Dobranoc, wszystkim
I oby wiosny jutro ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 167 168 169 170 171 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dobranoc, wszystkim
I oby wiosny jutro ![]()
Podobne tematy
Zapomniałem jeszcze, że pracowita
Raz dorzuciliśmy jej dużą robotę, a miała już inną do skończenia i świeżo jedną małą. No to się pytamy czy to nie za dużo i może którąś robotę z niej zdejmiemy na co ona, że zawsze uważała, że lepiej mieć więcej do roboty niż mniej
Też mam taką jedną w robocie, nadgorliwą.
Mówi się o niej, że wszystko ogarnie, a i lodzika jeszcze szefowi zdąży zrobić ![]()
Ach dziewczęta, wiedziałem, że na was zawsze można liczyć ![]()
Lucek, nie czujesz się tutaj trochę jak dowódca twierdzy obleganej przez "wrogą" armię, jak Cię tak ciągną za język z tym swataniem?
Podziwiam za wytrwałość, bo już bym wymiękł ![]()
Ach dziewczęta, wiedziałem, że na was zawsze można liczyć
Wybacz, mam alergię na "przodowników pracy". I dodam,że ta u mnie nie jest ani
młoda, ani ładna, ani zgrabna.
Dziś ostatni wodny render ![]()
Wrzucić go tutaj?
no pewnie też pytanie
Wrzucaj co tam masz ![]()
Wiecie co
mój M. pracuje jako IT Helpdesk/Service desk dla ogólnoświatowej firmy.
A pracuje z domu, siedzi przy tym samym stole co ja, kiedy pracuję.
I w pracy odbiera telefonu. Ja po prostu sikam ze śmiechu jak słyszę, jak tłumaczy ludziom, że mają wejść na jakąś stronę, podaje im adres, a ludzie "ale gdzie to się wpisuje" i on biedny siedzi i tłumaczy im, jak działa pasek adresowy przeglądarki.
A teraz komuś tłumaczy, jak zaznaczyć więcej niż jeden plik, żeby coś spakować w winrarze ![]()
Wiecie, może to jest mało śmieszne, ale on tam obsługuje ludzi, którzy pracują przy komputerach w pracy. I to nie są ludzie z przypadku, do niego dzwoni nawet jakaś wyższa kadra managerska ![]()
Ale w sumie czego ja oczekuję. W mojej poprzedniej firmie ogarniałam szkolenia dla ludzi z IT i było
"Bo mi to szkolenie nie działa"
Ja: A kliknął pan "start"
"O, zadziałało"
Wiecie co
![]()
mój M. pracuje jako IT Helpdesk/Service desk dla ogólnoświatowej firmy.
A pracuje z domu, siedzi przy tym samym stole co ja, kiedy pracuję.
I w pracy odbiera telefonu. Ja po prostu sikam ze śmiechu jak słyszę, jak tłumaczy ludziom, że mają wejść na jakąś stronę, podaje im adres, a ludzie "ale gdzie to się wpisuje" i on biedny siedzi i tłumaczy im, jak działa pasek adresowy przeglądarki.A teraz komuś tłumaczy, jak zaznaczyć więcej niż jeden plik, żeby coś spakować w winrarze
Wiecie, może to jest mało śmieszne, ale on tam obsługuje ludzi, którzy pracują przy komputerach w pracy. I to nie są ludzie z przypadku, do niego dzwoni nawet jakaś wyższa kadra managerska
Ale w sumie czego ja oczekuję. W mojej poprzedniej firmie ogarniałam szkolenia dla ludzi z IT i było
"Bo mi to szkolenie nie działa"
Ja: A kliknął pan "start"
"O, zadziałało"
Raz na stażu zostałem wezwany do biura pracowników wyższego rzędu, że niby klawiatury przestały działać.
Oczywiście po minucie "problem rozwiązałem". Wszyscy postanowili jeść orzeszki i jakieś kawałki dostały się pod blokując przyciski...
Mnie jest głupio z takimi pierdołami dzwonić do helpdesku. Ba, nawet jak mam problem, to najpierw pytam po zespole czy ktoś potrafi go rozwiązać.
A nie, że on się teraz buja od 40min z gościem, który nie umie sobie spakować plików.
Mnie jest głupio z takimi pierdołami dzwonić do helpdesku. Ba, nawet jak mam problem, to najpierw pytam po zespole czy ktoś potrafi go rozwiązać.
A nie, że on się teraz buja od 40min z gościem, który nie umie sobie spakować plików.
Mi się czasami zdarzyło dzwonić w ramach obsługi systemu sprzedaży, ale to było typowo wtedy, jak wszelkie znane mi opcje poległy.
Zaraz, bo nie ogarniam
Ludzie pracujący w biurach, obsługująćy komputer mają problem z zapakowaniem plików czy wpisaniem adresu w przeglądkę? ![]()
Sam nie uyważam się za geniusza komputerowego, ale takie operacje...
Ciekawe ![]()
Lucek, nie czujesz się tutaj trochę jak dowódca twierdzy obleganej przez "wrogą" armię, jak Cię tak ciągną za język z tym swataniem?
![]()
Podziwiam za wytrwałość, bo już bym wymiękł
Nie, dlaczego? ![]()
Przecież tutaj szanownie Panie dobrej woli są ![]()
Zaraz, bo nie ogarniam
Ludzie pracujący w biurach, obsługująćy komputer mają problem z zapakowaniem plików czy wpisaniem adresu w przeglądkę?
Sam nie uyważam się za geniusza komputerowego, ale takie operacje...
Ciekawe
Tak
i to są ludzie, którzy dostają naprawdę ogromną kasę za to, co robią. Do filii poprzedniej firmy, dla której pracowałam, tam naprawdę ludzie się zabijali, żeby móc tam pracować. Firma informatyczna zresztą. A takie kwiatki.
Jak tak bagienniczku współczujesz koledze Lucyferowi to możemy się na Toba "zająć", nie ma problemu:-P Ciężko z Ciebie cos wyciągnąc, ale na każdego jest metoda:-D
Jak tak bagienniczku współczujesz koledze Lucyferowi to możemy się na Toba "zająć", nie ma problemu:-P Ciężko z Ciebie cos wyciągnąc, ale na każdego jest metoda:-D
Niech się tak nie cieszy z "nieszczęścia " kolegi ziomka sam jako " stary kawaler" rzadka ptica jest pod stałą obserwacją ,czekamy na dogodny moment przyczajeni.
dyskretnie w tle .
Rozumiem, że mam się spodziewać ciosu w najmniej spodziewanym momencie?
No cóż, teraz przynajmniej człowiek stanie się bardziej uważny ![]()
lody miętowe napisał/a:Jak tak bagienniczku współczujesz koledze Lucyferowi to możemy się na Toba "zająć", nie ma problemu:-P Ciężko z Ciebie cos wyciągnąc, ale na każdego jest metoda:-D
Niech się tak nie cieszy z "nieszczęścia " kolegi ziomka sam jako " stary kawaler" rzadka ptica jest pod stałą obserwacją ,czekamy na dogodny moment przyczajeni.
dyskretnie w tle .
No ja to bym chciała w końcu zobaczyć jak ci przyczajeni wyskakują i robią akcję, bo kilka miesięcy tu siedzę, a niczego takiego nie uświadczyłam ![]()
spokojna czaszka ![]()
wcześniej było parę akcji nie przesadzaj .
nic na chama i na siłę ![]()
spokojna czaszka
wcześniej było parę akcji nie przesadzaj .
nic na chama i na siłę
Ależ skąd! Wręcz tak dyskretnie, że mi umknęło.Ale może jacyś starzy górale cos pamiętaja?
Górali zasypało Adelo ![]()
może Lady Loka jakies koleżanki ma w odpowiednim wieku, bo my z Adelą to córki za młode, zreszta kto by chciał taka teściową jak ja ![]()
A jak mamusia lepsza od córki?:-P
tym gorzej dla takiego "zięcia" co leci na starowinki
trzeba z miejsca wyeliminować.
Oj, zaczęło się ![]()
Oj, zaczęło się
Szykuj topór i tarczę
Nasze panie na forum to takie starowinki, ze pewnie nie jeden młody sie ogląda:-D
No dobrze bagienniczku, skoro mówisz:-D to jakie Tobie kobiety sie podobają? ale poprosze o jakis konkret, a nie takie baju, baju, na okrętke:-P
O ile pamiętam to jedna wielbicielka szuwarów gdzieś się tu kręci. Czy Kierownik Magla zauważył?
Trzeba coś wpisać w CV:)
Miętusie... nie będę oryginalna-z tyłu liceum z przodu muzeum.
Are you simping son? :>
Jak przychodzi taki wiek że stado młodych się ogląda. To znaczy że to już ten wiek ![]()
Ale serio pytałam LL o koleżanki bo ja osobiście to takich 25 -30 wlasciwie nie znam.
lustrzane odbicie Lucyfera to by była jakaś 30 letnia maruda z artystyczną duszą. Pewnie jakaś to forum czyta ![]()
To ja 20 lat temu ![]()
Miałam wtedy takiego mrocznego zamkniętego artystę za narzeczonego.
lustrzane odbicie Lucyfera to by była jakaś 30 letnia maruda z artystyczną duszą. Pewnie jakaś to forum czyta
NEIN
Jak przychodzi taki wiek że stado młodych się ogląda. To znaczy że to już ten wiek
Ale serio pytałam LL o koleżanki bo ja osobiście to takich 25 -30 wlasciwie nie znam.
Przegapiłam wcześniejszego posta ![]()
trochę mam, chociaż tak szczerze to większości z nich bym nikomu nie poleciła
jak się siedzi w środowisku, gdzie ludzie dosyć wcześnie biorą śluby, to efekt jest taki, że dziewczyna 25 lat sama czuje się jak stara panna i robi się potwornie zdesperowana.
A te, które nie są w desperacji po prostu nie szukają nikogo konkretnego tylko żyją, podróżują i nie wygląda jakby im czegoś brakowało.
A desperatek nie polecam, bo żal by mi było potem Lucka ![]()
Albo ich po Luckowej terapii ![]()
EDIT: Dopiero 297 klatka na 400...
Loka, w dużym mieście dziewczyny w wieku 25 lat czują się jak stare panny?
Raczej w przypadku dziewczyn w małych miastach czy na wsiach, ale to te, które niekoniecznie marzą o studiach czy karierze.. Tak w sumie, to fajnie słyszeć, że sa kobiety, które jednak nie poszukują faceta niczym powietrza i cieszą się innymi rzeczami w życiu ![]()
Przecież dziewczyny to nie są jakieś dziwne stwory, które nie potrafią sobie same życia zorganizować i się nim cieszyć. Nie wiem, skąd ten stereotyp dotyczący kobiet, że niby każda bardzo chce kogoś mieć, bo inaczej sensu życia nie odnajdzie. Desperacja siedzi w głowie, a nie w dużym czy małym mieście.
Gdyby potrzebowały facetów jak powietrza, to już dawno by wymarły.
Mnie, szczególnie ostatnio, cieszą małe rzeczy. Wolne dni, czas spędzony z pieskiem i w ogóle jego obecność, coś przyjemnego do czytania i oglądania, słońce, kawa, spokój, cisza, nadchodzące powoli wakacje. Facet zburzyłby mi to, co daje mi największą radość, więc z tą potrzebą bycia z kimś nie ma co przesadzać.
Loka, w dużym mieście dziewczyny w wieku 25 lat czują się jak stare panny?
Raczej w przypadku dziewczyn w małych miastach czy na wsiach, ale to te, które niekoniecznie marzą o studiach czy karierze.. Tak w sumie, to fajnie słyszeć, że sa kobiety, które jednak nie poszukują faceta niczym powietrza i cieszą się innymi rzeczami w życiu
Wiesz co, to zależy od środowiska.
Ja jestem wychowana w środowiskach religijnych. Oaza i takie tam. Ludzie zaczynają jeździć na wakacyjne wyjazdy mając po 12-13 lat i tak jeżdżą praktycznie aż do końca studiów, jak ktoś chce zostać opiekunem. Do tego formacja w parafii, spotkania rejonowe, coraz wyższe "stopnie", w końcu okazuje się, że ta grupa ludzi, których się zna jest ogromna, bo mniej więcej rok w rok jeździ się z podobną ekipą, a potem to już nawet ludzie ustalają między sobą gdzie pojadą, żeby razem jechać. I naturalną koleją rzeczy pojawiają się tutaj też relacje i związki, a potem związki małżeńskie, które z tego wszystkiego wynikają.
I tu jest normą, że jak ci ludzie mają po 24-25 lat, są zaraz po studiach, pierwsza praca (albo pracowali w czasie studiów) to biorą śluby. Jakoś tak naturalnie to wychodzi. Koniec studiów = usamodzielnienie się = ślub. Plus do tego zwykle 1-2 lata po ślubie max zaczynają pojawiać się dzieci.
I spoko, to są szczęśliwi ludzie.
Tylko właśnie jest jeszcze ta grupa, w której są ludzie, którzy jakoś sobie nikogo nie znaleźli, albo zaczęli swoją formację oazową później (ja np. zaczęłam mając 19 lat i kiedy pojechałam na pierwszy wyjazd wakacyjny, to wszyscy byli ode mnie 4 lata młodsi i tak już zostało, bo to leci rocznikami, jak w szkole). Stąd dziewczyna, która ma 25-26-27 lat i ciągle jeździ jako opieka, widzi koło siebie szczęśliwe pary albo szczęśliwe małżeństwa i zaczyna się zastanawiać, co z nią jest nie tak. A stąd już mały krok do desperacji i łapania pierwszego lepszego, który się nią zainteresuje.
No nie poleciłabym takiej opcji nikomu.
Mnie to trochę czasu zajęło, żeby z tego schematu wyjść i na dzisiejszy dzień uważam, że to nie jest dobre środowisko dla młodych ludzi. Swoich dzieci w przyszłości bym nie puściła na takie wyjazdy.
A co do tych szczęśliwych to po prostu widać, że one nie potrzebują faceta do szczęścia
wiadomo, że jest jeszcze ten środek, czyli te normalne
ale one się po prostu mało wybijają.
Ale te, które biorą pierwszych lepszych facetów, to wiedzą, że potem z nimi trzeba żyć, rozmawiać codziennie i do łóżka chodzić? Kto potem worek na głowę zakłada - ona czy on?
Ludzie, którzy tak bardzo przejmuja się emocjami, narastającymi w trakcie obserwacji innych (w tym rówieśników) zawsze mnie dziwili..Szczególnie w tym momencie, kiedy to wrażenie przeważa nad własnymi przekonaniami. Kiedy nie wiedzą dokładnie, czego chcąa, ale w pewnym sensie ulegają presji wewnętrznej lub zewnętrznej.
Gdybym myślał podobnie, to już dawno byłbym właśnie "zmuszony" do małżeństwa, bo prawie wszyscy naokoło mnie sa już dawno w związkach/małżeństwach ![]()
Syl, jak brutalnie:-D ale racja, racja...
Panie bagiennik, ładnie to tak odpowiadać wybiorczo i pomijać pytania? hhmmm...jestem niepocieszona:-P
Ale te, które biorą pierwszych lepszych facetów, to wiedzą, że potem z nimi trzeba żyć, rozmawiać codziennie i do łóżka chodzić? Kto potem worek na głowę zakłada - ona czy on?
Pewnie trochę oboje.
Mój przyjaciel po kilku nieudanych relacjach ożenił się z kobietą toksyczną, bo ta go zechciała. Od samego początku opowiadał jaka to ona zazdrosna, jak niw pozwala mu spotykać znajomych, jak to wszystko musi być po jej myśli. W małżeństwie jest to jeszcze spotęgowane.
A on zamiast zwiać, to się ożenił. Ciągle tego nie mogę ogarnąć.
Bo on sobie ją wybrał, a miłość polega na tym, że się wybiera i akceptuje człowieka.
No tak, ale jak z człowiekiem jest więcej chwil złych niż dobrych, to może warto przemyśleć, czy się chce spędzić z tym kimś życie.
No ale co ja będę. Mówiłam, tłumaczyłam, on wie lepiej i jeszcze mnie poucza, że mój związek jest kijowy xD
Inna koleżanka złapała faceta, 1.5 roku i ślub. Nie wiem które z nich ma worek na głowie bo nie widać było, żeby faktycznie coś między nimi iskrzyło, ale tutaj to obydwoje byłi zdesperowani ![]()
Inna koleżanka 26 lat, pół wyjazdu płacze, że ona nikogo nie ma i zostanie starą panną. Muszę mówić, że z takim podejściem 3 lata później i dalej nikogo nie ma?
Mogę tak rzucać przykładami ![]()
I ci wszyscy są z oazy?
Chociaż znajdzie się pewnie więcej takich środowisk..
Miętus, jakie pytanie?
To o kobiety? Ach wybacz
Otóż wszsytkie
Pod warunkiem, że nie muszę się z nimi wiązać ![]()
Parę razy w niektórych wątkach była poruszana kwestia atrakcyjności i tego, jak postrzegana ona jest u jednej płci przez drugą. Akurat udzielałem się tam, zgodnie stwierdzając, że większość kobiet mijanych na ulicy jest na tyle atrakcyjna, że ciężko je odrzucić od razu, tak jak to z kolei często robią kobiety.
I tyle zajęło renderowanie... Dziś robię wolne od modeli ![]()
I ci wszyscy są z oazy?
![]()
Chociaż znajdzie się pewnie więcej takich środowisk..
Tak ![]()
pewnie tak. Chodzi o srodowiska, w ktorych ludzie siedza glownie we wlasnym gronie i regularnie sie spotykaja, a do tego jeszcze latwiej sie otworzyc, bo na spotkaniach sie porusza trudniejsze tematy.
Witam wszystkich:-) u mnie dzisiaj kiepski dzień i złe wiadomości, chodzi o tego nieszczęsnego wirusa, ale na tym może zakończe, szkoda gadać w sumie.
Mój tata dzisiaj był na szczepieniu, na razie wszystko w porządku, nawet go ręka nie boli, wiem, ze to dopiero kilka godzin, ale jestem pozytywnej myśli, może jednak źle nie będzie.
Bagiennik, a bo ja o wszystkie kobiety pytałam? raczej o ta jedna, ktora byłaby Cie w stanie zainteresować. Ja tam nie wierze, ze prawie każda sie podoba, to pewnie na tej samej zasadzie co to Moj tu kiedys pisał, do tej pory mu czasami wypominam:-D a napisał tutaj, ze jemu to sie podoba 9/10 kobiet mijanych na ulicy i co? nico, prawda zgoła odmienna, aż sama sie nieraz śmieje ze to cud, że mu sie podobam;-D także ja nie wierze w takie bajeczki, ze spodoba sie np. zarówno wysoka i przy kości, jak i niska chudzinka, spokojna, cicha, jak i szalona i temperamentna itp itd
Miętus, złapałaś covida? ![]()
Co do kobiet to właśnie uwzględniam te, które pobieżnie mijam na ulicy
Jako że życie takie jakie mam w pełni mi odpowiada
to raczej żadna "ta jedyna" się nie zjawi
Natomiast uroda czy/i charakter, jak zresztą zostało to już wiele razy w wątkach wspominane, odbiera się mocno subiektywnie. Ten niewielki procent, jaki możę ewentualnie odrzucać wyglądem, to najpewniej albo te ZBYt obfite czy ZBYT wysokie czy kościste
Co do charakteru, to też skrajne ekstrawertyczki czy szare myszki, które nie potrafią słowa z siebie wydusić i patrzą w podłogę..Choć w sumie znałem tylko jedną taką, jak ta ostania: koleżanka w klasie, z która ciężko było się porozumieć..
Skrajne ekstrawertyczki w sumie da się znieść ![]()
Aha, jeśli jeszcze o wieku mowa, to raczej nie starsze ani młodsze niż 5-6 lat
Powyżej 10 tuż już całkowita przepaść...
Aha, jeśli jeszcze o wieku mowa, to raczej nie starsze ani młodsze niż 5-6 lat
Powyżej 10 tuż już całkowita przepaść...
Bagiennik, no jak przepaść, ? łamiesz mi serce
![]()
Bagiennik Elu nie gustuje widocznie w milfach:P wybacz Elu za też żarcik, ale nie mogłam sie powstrzymać, a prawda taka ze dla takiego 20latka to ja już bym pewnie była tym milfem:-D
No w końcu bagiennik jakis konkret uffff, ciężko coś z Ciebie wyciągnąć. Napisałeś "raczej", czyli nadzieja jednak jest, że może jednak?:-P
Kurcze, problem taki tu jest, ze mamy młodych mężczyzn wolnych, a wolne panie ciut starsze i lipa troche
Nie mam wirusa bagienniczku, zlituj sie nade mna, raz mi wystarczy. Niestety ktos bliski może mieć, no i przebywam w srodowisku, gdzie sie okazało, ze też jest osoba pozytywna, także nieciekawie
nie gniewam się.
poza tym takich bagienniczków na śniadanie zjadam
W pęczkach pakowanych, więc mu żadnych Milfów nie polecam ![]()
A tak serio to LM moi rodzice szczepili się Moderną i nic nie poczuli żadnych objawów ubocznych..nawet usłyszałam w ich głosie rozczarowanie czy to na pewno działa.
Elu, muszę Cię zmartwić, jestem niejadalny
A złamane serce? W życiu żadnego nie złamałem
, przynajmniej nic o tym nie wiem.. ![]()
Słowo "raczej" było użyte bardziej dyplomatycznie, nie chciałem stosować bardziej stanowczych określeń ![]()
Słyszałam że nawet muchomor da się zjeść po odpowiednim przyrządzeniu ![]()
Elu, różnie bywa
Ciężko mi znaleźć dla siebie określenie wzięte z terminologii mykologicznej. Jeśli napiszę "jadalny po odpowiednim przyrządzeniu" to będzie to tylko autoreklama, a tego chciałbym uniknąć za wszelką cenę...
Co do grzybków:
Sa takie, które się jada tylko raz w życiu
Bywają też takie grzybki, że możesz je sobie spokojnie usmażyć albo zrobić z nich sosik. Mówię oczywiście o muchomorach. Sam jadłem jednego, ale zawodowy mykolog musiał wpierw go oznaczyć ze 100 % pewnością. Jak widać się udało, skoro tu jestem
Tego raczej nie jedz:
https://grzyby.pl/gatunki/Amanita_phalloides.htm
A tego jak najbardziej można
https://nagrzyby.pl/atlas?id=192
Cześć
U mnie wieczór przyjemny... Musujące, białe, słodkie wino, boska w smaku sałatka, wygodne miejsce na kanapie, świetny serial i piesio, który obgryza swojego gryzaka na moich stopach, robiąc mi przy tym taki masaż, jakiego jeszcze nie miałam. A do tego weekend, wolne, żadnej pracy na jutro, w mieszkaniu już ogarnięte, a żeby było piękniej, stwierdziłam dziś ostatecznie, że mam psa idealnego: chętny do pracy, wpatrzony we mnie, uwielbiający się przytulać, inteligentny, energiczny, czujny, bystry, posłuszny, trochę nieufny wobec obcych i piękny.
Jedynym minusem dzisiejszego dnia jest to, że już się kończy. Chciałabym czuć się tak codziennie. ![]()
A co do związków, to nie uważam, że każdy powinien kogoś mieć. Chociaż z punktu widzenia terapeutycznego nie jest to wybór, tylko lęk przed czymś.
Ale jeśli tak jest nam lepiej i chcemy mieć jakąś kontrolę w życiu, to niestety druga osoba to burzy i jest to męczące.
Miętusku, taki Twój wilk wymagający? ![]()
No cóż, problem z terapeutami jest widocznie taki, że nie uwzględniają różnorodności w przyrodzie, biorąc za pewnik i stan idealny potrzebę wiązania się z drugim człowiekiem
Jak widać, bywa z tym różnie.
Mój zwierzak posiadł cały kosz najrozmaitszych zabawek, z czego teraz używa zupełnie inne, niż jeszcze 2-3 miesiące temu ![]()
Dobry wieczór.
Dziś tylko pozdrawiam, żeby nie było, że jakaś obrażona jestem.
Doszłam do wniosku, że trochę zatraciłam kontrolę i umiar w tym swoim pisaniu. Chwilowo mi się odechciało paplania o tym, co u mnie słychać, zresztą nic się specjalnie nie zmieniło. Samopoczucie mi podupadło, więc tym bardziej nie chcę zanudzać. Poczekam na lepsze czasy.
Misinx, a jak twój woreczek?
Ja w dobry związek wejdę bardzo chętnie, ale też mnie czasem denerwowały pytania, czy już sobie kogoś znalazłam. Tak jakby to było coś obowiązkowego, jedynie słuszny przepis na życie.
A bardziej toksycznej rzeczy, niż nieudany związek, nie znam. Singielstwo lepsze.
Piegus, ach te Twoje sinusoidy
Wiosna idzie, jak nie pogodowo to okresowo
Dzień jest długi, słońce wstaje wcześnie, późno zachodzi- czyż to już nie jest powodem do radośći? ![]()
No cóż, problem z terapeutami jest widocznie taki, że nie uwzględniają różnorodności w przyrodzie, biorąc za pewnik i stan idealny potrzebę wiązania się z drugim człowiekiem
Jak widać, bywa z tym różnie.
Mój zwierzak posiadł cay kosz najrozmaitszych zabawek, z czego teraz używa zupełnie inne, niż jeszcze 2-3 miesiące temu
Ciekawa jestem, jak jest naprawdę. Pewnie jest w tym jakiś lęk, na przykład przed utratą czasu, jeśli druga osoba odejdzie lub brakiem pełnej kontroli nad swoim życiem, ale jeśli komuś dobrze się tak żyje i chce być sam, to przecież niech tak będzie.
Ja swojemu wymieniam zabawki, żeby się zbyt szybko nie znudził. Jego ukochaną zabawką jest pluszowy pingwin, gotowy jest salto zrobić, żeby go dostać. Muszę mu go dawkować, bo nie zna umiaru w zabawie nim. Ostatnio zasnął na siedząco z głową opartą o niego.
Właśnie nadchodzą najlepsze miesiące w roku, coraz dłuższy i cieplejszy dzień to zdecydowanie powód do radości.
No, cóż, Bagiennik...
Trzeba z dziadostwem żyć i starać się żeby za bardzo mną nie rządziło. Tylko to się bardzo łatwo mówi.
całą noc dzisiaj nie spałam z powodu bólu stopy, podejrzewam nawrót problemów z żyłami. na szczęście w ciągu dnia ból przeszedł. ale jestem bardzo zmęczona po tej zwariowanej nocy i już leżę w łóżku.
Zostały mi jeszcze leki z poprzedniego zapalenia naczyń więc Pozwoliłam sobie zaaplikować na własną rękę.
No cóż, czasami trudno skakać z radości. ale za to wystarczającym powodem do skakania bywa sam fakt że człowieka nic nie boli i nie męczy.
Dobra, uciekam, bo się rozgadam.
Kiedyś myślałem, że to lęk przed odrzuceniem. Teraz wydaje mi się, że to coś zupełnie innego, co zniechęca mnie do związku. Co takiego? Otóż właśnie to, że tworzę silną relację emocjonalną z drugim człowiekiem i niejako muszę/powinienem w nią inwesstować, kosztem własnych potrzeb. Inaczej mówiąc, życie w związku zawsze różni się od życia w pojedynkę, tak? Zatem traktuje to drugie, jako ZAWSZE lepszą opcję od pierwszej. Sama świadomość, że mam o kogoś zabiegać, starać się o czyjąś uwagę(!) i żyć, mając na względzie inną osobą, zwyczajnie mnie odrzuca. Tak mogę to streścić najkrócej, jak potrafię.
Syl u mnie piesek ma prawie całe zoo takich pluszaków, do tego kilka różnych piłek. Ale najbardziej szaleje za szmatkami, uwielbia je gryźć i szarpać
Generalnie, to właśnie dzisiaj trafiłem przypadkiem na stronę w archiwum polskiego radia, gdzie są przechowywane audycje radiowe dr Jana Żabińskiego ![]()
Po prostu perła ![]()
Widziałam u Ciebie tego Żabińskiego i nawet sobie zapisałam żeby nie zgubić
.
Życiorys tego człowieka to dla mnie przykład, jak można być bezinteresownie oddanym pewnej sprawie a pozostawać jednocześnie kimś twardo stąpającym po ziemi ![]()
Trochę o Żabińskich wiem, ale dokładnie życiorysu pana Jana nie zgłębiłam.
Zaciekawiłeś mnie.
Strony Poprzednia 1 … 167 168 169 170 171 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026