Przynajmniej takiej samochodowej kochanki nie trzeba ukrywać ![]()
10 206 2021-03-28 00:10:19
Podobne tematy
10 207 2021-03-28 00:11:11
Przynajmniej takiej samochodowej kochanki nie trzeba ukrywać
Tylko ukrywać to co miało miejsce na tylnym siedzeniu ![]()
Ew. Chować łopatę z bagażnika
10 208 2021-03-28 00:15:29 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2021-03-28 00:17:39)
Nic z tych rzeczy, pobrudzi się, coś porysuje, nie można ![]()
No i wie co się stanie gdy mnie zdradzi, zemsta będzie okrutna
to tak apropos ewentualnych, prawdziwych kochanek ![]()
10 209 2021-03-28 00:19:13 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-03-28 00:20:10)
Nic z tych rzeczy, pobrudzi się, coś porysuje, nie można
Mogę dać recepty na zdrajców ![]()
10 210 2021-03-28 00:21:39
Hmm..dla jasności muszę nadmienić że trafiłam na forum w kompletnym dołku. W jakim nie byłam nigdy w życiu. I po prostu po czasie wróciłam do siebie raczej niż bardzo się zmienilam.
Przyjaciółka którą mnie wtedy odwiedziła po czasie przyznała że była przerażona bo nie widziała mnie takiej.
Natomiast forum poszerzyło moje spostrzeganie zjawisk i ludzi bardziej niż jakiekolwiek książki i bardziej niż kontakty z ludźmi wcześniejsze. Przez różnorodność środowiskową i mocną otwartość ludzi tu. W większości. Bo są tacy co siebie nie pokazują.
Miałem podobnie, tyle że jak byłem w dołku to trafiłem na zetkę (czerwone strony).
Tam też jest czat. Otwartość ludzi też mnie zdziwiła, ale podziałało też to na plus. Generalnie myślę,że jak trafi się na odpowiednie osoby,to można się lepiej dźwignąć niż przy psychologu.
10 211 2021-03-28 00:23:08
Ela210 napisał/a:Hmm..dla jasności muszę nadmienić że trafiłam na forum w kompletnym dołku. W jakim nie byłam nigdy w życiu. I po prostu po czasie wróciłam do siebie raczej niż bardzo się zmienilam.
Przyjaciółka którą mnie wtedy odwiedziła po czasie przyznała że była przerażona bo nie widziała mnie takiej.
Natomiast forum poszerzyło moje spostrzeganie zjawisk i ludzi bardziej niż jakiekolwiek książki i bardziej niż kontakty z ludźmi wcześniejsze. Przez różnorodność środowiskową i mocną otwartość ludzi tu. W większości. Bo są tacy co siebie nie pokazują.Miałem podobnie, tyle że jak byłem w dołku to trafiłem na zetkę (czerwone strony).
Tam też jest czat. Otwartość ludzi też mnie zdziwiła, ale podziałało też to na plus. Generalnie myślę,że jak trafi się na odpowiednie osoby,to można się lepiej dźwignąć niż przy psychologu.
Niejedna szczera spowiedź ma miejsce w knajpie bardziej niż przy konfesjonale.
10 212 2021-03-28 00:23:54 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-28 00:24:05)
Ciekaw jestem ile razy odkurza auto czy jeździ do myjni?
Ach ta zemsta
Bez niej już nie jest tak kolorowo
A tak na poważnie, to zawsze się zastanawiam, jak bardzo ludzie bywają nakręceni, że ta chęć odegrania się przeważa nad wszsytkim, nawet zdrowym rozsądkiem czy wizją kłopotów, jkaich możn asobie nabawić, jeśli się chce komuś wykręcić coś grubszego..
10 213 2021-03-28 00:28:27
Kiedy sprawiedliwość jest ślepa, to i ofiara musi karny miecz na oprawcy wykorzystać.
10 214 2021-03-28 00:30:09 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2021-03-28 00:36:27)
Nie pytaj bagiennik ile razy
dużo
z ta zemsta to zartowalam
to takie żarciki ze jakby co to bym uderzyła tam gdzie najbardziej zaboli, czyli zrysowala auto
tak serio to bym tak nie zrobiła, myślę ze zemsty by w ogóle nie było
Edit: Tobie Lucek wymierzenie sprawiedliwości dało ukojenie? Obiles jego, ja czy ich?
10 215 2021-03-28 00:42:34
Ale tu nie chodzi o ukojenie.
Gdyby człowiek takiego szukał to mógłby i z cudzego życia piekło uczynić, a i tak by takowego nie znalazł.
Po prostu skoro mówimy o jednym z najgorszych czynów jakie można dokonać, to dlaczego i w tym przypadku człowiek ma odpuszczać.
Skoro ktoś świadomie sam niszczy całą warstwę zaufania, więzi to ma odejść ot tak, jakby nic?
10 216 2021-03-28 00:51:49 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2021-03-28 00:53:49)
,, Niejedna szczera spowiedź ma miejsce w knajpie bardziej niż przy konfesjonale."
A tu masz rację
Ludzie otwierają się w różnych miejscach, liczy się towarzystwo.
Zmykam, śpijcie dobrze. Jutro planuję wyprawę nad nasz Bałtyk. Rano trzeba wstać a tu jeszcze zmiana czasu.
10 217 2021-03-28 00:54:52 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2021-03-28 00:57:19)
A bo to wiadomo czy ja to coś obeszło na dluzsza metę, ze postąpiłeś tak a nie inaczej, ze da coś do myślenia na przyszłość? Możliwe ze nic. Ciężko mi coś więcej napisać bo nie wiem jaka ta Twoja relacja była, jaki poziom zaangażowania, długo byliście ze sobą itd
Edit: dobranoc Morfeuszu, udanej wyprawy, żeby Cię tam za mocno nie przewiało ![]()
10 218 2021-03-28 01:06:12
Było minęło. Po prostu uważam, że jak się coś komuś nie podoba to się kończy znajomość, a nie gra na dwa fronty.
Dobranoc Morfeuszu ![]()
Pokaż jakieś widoczki z wybrzeża ![]()
10 219 2021-03-28 01:19:45
Było minęło?
na pewno?
bo ja tam widzę ze ciągle to w Tobie "siedzi" i gryzie, ale nie będę się wymądrzać bo nie czuje się kompetentna w tym temacie. Też tak uważam, ze się kończy znajomość i tyle. Szkoda mi Cię Lucek, tylko tyle dodam...
Dobranoc ![]()
10 220 2021-03-28 01:23:26
Było minęło?
na pewno?
bo ja tam widzę ze ciągle to w Tobie "siedzi" i gryzie, ale nie będę się wymądrzać bo nie czuje się kompetentna w tym temacie. Też tak uważam, ze się kończy znajomość i tyle. Szkoda mi Cię Lucek, tylko tyle dodam...
Dobranoc
Tamto minęło, ale co w głowie zostało to zostało.
Po prostu pewna frustracja wobec ludzi pozostaje i trochę syndrom oblężonej twierdzy się aktywuje.
10 221 2021-03-28 09:14:30 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-28 10:36:08)
Nie dziwi mnie tak bardzo postawa, Lucek.. Jeśli się człowiek kieruje pewnymi zasadami, które traktuje jako nfundament relacji międzyludzkich, to po ich przekroczeniu trudno zaufać ponownie..
Morfeusz Udanej wyprawy! Porób jakieś fotki ![]()
10 222 2021-03-28 10:33:10
No racja bagiennik, tylko ludzie są różni, kobiety są różne, dla większości zaufanie, wierność, lojalność to też fundament zawiązku. Po jednej porażce uczuciowej się poddać do końca życia? Bo to mało historii, ze ludzie się rozchodzą, rozwodzą a znajdują później miłość swego życia i są szczęśliwi, biorą kolejny ślub. Ja wiem, ze nigdy nie ma pewności, ze tak będzie, ale też nie ma ze nie będzie
Dlatego pytałam też o długość związku i stopień zaangażowania, wg mnie co innego się znać powiedzmy pol roku, a co innego być ze sobą lata. Trochę przejrzałam też wcześniejsze tematy Lucka, zwłaszcza te dotyczące relacji rodzinnych, odrzucenia przez rówieśników w szkole, kosze zadane przez kobiety itd, w końcu miał kogoś do kochania...
10 223 2021-03-28 10:49:23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 10:56:58)
Hej, hej!
Jak tam niedzielne nastroje? Mój przyzwoity, chociaż zostałam brutalnie wyrwana z błogich objęć Morfeusza (Morfeusz, jak ja Cię kocham, mówię Ci!
) . Pan wiadomy zadzwonił, że za chwilę będzie u mnie i coś mi przywiezie. No, to wylazłam z "gawry".
Pan szanowny wybiera się do dziewczyny, a po drodze wpadł ze znalezioną w domu bransoletką: "Weź, bo ja tego nie noszę". Równie nonszalancko odparłam, że do czarnych ciuchów może nieźle wyglądać i rzuciłam: "Dzięki".
Wczoraj, muszę przyznać, sprawił mi wiele radości. Pojechaliśmy najpierw pod pewien dworek na wsi. Mieści się tam pałac rodziny Dzieduszyckich oraz muzeum. Park wokoło jest uroczy, jak to dworski park. Byliśmy tam chwilę - moment. Potem zorientowałam się, że wracamy jakąś inną trasą, Pepek przedłużył wycieczkę, pokazał mi rodzinny dom swojej babci, a potem gdy przejeżdżaliśmy przez okolice, gdzie kiedyś mieszkałam, wskazywałam mu różne znane mi miejsca, więc znowu zmieniliśmy trasę. W mojej dawnej miejscowości wskazałam palcem: "O, tam mieszka moja najlepsza przyjaciółka". "To jedziemy do niej", padła odpowiedź. Trochę prostestowałam, bo koleżanka jest w bardzo trudnej rodzinnej i materialnej sytuacji, mieszka w fatalnych warunkach i niezapowiedziane wizyty, zwłaszcza obcych bardzo ją krępują. Ale przecież szczegółów nie będę Pepkowi objaśniać, więc postawił na swoim. Zajechaliśmy z fasonem na koleżanki podwórze. Wyszła z domu, nie wpraszałam się na herbatę, bo widziałam jej zmieszanie. Fajnie było jednak wreszcie ją zobaczyć, bo ostatnio przyjaźnimy się głównie na telefon. O Pepku powiedziała później, że to taki "miastowy" chłopak ![]()
Niemalże mnie ta wyprawa uszczęśliwiła, szczerze dziękowałam.
Co do samooceny, o której dziewczyny wyżej... Już pisałam, że moja w różnych obszarach jest zróżnicowana.
Najlepiej, najłatwiej, gdy poczucie własnej wartości wnosi się w dorosłe życie "w posagu" z domu rodzinnego. Wtedy to jest takie naturalne, odruchowe. Jeśli ma się braki, trzeba się nad nimi napracować, czasem solidnie, bo samo nie przyjdzie. Pomagają pozytywne sygnały od otoczenia, ale gdy ktoś jest mocno stłamszony, w ogóle (Ela chyba o tym wspomniała), nie dostrzega i nie przyjmuje tych komunikatów. Tak więc wola jest potrzebna i rozum.
Bardzo sobie w życiu pomagam rozumem, bo same emocje chyba już dawno by mnie zjadły ![]()
W mocno już dojrzałym wieku raczyłam zauważyć, że jednak mogę się podobać. Nie wszystkim, nie zawsze, ale wcale nie tak rzadko. Mam odwagę odezwać się, nie chować w cieniu, choć jakaś bardzo ekspansywna i przebojowa pewnie nigdy nie będę. Ale i niekoniecznie chciałabym.
Bardzo też buntuję się przeciwko ocenianiu się kobiet tylko pod kątem fizyczności. Jasne, że ma znaczenie, ale jest jeszcze tyle innych składowych: sposób bycia, poruszania się, głos, cechy charakteru - mnóstwo spraw, na które same często zupełnie nie zwracamy uwagi, a ktoś właśnie to potrafi wychwycić. Obiektywnie niepiękna osoba może mieć coś, co odwraca uwagę od wszystkich niedoskonałości. Wypowiadał się kiedyś chłopak w jakiejś młodzieżowej gazecie, że gdy jakaś nieciekawa szatynka (a miał fioła na punkcie brunetek) przypadkiem odsłoniła nogę - był "ugotowany".
Wierzę w takie rzeczy i sądzę, że najlepiej być sobą i nie straszyć ludzi ![]()
Jednak czasami emocjonalne wdrukowania wyłażą i tak się stało ze mną np. w kontekście nowej pani Pepka. Wyliczać nie będę, bo nie o to chodzi, ale niedoskonałości mam sporo. Obciążona jestem chorobą, która i na wygląd ma wpływ, i na poruszanie się. Nie jest to na szczęście zbyt wyraźne, ale dostrzegam to aż nadto. Nowa zapewne nie ma takich "wybrakowań", a na zdjęciach prezentuje się super - widocznie takie wybiera.
Chwilę trwało, zanim przywołałam na pomoc swoją mądrość (w sensie nabytej wiedzy i przemyśleń).
10 224 2021-03-28 11:20:55 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-03-28 11:25:38)
good morning ![]()

i piosenka
"stara" piosenka ![]()
10 225 2021-03-28 11:36:12 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 11:47:02)
Fajny obraz, "podobie" mnie się ![]()
Piosenki nie odsłucham, bo mój obecnie używany sprzęt nie ma takiej możliwości. Później.
Dobrego dnia, idę pożyć ![]()
P.S. Jednak przy odrobinie sprytu udało mi się odsłuchać. Muzycznie to nam, Paslawku nie po drodze ![]()
Lubię łagodną muzykę, wczoraj dla dobra sprawy zniosłam Rammstein w Pepka samochodzie. Litościwie nie podgłaśniał tak jak lubi.
Wolę to na przykład:
10 226 2021-03-28 12:27:00
Piegusek zadowolony
Paslawek żyje
i już udana niedziela.
Miętusku - jam ten człowiek, który się przywiązuje za mocno.
Ale nawet pół roku utracone, to pół roku czasu, którego nikt mi nie zwróci. Czas to największy kapitał jaki człowiek posiada.
10 227 2021-03-28 12:38:11 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-28 12:39:39)
Miętus Jasne, wszyscy się różnimy
Dlatego rozumiem, jeśli kogoś coś w życiu dotknęło. Coś, co zaburzyło jego wartośći i z tego powodu może mu potem być trudno się przebić z powrotem. Dziecińśtwo i nasze wcześniejsze doświadczenia odgrywają wielką rolę w kształtowaniu naszych charakterów.
O sobie mogę powiedzieć tyle, że jednym z powodów podjęcia przeze mnie takich a nie innych wyborów jest właśnie okres dzieciństwa. Wtedy, jak byłem niemal oczkiem w głowie rodziców, będąc w pewnym stopniu rozpieszczany i nigdy nie brakowało mi tej uwagi czy czułości. Można powiedzieć, żę dostałem jej tyle w zapasie, że teraz mi wychodzi bokiem. Dlatego wiąże się z tym ogromna potrzeba indywidualności i niezależności, na poziomie relacji z ludźmi, szczególnie tymi w podobnym wieku.
Piegus opowiada o PP - czyli wszsytko jest dobrze ![]()
Pasławku - cudny obrazek ![]()
10 228 2021-03-28 12:46:20 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 13:00:52)
Lucek, a może popatrz na drugą stronę medalu? A może przez pół roku byłeś szczęśliwy? Nie wiem, bo nie znam sprawy, ale naprawdę warto czasem spojrzeć na pełną połowę naczynia.
Jednym z moich ulubionych cytatów jest fragment wiersza Ezry Pounda:
Zaiste, cokolwiek się zdarzy,
ta jedna godzina pełna była słońca i najwyżsi bogowie niczym bardziej nie mogą się pysznić,
niźli tą godziną, którą widzieli,
jak mijała...
Tak, Bagiennik, dzieciństwo bardzo z nas "wyłazi". Moje było pełne zarówno blasków jak i cieni. Długo by opowiadać.
Bardzo mi pomogło wyczytane gdzieś, że jeśli odzywają się w nas jakieś stare urazy, jesteśmy już "duzi" i nie musimy im ulegać. Przykładem jest sprzeczka z Mamą, gdy mnie skrytykowała, poddała w wątpliwość moje rodzicielskie kompetencje. Było mi ogromnie przykro, poczułam się jak patologia społeczna
Ale że byłam po wspomnianej lekturze, przywołałam ją na pomoc. "No zaraz, zaraz, czy ja mam pięc lat, żeby bezkrytycznie słuchać mamusi? Ma swoje zdanie i prawo do niego, ale ja do swojego też mam". I ulżyło.
We mnie jest sporo takich zastarzałych emocji, ale nauczyłam się sama siebie wspierać. Zawsze będę powtarzać, że mamy jeszcze rozum i warto go używać.
A wiesz... mój syn jest takim wybitnym indywidualistą i też jest jedynakiem, oczkiem w głowie obojga rodziców. Wprawdzie szanuje ten indywidualizm, sama dobrze tę potrzebę znam, ale zakochana w nim jestem bezgranicznie i może zbytnio mu to okazuję, gdy był mały nie miałam nigdy dość przytulania go i całowania. Teraz po chwilowym buncie znowu jest bardzo "przytulaśny".
10 229 2021-03-28 12:54:54
Prawdziwe uczucie szczęścia odnajduję w wolności Piegusku ![]()
10 230 2021-03-28 13:01:24
Pół roku w przeciągu całego życia to nic
nie zawsze są same zyski
wg mnie dochodzi też urażona, męska duma, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby Lucka dziewczyna z nim seksu nie chciała, bo (tutaj można różne powody wpisać), a z innym nie miała takiego problemu. Tak sobie gdybam
no nic, ja koncze, nie będę Lucka męczyć, bo grzebanie w bolesnej przeszłości boli, a ja bólu zadawać nie lubię ![]()
Bagiennik, no to mnie Twój wpis trochę zaskoczył, myślałam, ze Twoja niechęć do czułości i bliskości, wynika właśnie z niedostatków z dzieciństwa, ze tego nie miałeś, tzw.zimny chów. Także dziwi mnie trochę taka postawa, ale wierzę ze jest jak mówisz.
10 231 2021-03-28 13:02:21
Prawdziwe uczucie szczęścia odnajduję w wolności Piegusku
I to też jest w porządku, ale czy aby na pewno jest jak piszesz?
Nie miałam okazji zagłębić się w Twoje posty i wątki, ale wyczytuję między wierszami, że jednak brak doświadczeń i samotność Cię uwierają.
10 232 2021-03-28 13:02:29 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-28 13:05:29)
Prawdziwe uczucie szczęścia odnajduję w wolności Piegusku
You've made my day bro' ![]()
edit: Miętus Jak się ma czegoś aż za dużo, to można mieć potem przesyt
Chociaż ostateczna decyzja jest raczej podyktowana kwestiami bardziej pragmatycznymi
Wszystko się ze sobą łączy i do tego dochodzą baardzo silne przyzwyczajenia czy nawet upodobania, które trudno jest przeskoczyć, lub zwyczajnie nie ma się na to ochoty ![]()
10 233 2021-03-28 13:05:39
Pół roku w przeciągu całego życia to nic
nie zawsze są same zyski
wg mnie dochodzi też urażona, męska duma, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby Lucka dziewczyna z nim seksu nie chciała, bo (tutaj można różne powody wpisać), a z innym nie miała takiego problemu. Tak sobie gdybam
no nic, ja koncze, nie będę Lucka męczyć, bo grzebanie w bolesnej przeszłości boli, a ja bólu zadawać nie lubię
Bagiennik, no to mnie Twój wpis trochę zaskoczył, myślałam, ze Twoja niechęć do czułości i bliskości, wynika właśnie z niedostatków z dzieciństwa, ze tego nie miałeś, tzw.zimny chów. Także dziwi mnie trochę taka postawa, ale wierzę ze jest jak mówisz.
No nie wiem. Obecnie średnia skrócenia "przeciągu całego życia" wychodzi mi raz na dekadę, więc raczej z tym może być różnie.
A czy mnie boli. Nie boli. Jestem z tych ludzi, którzy korzystają z przeszłości jako lekcji życia, a nie odtwarzania bólu.
wcale bym się nie zdziwiła, gdyby Lucka dziewczyna z nim seksu nie chciała, bo (tutaj można różne powody wpisać), a z innym nie miała takiego problemu
To się nie ciągnie czegoś takiego, a co gorsza - nie załatwia drugiej stronie klucza do mieszkania wiedząc, że może wyjść buba ![]()
Lucyfer666 napisał/a:Prawdziwe uczucie szczęścia odnajduję w wolności Piegusku
I to też jest w porządku, ale czy aby na pewno jest jak piszesz?
Nie miałam okazji zagłębić się w Twoje posty i wątki, ale wyczytuję między wierszami, że jednak brak doświadczeń i samotność Cię uwierają.
Kwestia jest taka w czym postrzegamy wolność Piegusku ![]()
Kiedy człowiek jest naprawdę wolny?
10 234 2021-03-28 13:09:03 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 13:13:36)
A kiedy jest wolny?
To też bardzo ciekawe.
Cenię wolność, ale wiem, widzę, jak różnie bywa rozumiana.
Dla mnie to przede wszystkim możliwość życia w zgodzie z własnymi wartościami. Jestem więc wolna. W małżeństwie tego nie czułam i odetchnęłam pełną piersią rezygnując z niego.
Widzę wyraźnie, ile ode mnie samej zależy. Obowiązki i świadome wyrzeczenia nie oznaczają utraty wolności.
10 235 2021-03-28 13:21:00
Dlatego Piegusku to co ładnie określiłaś brakiem doświadczeń i samotnością jest tak naprawdę niezaspokojonym instynktem i biologią ![]()
Organizm sprawny zaspokaja wszystkie swoje potrzeby, przy ich braku wytwarzają się patologie.
A wolność - wolność jest prosto rozumiana.
Dlatego zadam proste pytanie.
Wolność mamy od czy do? ![]()
10 236 2021-03-28 13:25:39 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 13:30:20)
I od, i do. To nasze wybory.
Bardzo trudno mi się odnieść do zdania o zaspokajaniu potrzeb przez sprawny organizm. Nie jestem pewna, co dokładnie masz na myśli.
Czysto biologiczne, fizjologiczne potrzeby nie tak trudno jest zaspokoić. Mam na sprawę mało popularny pogląd. Komplikuje się, gdy dochodzą psychiczne. Zazwyczaj chciałoby się połączyć jedno z drugim, a nie zawsze jest możliwość.
10 237 2021-03-28 13:30:08
I od, i do. To nasze wybory.
Bardzo trudno mi się odnieść do zdania o zaspokajaniu potrzeb przez sprawny organizm. Nie jestem pewna, do czego dokładnie się odnosisz.
Wolność jest zawsze od.
Wolność od choroby, wolność od zmartwień itd.
Wolność do nie istnieje. Co najwyżej możemy mieć PRAWO DO czegoś.
Piramida potrzeb. Wiesz można zaspokajać się np. badziewnym jedzeniem, ale ostatecznie na dobre nie wychodzi.
Tak samo można jeść znacznie mniej niż się powinno, ale to też nie posłuży zdrowiu.
Po prostu normalny rozwój organizmu wymaga zaspokojenia każdej potrzeby ![]()
10 238 2021-03-28 13:36:14 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 13:40:07)
Kurczę, aż taka mądra to nie jestem... ![]()
Jednak po zastanowieniu stwierdzam, że wolność od to jednocześnie wolność do. Do czegoś innego.
W absolutną wolność od nie wierzę, to utopia i abstrakcja. Wolnością jest świadome wybieranie. Jeśli decyduję się np. porzucić karierę śpiewaczki operowej, by zająć się schorowanym mężem, wybór jest mój, choć paradoksalnie innego wyboru nie widzę. Może mi trochę żal, ale wybrałam w zgodzie ze swoimi wartościami.
To jest wolność - widzieć swój własny udział, decyzję, wybór. Któż mi teoretycznie broni wypiąć się na hipotetycznego męża, by śpiewać w hipotetycznych salach koncertowych?
Przykład jest oczywiście wybitnie teoretyczny i wymyślony na poczekaniu, bo rozwiązań trudnej sytuacji może być wiele - i to też jakaś wolność.
10 239 2021-03-28 13:53:52
Bym coś napisała, ale właśnie potrzebuję wolności od... okrutnego nap.....nia głowy![]()
10 240 2021-03-28 14:04:09
A masz wolność do wzięcia jakiejś tabletki?
10 241 2021-03-28 14:07:59
A masz wolność do wzięcia jakiejś tabletki?
Kochany Piegusku, tabsy to ja już luknęłam jak się rankiem obudziłam...ale jeszcze trzyma... cholerny globus.
Za dużo czerwonego wczoraj było.
10 242 2021-03-28 14:08:21
Piegusku, ale wolność do w swojej logice sprawia, że masz dalej związane ręce, czyli to iluzoryczna wolność ![]()
Sam osobiście odciąłbym się od potrzeb ludzkich - jak już napisałem, bycie obserwatorem to dobra rola ![]()
Ot mój sens "egzystencji"
10 243 2021-03-28 14:13:39 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 14:14:48)
Bardzo współczuję globusa.
Ból nie jest mi obcy, ale głowa raczej mi nie dolega. Całe szczęście.
10 244 2021-03-28 14:18:45
Lucek, całkowita wolność to chyba złudzenie i pobożne życzenie. Ja definiuje ją po swojemu. Wiele wspólnego z wolnością ma dla mnie branie odpowiedzialności za własne życie. Nawet gdy ręce są związane, myśl może pozostać wolna. Strasznie to patetyczne i trudne.
10 245 2021-03-28 14:40:00
Dzień dobry niedzielnie.
Spacer 7 km zaliczony.
Opowiem Wam rodzinną historyjkę, która nieźle ilustruje sprawę "ładności".
Moja siostrzenica miała wtedy 6 lat (dziś ma 19). Pewnego dnia zapytała:
- Ciocia, a dlaczego ty nas lubisz?
- A dlaczego ty mnie lubisz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Bo jesteś ładna!
- Taaak? A w którym miejscu? - zaśmiałam się.
- Cała!!
Mój syn mnie inaczej zaskoczył. Kiedy był całkiem mały (jakieś 6 lat) powiedział, że mamusia jest prawie tak ładna jak Sonia. Sonia to był nasz wilczur ![]()
Jak już tak ciągnięcie temat samooceny, a zwłaszcza niskiej, to zdecydowanie największy wpływ na nią ma nasze dzieciństwo i ogólnie dom rodzinny. Potem dochodzą kolejne doświadczenia.
Miałam to szczęście, że mój dom był normalny. Dom ciepły, kochający się i dzieci, rodzice. Moi rodzice (a zwłaszcza tato) mieli największy wpływ na to kim dziś jestem. Wg nich zawsze byłam najładniejsza, najmądrzejsza itp. Żeby to dobrze zabrzmiało, nie mieli na tym punkcie niezdrowego fioła, po prostu doceniali mnie na każdym kroku (gdy trzeba było, to krytykowali też). Nawet jeśli w wielu aspektach było to mocno przesadzone
to dało mi poczucie wartości na całe życie.
10 246 2021-03-28 14:54:52
No cóż, wspomnianych wyżej "wielkich wodzów" najlepiej widzę w postaci ich podobizny na jednorazowym papierze toaletowym
Sam nie wiem, którego chętniej
Chociaż chyba jednak adolfa ![]()
10 247 2021-03-28 14:57:45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-03-28 15:18:55)
Przyznam że nigdy w małżeństwie nie czułam się zniewolona. Co najwyżej odrobinę czasu mało jak dzieci były maluchami.
Nie nabierajcie się na zwiazkofobię Bagiennika- On po prostu jest mocno wybredny
i trzeba wokół niego skakać- teraz wszystko jasne ![]()
Księżniczka na karej klaczy mu się marzy.
10 248 2021-03-28 15:08:24 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-28 15:08:39)
Ela Jakby się dało i jeśli złożone słowo miałoby mieć taką wartość, jak dawniej to bym złożył śluby wiecznego singielstwa
Możesz wierzyć lub nie, ale w ostanim czasie miałem kilka okazji/szans, żęby kogoś (za)poznać..
I to z osobami o zbliżonej filozofi życiowej ..
No cóż, jak widac nie skorzystałem ![]()
10 249 2021-03-28 15:14:34 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-03-28 15:16:12)
Ela Jakby się dało i jeśli złożone słowo miałoby mieć taką wartość, jak dawniej to bym złożył śluby wiecznego singielstwa
Możesz wierzyć lub nie, ale w ostanim czasie miałem kilka okazji/szans, żęby kogoś (za)poznać..
I to z osobami o zbliżonej filozofi życiowej ..
No cóż, jak widac nie skorzystałem
tak przypuszczałam, że miałeś niejedną. :)Nie kłóci się to przecież z moimi spostrzeżeniami, ale je podkreśla.
Już wiesz, że o partnera/partnerkę trzeba się trochę starać, A Ty chyba tego nie lubisz? Jak Ci z tym dobrze, to mi nic do tegoi.
Ani przez chwilę nie miałam wrażenia ze jesteś niepewny w relacjach z kobietami, naprawdę. Natomiast takie , jakie Ty chcesz będą przyzwyczajone by za nimi trochę pobiegać :0 I 100 róż to za mało
W sumie to jestem ciekawa czy jak pojawi się potencjalny ideał, wyzwoli w Tobie takie chęci.
10 250 2021-03-28 15:38:06 Ostatnio edytowany przez Syl (2021-03-28 15:40:07)
Przyznam że nigdy w małżeństwie nie czułam się zniewolona. Co najwyżej odrobinę czasu mało jak dzieci były maluchami.
Nie mabierajcie się nba zwiazkofobię Bagiennika- On po prostu jest mocno wybrednyi trzeba wokół niego skakać- teraz wszystko jasne
Księżniczka na karej klaczy mu się marzy.
Jest taka jedna, choć nie księżniczka. W dawnej ekranizacji "Pięknej i Bestii" Piękna przybyła do księcia na jego karym koniu o imieniu Magic. Ale Bagiennik nie ma ani konia, ani ogrodu różanego.
10 251 2021-03-28 15:38:13 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-28 15:40:50)
Chyba się nie rozumiemy...
Tu nie chodzi o to, czy kogoś miałem albo ile partnerek lub przelotnych znajomości zaliczyłem, ale raczej czy CHCIAŁEM mieć. To raczej były subtelne sygnały zainteresowania, na które po prostu nie zareagowałem.
Naprawdę nie chce mi się po raz n-ty powtarzać tego samego, bo to już zaczyna być męczące.
Starać to ja się mogę z chęcią o siebie i swój samorozwój a nie łaskawie o czyjąś uwagę dla przeżycia jakiś tam wzniosłych emocji..
edit: z końmi miałem kontakt ostatnio parę lat temu, jak jadłem kabanosy
Palce lizać..
10 252 2021-03-28 15:41:14
Chyba się nie rozumiemy...
![]()
Tu nie chodzi o to czy kogoś miałem albo ile miałem, ale raczej czy CHCIAŁEM mieć. To raczej były subtelne sygnały zainteresowania, na które po prostu nie zareagowałem.
Naprawdę nie chce mi się po raz n-ty powtarzać tego samego, bo to za dużo czasu pochłonie.Starać to ja się mogę z chęcią o siebie i swój samorozwój a nie łaskawie o czyjąś uwagę dla przeżycia jakiś tam wzniosłych emocji..
edit: z końmi miałem kontakt ostatnio parę lat temu, jak jadłem kabanosy
Palce lizać..
Osobiście koniny nie jadłam, ale mój pies się zajadał. Gdyby mógł, też by palce lizał.
10 253 2021-03-28 15:55:45 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 15:56:40)
Kosztowałam kiedyś końskiej kiełbasy, bardzo mi smakowała.
Mnie zupełnie nie przeszkadzał urlop macierzyński, "siedzenie" w domu i zajmowanie się dzieckiem. Trudniej było w sytuacjach, gdy z jakichś powodów (np. choroba) nie można było wyjść z domu. Ale poza tym o wiele więcej czułam wolności, gdy nie musiałam chodzić do pracy. Otwarcie przyznaje, ze jestem szczęśliwa, gdy z jakichś powodów - czy to urlop, czy pandemia - nie muszę poddawać się tym uciążliwym niekiedy ramom. Często mam takie samopoczucie, że najchętniej zdrzemnęłabym się w środku dnia na 15 minut, wyszła na półgodzinny spacer, by nabrać energii. W pracy na etacie takiej możliwości nie ma. Z dzieckiem też bywa róznie, ale jednak grafik bardziej elastyczny.
Gdy wracałam z macierzyńskiego, czułam się, jakby z powrotem zamykano w mnie w klatce.
Jeśli chodzi o związek, wiem, że można być i w związku, i jednocześnie być wolnym człowiekiem. Po prostu kiepsko tego męża wybrałam.
W zwiazku lubie być, potwierdzone empirycznie, ale nie potrzebuję go do doświadczania euforycznych doznań, bo te są dostępne na wiele sposobów. Zaraz mi się w ucho dostanie za górnolotne gadanie, ale czasami wystarczy wyjść przed dom, popatrzeć na jesienne barwy drzew, mgłę i mocno zachłysnąć się chłodnym porannym powietrzem. Nie zliczę w życiu chwil, kiedy czułam się szczęśliwa, a rzadko miało to związek... ze związkiem ![]()
10 254 2021-03-28 15:57:04
Ależ włąśnie o tę potencjalnośc mi chodziło.
Ja akurat nie mam problemu w staraniu się o męzczyznę na którym mi zależy- żadnego
Nie czuję się nigdy w takiej sytuacji w roli petenta absolutnie ![]()
10 255 2021-03-28 16:05:27 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 16:12:21)
Ależ włąśnie o tę potencjalnośc mi chodziło.
Ja akurat nie mam problemu w staraniu się o męzczyznę na którym mi zależy- żadnegoNie czuję się nigdy w takiej sytuacji w roli petenta absolutnie
To ja mam takie głupie i naiwne pytanie. Serio.
Jak to się robi?
Od koleżanek słyszałam czasami: "Bierz się za niego", a ja zupełnie nie wiedziałam, o czym mówią. Chętnie bym się dowiedziała na stare lata. Zawsze mnie okrutnie krępowało pokazanie komuś, że nie jest mi obojętny. To jest pewnie lęk przed odrzuceniem i obawa, że nie jestem wystarczająca.
Więc czysto dosłownie, łopatologicznie i wręcz technicznie: jak to się robi?
Chciałabym mieć wolność do związków, bo na razie mam tylko od ![]()
10 256 2021-03-28 16:12:21
Znowu: mówimy o staraniu się o kogoś, bo nam na kimś zależy - wtedy,albo potrafimy i chcemy albo czujemy jakąś blokadę, dowolnego rodzaju.. czy może o tym, że NIE JESTEŚMY ZAINTERESOWANI 1-szą, 2-gą, 10-ta czy 100-tną kandydatką, bo nas związki czy jakiekolwiek głębsze relacje nie interesują? Niezależnie kim by była, co reprezentowała i co do nas czuła - mówimy dziękuję bardzo, ale nie skorzystam!
10 257 2021-03-28 16:12:26
To się nie uda w przypadku gdy Ci nie zalezy, Albo wyszukujesz sobie niedoskonałości w sobie.
Nigdy bym nie zwróciła uwagio na kogoś dlatego ze koleżanki coś tam.. O sorki, raz się zdarzyło że przyjaciółka poprosiła mnie o poderwanie kogoś dla niej . I udało się- ale to był taki zamiar od początku.:)
10 258 2021-03-28 16:15:43 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 16:18:43)
Elu, nie zrozumiałaś mnie. Nie chodziło mi o koleżanki tylko o znaczenie słów "brać się za kogoś". No, jak to się, kurrrrde, robi?
Mnie kojarzy się z dość kretyńskim i sztucznym repertuarem typu trzepotanie rzęsami, i takim czymś gardzę, ale domyślam się, że nie o to chodzi.
Dla mnie poderwanie faceta to jakiś święty Gral i zupełna abstrakcja, a są osoby, którym przychodzi to bez większego trudu.
10 259 2021-03-28 16:17:13 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-28 16:17:44)
Piegus, w typowym rozumieniu "bierz się za niego" oznacza pewnie: " Zrób tak, żeby to on się za Ciebie wziął"
Niedoskonałości każdy w sobie ma, tylko w moim przypadku nie mają one wpływu na moją decyzję ![]()
10 260 2021-03-28 16:18:53
A masz jakiś problem powiedzieć mężczyżnie wprost co Cię w nim zachwyca? Bo ja nie mam ![]()
10 261 2021-03-28 16:21:39
A więc, Bagiennik, jak to się robi? ![]()
Całe lata żyłam w cieniu, bywałam wybierana, ale nie wybierałam świadomie ; co najwyżej i przeważnie odrzucałam. Chciałabym mieć trochę większą decyzyjność. Życie singla nie przeraża mnie, ale chciałabym mieć poczucie, że to był mój wybór, a nie autosabotaż albo nieumiejętność nawiązania relacji.
10 262 2021-03-28 17:50:44
Zrobiłem pisankę, a co! ![]()
10 263 2021-03-28 18:23:45
Zrobiłem pisankę, a co!
"Nie uwierzę jak nie zobaczę" ![]()
10 264 2021-03-28 18:53:11
Ej no, Piegus, ja też miewam opory, zwłaszcza przy mojej niskiej samooceny.
Jeśli ktoś, kto wpadłby mi w oko, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, to nie zagadałbym. A tak, to zwyczajnie, w rozmowie trzeba zacząć od punktu stycznego, na przykład " A widziałeś ten teatr uliczny, byłam na nim z (wspólny znajomy).
No i jak się gadka klei, to już pójdzie... "wyślę Ci zaproszenie na FB"
Ten wspólny punkt jest istotny, ja na przykład pytam ludzi o Monty Pythona, i już wiem, jakie mają poczucie humoru.
10 265 2021-03-28 19:47:34
Ej no, Piegus, ja też miewam opory, zwłaszcza przy mojej niskiej samooceny.
Jeśli ktoś, kto wpadłby mi w oko, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, to nie zagadałbym. A tak, to zwyczajnie, w rozmowie trzeba zacząć od punktu stycznego, na przykład " A widziałeś ten teatr uliczny, byłam na nim z (wspólny znajomy).
No i jak się gadka klei, to już pójdzie... "wyślę Ci zaproszenie na FB"
Ten wspólny punkt jest istotny, ja na przykład pytam ludzi o Monty Pythona, i już wiem, jakie mają poczucie humoru.
Always look on the bright side of life... ![]()
10 266 2021-03-28 19:49:20 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-03-28 19:50:37)
adela 07 napisał/a:Ej no, Piegus, ja też miewam opory, zwłaszcza przy mojej niskiej samooceny.
Jeśli ktoś, kto wpadłby mi w oko, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, to nie zagadałbym. A tak, to zwyczajnie, w rozmowie trzeba zacząć od punktu stycznego, na przykład " A widziałeś ten teatr uliczny, byłam na nim z (wspólny znajomy).
No i jak się gadka klei, to już pójdzie... "wyślę Ci zaproszenie na FB"
Ten wspólny punkt jest istotny, ja na przykład pytam ludzi o Monty Pythona, i już wiem, jakie mają poczucie humoru.Always look on the bright side of life...
To już jest nas troje ![]()
a co tam
10 267 2021-03-28 19:55:23
Czwórka, Misinx też lubi.
"Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji"
10 268 2021-03-28 20:12:24
Lucyfer666 napisał/a:adela 07 napisał/a:Ten wspólny punkt jest istotny, ja na przykład pytam ludzi o Monty Pythona, i już wiem, jakie mają poczucie humoru.
Always look on the bright side of life...
To już jest nas troje
Też się zgłaszam ![]()
10 269 2021-03-28 21:32:05
Life is piece of shit
When you look at it ![]()
10 270 2021-03-28 21:34:01 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-28 21:57:13)
A masz jakiś problem powiedzieć mężczyżnie wprost co Cię w nim zachwyca? Bo ja nie mam
Hmmm... sama nie wiem... Dawniej miałam problem, a dziś nie miewam okazji.
I tylko tyle?
Mam kadzić facetowi, jaki jest zaj...sty? ![]()
No, dobra, dobra, wiem, co co chodzi. Ale faktem jest, że skojarzenia mam nieco negatywne.
Ej no, Piegus, ja też miewam opory, zwłaszcza przy mojej niskiej samooceny.
Jeśli ktoś, kto wpadłby mi w oko, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, to nie zagadałbym. A tak, to zwyczajnie, w rozmowie trzeba zacząć od punktu stycznego, na przykład " A widziałeś ten teatr uliczny, byłam na nim z (wspólny znajomy).
No i jak się gadka klei, to już pójdzie... "wyślę Ci zaproszenie na FB"
Ten wspólny punkt jest istotny, ja na przykład pytam ludzi o Monty Pythona, i już wiem, jakie mają poczucie humoru.
Mnie stać by było na zagadanie. Dziś już tak, ale jakoś nie odnotowałam spektakularnych efektów.
Nie mam takich doświadczeń, że na moją inicjatywę ktoś ochoczo odpowiedział.
Jeśli czasem ktoś zwrócił na mnie uwagę, to zwykle wtedy, gdy zupełnie tego nie oczekiwałam.
Aż się boję przyznawać, ale nie oglądałam Monty Pythona, ponieważ na co dzień obywam się praktycznie bez telewizji. Mam tak od wielu, wielu lat. Raz w trudnej chwili brat wysłał mi kapitalny fragment z facetami na krzyżach, którzy śpiewali, kto wie, czy nie cytowany wyżej po angielsku refren. Świetne to było!