netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

12 681 odpowiedzi386 407 wyświetleńzałożony przez Lucyfer666, 09.09.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Strony Poprzednia 1 … 138 139 140 141 142 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 036 do 9 100 z 12 682 ]

9 036 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-16 00:44:59)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Poznania i Warszawy nie znam, ale w Krakowie trochę prac socjologicznych zrobiłem big_smile
No, ale ponoć jestem mizoginem tongue

Niech każdy posiadający dzieci tutaj napisze definicję wychowania Elu.
Każdy będzie definiować coś innego.
Ja się nawet nie odzywam, bo dla mnie to pojęcie abstrakcji.

Syl napisał/a:

.

Aj waj. Nie ma kasowania

9 037 Ostatnio edytowany przez Syl (2021-02-16 00:47:37)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Samo się kasuje

9 038 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-16 00:52:01)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Są  trudne momenty. Ale u diabła chyba wiadomo kto ma wykazać więcej cierpliwości empatii rozumu kto jest dorosły i powinien się bardziej postarać.  Bardziej niż  dla szefa niż dla kariery. Poświęcić czas.

Wiesz Lucyfer. Mam liczne i rodzeństwo  i kuzynostwo. Wiele dzieci w rodzinie.  Obserwowałam jak dorastają  .I głupotę  rodziców też. To co siali to zbierali. Uwierzysz albo i nie.

9 039 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-16 00:47:50)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Syl ładuje kropki nienawiści w moją stronę... Wincyj

Ela210 napisał/a:

Są  trudne momenty. Ale u diabła chyba wiadomo kto ma wykazać więcej cierpliwości empatii rozumu kto jest dorosły i powinien się bardziej postarać.  Bardziej niż  dla szefa niż dla kariery. Poświęcić czas.

Piękny osąd zrobiłaś na podstawie jednej decyzji... w zasadzie dwóch.

9 040

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Lucyfer
,,
Niech każdy posiadający dzieci tutaj napisze definicję wychowania Elu.
Każdy będzie definiować coś innego."
Moja definicja jest taka, rozmawiać, tłumaczyć, być blisko emocjonalnie. Moja córka nie ma tajemnic, przychodzi z wszystkimi problemami. Już mnie zna na tyle, że wie, że jak nawet gdzieś przeskrobie, to ojciec zrobi jakoś wykład ale... . . Pomoże

9 041

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Morfeusz1 napisał/a:

Chyba coś w tym jest, że mamy jakby wbudowany GPS w głowie. Pamiętam nasze wyjazdy na enduro, zawsze do celu, bez map, leśnymi duktami, nawet na poligonie. Rozpalenie ogniska zimą, w sumie kwestia znalezienia suchych gałęzi, najlepiej prosto z drzewa, trochę kory brzozowej i ciepło jest w momencie. Swoją drogą przygodę mieliście. Kiedyś myślałem w Karkonoszach, że nas to czeka. Plan miałem do bani. Jakieś 12 godzin intensywnie na nogach, po powrocie na kwaterę nie mogłem chodzić. smile

W przypadku mojego męża to raczej świetna orientacja po gwiazdach. Jakkolwiek kiedy powiedział (po kilku godzinach marszu w śniegu po pas), że musimy zawrócić bo idziemy w złym kierunku, to miałam go ochotę udusić wink
Dziś tę przygodę oboje wspominamy ze śmiechem (jeszcze nie byliśmy małżeństwem), ale wtedy nie było nam do śmiechu. Oczywiście (co mój wredny mąż musi podkreślić wink) wszystko z mojej winy. Kiedy wyszliśmy na Tarnicę i zobaczyłam piękny osnieżony stok przede mną, postanowiłam zrealizować dziecięce marzenie i zjechać na tyłku. Co też i uczyniłam. Okazało się jednak, że w istocie nie był to śnieg, a raczej śnieg, ale całkiem zmrożony na wierzchu. Jechałam jak na bobslejach (jeszcze miałam portki narciarskie ortalionowe). W połowie wpadłam do lasu. Mój mąż myślał, że się zabiję na drzewach, co jednak się nie stało wink
Ponieważ wyjść się tą samą drogą już nie bardzo dało, więc mąż do mnie zszedł i już poszliśmy w tym kierunku dalej. Przez zaspy, wiatrołomy. Do pierwszej chałupy trafiliśmy koło 3 w nocy. Mieszkał tam jakiś staruszek i poczęstował nas spleśniałym chlebem. Jeszcze nigdy mi tak chleb nie smakował big_smile

9 042 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-16 00:56:20)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Syl ładuje kropki nienawiści w moją stronę... Wincyj

Ela210 napisał/a:

Są  trudne momenty. Ale u diabła chyba wiadomo kto ma wykazać więcej cierpliwości empatii rozumu kto jest dorosły i powinien się bardziej postarać.  Bardziej niż  dla szefa niż dla kariery. Poświęcić czas.

Piękny osąd zrobiłaś na podstawie jednej decyzji... w zasadzie dwóch.

Nie jednej decyzji tylko wielu podobnych obserwacji.
I co? Powiesz mi że o zerwaniu  z chłopakiem  mogła porozmawiać  z matką  przyjaciółką?.
A osąd koleżance  to chyba nie ja zrobiłam ? smile tylko Ty i Luc smile

9 043

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Są  trudne momenty. Ale u diabła chyba wiadomo kto ma wykazać więcej cierpliwości empatii rozumu kto jest dorosły i powinien się bardziej postarać.  Bardziej niż  dla szefa niż dla kariery. Poświęcić czas.

Wiesz Lucyfer. Mam liczne i rodzeństwo  i kuzynostwo. Wiele dzieci w rodzinie.  Obserwowałam jak dorastają  .I głupotę  rodziców też. To co siali to zbierali. Uwierzysz albo i nie.

Masz rację Elu z tym posianiem. Obserwowałem jakiś czas temu dziecko znajomych, bywała u nas, mama pani psycholog dziecięca, tyle,
że nie ma czasu dla swoich,dziadki wychowują.Tak zamknietego dziecka dawno nie spotkałem.

9 044

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

A osąd koleżance  to chyba nie ja zrobiłam ? smile tylko Ty i Luc smile

A że co? Że takie "wzorowe córeczki" bywają najgorsze? A także najlepsze?
Przecież tak bywa wink

9 045 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-16 01:02:22)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Morfeusz1 napisał/a:

Lucyfer
,,
Niech każdy posiadający dzieci tutaj napisze definicję wychowania Elu.
Każdy będzie definiować coś innego."
Moja definicja jest taka, rozmawiać, tłumaczyć, być blisko emocjonalnie. Moja córka nie ma tajemnic, przychodzi z wszystkimi problemami. Już mnie zna na tyle, że wie, że jak nawet gdzieś przeskrobie, to ojciec zrobi jakoś wykład ale... . . Pomoże

Dlatego właśnie napisałem Morfeuszu, że każdy ma swoje.
I tak, jak sam nie zostałem wychowany, a raczej "wyrachowany", tak i sam nie potrafię wychować.

Ela210 napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:

Syl ładuje kropki nienawiści w moją stronę... Wincyj

Ela210 napisał/a:

Są  trudne momenty. Ale u diabła chyba wiadomo kto ma wykazać więcej cierpliwości empatii rozumu kto jest dorosły i powinien się bardziej postarać.  Bardziej niż  dla szefa niż dla kariery. Poświęcić czas.

Piękny osąd zrobiłaś na podstawie jednej decyzji... w zasadzie dwóch.

Nie jednej decyzji tylko wielu podobnych obserwacji.
I co? Powiesz mi że o zerwaniu  z chłopakiem  mogła porozmawiać  z matką  przyjaciółką?.
A osąd koleżance  to chyba nie ja zrobiłam ? smile tylko Ty i Luc smile

Bo robienie z siebie prostytutki z powodu zerwania uważam za idiotyzm.
Zwłaszcza, że udowodniła, że jest hipokrytką (a parę lat ją znam i wiem, co nieraz padało)

Osądziłaś jej rodziców sprowadzając do roli skarbonki, czyż nie?
Ja nie wiem, jak jest ostatecznie w tej relacji. Serio. Może tak, jak napisałaś. Może nie i po prostu nastąpił efekt zerwania z łańcucha.

A osąd prawdziwy to, żem zrobił tej wymienionej wczoraj. W sumie to miłe wspomnienie.

9 046

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:
Morfeusz1 napisał/a:

Chyba coś w tym jest, że mamy jakby wbudowany GPS w głowie. Pamiętam nasze wyjazdy na enduro, zawsze do celu, bez map, leśnymi duktami, nawet na poligonie. Rozpalenie ogniska zimą, w sumie kwestia znalezienia suchych gałęzi, najlepiej prosto z drzewa, trochę kory brzozowej i ciepło jest w momencie. Swoją drogą przygodę mieliście. Kiedyś myślałem w Karkonoszach, że nas to czeka. Plan miałem do bani. Jakieś 12 godzin intensywnie na nogach, po powrocie na kwaterę nie mogłem chodzić. smile

W przypadku mojego męża to raczej świetna orientacja po gwiazdach. Jakkolwiek kiedy powiedział (po kilku godzinach marszu w śniegu po pas), że musimy zawrócić bo idziemy w złym kierunku, to miałam go ochotę udusić wink
Dziś tę przygodę oboje wspominamy ze śmiechem (jeszcze nie byliśmy małżeństwem), ale wtedy nie było nam do śmiechu. Oczywiście (co mój wredny mąż musi podkreślić wink) wszystko z mojej winy. Kiedy wyszliśmy na Tarnicę i zobaczyłam piękny osnieżony stok przede mną, postanowiłam zrealizować dziecięce marzenie i zjechać na tyłku. Co też i uczyniłam. Okazało się jednak, że w istocie nie był to śnieg, a raczej śnieg, ale całkiem zmrożony na wierzchu. Jechałam jak na bobslejach (jeszcze miałam portki narciarskie ortalionowe). W połowie wpadłam do lasu. Mój mąż myślał, że się zabiję na drzewach, co jednak się nie stało wink
Ponieważ wyjść się tą samą drogą już nie bardzo dało, więc mąż do mnie zszedł i już poszliśmy w tym kierunku dalej. Przez zaspy, wiatrołomy. Do pierwszej chałupy trafiliśmy koło 3 w nocy. Mieszkał tam jakiś staruszek i poczęstował nas spleśniałym chlebem. Jeszcze nigdy mi tak chleb nie smakował big_smile

Ale mieliście przygodę. To jednak pozostaje na długo w głowie, pozytywnie. Przyszło mi teraz tak na myśl, że te pozytywne przygody, wrażenia mają duże znaczenie jak jesteśmy już starsi. Docenienie? Zmieniamy się przecie a wspomnienia zostają i łączą. Sorki trochę nostalgi smile

9 047

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:
Ela210 napisał/a:

A osąd koleżance  to chyba nie ja zrobiłam ? smile tylko Ty i Luc smile

A że co? Że takie "wzorowe córeczki" bywają najgorsze? A także najlepsze?
Przecież tak bywa wink

Nie mogę już edytować, więc dopisuję.

Natomiast fakt, że dziewczyna bierze się za sponsoring (fajna nowomowa), to już na akceptację nie zasługuje. Nie mówię, że potępiam, bo daleka jestem od potępiania kogokolwiek, ale podobać mi się nie musi.
Taki mam osąd smile

9 048 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-16 01:13:48)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Najgorsze to jest to.ze znajomym uwagi nie wypada zwrócić.
Najlepsze jak później zdziwienie co się  dzieje że mam problemy z dzieckiem.
Niestety z samej wiedzy nie wynika jeszcze dobra praktyka bo musi się  przez rozum przeoczyć..jak u Pani psycholog.

A ja nie napisałam że zasługuje na akceptację. 
Chodziło mi o przyczyny. I o to że oceniliscie że o łatwą kasę. 
A nie to jest przyczyną  zjawiska chociaż może być  motywacją. 
Natomiast  bycie wzorową córeczką  zauważ zaczyna się od przedszkola i naprawdę  dziecko niespecjalnie wybiera tę rolę  samo.
Zauważ  też że to chłopcom się pozwala bardziej łobuzowac  oni nie  muszą  w większość i przypadkow być tacy idealni. smile
Tylko że kiedyś  te dziewczynki w zamian że nie mogły łobuzowac  dostawały więcej uwagi.
Teraz często nakazy i zakazy zostały A czasu i przytulania nie ma.
I wyrastają Julki i Lucyfer nie ma dziewczyny..
sad

9 049

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Morfeusz1 napisał/a:

Ale mieliście przygodę. To jednak pozostaje na długo w głowie, pozytywnie. Przyszło mi teraz tak na myśl, że te pozytywne przygody, wrażenia mają duże znaczenie jak jesteśmy już starsi. Docenienie? Zmieniamy się przecie a wspomnienia zostają i łączą. Sorki trochę nostalgi smile

Prawda.
Nasze dzieci, mimo że znają nas od tej strony (różnych dziwnych dla innych ludzi wypadów), same nie mogły uwierzyć, że wyszliśmy z tego cało. Dodam, że zimy wtedy mroźne były. Tak gdzieś koło - 30.
Zresztą w Bieszczadach do dziś bywają mroźne zimy, o czym się przekonałam na weselu bratanka mojego męża kilka lat temu.

9 050

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Najgorsze to jest to.ze znajomym uwagi nie wypada zwrócić.
Najlepsze jak później zdziwienie co się  dzieje że mam problemy z dzieckiem.
Niestety z samej wiedzy nie wynika jeszcze dobra praktyka bo musi się  przez rozum przeoczyć..jak u Pani psycholog.

Dlatego każdy ma inne doświadczenia wychowania.
To, że obecny model powoli można określić odchowaniem, a nie wychowaniem to swoją drogą.

9 051

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Najgorsze to jest to.ze znajomym uwagi nie wypada zwrócić.
Najlepsze jak później zdziwienie co się  dzieje że mam problemy z dzieckiem.
Niestety z samej wiedzy nie wynika jeszcze dobra praktyka bo musi się  przez rozum przeoczyć..jak u Pani psycholog.


No nie wypada nic mówić, małej brakowało przewodnika, którego szukała w relacjach z koleżankami, zawsze uległa. Po latach niestety psycholog, szukanie siebie, co jest nie tak.
Lucyfer
,,
A osąd prawdziwy to, żem zrobił tej wymienionej wczoraj. W sumie to miłe wspomnienie."
Jedna posucha może zaleczona ale.. To nie to. Jednak należysz do osób które potrzebują bliskości całej i fizycznej i psychicznej. Dobra, nie mądrzę się. Zmykam zaraz.

9 052

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja też już udam się w objęcia Morfeusza (ale tego co był synem Hypnosa wink) i przetrawię wszystkie moje błędy wychowawcze wobec dzieci wink
Dobranoc wszystkim.

9 053 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-16 01:23:43)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja również, bo pobudka o 5 wink
Morfeuszu, ale pisz, pisz.
Po to jest ten wątek, żeby każdy napisał swoje wink


-----

Elu dobrze wiemy, że to nie w Juleczkach naszych kochanych jest problem wink
Moje krytyczne podejście do świata i otoczenia nie oznacza, że jestem święty.
Wręcz przeciwnie - izolując się sprawiam, że mniej syfu do tej mieszanki dodaję.

Po tylu latach raczej mnie bawi to bycie czarną owcą, która pędzi pociągiem

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

9 054 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2021-02-16 01:22:35)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:
Morfeusz1 napisał/a:

Ale mieliście przygodę. To jednak pozostaje na długo w głowie, pozytywnie. Przyszło mi teraz tak na myśl, że te pozytywne przygody, wrażenia mają duże znaczenie jak jesteśmy już starsi. Docenienie? Zmieniamy się przecie a wspomnienia zostają i łączą. Sorki trochę nostalgi smile

Prawda.
Nasze dzieci, mimo że znają nas od tej strony (różnych dziwnych dla innych ludzi wypadów), same nie mogły uwierzyć, że wyszliśmy z tego cało. Dodam, że zimy wtedy mroźne były. Tak gdzieś koło - 30.
Zresztą w Bieszczadach do dziś bywają mroźne zimy, o czym się przekonałam na weselu bratanka mojego męża kilka lat temu.

Wiesz, człowiek sam miał różne przygody a teraz trzęsie się o dzieci.
Jakże ciężko jest w obecnym świecie znaleść jakoś konsensus, pogodzić to wszystko. Moja ma dopiero 11 lat i mam już czasem do myślenia, jak jej nie hamować a jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo.
Moje objęcia Morfeusza dużo zmieszczą smile, kolorowych snów dla Was. Dobranoc.

9 055

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

To jeszcze dopiszę.

Morfeusz1 napisał/a:

Wiesz, człowiek sam miał różne przygody a teraz trzęsie się o dzieci.
Jakże ciężko jest w obecnym świecie znaleść jakoś konsensus, pogodzić to wszystko. Moja ma dopiero 11 lat i mam już czasem do myślenia, jak jej nie hamować a jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo.

Zgadzam się. Moje dzieci wychowaliśmy na osoby samodzielnie myślące, przekazując im nasze wartości jednocześnie nie hamowaliśmy, a wręcz zachęcaliśmy do własnych wyborów. Co zresztą dzieci nieraz nam z wdzięcznością wspominają. Każde z nich poszło własną drogą, różną od naszej (zwłaszcza córka).
I tak, o ile o syna jakoś zawsze mniej sie bałam (taki stereotyp, że chłopak jest bezpieczniejszy w świecie), to o córkę zawsze się martwiłam i martwię do dziś, a jest już dorosła (okolice wieku Lucyfera). Zwłaszcza, że ciągle gdzieś lata (generalnie nosi ją po świecie), najczęsciej sama. Nic na to nie poradzę i nawet nie próbuję. Choć jak opowiada mi swoje przygody, to czasem włosy mi dęba stają big_smile
Teraz też jest tysiące kilometrów od domu.

9 056

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Posiadanie dziecka (zwłaszcza pierwszego, tak myślę), to trochę taki eksperyment na żywym organiźmie. Nie zrozumcie mnie źle-chodzi mi o to, że nikt nie uczy się w szkole, ani nie zalicza specjalnego kursu pt "Jak wychować dziecko". Jest to poniekąd skok na głęboką wodę.
Ja bardzo obawiałam się, że córka mi " krzywo wyrośnie". Pewnie dlatego, że sama też miewam ze sobą problemy, a tu  jeszcze mam być odpowiedzialna za kogoś. Kształtować go.
Ale wyrosla prosto. Bliskość, otwartość, wsparcie, ale też wyraźne stawianie granic ( chociaż w tym nie jestem najlepsza). Przyzwolenie na robienie błędów i mierzenie się z konsekwencjami.

9 057 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-16 10:22:01)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jezzu, same nocne marki tutaj smile

Lucek, akurat dzieci dostające od rodziców głównie środki materialne nie zapowiadją się zbyt dobrze na partnera..Jak coś dostają pod nos, to nie doceniają tego, żę trzeba na to zapracować.

luc, taki styl życia, jaki prowadzi Twoja Córa wymaga pewnego specyficznego podejścia, tak mi się wydaje. Bo to nawet nie o kasę chodzi, ale o pewne predyspozycje, jak choćby gotowość do planowania czegoś sporo do przodu czy dopuszczanie opcji, kiedy coś nagle trzeba zmienić albo używać powiedzmy niekonwencjonalnych środków smile Mam paru znajomych, którzy też sporo podróżują i powiedz szczerze, że jednak człowiek woli mieć w większości dograne sprawy, niż ogarniać sporo rzeczy na spontanie/prowizorycznie. Da sie tak oczywiście, ale nie jest to dla mnie osobiście przyjemne a niekktórzy czerpią z tego samego faktu satysfakcję.
Jak ktoś nie pracuje, jednocześnie podróżując, to trzeba się nieźle wygimanstykować chyba, że to wszytko poupychać. Dodatkowo, jeśli o mnie chodzi to fajnie jest przeżywać coś wspaniałego, ale nie lubię za bardzo zbyt dużęj dawko niepewności i ryzyka. Wszystko w umiarkowanym stopniu smile

9 058

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Sam fakt utrzymywania kogoś przez całe studia nikogo nie powinien zdeprawować.
Ja akurat musiałam pracować siostra młodsza nie bo takie były klimaty.
I jest dobrą żoną co więcej ma bardzo stabilną pracę dzięki studiom , które zapłacili rodzice.
Ale nieposwiecanie dziecku czasu i odrzucanie je przy każdym sprzeciwie czy robieniu czegoś nie po myśli rodziców to wcale nie jest takie rzadkie i to w tzw dobrych domach.

9 059 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-16 11:22:47)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Szczerze to nie widzę korelacji pomiędzy byciem materiałem na partnerkę/partnera, a wsparciem rodziców pobytu na wyjeździe swojego dziecka.
O ile faktycznie - gdyby opłacali wszystko, jak leci to nie byłoby zbyt dobre, ale tu mówimy tylko o utrzymywaniu mieszkania.

9 060

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Może to czasami się wiązać z tym, że dziecko ma wpojone, że kasą się wszystko załatwi. Ponadto fakt, że jeśli ktoś coś cały czas dostaje pod nos, to potem ma skrzywiony obraz relacji międzyludzkich. Najgorsze, jak dziecko ma wszystko opłacone, żyje jak pączek w maśle i zaczyna księżniczkować.

9 061

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Polskie prawo  na to tyle że rodzice mają  obowiązek utrzymywać  uczące się dziecko  bo 26 roku życia i uważam to za słuszny relikt komunizmu. smile Łaski nie robimy jako rodzice.

9 062 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-16 12:40:24)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Polskie prawo  na to tyle że rodzice mają  obowiązek utrzymywać  uczące się dziecko  bo 26 roku życia i uważam to za słuszny relikt komunizmu. smile Łaski nie robimy jako rodzice.

To osobiście uważam za głupotę.
Ale zgaduję, że to w zasadzie martwe prawo, jak w wielu przypadkach np. podatek od zwierząt.

9 063

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Sam fakt utrzymywania kogoś przez całe studia nikogo nie powinien zdeprawować.

Przez całe studia dostawałem od rodziców parę złotych, które musiały wystarczyć na opłacenie akademika, skromne wyżywienie, bilet miesięczny, podstawowe zakupy związane z uczelnią. To był mój budżet przetrwania wink Do tego oczywiście 2 razy w miesiącu wizyta w domu żeby zabrać plecak wałówki. Wiedziałem, że te skromne pieniądze dla rodziców, to nie jest małe obciążenie. Rzecz jasna moja sytuacja nie była taka znów najgorsza, ponieważ kwalifikowałem się i dostawałem stypendium socjalne. Niedużo ale choć ten akademik opłaciłem i na jakieś piwo zostawało. Po pierwszym semestrze doszło stypendium naukowe więc było na trochę więcej piwa wink Na IV roku straciłem stypendium naukowe przez honorowy zatarg z lektorem języka. Nie chciałem poprawiać więc mi wisiał wciąż warunek, który zaliczyłem dopiero na ostatnim semestrze jak się zmienił lektor. No ale tak już od czwartego roku wpadały mi pieniądze z różnych dorywczych fuch więc nie było źle. Na tyle nie było źle, że mogłem na piątym roku odkupić drugie miejsce w akademiku i miałem pokój dla siebie, tj. dla mnie i przyszłej żony, co sam opłacałem.

9 064

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:

roku straciłem stypendium naukowe

Jak sobie pomyślę, że średnią na studiach magisterskich miałem najwyższą z całej edukacji, zwieńczona stypendium naukowym, to stwierdzam, że jednak ten Lucek, jak zepnie tyłek, to coś potrafi.

9 065

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Właśnie taka forma wsparcia, o jakiej wspomina Snake mieści się dla mnie w tzw rozsądnych granicach. Niestety osoby, które od początku są przyzwyczajone do luksusu albo dostawania wszystkiego, czego zechcą, przejmują potem taki sposób myślenia i na nic nie potrafią sami zarobić ani do niczego dojść.

9 066

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

ja wiem? to chyba nieprawda Bagiennik. Znam ludzi przyzwyczajonych do luksusu i puszczonych na samodzielność co sobie dobrze poradzili. Przecież sami są świadkami jak pracują rodzice. Raczej bardziej przejmuje sie ogólne podejście do pieniędzy.
Jest też coś takiego jak kult zapierdalania i brak szacunku dla innego wyboru. Bo do pieniedzy też dobrze mieć elastyczny stosunek- co pokazują czasy inflacji na początku przemian- Ci co szybko obracali pieniądzem zyskiwali- Cio co trzymali w skarpecie, w walutach, tracili.
w sumie to miałam takie zajęcia zawodowe, ze poznałam wielu ustawionych finansowo ludzi.
nawet jak były to pieniądze od rodzioców, to same się nie rozmnażały, trzeba vbyło się wykazać i pracą i inwencją i akceptację ryzyka.
Nic złego dostać kasę od rodziców. Nic strasznego nie dostać. Im dłużej pieniadze były w rodzinach tym większy do nich luz i mniej klękania przed nimi czy imponowania dobrami materialnymi, tak z obserwacji.

9 067

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

kult zapierdalania

Ela210 napisał/a:

kult zapierdalania

Ela210 napisał/a:

zapierdalania

Ela210 napisał/a:

zapier

Ela210 napisał/a:

dalania

Oj chyba moderacja wejdzie z buta big_smile

-----

Ja się zgodzę z Tobą. Też nie widzę tego, żeby to się łączyło ze sobą.
Naprawdę dużo zależy od samego człowieka.

9 068

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Chodzi mi o roszczeniową postawę, jaka nieraz może się pojawiać, kiedy dziecko coś dostaje przez długi czas i nie będzie nauczone rozważnego podejścia do pieniedzy czy ich wydawania. Zresztą nie tylko o to chodzi, ale o fakt, że jednak nie wszystko się dostaje na zawołanie i warto docenić to, co się ma a nie ciągle wymagać i oczekiwać. Ja nie widzę osobiście żadnego kultu "za*****nia, ale jeśli już to zdolność radzenia sobie samemu, zamiast oczekiwania, że wszystko się dostanie na tacy. Jak dostaję od rodziców kasę, to przecież nie znaczy, że mam ją przepie**** w krótkim czasie, może lepiej sobie coś odłożyć, zainwestować itp.?
Daltego, jak ktoś wychodzi z odmu i mimo, żę ma fundusze, woli sam sobie radzić ma u mnie wielki plus smile

Mam poza tym wątpliwości, czy takie osoby w dzieciństwie widzą, skąd i jak się biora finanse. Może być tak, że jedynie dostają zachcianki i nic więcej...

9 069

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Cześć Wszystkim, wczoraj niestety telefon nie chciał wysyłać moich wiadomości, a z łóżka już mi się nie chciało wychodzić, żeby pisać z laptopa... Żadne kropki nienawiści tongue

Zgadzam się z tym, że dzieci powinny mieć ułatwiony start w życie i powinno się je utrzymywać dopóki nie skończą szkoły. Nie widzę nic złego również w zakupie mieszkania czy wybudowaniu domu dla dziecka, jeśli rodziców na to stać i tego chcą, bo przecież to jest w tym najważniejsze. Nie wydaje mi się, że odpowiednie wychowanie w połączeniu ze wsparciem finansowym spowoduje księżniczkowanie. Do tej pory osoby roszczeniowe poznane przeze mnie to takie, które w ogóle nie były wspierane przez rodziców. Nie znam też nikogo, komu w okresie nauki niczego by nie brakowało, a później już samodzielnie nie potrafiłby osiągnąć jakiegoś sukcesu.

Podobnie jak Ela uważam, że mamy obecnie czasy, w których człowiek jest wartościowany na podstawie tego, ile czasu poświęca pracy. Oczywiście im więcej, tym lepiej. Nie ma nic wartościowego w przepracowywaniu się.

9 070

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

O kurcze temat o wychowaniu dzieci.Temat ocean  nie ma za bardzo złotych recept to znaczy niby są ale nie da się wszystkiego w życiu wypełnić idealnie.
Ja to tak naprawdę nie wiem jak to moje dziecko się wychowało ,dziewczyna daje radę nie miała pod górkę nie widziała mnie pijanego ani naćpanego ,ale żebym zawsze był przytomny to nie powiem.
Zależało nam z zoną żeby była samodzielna i niezależna nawet od nas jednocześnie żeby też miała świadomość tego że w u nas ma swoje miejsce azyl oazę.Mnie zależało żeby nie powieliła mojego problemu tu miałem stracha i obawy jak była nastolatką wiedząc że i tak nie mam na to za bardzo już wpływu.
Ja rozpieszczałem córkę przyznaje pewnie jak bym sam ją wychował to by była królewną rzewną smile
ale z rozpieszczaniem to bez przesady bywało że nie poświęcałem jej momentami zbyt wiele czasu to się zmieniało,na całe szczęście żona jest bardziej życiowa,nie ilość a jakość czasu okazała się istotniejsza i uwaga ,wnikliwość nie lekceważenie jej jako istoty będącej dzieckiem.
Żona mając 19 lat wyruszyła w świat a po śmierci swojej mamy zajmowała się swoją młodszą siostrą tu nabierała chyba trochę doświadczenia.
Babcie też wychowywały moją córkę i dwie bratanice ,miała dobry start lecz po maturze chciała żyć na swój rachunek po części ,chciała pracować i mieszkać z chłopakiem na studia i "drobne " kieszonkowe dostawała od nas pieniądze,mogła niby mieszkać z nami ale wybrała samodzielność (choć nie musiała) spodobało jej się takie życie choć bywa trudne ale też bez przesady kwestia oczekiwań jakie ma  .

9 071

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Ja rozpieszczałem córkę przyznaje pewnie jak bym sam ją wychował to by była królewną rzewną smile

Ja będę rozpieszczał swoje synowe (bez żadnych podtekstów) lol
Ba, jeszcze ich nie mam, a już je rozpieszczam! Żona reprezentuje postawę agresywną na samą myśl o nich, a ja już je bronię wink
Będą miały ze mną dziewczyny dobrze. Nie wymagam za dużo, ot szarlotkę czasem podrzucą i browara przemycą, a nie dam skrzywdzić lol

9 072 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-16 22:12:47)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
paslawek napisał/a:

Ja rozpieszczałem córkę przyznaje pewnie jak bym sam ją wychował to by była królewną rzewną smile

Ja będę rozpieszczał swoje synowe (bez żadnych podtekstów) lol
Ba, jeszcze ich nie mam, a już je rozpieszczam! Żona reprezentuje postawę agresywną na samą myśl o nich, a ja już je bronię wink
Będą miały ze mną dziewczyny dobrze. Nie wymagam za dużo, ot szarlotkę czasem podrzucą i browara przemycą, a nie dam skrzywdzić lol

Miałem tak jak Twoja żona odnośnie pierwszego potencjalnego zięcia ,a moja żona jak Ty była bardziej wyrozumiała i nie uważała że natura jest okrutna smile

Przypominam że jutro Dzień Kota - Światowy smile
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

9 073 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-16 23:50:01)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

.
Post mi , kurrrrna, wcięło. Wysyłam test.

Dobra, na razie nie wcina. Jadę smile

Więc tak...
Dzień miałam megapozytywny, bo jak słońce świeci i śnieg lśni tysiącem diamentów, to nic mi więcej nie trzeba do szczęścia. Zachwycona szłam do pracy i myślałam, jaka jestem bogata, mając tysiące klejnotów u stóp smile Bardzo pozytywnie wpływa na mnie taka dawka promieni i światła, jestem "na baterie słoneczne". Chce się żyć!

Co do wychowywania dzieci, podzielam zdanie Eli, podoba mi się jej rozsądek.
Bardziej istotny od pieniędzy jest właściwy stosunek do nich.
Bratu mojego męża i bratowej powodzi się bardzo dobrze, stać ich na wiele, ale ich dzieci nie mają przewrócone w głowach. wiedzą, co to obowiązki i praca. Starsza córka dorabiała sobie za granicą i w kraju na swoje wydatki i dla własnej satysfakcji. Szwagierka trzyma dyscyplinę i porządek.
W moim domu rodzinnym biedy może nie było, ale temat niedoborów finansowych był obecny. Wyniosłam z niego przekonanie pt. "Nie stać mnie". Dziś owszem, żyję raczej skromnie, ale w ostatnim półroczu pozwoliłam sobie na nieco śmielsze wydawanie pieniędzy i okazało się, że z torbami nie poszłam, a cel, na który wydałam większą sumę przyniósł mi mnóstwo satysfakcji. Daleka jestem od szastania groszem, ale sporą ulgą jest, że jednak mogę sobie na to i owo pozwolić. Dawniej mój lęk, że zabraknie pieniędzy, przybierał absurdalne rozmiary. Było tak w małżeństwie, potem, gdy odeszłam, okazało się, że wcale aż tak tragicznie z finansami nie jest. Kwestia umiejętnego gospodarowania i tyle.

Moje piętnastoletnie rodzicielskie doświadczenie mówi mi, że nie do przecenienia jest tzw. wyczucie. Nie ma uniwersalnych recept na wychowanie dzieci. Każde jest inne, inną ma wrażliwość, temperament, uwarunkowania. Co sprawdza się z jednym, zupełnie może nie poskutkować z drugim. Zauważam też, że czasami na plon trzeba poczekać, zasiane kiedyś ziarno kiełkuje i wyrasta nie od razu. Ale jaka satysfakcja po czasie! Nie ma co panikować i wychodzić z siebie, gdy coś czasem pójdzie nie tak, bo to wpisane w rodzicielstwo i życie w ogóle.
Ale żeby tak różowo nie było, lęk nie jest mi obcy. Mam w swoim otoczeniu dwie rodziny, gdzie synowie zeszli na złą drogę, wdali się w dopalacze. Skutkiem są poważne kłopoty ze zdrowiem psychicznym.
Rozmawiałam o tym z moim synem, ostrzegałam. Nie daj Boże...
Pocieszam się, że syn to facet z bardzo mocno zaznaczonym własnym zdaniem i byle kto go nie przekabaci.

9 074 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-16 22:59:22)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegus, kopiuej sobie zawsze całą treść przed wysłaniem smile

pasławku, to co, jutro fotki Twojego kotka z każdej strony tongue? Nie mam nic przeciwko, zwierzak przecudny:)

9 075

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bry wieczór.

Ela210 napisał/a:

Sam fakt utrzymywania kogoś przez całe studia nikogo nie powinien zdeprawować.

Się zgadzam.
Oboje moich dzieci utrzymywaliśmy na studiach. Córka mieszkała w domu, więc w zasadzie to i tak były koszty wliczone w rodzinę. Natomiast syn poszedł na studia do stolicy (w Krakowie nie ma takich studiów) i to trochę kosztowało. Całość jego utrzymania ponosilismy. Nie mam (i nie miałam) z tego powodu żadnych rozterek, ani obaw. Studia ciężkie, uczył się świetnie, więc nie było problemu. Zresztą dostawał tylko na mieszkanie i jedzenie (a to i tak sporo), a na resztę dorabiał sobie korepetycjami.
Dzieci nie wyrosły na roszczeniowe. Nawet jeszcze w liceum, czy później na studiach, kiedy dziadek chciał im wcisnąć jakieś pieniądze, to broniły się rękami i nogami. Za nic nie chciały brać. I tak jest do dziś. Kokosów nie zarabiają, ale żadnych pieniędzy od nas nigdy nie chcą.

9 076 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-16 23:12:18)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Do pewnego momentu utrzymanie dziecka to zakichany obowiązek rodzica. Warto oczywiście zachęcać potomstwo do samodzielności i stopniowo jej uczyć.

Zadowolona jestem dzisiaj z siebie jak nie wiem. Długo uciekałam od pewnej domowej roboty, aż wreszcie chwyciłam byka za rogi i "ruszyłam bryłę z posad świata" big_smile
Okazało się, oczywiście, że to, co tak napawało niechęcią, okazało się nie takie straszne. Ja to tak mam... hmm

Misinx, a Ciebie gdzie wcięło?

A propos zapier...ania, powiedziałam kiedyś, że zamiast się zażynać na megawypasione buty dla dziecka, wolę zabrać je na spacer i zdanie podtrzymuję.
Mój ojciec zapier....ł i gdzie go to zaprowadziło? Do piachu w wieku czterdziestu sześciu lat.

9 077

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

A propos zapier...ania, powiedziałam kiedyś, że zamiast się zażynać na megawypasione buty dla dziecka, wolę zabrać je na spacer i zdanie podtrzymuję.

Zapier... na wypasione buty dla dziecka (czy nawet dla siebie) mądre nie jest. Ale przeciez ludzie zasuwają w pracy nie tylko po to.
Ja zasuwam ostro, bo taką mam pracę po prostu.

A jakiego to byka brałaś dziś za rogi? wink

9 078 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-16 23:45:07)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dzisiaj mamy takie piękne czasy że można  dostać jeszcze oficjalny rządowy zakaz zapier..nia.  smile. Dla zdrowotności.. big_smile

Kto by przypuszczał że zjedzenie  nietoperza przez jakiegoś biednego Chińczyka skończy się zakazem jedzenia steków w restauracjach w bogatej Europie.  smile
No o nie jestem klimatologiem ale zdaje się że jest jakiś związek między Covidem a nadejściem normalnej zimy.

9 079

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Dzisiaj mamy takie piękne czasy że można  dostać jeszcze oficjalny rządowy zakaz zapier..nia.  smile. Dla zdrowotności.. big_smile

Kto by przypuszczał że zjedzenie  nietoperza przez jakiegoś biednego Chińczyka skończy się zakazem jedzenia steków w restauracjach w bogatej Europie.  smile

Efekt motyla big_smile

9 080

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja, niestety, nie do każdej pracy się nadaję. Kiedyś po całym dniu na nogach dorobiłam się popękanych naczyń krwionośnych i wybroczyn. No, niestety, się choruje.

Byk nie był może taki straszny, ale nienawidzę segregowania dokumentów, drobiazgów itd. Uciekałam przed tym bardzo długo, wciąż po przeprowadzcze straszyły nierozpakowane pudła. Wzięłam się w końcu za to. Poszłam po rozum do głowy i postanowiłam jak w bibliotece usystematyzować szpargały smile
W bibliotekach stosuje się system UKD - Uniwersalnej Klasyfikacji Dziesiętnej smile Dziedziny literatury są uszeregowane i każdej z nich przypisany jest odpowiedni numer, np. 62 to technika, 64 - gospodarstwo domowe, 82 - literatura piękna, 7 - sztuka. I tak dalej. Medycyna to 61, polityka - 32...

Podzieliłam więc sobie szpargały według UKD i poszło dosyć sprawnie.

A propos bibliotekarstwa - przyprawy kuchenne ułożone mam w porządku alfabetycznym, żeby nie irytować się szukaniem smile

9 081

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Ja, niestety, nie do każdej pracy się nadaję. Kiedyś po całym dniu na nogach dorobiłam się popękanych naczyń krwionośnych i wybroczyn. No, niestety, się choruje.

Byk nie był może taki straszny, ale nienawidzę segregowania dokumentów, drobiazgów itd. Uciekałam przed tym bardzo długo, wciąż po przeprowadzcze straszyły nierozpakowane pudła. Wzięłam się w końcu za to. Poszłam po rozum do głowy i postanowiłam jak w bibliotece usystematyzować szpargały smile
W bibliotekach stosuje się system UKD - Uniwersalnej Klasyfikacji Dziesiętnej smile Dziedziny literatury są uszeregowane i każdej z nich przypisany jest odpowiedni numer, np. 62 to technika, 64 - gospodarstwo domowe, 82 - literatura piękna, 7 - sztuka. I tak dalej. Medycyna to 61, polityka - 32...

Podzieliłam więc sobie szpargały według UKD i poszło dosyć sprawnie.

A propos bibliotekarstwa - przyprawy kuchenne ułożone mam w porządku alfabetycznym, żeby nie irytować się szukaniem smile

Ja właśnie muszę sobie coś z biblioteczką robić, bo aktualna coś pełna jest już hmm

9 082

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja porządki w dokumentach zrobiłam na początku epidemii. Zabrało mi to kilka dni. Ileż się tego zbiera...

Lucyfer666 napisał/a:

Ja właśnie muszę sobie coś z biblioteczką robić, bo aktualna coś pełna jest już hmm

Już od dawna w dwóch rzędach układam na półkach.

9 083

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Lucyfer, co chcesz sobie zrobić z biblioteczką? wink

9 084

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Lucyfer, co chcesz sobie zrobić z biblioteczką? wink

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Albo powiększyć albo zreorganizować i np. na lżejsze pozycję półkę na ścianie zrobić smile

9 085

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Oj, uzbierało mi się "książków". Rzadko bardzo kupuję w księgarniach, ale jak się w bibliotece pracuje, to się skubnie coś z kiermaszu za złotówke, coś z ubytków przytarga do domu, coś z rzeczy przeznaczonych na makulaturę. I zbiera się. Mam też książki jeszcze z domu rodzinnego. Oprócz tego pełno u mnie książek pożyczonych i wypożyczonych. Nie wyrzucam też przeczytanych czasopism.

9 086

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Fakt, porządkowanie papierów nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy smile Jakby tylko mógł, to chętnie bym komuś zapłacił za taką usługę smile Z książakami jest trochę łatwiej, ale papiery urzędowe to już horror..

9 087

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Oj, potrzebny dodatkowy regał.

9 088

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja mialam wszystko w tych pudlach, Bagiennik. Pakowalam się bez ładu i składu, chorowałam już w czasie przeprowadzki, czułam się fizycznie i psychicznie kiepsko, więc nie przyłożyłam się porządnie do tego. Bezładnie powrzucałam do pudeł, zgarniając wszystko na oślep. A uwierz, w przeprowadzcze dopiero wyłazi, jak bardzo człowiek obrasta wszelkim tałatajstwem, nawet jeśli nie należy do rozmiłowanych w rzeczach. Potem ile razy do tego podchodziłam, miałam ochotę odwrócić się i uciec z wrzaskiem. A jednocześnie miałam silne poczucie, że mnie to blokuje i nie pozwala ruszyć z miejsca. No, to się wreszcie zawzięłam.
Od razu lepiej!

9 089

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja nie jestem w stanie rozstać się z książkami. Książki naszej młodości wylądowały w pokojach dzieci, a w naszej biblioteczce tylko "dorosłe", a i tak się tego uzbierało.
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Jeszcze jest jedna ściana z książkami, tylko na zdjęciu się nie zmieściła.

9 090

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Ja nie jestem w stanie rozstać się z książkami. Książki naszej młodości wylądowały w pokojach dzieci, a w naszej biblioteczce tylko "dorosłe", a i tak się tego uzbierało.
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Jeszcze jest jedna ściana z książkami, tylko na zdjęciu się nie zmieściła.

<3

9 091 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-17 00:08:58)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ojej, Luc, ale suuuuper!
Ja z moim koczowniczym trybem życia przeklinałam swój księgozbiór przy każdej przeprowadzce, ale aż tylu książek nie posiadam.
Na moim metrażu nie mogłabym sobie na to pozwolić.

9 092 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-17 00:12:47)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja nie mogę...tyle książek to pewnie by wystarczyło dla przeciętnych 3-4 domów smile Wygląda jak wnętrze empiku big_smile

9 093

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

ale aż tylu książek nie posiadam.

Oboje z mężem mamy takiego bzika.
Ale teraz pomyśl jak muszę co jakiś czas to sprzątać big_smile
Tydzień mi to zajmuje. Bo też i się nie śpieszę. A to zaczynam czytać którąś, a to koniecznie muszę sobie coś z jakiejś przypomnieć i tak schodzi wink

9 094 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2021-02-17 00:13:16)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

A propos zapier...ania, powiedziałam kiedyś, że zamiast się zażynać na megawypasione buty dla dziecka, wolę zabrać je na spacer i zdanie podtrzymuję.

Zapier... na wypasione buty dla dziecka (czy nawet dla siebie) mądre nie jest. Ale przeciez ludzie zasuwają w pracy nie tylko po to.
Ja zasuwam ostro, bo taką mam pracę po prostu.

A jakiego to byka brałaś dziś za rogi? wink

Dobry wieczór wszystkim. Cześć Luc.
Z tym zapierdzielaniem to nie ma co przesadzać,wlaśnie te przysłowiowe super buty nie są wyznacznikiem. Ja ostatnie lata, dobierałem tak pracę, aby mieć dyspozycyjność czasową dla córki tj. zawieść do szkoły, odebrać, mieć ogólnie czas dla niej i dla jej potrzeb. Cieszę się, bo widzę jak to procentuje, jeszcze nie ma tajemnic, ma problemy to przychodzi i rozmawia smile. Oby tak dalej.
Luc gratuluję biblioteki, kijem musiałabyś mnie po kilku godzinach z niej  wyganiać.

9 095 Ostatnio edytowany przez luc (2021-02-17 00:13:10)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Lewa ściana to same książki mojego męża - znaczy fizyczne i matematyczne.
Reszta jest dopiero normalnych wink

Cześć Morfeuszu.

9 096 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-17 00:16:40)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Pytanie jaka jest zawartość tematyczna..? big_smile
edit: Ee tam, właśnie te matematyczne czy tym bardziej fizyczne bardziej zasługują na normalność tongue

9 097

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Lewa ściana to same książki mojego męża - znaczy fizyczne i matematyczne.
Reszta jest dopiero normalnych wink

Cześć Morfeuszu.

Cześć Luc.
Ale zrobiło to zdjęcie na mnie wrażenie, bardzo pozytywne. Zresztą po tym Twoim podejściu do książek jak pisaliśmy kilka dni temu, to można było się spodziewać.
Moje książki jeszcze leżą w kartonach, po przeprowadzce nie mam jeszcze regałów i tak przewalam wszystkie.

9 098

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

No, właśnie... Zaplanowałam na dzisiejszy wieczór czytanie książki, a siedzę na forum.
Jutro Wam pokażę, co czytam, bo dziś nie mam technicznych możliwości.

Moi znajomi twierdzą, że mam z synem świetny kontakt. Mnie się wydaje to tak naturalne, że już nawet tego nie zauważam. Ot, zwyczajnie, rozmawia się.
Ja jestem człowiek gadający, rozmów potrzebuję jak tlenu.

9 099 Ostatnio edytowany przez luc (2021-02-17 00:19:06)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:

edit: Ee tam, właśnie te matematyczne czy tym bardziej fizyczne bardziej zasługują na normalność tongue

No ja tam nie wiem. Czy np. "matematyka dyskretna" może być normalna big_smile

9 100

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Matematyka w ogóle nie jest dla normalnych ludzi big_smile wink

Posty [ 9 036 do 9 100 z 12 682 ]

Strony Poprzednia 1 … 138 139 140 141 142 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026