30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 209 210 211 212 213 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13,651 do 13,715 z 31,047 ]

13,651

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
2odiak napisał/a:

To był tylko pokaz , by uzmysłowić, a i pokazać tym wszystkim, którzy mają w tym problem jak nawiązuje się kontakty i dalej się je utrzymuje.

Ja wiem, jak nawiązuje się kontakty, problem w tym, że kobiety nie są zainteresowane znajomością i ignorują mnie, niezależnie co powiem.

Jakbyś był chadem to mógłbyś być największym nudziarzem a i tak byś miał powodzenie.

Zobacz podobne tematy :

13,652

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
2odiak napisał/a:

To był tylko pokaz , by uzmysłowić, a i pokazać tym wszystkim, którzy mają w tym problem jak nawiązuje się kontakty i dalej się je utrzymuje.

Ja wiem, jak nawiązuje się kontakty, problem w tym, że kobiety nie są zainteresowane znajomością i ignorują mnie, niezależnie co powiem.

Jakbyś był chadem to mógłbyś być największym nudziarzem a i tak byś miał powodzenie.

Na chwilę, bo owszem może przyciągnąłby wyglądem ale...z pustego i Salomon nie naleje.
Uprzedzając odpowiedź Raki, który po raz tysięczny zacytuje to samo, nie, nie wie jak nawiązuje się konatakty bo inaczej nie miałby probemu by wejść w jakiekolwiek interakcje, nawet na stopie koleżeńskiej. Poza tym, co już też było wielokrotnie podkreślane, nawet gdyby rzeczywiście wygląd był tylko problemem, to przecież mógłby nawiązać jakiś fajny kontakt, rozmowę przez net, na jakiejś grupie czy tu na forum. Przecież pisały tu dziewczyny, które twierdziły, że też nie mają żadnego powodzenia, czy on próbował je zagadać? Niech zgadnę.. Nie! A nawet jeśli coś napisał, to zaraz uznał, że nie ma z 2 str. zainteresowania bo panna nie zagaduje, czyli nie jej zainteresowana czyli jest tak jak on myśli, jest odrzucany na wstępie zanim da się poznać.. hmm

13,653

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Uprzedzając odpowiedź Raki, który po raz tysięczny zacytuje to samo, nie, nie wie jak nawiązuje się konatakty bo inaczej nie miałby probemu by wejść w jakiekolwiek interakcje, nawet na stopie koleżeńskiej. Poza tym, co już też było wielokrotnie podkreślane, nawet gdyby rzeczywiście wygląd był tylko problemem, to przecież mógłby nawiązać jakiś fajny kontakt, rozmowę przez net, na jakiejś grupie czy tu na forum. Przecież pisały tu dziewczyny, które twierdziły, że też nie mają żadnego powodzenia, czy on próbował je zagadać? Niech zgadnę.. Nie! A nawet jeśli coś napisał, to zaraz uznał, że nie ma z 2 str. zainteresowania bo panna nie zagaduje, czyli nie jej zainteresowana czyli jest tak jak on myśli, jest odrzucany na wstępie zanim da się poznać.. hmm

Otóż tak, próbowałem pisać do dziewczyn, które pisały, że nie mają powodzenia. One też mnie ignorowały. Jeśli chodzi o grupki czy internet, to w ten sposób udało mi się nawiązać kilka znajomości, ale albo z całą grupą ludzi, a nie z pojedynczymi osobami, albo z osobami spoza swojej okolicy.

13,654

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:

Szkoda, że Olinka nie jest już modem, bo za takie przedmiotowe traktowanie należy się ban tongue.

To już bym by ka dawno zbanowana za pisanie posta pod postem jak odpowiadam z telefonu i chce odpowiedzieć kilku osobom.

13,655 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-17 20:31:31)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Roxann napisał/a:

Uprzedzając odpowiedź Raki, który po raz tysięczny zacytuje to samo, nie, nie wie jak nawiązuje się konatakty bo inaczej nie miałby probemu by wejść w jakiekolwiek interakcje, nawet na stopie koleżeńskiej. Poza tym, co już też było wielokrotnie podkreślane, nawet gdyby rzeczywiście wygląd był tylko problemem, to przecież mógłby nawiązać jakiś fajny kontakt, rozmowę przez net, na jakiejś grupie czy tu na forum. Przecież pisały tu dziewczyny, które twierdziły, że też nie mają żadnego powodzenia, czy on próbował je zagadać? Niech zgadnę.. Nie! A nawet jeśli coś napisał, to zaraz uznał, że nie ma z 2 str. zainteresowania bo panna nie zagaduje, czyli nie jej zainteresowana czyli jest tak jak on myśli, jest odrzucany na wstępie zanim da się poznać.. hmm

Otóż tak, próbowałem pisać do dziewczyn, które pisały, że nie mają powodzenia. One też mnie ignorowały. Jeśli chodzi o grupki czy internet, to w ten sposób udało mi się nawiązać kilka znajomości, ale albo z całą grupą ludzi, a nie z pojedynczymi osobami, albo z osobami spoza swojej okolicy.

Ale w jaki sposób ignorowały, w ogóle nie odpisały czy też rozmowa nie kleiła. Zważ, że te dziewczyny mają najprawdopodobniej ten sam problem z komuikacją. Ty coś napiszesz, ona odpisze, albo odwrotnie i nie ma punktu zaczepienia, pola do manewru bo nikt nie wie jak poprowadzić rozmowę, zaintersować. Nie wykluczone, że tamte dziewczyny też stwierdziły, że je zignorowałeś, bo do takiego zachowania są przyzwyczajone, podobnie jak Ty. Obie strony oczekiwałyby inicjatywy, ale są bierne i wychodzi jak wychodzi.
Popatrz jakie Zodiak czy Zwykły wywołali zainteresowanie. Zodiak może hop do przodu, Zwykły hop do tyłu (jeśli chodzi o podryw), ale obaj jakoś się wyróżnili.
A co Ty zrobiłeś? Odkopałeś post Olinki sprzed 2 lat, by zacząć dyskusję od początku. No ileż można?
Twój problem jest taki, że nawet przez internet nie potrafisz nawiązać znajomości, fajnej rozmowy. A tu powinno być znacznie łatwiej. Nikt przecież nie ocenia po wyglądzie. Ja wiem, że to wygodniejsze. Mi trochę przypominasz dzieciaka, który biegnie do mamy czy nauczycielki ze skargą, że nikt nie chce się z nim bawić (tu rozmawiać). Naprawdę uważasz, że jak powtórżysz to po raz tysięczny, to osoby tu pogrożą palcem, wypowiedzą zaklęcie i nagle wszyscy będą Tobą zainteresowani i pojawi ta, co spowoduje w magiczny sposób, że poczujesz w końcu zauważony i doceniony? W końcu podobno wystarczy jedna dziewczyna, a cały świat zmieni.
No nie, to tak nie działa.

13,656

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Ale w jaki sposób ignorowały, w ogóle nie odpisały czy też rozmowa nie kleiła.

W ogóle.

Zważ, że te dziewczyny mają najprawdopodobniej ten sam problem z komuikacją. Ty coś napiszesz, ona odpisze, albo odwrotnie i nie ma punktu zaczepienia, pola do manewru bo nikt nie wie jak poprowadzić rozmowę, zaintersować. Nie wykluczone, że tamte dziewczyny też stwierdziły, że je zignorowałeś, bo do takiego zachowania są przyzwyczajone, podobnie jak Ty. Obie strony oczekiwałyby inicjatywy, ale są bierne i wychodzi jak wychodzi.

Ja nie jestem bierny i zawsze daję punkt zaczepienia.

Popatrz jakie Zodiak czy Zwykły wywołali zainteresowanie. Zodiak może hop do przodu, Zwykły hop do tyłu (jeśli chodzi o podryw), ale obaj jakoś się wyróżnili.
A co Ty zrobiłeś? Odkopałeś post Olinki sprzed 2 lat, by zacząć dyskusję od początku. No ileż można?

Oni nie byli ciągle odrzucani przez kobiety przy każdej próbie nawiązania znajomości.

Twój problem jest taki, że nawet przez internet nie potrafisz nawiązać znajomości, fajnej rozmowy. A tu powinno być znacznie łatwiej. Nikt przecież nie ocenia po wyglądzie.

Otóż potrafię i wiele razy to robiłem. Mam grupkę znajomych, z którymi się regularnie widuję, poznaną właśnie przez internet, mam koleżankę, która mieszka jakieś 80 km ode mnie, z którą po długim okresie pisania udało się spotkać na żywo, mam znajomych z drugiego końca Polski, z którymi kilka razy w roku podróżuję, tak więc nie w tym rzecz.

13,657

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Otóż potrafię i wiele razy to robiłem. Mam grupkę znajomych, z którymi się regularnie widuję, poznaną właśnie przez internet, mam koleżankę, która mieszka jakieś 80 km ode mnie, z którą po długim okresie pisania udało się spotkać na żywo, mam znajomych z drugiego końca Polski, z którymi kilka razy w roku podróżuję, tak więc nie w tym rzecz.

Więc kłamiesz.
Jeśli jakoś Ci idzie to brnij w to dalej. Co z tego spotkania wyszło? Podczas podróży jak najbardziej możesz pokazać siebie i kogoś zainteresować.
Krećisz.

13,658

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Otóż potrafię i wiele razy to robiłem. Mam grupkę znajomych, z którymi się regularnie widuję, poznaną właśnie przez internet, mam koleżankę, która mieszka jakieś 80 km ode mnie, z którą po długim okresie pisania udało się spotkać na żywo, mam znajomych z drugiego końca Polski, z którymi kilka razy w roku podróżuję, tak więc nie w tym rzecz.

Więc kłamiesz.
Jeśli jakoś Ci idzie to brnij w to dalej. Co z tego spotkania wyszło? Podczas podróży jak najbardziej możesz pokazać siebie i kogoś zainteresować.
Krećisz.

Nie kłamię. W swojej okolicy nie mam nikogo, z kim mógłbym wyjść na piwo czy podjąć jakąkolwiek aktywność. Podczas podróży oczywiście rozmawiam ze swoimi towarzyszami, natomiast raczej nie poznajemy innych ludzi.

13,659

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Nie kłamię. W swojej okolicy nie mam nikogo, z kim mógłbym wyjść na piwo czy podjąć jakąkolwiek aktywność. Podczas podróży oczywiście rozmawiam ze swoimi towarzyszami, natomiast raczej nie poznajemy innych ludzi.

Nie było, nie ma? Serio? Jak rozmawiasz z towarzyszam to też ich poznajesz. Innych ludzi też możesz.

13,660

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Nie kłamię. W swojej okolicy nie mam nikogo, z kim mógłbym wyjść na piwo czy podjąć jakąkolwiek aktywność. Podczas podróży oczywiście rozmawiam ze swoimi towarzyszami, natomiast raczej nie poznajemy innych ludzi.

Nie było, nie ma? Serio? Jak rozmawiasz z towarzyszam to też ich poznajesz. Innych ludzi też możesz.

No ale ich już znam, choć tematy do rozmowy zawsze się znajdą. Innych ludzi pewnie można, ale jednak na tych wyjazdach spędzamy czas we własnym gronie i skupiamy się na zwiedzaniu.

13,661 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-18 09:36:07)

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:

Przyszedłem z pytaniem, a zostałem wiele lat

I tym mnie namówiłeś big_smile
Zarty, żartami. Tak tylko wpadłem tu na chwilę smile big_smile Achhhhh ta ciekawość... kiedyś mnie do grobu wpędzi... big_smile

Agnes76 napisał/a:

Oj tam, nie rezygnuj tak szybko wink
Kto się czubi ...czasem bardzo się polubi smile

Nie poddaję się , może Ona mnie polubi  wink smile

KoralinaJones napisał/a:

Co to za dramat się tu rozgrywa? tongue

Bo może Ona mnie polubi tongue


myciek27 napisał/a:

Niezależnie od tego czy zachowujesz się tak na żywo czy w internecie to jest po prostu słabe.
Kojarzy mi się z typowo PUA.
Słoneczko to możesz mówić do osoby którą dobrze znasz, a nie kobiety którą dopiero co poznajesz. W internecie czy na żywo.
Niektóre słowa są zaserwowane pod konkretne sytuacje i na odpowiednich etapach w relacjach.
Więc tak, to jest arogancja.

Jak pisałem dla mnie to typowe zgrywanie cwaniaczka z PUA.
Ale wiadomo są różne kobiety. Na jedne to działa, a inne uznają to za żenadę.

Trochę się zapędziłeś smile
Napisałem Słońce smile
Między jednym , a drugim   jest kooooolosalna różnica smile
Słońce - kojarzymy z ciepłem i tak to jest odbierane jako ciepły zwrot, Słoneczko zaś  - z kiepskim tanim podrywem smile
Nikt normalny do nikogo obcego w ten sposób się nie odezwie, bo z marszu dostanie "czerwony guzik" smile


rakastankielia napisał/a:

Ja wiem, jak nawiązuje się kontakty, problem w tym, że kobiety nie są zainteresowane znajomością i ignorują mnie, niezależnie co powiem.

Nic nie wiesz i niczego się nie dowiesz, dopóty nie uwierzysz w ludzi i ludziom z doświadczeniem. Nic nie potrafisz, bo nic nie robisz. Z mojej strony pass..... Zrobisz pierwsze kroki, - będziemy rozmawiać dalej. Wybacz, ale każdy szanuje swój czas, nawet te osoby zwłaszcza kobiety, które przez te 4-y lata się tutaj poświeciły i po dziś dzień tłuką Ci do głowy różnymi sposobami to, co już dawno zostało stwierdzone smile Pomyślałeś kiedyś o tym? Tym kobietom tutaj powinieneś każdej wręczyć bukiet czerwonych róż, taki  by nie były w stanie ich unieść. Tak, czerwonych, nie innych, byś się chłopie odważył wreszcie wyjść z tej pakamery i doświadczać pewne rzeczy na własne skórze. Nie zapominaj też o Panach, dobra łycha to podstawa smile Tak, wiem, nie pijemy... w małych ilościach smile



ChuopskiChłop napisał/a:

Jakbyś był chadem to mógłbyś być największym nudziarzem a i tak byś miał powodzenie.

Bzdura. Mógłby być co najwyżej jednostrzałowcem.

rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Szkoda, że Olinka nie jest już modem, bo za takie przedmiotowe traktowanie należy się ban tongue.

To już bym by ka dawno zbanowana za pisanie posta pod postem jak odpowiadam z telefonu i chce odpowiedzieć kilku osobom.

A może posty by łączyła? smile Byłem modem wieeeeeele lat smile To akurat nic  w porównaniu do skoszowania wielkiej ilości treści i innej roboty. Sekund 5, łączył bym, zwłaszcza Twoje wink smile

To tak na Dzień Dobry moi mili!
Witam Was !
smile smile smile

13,662 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-18 12:38:07)

Odp: 30lat i cały czas sam

2odiak, wydajesz się naprawdę równym gościem i chyba lubisz podrywać i flirtować. Zauważyłem, że jesteś zapalonym rowerzystom. Ja kiedyś też jeździłem sporo, nawet ponad 300km dziennie się zdarzyło. Niestety do lepszych wyników na rowerze konieczna była bardziej wątła sylwetka i mam wrażenie, że to był okres gdzie zainteresowanie ze strony kobiet było sporo mniejsze. Do tego te obcisłe stroje itp. Nie odniosłeś podobnego wrażenia? Może dlatego, że ja generalnie źle się czuje zbyt chudy i to było czuć w moim zachowaniu.  Pierwsza fotka przed jazdą na rowerze, druga po roku jazdy (udało się w tej samej koszulce znaleźć), trzecia po roku siłowni.

https://i.postimg.cc/yWTCbtMJ/Ja11.jpg https://i.postimg.cc/1VBBrpYt/ja12.jpg https://i.postimg.cc/7CgKLGrK/image.jpg

13,663 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-18 15:00:55)

Odp: 30lat i cały czas sam

Słuchaj, całe życie żyję z ludźmi. Wzajemnie żartujemy, podrywamy się, flirtujemy smile Podrywają mnie, ja podrywam je smile Tak to się wszystko kręci, jest wesoło, przyjemnie i i sympatycznie, i o to chodzi smile

big_smile

Jeżeli chodzi o mnie to mam dość bogatą karierę kolarską w zasadzie od małego. Ostatnie 10 lat - zawodnik klubowy. Kiedyś w sposób czynny , teraz bardziej wszystko z zupełnie innej perspektywy. Przeszedłem przez wszystkie jego etapy, od agresywnego ścigania po ściganie daleko dystansowe, oraz prace trenerską grupową jak i indywidualną.  Obecnie już tylko tak ( kilka wycinków na szybko) smile

https://scontent-fra5-2.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/241962102_3734457453361629_55205351098509632_n.jpg?_nc_cat=106&ccb=1-7&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=DBQ_HSmJ3PIAX9rlipY&_nc_ht=scontent-fra5-2.xx&oh=00_AfDAQO_52dOix91--sSfySfFC9nNOJHX7pr-Py3cd1QKHg&oe=64434FAA

https://scontent-fra5-2.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/240908025_3720755154731859_6523411627129310391_n.jpg?_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=xCDUlX-HAcIAX-IwF7G&_nc_ht=scontent-fra5-2.xx&oh=00_AfAbLgcntk6lIzscvN-x2OARnpJ-sncHUP2hGttteHoRKw&oe=644449D3

Nie napisze ile tych kilometrów zostało pokonanych, ile różnego sprzętu zostało zajechane, ile kraks, operacji i różnych sytuacji, bo z krzesła można by spaść smile

Ze strony kobiet nie odczułem mniejszego zainteresowania, wręcz było to odwrotne, a mianowicie zainteresowanie wzrosło smile
Wracając:
Teraz porozmawiajmy o sylwetce smile
Nie jest powiedziane, że wyglądając tak,  czy tak do tego się nie nadajesz. Niekiedy wymaga to więcej włożonej pracy. Oczywiście ktoś kto posiada talent będzie miał lepsze predyspozycje i osiągał lepsze wyniki w danej klasie zawodnika, czy to będzie góral , sprinter. Nie jest też powiedziane, że dany pomocnik nie będzie na danym etapie liderem zespołu.  wszystko zależy od profilu, wyścigu,warunków i strategii danego zespołu. Po krótce nic tak na prawdę nie stoi na przeszkodzie by swoje cele osiągać, jako masywniejszy możesz zostać sprinterem, jako niski i szczupły doskonale będziesz sprawdzał się w górach. Wyniki nie są efektem wątłej sylwetki, tylko wytrenowania na danym poziomie. Wielokrotnie pokazywałem "młodym" , że rower sam jednak nie jedzie, a silniejszy nie wygra etapu, czy całego wyścigu.

Obcisłe stroje : (trykoty, body i popularne shirt`s& bib`s).
W luźnej bawełnie daleko nie zajedziesz. Szybko się przetrzesz, odparzysz i zostajesz wykluczony na kilka dobrych dni. Kremy pozwolą powrócić, ale w zależności jak szybko się regenerujesz to na drugi dzień, będzie raczej ciężko smile Stroje topowe, w których jedzie pro peleton w niczym nie ograniczają, przebieg termo jest na bardzo wysokim poziomie, są bardzo wygodne i lekkie. Pozwalają na jazdę w temperaturach 40+ jak i tych grubo poniżej zera. Warto w te stroje inwestować, aczkolwiek wiedza pozwala tez by w tym zakresie zbytnio nie przepłacać.

Prawda w tym wszystkim jest jedna. Nasz sport to zdrowie, takie zdrowie, że większość z nas wygląda jak dzieciaki nawet w dość podeszłym wieku big_smile big_smile big_smile

https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/319890802_4122927637847940_6546476927373847452_n.jpg?_nc_cat=103&ccb=1-7&_nc_sid=174925&_nc_ohc=7E2if_stzN8AX8Dt9M7&_nc_ht=scontent-fra3-1.xx&oh=00_AfCyGb2OmMdglgjfRu2Juf8iyyhjsyZblhiNS0aXNsNdKA&oe=64446632

big_smile big_smile big_smile

Pozdrawiam serdecznie smile

https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/315115470_4093980374076000_7400739278939790951_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-7&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=1P1JLt82JykAX8T-PHQ&_nc_ht=scontent-frt3-2.xx&oh=00_AfAM6xfzuaP370qrz2lZjQTo2gOCDBiojV_9stfjEHIkiA&oe=64440145

( ja Wasza mała dziewczynka)

wink smile

P.S.

Jeżeli miałbym Ciebie ocenić, to całkiem dobrze wyglądasz.

13,664 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-18 15:04:30)

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:

Nie napisze ile tych kilometrów zostało pokonanych, ile różnego sprzętu zostało zajechane, ile kraks, operacji i różnych sytuacji, bo z krzesła można by spaść smile

Ze strony kobiet nie odczułem mniejszego zainteresowania, wręcz było to odwrotne, a mianowicie zainteresowanie wzrosło smile
Wracając:
Teraz porozmawiajmy o sylwetce smile
Nie jest powiedziane, że wyglądając tak,  czy tak do tego się nie nadajesz. Niekiedy wymaga to więcej włożonej pracy. Oczywiście ktoś kto posiada talent będzie miał lepsze predyspozycje i osiągał lepsze wyniki w danej klasie zawodnika, czy to będzie góral , sprinter. Nie jest też powiedziane, że dany pomocnik nie będzie na danym etapie liderem zespołu.  wszystko zależy od profilu, wyścigu,warunków i strategii danego zespołu. Po krótce nic tak na prawdę nie stoi na przeszkodzie by swoje cele osiągać, jako masywniejszy możesz zostać sprinterem, jako niski i szczupły doskonale będziesz sprawdzał się w górach. Wyniki nie są efektem wątłej sylwetki, tylko wytrenowania na danym poziomie. Wielokrotnie pokazywałem "młodym" , że rower sam jednak nie jedzie, a silniejszy nie wygra etapu, czy całego wyścigu. )

Ja bardzo lubię rower, ale jednak w moim otoczeniu otrzymywałem wprost przytyki, że za mocno schudłem a staram się otaczać szczerymi ludźmi. Ciężko pogodzić bardziej męską sylwetkę i rower.  Dlatego rower mocno odpuściłem. Chociaż sprinty to co mnie najbardziej interesuje, ale to też wymaga treningu w różnych strefach i wielu godzin w siodle a kalorie lecą, ciężko o nadwyżkę i układ trawienny ma sporo do roboty smile

13,665

Odp: 30lat i cały czas sam

Cały właśnie wic polega, żeby znać swój organizm i wiedzieć jak reagować.  Za mocno schudłeś, bo dieta była nieprawidłowa i zapewne jak się domyślam uzupełniania w odpowiednich odstępach zwłaszcza przedinterwałowych też nie było smile Sprint ,aż tylu godzin pracy nie wymaga chyba, że mówimy, o etapówkach gdzie musisz wysiedzieć  odpowiedni czas schowany w grupie. Natomiast istotą jest tu zrobienie siły i odpowiedniej masy, by po wyjściu z koła muc zafiniszować. Jeżeli chodzi konkurencję na torze, to tutaj tylko i wyłącznie treningi najlepiej na torze, które to spokojnie można wykonywać 2-3 razy w tygodniu max do 2-ch godzin na przemian siłówka, wydolnościówka, technika, taktyka, - wszystko odpowiednio ułożone smile

Domyślam się , że Tobie o inne sprinty chodzi wink Typowo amatorska zabawa, a więc tu oprócz odpowiedniego trzymania diety ( nie tak rygorystycznej) i uzupełniania w odpowiednim czasie, można wiele rzeczy odpuścić z typowego treningu pro ( rzecz jasna mowa o parametrach).

Jeżeli chodzi o treningi sprinterskie  to m/w tak te interwałówki  strefowo wyglądają ( nawet amatorsko):
Rozjazd -2-ga strefa 10 minut.  Jazda treningowa 3-4 ta strefa 2-5 km. Podczas jazdy treningowej co 2 minuty skok w 5-tej strefie , Vmax - 300-400m  i później znów 2-ga strefa. Kilka takich powtórzeń  na serię i trening został dziś odbyty smile

Wartości czasowe i jak i odcinkowe podałem przypadkowe. Zależne są od dyscypliny, jak i  tego co chcemy osiągnąć od danego zawodnika i jego obecnych możliwości.

13,666 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-18 16:06:09)

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:

Jeżeli chodzi o treningi sprinterskie  to m/w tak te interwałówki  strefowo wyglądają ( nawet amatorsko):
Rozjazd -2-ga strefa 10 minut.  Jazda treningowa 3-4 ta strefa 2-5 km. Podczas jazdy treningowej co 2 minuty skok w 5-tej strefie , Vmax - 300-400m  i później znów 2-ga strefa. Kilka takich powtórzeń  na serię i trening został dziś odbyty smile

Wartości czasowe i jak i odcinkowe podałem przypadkowe. Zależne są od dyscypliny, jak i  tego co chcemy osiągnąć od danego zawodnika i jego obecnych możliwości.

U mnie to nawet nie amatorsko, po prostu dla frajdy. Miałem taką pętlę 30km i pokonywałem ją jak najszybciej. Ale mógłbym się skupić na takiej 10km.  Myślisz, że takie krótkie treningi by wystarczyły abym robił postępy ? Wtedy raczej bym tak nie leciał z masy.

13,667

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Wtedy raczej bym tak nie leciał z masy.

Aby lecieć z masy trzeba ją najpierw mieć, chyba że masz na myśli tłuszczową...

O ile nie pracujesz fizycznie na budowie to jak chcesz mieć sylwetkę bez ćwiczeń siłowych. To się nie wydarzy po prostu.

13,668 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-18 16:38:28)

Odp: 30lat i cały czas sam

Wszystko zależy od tego co chcesz przez te treningi osiągnąć.

Domyślam się co każda osób mi mówiła, aby szybciej jeździć smile
Mowa o zwykłych ludziach, totalnych amatorach.

Przede wszystkim nie na AVG, czyli potocznie, nie na średnią, bo się wypstrykasz, pokaleczysz i nic z tego nie będzie. wink Jeżeli chcesz sobie powiedzmy jeździć komfortowo i dość szybko takie stówki, to przeplatasz to treningami 3 razy w tygodniu następująco:
2x interwałówki 40-50 km i raz 70 w tlenie. Interwałówki ustawiasz w tygodniu, zaś tlen w weekend. Interwałówki  rozjazd 7 km i jazda w 3-ciej strefie. W międzyczasie kilka skoków w 4-tej. Umiarkowany teren, czyli kilka zmarszczek po drodze. Ostatnie 5 km strefa 2-ga do 1-szej by dojść do właściwego tętna, oraz w rytmie by wypłukać mleczan. Tlen 2-ga strefa cały dystans. Oczywiście dobrze sobie wrzucić   między jazdy treningowe  typowy regen ( jazda z miękkiego przełożenia w rytmie), by w razie gdy popali ( po mięśniach) szybciej wrócić do stanu pierwotnego ( wypłukać do końca mleczan). Wystarczy nawet 10 km takiej jazdy.

13,669

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Wtedy raczej bym tak nie leciał z masy.

Aby lecieć z masy trzeba ją najpierw mieć, chyba że masz na myśli tłuszczową...

O ile nie pracujesz fizycznie na budowie to jak chcesz mieć sylwetkę bez ćwiczeń siłowych. To się nie wydarzy po prostu.

Siłowych nie koniecznie, ale na rzeźbę, a tu nie trzeba przewalać nie wiadomo jakiego żelastwa. Na rowerze pozbędziesz się tkanki tłuszczowej jazdą w tlenie 1-2 strefa ( tzn bez zadyszki) przez około 3 godziny. Natomiast rzeźbę również i najlepsza do tego jest dynamiczna jazda w terenie już po małych hopkach.

13,670 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-18 17:00:14)

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Wtedy raczej bym tak nie leciał z masy.

Aby lecieć z masy trzeba ją najpierw mieć, chyba że masz na myśli tłuszczową...

O ile nie pracujesz fizycznie na budowie to jak chcesz mieć sylwetkę bez ćwiczeń siłowych. To się nie wydarzy po prostu.

Ważyć blisko 90 kg a 74 kg to różnica i jest to widoczny spadek masy.

https://i.postimg.cc/1VBBrpYt/ja12.jpg https://i.postimg.cc/MXn7yR23/20200515-1849111.jpg

2odiak napisał/a:

Wszystko zależy od tego co chcesz przez te treningi osiągnąć.

Przede wszystkim nie na AVG, czyli potocznie, nie na średnią, bo się wypstrykasz, pokaleczysz i nic z tego nie będzie. wink Jeżeli chcesz sobie powiedzmy jeździć komfortowo i dość szybko takie stówki, to przeplatasz to treningami 3 razy w tygodniu następująco:
2x interwałówki 40-50 km i raz 70 w tlenie. Interwałówki ustawiasz w tygodniu, zaś tlen w weekend. Interwałówki  rozjazd 7 km i jazda w 3-ciej strefie. W międzyczasie kilka skoków w 4-tej. Umiarkowany teren, czyli kilka zmarszczek po drodze. Ostatnie 5 km strefa 2-ga do 1-szej by dojść do właściwego tętna, oraz w rytmie by wypłukać mleczan. Tlen 2-ga strefa cały dystans. Oczywiście dobrze sobie wrzucić   między jazdy treningowe  typowy regen ( jazda z miękkiego przełożenia w rytmie), by w razie gdy popali ( po mięśniach) szybciej wrócić do stanu pierwotnego ( wypłukać do końca mleczan). Wystarczy nawet 10 km takiej jazdy.

Chciałbym pokonywać 10km z jak najlepszą średnią. Stówka to już za dużo spalanych kalorii dla mnie i za dużo czasu - zajmowała mi około 3 godzin. Chyba więc ciężko będzie o złote rozwiązanie aby nie gubić wagi robić postępy nawet na takich krótkich odcinkach 10km.

13,671 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-18 17:06:20)

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
M!ri napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Wtedy raczej bym tak nie leciał z masy.

Aby lecieć z masy trzeba ją najpierw mieć, chyba że masz na myśli tłuszczową...

O ile nie pracujesz fizycznie na budowie to jak chcesz mieć sylwetkę bez ćwiczeń siłowych. To się nie wydarzy po prostu.

Ważyć blisko 90 kg a 74 kg to różnica i jest to widoczny spadek masy.

https://i.postimg.cc/1VBBrpYt/ja12.jpg https://i.postimg.cc/MXn7yR23/20200515-1849111.jpg

Po prostu wytopiłeś co zbędne.  smile

W przypadku specjalizacji raczej się przybiera zamieniając tłuszcz  w mięśnie, a te są cięższe. Jest możliwość też taka , że miałeś na prawdę jej spory nadmiar to wtedy waga ostatecznie może być niższa jak  w momencie rozpoczęcia kuracji smile

zwykły_facet napisał/a:

Chciałbym pokonywać 10km z jak najlepszą średnią. Stówka to już za dużo spalanych kalorii dla mnie i za dużo czasu - zajmowała mi około 3 godzin. Chyba więc ciężko będzie o złote rozwiązanie aby nie gubić wagi robić postępy nawet na takich krótkich odcinkach 10km.

Kalorie uzupełnia się w czasie jazdy inaczej się spalisz co jest bardzo niebezpieczne, ale na 10 km?
W tej sytuacji tylko tempówki w sile + technika ( obrót korby , wchodzenie w zakręty, start, a nawet wskakiwanie i zeskakiwanie z roweru.)

13,672

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:

Po prostu wytopiłeś co zbędne.  smile

W przypadku specjalizacji raczej się przybiera zamieniając tłuszcz  w mięśnie, a te są cięższe. Jest możliwość też taka , że miałeś na prawdę jej spory nadmiar to wtedy waga ostatecznie może być niższa jak  w momencie rozpoczęcia kuracji smile

Kalorie uzupełnia się w czasie jazdy inaczej się spalisz co jest bardzo niebezpieczne, ale na 10 km?
W tej sytuacji tylko tempówki w sile + technika ( obrót korby , wchodzenie w zakręty, start, a nawet wskakiwanie i zeskakiwanie z roweru.)

Wytopiło się wszystko smile Razem z mięśniami i siłą, dlatego zostawiłem rower. ta druga fotka to po odstawieniu roweru i około roku ćwiczeń na siłowni. Zdecydowanie lepiej się czuję z większą masą i tak też twierdzą wszyscy z mojego otoczenia.
Mógłbyś jakiś plan polecić aby jak najkrócej trenować i jak najmniej spalać mięśni a osiągać lepsze wyniki średniej na 10-20km ?

13,673

Odp: 30lat i cały czas sam

Ładnie wyrzeźbione, nie powiem. Ja mam akurat ginekomastię wiec wyglądam serio śmiesznie przy swoich 98kg.

13,674

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:

Nic nie wiesz i niczego się nie dowiesz, dopóty nie uwierzysz w ludzi i ludziom z doświadczeniem.

Ależ ja wierzę w ludzi. I ludziom również, zwłaszcza z doświadczeniem.

Nic nie potrafisz, bo nic nie robisz.

Otóż robię, nieustannie.

Z mojej strony pass..... Zrobisz pierwsze kroki, - będziemy rozmawiać dalej. Wybacz, ale każdy szanuje swój czas, nawet te osoby zwłaszcza kobiety, które przez te 4-y lata się tutaj poświeciły i po dziś dzień tłuką Ci do głowy różnymi sposobami to, co już dawno zostało stwierdzone smile Pomyślałeś kiedyś o tym? Tym kobietom tutaj powinieneś każdej wręczyć bukiet czerwonych róż, taki  by nie były w stanie ich unieść. Tak, czerwonych, nie innych, byś się chłopie odważył wreszcie wyjść z tej pakamery i doświadczać pewne rzeczy na własne skórze. Nie zapominaj też o Panach, dobra łycha to podstawa smile Tak, wiem, nie pijemy... w małych ilościach smile

Jestem wdzięczny za wszystkie wasze porady, ale mimo że nieraz robiłem to, o czym pisaliście, to i tak żadna kobieta nie chciała i nadal nie chce ze mną rozmawiać.

13,675

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Wytopiło się wszystko smile Razem z mięśniami i siłą, dlatego zostawiłem rower.

Sorry ale mało prawdopodobne. To musiałyby być mordercze treningi żeby się tak zajechać. Jeżeli teraz dodasz rower, ale nie odpuścisz siłowni i w miarę dobrej diety to mięśnie Ci zostaną.

13,676

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Wytopiło się wszystko smile Razem z mięśniami i siłą, dlatego zostawiłem rower.

Sorry ale mało prawdopodobne. To musiałyby być mordercze treningi żeby się tak zajechać. Jeżeli teraz dodasz rower, ale nie odpuścisz siłowni i w miarę dobrej diety to mięśnie Ci zostaną.

Regularne treningi plus długie jazdy po 200 i więcej km. Zresztą to chyba nic nadzwyczajnego, większość kolarzy ma bardzo wątłe sylwetki, z wyjątkiem torowych.

13,677 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-18 20:08:25)

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Wytopiło się wszystko smile Razem z mięśniami i siłą, dlatego zostawiłem rower.

Sorry ale mało prawdopodobne. To musiałyby być mordercze treningi żeby się tak zajechać. Jeżeli teraz dodasz rower, ale nie odpuścisz siłowni i w miarę dobrej diety to mięśnie Ci zostaną.

Dokładnie tak.
Kiepska dieta, lub za mało dostarczał i organizm się zjadał. To co napisałem, podczas treningów się uzupełnia ( dostarcza węgle białko, oraz odpowiednio nawadnia poprzez ISO i gainery). Na 30 -40 km nawet ostrej czochraniny można zrobić sobie odpowiedni wcześniej zapas w organizmie, natomiast powyżej trzeba już jeść i pić zwłaszcza gdy profil trasy jest interwałowy i zawiera dość strome i dłuższe ścianki. Kilka takich i można się nieźle wypstrykać ostatecznie łapiąc czarny film wyjeżdżając do rowu.

zwykły_facet napisał/a:
2odiak napisał/a:

Po prostu wytopiłeś co zbędne.  smile

W przypadku specjalizacji raczej się przybiera zamieniając tłuszcz  w mięśnie, a te są cięższe. Jest możliwość też taka , że miałeś na prawdę jej spory nadmiar to wtedy waga ostatecznie może być niższa jak  w momencie rozpoczęcia kuracji smile

Kalorie uzupełnia się w czasie jazdy inaczej się spalisz co jest bardzo niebezpieczne, ale na 10 km?
W tej sytuacji tylko tempówki w sile + technika ( obrót korby , wchodzenie w zakręty, start, a nawet wskakiwanie i zeskakiwanie z roweru.)

Wytopiło się wszystko smile Razem z mięśniami i siłą, dlatego zostawiłem rower. ta druga fotka to po odstawieniu roweru i około roku ćwiczeń na siłowni. Zdecydowanie lepiej się czuję z większą masą i tak też twierdzą wszyscy z mojego otoczenia.
Mógłbyś jakiś plan polecić aby jak najkrócej trenować i jak najmniej spalać mięśni a osiągać lepsze wyniki średniej na 10-20km ?

Na 20 km to dalej tempo w 4- tej strefie z rozegraniami technicznymi. Od startu do krechy jedziesz Vmax, Pmax w 4-tej strefie. Cad 90-130 obr/min. 3/7 w dniach dowolnych, , ale tak by się odpowiednio regenerować. Dst 20 km , AVG 35 km/h powinno zająć Ci delikatnie ponad pół godziny i tyle wystarczy smile W przypadku roweru trekkingowego dobrze by było utrzymać te AVG 30 km/h
Jazda oczywiście poza miastem w strefach ruchu praktycznie zerowym.
Dieta: Białko łatwo przyswajalne + węgle, żywność jak najmniej przetworzona.  Bilans zużycia kalorii musisz sobie sam policzyć i tyle dostarczać. Obrót korby jak widzisz wysoki, by przejazd był w tempie, dynamice i przede wszystkim zdrowy ( nie połamało kolan) Dobrze jakbyś sobie porobił badania, by czasem się nie okazało, że po wejściu w 5-tą strefę nagle zawał. Strefy tętna podobnie do określenia w/g własnych preferencji.

13,678 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-18 20:24:38)

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
M!ri napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Wytopiło się wszystko smile Razem z mięśniami i siłą, dlatego zostawiłem rower.

Sorry ale mało prawdopodobne. To musiałyby być mordercze treningi żeby się tak zajechać. Jeżeli teraz dodasz rower, ale nie odpuścisz siłowni i w miarę dobrej diety to mięśnie Ci zostaną.

Regularne treningi plus długie jazdy po 200 i więcej km. Zresztą to chyba nic nadzwyczajnego, większość kolarzy ma bardzo wątłe sylwetki, z wyjątkiem torowych.

Potrafiłem w sezonie przejechać 40 tys km i oprócz 2-ch miesięcy gdzie średni przerób na mocy był w okolicach 5-7 tys km/ mies, nie leciałem na wadze.  W tych dwóch miesiącach nie dało się już nadrabiać niczym . 200 km nawet dzień w dzień przy odpowiedniej diecie i pilnowaniu krzywdy Ci nie zrobi, ale przy 350 już będziesz się powoli sam zjadał. Przy krótkotrwałej takiej sytuacji nic się nie dzieje zwłaszcza gdy jesteś wytrenowany, ale przy dłuższym okresie schodzisz już ze sceny prosto na wózek inwalidzki. Pro Tourowe imprezy nie trwają dłużej jak 3 tygodnie i przy jeździe w grupie i średnim etapie 200 km w tym połowa po górach jest to na styk.. Kolarze zawodowi pod względem wagi , jak i sylwetki również są zoptymalizowano pod swój profil zawodowy.

13,679

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Jestem wdzięczny za wszystkie wasze porady, ale mimo że nieraz robiłem to, o czym pisaliście, to i tak żadna kobieta nie chciała i nadal nie chce ze mną rozmawiać.

Bo Ty jesteś małomówny. Bardziej słuchacz niż rozmówca. A to nie sprzyja podtrzymywaniu rozmowy z taką osobą.

13,680

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:

Potrafiłem w sezonie przejechać 40 tys km i oprócz 2-ch miesięcy gdzie średni przerób na mocy był w okolicach 5-7 tys km/ mies, nie leciałem na wadze.  W tych dwóch miesiącach nie dało się już nadrabiać niczym . 200 km nawet dzień w dzień przy odpowiedniej diecie i pilnowaniu krzywdy Ci nie zrobi, ale przy 350 już będziesz się powoli sam zjadał. Przy krótkotrwałej takiej sytuacji nic się nie dzieje zwłaszcza gdy jesteś wytrenowany, ale przy dłuższym okresie schodzisz już ze sceny prosto na wózek inwalidzki. Pro Tourowe imprezy nie trwają dłużej jak 3 tygodnie i przy jeździe w grupie i średnim etapie 200 km w tym połowa po górach jest to na styk.. Kolarze zawodowi pod względem wagi , jak i sylwetki również są zoptymalizowano pod swój profil zawodowy.

Rozumiem, ale Ty już miałeś sylwetkę kolarską to nie leciałeś, gdy ja spadłem do tych 72kg też nie leciałem, ale taka sylwetka mi się nie podoba. Dlatego szukam jakiegoś kompromisu, aby trochę radości i jakich wyzwań rowerowych było ale nie wyglądać jak kolarz, bo się z tym źle czuję.

13,681

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Jestem wdzięczny za wszystkie wasze porady, ale mimo że nieraz robiłem to, o czym pisaliście, to i tak żadna kobieta nie chciała i nadal nie chce ze mną rozmawiać.

Bo Ty jesteś małomówny. Bardziej słuchacz niż rozmówca. A to nie sprzyja podtrzymywaniu rozmowy z taką osobą.

Fakt, jestem dobrym słuchaczem i lubię słuchać, ale potrafię też rozmawiać godzinami, jeśli tylko mam coś do powiedzenia w danym temacie.

13,682

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Czyli Twoje zdanie jednak różni się od Loki i Rity. Uważasz, że Twoim zdaniem nie ma w tym nic niestosownego i taki mężczyzna mógłby zagadać do takiej kobiety tak jak Twój mąż do Ciebie? Jak powinno wyglądać zagadanie w takiej sytuacji, by mogło z tego wyjść coś więcej?
Napisałem tak, dlatego że jeśli byłby przystojny, to mogłoby to zostać odebrane całkowicie inaczej. No a będąc w związku też takie zaloty szybko się utnie, mówiąc "mam chłopaka/męża"

Tak, uważam, że w samym zagadaniu nie ma niczego niestosownego, ale wyłącznie po spełnieniu tych kilku warunków, które podkreśliłam - to jest bardzo ważne. Nie dam Ci jednak gotowej recepty, bo takiej nie ma. Po prostu musisz wcielić w życie owe warunki, a całą resztę dostosować do osoby, którą masz po drugiej stronie. Zawsze trzeba przy tym pamiętać o szacunku dla drugiej osoby i jej strefie komfortu. Błyskotliwość, poczucie humoru, takt i ogłada dopełnią całości, jeśli chcesz zwrócić na siebie uwagę, za to tzw. pajacowanie rzadko stawia w dobrym świetle. Przynajmniej ja tak mam.   

Nomen omen dziś wieczorem, kiedy wracając po zajęciach weszłam do marketu po kilka drobiazgów, przy kasie zagadywał do mnie pan, który stał przede mną, a że była mała kolejka, to ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Niby o niczym, wymieniliśmy się kilkoma spostrzeżeniami, nie padły żadne komplementy, za to trochę się pośmialiśmy, wymiana zdań ogólnie była bardzo miła, a pan zachowywał się na poziomie. On pierwszy został obsłużony, odchodząc od kasy powiedział "do widzenia" i szeroko się uśmiechnął. Po chwili i ja zapłaciłam, idę do samochodu na parkingu, otwieram bagażnik i widzę, że ten sam mężczyzna czegoś szuka w bagażniku samochodu stojącego tuż obok. On do mnie: "pani to mnie chyba śledzi", ja: "na to wychodzi", on: "myślę sobie, że to jest jakiś dobry znak" i wtedy już oboje zaczęliśmy się śmiać. Potem raz jeszcze zostałam obdarzona szerokim uśmiechem, a ze słowami "dobrej nocy pani życzę" (było już ciemno) pożegnaliśmy się i pojechaliśmy każde w swoją stronę.

I teraz sam spójrz, w tej sytuacji ten mężczyzna zagadał do zupełnie obcej osoby, ale był taktowny, nie wywołał najmniejszego dyskomfortu, dlatego został w taki sam sposób odebrany. Mnie było miło, jemu przypuszczalnie również, na takim zagadywaniu NIKT niczego nie traci ani nie ryzykuje, bez względu na to, do czego miałoby ono prowadzić.

2odiak napisał/a:

Czasem bywa, że coś zostanie źle zrozumiane , taka już przypadłość słowa pisanego smile
I nieraz nawet nie wiadomo jak się postarasz i jak prosto napiszesz, gdzie powinno być to właściwie zrozumiane to i tak ktoś może odebrać coś nie tak, bo np coś przeoczy, zmęczenie, zły humor. Nie musisz się dostosowywać, sposób w jaki piszesz jest klarowny, czytelny i zrozumiały. Widać jak bardzo się starasz. Wielu powinno Ciebie na prawdę po rękach całować, widząc poświęcenie jakie tutaj oddajesz. Nadajemy na tych samych falach, natomiast błąd leży po mojej stronie, po prostu nie doczytałem do końca. smile

No właśnie. Bardzo nie lubię zwłaszcza tych sytuacji, kiedy nie ma się na myśli nic złego, ale w efekcie nieporozumienia trzeba się potem z tego tłumaczyć.
Dziękuję za dobre słowo, ale też nie przesadzajmy, bo nie czuję w sobie żadnej misji, a przynajmniej już nie czuję, za to lubię to miejsce i najczęściej po prostu dobrze się bawię. Choć jeśli przy okazji ktoś na tym skorzysta, to oczywiście traktuję to jak dodatkowy profit.   

2odiak napisał/a:

Jest OK smile

I tego się trzymajmy, szkoda życia na nieporozumienia i roztrząsanie rzeczy, które na dobrą sprawę nie są tego warte wink.

2odiak napisał/a:

Wszystko jest kwestią smaku, wyczucia i aby zwrócić na siebie uwagę nie trzeba od razu flirtować, wystarczy po prostu  żartować. Napiszę może z poziomu tego co można zaobserwować w rzeczywistości, a mianowicie , - Ile to widziałem na żywo prób poderwania  kogokolwiek, gdziekolwiek od sklepu poczynając. Prawda jest taka , ze podrywać to trzeba umieć. Ile się naoglądałem sytuacji to głowa mała. Niestety na" tanie słówka i ściemy" nikt normalny się nie da zrobić i stąd później mogą wynikać większości różnych tematów w formie żalu w internetach, bo próbowałem, a jednak zostałem zdjęty . smile

Jak najbardziej zgadzamy się ze sobą wink. Dodam od siebie, że podrywając trzeba umieć zachować klasę. Nie wiem, jak głupią gąską trzeba być, żeby złapać się na tzw. "głodne kawałki" rodem z PUA - o tych wszystkich spadających z nieba aniołach i inne równie "lotne", a przecież panowie zwykle deklarują, że nie chcą głupiej gęsi. Jednym słowem, urok naturalny, błyskotliwość i wyczucie to podstawa.

Gary napisał/a:

Napierałeś na numer Olinki... niepotrzebnie się wciąłem...

Eeee tam... To też należy uznać jako zwykłe nieporozumienie. Jak już zresztą ustaliliśmy, język pisany, który jest płaski bez mimiki, tonu głosu, spojrzenia, gestykulacji ma to do siebie, że o nie nietrudno.

2odiak napisał/a:

Stworzyliśmy z Olinką jako dwojga zupełnie nie znających się ludzi flow show. Nadajemy na tych samych falach, więc łatwo poszło, na tyle łatwo, że sam temu uległeś myśląc, iż ją podrywam wink smile To był tylko pokaz , by uzmysłowić, a i pokazać tym wszystkim, którzy mają w tym problem jak nawiązuje się kontakty i dalej się je utrzymuje. Jednym ze składników jest rozmowa na fali.

Otóż to. Ja widziałam to tak samo, stąd zresztą mój późniejszy komentarz, który padł po stwierdzeniu "w każdym razie... zepsuliście big_smile", a i emotka też nie była przecież przypadkowa.
Oczywiście nie mogłam mieć 100% pewności, że oboje odbieramy to tak samo i mamy takie same intencje, bo przecież nie umawialiśmy się, ale wszystko na to wskazywało, a swoje potwierdzenie miało też w formie "przeniesienia" z różnych wątków z naszą i Rakastankieli obecnością, co tym bardziej łatwo było podchwycić.

rakastankielia napisał/a:

Oni nie byli ciągle odrzucani przez kobiety przy każdej próbie nawiązania znajomości.

Tak szczerze, to w tym miejscu można zadać pytanie, co w związku z tym, w jaki sposób Tobie ma pomóc taki sposób prowadzenia rozmowy? Czujesz się lepiej w roli ofiary? Roxann zwróciła Ci uwagę na coś, co mógłbyś przekuć w coś dobrego dla siebie, a Ty szybciutko przekierowujesz ją w stronę, która utwierdza w myśleniu "jestem taki biedny, to się nigdy nie zmieni".

Nie wiem też, czy zdajesz sobie sprawę, że za własne doświadczenia z przeszłości obecnie już samego siebie karzesz. Ciągle powtarzasz, że to co ma miejsce obecnie, w tym Twoja postawa i nastawienie, to jest skutek, a nie przyczyna, a ja Ci mówię, że nawet jeśli jest skutkiem, to równocześnie stanowi też przyczynę. Niemniej to zagadnienie też już podnosiłam, nazywając go zresztą błędnym kołem, więc nie będę się powtarzać.

13,683

Odp: 30lat i cały czas sam

Mój rower od lat stoi w garażu, nieużywany. Jakoś nie mogę się przekonać. Ja w rekreacji potrzebuję obecności muzyki. Lubię spacery z muzyką. Odpoczywanie z muzyką. A rower i muzyka to mi się jakoś wykluczają. Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

13,684 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-04-19 09:48:12)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Jestem wdzięczny za wszystkie wasze porady, ale mimo że nieraz robiłem to, o czym pisaliście, to i tak żadna kobieta nie chciała i nadal nie chce ze mną rozmawiać.

Bo Ty jesteś małomówny. Bardziej słuchacz niż rozmówca. A to nie sprzyja podtrzymywaniu rozmowy z taką osobą.

Fakt, jestem dobrym słuchaczem i lubię słuchać, ale potrafię też rozmawiać godzinami, jeśli tylko mam coś do powiedzenia w danym temacie.

Dobrze wiesz ze mówiłam o Twoim milczeniu towarzyskim kiedy rozmowa toczy się o wszystkim i o niczym. Zresztą Twoja odpowiedź to potwierdza. Potrzebujesz tematu do rozmowy a tak po prostu nie umiesz rozmawiać. W rzeczywistości rozmowy towarzyskie z góry narzuconym tematem są sztuczne i nie sprzyjają nawiązywaniu interakcji. Czyli tego co jest niezbędne do nawiązania i podtrzymania kontaktu. Chodzi o umiejętność zagadania i pogadania ot tak, zwyczajnie, sytuacyjnie.

13,685

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:

Dobrze wiesz ze mówiłam o Twoim milczeniu towarzyskim kiedy rozmowa toczy się o wszystkim i o niczym. Zresztą Twoja odpowiedź to potwierdza. Potrzebujesz tematu do rozmowy a tak po prostu nie umiesz rozmawiać. W rzeczywistości rozmowy towarzyskie z góry narzuconym tematem są sztuczne i nie sprzyjają nawiązywaniu interakcji. Czyli tego co jest niezbędne do nawiązania i podtrzymania kontaktu. Chodzi o umiejętność zagadania i pogadania ot tak, zwyczajnie, sytuacyjnie.

I to się również potwierdza w wątku obok, gdzie pewne rzeczy wprost wyszły na światło dzienne. Raka miał problem z pociągnięciem konwersacji, bo - jak twierdził, a nawet miał o to pretensje - nie dostał odpowiedzi i nie miał kontekstu, czyli punktu zaczepienia. Mało tego, w takiej sytuacji od razu uznał, że druga strona nie jest zainteresowana rozmową z nim i dalszym poznawaniem i odpuszczał. Gdyby nie "interwencja" z zewnątrz, jestem przekonana, że na tym zakończyłaby się ta "rozmowa", a w realu (gdyby to miało miejsce poza forum) potencjalna znajomość.

13,686

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:

Mój rower od lat stoi w garażu, nieużywany. Jakoś nie mogę się przekonać. Ja w rekreacji potrzebuję obecności muzyki. Lubię spacery z muzyką. Odpoczywanie z muzyką. A rower i muzyka to mi się jakoś wykluczają. Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

Są słuchawki, które mają funkcję dźwięku z otoczenia i takie bym polecał na rower.

13,687 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-19 12:10:23)

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Rozumiem, ale Ty już miałeś sylwetkę kolarską to nie leciałeś, gdy ja spadłem do tych 72kg też nie leciałem, ale taka sylwetka mi się nie podoba. Dlatego szukam jakiegoś kompromisu, aby trochę radości i jakich wyzwań rowerowych było ale nie wyglądać jak kolarz, bo się z tym źle czuję

Słuchaj zasada jest prosta ( to co pisałem wcześniej):

Dostarczasz tyle samo kalorii ile zużywasz składnikami odpowiednio dobranymi  ( dieta ) podczas treningu, przejażdżki i jest ok. Na krótki dystans tak jak wspomniałem, najlepiej wcześniej odpowiednio się pod tym kątem przygotować, by nie tracić czasu na jedzenie w trakcie( podkład białkowo węglowy). To że każdy organizm ma zaprogramowany pewien schemat jeżeli chodzi o masę nie  oznacza że nie można go zmienić i utrzymać w każdych warunkach. tak jak ludzie tyją, czy nabierają masy mięśniowej, tak samo chudną i to utrzymują. Najprawdopodobniej bark Tobie pewnego doświadczenia ( znajomości swojego organizmu ) stąd waga poleciała. W razie gdyby regeneracja pod kątem masy mięśniowej nie wyrabiała ( bo wiek już wiadomo) to zawsze można się wspomóc keratyną.


Olinka napisał/a:

Tak, uważam, że w samym zagadaniu nie ma niczego niestosownego, ale wyłącznie po spełnieniu tych kilku warunków, które podkreśliłam - to jest bardzo ważne. Nie dam Ci jednak gotowej recepty, bo takiej nie ma. Po prostu musisz wcielić w życie owe warunki, a całą resztę dostosować do osoby, którą masz po drugiej stronie. Zawsze trzeba przy tym pamiętać o szacunku dla drugiej osoby i jej strefie komfortu. Błyskotliwość, poczucie humoru, takt i ogłada dopełnią całości, jeśli chcesz zwrócić na siebie uwagę, za to tzw. pajacowanie rzadko stawia w dobrym świetle. Przynajmniej ja tak mam.

 

Dokładnie tak. jestem tego samego zdania, dlatego tak łatwo jest mi nawiązać kontakt z każdym i pokierować rozmowę w ten sposób by nawet jakiś flirt z tego wyszedł.

Dlatego Olinko wybacz, ale dalej będziesz tu podrywana big_smile big_smile big_smile

wink


Olinka napisał/a:

Nomen omen dziś wieczorem, kiedy wracając po zajęciach weszłam do marketu po kilka drobiazgów, przy kasie zagadywał do mnie pan, który stał przede mną, a że była mała kolejka, to ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Niby o niczym, wymieniliśmy się kilkoma spostrzeżeniami, nie padły żadne komplementy, za to trochę się pośmialiśmy, wymiana zdań ogólnie była bardzo miła, a pan zachowywał się na poziomie. On pierwszy został obsłużony, odchodząc od kasy powiedział "do widzenia" i szeroko się uśmiechnął. Po chwili i ja zapłaciłam, idę do samochodu na parkingu, otwieram bagażnik i widzę, że ten sam mężczyzna czegoś szuka w bagażniku samochodu stojącego tuż obok. On do mnie: "pani to mnie chyba śledzi", ja: "na to wychodzi", on: "myślę sobie, że to jest jakiś dobry znak" i wtedy już oboje zaczęliśmy się śmiać. Potem raz jeszcze zostałam obdarzona szerokim uśmiechem, a ze słowami "dobrej nocy pani życzę" (było już ciemno) pożegnaliśmy się i pojechaliśmy każde w swoją stronę.

I teraz sam spójrz, w tej sytuacji ten mężczyzna zagadał do zupełnie obcej osoby, ale był taktowny, nie wywołał najmniejszego dyskomfortu, dlatego został w taki sam sposób odebrany. Mnie było miło, jemu przypuszczalnie również, na takim zagadywaniu NIKT niczego nie traci ani nie ryzykuje, bez względu na to, do czego miałoby ono prowadzić.

Takich sytuacji mam multum. Jestem zagadywany, sam zagaduję. Często kończy się to wymianą danych kontaktowych. Miejsce, oraz wiek nie gra roli.

rakastankielia napisał/a:

To se ne da, piwnica cieplejsza...

Ale i ciemniejsza...
I teraz spójrz  z iloma osobami chociażby  tutaj sobie rozmawiam i jak rozmawiam big_smile
Wygląd najważniejszy? No przecież nie wiem jak wyglądasz  smile

Olinka napisał/a:
2odiak napisał/a:

Czasem bywa, że coś zostanie źle zrozumiane , taka już przypadłość słowa pisanego smile
I nieraz nawet nie wiadomo jak się postarasz i jak prosto napiszesz, gdzie powinno być to właściwie zrozumiane to i tak ktoś może odebrać coś nie tak, bo np coś przeoczy, zmęczenie, zły humor. Nie musisz się dostosowywać, sposób w jaki piszesz jest klarowny, czytelny i zrozumiały. Widać jak bardzo się starasz. Wielu powinno Ciebie na prawdę po rękach całować, widząc poświęcenie jakie tutaj oddajesz. Nadajemy na tych samych falach, natomiast błąd leży po mojej stronie, po prostu nie doczytałem do końca. smile

No właśnie. Bardzo nie lubię zwłaszcza tych sytuacji, kiedy nie ma się na myśli nic złego, ale w efekcie nieporozumienia trzeba się potem z tego tłumaczyć.
Dziękuję za dobre słowo, ale też nie przesadzajmy, bo nie czuję w sobie żadnej misji, a przynajmniej już nie czuję, za to lubię to miejsce i najczęściej po prostu dobrze się bawię. Choć jeśli przy okazji ktoś na tym skorzysta, to oczywiście traktuję to jak dodatkowy profit.

Czasem się coś może wydarzyć, nie jesteśmy doskonali, ale niekiedy wystarczy tylko jedno słowo , by wrócić na właściwy tor. W naszym wypadku  jedno smile
Dobre słowo? jak najbardziej na takie zasługujesz. Widzę co robisz, może  i przez zabawę, albo jako rozrywkę. To jest akurat nie ważne, ważny jest przekaz i energia która za tym idzie smile Widzę to i to doceniam , oraz szanuję.

Olinka napisał/a:
2odiak napisał/a:

Jest OK smile

I tego się trzymajmy, szkoda życia na nieporozumienia i roztrząsanie rzeczy, które na dobrą sprawę nie są tego warte wink.

Ależ oczywiście, że tak. Jestem tego samego zdania. Zycie jest piękne i szkoda czasu na pierdoły  smile

Olinka napisał/a:
2odiak napisał/a:

Wszystko jest kwestią smaku, wyczucia i aby zwrócić na siebie uwagę nie trzeba od razu flirtować, wystarczy po prostu  żartować. Napiszę może z poziomu tego co można zaobserwować w rzeczywistości, a mianowicie , - Ile to widziałem na żywo prób poderwania  kogokolwiek, gdziekolwiek od sklepu poczynając. Prawda jest taka , ze podrywać to trzeba umieć. Ile się naoglądałem sytuacji to głowa mała. Niestety na" tanie słówka i ściemy" nikt normalny się nie da zrobić i stąd później mogą wynikać większości różnych tematów w formie żalu w internetach, bo próbowałem, a jednak zostałem zdjęty . smile

Jak najbardziej zgadzamy się ze sobą wink. Dodam od siebie, że podrywając trzeba umieć zachować klasę. Nie wiem, jak głupią gąską trzeba być, żeby złapać się na tzw. "głodne kawałki" rodem z PUA - o tych wszystkich spadających z nieba aniołach i inne równie "lotne", a przecież panowie zwykle deklarują, że nie chcą głupiej gęsi. Jednym słowem, urok naturalny, błyskotliwość i wyczucie to podstawa.

Wbrew pozorom takich osób nie brakuje, bo gdyby było inaczej to nie dochodziło by do różnych kuriozalnych sytuacji. Inna sprawa, że te  głodne kawałki  mają drugie dno. Często ten kto stosuje tego typu zagrania jest dość inteligentny, przebiegły i ma jasny cel. Wykorzystać. Bardzo mało jest nieświadomych osób które myślą, że takimi tekstami cokolwiek wskóraja. Najczęściej nowicjusze, którzy jak się raz przejadą , to od razu zmieniają sposób aby dotrzeć do swojej wybranki.

Olinka napisał/a:
Gary napisał/a:

Napierałeś na numer Olinki... niepotrzebnie się wciąłem...

Eeee tam... To też należy uznać jako zwykłe nieporozumienie. Jak już zresztą ustaliliśmy, język pisany, który jest płaski bez mimiki, tonu głosu, spojrzenia, gestykulacji ma to do siebie, że o nie nietrudno.

Gary myślał, ze Cię podrywam smile

Olinka napisał/a:
2odiak napisał/a:

Stworzyliśmy z Olinką jako dwojga zupełnie nie znających się ludzi flow show. Nadajemy na tych samych falach, więc łatwo poszło, na tyle łatwo, że sam temu uległeś myśląc, iż ją podrywam wink smile To był tylko pokaz , by uzmysłowić, a i pokazać tym wszystkim, którzy mają w tym problem jak nawiązuje się kontakty i dalej się je utrzymuje. Jednym ze składników jest rozmowa na fali.

Otóż to. Ja widziałam to tak samo, stąd zresztą mój późniejszy komentarz, który padł po stwierdzeniu "w każdym razie... zepsuliście big_smile", a i emotka też nie była przecież przypadkowa.
Oczywiście nie mogłam mieć 100% pewności, że oboje odbieramy to tak samo i mamy takie same intencje, bo przecież nie umawialiśmy się, ale wszystko na to wskazywało, a swoje potwierdzenie miało też w formie "przeniesienia" z różnych wątków z naszą i Rakastankieli obecnością, co tym bardziej łatwo było podchwycić.

Pewności nigdy nie ma zawsze dlatego nieraz wystarczy użyć jako impulsu słowa klucza i zobaczyć jak wygląda reakcja. Z mojej strony wystarczyło przeczytac kilka Twoich wpisów by miec pewność iż pod tym względem jesteśmy tacy sami i bez problemu w natychmiastowy sposób stworzymy sytuację, a w razie drobnostek się dogadamy smile

rakastankielia napisał/a:

Oni nie byli ciągle odrzucani przez kobiety przy każdej próbie nawiązania znajomości.

A to Cie teraz podniose na duchu smile
Nigdy nie zostałem odrzucony, ale żeby tak było to się musiałem postarać smile

Olinka napisał/a:

Nie wiem też, czy zdajesz sobie sprawę, że za własne doświadczenia z przeszłości obecnie już samego siebie karzesz. Ciągle powtarzasz, że to co ma miejsce obecnie, w tym Twoja postawa i nastawienie, to jest skutek, a nie przyczyna, a ja Ci mówię, że nawet jeśli jest skutkiem, to równocześnie stanowi też przyczynę. Niemniej to zagadnienie też już podnosiłam, nazywając go zresztą błędnym kołem, więc nie będę się powtarzać.

Bo nie żyje się przeszłością, a teraźniejszością. Ważne jest tu i teraz.

rakastankielia napisał/a:

Ale.....

Tak, setny raz to napiszesz  smile Sprawa jest prosta smile  Czegoś nie potrafię to się tego uczę, zmieniam nastawienie z "tylko wygląd i mnie odrzucają" na "wierze w siebie i idę do przodu"


Misinx napisał/a:

Mój rower od lat stoi w garażu, nieużywany. Jakoś nie mogę się przekonać. Ja w rekreacji potrzebuję obecności muzyki. Lubię spacery z muzyką. Odpoczywanie z muzyką. A rower i muzyka to mi się jakoś wykluczają. Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

Słuchawki nie są niczym złym pod warunkiem, że oprócz muzyki jesteś w stanie wszystko wychwycić z otoczenia. ludzie bardzo często mają pełne , wygłuszające wszystko z zewnątrz. Wydaje się im , ze nawet jak mają muzykę ustawioną cicho to cokolwiek z zewnątrz usłyszą. Niestety, praktycznie nic nie słyszą. Jedna słuchawka BT jest pewnym kompromisem, aczkolwiek nadaje się to w celach treningowych by narzucać tempo, a przecież nie po to  wszyscy zakładają słuchawki. Muzyka w przypadku relaksu stanowi tutaj dopełnienie.
Rower od lat - w garażu... Wypadało by go przejrzeć zanim  się go zacznie używać. Najwięcej takich po zimie trafiało na serwis i stan często był opłakany. Od zużytych napędów, po całkowite zużycie, bo często przy takim nie było robione nic i gdy postał sobie w ciepełku, to go ruda w pełni zjadła szczególnie gdy to były jakieś marketowce bele jak i z bele czego składane na zasadzie jak najtaniej.

13,688

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
Misinx napisał/a:

Mój rower od lat stoi w garażu, nieużywany. Jakoś nie mogę się przekonać. Ja w rekreacji potrzebuję obecności muzyki. Lubię spacery z muzyką. Odpoczywanie z muzyką. A rower i muzyka to mi się jakoś wykluczają. Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

Są słuchawki, które mają funkcję dźwięku z otoczenia i takie bym polecał na rower.

Owszem są. Tylko, że na rower wypadałoby używać słuchawek dousznych, żeby mieć możliwość ubrania kasku. Ja natomiast preferuję słuchawki nauszne. Do moich Marshallów kasku nie włożę. Nie lubię mieć czegoś włożonego do ucha.

13,689 Ostatnio edytowany przez myciek27 (2023-04-19 13:10:06)

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:
Misinx napisał/a:

Mój rower od lat stoi w garażu, nieużywany. Jakoś nie mogę się przekonać. Ja w rekreacji potrzebuję obecności muzyki. Lubię spacery z muzyką. Odpoczywanie z muzyką. A rower i muzyka to mi się jakoś wykluczają. Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

Są słuchawki, które mają funkcję dźwięku z otoczenia i takie bym polecał na rower.

System transparency, ambient, zwał jak zwał nie nadaje do roweru. W zasadzie nawet nie został do tego celu stworzony.
Prędzej was głowa rozboli od dźwięku wiatru który wam wtłoczy do uszu.

Mało kogo widzę w kasku na rowerze.

13,690

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:
Misinx napisał/a:

Mój rower od lat stoi w garażu, nieużywany. Jakoś nie mogę się przekonać. Ja w rekreacji potrzebuję obecności muzyki. Lubię spacery z muzyką. Odpoczywanie z muzyką. A rower i muzyka to mi się jakoś wykluczają. Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

Są słuchawki, które mają funkcję dźwięku z otoczenia i takie bym polecał na rower.

Owszem są. Tylko, że na rower wypadałoby używać słuchawek dousznych, żeby mieć możliwość ubrania kasku. Ja natomiast preferuję słuchawki nauszne. Do moich Marshallów kasku nie włożę. Nie lubię mieć czegoś włożonego do ucha.

Koss miał takie niby nauszne, ale bez pałąka, zobacz sobie może tego typu.

13,691

Odp: 30lat i cały czas sam
zwykły_facet napisał/a:

Koss miał takie niby nauszne, ale bez pałąka, zobacz sobie może tego typu.

Misinx napisał/a:

Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

I tym powinien się każdy kierować.
Jest to tak samo bezpieczne jak pisanie na telefonie podczas jazdy . Nawet na rowerze bez trzymaki się da smile

Kierując masz uważać na to co się w koło dzieje i skupić się na drodze, bo to, że Tobie się coś stanie? - Masz na własne życzenie, ale dlaczego maja cierpieć z tego tytułu bogu winni ludzie. Przez ignorantów i egoistów różnej maści miałem wiele sytuacji . Gdyby nie doświadczenie i umiejętności to z większości bym się nie wybronił.

13,692

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:
zwykły_facet napisał/a:

Koss miał takie niby nauszne, ale bez pałąka, zobacz sobie może tego typu.

Misinx napisał/a:

Widuję oczywiście rowerzystów ze słuchawkami na uszach, ale moim zdaniem to nie jest bezpieczne.

I tym powinien się każdy kierować.
Jest to tak samo bezpieczne jak pisanie na telefonie podczas jazdy . Nawet na rowerze bez trzymaki się da smile

Kierując masz uważać na to co się w koło dzieje i skupić się na drodze, bo to, że Tobie się coś stanie? - Masz na własne życzenie, ale dlaczego maja cierpieć z tego tytułu bogu winni ludzie. Przez ignorantów i egoistów różnej maści miałem wiele sytuacji . Gdyby nie doświadczenie i umiejętności to z większości bym się nie wybronił.

Dlatego jak nosić słuchawki to jakieś cos typu Creative Jam. Czyli żadnego wygłuszenia.

13,693

Odp: 30lat i cały czas sam

R. ma problem z rozmową,  bo on chce rozmawiać CZYMŚ,  czyli słynne COŚ, jest obiektem jego zainteresowania, a nie KTOŚ,  czyli np kobieta.
Jak to zaczną interesować ludzie: to będzie wchodził w relacje.
Bo na razie żadne relacje to nie są.
Nic personalnego to nie jest. Kobiety nie są dla niego ciekawe, interesuje to związek, z którąkolwiek. Wielu tu takich Panów.
Droga donikąd.
Więc te kobiety w interakcji z nim czują się przezroczyste pewnie.

13,694

Odp: 30lat i cały czas sam
Ela210 napisał/a:

R. ma problem z rozmową,  bo on chce rozmawiać CZYMŚ,  czyli słynne COŚ, jest obiektem jego zainteresowania, a nie KTOŚ,  czyli np kobieta.
Jak to zaczną interesować ludzie: to będzie wchodził w relacje.
Bo na razie żadne relacje to nie są.
Nic personalnego to nie jest. Kobiety nie są dla niego ciekawe, interesuje to związek, z którąkolwiek. Wielu tu takich Panów.
Droga donikąd.
Więc te kobiety w interakcji z nim czują się przezroczyste pewnie.

Z rozmową jak najbardziej. Tak, co przyznał zresztą jak te rozmowy wyglądają, - ciekawe tematy ale na rzeczy, zjawiska, natomiast brak w tym  człowieka.
Druga rzecz , te wypowiedzi są suche, nieatrakcyjne. Gdyby to jeszcze ładnie ubrać, to może znalazł by się zainteresowany rozmówca.

13,695

Odp: 30lat i cały czas sam

Ja mam podobnie jak R, też zdecydowanie bardziej wolę skupić się na temacie rozmowy niż rozmówcy, ale ja to ogólnie lubię konkrety. Jak gadamy o czymś ciekawym to jest fajnie, byleby nie była to jakaś gadka szmatka. Sam lubię narzucać tematy, tak jak na tym forum zacząłem np. wątek polityczny.

13,696

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:
Olinka napisał/a:
Gary napisał/a:

Napierałeś na numer Olinki... niepotrzebnie się wciąłem...

Eeee tam...

Gary myślał, ze Cię podrywam smile

Tak. To było oczywiste.

13,697

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

Ja mam podobnie jak R, też zdecydowanie bardziej wolę skupić się na temacie rozmowy niż rozmówcy, ale ja to ogólnie lubię konkrety. Jak gadamy o czymś ciekawym to jest fajnie, byleby nie była to jakaś gadka szmatka. Sam lubię narzucać tematy, tak jak na tym forum zacząłem np. wątek polityczny.

Ale co to ma do relacji damsko męskich?
Pogadać to sobie możesz też z kolegą.
Takich kolegów R. ma przecież. I nie o nich chodzi.

13,698

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Czyli Twoje zdanie jednak różni się od Loki i Rity. Uważasz, że Twoim zdaniem nie ma w tym nic niestosownego i taki mężczyzna mógłby zagadać do takiej kobiety tak jak Twój mąż do Ciebie? Jak powinno wyglądać zagadanie w takiej sytuacji, by mogło z tego wyjść coś więcej?
Napisałem tak, dlatego że jeśli byłby przystojny, to mogłoby to zostać odebrane całkowicie inaczej. No a będąc w związku też takie zaloty szybko się utnie, mówiąc "mam chłopaka/męża"

Tak, uważam, że w samym zagadaniu nie ma niczego niestosownego, ale wyłącznie po spełnieniu tych kilku warunków, które podkreśliłam - to jest bardzo ważne. Nie dam Ci jednak gotowej recepty, bo takiej nie ma. Po prostu musisz wcielić w życie owe warunki, a całą resztę dostosować do osoby, którą masz po drugiej stronie. Zawsze trzeba przy tym pamiętać o szacunku dla drugiej osoby i jej strefie komfortu. Błyskotliwość, poczucie humoru, takt i ogłada dopełnią całości, jeśli chcesz zwrócić na siebie uwagę, za to tzw. pajacowanie rzadko stawia w dobrym świetle. Przynajmniej ja tak mam.

Ja nigdy nie pajacuję, to nie w moim stylu.   

Nomen omen dziś wieczorem, kiedy wracając po zajęciach weszłam do marketu po kilka drobiazgów, przy kasie zagadywał do mnie pan, który stał przede mną, a że była mała kolejka, to ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Niby o niczym, wymieniliśmy się kilkoma spostrzeżeniami, nie padły żadne komplementy, za to trochę się pośmialiśmy, wymiana zdań ogólnie była bardzo miła, a pan zachowywał się na poziomie. On pierwszy został obsłużony, odchodząc od kasy powiedział "do widzenia" i szeroko się uśmiechnął. Po chwili i ja zapłaciłam, idę do samochodu na parkingu, otwieram bagażnik i widzę, że ten sam mężczyzna czegoś szuka w bagażniku samochodu stojącego tuż obok. On do mnie: "pani to mnie chyba śledzi", ja: "na to wychodzi", on: "myślę sobie, że to jest jakiś dobry znak" i wtedy już oboje zaczęliśmy się śmiać. Potem raz jeszcze zostałam obdarzona szerokim uśmiechem, a ze słowami "dobrej nocy pani życzę" (było już ciemno) pożegnaliśmy się i pojechaliśmy każde w swoją stronę.

I teraz sam spójrz, w tej sytuacji ten mężczyzna zagadał do zupełnie obcej osoby, ale był taktowny, nie wywołał najmniejszego dyskomfortu, dlatego został w taki sam sposób odebrany. Mnie było miło, jemu przypuszczalnie również, na takim zagadywaniu NIKT niczego nie traci ani nie ryzykuje, bez względu na to, do czego miałoby ono prowadzić.

No ale to zupełnie co innego. To zwyczajna rozmowa, która nie ma żadnego ciągu dalszego z osobą, której się więcej nie zobaczy. To nie flirt, to nie zagadanie w celu podrywu. Takie rozmowy dla mnie nie stanowią żadnego problemu.

13,699

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Bo Ty jesteś małomówny. Bardziej słuchacz niż rozmówca. A to nie sprzyja podtrzymywaniu rozmowy z taką osobą.

Fakt, jestem dobrym słuchaczem i lubię słuchać, ale potrafię też rozmawiać godzinami, jeśli tylko mam coś do powiedzenia w danym temacie.

Dobrze wiesz ze mówiłam o Twoim milczeniu towarzyskim kiedy rozmowa toczy się o wszystkim i o niczym. Zresztą Twoja odpowiedź to potwierdza. Potrzebujesz tematu do rozmowy a tak po prostu nie umiesz rozmawiać. W rzeczywistości rozmowy towarzyskie z góry narzuconym tematem są sztuczne i nie sprzyjają nawiązywaniu interakcji. Czyli tego co jest niezbędne do nawiązania i podtrzymania kontaktu. Chodzi o umiejętność zagadania i pogadania ot tak, zwyczajnie, sytuacyjnie.

Ale kto tu mówi o narzuconym z góry temacie? Jakoś rozmawiając z kolegami z roku, nikt nie narzuca żadnego tematu, a mimo to nie mamy żadnego problemu z tym, by ze sobą przegadać każdą przerwę, a czasem i pół zajęć. Takie zwyczajne rozmowy są u mnie na porządku dziennym (ale nie z kobietami, bo one nie chcą ze mną rozmawiać), a i tak nic z nich nie wynika.

13,700

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Dobrze wiesz ze mówiłam o Twoim milczeniu towarzyskim kiedy rozmowa toczy się o wszystkim i o niczym. Zresztą Twoja odpowiedź to potwierdza. Potrzebujesz tematu do rozmowy a tak po prostu nie umiesz rozmawiać. W rzeczywistości rozmowy towarzyskie z góry narzuconym tematem są sztuczne i nie sprzyjają nawiązywaniu interakcji. Czyli tego co jest niezbędne do nawiązania i podtrzymania kontaktu. Chodzi o umiejętność zagadania i pogadania ot tak, zwyczajnie, sytuacyjnie.

I to się również potwierdza w wątku obok, gdzie pewne rzeczy wprost wyszły na światło dzienne. Raka miał problem z pociągnięciem konwersacji, bo - jak twierdził, a nawet miał o to pretensje - nie dostał odpowiedzi i nie miał kontekstu, czyli punktu zaczepienia. Mało tego, w takiej sytuacji od razu uznał, że druga strona nie jest zainteresowana rozmową z nim i dalszym poznawaniem i odpuszczał. Gdyby nie "interwencja" z zewnątrz, jestem przekonana, że na tym zakończyłaby się ta "rozmowa", a w realu (gdyby to miało miejsce poza forum) potencjalna znajomość.

Nic się nie potwierdza. Nie mam problemu z pociągnięciem konwersacji, bo z osobami z pracy czy kolegami z roku rozmawiam bez żadnego problemu, potrafię zarówno pociągnąć temat, jak i zainicjować rozmowę. Zupełnie nie w tym rzecz.

13,701 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2023-04-19 21:12:09)

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:

A to Cie teraz podniose na duchu smile
Nigdy nie zostałem odrzucony, ale żeby tak było to się musiałem postarać smile

Skoro nawet w młodości nie byłeś odrzucany, to znaczy, że po prostu zaczynałeś z lepszej pozycji i podobałeś się kobietom, dlatego nie odrzucały Cię na wstępie. Nie ma to nic wspólnego ze staraniami, bo gdybyś był na moim miejscu, to żadne starania by nic nie dały.

Tak, setny raz to napiszesz  smile Sprawa jest prosta smile  Czegoś nie potrafię to się tego uczę, zmieniam nastawienie z "tylko wygląd i mnie odrzucają" na "wierze w siebie i idę do przodu"

Ja w siebie wierzę, znam też swoje plusy i minusy. Ale sama wiara nie wystarczy, bo to od kobiet zależy, czy będą chciały ze mną rozmawiać czy z góry odrzucą.

Ela210 napisał/a:

R. ma problem z rozmową,  bo on chce rozmawiać CZYMŚ,  czyli słynne COŚ, jest obiektem jego zainteresowania, a nie KTOŚ,  czyli np kobieta.
Jak to zaczną interesować ludzie: to będzie wchodził w relacje.
Bo na razie żadne relacje to nie są.
Nic personalnego to nie jest. Kobiety nie są dla niego ciekawe, interesuje to związek, z którąkolwiek. Wielu tu takich Panów.
Droga donikąd.
Więc te kobiety w interakcji z nim czują się przezroczyste pewnie.

Nie, mnie interesują ludzie i to, co mają do powiedzenia. Ale kobiety nie chcą mojego zainteresowania.

13,702 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-04-19 21:38:05)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
2odiak napisał/a:

A to Cie teraz podniose na duchu smile
Nigdy nie zostałem odrzucony, ale żeby tak było to się musiałem postarać smile

Skoro nawet w młodości nie byłeś odrzucany, to znaczy, że po prostu zaczynałeś z lepszej pozycji i podobałeś się kobietom, dlatego nie odrzucały Cię na wstępie. Nie ma to nic wspólnego ze staraniami, bo gdybyś był na moim miejscu, to żadne starania by nic nie dały.

Tak, setny raz to napiszesz  smile Sprawa jest prosta smile  Czegoś nie potrafię to się tego uczę, zmieniam nastawienie z "tylko wygląd i mnie odrzucają" na "wierze w siebie i idę do przodu"

Ja w siebie wierzę, znam też swoje plusy i minusy. Ale sama wiara nie wystarczy, bo to od kobiet zależy, czy będą chciały ze mną rozmawiać czy z góry odrzucą.

To od Ciebie zależy. To Ty jesteś winny takiej, a nie innej sytuacji. Nie kobiety. Te reagują na to co im oferujesz.
A jeżeli chodzi o mnie to jak w każdym przypadku co zresztą wiele Pań tutaj pisze  - opakowanie to  jest za mało, oprócz tego trzeba się jeszcze przekonująco  zaprezentować z innej strony smile  Natomiast połowa to relacje, które rozpoczęły się w sieci i zanim się spotkaliśmy bywało , że minęło trochę czasu. Więc ?
I nigdy nie korzystałem z aplikacji randkowych, - to nie w moim stylu smile

13,703

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Olinka napisał/a:

Nomen omen dziś wieczorem, kiedy wracając po zajęciach weszłam do marketu po kilka drobiazgów, przy kasie zagadywał do mnie pan, który stał przede mną, a że była mała kolejka, to ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Niby o niczym, wymieniliśmy się kilkoma spostrzeżeniami, nie padły żadne komplementy, za to trochę się pośmialiśmy, wymiana zdań ogólnie była bardzo miła, a pan zachowywał się na poziomie. On pierwszy został obsłużony, odchodząc od kasy powiedział "do widzenia" i szeroko się uśmiechnął. Po chwili i ja zapłaciłam, idę do samochodu na parkingu, otwieram bagażnik i widzę, że ten sam mężczyzna czegoś szuka w bagażniku samochodu stojącego tuż obok. On do mnie: "pani to mnie chyba śledzi", ja: "na to wychodzi", on: "myślę sobie, że to jest jakiś dobry znak" i wtedy już oboje zaczęliśmy się śmiać. Potem raz jeszcze zostałam obdarzona szerokim uśmiechem, a ze słowami "dobrej nocy pani życzę" (było już ciemno) pożegnaliśmy się i pojechaliśmy każde w swoją stronę.

I teraz sam spójrz, w tej sytuacji ten mężczyzna zagadał do zupełnie obcej osoby, ale był taktowny, nie wywołał najmniejszego dyskomfortu, dlatego został w taki sam sposób odebrany. Mnie było miło, jemu przypuszczalnie również, na takim zagadywaniu NIKT niczego nie traci ani nie ryzykuje, bez względu na to, do czego miałoby ono prowadzić.

No ale to zupełnie co innego. To zwyczajna rozmowa, która nie ma żadnego ciągu dalszego z osobą, której się więcej nie zobaczy. To nie flirt, to nie zagadanie w celu podrywu. Takie rozmowy dla mnie nie stanowią żadnego problemu.

Nic bardziej mylnego, ja swojego partnera, a teraz męża poznałam w nieco podobnych okolicznościach, też w sklepie. Jakaś interakcja była, ale za pierwszym razem na tym skończyło, podobnie jak w opisanym przykładzie. Potem jednak, po kilku dnaich, może więcej, tego samego faceta spotkałam na stacji benzynowej. Od razu mie zauważył i zagadał, że to nie może być przypadek itd. Pogadaliśmy trochę, było miło, zabawnie. Facet na poziomie itd. Kiedy poprosił mnie o nr podkreślając, że miło się rozmawia i chciałby kontynuować ale się spieszy ale zaprasza na kawę, nie miałam oporów by mu go dać. Niedługo potem zadzwonił i umówiliśmy się na kawę... i tak już zostało. Od kilku lat jesteśmy parą i bardzo dobrze nam razem.
Różnica między mną, a Olinką była taka, że ona w tamtym momencie była zajęta, więc skończyło na miłej rozmowie. W moim przypadku, ja wtedy byłam wolna i tamten facet także.
Teraz będąc zajęta nie pociągnęłabym rozmowy, albo niezobowiązująco, ale już na pewno nie dała tel czy mówiła na kawę. Także jak widzisz, wszystko zależy.
Ja potem bardzo podobną sytuację miałam, były jeszcze obostrzenia i nakaz noszenia maseczek. Facet też w publicznym miejscu mnie zagadał, czy nie mam przypadkiem zapasowej maseczki. Tzn. nie było to stricte gdzieś na ulicy ale przed wejściem do pomieszczenia, gdzie wtedy maseczki były kobieczne, widać było jednak że jej szuka, a nie, że to pomysł na podryw. Najśmieszniejsze było to, że on miał ją na twarzy tylko ściągniętą na szyję. Co zauważyłam. Pośmialiśmy się, próbował zagadywać ale wiadomo już wtedy byłam zajęta ale w przeciwnym wypadku... kto wie? To co jednak tych dwóch facetów łaczyło, to kultura osobista, elokwencja, poczucie humoru (ono zawsze ułatwia sprawę) i schludny/przyjemny dla oka wygląd.
Także nigdy nic nie wiadomo...

13,704

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Nic bardziej mylnego, ja swojego partnera, a teraz męża poznałam w nieco podobnych okolicznościach, też w sklepie. Jakaś interakcja była, ale za pierwszym razem na tym skończyło, podobnie jak w opisanym przykładzie. Potem jednak, po kilku dnaich, może więcej, tego samego faceta spotkałam na stacji benzynowej. Od razu mie zauważył i zagadał, że to nie może być przypadek itd. Pogadaliśmy trochę, było miło, zabawnie. Facet na poziomie itd. Kiedy poprosił mnie o nr podkreślając, że miło się rozmawia i chciałby kontynuować ale się spieszy ale zaprasza na kawę, nie miałam oporów by mu go dać. Niedługo potem zadzwonił i umówiliśmy się na kawę... i tak już zostało. Od kilku lat jesteśmy parą i bardzo dobrze nam razem.

Ta historia brzmi tak miło i naturalnie, że aż nieprawdopodobnie jak na dzisiejsze czasy ale mimo wszystko pokazuje, że jednak takie cuda jeszcze się zdarzają. Wielki plus dla ciebie za podejście w stylu "Jestem w związku to nawet nie patrzę na innych facetów pod tym względem". Ludzi mających jakiekolwiek zasady jest coraz mniej.

13,705

Odp: 30lat i cały czas sam
2odiak napisał/a:

To od Ciebie zależy. To Ty jesteś winny takiej, a nie innej sytuacji. Nie kobiety. Te reagują na to co im oferujesz.

Czyli na wygląd, bo charakteru nie znają i nie chcą poznać, tak więc nie mam możliwości niczego im zaoferować.

A jeżeli chodzi o mnie to jak w każdym przypadku co zresztą wiele Pań tutaj pisze  - opakowanie to  jest za mało, oprócz tego trzeba się jeszcze przekonująco  zaprezentować z innej strony smile  Natomiast połowa to relacje, które rozpoczęły się w sieci i zanim się spotkaliśmy bywało , że minęło trochę czasu. Więc ?
I nigdy nie korzystałem z aplikacji randkowych, - to nie w moim stylu smile

Może i opakowanie to za mało, ale bez tego opakowania nic się nie zdziała, choćby nawet zawartość tego opakowania była idealna.

13,706

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Olinka napisał/a:

Nomen omen dziś wieczorem, kiedy wracając po zajęciach weszłam do marketu po kilka drobiazgów, przy kasie zagadywał do mnie pan, który stał przede mną, a że była mała kolejka, to ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Niby o niczym, wymieniliśmy się kilkoma spostrzeżeniami, nie padły żadne komplementy, za to trochę się pośmialiśmy, wymiana zdań ogólnie była bardzo miła, a pan zachowywał się na poziomie. On pierwszy został obsłużony, odchodząc od kasy powiedział "do widzenia" i szeroko się uśmiechnął. Po chwili i ja zapłaciłam, idę do samochodu na parkingu, otwieram bagażnik i widzę, że ten sam mężczyzna czegoś szuka w bagażniku samochodu stojącego tuż obok. On do mnie: "pani to mnie chyba śledzi", ja: "na to wychodzi", on: "myślę sobie, że to jest jakiś dobry znak" i wtedy już oboje zaczęliśmy się śmiać. Potem raz jeszcze zostałam obdarzona szerokim uśmiechem, a ze słowami "dobrej nocy pani życzę" (było już ciemno) pożegnaliśmy się i pojechaliśmy każde w swoją stronę.

I teraz sam spójrz, w tej sytuacji ten mężczyzna zagadał do zupełnie obcej osoby, ale był taktowny, nie wywołał najmniejszego dyskomfortu, dlatego został w taki sam sposób odebrany. Mnie było miło, jemu przypuszczalnie również, na takim zagadywaniu NIKT niczego nie traci ani nie ryzykuje, bez względu na to, do czego miałoby ono prowadzić.

No ale to zupełnie co innego. To zwyczajna rozmowa, która nie ma żadnego ciągu dalszego z osobą, której się więcej nie zobaczy. To nie flirt, to nie zagadanie w celu podrywu. Takie rozmowy dla mnie nie stanowią żadnego problemu.

Nic bardziej mylnego, ja swojego partnera, a teraz męża poznałam w nieco podobnych okolicznościach, też w sklepie. Jakaś interakcja była, ale za pierwszym razem na tym skończyło, podobnie jak w opisanym przykładzie. Potem jednak, po kilku dnaich, może więcej, tego samego faceta spotkałam na stacji benzynowej. Od razu mie zauważył i zagadał, że to nie może być przypadek itd. Pogadaliśmy trochę, było miło, zabawnie. Facet na poziomie itd. Kiedy poprosił mnie o nr podkreślając, że miło się rozmawia i chciałby kontynuować ale się spieszy ale zaprasza na kawę, nie miałam oporów by mu go dać. Niedługo potem zadzwonił i umówiliśmy się na kawę... i tak już zostało. Od kilku lat jesteśmy parą i bardzo dobrze nam razem.
Różnica między mną, a Olinką była taka, że ona w tamtym momencie była zajęta, więc skończyło na miłej rozmowie. W moim przypadku, ja wtedy byłam wolna i tamten facet także.
Teraz będąc zajęta nie pociągnęłabym rozmowy, albo niezobowiązująco, ale już na pewno nie dała tel czy mówiła na kawę. Także jak widzisz, wszystko zależy.
Ja potem bardzo podobną sytuację miałam, były jeszcze obostrzenia i nakaz noszenia maseczek. Facet też w publicznym miejscu mnie zagadał, czy nie mam przypadkiem zapasowej maseczki. Tzn. nie było to stricte gdzieś na ulicy ale przed wejściem do pomieszczenia, gdzie wtedy maseczki były kobieczne, widać było jednak że jej szuka, a nie, że to pomysł na podryw. Najśmieszniejsze było to, że on miał ją na twarzy tylko ściągniętą na szyję. Co zauważyłam. Pośmialiśmy się, próbował zagadywać ale wiadomo już wtedy byłam zajęta ale w przeciwnym wypadku... kto wie? To co jednak tych dwóch facetów łaczyło, to kultura osobista, elokwencja, poczucie humoru (ono zawsze ułatwia sprawę) i schludny/przyjemny dla oka wygląd.
Także nigdy nic nie wiadomo...

No ok, tu się trafiło, że jednak to nie była jednorazowa interakcja, tylko spotkaliście się przypadkiem ponownie, więc tutaj los wam sprzyjał, pewnie to było przeznaczenie. Ja masek nie nosiłem w czasie tej śmiesznej pandemii, ale w tej sytuacji to nie było takie zagadanie z przypadku, tylko był jakiś kontekst, a celem nie był flirt, jak zresztą sama zaznaczyłaś, więc to jest inna sytuacja. No i sama stwierdziłaś, że jednak ten wygląd trzeba mieć, żeby w takiej sytuacji móc chociażby pogadać, a ja się kobietom nie podobam.

13,707 Ostatnio edytowany przez Roxann (2023-04-19 23:30:11)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
Roxann napisał/a:

Nic bardziej mylnego, ja swojego partnera, a teraz męża poznałam w nieco podobnych okolicznościach, też w sklepie. Jakaś interakcja była, ale za pierwszym razem na tym skończyło, podobnie jak w opisanym przykładzie. Potem jednak, po kilku dnaich, może więcej, tego samego faceta spotkałam na stacji benzynowej. Od razu mie zauważył i zagadał, że to nie może być przypadek itd. Pogadaliśmy trochę, było miło, zabawnie. Facet na poziomie itd. Kiedy poprosił mnie o nr podkreślając, że miło się rozmawia i chciałby kontynuować ale się spieszy ale zaprasza na kawę, nie miałam oporów by mu go dać. Niedługo potem zadzwonił i umówiliśmy się na kawę... i tak już zostało. Od kilku lat jesteśmy parą i bardzo dobrze nam razem.

Ta historia brzmi tak miło i naturalnie, że aż nieprawdopodobnie jak na dzisiejsze czasy ale mimo wszystko pokazuje, że jednak takie cuda jeszcze się zdarzają. Wielki plus dla ciebie za podejście w stylu "Jestem w związku to nawet nie patrzę na innych facetów pod tym względem". Ludzi mających jakiekolwiek zasady jest coraz mniej.

Nie wiem czy cuda, po prostu inaczej się nawet na ten sam czy podobny podryw, czy zaczepieie reaguje kiedy jestś się wolnym, a inaczej, kiedy jest w związku.  Niemniej jednak to naprawdę fajne, że mój obecnie mąż w sklepie kiedy byłam na sprtowo ubrana i może ew miałam pomalowane rzęsy zwrócił na mne uwagę. Potem, jak już na tej stacji bęzynowej spotkaliśmy, to może lepiej wylądałam bo wracałam z pracy więc byłam i umalowana i ubrana. Nie sądzę jednak by w jego odczuciu, to była jakaś różnica.
Po prostu wpadliśmy sobie w oko, byliśmy wolni, rozmowa kleiła...

13,708 Ostatnio edytowany przez zwykły_facet (2023-04-19 23:34:18)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
2odiak napisał/a:

To od Ciebie zależy. To Ty jesteś winny takiej, a nie innej sytuacji. Nie kobiety. Te reagują na to co im oferujesz.

Czyli na wygląd, bo charakteru nie znają i nie chcą poznać, tak więc nie mam możliwości niczego im zaoferować.

A jeżeli chodzi o mnie to jak w każdym przypadku co zresztą wiele Pań tutaj pisze  - opakowanie to  jest za mało, oprócz tego trzeba się jeszcze przekonująco  zaprezentować z innej strony smile  Natomiast połowa to relacje, które rozpoczęły się w sieci i zanim się spotkaliśmy bywało , że minęło trochę czasu. Więc ?
I nigdy nie korzystałem z aplikacji randkowych, - to nie w moim stylu smile

Może i opakowanie to za mało, ale bez tego opakowania nic się nie zdziała, choćby nawet zawartość tego opakowania była idealna.

Przy pierwszym kontakcie masz rację, wygląd ma duże znaczenie. Ale też nie musi to być ideał z okładki. Oczywiście są takie kobiety, które będą szukały 100% chada, ale jest i mały odsetek takich, którym taki typ wydaje się przerysowany i nienaturalny. Znam kilka przypadków, gdzie facetowi naprawdę zależało i pomimo początkowego braku zainteresowania po dłuższym czasie zyskiwali względy kobiety, ale pokazywali na każdym kroku jak im zależy. Malo tego, powstały z tego małżeństwa, mają dzieci i są szczęśliwi.

13,709

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

No ok, tu się trafiło, że jednak to nie była jednorazowa interakcja, tylko spotkaliście się przypadkiem ponownie, więc tutaj los wam sprzyjał, pewnie to było przeznaczenie. Ja masek nie nosiłem w czasie tej śmiesznej pandemii, ale w tej sytuacji to nie było takie zagadanie z przypadku, tylko był jakiś kontekst, a celem nie był flirt, jak zresztą sama zaznaczyłaś, więc to jest inna sytuacja. No i sama stwierdziłaś, że jednak ten wygląd trzeba mieć, żeby w takiej sytuacji móc chociażby pogadać, a ja się kobietom nie podobam.

Nie ma, że coś trafiło, czy coś sprzyja. Tak wygląd jest ważny by nie odsstraszał. Ważniejsza jest interakcja. Fajnie rozmawiałao, dlaczego nie miałabym dać nr tel.? Nawet jeśli 2 raz faceta w życiu widzę i to na stacji benzynowej?

13,710

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No ok, tu się trafiło, że jednak to nie była jednorazowa interakcja, tylko spotkaliście się przypadkiem ponownie, więc tutaj los wam sprzyjał, pewnie to było przeznaczenie. Ja masek nie nosiłem w czasie tej śmiesznej pandemii, ale w tej sytuacji to nie było takie zagadanie z przypadku, tylko był jakiś kontekst, a celem nie był flirt, jak zresztą sama zaznaczyłaś, więc to jest inna sytuacja. No i sama stwierdziłaś, że jednak ten wygląd trzeba mieć, żeby w takiej sytuacji móc chociażby pogadać, a ja się kobietom nie podobam.

Nie ma, że coś trafiło, czy coś sprzyja. Tak wygląd jest ważny by nie odsstraszał. Ważniejsza jest interakcja. Fajnie rozmawiałao, dlaczego nie miałabym dać nr tel.? Nawet jeśli 2 raz faceta w życiu widzę i to na stacji benzynowej?

No ale bez wyglądu tej interakcji nie ma. Może z danym facetem dałoby się fajnie porozmawiać, ale nie ma na to szans, bo kobieta go ignoruje i odrzuca na wstępie.

13,711

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No ok, tu się trafiło, że jednak to nie była jednorazowa interakcja, tylko spotkaliście się przypadkiem ponownie, więc tutaj los wam sprzyjał, pewnie to było przeznaczenie. Ja masek nie nosiłem w czasie tej śmiesznej pandemii, ale w tej sytuacji to nie było takie zagadanie z przypadku, tylko był jakiś kontekst, a celem nie był flirt, jak zresztą sama zaznaczyłaś, więc to jest inna sytuacja. No i sama stwierdziłaś, że jednak ten wygląd trzeba mieć, żeby w takiej sytuacji móc chociażby pogadać, a ja się kobietom nie podobam.

Nie ma, że coś trafiło, czy coś sprzyja. Tak wygląd jest ważny by nie odsstraszał. Ważniejsza jest interakcja. Fajnie rozmawiałao, dlaczego nie miałabym dać nr tel.? Nawet jeśli 2 raz faceta w życiu widzę i to na stacji benzynowej?

No ale bez wyglądu tej interakcji nie ma. Może z danym facetem dałoby się fajnie porozmawiać, ale nie ma na to szans, bo kobieta go ignoruje i odrzuca na wstępie.

Ale już tu pisano, że nie potrafisz prowadzic rozmowy, zainteresować itd. Więc czego oczekujesz? Będac takim samotnikiem jak Ty szukałabym raczej przyjaźni, w pierwszej kolejnośći, nie kobiety/związku. Jeśli nie masz przyjaciół/znajomych, to i związku nie zbudujesz. Albo toksyczny.

13,712

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
2odiak napisał/a:

To od Ciebie zależy. To Ty jesteś winny takiej, a nie innej sytuacji. Nie kobiety. Te reagują na to co im oferujesz.

Czyli na wygląd, bo charakteru nie znają i nie chcą poznać, tak więc nie mam możliwości niczego im zaoferować.

A jeżeli chodzi o mnie to jak w każdym przypadku co zresztą wiele Pań tutaj pisze  - opakowanie to  jest za mało, oprócz tego trzeba się jeszcze przekonująco  zaprezentować z innej strony smile  Natomiast połowa to relacje, które rozpoczęły się w sieci i zanim się spotkaliśmy bywało , że minęło trochę czasu. Więc ?
I nigdy nie korzystałem z aplikacji randkowych, - to nie w moim stylu smile

Może i opakowanie to za mało, ale bez tego opakowania nic się nie zdziała, choćby nawet zawartość tego opakowania była idealna.

Przecież Ty nawet nie rozumiesz co do Ciebie ludzie piszą big_smile
Przecież cały czas Tobie piszemy , że bez opakowania możesz również wszystko. big_smile
Wszystko zawdzięczam " Pokaż kotku, co masz w środku", a wygląd to tylko bardzo miły dodatek smile

13,713

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No ok, tu się trafiło, że jednak to nie była jednorazowa interakcja, tylko spotkaliście się przypadkiem ponownie, więc tutaj los wam sprzyjał, pewnie to było przeznaczenie. Ja masek nie nosiłem w czasie tej śmiesznej pandemii, ale w tej sytuacji to nie było takie zagadanie z przypadku, tylko był jakiś kontekst, a celem nie był flirt, jak zresztą sama zaznaczyłaś, więc to jest inna sytuacja. No i sama stwierdziłaś, że jednak ten wygląd trzeba mieć, żeby w takiej sytuacji móc chociażby pogadać, a ja się kobietom nie podobam.

Nie ma, że coś trafiło, czy coś sprzyja. Tak wygląd jest ważny by nie odsstraszał. Ważniejsza jest interakcja. Fajnie rozmawiałao, dlaczego nie miałabym dać nr tel.? Nawet jeśli 2 raz faceta w życiu widzę i to na stacji benzynowej?

Otóż to!
Ale zdecydowanie wymieniałem się już na pierwszym, bo drugiego razu mogło już nie być smile

13,714

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No ok, tu się trafiło, że jednak to nie była jednorazowa interakcja, tylko spotkaliście się przypadkiem ponownie, więc tutaj los wam sprzyjał, pewnie to było przeznaczenie. Ja masek nie nosiłem w czasie tej śmiesznej pandemii, ale w tej sytuacji to nie było takie zagadanie z przypadku, tylko był jakiś kontekst, a celem nie był flirt, jak zresztą sama zaznaczyłaś, więc to jest inna sytuacja. No i sama stwierdziłaś, że jednak ten wygląd trzeba mieć, żeby w takiej sytuacji móc chociażby pogadać, a ja się kobietom nie podobam.

Nie ma, że coś trafiło, czy coś sprzyja. Tak wygląd jest ważny by nie odsstraszał. Ważniejsza jest interakcja. Fajnie rozmawiałao, dlaczego nie miałabym dać nr tel.? Nawet jeśli 2 raz faceta w życiu widzę i to na stacji benzynowej?

Otóż to!
Ale zdecydowanie wymieniałem się już na pierwszym, bo drugiego razu mogło już nie być smile

13,715 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-04-20 00:28:48)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

No ale bez wyglądu tej interakcji nie ma. Może z danym facetem dałoby się fajnie porozmawiać, ale nie ma na to szans, bo kobieta go ignoruje i odrzuca na wstępie.

Wygląd to kwestia gustu. Natomiast, Ty raka, i Ty o tym wiesz, że ja wiem, jesteś jak typowy facet, mówisz tyle ile potrzeba w danych okolicznościach, nic poza tym, taki małomówny, żeby nie powiedzieć mruk. To jest dobra cecha nie trajkotać jak katarynka, ale w kontaktach czysto towarzyskich słabo się sprawdza. I nie pisz mi o różnicy wieku między rozmówcami, bo co do small talk'u nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli umiesz zagadać, to zagadasz i pogadasz z osobą w każdym wieku. W szczególności jako osoba młoda do starszej.

Posty [ 13,651 do 13,715 z 31,047 ]

Strony Poprzednia 1 209 210 211 212 213 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024