rossanka napisał/a:Przecież jak wybiera chłopa, to skąd ma z góry wiedzieć, czy on ją zostawi czy nie? Ja z ex na początku też dałabym sobie reke uciąć, że to będzie na zawsze. Albo na wiele lat. Bo rokowało. A po czasie się rozmyślił. To znaczy że źle wybrałam? Musiałabym chyba mieć szklana kule, aby przewidzieć przyszłość. Dzieci nie mieliśmy, ale jakby byli, to teraz byłabym w szufladce rozwódka z dzieckiem, która źle wybrała, bo facet ją zostawił.
Mieszasz moim zdaniem dwie różne sprawy. Pierwsza sprawa: Kobieta wybierając sobie partnera, podejmuje ryzyko. Działa to w obie strony. Niektóre kobiety mają lepszą, lub gorszą intuicję. Te z lepszą na podstawie znaków wyczuwają, że mają do czynienia z gnojkiem i dają sobie w odpowiednim czasie spokój, reszta daje się ponieść emocjom i innym "atrybutom" wybranka i brnie w relację dalej licząc na to, że wszystko się ułoży. Albo trafia na doskonałego oszusta, który potrafi się maskować i dopiero po ślubie zrzuca swoją maskę i pokazuje prawdziwe oblicze. Wtedy niestety to kwestia pecha, złego losu.
Niemniej, jak bardzo nie miałoby się pecha w swoim życiu, ponosi się konsekwencje swoich wyborów. Może więc rozwódki niech się interesują innymi rozwodnikami? Przynajmniej mają podobne życiowe doświadczenia...
Pomijam kompletnie przypadki, kiedy to kobieta jest winna rozpadowi związku ze względu na swój wredny charakter, wtedy nie powinna się z nikim wiązać, tym bardziej ze mną i dziecko nie ma tu nic do rzeczy...
I teraz druga sprawa, to ja: szukający partnerki i mający na tapecie właśnie taką osobę, którą kiedyś znałem, próbowałem z nią wejść w związek ale odrzuciła mnie na rzecz kogoś innego. I teraz mogę zakładać, że to nie była jej wina, że została samotną matką z dzieckiem, tylko miała pecha, ale mogę też być pragmatykiem i jednak założyć, że jestem opcją zapasową po nieudanej przygodzie z wymarzonym lowelasem. Dla mnie bezpieczniej będzie jednak skłonić się ku tej drugiej opcji i nie ryzykować związku z kimś, dla kogo będę jedynie plastrem emocjonalnym albo dostarczycielem dóbr materialnych. I tak, ja też ponoszę konsekwencje takiej, a nie innej polityki i mogę przez to nadal być sam.