Brak pomocy ze strony faceta - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Brak pomocy ze strony faceta

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 96 z 96 ]

66

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Dziękuję kochani.
Ja już po wszystkim:) do szpitala towarzyszył mi mój dobry kolega. Czekał na mnie do samego końca i lekko chwiejącą się na nogach zawiózł do domu. Zdziwiony postępowaniem "ukochanego"..
No a ukochany obrażony i urażony:)

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

.. dobrze że wszystko dobrze i że masz takiego dobrego.. kolegę, na którego możesz liczyć.. smile

68

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

A to ciekawe za co ukochany taki obrażony?
A kolega super, jak to mówią prawdziwych przyjaciół.....
Wydaje mi się,  że facet Cię nie rozumie i twoich potrzeb, a związek traktuje niezobowiązująco- odmiennie niż Ty. Chyba czeka was poważna rozmowa i przewartościowanie różnych spraw.

69

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
agata29 napisał/a:

Dziękuję kochani.
Ja już po wszystkim:) do szpitala towarzyszył mi mój dobry kolega. Czekał na mnie do samego końca i lekko chwiejącą się na nogach zawiózł do domu. Zdziwiony postępowaniem "ukochanego"..
No a ukochany obrażony i urażony:)

To może zainteresuj się tym kolegą?

70

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

za co obrażony i urażony? wygląda na to, że z niego niezły manipulant skoro w takiej sytuacji próbuje Ci grać na emocjach

71

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
Cyngli napisał/a:
agata29 napisał/a:

Dziękuję kochani.
Ja już po wszystkim:) do szpitala towarzyszył mi mój dobry kolega. Czekał na mnie do samego końca i lekko chwiejącą się na nogach zawiózł do domu. Zdziwiony postępowaniem "ukochanego"..
No a ukochany obrażony i urażony:)

To może zainteresuj się tym kolegą?

Hahaha nie nie, to tylko przyjaciel:)

72

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
agata29 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
agata29 napisał/a:

Dziękuję kochani.
Ja już po wszystkim:) do szpitala towarzyszył mi mój dobry kolega. Czekał na mnie do samego końca i lekko chwiejącą się na nogach zawiózł do domu. Zdziwiony postępowaniem "ukochanego"..
No a ukochany obrażony i urażony:)

To może zainteresuj się tym kolegą?

Hahaha nie nie, to tylko przyjaciel:)

Nie twierdzę że masz mu wskoczyć do łóżka, ale mówienie tylko przyjaciel to lipa. Przyjaciel to dużo więcej niż kochanek.
Moja droga! Napiszę jak to jest u mnie. Miałem robione zęby pod narkozą i żona pojechała ze mną do dentysty, czekała cały czas zabiegu i odwiozła mnie do domu. Ona ma jakąś potrzebę, ja wskakuje w auto i po prostu to załatwiam. Nie marudzę, nie narzekam, po prostu ona tego potrzebuje, więc jestem. To nie chodzi o to że ona nie umie, czy ja od dentysty nie wrócę. Chodzi o to że ja się dentysty boje, więc jakie głupie by to nie było, to ona trzyma mnie za rękę. Ja jeżdżę samochodem, ona nie, więc po co ma iść gdzieś na piechotę, skoro ja to załatwię w pięć minut.

To są takie małe sprawy, ale one stanowią o tym czy jesteśmy w związku, czy tylko się bzykamy. Ja lubię robić swojej żonie dobrze. Czasem kwiatek, czasem coś poważnego, ale ważne żeby sobie nawzajem pokazywać "jesteś dla mnie ważny, myślę o tobie".

73

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
MonaMona napisał/a:

Od czego jest partner jak nie od pomocy i wsparcia w takiej stresującej sytuacji? Od bzykanka i wspólnego mieszkania?!

Tak, będąc w zwiazku masz prawo wymagać od partnera by byl przy Tobie w stresujących dla Ciebie momentach. Chyba po to między innymi tworzycie relacje.

Dokładnie. Miłość i wiązanie się z drugim człowiekiem niesie również za sobą odpowiedzialność za tą drugą osobę - za jej bezpieczeństwo, samopoczucie oraz troskę o nią. Dla mnie również takie wsparcie partnera jest czymś naturalnym, wynikającym wprost z bycia razem i darzenia siebie uczuciem. No chyba, że w przypadku partnera autorki posta nie ma mowy o miłości i większym zaangażowaniu w relację.

agata29 napisała : "No a ukochany obrażony i urażony"
No jeśli ten człowiek ma się za pępek świata i po takim zachowaniu obraża się, że masz mu coś do zarzucenia (a on zawalił) i próbuje w tobie wzbudzić jakieś chore poczucie winy...to nie wróżę dobrze tej relacji.

74

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Trza było wcześniej napisać, coś byśmy tu wykombinowali na forum, jakieś rozwiązanie

75

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Nie wiem, czy znowu zbyt nieopatrznie rozumiem niektóre kwestie, szczególnie wypowiadane przez osoby w związku. Jeśli przyjmiemy że wsparcie, troska i poczucie bliskości budują fundament każdej relacji, to jednak owo bezpieczeństwo i odpowiedzialność, trochę kojarzą mi się z opieką nad dzieckiem, który nie potrafi sobie same w życiu poradzić. Zatem fajnie jest czuć się swojsko i bezpiecznie blisko drugiej osoby, ale już odpowiedzialność jest jednak użyta na wyrost, bo jednak każdy dorosły człowieka odpowiedzialny jest przede wszystkim sam za siebie. Może dawniej, kiedy tylko facet zarabiał i utrzymywał rodzinę, to miało jeszcze rację bytu. Bezpieczeństwo to nie to samo jednak co odpowiedzialność, przynajmniej w typowym rozumieniu tego słowa.
Co nie zmienia faktu, że po wszystkim facet okazał się zwykłym manipulantem. Nie wygląda, abyś była dla niego ważną osobą,skoro jeszcze ma do Ciebie pretensje i nie widzi żadnego problemu.

76

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
bagienni_k napisał/a:

każdy dorosły człowiek odpowiedzialny jest przede wszystkim sam za siebie. .

Zgadzam się z tym, jak najbardziej.
Chodziło mi bardziej o (jest możliwe, że źle to ujęłam), współodpowiedzialność za to jak ta druga osoba czuje się w związku. Tzn. swoimi czynami - staraniami albo zaniechaniem wpływamy na to czy ta druga osoba czuje się kochana i czy ma w nas wsparcie. Będąc w związku jestem odpowiedzialna (tak samo jak mój partner mąż) za rozwój / przebieg tej relacji i za łączące nas uczucie.

W przypadku autorki wydaje mi się, że tego poczucia bezpieczeństwa zabrakło [ tj. poczucia, że gdy stanie się coś złego / będę potrzebować pomocy - mogę liczyć na tę drugą osobę].

Oczywiście, można radzić, przekonywać, odciągać od popełniania określonych błędów. Ale ostatecznie, każdy podejmuje decyzję sam i ponosi za nie odpowiedzialność +wynikające z niej konsekwencje.

77 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-05-19 10:49:26)

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Oo, właśnie chyba o to rozdzielenie mi dokładnie chodziło! Odpowiedzialność za samopoczucie i komfort emocjonalny drugiej osoby, co jest wyrazem naszego zaangażowania w relację smile Chyba coś takiego smile Tak naprawdę facet pokazał swoje prawdziwe intencje chyba już  wtedy, kiedy nie była w stanie wcześniej zaplanować wolnej chwili, wiedząc z dużym wyprzedzeniem o terminie badania Autorki.

Przeciętne znaczenie słowa "odpowiedzialność" w paru wątkach tutaj na forum zostało chyba zbyt dosłownie odebrane, kiedy( przynajmniej w jednym z nich) jedna strona traktuje drugą nie jak partnera, ale jak ślepe i bezwolne dziecko we mgle. Akurat facet dla kobiety okazał się nie mężczyzną ale bardziej opiekunem i troskliwym ojcem.
Nie pamiętam tylko tytułu wątku..

78

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, czy znowu zbyt nieopatrznie rozumiem niektóre kwestie, szczególnie wypowiadane przez osoby w związku. Jeśli przyjmiemy że wsparcie, troska i poczucie bliskości budują fundament każdej relacji, to jednak owo bezpieczeństwo i odpowiedzialność, trochę kojarzą mi się z opieką nad dzieckiem, który nie potrafi sobie same w życiu poradzić. Zatem fajnie jest czuć się swojsko i bezpiecznie blisko drugiej osoby, ale już odpowiedzialność jest jednak użyta na wyrost, bo jednak każdy dorosły człowieka odpowiedzialny jest przede wszystkim sam za siebie. Może dawniej, kiedy tylko facet zarabiał i utrzymywał rodzinę, to miało jeszcze rację bytu. Bezpieczeństwo to nie to samo jednak co odpowiedzialność, przynajmniej w typowym rozumieniu tego słowa.
Co nie zmienia faktu, że po wszystkim facet okazał się zwykłym manipulantem. Nie wygląda, abyś była dla niego ważną osobą,skoro jeszcze ma do Ciebie pretensje i nie widzi żadnego problemu.

W związku cały pic polega na tym, żeby liczyć się z tym co jest dla partnera ważne. Dla jednego to będą kwiatki a dla drugiego współuczestniczenie w stresujących sytuacjach - to jest kwestia indywidualna. W tym konkretnym przypadku problem polega na tym, że partner wiedział, że Autorce zależy na wsparciu i to olał. A to już jest niedobry sygnał. Gdyby Autorka chciała żeby przy niej był, ale mu o tym nie powiedziała, a potem miała pretensje, że się nie domyślił (a i tak w związkach bywa) to wtedy rzeczywiście było by chore.

79

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Totalnie rozumiem autorkę posta. Jednak wiem jak uwikłane są sprawy z byłymi żonami. Może kiedy on nie wywiąże się ze swojego obowiązku to ta jego pierwsza będzie mu robiła jakieś problemy? Zaobserwuj czy to jednorazowa akcja czy rzeczywiście zachowuje się jakbyś nie była dla niego ważna

80

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Mimo ze juz jest po fakcie (czyli po badaniu) to pozwolę sobie jeszcze napisac pare slow od siebie.
Zwiazek dla mnie oznacza, ze się wspieramy w kwestiach ktore sa dla nas istotne bez licytowania czy to jest cos istotnego czy blahego. Jeden sie nie boi operacji i woli sam jechac do szpitala i nie przyjmowac nawet odwiedzin tylko przebrnac przez to krotko i po zolniersku a drugi ma cykora przed rwaniem zęba. Jesli nas smieszy czy drazni to ze partner potrzebuje/prosi o nasze wsparcie w jakiejs sytuacji to chyba cos w takim zwiazku jest "mocno nie tak" bo to oznacza ze zwyczajnie nie akceptujemy tej drugiej, niby bliskiej osoby.
Jak czytam ze skoro sie boimy badania lub zabiegu to znaczy ze go nie chcemy i nalezy takie badanie /zabieg odwolac to nie wiem czy sie smiac czy plakac. A co ma strach do tego? Pewnie ze wolalabym uniknac rwania zeba, usuwania guza z jajnika i gastroskopii ale czy to oznacza ze mam chodzic z bolem, wyhodowac ropien, raka? Strach to nie jest cos czym mozna swobodnie sterowac i regulowac. Boimy sie czasem rowniez tego co wiemy ze jest koniecznie i pozadane ale jednak moze rodzic komplikacje, dyskomfort po drodze itp.
Co do problemu samej Autorki to zgodzę sie z tym, ze tu samo badanie pewnie bylo tylko pretekstem do upewnienia sie w czyms co ona od dawna podskornie przeczuwa. Chodzi mianowicie o to, ze nie funkcjonuje ona w zadnym zwiazku tylko wygodnym dla tego pana ukladzie. Ma mlodsza, dyspozycyjna kobiete do seksu, miłych spotkan i kolacyjek gdy mu to pasuje. Byc moze nawet uwaza ze ona jest tego swiadoma i jej to pasuje. Autorka natomiast zaangazowala sie w ta znajomosc i traktuje jako zwiazek. Cos jej jednak zgrzyta ostro i zaczyna switac ze chyba to jest tylko jej widzenie tej sytuacji, a badanie bolesnie to potwierdzilo. Bo pan mimo ze dzieciaty to moglby spokojnie cos zalatwic, wymyslec albo chociaz usiasc i powiedziec "kochanie przepraszam Cie, chcialbym Ci towarzyszyc ale naprawde nie mam jak, umowie Ci chociaz taksowke, bedziemy w kontakcie telefonicznym a po wszystkim podjade do Ciebie wieczorem i  powiesz mi jak bylo".  Nic takiego nie padlo, poza sarkastycznym "opieka, opieka". No i teraz zostaje sie zastanowic nad tym czy pan wogole deklarowal sie ze to zwiazek (bo jesli tak to zal Autorki jest uzasadniony) czy tez nigdy nie zostalo to w zaden sposob ustalone, nazwane i mamy do czynienia poprostu ze znajomoscia z dosc krotkim stazem, w ktorej chodzi zwyczajnie o mile spedzanie paru godzinek ze soba raz na jakis czas. Bo jesli prawdziwa jest wersja druga to nie ma sie o co obrazac czy gniewac gdyz od luznej znajomosci nie mozna oczekiwac zbyt wiele. Zostaje podziekowac panu za nia i szukac kogos kto bedzie pragnal zwiazku i zaangazowania tak jak my.

81

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
bagienni_k napisał/a:

Oo, właśnie chyba o to rozdzielenie mi dokładnie chodziło! Odpowiedzialność za samopoczucie i komfort emocjonalny drugiej osoby, co jest wyrazem naszego zaangażowania w relację smile Chyba coś takiego smile Tak naprawdę facet pokazał swoje prawdziwe intencje chyba już  wtedy, kiedy nie była w stanie wcześniej zaplanować wolnej chwili, wiedząc z dużym wyprzedzeniem o terminie badania Autorki.

Przeciętne znaczenie słowa "odpowiedzialność" w paru wątkach tutaj na forum zostało chyba zbyt dosłownie odebrane, kiedy( przynajmniej w jednym z nich) jedna strona traktuje drugą nie jak partnera, ale jak ślepe i bezwolne dziecko we mgle. Akurat facet dla kobiety okazał się nie mężczyzną ale bardziej opiekunem i troskliwym ojcem.
Nie pamiętam tylko tytułu wątku..

Bagienniku! Zastanów po co człowiek wiąże się z drugą osobą. Jeśli chodzi tylko o seks, to ok, ale większość ludzi zaspokaja tym sposobem jakieś swoje deficyty. Ktoś lubi się opiekować innymi, ktoś lubi jak się nim opiekują. Ktoś inny lubi dobrze zjeść i szuka osoby która dobrze gotuje. Czasem są to dwie silne osobowości, które w pewien sposób ze sobą konkurują. W żadnej z tych konstelacji nie ma nic złego, ważne żeby rozumieć wzajemne potrzeby i starać się je zaspokajać. Jeśli autorka potrzebuje wsparcia i otrzymuje je od osoby spoza tego związku, to coś jest nie halo  i nie chodzi o to że jej partner jest zły, czy ona nie dobra. Chodzi o to że się źle dobrali. Jeśli w związku musimy zaspokajać swoje istotne potrzeby poza nim, to znaczy że ten związek nie rokuje na przyszłość.

82

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

tak się w sumie zastanawiam i wydaje mi się, że to co jest wyżej napisane to się zgadzam z tym w 100%. każdy szuka dla siebie osoby, która będzie dla niej odpowiednia. jeżeli jedna połówka się czuje osamotniona w tym związku ze swoimi problemami to jest to coś na prawdę dziwnego jeżeli chodzi o relacje. jeżeli tego druga osoba tego nie zauważa i nie zmienia się mimo tego, ze jedna osoba to sygnalizuje to coś jest nie tak.

83 Ostatnio edytowany przez madoja (2020-05-20 08:49:49)

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Dla mnie jest oczywiste że powinien Cię wspierać i pomóc Ci.
Nawet nie chodzi już o to czy się boisz czy nie, ale o to, że po narkozie człowiek jest oszołomiony, skołowany i potrzebuje kogoś kto załatwi wszystko (zabierze kurtkę, portfel, odwiezie).
Jeszcze długo przed ślubem miałam robioną gastroskopię pod pełną narkozą to wtedy mój chłopak (teraz mąż) czekał cały czas, także gdy się wybudzę, a po wszystkim odwiózł mnie do domu. To było tak bardzo oczywiste... Ja nawet nie musiałam go wtedy prosić.

Przypomniał mi się tez jeden odcinek Seksu w wielkim mieście, gdzie bohaterka była zbyt dumna by prosić swojego faceta o pomoc, chciała sobie poradzić sama po narkozie (jakiś zabieg na oczy), a on i tak przyjechał i wszystkim się zajął - ona wtedy zdała sobie sprawę że nie dałaby sobie rady z tym wszystkim sama i była głupia. Sam przyjechał, bo ją kochał. Chyba właśnie tak robią osoby które kochają, prawda?

Jak Twojemu facetowi nie wstyd teraz? Przez Tobą, przez nawet tym kolegą? Dla mnie nie do pojęcia.

84

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Madoja, bo tu nie ma mowy o miłości. dlatego.

85 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-05-20 09:27:57)

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Przypomniał mi się tez jeden odcinek Seksu w wielkim mieście, gdzie bohaterka była zbyt dumna by prosić swojego faceta o pomoc, chciała sobie poradzić sama po narkozie (jakiś zabieg na oczy), a on i tak przyjechał i wszystkim się zajął - ona wtedy zdała sobie sprawę że nie dałaby sobie rady z tym wszystkim sama i była głupia. Sam przyjechał, bo ją kochał. Chyba właśnie tak robią osoby które kochają, prawda?

Mocno przeciwstawiam się opisanemu powyżej obrazkowi, który ma potwierdzać miłość. Bo rzeczywistość nie jest taka piękna, że inni ludzie czytają nam w myślach i stanowią emanację naszych marzeń, więc jak powyżej napisano ktoś nic nie mówi z uwagi na swoje deficyty, a partner się domyśla i biegnie ratować ukochaną. Ma w sobie spora dawkę neurotyzmu twierdzenie, że jak jest miłość, to partner czyta w myślach i przełamuje deficyty tego drugiego, bo „gdybyś mnie kochał, to byś wiedział czego chcę”. To przejaw fantazji podsycanych kulturowo, że zakochani czytają sobie w myślach, który nadaje się na film dla marzących o idealnej miłości nastolatek, ale nie do końca dorosłych ludzi. Przeważnie jest tak, że nawet jak jest miłość, ale nie powiesz, czego chcesz, to mała szansa, że to dostaniesz. Bo ludzie bywają zmęczeni, przepracowani, są nieuważni, mają swoje sprawy, problemy i potrzeby. Dlatego lepiej nie pielęgnować w sobie przekonania, że prawdziwa miłość=domyśli się.

86 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-05-20 09:40:09)

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Sama widzisz, że On jest związkowo upośledzony, i nie możesz na niego liczyć. Znacie się bardzo krótko, warto teraz powiedzieć żegnam.
Nada się w sam raz dla jakiejś Pani, co nigdy nie potrzebuje pomocy, a jak mu urodzi bliźniaki, to między jednym a drugim kawę zrobi i taksówka z porodówki podjeździe pod pub, gdzie świętował.
Jak jeszcze raz na tym forum o tym Panu usłyszę, to na Ciebie siądę za głupotę.

87 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-05-20 10:00:04)

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
MagdaLena1111 napisał/a:

Przypomniał mi się tez jeden odcinek Seksu w wielkim mieście, gdzie bohaterka była zbyt dumna by prosić swojego faceta o pomoc, chciała sobie poradzić sama po narkozie (jakiś zabieg na oczy), a on i tak przyjechał i wszystkim się zajął - ona wtedy zdała sobie sprawę że nie dałaby sobie rady z tym wszystkim sama i była głupia. Sam przyjechał, bo ją kochał. Chyba właśnie tak robią osoby które kochają, prawda?

Mocno przeciwstawiam się opisanemu powyżej obrazkowi, który ma potwierdzać miłość. Bo rzeczywistość nie jest taka piękna, że inni ludzie czytają nam w myślach i stanowią emanację naszych marzeń, więc jak powyżej napisano ktoś nic nie mówi z uwagi na swoje deficyty, a partner się domyśla i biegnie ratować ukochaną. Ma w sobie spora dawkę neurotyzmu twierdzenie, że jak jest miłość, to partner czyta w myślach i przełamuje deficyty tego drugiego, bo „gdybyś mnie kochał, to byś wiedział czego chcę”. To przejaw fantazji podsycanych kulturowo, że zakochani czytają sobie w myślach, który nadaje się na film dla marzących o idealnej miłości nastolatek, ale nie do końca dorosłych ludzi. Przeważnie jest tak, że nawet jak jest miłość, ale nie powiesz, czego chcesz, to mała szansa, że to dostaniesz. Bo ludzie bywają zmęczeni, przepracowani, są nieuważni, mają swoje sprawy, problemy i potrzeby. Dlatego lepiej nie pielęgnować w sobie przekonania, że prawdziwa miłość=domyśli się.

To juz nawet o milosc nie chodzi, tylko o to, ze sie na druga osobe naprawde zwraca uwage.
Tysiac razy 'czytalam w myslach' i tysiac razy mi czytano.
Na ten przyklad mojemu przyjacielowi, to milosc wielka ale platoniczna, nie musze nic mowic. Moge wrecz mowic, ze czegos nie chce, a on i tak mi wyczyta w myslach, ze chce.

Przeciez jak ktos czegos nie mowi, ale bardzo chce lub kiedy mowi, ze nie chce, ale bardzo chce to widac to? Nie wiem jak mozna tego nie widziec?
Chociaz to akurat moze byc jeden z moich talentow. Ja zawsze wiem kiedy ktos klamie.

88

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
Winter.Kween napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Przypomniał mi się tez jeden odcinek Seksu w wielkim mieście, gdzie bohaterka była zbyt dumna by prosić swojego faceta o pomoc, chciała sobie poradzić sama po narkozie (jakiś zabieg na oczy), a on i tak przyjechał i wszystkim się zajął - ona wtedy zdała sobie sprawę że nie dałaby sobie rady z tym wszystkim sama i była głupia. Sam przyjechał, bo ją kochał. Chyba właśnie tak robią osoby które kochają, prawda?

Mocno przeciwstawiam się opisanemu powyżej obrazkowi, który ma potwierdzać miłość. Bo rzeczywistość nie jest taka piękna, że inni ludzie czytają nam w myślach i stanowią emanację naszych marzeń, więc jak powyżej napisano ktoś nic nie mówi z uwagi na swoje deficyty, a partner się domyśla i biegnie ratować ukochaną. Ma w sobie spora dawkę neurotyzmu twierdzenie, że jak jest miłość, to partner czyta w myślach i przełamuje deficyty tego drugiego, bo „gdybyś mnie kochał, to byś wiedział czego chcę”. To przejaw fantazji podsycanych kulturowo, że zakochani czytają sobie w myślach, który nadaje się na film dla marzących o idealnej miłości nastolatek, ale nie do końca dorosłych ludzi. Przeważnie jest tak, że nawet jak jest miłość, ale nie powiesz, czego chcesz, to mała szansa, że to dostaniesz. Bo ludzie bywają zmęczeni, przepracowani, są nieuważni, mają swoje sprawy, problemy i potrzeby. Dlatego lepiej nie pielęgnować w sobie przekonania, że prawdziwa miłość=domyśli się.

To juz nawet o milosc nie chodzi, tylko o to, ze sie na druga osobe naprawde zwraca uwage.
Tysiac razy 'czytalam w myslach' i tysiac razy mi czytano.
Na ten przyklad mojemu przyjacielowi, to milosc wielka ale platoniczna, nie musze nic mowic. Moge wrecz mowic, ze czegos nie chce, a on i tak mi wyczyta w myslach, ze chce.

Przeciez jak ktos czegos nie mowi, ale bardzo chce lub kiedy mowi, ze nie chce, ale bardzo chce to widac to? Nie wiem jak mozna tego nie widziec?
Chociaz to akurat moze byc jeden z moich talentow. Ja zawsze wiem kiedy ktos klamie.

No ja akurat jestem zwykłym człowiekiem i wiele razy jak mnie okłamywano, to się nie zorientowałam :-P

Jak ludzie się dobrze znają, to potrafią porozumiewać się niemal telepatycznie, ale to wynika z tego, że się siebie nauczyli i czytają w sobie. Nie ma w tym żadnej magii, ani talentów.

I pewnie, że raczej normą jest, że się ludzie w związku sobą opiekują i wspierają w trudnych chwilach, a ten pan tutaj nie ma ani wyczucia, ani chyba takich „instynktów” do opiekowania się swoją partnerką. I co z tego? Niech ona zdecyduje, czy chce kontynuować związek z kimś takim, bo to jej związek i jej życie. Nie potrzebowałabym zbierać średniej z wypowiedzi z forum dla podjęcia takiej decyzji ;-)
Inna sprawa, że w wypowiedzi powyżej chodziło o ogólne podejście do „domyśl się” i mitu, który sobie wokół tego tworzą osoby neurotyczne.

89

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
MagdaLena1111 napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Mocno przeciwstawiam się opisanemu powyżej obrazkowi, który ma potwierdzać miłość. Bo rzeczywistość nie jest taka piękna, że inni ludzie czytają nam w myślach i stanowią emanację naszych marzeń, więc jak powyżej napisano ktoś nic nie mówi z uwagi na swoje deficyty, a partner się domyśla i biegnie ratować ukochaną. Ma w sobie spora dawkę neurotyzmu twierdzenie, że jak jest miłość, to partner czyta w myślach i przełamuje deficyty tego drugiego, bo „gdybyś mnie kochał, to byś wiedział czego chcę”. To przejaw fantazji podsycanych kulturowo, że zakochani czytają sobie w myślach, który nadaje się na film dla marzących o idealnej miłości nastolatek, ale nie do końca dorosłych ludzi. Przeważnie jest tak, że nawet jak jest miłość, ale nie powiesz, czego chcesz, to mała szansa, że to dostaniesz. Bo ludzie bywają zmęczeni, przepracowani, są nieuważni, mają swoje sprawy, problemy i potrzeby. Dlatego lepiej nie pielęgnować w sobie przekonania, że prawdziwa miłość=domyśli się.

To juz nawet o milosc nie chodzi, tylko o to, ze sie na druga osobe naprawde zwraca uwage.
Tysiac razy 'czytalam w myslach' i tysiac razy mi czytano.
Na ten przyklad mojemu przyjacielowi, to milosc wielka ale platoniczna, nie musze nic mowic. Moge wrecz mowic, ze czegos nie chce, a on i tak mi wyczyta w myslach, ze chce.

Przeciez jak ktos czegos nie mowi, ale bardzo chce lub kiedy mowi, ze nie chce, ale bardzo chce to widac to? Nie wiem jak mozna tego nie widziec?
Chociaz to akurat moze byc jeden z moich talentow. Ja zawsze wiem kiedy ktos klamie.

No ja akurat jestem zwykłym człowiekiem i wiele razy jak mnie okłamywano, to się nie zorientowałam :-P

Jak ludzie się dobrze znają, to potrafią porozumiewać się niemal telepatycznie, ale to wynika z tego, że się siebie nauczyli i czytają w sobie. Nie ma w tym żadnej magii, ani talentów.

I pewnie, że raczej normą jest, że się ludzie w związku sobą opiekują i wspierają w trudnych chwilach, a ten pan tutaj nie ma ani wyczucia, ani chyba takich „instynktów” do opiekowania się swoją partnerką. I co z tego? Niech ona zdecyduje, czy chce kontynuować związek z kimś takim, bo to jej związek i jej życie. Nie potrzebowałabym zbierać średniej z wypowiedzi z forum dla podjęcia takiej decyzji ;-)
Inna sprawa, że w wypowiedzi powyżej chodziło o ogólne podejście do „domyśl się” i mitu, który sobie wokół tego tworzą osoby neurotyczne.


No coz, kazdy ma do czegos talent.

Autorka ma ogolnie dziwny zwiazek i nie jakis zbytnio bliski z tego co opisuje.
Mam nadzieje, ze wywali tego faceta.

90

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Teraz widać, że reakcja faceta na rozterki Autorki przekreśla go całkowicie jako kandydata na potencjalnego partnera.

91

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

No i się zaczęło..bezsensowne tłumaczenie.
Po kilku dniach wiadomość czy mimo wszystko się pogodzimy.. poczułam się jak 15latka która pokłóciła się z kolegą z klasy..facet ma dar do wywracania wszystkiego kota ogonem. Na własne uszy słyszałam że proponuje mi wziąć taksówkę z czego się wykręca bo przecież ja sama zaczęłam wymyślać sobie że wezmę taxi czy też kogoś poproszę a on przecież coś by wymyślił i jak się okazało trening z synem dało się zrobić po południu . Pytam dlaczego od razu na to nie wpadł żeby poranny trening przestawić na popołudnie, ponoć zaczęłam krzyczeć.. oczywiście że do nerwowych należę ale dopiero gdy ktoś wyprowadza mnie z równowagi.
Aha, usłyszałam jeszcze że kazałam wybierać pomiędzy mną a synem i ma tylko matkę i syna i musi się nimi czasem zająć. Nikomu nie kazałam wybierać tylko chciałam też poczuć że choć trochę również i  mnie ma na uwadze . A skoro przyznał się że przestawić trening to nie problem to po co ta cała kłótnia i przepychanki? Poza mamą i synem sądziłam że ma również i mnie a syna na pastwę losu nie chciałam żeby zostawiał tylko żeby coś jako mężczyzna wymyślił. Od zawsze ze wszystkim zmagam sie sama do wszystkiego dochodziłam sama , nie liczyłam że facet zapewni mi mieszkanie dom itd, dążę żeby sama coś mieć , ale wymagam zainteresowania i tej minimalnej troski. Oczywiście winna ja bo zaczęłam krzyczeć i uciekłam a on przecież coś by wymyślił! Jasne... Skoro któryś raz pytam i co z poniedziałkiem i nie padają żadne propozycje poza dojedź sama czy weź taksówkę i tłumaczenia że szkoda że nie zaproponował innego rozwiązania , zero odzewu tylko milczący patrzy w okno po tym jak mówię ok ale Ty mi ta taksówkę zamów żebym już ja rano nie musiała o tym myśleć..to jak miałam się nie zdenerwować i po prostu wyjść . Jeszcze to on ma czelność mówić ręce opadają

92

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Powiem szczerze, że teraz jego reakcja całkowicie zmienia postać rzeczy. Razi niekonsekwencja w tłumaczeniu swojej decyzji. Skoro już się postąpiło tak a nie inaczej, to potem odwracanie kota ogonem, aby tylko wyszło na jego, jednoznacznie wskazuje kim dla niego jesteś. Potwierdza to jeszcze, że facet na pierwszym miejscu stawia swojego syna.

93 Ostatnio edytowany przez sosenek (2020-05-22 19:01:35)

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

zamiast o taxówce to lepiej pogadajcie o tym kim dla siebie jesteście

94

Odp: Brak pomocy ze strony faceta
agata29 napisał/a:

Jak ja mam być z kimś takim ..

Ja bym nie była z kimś takim.

Właśnie Ci pokazał jaka jesteś ważna dla niego. 11-latek może raz sam pójść do szkoły, albo raz niech go matka zawiezie.

Masz prawo stresować się przed zabiegiem. Nie prosisz go o podwózkę do sklepu czy na tipsy, tylko na zabieg do lekarza. Raz - nie codziennie. A dla niego to wielki problem. Druga rzecz, że mogłby od razu powiedzieć Ci, że Cię nie zawiezie, bo ma 10 innych ważniejszych spraw, a nie w ostatniej chwili musisz sobie organizować dojazd.

Po Ci taki facet?

Nie rozumiem też innych użytkowniczek tutaj - przecież od bliskich oczekuje się pomocy w trudnych sytuacjach, po to ma się rodzinę, partnera, przyjaciół. Jeśli ona ma sie sama o siebie troszczyć, to po co jej taki partner? yikes Ja na swojego sporo ostatnio narzekam, ale wiem, że jakby było trzeba, to mogłabym liczyć na niego.

95 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-05-23 18:13:43)

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

Narzekasz ot tak sobie, czy z jakiegoś konkretnego i ważnego powodu? ;P

Tak na poważnie to reakcja faceta po całym zdarzeniu wiele o nim mówi, nie za bardzo nadaje się na partnera..

96

Odp: Brak pomocy ze strony faceta

A ja rozumiem, bo sama mam faceta ktory zawsze jest przy mnie. Tak wszystko sobie planuje, zeby dla wszystkich bylo dobrze. Jest tylko jedno ale.. Ja tez pomagam mu kiedy potrzebuje. Lubie jego dzieci i nie nazywam synalkiem. Nie konkuruje z nimi o jego uwage i nie rozliczam z czasu z nimi spedzonego. Moze tutaj jest problem?

Posty [ 66 do 96 z 96 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Brak pomocy ze strony faceta

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024