rakastankielia napisał/a:Czyli Twoje zdanie jednak różni się od Loki i Rity. Uważasz, że Twoim zdaniem nie ma w tym nic niestosownego i taki mężczyzna mógłby zagadać do takiej kobiety tak jak Twój mąż do Ciebie? Jak powinno wyglądać zagadanie w takiej sytuacji, by mogło z tego wyjść coś więcej?
Napisałem tak, dlatego że jeśli byłby przystojny, to mogłoby to zostać odebrane całkowicie inaczej. No a będąc w związku też takie zaloty szybko się utnie, mówiąc "mam chłopaka/męża"
Tak, uważam, że w samym zagadaniu nie ma niczego niestosownego, ale wyłącznie po spełnieniu tych kilku warunków, które podkreśliłam - to jest bardzo ważne. Nie dam Ci jednak gotowej recepty, bo takiej nie ma. Po prostu musisz wcielić w życie owe warunki, a całą resztę dostosować do osoby, którą masz po drugiej stronie. Zawsze trzeba przy tym pamiętać o szacunku dla drugiej osoby i jej strefie komfortu. Błyskotliwość, poczucie humoru, takt i ogłada dopełnią całości, jeśli chcesz zwrócić na siebie uwagę, za to tzw. pajacowanie rzadko stawia w dobrym świetle. Przynajmniej ja tak mam.
Nomen omen dziś wieczorem, kiedy wracając po zajęciach weszłam do marketu po kilka drobiazgów, przy kasie zagadywał do mnie pan, który stał przede mną, a że była mała kolejka, to ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Niby o niczym, wymieniliśmy się kilkoma spostrzeżeniami, nie padły żadne komplementy, za to trochę się pośmialiśmy, wymiana zdań ogólnie była bardzo miła, a pan zachowywał się na poziomie. On pierwszy został obsłużony, odchodząc od kasy powiedział "do widzenia" i szeroko się uśmiechnął. Po chwili i ja zapłaciłam, idę do samochodu na parkingu, otwieram bagażnik i widzę, że ten sam mężczyzna czegoś szuka w bagażniku samochodu stojącego tuż obok. On do mnie: "pani to mnie chyba śledzi", ja: "na to wychodzi", on: "myślę sobie, że to jest jakiś dobry znak" i wtedy już oboje zaczęliśmy się śmiać. Potem raz jeszcze zostałam obdarzona szerokim uśmiechem, a ze słowami "dobrej nocy pani życzę" (było już ciemno) pożegnaliśmy się i pojechaliśmy każde w swoją stronę.
I teraz sam spójrz, w tej sytuacji ten mężczyzna zagadał do zupełnie obcej osoby, ale był taktowny, nie wywołał najmniejszego dyskomfortu, dlatego został w taki sam sposób odebrany. Mnie było miło, jemu przypuszczalnie również, na takim zagadywaniu NIKT niczego nie traci ani nie ryzykuje, bez względu na to, do czego miałoby ono prowadzić.
2odiak napisał/a:Czasem bywa, że coś zostanie źle zrozumiane , taka już przypadłość słowa pisanego 
I nieraz nawet nie wiadomo jak się postarasz i jak prosto napiszesz, gdzie powinno być to właściwie zrozumiane to i tak ktoś może odebrać coś nie tak, bo np coś przeoczy, zmęczenie, zły humor. Nie musisz się dostosowywać, sposób w jaki piszesz jest klarowny, czytelny i zrozumiały. Widać jak bardzo się starasz. Wielu powinno Ciebie na prawdę po rękach całować, widząc poświęcenie jakie tutaj oddajesz. Nadajemy na tych samych falach, natomiast błąd leży po mojej stronie, po prostu nie doczytałem do końca. 
No właśnie. Bardzo nie lubię zwłaszcza tych sytuacji, kiedy nie ma się na myśli nic złego, ale w efekcie nieporozumienia trzeba się potem z tego tłumaczyć.
Dziękuję za dobre słowo, ale też nie przesadzajmy, bo nie czuję w sobie żadnej misji, a przynajmniej już nie czuję, za to lubię to miejsce i najczęściej po prostu dobrze się bawię. Choć jeśli przy okazji ktoś na tym skorzysta, to oczywiście traktuję to jak dodatkowy profit.
2odiak napisał/a:Jest OK 
I tego się trzymajmy, szkoda życia na nieporozumienia i roztrząsanie rzeczy, które na dobrą sprawę nie są tego warte
.
2odiak napisał/a:Wszystko jest kwestią smaku, wyczucia i aby zwrócić na siebie uwagę nie trzeba od razu flirtować, wystarczy po prostu żartować. Napiszę może z poziomu tego co można zaobserwować w rzeczywistości, a mianowicie , - Ile to widziałem na żywo prób poderwania kogokolwiek, gdziekolwiek od sklepu poczynając. Prawda jest taka , ze podrywać to trzeba umieć. Ile się naoglądałem sytuacji to głowa mała. Niestety na" tanie słówka i ściemy" nikt normalny się nie da zrobić i stąd później mogą wynikać większości różnych tematów w formie żalu w internetach, bo próbowałem, a jednak zostałem zdjęty . 
Jak najbardziej zgadzamy się ze sobą
. Dodam od siebie, że podrywając trzeba umieć zachować klasę. Nie wiem, jak głupią gąską trzeba być, żeby złapać się na tzw. "głodne kawałki" rodem z PUA - o tych wszystkich spadających z nieba aniołach i inne równie "lotne", a przecież panowie zwykle deklarują, że nie chcą głupiej gęsi. Jednym słowem, urok naturalny, błyskotliwość i wyczucie to podstawa.
Gary napisał/a:Napierałeś na numer Olinki... niepotrzebnie się wciąłem...
Eeee tam... To też należy uznać jako zwykłe nieporozumienie. Jak już zresztą ustaliliśmy, język pisany, który jest płaski bez mimiki, tonu głosu, spojrzenia, gestykulacji ma to do siebie, że o nie nietrudno.
2odiak napisał/a:Stworzyliśmy z Olinką jako dwojga zupełnie nie znających się ludzi flow show. Nadajemy na tych samych falach, więc łatwo poszło, na tyle łatwo, że sam temu uległeś myśląc, iż ją podrywam
To był tylko pokaz , by uzmysłowić, a i pokazać tym wszystkim, którzy mają w tym problem jak nawiązuje się kontakty i dalej się je utrzymuje. Jednym ze składników jest rozmowa na fali.
Otóż to. Ja widziałam to tak samo, stąd zresztą mój późniejszy komentarz, który padł po stwierdzeniu "w każdym razie... zepsuliście
", a i emotka też nie była przecież przypadkowa.
Oczywiście nie mogłam mieć 100% pewności, że oboje odbieramy to tak samo i mamy takie same intencje, bo przecież nie umawialiśmy się, ale wszystko na to wskazywało, a swoje potwierdzenie miało też w formie "przeniesienia" z różnych wątków z naszą i Rakastankieli obecnością, co tym bardziej łatwo było podchwycić.
rakastankielia napisał/a:Oni nie byli ciągle odrzucani przez kobiety przy każdej próbie nawiązania znajomości.
Tak szczerze, to w tym miejscu można zadać pytanie, co w związku z tym, w jaki sposób Tobie ma pomóc taki sposób prowadzenia rozmowy? Czujesz się lepiej w roli ofiary? Roxann zwróciła Ci uwagę na coś, co mógłbyś przekuć w coś dobrego dla siebie, a Ty szybciutko przekierowujesz ją w stronę, która utwierdza w myśleniu "jestem taki biedny, to się nigdy nie zmieni".
Nie wiem też, czy zdajesz sobie sprawę, że za własne doświadczenia z przeszłości obecnie już samego siebie karzesz. Ciągle powtarzasz, że to co ma miejsce obecnie, w tym Twoja postawa i nastawienie, to jest skutek, a nie przyczyna, a ja Ci mówię, że nawet jeśli jest skutkiem, to równocześnie stanowi też przyczynę. Niemniej to zagadnienie też już podnosiłam, nazywając go zresztą błędnym kołem, więc nie będę się powtarzać.