Oczywiście zrobisz to, co ty uważasz za słuszne. Z mojej strony krótko i na temat: Dla dobra tego związku i dla waszego dobra powinniście się rozstać. Piszę to z własnego doświadczenia i z tego, co tu wyczytałem na forum. Zwiazek taki będzie udawany, a nie udany. Dziewczyna może ci przebaczyć, ale zadra będzie u niej do końca życia, szczególnie że w trudnych momentach uświadomi sobie, że to nie był jednorazowy wyskok (choć to też nie jest zrozumiałe) tylko miesiącami z premedytacją oszukiwałeś. Niejedna tu pisała, że po przebaczeniu i gdy dochodziło do seksu, to najchętniej przegryzłaby partnerowi gardło wiedząc co wyprawiał z inną.
W nowych, waszych związkach tego już nie będzie.
Edit: Podziwiam twoją partnerkę. Z całym szacunkiem - babka z jajami. Myśląca i przewidująca.
66 2020-07-14 08:44:21 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2020-07-14 09:05:06)
Witek dzięki! Pewnie w wielu przypadkach tak jest. Wydaje mi się jednak, że to jest do przepracowania. A na pewno chciałbym spróbować.
Minęły dwa tygodnie. Zarówno u mnie jak i u niej nadal sinusoida emocjonalna. Ale ogólnie jest już lepiej niż było.na początku. Nadal bywa bardzo stanowcza, zwłaszcza kiedy pytam co u niej, jak.sie czuję etc. Chciałbym powoli zacząć działać bardziej czynnie. Czy myślicie, że w ramach pierwszego kroku przepraszania kupienie dużego bukietu kwiatów będzie ok? Czy raczej jeszcze zbyt wcześnie na takie coś? A może lepiej zrobić coś innego albo nic nie robić poza tym żeby być miłym? Codziennie mówię/pisze jej że bardzo mi na niej zależy, że zależy mi na naszej rodzinie, że bardzo żałuję tego co zrobiłem i że przepraszam...
Z nowego wątku autora
(...) Jestem w długim związku z kobietą, > 12 lat. Poznaliśmy się dość wcześnie i jest to nasz jedyny związek romantyczny jak dotychczas. Aktualnie mamy trochę ponad 30 lat. Na początku było wszystko super fajnie. Zdarzały się kryzysy, ale wszystkie daliśmy radę przetrwać jako para. Mój problem jest taki, że od kliku lat bardzo mocno działają na mnie fizycznie inne kobiety, które widzę na ulicy. Natomiast moja partnerka coraz mniej mnie pociąga. Jest atrakcyjną kobietą. Ma ładną twarz. Jest elegancka. Ja jednak zauważyłem kilka lat temu, że trochę inny typ kobiecej sylwetki bardziej przyciąga moją uwagę... Pisząc bardziej mam na myśli BARDZO BARDZO BARDZO...
Pod względem charakterologicznym odpowiada mi całkowicie. Ma bardzo wiele dość rzadko spotykanych pozytywnych cech. Bardzo dobrze nam się zawsze rozmawia. I nie miałbym żadnych wątpliwości gdyby nie ten jeden mankament...I teraz moje pytanie do ludzi, którzy mają większe doświadczenie w związkowych sprawach... Czy to jest normalne, że człowiek (mężczyzna) po X latach traci w bardzo dużym stopniu pożądanie i fizyczne zainteresowanie drugą połówką? Czy świadczy to o jakiś brakach i niezaspokojonych potrzebach? Czy lepiej mieć kobietę z którą super się dogadujemy, jest ciepło, miło, fajnie czy lepiej postawić na kogoś kto nas super mega kręci fizycznie a nie do końca charakterologicznie jest do nas dopasowany?
BEKOśmiechu,
chapeau bas!
"To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty!" dlatego nie rozumiem skąd tu tylu wypowiadających się facetów, je też jestem facetem i interesują mnie meandry długotrwałych związków ale chyba nie ma analogicznego forum dla net-facetów, dlatego tu zaglądam, kobiety będą zawsze dla facetów zagadką i pewnie dlatego tutaj szukają odpowiedzi na swoje wątpliwości, rozterki i pytania, pozdrawiam wszystkie kobiety, bez was życie nie miałoby dla nas sensu :-)
BEKOśmiechu,
chapeau bas!
Tak, niezły czuj. ![]()
Mimo wszystko to dobrze, że autor tego wątku grzebie dalej i dokopuje się do tych niechlubnych warstw, które chętnie chciałby przed nami i sobą samym ukryć. Pewne procesy w nim kiełkują i wybijają się powoli na powierzchnię świadomości, co jest lepsze, niż pójście w zaparte i jeszcze wiara we własne kłamstwa.
@SimplyBlack - dobrze, że wypowiadają się tutaj panowie, przykład BEKIśmiechu dowodzi, że mężczyźni są w stanie szybciej i precyzyjniej "przejrzeć" prawdziwe motywy przedstawicieli własnej płci. I na odwrót: my, kobiety, też myślimy często: "Boże, dlaczego ten idiota daje się nabrać na takie podstawowe tricki?". ![]()
(...) Mimo wszystko to dobrze, że autor tego wątku grzebie dalej i dokopuje się do tych niechlubnych warstw, które chętnie chciałby przed nami i sobą samym ukryć. Pewne procesy w nim kiełkują i wybijają się powoli na powierzchnię świadomości, co jest lepsze, niż pójście w zaparte i jeszcze wiara we własne kłamstwa. (...)
W swej sygnaturze umieściłam zdanie Roberta Rutkowskiego.
Bycie świadomym swych blasków, ale i cieni pomaga w życiu.
Gdyby jednak autor rzeczywiście podjął decyzję o reaktywacji związku, gdyby żałował swej zdrady, gdyby faktycznie zależałoby mu na zadośćuczynieniu i dobru jż (jeszcze żony), to nie zakładałby drugiego konta i nowego wątku, w którym rozważał co jemu bardziej się opłaca: stary związek z niepociągającą go żoną czy znalezienie nowej, lepszej pod względem seksualnym, partnerki.
W swej sygnaturze umieściłam zdanie Roberta Rutkowskiego.
Bycie świadomym swych blasków, ale i cieni pomaga w życiu.
Gdyby jednak autor rzeczywiście podjął decyzję o reaktywacji związku, gdyby żałował swej zdrady, gdyby faktycznie zależałoby mu na zadośćuczynieniu i dobru jż (jeszcze żony), to nie zakładałby drugiego konta i nowego wątku, w którym rozważał co jemu bardziej się opłaca: stary związek z niepociągającą go żoną czy znalezienie nowej, lepszej pod względem seksualnym, partnerki.
Możliwe. Choć podejrzewam, że autor cierpi na swego rodzaju "rozdwojenie jaźni" - to znaczy: jego jasna strona wie, co jest dobre, właściwe i cenne, ale jego ciemna strona, niechlubna, ale równie ważna, przejmuje od czasu do czasu nad nim kontrolę.
Te dwie jaźnie współistnieją obok siebie równolegle, tworząc dwie osobowości - jedna jest Karolem - tym skruszonym i przekonanym o winie, ale jest jeszcze ten drugi, równie prawdziwy - pragnący cielesnych rozkoszy z wieloma innymi kobietami. Tej drugiej osobowości nie przedstawił nam tutaj, a już na pewno nie pokazał jej swojej żonie. Przypuszczam nawet, że owo odżegnanie się od własnych niechlubnych pragnień, erotyzmu, od własnego pożądanie jest PRAWDZIWA przyczyną jego problemów łóżkowych. Może ma z żoną cukierkowy seks, a chciałby się... najzwyczajniej dziko pieprzyć.
Osobowość mnoga?
Śmiem wątpić.
75 2020-07-22 22:13:17 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-07-22 22:13:37)
Osobowość mnoga?
Śmiem wątpić.
Nie, po prostu niespójna. Nie trzeba osobowości mnogiej, aby być z jednej strony przykładnym mężem i kochającym ojcem, z drugiej - mieć na boku kochanki, czy wywijać inne numery.
Niektórzy ludzie mają wiele twarzy (aspektów osobowości), którym pozwalają żyć jedynie "w nocy".
Nie, po prostu niespójna. Nie trzeba osobowości mnogiej, aby być z jednej strony przykładnym mężem i kochającym ojcem, z drugiej - mieć na boku kochanki, czy wywijać inne numery.
Z tym wywijaniem numerów i kochankami to bym nie przesadzał. To się zdarzyło pierwszy raz i więcej się nie powtórzy czy w tym związku czy w jakimkolwiek innymi. Ale przyznam, też że pewne nieuświadomione oraz wyparte/frustrowane potrzeby były jednym z powodów tego co się stało. Niestety ;(
77 2020-07-22 22:32:12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-07-22 23:15:57)
Określenia 'przykładny mąż' używam do określenia mężczyzn inaczej niż autor myślący i inaczej od niego traktujących i siebie, i swe partnerki.
Albo jest się przykładnym mężem, albo ma się kochanki.
***
Określenia do określenia.
![]()
Polska mowa nie być trudna?
Karolu, zastanawiam się czy masz świadomość, że udajesz przed żoną kogoś innego niż jesteś, a przede wszystkim, że wciąż ją oszukujesz. Nawet z nami nie potrafiłeś być szczery, choć tu jesteś anonimowy.
Przedstawiłeś nam się jako przykład cnót wszelakich - żałujący, skruszony, uczący się na błędach, chcący za wszelką cenę naprawić to, co spartaczył, a jednak okazuje się, że Ty sobie to wszystko po prostu na zimno skalkulowałeś.
A ja myślę, że ten wątek, to może być zimna kalkulacja. Autor mógł go utworzyć, by przeczytała go żona.
80 2020-07-23 07:46:59 Ostatnio edytowany przez Karol1212 (2020-07-23 07:59:22)
Karolu, zastanawiam się czy masz świadomość, że udajesz przed żoną kogoś innego niż jesteś, a przede wszystkim, że wciąż ją oszukujesz. Nawet z nami nie potrafiłeś być szczery, choć tu jesteś anonimowy.
Przedstawiłeś nam się jako przykład cnót wszelakich - żałujący, skruszony, uczący się na błędach, chcący za wszelką cenę naprawić to, co spartaczył, a jednak okazuje się, że Ty sobie to wszystko po prostu na zimno skalkulowałeś.
Bardzo dużo domniemań... czemu uważasz, że udaję kogoś przed żoną. Napisałem tutaj o jednej rzeczy. Że chciałbym wrócić do żony i szczerze żałuję tego co jej zrobiłem i jaką krzywdę wyrządziłem.
Czy to że napisałem, co czuję (że żałuję, że to dla mnie nauczka etc) oznacza, że przedstawiłem się jako "wzór cnót wszelakich" ? Już samo to co zrobiłem przysłania jakiekolwiek cnoty.
Nic przed nią już nie udaję. Jestem z nią szczery. Oczywiście w tym wątku jest tylko fragment naszej komunikacji. Z drugiej strony rozumiem, że w takiej sytuacji słowa mają niewielkie znaczenie a bardziej liczą się czyny. Więc aktualnie bardziej skupiłem się na czynach niż na słowach.
ja myślę, że ten wątek, to może być zimna kalkulacja. Autor mógł go utworzyć, by przeczytała go żona.
Każdy ma prawo myśleć co chce
Moje intencje są szczere. Moja żona jest kobietą, z którą chcę spędzić resztę życia. Powiedziałem jej to, nie musi czytać (i raczej nie czyta) tego forum, żeby to wiedzieć.
Zarzucacie mi nieszczere intencje... więc rozumiem, że zakładacie że oczekuje jakiś korzyści (poza emocjonalnych) z powrotu do żony? Macie na myśli, że sobie kalkuluję że będzie mi po powrocie lepiej materialnie? wygodniej? łatwiej? Raczej sądzę, że jeżeli do siebie wrócimy to będzie w wielu kwestiach nawet trudniej i ciężej niż gdybym teraz odpuścił i poszedł w swoją stroną. Po powrocie chciałbym pokazać żonie, że mi na niej zależy, że kocham, że bardzo żałuję tego co zrobiłem. Chciałbym jej dać dużo czułości, przytulania, opieki. Chciałbym budować zaufanie, być totalnie szczery i transparentny. A z powodu tego, że zraniłem żoną bardzo bardzo mocno może okazać się to bardzo dużym wysiłkiem. A być może nawet nigdy nie uda mi się naprawić tego co zrobiłem...
*** EDIT: ****
Dodam jeszcze, że jednak odeszliśmy daleko od tematu wątku. Nie wiem czy jest jakikolwiek sens w zarzucaniu mi nieszczerości, zimnej kalkulacji etc. Bo możemy tak dyskutować jeszcze długo. Zapewne ja nie przekonam was co do szczerości moich intencji. Dla mnie ważne jest co czuje moja żona, co czuję ja i jaka będzie przyszłość tego związku. Proszę więc o bardziej konstruktywne porady niż zarzucanie mi nieszczerości.
81 2020-07-23 07:58:48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-07-23 08:06:27)
Proponuję, by przestać uważać autora za nieświadomego siebie i zagubionego we mgle, który teraz dopiero odzyskuje przytomność. Człowiek albo jest szczery, albo nie jest takim i doskonale zdaje sobie z własnych kłamstw sprawę. Oszukuje w jakimś celu, oszukuje, bo inaczej nie zdobędzie tego, na czym mu zależy. Schody zaczynają się wówczas, gdy kłamstwo wychodzi na jaw. Tak było ze zdradą i kolejnym kłamstwem o zakończeniu romansu (biedak, do dzisiaj pluje sobie w brodę, że nie posprzątał telefonu/skrzynki pocztowej przed udostępnieniem ich jż - już więcej tego błędu nie popełni), tak jest i tu na forum.
Co zrobi autor?
Głębiej zejdzie do podziemia i czynić będzie dalej to, co do tej pory. I usprawiedliwiać się będzie, że
(...) pewne nieuświadomione oraz wyparte/frustrowane potrzeby były jednym z powodów tego co się stało (...)
***
Po edycji autora
Dodam jeszcze, że jednak odeszliśmy daleko od tematu wątku. Nie wiem czy jest jakikolwiek sens w zarzucaniu mi nieszczerości, zimnej kalkulacji etc. Bo możemy tak dyskutować jeszcze długo. Zapewne ja nie przekonam was co do szczerości moich intencji. Dla mnie ważne jest co czuje moja żona, co czuję ja i jaka będzie przyszłość tego związku. Proszę więc o bardziej konstruktywne porady niż zarzucanie mi nieszczerości.
Nie odeszliśmy od tematu ani na milimetr. Cały czas temat jest ten sam: Twoja wiarygodność.
Poradą nie jest zarzucanie nieszczerości. To, że jesteś nieszczerym jest faktem.
Chcesz porady? Bądź uczciwym.
82 2020-07-23 08:05:41 Ostatnio edytowany przez Karol1212 (2020-07-23 08:07:35)
(biedak, do dzisiaj pluje sobie w brodę, że nie posprzątał telefonu/skrzynki pocztowej przed udostępnieniem ich jż - już więcej tego błędu nie popełni)
Co zrobi autor?
Głębiej zejdzie do podziemia i czynić będzie dalej to, co do tej pory. I usprawiedliwiać się będzie, żeKarol1212 napisał/a:(...) pewne nieuświadomione oraz wyparte/frustrowane potrzeby były jednym z powodów tego co się stało (...)
"Pluję sobie w brode" z tego powodu, że zdradziłem.
"Głębiej zejdzie do podziemia" - wręcz przeciwnie. Wyznałem ostatnio całą prawdę żonie. Powiedziałem jej wszystko.
Jak dla mnie ten wątek można uznać za zakończony. Większość osób już wydała wyrok...
Nie wydałam wyroku, ale teraz jeszcze bardziej rozumiem Twą jeszczeżonę i jej zastrzeżenia. Tylko tyle i aż tyle.
84 2020-07-23 08:52:11 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-07-23 08:54:15)
Podstawa to być szczerym wobec siebie.
A w tamtym wątku szkoda że zamkniętym bo bardziej szczerym, ujawniłeś, że to w żonie szukasx przyczyny swojego skoku w bok. I to nie dlatego ze ona żle ciebie traktuje, tylko ze coś tam ma w figurze nagle nie tak.
Slaba to podstawa do odbudowy związku..
Juz i tak mieszkasz sam. Nie bądż psem ogrodnika: ona może znaleźć kogoś kto uzna ją za wystarczająco dobrą kochankę i zaakceptuje ją z wyglądu , a Ty bedziesz żył jak chcesz i starał się jako ojciec.
Nie myśl tylko o sobie, Karol.
85 2020-07-23 09:13:50 Ostatnio edytowany przez Karol1212 (2020-07-23 09:15:13)
Ela210 Dzieki za Twój post. Bardzo wartościowy.
Masz rację i całkowicie się zgadzam. Nie szukam w żonie przyczyny wyskoku. Przyczyna jest tylko we mnie i moja jest odpowiedzialność za zdradę.
W tamtym poście nie napisałem nigdzie, że moja żona mi się nie podoba! Napisałem, że uważam ją za ładną atrakcyjną kobietę. Ona cały czas mi się podoba. Nasz seks był przez zdecydowaną większość czasu bardzo fajny i satysfakcjonujący. Potem wdarła się nam trochę rutyna. Nad takimi, rzeczami z powodzeniem można popracować i je zmienić ![]()
Na inne kobiety patrzę w taki sposób: Są nowe, inne, efekt tajemnicy etc. Ale to z moją żoną chciałbym spędzić życie... Bo to ona jest dla mnie wyjątkową kobietą spośród wszystkich innych. Nikogo w tym nie oszukuję. Ona to wie. To do niej należy decyzja.
Nie jestem psem ogrodnika. Jeżeli ona sobie kogoś znajdzie to oczywiście nie będę jej w tym przeszkadzał.
Oczywiście czas pokaże na ile moje intencje są szczere a uczucia prawdziwe...
86 2020-07-23 09:35:35 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-07-23 09:42:26)
No to jak jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle?
Oklamujesz sam siebie. Ja z Twoich postów wyczytalam co innego,
Ale Ty bedziesz sie upierał, ze to pomyłka tylko Twoja.
Do następnego razu.. tylko że wtedy dziecko bedzie już większe i ucierpi na tym.
Nie zastanawissz się nad sobą, teraz tylko panicznie myślisz że stracisz ladny obrazek 2 plus 1.
Gdyby żona czuła w Tobie stabilne oparcie, chcialaby Cię w domu.
Zdrada to nie pomyłka. Wiele czynników do tego doprowadziło. Ale do tej pory już to przepracowałem m.in. na terapii. Po prostu nie piszę tutaj wszystkiego ze szczegółami. Może to dlatego to wszystko nie brzmi wiarygodnie z waszej perspektywy.
Pisałem już wcześniej o tym, że powody zdrady i nasze wcześniejsze problemy w związku zostały przez nas oboje przeanalizowane. Wyciągneliśmy wnioski. Wiemy co jest do poprawy.
Zdrada to nie pomyłka. Wiele czynników do tego doprowadziło. Ale do tej pory już to przepracowałem m.in. na terapii. Po prostu nie piszę tutaj wszystkiego ze szczegółami. Może to dlatego to wszystko nie brzmi wiarygodnie z waszej perspektywy.
Pisałem już wcześniej o tym, że powody zdrady i nasze wcześniejsze problemy w związku zostały przez nas oboje przeanalizowane. Wyciągneliśmy wnioski. Wiemy co jest do poprawy.
To pewnie wiesz dlaczego żona Ci nie ufa też.
wiem czemu mi nie ufa. Bo co najmniej dwa razy zawiodłem jej zaufanie. I macie racje, że przez długi czas sam ze sobą nie byłem szczery...
90 2020-07-23 17:08:55 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-07-23 20:21:36)
[treść naruszająca zasady - usunięte przez moderację]
Bardzo dużo domniemań... czemu uważasz, że udaję kogoś przed żoną. Napisałem tutaj o jednej rzeczy. Że chciałbym wrócić do żony i szczerze żałuję tego co jej zrobiłem i jaką krzywdę wyrządziłem.
Czy to że napisałem, co czuję (że żałuję, że to dla mnie nauczka etc) oznacza, że przedstawiłem się jako "wzór cnót wszelakich" ? Już samo to co zrobiłem przysłania jakiekolwiek cnoty.Nic przed nią już nie udaję. Jestem z nią szczery. Oczywiście w tym wątku jest tylko fragment naszej komunikacji. Z drugiej strony rozumiem, że w takiej sytuacji słowa mają niewielkie znaczenie a bardziej liczą się czyny. Więc aktualnie bardziej skupiłem się na czynach niż na słowach.
Czy w tej szczerości wyznałeś żonie to wszystko, co napisałeś w swoim drugim wątku? Jeśli nie, to znaczy, że od szczerości dzielą Cię lata świetlne. Wciąż pozwalasz jej wierzyć w coś, co nie jest prawdą, a przecież naturalną konsekwencją tego, że fizycznie Cię nie pociąga, a przynajmniej nie tak, jak powinna partnerka, może być poszukiwanie kolejnych przygód. Nawet jeśli jeszcze nie teraz, to kiedy sytuacja stanie się względnie stabilna, niemal na pewno.
Odniosę się jeszcze do fragmentu, w którym napisałeś "już samo to co zrobiłem przysłania jakiekolwiek cnoty" - owszem, zdrada jest jedną z największych podłości, jakie można zrobić drugiej osobie, ale jeśli popełni się błąd, a potem szczerze za niego żałuje, chce naprawić i zrekompensować poniesione przez nią straty, to można uznać, że jest nadzieja, że jeszcze wejdzie się na właściwą drogę. Ty natomiast na zimno kalkulujesz i jedyne co Cię męczy, przynajmniej moim zdaniem, to to, że TOBIE nie jest tak, jak mogłoby być, gdyby Twój romans nigdy się nie wydał. Żona jest w tym mniej ważna. Skrucha, żal, przeprosiny - to ma na celu uspokojenie sytuacji, byś na powrót mógł odzyskać, co straciłeś.
Karolu, nie oszukujmy się, wiemy więcej niż chciałeś nam powiedzieć, a to rzuca na Twoje intencje i postawę zupełnie nowe światło.
Edit:
P.s. Do admina - jezeli jakaś czesc ma być skasowana, bo urazilem autora, prosze o usuniecie calego posta.
Treść jest obraźliwa, ale nie mnie oceniać czy uraziłeś Autora, niech sam Karol się wypowie.
92 2020-07-23 19:41:04 Ostatnio edytowany przez Karol1212 (2020-07-23 19:41:46)
> "Czy w tej szczerości wyznałeś żonie to wszystko, co napisałeś w swoim drugim wątku?"
Tak. Nie tylko to.
Niektóre osoby znają sytuację i mnie dużo lepiej niż ja sam. Wiedzą co robię i co będę robił w przyszłości oraz jakie mam intencje i jaki jestem, w związku z tym nie widzę sensu kontynuować dalej tej dyskusji.
Rozumiem, że niektórzy muszą spuścić nieco testosteronu, odreagować frustracje i poczuć się lepsi niż inni używając wobec nich obraźliwych słów.
Ze względu na to, że w niektórych postach dyskusja zeszła zdecydowanie na zbyt niski dla mnie poziom proszę o zamknięcie tematu.
Karolu1212, czuję się w obowiązku poinformować, że zgodnie z przyjętymi na Netkobietach zasadami wątków na życzenie nie zamykamy.
Z pozdrowieniami, Olinka
---------
Niektóre osoby znają sytuację i mnie dużo lepiej niż ja sam. Wiedzą co robię i co będę robił w przyszłości oraz jakie mam intencje i jaki jestem, w związku z tym nie widzę sensu kontynuować dalej tej dyskusji.
Myślę, że mocno przesadzasz. Na domiar złego zaczynasz tupać nóżkami ze złości, bo ktoś śmie widzieć coś, czego nie powinien, bo to niewygodne. Zauważ jednak, że większość wniosków wyciągamy na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji, a że ludzkie zachowania są schematyczne, to także na przyszłość wiele można przewidzieć.
Rozumiem, że nie jest Ci przyjemnie zderzyć się z czymś, co staje się trudne do przyjęcia, ale zakładając wątek na publicznym forum zawsze należy liczyć się z tym, że nie wszystkie wypowiedzi okażą się zgodne z oczekiwaniami.
Na koniec pytanie: jak żona zareagowała na informację, że Cię nie pociąga i NIC z tym nie może zrobić, bo nie ma takiej mocy sprawczej? I jeszcze jedno: jak Ty masz zamiar rozwiązać tę kwestię?
> "Czy w tej szczerości wyznałeś żonie to wszystko, co napisałeś w swoim drugim wątku?"
Tak. Nie tylko to.Niektóre osoby znają sytuację i mnie dużo lepiej niż ja sam. Wiedzą co robię i co będę robił w przyszłości oraz jakie mam intencje i jaki jestem, w związku z tym nie widzę sensu kontynuować dalej tej dyskusji.
Rozumiem, że niektórzy muszą spuścić nieco testosteronu, odreagować frustracje i poczuć się lepsi niż inni używając wobec nich obraźliwych słów.Ze względu na to, że w niektórych postach dyskusja zeszła zdecydowanie na zbyt niski dla mnie poziom proszę o zamknięcie tematu.
Karol - ty sam siebie obrażasz. Do tego oszukujesz kobietę, którą rzekomo kochasz. Pokaż jej wątek "Wiraszki", niech przeczyta sobie: "moja partnerka coraz mniej mnie pociąga", "bardzo mocno działają na mnie inne kobiety", "inny typ kobiecej sylwetki bardziej przyciąga moją uwagę", "czy lepiej postawić na kogoś, kto nas super mega kręci"...
Nie czujesz, ze to się kłóci z tym co nam próbujesz wcisnąć w tym wątku? Manipulujesz swoją żoną, zeby zachować status quo sprzed momentu kiedy twoja zdrada wypłynęła.