Nowaczek34 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Skąd się bierze ten dyskomfort przy rozmowie z drugim człowiekiem i na czym on ma polegać?
Czy to nie jest przypadkiem to skoncentrowanie na sobie i analiza każdego wypowiedzianego zdania, każdego gestu pod kątem: co ono znaczyło, jak druga strona mogła to odebrać, czy nie zabrzmiało głupio, co on/ona miała na myśli patrząc na mnie z ukosa przez 10 sekund a co patrząc wprost przez sekund 40?
Tak to na tym polega. Nieśmiałość rodzi się z analizy całej sytuacji, przewidywania (które bardzo często nie ma prawie nic wspólnego z rzeczywistością). Właśnie coś takiego jak Rossanka zaprezentowała.
Podoba Ci się facet? To go zagadujesz. A jak zaczynasz analizować, a może poczekać, a może on mnie nie lubi bo by pierwszy zagadał to właśnie są mechanizmy które w ludzkim umyśle utrwalają nieśmiałość do ludzi, do życia, do odkrywania świata.
Odrzuci Cię? No to co się stanie? Nic. Ale przynajmniej zagadałaś i wzięłaś sprawy w swoje ręcę. Tak jak ktoś napisał zeszłaś z wieżyZdecydowana większość analiz w naszym umyśle jest błędnych. Tak niestety działa nasz umysł. Wiecie co jest prawdziwe? Rzeczywistość i to co zrobimy.
Ale mowa była o nieśmiałości faceta. Dlaczego kobieta ma takiego wyręczać skoro on sam nie potrafi zdobyć się na żaden gest. I dlaczego na tej podstawie kobiety nazywane są złośliwie księżniczkami? Bo facet wstydzi się zagadać. Standard. To łatkę dostaje kobieta. Dlatego Ci którzy potrafię otworzyć buzię i sklecić jedno proste zdanie chodzą na randki.
Nie wierzę. Nadal masz coś do tego, że kobieta też może zagadać, jak spodoba jej się facet...
