Z pewnością normalniejsza, niż poezja
Sorry, ścisłowiec jestem ![]()
Moja biblioteczka jest już w całości przeczytana, teraz w miarę możliwości powtarzam całą serię ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 139 140 141 142 143 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Z pewnością normalniejsza, niż poezja
Sorry, ścisłowiec jestem ![]()
Moja biblioteczka jest już w całości przeczytana, teraz w miarę możliwości powtarzam całą serię ![]()
Podobne tematy
Poezję lubię, choć nie będę oszukiwać, że każdą.
Z tym zapierdzielaniem to nie ma co przesadzać,wlaśnie te przysłowiowe super buty nie są wyznacznikiem. Ja ostatnie lata, dobierałem tak pracę, aby mieć dyspozycyjność czasową dla córki tj. zawieść do szkoły, odebrać, mieć ogólnie czas dla niej i dla jej potrzeb.
A wiesz, że ja najlepiej funkcjonuję na wysokich obrotach. Gdy trzeba było wozić dzieci do szkoły (w różne części miasta), potem do pracy, potem odbierać, potem jakieś zajęcia dzieci, treningi, potem praca w domu, to zawsze ze wszystkim zdążyłam. Jak przychodziły wakacje i nie musiałam dzieci wozić, to nigdy nie mogłam się wyrobić ![]()
Teraz, bez dzieci, to już zupełny luzik.
Z pewnością normalniejsza, niż poezja
Sorry, ścisłowiec jestem
Mój mąż też ściślak, ale to właśnie on wprowadzał mnie w świat poezji, który wcześniej mógłby dla mnie nie istnieć.
Lubię aktywność, ale nie życie w biegu.
No, ja z pewnością nie należę do ludzi, którzy nie lubią mieć choć chwilę wolnego
A najlepiej, jak się zajęcia zbyt nie nakładają na siebie i ma się trochę luzu
Życie w ciągłym biegu jest dla mnie zwyczajnie zbyt stresujące
Piegus, ja z kolei zdecydowanie nie trawię niektórych rodzajów literatury czy przedmiotów, ale matematyka czy fizyka zdecydowanie do nich nie należy ![]()
Ja ubolewam nad jedną rzeczą, nie pamiętam już dziś kto pożyczał książki i nie oddał i tak pozbyłem się fajnych tytułów. Miałem kiedyś w swojej kolekcji bodajże pierwsze wydanie polskie,, Więzień na Marsie ", twarde okładki, inny język polski echh
Lubię aktywność, ale nie życie w biegu.
To ja całe życie w biegu.
I zawodowe, i rodzinne, i spędzanie wolnego czasu.
Urlop zawsze spędzamy tak aktywnie jak się tylko da. Oczywiście bez jakichś ekstremalnych historii, bo nie jesteśmy żadnymi wyczynowcami, ale musi być spływ kajakowy, muszą być góry itp.
Nie potrafiłabym spędzić np. leżąc na plaży.
Ja ubolewam nad jedną rzeczą, nie pamiętam już dziś kto pożyczał książki i nie oddał i tak pozbyłem się fajnych tytułów. Miałem kiedyś w swojej kolekcji bodajże pierwsze wydanie polskie,, Więzień na Marsie ", twarde okładki, inny język polski echh
Ja dlatego od jakiegoś czasu prawie nie pożyczam nikomu książek. Część nigdy nie wróciła, część w dość opłakanym stanie (to chyba wkurzyło mnie jeszcze bardziej).
Tylko mojemu Tacie i dwójce przyjaciół. Jeden to wiem, że odda, a drugi zwykle nie oddaje, więc przyjęło się, że co jakiś czas wpadam do niego i sama zabieram nasze książki. Ale on generalnie roztrzepany jest więc mu wybaczam ![]()
Osobiście jestem zwolennikiem umiarkowania w każdym calu
Na plaży nie potrafię zbyt długo wyleżeć, ale irytuje mnie taka codzinna gonitwa, pośpiech i dokładanie sobie obowiązków, żeby sobie udowodnić, żę dam radę. Mówię oczywiście o czymś, czego robić nie muszę, ale chcę bo czuję, że ciągle mam za mało....
A ja lubię się zatrzymywać, patrzeć na chmury, śnieg, drzewa, toń jeziora, kwiaty w ogrodzie, czuć mroźne zimowe powietrze i zapach maciejki latem, słyszeć ptaki i żaby...
Nie chciałabym ciągle gonić.
Dzisiejszy wieczór wspierany jest przez czysto lokalny produkt ![]()
Piegowata'76 napisał/a:Lubię aktywność, ale nie życie w biegu.
To ja całe życie w biegu.
I zawodowe, i rodzinne, i spędzanie wolnego czasu.
Urlop zawsze spędzamy tak aktywnie jak się tylko da. Oczywiście bez jakichś ekstremalnych historii, bo nie jesteśmy żadnymi wyczynowcami, ale musi być spływ kajakowy, muszą być góry itp.
Nie potrafiłabym spędzić np. leżąc na plaży.
Na plaży to 1-2 dni i człowiek ma dość..
.. No chyba, że czarne drewienka pływają a z nimi bursztyn i człowiek dziobie w tym i nie może się na cieszyć jakim znalazcą się stał, niczym skarby templariuszy. Na tych spływach na Drwecy bywaliście? Fajna rzeka.
ale irytuje mnei taka codzinna gonitwa, pośpiech i dokładanie sobie obowiązków, żeby sobie udowodnić, żę dam radę.
Ale to nie o to chodzi - przynajmniej w moim przypadku. Po prostu mam taki temperament ![]()
Ja czytać uwielbiam.
Dwie książki za tydzień mam otrzymać.
Po drodze poluję na zbiór pism Adama Heydela od Misesa
Jak i myśl ekonomiczna Romana Rybarskiego planuję z marcu zamówić ![]()
Ja ubolewam nad jedną rzeczą, nie pamiętam już dziś kto pożyczał książki i nie oddał i tak pozbyłem się fajnych tytułów. Miałem kiedyś w swojej kolekcji bodajże pierwsze wydanie polskie,, Więzień na Marsie ", twarde okładki, inny język polski echh
Oj to boli.
Ja niedawno zrobiłem obchód ![]()
I wróciły wszystkie praktycznie.
Na plaży to 1-2 dni i człowiek ma dość..
Jak musiałabym spędzić czas przy plaży (byłam nad morzem w ciągu ostatnich paru lat tylko z moim Tatą), to przynajmniej robiliśmy wielogodzinne spacery plażą.
Na tych spływach na Drwecy bywaliście? Fajna rzeka.
Na Drwęcy jeszcze nie byliśmy.
Dziś akurat posiedziałam na forum dłużej, ale ograniczam od pewnego czasu internet i widzę wymierne korzyści. Wraca mi apetyt na książki. A to jest brama do całych światów ![]()
Dzisiejszy wieczór wspierany jest przez czysto lokalny produkt
U mnie w kujawsko-pomorskim nie widziałem tego jeszcze, wspieram więc Amber ![]()
Bo to Sądecki Bartnik Morfeuszu ![]()
Czysto regionalny wyrób ![]()
A ja lubię się zatrzymywać, patrzeć na chmury, śnieg, drzewa, toń jeziora, kwiaty w ogrodzie, czuć mroźne zimowe powietrze i zapach maciejki latem, słyszeć ptaki i żaby...
Nie chciałabym ciągle gonić.
Ale przecież to się wszystko łączy ![]()
Kiedy idziesz w góry i dojdziesz na szczyt, to człowiek się napawa widokiem.
Kiedy dzień na spływie się kończy, to po rozbiciu namiotu jest pora na kontemplowanie przyrody. Potem ognisko i rozgwieżdżone niebo. Zresztą w czasie spływu też. Płynie się wśród dzikiej przyrody. Tu kaczki, tu łabędzie, tu wydra, tu pikujący zimorodek.
Lubieżny truteń ![]()
Morfeusz1 napisał/a:Na plaży to 1-2 dni i człowiek ma dość..
Jak musiałabym spędzić czas przy plaży (byłam nad morzem w ciągu ostatnich paru lat tylko z moim Tatą), to przynajmniej robiliśmy wielogodzinne spacery plażą.
Morfeusz1 napisał/a:Na tych spływach na Drwecy bywaliście? Fajna rzeka.
Na Drwęcy jeszcze nie byliśmy.
Nad morzem zawsze mnie nosi, wyspany raczej, to też nie mogę usiądzieć. Gram w piłkę, biegam, kopię w piachu. Ale co jest dobre nad morzem, oczywiście dla tych co chcą wstać rano. Smak swieżej ryby z kutra. Przy rybach mogę robić, patroszyć, smażyć. Aż przypomniał mi się wyjazd do Jantaru ![]()
Zmykam. Dobranoc wszystkim.
Nad morzem zawsze mnie nosi, wyspany raczej, to też nie mogę usiądzieć. Gram w piłkę, biegam, kopię w piachu. Ale co jest dobre nad morzem, oczywiście dla tych co chcą wstać rano. Smak swieżej ryby z kutra. Przy rybach mogę robić, patroszyć, smażyć. Aż przypomniał mi się wyjazd do Jantaru
Ja w ogóle zauważyłam taką prawidłowość u siebie, że o ile nienawidzę porannego wstawania w ciągu roku, to na urlopie nie mogę długo spać. Od razu wstaję (nawet przed 6), od razu jestem gotowa na dzień. W ciągu roku trochę mi zabiera czasu dojście do siebie rano.
Chyba pora przestać pracować ![]()
Ja też zmykam, ale nie do spania, bo jeszcze mnie czeka praca (tak se leży obok, a ja tu z Wami gadam).
Dobranoc wszystkim.
Ale przecież to się wszystko łączy
Kiedy idziesz w góry i dojdziesz na szczyt, to człowiek się napawa widokiem.
Kiedy dzień na spływie się kończy, to po rozbiciu namiotu jest pora na kontemplowanie przyrody. Potem ognisko i rozgwieżdżone niebo. Zresztą w czasie spływu też. Płynie się wśród dzikiej przyrody. Tu kaczki, tu łabędzie, tu wydra, tu pikujący zimorodek.
Jak najbardziej, Luc.
Dlatego napisałam też, że lubię aktywność.
Ale teraz już uciekam spać. Podobno najzdrowiej jest przed północą się położyć, jeszcze zdążę ![]()
Pięknych snów!
Morfeusz1 napisał/a:Nad morzem zawsze mnie nosi, wyspany raczej, to też nie mogę usiądzieć. Gram w piłkę, biegam, kopię w piachu. Ale co jest dobre nad morzem, oczywiście dla tych co chcą wstać rano. Smak swieżej ryby z kutra. Przy rybach mogę robić, patroszyć, smażyć. Aż przypomniał mi się wyjazd do Jantaru
Ja w ogóle zauważyłam taką prawidłowość u siebie, że o ile nienawidzę porannego wstawania w ciągu roku, to na urlopie nie mogę długo spać. Od razu wstaję (nawet przed 6), od razu jestem gotowa na dzień. W ciągu roku trochę mi zabiera czasu dojście do siebie rano.
Chyba pora przestać pracować
Mam podobnie. Pod namiotem już tylko ptaki zaczną się odzywać i na nogach. Wtedy właśnie słychać kutry jak wypływają.
Pamiętam flądrę z kutra po 2 zł.
Hehh, rzeczywiście, jak ktoś pracuje( w jakikolwiek sposób) o takiej godzinie(prawie północ) to musi lubić życie na wysokich obrotach...:D
Co do wstawania to akurat jestem wdzięczny(tylko sam nie wiem komu lub czemu), że mam we krwi wychodzenie z łóżka o tzw rozsądnej porze:) Nawet, jak jest wolny dzień, to ciężko wyleżeć dłużej, niż do 8 rano ![]()
Luc, ładna biblioteczka, gustowna.
Ja mam książki poupychane po szafkach gdzieś u dzieci. Obecnie tylko przytulam jakieś po ludziach. Od dawna nie kupuję lub tylko sporadycznie. Raz, że od dawna byłem głównie typem korzystającym z bibliotek. Dwa, że przerzuciłem się na wersje elektroniczne. Te sporadyczne zakupy mogę podzielić na 3 kategorie:
- moi ulubieni autorzy,
- publikacje tematyczne,
- byle co kupione na plażę.
Natomiast po rocznej przerwie kupiłem sobie coś z hobby i teraz już wieczorami znikam w piwnicy.
A co do wstawania, wstaję z samego rana. Nawet w niedzielę o szóstej rano. Nie lubię wylegiwania w łóżku.
Oj, ja to się chyba jeszcze długo nie zdecyduję na żadne audio-czy e-booki..Jak dla mnie to zabójstwo dla książki..No, ale ja to dziwny jestem ![]()
Pamiętam czytane powieści w radio i sposób w jaki były czytane nie do podrobienia, najczęściej na takich lektorów dobrane są odpowiednie głosy (np Irena Kwiatkowska do "Ani z zielone....") " Krystyna córka Lavransa" też była czytana ale to przez mgłę pamiętam, ja kupiłam kiedyś tam " Trzech panów w łódce nie licząc psa"-majstersztyk, do dziś mam w głowie niektóre sceny, tak to było sugestywnie czytane że nie powiem co ze śmiechu mnie spotkało, taka forma książki jest bardzo wygodna i miła
Mi książki na papierze nie zastąpią e-booki bo jednak lektura z książką daje różne możliwości (czytam w różnych miejscach i sytuacjach) a sprzęt ma swoje wymagania
Pamiętam czytane powieści w radio i sposób w jaki były czytane nie do podrobienia, najczęściej na takich lektorów dobrane są odpowiednie głosy (np Irena Kwiatkowska do "Ani z zielone....") " Krystyna córka Lavransa" też była czytana ale to przez mgłę pamiętam, ja kupiłam kiedyś tam " Trzech panów w łódce nie licząc psa"-majstersztyk, do dziś mam w głowie niektóre sceny, tak to było sugestywnie czytane że nie powiem co ze śmiechu mnie spotkało, taka forma książki jest bardzo wygodna i miła
Mi książki na papierze nie zastąpią e-booki bo jednak lektura z książką daje różne możliwości (czytam w różnych miejscach i sytuacjach) a sprzęt ma swoje wymagania
W audiobooki jeszcze nie wchodziłem, natomiast powieść w radio jak najbardziej. Jak byłem młodszy dużo tego było w publicznym radiu i uwielbiałem powieści w odcinkach. Na przykład obecnie w piwnicy przy moim hobby, to byłaby super sprawa więc kto wie? Moją mamę namawiam, bo ona ze swoim wzrokiem nie da rady z książką.
Natomiast e-book w postaci czytnika, to z tą dostępnością jak dla mnie podobny do książki. W końcu pewnie zainwestuję, bo na razie czytam na komputerze.
Oj, ja to się chyba jeszcze długo nie zdecyduję na żadne audio-czy e-booki..Jak dla mnie to zabójstwo dla książki..No, ale ja to dziwny jestem
Luc jak ładnie i przytulnie wśód książek.
Już za swojego życia przeżyłem "śmierć" płyty winylowej,potem "śmierć" płyty kompaktowej na rzecz cyfrowych plików ,teraz śmierć czasopism i książek ,ale przeżyłem też odrodzenie płyty winylowej co prawda nie w takim zakresie jest jej produkcja jak kiedyś ale wybór pewien jest
płyty CDDA też ludzie kupują nie tyle co kiedyś jednak kupują ,tak jak książki i czasopisma- dobrze że ma się wybór co kto lubi.
Trendy ,mody ,wynalazki .Gliniane tabliczki były mało praktyczne ,ale niektóre przetrwały tysiąclecia
pergaminy, papirusy też.
Już za swojego życia przeżyłem "śmierć" płyty winylowej,potem "śmierć" płyty kompaktowej na rzecz cyfrowych plików ,teraz śmierć czasopism i książek ,ale przeżyłem też odrodzenie płyty winylowej co prawda nie w takim zakresie jest jej produkcja.
Coś mi się obiło o uszy, że winyli produkuje się więcej niż CD ale mogę konfabulować. Od samego początku audiofile stali na stanowisku, że CD spłaszcza dźwięk w porównaniu z winylem. Dwa, te wszystkie rapy, hiphopy itp. stoją na winylu zdaje się, a przynajmniej stały. Może teraz więcej komputerowego samplowania. Na pewno w sklepach normalnie wróciły do sprzedaży gramofony i płyty. Ja nie mam słuchu więc o zgrozo z wielką przyjemnością przerzuciłem się na mp3. W samochodzie mam odtwarzacz CD i zestaw płyt ale przeważnie gra pendrive. Przy laptopie jak jestem normalnie w salonie, to youtube plus słuchawki. W piwnicy mam stary komputer i ha, ha winampa, kto go jeszcze używa?
bagienni_k napisał/a:Oj, ja to się chyba jeszcze długo nie zdecyduję na żadne audio-czy e-booki..Jak dla mnie to zabójstwo dla książki..No, ale ja to dziwny jestem
Luc jak ładnie i przytulnie wśód książek.
Już za swojego życia przeżyłem "śmierć" płyty winylowej,potem "śmierć" płyty kompaktowej na rzecz cyfrowych plików ,teraz śmierć czasopism i książek ,ale przeżyłem też odrodzenie płyty winylowej co prawda nie w takim zakresie jest jej produkcja jak kiedyś ale wybór pewien jest
płyty CDDA też ludzie kupują nie tyle co kiedyś jednak kupują ,tak jak książki i czasopisma- dobrze że ma się wybór co kto lubi.
Trendy ,mody ,wynalazki .Gliniane tabliczki były mało praktyczne ,ale niektóre przetrwały tysiącleciapergaminy, papirusy też.
Ja uwielbiam słuchać muzyki w trybie losowego odtwarzania, więc dla mnie winyl nigdy nie był rozwiązaniem. Poza tym ja pamiętam ten zachwyt dźwiękiem z CD w którym nic nie szumiało tak jak z kasety magnetofonowej. I temu zachwytowi pozostanę. Chociaż z względów praktycznych też już się przerzuciłem na mp3, ale zgrywam je sobie ze swoich płyt i zawsze w najwyższym trybie 320kb/s. W tej jakości już ciężko jest odróżnić dźwięk od tego z CD. Przynajmniej na moje ucho.
A co do czytania to czytnik e-booków to mój najlepszy zakup w zeszłym roku. Ogromna wygoda
Cały czas teraz coś czytam.
Polecam układanie książek w 2 rzędach.
Z tymi książkami tak jest że ciężko się rozstać. Chociaż trzeba przyznać że wiele to zwykła grafomania..poradniki zwłaszcza różne.
Z jednej strony audiobooki są fajne bo w życiu codziennym mocno eksploatujemy wzrok.
Z drugiej jak coś jest niezrozumiałe to wzrok sprawdza w ułamki sekund A w audiobooku to nie takie proste. Ja zlapalam się na tym że nawet tu na forum jak myślę że przeczytałam czyjegoś posta raz to okazuje się że nieprawda bo z 3 razy ogarnęłam wzrokiem sprawdzając czy dobre odniosłam wrażenie.
Wszystkim kotom wszystkiego najlepszego życzę z okazji Dnia kota
nie jestem kociarą co prawda ale koty mnie lubią więc co mi tam ![]()
Miałam się pochwalić, co teraz czytam. Otóż to:

Fajna rzecz, z klimacikiem. Aż chce się ruszyć w ślady autorów.
Możliwości jak zwykle ograniczone, ale w wyobraźni i literaturze ograniczeń nie ma. Można do woli podróżówać i - cytując, o ile pamiętam, Czechowa - żyć wielokrotnie. A propos - Czechow świetnie pisał!
Snake, na czytanie byle czego, byle czytać, zdecydowanie szkoda mi już czasu i życia. Mówiąc o byle czym nie mam nawet na myśli faktycznej literackiej wartości, ale ślad, jaki książka we mnie pozostawia, emocje, refleksje...
Symbi, w niedzielę potraktowałam swoje włosy majonezem, potrzymałam go na łbie ze trzy godziny - i nie mogę się teraz nacieszyć, jakie są miękkie i nieprzypominające siana! Znacznie łatwiej się układają, od razu podskoczyło mi poczucie własnej atrakcyjności
Postaram się praktykować to regularnie.
Pa na razie. Trza pracować, a z koncentracją jakoś mi dzisiaj nie po drodze. Muszę wyłączyć rozpraszacze.
Snake, ja jeszcze też używam winampa, a w aucie muza gra głównie z pendriva albo słucham ostatnio bezpośrednio z youtuba przez radio samochochodowe. Z pendrive jest wygoda, można pobrać muzę jaką się lubi, jak też i modyfikować.
Dobrze Elu że przypomniałaś o tych kotach, mam 2, jakiś smakołyk im na powrocie kupię.
Snake, na czytanie byle czego, byle czytać, zdecydowanie szkoda mi już czasu i życia. Mówiąc o byle czym nie mam nawet na myśli faktycznej literackiej wartości, ale ślad, jaki książka we mnie pozostawia, emocje, refleksje...
Ale na plaży się sprawdza
Jak mam czas się przygotować, to nawet spejsopera o dzielnych żołnierzach kosmosu się znajdzie. Natomiast w sytuacjach braku przygotowania, to wszystko co wpadnie w ręce. Kiedyś jeździłem do domku nad jeziorem udostępnianego przez znajomych i przeczytałem wszystko co tam mieli łącznie z poradnikiem pszczelarza
Co akurat jest o tyle fajne, że czytałem rzeczy do których na 100 % nigdy inaczej bym nie sięgnął. Podobnie mam u teścia, gdzie są książki szwagra. Takie okropne, filozoficzne, o człowieku, duchowości itp., czasem coś biorę i czytam. Nie dużo, bo to jednak okropne jest.
Z ulubioną zabawką gumką do włosów rano przynosi żeby mu rzucać a on ją aportuje.

Jak wrócę do domu, to też nie oprę się temu żeby jakiegoś kocurro nie wrzucić ![]()
Ale wcześniej po jakimś okropnym przysmaku im kupię, jakieś wątróbki, czy coś (ble) ![]()
A na książkach nie mogę się skupić-wcześniej czytałam, ale od jesieni przez to znerwicowane no nie mogę. Trzy zaczęte i leżą (w wersji papierowej).
Teraz mi Sake przypomniałeś, jak nauczyłam się czytać (tak dobrze II klasa podstawówki) czytałam wszystko, u Babci na strychu były książki mojej cioci co kiedyś na UJ studiowała polonistykę, co tam nie było, zapadła mi w pamięć taka na indeksie kościelnym, chyba 'Skorpion' albo 'Szakal' może Piegowata będziesz wiedziała, może to było lewicujące bo ciocia studiowała w końcówce lat 50-tych i takie wydania, o Róży Luksenburg to też z tych jej zbiorów, teraz myślę ze nieźle ich paśli, dobrze że mnie ta literatura nie rzuciła się na mózg
Kot wie co dobre dużo witamin B i żelaza.
Adela.
Na surowo Ci nie polecam ale z cebulką i czerwone wino.. ![]()
Jak wrócę do domu, to też nie oprę się temu żeby jakiegoś kocurro nie wrzucić
Ale wcześniej po jakimś okropnym przysmaku im kupię, jakieś wątróbki, czy coś (ble)A na książkach nie mogę się skupić-wcześniej czytałam, ale od jesieni przez to znerwicowane no nie mogę. Trzy zaczęte i leżą (w wersji papierowej).
Mój lubi wątróbkę najbardziej indyczą ,ale kurzą nie pogardzi ![]()
Ranna Panno (oj, aż się zalogowałam!), a może to "Szerszeń" był? Autorką jest Ethel Lilian Voynich. Swoją drogą byłam zaskoczona, że taką książkę napisała kobieta.
Adelu, mnie taka czytelnicza niemoc trzymała kilka lat. Mnie, która bez czytania żyć nie mogła.
Niestety, nie bez wpływu jest internet, do którego mam swobodny dostęp. W małżeństwie, choć nie brakowało obowiązków, znajdowałam czas na czytanie, bo stale komputer okupował jak nie syn, to mąż, a ten drugi jeszcze kręcił nosem, gdy zdarzało mi się dłużej pobyć w sieci. Teraz jak wlezę na forum albo zacznę czytać jakąś panią Miller, to czasami nie wiem, kiedy przestać.
Można wiele ciekawych treści znaleźć w internecie, ale jakość tego prześlizgiwania się po mnóstwie treści, całego tego szumu ani się umywa do spokojnej, nie rozpraszanej innymi sprawami lektury.
Internet nie pomaga się wyciszyć i skupić, niestety.
Kociarze, Wy wszyscy macie "dachowce", czy może ktoś ma jakiegoś rasowego ?
Dachowce to też rasa
mix ![]()
Zwykle miewałam dachowce, przez kilka lat był maine cooon. Podobno ta rasa jest towarzyska i przyjazna, ale nasza kotka była niezbyt lgnąca do ludzi. Z dachowcami miałam lepszą więź.
Dachowce to też rasa
mix
Ja nie mam nic przeciwko dachowcom. Po prostu pytam z ciekawości.
Dachowce to też rasa
mix
Dokładnie. Rasa Europejska.
Widziałam program Cejrowskiego, w którym był gdzieś w Azji chyba, a tam po ulicach biegały same koty syjamskie. Natomiast nasz pospolity dachowiec uchodził za rasowego kota z Europy ![]()
paslawek napisał/a:Dachowce to też rasa
mix
Ja nie mam nic przeciwko dachowcom. Po prostu pytam z ciekawości.
Żeby się dowiedzieć to trzeba by zrobić większy "zaciąg" kociarzy w ogóle na forum nie tylko z tego wątku
tu akurat chyba sami dachowcolubni się trafili.
świetny film o kotach w Stambule
Mi się koty wydają piękne ale za bardzo niezależne:)
Nie wiadomo kiedy łapą palną jak coś się im nie spodoba. Nie słuchają się.
Mi się koty wydają piękne ale za bardzo niezależne:)
Nie wiadomo kiedy łapą palną jak coś się im nie spodoba. Nie słuchają się.
Bo to ich trzeba słuchać ![]()
A ich powściągliwość ma swój urok. Taki spokój emanuje z kota.
Chociaż akurat Wibrator był zdrowo postrzelony, istne ADHD, ale to za kociaka ![]()
Ela210 napisał/a:Mi się koty wydają piękne ale za bardzo niezależne:)
Nie wiadomo kiedy łapą palną jak coś się im nie spodoba. Nie słuchają się.Bo to ich trzeba słuchać
A ich powściągliwość ma swój urok. Taki spokój emanuje z kota.
Chociaż akurat Wibrator był zdrowo postrzelony, istne ADHD, ale to za kociaka
Ale dla niektórych to problem jak się ktoś lub coś nie słucha
![]()
Ela210 napisał/a:Mi się koty wydają piękne ale za bardzo niezależne:)
Nie wiadomo kiedy łapą palną jak coś się im nie spodoba. Nie słuchają się.Bo to ich trzeba słuchać
A ich powściągliwość ma swój urok. Taki spokój emanuje z kota.
Chociaż akurat Wibrator był zdrowo postrzelony, istne ADHD, ale to za kociaka
A Wibrator to nie był kob .. kotką ? ![]()
Tak, to właściwie była Wibratorka ![]()
To koty i "kociarze" mają dzisiaj swoje święto
pasławku Jakoś specjalnie będzie obchodzone? Torcik dla kotka? ![]()
Piegus O Bieszczadach to można mówić i czytać godzinami
Miałem przyjemność poznać osobiście Marcina Scelinę, jeszcze podczas zajęć terenowych na studiach
To jest dopiero frajda pójść do takiego lasu z kimś, kto go zna na wylot i wie praktycznie wszystko na jego temat
Jakieś 500 m od jego domu w lesie natrafiliśmy na ślady miśka ![]()
To koty i "kociarze" mają dzisiaj swoje święto
![]()
pasławku Jakoś specjalnie będzie obchodzone? Torcik dla kotka?
Torcik to może będzie dla ludzi a kocur może będzie miał gości kto wie ![]()
Mecheł nie lubi słodyczy choć próbuje łapką badać ciasta oczywiści jak ostygnie ostrożny jest,ale badanie to z ciekawości raczej wydaje się .
Bagiennik, w dogodnej chwili podeślę na forum zdjęcie odchodów, widzianych jesienią w Bieszczadach, które według koleżanki zostawił niedźwiedź. Wypowiesz się z wyżyn swojego przyrodniczego autorytetu
Swoją drogą zazdroszczę Ci trochę zawodu.
Kurczę, bałabym się chyba sama iść na szlak.
Za to po południu idę z synem do dentysty i przy okazji zaliczę zimowy spacer. Śnieg znowu pada jak szalony. "Wkurzam" swoimi zachwytami koleżankę z pracy, która ma go już dość ![]()
Proponuję zrobić torcik z szyneczki, wątróbki i mielonego.
Sasza torcikiem z cukierni by nie pogardziła. Ona lubi prawie wszystko, na przykład hummus.
Torcik zawsze można zrobić z czegoś innego, bardziej odpowiedniego dla kotka
Swoją drogą, to w warszawskim zoo często obchodzą urodziny różnych zwierzaków
Na ich profilu na FB pokazują relacje i nieraz robią przy okazji jakieś prezenty z jedzenia. Kilka dni wcześniej był chyba Światowy Dzień Hipopotama
, to pokazali, jak zwierzaki wcinały całe stosy zielonki i owoców
edit:
Piegus, zdjęcie możesz podesłać, ale z tym autorytetem to nie przesadzaj ;P, tym bardziej, że z rozpoznawania śladów(różnego rodzaju
) to jestem raczej słaby, choć jeśli to niedźwiedź, to raczej nie powinno być wątpliwości ![]()
Póki jesteś na szlaku to nic Ci nie grozi:) Najlepiej sobie pogwizdywać albo mówić do siebie ![]()
Oto kupsko ![]()

Nie mam już komputera a na telefonie nie widzę zdjęcia.
Sprawdzę to po później.
To kupska jakoś nie widać, nie wyświetla się ![]()
Oto kupsko
Ja też nie widzę ale jakoś nie żałuję:)
Chyba jadł myszy :0
gówno widać ![]()
Strony Poprzednia 1 … 139 140 141 142 143 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026