Kiedyś myślałem, że to lęk przed odrzuceniem. Teraz wydaje mi się, że to coś zupełnie innego, co zniechęca mnie do związku. Co takiego? Otóż właśnie to, że tworzę silną relację emocjonalną z drugim człowiekiem i niejako muszę/powinienem w nią inwesstować, kosztem własnych potrzeb. Inaczej mówiąc, życie w związku zawsze różni się od życia w pojedynkę, tak? Zatem traktuje to drugie, jako ZAWSZE lepszą opcję od pierwszej. Sama świadomość, że mam o kogoś zabiegać, starać się o czyjąś uwagę(!) i żyć, mając na względzie inną osobą, zwyczajnie mnie odrzuca. Tak mogę to streścić najkrócej, jak potrafię.
Syl u mnie piesek ma prawie całe zoo takich pluszaków, do tego kilka różnych piłek. Ale najbardziej szaleje za szmatkami, uwielbia je gryźć i szarpać
![]()
Generalnie, to właśnie dzisiaj trafiłem przypadkiem na stronę w archiwum polskiego radia, gdzie są przechowywane audycje radiowe dr Jana Żabińskiego
Po prostu perła
Najwyraźniej tworzysz bardzo silną relację emocjonalną z samym sobą i ktoś inny byłby konkurencją dla tej relacji. Można powiedzieć, że niejako byłbyś sam o siebie zazdrosny, gdyby ktoś się koło Ciebie zaczął kręcić
Troszkę się wyzłośliwiam, ale jako osoba z całkiem drugiego bieguna, pod tym względem, to mogę tylko Ci pozazdrościć ![]()
Piegus, mój woreczek ostatnio siedzi cicho. On już wie, że przegiął i jego czas jest policzony
Nie ma zmiłuj.

