no to ma nawet sens bo z tych medali zbroja sie tworzy. ![]()
A jak ktos nie oglada Stronga to polecam- uwielbiam tą paradę kwiatu polskiego aktorstwa męskiego, gdzie nawet krótkie role zagrali rewelacyjnie- wszyscy. To chyba zasługa Pasikowskiego, geniusza reżyserskiego. ![]()
9 556 2021-02-26 15:14:24
Podobne tematy
9 557 2021-02-26 18:56:42 Ostatnio edytowany przez Syl (2021-02-26 18:56:54)
Hej, u mnie jest tak, jak pisaliście. Z jednej strony dużo pracy, z drugiej - chęć odseparowania się. Zbyt często mnie ostatnio drażnią ludzie. Czekałam na weekend, żeby wreszcie nie mieć niepotrzebnych kontaktów. Fizycznie też średnio, bo po szczepieniu jestem. Tyle rzeczy chciałam jeszcze zrobić, niektóre muszę, a nie ma już sił. Podobno za kilka godzin będzie gorzej, więc trzeba się w końcu za wszystko zabrać. Zaszyłabym się z moim pieskiem w lesie. Pożaliłam się, pomóc i tak nie pomogło, a teraz praca.
Życzę Wam miłego weekendu. Może chociaż pogoda się poprawi.
9 558 2021-02-26 22:58:05
Hej, u mnie jest tak, jak pisaliście. Z jednej strony dużo pracy, z drugiej - chęć odseparowania się. Zbyt często mnie ostatnio drażnią ludzie. Czekałam na weekend, żeby wreszcie nie mieć niepotrzebnych kontaktów. Fizycznie też średnio, bo po szczepieniu jestem. Tyle rzeczy chciałam jeszcze zrobić, niektóre muszę, a nie ma już sił. Podobno za kilka godzin będzie gorzej, więc trzeba się w końcu za wszystko zabrać. Zaszyłabym się z moim pieskiem w lesie. Pożaliłam się, pomóc i tak nie pomogło, a teraz praca.
Życzę Wam miłego weekendu. Może chociaż pogoda się poprawi.
Tak coś niedużo sie pożaliłas. Może dlatego nie pomogło. Mi trochę pomaga, jak sie cos zbierze to wywalam w swoim wątku. Daj znać, jak się czujesz po tej szczepionce.
9 559 2021-02-27 00:12:06 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-27 00:12:20)
Hej, u mnie jest tak, jak pisaliście. Z jednej strony dużo pracy, z drugiej - chęć odseparowania się. Zbyt często mnie ostatnio drażnią ludzie. Czekałam na weekend, żeby wreszcie nie mieć niepotrzebnych kontaktów. Fizycznie też średnio, bo po szczepieniu jestem. Tyle rzeczy chciałam jeszcze zrobić, niektóre muszę, a nie ma już sił. Podobno za kilka godzin będzie gorzej, więc trzeba się w końcu za wszystko zabrać. Zaszyłabym się z moim pieskiem w lesie. Pożaliłam się, pomóc i tak nie pomogło, a teraz praca.
Życzę Wam miłego weekendu. Może chociaż pogoda się poprawi.
piosenka dla Syl
1,2,3,4
9 560 2021-02-27 00:32:04
E tam, to żadne żale, zwykła relacja ![]()
9 561 2021-02-27 00:37:58
Dobranoc
9 562 2021-02-27 12:54:05 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-27 13:06:06)
Heeejjjj! ![]()
No, faktycznie, Syl pożaliła się powściągliwie ![]()
A mnie wczoraj pozamiatało. Dostałam tak wściekłego bólu żołądka, że musiałam zwolnić się w połowie dnia z pracy. Dowlokłam się do domu i padłam jak zmięta ścierka. Nie paliłam w piecu, nie gotowałam ; dziecię na obiad dostało zamówionego kebaba.
W ramach zabawy w domorosłego filozofa ukułam teorię na temat sensu ciepienia: jak się dobrze dostanie w d...ę, to nic już tu nas nie trzyma, można zwijać żagle bez żalu, że się odchodzi. Ot, czarny humor, ale i prawda. Ale niech tylko przejdzie trochę - zaczyna człowiek podskakiwać i byle g...m się cieszyć. Co zresztą też stanowi jakiś sens dostawania po tyłku.
Odwiedził mnie rano nasz wiadomy pan. Wykorzystałam go niecnie przy okazji i poprosiłam o kupno mleka po drodze - do kawy. Wypił tę małą kawę, poopowiadał coś zdawkowo, zastanawiając mnie przez moment: ludzka różnorodność jest doprawdy frapująca!
I frapujące jest to, jak przeróżnie można podchodzić do tych samych spraw, jak odmiennie je rozwiązywać.
Pepek ma "ciekawych" kolegów - można się domyślić, jakich. Jeden z nich klepie biedę, miał jakiś nędzny psujący się telefon, więc nasi dobrzy znajomi (Pepek z panią) zrzucili się razem i fundnęli mu nowy telefon, żeby być w kontakcie.
Kurczę, jak bardzo to jest inne ode mnie. Ja temu koledze dałam ze trzy razy jeść, raz pozwoliłam się u mnie wykąpać, ale już wtedy zapowiedziałam, że to pierwszy i ostatni raz. Zdecydowanie nie zgadzam się na rolę instytucji charytatywnej. A oni...
Ile bym nie analizowała, zawsze wyjdzie na to, że inni to inni, ja to ja, ale hmmm... Czasami ogarnia mnie zwątpienie na temat własnego postępowania. Nawet dość często.
Czytałam kiedyś opowiadania Marty Fox dla młodzieży (dobra i mądra pisarka - polecam i dorosłym, i młodszym). Uderzyło mnie, że jej bohaterowie, często nieco wyobcowani, kroczący swoją drogą - nie mają rozterek. Nie chodzi dziewczyna na popularne dyskoteki, nie bierze udziału w życiu towarzyskim rówieśników - to nie chodzi, jest przekonana, że nie chce, że to nie dla niej. Ja siebie pamiętam inną - przez swoją "osobność" zawsze czułam się nie taka jak "trzeba". Zauważam, że i dzisiaj mam takie skłonności: zrobię coś, co w sumie uważam za słuszne, a i tak będę wałkować, że może lepiej byłoby inaczej.
Moja siostra na przykład się nie pierdzieli - jak coś jej nie pasuje, to nie i już. A ja - będę tak analizować i dzielić włos na czworo... aby i tak na końcu dojść do wniosków bohaterek Marty Fox czy mojej "Małej".
To jest, kochani, refleksja, a nie żale. Ja otwarcie mojemu byłemu panu kiedyś powiedziałam: "Trochę mi żal, ale będę się trzymać mojej decyzji".
9 563 2021-02-27 13:07:00
Piegusku
Jak kogoś stać, ma ochotę to może innym nawet wczasy na Ibizie zafundować. Ciebie było stać, chciałaś dać zupę, i prysznic, i to się równoważy.
Też mam podobne rozterki jak Ty w kwestii decyzji, że może powinnam inaczej...do tego stopnia, że podejmowanie trudnych decyzji odsuwam od siebie, jak mogę. Kiedyś nawet wymyśliłam, że w takich chwilach powinniśmy mieć przysłane jakieś pliki zawierające informacje o skutkach jednej oraz drugiej decyzji. I że powinniśmy móc wybrać! Bo tak , to jak zadecydować???
9 564 2021-02-27 13:11:42 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-27 13:20:54)
Pepek ma "ciekawych" kolegów - można się domyślić, jakich.
Teraz to się dopiero zrobiło ciekawie i intrygująco ![]()
Piegusku jakich kolegów bo ja niedomyślny jestem? Gangsterów? Rockendrolowców ?Meneli.żuli ?
Jeden z nich klepie biedę, miał jakiś nędzny psujący się telefon, więc nasi dobrzy znajomi (Pepek z panią) zrzucili się razem i fundnęli mu nowy telefon, żeby być w kontakcie.
Kurczę, jak bardzo to jest inne ode mnie. Ja temu koledze dałam ze trzy razy jeść, raz pozwoliłam się u mnie wykąpać, ale już wtedy zapowiedziałam, że to pierwszy i ostatni raz. Zdecydowanie nie zgadzam się na rolę instytucji charytatywnej. A oni...
Ile bym nie analizowała, zawsze wyjdzie na to, że inni to inni, ja to ja, ale hmmm... Czasami ogarnia mnie zwątpienie na temat własnego postępowania. Nawet dość często.
Nie bardzo chyba rozumiem o co chodzi ,w czym jest ta inność taka inna,szczególna i osobliwa ,ja tam w Tobie nie widzę jakiej anomalii ,znowu za to widzę szukasz dziury w całym i czepiasz się siebie ,porównując się z innymi .Po kiego grzyba sobie to robisz?
Pepe to gdzieś pracuje ?
9 565 2021-02-27 13:15:50
Wiesz, Adelo, zawsze na końcu dochodzę do wniosku, że tak jak jest - jest najlepiej. Że tak miało być i że wszystko po coś jest. A jednak ma człowiek te swoje sinusoidy.
Lubię pomagać, nawet były mąż napisał mi kiedyś, że jestem uczynna (było takie "zadanie" na naukach przedmałżeńskich), ale nie za wszelką cenę.
9 566 2021-02-27 13:22:21 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-02-27 13:22:43)
Mnie też łatwo urobić. Tym żebrakom w tramwajach też zawsze daję jakiś grosz.
Myślę wtedy "a co tam, że on oszukuje, robię dobrze i buduję sobie "dobrą karmę".
Zresztą, gdyby ten ktoś miał lepiej ode mnie, nie żebrałby w tramwaju. Jeden wyda na wino, drugi na chleb.
Tego nie wiem.
9 567 2021-02-27 13:29:48
Piegus, jesteś po prostu the best
Zaatakował Cię ból brzucha i nagle dopada Cię rozmyślanie na temat sensu cierpienia..Nie mówię tego złośliwie, broń Boże, ale zwyczajnie ciekawi
Rozumiem, że wszystko w porządku teraz? ![]()
9 568 2021-02-27 14:09:19 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-27 14:37:49)
Wiesz, Adelo, pomagając nie zawsze... pomagamy.
Pamiętam z dzieciństwa, jak z koleżanką-sąsiadką, zobaczyłyśmy w polu staruszkę z naszej wsi nad stertą zebranej kukurydzy (nie wiem, czy czasem pole nie należało do PGR-u). Tej kukurydzy nie miała czym zwieźć do domu. Koleżanka pierwsza zaproponowała, że podejdziemy i zapytamy, czy nie trzeba jej pomóc. Potem, pamiętam, skoczyłyśmy do PGR-u pożyczyć taczkę. Stróż nas zburczał, bo było już późno, a my smarkate (może z 15 lat miałam, a może i mniej, koleżanka jeszcze młodsza), ale taczkę pożyczył. Zwiozłyśmy babinie tę kukurydzę, ona nam bardzo dziękowała.
Po powrocie do domu dostałam "pucówę" od rodziców. Po pierwsze, wróciłam późno, oni nie wiedzieli, co się ze mną dzieje, a po drugie nasz "czyn społeczny" wcale taki potrzebny się nie okazał. Ta kobieta miała manię zbieractwa, trzymała w domu "zapasy pewnie jeszcze sprzed wojny", miała niesamowity bajzel, z czego słynęła na całą wieś i nasza pomoc była dla niej wręcz szkodliwa.
Ot, jak to bywa z pomaganiem - to też trzeba umieć.
Ja rzadko daję żebrakom, ale jak daję, to nie wnikam, niech robią z tym, co chcą. A w pierwszej kolejności dbam o swoje dziecko, to jest priorytet.
Bagiennik, te swoje teorie o sensie cierpienia mam nie od dziś, ale dawniej mniej było tych chwil, gdy człowiek jakby mniej do życia przywiązany. Moja przyjaciółka, bo właśnie z nią snułam te swoje pseudofilozofie powiedziała - a też ma problemy żoładkowe skutkiem wieloletniego zażywania leków - że tak kocha jeść, a nawet to jej nie cieszy, gdy się źle czuje.
Trochę obśmiewamy te nasze boleści - obie chorujemy przewlekle, na choroby reumatyczne, tylko ona ma dłuższy staż i inną jednostkę chorobową - ale bywa nie do śmiechu.
Dziś już czuję się lepiej, ale muszę z moją lekarką o żołądku pogadać, nie pierwszy raz mnie bolał, ale wczoraj to był "konkret".
Wieczorem wybieram się do siostry, będzie też mój brat z bratową.
Paslawku, nie chcę już o wszystkim pisać, ale niektóre, a nawet większość znajomości Pepka to była istna patologia. Nie chciałam w domu tej patologii. Ten jego przyjaciel nie jest złym facetem, ale ja sobie takich pijackich i żulowskich klimatów w domu nie życzę. Pepek to szalenie kontaktowy człowiek, wszędzie go pełno i podziwiałam te jego umiejętności, ale wartościowsi koledzy raczej go unikali, jak zdążyłam się zorientować. Zresztą, tego Pepek nie wie, że nawet jeden z jego "żulowatych" kolegów powiedział mi kiedyś, że PP na mnie żeruje.
Nigdy nie byłam zwolenniczką "starannego" dobierania sobie znajomych, dzielenia ludzi na lepszych i gorszych, ale wejść sobie na głowę też nie dam.
A jednak z ciekawością przyglądam się tej nowej relacji Pepka, gdzie tak "romantycznie i ślachetnie" razem wspierają tego kolegę. Cóż... nie bez znaczenia jest brutalny fakt o zasobach finansowych.
Pepek o rzekomo czekającej go pracy ostatnio mi wspominał, ale uwierzę, jak zobaczę. Przy mnie też były świetlane projekty i wciąż oddalająca się perspektywa stałej posady z protekcji jakiegoś "ustawionego" kolegi. I guzik z tego.
Autentycznie ciekawi mnie dalszy ciąg tej love story, jak dobry film albo powieść.
Se tak teraz pomyślałam, gdy to wszystko piszę: gubi mnie w życiu brak pewności siebie, to właśnie szukanie dziury w całym... w całej sobie.
P.S. Rokendrolowcy też byli, tudzież niespełnieni artyści
Długie pióra, pięćdziesiątka na karku, życie na koszt opieki społecznej, albo litościwej mamusi. I piwo, piwo, piwo ; wieczni chłopcy.
9 569 2021-02-27 20:04:08
Cześć,
niestety nie potrafię być wylewna, a ogólnie nie mam też skłonności do narzekania i złego nastroju. Jeśli coś jest nie tak, zastanawiam się nad problemem i rozpisuję w punktach, co trzeba zrobić, żeby go nie było. Nie umiem być smutna i myślę, że na obecnym etapie życia nie mam też do niego powodu. Co nie zmienia faktu, że ludzie po prostu mnie irytują. Drażni mnie na przykład to, że popuszczają linkę swoich większych psów, aby przywitały się z moim. To jest sytuacja, w której reaguję dość ostro, ale uważam, że w ogóle nie powinno być takich sytuacji.
Z drugiej strony mam tendencję do widzenia pozytywnych stron każdej sytuacji, dosłownie każdej. Muszę pochwalić mojego piesia, który wspaniale podróżuje samochodem byliśmy dziś na wyprawie, ładnie zachowuje ciszę, gdy o to poproszę, cudownie znosi kąpiel w wannie grzecznie siedział, a podczas suszenia suszarką leżał na plecach. Do końca życia będę też doceniać rozmiary takich piesków, kiedy w trudnej sytuacji mogę go po prostu wziąć na rękę. A rano przychodzi się przytulać i trudno od razu nie mieć dobrego dnia
Za to w nocy świetnie spełnia rolę stróżującego owczarka, podczas wieczornego spaceru nikt obcy nie może się do niego odezwać, bo groźnie warczy. Ludzie się z tego śmieją, a on traktuje to bardzo poważnie. Dobrze, że nie jest amstaffem ![]()
To, na co naprawdę mogę dziś ponarzekać, to skutki uboczne szczepionki. Objawy grypy do kwadratu i nic nie pomaga. A będzie jeszcze druga dawka ![]()
Życzę Wam miłego wieczoru!
9 570 2021-02-27 20:38:38
O..ale co? Masz gorączkę? dostałaś jakieś zalecenia?
9 571 2021-02-27 20:48:11
Cześć,
niestety nie potrafię być wylewna, a ogólnie nie mam też skłonności do narzekania i złego nastroju. Jeśli coś jest nie tak, zastanawiam się nad problemem i rozpisuję w punktach, co trzeba zrobić, żeby go nie było. Nie umiem być smutna i myślę, że na obecnym etapie życia nie mam też do niego powodu. Co nie zmienia faktu, że ludzie po prostu mnie irytują. Drażni mnie na przykład to, że popuszczają linkę swoich większych psów, aby przywitały się z moim. To jest sytuacja, w której reaguję dość ostro, ale uważam, że w ogóle nie powinno być takich sytuacji.Z drugiej strony mam tendencję do widzenia pozytywnych stron każdej sytuacji, dosłownie każdej. Muszę pochwalić mojego piesia, który wspaniale podróżuje samochodem byliśmy dziś na wyprawie, ładnie zachowuje ciszę, gdy o to poproszę, cudownie znosi kąpiel w wannie grzecznie siedział, a podczas suszenia suszarką leżał na plecach. Do końca życia będę też doceniać rozmiary takich piesków, kiedy w trudnej sytuacji mogę go po prostu wziąć na rękę. A rano przychodzi się przytulać i trudno od razu nie mieć dobrego dnia
Za to w nocy świetnie spełnia rolę stróżującego owczarka, podczas wieczornego spaceru nikt obcy nie może się do niego odezwać, bo groźnie warczy. Ludzie się z tego śmieją, a on traktuje to bardzo poważnie. Dobrze, że nie jest amstaffem
To, na co naprawdę mogę dziś ponarzekać, to skutki uboczne szczepionki. Objawy grypy do kwadratu i nic nie pomaga. A będzie jeszcze druga dawka
Życzę Wam miłego wieczoru!
A jaką szczepionkę miałaś ? Bo żona mi dzisiaj mówiła, że po Astra Zenece się dużo ludzi źle czuje.
9 572 2021-02-27 21:03:07 Ostatnio edytowany przez Syl (2021-02-27 21:04:36)
Zeneca właśnie, ona przeznaczona jest między innymi dla nauczycieli i na nic więcej liczyć nie można. Albo to, albo nic ![]()
A skutki uboczne to przede wszystkim silny ból ręki, nie można nią niczego podnieść, trudno się nawet ubrać, wysoka gorączka, dreszcze, okropny ból kręgosłupa i ogólne osłabienie. Lepiej było tylko przez 2 godziny, ale już drugi dzień się to utrzymuje i paracetamol przestał pomagać.
O nerwowym nastroju już nie będę wspominać, oberwało się dziś paru osobom, a były miłe.
9 573 2021-02-27 21:04:37
Zeneca właśnie, ona przeznaczona jest między innymi dla nauczycieli i na nic więcej liczyć nie można. Albo to, albo nic
A skutki uboczne to przede wszystkim silny ból ręki, nie można nią niczego podnieść, trudno się nawet ubrać, wysoka gorączka, dreszcze, okropny ból kręgosłupa i ogólne osłabienie. Lepiej było tylko przez 2 godziny, ale już drugi dzień się to utrzymuje i paracetamol przestał pomagać.
No to się zgadza, że po tej szczepionce jest kiepsko.
9 574 2021-02-27 21:06:24 Ostatnio edytowany przez Syl (2021-02-27 21:07:21)
Syl napisał/a:Zeneca właśnie, ona przeznaczona jest między innymi dla nauczycieli i na nic więcej liczyć nie można. Albo to, albo nic
A skutki uboczne to przede wszystkim silny ból ręki, nie można nią niczego podnieść, trudno się nawet ubrać, wysoka gorączka, dreszcze, okropny ból kręgosłupa i ogólne osłabienie. Lepiej było tylko przez 2 godziny, ale już drugi dzień się to utrzymuje i paracetamol przestał pomagać.
No to się zgadza, że po tej szczepionce jest kiepsko.
Niestety tak, jest chyba niewiele osób, które dobrze ją znoszą. Ale podobno to dobrze, bo organizm wziął się do pracy... Docenię, gdy to minie.
Aa, jeszcze uczucie zimna i gorąca naprzemiennie, jak podczas grypy.
9 575 2021-02-27 21:07:25 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-02-27 21:08:38)
Misinx napisał/a:Syl napisał/a:Zeneca właśnie, ona przeznaczona jest między innymi dla nauczycieli i na nic więcej liczyć nie można. Albo to, albo nic
A skutki uboczne to przede wszystkim silny ból ręki, nie można nią niczego podnieść, trudno się nawet ubrać, wysoka gorączka, dreszcze, okropny ból kręgosłupa i ogólne osłabienie. Lepiej było tylko przez 2 godziny, ale już drugi dzień się to utrzymuje i paracetamol przestał pomagać.
No to się zgadza, że po tej szczepionce jest kiepsko.
Niestety tak, jest chyba niewiele osób, które dobrze ją znoszą. Ale podobno to dobrze, bo organizm wziął się do pracy... Docenię, gdy to minie.
Kolega z mundurówki to dostał i też ma po tym okropny ból głowy. Ketonal mu pomagał.
9 576 2021-02-27 21:11:46
Syl napisał/a:Misinx napisał/a:No to się zgadza, że po tej szczepionce jest kiepsko.
Niestety tak, jest chyba niewiele osób, które dobrze ją znoszą. Ale podobno to dobrze, bo organizm wziął się do pracy... Docenię, gdy to minie.
Kolega z mundurówki to dostał i też ma po tym okropny ból głowy. Ketonal mu pomagał.
Ból głowy u mnie minął po tabletkach, ale wszystkie inne skutki uboczne zostały. Trzeba po prostu przetrwać, dobrze, że jutro niedziela. Cieszyłam się, że w końcu w weekend odeśpię cały tydzień, a spać też się nie da. No trudno, za tydzień też jest weekend ![]()
9 577 2021-02-27 21:30:24
Dużo pij. Trzeba się jakoś odtruć..i elektrolity..
Niestety te tradycyjne szczepionki tak podobno mają a te nowocześniejsze (z czipami
się skończyły..
9 578 2021-02-27 21:37:51
Dużo pij. Trzeba się jakoś odtruć..i elektrolity..
Niestety te tradycyjne szczepionki tak podobno mają a te nowocześniejsze (z czipamisię skończyły..
Ja bym wolał z czipem, bo jakby mnie ufo porwało, to mogliby mnie w gpsie znaleźć ![]()
9 579 2021-02-27 22:15:13
Dużo pij. Trzeba się jakoś odtruć..i elektrolity..
Niestety te tradycyjne szczepionki tak podobno mają a te nowocześniejsze (z czipamisię skończyły..
Nie, ze względu na brak badań Astry w grupie seniorów przeznaczono ją dla młodszych roczników, a w tym momencie to lekarze i nauczyciele. W sensie "się skończyły", to wszyscy producenci nagle zgłaszają problemy i ograniczenia dostaw. Osobiście liczę na rosyjskiego Sputnika albo amerykańskiego Johnsona czyli realnie gdzieś za rok ![]()
9 580 2021-02-27 22:18:06
Ela210 napisał/a:Dużo pij. Trzeba się jakoś odtruć..i elektrolity..
Niestety te tradycyjne szczepionki tak podobno mają a te nowocześniejsze (z czipamisię skończyły..
Nie, ze względu na brak badań Astry w grupie seniorów przeznaczono ją dla młodszych roczników, a w tym momencie to lekarze i nauczyciele. W sensie "się skończyły", to wszyscy producenci nagle zgłaszają problemy i ograniczenia dostaw. Osobiście liczę na rosyjskiego Sputnika albo amerykańskiego Johnsona czyli realnie gdzieś za rok
Ruski, albo "amerykancki"
? Same ekstrema. Oby ten "amerykancki" był z czasów Trumpa, bo Bidenowskim to raczej ufać nie można ![]()
9 581 2021-02-27 23:00:52
Sputnik Astry Johnsona są podobne
Jak boli tak ręką o kręgosłup to zachęcające nie jest..
Lekarze już zaszczepieni chyba Pfizerem są. Ktoś na forum się chwalił nie pamiętam kto..tam chyba nie ma takich objawów.
9 582 2021-02-27 23:04:51
Ruski, albo "amerykancki"
? Same ekstrema. Oby ten "amerykancki" był z czasów Trumpa, bo Bidenowskim to raczej ufać nie można
Zdaje się, że oba na podstawie podobnej technologii. Nie żeby mnie to specjalnie zajmowało
ale jakby mnie mieli szczepić, to taki typ na top.
A ja tam sobie dziś drzewka przycinałem. Starszego młodego wziąłem do pomocy i chłopak się dał z siebie wszystko. Wiśnia przycięta radykalnie, bo nie będę dawał żreć szpakom i innym takim. Orzech, dęby i brzozy przycięte co bym mógł pod nimi chodzić i żeby do sąsiadów nie wpadały. Jest całkiem realny plan, że ogrodzę w tym roku swoją posesję, więc warunek minimum do piesa byłby spełniony.
9 583 2021-02-27 23:17:36 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-28 00:20:56)
Sputnik Astry Johnsona są podobne
Jak boli tak ręką o kręgosłup to zachęcające nie jest..
Lekarze już zaszczepieni chyba Pfizerem są. Ktoś na forum się chwalił nie pamiętam kto..tam chyba nie ma takich objawów.
Moja zona właśnie 2 tygodnie temu miała drugą dawkę Pfizera - żyje ,po szczepieniu nie miała żadnych rewelacji ,ale to kobieta twarda i jak sama o sobie mówi "chłopska córka od pługa oderwana"
chociaż dama z niej jest w każdym calu.
Paslawku, nie chcę już o wszystkim pisać, ale niektóre, a nawet większość znajomości Pepka to była istna patologia. Nie chciałam w domu tej patologii. Ten jego przyjaciel nie jest złym facetem, ale ja sobie takich pijackich i żulowskich klimatów w domu nie życzę. Pepek to szalenie kontaktowy człowiek, wszędzie go pełno i podziwiałam te jego umiejętności, ale wartościowsi koledzy raczej go unikali, jak zdążyłam się zorientować. Zresztą, tego Pepek nie wie, że nawet jeden z jego "żulowatych" kolegów powiedział mi kiedyś, że PP na mnie żeruje.
Nigdy nie byłam zwolenniczką "starannego" dobierania sobie znajomych, dzielenia ludzi na lepszych i gorszych, ale wejść sobie na głowę też nie dam.
A jednak z ciekawością przyglądam się tej nowej relacji Pepka, gdzie tak "romantycznie i ślachetnie" razem wspierają tego kolegę. Cóż... nie bez znaczenia jest brutalny fakt o zasobach finansowych.
Pepek o rzekomo czekającej go pracy ostatnio mi wspominał, ale uwierzę, jak zobaczę. Przy mnie też były świetlane projekty i wciąż oddalająca się perspektywa stałej posady z protekcji jakiegoś "ustawionego" kolegi. I guzik z tego.
Autentycznie ciekawi mnie dalszy ciąg tej love story, jak dobry film albo powieść.Se tak teraz pomyślałam, gdy to wszystko piszę: gubi mnie w życiu brak pewności siebie, to właśnie szukanie dziury w całym... w całej sobie.
P.S. Rokendrolowcy też byli, tudzież niespełnieni artyści
Długie pióra, pięćdziesiątka na karku, życie na koszt opieki społecznej, albo litościwej mamusi. I piwo, piwo, piwo ; wieczni chłopcy.
Piwo,piwo,piwo to tak jak u nas w wątku - czyli też patologia
Magiel totalny tradycyjny
z wszelkimi szykanami
to o love story ,na forum to jeszcze można pozwolić sobie na dystans uważałbym jednak w życiu na taką fascynację i życie cudzym życiem - byłaś i jesteś jeszcze trochę uwikłana nie sadzę że to pożytek dla Ciebie z tych obserwacji bo odrywają od realnych spraw ,ale widocznie albo Ci się kiedyś znudzi ,albo sięgniesz swego dna w tym.
Oboje z Pepe żerowaliście trochą na sobie ,oczywiście nie po równo .
Kolega zdaje się miał chęć wskoczyć na miejsce Pepe robiąc mu czarny PR z dobrego serca i w trosce o ciepła wdowę .
9 584 2021-02-28 00:11:20
Są szczepionki niewywołujące skutków ubocznych i te drugie. Są odgórnie przypisane poszczególnym grupom, nie można zdecydować, którą się chce. Twardość psychiczna nie ma tu nic do rzeczy.
Dobranoc wszystkim ![]()
9 585 2021-02-28 00:16:21
Moja żona jest średnio twarda psychicznie z resztą różnie z tym jest,
fizycznie jest bardzo odporna na choroby zakaźne.
9 586 2021-02-28 01:31:50
Co są warte i na jak długo i tak okaże się za pół roku ale powiem jak Zagłoba do Heleny: A masz co lepszego?.
9 587 2021-02-28 03:02:08 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-28 03:06:41)
Czasem jednak się mylisz, Paslawek. Teń znajomy był zupełnie bezstronny i niezainteresowany.
A ja sobie też czasem lubię pobyć babą z magla - a co? To jest zwyczajnie, po ludzku ciekawe.
A chlanie piwa przy każdej okazji i pod byle pretekstem niestety razi mnie.
9 588 2021-02-28 03:04:12
Czasem jednak się mylisz, Paslawek. .
ale odkrycie ![]()
9 589 2021-02-28 03:05:55 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-28 03:18:34)
Hameryka, normalnie! ![]()
9 590 2021-02-28 17:01:40
Kurczę, trochę się obawiam tych szczepionek po tym, co słyszę i czego się naczytałam. Chyba się nie zdecyduję, choć ostateczną decyzję podejmę po konsultacji z lekarką od mojej przewlekłej choroby. Autoimmunologiczni są kontrowersyjnymi pacjentami, nawet lekarze mają podzielone zdanie na temat szczepienia ich.
Rano rozmawiałam z koleżanką, nauczycielką. Pisze, że po szczepieniu była nie do życia.
9 591 2021-02-28 17:35:07
Patrz, a mój ojciec, stary...... a nawet go ręka nie bolała.
9 592 2021-02-28 17:44:07
Dla seniorów są chyba inne szczepionki. Rodzice Pepka też dobrze znieśli, a lata mają już naprawdę solidne.
9 593 2021-02-28 17:48:00
Może placebo?
Eee, nie , powinno im zależeć na pozbyciu się emerytów, skoro nie chcą być patriotami i w końcu umrzeć.
9 594 2021-02-28 17:54:05
dla seniorów są Pfizery i Moderny- tam nie wprowadza się osłabionych wirusów by uzyskać odpowiedż organizmu- tam się coś koduje
że organizm myśli że wirus go zaatakował i ponoć wytwarza odpowiednie białka- nad taka technologia pracowano od dawna- korona to przyspieszyła- ale to jest ekperymentalne i w sumie po czasie okaże sie co jaką odporność daje. jeśli dobrą- to krok milowy w leczeniu innych rzeczy- seniorzy poszli na 1 linię frontu i lekarze.
9 595 2021-02-28 17:59:00
Ja zupełnie się na tym nie znam.
Wiem od córki, że nauczyciele źle się czują, bo sporo lekcji jest odwołanych.
Tylko babka od francuskiego, nadgorliwa, " niewyraźnie się czuję, ale no zrobię Wam tą lekcję,". O 7,15
9 596 2021-02-28 21:28:05
Nauczyciele to stale narzekają i ciągle są nieszczęśliwi ![]()
taki żarcik ![]()
9 597 2021-02-28 21:36:57
Znajomy przedsiębiorca się już zaszczepił dwukrotnie, bo ciepłe kraje wzywają i nie narzekał. No ale on jeszcze w miarę młody i Pfeizerem
Zapytam braciszka jak tam ta szczepionka dla nauczycieli. Nie mniej, nie mam problemu, bo wg rządowego harmonogramu mój czas przyjdzie za rok więc co ma wyjść złego, to już wyjdzie. Takie plusy bycia na końcu kolejki. Z tym, że ja się za granicę nie wybieram, mam na co wydawać w tym roku więc nie mam motywacji.
9 598 2021-03-01 23:16:34
Ale tu spokojnie, fiu, fiu
9 599 2021-03-03 10:07:30
Ale tu spokojnie, fiu, fiu
Faktycznie coś zdechlo ![]()
9 600 2021-03-03 10:10:46
Jak to w życiu wzloty i upadki..albo raczej górki i dolinki ![]()
9 601 2021-03-03 10:21:31
Górki i dolinki to będą, może późną wiosną, jak poluzują te obostrzenia.
W końcu Misinx już kupił buty.
9 602 2021-03-03 10:24:53
A z moją podwyżką to wcale tak nie wyszło jak myślałam, bo po naradzie wyszło że jednak teraz nie, ale jak się coś ruszy, to coś więcej będzie.
W dodatku moja terapeutka będzie się rozsypywać (dzieciątko w drodze), i mamy zaplanowane jeszcze 4 spotkania tylko.
Chyba muszę rozejrzeć się za NFZ, pogadać z psychiatrą, żeby mi dała skierowanie?
9 603 2021-03-03 10:30:44 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-03-03 11:02:36)
Z górkami to rzeczywiście jeszcze trzeba poczekać. Jak teraz, pisząc ten post patrzę przez okno, to na szczytach jeszcze sporo śniegu. Taki śnieg nie jest zbyt dobry do chodzenia, bo ni stąd ni zowąd nagle się w niego wpada i grzęźnie. Poza tym schroniska są, póki co, zamknięte.
Nie wiem, czy i jak działają terapeuci prywatnie czy na innych ubezpieczycielach, ale sam, w kwestii opieki zdrowotnej, na razie pożegnałem się z NFZ-em ![]()
9 604 2021-03-03 10:36:20 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-03-03 10:37:36)
A ja wczoraj robiłem badania krwi i usg. Nerki mam czyste. Kamyk tak jak był, to jest w woreczku. Oczywiście urósł od ostatniego razu. I zdaje się jest w takim miejscu, że chyba trzeba będzie iść pod nóż
Ale to jeszcze określi chirurg w poniedziałek. Ciekawe jakie są terminy na takie zabiegi.
Terapeuci prywatnie działają w trybie online. Sam tak mam już od listopada.
9 605 2021-03-03 10:46:47
Czyli co masz zdiagnozowaną kamicę? W najgorszym razie usuną Ci woreczek, ale może i się bez tego obejdzie. Wszystko w rękach lekarzy..
W razie czego będziesz musiał przejść na dietę ![]()
9 606 2021-03-03 10:48:50 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2021-03-03 10:52:22)
Kochani ja wiem że on line, i jest mi to obojętne, tyle że prywatnie mnie nie stać.
Taki banalny problem.
Czytałam w "Stuleciu chirurgów" w jaki sposób odbywały się pierwsz takie operacje... Misinx-, masz szczęście że nie urodziłeś się 100oat temu. Byłbyś bohaterem horroru.
A teraz-wezystko będzie dobrze. ![]()
9 607 2021-03-03 10:49:35 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-03-03 10:52:52)
Czyli co masz zdiagnozowaną kamicę? W najgorszym razie usuną Ci woreczek, ale może i się bez tego obejdzie. Wszystko w rękach lekarzy..
W razie czego będziesz musiał przejść na dietę
Kamicę miałem już zdiagnozowaną kilka lat temu. Ale wcześniej nie było związanych z tym dolegliwości. Ale kamień rośnie, więc w końcu się zaczęło.
Właśnie sobie czytam o tej diecie i co nie jest zalecane
Bida. Śledzika niet, makreli niet. Co ja będę jadł ? ![]()
9 608 2021-03-03 10:53:08 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-03 11:08:35)
Miałam dwa podejścia do terapii na NFZ. Jedno wspominam bardzo dobrze, trafiłam na świetną psycholog - niestety, wyprowadziła się z mojego miasta. Wiele się dzięki niej nauczyłam i dowiedziałam.
Drugie natomiast podejście to był śmiech na sali: spotkania raz w miesiącu i kompletne niezajmowanie się tym, co chciałam przepracować. Chciałam się przyjrzeć moim problemom w relacjach, przyczyną niepowodzeń, a ciągle serwowano mi jakieś psychotesty, kadzono mi, jaka to jestem o.k. i jak to sobie mogę być szczęśliwym singlem.
Nie przyszłam się uczyć być szczęśliwym singlem, bo to akurat mam opanowane i wypraktykowane aż nadto! Po pół roku może olałam system i zaprzestałam tej pseudoterapii. Poszłabym gdzieś, gdzie można naprawdę sensownie i konstruktywnie porozmawiać, ale - te pieniądze....
Misinx, współczuję, ale nie napiszę, byś tego nie lekceważył, bo to oczywiste, a ja z moją dentofobią nie jestem wiarygodna ![]()
Mnie się żołądek buntuje po kilku latach zażywania stałych leków. Ostatnio czułam dosłownie wszystkie kiszki. Siemię lniane se kupiłam, już kiedyś bardzo mi pomogło.
9 609 2021-03-03 11:12:43
Cześć wszystkim :-) nie łam sie Misinx, moja babcia miała lata temu usuwany woreczek, no niby dieta potrzebna, ale spokojnie mozna sobie czasami pozwolic na to co sie lubi i dramatu nie ma :-D
9 610 2021-03-03 11:12:47
Miałam dwa podejścia do terapii na NFZ. Jedno wspominam bardzo dobrze, trafiłam na świetną psycholog - niestety, wyprowadziła się z mojego miasta. Wiele się dzięki niej nauczyłam i dowiedziałam.
Drugie natomiast podejście to był śmiech na sali: spotkania raz w miesiącu i kompletne niezajmowanie się tym, co chciałam przepracować. Chciałam się przyjrzeć moim problemom w relacjach, przyczyną niepowodzeń, a ciągle serwowano mi jakieś psychotesty, kadzono mi, jaka to jestem o.k. i jak to sobie mogę być szczęśliwym singlem.
Nie przyszłam się uczyć być szczęśliwym singlem, bo to akurat mam opanowane i wypraktykowane aż nadto! Po pół roku może olałam system i zaprzestałam tej pseudoterapii. Poszłabym gdzieś, gdzie można naprawdę sensownie i konstruktywnie porozmawiać, ale - te pieniądze....Misinx, współczuję, ale nie napiszę, byś tego nie lekceważył, bo to oczywiste, a ja z moją dentofobią nie jestem wiarygodna
Mnie się żołądek buntuje po kilku latach zażywania stałych leków. Ostatnio czułam dosłownie wszystkie kiszki. Siemię lniane se kupiłam, już kiedyś bardzo mi pomogło.
No po tym epizodzie sprzed tygodnia to tego się już nie da lekceważyć. Bo to się będzie powtarzać. A co jeśli mnie napadnie np. na wycieczce ?
To chyba trzeba by GOPR wzywać. Czytałem teraz jakie są metody leczenia. Są jakieś możliwości rozpuszczania tych kamieni, ale to chyba nie zawsze się stosuje, tylko w niektórych sytuacjach. Przeważnie się usuwa woreczek. Robią to teraz chyba głównie laparoskopowo, więc to żaden problem. Moja mama tak miała. Dwa dni w szpitalu i do domu.
9 611 2021-03-03 11:22:17
Nie GOPR- zawołamy Janosika z kumplami. Oni wpadną : "dawaj woreczek z kamieniami!"
Ani się obejrzysz, już go nie będzie.![]()
9 612 2021-03-03 11:24:44
Nie GOPR- zawołamy Janosika z kumplami. Oni wpadną : "dawaj woreczek z kamieniami!"
Ani się obejrzysz, już go nie będzie.
Hahaha dobre ![]()
9 613 2021-03-03 11:27:06
Jedna moja znajoma miała naszyjnik z kamieni żółciowych. jest medykiem ,uzbierała przez lata ich sporo a kamienie mają takie coś jak gwiazdki.
Adelo pomyśl o tymczasowym dodatkowym zajęciu nawet na weekendy - spokojnie powoli się rozejrzyj za możliwościami .
9 614 2021-03-03 11:28:58
Jedna moja znajoma miała naszyjnik z kamieni żółciowych. jest medykiem ,uzbierała przez lata ich sporo a kamienie mają takie coś jak gwiazdki.
Adelo pomyśl o tymczasowym dodatkowym zajęciu nawet na weekendy - spokojnie powoli się rozejrzyj za możliwościami .
Widziałem na zdjęciu w necie. Bywają ładne ![]()
9 615 2021-03-03 11:32:44
Pasławku- zaczęłam pracować po 10 godzin. Muszę wstawać o 5 rano.
Jeszcze w łikendy-wykończę się do reszty.
Pogadam z psychiatrą. Może kogoś na ten NFZ poleci.
9 616 2021-03-03 11:35:21
Powiem Wam, że narkoza też mnie przeraża - ten lęk, czy się człowiek obudzi. Do tej pory jakoś się udawało, a były już cztery, ale najgorsze te nerwy przed całą imprezą.
Rozumowo mam wszystko pięęęęknie poukładane, ale zwyczajnie, po ludzku się człowiek boi.
9 617 2021-03-03 11:39:06 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-03-03 15:05:21)
Ja tam się nie boję narkozy ,nie ma naprawdę czego - prawdopodobieństwo że w narkozie pójdzie coś nie tak jest nikłe.
Po narkozie ma się kaca i to wszystko .
Na żołądek żeby go podreperować to można jeszcze oprócz siemienia lnianego , pić olejek z rokitnika syberyjskiego ,napar z nagietka
sprawdziłem na sobie jak miałem problem ze,zgagami i bólami żołądka kilka lat temu wstecz.
9 618 2021-03-03 11:44:38 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-03-03 11:53:53)
Nawet kaca nie miałam
Trzęsłam się tylko z zimna, a po tej najpoważniejszej operacji 20 lat temu z hakiem, jeszcze półprzytomna powiedziałam do lekarza: "Spier...j!", gdy coś do mnie mówił
Innym razem w narkozie śniło mi się coś o mężu i obudziłam się z płaczem.
Ciekawie jest ![]()
Dzięki za ziołową podpowiedź.
9 619 2021-03-03 11:58:06
Misinx, zdecydowanie lepiej wylądować na stole w z polecenia lekarza niż z nagłego wypadku
Poza operacyjnym usinięciem stosuje się chyba metodę rozpuszczania pewnymi środkami albo skruszeniem kamienia w pęcherzu. Poza tym możesz czasami stosują jakies napry czy herbatki z niektórych roślin.
Sam zabieg usunięcia woreczka to jeden z rutynowych rodzajów zabiegów i raczej każdy chirurg bez problemu da radę ![]()
9 620 2021-03-03 12:03:07
Misinx, zdecydowanie lepiej wylądować na stole w z polecenia lekarza niż z nagłego wypadku
![]()
Poza operacyjnym usinięciem stosuje się chyba metodę rozpuszczania pewnymi środkami albo skruszeniem kamienia w pęcherzu. Poza tym możesz czasami stosują jakies napry czy herbatki z niektórych roślin.
Sam zabieg usunięcia woreczka to jeden z rutynowych rodzajów zabiegów i raczej każdy chirurg bez problemu da radę
Ja to wszystko wiem. No zobaczę co lekarz powie.