Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 95 z 95 ]

66 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-03-01 16:31:37)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Rox, z Twojej perspektywy to chyba najważniejsze, że masz obecnie świetnego i kochajacego faceta, nie? wink To co było lepiej zostawić za sobą. Jeśli masz(miałaś) takie wyczucie, to zapewne dobrze na tym wyszłaś, bo doprowadziło Cię do tego miejsca, gdzie jesteś teraz. To, że od razu stawiałaś sprawę jasno, tylko dobrze o Tobie świadczy smile Jeśli powstaje jakieś jednostronne uczucie, to lepiej od razu sobie sprawę wyjaśnić.

Ja też odbieram to trochę tak, że ten mój A. to jakaś nagroda za wcześniejszy zawód (choć można myśleć, że miałam to trochę na własne życzenie), ale to było.. i nie chcę do tego wracać smile

bagienni_k napisał/a:

Ja potrzebuje zwyczajnie kogoś poznać dłużej, żeby ocenić czy mamy podobne cele w życiu, podbne charakterym, sposób bycia itp Natomiast atrakcyjność fizyczną widać od razu i ciężko znaleźć kobietę, która by mnie odrzucała całkowicie, że nie mógłbym się z nią umówić drugi raz. Jednym słowem, spotykam wiele osób, które są atrakcyjne lub wywołują pożądanie czy nawet zauroczenie, ale nie będę próbował z każdą z nich czegoś tworzyć smile Bo nie wiem, czy to dobry wybór, powinienem miec zatem jakiś punkt zaczepienia, jak choćby wspólne zainteresowania czy pogląd na świat.

Masz o tyle łatwiej, ale może zarazem trudniej, że podobnie jak R_ita wiele osób, które spotykasz uważasz za atrakcyjne. Jednak żeby kogoś bliżej poznać, musisz (raczej) przejąć inicjatywę i umówić z daną osobą a nie tylko czekać co los przyniesie. A jak już wybierzesz jakąś z tych dla Ciebie atrakcyjnych i umówisz raz, drugi, trzeci, to ona z dużym prawdopodobieństwem będzie myślała, że o coś więcej Ci chodzi. Przecież nie chodzi o próbowanie z każdą ale z tą, która Ci podoba i łapiesz z nią jakiś fajny kontakt. Nic samo nie dzieje. Gdyby A. nie zdobył na odwagę by do mnie zagadać i zaprosić na kawę, nie bylibyśmy razem. Oczywiście mogłoby też być tak, że po kawie któreś by uznało, że no jednak nie...
Próbuj Bagennik no chyba, że nie chcesz i wolisz całe życie teoretyzować wink

bagienni_k napisał/a:

Strach się bać, co Ty tam Rox wyprawiałaś te 10 i więcej lat temu smile
A niby kobiety tak pragną miłości a tu bach czysto instrumentalne podejście smile Jak widać warto się przejechać, żeby w końcu znbaleźć swoją przystań smile

Bagiennik, znasz moją historię więc wiesz, że to co się działo 10 lat temu wynikało głownie z takiej a nie innej relacji rodzinnej i po prostu chciałam stamtąd wyrwać. Jak ma się takie problemy i musi polegać na sobie, to nie w głowie romanse.
Zresztą A. był pierwszym facetem, któremu o tym powiedziałam. I o dziwo nie uciekł big_smile

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Roxann napisał/a:

No nie wiem. Może mam takie zdanie ponieważ mi nigdy uczucie nie przyszło po czasie, tzn. miałam kolegów, którzy byli fajni, mili, zabawni ale jak od razu mi się nie spodobał, to i po czasie nie było "chemii". Co nie znaczy, że ich nie lubiłam.
Dla mnie jednak taki związek byłby związkiem z rozsądku czy też z braku laku, a to przecież nie o to chodzi. Szkoda by mi też było czasu tej drugiej osoby i jakichś złudnych nadziei.
Myślę, że najfajniejsze są związki, które zaczynają się fazą fascynacji, zakochania i powoli, swoim rytmem przekształcają w miłość i przyjaźń.
W końcu po coś natura nam dała tą możliwość czy też umiejętność zakochiwania się w drugiej osobie wink Skoro to wszystko opiera się o jakieś skomplikowane procesy biologiczno-chemiczne, to raczej dzieją się one w naszym mózgu od razu.
A co z tym uczuciem zrobimy, to już inna sprawa.

Ja mam niemal bliźniacze doświadczenia. Albo mnie do kogoś od razu ciągnęło, albo ten ktoś był aseksualny i mogłam się z nim przyjaźnić, nawet blisko, ale tak już pozostało. Oczywiście zawsze odbywało się to na klarownych zasadach, co do których żadna ze stron nie miała wątpliwości.
Niemniej nie raz i nie dwa zdarzyło mi się, że kogoś znałam, czasem relatywnie długo, wydawał mi się raczej neutralny, a dopiero po jakimś czasie stwierdzałam "o rany, jaki to jest fajny facet!", ale i wtedy w parze za tym nie szedł pociąg fizyczny ani do tego, by próbować tworzyć z nim związek. Być może taki zbieg okoliczności, a być może to coś jest we mnie.

Już wcześniej wspominałam, że moje małżeństwo zaczęło się podobnie jak Twoje - gdyby mój obecny mąż nie zdobył się na odwagę i do mnie nie zagadał, a potem nie zaprosił na randkę, to prawdopodobieństwo, że mieliśmy szansę po raz kolejny stanąć na swojej drodze było bliskie zera. Z jego strony to była tak wielka determinacja, że zrobił to na oczach moich znajomych, co do których nie mógł wiedzieć, czy któryś z nich nie jest przypadkiem moim partnerem.

68

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Olinka napisał/a:

Już wcześniej wspominałam, że moje małżeństwo zaczęło się podobnie jak Twoje - gdyby mój obecny mąż nie zdobył się na odwagę i do mnie nie zagadał, a potem nie zaprosił na randkę, to prawdopodobieństwo, że mieliśmy szansę po raz kolejny stanąć na swojej drodze było bliskie zera. Z jego strony to była tak wielka determinacja, że zrobił to na oczach moich znajomych, co do których nie mógł wiedzieć, czy któryś z nich nie jest przypadkiem moim partnerem.

My spotkaliśmy się wcześniej w sklepie z akcesoriami domowymi ale to była chwila, po prostu oboje spojrzeliśmy sobie w oczy i potem obróciliśmy za sobą. To był odruch bezwarunkowy. Potem spotkaliśmy się na stacji benzynowej i wtedy do mnie zagadał. Nie ukrywam, że liczyłam na to... wink
Oczywiście po randce mogło okazać, że to nie to i nie mamy o czym gadać ale było inaczej.
Także jak coś "trzepnie" z obu stron to trzepnie i potem nawet fajnie takie rzeczy wspominać, też doceniać właśnie za odwagę. My niby mieszkaliśmy na tej samej dzielnicy ale prawdopodobieństwo kolejnego spotkania też było bliskie zeru. No chyba, że mnie śledził smile

69

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Roxann napisał/a:
R_ita napisał/a:

Ciekawe jest to co piszesz Roxann. Znaczy dla mnie jest ciekawe bo to zupełnie inne, nowe spojrzenie na sprawę, o. Prawda jest taka, że u mnie to jest tak, że... niby podobają mi się praktycznie wszyscy, ale tak naprawdę to nie podoba mi się nikt. Podchodzę dość instrumentalnie, na to by wychodziło. Bo jakaś turbo łatwa stymulacja kawałkiem ciała bez zainteresowania właścicielem (no nazwijmy rzeczy po imieniu) by wyobraźnia działała, nijak miała się do rzeczywistych dokonań. Wręcz przeciwnie, był chłód na wszystkich i nie wchodzenie w relacje z nikim przez x lat. Nawet stymulacja x1000 nie utrudniała tego, by przez pół roku trzymać aktualną znajomość w chłodzie. Pokręcone to jednym słowem.

Dla mnie również to co piszesz jest ciekawe bo zupełnie inne. Jednakże będąc w Twoim wieku również traktowałam facetów dość instrumentalnie, nie angażowałam uczuciowo. Z różnych względów. Moje podejście do spraw damsko-męskich zmieniło po 30-tce kiedy, że tak to ujmę "trafiła kosa na kamień" i jeden facet zabawił moimi uczuciami. Odchorowałam to bardzo.
Był nawet czas, że wolałam być sama i wręcz współczułam osobom zakochanym czy czekającym na TĄ MIŁOŚĆ. Wtedy również mi przeszło przez myśl, że może relacje bez tego uczucia są lepsze, bardziej stabilne i nawet jak nie wyjdzie to łatwiej rozstać ale... problem w tym, że jak się okazało ja nie potrafię w takich związkach być. Nawet bardzo lubiąc daną osobę i widząc jak stara, nie umiałam tego odwzajemnić. Wiadomo, przy odpowiedniej atmosferze i symulacji ochota na seks pojawiała ale nie czułam ot tak pożądania a z czasem wręcz zaczęło mnie to wszystko drażnić i wolałam święty spokój, a chyba nie o to w związku, szczególnie dość świeżym, chodzi. A wiadomo, że jak ta sfera nie gra, to rzutuje na całą resztę.
Był nawet taki czas, że myślałam, że ze mną coś nie tak aż poznałam obecnego partnera. Wpadł mi w oko od razu, co baaardzo rzadko zdarza, a kolejne spotkania tylko potwierdziły, że to jest "to" czy "to ten". Czy na zawsze, nie wiem. Jednak nie zamierzam tym zawracać sobie teraz głowy. wink

Nie no, bez uczuć to bym nie potrafiła ani z kimś być, ani iść do łóżka. Chyba dlatego, mimo, że w głowie się tyle działo przez tyle lat w tej sferze fantazji, to i tak wszystkich odrzucałam. No i gdyby nie uczucia to dalej nie wpuściłabym pewnie żadnego faceta do życia. Bo inną kwestią jest, że nawet fascynacja, silna chemia najpierw pół roku mnie blokowały, a nawet zakochanie prawie przegrało z moimi lękami i budowanym murem przed innymi. Dlatego niby tyle historii podobnych do siebie, a każda inna. Ale tak jak napisałaś Bagiennikowi, z racji, że dla nas tyle osób jest atrakcyjnych fizycznie i pojawia się pożądanie do wielu, to jednak potrzebny jest ten czas na weryfikację reszty. Osobiście przyzwyczaiłam się, że partner powtarza, że on od początku wiedział bo przecież sobie wybrał, ale że u nas wszystko w życiu jak po grudzie, do tego ze mną jak z jajkiem to... no chyba zaglądałaś do mojego wątku kiedyś, to wiesz, jakie gwiazdy z nas. Co do ostatniego zdania, które napisałaś- ja tam wyznaję zasadę, że nic nie ma na zawsze, jest tylko na dziś. A potem się odwracamy w tył i... pół życia przy swoim boku. Tak jeszcze dorzucę, że historia mojej siostry jest niemal identyczna jak Twoja i Olinki. I oby trwało. Tego też Tobie zresztą życzę.

70 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-01 18:15:40)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Opisując historię moich znajomych absolutnie chodziło mi o to, że oni się spotykali i byli ze sobą, nie czując nic do siebie..To byłoby niedorzeczne. Raczej  poprostu musiało się to u nich rozwinąć powoli, zapewne dużo wolniej, niż u Olinki czy Rox smile Zakładam, że jeśli zacżeli się spotykać, to już do siebie coś czuli, bo bez uczuć daleko się nie zajedzie. Znając ich, to uczucie się mogło stopniowo rodzić, zamiast takiego "trzepnięcia", jak to zostało określone gdzieś wyżej..Po prostu znali się wcześniej dłużej, jako przyjaciele czy bliscy znajomi i widocznie uczucie jakoś tam dojrzewało. Tak w ogóle, to ona jest nieco starsza nawet, ale niedużo raptem 2 lata.
Nie wiem, czy R_ita, jako kobieta ma podobnie, ale ja osobiście jestem w stanie odzielić uczucie od pożądania, tzn to pierwsze nie może istnieć bez drugiego, ale to drugie bez pierwszego już tak. Nie muszę kogoś kochać czy nawet być zauroczonym, aby czuć pożądanie. Zatem mijając na ulicy, co najmniej kilka atrakcyjnych kobiet, mogę sobie pofantazkjować o tym czy o tamtym, ale właśnie do związku jeszcze daleka droga, bo można na którymś tam spotkaniu się przejechać. Tym bardziej jeśli druga strona nie mówi o sobie wszystkiego od razu a raczej rzadko tak jest.

71

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
R_ita napisał/a:
Roxann napisał/a:
R_ita napisał/a:

Ciekawe jest to co piszesz Roxann. Znaczy dla mnie jest ciekawe bo to zupełnie inne, nowe spojrzenie na sprawę, o. Prawda jest taka, że u mnie to jest tak, że... niby podobają mi się praktycznie wszyscy, ale tak naprawdę to nie podoba mi się nikt. Podchodzę dość instrumentalnie, na to by wychodziło. Bo jakaś turbo łatwa stymulacja kawałkiem ciała bez zainteresowania właścicielem (no nazwijmy rzeczy po imieniu) by wyobraźnia działała, nijak miała się do rzeczywistych dokonań. Wręcz przeciwnie, był chłód na wszystkich i nie wchodzenie w relacje z nikim przez x lat. Nawet stymulacja x1000 nie utrudniała tego, by przez pół roku trzymać aktualną znajomość w chłodzie. Pokręcone to jednym słowem.

Dla mnie również to co piszesz jest ciekawe bo zupełnie inne. Jednakże będąc w Twoim wieku również traktowałam facetów dość instrumentalnie, nie angażowałam uczuciowo. Z różnych względów. Moje podejście do spraw damsko-męskich zmieniło po 30-tce kiedy, że tak to ujmę "trafiła kosa na kamień" i jeden facet zabawił moimi uczuciami. Odchorowałam to bardzo.
Był nawet czas, że wolałam być sama i wręcz współczułam osobom zakochanym czy czekającym na TĄ MIŁOŚĆ. Wtedy również mi przeszło przez myśl, że może relacje bez tego uczucia są lepsze, bardziej stabilne i nawet jak nie wyjdzie to łatwiej rozstać ale... problem w tym, że jak się okazało ja nie potrafię w takich związkach być. Nawet bardzo lubiąc daną osobę i widząc jak stara, nie umiałam tego odwzajemnić. Wiadomo, przy odpowiedniej atmosferze i symulacji ochota na seks pojawiała ale nie czułam ot tak pożądania a z czasem wręcz zaczęło mnie to wszystko drażnić i wolałam święty spokój, a chyba nie o to w związku, szczególnie dość świeżym, chodzi. A wiadomo, że jak ta sfera nie gra, to rzutuje na całą resztę.
Był nawet taki czas, że myślałam, że ze mną coś nie tak aż poznałam obecnego partnera. Wpadł mi w oko od razu, co baaardzo rzadko zdarza, a kolejne spotkania tylko potwierdziły, że to jest "to" czy "to ten". Czy na zawsze, nie wiem. Jednak nie zamierzam tym zawracać sobie teraz głowy. wink

Nie no, bez uczuć to bym nie potrafiła ani z kimś być, ani iść do łóżka. Chyba dlatego, mimo, że w głowie się tyle działo przez tyle lat w tej sferze fantazji, to i tak wszystkich odrzucałam. No i gdyby nie uczucia to dalej nie wpuściłabym pewnie żadnego faceta do życia. Bo inną kwestią jest, że nawet fascynacja, silna chemia najpierw pół roku mnie blokowały, a nawet zakochanie prawie przegrało z moimi lękami i budowanym murem przed innymi. Dlatego niby tyle historii podobnych do siebie, a każda inna. Ale tak jak napisałaś Bagiennikowi, z racji, że dla nas tyle osób jest atrakcyjnych fizycznie i pojawia się pożądanie do wielu, to jednak potrzebny jest ten czas na weryfikację reszty. Osobiście przyzwyczaiłam się, że partner powtarza, że on od początku wiedział bo przecież sobie wybrał, ale że u nas wszystko w życiu jak po grudzie, do tego ze mną jak z jajkiem to... no chyba zaglądałaś do mojego wątku kiedyś, to wiesz, jakie gwiazdy z nas. Co do ostatniego zdania, które napisałaś- ja tam wyznaję zasadę, że nic nie ma na zawsze, jest tylko na dziś. A potem się odwracamy w tył i... pół życia przy swoim boku. Tak jeszcze dorzucę, że historia mojej siostry jest niemal identyczna jak Twoja i Olinki. I oby trwało. Tego też Tobie zresztą życzę.

R_ita, tak znam Twoją historię i też życzę Ci wszystkiego dobrego i przede wszystkim zdrowego dzidziusia smile
Niemiej, jak pamiętam, pisałaś, że z tym facetem przegadałaś godziny i od tego zaczęło.
U mnie niby zaczęło od przypadkowego spotkania ale na umówionej kawie tematy nie kończyły i nie mogliśmy się rozstać.
Kolejne spotkania tylko to potwierdzały. Seks przyszedł później, choć przyznam, że sama trochę tę relację przyśpieszyłam moim brakiem zaufania. Wiesz, po 30-stce, kiedy facet starszy to różne trupy w szafie może trzymać. Ja wiedziałam, że mnie "bierze" ale nie chciałam powtórki. Dlatego też dość szybko działałam. W Twoim wieku jeszcze tych problemów nie ma lub rzadko. Tzn mam tu na myśli inną rodzinę, dzieci na boku.
Masakra jak wielu facetów (też pewnie kobiet) na te temat kłamie. Najgorsze, że czasem naprawdę ciężko sprawdzić.
Dlatego ja poznając A. i będąc 35+ nie cackałam tylko od razu chciałam poznać jego status. On był z jednej strony w szoku ale z drugiej rozumiał. A i tak coś znaczącego wyszło po czasie.
Młodość rządzi innymi prawami i też inne "problemy" dane osoby dotykają.
Ja Wam życzę byście OBOJE stanęli na wysokości zadania i by Wam wiodło smile

72

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, czy R_ita, jako kobieta ma podobnie, ale ja osobiście jestem w stanie odzielić uczucie od pożądania, tzn to pierwsze nie może istnieć bez drugiego, ale to drugie bez pierwszego już tak. Nie muszę kogoś kochać czy nawet być zauroczonym, aby czuć pożądanie. Zatem mijając na ulicy, co najmniej kilka atrakcyjnych kobiet, mogę sobie pofantazkjować o tym czy o tamtym, ale właśnie do związku jeszcze daleka droga, bo można na którymś tam spotkaniu się przejechać. Tym bardziej jeśli druga strona nie mówi o sobie wszystkiego od razu a raczej rzadko tak jest.

Roxann, bardzo dziękuję smile

Bagienniku, tak, tak mam. Ale tu dorzucam kwestię, że z racji braku uczuć na pożądaniu i dzikich fantazjach i tak by się skończyło. W głowie to niech się dzieje co chce i z kim chce, ale do czynów to już uczucia.

73

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Coś w tych Waszych fantazjach jest smile Jak cżłowiek o tym czyta to się włos na głowie jeży smile Dobrze, że większość z tego zostaje w sferze fantazji wink

74

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
R_ita napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, czy R_ita, jako kobieta ma podobnie, ale ja osobiście jestem w stanie odzielić uczucie od pożądania, tzn to pierwsze nie może istnieć bez drugiego, ale to drugie bez pierwszego już tak. Nie muszę kogoś kochać czy nawet być zauroczonym, aby czuć pożądanie. Zatem mijając na ulicy, co najmniej kilka atrakcyjnych kobiet, mogę sobie pofantazkjować o tym czy o tamtym, ale właśnie do związku jeszcze daleka droga, bo można na którymś tam spotkaniu się przejechać. Tym bardziej jeśli druga strona nie mówi o sobie wszystkiego od razu a raczej rzadko tak jest.

.

Fajnie, że tak czujesz ale czy coś w tym kierunku zrobiłeś? Czy chcesz?

75

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Rox, to są moje odczucia, jakie mam w tym momencie, opisuję po prostu swoje podejście. Jeśli będę chciał coś z tym zrobić, to zadziałam wink

R_ita Również wierzę i życzę Ci, aby się wszystko ułożyło. Pomimo sporych różnic, choćby kulturowych między Wami, wygląda na to, żę Wam się pięknie ułoży smile
Dawaj znać w swoim wątku smile

76

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Rox, to są moje odczucia, jakie mam w tym momencie, opisuję po prostu swoje podejście. Jeśli będę chciał coś z tym zrobić, to zadziałam wink

Nie ten wątek ale pytanie co musiałoby się stać byś zadziałał?
Masz już 30+, uważasz, że kobieta powinna przejąć inicjatywę czy po prosu nie chcesz związku z kobietą?
Ot tak ciekawi mnie Twoje podejście. Tym bardziej że doświadczenia związkowego nie masz.

77

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Nie jestem Ci w stanie precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Wiem tyle, że nie mam aż takiego parcia na związek, jak zdecydowana większość, jak również nie czuje z powodu braku bliskiej osoby specjalnych problemów. Z drugiej strony nie izoluje się od ludzi, nawiązuje znajomości, więc kto wie, co się wydarzy? Wiem też, że brak partnera nie wpływa aż tak negatywnie na moje życie, żebym nie mógł się realizowac w inny sposób. Zatem nie jest możliwe zamknięcie się na innych, ale specjanie się nie skupiam na szukaniu wink Co będzie, to będzie wink

78

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

A ja trochę z innej strony się wypowiem, choć pytanie było do panów.... Uważam, że bardzo duży wpływ na trwałość związku ma jednak to czy ktoś już przeżył w życiu taką "strzałę amora" czy nie. I to nie koniecznie z tą osobą z którą aktualnie jest.
Myślę, że ktoś kto przeżył choć raz taką głęboką, intensywną fascynację, to po prostu wie, że to mija. Że to może oczywiście się przekształcić w coś trwałego ale nie musi. I kiedy pojawi mu się takie zauroczenie znowu, a jest aktualnie w związku, będzie umiał przewartościować i wybrać to co jest dla niego ważniejsze.
Jeśli jednak ktoś nigdy nie przeżył czegoś takiego, to może go nagle piorun trafić w kryzysie wieku średniego, jak już będzie w długotrwałym związku obciążony dziećmi i kredytami, a wtedy łatwo pomylić takie zauroczenie z czymś wyjątkowym na tyle, że odbierze komuś rozum. A tu szanse 50/50... Bo to może być ktoś na całe życie ale nie musi...
Prawda jest taka, że w strzałę amora nie wierzą ci, którzy jej nie doświadczyli, ale trafić może każdego. Potem są tłumaczenia: nigdy nie przypuszczałem/łam, że mnie coś takiego spotka, to było silniejsze ode mnie itp. Można sobie dziś mówić że to bzdury i śmiać się z tego (tak było np. z moim exem - śmiał się z miłości od pierwszego wejrzenia a teraz proszę, sam jej doświadczył) dopóki się nie przytrafi. Także, strzeż się Bagiennik big_smile

79

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Pikupik2019 Sęk w tym, że ja przeżyłem takie uderzenie pioruna smile Nie skończyło się to pomyślnie, ale nawet nie wspominam dobrze tego stanu, kiedy jeszcze nie było do końca widaomo, jak się to skończy.
Jeszcze to takie wakacyjne zauroczenie, więc zbyt szybko się wszytko potoczyło. Dlatego nie lubię takich porywów i gwałtownych wybuchów smile Kto wie, jakby się to skończyło, gdybyśmy mogli znajomość rozwijać wolniej...

80 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-03-01 23:21:21)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Pikupik2019 napisał/a:

A ja trochę z innej strony się wypowiem, choć pytanie było do panów.... Uważam, że bardzo duży wpływ na trwałość związku ma jednak to czy ktoś już przeżył w życiu taką "strzałę amora" czy nie. I to nie koniecznie z tą osobą z którą aktualnie jest.
Myślę, że ktoś kto przeżył choć raz taką głęboką, intensywną fascynację, to po prostu wie, że to mija. Że to może oczywiście się przekształcić w coś trwałego ale nie musi. I kiedy pojawi mu się takie zauroczenie znowu, a jest aktualnie w związku, będzie umiał przewartościować i wybrać to co jest dla niego ważniejsze.
Jeśli jednak ktoś nigdy nie przeżył czegoś takiego, to może go nagle piorun trafić w kryzysie wieku średniego, jak już będzie w długotrwałym związku obciążony dziećmi i kredytami, a wtedy łatwo pomylić takie zauroczenie z czymś wyjątkowym na tyle, że odbierze komuś rozum. A tu szanse 50/50... Bo to może być ktoś na całe życie ale nie musi...
Prawda jest taka, że w strzałę amora nie wierzą ci, którzy jej nie doświadczyli, ale trafić może każdego. Potem są tłumaczenia: nigdy nie przypuszczałem/łam, że mnie coś takiego spotka, to było silniejsze ode mnie itp. Można sobie dziś mówić że to bzdury i śmiać się z tego (tak było np. z moim exem - śmiał się z miłości od pierwszego wejrzenia a teraz proszę, sam jej doświadczył) dopóki się nie przytrafi. Także, strzeż się Bagiennik big_smile


Uwielbiam takie historie, jak ludzie sie poznawali. Nawet nie spodziewalam sie takiego odzewu.

Natomiast pierwszy raz sie stykam z aspektem przedstawionym przec Ciebie, Pikupik. Tzn nawet raz poznalam kogos, kto po wielu zwiazkach zaczal dosc mooozooolnie rozwijac kolejne. "Rozwijac" to nawet zbyt wiele powiedziane. Uzasadnieniem bylo wlasnie, ze te wczesniejsze, ktore szybko przebiegaly, rownie szybko, np po roku sie rozpadaly. Mozliwe ze chodzilo wlasnie o taka gleboka, intensywna fascynacje/ grom z jasnego nieba, choc nie znam szczegolow.
Z drugiej strony powatpiewam, ze majac tyle zwiazkow na koncie jest sie zdolnym do utworzenia czegos trwalego.

81 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-03 21:51:15)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Ja bardzo marzę o początku spokojnym i subtelnym, o tym żeby zaczynać od przyjaźni, sympatii, które narastają z czasem.  Chciałabym się po prostu z kimś poznawać. Zachłystywanie się człowiekiem od pierwszego wejrzenia kojarzy mi się z naiwnością.
Niestety,  z tą moją rezerwą czuję się chwilami totalnym dinozaurem  i wybrykiem natury hmm

82 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-03-03 22:14:13)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Piegowata'76 napisał/a:

Niestety,  z tą moją rezerwą czuję się chwilami totalnym dinozaurem  i wybrykiem natury hmm

Ta znowu swoje ja cię kręcę   
Dzień bez dowalenia sobie dniem straconym.

Są nietotalne dinozaury ?

83

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Przecież początek taki czy inny- nie wybieramy tego:) jaki jest taki jest i to nie ma znaczenia dla tego jak to będzie dalej.
Czasami potrzebne są te gwałtowne początki by przebić się przez obcość,  ale to nie jest przecież nic wymuszonego i musi być WZAJEMNE.

84 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-03 22:55:44)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Chyba jaszczurki są nietotalnymi wink  Jakaś ewolucyjna spuścizna.

Codziennie sobie nie dowalam wink  ale gdy człowiek co rusz jest odrzucany  albo piętnowany za to, że jest jaki jest,  albo "tylko’  nie rozumiany, to czasem  jednak przykro.

85

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
paslawek napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Niestety,  z tą moją rezerwą czuję się chwilami totalnym dinozaurem  i wybrykiem natury hmm

Ta znowu swoje ja cię kręcę   
Dzień bez dowalenia sobie dniem straconym.

Ty chyba nie wiesz jaki to jest silny imperatyw smile Ja to znam.

86 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-03-04 10:07:44)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Piegowata'76 napisał/a:

Niestety,  z tą moją rezerwą czuję się chwilami totalnym dinozaurem  i wybrykiem natury hmm

Poradziłabym Tobie mniej skupiać się na sobie, a bardziej na ludziach, których poznajesz, bo rezerwa to przeważnie wynika z tego, źe patrzy się na innych przez pryzmat siebie i tego, jak się samemu jest odbieranym, jak się samemu prezentuje, itp.

87

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

No, takimi nietotalnymi dinozaurami, które możemy na codzień oglądać są pewne opierzone i latające kręgowce smile

Niemniej, podobnie jak Piegus, doceniam bardziej możliwość powolnego nawiązywania znajomości, niezależnie, czy dotyczy związku czy czegokolwiek innego. Relacja, opierajaća się na przyjaźni wydaje mi się trwalsza niż na samych iskrach, które pojawiając się znienacka.

88 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-04 10:52:44)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Magdaleno, masz sporo racji. Tyle że jak napisał Misinx, ten "imperatyw" bywa bardzo silny.
W ostatniej znajomości spróbowałam sprawę rezerwy rozegrać trochę inaczej i okazało się to skuteczną strategią. Ale też trafiłam na człowieka, który zaakceptował mnie najnormalniej w świecie. A rzadko kto akceptuje, albo tak pechowo trafiam.
Nie tak dawno odprawiłam z kwitkiem faceta, który z uporem maniaka nagabywał, czy dostanie buziaka, gdy się spotkamy na żywo. Raz i drugi byłam uprzejma, przedstawiłam swoje stanowisko grzecznie, ale za kolejnym napisałam, że mnie takie nagabywanie wkurrr...
Byłam też jesienią na spotkaniu z facetem, który się całkiem do rzeczy wydawał. Przymknęłam oko na jakieś "niewinne" żarciki przed spotkaniem, ale gdy po spotkaniu znowu coś o seksie zaczął, powiedziałam bez ogródek, że nie lubię takiego gadania, zostałam "poinformowana", że jestem zimną kobietą.
No, nie mogę.... wzbiera we mnie złość i chęć solidnego zak...wowania na samo wspomnienie. Gdzie się podziali normalni, dobrze wychowani faceci i dlaczego mają mnie w nosie???


Bagiennik, u mnie to nawet nie kwestia kalkulacji. Dla mnie obcy to obcy, choćby nie wiem, jak był uroczy i przystojny. Z obcym nie mam na tyle swobody i spontaniczności, by się porwać emocjom. Przez kawał życia, a zresztą i dziś uważam to za najnaturalniejsze w świecie. Przecież i z przyjaciółką nie od razu byłam w przyjaźni, spotykałyśmy się, spędzałyśmy razem czas i nawet nie wiadomo kiedy stałyśmy się jak siostry.
Nie mam ochoty inaczej, to jakieś sztuczne.

89

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Piegowata'76 napisał/a:

Magdaleno, masz sporo racji. Tyle że jak napisał Misinx, ten "imperatyw" bywa bardzo silny.

Ach tak, czyli to, coś poza Tobą, więc sprawa z głowy. Sprytne ;-)

90

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Apeluję smile
Nie dajcie się Piegusowi wciągnąć - pociągnie was za sobą smile
Piegus do domu !
Normalnie jak ośmiorniczka kolejny wątek anektujesz,bez przesady.
Gazet do wachlowanie zabraknie wkrótce.

91 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-04 15:11:00)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Przybył Wielki Mentor wink
W domu ludzie umierają.

Magdalena, nie wykluczam, że przyczyna jest we mnie, ale jakoś nie mogę tego rozgryźć. Mówię nie o samodowalaniu, ale o powtarzających się wciąż niechcianych sytuacjach. Raz, drugi i ósmy spłynie, ale za dwudziestym człowiek się może negatywnie uruchomić.
Może sobie "człowiek" do znudzenia powtarzać, że jest ok., ale nie zmienia to faktów, że go takiego o.k. nikt nie chce.
I nie zawsze się udaje powiedzieć: "Chromolę! Nie to nie".

Dobra, nie rozwijam więcej, bo mnie Paslawek ekskomuniką i cenzurą obłoży.
Zamierzałam tylko napomknąć, jak widzę to całe "od pierwszego wejrzenia" i na tym skończyć.
Nie moja wina, że ludzie odpisują. A pierwszy zaczął moją wypowiedź drążyć niejaki Paslawek.

92

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Jeśli uważacie, że za mało jest kafajek do luźnych pogaduszek, to bardzo proszę raczej o stworzenie kolejnej w której będziecie to robić, zamiast zaśmiecania kolejnego wątku - który, zwracam tylko uwagę - ma jakąś tematykę.

93 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-04 14:46:54)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Izabello, nie poczuwam się... Napisałam jeden post czy dwa odnośnie tematu (no, może z niewielką osobistą dygresją, może i niepotrzebną, ale kto kazał komu się w to zagłębiać?), a że nastąpił odzew taki, a nie inny, to już nie moja wina.

Ok, już się nie odzywam.
Pozdro.

94

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Piegowata czyli ty zawsze sie zakochiowalas sie "powoli". Z tego co zrozumialam czulas sie niezrozumiana i myslisz, ze przez to nie wypalalo. Mozliwe, ale mozliwe tez, ze cos w ciagu tego poznawania im nie podpasowalo. Nie to, ze z toba cos nie tak, tylko nie ten typ. Kazdy ma jakas swoja mniej lub bardziej liste "wad", ktorych nie bylby w stanie zaakceptowac. Dla jednych to bedzie ilosc partnerow/partnerek, dla kogos innego zez, a jeszcze komus innemu moze nie podobac sie czyjes hobby.
Mozliwe tez, ze twoje tempo bylo zbyt wolne. Nie chodzi mi o seks, bo to chyba kazdy normalny by zrozumial, ale moze wlascie czestotliwosc kontaktu tel lub/i spotkan? Rownolegle toczy sie inny watek, w ktorym autorce brakuje wlasnie czestszego kontaktu. Moze mysleli, ze ci nie zalezy.

95 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-03-04 21:18:37)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Blueangel, myslalam nad odpowiedzią, chociaż miałam uszanować postulat Paslawka o bojkotowaniu mojej osoby hmm Dochodzę jednak do wniosku, że sprawa jest rzeczywiście zbyt obszerna i zbyt osobista, by ją tu opisywać. Zdominowałabym naprawdę wątek, a nie o co mi chodziło, wbrew temu, co mi zarzucono.
Spróbuję w dużym skrócie i nie jest to zaproszenie do analizowania.

Bardzo długo byłam sama, a gdy wreszcie spróbowałam to zmienić, wciąż natrafiam na panów albo mną niezainteresowanych, albo zainteresowanych tak, że wszystko psują na starcie. Nie jestem aż tak "święta" jak się może wydawać, jednak znajomość chcę rozwijać, szybciej lub wolniej, a nie z punktu przeskakiwać wszystkie stopnie.
Może mam pecha, może coś nieświadomie przyciągam, ale gdy jeszcze próbowałam kogoś poznać, co rusz napotykałam takie sytuacje. Poważnie zastanawia mnie czasami, czy mam realne oczekiwania.

Mogę zrozumieć miłość od pierwszego wejrzenia jako zaciekawienie, zaintrygowanie, zwrócenie na kogoś uwagi, ale to jeszcze nie jest dla mnie miłość, zaledwie impuls. I to się jak najbardziej może przydarzyć, osobiście jednak nie chciałabym za tym podążyć bezkrytycznie i ślepo.
Sądzę, że cały sęk właśnie w nazywaniu pewnych rzeczy.


Edytowane przez moderatora. Off top.

Posty [ 66 do 95 z 95 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024