Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 58 z 95 ]

Temat: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Ostatnio czesto poruszalam temat u znajomych wieloletnich par,/malzenstw od kiedy wiedzieli, ze to ta jedyna, ten jedyny? Co mnie uderzylo, u wiekszosci tych malzenstw z dlugim doswiadczeniem (czyli mozna powiedziec trwalych) panowie wiedzieli o tym, mozna powiedziec juz od pierwszego wejrzenia. lubie takie historie i brzmia troche jak z filmu, ale czy u was tez bylo tak, ze zobaczyliscie swoja wybranke i wiedzieliscie, ze to to? albo nawet ze to wasza przyszla zona?

a moze znajda sie przypadki, w ktorych bylo to stopniowe, nie zaangazowaliscie sie szybko?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Bajki. Jak pierwszy raz przyjechałem do przyszłej żony, to miałem ochotę od razu wsiąść w samochód i spieprzać big_smile Ale zostałem... Trochę jednak zeszło zanim podjąłem decyzję, że biorę kredyt, kupuję większe mieszkanie i biorę ich (żona i jej syn) do siebie. Ślub był jeszcze później.

Przed użyciem wstrząsnąć.
Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Hi hi tak- mnie sieklo od pierwszego wejrzenia. A taki byl efekt tego siekniecia ze przymknalem oczy na wszystkie inne zwiastuny problemow ktore w koncu spowodowaly rozwod.  To co jest wazne to to ze mlodzi nie sa uczeni jak funkcjonuje zycie uczuciowe, jak sie szanowac, jakie sa etapy zwiazku, jak sie rozstac z godnoscia, jak zaczac od nowa.

4 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-02-27 22:33:16)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Misinx napisał/a:

Bajki. Jak pierwszy raz przyjechałem do przyszłej żony, to miałem ochotę od razu wsiąść w samochód i spieprzać big_smile Ale zostałem... Trochę jednak zeszło zanim podjąłem decyzję, że biorę kredyt, kupuję większe mieszkanie i biorę ich (żona i jej syn) do siebie. Ślub był jeszcze później.


Misinx, o kurcze xDD no takiej to jeszcze nie slyszalam smile a moge sie zapytac, czego sie tak przestraszyles? smile ile miales lat, gdy sie poznaliscie i kiedy zaczales sie angazowac?



Piotr, jestes introwertykiem, myslalam, ze u was zaangazowanie przychodzi pozniej? kiedy juz sie lepiej poznacie? a widze, ze odwrotnie. znalam jednego introwertyka. tez byl nieco wolniejszy. no i co bylo inszego to to, ze wolal sie spotykac niz pisac, ale nie jestem pewna, czy to ma cos wspolnego z introwertyzmem.
jakie etapy masz na mysli?

5 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-02-27 22:38:40)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
blueangel napisał/a:
Misinx napisał/a:

Bajki. Jak pierwszy raz przyjechałem do przyszłej żony, to miałem ochotę od razu wsiąść w samochód i spieprzać big_smile Ale zostałem... Trochę jednak zeszło zanim podjąłem decyzję, że biorę kredyt, kupuję większe mieszkanie i biorę ich (żona i jej syn) do siebie. Ślub był jeszcze później.


Misinx, o kurcze xDD no takiej to jeszcze nie slyszalam smile a moge sie zapytac, czego sie tak przestraszyles? smile ile miales lat, gdy sie poznaliscie i kiedy zaczales sie angazowac?



Piotr, jestes introwertykiem, myslalam, ze u was zaangazowanie przychodzi pozniej? kiedy juz sie lepiej poznacie? a widze, ze odwrotnie. znalam jednego introwertyka. tez byl nieco wolniejszy. no i co bylo inszego to to, ze wolal sie spotykac niz pisac, ale nie jestem pewna, czy to ma cos wspolnego z introwertyzmem.
jakie etapy masz na mysli?

Nie wiem. Po prostu przyjechałem 150 km od miejsca zamieszkania. Na wieś. Stary dom. Kobieta sama z dzieckiem. Ja nigdy wcześniej z dziećmi nie miałem do czynienia. W ogóle nawet nie byłem w normalnym związku. Poczułem, że pakuję się w coś co mnie totalnie przerasta. Po prostu totalnie mnie strach obleciał. Smutne, ale prawdziwe. Nie będę ubarwiał.

Kurde po czym Ty poznałaś, że Piotr jest introwertykiem ? wink Czary

Przed użyciem wstrząsnąć.

6

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

"Nie wiem. Po prostu przyjechałem 150 km od miejsca zamieszkania. Na wieś. Stary dom. Kobieta sama z dzieckiem. Ja nigdy wcześniej z dziećmi nie miałem do czynienia. W ogóle nawet nie byłem w normalnym związku. Poczułem, że pakuję się w coś co mnie totalnie przerasta. Po prostu totalnie mnie strach obleciał. Smutne, ale prawdziwe. Nie będę ubarwiał.

Kurde po czym Ty poznałaś, że Piotr jest introwertykiem ? wink Czary"


z tymi czarami to chyba mnie wkrecasz tongue

jednak zaryzykowales. brawa za odwage. jak mniemam male dziecko, odpada chociaz problem w kwestii akceptacji. nie jest trudno, aby "polubilo". do nastaolatkow trudno trafic.

7

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
blueangel napisał/a:

"Nie wiem. Po prostu przyjechałem 150 km od miejsca zamieszkania. Na wieś. Stary dom. Kobieta sama z dzieckiem. Ja nigdy wcześniej z dziećmi nie miałem do czynienia. W ogóle nawet nie byłem w normalnym związku. Poczułem, że pakuję się w coś co mnie totalnie przerasta. Po prostu totalnie mnie strach obleciał. Smutne, ale prawdziwe. Nie będę ubarwiał.

Kurde po czym Ty poznałaś, że Piotr jest introwertykiem ? wink Czary"


z tymi czarami to chyba mnie wkrecasz tongue

jednak zaryzykowales. brawa za odwage. jak mniemam male dziecko, odpada chociaz problem w kwestii akceptacji. nie jest trudno, aby "polubilo". do nastaolatkow trudno trafic.

Wkręcam smile

Dziecko miało wtedy 5 lat i swojego tatę znało, bo żyło z nim od urodzenia. Widać było wtedy w nim tęsknotę za tatą. Ale tata niestety dość szybko sobie go odpuścił. Mnie na szczęście jakoś udało się zagospodarować tą pustkę.

Przed użyciem wstrząsnąć.

8 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-02-27 23:30:31)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Szacun, Misinx. Chcialabym poznac kiedys takiego mezczyzne jak ty.  Choc w tym pokoleniu to juz chyba wygineli i nie ma co liczyc.
Moge sie zapytac, jak dlugo jestescie ze soba?

9 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-02-27 23:44:17)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
blueangel napisał/a:

Szacun, Misinx. Chcialabym poznac kiedys takiego mezczyzne jak ty.  Choc w tym pokoleniu to juz chyba wygineli i nie ma co liczyc.
Moge sie zapytac, jak dlugo jestescie ze soba?

Właśnie się rozwodzimy. A w tym roku na jesieni mielibyśmy 10 rocznicę ślubu. Do tego dolicz jakieś 4 lata od poznania.
Dlaczego chciałabyś poznać kogoś takiego jak ja ? Z uwagi na dziecko ?

Przed użyciem wstrząsnąć.

10

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Misinx napisał/a:

Dlaczego chciałabyś poznać kogoś takiego jak ja ?

A dlaczego nie ?
Co Ty jakiś dziwoląg czy co ?
Trudno uwierzyć że możesz być interesujący tłumoczku ehhh .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

11

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
paslawek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Dlaczego chciałabyś poznać kogoś takiego jak ja ?

A dlaczego nie ?
Co Ty jakiś dziwoląg czy co ?
Trudno uwierzyć że możesz być interesujący tłumoczku ehhh .

Nie zna mnie. Tak tylko zapytałem.

Przed użyciem wstrząsnąć.

12

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Ja tam też uważam, Misinx, że jesteś bardzo fajnym typem faceta i szczerze Ci życzę jak najlepiej smile nie umiem tego do końca uzasadnić, po prostu jak czytam Cię na forum to aż się miło robi. Bardzo podobna sytuacja do Wilczyska i moje odczucia są praktycznie identyczne w obu przypadkach, gdybym była starsza, albo Wy młodsi to bym brała w ciemno po samym tym, jak na forum piszecie (bądź pisaliście w przypadku Wilczyska). Nie będę się bardziej rozpisywać, bo aż mi głupio xD a jak kiedyś na siebie na ulicy wpadniemy to będzie mi bardziej głupio big_smile

Blue, ja uważam tak szczerze, że takie tematy nie mają sensu. Rozumiem Twoje rozżalenie czy jakieś rozgoryczenie, ale nie da się tak skategoryzować zakochania. Jeden się zakocha od razu, inny potrzebuje na to kilku spotkań, jeszcze inny kilkunastu. Jak na moje, to zamiast zadawać takie bardzo ogólnikowe pytania mogłabyś po prostu założyć sobie jeden wątek i tam ciągnąć te rozważania, bo odnosząc się do tego, co dzieje się u Ciebie, byłoby łatwiej Ci jakoś doradzić.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Lady Loka napisał/a:

Ja tam też uważam, Misinx, że jesteś bardzo fajnym typem faceta i szczerze Ci życzę jak najlepiej smile nie umiem tego do końca uzasadnić, po prostu jak czytam Cię na forum to aż się miło robi. Bardzo podobna sytuacja do Wilczyska i moje odczucia są praktycznie identyczne w obu przypadkach, gdybym była starsza, albo Wy młodsi to bym brała w ciemno po samym tym, jak na forum piszecie (bądź pisaliście w przypadku Wilczyska). Nie będę się bardziej rozpisywać, bo aż mi głupio xD a jak kiedyś na siebie na ulicy wpadniemy to będzie mi bardziej głupio big_smile

Blue, ja uważam tak szczerze, że takie tematy nie mają sensu. Rozumiem Twoje rozżalenie czy jakieś rozgoryczenie, ale nie da się tak skategoryzować zakochania. Jeden się zakocha od razu, inny potrzebuje na to kilku spotkań, jeszcze inny kilkunastu. Jak na moje, to zamiast zadawać takie bardzo ogólnikowe pytania mogłabyś po prostu założyć sobie jeden wątek i tam ciągnąć te rozważania, bo odnosząc się do tego, co dzieje się u Ciebie, byłoby łatwiej Ci jakoś doradzić.

Pisaliśmy big_smile Myślałem, że ta kwestia już nie budzi wątpliwości big_smile
Dziękuję za miłe słowa. Nie rozumiecie mnie z Pasławkiem. Wy mnie już znacie od dawna, a mnie zaciekawiło stanowisko autorki, która po raptem trzech moich wpisach napisała, że chciałaby poznać kogoś takiego jak ja. Ot co.

Przed użyciem wstrząsnąć.

14 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-28 00:28:52)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Misinx napisał/a:
paslawek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Dlaczego chciałabyś poznać kogoś takiego jak ja ?

A dlaczego nie ?
Co Ty jakiś dziwoląg czy co ?
Trudno uwierzyć że możesz być interesujący tłumoczku ehhh .

Nie zna mnie. Tak tylko zapytałem.

Skoro się kogoś nie zna to się chce go poznać, jeżeli zainteresował czyś np na forum z tego co ktoś napisał o sobie.

Misinx napisał/a:

Nie rozumiecie mnie z Pasławkiem. Wy mnie już znacie od dawna, a mnie zaciekawiło stanowisko autorki, która po raptem trzech moich wpisach napisała, że chciałaby poznać kogoś takiego jak ja. Ot co.

A skąd wiesz że po trzech wpisach może Blue czyta co pisujesz od dawna .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

15

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
paslawek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Nie rozumiecie mnie z Pasławkiem. Wy mnie już znacie od dawna, a mnie zaciekawiło stanowisko autorki, która po raptem trzech moich wpisach napisała, że chciałaby poznać kogoś takiego jak ja. Ot co.

A skąd wiesz że po trzech wpisach może Blue czyta co pisujesz od dawna .

Gdyby czytała to nie zadawałaby wcześniejszego pytania, bo o tym już pisałem big_smile
Dobra. Nie istotne.

Przed użyciem wstrząsnąć.

16

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Nie no, chodzi mi o to, co piszesz na różne tematy, niekoniecznie związkowo tongue a Wilczyska już tu nie ma, stąd u niego forma przeszła smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Lady Loka napisał/a:

Blue, ja uważam tak szczerze, że takie tematy nie mają sensu. Rozumiem Twoje rozżalenie czy jakieś rozgoryczenie, ale nie da się tak skategoryzować zakochania. Jeden się zakocha od razu, inny potrzebuje na to kilku spotkań, jeszcze inny kilkunastu.

W punkt. Można byłoby przyjąć, że takie pytania zadaje się ze zwykłej ciekawości, ale patrząc na kolejne wątki Blueangel widać jak na dłoni, że one nie biorą się znikąd.
I tak naprawdę co tutaj może dać stwierdzenie, że np. mój mąż mówiąc sobie w duchu "teraz albo nigdy" poszedł po bandzie, żeby mnie zapoznać, a potem się umówić, a i ja, jak już zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, to w pięć minut czułam, że to jest pokrewna mi dusza? Tak było u nas, a u innych jest inaczej, czasem diametralnie.

Notabene, osobiście twierdzę, że większe szanse na wieloletnią miłość mają związki, które budowane są na fundamencie przyjaźni, a nie strzały Amora.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

18

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Lady Loka napisał/a:

Blue, ja uważam tak szczerze, że takie tematy nie mają sensu.

Oczywiście, że bez sensu. To ciągłe szukanie szczęścia poza sobą. Ludzie w długotrwałych związkach, mogą być z różnych przyczyn. Blueangel uważa, że to musi być ta mityczna, wielka i dozgonna miłość. Zapominając jednocześnie, że największą i dozgonna miłością ,która nigdy nie odejdzie, jest ona sama. smile

19

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Olinka napisał/a:

Notabene, osobiście twierdzę, że większe szanse na wieloletnią miłość mają związki, które budowane są na fundamencie przyjaźni, a nie strzały Amora.

To zależy, można też się zaprzyjaźnić po tej strzale smile
Według mnie istota problemu nie jest związana z samym zakochaniem ale z zakochaniem z wzajemnością. Ludzie często boją się angażować, ukrywają swoje uczucia w obawie przed odrzuceniem czy wręcz ośmieszeniem.
Chyba nie ma nic gorszego niż nieodwzajemniona miłość, tym bardziej do kogoś bliskiego, przyjaciela.
Pod tym względem ta strzała amora wiele upraszcza choć z drugiej strony też komplikuje bo wiadomo z czym się wiąże ten "haj".
U nas właśnie była taka "miłość od pierwszego wejrzenia", choć raczej nazwałabym to zauroczeniem. Słowa kocham padły później ale w sumie i bez nich było wiadomo o co chodzi bo to po prostu się czuło, widziało w oczach, gestach.
Dziś sama się sobie dziwię, że dałam się poderwać jakiemuś nieznajomemu na dosłownie ulicy. Celowo napisałam "dałam się poderwać" bo mi od razu wpadł w oko i chciałam by do mnie zagadał. Na szczęście nie stchórzył smile
Także na miłość trzeba otworzyć, bo naprawdę można ją spotkać wszędzie (nawet na stacji benzynowej tongue).
Odwaga też się przyda smile

20 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-28 10:48:47)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Misinx, to Ciebie przejrzały Panie na wylot big_smile Być może to ta słynna kobieca intuicja smile

Tak, co do głównego pytania: wprawdzie nie mam stałej partnerki, ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby się nawet zakochać od pierwszego kontaktu..
Zresztą uważam, że ta cała "wielka czy dozgonna" miłość jest strasznie zmitologizowana, odrealniona, jakby to było jakieś zjawisko czysto metafizyczne lub mylone ze zwykłym zauroczeniem/zakochaniem.
Raczej utożsamiałem sobie to bardziej z relacją ludzi, którzy potrafią ze sobą się dogadać, pokonywac przeszkody w życiu, wspierać się.. Gdzie istnieją nie tylko blaski, radość i spijanie z dzióbków, ale też trudności i problemy. Co więcej, pokonywanie tych ostatnich, bardziej niż trzymanie się za ręce i patrzenie sobie w oczy, swiadczy o tym, żę dwie osoby się dobrze dobrały.
Zawsze mi się wydawało, że wlaśnie większą szansę przeterwania ma relacja, gdzie ludzie się w miarę, jako tako znają wcześniej, niż kiedy mieliby zaczynać od owekj strząły Amora..Szybkie zachłyśnięcie się uczuciami, może się szybko skończyć...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

21

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Zawsze mi się wydawało, że wlaśnie większą szansę przeterwania ma relacja, gdzie ludzie się w miarę, jako tako znają wcześniej, niż kiedy mieliby zaczynać od owekj strząły Amora..Szybkie zachłyśnięcie się uczuciami, może się szybko skończyć...

Bo "strzały amora" maja służyć spotkaniu dla spłodzenia dzieci. smile

22

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Zawsze mi się wydawało, że wlaśnie większą szansę przeterwania ma relacja, gdzie ludzie się w miarę, jako tako znają wcześniej, niż kiedy mieliby zaczynać od owekj strząły Amora..Szybkie zachłyśnięcie się uczuciami, może się szybko skończyć...

Problem w tym, że związki z przyjaźni, to też często związki z tak zwanego rozsądku. Jak nie ma od początku "chemii", to wątpliwe, że potem zrodzi.
Z tymi związkami z przyjaźni jest tez tak, że ktoś po prostu go sobie wychodzi i awansuje z tzw. friendzone. Owszem, można się super dogadywać ale uważam, że szalenie trudno utrzymać go kiedy nie ma głębszego uczucia.
Super jeśli przyjaźń przekształci w miłość ale chyba rzadko się to zdarza, jeśli już to zwykle sympatia jest od początku, tylko okres podchodów dłuższy, a to już co innego wink Przecież można się przyjaźnić będąc już zakochanym, tylko czekać na odpowiedni moment licząc, że druga osoba ma tak samo smile

23

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Rox, mam trochę inne zdanie na ten temat, bo akurat mam wśród znajomych takie osoby, w tym niektóre już po ślubie. W każdym razie nie jest chyba absolutnie konieczne, aby od samego początku zaistniał między ludźmi wulkan iskier, będący warunkiem do powstania związku. Może z czasem się rodzi uczucie, tylko nie jest tak gwałtownie, hmm, wyrażane?
Nie powiedziałbym, że to branie kogoś z rozsądku, wszystko raczej się rozwija powoli. Osobiście wydaje mi się to jakoś solidniej zbudowane, jak ktoś podkreśla, że partner jest dla niego najlepszym przyjacielem równie dobrze jak i kochankiem.
Zastanawia mnie to, dlaczego ludzie tak wielką wagę przywiązują do tej szybkości: jak się coś nie pojawi od razu, to sprawa jest przegrana...
Przecież i tak, jeśli coś ma powstać, to prędzej sie zrodzi gdy lepiej człowieka znamy, niż po krótkim zauroczeniu..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

24

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Roxann napisał/a:

Super jeśli przyjaźń przekształci w miłość ale chyba rzadko się to zdarza, jeśli już to zwykle sympatia jest od początku, tylko okres podchodów dłuższy, a to już co innego wink Przecież można się przyjaźnić będąc już zakochanym, tylko czekać na odpowiedni moment licząc, że druga osoba ma tak samo smile

Znam bardzo dużo małżeństw, które przekształciły się z przyjaźni smile
Ale to jest kwestia bycia w bardzo dużej grupie osób, np. jakiejś religijnej wspólnocie, gdzie ludzie latami się poznają, latami gdzieś się spotykają w różnych grupach, jeżdżą na wyjazdy wakacyjne i w pewnym momencie po prostu stwierdzają "a to może spróbujmy". Jak patrzę po znajomych, to zdecydowana większość takich związków kończy przed ołtarzem niż się rozstaje.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

25 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-02-28 12:02:33)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Lady Loka napisał/a:

Ja tam też uważam, Misinx, że jesteś bardzo fajnym typem faceta i szczerze Ci życzę jak najlepiej smile nie umiem tego do końca uzasadnić.

Ja w tym co Misinx pusze widzę, że ma dystans do siebie, poczucie humoru, rozsądek i jest dobrym ojcem.

Znam bardzo dużo małżeństw, które przekształciły się z przyjaźni smile
Ale to jest kwestia bycia w bardzo dużej grupie osób, np. jakiejś religijnej wspólnocie, gdzie ludzie latami się poznają, latami gdzieś się spotykają w różnych grupach, jeżdżą na wyjazdy wakacyjne i w pewnym momencie po prostu stwierdzają "a to może spróbujmy". Jak patrzę po znajomych, to zdecydowana większość takich związków kończy przed ołtarzem niż się rozstaje.

Ja również takie pary znam. Relacja potrafi się czasem się zmieniać, w miarę jak się poznaje człowieka. Uważam, że to dużo ułatwia kiedy jesteś częścią grupy, gdzie ludzie robią razem fajne rzeczy i się poznają i zżywają ze sobą.

To nastawienie na to, że wszystko ma być szybko, częste na portalach randkowych to jest jakieś wariactwo. Jednego dnia ktoś może robić wrażenie idealnego partnera a drugiego okaże się, że jest zupełnie innym człowiekiem niż ci się wydawało.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

26 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-02-28 11:45:58)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Zastanawia mnie to, dlaczego ludzie tak wielką wagę przywiązują do tej szybkości: jak się coś nie pojawi od razu, to sprawa jest przegrana...
Przecież i tak, jeśli coś ma powstać, to prędzej sie zrodzi gdy lepiej człowieka znamy, niż po krótkim zauroczeniu..

No nie wiem. Może mam takie zdanie ponieważ mi nigdy uczucie nie przyszło po czasie, tzn. miałam kolegów, którzy byli fajni, mili, zabawni ale jak od razu mi się nie spodobał, to i po czasie nie było "chemii". Co nie znaczy, że ich nie lubiłam.
Dla mnie jednak taki związek byłby związkiem z rozsądku czy też z braku laku, a to przecież nie o to chodzi. Szkoda by mi też było czasu tej drugiej osoby i jakichś złudnych nadziei.
Myślę, że najfajniejsze są związki, które zaczynają się fazą fascynacji, zakochania i powoli, swoim rytmem przekształcają w miłość i przyjaźń.
W końcu po coś natura nam dała tą możliwość czy też umiejętność zakochiwania się w drugiej osobie wink Skoro to wszystko opiera się o jakieś skomplikowane procesy biologiczno-chemiczne, to raczej dzieją się one w naszym mózgu od razu.
A co z tym uczuciem zrobimy, to już inna sprawa.

Lady Loka napisał/a:

Znam bardzo dużo małżeństw, które przekształciły się z przyjaźni smile
Ale to jest kwestia bycia w bardzo dużej grupie osób, np. jakiejś religijnej wspólnocie, gdzie ludzie latami się poznają, latami gdzieś się spotykają w różnych grupach, jeżdżą na wyjazdy wakacyjne i w pewnym momencie po prostu stwierdzają "a to może spróbujmy". Jak patrzę po znajomych, to zdecydowana większość takich związków kończy przed ołtarzem niż się rozstaje.

Pewnie tak, nie jest jednak powiedziane czy ta przyjaźń nie była budowana na bazie wcześniejszej fascynacji. Podejrzewam, że w takich wspólnotach te podchody trwają dłuższy czas, z seksem czeka się do ślubu itd. Także jedno nie wyklucza drugiego smile
Jak mi się w liceum jakiś chłopak podobał, to też starałam się bywać tam gdzie on bywał by go lepiej poznać czy choćby poprzebywać w jego towarzystwie wink

27 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-28 12:03:49)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Loka Otóż to! smile

Dokładnie tego typu znajomości miałem na myśli, bo akurat mam takie w swoim otoczeniu. Ludzie się znają ze wspólnych spotkań, wyjazdów, skupiających osoby o podobnych poglądach czy zaintereoswaniach, często dość specjalistycznych. Poznają się dokładniej i dłużej a potem jest na czym budować taką relację. Nawet charakterami mogą się nieco różnić(jendo bardziej żywiołowe a drugie trochę spokojne) i właśnie takich znajomych akurat mam, równoważy się im to jakoś w małżeństwie. Widzę po prostu, że ci ludzie są ze sobą razem, żyją zwykłym, normalnym życiem, bez jakiś tam wielkich fajerwerków i są szczęśliwi smile
Może po prostu uznali, żę te motylki i fajerwerki( w typowym rozumieniu) nie są najważniejsze? Zbudowali raczej coś, co się rozwijało wolniej i bez spektakularnych epizodów. Wiedzieli, że mają w sobie wiele wspólnego i na tym oparli swoje szczęście.
Tymczasem, mam wrażenie, że prędzej się coś rozpadnie, jak się gwałtownie zacznie. Kiedy to zauroczenie się wypala, to potem dochodzi się nagle do wniosku, żę zbyt wiele tych ludzi nie łączy.

edit:
Rox, to przekonanie, przynajmniej z boku, jest dośc dziwne..Dlaczego? Może dlatego, żę osoba podświadomie liczy na coś więcej i chce od razu wiedzieć na czym stoi..Poza tym, z góry wyklucza, że uczucie się zrodzi z czasem. To, że ja do kogoś nie czuję na początku nic, nie oznacza, że kiedyś nie poczuję. Kontakt jest, bo ludzie i tak się znają i regualrnie ze sobą się widują i jakoś stopniowo to się rodzi. Dlatego możę być trwalsze.
Jak ktoś potrafi bardzo szybko ocenić, czy dana osoba jest atrakcyjna/odpowiednia to tylko pogratulować..
Zresztą, jeśli jest tak, jak mówisz, to z tymi kolegami/przyjaciółmi widujesz się rzadko a cąły czas i tak szukasz kogoś innego..A wśród tych znajomych, ci ludzie regualrnie się widywali na stopie przyjacielskiej i koleżeńskiej, skupiając się na tym, co ich na owej stopie łączy. Jak to uczucie się zrodziło, to już musiałbym ich zapytać smile Ale z pewnością powstało, tyle że pewnie wolniej i nie tak gwałtownie..:)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

28 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-28 11:59:50)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Właśnie Loka
.Ta wspólnota religijna prawdopodobnie utrzyma ich w ryzach gdy w przyszłości spotkają bardziej dopasowaną męsko damską energię.
Której sens biologiczny jest taki  by właśnie dopasowywać geny.
Albo mistyczny by coś wyzwalać .
W każdym razie mocniejszy i pozarozumowy.
Ludziom bez takich zakorzenień mniej bym polecała takie związki bo ryzyko spotkania osoby która wyzwoli więcej emocji jest wielkie a ryzyko spore.
W takim zdroworozsądkowym związku wiele rzeczy będzie drażnić wbrew pozorom. Takich na które przymyka się oczy gdy są emocje.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

29 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-02-28 12:11:12)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Jak to uczucie się zrodziło, to już musiałbym ich zapytać smile Ale z pewnością powstało, tyle że pewnie wolniej i nie tak gwałtownie..:)

Nie wiadomo czy wolniej, może po prostu sposób bycia czy charakter w jakiś sposób to zdeterminował, że na początku była tylko "przyjaźń".
Przecież mogło być też tak, że motylki były ukrywane do czasu aż relacja się rozwinęła czy pojawiły sprzyjające okoliczności. Ile osób się tak podkochuje w ukryciu? Ful wink
Jak nie ma wystarczająco dużo czasu na powolne poznawanie bo możliwości częstych mniej lub bardziej przypadkowych spotkań nie ma, to trzeba działać szybko smile

30

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Elu, nie trzeba być we wspólnocie, żeby mieć kręgosłup moralny.

To jest to, co ja tu ciągle powtarzam, że miłość jest wyborem podejmowanym codziennie. Nigdy nie będzie tak, że nas nie pociągnie do kogoś innego przez resztę życia. Tylko jak ktoś ma fundament i kręgosłup, to nie pójdzie w tango tylko wie, że to coś co przyjdzie i odejdzie jak się człowiek nie pozwoli temu uczuciu rozpanoszyć w głowie.

Rox, nie, to nie tak, że tam byly podchody. Ja znam ludzi, którzy bylo w kilku związkach zanim spróbowali z tą ostatnią. Więc to nie było jakieś latami ukrywane zauroczenie. To takie typowe związki bazowane na przyjaźni, o czym zresztą ci ludzie sami mówili przy jakichś rozmowach. Co nie wyklucza tego, że pojawiła sie tam miłość.

Kwestia tego, że nie każdy potrzebuje wielkich porywów serca, bo one są niestałe i mylące.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-28 13:59:14)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

ludzie mają różne poglady i różne kręgosłupy.
np moze być chrześcijanka uznająca że związek m,a byc dio końca życia, bo to szlachetne- chociaż dzieje się tam jej krzywda.
moze być niekochający żony mąż, który ukrywa to i traktuje ja chłodno- ale przysięgał przed Bogiem.
Ktoś inny moze uznać że nie ma w tym wartosci i odejść ze związku- powiesz że nie ma w tym kręgosłupa moralnego?
Ludzie zwykle przyjmują za moralne niekrzywdzenie kogoś- ale różnie to rozumieją.
a nad tym wszystkim mamy przesłanki, nad którymi niekoniecznie panuje rozum w sensie w jakim go poznaliśmy- bo jego zakresy wciaż odkrywamy.
A to co niezrozumiałe wielu uważa za nierozumowe- a to błąd.  Stad palenie znachorek na stosie- bo wiedziały więcej.
Co do związków z rozsądku tzw moze się tam pojawić fascynacja, jak najbardziej. Ale moze tez głęboka niechęć na którą nie będzie znieczulacza.
ale każdy sam wybiera.
Ja po prostu nie uważam by miłość musiała być codzienną ciężką orką i znojem. porywy serca moga być niestałe- ale mylące?  co to to nie. Zawsze nam coś pokazują- potrzeby które mamy - niekoniecznie będące godnymi potępiania.
dobrym objawem jest jak taki związek z rozsądku się pogłębia- coraz więcej w nim zrozumienia i facynacji sobą - to jest wtedy dobra podwalina.
gdy to się nie dzieje- lepiej go zakończyć- zanim będą dzieci i wszystko się skomplikuje.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

32

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Ela210 napisał/a:

ludzie mają różne poglady i różne kręgosłupy.
np moze być chrześcijanka uznająca że związek m,a byc dio końca życia, bo to szlachetne- chociaż dzieje się tam jej krzywda.
moze być niekochający żony mąż, który ukrywa to i traktuje ja chłodno- ale przysięgał przed Bogiem.
Ktoś inny moze uznać że nie ma w tym wartosci i odejść ze związku- powiesz że nie ma w tym kręgosłupa moralnego?
Ludzie zwykle przyjmują za moralne niekrzywdzenie kogoś- ale różnie to rozumieją.
a nad tym wszystkim mamy przesłanki, nad którymi niekoniecznie panuje rozum w sensie w jakim go poznaliśmy- bo jego zakresy wciaż odkrywamy.
A to co niezrozumiałe wielu uważa za nierozumowe- a to błąd.  Stad palenie znachorek na stosie- bo wiedziały więcej.
Co do związków z rozsądku tzw moze się tam pojawić fascynacja, jak najbardziej. Ale moze tez głęboka niechęć na którą nie będzie znieczulacza.
ale każdy sam wybiera.
Ja po prostu nie uważam by miłość musiała być codzienną ciężką orką i znojem. porywy serca moga być niestałe- ale mylące?  co to to nie. Zawsze nam coś pokazują- potrzeby które mamy - niekoniecznie będące godnymi potępiania.
dobrym objawem jest jak taki związek z rozsądku się pogłębia- coraz więcej w nim zrozumienia i facynacji sobą - to jest wtedy dobra podwalina.
gdy to się nie dzieje- lepiej go zakończyć- zanim będą dzieci i wszystko się skomplikuje.

Elu, ale Ty chyba nie od dzisiaj mnie znasz i wiesz, jakie mam poglądy na to, co tu opisałaś tongue
Jak mi z kimś nie po drodze, to się rozstaję/rozwodzę, a nie zdradzam - to jest miom zdaniem odpowiedni kręgosłup moralny. Odejście z relacji, kiedy czujemy, że ta relacja nam już nie pasuje i nie jesteśmy w stanie jej naprawić.
I sama zresztą napisałam, że widocznie ta miłość musiała się gdzieś po drodze pojawić.
fascynacja zresztą pewnie też, bo inaczej nie widzę sensuwchodzenia w małżeństwo.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

33

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Lady Loka napisał/a:

Kwestia tego, że nie każdy potrzebuje wielkich porywów serca, bo one są niestałe i mylące.

Możliwe. Znam osoby, które twierdzą, że nie były zakochane, nie znają tego uczucia, a mimo to tworzą trwałe związki. Czy szczęśliwe? Nie wiem.
Niemniej pytanie w tym wątku dotyczy kwestii zakochania czyli jak rozumiem właśnie tych porywów serca, które z natury określają relację, jako coś więcej niż zwykła znajomość.
Ja osobiście uważam, że "to coś" czuje się od razu, co nie oznacza, że od razu muszą być nie wiadomo jakie fajerwerki czy wyznania ale choćby zainteresowanie i sympatia. Kiedy one pojawię, chyba naturalnym jest chęć poznania tej osoby, spędzania z nią czasu.
Nie jest to jednak żadna gwarancja, że związek rozwinie z różnych powodów. Wcale nie jest łatwo znaleźć kogoś, kto to uczucie odwzajemni. Taka przyjaźń daje szanse i nadzieje na rozwój relacji przy zachowaniu pewnej asekuracji. Jeżeli dwie osoby myślą podobnie i ich intencje są zbieżne, super! Gorzej, jeśli tylko jedna ma uczucia, a dla drugiej to jest tylko zwykła znajomość.
Odkrycie się ze swoimi uczuciami wymaga nie lada odwagi. Ile osób postawionych w podobnej sytuacji pomyśli, kurcze facet/kobieta fajna, dobra, kocha mnie, może i ja z czasem pokocham dając tym samym jej/tej relacji szansę? W ilu przypadkach to uczucie z czasem rzeczywiście pojawiło?
Nikt z nas nie wie czy i kiedy spotka osobę, którą pokocha z wzajemnością, dlatego ludzie wiążą ze sobą z różnych powodów twierdząc potem, że miłość jest przereklamowana lub występuje tylko na Tytaniku smile.
Ogólnie rzecz biorąc uważam, że wcale nie jest trudno się w kimś zakochać, jeśli jesteśmy na to uczucie otwarci. Problem w tym, czy druga osoba to odwzajemni. Nikt nie chce mieć złamanego serca, cierpieć z powodu odrzucenia, dlatego czasem łatwiej i  poniekąd wygodniej stronić od takich porywów. Chyba każdy, a na pewno wielu po zawodzie miłośnym powtarzało sobie "nigdy więcej" wink
Moralność to zupełnie inna kwestia. Jeśli wszystko odbywa "po Bożemu", to nie ma nic piękniejszego od odwzajemnionego uczucia.

34 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-28 15:18:45)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

No ja z kolei nie pojmuję i pewnie nigdy nie pojmę, jak można "od razu" wyczuć, że to jest to... smile Tym bardziej, jeśli i tak na samym początku to czyste zauroczenie, więc co tak naprawdę wiadomo o drugiej osobie? smile
Dlatego też się dziwę, że dla tylu ludzi "to coś" musi koniecnzie pojawić się od razu i to z odpowiednim przytupem. Według tego schematu, ci moi znajomi nie mogli mieć szansy na stworzenie związku, bo ich od razu po poznaniu się "nie wzięło". Tym bardziej, że przynajmniej w jednej  z par, każde z nich nie było wtedy w związku i mieli wolną rękę, ale nie zaiskrzyło widocznie od samego początku.
Mogę mieć trochę skrzywiony obraz tego, ale obracam się w takim towarzystwie, gdzie mnóstwo osób( w związkach czy przyjaźniach) łączy wspólna pasja, poglądy, zainteresowania czy nawet praca. Potrafią godzinami gadać o tym samym i im się to nie nudzi( zresztą się do nich zaliczam smile ), więc często jest to pewien silny fundament, który scala takie osoby razem smile Nie oznacza to, żę związek jest z rozsądku,  bo oczywiście uczucie między nimi jest, ale niekoniecznie od momentu, jak się poznali smile
Co do tych porywów, to się akurat zgodzę smile Sam poryw jeszcze nie wystarczy, aby kogoś uważać za "tego jedynego" smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

35

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

No ja z kolei nie pojmuję i pewnie nigdy nie pojmę, jak można "od razu" wyczuć, że to jest to... smile Tym bardziej, jeśli i tak na samym początku to czyste zauroczenie, więc co tak naprawdę wiadomo o drugiej osobie? smile
Dlatego też się dziwę, że dla tylu ludzi "to coś" musi koniecnzie pojawić się od razu i to z odpowiednim przytupem.

Ale właśnie o to zauroczenie chodzi. A je się po prostu czuje i tyle smile Jeśli po spotkaniu/poznaniu kogoś, nie można przestać o nim myśleć, a na jego sam widok pojawia się uśmiech na twarzy i szybsze bicie serducha, no to "coś" jest na rzeczy.
To jest przecież odruch bezwarunkowy i tylko od nas zależy co z tym fantem zrobimy, czy w ogóle będziemy mieli szansę by tą znajomość rozwinąć i co najistotniejsze, czy te uczucia są odwzajemnione.
Jeżeli na tym fundamencie, który z natury jest ulotny, zrodzi się przyjaźń i głębsza więź, to cudownie!
W relacjach przyjacielskich jest większe, przynajmniej moim zdaniem, ryzyko, że uczucia są jednostronne. Trudno mi też sobie wyobrazić, że taka dwójka znajomych przyjaciół zaczyna coś więcej czuć do siebie w tym samym momencie. Ktoś pierwszy musi wyjść ze swojej strefy komfortu i odkryć z uczuciami. Wydaje mi się, że jest to znacznie trudniejsze, niż w momencie, kiedy "chemia" od początku jest zauważalna. Przyjacielowi trudniej jest powiedzieć, że "to nie to" ale godząc na związek bez uczucia, czy tylko z sympatii, jeszcze bardziej tą osobę ranimy.
No chyba, że taka dwójka ludzi od początku czuje do siebie miętę ale jest np. zbyt nieśmiała albo ostrożna dlatego najpierw stara zaprzyjaźnić licząc, że druga osoba ma podobnie i kiedy w końcu padają wyznania oboje mogą odetchnąć z ulgą smile

36

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

No ja z kolei nie pojmuję i pewnie nigdy nie pojmę, jak można "od razu" wyczuć, że to jest to... smile Tym bardziej, jeśli i tak na samym początku to czyste zauroczenie, więc co tak naprawdę wiadomo o drugiej osobie? smile
Dlatego też się dziwę, że dla tylu ludzi "to coś" musi koniecnzie pojawić się od razu i to z odpowiednim przytupem. Według tego schematu, ci moi znajomi nie mogli mieć szansy na stworzenie związku, bo ich od razu po poznaniu się "nie wzięło". Tym bardziej, że przynajmniej w jednej  z par, każde z nich nie było wtedy w związku i mieli wolną rękę, ale nie zaiskrzyło widocznie od samego początku.
Mogę mieć trochę skrzywiony obraz tego, ale obracam się w takim towarzystwie, gdzie mnóstwo osób( w związkach czy przyjaźniach) łączy wspólna pasja, poglądy, zainteresowania czy nawet praca. Potrafią godzinami gadać o tym samym i im się to nie nudzi( zresztą się do nich zaliczam smile ), więc często jest to pewien silny fundament, który scala takie osoby razem smile Nie oznacza to, żę związek jest z rozsądku,  bo oczywiście uczucie między nimi jest, ale niekoniecznie od momentu, jak się poznali smile
Co do tych porywów, to się akurat zgodzę smile Sam poryw jeszcze nie wystarczy, aby kogoś uważać za "tego jedynego" smile

Ale Ty nie wiesz od razu, że to jest to tongue zauroczyć i zakochać można się wieloma osobami, a nie z każdą zbuduje się związek. Tylko po prostu próbujesz ten związek stworzyć i sprawdzasz, czy oczekiwania są takie same, czy ważne sprawy wyglądają tak samo u obu stron itd.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

37 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-28 17:14:32)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Loka, właśnie o to mi chodzi smile
Zauroczyć to ja się mogę w kilku czy kilkunastu osobach w krótkim czasie i jeśli miałbym polegać tylko na tym, aby dalej próbować tworzyć związek, to bym musiał mieć harem smile Tymczasem wolałbym spokojnie i dłużej kogoś poznać, żeby wiedzieć na czym stoję smile Dlatego dziwi mnie podejście takie, żę najpierw musi być koniecznie wybuch namiętności a potem przyjaźń a odwrotnea sytuacja jest traktowana sceptycznie.
Co do moich znajomych, to nie mam pojęcia, jak, kiedy i na jakiej podstaie pojawiło się uczucie i zauroczenie. Może wcześniej, może później. Wiem tyle, że minęło sporo czasu od momentu, kiedy się poznali do tego, kiedy zaczęli być razem. Należeli( i należą) do takiej, powiedzmy, "wspólnoty", o których mówiłaś sama( tyle, że nie religijnej) i wcześniej mieli regualrny kontakt. Czy czuli coś do siebie, czy nie - nie wiem smile

Wiele osób, jak mi się wydaje, nie dopuszcza do siebie myśli związania się z kimś, kogo się już jakiś czas zna, niezależnie od tego, jak dobrze się znają. Zaklada się od razu z góry, żę tam nigdy nie było i nie będzie żadnej "chemii". Dlaczego? Dlatego, że nie ma efektu "łał" od samego początku smile
Zresztą, jeśli mówimy o związku rozwiniętym z przyjaźni, to oczywiście tedy, kiedy to uczucie jest obustronne smile 

Jak się czyta historie tutaj, to jakże często widzi się namiętny początek a potem się wszystko sypie, bo ludzie się nie dopasowali do siebie..?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

38

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Mój pierdziel  spytany kiedy poczuł  że jestem akurat Tą,  odpowiedzial że przez  dwóch latach,  po czym zdziwiona spytałam to co robił ze  mną przez pierwsze dwa lata to z uśmiechem na twarzy odpowiedział,  że obserwował  moje poczynania  w kuchni i naukę  gotowania... Aha big_smile czyli przez żołądek do serca big_smile

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

39

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Zauroczyć to ja się mogę w kilku czy kilkunastu osobach w krótkim czasie i jeśli miałbym polegać tylko na tym, aby dalej próbować tworzyć związek, to bym musiał mieć harem smile
Tymczasem wolałbym spokojnie i dłużej kogoś poznać, żeby wiedzieć na czym stoję smile

Jedno nie wyklucza drugiego. Za zauroczeniem nie musi iść od razu wybuch namiętności, można spokojnie się poznawać, budować przyjaźń czując do kogoś coś więcej smile
Oczywiście na własne ryzyko.
Co do mego sceptycznego podejście do związków zrodzonych z przyjaźni to opieram je o własne doświadczenia i obserwacje i taki model kojarzy mi się przede wszystkim z fiendzone i/lub związkiem z rozsądku. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić przyjaciół, którzy spędzają ze sobą wiele czasu i nie mają ku sobie.  Jestem chyba z tych, co uznają, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, a jeśli już, to musi być spełniony jeden warunek: druga osoba musi być dla nas nieatrakcyjna fizycznie, czy wręcz aseksualna. W innym przypadku intencje takiej przyjaźni są wiadome. Z kolei pojawienie się uczucia wobec osoby dla nas nieatrakcyjnej fizycznie jest raczej mało prawdopodobne.
Poza tym mówiąc o przyjaźni, mamy raczej na myśli dłuższy okres, dość zażyłej znajomości. Wtedy też trzeba wziąć pod uwagę, że któreś z przyjaciół jest w związku lub przeżywa jakieś zauroczenia, z których zwierza drugiemu. Jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić poza opisaną wyżej sytuacją czyli gdy gdy pociąg fizyczny nie istnieje, przynajmniej z tej jednej strony. Inaczej to czysty masochizm i orbitowanie w oczekiwaniu na swoją kolej.
Ja mam wielu kolegów płci męskiej ale przyjacielem mogę nazwać tylko jednego - geja smile No i obecnie mego faceta.
Oczywiście takie jest moje zdanie, każdy może mieć inne smile

40 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-28 20:05:15)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Roxann napisał/a:

 
Jedno nie wyklucza drugiego. Za zauroczeniem nie musi iść od razu wybuch namiętności, można spokojnie się poznawać, budować przyjaźń czując do kogoś coś więcej smile
Oczywiście na własne ryzyko.
Co do mego sceptycznego podejście do związków zrodzonych z przyjaźni to opieram je o własne doświadczenia i obserwacje i taki model kojarzy mi się przede wszystkim z fiendzone i/lub związkiem z rozsądku. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić przyjaciół, którzy spędzają ze sobą wiele czasu i nie mają ku sobie.  Jestem chyba z tych, co uznają, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, a jeśli już, to musi być spełniony jeden warunek: druga osoba musi być dla nas nieatrakcyjna fizycznie, czy wręcz aseksualna. W innym przypadku intencje takiej przyjaźni są wiadome. Z kolei pojawienie się uczucia wobec osoby dla nas nieatrakcyjnej fizycznie jest raczej mało prawdopodobne.
Poza tym mówiąc o przyjaźni, mamy raczej na myśli dłuższy okres, dość zażyłej znajomości. Wtedy też trzeba wziąć pod uwagę, że któreś z przyjaciół jest w związku lub przeżywa jakieś zauroczenia, z których zwierza drugiemu. Jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić poza opisaną wyżej sytuacją czyli gdy gdy pociąg fizyczny nie istnieje, przynajmniej z tej jednej strony. Inaczej to czysty masochizm i orbitowanie w oczekiwaniu na swoją kolej.
Ja mam wielu kolegów płci męskiej ale przyjacielem mogę nazwać tylko jednego - geja smile No i obecnie mego faceta.
Oczywiście takie jest moje zdanie, każdy może mieć inne smile

Raczej o to mi chodziło smile

Powolne spokojne tempo, zamiast wielkiego wybuchu, szybkiego spalania i jeszcze szybkiego wygaśnięcia smile

Nie wiem, czy utożsamianie związku powstałego z przyjaźni z układem FwB jest zawsze słuszne. Zakładam, że ci moi znajomi w pewnym momencie OBOJE coś do siebie poczuli, coś więcej niż przyjaźń czy bliska znajomość.  Zresztą granica między kolegą a przyjacielem nie dla wszystkich może być wyraźna. Atrakcyjność fizyczna z pewnością odegrała tam pewną rolę, bo jedna z tych par ma już dziecko smile, choć nie wiem, jak ważną rolę u nich odgrywa. DObrali się tak a nie inaczej. Wiem jedno: łączy ich sporo w zakresie światopoglądu i zainteresowań, choć charaktery mają różne smile Znają się od dawna, ale nie są razem od samego początku.
Co do męskich przyjaciół dla kobiet, to Loka może chyba coś powiedzieć na ten temat, bo kilka razy o tym wspominała..
Sorki Loka, żę się wcinam, ale akurat to mi się właśnie podoba, żę ludzie potrafią mieć swoich bliskich i dalszych znajomych/przyjaciół płci odmiennej bez żadnych podtekstów smile i jednocześnie być w związku.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

41

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
Istotka6 napisał/a:

Mój pierdziel  spytany kiedy poczuł  że jestem akurat Tą,  odpowiedzial że przez  dwóch latach,  po czym zdziwiona spytałam to co robił ze  mną przez pierwsze dwa lata to z uśmiechem na twarzy odpowiedział,  że obserwował  moje poczynania  w kuchni i naukę  gotowania... Aha big_smile czyli przez żołądek do serca big_smile

Dokładnie! Te pierwsze dwa lata są najlepsze. Ile ja wtedy rarytasów zjadłem! A przyszła teściowa, to mnie normalnie rozpieszczała. Kochana kobieta była. A propos nagłych porywów, to spotkałem kiedyś dziewczynę, gdzie nawet słowa nie zamieniliśmy, a ja miętkie kolana miałem. Kiedyś użyłem tego porównania - jakby mi granat w środku czaszki eksplodował. No ale zajęty już byłem więc dokonałem samospacyfikowania i jakoś z tego miejsca się oddaliłem. To była dziewczyna wizualnie w 100 % mojego archetypu kobiety. Jej widok wystarczył żeby przeskoczyły jakieś zapadki w głowie ale na szczęście mam też wykształcone mechanizmy kontrolne. Acha, w tamtym momencie w ogóle nie interesowały mnie jej poglądy, przekonania, wykształcenie, co ma do powiedzenia wink

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

42

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Stare dzieje , ale u mnie była 'strzała Amora'. Poznalismy sie w listopadzie, 2 miesiące pózniej, czyli w styczniu juz mielismy wyznaczoną date slubu, w tym roku strzeli nam 23 lata od tamtych chwil i dalej jestesmy razem. Jak sie ma 20 lat to sie takie szalenstwa robi. Teraz wiecej czasu potrzebuje aby wybrać kurtke niż wtedy by wybrać żone.

43

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Szacun foggy, naprawdę szacun, że po tak krótkim czasie byliście "tego" pewni smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

44 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-03-01 09:56:42)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Też znam parę, która poznała w Wielkanoc, oświadczyny były na przerwie majowej, a we wrześniu ślub. Wszystko tego samego roku. Obecnie są jakieś 25 lat po ślubie i raczej nic nie zapowiada, że kolejnych rocznic nie będzie. W tamtych czasach to chyba nie było nic nadzwyczajnego. Obecnie raczej rzadko albo dużo rzadziej takie przypadki się spotyka.
Jak się jest młodym to takie pierwsze porywy serca mogą być traktowane jako coś nadzwyczajnego, co zdarza się tylko raz i już na całe życie. Z czasem już wiemy, że zakochać czy zauroczyć można wiele razy, w każdym wieku, oraz to, że ta pierwsza faza motylków trwa zwykle max 3 lata. Dlatego większą wagę stawia się na poznanie, dopasowanie by zwiększyć prawdopodobieństwo, że ten związek przetrwa po tym czasie.
O ile będę obstawiać przy swoim, że zauroczenie zwykle pojawia od razu bo ma po prostu podłoże biologiczne i ta cała "chemia" jest reakcją na drugiego człowieka, to jeszcze nie oznacza, że to ten jedyny i że to już "miłość". Natura chyba jednak wie co robi i w taki sposób nam podpowiada czy wręcz pomaga dobierać w pary. I tylko od nas zależy, jak dana znajomość rozwinie. Przy takiej strzale amora jest jeden, może i złudny plus, a mianowicie odpada problem czy też ryzyko, że uczucie może być jednostronne bo to się raczej od razu widzi. Przynajmniej początkowo. W przypadku (tylko) przyjaźni jest większa loteria. Wydaje mi się, że w takich relacjach mnóstwo osób ukrywa swoje prawdziwe uczucia czy intencje w obawie, że wyznając miłość, straci też przyjaciela. Przecież mnóstwo jest przypadków, kiedy jedno mówi, że sorry to nie to ale fajny(-a) z Ciebie kumpel(-a) i możemy dalej przyjaźnić ale wtedy to już czysty masochism dla osoby zaangażowanej uczuciowo. Z relacjami FwB jest trochę podobnie, choc moim zdaniem jeszcze większe robią szkody, szczególnie wśród osób uczuciowych/wrażliwych.
Gdyby to wszystko było takie proste, to po świecie chodziłyby tylko same szczęśliwe pary. smile
Z pragmatycznego punktu widzenia może i lepiej jest związać się z kimś z rozsądku, bez głębszych uczuć, traktując związek jako pewnego rodzaju wspólne przedsięwzięcie, układ.

45 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-01 10:27:43)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Nad pewnymi procesami i tak nie panujemy. Owo zauroczenie i cała chemia, jako czysto biologiczne reakcje są nieuniknione, tylko właśnie ciężko mi jest oczekiwać, że ktoś mi oznajmi, iż chce się ze mną związać tylko na tej podstawie. Dlatego uważam, że dłuższa znajomość, np koleżeńska czy przyjacielska daje nam możliwość poznania człowieka do tego stopnia, że widzimy w nim wiele pozytywnych cech, które mogą nas połączyć. to legendarne "nadawanie" na tych samych falach czy spojrzenie na świat.Może to złudzenie, ale wydaje się jakby wteduy było mneijsze ryzyko pomyłki, co do tego, zę dana osoba okaże soię dla nas odpowiednia.
Wśród tych moich znajomych musiało z czasem, w pewnym momencie się coś pojawił poważniejszego. Najwidoczniej OBOJE coś do siebie poczuli w pewnym momencie, może się to powoli rozwijało, nie wiem, nie żyje tuż obok nich tak blisko, żęby być pewnym. Dlatego nie lubię utożsamiać tego typu przypadków z układami czy związkiem z rozsądku, skoro tam jest obustronne uczucie. Raczej nie była to gwałtowna strzała Amora i piorun, ale jak widać, się udało smile Kolejność może się trochę pomieszała, ale efekt końcowy jak najbardziej szczęśliwy smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

46

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Nad pewnymi procesami i tak nie panujemy. Owo zauroczenie i cała chemia, jako czysto biologiczne reakcje są nieuniknione, tylko właśnie ciężko mi jest oczekiwać, że ktoś mi oznajmi, iż chce się ze mną związać tylko na tej podstawie. Dlatego uważam, że dłuższa znajomość, np koleżeńska czy przyjacielska daje nam możliwość poznania człowieka do tego stopnia, że widzimy w nim wiele pozytywnych cech, które mogą nas połączyć. to legendarne "nadawanie" na tych samych falach czy spojrzenie na świat.Może to złudzenie, ale wydaje się jakby wteduy było mneijsze ryzyko pomyłki, co do tego, zę dana osoba okaże soię dla nas odpowiednia.
Wśród tych moich znajomych musiało z czasem, w pewnym momencie się coś pojawił poważniejszego. Najwidoczniej OBOJE coś do siebie poczuli w pewnym momencie, może się to powoli rozwijało, nie wiem, nie żyje tuż obok nich tak blisko, żęby być pewnym. Dlatego nie lubię utożsamiać tego typu przypadków z układami czy związkiem z rozsądku, skoro tam jest obustronne uczucie. Raczej nie była to gwałtowna strzała Amora i piorun, ale jak iwdać, się udało smile

Zgadzam się z bagienni_k. Akurat dla mnie kwestia chemii i napięcia seksualnego i namiętności jest bardzo ważna, ale na pewno nie jest powodem by lecieć w coś jak w dym (a dla mnie wręcz przeciwnie, by trzymać się na wodzy i budować powoli) ale do czego dążę: ludzie są tak różni, że wartościowanie uczuć pod kątem tego, co jest sensowniejszym, głębszym i właściwym uczuciem, co jest lepsze a co nie, jest mocno niefajne. Nie wszyscy są romantykami marzącymi o wielkich porywach serca, wiecznym zdobywaniu się i damsko - męskich gierkach i potrzebujących tych szalonych uniesień, bo cenią przede wszystkim rzeczy, które opisał Bagiennik i oczywiście wiele innych. Ba, oni wręcz nie chcą tych szalonych uniesień, bo wiedzą, że to w dużej mierze reakcje chemiczne, które ustaną/ zmienią się i znowu rozczarowanie, że "się wypaliło" i trzeba szukać dalej. Ciężko też nie zgodzić się, że to co opisuje Bagiennik prędzej zagwarantuje długi i stabilny związek, niż coś opartego na porywach opierających się na tej biologii i chemii, skoro te reakcje chemiczne się zmieniają. Uczucia, definiowanie uczuć i potrzeb w relacji to jest tak indywidualna sprawa, że naprawdę nie trzeba narzucać innym, że też mają żyć wiecznym snem nastolatki.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

47

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Nad pewnymi procesami i tak nie panujemy. Owo zauroczenie i cała chemia, jako czysto biologiczne reakcje są nieuniknione, tylko właśnie ciężko mi jest oczekiwać, że ktoś mi oznajmi, iż chce się ze mną związać tylko na tej podstawie. Dlatego uważam, że dłuższa znajomość, np koleżeńska czy przyjacielska daje nam możliwość poznania człowieka do tego stopnia, że widzimy w nim wiele pozytywnych cech, które mogą nas połączyć. to legendarne "nadawanie" na tych samych falach czy spojrzenie na świat.Może to złudzenie, ale wydaje się jakby wteduy było mneijsze ryzyko pomyłki, co do tego, zę dana osoba okaże soię dla nas odpowiednia.

Można się poznawać będąc w związku, można tylko przyjaźniąc. Chyba mało kto decyduje się na wyznania miłości i szybki ślub tylko na podstawie tej całej "chemii", spowodowanej strzałą Amora, nie wiedząc nic o drugim człowieku.

bagienni_k napisał/a:

Wśród tych moich znajomych musiało z czasem, w pewnym momencie się coś pojawił poważniejszego. Najwidoczniej OBOJE coś do siebie poczuli w pewnym momencie, może się to powoli rozwijało, nie wiem, nie żyje tuż obok nich tak blisko, żęby być pewnym. Dlatego nie lubię utożsamiać tego typu przypadków z układami czy związkiem z rozsądku, skoro tam jest obustronne uczucie. Raczej nie była to gwałtowna strzała Amora i piorun, ale jak iwdać, się udało smile

Super, że im się udało. Ja wcale nie uważam, że jest to niemożliwe, czy gorsze, tylko to, że moim zdaniem fakt, że oboje coś do siebie poczuli po czasie, może też świadczyć o tym, że czuli od początku co najmniej sympatię, a może nawet zauroczenie, tylko nie zdradzali się ze swoimi uczuciami. Przecież jedno nie wyklucza drugiego. Sama nie raz byłam świadkiem takich podchodów. Różne strategie ludzie mieli. Najczęściej w "tajemnicy" próbowali dowiedzieć od najbliższych osób danego przyjaciela czy przyjaciółki czy coś dana osoba do nich czuje czy na odwrót, prosili kogoś trzeciego by przekazał osobie zainteresowanej, że się w niej podkochuje. Jak się okazywało, że i druga osoba ma podobnie, to już było z górki, natomiast jeśli nie, to przynajmniej uniknęli bezpośredniej konfrontacji.
Jak podobno najszybciej/najłatwiej stracić przyjaciela? Pożyczyć mu pieniądze albo wyznać miłość. wink
Choć jak zawsze i w tej regule są wyjątki smile

48 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-01 10:50:46)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

R_ita Może w wypadku moich znajomych to prawda, bo oboje są biologami smile Zresztą sam, znając co nieco ludzką fizjologię i mechanizmy rządzące zachowaniami, które sa naszą spuścizną ewolucyjną, właśnie dlatego doceniam coś, co jest zbudowane powoli, na solidnych fundamentach, gdzie w grę wchodzą bardzie głębsze relacje, niż pierwotne instynkty smile
Podałem przykład tych ludzi, bo widzę mnie więcej jak się takie relacje rozwijają u osób, które łączy wiele wspólnego. Mając zbliżone cele w życiu, poglądy czy zainteresowania łatwiej jest im się dogadać i wspólnie układać swoje życie. Intuicyjnie przynajmniej, jak się patrzy na to z boku, ma się wrażenie, że rzadziej będzie dochodzić do poważniejszych konfliktów. Choć akurat jedną z tych par tworzą ludzie, którzy z charakteru są raczej przeciwnnymi biegunami. U innej pary, która ma już dłuższy staż, jest podobnie i to się jakoś  z czasem wyrównało smile
Wiele osób marzy o tych wielkich porywach serca, wybuchach namiętności i piorunach miłości w nie strzelających. Dlatego zapewne już pobieżny opis takiej relacji, jaką mają ci moi znajomi, może się wydawać nudny czy wręcz niemożliwy..Jak widać, różnorodsność w przyrodzie przybiera różne oblicza smile

edit: Rox, najwidoczniej wszystko się sprowadza do szybkośći i tempa, w jakiej się relacja rozwija. Część osób zapewne nie dopuszcza do siebie myśli, że uczucia mogą się pojawić z czasem a nie od razu.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

49

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

Najwidoczniej wszystko się sprowadza do szybkośći i tempa, w jakiej się relacja rozwija. Część osób zapewne nie dopuszcza do siebie myśli, że uczucia mogą się pojawić z czasem a nie od razu.

To ja najwidoczniej należę do tej części wink Oczywiście nie jestem wyrocznią i nie uważam, że tylko taki scenariusz jest słuszny i coś gwarantuje. Każdy ma inaczej i niech postępuje w zgodzie ze sobą.
Ja po prostu nie wierzę, że jeśli na początku nie ma choćby sympatii czy lekkiego zauroczenia, to z czasem ono samo, nagle pojawi. Może się pojawić ale przyzwyczajenie.
Możliwe, że mam takie a nie inne podejście bo u mnie pożądanie idzie w parze z zauroczeniem, a związek bez seksu nie ma dla mnie sensu. Nie wyobrażam sobie bym miała się do niego zmuszać albo czekać rok, dwa... aż uczucie pojawi.
Próbowałam kilka razy wejść w związki z facetami, których określiłabym jako mili, życzliwi, dobrzy dla mnie ale bez większych czy głębszych uczuć i to była kompletna porażka. Przyjaźnić bym się z nimi nadal mogła ale do czegoś więcej musiała(by)m się zmuszać albo udawać. Takie czekanie, że a nóż z czasem coś zmieni było(by) bardzo nie fair zarówno wobec nich jak i wobec siebie samej.
Jak jest zauroczenie, to można (mogę) sobie druga osobę spokojnie poznawać, budować przyjaźń, stawiać cele ale wtedy towarzyszy temu zupełnie inna energia, po prostu chce się chcieć, starać itd., itd.
Cóż, może i jestem romantyczką smile

50 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-01 12:25:18)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Hmm, sympatia raczej z pewnością tam była, przynajmniej jeśli rozumiemy to w typowy sposób. Z pewnością przez to wszystko, co ich tam łączyło sympatia musiała powstać. Jak to się dalej potoczyło, to już wiadomo po efektach, choć szczegółów można się jedynie domyślać. Może też część osób nie wiąże tak silnie pożądania z zauroczeniem i niekoniecznie od razu muszą lądować w łóżku/ Przynajmniej w kwestii czystego seksu? Kto tam wie..? smile
Nie sądzę po prostu, żęby tam nie było niczego, ani żadna ze stron się do czegś zmuszała. Sympatia, powolne poznawanie się, wspólne cele a potem jakoś samo przyszło. Inaczej tego raczej sie nie da wytłumaczyć smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

51 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2021-03-01 12:47:26)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Teraz w weekend, po kilku latach, przy okazji jakiejs dyskusji, Moj mi wyznał, że sie zakochał na pierwszej randce, no taka miłość od pierwszego wejrzenia ;-D zaskoczona zapytałam ze chyba zauroczył, a nie zaraz zakochał :-D  ze go wtedy "wzięło" to od razu zauważyłam, ale sporo o sobie juz wiedzieliśmy, bo najpierw były długie rozmowy przez neta, więc to nie była taka całkiem randka w ciemno

Tak w ogole to uważam, że nie ma reguły i sposob poznania i zakochania się nie świadczy o tym czy zwiazek bedzie trwały czy nie będzie;-D

Nigdy nie osądzaj ludzi wg opinii innych. Każdy człowiek pokazuje inną stronę swojej osobowości różnym ludziom. J.S.

52

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

. Sympatia, powolne poznawanie się, wspólne cele a potem jakoś samo przyszło. Inaczej tego raczej sie nie da wytłumaczyć smile

No i super.
Ja z kolei znam a raczej znałam paczkę rowerową (bo się rozpadła), którą tworzyła grupa 8-10 osób. Jeździli nie tylko na wycieczki rowerowe ale również spotykali w wolnym czasie czy chodzili razem na imprezy, zapraszali na swoje urodziny czy wesela, jako osoby towarzyszące przy czym nawet jak nocowali razem to albo w oddzielnych pokojach, a przynajmniej łóżkach. Problem pojawił wtedy kiedy pojawiły albo wyszły na jaw sympatie bo okazało się, że dwie dziewczyny zakochały się w jednych chłopaku, a trzecia i jeszcze innym, z tym, że ci faceci tego nie odwzajemnili. Mało tego, jakież zdziwienie i zawód był jak jeden z nich pewnego razu wprowadził do paczki swoją nową dziewczynę. Paczka rozpadła, przyjaźń skończyła, został zawód i pretensje. Ja akurat znam wersję tych dziewczyn, natomiast był w tej paczce chłopak, który podobno zakochał w jednej z nich ale ona w innym. Pomieszane z poplątanym ale czasem tak to z tymi paczkami i przyjaźniami bywa, że pojawiają zauroczenia ale niekoniecznie odwzajemnione i wszystko slag trafia.
Także Ci Twoi znajomi mieli dużo szczęścia smile

53

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Rox, to już wkraczamy na inny grunt przy tej historii. Kiedy słyszę, że ktoś odczuwa tak wielki zawód i żal, że jego wybranka/nek związuje się z innym, to rzeczywiście mogą powstać różne "kwasy". Chociaż w grupie, skupiającej wyrozumiałych ludzi, którzy przyjaźń stawiają ponad podziały, wynikające z jakiś romansów i miłostek, powinno sie z czasem ułożyć.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

54

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

R_ita Może w wypadku moich znajomych to prawda, bo oboje są biologami smile Zresztą sam, znając co nieco ludzką fizjologię i mechanizmy rządzące zachowaniami, które sa naszą spuścizną ewolucyjną, właśnie dlatego doceniam coś, co jest zbudowane powoli, na solidnych fundamentach, gdzie w grę wchodzą bardzie głębsze relacje, niż pierwotne instynkty smile
(...)
edit: Rox, najwidoczniej wszystko się sprowadza do szybkośći i tempa, w jakiej się relacja rozwija. Część osób zapewne nie dopuszcza do siebie myśli, że uczucia mogą się pojawić z czasem a nie od razu.

bagienni_k napisał/a:

Może też część osób nie wiąże tak silnie pożądania z zauroczeniem i niekoniecznie od razu muszą lądować w łóżku/ Przynajmniej w kwestii czystego seksu? Kto tam wie..? smile

Pozwoliłam sobie bagienniku wyciąć te dwa fragmenty Twoich wypowiedzi. Dlaczego. Bo sama staram się poznawać te mechanizmy, będące spuścizną ewolucyjną, by nie przepaść, ale o tym za chwilę. Ale właśnie- napisałeś, że część osób nie wiąże tak silnie pożądania z zauroczeniem i nie koniecznie musi lądować w łóżku w kwestii czystego seksu. Tu na forum pisano wiele razy, że mężczyźni mają skaner/radar, wyłapują wszystkie kobitki i je lustrują/fantazjują i tak dalej. No to ja jestem jak facet chyba. U mnie to jest chwila by widząc męski tyłek, męskie dłonie, albo wypukłość w spodniach przechodzącego mężczyzny z automatu o nim przyfantazjować, wyobrażać nago, jak może wypadać w seksie i to ze mną. Potrafię rozmawiać z ludźmi i muszę odpędzać myśli, by sobie ich w takich kwestiach nie wyobrażać. Nagminnie.  A kiedyś to i kobitek dotyczyło. Więc gdybym ja miała kierować się pożądaniem, a jeszcze zestawiać je z zauroczeniem to bym przepadła lata temu. Może dlatego nie robi na mnie takiego wrażenia chemia z kimś, napięcie seksualne z kimś i może dzięki temu dało się przez lata trwać w oparciu o własne morale i przywysokie wymagania i czekać na coś sensownego w rozmowie i z tym co pisałeś- wspólnymi zainteresowaniami i tak dalej i dopiero swoją rozbuchaną seksualność realizować.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

55 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-01 13:36:00)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

R_ita uśmiałem się big_smile

Strach się bać, jeśli jest więcej takich kobiet, bo jeszcze się jakiejś spodobam i mnie wciągnie do bramy znienacka i zrobi swoje tongue Ale podziwiam za zdolność do błyskawicznej oceny smile

Tak na poważnie, to pewne rzeczy jakos uważam za oczywiste, dlatego właśnie uważam, że jeśli ludzie się dłużej znają,(zamiast nagłego wybuchu uczuć) mają większą szansę, że lepiej się bedą dogadywać.
Te uczucia zaś mogą rodzić się powoli.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

56

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

To ja mam zupełnie inaczej. Pomiędzy zauroczeniami/związkami potrafiłam być sama dość długo i nie odczuwałam z tego powodu żadnego dyskomfortu, nie miałam też pokus i nie fantazjowałam o napotykanych facetach. W ogóle to mało kto mi się podoba na tyle by w taki sposób o nim pomyśleć i chyba ta chemia jest dla mnie pod tym względem niezbędna. Albo chłód albo ogień, u mnie nie ma nić pomiędzy. Także jak już ktoś mi się spodobał, to raczej automatycznie szła za tym fascynacja, a za nią pożądanie.
I tu nie chodzi o jakieś pierwotne instynkty. Na zauroczenie wpływa nie tylko wygląd, ale też sposób bycia, prowadzenia rozmowy itd., itd. Po prostu ta chemia sprawia, że chcę daną osobę bliżej poznać, a jak i czy znajomość rozwinie, to już czas pokaże.

57

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Śmieje się, że zawsze sceptycznie podchodze do kategoryzowania, czy bardziej wyróżniania skrajności smile Zawsze staram się widzieć owe pośrednie rozwiązania czy opcje, bo one po prostu istnieją smile tylko ciężko je zaakceptować. SKoro zauroczenie czy nawet pożadanie to nie tylko pierwotne instynkty, to chyba trzeb akogoś bliżej poznać, rozmawiać z nim, spędzać czas, żeby móc to stwierdzić smile
No, chyba że kogoś da się prześwietlić po kilku spotkaniach a tutaj jestem baaardzo sceptyczny wink

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

58 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-03-01 14:31:05)

Odp: Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?
bagienni_k napisał/a:

R_ita uśmiałem się big_smile

Strach się bać, jeśli jest więcej takich kobiet, bo jeszcze się jakiejś spodobam i mnie wciągnie do bramy znienacka i zrobi swoje tongue Ale podziwiam za zdolność do błyskawicznej oceny smile

Tak na poważnie, to pewne rzeczy jakos uważam za oczywiste, dlatego właśnie uważam, że jeśli ludzie się dłużej znają,(zamiast nagłego wybuchu uczuć) mają większą szansę, że lepiej się bedą dogadywać.
Te uczucia zaś mogą rodzić się powoli.

Szczerze Bagienniku, to bardzo długo byłam przekonana, że większość z nich (kobiet) tak ma, że też lustrują jak zwierzątka, ale z powodu jakiś tam norm społecznych nie mówią o tym głośno albo odrzucają to, bo to jednak przypisane mężczyznom. Forum mi trochę oczy otworzyło, że jednak nie do końca... tak mają.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

Posty [ 1 do 58 z 95 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do panow. kiedy sie zakochaliscie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018