Po 20 latach seksu z kobietą, która seksu nie lubi i się zmusza (mniejsza o przyczyny) dla faceta seks z nią to też tylko obowiązek. O tyle mniej przykry, że z wytryskiem. Do odfajkowania w miarę szybko i sprawnie.
Snake, ale właśnie przyczyny niechęci są ważne. NA WSZYSTKO SĄ SPOSOBY. Ludzie sobie z nimi radzą i to radzą wspólnie, żeby nie znaleźć się w punkcie, gdzie oboje odrabiają pańszczyznę.
Snake, ale właśnie przyczyny niechęci są ważne. NA WSZYSTKO SĄ SPOSOBY. Ludzie sobie z nimi radzą i to radzą wspólnie, żeby nie znaleźć się w punkcie, gdzie oboje odrabiają pańszczyznę.
No to ja mogę podać uniwersalną przyczynę
zresztą powtórzę się. Uniwersalną przyczyną jest kobieta
Albowiem w 99 % odpowiada ona za swoją satysfakcję lub nie. Faceci nie znoszą się domyślać i są w tym po prostu słabi. Jeśli w ciągu kilku pierwszych lat związku kobieta nie dojdzie sama jak może mieć przyjemność z partnerem lub nie nauczy go tego, to już przepadło
Szczególnie jeśli na dodatek udawała, że jest ok. I tak po 15-20 latach wspólnego życia miałaby nagle powiedzieć sobie dość i zawołać - ja też mam prawo do przyjemności? No sorki ale facet po prostu zbaranieje - przecież mówiłaś przez lata, że miałaś! To jak, 20 lat kłamałaś mi w żywe oczy? I tak dalej, i tak dalej...
A może być też tak jak u mnie. Ja w swoim długim stażu słyszałem wszystkie wersje. Od tego, że jestem beznadziejny w łóżku, po że jestem zajebisty. Z jakimiś wariantami pośrednimi też. Być może było też coś o wszystkich orgazmach udawanych. Tego nie jestem pewien, bo jeśli padło, to zapomniałem, a jeśli zapomniałem, to znaczy, że nie zwróciłem na to uwagi
Po prostu na to jak jest naprawdę od tak dawna mam wyrąbane. Która wersja jest prawdziwa, to jej sprawa i problem. Ja wiem jak mnie jest dobrze i kiedy chcę tak, to robię tak, a jak chcę inaczej, to robię inaczej. Trzeba o siebie dbać ![]()
69 2019-12-18 20:35:41 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-12-18 20:39:50)
MagdaLena1111 napisał/a:Snake, ale właśnie przyczyny niechęci są ważne. NA WSZYSTKO SĄ SPOSOBY. Ludzie sobie z nimi radzą i to radzą wspólnie, żeby nie znaleźć się w punkcie, gdzie oboje odrabiają pańszczyznę.
No to ja mogę podać uniwersalną przyczynę
zresztą powtórzę się. Uniwersalną przyczyną jest kobieta
Albowiem w 99 % odpowiada ona za swoją satysfakcję lub nie. Faceci nie znoszą się domyślać i są w tym po prostu słabi. Jeśli w ciągu kilku pierwszych lat związku kobieta nie dojdzie sama jak może mieć przyjemność z partnerem lub nie nauczy go tego, to już przepadło
Szczególnie jeśli na dodatek udawała, że jest ok. I tak po 15-20 latach wspólnego życia miałaby nagle powiedzieć sobie dość i zawołać - ja też mam prawo do przyjemności? No sorki ale facet po prostu zbaranieje - przecież mówiłaś przez lata, że miałaś! To jak, 20 lat kłamałaś mi w żywe oczy? I tak dalej, i tak dalej...
A może być też tak jak u mnie. Ja w swoim długim stażu słyszałem wszystkie wersje. Od tego, że jestem beznadziejny w łóżku, po że jestem zajebisty. Z jakimiś wariantami pośrednimi też. Być może było też coś o wszystkich orgazmach udawanych. Tego nie jestem pewien, bo jeśli padło, to zapomniałem, a jeśli zapomniałem, to znaczy, że nie zwróciłem na to uwagiPo prostu na to jak jest naprawdę od tak dawna mam wyrąbane. Która wersja jest prawdziwa, to jej sprawa i problem. Ja wiem jak mnie jest dobrze i kiedy chcę tak, to robię tak, a jak chcę inaczej, to robię inaczej. Trzeba o siebie dbać
Z tym wpisem, to zgadzam się w całej rozciągłości :-)
Abstrahując od tego, że to straszna lipa i porażka, to faktycznie kobiety sobie same zapracowują na byle jaki seks w związku, którego później unikają, albo się do niego zmuszają w imię trwałości związku. Tylko mi się wydaje, że taki stan, to w dużej mierze, to pokłosie braku edukacji seksualnej. Skąd niby 20 lat temu kobiety i faceci mieli wiedzieć, że dobry seks trzeba sobie wypracować, że seks nie od razu jest świetny, że trzeba się odblokować z różnych naleciałości obyczajowych, kulturowych i wychowawczych oraz skupić na sobie, swoich doznaniach oraz wzajemnym wyczuciu.
Jest w tym, co piszesz jednak coś optymistycznego, że czasami przychodzi refleksja i -jak mnie się wydaje - przy dobrych chęciach z obu stron można seks odmienić tak, aby obojgu sprawiał satysfakcję. Lepiej późno niż wcale.
Moim zdaniem problem nie jest w tym ze ty nie chcesz, czy tez ty nie lubisz, problemem jest to w jaki sposob on sie do tego zabiera, bo podejrzewam ze gdyby podszedl do sprawy delikatniej, to bys to pewnie polubila. A tak on cie sprowadza do roli gumowej lalki, ty sie spinasz I jest problem. Sprawa jest o tyle skomplikowana ze facet wydaje sie byc przypadkiem o mocno przerosnietym ego, odpornym na jakiekolwiek pouczenia. Moja rada, poszukaj dobrej terapi, psychologa specjalizujacego sie w seksuologi par, idz po porade jak masz postepowac ze swoim mezam aby nauczyc go jak ma ze swoim mezem aby on nauczyl sie dbac o twoje zadowolenie seksualne, moze fachowiec jest w stanie ci podpowiedziec, moze istnieje jakas droga naprawy, ale to ty musisz tego przede wszystkim chciec
Bingo. Właśnie w tym tkwi mój problem, ale chyba nie umiałam tak prosto i jasno go opisać. Co do jego ego.... też w punkt często miałam wrażenie, że ja i dzieci jesteśmy dopełnieniem idealnego obrazu jego jestestwa. Dzięki za zrozumienie i radę. Skorzystam, choć nie jestem pewna, czy to coś zmieni. Pozdrawiam
71 2019-12-22 01:30:15 Ostatnio edytowany przez Kika76 (2019-12-22 01:34:01)
Cyngli napisał/a:uzytkownik444 napisał/a:A seksuolog-terapeuta to taki cudotwórca, który dobierze magiczny zestaw słów (kiedyś to się nazywało zaklęcie), który sprawi, że chamski pastuch zamiast smagać krowę rózgą delikatnie wymasuje jej łechtaczkę.
Jedyna rada: pogoń dziada.
Uśmiechnęłam się
Terapeuta pomoże Autorce uświadomić sobie samej, że jeśli nic się nie zmieni, to warto tego dziada pogonić.
Jak se uświadomi i będzie próbować egzekwować to małżonek przywlecze się na forum i będzie jęczał, że ona nie chce kiedy on chce, a wcześniej taki fajny, satysfakcjonujący seks mieli z żonką!
To bardzo możliwe... Przecież on nie ma problemu, nooo może czasami, jak nie dostanie, czego chce...
Seks wymuszony pod naciskiem emocjonalnym miesci sie w definicji gwaltu.
Zgwałcenie – zmuszenie drugiej osoby do obcowania płciowego, poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności przez jedną lub wiele osób, posługujących się siłą fizyczną, przymusem, nadużyciem władzy, podstępem lub wykorzystujących niemożność wyrażenia świadomej zgody przez daną osobę.
Autorko, po co Ci takie beznadziejne malzenstwo?
Po prostu nie pojmuje po co ludzie sami sie nad soba znecaja.
Dalsza część tego tematu w wątku:
Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
https://www.netkobiety.pl/t26321.html![]()
Rozumiem autorke tematu.
Ja mam 40 lat (jestesmy w podobnym wieku) i moj stosunek do sexu zmienil sie w przeciagu ostatnich 10 lat o 360 stopni.
Tzn jako 20 Latka lubilam sex, teraz rowniez nie lubie.
Mam duzo starszego partnera, jezdzimy na wycieczki, na urlop, trzymamy sie za rece, razem gotujemy, przytulamy, sex jest w stylu soft.
Taki zwiazek b. mi odpowiada niz moje wczesniejsze zwiazki czy sex przygody z facetami.
Mam podobne doswiadczenia z wymuszaniem sexu przez mojego ex partnera (7 lat zwiazku). W przypadku odmowy reagowal zloscia, agresja, obrazaniem mnie, lapaniem za tylek, wrecz wymuszaniem.
Nie zrozumial ze czlowiek nie zawsze jest w nastroju na zblizenie (stres, zmeczenie, problemy etc).
Punktem krytycznym bylo gdy moja matka ciezko zachowowala (placzac, spotkalam sie z nim - on jednak zignorowal moje troski , chcial sexu, wzi mnie od tylu i mnie przelecia - pomimo ze sie bronilam, plakalam).
To mnie uswiadomilo z kim jestem - bezwatosciowym pustym czlowiekiem ktory jest zwyczajnie UZALEZNIONY ode sexu.
Od tego czasu nie lubei sexu.
Czlowiek ten przesladowal mnie i obrazal (Stalking, Telefon) przez kolejne lata, nawet jak wyjechalam z granice.
Dzisiaj drastycznie unikam mezczyzn dla ktorych ich penis i sex jest pepkiem swiata.
Natomaist cenie tych co maja do zooferowania cos wiecej . ciekawa rozmowe, wspolne spedzenie czasu (niestety takich jest jak szukanie igly w stogu siana)
Do samego sexu mam ogromna uraze i od tego czasu ogromne z tym problemy.
Moge powiedziec rowniez ze zrozumialam ze kazde uzaleznienie (takze wyuzdany sex bez uczuc jest uzaleznieniem jak Alkohol czy narkotyki) prowadzi do deprawacji
Dalsza część tego tematu w wątku:
Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
https://www.netkobiety.pl/t26321.html
Faktycznie. Lepiej skorzystać z usług prostytutki niż gwałcić kobietę, która seksu nie chce.
76 2019-12-22 18:52:26 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-12-22 19:53:05)
Dobry zwiazek i partnerstwo to jak wygrana na lotterii.
Ja nie licze na wygrana licze na siebie.
Dobry zwiazek i partnestwo to nie sex.
co by bylo gdyby Wasza partnerka, partner ciezko zachorowala albo miala wypadek - i nie moglaby uprawiac sexu?
Wedy rozwiedlibyscie sie, szukali sexu na boku?
Gdzie jest milosc, troska, zwiazek, szacunek? ![]()
-------------
Oczywiscie, to wygrana dla kobiety - facet do prostytutki, zona ma swiety spokoj!
Tylko w tym przypaku rozwod (przynajmnie dla swojego zdrowia - szkoda by sie biedna zarazila HPV albo HIV, innymi choro. wener.)
A facet - jest dorosly, moze chozic do prostytutek czy swingersow. hulac dusza i zyc jak mu sie podoba
kazdy powinien sam decydowac jak chce zyc.
---------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim – łamiesz w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś do swojej wypowiedzi dopisać, użyj opcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka