Nowaczek34, nie jestem prawiczkiem. Odznaczyłem sobie to, u divy 2 lata temu.
To jednał przykre, że niektórzy muszą za to płacić. Nie pisze tu oTobie, tylko tak mi się nasunelo czytając inne watki. To nie tak powinno wyglądać.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 30lat i cały czas sam
Strony Poprzednia 1 … 114 115 116 117 118 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Nowaczek34, nie jestem prawiczkiem. Odznaczyłem sobie to, u divy 2 lata temu.
To jednał przykre, że niektórzy muszą za to płacić. Nie pisze tu oTobie, tylko tak mi się nasunelo czytając inne watki. To nie tak powinno wyglądać.
gman98v2 napisał/a:Nowaczek34, nie jestem prawiczkiem. Odznaczyłem sobie to, u divy 2 lata temu.
To jednał przykre, że niektórzy muszą za to płacić. Nie pisze tu oTobie, tylko tak mi się nasunelo czytając inne watki. To nie tak powinno wyglądać.
Takie są zasady. Przystojniak dyma na potęgę. Przeciętniak ma 1 albo wcale dziewczyn. Ewentualnie wracają z podkulonymi ogonem, już jako samotna matką, te co miały go wcześniej wiadomo gdzie.
rossanka napisał/a:gman98v2 napisał/a:Nowaczek34, nie jestem prawiczkiem. Odznaczyłem sobie to, u divy 2 lata temu.
To jednał przykre, że niektórzy muszą za to płacić. Nie pisze tu oTobie, tylko tak mi się nasunelo czytając inne watki. To nie tak powinno wyglądać.
Takie są zasady. Przystojniak dyma na potęgę. Przeciętniak ma 1 albo wcale dziewczyn. Ewentualnie wracają z podkulonymi ogonem, już jako samotna matką, te co miały go wcześniej wiadomo gdzie.
Takie życie. Ślicznotka ma branie, brzydka grubaska stoi i podpiera ściany na dyskotece życie.
Na szczęście nigdy mi nie chodziło o jakieś powodzenie i dymanie się z kim i gdzie popadnie. Wystarczył jeden ale pewniak. Byle jak byle gdzie byle z kom- to żaden wyczyn.
A samotne matki, uuu zdziwiłbyś się, u takiej byle kto już nie przejdzie bo swoje przeszły. Nie wiem skąd masz takie podejście? Takie to dopiero patrzą, czy facet rokuje czy szkoda czasu.
gman98v2 napisał/a:rossanka napisał/a:To jednał przykre, że niektórzy muszą za to płacić. Nie pisze tu oTobie, tylko tak mi się nasunelo czytając inne watki. To nie tak powinno wyglądać.
Takie są zasady. Przystojniak dyma na potęgę. Przeciętniak ma 1 albo wcale dziewczyn. Ewentualnie wracają z podkulonymi ogonem, już jako samotna matką, te co miały go wcześniej wiadomo gdzie.
Takie życie. Ślicznotka ma branie, brzydka grubaska stoi i podpiera ściany na dyskotece życie.
Na szczęście nigdy mi nie chodziło o jakieś powodzenie i dymanie się z kim i gdzie popadnie. Wystarczył jeden ale pewniak. Byle jak byle gdzie byle z kom- to żaden wyczyn.
A samotne matki, uuu zdziwiłbyś się, u takiej byle kto już nie przejdzie bo swoje przeszły. Nie wiem skąd masz takie podejście? Takie to dopiero patrzą, czy facet rokuje czy szkoda czasu.
Już dwie wróciły, w moim wieku.
Dlatego lepiej żyć single życiem w moim sytuacji i płatne panienki do których od tych 2 lat chodzę, co jakiś czas.
rossanka napisał/a:gman98v2 napisał/a:Takie są zasady. Przystojniak dyma na potęgę. Przeciętniak ma 1 albo wcale dziewczyn. Ewentualnie wracają z podkulonymi ogonem, już jako samotna matką, te co miały go wcześniej wiadomo gdzie.
Takie życie. Ślicznotka ma branie, brzydka grubaska stoi i podpiera ściany na dyskotece życie.
Na szczęście nigdy mi nie chodziło o jakieś powodzenie i dymanie się z kim i gdzie popadnie. Wystarczył jeden ale pewniak. Byle jak byle gdzie byle z kom- to żaden wyczyn.
A samotne matki, uuu zdziwiłbyś się, u takiej byle kto już nie przejdzie bo swoje przeszły. Nie wiem skąd masz takie podejście? Takie to dopiero patrzą, czy facet rokuje czy szkoda czasu.Już dwie wróciły, w moim wieku.
Dlatego lepiej żyć single życiem w moim sytuacji i płatne panienki do których od tych 2 lat chodzę, co jakiś czas.
Czyli gdzieś istnieje dwóch ojców, którzy nie żyją że swoimi partnerkami i swoimi dziećmi.
rossanka napisał/a:gman98v2 napisał/a:Takie są zasady. Przystojniak dyma na potęgę. Przeciętniak ma 1 albo wcale dziewczyn. Ewentualnie wracają z podkulonymi ogonem, już jako samotna matką, te co miały go wcześniej wiadomo gdzie.
Takie życie. Ślicznotka ma branie, brzydka grubaska stoi i podpiera ściany na dyskotece życie.
Na szczęście nigdy mi nie chodziło o jakieś powodzenie i dymanie się z kim i gdzie popadnie. Wystarczył jeden ale pewniak. Byle jak byle gdzie byle z kom- to żaden wyczyn.
A samotne matki, uuu zdziwiłbyś się, u takiej byle kto już nie przejdzie bo swoje przeszły. Nie wiem skąd masz takie podejście? Takie to dopiero patrzą, czy facet rokuje czy szkoda czasu.Już dwie wróciły, w moim wieku.
Dlatego lepiej żyć single życiem w moim sytuacji i płatne panienki do których od tych 2 lat chodzę, co jakiś czas.
Co kto lubi. Dla mnie seks jest zarezerwowany tylko dla kobiet do których coś czuję. Ale jak to mówię każdy jest wolny i może kierować się zasadami jakimi chce, aby tylko nie krzywdził innych.
Nowaczek34, oczywiście że wolałbym z dziewczyną, co czuje do mnie pożądanie, ale takiej opcji nie ma, więc pozostaje taka opcja. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jest masturbacja, ale ona nie zaspakaja "głodu seksu".
ale ona nie zaspakaja "głodu seksu".
Oczywiście, że zaspokaja głód seksu. bo po to natura stworzyła ten mechanizm. Nie zaspokaja głodu bliskości z drugą osobą.
Nowaczek34, oczywiście że wolałbym z dziewczyną, co czuje do mnie pożądanie, ale takiej opcji nie ma, więc pozostaje taka opcja. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jest masturbacja, ale ona nie zaspakaja "głodu seksu".
Ale seks w agencji to coś jak masturbacja tylko z obcym ciałem. Przecież pani nie szepcze Ci słodkich słowem, nie mówi, że czekała na Ciebie cały dzień, że uwielbia Twój zapach czy chce abyś ją dotykał. Tzn jak zapłacisz to może Ci to powiedzieć, ale nie o to chodzi. Mnie by dobijało jakbym musiała płacić obcemu facetowi żeby się chciał ze mną przespać.
gman98v2 napisał/a:Nowaczek34, oczywiście że wolałbym z dziewczyną, co czuje do mnie pożądanie, ale takiej opcji nie ma, więc pozostaje taka opcja. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jest masturbacja, ale ona nie zaspakaja "głodu seksu".
Ale seks w agencji to coś jak masturbacja tylko z obcym ciałem. Przecież pani nie szepcze Ci słodkich słowem, nie mówi, że czekała na Ciebie cały dzień, że uwielbia Twój zapach czy chce abyś ją dotykał. Tzn jak zapłacisz to może Ci to powiedzieć, ale nie o to chodzi. Mnie by dobijało jakbym musiała płacić obcemu facetowi żeby się chciał ze mną przespać.
Myśle że gdybys była facetem bardziej dobijał by cię brak seksu niż seks z prostytutka .
Mnie by dobijało jakbym musiała płacić obcemu facetowi żeby się chciał ze mną przespać.
W tę stronę to tak nie działa ![]()
rossanka napisał/a:gman98v2 napisał/a:Nowaczek34, oczywiście że wolałbym z dziewczyną, co czuje do mnie pożądanie, ale takiej opcji nie ma, więc pozostaje taka opcja. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jest masturbacja, ale ona nie zaspakaja "głodu seksu".
Ale seks w agencji to coś jak masturbacja tylko z obcym ciałem. Przecież pani nie szepcze Ci słodkich słowem, nie mówi, że czekała na Ciebie cały dzień, że uwielbia Twój zapach czy chce abyś ją dotykał. Tzn jak zapłacisz to może Ci to powiedzieć, ale nie o to chodzi. Mnie by dobijało jakbym musiała płacić obcemu facetowi żeby się chciał ze mną przespać.
Myśle że gdybys była facetem bardziej dobijał by cię brak seksu niż seks z prostytutka .
Jakbym była facetem to już dawno miałabym żonę i dzieci.
gman98v2 napisał/a:Nowaczek34, oczywiście że wolałbym z dziewczyną, co czuje do mnie pożądanie, ale takiej opcji nie ma, więc pozostaje taka opcja. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jest masturbacja, ale ona nie zaspakaja "głodu seksu".
Ale seks w agencji to coś jak masturbacja tylko z obcym ciałem. Przecież pani nie szepcze Ci słodkich słowem, nie mówi, że czekała na Ciebie cały dzień, że uwielbia Twój zapach czy chce abyś ją dotykał. Tzn jak zapłacisz to może Ci to powiedzieć, ale nie o to chodzi. Mnie by dobijało jakbym musiała płacić obcemu facetowi żeby się chciał ze mną przespać.
Nigdy nie byłem w agencji towarzyskiej. Korzystałem/korzystam z prywatny ogłoszeń.
Po za tym Ty nie musisz za to płacić, bo masz to na pstryknięcie palcem.
Johnny89 napisał/a:rossanka napisał/a:Ale seks w agencji to coś jak masturbacja tylko z obcym ciałem. Przecież pani nie szepcze Ci słodkich słowem, nie mówi, że czekała na Ciebie cały dzień, że uwielbia Twój zapach czy chce abyś ją dotykał. Tzn jak zapłacisz to może Ci to powiedzieć, ale nie o to chodzi. Mnie by dobijało jakbym musiała płacić obcemu facetowi żeby się chciał ze mną przespać.
Myśle że gdybys była facetem bardziej dobijał by cię brak seksu niż seks z prostytutka .
Jakbym była facetem to już dawno miałabym żonę i dzieci.
Bo jak jesteś kobieta to nie możesz mieć męża i dzieci? Wydaje ci się .
rossanka napisał/a:Johnny89 napisał/a:Myśle że gdybys była facetem bardziej dobijał by cię brak seksu niż seks z prostytutka .
Jakbym była facetem to już dawno miałabym żonę i dzieci.
Bo jak jesteś kobieta to nie możesz mieć męża i dzieci? Wydaje ci się .
Mężczyzna ma większe pole do działania.
Przykładowo zapraszając kobietę na randkę ma 50 procent szansy, albo ona się zgodzi albo nie. Im więcej spróbuje, tym więcej maszans w końcu na usłyszenie tak od jakiejś.
Kobieta - u niej nie ma sensu zapraszanie mężczyzny na randkę, bo w 100 procentach usłyszy " nie", a to dlatego, że jak się kobieta podoba, to mężczyzna sam ją zaprasza w obawie, że inny sprzątnie mu ją z przed nosa. Jest jak jest, ale kobieta ma właśnie czekać.
I tak jest sprawdzone, z obserwacji swoich i kolezanek wiem, że jak zaproszenia nie ma to nie, facet nie jest onieśmielony czy nieśmiały czy boi się odmowy, tylko nie jest zainteresowany, nie ma więc sensu samej go zapraszać. Sprawdzone w stu procentach.
Taka jest natura męska.
rossanka, kobieta może usłyszeć "nie" jeśli się nie podoba. To samo, jak facet próboje zaprosić, to jak to usłyszy to znaczy, że się nie podoba dziewczynie.
ale kobieta ma właśnie czekać
To zawsze facet wszystko ma odwalać za nią?
Johnny89 napisał/a:rossanka napisał/a:Jakbym była facetem to już dawno miałabym żonę i dzieci.
Bo jak jesteś kobieta to nie możesz mieć męża i dzieci? Wydaje ci się .
Mężczyzna ma większe pole do działania.
Przykładowo zapraszając kobietę na randkę ma 50 procent szansy, albo ona się zgodzi albo nie. Im więcej spróbuje, tym więcej maszans w końcu na usłyszenie tak od jakiejś.
Kobieta - u niej nie ma sensu zapraszanie mężczyzny na randkę, bo w 100 procentach usłyszy " nie", a to dlatego, że jak się kobieta podoba, to mężczyzna sam ją zaprasza w obawie, że inny sprzątnie mu ją z przed nosa. Jest jak jest, ale kobieta ma właśnie czekać.
I tak jest sprawdzone, z obserwacji swoich i kolezanek wiem, że jak zaproszenia nie ma to nie, facet nie jest onieśmielony czy nieśmiały czy boi się odmowy, tylko nie jest zainteresowany, nie ma więc sensu samej go zapraszać. Sprawdzone w stu procentach.
Taka jest natura męska.
Nie, taka nie jest natura wszystkich facetów.
Po prostu sama sobie tak tłumaczysz lęk, strach przed przejęciem inicjatywy.
Najbardziej durne teorie jakie w życiu przeczytałem to te o męskiej i żeńskiej energii.
Chcesz coś zrobić? To to robisz, a nie zrzucasz swoją pasywność w życiu na jakieś energie xD Podoba Ci się facet to do niego zagadujesz, a nie czekasz na cud. Chcesz kupić ciastko to je kupujesz, a nie czekasz aż ktoś Ci kupi.
Odrzuci Cię? No to co? Życie. Sprzedawczyni nie sprzeda Ci ciastka? Trudno, kupisz w sklepie obok ![]()
rossanka napisał/a:Johnny89 napisał/a:Bo jak jesteś kobieta to nie możesz mieć męża i dzieci? Wydaje ci się .
Mężczyzna ma większe pole do działania.
Przykładowo zapraszając kobietę na randkę ma 50 procent szansy, albo ona się zgodzi albo nie. Im więcej spróbuje, tym więcej maszans w końcu na usłyszenie tak od jakiejś.
Kobieta - u niej nie ma sensu zapraszanie mężczyzny na randkę, bo w 100 procentach usłyszy " nie", a to dlatego, że jak się kobieta podoba, to mężczyzna sam ją zaprasza w obawie, że inny sprzątnie mu ją z przed nosa. Jest jak jest, ale kobieta ma właśnie czekać.
I tak jest sprawdzone, z obserwacji swoich i kolezanek wiem, że jak zaproszenia nie ma to nie, facet nie jest onieśmielony czy nieśmiały czy boi się odmowy, tylko nie jest zainteresowany, nie ma więc sensu samej go zapraszać. Sprawdzone w stu procentach.
Taka jest natura męska.Nie, taka nie jest natura wszystkich facetów.
Po prostu sama sobie tak tłumaczysz lęk, strach przed przejęciem inicjatywy.Najbardziej durne teorie jakie w życiu przeczytałem to te o męskiej i żeńskiej energii.
Chcesz coś zrobić? To to robisz, a nie zrzucasz swoją pasywność w życiu na jakieś energie xD Podoba Ci się facet to do niego zagadujesz, a nie czekasz na cud. Chcesz kupić ciastko to je kupujesz, a nie czekasz aż ktoś Ci kupi.
Odrzuci Cię? No to co? Życie. Sprzedawczyni nie sprzeda Ci ciastka? Trudno, kupisz w sklepie obok
Przykro mi ale to tak nie działa.
Facet zainteresowany na rzęsach stanie, a Cię zaprosi, bo tak będzie chciał.
Te wszystkie :wykonaj pierwszy krok, mamy rownouprawnienie teraz kobieta też może zaprosić do kina- to nie działa.
Aż nagle on zaprasza, ale inną, nagle nie jest nieśmiały, nie mówi coś o równouprawnieniu tylko sam działa, bo chce.
I zaraz zaraz, bo doczytałam co tam na końcu naskrobałeś o zqgadywaniu. nie mówię tu o zagadywaniu, mylisz sytuacje. Zagadać to nawet trzeba, choćby dla wprawy kontaktach międzyludzkich, ale na tym koniec. Wszelkie "moze pójdziemy do kina" -tu już ruch należy do mężczyzny. Jeśli propozycja nie pada, to nie jest zainteresowany.
Wszelkie "moze pójdziemy do kina" -tu już ruch należy do mężczyzny
Czyli facet ma wszystko robić. To nawet lepiej wyszedłem dając sobie spokój z dziewczynami 2 lata temu.
Ross, powiem Ci, żę jeśli miałbym pewność, że kobieta zachowuje się tak sztywno, jak to opisujesz, to zwiewałbym, gdzie pieprz rośnie.. Tym bardziej, kiedy to JA muszę wszystko odwalać i zapraszać po raz 1-szy 5-ty czy 100-tny, kiedy kobieta tylko bierze..Jak myślisz, jak tak akobeita będzie odebrana? Tu wszystko się rozbija o umiar i zdrowy rozsądek! Poza tym takie staroświeckie podejśćie jest o tyle absurdalne, że, wbrew pozorom, nie zawsze każdy facet będzie zainteresowany od razu każdą, która mu się spodoba. Naprawdę wierzysz w to, żę jedynym celem przecietnego faceta jest "podryw" czy zainteresowanie sobą kobiety?
Co to w ogóle za podejście, ż ekobieta nie może wykonać tego pierwszego kroku czy zwyczajnie nie wyjść z inicjatywą? Chcesz się poczuć atrakcyjna, zdobywana i adorowana? Chcesz czerpać z tego przyjemność i czuć, zę komuś na Tobie zależy? A co, facet ma tylko dawać a nie czerpać z tego nic?
Czyli facet ma wszystko robić.
A niech facet robi wszystko. W czym problem? Zmęczy się czy jak?
Ross, powiem Ci, żę jeśli miałbym pewność, że kobieta zachowuje się tak sztywno, jak to opisujesz, to zwiewałbym, gdzie pieprz rośnie.. Tym bardziej, kiedy to JA muszę wszystko odwalać i zapraszać po raz 1-szy 5-ty czy 100-tny, kiedy kobieta tylko bierze..Jak myślisz, jak tak akobeita będzie odebrana? Tu wszystko się rozbija o umiar i zdrowy rozsądek! Poza tym takie staroświeckie podejśćie jest o tyle absurdalne, że, wbrew pozorom, nie zawsze każdy facet będzie zainteresowany od razu każdą, która mu się spodoba. Naprawdę wierzysz w to, żę jedynym celem przecietnego faceta jest "podryw" czy zainteresowanie sobą kobiety?
Co to w ogóle za podejście, ż ekobieta nie może wykonać tego pierwszego kroku czy zwyczajnie nie wyjść z inicjatywą? Chcesz się poczuć atrakcyjna, zdobywana i adorowana? Chcesz czerpać z tego przyjemność i czuć, zę komuś na Tobie zależy? A co, facet ma tylko dawać a nie czerpać z tego nic?
Wiem z doświadczenia;).
Jeśli mimo tego,że zagadujesz, jest jakoś kontakt, nie wirtualny, mija czas i nie masz zaproszenia na spotkanie, mężczyzna po prostu nie chce się spotkać. To jest naprawdę bardzo proste. Nie ma sensu go więc samej zapraszać, bo jako jest sens zaproszenia osoby niezainteresowanej?
Ja znam Twoją teorie, czytam o tym podejściu na forach. I dziwnym trafem, jeśli pojawi się inną kobieta, ten sam mężczyzna nie ma problemu z zaproszeniem jej na randkę. Oczywiście różnie to trwa, bardziej nieśmiałemu zająć to może ciut więcej czasu, ale i on nie będzie czekał w nieskończoność w obawie, że mu inny sprzątnie kąsek sprzed nosa.
Jak facet nie proponuję spotkania ( a wiecie o sobie, że oboje jesteście wolni) mimo, że się znacie, rozmawiacie że sobą i macie dość częsty kontakt, to po prostu nie chce tego spotkania i nie ma co dorabiać ideologii.
Bagiennik, teoretycznie, spotykasz kobietę, spędzacie razem czas, mija kolejny czas, czujesz, że chciałbyś ja bliżej poznać, spędzić czas sam na sam, na pewno seks też byś chciał- zapraszasz ją gdzieś, czy - no właśnie, co robisz?
Oczywiście, że zapraszam, jeśli się czuję zaangażowany
Ale też chciałbym odczuwać to zaangażowanie z drugiej strony, co nie tylko wyraża się w jej emocjach czy podziękowaniu za moje starania. Jak to wygląda? Jedna strona jest dawcą i wołem roboczym a druga spija śmietankę? Nie mówię, żeby to przeważało na którkąkolwiek stronę, ale było WYWAŻONE. Aby np ona też gdzieś mnie zaprosiła, coś zaproponowała itp. Jezu, tak trudno zrozumieć, że oczekuję partnerstwa a nie jakiejś spolaryzowanej relacji? Już nie mówię o rozpoczynianiu czy zrobieniu pierwzego kroku, bo tam też bywa różnie i jak pokazują to przykłady KOBIET,każda ze stron moze ten pierwszy krok zrobić. Trzeba tylko wyjsć ze schematów. Ty tego nie widzisz, ale jakoś są kobeity, którer potrafią i nawet chcą/lubią przejmować inicjatywę, jeśli czują, że im się facet podoba.
Bo np możę tak być, zę to kobiecie się podoba facet bardziej niż kobieta facetowi?
Jeśli już zostajemy przy tej propozycji spotkania, to ok, zapraszam kobietę raz, drugi, trzeci..I co, ma tak być do końca, to ja mam wszystko ogarniać? Jej korona z głowy spadnie, jak chociaż RAZ sama coś wymyśli?
Przykładowo zapraszając kobietę na randkę ma 50 procent szansy, albo ona się zgodzi albo nie.
Fakt istnienia dwóch możliwych rezultatów nie oznacza, że są one równie prawdopodobne.
Im więcej spróbuje, tym więcej maszans w końcu na usłyszenie tak od jakiejś
To czemu tłumy PUAsów/facetów na tinderze ciągle nie mogą się z żadną umówić?
Czary? ![]()
Odpimpuj się trochę do zdjęcia [cool] załóż sobie tego tindera i skreślaj tylko największych matołów. Z innymi się w miarę szybko umawiaj. W najgorszym razie najesz sie za darmo/wyleczysz z chęci wchodzenia w związki/poznasz napalonego młodego umieśnionego czada. lol
rossanka napisał/a:Przykładowo zapraszając kobietę na randkę ma 50 procent szansy, albo ona się zgodzi albo nie.
Fakt istnienia dwóch możliwych rezultatów nie oznacza, że są one równie prawdopodobne.
rossanka napisał/a:Im więcej spróbuje, tym więcej maszans w końcu na usłyszenie tak od jakiejś
To czemu tłumy PUAsów/facetów na tinderze ciągle nie mogą się z żadną umówić?
Czary?Odpimpuj się trochę do zdjęcia [cool] załóż sobie tego tindera i skreślaj tylko największych matołów. Z innymi się w miarę szybko umawiaj. W najgorszym razie najesz sie za darmo/wyleczysz z chęci wchodzenia w związki/poznasz napalonego młodego umieśnionego czada. lol
Napalony, mody czad, hmmm brzmi apetycznie, mniam.
Na tinderze mnie nie ma, wolę poznawać w realu.
Ogólnie po tych latach w internecie stwierdzam, że internet to sztuczny świat, mimo, że piszą tu ludzie, którzy normalnie żyją w realnym świecie.
Słowo pisane daje jakiś pogląd na rozmówcę, ale bez gestów, mimiki, tonu głosu, można sobie wyrobić błędny obraz danej osoby u to całkiem nieświadomie.
Zdjęcia również mogą być różnie odebrane. Są ludzie mniej o bardziej fotogeniczni. Albo dasz zdjęcie że sztuczną miną czy niekorzystnym oswietleniem- I już to samo dużo zmienia. Na żywo dochodzą gesty, mimika, zachowanie, zapach, uśmiech, ton głosu i urok osobisty. Albo jego brak.
Tinder to sztuczny świat. To tak jakby wchodzić na fora dla cukrzyków i to da wrażenie, że wszyscy dookoła mają cukrzycę, bo to przecież Ci sami ludzie co w realu.
Oczywiście, że zapraszam, jeśli się czuję zaangażowany
Ale też chciałbym odczuwać to zaangażowanie z drugiej strony, co nie tylko wyraża się w jej emocjach czy podziękowaniu za moje starania. Jak to wygląda? Jedna strona jest dawcą i wołem roboczym a druga spija śmietankę? Nie mówię, żeby to przeważało na którkąkolwiek stronę, ale było WYWAŻONE. Aby np ona też gdzieś mnie zaprosiła, coś zaproponowała itp. Jezu, tak trudno zrozumieć, że oczekuję partnerstwa a nie jakiejś spolaryzowanej relacji? Już nie mówię o rozpoczynianiu czy zrobieniu pierwzego kroku, bo tam też bywa różnie i jak pokazują to przykłady KOBIET,każda ze stron moze ten pierwszy krok zrobić. Trzeba tylko wyjsć ze schematów. Ty tego nie widzisz, ale jakoś są kobeity, którer potrafią i nawet chcą/lubią przejmować inicjatywę, jeśli czują, że im się facet podoba.
Bo np możę tak być, zę to kobiecie się podoba facet bardziej niż kobieta facetowi?Jeśli już zostajemy przy tej propozycji spotkania, to ok, zapraszam kobietę raz, drugi, trzeci..I co, ma tak być do końca, to ja mam wszystko ogarniać? Jej korona z głowy spadnie, jak chociaż RAZ sama coś wymyśli?
Nie przesadzaj. Rozmawiamy o pierwszym kroku, czyli zaproszeniu przez mezczyzne, a ty wybiegłeś już w okres, gdy para jest że sobą jakiś czas. To całkiem inna sytuacja.
Czyli zapraszasz. I o to chodzi.
Panie z forum, jakie macie zdanie na temat pierwszej propozycji spotkania. Czy powinna wyjść od mężczyzny? Czy jednak, ponieważ, jak tu niektórzy krzyczą mamy uprawnienie, czy Baska może powiedziec: Słuchaj Darek, zapraszam Cię w piątek do kina, co ty na to? (Ewentualnie kolacje, spacer we dwoje, koncert i tym podobne, a wiadomo, że to będzie randka).
Panie z forum, jakie macie zdanie na temat pierwszej propozycji spotkania. Czy powinna wyjść od mężczyzny? Czy jednak, ponieważ, jak tu niektórzy krzyczą mamy uprawnienie, czy Baska może powiedziec: Słuchaj Darek, zapraszam Cię w piątek do kina, co ty na to? (Ewentualnie kolacje, spacer we dwoje, koncert i tym podobne, a wiadomo, że to będzie randka).
A czy nie można iść do kina z Darkiem koleżeńsko, aby po prostu dobrze się bawić?
Ułatwiać kontakt i stwarzać okazje to nie to samo co przeinwestowywać i pchać się na siłę.
Czym innym jest seksownie się ubrać gdy wiesz, że on tam też będzie, a czym innym pójść do klubu, którego nie lubisz tylko ze względu na niego. Czujesz różnice?
Zgadzam się z M!ri
Z męskiej strony nie widzę absolutnie niczego zdrożnego, kiedy to kobieta wyjdzie z taką propozycją. W każdym razie nie zmieni to nic w moim samopoczuciu ani nei zmieni podejśćia do kobiety.
rossanka napisał/a:Panie z forum, jakie macie zdanie na temat pierwszej propozycji spotkania. Czy powinna wyjść od mężczyzny? Czy jednak, ponieważ, jak tu niektórzy krzyczą mamy uprawnienie, czy Baska może powiedziec: Słuchaj Darek, zapraszam Cię w piątek do kina, co ty na to? (Ewentualnie kolacje, spacer we dwoje, koncert i tym podobne, a wiadomo, że to będzie randka).
A czy nie można iść do kina z Darkiem koleżeńsko, aby po prostu dobrze się bawić?
Ułatwiać kontakt i stwarzać okazje to nie to samo co przeinwestowywać i pchać się na siłę.
Czym innym jest seksownie się ubrać gdy wiesz, że on tam też będzie, a czym innym pójść do klubu, którego nie lubisz tylko ze względu na niego. Czujesz różnice?
A jeśli ułatwia się kontakt, stwarza okazję i dalej nic?
Na przyklad: zepsuło Ci się coś w aucie, wiesz, że on wiecznie grzebie w swoim samochodzie. Mowisz: oj pod maską coś stuka, może sprzęgło się uszkodziło - a slyszysz: musisz pojechać z tym do mechanika?
Jest sens wyskakiwać następnie z propozycją spotkania?
Ross, jesteś już duża- naprawdę sądzisz, że zaproszenie kogoś, kto Ci się podoba, na wspólne spędzenie czasu, leży wyłącznie po stronie mężczyzn? Czas zejść z wieży!
Co innego, jak odbierasz sygnały, że ktoś nie jest zainteresowany, jak na przykład ten facet od auta. Chociaż, gdyby ów pan utrzymywał że mną kontakt, to czemu nie spytać, czy nie wybierze się z Tobą do kina? Bo idziesz w piątek?
Pytasz, i wiesz, a tak stoisz w miejscu.
Dobra, wiem ,że zarzucano Ci tu księżniczkowanie, a nie o to mi chodzi. Może tak: co, oprócz nieśmiałości i kompleksów stoi na przeszkodzie zaproponowania wspólnego wyjścia?
Ross, jesteś już duża- naprawdę sądzisz, że zaproszenie kogoś, kto Ci się podoba, na wspólne spędzenie czasu, leży wyłącznie po stronie mężczyzn? Czas zejść z wieży!
Co innego, jak odbierasz sygnały, że ktoś nie jest zainteresowany, jak na przykład ten facet od auta. Chociaż, gdyby ów pan utrzymywał że mną kontakt, to czemu nie spytać, czy nie wybierze się z Tobą do kina? Bo idziesz w piątek?
Pytasz, i wiesz, a tak stoisz w miejscu.Dobra, wiem ,że zarzucano Ci tu księżniczkowanie, a nie o to mi chodzi. Może tak: co, oprócz nieśmiałości i kompleksów stoi na przeszkodzie zaproponowania wspólnego wyjścia?
Zaproponowałam przecież wspólne wyjście, ale uważam, że to należy do mężczyzny, ten pierwszy krok, bo jeśli go nie wykonuje, to szkoda mojej propozycji, bo to znaczyłoby, że nie jest zainteresowany.
Ross, widzisz..? Jakoś kobiety nie są zbyt przeciwne, aby samemu wykonać ten pierwszy krok..
Ty zaś ma sz tak sztywne3 podejśćie, że aż to boli..
Ross, widzisz..? Jakoś kobiety nie są zbyt przeciwne, aby samemu wykonać ten pierwszy krok..
Ty zaś ma sz tak sztywne3 podejśćie, że aż to boli..
A powiedz mi, jaki jest sens proponować spotkanie mężczyźnie, który nie jest zainteresowany?
Ross, widzisz..? Jakoś kobiety nie są zbyt przeciwne, aby samemu wykonać ten pierwszy krok..
Ty zaś ma sz tak sztywne3 podejśćie, że aż to boli..
bagiennik ale tak z ręką na sercu, ile znasz takich przypadków - np. wśród swoich znajomych - gdzie to kobieta była stroną proponującą spotkanie - i nie była to sytuacja, w której mężczyzna czuł, że kobieta mu się narzuca?
Ja sobie tego naprawdę nie wyobrażam. Ilekroć widziałam, że mężczyzna jest zainteresowany, tyle razy, o ile także byłam zainteresowana, wcześniej niż później to zaproszenie następowało, podczas gdy ja byłam oczywiście otwarta na kontakt i czynnie go podtrzymywałam, także inicjując.
Ja chyba nigdy nie czekałam na pierwszy krok jak mi zależało. Stwarzałam ciągle okazje by ośmielić kandydata. To nie było planowane tylko silniejsze ode mnie
.
Chłopy tak samo jak my baby się stresują, analizują. Jak zobaczysz w drugim człowieka z podobnymi emocjami do ciebie, to jest jakoś łatwiej. Nie mam na myśli ruchaczy. Tacy nigdy nie wydawali mi się atrakcyjni. Moja definicja ruchacza. To tacy, którzy zamiast zapłacić pani w agencji, manipulują naiwnymi kobietami by tylko opróżnić zbiorniki.
Ja chyba nigdy nie czekałam na pierwszy krok jak mi zależało. Stwarzałam ciągle okazje by ośmielić kandydata. To nie było planowane tylko silniejsze ode mnie
.
Chłopy tak samo jak my baby się stresują, analizują. Jak zobaczysz w drugim człowieka z podobnymi emocjami do ciebie, to jest jakoś łatwiej. Nie mam na myśli ruchaczy. Tacy nigdy nie wydawali mi się atrakcyjni. Moja definicja ruchacza. To tacy, którzy zamiast zapłacić pani w agencji, manipulują naiwnymi kobietami by tylko opróżnić zbiorniki.
Nie chodzi mi o stwarzanie pretekstu i dawaniu otwartej furtki, bo to wiadomo, ale o propozycję spotkania wprost. Też z doświadczenia wie, że skoro stwarzam okazję jak na przykład hipotetyczna sytuacja z nawalonym autem, a słyszę taka odpowiedź, to czy jest sens, nawet jak się facet podoba, zapraszać go na kawę? Jaki to by miało mieć sens?
W pełni się zgodzę i podpiszę z opinią Ajko!
Może pierwsze, co należałoby zrobić, to przestać w końcu traktować nas i Was tak różnie, jeśli chodzi przynajmniej o pewne kwestie. Tak, jakbyśmy my nie odczuwali wielokrotnie tego samego, co Wy, choćby stres czy niepewność. I co, już to nas czyni niemęskimi, że się zastanawiamy czy do tej kobiety podejść? Ale ok, może to też nasza "wina", żę niby kobiecie się nie odmawia czy też 99, 9% facetów ZAWSZE wykażę się i wie, że mu zależy, więc podchodzi. Tak samo, jak to, że jeśli kobieta pierwsza zaczyna, oznacza to, żę się narzuca(WTF?). To, ja przepraszam, się nie narzucam, jeśli proponuje komuś wyjsćie/spotkanie etc?
Tylko dlaczego Wy nie możęcie zrobić pierwzego kroku, jeśli NIE WIECIE czy facet jest zainteresowany czy nie? Poza tym jakim cudem ktoś ma byc od razu pewien tego, jak to się skończy? Tak, jak wspomniała chyba gdzies wyżej M!ri: świat się naprawdę zawali, jak się pójdzie na luźne, koleżeńskie spotkanie z Darkiem, Józkiem czy innym Mietkiem?
Żeby nie było: ja nie jestem za tym, żeby całą robotę zostawiać kobiecie,ale do ciężkiej cho..., naprawe nie żyjemy w epoce fin de siecle czy innych tego typu czasach, gdzie facet ma mieć swoją ścisle przyporządkowaną rolę a kobietą swoją.
Patrząc z perspektywy czasu, nigdy, ale to nigdy do pewnego czasu nie wychodziłam z taką nawet luźną propozycją. A to wyłącznie z powodu mojej niskiej samooceny, i tego, ze w jakiś sposób się ośmieszę, plus myślenie, że jak komuś się spodobam, sam przyjdzie (no ale ze miałam się za beznadziejna, wiedziałam że to się nie zdarzy).Teraz, jak na to patrzę z perspektywy czasu, to niby rozumiem, bo pamiętam te emocje, ale naprawdę , przecież faceci też mogą tak mieć, co nie? I już się tak tym nie przejmuję.
Tylko dlaczego Wy nie możęcie zrobić pierwzego kroku, jeśli NIE WIECIE czy facet jest zainteresowany czy nie?
Zapraszam na kawę.
W tę sobotę, będzie dużo starodawnych, słowiańskich atrakcji. ![]()
Również uważam, że są mężczyźni, którzy potrzebują co najmniej ośmielenia, a propozycja wspólnej kawy czy spaceru, jeśli zostanie "podana" w odpowiedni sposób, to z jednej strony do niczego nie zobowiązuje, a z drugiej jest sygnałem, że może warto na tę konkretnie kobietę zwrócić szczególną uwagę. Mam sporo znajomych wśród mężczyzn i czasem, kiedy ze sobą luźno rozmawiamy, przemycają informacje, że nie mieliby nic przeciwko inicjatywie kobiety. To ich zachęca, ośmiela, a równocześnie pokazuje, że są dla danej osoby w określony sposób interesujący, choćby to miała być tylko ciekawa rozmowa czy wspólne spędzenie ze sobą godziny czy dwóch. To może nic nie znaczyć, a może, jeśli oboje są wolni i poszukujący, jakoś ich do siebie zbliżyć.
Osobiście jeśli dostaję zaproszenie na kawę od kolegi (zdarza się), który jest żonaty i ma świadomość, że jestem w związku, traktuję to jak zwykłą kawę z informacją, że dobrze mu się ze mną rozmawia, gdybym jednak była w innej sytuacji, całkiem możliwe, że patrzyłabym na to nieco inaczej. Sądzę, że dokładnie tak samo wygląda to po drugiej stronie.
Generalnie nie miałabym problemu z wyjściem z inicjatywą, ale ja jestem urodzoną dyplomatką, rozegrałabym to tak, że nawet odmowa nie spowodowałaby u mnie poczucia zażenowania
. W każdym razie jakby facet naprawdę mnie sobą zainteresował, to wiedziałby o tym
, bo można to przecież okazać na mnóstwo sposobów.
bagienni_k napisał/a:Tylko dlaczego Wy nie możęcie zrobić pierwzego kroku, jeśli NIE WIECIE czy facet jest zainteresowany czy nie?
Zapraszam na kawę.
W tę sobotę, będzie dużo starodawnych, słowiańskich atrakcji.
"po swojemu"
?
takie buty
no co ?
nic nie mówię przecież więcej ![]()
takie tam ploteczki forumowe ![]()
bagienni_k napisał/a:Tylko dlaczego Wy nie możęcie zrobić pierwzego kroku, jeśli NIE WIECIE czy facet jest zainteresowany czy nie?
Zapraszam na kawę.
W tę sobotę, będzie dużo starodawnych, słowiańskich atrakcji.
Czemu nie?
Gdyby tylko czas pozwolił i okoliczności(brak obowiązków), to pisałbym się
Nawet bym przejechał na drugi koneic Polski na tą kawę ![]()
Przejedź, Bagienniku, przejedź:)
A wydaje mi się, że daleko nie masz...
KoralinaJones napisał/a:bagienni_k napisał/a:Tylko dlaczego Wy nie możęcie zrobić pierwzego kroku, jeśli NIE WIECIE czy facet jest zainteresowany czy nie?
Zapraszam na kawę.
W tę sobotę, będzie dużo starodawnych, słowiańskich atrakcji.Czemu nie?
Gdyby tylko czas pozwolił i okoliczności(brak obowiązków), to pisałbym się
Nawet bym przejechał na drugi koneic Polski na tą kawę
Gdyby tylko...bla bla bla
Właśnie dlatego nie proponują nie wiedząc nawet czy jest zainteresowany ![]()
Gdyby był a faktycznie nie mógł zaproponował by inny termin spotkania i okoliczności.
Dlatego zaproszenie musi być czymś wypracowane z obu stron.
Tyle w temacie ![]()
Przejedź, Bagienniku, przejedź:)
A wydaje mi się, że daleko nie masz...
Z 70km raptem
ale zostawmy ich w spokoju ![]()
dyskrecja jest naszą dewizą
Założmy przynajmniej, że propozycja jest całkiem poważna a nie wypracowana wyłącznie na potrzeby propagandowe ;P
Akurat nie zawsze człowiek jest w stanie wszystsko rzucić i lecieć do "ukochanej"
i zaproponuje wtedy właśnie inny termin, nie widzę przeszkód ;P
Ech... u mnie też dziś są Wianki, w dodatku na Uroczysku (nie wiedziałam, że takowe mamy).
gman98v2 napisał/a:Czyli facet ma wszystko robić.
A niech facet robi wszystko. W czym problem? Zmęczy się czy jak?
To samo mogę mogę powiedzieć, czy kobieta się zmęczy, jeśli sama zacznie.
Jeśli sam uważasz, że wszystko Ty musisz robić, to nie mam pytań.
No dobra. To zagadka. Jest mężczyzna, jest częsty kontakt ( nie specjalnie, ale powiedzmy, że często on i ona wpadają na siebie). Są rozmowy, ale nie, że na kawie, ale takie przy okazji. Czasem trwają 5 minut czasem godzinę, zależy od okoliczności. On dużo o sobie opowiada o pracy, o przeszłości. Jak się spotykają właśnie przypadkiem, On się cieszy, albo mówi żeby zaczekała chwilę, podejdą kawałek razem, często razem więc spacerują i rozmawiają. Ona wie, że oprócz rozmów podoba się fizycznie jemu, bo to się wie. On jednak nie wykazuje innej inicjatywy, nie ma propozycji np wieczornego wyjścia. Jest zainteresowany, czy to tylko kolega? Aha, ona stwarza sytuację do dalszego kontynuowania znajomości, On jednak nadal nie robi kroku, są tylko rozmowy.
Co o tym sądzić?
Tyle w temacie
No nie wiem
Wyrazy uznania autentyczne i szczere - błyskawiczny"atak" precyzyjny
znakomite wyczucie momentu do "skoku"
No dobra. To zagadka. Jest mężczyzna, jest częsty kontakt ( nie specjalnie, ale powiedzmy, że często on i ona wpadają na siebie). Są rozmowy, ale nie, że na kawie, ale takie przy okazji. Czasem trwają 5 minut czasem godzinę, zależy od okoliczności. On dużo o sobie opowiada o pracy, o przeszłości. Jak się spotykają właśnie przypadkiem, On się cieszy, albo mówi żeby zaczekała chwilę, podejdą kawałek razem, często razem więc spacerują i rozmawiają. Ona wie, że oprócz rozmów podoba się fizycznie jemu, bo to się wie. On jednak nie wykazuje innej inicjatywy, nie ma propozycji np wieczornego wyjścia. Jest zainteresowany, czy to tylko kolega? Aha, ona stwarza sytuację do dalszego kontynuowania znajomości, On jednak nadal nie robi kroku, są tylko rozmowy.
Co o tym sądzić?
Zamiast " stwarzać sytuację do kontynuowania" sądzę, że powinna powiedzieć " słuchaj, coraz bardziej mi się podobasz, myślisz ,że moglibyśmy przestawać spotykać się tylko przypadkiem?".
A tak, to nie wiem co o tym sądzić.
Znaczy, wygląda na to, że facet nie wie, czego chce.
Więc bym spytała, bo lubię jasne sytuację.
Czemu nie?
Gdyby tylko czas pozwolił i okoliczności(brak obowiązków), to pisałbym się
Nawet bym przejechał na drugi koneic Polski na tą kawę
Jeśli bierzesz pod uwagę nawet drugi koniec Polski, to i czas, i obowiązki wydają się być wyłącznie wymówką
. Dlaczego? Bo nie uwierzę, że nie jesteś w stanie jakoś tego ogarnąć. To tylko kawa przecież
.
Niemniej to nic osobistego, a jedynie za Koraliną Jones usiłuję pokazać pewien mechanizm.
Tak na marginesie, to Kremik nam wsiąkł jak kamfora - po tym, kiedy otrzymał propozycję wspólnego wyjścia. Wcześniej aktywny, wyszczekany, a w zderzeniu z realiami zwyczajnie stchórzył.
Czyżby do dziś nie mógł uwierzyć, że to była szczera propozycja, która pojawiła się pomimo braku słusznego wzrostu?
rossanka napisał/a:No dobra. To zagadka. Jest mężczyzna, jest częsty kontakt ( nie specjalnie, ale powiedzmy, że często on i ona wpadają na siebie). Są rozmowy, ale nie, że na kawie, ale takie przy okazji. Czasem trwają 5 minut czasem godzinę, zależy od okoliczności. On dużo o sobie opowiada o pracy, o przeszłości. Jak się spotykają właśnie przypadkiem, On się cieszy, albo mówi żeby zaczekała chwilę, podejdą kawałek razem, często razem więc spacerują i rozmawiają. Ona wie, że oprócz rozmów podoba się fizycznie jemu, bo to się wie. On jednak nie wykazuje innej inicjatywy, nie ma propozycji np wieczornego wyjścia. Jest zainteresowany, czy to tylko kolega? Aha, ona stwarza sytuację do dalszego kontynuowania znajomości, On jednak nadal nie robi kroku, są tylko rozmowy.
Co o tym sądzić?Zamiast " stwarzać sytuację do kontynuowania" sądzę, że powinna powiedzieć " słuchaj, coraz bardziej mi się podobasz, myślisz ,że moglibyśmy przestawać spotykać się tylko przypadkiem?".
A tak, to nie wiem co o tym sądzić.
Znaczy, wygląda na to, że facet nie wie, czego chce.
Więc bym spytała, bo lubię jasne sytuację.
Ja to odebralam jako brał zainteresowania.
Panie z forum, jakie macie zdanie na temat pierwszej propozycji spotkania. Czy powinna wyjść od mężczyzny? Czy jednak, ponieważ, jak tu niektórzy krzyczą mamy uprawnienie, czy Baska może powiedziec: Słuchaj Darek, zapraszam Cię w piątek do kina, co ty na to? (Ewentualnie kolacje, spacer we dwoje, koncert i tym podobne, a wiadomo, że to będzie randka).
Ja uważam, że pierwsze zaproszenie powinno wypłynąć od strony faceta. Niemniej jednak też uważam, że kobieta w jakiś choćby subtelny sposób powinna dać mu znać, że jest zainteresowana. Uśmiech, rozmowa, cokolwiek.
Zgadzam się jednak z rossanką, że jak to kobieta o faceta zabiaga i pierwsza coś proponuje, to pozamiatane. No nie!
Założmy przynajmniej, że propozycja jest całkiem poważna a nie wypracowana wyłącznie na potrzeby propagandowe ;P
Akurat nie zawsze człowiek jest w stanie wszystko rzucić i lecieć do "ukochanej"
i zaproponuje wtedy właśnie inny termin, nie widzę przeszkód ;P
Dobre sobie, bagiennik, mów do mnie jeszcze ![]()
Powinien rzucić wszystko i lecieć jak na skrzydłach
Oczywiście nikt oprócz niego nie musi o tym fakcie wiedzieć.
rossanka napisał/a:Panie z forum, jakie macie zdanie na temat pierwszej propozycji spotkania. Czy powinna wyjść od mężczyzny? Czy jednak, ponieważ, jak tu niektórzy krzyczą mamy uprawnienie, czy Baska może powiedziec: Słuchaj Darek, zapraszam Cię w piątek do kina, co ty na to? (Ewentualnie kolacje, spacer we dwoje, koncert i tym podobne, a wiadomo, że to będzie randka).
Ja uważam, że pierwsze zaproszenie powinno wypłynąć od strony faceta. Niemniej jednak też uważam, że kobieta w jakiś choćby subtelny sposób powinna dać mu znać, że jest zainteresowana. Uśmiech, rozmowa, cokolwiek.
Zgadzam się jednak z rossanką, że jak to kobieta o faceta zabiaga i pierwsza coś proponuje, to pozamiatane. No nie!
Ja również uważam, że propozycja pierwszego spotkania (nie musi to być nawet jakieś super oficjalne zaproszenie nie wiadomo dokąd) powinna wyjść od faceta. Nigdy nie zapraszałam i zapraszać mężczyzny nie zamierzam. Zaprosić to ja sobie mogę kolegów z pracy na popołudniowe piwo a nie mężczyznę, który okazuje mi zainteresowanie. To jest autodyskwalifikacja.
bagienni_k napisał/a:Założmy przynajmniej, że propozycja jest całkiem poważna a nie wypracowana wyłącznie na potrzeby propagandowe ;P
Akurat nie zawsze człowiek jest w stanie wszystko rzucić i lecieć do "ukochanej"
i zaproponuje wtedy właśnie inny termin, nie widzę przeszkód ;P
Dobre sobie, bagiennik, mów do mnie jeszcze
Powinien rzucić wszystko i lecieć jak na skrzydłach
Oczywiście nikt oprócz niego nie musi o tym fakcie wiedzieć.
I jeszcze potencjalnie jakieś 279 osób z forum widzi akurat w tej chwili ![]()
Skrzydła jeszcze nie gotowe ![]()
Bagienniku jest jeszcze inna możliwość to podejrzana sprawa jest tak w ogóle ![]()
babskie konszachty, taroty, przysługi etc
Jesteś poddawany testowi na wierność.
Tak może być
Trzymaj się ![]()
Ja również uważam, że propozycja pierwszego spotkania (nie musi to być nawet jakieś super oficjalne zaproszenie nie wiadomo dokąd) powinna wyjść od faceta. Nigdy nie zapraszałam i zapraszać mężczyzny nie zamierzam. Zaprosić to ja sobie mogę kolegów z pracy na popołudniowe piwo a nie mężczyznę, który okazuje mi zainteresowanie. To jest autodyskwalifikacja.
Dokładnie. Chyba nie znam żadnego przypadku "happy endu" kiedy to kobieta się starała o faceta. Może wyjątkiem są te, kiedy kobieta z założenia ma dominować i sobie jakiegoś "kapcia" okręca wokół palca. A potem nim pomiata. To są jednak toskyczne relacje ale niektórym może to odpowiadać, że nie mają nic do powiedzenia i wykonują tylko to co im kobieta powie.
Żeby nie było, też nie jestem za tym by "grać niedostępną", ale delikatnie, subtelnie pokazać, że ktoś nam się podoba. Uśmiech, rozmowa zwykle wystarczy. A co dalej i jak to już czas pokaże. Jednak jak facet wtedy wyjdzie z inicjatywą spotkania, to na 90% dojdzie ono do skutku. Czy potem będzie drugie już nie wiadomo ale... od czegoś trzeba zacząć.
Jakiś nie trafia do mnie to co piszą Róż i Koralina.
Co to znaczy " starać się o kogoś"?
Znaczy, teoretycznie wiem, ale brzmi to jak jakieś prawie oblężenie, że jedna strona staje na rzęsach, a druga ulega, albo nie.
Tymczasem gdy dwoje ludzi się spotyka ( z obojętnie czyjej inicjatywy), to obydwoje czują, czy im zależy, czy jest chemia i czy iskrzy. Czyli obydwoje niejako się " starają". Starają się stworzyć jak najlepsze pole do poznania drugiej osoby.
W tym jest zawarty oczywiście motyw zdobywania i oczarowania , ale musi to działać po obu stronach.
bagienni_k napisał/a:Czemu nie?
Gdyby tylko czas pozwolił i okoliczności(brak obowiązków), to pisałbym się
Nawet bym przejechał na drugi koneic Polski na tą kawę
Jeśli bierzesz pod uwagę nawet drugi koniec Polski, to i czas, i obowiązki wydają się być wyłącznie wymówką
. Dlaczego? Bo nie uwierzę, że nie jesteś w stanie jakoś tego ogarnąć. To tylko kawa przecież
.
Niemniej to nic osobistego, a jedynie za Koraliną Jones usiłuję pokazać pewien mechanizm.Tak na marginesie, to Kremik nam wsiąkł jak kamfora - po tym, kiedy otrzymał propozycję wspólnego wyjścia. Wcześniej aktywny, wyszczekany, a w zderzeniu z realiami zwyczajnie stchórzył.
Czyżby do dziś nie mógł uwierzyć, że to była szczera propozycja, która pojawiła się pomimo braku słusznego wzrostu?
Olinko Wiem, że nadchodza takie momenty, że jak nagle jedna strona stanie twardo przy swoim, to NIC go nie przekona..Nawet, jak zdpolność do teleportacji czy rozdwojenia się, jest póki co wyzwaniem dla współczesnej fizyki.. ;P
-----------------------------
Ale ok, załóżmy twardo, żę obowiązek wyjscia faceta z inicjatywą jest świętym prawem i wręcz przykazem, które musi być bezwględnie przestrzegane. Inaczej facet jest przegrywem, bo jest np. nieco nieśmały..Ale nieśmiała kobieta to już nic złego..Jeśli kobieta "ośmieli się" zagadać pierwsza, to już mamy niewyobrażalną wtopę..
Już nawet nie hipokryzja, ale "sztywność" w niektórych kwestiach mnie wręcz przeraża...
Roxann napisał/a:rossanka napisał/a:Panie z forum, jakie macie zdanie na temat pierwszej propozycji spotkania. Czy powinna wyjść od mężczyzny? Czy jednak, ponieważ, jak tu niektórzy krzyczą mamy uprawnienie, czy Baska może powiedziec: Słuchaj Darek, zapraszam Cię w piątek do kina, co ty na to? (Ewentualnie kolacje, spacer we dwoje, koncert i tym podobne, a wiadomo, że to będzie randka).
Ja uważam, że pierwsze zaproszenie powinno wypłynąć od strony faceta. Niemniej jednak też uważam, że kobieta w jakiś choćby subtelny sposób powinna dać mu znać, że jest zainteresowana. Uśmiech, rozmowa, cokolwiek.
Zgadzam się jednak z rossanką, że jak to kobieta o faceta zabiaga i pierwsza coś proponuje, to pozamiatane. No nie!Ja również uważam, że propozycja pierwszego spotkania (nie musi to być nawet jakieś super oficjalne zaproszenie nie wiadomo dokąd) powinna wyjść od faceta. Nigdy nie zapraszałam i zapraszać mężczyzny nie zamierzam. Zaprosić to ja sobie mogę kolegów z pracy na popołudniowe piwo a nie mężczyznę, który okazuje mi zainteresowanie. To jest autodyskwalifikacja.
Śmiechłem, serio.
KoralinaJones napisał/a:Roxann napisał/a:Ja uważam, że pierwsze zaproszenie powinno wypłynąć od strony faceta. Niemniej jednak też uważam, że kobieta w jakiś choćby subtelny sposób powinna dać mu znać, że jest zainteresowana. Uśmiech, rozmowa, cokolwiek.
Zgadzam się jednak z rossanką, że jak to kobieta o faceta zabiaga i pierwsza coś proponuje, to pozamiatane. No nie!Ja również uważam, że propozycja pierwszego spotkania (nie musi to być nawet jakieś super oficjalne zaproszenie nie wiadomo dokąd) powinna wyjść od faceta. Nigdy nie zapraszałam i zapraszać mężczyzny nie zamierzam. Zaprosić to ja sobie mogę kolegów z pracy na popołudniowe piwo a nie mężczyznę, który okazuje mi zainteresowanie. To jest autodyskwalifikacja.
Śmiechłem, serio.
Bo? Bo nigdy nie zdobyłeś się na pierwszy krok czy bo jesteś tak "leniwy", że to kobieta powinna Cię zaprosić na spotkanie jako pierwsza?
Dla mnie to naturalne, że pierwszy krok należy do faceta.
gman98v2 napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Ja również uważam, że propozycja pierwszego spotkania (nie musi to być nawet jakieś super oficjalne zaproszenie nie wiadomo dokąd) powinna wyjść od faceta. Nigdy nie zapraszałam i zapraszać mężczyzny nie zamierzam. Zaprosić to ja sobie mogę kolegów z pracy na popołudniowe piwo a nie mężczyznę, który okazuje mi zainteresowanie. To jest autodyskwalifikacja.
Śmiechłem, serio.
Bo? Bo nigdy nie zdobyłeś się na pierwszy krok czy bo jesteś tak "leniwy", że to kobieta powinna Cię zaprosić na spotkanie jako pierwsza?
Dla mnie to naturalne, że pierwszy krok należy do faceta.
Przecież pisałem, że próbowałem. Już nie pamiętasz?
Ale się księżniczkom w główkach poyebalo , facet ma robić pierwszy krok hahahahaha trzymajcie mnie ,ciekawe czemu jak czarnuch idzie chodnikiem to pierwszy krok w jego krocze robicie wy?
M!ri napisał/a:rossanka napisał/a:Panie z forum, jakie macie zdanie na temat pierwszej propozycji spotkania. Czy powinna wyjść od mężczyzny? Czy jednak, ponieważ, jak tu niektórzy krzyczą mamy uprawnienie, czy Baska może powiedziec: Słuchaj Darek, zapraszam Cię w piątek do kina, co ty na to? (Ewentualnie kolacje, spacer we dwoje, koncert i tym podobne, a wiadomo, że to będzie randka).
A czy nie można iść do kina z Darkiem koleżeńsko, aby po prostu dobrze się bawić?
Ułatwiać kontakt i stwarzać okazje to nie to samo co przeinwestowywać i pchać się na siłę.
Czym innym jest seksownie się ubrać gdy wiesz, że on tam też będzie, a czym innym pójść do klubu, którego nie lubisz tylko ze względu na niego. Czujesz różnice?A jeśli ułatwia się kontakt, stwarza okazję i dalej nic?
Na przyklad: zepsuło Ci się coś w aucie, wiesz, że on wiecznie grzebie w swoim samochodzie. Mowisz: oj pod maską coś stuka, może sprzęgło się uszkodziło - a slyszysz: musisz pojechać z tym do mechanika?
Jest sens wyskakiwać następnie z propozycją spotkania?
Tutaj nie proponujesz spędzania fajnie czasu tylko prosisz o przysługę. Nikt nie ma obowiązku spełnić Twojej prośby, nawet najlepszy przyjaciel. W drugą stronę też to działa. Nie inwestujesz jeżeli widzisz, że nie ma zwrotu.
No dobra. To zagadka. Jest mężczyzna, jest częsty kontakt ( nie specjalnie, ale powiedzmy, że często on i ona wpadają na siebie). Są rozmowy, ale nie, że na kawie, ale takie przy okazji. Czasem trwają 5 minut czasem godzinę, zależy od okoliczności. On dużo o sobie opowiada o pracy, o przeszłości. Jak się spotykają właśnie przypadkiem, On się cieszy, albo mówi żeby zaczekała chwilę, podejdą kawałek razem, często razem więc spacerują i rozmawiają. Ona wie, że oprócz rozmów podoba się fizycznie jemu, bo to się wie. On jednak nie wykazuje innej inicjatywy, nie ma propozycji np wieczornego wyjścia. Jest zainteresowany, czy to tylko kolega? Aha, ona stwarza sytuację do dalszego kontynuowania znajomości, On jednak nadal nie robi kroku, są tylko rozmowy.
Co o tym sądzić?
Nie chce to nie, jego strata. Schładzasz, bo szkoda czasu.
Strony Poprzednia 1 … 114 115 116 117 118 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 30lat i cały czas sam
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024