Cześć, Ludziska 
U mnie też cud-pogoda, tylko pod dachami kamienic trzeba było uważać na zimne prysznice. Byłam przed podłudniem w mieście, popłaciłam rachunki w banku, wdepnęłam do ulubionego szmateksu i wyszłam z trzema egzemplarzami fajnych korali i naszyjników za psie pieniądze. Wstąpiłam jeszcze na kawkę do Ulubionej Sąsiadki. Po powrocie do domu palenie w piecu, szybki obiad - i już wieczór. Jeszcze do Biedrony trzeba podskoczyć, chociaż już się nie chce.
Dobry, energetyczny dzień - uwielbiam takie.
A marki samochodów nauczył mnie rozróżniać i rozpoznawać kilkuletni synek. Kiedyś na spacerze recytował mi nazwy wszystkich mijanych pojazdów, a na moje pytanie, skąd to wie, odpowiedział, że nauczył go tatuś. Spytałam, po czym to się rozpoznaje, a na to mały wskazał mi znaki firmowe poszczególnych marek. No, genialne w swej prostocie! Wcześniej nie mogłam się nadziwić, skąd ludzie wiedzą, czy to fiat, czy inne "seiczento". 
Z newsów prywatnych dodam jeszcze, że dostałam zawiadomienie o przyznaniu sanatorium i miejsca w kolejce oczekujących. Czas oczekiwania - około trzech miesięcy. Zostanę powiadomiona o terminie i miejscu pobytu. Już się cieszę na fajne wakacje!
A tymczasem roztrząsam egzystencjalny zaiste dylemat: posprzątać w domu czy odłożyć to na jutro, a dzisiejszy wieczór spędzić z książką.
Obaczym 