Piegus, no marzec to przecież początek wiosny, dzień jest już długi itp
Tak na poważnie, to mnie chyba zawsze najbardziej dobija przełom listopada i grudnia. Dzień krótki, szaro i buro na zewnątrz, długie wieczory..
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 152 153 154 155 156 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Piegus, no marzec to przecież początek wiosny, dzień jest już długi itp
Tak na poważnie, to mnie chyba zawsze najbardziej dobija przełom listopada i grudnia. Dzień krótki, szaro i buro na zewnątrz, długie wieczory..
Podobne tematy
Kocham wiosnę i dłuższe dni. Niedługo działka się zacznie i już się nie mogę doczekać.
Ale dzisiaj jest szaro i paskudnie, i zimno. A słońce z chmurami istną dyskotekę urządzają.
Tak czy siak, już mi trochę lepiej.
Jesienno-zimowego przełomu też nie lubię, ale chyba jednak jest dla mnie łatwiejszy
A propos chorowania i pracy zawodowej, a raczej niepracy - byłam zszokowana i zbulwersowana, gdy mi niepełnosprawna przyjaciółka opowiadała, jak po chamsku potraktowała ją komisja orzekająca o niepełnosprawności i prawie do renty. Po prostu szok i nóż się w kieszeni otwiera, co za banda drani i sukinsynów.
A ci wszyscy wielcy dowódcy i stratedzy może intelektualnie są zdrowi, ale jednak do wykonywania tego typu czynności trzeba mieć określone predyspozycje. Nie pojmuję, jak średnio wrażliwy człowiek może lekką ręką wysyłać tysiące ludzi na śmierć. Tysiące czyichś dzieci, rodziców, braci.
Te tysiące idących na wojnę zazwyczaj nie mają wyboru
Inni z kolei czują taki obowiązek, częściowo umocniony wychowaniem w duchu patriotyzmu, jaki się im wpaja od najmłodszych lat. Jak czyta się życiorysy wielu mniej lub bardziej wybitnych postaci, związanych z walką w okresie II wojny światowej, to można znależć ciekawe powiązania. Okazuje się, że na przykład taki "Rudy" albo "Zośka"(rzucam losowo, żeby przybliżyć kwestię pokolenia) mieli kogoś w rodzinie, kto walczył w 1920 roku czy I wojnie światowej. Z kolei ich dziadkowie czy dalsi przodkowie byli zaangażowani w walkę wyzwoleńczą w okresie powstań narodowych aż do czasów Kościuszki wstecz. I tak to się ciągnie, rodzina przesiąknięta pewnymi doktrynami przekazuje swoje nauki dalej
Nie czuje się godny oceniać czy to postępowanie jest prawidłowe czy nie, bo nie żyję w tamtych czasach.
Tak, to tradycja i historyczne uwarunkowania. Też się oceny nie podejmę. Podziwiam ogromnie heroizm Rudego i jemu podobnych, ale czy podzielam? Sama ne wiem.
Czytałam "Zośkę i Parasol" Kamińskiego - jakieś 16 lat temu, bo akurat oczekiwałam przyjścia na świat synusia
Autor z takim zaangażowaniem, z sercem i tak osobiście pisał o tych wszystkich chłopakach i dziewczynach... Widziałam ich jak żywych i aż serce bolało, gdy jeden po drugim ginęli w Powstaniu - tacy fantastyczni ludzie, którzy powinni żyć i służyć ojczyźnie tym, co w nich było najwartościowsze. Nie i jeszcze raz nie!
To już może lepiej być cynikiem niż idealistą.
Bowiem społeczeństwo było mocno zmilitaryzowane ![]()
W dzisiejszych czasach takowe możemy widzieć w Izraelu.
To normalne formuła społeczna kiedy jest zagrożenie dookoła (i to nie te urojone) + 7 lat wojny zrobiło swoje (1914-1921).
No i podstawowa kwestia - każdy w zamyśle broni swojego domu ![]()
Polska z racji swojego położenia na swój jest skazana na okresy takiego modelu.
Nie jestem wyrobiona politycznie, to raczej leży poza kręgiem moich zainteresowań. Może więc gadam jakieś farmazony, ale bardziej niż patriotką czuję się człowiekiem po prostu, dzieckiem jednego Boga pośród innych Jego dzieci, jedną z obywateli świata. Owszem, bliskie mi jest miejsce, w którym wyrosłam, język, w którym się porozumiewam, ale buntuję się przeciw podziałowi świata na frakcje, części, nacje. Naiwnie i patetycznie uważam, że wszyscy powinniśmy być braćmi, pięknie i ciekawie się różnić nie zwalczając się w imię jakichś chorych ideologii.
Te tysiące idących na wojnę zazwyczaj nie mają wyboru
Inni z kolei czują taki obowiązek, częściowo umocniony wychowaniem w duchu patriotyzmu, jaki się im wpaja od najmłodszych lat. Jak czyta się życiorysy wielu mniej lub bardziej wybitnych postaci, związanych z walką w okresie II wojny światowej, to można znależć ciekawe powiązania. Okazuje się, że na przykład taki "Rudy" albo "Zośka"(rzucam losowo, żeby przybliżyć kwestię pokolenia) mieli kogoś w rodzinie, kto walczył w 1920 roku czy I wojnie światowej. Z kolei ich dziadkowie czy dalsi przodkowie byli zaangażowani w walkę wyzwoleńczą w okresie powstań narodowych aż do czasów Kościuszki wstecz. I tak to się ciągnie, rodzina przesiąknięta pewnymi doktrynami przekazuje swoje nauki dalej
Nie czuje się godny oceniać czy to postępowanie jest prawidłowe czy nie, bo nie żyję w tamtych czasach.
A na początku była małpa ![]()
Ja obecnie byłbym skłonny stawać w obronie, ale tylko osób bliskich, przyjaciół. Z patriotyzmu się wyleczyłem. Jestem w stanie sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację, że Polska jako kraj znika, ale jeśli to nie ma wpływu na swobodę życia, swobodę wyboru to nie mam z tym problemu. I jest mi kompletnie obojętne czy będzie rządził Żyd, Niemiec, Rosjanin, czy nawet Chińczyk. Byle rządził dobrze. Nasi mnie pod tym względem już mocno rozczarowali.
Nasi mnie pod tym względem już mocno rozczarowali.
A i tak wyprzedają ten kraj na prawo i lewo.
bagienni_k napisał/a:Te tysiące idących na wojnę zazwyczaj nie mają wyboru
Inni z kolei czują taki obowiązek, częściowo umocniony wychowaniem w duchu patriotyzmu, jaki się im wpaja od najmłodszych lat. Jak czyta się życiorysy wielu mniej lub bardziej wybitnych postaci, związanych z walką w okresie II wojny światowej, to można znależć ciekawe powiązania. Okazuje się, że na przykład taki "Rudy" albo "Zośka"(rzucam losowo, żeby przybliżyć kwestię pokolenia) mieli kogoś w rodzinie, kto walczył w 1920 roku czy I wojnie światowej. Z kolei ich dziadkowie czy dalsi przodkowie byli zaangażowani w walkę wyzwoleńczą w okresie powstań narodowych aż do czasów Kościuszki wstecz. I tak to się ciągnie, rodzina przesiąknięta pewnymi doktrynami przekazuje swoje nauki dalej
Nie czuje się godny oceniać czy to postępowanie jest prawidłowe czy nie, bo nie żyję w tamtych czasach.
A na początku była małpa
Ja obecnie byłbym skłonny stawać w obronie, ale tylko osób bliskich, przyjaciół. Z patriotyzmu się wyleczyłem. Jestem w stanie sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację, że Polska jako kraj znika, ale jeśli to nie ma wpływu na swobodę życia, swobodę wyboru to nie mam z tym problemu. I jest mi kompletnie obojętne czy będzie rządził Żyd, Niemiec, Rosjanin, czy nawet Chińczyk. Byle rządził dobrze. Nasi mnie pod tym względem już mocno rozczarowali.
I małpki stadnie żyją ![]()
A co do drugiego akapitu - Nie robi Tobie różnicy, czy żyjesz we własnym domu, czy u kogoś?
Misinx napisał/a:Nasi mnie pod tym względem już mocno rozczarowali.
A i tak wyprzedają ten kraj na prawo i lewo.
Rozwiń Piegusku ![]()
Swoją drogą chyba też wkroczyłem do grona reagujących na pogodę. Nie dość, że głowa ciężka, to i nastroje słabe.
No i po rozmowie o pracę - sporo kandydatów, tak więc "dadzą znać"... ech
Pierniczę 5300 postów przekroczone...
Misinx napisał/a:bagienni_k napisał/a:Te tysiące idących na wojnę zazwyczaj nie mają wyboru
Inni z kolei czują taki obowiązek, częściowo umocniony wychowaniem w duchu patriotyzmu, jaki się im wpaja od najmłodszych lat. Jak czyta się życiorysy wielu mniej lub bardziej wybitnych postaci, związanych z walką w okresie II wojny światowej, to można znależć ciekawe powiązania. Okazuje się, że na przykład taki "Rudy" albo "Zośka"(rzucam losowo, żeby przybliżyć kwestię pokolenia) mieli kogoś w rodzinie, kto walczył w 1920 roku czy I wojnie światowej. Z kolei ich dziadkowie czy dalsi przodkowie byli zaangażowani w walkę wyzwoleńczą w okresie powstań narodowych aż do czasów Kościuszki wstecz. I tak to się ciągnie, rodzina przesiąknięta pewnymi doktrynami przekazuje swoje nauki dalej
Nie czuje się godny oceniać czy to postępowanie jest prawidłowe czy nie, bo nie żyję w tamtych czasach.
A na początku była małpa
Ja obecnie byłbym skłonny stawać w obronie, ale tylko osób bliskich, przyjaciół. Z patriotyzmu się wyleczyłem. Jestem w stanie sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację, że Polska jako kraj znika, ale jeśli to nie ma wpływu na swobodę życia, swobodę wyboru to nie mam z tym problemu. I jest mi kompletnie obojętne czy będzie rządził Żyd, Niemiec, Rosjanin, czy nawet Chińczyk. Byle rządził dobrze. Nasi mnie pod tym względem już mocno rozczarowali.
I małpki stadnie żyją
A co do drugiego akapitu - Nie robi Tobie różnicy, czy żyjesz we własnym domu, czy u kogoś?
Kompletnie bez sensu porównanie. W ramach innego bytu geopolitycznego mój dom dalej będzie moim domem. Oczywiście przy założeniu, że nie jest to jakaś okupacja mająca na celu zniszczenie kraju, narodu. A że będzie inna nazwa, inna flaga, inny hymn ? Nie ma to kompletnie znaczenia. To i tak jest zmienne. I nie ma się co łudzić, że jakikolwiek kraj jest wieczny, bo historia pokazuje, że wszystko się zmienia.
"A że będzie inna nazwa, inna flaga, inny hymn ? Nie ma to kompletnie znaczenia. To i tak jest zmienne. I nie ma się co łudzić, że jakikolwiek kraj jest wieczny, bo historia pokazuje, że wszystko się zmienia."
Zdecydowanie jestem z Melmak, dla mnie to jednak ma znaczenie jaka flaga jaka nazwa jaki hymn, o nazaretański wygląda że czas się do trumny położyć ![]()
Cóż Misinx - patrzę ze swojej perspektywy, wiec się po prostu różnimy.
Ja postrzegam Rzeczpospolitą jako mój dom. Owszem kierownicy są obecnie słabi i od jakiegoś czasu, aż się czuje, że to kolejne pokolenie "z nadania"
Ale jednak wolę szkodnikom uciąć łeb, wiedząc, że będę na swoim statku niż służąc na czyimś ![]()
Z natury inne podmioty traktują kresy jako obiekt kolonizacji, więc wiesz... nie warto oczekiwać od nowych "Panów" rozwoju, a raptem zasadę kija i marchewki ![]()
W wypadku II wojny światowej, to akurat od początku celem wroga było (prawie) całkowite wyniszczenie kraju i narodu, choćby poprzez zaplanową i zmasowaną eliminację elit. W takich układzie ciężko człowiekowi siedzieć z założonymi rękami, chociaż oczywiście celem wielu było zwyczajne przeżycie. Dlatego też mnie osobiście obrzydza to, czym kierowali się Niemcy. Czytając źródła historyczne widzisz ten, wydawałoby się, nieuzasadniony szał zabijania, bombardowanie cywilnych obiektów, mordowanie jeńców czy strzelanie do chłopów na wsiach jeszcze w czasie prowadzenia regularnych walk, co stanowiło dopiero początek tego całego piekła. Poza tym SKALA tego procederu poraża.Kiedyś widziałem fajne zestawienie stosunku ofiar cywilnych do regularnych wojsk w obu wojnach światowych. Oczywiście w II wojnie ten stosunek diametralnie przeważał na korzyść cywili, co pokazuje samą naturę tej wojny.
Dlatego rozumiem ludzi, którzy mieli odwagę i chcieli stawiać czynny opór (właściwie każdy) na tyle na ile mogli. Poziomu strachu i niepewności, jaki im towarzyszył nawet nie jesteśmy w stanie osbie wyobrazić. Natomiast nie wiem, czy sam byłbym w sytanie temu podołać.
W wypadku II wojny światowej, to akurat od początku celem wroga było (prawie) całkowite wyniszczenie kraju i narodu, choćby poprzez zaplanową i zmasowaną eliminację elit. W takich układzie ciężko człowiekowi siedzieć z założonymi rękami, chociaż oczywiście celem wielu było zwyczajne przeżycie. Dlatego też mnie osobiście obrzydza to, czym kierowali się Niemcy. Czytając źródła historyczne widzisz ten, wydawałoby się, nieuzasadniony szał zabijania, bombardowanie cywilnych obiektów, mordowanie jeńców czy strzelanie do chłopów na wsiach jeszcze w czasie prowadzenia regularnych walk. Poza tym SKALA tego procederu poraża.
Kiedyś widziałem fajne zestawienie stosunku ofiar cywilnych do regularnych wojsk w obu wojnach światowych. Oczywiście w II wojnie ten stosunek diametralnie przeważał na korzyść cywili.
Dlatego rozumiem ludzi, którzy mieli odwagę i chcieli stawiać czynny opór (właściwie każdy) na tyle na ile mogli. Poziomu strachu i niepewności, jaki im towarzyszył nawet nie jesteśmy w stanie osbie wyobrazić. Natomiast nie wiem, czy sam byłbym w sytanie temu podołać.
Proszę ![]()
I jedna i druga strona socjalizmu mordowała masowo.
W przypadku Rzeszy całość była pełna z utopijną ideą Lebensraum, która zakładała nowy porządek na ziemiach do Uralu.
Dla ziem na wschód od Brandenburgii to wszystko działało na zasadzie - walka albo śmierć.
Jeśli ta wojskowa kwalifikacja działa tak jak dawniej badania poborowego, to szczerze wątpię, żeby wyłapała cokolwiek, a już na pewno nie psychopatę. Może jakieś skrajne przypadki odchyłów.
Zależy jaka kwalifikacja, a przechodziłem dwie "jak dawniej". Pierwsza, powszechna do armii masowej z poboru. Tą przeszedłem śpiewająco otrzymując kategorię zdrowia A, bo też ta kwalifikacja ocenia stan zdrowia (również psychicznego) na zasadzie czy ma się wszystkie kończyny. I tak wystarczy, ponieważ odchyłki wyłapuje się w czasie służby, mniejsze się wyrównuje do jednolitego poziomu, większe odrzuca. Psychopata stanowi dla armii problem nie dlatego, że jest psychopatą w pospolitym rozumieniu ale dlatego, że zazwyczaj jest indywidualistą, a każdy indywidualizm armia powszechna tępi bez skrupułów. Z prostego powodu, że armia jest skomplikowanym mechanizmem, gdzie każda część ma swoje zadanie, kompetencje, odpowiedzialność, tzw. "miejsce w szeregu". Przysłowiowy sierżant sadysta nie ma być psychopatą z urodzenia, on ma takie zadanie do wykonywania. Od pobudki do capstrzyku i ani minuty dłużej chyba, że rozkaz mówi inaczej. Potem, prywatnie może być bratem łatą, aczkolwiek nie wobec podkomendnych, bo tego uczy każda armia tzn. przełożony nie brata się z podwładnymi. To utrudnia proces dowodzenia. Zawsze i wszędzie. Stąd sierżant sadysta ma być profesjonalnym sadystą, łamaczem charakterów, który wpaja poborowemu nawyk, że najpierw wykonuje się rozkaz, a potem się myśli. W zależności od okoliczności myślenie można zresztą pominąć ![]()
Drugą kwalifikację przechodziłem na okoliczność zostania żołnierzem zawodowym i tu odpadłem już na wzroku. Niemniej koledzy, którzy doszli do psychologa wychodzili od niego z nietęgimi minami. Jeden odpadł właśnie na psychologu co zresztą zupełnie nie dziwi. Szybko zrobił pieniądze w biznesie, obecnie jest dość majętnym człowiekiem, prowadzi różne interesy. To nie jest psychologiczny typ człowieka, który jest potrzebny w armii
Ogólnie można przyjąć, że dla nowoczesnej armii XXI wieku idealny żołnierz długoterminowy, to facet ok. 30 lat, zrównoważony, spokojny, nawet rodzinny. To jest mniej więcej profil przeciętnego operatora wojsk specjalnych czyli żołnierza, w którego armia zainwestowała najwięcej, najwięcej wymaga i oczekuje, że nie zginie bez sensu. Żaden psychopata nie zostanie lub przynajmniej nie utrzyma się dłużej jako taki właśnie wysoce wykwalifikowany żołnierz, który na rozkaz nie raz zabija bez skrupułów i to z bliska.
Ja obecnie byłbym skłonny stawać w obronie, ale tylko osób bliskich, przyjaciół. Z patriotyzmu się wyleczyłem. Jestem w stanie sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację, że Polska jako kraj znika, ale jeśli to nie ma wpływu na swobodę życia, swobodę wyboru to nie mam z tym problemu. I jest mi kompletnie obojętne czy będzie rządził Żyd, Niemiec, Rosjanin, czy nawet Chińczyk. Byle rządził dobrze. Nasi mnie pod tym względem już mocno rozczarowali.
Zapewniam cię, że przestałoby ci to być obojętne kiedy okazałoby się, że nie masz szans awansować w pracy, bo wyższe stanowiska są tylko dla Żydów, Niemców, Rosjan czy Chińczyków. Że domy w ładniejszych okolicach są tylko dla nich, że twoje dzieci mają gorsze szkoły niż ich dzieci i tak dalej, i tak dalej... Tak to w praktyce zawsze się kończy, tak było choćby w pięknym Kraju Rad, gdzie na sztandarach była równość wszystkich narodów ale dziwnym trafem jak się urodziłeś Rosjaninem, to wszystko przychodziło ci łatwiej niż Uzbekowi czy Tatarowi.
Jak tak z racji pracy ojca przejechałam pamięcią po zawodowych?, to swiirusy nie robiły kariery.
A jak sąsiadki miały problemy z mężem a byli tacy też to wystarczyło dowódcy jednostki się poskarzyc na źle traktowanie.
Wielu gości z tamtych lat pamiętam jako spokojnych i rodzinnych i w przeciwieństwie do wielu mężow przedstawicieli innych zawodów przychodzących trzeźwo z pracy.
Pamiętam też jednego majora co nie ukrywał swojego romansowego charakteru i po pół roku wyleciał ze służbowego mieszkania.
I został przeniesiony.do Wawy podobno:)))
Zapewniam cię, że przestałoby ci to być obojętne kiedy okazałoby się, że nie masz szans awansować w pracy, bo wyższe stanowiska są tylko dla Żydów, Niemców, Rosjan czy Chińczyków. Że domy w ładniejszych okolicach są tylko dla nich, że twoje dzieci mają gorsze szkoły niż ich dzieci i tak dalej, i tak dalej... Tak to w praktyce zawsze się kończy, tak było choćby w pięknym Kraju Rad, gdzie na sztandarach była równość wszystkich narodów ale dziwnym trafem jak się urodziłeś Rosjaninem, to wszystko przychodziło ci łatwiej niż Uzbekowi czy Tatarowi.
Rozbawiłeś mnie
Mamy teraz władzę niby Polską, a w której też kariery się robi z klucza partyjnego
Na razie przynajmniej w sektorze państwowym, ale jeśli będziemy mieli dalej w Polsce Budapeszt to kto wie... A za komuny to jak było ? Też pewne stanowiska były dla "swoich", a niby wszyscy byliśmy Polakami. Poza tym o czym my w ogóle mówimy ? Ja powiedziałem o hipotetycznej (użyłem takiego określenia) sytuacji, w której zmienia się kraj, ale nie ma to w skali makro wpływu na ludzi. Coś jakby w Twoim ulubionym Teksasie, który kiedyś był oddzielnym państwem, a potem stał się częścią USA. Ale nie czepiaj się tego przykładu, bo nie o to chodzi. A Ty mi od razu rzucasz sytuacją, że inni będą mieli lepiej ode mnie. W praktyce jest tak, że zawsze ktoś będzie miał lepiej. I jak widać bycie Polakiem w Polsce też nie wystarcza. Mam być szczęśliwszy, bo mnie dyma Polak, a nie Żyd, albo Niemiec ? Że okrada mnie Polak ? Że w tv publicznej za idiotę uważa mnie Polak ? To ma mi dać poczucie szczęścia ? Prawda jest taka, że w całym prawie 50 letnim życiu nigdy nie czułem się tak źle w tym kraju jak teraz.
Dobry wieczór.
Zapewniam cię, że przestałoby ci to być obojętne kiedy okazałoby się, że nie masz szans awansować w pracy, bo wyższe stanowiska są tylko dla Żydów, Niemców, Rosjan czy Chińczyków. Że domy w ładniejszych okolicach są tylko dla nich, że twoje dzieci mają gorsze szkoły niż ich dzieci i tak dalej, i tak dalej... Tak to w praktyce zawsze się kończy, tak było choćby w pięknym Kraju Rad, gdzie na sztandarach była równość wszystkich narodów ale dziwnym trafem jak się urodziłeś Rosjaninem, to wszystko przychodziło ci łatwiej niż Uzbekowi czy Tatarowi.
Też tak uważam.
Gdziekolwiek by nie spojrzeć z historycznej perspektywy, zawsze tak było.
I będzie.
A Patton był wybitny. Owszem dość kontrowersyjny.
Z tego co czytałam różne publikacje, to jest wielce prawdopodobne, że nie był to zwykły wypadek, w którym zginął. A jeżeli tak, to najprawdopodobnie załatwili go Sowieci przy cichej aprobacie (albo nie tylko aprobacie) USA. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jakie miał zdanie na temat niektórych np. Eisenhowera czy Montgomery'ego (temu nie mogę darować jak potraktował Sosaboskiego).
Też tak uważam.
Gdziekolwiek by nie spojrzeć z historycznej perspektywy, zawsze tak było.
I będzie.
Ty jakimś wróżkiem jesteś ? Nikt nie wie co będzie. Kto 100 temu mógł podejrzewać, że powstanie coś takiego jak Unia Europejska ? Że takie kraje jak Niemcy, UK, Francja, Hiszpania w jakiejś konfiguracji nie będą toczyć ze sobą wojny ? Przecież tak było zawsze ? A teraz nie jest.
Gadanie, że coś zawsze będzie to hodowanie stereotypów, a te rzadko do czegoś dobrego prowadzą.
Ty jakimś wróżkiem jesteś ? Nikt nie wie co będzie. Kto 100 temu mógł podejrzewać, że powstanie coś takiego jak Unia Europejska ? Że takie kraje jak Niemcy, UK, Francja, Hiszpania w jakiejś konfiguracji nie będą toczyć ze sobą wojny ? Przecież tak było zawsze ? A teraz nie jest.
Gadanie, że coś zawsze będzie to hodowanie stereotypów, a te rzadko do czegoś dobrego prowadzą.
Pewnie, że nikt nie wie na pewno co będzie. Ale nie trzeba wielkiej filozofii tylko trochę wiedzy historycznej i znajomości ludzkiej natury ![]()
Teraz te kraje wojny nie toczą. Przynajmniej nie w formie militarnej.
Ty jakimś wróżkiem jesteś ? Nikt nie wie co będzie. Kto 100 temu mógł podejrzewać, że powstanie coś takiego jak Unia Europejska ? Że takie kraje jak Niemcy, UK, Francja, Hiszpania w jakiejś konfiguracji nie będą toczyć ze sobą wojny ? Przecież tak było zawsze ? A teraz nie jest.
Owszem, przewidział i nawet wcześniej niż 100 lat
Otto von Bismarck. Nie przewidział, że nie armatami.
Lucek, nie wiem, czy dam radę rozwinąć myśl o wyprzedawaniu kraju. Być może nie mam racji, powtórzę, że polityka to nie jest mój mocny punkt. Jednak skoro tyle się trąbi o naszej gospodarce, o naszym "domu" - jak się do tego ma oddawanie zakładów w ręce obcych inwestorów?
Ale powtórzę - nie mam wystarczającej wiedzy, by dyskutować.
Pieruńsko ciężki dzień dzisiaj miałam, dobrze, że się kończy. Jak tu się, k...a, pieprzonym wybrykiem natury nie poczuć?
Powinnam się z tym w mysią norę chować, ukryć się. Może pora się zbanować? Zaczęłam to pisanie traktować jak wentyl, a to chyba kiepski pomysł.
Nieważne...
Ale mam piękną, nową lodówkę ![]()
Piegus,
Dawaj, jak Ci z czymś źle. Nie tylko Ty masz tu wentyl:)
Już wystarczy, bo przesadziłam. Bardzo dawno nie miałam takiego emocjonalnego zjazdu jak dzisiaj. Ale dzięki za serce, to dużo dla mnie znaczy.
Piegus masz piękną nową lodówkę i mówisz, że dzień do bani?
A ta lodówka nie jest pozytywem samym w sobie?
Przecież o to Ci chyba chodziło?
Oj, nie dogodzi.. ;P
Bagiennik, lodówka jest super, ale reszta niekoniecznie.
Obiektywnie wszystko o.k., po prostu zaliczyłam jakiś megadołek, myślę, że przez pogodę. Są momenty, gdy odczuwam to ze szczególną siłą.
Pisałam parę postów wyżej, że obwiniam stan zdrowia (to nie jest szukanie ulgowej taryfy, to są fakty). Jednemu w kolanie strzyka, innego głowa boli, a mnie się zdarza złapać takiego doła, że rady sobie z sobą dać nie mogę. Wszystkie problemy wydają się wtedy większe, a przyczyna jest prosta - brak jakiejś równowagi w organizmie.
Mam wiele sposobów na poprawę nastroju, ale czasami potrwa, zanim złapię równowagę.
jak się dobrze poszuka to zawsze się człowiek dogrzebie źródła dołków.
Neurologia, Elu. Jak dzień nie taki, to byle co w dołek wpędzi, gdy kiedy indziej taki problem zupełnie mnie nie rusza. Dzisiaj miałam wybitny jakiś blue day (czy jak mu tam).
Bardzo to jest trudne i przykre, bo w pewnym sensie piętnuje, czyni człowieka innym, nienormalnym.
Jestem na grupie innych chorych na Fb. Nagminne są skargi na brak zrozumienia przez otoczenie nie tylko dalsze, ale i najbliższe. Pisze kobieta, że bywa tak zmęczona, że "prowadzenie domu to wyczyn", a mąż ją opieprza za obijanie się i wymyślanie sobie chorób. Fajnie, co?
Pan od lodówki kazał odczekać, zanim się do niej "wprowadzę", więc czekam a zaraz potem uciekam w sen - to jedno z remediów na takie paskudne zniżki.
Ja miałam na myśli dołku psychiczne.
Wyczerpanie psychofizyczne znam, ale to nie coś co nazywam stanami zniżki psychicznej.
Gdy ja takie mam to okazuje się często że przyczyną jest złość na siebie. Ale to u mnie.
Na pogodę i efekt, jaki ma na nasz organizm to mały niewielki wpływ, to fakt. Trzeba przeczekać krytyczny okres.
Ja właśnie z pracy wróciłem.
Co za dzień, co za dzień. ![]()
Piegusku - u Ciebie nastrój nie przypomina sinusoidy?
Lucek, toć to kolejka górska ![]()
Staram się, jak mogę, dawać sobie z tym radę, ale wczoraj chyba mnie pokonało. Nadawałam się do psychiatryka.
Dzisiaj lepiej.
Biorę się do roboty, bo wczoraj i to ucierpiało.
Na drugi raz postaram się w taki dzień nie pisać, bo murowane, że popiszę jakieś straszne rzeczy.
Miłego wszystkim.
A lodóweczka - cacy! Nie ma to jak nowe i niewyeksploatowane ![]()
I pojemnik na jajka ma, i na zamrażanie kostek lodu. To drugie ucieszyło zwłaszcza syna ![]()
O, i sama się rozmraża!
Lucek, toć to kolejka górska
Staram się, jak mogę, dawać sobie z tym radę, ale wczoraj chyba mnie pokonało. Nadawałam się do psychiatryka.
Dzisiaj lepiej.
Biorę się do roboty, bo wczoraj i to ucierpiało.
Na drugi raz postaram się w taki dzień nie pisać, bo murowane, że popiszę jakieś straszne rzeczy.
Miłego wszystkim.A lodóweczka - cacy! Nie ma to jak nowe i niewyeksploatowane
I pojemnik na jajka ma, i na zamrażanie kostek lodu. To drugie ucieszyło zwłaszcza syna
O, i sama się rozmraża!
Ja czekam na taką co będzie się sama napełniać
To wtedy zmienię.
Taka byłaby najlepsza ![]()
U mnie dzień się zaczął wyjątkowo przyjemnie
Mały wywiad do audycji radiowej na temat początków wiosny w ptasim świecie
Do studia nawet nie wpuszczają, zatem wszystko na świeżym powietrzu ![]()
Robiłem sobie kontrolne badania i póki co wygląda to iście książkowo. Wszystko jest na swoim miejscu i w granicach normy. Co to za lodówka? Sama podaje produkty na zewnątrz? ![]()
Jaka stacja wywiad robiła? ![]()
U mnie dzień się zaczął wyjątkowo przyjemnie
![]()
Mały wywiad do audycji radiowej na temat początków wiosny w ptasim świecie
Do studia nawet nie wpuszczają, zatem wszystko na świeżym powietrzu
Robiłem sobie kontrolne badania i póki co wygląda to iście książkowo. Wszystko jest na swoim miejscu i w granicach normy. Co to za lodówka? Sama podaje produkty na zewnątrz?
Uważaj bo będzie jak z Wajrakiem ,albo nie uważaj ![]()
od radia się zacznie a potem ........... ![]()
Pozdrawiam wszystkich .
Taki wywiad to fajne doświadczenie. Sam dwa miałem w swoim czasie. Dziewczy rejs był zabawny, jak człowieka nerwy zjadły.
Lucek, radio Eska
pasławku zaczęło się od telewizji
Miałem kilka epizodów w poprzednich latach, na szczęście na szczeblu lokalnym :)Jestem typowym przykładem osobnika z wybitnym antyparciem na szkło ![]()
Lodówka jak lodówka, ale zawsze co świeże i nowe to cieszy.
Mam też dziś realny powód do smutku: zmarła koleżanka z licealnej klasy, taka fajna, dobra dziewczyna. Siedziała w ławce zaraz za mną, Po maturze wyjechała na drugi koniec Polski i już tam została. Tyle razy obiecywałam sobie, że wznowię z nią kontakt, wciąż to odkładałam na później i później. I już przepadło.
Bagienniku, chętnie posłuchałabym tego wywiadu.
Lucek, radio Eska
![]()
pasławku zaczęło się od telewizji
Miałem kilka epizodów w poprzednich latach, na szczęście na szczeblu lokalnym :)Jestem typowym przykładem osobnika z wybitnym antyparciem na szkło
Parcie parciem ,prezencja dobra a nawet bardzo dobra .
Hmm, po Twojej wypowiedzi pasławku wnioskuję, że jakimś cudem gdzieś coś znalazłeś? ![]()
No proszę jacy nasi panowie medialni
trzeba będzie poszukać i samemu ocenić
czy ta prezencja lepiej niż dobra ![]()
No proszę jacy nasi panowie medialni
trzeba będzie poszukać i samemu ocenić
czy ta prezencja lepiej niż dobra
Oj śmiało, śmiało ![]()
Nie wiem, czy mnie zobaczysz, kiedy w Krakowie ja byłem dystrybutorem mediów ![]()
Szperałam trochę w poszukiwaniu audycji z naszym Szuwarkiem (
), ale bez powodzenia
Kusiło mnie czy by nie wrzucić tutaj jakiegoś linka, ale dam Wam się wykazać
![]()
Skoro rzeczywiście Pasławek coś znalazł, to reszta sobie poradzi ![]()
Nie każdy jest taki sprytny jak Paslawek.
Może podrzuć mi dyskretnie przez Messengera, co?
Z wielką przyjemnością posłucham, i ze względu na Ciebie, i na temat audycji.
Nie każdy jest taki sprytny jak Paslawek.
Może podrzuć mi dyskretnie przez Messengera, co?Z wielką przyjemnością posłucham, i ze względu na Ciebie, i na temat audycji.
Mnie też podrzuć ![]()
A potem będzie hulać po całym forum ![]()
Obiecuję milczeć jak grób! Serio.
Wbrew temu, co się może wydawać, potrafię ![]()
Spróbuję poszukać linku do tego programu, bo gdzieś się zapodział w odmętach mojej skrzynki mailowej ![]()
edit: Wysłałem na priv'a ![]()
Spróbuję poszukać linku do tego programu, bo gdzieś się zapodział w odmętach mojej skrzynki mailowej
edit: Wysłałem na priv'a
A mnie na mejla mógłbyś?
Plizz.:)
Wiedziałem, że tak będzie..
Jeszcze ktoś chętny?
![]()
Od rana byłem ciekaw co z tego wyniknie
siedziałem se cicho ![]()
lubię podpuszczać ![]()
tak naprawdę niczego nie odkryłem w sieci
bo nie szukałem nawet hahahaha
ale jak fajnie ![]()
Oż Ty szczwany lisie ![]()
No, ale skoro wywołeś mnie do tablicy to mam w zanadrzu odpowiednie materiały ![]()
Paslawek, ja myślałam, że pisząc o prezencji, masz na myśli zdjęcie kolegi z Facebooka. A że się potem temat rozwinął, to pomyślałam że może rzeczywiście...
Adela, wysłałem wiadomość mailem przez forum
Piegus, na FB to warto się dobrze prezentować ![]()
Ja tez chce bagiennik, ładnie proszę :-)
Oż Ty szczwany lisie
No, ale skoro wywołeś mnie do tablicy to mam w zanadrzu odpowiednie materiały
Blef był bardzo łatwy do sprawdzenia ![]()
----
Piegusku - To jak ocenisz moją prezencję na FB? ![]()
Bagienniku
Świetny t-shirt, ten z sową.
Bardzo dobrze wyglądasz, fajną masz robotę, no i te ptaszki... Zupełnie jak zahipnotyzowane, w Twoich dłoniach.
Tłusty ptaszek, ha ha. Spodobało mi się to.
Nie wiedziałam, że w Polsce można znaleźć wrzosowiska.!
bagienni_k napisał/a:Oż Ty szczwany lisie
No, ale skoro wywołeś mnie do tablicy to mam w zanadrzu odpowiednie materiały
Blef był bardzo łatwy do sprawdzenia
----
Piegusku - To jak ocenisz moją prezencję na FB?
Chcecie zobaczyć Lucyfera ?
chwila grozy
no bez jego zgody i wiedzy nic z tego moi drodzy ![]()
Hej wszystkim :-) ja bym tam chciala zobaczyc jak nasz Lucek wygląda, coś tam kiedyś wstawil, więc pewne wyobrażenie mam, ale to tylko wyobrażenie :-)
Ja tez chce bagiennik, ładnie proszę :-)
No ładnie...:P
Ktoś jeszcze sobie życzy?
Muszę napisać do TV Bydgoszcz w sprawie praw autorskich( rozsyłanie materiałów, które są ich własnością) ![]()
Adela, dobrze wyglądam, jak na utaplanego w bagnie, zarośniętego dzikusa, który pewnie zarwał ostatnie kilka nocek.
A no i oczywiście to nie jest żadna praca..
Raczej relaks..
![]()
![]()
Co Ty opwiadasz, nie widziałam żadnego błota. Widocznie z zarostem Ci do twarzy.
Ja tam jestem ciekawa wszystkich.
Strony Poprzednia 1 … 152 153 154 155 156 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026