Cześć, mam 21 lat, mój chłopak 31, jesteśmy razem ponad rok.
Od około miesiąca zaczęło się psuć. Jeszcze niedawno byliśmy na wakacjach i było super. Sam wspominał o zaręczeniu się, budowie domu. Ale od jakiegoś miesiąca zwraca na mnie mniejszą uwagę. Dłużej nie odpisuje, nawet gdy ma czas. Ale to akurat ma małe znaczenie. Nie jest ze mną tak blisko jak kiedyś. Mniej dąży do spotkań, ma mniejszy entuzjazm jak się widzimy. Chłopak ma też trudny charakter, często obraża się czy kłóci z innymi. Często mnie dołuje bo sam jest negatywny (jest to m.in. spowodowane dużą ilością pracy). Jest też w nim jeszcze mniej optymizmu. Kiedy jeszcze jesteśmy ze znajomymi jest ok, ale jak jesteśmy sami staje się chłodny. Pokazuje że kocha, robi dla mnie wiele rzeczy, pomaga mi, ale to wszystko wydaje mi się dla niego takie obojętne. Mam mętlik myśli ponieważ z drugiej strony wczoraj mówił że chce żeby jego rodzice przepisali na niego działkę i przez zimę starać się o kredyt żeby wybudować dom w którym będziemy mieszkać. Najbardziej mnie boli że moje uwagi traktuje lekceważąco. Widzę że wtedy się bardziej oddala, jakby się na mnie złościł gdy mówię że mnie coś boli. Słyszę wtedy że znowu wymyślam. Strasznie nie chcę tego przekreślać, ale nie wiem co zrobić żeby polepszyć sytuację. Charakteru jego nie zmienię i nie mam zamiaru, ale chciałabym od niego więcej zainteresowania. Jak na początku. Myślę że oddalanie się i większe zajęcie sobą nie przyniesie efektów ponieważ chłopak i tak wychodzi z założenia że jest beznadziejny, nic mu się nie udaje i prędzej czy później i tak go rzucę. Nie oceniajcie mnie źle, to jest tyle szczegółów że jedynie mogę przedstawić wam zarys sytuacji. Może jest tak, że nasza relacja wygląda jak u większości par, jednak że wcześniej była bardzo gorąca a że osłabła to mi się wydaje że się kończy.
Proszę o wyrozumiałość i życzę wszystkiego dobrego.