście wyjątki istnieją, a może nawet nie wyjątki lecz całkiem liczna grupa, gdzie wygląd ma drugorzędne znaczenie lub ma również duże ale gusta są mocno odbiegające od panującego wzorca.

13,805 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-20 21:28:21)

Odp: 30lat i cały czas sam

.

13,806 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-20 21:39:55)

Odp: 30lat i cały czas sam

Kilka kwestii:

1.

Roxann napisał/a:

Nie wiem czy cuda, po prostu inaczej się nawet na ten sam czy podobny podryw, czy zaczepieie reaguje kiedy jestś się wolnym, a inaczej, kiedy jest w związku.  Niemniej jednak to naprawdę fajne, że mój obecnie mąż w sklepie kiedy byłam na sprtowo ubrana i może ew miałam pomalowane rzęsy zwrócił na mne uwagę. Potem, jak już na tej stacji bęzynowej spotkaliśmy, to może lepiej wylądałam bo wracałam z pracy więc byłam i umalowana i ubrana. Nie sądzę jednak by w jego odczuciu, to była jakaś różnica.
Po prostu wpadliśmy sobie w oko, byliśmy wolni, rozmowa kleiła...

Spotkałaś przypadkowo drugi raz tego samego faceta, oboje akurat byliście wolni, oboje się sobie spodobaliście i oboje będąc w przypadkowej codziennej sytuacji mieliście czas i chęci na poznanie się, takie zbiegi okoliczności raczej rzadko się zdarzają, jeśli to nie był cud to co? Przeznaczenie?

2.

2odiak napisał/a:

Co poniektórzy  przez te klapki na oczach nie są w stanie czytać ze zrozumieniem. Przeinaczają to na swoją prawdę.
Podczas mojej pracy trenerskiej takich przypadków było multum. Kluby amatorskie właśnie często z tych powodów się rozpadają, bo jakaś  grupa ludzi jest niereformowalna. Programowanie zaczyna się w wieku buntowniczym, kiedy to każdy dzieciak chce łyknąć dorosłości i być panem świata. To co zostaje wtedy w głowie, zostaje na całe życie, dlatego zajęcia zaczyna się właśnie z dziećmi od 7-go roku życia poprzez zabawę, gdzie wiek 13-16 lat jest najbardziej optymalny dla rozwoju  człowieka. Zauważ dlaczego oni te czasy najlepiej pamiętają, gimnazjum i koleżanki się ze mnie śmiały...To jest właśnie punkt zaczepny który zostaje i będzie podstawą tłumaczenia się takiego, a nie innego podejścia. Kompleksy zostają zaprogramowane, tracą wiarę w siebie, bo wydaje się im że próbują coś robić, jednak zderzenie jest zbyt bolesne i silne i nie są w stanie tego przeskoczyć.  Po pogodzeniu się z tym następuje dalsze kształtowanie się w tym kierunku gdzie ostatecznie ktoś staje się osobą, która nie nawidzi świata za taki stan i całą wine zwala na ten,  zamiast przeanalizować siebie. Oczywiście jest to niemożliwe, bo wyprany umysł nie przyjmuje do siebie innych wiadomości jak te, które chce, bądź są dla niego wygodne. Cała reszta to nieprawda i zło. Dziadki wypuszczone z piwnicy to jest dopiero kosmos big_smile Oj się człowiek naoglądał  smile

To jest bardzo ważny post, opisujący genezę powstania większości przegrywów, inceli, piwniczaków. Dokładnie tak jak napisał 2odiak to zawsze zaczyna się w szkole i zostaje w głowie na długo po jej skończeniu. Ja też jestem tego przykładem, gimnazjum to był najgorszy okres mojego życia, to była dosłownie walka o przetrwanie w sensie psychicznym. Wiele osób próbowało mnie prześladować, większość dziewczyn traktowała mnie z pogardą, przez pewien czas była przemoc psychiczna i czasami też fizyczna, nie mogłem się bronić bo jako, że byłem z poza rejonu to za każde przewinienie groziło mi wydalenie ze szkoły więc jedyne co mogłem zrobić to niemal całkowicie się odizolować. Do liceum poszedłem już jako mocno izolujący się, skrajny pesymista, a co było dalej to już wiecie z moich tematów.

3.

Roxann napisał/a:

Jak myślisz, z czego to wynikało/wynika? Kompleksów, wyśmiewania czy też dokuczania przez innych?
Ja przyznam szczerze nie znam nikogo takiego, dlatego przez dłuższy czas myślałam, że oni po prostu sobie jaja robią, bo przecież nie można być tak ograniczonym?

EDIT: Ale to w gruncie rzeczy może być pokłosie narzucanych wspomnianych kanonów, które młodzi ludzie łykają bezrefleksyjnie. Wtedy każda osoba, która mniej lub bardziej od nich odbiega jest narażona na hejt czy wręcz wykluczenie. W sumie nie dziwne, że potem ta ich fiksacja na tych skalach, chadach itd. jest wręcz obsesyjna. Ktoś, kto ma otwarty umysł, jest w stanie zrozumieć, że każdy z nas jest inny i jeśli ktoś ma niski wzrost, odstające uszy czy się jąka, nie jest czymś, co dyskwalifikuje taką osobę jako człowieka.
Problem jest zatem w sposobie wychowania dzieci i młodzieży i braku podstawowej wiedzy, czyż nie?

Kurde chyba nie ogarnąłem do końca co tu miałaś na myśli. Nie znasz nikogo takiego, czyli jakiego? Kogoś kto był prześladowany w szkole czy kogoś takiego jak raka?

Jest dokładnie tak jak piszesz, to jest pokłosie narzuconych kanonów. Ja na przykład jako, że po odizolowaniu się zostałem sam to musiałem czymś tą pustkę wypełnić. Tym czymś było anime i wkręciłem się w to tak bardzo, że wtedy na wszystko patrzyłem przez ten pryzmat. Żebyście widzieli moje zdziwienie jak poszedłem do liceum i okazało się, że dziewczyny nie są takie jak w anime czyli miłe, słodkie i niewinne. Takich przykładów mam więcej.

4.

Husky napisał/a:

No mi na przykład nadwaga u partnera absolutnie nie przeszkadza, chociaż sama jestem filigranowa.
Poza tym z nadwagą można walczyć, zwłaszcza w dobrym, wspierającym związku, a z ograniczonym mindsetem - jak widać po tym wątku - po prostu się nie da.

Generalnie dałam sobie spokój z tłumaczeniem black pillowcom, że rzeczywistość jest dużo bardziej złożona, ale pomyślałam, że chociaż dam świadectwo:P

Co prawda nie mam nadwagi ale uwielbiam filigranowe dziewczyny więc może chciałabyś popisać?

5.

zwykły_facet napisał/a:

Nie pochwalam przesady Rakastankielia, ale niestety trochę racji ma. Nie raz byłem w towarzystwie, gdzie inteligentny facet zaskakiwał wiedzą, humorem, strzelał świetne riposty a chadowaty mruk nawet jak palnął gafę wzbudzał większe zainteresowanie i maślane oczy kobiet. Oczywiście nie wszystkich, ale większości i było to towarzystwo lekarzy. Kolejny przykład z imprezy kilka lat temu. Kolegom spodobała się jedna z kobiet siedzących przy barze z koleżanką (mi również, ale byłem zajęty). Podszedł ten mniej bystry, ale według obecnego kanonu prawie chad, 2 minuty i wrócił z numerem telefonu. Drugi próbował później i od razu otrzymał informację, że jest zaręczona, ale chłopak niższy, chude ramiona (biega i jeździ na rowerze) za to bardzo inteligentny i ma naprawdę gadane, niestety to nie pomogło.  Takich kobiet jest wiele, podobnie zresztą jak facetów, tak ten świat jest urządzony. Ale tak jak pisałem wyjątki istnieją, sam znam kobiety, które nie cierpią wręcz kwadratowych szczęk czy przesadnie muskularnej sylwetki i są to kobiety bardzo atrakcyjne - według obecnego kanonu.

Ja również potwierdzam to co tu napisał zwykły_facet, sam też kilka razy byłem świadkiem takiej sytuacji. Nie raz już widziałem facetów, którzy po prostu byli, a nawet takich, którzy od samego wejścia traktowali dziewczyny z wyższością lub nawet z drobną pogardą, a one i tak się do nich kleiły. Niestety ale chad to nie jest żaden mit tylko najprawdziwsza prawda co oczywiście nie znaczy, że tylko taki ma szanse na związek jednak niezaprzeczalnym faktem jest iż ma on nieporównywalnie łatwiej praktycznie we wszystkim niż przeciętny facet. Zresztą podobnie jak bogaty lub mega wygadany facet.

13,807 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-20 21:52:11)

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
Husky napisał/a:

dzięki, zabiłeś tym komentarzem cały kierunek dyskusji.

Niekoniecznie, myślę, że napisałem z podobnym przesłaniem jak Ty. Zaklinanie rzeczywistości sprawia, że stajemy się mało wiarygodni. A rzeczywistość jest taka jaka jest - wygląd ma ogromne znaczenie nie tylko w relacjach partnerskich. Ludziom ładnym (według obowiązującego kanonu) jest dużo łatwiej w życiu, są lepiej postrzegani przez innych.


No właśnie ja w Twoim przekazie widzę zupełnie inny vibe, taki, który jest wodą na młyn całego tego incelowego defetyzmu.

Jest wiele elementów gry społecznej, które ułatwiają na starcie, jak chociażby intelekt i kapitał społeczny. Jeżeli wygląd u kogoś nie jest atutem, to zafiksowanie na tym wyglądzie czyni człowieka jeszcze 1000x bardziej nieatrakcyjnym. Co więcej, przez to zafiksowanie nie potraficie przyjąć, że są całe wielkie grupy (chociaż oczywiście nie większość) dla których wygląd jest naprwadę drugorzędny.
Nazywacie fałszowaniem rzeczywistości coś, co jest NORMALNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ w innych kręgach. Tylko jest ryzyko, że nigdy w tych kręgach się nie znajdziecie, bo chcecie potwierdzać w nieskończoność swoją autodestrukcyjną tezę. Ale można inaczej, tylko do tego trzeba przerobić parę rzeczy.

Idąc przykładem szkolnym: zawsze były mniejsze grupki, niezależne od głównego nurtu, w którym dzieciaki łączyła pasja, albo ciekawe rozmowy i miały gdzieś atrakcyjność/nieatrakcyjność szkolnych wodzirei. Po prostu w ogóle ich te szkolne dramy i układy nie interesowały. Przyjaźnie i relacje były tam z reguły dużo głębsze niż u tych szkolnych bossów czy księżniczek. Ale były też klasowe „przegrywy”, które z jakiegoś powodu nie mogły pozbyć się chęci aspirowania do tej „najfajniejszej grupy”. Takie osoby nie potrafiły pozbyć się przekonania o jakimś dziwnym kanonie piękności czy zajebistości do którego musiały aspirować. Im bardziej żałośnie w takim rankingu wypadały, tym bardziej były zdeterminowane, żeby coś w tej hierarchii zmienić.
Strasznie smutno było patrzeć na takie zachowania, ale najgorsze było to, że nie można było takim osobom uzmysłowić, że ta hierarchia nie jest niczym istotnym, ani nawet szczególnie „prawdziwym”, jest tylko głupią grą w której możesz uczestniczyć, ale nie musisz.

Wydaje mi się, że wy ciągle próbujecie w tą grę z podstawówki grać (stąd te koncepcje Chadów/przegrywów) i za fałszowanie rzeczywistości odbieracie fakt, że masa ludzi już w nią nie gra, a jednak jest szczęśliwa, w fajnych relacjach, z poukładanym życiem.

…Dlatego mój przekaz jest znacząco inny od Twojego:)

Shinigami, jest mi bardzo miło, że proponujesz, wydajesz się bardzo fajnym facetem, tylko myślę, że mamy zbyt dużą różnicę wieku (mam 33 lata). Ale jak chciałbyś pogadać „nie związkowo” to pisz;)

13,808

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

Czy to oznacza, że każda dziewczyna leci na pustego CHADA?
NIEEEE!

Oczywiście, że nie.

13,809

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

…Dlatego mój przekaz jest znacząco inny od Twojego:)

Nadal twierdzę, że wnioski po moim i Twoim wpisie można wyciągnąć podobne. Poza tym wciągnęłaś mnie niesłusznie do grupy tych, którzy wierzą, że tylko wygląd ma znaczenie w poznawaniu i relacjach a ja absolutnie do niej nie należę. Jednak nikt mi nie wmówi, że wygląd jest całkiem nieistotny. Większość ludzi jednak kieruje się obowiązującym kanonem i według tego kanonu dobierają się na podobnym stopniu atrakcyjności.

13,810

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:
Husky napisał/a:

dzięki, zabiłeś tym komentarzem cały kierunek dyskusji.

Niekoniecznie, myślę, że napisałem z podobnym przesłaniem jak Ty. Zaklinanie rzeczywistości sprawia, że stajemy się mało wiarygodni. A rzeczywistość jest taka jaka jest - wygląd ma ogromne znaczenie nie tylko w relacjach partnerskich. Ludziom ładnym (według obowiązującego kanonu) jest dużo łatwiej w życiu, są lepiej postrzegani przez innych.


No właśnie ja w Twoim przekazie widzę zupełnie inny vibe, taki, który jest wodą na młyn całego tego incelowego defetyzmu.

Jest wiele elementów gry społecznej, które ułatwiają na starcie, jak chociażby intelekt i kapitał społeczny. Jeżeli wygląd u kogoś nie jest atutem, to zafiksowanie na tym wyglądzie czyni człowieka jeszcze 1000x bardziej nieatrakcyjnym. Co więcej, przez to zafiksowanie nie potraficie przyjąć, że są całe wielkie grupy (chociaż oczywiście nie większość) dla których wygląd jest naprwadę drugorzędny.
Nazywacie fałszowaniem rzeczywistości coś, co jest NORMALNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ w innych kręgach. Tylko jest ryzyko, że nigdy w tych kręgach się nie znajdziecie, bo chcecie potwierdzać w nieskończoność swoją autodestrukcyjną tezę. Ale można inaczej, tylko do tego trzeba przerobić parę rzeczy.

Masz rację, tylko że nikt nie byłby zafiksowany, gdyby jednak miał szansę nadrobić charakterem.

13,811

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
Husky napisał/a:

…Dlatego mój przekaz jest znacząco inny od Twojego:)

Nadal twierdzę, że wnioski po moim i Twoim wpisie można wyciągnąć podobne. Poza tym wciągnęłaś mnie niesłusznie do grupy tych, którzy wierzą, że tylko wygląd ma znaczenie w poznawaniu i relacjach a ja absolutnie do niej nie należę. Jednak nikt mi nie wmówi, że wygląd jest całkiem nieistotny. Większość ludzi jednak kieruje się obowiązującym kanonem i według tego kanonu dobierają się na podobnym stopniu atrakcyjności.

Przepraszam, rzeczywiście zaczęłam pisać do Ciebie jak do Chuopskiego i Raki, a to oczywiście zupełnie inne życiorysy i poglądy.
Co do przekazu to jednak sam widzisz po ich komentarzach pod Twoją wypowiedzią, jakie wnioski wyciągnęli i jak odbiega to od sensu, co do którego się zgadzamy.

Mam jednak nadzieję, że po tej naszej wymianie, oni również taki sens wychwycą wink

13,812

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
Husky napisał/a:

dzięki, zabiłeś tym komentarzem cały kierunek dyskusji.

Niekoniecznie, myślę, że napisałem z podobnym przesłaniem jak Ty. Zaklinanie rzeczywistości sprawia, że stajemy się mało wiarygodni. A rzeczywistość jest taka jaka jest - wygląd ma ogromne znaczenie nie tylko w relacjach partnerskich. Ludziom ładnym (według obowiązującego kanonu) jest dużo łatwiej w życiu, są lepiej postrzegani przez innych. Oczywiście wyjątki istnieją, a może nawet nie wyjątki lecz całkiem liczna grupa, gdzie wygląd ma drugorzędne znaczenie lub ma również duże ale gusta są mocno odbiegające od panującego wzorca.

Pierwsza część - zgadzam się w pełni. Ogrom ludzi na tym forum strasznie boi się tej prawdy, że po prostu ładnym, tym naszym mitycznym chadom jest po prostu dużo dużo łatwiej w kwestii kontaktów towarzyskich. Twarda rzeczywistość, czysty blackpill.

Niestety nie mogę się zgodzić co do drugiej części, szczególnie do odniesienia do wielkości tej grupy ludzi o odmiennych gustach. Zapewniam cię że takich osób jest bardzo bardzo mało w obecnym wychowanym na instagramie pokoleniu.

To trochę jak z ostatnio modną "sapioseksualnością", chętnie lansowaną na kobiecych stronach. Teoretycznie polega na tym, iż bardziej interesuje taką osobę umysł niż wygląd, w praktyce bardzo często jest to uwielbienie do kujonowatych chadów z pominięciem tych mniej wyględnych.

Zauważyłem też, że kobiety mają dużo większą skłonność do idealizowania relacji romantycznych i wyłączania z nich elementu psychologii ewolucyjnej. Zbyt dużo wzniosłego gadania, zbyt mało dostrzeżenia faktu, że nasza romantyczność i seksualność mają silne zakorzenienie w naszych pierwotnych instynktach, które każą nam szukać jak najlepiej pod kątem przyszłego przekazania genów.

13,813

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

Przepraszam, rzeczywiście zaczęłam pisać do Ciebie jak do Chuopskiego i Raki, a to oczywiście zupełnie inne życiorysy i poglądy.
Co do przekazu to jednak sam widzisz po ich komentarzach pod Twoją wypowiedzią, jakie wnioski wyciągnęli i jak odbiega to od sensu, co do którego się zgadzamy.

Mam jednak nadzieję, że po tej naszej wymianie, oni również taki sens wychwycą wink

Tu masz rację, wychwycono tylko pierwszą część, która była wodą na młyn a druga już została pominięta, gdyż była sprzeczna z tymi teoriami blacpillowymi czy jak to tam się dokładnie nazywa nie wiem.

13,814

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
Husky napisał/a:

Przepraszam, rzeczywiście zaczęłam pisać do Ciebie jak do Chuopskiego i Raki, a to oczywiście zupełnie inne życiorysy i poglądy.
Co do przekazu to jednak sam widzisz po ich komentarzach pod Twoją wypowiedzią, jakie wnioski wyciągnęli i jak odbiega to od sensu, co do którego się zgadzamy.

Mam jednak nadzieję, że po tej naszej wymianie, oni również taki sens wychwycą wink

Tu masz rację, wychwycono tylko pierwszą część, która była wodą na młyn a druga już została pominięta, gdyż była sprzeczna z tymi teoriami blacpillowymi czy jak to tam się dokładnie nazywa nie wiem.

Mam gdzieś teorie blackpillowe, widzę po prostu własne obserwacje. Poza tym, sam wspomniałem, że te wyjątki są i wspomniałem o tym w odpowiedzi wink

13,815

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

zwykły_facet, dzięki, zabiłeś tym komentarzem cały kierunek dyskusji.
Rany, oczywiście że tak jest, widać to już w pierwszych klasach podstawówki, gdzie dobry z WFu rozrabiaka robi z siebie debila, obraża nauczycielkę, rozwala lekcję i połowa chłopców i dziewczyn jest wpatrzona w niego jak w obrazek. Odpowiednio po drugiej stronie z reguły jest też szkolna piękność z podłym charakterem, mózgiem zajętym kosmetykami i kolorowymi gazetami, do której olbrzymia część chłopców wzdycha dniami i nocami, a spora część dzieczyn chciałaby być taka jak ona. Bo tak u homo sapiens działa tępa charyzma, bo tak działa społeczne organizowanie się, no kurde, oczywista oczywistość.

Czy w kwestii reprodukcji takie osobniki mają łatwiej?
Tak!

Czy osoby które na to lecą stanowią dużą grupę?
Tak!

Czy to oznacza, że każda dziewczyna leci na pustego CHADA?
NIEEEE!

Czy rozpaczanie, że większość ludzi chce mało inteligentnej rozrywki przy atrakcyjnych, charyzmatycznych jednostkach jest głupie?
Głupie straszliwie!

Czy ja właśnie znowu piszę do black pillowej grupy w nadziei, że pozwolą sobie na cieszenie się intymnymi relacjami, które są w zasięgu każdego człowieka?
To bez sensu, ale TAK:P


Po prostu trafił w punkt, szkoda tylko że młodych mówiących w podobnym tonie jak ja i R nie chcecie słuchać, dobrze że znalazł się ktoś w wieku większości dyskutantów kto nie buja w obłokach.

Grupa blackpillowa po prostu zna rzeczywistość i nie ulega przekoloryzowanemu i idealistycznemu wyobrażeniu o związkach.

Intymne relacje są owszem w zasięgu każdego, ale cóż to za przyjemność gdy partnerem ma być osoba która w ogóle ci się nie podoba?

13,816 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-20 22:27:14)

Odp: 30lat i cały czas sam

Największy problem jest wtedy, kiedy mężczyzna odbiegający od kanonu szuka kogoś kto wpisuje się w tenże idealnie.
Ale! Nie każda kobieta będąca tym ideałem kanonu szuka kogoś o podobnej pozycji. Może mieć swój indywidualny gust, lub w ogóle nie przywiązywać wagi do wyglądu, mieć słabość tylko do sylwetki lub do  jednego z jej elementów.
Powtarzam się z tym linkiem:
https://kobieta.onet.pl/celebryci/keanu … yc/1nme461
Jestem przekonany, że mógłby mieć 30 letnią seksbombę według aktualnych kanonów. Według tych teorii blackpill ta kobieta nie powinna mieć szansy u takiego mężczyzny a jednak stało się inaczej. Więc różnie to bywa.

13,817

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Największy problem jest wtedy, kiedy mężczyzna odbiegający od kanonu szuka kogoś kto wpisuje się w tenże idealnie.
Ale! Nie każda kobieta będąca tym ideałem kanonu szuka kogoś o podobnej pozycji. Może mieć swój indywidualny gust, lub w ogóle nie przywiązywać wagi do wyglądu, mieć słabość tylko do sylwetki lub do  jednego z jej elementów.
Powtarzam się z tym linkiem:
https://kobieta.onet.pl/celebryci/keanu … yc/1nme461
Jestem przekonany, że mógłby mieć 30 letnią seksbombę według aktualnych kanonów. Według tych teorii blackpill ta kobieta nie powinna mieć szansy u takiego mężczyzny a jednak stało się inaczej. Więc różnie to bywa.

To było uczucie, innego wytłumaczenia nie ma.

13,818

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Największy problem jest wtedy, kiedy mężczyzna odbiegający od kanonu szuka kogoś kto wpisuje się w tenże idealnie.
Ale! Nie każda kobieta będąca tym ideałem kanonu szuka kogoś o podobnej pozycji. Może mieć swój indywidualny gust, lub w ogóle nie przywiązywać wagi do wyglądu, mieć słabość tylko do sylwetki lub do  jednego z jej elementów.
Powtarzam się z tym linkiem:
https://kobieta.onet.pl/celebryci/keanu … yc/1nme461
Jestem przekonany, że mógłby mieć 30 letnią seksbombę według aktualnych kanonów. Według tych teorii blackpill ta kobieta nie powinna mieć szansy u takiego mężczyzny a jednak stało się inaczej. Więc różnie to bywa.

To było uczucie, innego wytłumaczenia nie ma.

Bo Reeves to mężczyzna, w drugą stronę byłoby to znacznie mniej prawdopodobne.

13,819

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Bo Reeves to mężczyzna, w drugą stronę byłoby to znacznie mniej prawdopodobne.

Może tak, może nie, ale to nie oznacza, że niemożliwe. Nie wszystko jest takie czarno białe.
https://ohme.pl/zwiazek/moj-maz-brzydal … eczenstwo/

13,820

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
rossanka napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Największy problem jest wtedy, kiedy mężczyzna odbiegający od kanonu szuka kogoś kto wpisuje się w tenże idealnie.
Ale! Nie każda kobieta będąca tym ideałem kanonu szuka kogoś o podobnej pozycji. Może mieć swój indywidualny gust, lub w ogóle nie przywiązywać wagi do wyglądu, mieć słabość tylko do sylwetki lub do  jednego z jej elementów.
Powtarzam się z tym linkiem:
https://kobieta.onet.pl/celebryci/keanu … yc/1nme461
Jestem przekonany, że mógłby mieć 30 letnią seksbombę według aktualnych kanonów. Według tych teorii blackpill ta kobieta nie powinna mieć szansy u takiego mężczyzny a jednak stało się inaczej. Więc różnie to bywa.

To było uczucie, innego wytłumaczenia nie ma.

Bo Reeves to mężczyzna, w drugą stronę byłoby to znacznie mniej prawdopodobne.

Ale masz zdanie o kobetach.

13,821

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Bo Reeves to mężczyzna, w drugą stronę byłoby to znacznie mniej prawdopodobne.

Może tak, może nie, ale to nie oznacza, że niemożliwe. Nie wszystko jest takie czarno białe.
https://ohme.pl/zwiazek/moj-maz-brzydal … eczenstwo/

Zależy co się komu podoba.

13,822 Ostatnio edytowany przez Herne (2023-04-20 22:47:46)

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

Jest wiele elementów gry społecznej, które ułatwiają na starcie, jak chociażby intelekt i kapitał społeczny. Jeżeli wygląd u kogoś nie jest atutem, to zafiksowanie na tym wyglądzie czyni człowieka jeszcze 1000x bardziej nieatrakcyjnym. Co więcej, przez to zafiksowanie nie potraficie przyjąć, że są całe wielkie grupy (chociaż oczywiście nie większość) dla których wygląd jest naprwadę drugorzędny.
(...)

Idąc przykładem szkolnym: zawsze były mniejsze grupki, niezależne od głównego nurtu, w którym dzieciaki łączyła pasja, albo ciekawe rozmowy i miały gdzieś atrakcyjność/nieatrakcyjność szkolnych wodzirei. Po prostu w ogóle ich te szkolne dramy i układy nie interesowały. Przyjaźnie i relacje były tam z reguły dużo głębsze niż u tych szkolnych bossów czy księżniczek. Ale były też klasowe „przegrywy”, które z jakiegoś powodu nie mogły pozbyć się chęci aspirowania do tej „najfajniejszej grupy”. Takie osoby nie potrafiły pozbyć się przekonania o jakimś dziwnym kanonie piękności czy zajebistości do którego musiały aspirować. Im bardziej żałośnie w takim rankingu wypadały, tym bardziej były zdeterminowane, żeby coś w tej hierarchii zmienić.
Strasznie smutno było patrzeć na takie zachowania, ale najgorsze było to, że nie można było takim osobom uzmysłowić, że ta hierarchia nie jest niczym istotnym, ani nawet szczególnie „prawdziwym”, jest tylko głupią grą w której możesz uczestniczyć, ale nie musisz.

Wydaje mi się, że wy ciągle próbujecie w tą grę z podstawówki grać (stąd te koncepcje Chadów/przegrywów) i za fałszowanie rzeczywistości odbieracie fakt, że masa ludzi już w nią nie gra, a jednak jest szczęśliwa, w fajnych relacjach, z poukładanym życiem.

I to jest bardzo mądry wpis. Ale niestety nie zostanie zrozumiany.

ChuopskiChłop napisał/a:

Grupa blackpillowa po prostu zna rzeczywistość i nie ulega przekoloryzowanemu i idealistycznemu wyobrażeniu o związkach.

Blackpill to po prostu próba przerzucenia odpowiedzialności za własne życie na innych.

13,823 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-20 22:46:58)

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
rossanka napisał/a:

To było uczucie, innego wytłumaczenia nie ma.

Bo Reeves to mężczyzna, w drugą stronę byłoby to znacznie mniej prawdopodobne.

Ale masz zdanie o kobetach.

Ross, w końcu pokazuje nam to swoje super nastawienie i komunikację, które przekonałyby każdą dziewczynę do związku (gdyby miał szansę je przedstawić;)

13,824

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:
rossanka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Bo Reeves to mężczyzna, w drugą stronę byłoby to znacznie mniej prawdopodobne.

Ale masz zdanie o kobetach.

Ross, w końcu pokazuje nam to swoje super nastawienie i komunikację, które przekonałyby każdą dziewczynę do związku (gdyby miał szansę je przedstawić;)

Po raz kolejny powtórzę, nastawienie jest skutkiem, nie przyczyną, a poznając kobietę nie zakładam z góry, że nie będzie zainteresowana. A to, że kobiety rzadziej zakochują się w mniej atrakcyjnych mężczyznach to stwierdzenie faktu, a nie obrażanie.

13,825 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2023-04-20 23:20:17)

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:
Husky napisał/a:

Jest wiele elementów gry społecznej, które ułatwiają na starcie, jak chociażby intelekt i kapitał społeczny. Jeżeli wygląd u kogoś nie jest atutem, to zafiksowanie na tym wyglądzie czyni człowieka jeszcze 1000x bardziej nieatrakcyjnym. Co więcej, przez to zafiksowanie nie potraficie przyjąć, że są całe wielkie grupy (chociaż oczywiście nie większość) dla których wygląd jest naprwadę drugorzędny.
(...)

Idąc przykładem szkolnym: zawsze były mniejsze grupki, niezależne od głównego nurtu, w którym dzieciaki łączyła pasja, albo ciekawe rozmowy i miały gdzieś atrakcyjność/nieatrakcyjność szkolnych wodzirei. Po prostu w ogóle ich te szkolne dramy i układy nie interesowały. Przyjaźnie i relacje były tam z reguły dużo głębsze niż u tych szkolnych bossów czy księżniczek. Ale były też klasowe „przegrywy”, które z jakiegoś powodu nie mogły pozbyć się chęci aspirowania do tej „najfajniejszej grupy”. Takie osoby nie potrafiły pozbyć się przekonania o jakimś dziwnym kanonie piękności czy zajebistości do którego musiały aspirować. Im bardziej żałośnie w takim rankingu wypadały, tym bardziej były zdeterminowane, żeby coś w tej hierarchii zmienić.
Strasznie smutno było patrzeć na takie zachowania, ale najgorsze było to, że nie można było takim osobom uzmysłowić, że ta hierarchia nie jest niczym istotnym, ani nawet szczególnie „prawdziwym”, jest tylko głupią grą w której możesz uczestniczyć, ale nie musisz.

Wydaje mi się, że wy ciągle próbujecie w tą grę z podstawówki grać (stąd te koncepcje Chadów/przegrywów) i za fałszowanie rzeczywistości odbieracie fakt, że masa ludzi już w nią nie gra, a jednak jest szczęśliwa, w fajnych relacjach, z poukładanym życiem.

I to jest bardzo mądry wpis. Ale niestety nie zostanie zrozumiany.

Ależ ja bardzo dobrze rozumiem ten wpis i po części się z nim zgadzam. Tylko że mi nigdy nie zależało na tym, by zaimponować tym najpopularniejszym, ale nawet jeśli już z kimś w szkole rozmawiałem, co było rzadkością, to znajomości te nie przeniosły się nigdy poza szkołę i nie przetrwały po zakończeniu edukacji.

13,826

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Po raz kolejny powtórzę, nastawienie jest skutkiem, nie przyczyną, a poznając kobietę nie zakładam z góry, że nie będzie zainteresowana. A to, że kobiety rzadziej zakochują się w mniej atrakcyjnych mężczyznach to stwierdzenie faktu, a nie obrażanie.

wink I możesz sobie tak jeszcze dużo razy powtarzać. Raka, Ty sobie sam tym robisz krzywde. Robisz wszystko, żeby się nie udało.
A jeżeli Twoja (wasza) teoria odnośnie atrakcyjnosci byłaby prawdziwa, to obecne społeczeństwo składałoby się z samych pięknych ludzi, ponieważ dobór naturalny wyeliminowałby tych "mniej pieknych" (cokolwiek to znaczy, ponieważ jest to bardzo względna i subiektywna ocena), po prostu nigdy ich przodkowie nie byliby w zwiazkach. No popatrz, a jednak jest inaczej.

13,827 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-20 23:29:53)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Husky napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale masz zdanie o kobetach.

Ross, w końcu pokazuje nam to swoje super nastawienie i komunikację, które przekonałyby każdą dziewczynę do związku (gdyby miał szansę je przedstawić;)

Po raz kolejny powtórzę, nastawienie jest skutkiem, nie przyczyną, a poznając kobietę nie zakładam z góry, że nie będzie zainteresowana. A to, że kobiety rzadziej zakochują się w mniej atrakcyjnych mężczyznach to stwierdzenie faktu, a nie obrażanie.

Nie to Ty na skutek jakiś przyczyn masz takie nastawienie. Na skutek jak twierdzisz "kobiety mnie na starcie odrzucają" masz takie nastawienie do nich. Nie przekonacie mnie, bo wiem lepiej - nastawienie. smile
Faceci mogą się zakochać, kobiety nie ? Co za teoria big_smile
Rossanka, jego zdania nie bierz pod uwagę, bo to  tak jak by miał coś do powiedzenia jakiś dawno nieżyjący król na temat obecnych czasów. Co może powiedzieć o kobietach ktoś, kto nigdy nie miał z nimi jako tako do czynienia. smile

13,828

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Po raz kolejny powtórzę, nastawienie jest skutkiem, nie przyczyną, a poznając kobietę nie zakładam z góry, że nie będzie zainteresowana. A to, że kobiety rzadziej zakochują się w mniej atrakcyjnych mężczyznach to stwierdzenie faktu, a nie obrażanie.

wink I możesz sobie tak jeszcze dużo razy powtarzać. Raka, Ty sobie sam tym robisz krzywde. Robisz wszystko, żeby się nie udało.

Nie, ja robię wszystko, by swoją sytuację zmienić, ale czego bym nie zrobił, to kobiety nie są zainteresowane.

A jeżeli Twoja (wasza) teoria odnośnie atrakcyjnosci byłaby prawdziwa, to obecne społeczeństwo składałoby się z samych pięknych ludzi, ponieważ dobór naturalny wyeliminowałby tych "mniej pieknych" (cokolwiek to znaczy, ponieważ jest to bardzo względna i subiektywna ocena), po prostu nigdy ich przodkowie nie byliby w zwiazkach. No popatrz, a jednak jest inaczej.

Bo kiedyś liczyły się inne wartości, a teraz wygląd jest najważniejszy.

13,829

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Husky napisał/a:

Ross, w końcu pokazuje nam to swoje super nastawienie i komunikację, które przekonałyby każdą dziewczynę do związku (gdyby miał szansę je przedstawić;)

Po raz kolejny powtórzę, nastawienie jest skutkiem, nie przyczyną, a poznając kobietę nie zakładam z góry, że nie będzie zainteresowana. A to, że kobiety rzadziej zakochują się w mniej atrakcyjnych mężczyznach to stwierdzenie faktu, a nie obrażanie.

Nie to Ty na skutek jakiś przyczyn masz takie nastawienie. Na skutek jak twierdzisz "kobiety mnie na starcie odrzucają" masz takie nastawienie do nich. Nie przekonacie mnie, bo wiem lepiej - nastawienie. smile
Rossanka, jego zdania nie bierz pod uwagę, bo to  tak jak by miał coś do powiedzenia jakiś dawno nieżyjący król na temat obecnych czasów. Co może powiedzieć o kobietach ktoś, kto nigdy nie miał z nimi jako tako do czynienia. smile

Akurat o Ross mam wyłącznie dobre zdanie smile

A co do nastawienia - gdyby kobiety mnie nie odrzucały na wstępie, to nie pisałbym, że patrzą tylko na wygląd. Ale odrzucają, mimo że zawsze darzyłem je sympatią. Co nie zmienia faktu, że poznając nową kobietę nie oceniam jej przez pryzmat doświadczeń i nie wychodzę z założenia, że na pewno nie będzie mną zainteresowana.

13,830 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-20 23:35:03)

Odp: 30lat i cały czas sam

Jakie to były te inne wartości?
Na jakich podstawach opierasz swoje teorie?
Która z kobiet z którą byłeś miała wpływ na to iż szerzysz takie teorie?

13,831 Ostatnio edytowany przez Herne (2023-04-20 23:45:06)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Herne napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Po raz kolejny powtórzę, nastawienie jest skutkiem, nie przyczyną, a poznając kobietę nie zakładam z góry, że nie będzie zainteresowana. A to, że kobiety rzadziej zakochują się w mniej atrakcyjnych mężczyznach to stwierdzenie faktu, a nie obrażanie.

wink I możesz sobie tak jeszcze dużo razy powtarzać. Raka, Ty sobie sam tym robisz krzywde. Robisz wszystko, żeby się nie udało.

Nie, ja robię wszystko, by swoją sytuację zmienić, ale czego bym nie zrobił, to kobiety nie są zainteresowane.

To jeszcze raz: ( wink ) - to czego oczekujesz od ludzi z tego forum?

Raka, poważnie, idź do specjalisty.

rakastankielia napisał/a:

A jeżeli Twoja (wasza) teoria odnośnie atrakcyjnosci byłaby prawdziwa, to obecne społeczeństwo składałoby się z samych pięknych ludzi, ponieważ dobór naturalny wyeliminowałby tych "mniej pieknych" (cokolwiek to znaczy, ponieważ jest to bardzo względna i subiektywna ocena), po prostu nigdy ich przodkowie nie byliby w zwiazkach. No popatrz, a jednak jest inaczej.

Bo kiedyś liczyły się inne wartości, a teraz wygląd jest najważniejszy.

To wytłumacz mi proszę, tak na chłopski rozum  - dlaczego Ci "mniej atrakcyjni" także w obecnych czasach znajdują partnerki? Baa, są w długoletnich, szczęśliwych związkach...

13,832

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
2odiak napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Po raz kolejny powtórzę, nastawienie jest skutkiem, nie przyczyną, a poznając kobietę nie zakładam z góry, że nie będzie zainteresowana. A to, że kobiety rzadziej zakochują się w mniej atrakcyjnych mężczyznach to stwierdzenie faktu, a nie obrażanie.

Nie to Ty na skutek jakiś przyczyn masz takie nastawienie. Na skutek jak twierdzisz "kobiety mnie na starcie odrzucają" masz takie nastawienie do nich. Nie przekonacie mnie, bo wiem lepiej - nastawienie. smile
Rossanka, jego zdania nie bierz pod uwagę, bo to  tak jak by miał coś do powiedzenia jakiś dawno nieżyjący król na temat obecnych czasów. Co może powiedzieć o kobietach ktoś, kto nigdy nie miał z nimi jako tako do czynienia. smile

Akurat o Ross mam wyłącznie dobre zdanie smile

A co do nastawienia - gdyby kobiety mnie nie odrzucały na wstępie, to nie pisałbym, że patrzą tylko na wygląd. Ale odrzucają, mimo że zawsze darzyłem je sympatią. Co nie zmienia faktu, że poznając nową kobietę nie oceniam jej przez pryzmat doświadczeń i nie wychodzę z założenia, że na pewno nie będzie mną zainteresowana.

Przez żal i przygnębienie wytworzył Ci się w głowie taki mechanizm, który jak " katarynka"  nawija przez Ciebie takie teorie. To jest zakrzywiona rzeczywistość, wyobrażenia. Jeżeli nie zmienisz nastawienia to " zostaniesz sam jak palec"

13,833

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Herne napisał/a:

wink I możesz sobie tak jeszcze dużo razy powtarzać. Raka, Ty sobie sam tym robisz krzywde. Robisz wszystko, żeby się nie udało.

Nie, ja robię wszystko, by swoją sytuację zmienić, ale czego bym nie zrobił, to kobiety nie są zainteresowane.

To jeszcze raz: ( wink ) - to czego oczekujesz od ludzi z tego forum?

Raka, poważnie, idź do specjalisty.

Liczyłem na to, że może ktoś mi wskaże, w czym tkwi problem, żebym mógł nad tym popracować.

Twoim zdaniem raczej grupowa czy indywidualna terapia? Jak będę mieć więcej czasu i kasy to się wybiorę.

13,834 Ostatnio edytowany przez ChuopskiChłop (2023-04-21 06:38:06)

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:

Grupa blackpillowa po prostu zna rzeczywistość i nie ulega przekoloryzowanemu i idealistycznemu wyobrażeniu o związkach.

Blackpill to po prostu próba przerzucenia odpowiedzialności za własne życie na innych.

Blackpill po prostu mówi, że nie na wszystko masz w życiu wplyw, np na swoją atrakcyjność na rynku matrymonialnym. Dzisiaj ludziom wydaje się że są wszechmocni, a prawda jest taka że ten świat jest pełen barier których nie da się przeszkoczyć.

13,835 Ostatnio edytowany przez Herne (2023-04-21 07:58:34)

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:
Herne napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:

Grupa blackpillowa po prostu zna rzeczywistość i nie ulega przekoloryzowanemu i idealistycznemu wyobrażeniu o związkach.

Blackpill to po prostu próba przerzucenia odpowiedzialności za własne życie na innych.

Blackpill po prostu mówi, że nie na wszystko masz w życiu wplyw, np na swoją atrakcyjność na rynku matrymonialnym. Dzisiaj ludziom wydaje się że są wszechmocni, a prawda jest taka że ten świat jest pełen barier których nie da się przeszkoczyć.

Blackpill...w ramach ktorego glownie poruszaja sie osoby nie bedace nigdy w zwiazkach, rownoczesnie wypowiadajace sie na temat zwiazkow...Jezeli patrzysz na swiat jako na pelen barier nie do przeskoczenia, to dokladnie taki jest. W Twojej glowie. A jezeli patrzysz na to pod katem mozliwosci, to zaczynasz je dostrzegac. A na swoja atrakcyjnosc na rynku matrymonialnym masz olbrzymi wplyw, oczywiscie w pewnym zakresie.
Mozesz byc malo atrakcyjnym wizualnie piwniczakiem i byc roszczeniowo nastawiony do swiata, z dodatkowo przerostem ego, a mozesz byc malo atrakcyjnym wizualnie, ale ciekawym i intetesujacym czlowiekiem. Ktory ma wieksze szanse?

13,836

Odp: 30lat i cały czas sam

To niezłe bariery których nie da się przeskoczyć. Żreć za dużo ze ma się nadwagę i być leniem ze trzeba mieszkać u mamusi. Chcesz więcej porad odnośnie atrakcyjności? Bariery hahah, co to za pokolenie. Umycie tłustych włosów to tez bariera? Iść do dermatologa z trądzikiem to tez bariera? Takie bariery to byś miał za swoich komunistycznych czasów. Krzywe zęby to tez bariera? No w sumie tak, trzeba by było iść do pracy żeby zarobić na ortodontę. Jesteś nieatrakcyjny z wyboru, nigdy wcześniej nie było lepszych możliwości żeby coś z tym zrobić. Nawet jak jesteś wyjątkowo brzydki to masz warunki żeby wyglądać przeciętnie jak większość ludzi. T-shirt z Che Guevarą tez można zmienić. Prawie Każdy znienawidzony przez was chad chodzi na siłownie i do fryzjera, dla was to Mount Everest. Jedyne co ćwiczycie to swoje palce pierdoląc te swoje bzdury żeby usprawiedliwiać swoje leserstwo.

13,837 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-21 09:07:34)

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:

To niezłe bariery których nie da się przeskoczyć. Żreć za dużo ze ma się nadwagę i być leniem ze trzeba mieszkać u mamusi. Chcesz więcej porad odnośnie atrakcyjności? Bariery hahah, co to za pokolenie. Umycie tłustych włosów to tez bariera? Iść do dermatologa z trądzikiem to tez bariera? Takie bariery to byś miał za swoich komunistycznych czasów. Krzywe zęby to tez bariera? No w sumie tak, trzeba by było iść do pracy żeby zarobić na ortodontę. Jesteś nieatrakcyjny z wyboru, nigdy wcześniej nie było lepszych możliwości żeby coś z tym zrobić. Nawet jak jesteś wyjątkowo brzydki to masz warunki żeby wyglądać przeciętnie jak większość ludzi. T-shirt z Che Guevarą tez można zmienić. Prawie Każdy znienawidzony przez was chad chodzi na siłownie i do fryzjera, dla was to Mount Everest. Jedyne co ćwiczycie to swoje palce pierdoląc te swoje bzdury żeby usprawiedliwiać swoje leserstwo.

Otóż to. Podobnie jest z raką:

rakastankielia napisał/a:

Liczyłem na to, że może ktoś mi wskaże, w czym tkwi problem, żebym mógł nad tym popracować.

Twoim zdaniem raczej grupowa czy indywidualna terapia? Jak będę mieć więcej czasu i kasy to się wybiorę.

Woli tysieczny raz pisać to samo, ale na fachową pomoc nie ma już czasu i pieniędzy.
Przy czym wczesniej wspominał, że dużo podróżuje, tu też całkiem sporo udziela. Także i czas i pieniądze raczej nie są problemme tylko chęci, wyjście poza strefę komfortu i pokonanie tej jakże ciężkiej bariery.

13,838 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-21 09:46:05)

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

Jest wiele elementów gry społecznej, które ułatwiają na starcie, jak chociażby intelekt i kapitał społeczny. Jeżeli wygląd u kogoś nie jest atutem, to zafiksowanie na tym wyglądzie czyni człowieka jeszcze 1000x bardziej nieatrakcyjnym. Co więcej, przez to zafiksowanie nie potraficie przyjąć, że są całe wielkie grupy (chociaż oczywiście nie większość) dla których wygląd jest naprwadę drugorzędny.
Nazywacie fałszowaniem rzeczywistości coś, co jest NORMALNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ w innych kręgach. Tylko jest ryzyko, że nigdy w tych kręgach się nie znajdziecie, bo chcecie potwierdzać w nieskończoność swoją autodestrukcyjną tezę. Ale można inaczej, tylko do tego trzeba przerobić parę rzeczy.

Idąc przykładem szkolnym: zawsze były mniejsze grupki, niezależne od głównego nurtu, w którym dzieciaki łączyła pasja, albo ciekawe rozmowy i miały gdzieś atrakcyjność/nieatrakcyjność szkolnych wodzirei. Po prostu w ogóle ich te szkolne dramy i układy nie interesowały. Przyjaźnie i relacje były tam z reguły dużo głębsze niż u tych szkolnych bossów czy księżniczek. Ale były też klasowe „przegrywy”, które z jakiegoś powodu nie mogły pozbyć się chęci aspirowania do tej „najfajniejszej grupy”. Takie osoby nie potrafiły pozbyć się przekonania o jakimś dziwnym kanonie piękności czy zajebistości do którego musiały aspirować. Im bardziej żałośnie w takim rankingu wypadały, tym bardziej były zdeterminowane, żeby coś w tej hierarchii zmienić.
Strasznie smutno było patrzeć na takie zachowania, ale najgorsze było to, że nie można było takim osobom uzmysłowić, że ta hierarchia nie jest niczym istotnym, ani nawet szczególnie „prawdziwym”, jest tylko głupią grą w której możesz uczestniczyć, ale nie musisz.

Wydaje mi się, że wy ciągle próbujecie w tą grę z podstawówki grać (stąd te koncepcje Chadów/przegrywów) i za fałszowanie rzeczywistości odbieracie fakt, że masa ludzi już w nią nie gra, a jednak jest szczęśliwa, w fajnych relacjach, z poukładanym życiem.

…Dlatego mój przekaz jest znacząco inny od Twojego:)

Bardzo mądrze napisane ale obawiam się, że zainteresowani tego przekazu nie zrozumieją...
Mnie zastanawia jedno, dlaczego ta trzecia grupa jest tak zafiksowana na liderach z tej pierwszej? Przecież naturalną potrzebę przynależności do grupy można realizować na wielu pszałszczyznach, rozwijając zainteresowania itd. Co zresztą uskutecznia grupa druga. Oni jednak wolą sołeczność blakpill, która im robi wodę z mózgu.

13,839 Ostatnio edytowany przez Husky (2023-04-21 09:40:26)

Odp: 30lat i cały czas sam

Świadomość barier i utrudnień jest wspaniała, jeżeli w parze z nią idą ścieżki i rozwiązania dopasowane do osoby z takimi uwarunkowaniami.
Na przykład - dysleksja. Też spory handicap. Ktoś mógłby to sobie sam zdiagnozować, stwierdzić, że ma pod górkę, jest jaki jest i świat nie powinien wymagać od niego poprawnej pisowni.
Ale można też inaczej. Kiedy ja zostałam zdiagnozowana z powyższym, dostałam do tego cały pakiet zaleceń i terapii, dostosowanej do mojej odmienności. Nauka ortografii dla „normalnych” dzieci była dla mnie nie do przejścia, ale ta dostosowana do mnie okazała się bardzo skuteczna i pozwala mi dziś na normalną komunikację pisemną (chociaż nadal mam trochę problem z przecinkami;)

Gdybym uwierzyła w potęgę ograniczeń, posłuchała pani na lekcjach polskiego, która w pierwszych latach nauki postawiła na mnie kreskę bo chciała mnie wcisnąć w model dla „ogółu”, to pewnie na dalszych etapach nie kontynuowałabym nauki na najlepszych uczelniach w kraju.

Daję ten przykład jako punkt wyjścia do pytania: jakie dostosowane rozwiązania i pomoc daje wam black pill, w ramach waszych utrudnień w budowaniu satysfakcjonujących więzi miedzyludzkich?

Raka, mam znajomych którzy skorzystali z terapii organizowanych przez NFZ, które bardzo im pomogły. W Twoim przypadku myślę, że grupowa najlepiej by się sprawdziła, bo mógłbyś na żywej materii międzyludzkiej obserwować jak działają Twoje zachowania. Może są też jakieś fundacje, albo grupy wsparcia, które organizują spotkania/warsztaty dla osób z ZA?

Argument z braku pieniędzy albo czasu brzmi trochę (a raczej bardzo) jak wymówka. Zwłaszcza, że podkreślasz ile miałbyś do zaoferowania kobiecie - poświęć te środki i czas, które miałbyś jej do zaoferowania na pracę nad sobą na terapii grupowej.
Terapii, która zajmie się tym „skutkiem wynikającym z przyczyny” wink

Przed następnym jęczeniem, że żadne porady nie działają - daj znać jak zrobisz research, znajdziesz coś dla siebie i się na taką terapię/warsztaty zapiszesz, co Ty na to?

Edit:
Roxan, też myślę, że szansa na zrozumienie jest niewielka. Chyba piszę to wszystko też po to, żeby samej zrozumieć to zjawisko. Tzn też serio chciałabym pojąć, dlaczego oni tak postępują, dlaczego nie widzą jak bardzo czynią sami siebie nieszczęśliwymi.
Może wszystkie te rozmowy nie przyczynią się do poprawy życia obecnych tu panów, ale chociaż nam rozjaśnią na czym polega ich fenomen:)

13,840

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:

To niezłe bariery których nie da się przeskoczyć. Żreć za dużo ze ma się nadwagę i być leniem ze trzeba mieszkać u mamusi. Chcesz więcej porad odnośnie atrakcyjności? Bariery hahah, co to za pokolenie. Umycie tłustych włosów to tez bariera? Iść do dermatologa z trądzikiem to tez bariera? Takie bariery to byś miał za swoich komunistycznych czasów. Krzywe zęby to tez bariera? No w sumie tak, trzeba by było iść do pracy żeby zarobić na ortodontę. Jesteś nieatrakcyjny z wyboru, nigdy wcześniej nie było lepszych możliwości żeby coś z tym zrobić. Nawet jak jesteś wyjątkowo brzydki to masz warunki żeby wyglądać przeciętnie jak większość ludzi. T-shirt z Che Guevarą tez można zmienić. Prawie Każdy znienawidzony przez was chad chodzi na siłownie i do fryzjera, dla was to Mount Everest. Jedyne co ćwiczycie to swoje palce pierdoląc te swoje bzdury żeby usprawiedliwiać swoje leserstwo.

Mieszkam z rodziną bo kiedyś dostanę po nich mieszkania. Tylko skończony i ostatni kretyn w takiej sytuacji by się wyprowadzał i marnował hajs na wynajem. Równie dobrze można pieniędzmi palić w piecu, podobna opłacalność.

Tłustych włosów niestety nie mam bo myć się uwielbiam, więc niestety tutaj pudło.

Do dermatologa chodziłem 5 lat, nic to nie dało, w końcu jeden mądry lekarz powiedział mi że te kuracje maściami i proszkami są gówno warte, i ja mu wierzę.

Zębów krzywych nie mam, też pudło.

Jest pełno ludzi, którzy dbają o siebie jeszcze bardziej niż ja i też są samotni, co im byś poradził? Znając życie to żeby zapisali się na kurs tańca i dobrali pasek do spodni, bo tylko tyle ludzie twojego pokroju umieją doradzić, unikając twardej blackpillowej prawdy.

13,841

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

To niezłe bariery których nie da się przeskoczyć. Żreć za dużo ze ma się nadwagę i być leniem ze trzeba mieszkać u mamusi. Chcesz więcej porad odnośnie atrakcyjności? Bariery hahah, co to za pokolenie. Umycie tłustych włosów to tez bariera? Iść do dermatologa z trądzikiem to tez bariera? Takie bariery to byś miał za swoich komunistycznych czasów. Krzywe zęby to tez bariera? No w sumie tak, trzeba by było iść do pracy żeby zarobić na ortodontę. Jesteś nieatrakcyjny z wyboru, nigdy wcześniej nie było lepszych możliwości żeby coś z tym zrobić. Nawet jak jesteś wyjątkowo brzydki to masz warunki żeby wyglądać przeciętnie jak większość ludzi. T-shirt z Che Guevarą tez można zmienić. Prawie Każdy znienawidzony przez was chad chodzi na siłownie i do fryzjera, dla was to Mount Everest. Jedyne co ćwiczycie to swoje palce pierdoląc te swoje bzdury żeby usprawiedliwiać swoje leserstwo.

Otóż to. Podobnie jest z raką:

rakastankielia napisał/a:

Liczyłem na to, że może ktoś mi wskaże, w czym tkwi problem, żebym mógł nad tym popracować.

Twoim zdaniem raczej grupowa czy indywidualna terapia? Jak będę mieć więcej czasu i kasy to się wybiorę.

Woli tysieczny raz pisać to samo, ale na fachową pomoc nie ma już czasu i pieniędzy.
Przy czym wczesniej wspominał, że dużo podróżuje, tu też całkiem sporo udziela. Także i czas i pieniądze raczej nie są problemme tylko chęci, wyjście poza strefę komfortu i pokonanie tej jakże ciężkiej bariery.

Terapia to pieniądze do śmietnika, płacisz za wmawianie sobie że jest inaczej niż myślisz mimo że jesteś w pełni sprawny umysłowo i doskonale znasz rzeczywistośc.

Obecne społeczeństwo prowadzi jakiś kult terapii, jako jedynej odpowiedzi na większość problemów, a jedyny kto ma z tego zysk to rosnąca rzesza leni idących na studia psychologiczne, którzy dobrze wiedzą ilu jeleni na nich czeka aby dać się z kasy oskubać.

Serio R, lepiej idź na terapię z escort.pl, ja tak zrobiłem i nie żałuję.

13,842

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

Edit:
Roxan, też myślę, że szansa na zrozumienie jest niewielka. Chyba piszę to wszystko też po to, żeby samej zrozumieć to zjawisko. Tzn też serio chciałabym pojąć, dlaczego oni tak postępują, dlaczego nie widzą jak bardzo czynią sami siebie nieszczęśliwymi.
Może wszystkie te rozmowy nie przyczynią się do poprawy życia obecnych tu panów, ale chociaż nam rozjaśnią na czym polega ich fenomen:)

Ja mam podobnie. Jak wspomniałam wyżej, nie spotkałam się z takimi osobami w życiu codziennym, o blackpill dowiedziałam stąd i też nie mogę zrozumieć tego fenomenu.

13,843

Odp: 30lat i cały czas sam
Husky napisał/a:

Roxan, też myślę, że szansa na zrozumienie jest niewielka. Chyba piszę to wszystko też po to, żeby samej zrozumieć to zjawisko. Tzn też serio chciałabym pojąć, dlaczego oni tak postępują, dlaczego nie widzą jak bardzo czynią sami siebie nieszczęśliwymi.
Może wszystkie te rozmowy nie przyczynią się do poprawy życia obecnych tu panów, ale chociaż nam rozjaśnią na czym polega ich fenomen:)

Shinigami napisał/a:
2odiak napisał/a:

Co poniektórzy  przez te klapki na oczach nie są w stanie czytać ze zrozumieniem. Przeinaczają to na swoją prawdę.
Podczas mojej pracy trenerskiej takich przypadków było multum. Kluby amatorskie właśnie często z tych powodów się rozpadają, bo jakaś  grupa ludzi jest niereformowalna. Programowanie zaczyna się w wieku buntowniczym, kiedy to każdy dzieciak chce łyknąć dorosłości i być panem świata. To co zostaje wtedy w głowie, zostaje na całe życie, dlatego zajęcia zaczyna się właśnie z dziećmi od 7-go roku życia poprzez zabawę, gdzie wiek 13-16 lat jest najbardziej optymalny dla rozwoju  człowieka. Zauważ dlaczego oni te czasy najlepiej pamiętają, gimnazjum i koleżanki się ze mnie śmiały...To jest właśnie punkt zaczepny który zostaje i będzie podstawą tłumaczenia się takiego, a nie innego podejścia. Kompleksy zostają zaprogramowane, tracą wiarę w siebie, bo wydaje się im że próbują coś robić, jednak zderzenie jest zbyt bolesne i silne i nie są w stanie tego przeskoczyć.  Po pogodzeniu się z tym następuje dalsze kształtowanie się w tym kierunku gdzie ostatecznie ktoś staje się osobą, która nie nawidzi świata za taki stan i całą wine zwala na ten,  zamiast przeanalizować siebie. Oczywiście jest to niemożliwe, bo wyprany umysł nie przyjmuje do siebie innych wiadomości jak te, które chce, bądź są dla niego wygodne. Cała reszta to nieprawda i zło. Dziadki wypuszczone z piwnicy to jest dopiero kosmos big_smile Oj się człowiek naoglądał  smile

To jest bardzo ważny post, opisujący genezę powstania większości przegrywów, inceli, piwniczaków. Dokładnie tak jak napisał 2odiak to zawsze zaczyna się w szkole i zostaje w głowie na długo po jej skończeniu. Ja też jestem tego przykładem, gimnazjum to był najgorszy okres mojego życia, to była dosłownie walka o przetrwanie w sensie psychicznym. Wiele osób próbowało mnie prześladować, większość dziewczyn traktowała mnie z pogardą, przez pewien czas była przemoc psychiczna i czasami też fizyczna, nie mogłem się bronić bo jako, że byłem z poza rejonu to za każde przewinienie groziło mi wydalenie ze szkoły więc jedyne co mogłem zrobić to niemal całkowicie się odizolować. Do liceum poszedłem już jako mocno izolujący się, skrajny pesymista, a co było dalej to już wiecie z moich tematów.

13,844 Ostatnio edytowany przez ChuopskiChłop (2023-04-21 10:04:17)

Odp: 30lat i cały czas sam

Oj ja też się namęczyłem zarówno w szkole jak i w życiu prywatnym, gimnazjum to też był dla mnie straszny okres. Ciągła walka o przetrwanie, raz my kogoś wyśmiewalismy, inny raz mi się obrywało, cały czas stres praktycznie, wtedy też zaczęło się u mnie pojawiać OCD.

13,845

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

Oj ja też się namęczyłem zarówno w szkole jak i w życiu prywatnym, gimnazjum to też był dla mnie straszny okres. Ciągła walka o przetrwanie, raz my kogoś wyśmiewalismy, inny raz mi się obrywało, cały czas stres praktycznie, wtedy też zaczęło się u mnie pojawiać OCD.

Czyli tak jak przypuszczałam, system czy też sposób edukacji dzieci i młodzieży przestał spełniać swoją rolę, czy też nie jest w stanie przy obecnych środkach, kadrach i narzędziach dostosować się do zmieniających realiów i potrzeb. Rodzice też jak widać niekoniecznie w wychowanie dziecka przykładają odpowiednią wagę.
Cieszę się, że wychowałam w takich czasach czy też w takiej społeczności, gdzie prześladowanie czy piętnowanie kogoś było źle widziane i naganne. Gdzie brało się stronę pokrzywdzonych, a nie gloryfikowało sprawców.
To co się teraz z młodzieżą dzieje jest przerażające. Nie dziwi więc rosnący odsetek młodych popadających w depresję czy też podejmujących próby samobójcze.
Podążanie za kanonami też robi wiele złego i jest źródłem frustracji. Podobnie te wszystkie teorie blackpill itd.

Posty [ 13,781 do 13,845 z 31,047 ]

Strony Poprzednia 1 211 212 213 214 215 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024