30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 116 117 118 119 120 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7,606 do 7,670 z 31,047 ]

7,606

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:
Nowaczek34 napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Skąd się bierze ten dyskomfort przy rozmowie z drugim człowiekiem i na czym on ma polegać?

Czy to nie jest przypadkiem to skoncentrowanie na sobie i analiza każdego wypowiedzianego zdania, każdego gestu pod kątem: co ono znaczyło, jak druga strona mogła to odebrać, czy nie zabrzmiało głupio, co on/ona miała na myśli patrząc na mnie z ukosa przez 10 sekund a co patrząc wprost przez sekund 40?

Tak to na tym polega. Nieśmiałość rodzi się z analizy całej sytuacji, przewidywania (które bardzo często nie ma prawie nic wspólnego z rzeczywistością). Właśnie coś takiego jak Rossanka zaprezentowała.
Podoba Ci się facet? To go zagadujesz. A jak zaczynasz analizować, a może poczekać, a może on mnie nie lubi bo by pierwszy zagadał to właśnie są mechanizmy które w ludzkim umyśle utrwalają nieśmiałość do ludzi, do życia, do odkrywania świata.
Odrzuci Cię? No to co się stanie? Nic. Ale przynajmniej zagadałaś i wzięłaś sprawy w swoje ręcę. Tak jak ktoś napisał zeszłaś z wieży tongue

Zdecydowana większość analiz w naszym umyśle jest błędnych. Tak niestety działa nasz umysł. Wiecie co jest prawdziwe? Rzeczywistość i to co zrobimy.

Ale mowa była o nieśmiałości faceta. Dlaczego kobieta ma takiego wyręczać skoro on sam nie potrafi zdobyć się na żaden gest. I dlaczego na tej podstawie kobiety nazywane są złośliwie księżniczkami?  Bo facet wstydzi się zagadać. Standard. To łatkę dostaje kobieta. Dlatego Ci którzy potrafię otworzyć buzię i sklecić jedno proste zdanie chodzą na randki.

Nie wierzę. Nadal masz coś do tego, że kobieta też może zagadać, jak spodoba jej się facet...

Zobacz podobne tematy :

7,607 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-06-22 22:05:32)

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Nie wierzę. Nadal masz coś do tego, że kobieta też może zagadać, jak spodoba jej się facet...

Do zagadania nie mam absolutnie nic. Do zapraszania mężczyzny - tak. Nie lubię w związku już na starcie potencjalnie nosić za mężczyznę spodni. To po pierwsze. Po drugie, może zapraszanie przez dziewczynę działa na poziomie nastolatków, ale jak dla mnie, na poziomie dorosłych, dojrzałych ludzi, zapraszanie - że się tak nieładnie wyrażę - starego konia koło 30 lub 40 jest po prostu żenujące. Podrośniesz, zrozumiesz w czym rzecz. Uwierz.
Jedyne zaproszenie jakie wchodziłoby w grę, to pewnie na spotkanie służbowe. Poza tym nie praktykuje niczego w stylu: "Panie, umów się Pan ze mną". Lubię męskich, zdecydowanych mężczyzn. Jedynie przy takich czuję się jak kobieta. Nie lubię wychodzić ze swoje roli ani płci, bo ta mi bardzo odpowiada. W związku z tym jeżeli jakiś mężczyzna podoba mi się, lecz nie wykazuje mną zainteresowania ponad miłą rozmowę, to nie narzucam się ze swoją osobą propozycją spotkania.

Powtórzę raz jeszcze. Jeśli mężczyzna chce się umówić, to kobieta nie zdąży obejrzeć się za siebie, i już ma propozycję spotkania. O co chodzi reszcie Panów, którzy na coś wyczekują -  nie mam bladego pojęcia.


Czy na zabawie, zamiast prosić dziewczyny do tańca, też wyczekujesz aż Cię jakaś zaprosi, wychodząc z założenia, że nie będziesz się płaszczył przed "księżniczkami" podczas gdy inni panowie nie mają z tym "problemu" i bawią się w najlepsze? big_smile

7,608

Odp: 30lat i cały czas sam
paslawek napisał/a:

Myślę że słynny Kremik to nie była jedna osoba a nick to jakiś tajemniczy skrót K.R.E.M.I.K .

Hehehe big_smile To była operacja taktyczna pod kryptonimem Kremun big_smile

Zlokalizowanie bezpiecznej bazy, przedarcie się do niej, przejęcie nad nią kontroli, wywiad, wprowadzenie dezinformacji, wycofanie się w razie niebezpieczeństwa demaskacji.

Pewnie order czeka tam na niego smile Za zasługi w propagandzie przeciwko kobietom na ich własnym forum smile

7,609

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:

Taka scenka. Facet w biurze podrywa koleżankę z pracy, zagaduje, żartuje, chodzi na kawę do kuchni wtedy, kiedy ona. Ona jest otwarta, ale nie flirtuje tak bardzo, tylko wszystko przyjmuje z uśmiechem. W pewnym momencie jest taki dialog:

-- ... podobasz mi się bardzo... -- on w końcu takie coś wydusił z siebie
-- No i co my teraz z tym zrobimy?  -- ona pyta jak zwykle z otwartością ale bez zaangażowania... pytanie go zbiło z tropu
-- Hmm... no nie wiem, po prostu podobasz mi się...
...

Jak mężczyzna nie wie co zrobić z kobietą, która mu się podoba to… żenada trochę, nie sądzisz? Wali prosto z mostu, a potem ucieka z podkulonym ogonem wink


Poza tym tekst "Podobasz mi się..." na gruncie służbowym jest bardzo nie na miejscu i prosi się o zgłoszenie do HR.

7,610

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:

Wali prosto z mostu, a potem ucieka z podkulonym ogonem wink

Tak niektórzy działają -- jak w przykładzie rossanki... niby flirtuje, ale sprawy dalej nie idą. Jak ona popycha dalej, to on się wymiguje.


Poza tym tekst "Podobasz mi się..." na gruncie służbowym jest bardzo nie na miejscu i prosi się o zgłoszenie do HR.

Tak, tak... masz rację.

7,611

Odp: 30lat i cały czas sam

Bo to takie trochę jak erotomany gawędziarze smile tyle co se pogada smile a i tak nic z tego nie wynika.

7,612

Odp: 30lat i cały czas sam
KarolinaJones napisał/a:

Podrośniesz, zrozumiesz w czym rzecz. Uwierz.

Po 30 mnie to nie będzie tym bardziej tyczyć, więc nie próbuję zrozumieć nawet.

KarolinaJones napisał/a:

Czy na zabawie, zamiast prosić dziewczyny do tańca, też wyczekujesz aż Cię jakaś zaprosi

Nie lubię dużych skupisk ludzi, więc takie zabawy mnie omijały. Wolałem swoje grone.

7,613

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:
M!ri napisał/a:

Wali prosto z mostu, a potem ucieka z podkulonym ogonem wink

Tak niektórzy działają -- jak w przykładzie rossanki... niby flirtuje, ale sprawy dalej nie idą. Jak ona popycha dalej, to on się wymiguje.


.

A wiesz dlaczego? Myślę, że chce sobie tym poprawić samopoczucie, może go to bawi a może lubi się czuć dla kogoś atrakcyjny i ma ubaw, że ktoś za nim lata.
Nie wiem. To tak właśnie wyglądało, jakieś podchody, gadki, zagadywanie, a potem wymówka, że nie ma czasu. To schładzałam kontakt, a wtedy było wszystko od nowa. Chyba, że facet hest ogólnie do wszystkich otwarty, zabawny, lubi żartować, poflirtować bo taki ma sposób bycia, to nic dla niego nie znaczy, a ja dorabiam ideologie. Porównuje to do siebie, ha, gdy facet mi się nie podoba jako facet, nie rozmawiam z nim godzinę, na pewno nie mówię mu komplementów, nie rzucam aluzji erotycznych i nie dążę do dotyku.
Dlatego myślę, choć jest to niefajne uczucie, że ma że mnie niezły ubaw i podwyższa jednocześnie samą sytuacją swoje ego.

7,614

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:
KarolinaJones napisał/a:

Podrośniesz, zrozumiesz w czym rzecz. Uwierz.

Po 30 mnie to nie będzie tym bardziej tyczyć (...)

A to niby dlaczego?

7,615

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:
gman98v2 napisał/a:
KarolinaJones napisał/a:

Podrośniesz, zrozumiesz w czym rzecz. Uwierz.

Po 30 mnie to nie będzie tym bardziej tyczyć (...)

A to niby dlaczego?

https://c.tenor.com/fgcpLjMAETQAAAAC/children-childhood.gif

7,616

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:
gman98v2 napisał/a:
KarolinaJones napisał/a:

Podrośniesz, zrozumiesz w czym rzecz. Uwierz.

Po 30 mnie to nie będzie tym bardziej tyczyć (...)

A to niby dlaczego?

Miałem na myśli w kontekście "związkowym".

7,617

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:

A wiesz dlaczego? Myślę, że chce sobie tym poprawić samopoczucie, może go to bawi a może lubi się czuć dla kogoś atrakcyjny i ma ubaw, że ktoś za nim lata.

Eeee... nie sądzę. Wyczułabyś, że taki marny gość. Tymczasem oceniasz go jako atrakcyjnego i wartego poznania.
Pewnie ma inne powody.



Nie wiem. To tak właśnie wyglądało, jakieś podchody, gadki, zagadywanie, a potem wymówka, że nie ma czasu. To schładzałam kontakt, a wtedy było wszystko od nowa. Chyba, że facet hest ogólnie do wszystkich otwarty, zabawny, lubi żartować, poflirtować bo taki ma sposób bycia, to nic dla niego nie znaczy, a ja dorabiam ideologie. Porównuje to do siebie, ha, gdy facet mi się nie podoba jako facet, nie rozmawiam z nim godzinę, na pewno nie mówię mu komplementów, nie rzucam aluzji erotycznych i nie dążę do dotyku.
Dlatego myślę, choć jest to niefajne uczucie, że ma że mnie niezły ubaw i podwyższa jednocześnie samą sytuacją swoje ego.

Dobrze że proponowałaś spotkania. On się w tedy musiał wymigiwać z jakiegoś powodu. I nie sądzę, aby ktoś poświęcał energię, aby "mieć ubaw".

Czasem, a może nawet często, kobiety mówią, że faceci podrywają, a potem nie chcą iść dalej, nie chcą się zbliżyć. Piszą, piszą, pan pisze, że jest zainteresowany, ale się nie spotka. Albo podrywa ale gdy kobieta się otworzy, to on się cofa -- jakby pukać do drzwi, a jak otworzą, to zrobić krok w tył, aby nie wpaść do środka.

Nie wiem czy masz z nim kontakt jeszcze, ale można mu utrzeć nosa w stylu M!iri powyżej...
Czyli jak rzuci aluzją erotyczną to zapytać "No i co z tym dalej zrobisz?".
Albo wprost dać mu po łapach   "Taki z Ciebie gieroj w słowach, a jak trzeba działać to uciekasz jak myszka...".

7,618

Odp: 30lat i cały czas sam

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

7,619

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

7,620

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił ,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ? I co z tego że randomowy a jaki miał być ? Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

7,621

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Gary napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił ,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ? I co z tego że randomowy a jaki miał być ? Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

Podziwiam, że od odmowy pójścia na kawę szybko przeszedłeś do "nayebania w głowie". Aż strach pomyśleć, jakie ścieżki myślenia stały za tą konkluzją.

7,622 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-23 19:38:16)

Odp: 30lat i cały czas sam

Dubel, do usunięcia.

7,623

Odp: 30lat i cały czas sam

Brainless powiedz mi w takim razie czy tej dziewczynie nie podobał się gościa charakter czy wygląd ? Logiczne że wygląd ,a teraz przewiń kilka stron do tylu i przeczytasz, że były kolega z tego forum był wypierdalany przez was na terapie bo wg was wygląd się nie liczy tylko charakter, i o czym my tutaj mamy pierdolic ? Tępe cipy z tego forum piszą bzdety o pewności siebie hujach mujach dzikich wężach ,a co druga ma dupe przestrzelona z gościem którego znała godzinę czasu, a najgorsze w tym burdelu jest to że są tu takie osobniki bijące brawo i wierzące w te smęty.

7,624 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-23 20:00:33)

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

Brainless powiedz mi w takim razie czy tej dziewczynie nie podobał się gościa charakter czy wygląd ?

A skąd niby mam to wiedzieć? Za mało danych, może był nachalny, może nie był w jej typie, może była zajęta, a może wyznaje zasadę, że się nie umawia z kolegami z pracy, a może setki innych powodów.

Logiczne że wygląd ,

Logiczne jedynie dla ludzi, którzy myślą jedynym dla nich słusznym torem myślenia.

a teraz przewiń kilka stron do tylu i przeczytasz, że były kolega z tego forum był wypierdalany przez was na terapie bo wg was wygląd się nie liczy tylko charakter

Jakich "was"? Ja się wypowiadam zawsze za siebie. Liczy się i wygląd, i charakter. Wygląd liczy się bardziej, zwłaszcza gdy zapoznanie następuje on-line.

, i o czym my tutaj mamy pierdolic ?

No nie wiem, kto tutaj pierdoli...

Tępe cipy z tego forum piszą bzdety o pewności siebie hujach mujach dzikich wężach ,a co druga ma dupe przestrzelona z gościem którego znała godzinę czasu, a najgorsze w tym burdelu jest to że są tu takie osobniki bijące brawo i wierzące w te smęty.

Popłynąłeś człowieku. Świat nie jest czarno-biały i nie wszystkie kobiety to patologia z tindera... Nawet nie większość...

7,625 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-23 20:19:23)

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Gary napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił ,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ? I co z tego że randomowy a jaki miał być ? Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

Ważne jak zagadał. I kto. Czy mieli wcześniej jakąś interakcję czy wyskoczył jak Filip z konopii. Ważne jest wyczucie. Wątię by jakakolwiek dziewczyna zgodziła na kawę z facetem, który nie umie poprowadzić rozmowy. Mnie kilka lat temu na ulicy, dosłownie na ulicy zaczepił facet (bardzo przystojny) i zaprosił na kawę, nie zgodziłam się. Natomiat potem jak inny, którego wcześniej gdzieś spotkałam przelotem, a potem kolejny raz jak się spotkaliśmy fajnie zagadał z dowcipem itd. rozmowa kleiła i nikt nie chciał kończyć choć oboje spieszyliśmy się gdzieś (jak to w tym życiu), dałam mu jednak sówj nr. A teraz jest moim mężem smile
Miałam też kiedyś takiego niegramotnego adoratora w pracy, który "na kawę" przychodził i żadne sugestie, że nie, że jestem zajęta (jakkolwiek to interpretować) nic mu nie robiły. Po prostu przychodził, siadał i mówił, że mam pracować a on sobie posiedzi pijąc kawę (no wiadomo, że go nie zagadywałam). Masakra! Z drugiej str aż żal mi go było.

Edit: Tak dla ciekawości ten facet, który do mnie przychodził "na kawę" ma teraz żonę i dzieci. Fakt kobieta pewnie w tej skali naszych "prawiczków" to co najwyżej 2-3/10 bo ma nadwagę ale fajna dziewczyna i fajny związek tworzą już od kilku dobrych lat.
Bez obrażania kogokolwiek nawet bym powiedziała, że to klasyczny przykład "Brzydka ona, brzydki on, a jaka piękna miłość".
Obserując ich naprawdę uważam, że osoby które w normalnych okolicznościach czy też wspominanych prawach rynku nie są w stanie stworzyć relacji/związku, jak trafią na podobną osobę, są w stanie stworzyć coś niesamowitego. Ja ich zawsze widzę chodzących za rękę, zawsze przytulają, dbają o siebie, nawet do lekarza wchodzą razem. No piękne to co razem stworzyli. Mimo, że w tej wydumanej skali oboje są poniżej przeciętnej.

7,626

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Gary napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił ,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ? I co z tego że randomowy a jaki miał być ? Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

JEGO zainteresowała, a on powinien JĄ zainteresować.

Czy ona coś złego zrobiła, że nie chciała spotkać się z kimś kto ją nie interesuje? Z jakiej racji mamy się z każdym umawiać? Z litości? Czemu Ty się nie umówisz z kobietą 100kg, hmm? Co Ci szkodzi?

7,627

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Gary napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił ,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ? I co z tego że randomowy a jaki miał być ? Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

Jakby Cię zaprosiła na kawę kobieta, z którą nie chcesz iść na kawę to zgodziłbyś się? Bo jakby Cię ona nie interesowała i odmówiłbyś jej spotkania, to znaczyłoby, że masz nayebane w głowie.

7,628

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:
rossanka napisał/a:

A wiesz dlaczego? Myślę, że chce sobie tym poprawić samopoczucie, może go to bawi a może lubi się czuć dla kogoś atrakcyjny i ma ubaw, że ktoś za nim lata.

Eeee... nie sądzę. Wyczułabyś, że taki marny gość. Tymczasem oceniasz go jako atrakcyjnego i wartego poznania.
Pewnie ma inne powody.



Nie wiem. To tak właśnie wyglądało, jakieś podchody, gadki, zagadywanie, a potem wymówka, że nie ma czasu. To schładzałam kontakt, a wtedy było wszystko od nowa. Chyba, że facet hest ogólnie do wszystkich otwarty, zabawny, lubi żartować, poflirtować bo taki ma sposób bycia, to nic dla niego nie znaczy, a ja dorabiam ideologie. Porównuje to do siebie, ha, gdy facet mi się nie podoba jako facet, nie rozmawiam z nim godzinę, na pewno nie mówię mu komplementów, nie rzucam aluzji erotycznych i nie dążę do dotyku.
Dlatego myślę, choć jest to niefajne uczucie, że ma że mnie niezły ubaw i podwyższa jednocześnie samą sytuacją swoje ego.

Dobrze że proponowałaś spotkania. On się w tedy musiał wymigiwać z jakiegoś powodu. I nie sądzę, aby ktoś poświęcał energię, aby "mieć ubaw".

Czasem, a może nawet często, kobiety mówią, że faceci podrywają, a potem nie chcą iść dalej, nie chcą się zbliżyć. Piszą, piszą, pan pisze, że jest zainteresowany, ale się nie spotka. Albo podrywa ale gdy kobieta się otworzy, to on się cofa -- jakby pukać do drzwi, a jak otworzą, to zrobić krok w tył, aby nie wpaść do środka.

Nie wiem czy masz z nim kontakt jeszcze, ale można mu utrzeć nosa w stylu M!iri powyżej...
Czyli jak rzuci aluzją erotyczną to zapytać "No i co z tym dalej zrobisz?".
Albo wprost dać mu po łapach   "Taki z Ciebie gieroj w słowach, a jak trzeba działać to uciekasz jak myszka...".

Nie chce mu ucierać nosa, jakoś te podchody czy gierki mnie męczą. Polubiłam go ponadto, długo się znamy, dużo rozmawiamy byli, na przeróżne tematy i normalnie polubiłam go jako człowieka  a i wygląd mi też bardzo odpowiada (aczkolwiek kuzynka, gdy go zobaczyła, miała dziwną minę i na moje pytanie, co o nim sadzi odpowiedziała dyplomatycznie, że ważne, że Tobie się podoba : D).

Myślę, że jednak ma ubaw  albo sobie ćwiczy gadki, podryw itd. Albo jest możliwość, że on jest taki otwarty w charakterze, a ja sobie dopowiadam resztę i źle oceniam całość.

7,629

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Gary napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Ha ,dziś byłem świadkiem jak kumpel z pracy zarywał do takiej nowej dziewczyny ,trochę z nią pogadał ,aż w końcu zapytał czy poszła by z nim po pracy na kawę ,i jak obstawiałem „kosz” nie zgodziła się ,aż mu współczułem ,to naprawdę poniżające i powiedziałem sobie że nigdy never się tak nie poniżę smile na końcu powiedziałem mu oczywiście że gdyby był czarnuchem to ona by go zaprosiła smile

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił

Są sytuacje w życiu, kiedy w grę wchodzą emocje. Wtedy jak robimy wszystko dobrze, to potem i tak może być źle.

Zatem masz rację... twój kumpel zrobił wszytko dobrze.
Tylko efekt osiągnął zły.

Diagnoza iż to wina kobiet jest zła.
Ale to nawet dobrze, że tak myślicie, bo innym jest łatwiej.



,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ?

Lepiej się zastanów kto kogo powinien był zainteresować...



Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść

A co to ona Matka Teresa, pogotowie seksualne?
Ona się kieruje interesem swoim, a nie obcego kolesia, który nawija makaron na uszy.



... ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

smile smile  Pewnie media społecznościowe spolaryzowały relacje damsko-męskie, czyli Ci co mają największe powodzenie, zgarniają wszystkie nagrody... Ale z drugiej strony Ci co się nie rozwijają, to zostają w tyle.

Po wyższych studiach jest więcej kobiet niż mężczyzn, co jest postrzegane jako poważny problem socjologiczny:    google    "Na 52 proc. kobiet z wykształceniem wyższym w wieku 25-35 lat przypada 32 proc. mężczyzn z wyższym wykształceniem - przekłada się na proces tworzenia nowych rodzin. "

Ael w sumie nie chodzi o wykształcenie, tylko o to jakim się jest człowiekiem... można byc byle jakim...

7,630

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Johnny89 napisał/a:
Gary napisał/a:

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił ,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ? I co z tego że randomowy a jaki miał być ? Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

Ważne jak zagadał. I kto. Czy mieli wcześniej jakąś interakcję czy wyskoczył jak Filip z konopii.

Pewnie chwilę pobajrował i wystrzelił jak Filip z konopii. smile


@ Johnny89 -- zobacz co kobieta mówi:


Ważne jest wyczucie. Wątię by jakakolwiek dziewczyna zgodziła na kawę z facetem, który nie umie poprowadzić rozmowy. ..... rozmowa kleiła i nikt nie chciał kończyć

Widzisz? Nikt nie chciał kończyć...
A twój kumpel? Co by na tej kawie robił? Dalej bajerował, co? A może cisza by zapadła? Czy moze wtedy by zaproponował niezeobowiązujacy seks bo jak nie to by jej powiedział, że ma "nay...bane w głowie"?

7,631

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:

Nie chce mu ucierać nosa, jakoś te podchody czy gierki mnie męczą.

Może jak będzie robił podryw, podteksty erotyczne, to wprost powiedzieć:

"Ej chłopie -- daj spokój z tą erotyką, bo i tak nic z tego. Męczysz mnie tylko. ".

"Gadki sobie ćwiczysz, czy jak? Męczysz tylko, a nic Ci nie wychodzi..."

"Dlaczego tak do mnie mówisz?




Myślę, że jednak ma ubaw  albo sobie ćwiczy gadki, podryw itd. Albo jest możliwość, że on jest taki otwarty w charakterze, a ja sobie dopowiadam resztę i źle oceniam całość.

Słowa są konkretne, coś znaczą, więc na pewno nie dopowiadasz, tylko słyszysz konkrety...

7,632

Odp: 30lat i cały czas sam

Ross najwyraźniej musisz gościa lubić, bo normalnie to za takie głupie podchody w niejasnym celu unikalabyś tych spotkań.
Nie chcesz mu ucierać nosa? A nie denerwuje Cię to jego zachowanie? Weź go potrzasnij i spytaj o co mu biega, skoro, jak mówisz " dąży do bliskości", a potem ściemnia.

7,633

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:

Pewnie media społecznościowe spolaryzowały relacje damsko-męskie, czyli Ci co mają największe powodzenie, zgarniają wszystkie nagrody... Ale z drugiej strony Ci co się nie rozwijają, to zostają w tyle

A potem Ci, co byli niewidzialni zakładają tematy na forach.

7,634

Odp: 30lat i cały czas sam
adela 07 napisał/a:

Ross najwyraźniej musisz gościa lubić, bo normalnie to za takie głupie podchody w niejasnym celu unikalabyś tych spotkań.
Nie chcesz mu ucierać nosa? A nie denerwuje Cię to jego zachowanie? Weź go potrzasnij i spytaj o co mu biega, skoro, jak mówisz " dąży do bliskości", a potem ściemnia.

Może mi się wydaje, albo źle to interpretuję, tak taż może być? Może to tylko żarty a ja to biorę na poważnie. Są osoby, które chcą tylko pozarrowac, poflirtować, z nudów, bo taki mają charakter, bo taki mają styl życia. W skrajnych przypadkach mogą nawet się z kimś przespać i to już nie dlatego, że są zakochani, nie idźmy tak daleko, nie czują nawet jakiejkolwiek sympatii, nie chcą spróbować pospotykac się z tą osobą i zobaczyć, czy coś z tego wyjdzie, tylko chcą sobie ulżyć. Nie ta osoba to inna,byle był seks. Mają swoje życie, a seks tłumacza drugiej osobie, która już zaczyna być zaangażowana  że przeciez, jak para ze sobą sypia, to jeszcze pelrzeciez nic nie znaczy, że są dorośli i druga strona powinna wiedzieć,że seks może do niczego nie prowadzić, a skoro zgadza się na spanie że sobą to widać ma również z tego przyjemność i korzyść w byciu zaspokajaną więc dlaczego na pretensje, że druga osoba nie chce się jakoś bliżej zaangażować? Ludzie bywają cwani.
Ale żeby nie było, uważam, że w związku seks jest bardzo ważny. Nie wiem skąd te głupoty w stylu: seks przeminie a przyjaźń zostanie. Moim zdaniem gdy w związku nie ma seksu, bo jedna osoba nie chce, to jak to sobie osoba głosząca słowa, że seks mija a przyjaźń zostanie i utrwala zwiazek- jak ta osoba to sobie wyobraża? Że  jedna osoba oprócz uczuc i przyjazni będzie chciała seksu, a druga strona będzie mówiła, że przecież przyjaźń wystarczy, po co seks, co ona sobie wyobraża, przecież pożądanie kiedyś minie to wystarczy im przyjaźń. I tak będą sobie żyli dalej w przyjaźni, czy raczej przyjaźni żadnej nie będzie?
Albo: z ładnej miski się nie najesz. Z brzydkiej też.
Jak się nożna ogólnie zmuszać do seksu z osobą, z którą nie chce się mieć seksu. Chyba, że się przyjaźnić, czego druga strona nie będzie chciała.
Ale się rozpisałam już nie na temat.
Wracając do sprawy, to jestem dosyć stała w uczuciach i jak już sobie kogoś " upatrzylam" to inni mogli nie istnieć. Ma to dobre strony dla mojego przyszłego partnera,  teoretycznie. Ale fatalne jak widać dla mnie.

7,635

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie chce mu ucierać nosa, jakoś te podchody czy gierki mnie męczą.

Może jak będzie robił podryw, podteksty erotyczne, to wprost powiedzieć:

"Ej chłopie -- daj spokój z tą erotyką, bo i tak nic z tego. Męczysz mnie tylko. ".

"Gadki sobie ćwiczysz, czy jak? Męczysz tylko, a nic Ci nie wychodzi..."

"Dlaczego tak do mnie mówisz?




Myślę, że jednak ma ubaw  albo sobie ćwiczy gadki, podryw itd. Albo jest możliwość, że on jest taki otwarty w charakterze, a ja sobie dopowiadam resztę i źle oceniam całość.

Słowa są konkretne, coś znaczą, więc na pewno nie dopowiadasz, tylko słyszysz konkrety...

Tego też nie rozumiem. Załóżmy, że chciałbym nie jak to się potocznie mówi tylko przeleciec. Wtedy zakrecilby jakoś, zaprosił gdzieś, raz, drugi, a chyba widzi, że na mnie działa, potem do domu i dalejby poszło. Ale tu też jest rezerwa, dlatego jestem skołowana. O co chodzi? Chyba faktycznie ma zabawę. I nie, nie jest nieśmiały, i nie  ma tak, że biedaczek nie wie czego chce, ani nie ma w domu żony i dzieci, ani nie ma kompleksów wyglądu, że jest onieśmielony bo jest niski, gruby, rudy i ma krzywe nogi.

7,636

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:

Wracając do sprawy, to jestem dosyć stała w uczuciach i jak już sobie kogoś " upatrzylam" to inni mogli nie istnieć. Ma to dobre strony dla mojego przyszłego partnera,  teoretycznie. Ale fatalne jak widać dla mnie.

To prawda i powinnaś raczej myśleć o sobie, tak jak każdy powinien myśleć o sobie i za siebie. Nie do poziomu skrajnego egoizmu ale tak zdrowo. I stwarzać dla siebie wiele różnych okazji zamiast myśleć o tym upatrzonym, że będzie coś dla niego korzystne, bo nie będzie zazdrosny bla bla... Od poznania do uczuć jeszcze długa droga a Ty lojalność oferujesz w pre-orderze. Myślę, że lojalność to prezent z okazji zawarcia związku i żadnemu potencjalnemu kandydatowi nie należy się za samo pojawienie się na radarze... Możesz w ten sposób zostać z ręką w nocniku a potem pluć sobie w brodę, że nie wykorzystałaś innych okazji, bo tak często bywa, że jak się nawinie jeden to i drugi, trzeci i na początku nie ma co wyłaniać wygranego, bo może się okazać fantasmagorią. Pomyśl co jest korzystne dla Ciebie Rossanko. Nikt nie docenia takich wyrzeczeń, może tylko tak gadają ale w rzeczywistości nie doceniają. A czyny ważniejsze niż słowa. Co jest lepsze dla Ciebie??? Co Ty chcesz? Chcesz poprzebierać jak się nadąży okazja? Nie miej wyrzutów. Fazy początkowe nie zobowiązują i mogą się rozwinąć ale nie muszą. Także nie trać okazji skoro w żadnym związku nie jesteś i dotąd nikt nie zaoferował takiego, nie jesteś nikomu takiej lojalności dłużna.

7,637

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:

Wracając do sprawy, to jestem dosyć stała w uczuciach i jak już sobie kogoś " upatrzylam" to inni mogli nie istnieć. Ma to dobre strony dla mojego przyszłego partnera,  teoretycznie. Ale fatalne jak widać dla mnie.

To prawda i powinnaś raczej myśleć o sobie, tak jak każdy powinien myśleć o sobie i za siebie. Nie do poziomu skrajnego egoizmu ale tak zdrowo. I stwarzać dla siebie wiele różnych okazji zamiast myśleć o tym upatrzonym, że będzie coś dla niego korzystne, bo nie będzie zazdrosny bla bla... Od poznania do uczuć jeszcze długa droga a Ty lojalność oferujesz w pre-orderze. Myślę, że lojalność to prezent z okazji zawarcia związku i żadnemu potencjalnemu kandydatowi nie należy się za samo pojawienie się na radarze... Możesz w ten sposób zostać z ręką w nocniku a potem pluć sobie w brodę, że nie wykorzystałaś innych okazji, bo tak często bywa, że jak się nawinie jeden to i drugi, trzeci i na początku nie ma co wyłaniać wygranego, bo może się okazać fantasmagorią. Pomyśl co jest korzystne dla Ciebie Rossanko. Nikt nie docenia takich wyrzeczeń, może tylko tak gadają ale w rzeczywistości nie doceniają. A czyny ważniejsze niż słowa. Co jest lepsze dla Ciebie??? Co Ty chcesz? Chcesz poprzebierać jak się nadąży okazja? Nie miej wyrzutów. Fazy początkowe nie zobowiązują i mogą się rozwinąć ale nie muszą. Także nie trać okazji skoro w żadnym związku nie jesteś i dotąd nikt nie zaoferował takiego, nie jesteś nikomu takiej lojalności dłużna.

Na pewno nie zamierzam się zmuszać do seksu, gdy nie chce się zmuszać do seksu z daną osobą, chociaż koleżanka namawia bo to jej dobry kolega. Sana niech to robi : P
No bo widzisz, jak się komuś fizycznie nie podobam, to to czuje, tak samo, jak ktoś mnie nie lubi albo odbieramy na różnych falach. A tu takye niewiadomoco. Raz jest bliżej, raz dalej, albo to ja sobie dopowiadam.

7,638 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-06-24 10:03:14)

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:

Wracając do sprawy, to jestem dosyć stała w uczuciach i jak już sobie kogoś " upatrzylam" to inni mogli nie istnieć. Ma to dobre strony dla mojego przyszłego partnera,  teoretycznie. Ale fatalne jak widać dla mnie.

Fazy początkowe nie zobowiązują i mogą się rozwinąć ale nie muszą.

I dlatego zaczyna się od żartów właśnie, flirtu, który może, ale wcale nie musi prowadzić do rozwoju i kontynuacji znajomości.
Jak ja to już tutaj swego czasu pisałam - flirt, może tak, może nie, kto to wie wink

Ja myślę, że z tym "upatrzeniem" sobie kogoś, chodzi o to, że czasami jest tak, że ktoś nam się od samego początku naprawdę baaardzo podoba, i trudno oprzeć się temu odczuciu, i wtedy można się lekko pogubić, zatracić zdrowy dystans, w każdym słowie, geście, dopatrywać się znacznie więcej niż rzeczywiście znaczą. Wszelkie tego typu analizy o tym świadczą. Warto to sobie uświadomić, że kiedy łapiemy się na dokonywaniu takich analiz, to znaczy, że chyba w oczekiwaniach odpływamy ciut za szybko i za daleko.

7,639

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:

Wracając do sprawy, to jestem dosyć stała w uczuciach i jak już sobie kogoś " upatrzylam" to inni mogli nie istnieć. Ma to dobre strony dla mojego przyszłego partnera,  teoretycznie. Ale fatalne jak widać dla mnie.

To prawda i powinnaś raczej myśleć o sobie, tak jak każdy powinien myśleć o sobie i za siebie. Nie do poziomu skrajnego egoizmu ale tak zdrowo. I stwarzać dla siebie wiele różnych okazji zamiast myśleć o tym upatrzonym, że będzie coś dla niego korzystne, bo nie będzie zazdrosny bla bla... Od poznania do uczuć jeszcze długa droga a Ty lojalność oferujesz w pre-orderze. Myślę, że lojalność to prezent z okazji zawarcia związku i żadnemu potencjalnemu kandydatowi nie należy się za samo pojawienie się na radarze... Możesz w ten sposób zostać z ręką w nocniku a potem pluć sobie w brodę, że nie wykorzystałaś innych okazji, bo tak często bywa, że jak się nawinie jeden to i drugi, trzeci i na początku nie ma co wyłaniać wygranego, bo może się okazać fantasmagorią. Pomyśl co jest korzystne dla Ciebie Rossanko. Nikt nie docenia takich wyrzeczeń, może tylko tak gadają ale w rzeczywistości nie doceniają. A czyny ważniejsze niż słowa. Co jest lepsze dla Ciebie??? Co Ty chcesz? Chcesz poprzebierać jak się nadąży okazja? Nie miej wyrzutów. Fazy początkowe nie zobowiązują i mogą się rozwinąć ale nie muszą. Także nie trać okazji skoro w żadnym związku nie jesteś i dotąd nikt nie zaoferował takiego, nie jesteś nikomu takiej lojalności dłużna.

Na pewno nie zamierzam się zmuszać do seksu, gdy nie chce się zmuszać do seksu z daną osobą, chociaż koleżanka namawia bo to jej dobry kolega. Sana niech to robi : P
No bo widzisz, jak się komuś fizycznie nie podobam, to to czuje, tak samo, jak ktoś mnie nie lubi albo odbieramy na różnych falach. A tu takye niewiadomoco. Raz jest bliżej, raz dalej, albo to ja sobie dopowiadam.

Oj, tam. Po co aż tak wybiegać w przyszłość. Do seksu się nie zmuszaj. To już mamy ustalone smile

Nie wiadomo co... Czyżby Ci się podobał? smile To może go sprawdzić trzeba? Powiedzieć mu coś co go zbije z pantałyku... Może czeka aż ostrzej poflirtujesz... Nie wiem... Ja bym go poddała próbom tongue

7,640

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

To prawda i powinnaś raczej myśleć o sobie, tak jak każdy powinien myśleć o sobie i za siebie. Nie do poziomu skrajnego egoizmu ale tak zdrowo. I stwarzać dla siebie wiele różnych okazji zamiast myśleć o tym upatrzonym, że będzie coś dla niego korzystne, bo nie będzie zazdrosny bla bla... Od poznania do uczuć jeszcze długa droga a Ty lojalność oferujesz w pre-orderze. Myślę, że lojalność to prezent z okazji zawarcia związku i żadnemu potencjalnemu kandydatowi nie należy się za samo pojawienie się na radarze... Możesz w ten sposób zostać z ręką w nocniku a potem pluć sobie w brodę, że nie wykorzystałaś innych okazji, bo tak często bywa, że jak się nawinie jeden to i drugi, trzeci i na początku nie ma co wyłaniać wygranego, bo może się okazać fantasmagorią. Pomyśl co jest korzystne dla Ciebie Rossanko. Nikt nie docenia takich wyrzeczeń, może tylko tak gadają ale w rzeczywistości nie doceniają. A czyny ważniejsze niż słowa. Co jest lepsze dla Ciebie??? Co Ty chcesz? Chcesz poprzebierać jak się nadąży okazja? Nie miej wyrzutów. Fazy początkowe nie zobowiązują i mogą się rozwinąć ale nie muszą. Także nie trać okazji skoro w żadnym związku nie jesteś i dotąd nikt nie zaoferował takiego, nie jesteś nikomu takiej lojalności dłużna.

Na pewno nie zamierzam się zmuszać do seksu, gdy nie chce się zmuszać do seksu z daną osobą, chociaż koleżanka namawia bo to jej dobry kolega. Sana niech to robi : P
No bo widzisz, jak się komuś fizycznie nie podobam, to to czuje, tak samo, jak ktoś mnie nie lubi albo odbieramy na różnych falach. A tu takye niewiadomoco. Raz jest bliżej, raz dalej, albo to ja sobie dopowiadam.

Oj, tam. Po co aż tak wybiegać w przyszłość. Do seksu się nie zmuszaj. To już mamy ustalone smile

Nie wiadomo co... Czyżby Ci się podobał? smile To może go sprawdzić trzeba? Powiedzieć mu coś co go zbije z pantałyku... Może czeka aż ostrzej poflirtujesz... Nie wiem... Ja bym go poddała próbom tongue

Ostrzej już było w zeszłym roku. Po czym się wycofał nagle.

7,641

Odp: 30lat i cały czas sam

Może stchórzył? Boi się zobowiązań itd

7,642

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:

Może stchórzył? Boi się zobowiązań itd

Eee, jakich zobowiązań. Przecież ślub się nie zbliża.
Zostanie rodzicem też mi nie grozi.

7,643 Ostatnio edytowany przez Nowaczek34 (2022-06-24 12:36:57)

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Może stchórzył? Boi się zobowiązań itd

Eee, jakich zobowiązań. Przecież ślub się nie zbliża.
Zostanie rodzicem też mi nie grozi.

Związkowych zobowiązań. Może po prostu nie chce zrezygnować z bycia singlem.

7,644

Odp: 30lat i cały czas sam
Nowaczek34 napisał/a:
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Może stchórzył? Boi się zobowiązań itd

Eee, jakich zobowiązań. Przecież ślub się nie zbliża.
Zostanie rodzicem też mi nie grozi.

Związkowych zobowiązań. Może po prostu nie chce zrezygnować z bycia singlem.

To może być to. Ale ja też bym musiała zrezygnować z bycia singlem, to też jest pewien stres.

7,645

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
Nowaczek34 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Eee, jakich zobowiązań. Przecież ślub się nie zbliża.
Zostanie rodzicem też mi nie grozi.

Związkowych zobowiązań. Może po prostu nie chce zrezygnować z bycia singlem.

To może być to. Ale ja też bym musiała zrezygnować z bycia singlem, to też jest pewien stres.

No to luźna relacja... Rozwijać bez zobowiązań i zobaczyć gdzie Was poniesie smile

7,646

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:
Nowaczek34 napisał/a:

Związkowych zobowiązań. Może po prostu nie chce zrezygnować z bycia singlem.

To może być to. Ale ja też bym musiała zrezygnować z bycia singlem, to też jest pewien stres.

No to luźna relacja... Rozwijać bez zobowiązań i zobaczyć gdzie Was poniesie smile

Tylko, że ten pan nie chce tego rozwijać. Typowy friendzone. Rossanka jest dla niego co najwyżej czasoumilaczem i łechce jego ego.

Trzeba schłodzić tę znajomość. Dla własnego zdrowia psychicznego. A gdy zobaczy, że ofiara mu się wymyka to może zacznie gonić.

7,647

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:

To może być to. Ale ja też bym musiała zrezygnować z bycia singlem, to też jest pewien stres.

No to luźna relacja... Rozwijać bez zobowiązań i zobaczyć gdzie Was poniesie smile

Tylko, że ten pan nie chce tego rozwijać. Typowy friendzone. Rossanka jest dla niego co najwyżej czasoumilaczem i łechce jego ego.

Trzeba schłodzić tę znajomość. Dla własnego zdrowia psychicznego. A gdy zobaczy, że ofiara mu się wymyka to może zacznie gonić.

Nie wiem, nie siedzę mu w głowie wink

7,648

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:
Nowaczek34 napisał/a:

Związkowych zobowiązań. Może po prostu nie chce zrezygnować z bycia singlem.

To może być to. Ale ja też bym musiała zrezygnować z bycia singlem, to też jest pewien stres.

No to luźna relacja... Rozwijać bez zobowiązań i zobaczyć gdzie Was poniesie smile

Przecież pisze, że nie ma czego rozwijać, sama przecież nie będę rozwijać jak ktoś nie chce.

7,649

Odp: 30lat i cały czas sam

Jak uważasz, że nie ma czego rozwijać to spoko... Trzeba się zdać na własne rozeznanie.

7,650

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:

Jak uważasz, że nie ma czego rozwijać to spoko... Trzeba się zdać na własne rozeznanie.

Psycholog mi kiedyś powiedzial: pani Rossanko w relacji są 2 osoby nie jedna. Jedna osoba, nawet jak bardzo chce, to sama jej nie pociągnie, chociażby nie wiem co robiła.

7,651

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Jak uważasz, że nie ma czego rozwijać to spoko... Trzeba się zdać na własne rozeznanie.

Psycholog mi kiedyś powiedzial: pani Rossanko w relacji są 2 osoby nie jedna. Jedna osoba, nawet jak bardzo chce, to sama jej nie pociągnie, chociażby nie wiem co robiła.

No tak, ale zależy co robiła. Starasz się, wykorzystałaś swoje opcje i nic? Odpuszczasz. Wtedy to ma sens.

7,652

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Jak uważasz, że nie ma czego rozwijać to spoko... Trzeba się zdać na własne rozeznanie.

Psycholog mi kiedyś powiedzial: pani Rossanko w relacji są 2 osoby nie jedna. Jedna osoba, nawet jak bardzo chce, to sama jej nie pociągnie, chociażby nie wiem co robiła.

No tak, ale zależy co robiła. Starasz się, wykorzystałaś swoje opcje i nic? Odpuszczasz. Wtedy to ma sens.

Właśnie o tym pisze.
Ale szkoda. Niepotrzebnie z nim tyle gadałam, to poleciało dalej. Na początku jakoś nie powalił mnie na kolana, sympatyczny i wesoly myślałam. Potem zaczęły się rozmowy, a dalej już poszło. Skąd  mogłam przewidzieć.

7,653

Odp: 30lat i cały czas sam

Ryzyk fizyk. Nie spróbujesz to się nie dowiesz smile Pierwsze koty za płoty. Jakie tam jeszcze powiedzonka mam w zanadrzu... Hmm... Na pewno jest jakiś pozytyw tej sytuacji smile Trzeba tylko go znaleźć!

7,654

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:

Ryzyk fizyk. Nie spróbujesz to się nie dowiesz smile Pierwsze koty za płoty. Jakie tam jeszcze powiedzonka mam w zanadrzu... Hmm... Na pewno jest jakiś pozytyw tej sytuacji smile Trzeba tylko go znaleźć!

Ale zaraz, może coś z tego jeszcze będzie? Tu dużo osób pisze, że może jeszcze cis powstać powoli i to nawet lepiej niż jak jest to grom z jasnego nieba. Któraś tu pisała, chyba Evergreen, że para znała się najpierw ileś lat i powielu latach dopiero została parą.
Piszą też, że kobieta powinna wykazywać inicjatywę I robić pierwszy krok. To też robię. Czyli może jeszcze wyjdzie?

7,655

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Ryzyk fizyk. Nie spróbujesz to się nie dowiesz smile Pierwsze koty za płoty. Jakie tam jeszcze powiedzonka mam w zanadrzu... Hmm... Na pewno jest jakiś pozytyw tej sytuacji smile Trzeba tylko go znaleźć!

Ale zaraz, może coś z tego jeszcze będzie? Tu dużo osób pisze, że może jeszcze cis powstać powoli i to nawet lepiej niż jak jest to grom z jasnego nieba. Któraś tu pisała, chyba Evergreen, że para znała się najpierw ileś lat i powielu latach dopiero została parą.
Piszą też, że kobieta powinna wykazywać inicjatywę I robić pierwszy krok. To też robię. Czyli może jeszcze wyjdzie?

Dobrze kombinujesz Rossanko. Do stracenia tylko duma, którą łatwo zreperować, zwłaszcza jak się ją schowa do kieszeni. Nigdy nie wiadomo co i kiedy zaskoczy. Uczucia różnie się budują. Musisz posłuchać intuicji ale nie słuchać lęków- czasem ciężko rozróżnić.

7,656

Odp: 30lat i cały czas sam
DeepAndBlue napisał/a:
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Ryzyk fizyk. Nie spróbujesz to się nie dowiesz smile Pierwsze koty za płoty. Jakie tam jeszcze powiedzonka mam w zanadrzu... Hmm... Na pewno jest jakiś pozytyw tej sytuacji smile Trzeba tylko go znaleźć!

Ale zaraz, może coś z tego jeszcze będzie? Tu dużo osób pisze, że może jeszcze cis powstać powoli i to nawet lepiej niż jak jest to grom z jasnego nieba. Któraś tu pisała, chyba Evergreen, że para znała się najpierw ileś lat i powielu latach dopiero została parą.
Piszą też, że kobieta powinna wykazywać inicjatywę I robić pierwszy krok. To też robię. Czyli może jeszcze wyjdzie?

Dobrze kombinujesz Rossanko. Do stracenia tylko duma, którą łatwo zreperować, zwłaszcza jak się ją schowa do kieszeni. Nigdy nie wiadomo co i kiedy zaskoczy. Uczucia różnie się budują. Musisz posłuchać intuicji ale nie słuchać lęków- czasem ciężko rozróżnić.

O dumę akurat nie chodzi. Tu nie mam Co stracić. Jakoś nigdy w przeszłości odrzucen nie traktowałam w kategoriach: co za dureń, książę z bajki, nie chciał mnie królewicz jeden  będzie wybrzydzał, to zostanie sam, bo szuka piękniejszej, bogatszej i młodszej. To były zwykle mysli: co Ty sobie wyobrażałaś, że zwiaze się z takim czymś jak ty, przecież nie zasłużyłaś na to.
O dumę nie chodzi.

7,657

Odp: 30lat i cały czas sam

Dla mnie to druga strona tej samej monety Rossanko. Poczucie ważności, istotności, własnej samooceny cierpi...

7,658 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2022-06-25 17:33:59)

Odp: 30lat i cały czas sam

Czytam nazwę tego tematu i stwierdzam, że 30 lat (cały czas kawaler) ale posiadający znajomych jeszcze jakoś ujdzie w życiu.
Problemem zaczyna się robić sytuacja, w której nie dość, że jest się 30 letnim singlem to jeszcze bez posiadania jakichkolwiek znajomych.

Zobaczcie, taki kawaler jak ma kolegów to sobie pojadą gdzieś nad morze, nad jezioro, w góry itp.
Jakoś spędzą sobie razem czas, pogadają, pośmieją się, powygłupiają itp.

Co ma powiedzieć osoba, która nie dość, że jest sama to jeszcze nie ma kolegów?
Przecież to można się zanudzić na śmierć.
Pojedziesz w góry ok ale co z tego skoro nie masz jak się do kogoś odezwać?
Pójdzie sobie facet poleżeć na plaży samemu i co jest tutaj fajnego w tym, że nie ma z kim człowiek porozmawiać?

Bycie odizolowanym ludkiem jest strasznie nudne, wiem bo przechodzę teraz przez to.

7,659

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Johnny89 napisał/a:
Gary napisał/a:

Bo jak randomowy gość chce iść na kawę, to nic dziwnego że dziewczyna się nie zgodziła.
Gdyby jednak ją podrywał, a nie od razu hop-siup, i poczekał aż ona będzie zainteresowana, to wtedy by się zgodziła.

Głupoty piszesz ,gość ją normalnie zagadał i zaprosił na kawę nic złego nie zrobił ,skoro ja zaprosił na kawę to znaczy że go zainteresowała ? I co z tego że randomowy a jaki miał być ? Tak sobie pomyślałem co by jej szkodziło pójść ,ale nie masakra naprawdę kobiety dziś maja mocno nayebane w głowach serio.

Ważne jak zagadał. I kto. Czy mieli wcześniej jakąś interakcję czy wyskoczył jak Filip z konopii. Ważne jest wyczucie. Wątię by jakakolwiek dziewczyna zgodziła na kawę z facetem, który nie umie poprowadzić rozmowy. Mnie kilka lat temu na ulicy, dosłownie na ulicy zaczepił facet (bardzo przystojny) i zaprosił na kawę, nie zgodziłam się. Natomiat potem jak inny, którego wcześniej gdzieś spotkałam przelotem, a potem kolejny raz jak się spotkaliśmy fajnie zagadał z dowcipem itd. rozmowa kleiła i nikt nie chciał kończyć choć oboje spieszyliśmy się gdzieś (jak to w tym życiu), dałam mu jednak sówj nr. A teraz jest moim mężem smile
Miałam też kiedyś takiego niegramotnego adoratora w pracy, który "na kawę" przychodził i żadne sugestie, że nie, że jestem zajęta (jakkolwiek to interpretować) nic mu nie robiły. Po prostu przychodził, siadał i mówił, że mam pracować a on sobie posiedzi pijąc kawę (no wiadomo, że go nie zagadywałam). Masakra! Z drugiej str aż żal mi go było.

Edit: Tak dla ciekawości ten facet, który do mnie przychodził "na kawę" ma teraz żonę i dzieci. Fakt kobieta pewnie w tej skali naszych "prawiczków" to co najwyżej 2-3/10 bo ma nadwagę ale fajna dziewczyna i fajny związek tworzą już od kilku dobrych lat.
Bez obrażania kogokolwiek nawet bym powiedziała, że to klasyczny przykład "Brzydka ona, brzydki on, a jaka piękna miłość".
Obserując ich naprawdę uważam, że osoby które w normalnych okolicznościach czy też wspominanych prawach rynku nie są w stanie stworzyć relacji/związku, jak trafią na podobną osobę, są w stanie stworzyć coś niesamowitego. Ja ich zawsze widzę chodzących za rękę, zawsze przytulają, dbają o siebie, nawet do lekarza wchodzą razem. No piękne to co razem stworzyli. Mimo, że w tej wydumanej skali oboje są poniżej przeciętnej.

Wy same nie wiecie czego chcecie , zagada =źle ,nie zagada =też źle ,nie był pewny , rozmowa się nie klei , boi się zagadać ,itd itd ,ale czarnuch na chodniku przejdzie obok = ideał obciągne mu ,poerdolenie o Szopenie .

7,660 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-25 21:22:20)

Odp: 30lat i cały czas sam

Rumun, że tak zapytam grzecznie: jakoś nie wyobrażma sobie tego, żeby nie mieć znajomych..To jest po prostu dla mnie fizycznie niemożliwe..
Albo ludzie z pracy, ze studiów, szkoły, zajęć, sąsoiedzi, , no ktokolwiek.. Musiałbyć żyć w izolacji przez dziesiątki lat, żeby nie mieć żadnych znajomych.

7,661 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2022-06-25 22:41:27)

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:

Rumun, że tak zapytam grzecznie: jakoś nie wyobrażma sobie tego, żeby nie mieć znajomych..To jest po prostu dla mnie fizycznie niemożliwe..


No widzisz, moja rzeczywistość smile


bagienni_k napisał/a:

Albo ludzie z pracy, ze studiów, szkoły, zajęć, sąsoiedzi, , no ktokolwiek.. Musiałbyć żyć w izolacji przez dziesiątki lat, żeby nie mieć żadnych znajomych.


Ludzie z pracy? Przecież to nie są moi koledzy, tylko współpracownicy.
Po robocie oni wracają do swoich rodzin, dzieci, znajomych i w związku z tym nie spędzam z nimi swojego wolnego czasu.
Zresztą nie mógłbym się z nimi kumplować po pracy, ponieważ siedzimy razem 8h dziennie i wszystkim to wystarczy tongue

Na studia nie chodzę i do szkoły też nie.

Sąsiedzi? Są ode mnie znacznie starsi i oni też w wolnym czasie spędzają czas ze swoimi dziećmi, to nie są moi koledzy.

7,662

Odp: 30lat i cały czas sam

Rumunski_Zolnierz, powinieneś się cieszyć, żeś kawaler. Raz w barze było 4 facetów, co na piwo przyszli. Wszyscy żonaci. Jak zaczęli mówić nt. swojego małżeństwa, to autentycznie było po nich widać, że są zmęczeni tym.

95% facetów mi mówiło, żebym się nie żenił. Nie dziwię się. Zażywać z nadgodzinami i padać na pysk potem.

7,663

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Pojedziesz w góry ok ale co z tego skoro nie masz jak się do kogoś odezwać?
Pójdzie sobie facet poleżeć na plaży samemu i co jest tutaj fajnego w tym, że nie ma z kim człowiek porozmawiać?

A dlaczego na tej plaży albo w górach nie możesz się do kogoś odezwać? Przecież ludzie nie muszą się znać, by ze sobą chwilę porozmawiać, choćby mieli jedynie wymienić się wrażeniami. Ponadto wiele znajomości zaczyna się od takiego przypadkowego spotkania, po którym może nastąpić kolejne, już mniej przypadkowe. Niemniej nie oszukujmy się - tu niestety trzeba być otwartym i nie szukać problemów tam, gdzie ich nie ma.

Właśnie wróciłam z tanecznej imprezy pod gołym niebem i pod wpływem Twojej wypowiedzi uświadomiłam sobie, że spotkałam sporo znajomych osób. Owszem, to część mojego życia, więc siłą rzeczy właśnie w ten sposób poznaję ludzi, ale za każdym razem część z nich znam dobrze, część widuję tylko od czasu do czasu, innych kojarzę wyłącznie z widzenia, jednak nawet z osobami, które widziałam po raz pierwszy, ale znalazły się w moim zasięgu, bo na przykład dosiadły się do stolika czy tuż obok postawiły swój leżak (impreza nad wodą), nie miałam najmniejszego problemu, by zamienić kilka zdań, a przecież zdarza się, że jeśli nadajemy z kimś na podobnych falach, to robi się z tego dłuższa konwersacja. Ludzie są naprawdę życzliwi, otwarci, kontaktowi, wystarczy wyjść temu naprzeciw.

Z ręką na sercu - żaden obcy człowiek nigdy nie zareagował jakoś dziwnie, kiedy się do niego niezobowiązująco i nienachalnie odezwałam. Moim zdaniem wystarczy odrobina wyczucia, bo przecież nie zawsze jest to pożądane. Zresztą wystarczy przyjrzeć się samemu sobie, bo nie wiem jak Ty, ale ja sama też czasem chętnie odpowiadam, kiedy ktoś do mnie zagada, a czasem zupełnie nie mam na to ochoty i jest to zależne od wielu czynników, głównie jednak od okoliczności.

7,664 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-26 10:45:13)

Odp: 30lat i cały czas sam

Z ludźmi ze studiów, szkoły czy pracy osobiście mam kontakt cały czas. Rodzaj pracy może trochę determinować rodzaj relacji między tymi ludźmi, bo jeśli to np praca biurowa, gdzie się siedzi z nimi no stop, można nie mieć ochoty na pozasłużbowe kontakty. No, w moim przypadku jest inaczej wink
Ludzie ze studiów czy skupieni wokół podobnych zajęć czy pasji - to jest u mnie najsilniejsza grupa. Sąsiadów mam różnowiekowych, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagadać i nawet piwko zaproponować.

Co do ludzi obcych - kiedyś miałem pewne obiekjce przed kontaktem z obcymi. Czułem się skrępowany zaczynaniem z nimi rozmowy, jak również ogarniała mnei lekka panika przed tym, o czym mogę z nimi dalej rozmawiać. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej, szczególnie w trakcie pewnych okolicznośći, jak choćby wtedy, kiedy podczas wycieczek górskich mija się na szlaku daną osobę. Istnieje specjalny kodeks górskich wędrowników, gdzie właśnie należy się witać mijając kolejne osoby. Może w zatłoczonych partiach Tatr to się nie sprawdzi, ale już na mniej uczęszczanych szlakach, jak najbardziej.
Nie uwzględniam wprawdzie tego, że czasami samemu lepiej przebywać poza cywilizacją, bo łatwiej wtedy skuteczniej oddawać się temu, po co się tam przyszło smile Natomiast nie widzę absolutnie żadnej trudności w odezwaniu się do obcego człowieka, co jednak przyszło mi z czasem. Ciężko jednak wyobrazić sobie, że człowiek żyjący dłużej, na codzień w większym skupisku ludzkim , ma trudności z wytworzeniem tej zdolności do swobodnego kontaktu z innymi.

7,665 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-26 09:06:19)

Odp: 30lat i cały czas sam

Ooo, fajny temat Żołnierz zapodał. Ja to raczej odpycham od siebie ludzi mimo, że chętnie bym ich poznawał. Tylko osoby z mojej rodziny na co dzień jako tako chcą ze mną rozmawiać. A mimo to czasem jakaś znajomość się pojawi, ale głównie z kobietami. Na innych mężczyzn przeważnie działam jak płachta na byka.
Kluczowa jest nauka czerpania z życia samemu, ale jeśli komuś pomimo upływu czasu społeczne wycofanie nadal uwiera, no to chyba też powinien skorzystać z terapii lub za pomocą dostępnych źródeł informacji spróbować na własną rękę zmienić poziom swoich interakcji z otoczeniem.

7,666

Odp: 30lat i cały czas sam

Ostatnio czytałem wyniki badań z których wynikało, że mężczyznom małżeństwo/związek służy - poprawia ich dobrostan, długość życia, zadowolenie. Z kobietami jest przeciwnie, lepiej wypadały kobiety żyjące samotnie. Mogę wam podesłać źródło jak jesteście zainteresowani.

7,667

Odp: 30lat i cały czas sam

Rumuński masz problem ze znajomościami itp, a widzisz u mnie jest inaczej ja zacząłem unikać znajomych ,przestałem od nich odbierać telefony przykładowo dziś dzwoniło dwóch kumpli i nie odebrałem od żadnego w sumie szczerze to jestem zmęczony ludźmi i nie chce mi się nawet z nikim rozmawiać, serio nawet w rodzinie zauważyli że zrobiłem się taki odizolowany.

7,668

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

95% facetów mi mówiło, żebym się nie żenił. Nie dziwię się. Zażywać z nadgodzinami i padać na pysk potem.


Mi też sporo żonatych facetów mówiło bym nigdy się nie żenił big_smile
Zresztą u mnie to jakoś dziwnie wyszło bo do 25 r.ż. Każdy mnie naciskał bym już sobie kogoś znalazł a po ukończeniu tego roku wszyscy do mnie z tekstami: ,,nigdy się nie żeń!". smile


Olinka napisał/a:

A dlaczego na tej plaży albo w górach nie możesz się do kogoś odezwać? Przecież ludzie nie muszą się znać, by ze sobą chwilę porozmawiać, choćby mieli jedynie wymienić się wrażeniami.


Okej, jestem na takiej plaży i co widzę dookoła?
Samotna matka z dwójką dzieci - odpada (jestem bezdzietnym kawalerem)
Zakochana para ok. 25 latków - nie będę przecież przerywał im miziania się
Jakaś para dziadków z małą wnuczką - mam do nich podbijać? Bez sensu
Grupka kobiet ale przez ich makijaż i ubiór nie wiadomo czy mają 14 lat czy 28 - Wolę nie podchodzić bo jak będzie pierwsza opcja to wyjdę na ped......
Samotnie leżąca kobieta, która czyta książkę i/lub słucha muzyki przez słuchawki - nie będę jej przeszkadzał by gadać jakieś swoje kocopoły bo to jest po prostu niegrzeczne z mojej strony.


Olinka napisał/a:

Zresztą wystarczy przyjrzeć się samemu sobie, bo nie wiem jak Ty, ale ja sama też czasem chętnie odpowiadam, kiedy ktoś do mnie zagada, a czasem zupełnie nie mam na to ochoty i jest to zależne od wielu czynników, głównie jednak od okoliczności.


Jesteś kobietą, więc jak Ty kogoś zagadujesz to ludzie przychylniej na to patrzą, niż jakby miał do nich zagadać jakiś obcy facet.
Sorry ale tak to działa, dlaczego np. W centrach handlowych od rozdawania ulotek są głównie młode i zgrabne dziewczyny a nie starsi panowie?
Mnie zagadują na ulicy głównie alkoholicy, którzy chcą parę złotych na piwo.
Ostatnimi czasy zaczepiają mnie jakieś kobiety prowadzące zbiórkę na Ukrainę, robią to w chamski sposób stojąc np w drzwiach supermarketu, że nie można przejść.


Johnny89 napisał/a:

Rumuński masz problem ze znajomościami itp, a widzisz u mnie jest inaczej ja zacząłem unikać znajomych ,przestałem od nich odbierać telefony przykładowo dziś dzwoniło dwóch kumpli i nie odebrałem od żadnego w sumie szczerze to jestem zmęczony ludźmi i nie chce mi się nawet z nikim rozmawiać, serio nawet w rodzinie zauważyli że zrobiłem się taki odizolowany.


W mojej rodzinie tak samo mam opinię odizolowanego i nie jest to jakaś tajemnica.
Jeżeli jakiś znajomy Ciebie męczy to nie ma sensu dalej z nim utrzymywać kontaktu. Kiedyś miałem podobną sytuację z jednym kolegą, nie wiem dlaczego ale spędzanie czasu w jego towarzystwie strasznie mnie irytowało i zerwałem całkowicie kontakt poprzez nieodbieranie telefonów.
Działa na dłuższą metę smile

7,669

Odp: 30lat i cały czas sam

Im częściej wychodzę na zewnątrz tym bardziej zauważam, że teorie o blackpill są jedynie wskazówką a nie wyrocznią.

Z roku na rok widzę coraz więcej par, w których to kobieta jest wyższa od swojego faceta(!) - Jeszcze kilka lat temu widziałem tylko sporadyczne takie przypadki, teraz nawet raz dziennie.

Mało tego, dzisiaj widziałem parę, na którą nie mogłem się napatrzeć bo była całkowitym przeciwieństwem blackpilla.
On średnio wysoki i zwyczajny gościu w jakichś starych ciuchach. Twarz mocno przeciętna i warto wspomnieć że jego sylwetka przypominała kościotrupa.
Naprawdę, wyobraźcie sobie szkielet na który nakładacie skórę - tak właśnie wyglądał ten chłopak.

Jaka była jego kobieta?
Jak dla mnie petarda, śliczna o pełnym biuście i pośladkach a zarazem szczupła. Elegancko ubrana z gęstymi włosami a twarz piękna jak u Calineczki.
Ktoś może napisać, że jakaś stara panna, która wyszalała się na Erasmusach z Hiszpanii i teraz wzięła sobie jakiegoś ustabilizowanego Polaka.
Wszystko fajnie, tylko że ta kobieta miała ok. 20 lat a Julki w jej wieku to szaleją z opalonymi nawet do 30stki, więc nie wierzę, że tak szybko by się poddała w imprezowaniu.

No po prostu szok.

Następna para jaką widziałem to przepiękna dziewczyna z jakimś gościem, którego sylwetka wskazywała, że jedynie czym się odżywia to kebaby.
Chłopak miał na sobie coś co przypominało piżamkę, do tego pod nosem miał typowy wąs prawiczka.
Jego kobieta - chodzący ideał (wg. mnie).

No kurwa coś tu nie gra.

Miałem kiedyś znajomego co nie zdał studiów, bez pieniędzy z jakąś gównianą pracą, do tego jego jedyne hobby to konsola do gier i jedzenie pizzy.
Jego poczucie humoru to jeden wielki suchar.
A mimo tego znalazł przepiękną dziewczynę, która studiuje medycynę i jest z bogatego domu.

Jeżeli Ci wszyscy ww. faceci znaleźli dziewczyny a ja nie jestem w stanie tzn., że jestem zjebany do kwadratu.
W takim razie moja wartość na rynku matrymonialnym wynosi równe zero.

Ktoś może napisać, że w takim razie skoro tamci zwykli faceci poznajdowali sobie fajne dziewczyny to dlaczego ja zwykły chłopak odnoszę porażki na aplikacjach randkowych.
A no dlatego, że te wszystkie aplikacje nie odzwierciedlają relacji międzyludzkich, tam jedynie co się liczy to zdjęcie i to wszystko.
Projekt Klaudiusz udowodnił, że kobieta jest nawet w stanie przerwać swoją Wigilię z własną rodziną, aby spotkać się z Chadem 11/10.
Całą robotę robią zdjęcia.

Przy poznawaniu dziewczyn ,,w realu" wygląd to nie wszystko, liczy się jeszcze mowa niewerbalna, umiejętność zachowania się wśród ludzi, poczucie humoru (twarzą w twarz). Gestykulacja itp.

Naprawdę ja tego nie rozumiem.
Jeżeli całkowicie zaniedbani faceci (chodzący w piżamkach) są w stanie znaleźć petardy 8/10 a ja nie potrafię tego zrobić to ja już kurwa nie wiem o co tu chodzi.

7,670

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Okej, jestem na takiej plaży i co widzę dookoła?
Samotna matka z dwójką dzieci - odpada (jestem bezdzietnym kawalerem)
Zakochana para ok. 25 latków - nie będę przecież przerywał im miziania się
Jakaś para dziadków z małą wnuczką - mam do nich podbijać? Bez sensu
Grupka kobiet ale przez ich makijaż i ubiór nie wiadomo czy mają 14 lat czy 28 - Wolę nie podchodzić bo jak będzie pierwsza opcja to wyjdę na ped......
Samotnie leżąca kobieta, która czyta książkę i/lub słucha muzyki przez słuchawki - nie będę jej przeszkadzał by gadać jakieś swoje kocopoły bo to jest po prostu niegrzeczne z mojej strony.

Brzmisz jakbyś urządzał polowanie na rozmówcę, a to nie na tym ma polegać, bo powinno wychodzić naturalnie. Raz, nie przeczę, istotnie nie będzie do kogo zagadać, ale co to za problem, jeżeli kolejnym razem pojawi się ktoś, z kim bez problemu będzie można urządzić sobie miłą pogawędkę. Pomijam przy tym, że robisz selekcję, jakby wcale nie miało chodzić o rozmowę, ale o coś więcej, więc przynajmniej bądź w tej kwestii uczciwy. Generalnie jednak zwyczajnie stwarzasz problem, gdzie go nie ma, bo nie dam sobie powiedzieć, że ludzie są dzikusami i od razu ostrzegawczo prychają, bo ktoś obcy śmiał się do nich odezwać.

Posty [ 7,606 do 7,670 z 31,047 ]

Strony Poprzednia 1 116 117 118 119 120 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024