Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 166 z 166 ]

131

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dobrze że Ty to napisałaś Kolorowe Sny, bo ja już nie mogę tego czytać. Chłop zabrał pieniądze jej rodzicom, grozi jej i dziecku a ona cóż, chce świętego spokoju i ewentualnie kupi gaz na spotkanie z mężem..
To jakiś paradoks. Pierwsze co powinnaś zrobić to zawiadomić police o groźbach karalnych i iść jutro na spotkanie nie z mężem ale z prawnikiem. Natomiast nie sadze, abyś to zrobiła, bo Twoja chęć jakiegokolwiek kontaktu z tym osobnikiem jest silniejsza niż zdrowy rozsadek i bezpieczeństwo dziecka. Może okazać się, że przez swoją postawę i zaniechanie, dziecko przypadnie mężowi, bo jesteś od niego uzależniona. Potrzebny Ci specjalista.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ponieważ tak jak pisałam, mam teraz zaostrzenie choroby przewlekłej. Potrzebuję 2-3 dni, żeby normalnie funkcjonować. A w tym czasie znajdę dobrego prawnika. Mąż się sam pogrąża wysyłając kolejne sms-y.
Do tego czasu chciałam się zapytać doświadczonych, jak to jest.

133 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2021-05-18 10:08:05)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

A czy rodzice nie mogą Ci pomoc z ogarnieciem tego skoro jesteś teraz w złym stanie ? Wiesz, moim zdaniem Ty liczysz w srodku siebie na cud, ze cos sie zmieni, on sie zmieni i bedzie szczesliwy hepi end. No przykro mi, nie bedzie. Czym szybciej zaczniesz sprawy sądowe, tym szybciej je skonczysz i bedziesz mogla ten czas poswiecic na swoje normalne funkcjonowanie. Popros o pomoc rodzicow.
Zobacz, jakbys poszla wczesniej do prawnika nie byloby tej sytuacji teraz, a Ty co chwila bedziesz miec to samo plus pogorszenie Twojej przypadłości. Az w koncu wysiądziesz.

Nawet najbardziej doświadczone osoby na forum nie pomogą tak jak specjalista. A niestety, u Ciebie jest do rozwiązania kilka trudnych spraw. Tu juz powoli chodzi o wszystko od kasy po rozwod, opieke nad dziecmi a teraz doszly grozby. Ocknij sie, nie ma tutaj za bardzo wytlumaczenia chorobą, Ty to na wlasne życzenie przesuwasz i przesuwasz, szukając powodów. To nie jest dobra droga. Poza tym jak dajesz rade wejsc na forum to dasz rade wyguglowac w domu dobrego prawnika.

134

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

ewidentnie tak będzie działał, bo może zdał sobie sprawę, że wczoraj przesadził z tymi sms-ami, więc pewnie będzie chciał pokazać, że ja to ta zła.
Nie chcę pozbawiać go dziecka, lecz w tym stanie psychicznym, to nawet o dziecko się obawiam. Cóż, najwyżej jutro wezmę gaz na spotkanie.

Ograniczenie praw rodzicielskich i uregulowanie kontaktów - to nie jest pozbawianie go dziecka.
Dodatkowo - na spotkanie z nim możesz iść jutro, ale do prawnika już nie, bo jesteś tak bardzo chora?
Nic mi do tego, ale nie rozumiem dlaczego tak wzbraniasz się przed jedynym rozsądnym w tej chwili krokiem, którym jest spotkanie z prawnikiem.
Przecież to raptem godzina czasu, a będziesz miała jasność we wszystkich możliwościach z jakich możesz skorzystać. Zarówno jeśli chodzi o jego przywłaszczenie/ kradzież darowizny od Twoich rodziców, jak i o cały pozostały cyrk z groźbami i wyzwiskami.
Dobrze, że chociaż Twoja mama ma trochę rozumu i nie zamierza tak po prostu oddać mu tych pieniędzy "dla dobra dziecka".

135

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Macie rację. Dostałam kolejne groźby dotyczące tego jak on nas "k..y" zniszczy. Nie będę czekać. Szukam prawnika.

136 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-05-18 10:27:56)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Na coś takiego jest paragraf, tu nie ma co się namyślać..Wiadomości najlepiej, jak zostaną, jako dowód w sprawie. Działaj, znajdź dobrego prawnika i wyjdź z tego bagna jak najszybciej smile Masz swoich rodziców, którzy Cię mogą wqesprzeć w tym , więc się nie wahaj! smile

137

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dziękuję Wam. Potrzebowałam takiego kopa. Serio kasę mam gdzieś, ale będę walczyć o dziecko, bo on ma spore roblemy psychiczne. Do tego zobaczę czy uda mi się załatwić zakaz kontaktu ze mną w innej sprawie niż dziecko. A przed domem montuje kamery. Nie wiadomo do czego on jest zdolny.

138

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ajrish trzymaj sie ...
... jprdl co ludzie wyprawiają ... ja rozumiem rozstać się, jest nie  miło, zdrady itd ... ale takie akcje mi się w głowie nie mieszczą sad

139

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Dziękuję Wam. Potrzebowałam takiego kopa. Serio kasę mam gdzieś, ale będę walczyć o dziecko, bo on ma spore roblemy psychiczne. Do tego zobaczę czy uda mi się załatwić zakaz kontaktu ze mną w innej sprawie niż dziecko. A przed domem montuje kamery. Nie wiadomo do czego on jest zdolny.


Dlaczego kase masz gdzies? Oszalałaś chyba ... To Twoja kasa, a Ty nie jesteś dobrą wróżką rozdającą pieniądze. Dziewczyno, opamiętaj sie. A jak masz gdzies tak kase, to moze podam Ci numer konta ? Mozesz mi przelac ja wiem jak je wykorzystać.
Żartuję.
Nie daj się temu czlowiekowi, to nie kwestia tysiąca złotych, dlaczego masz mu to darować? Wez dobrego prawnika, daj mu pełnomocnictwo i juz on będzie to odzyskiwał.

140

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Dziękuję Wam. Potrzebowałam takiego kopa. Serio kasę mam gdzieś, ale będę walczyć o dziecko, bo on ma spore roblemy psychiczne. Do tego zobaczę czy uda mi się załatwić zakaz kontaktu ze mną w innej sprawie niż dziecko. A przed domem montuje kamery. Nie wiadomo do czego on jest zdolny.

No i w takiej kryzysowej sytuacji, wiesz z kim byłaś tyle lat. Jedyny plus, to że przejdzie Ci miłość do niego i przestaniesz żałować rozpadu związku.
Choć przyznam, że od początku zastanawiała mnie twoja uległość i ugodowość, wręcz bierność wobec jego poczynań. Teraz wiem, że chyba wiedziałaś, że jest człowiekiem nieobliczlnym i bałaś się jego reakcji. Mówią, że potulny człowiek więcej zyskuje, a to guzik prawda, bo dostaje kopniaki z wielu stron od chamów i różnej maści oszustów.
Tak szczerze, to ja na Twoim miejscu poszłabym na policję z tymi groźbami karalnymi, zaraz usiadłby na d#psku. Taki cwaniak, co mocny w gębie, ale przed policja byłby blady. Nie daj się mu zastraszyć, on nabroił, Ty jesteś czysta.

141

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
KoloroweSny napisał/a:

Wiesz, moim zdaniem Ty liczysz w srodku siebie na cud, ze cos sie zmieni, on sie zmieni i bedzie szczesliwy hepi end. .

To jest w tak zwany punkt,również czytając wątek Ajrisz odnoszę takie wrażenie.
Wątpliwości Autorki i analizowanie sytuacji jm to zasłona dymna dla niej samej.
Skutek się liczy ,uległość,bierność.
Przez rok usilnie oboje próbowaliście się przystosować do sytuacji patowej pogłębiając ją tylko tym zawieszeniem.
On grając super tatusia, Ty Ajrisz idealizując i przyzwyczajając się do tego ,pogłębiłaś tylko uzależnienie od niego w sobie.
Okazuje się że teraz on was sprawdza ,na co jeszcze może sobie pozwolić odsłonił się przy tym bo nie jest supermenem i nadczłowiekiem.
Moim zdaniem liczy na jeszcze więcej ,zachowa według niego prawa do dziecka na którym jak się okazuje wcale mu tak nie zależy ,i zyska pieniądze ,narobił szumu histerią i agresją ,przemocą słowną i groźbami ewidentnie karalnymi i liczy na skutek taki że nikt mu nic nie zrobi .
Ajrisz dziewczyno obudź się wreszcie,na niektórych zdradzanie i romansowanie ma taki wpływ naprawdę głupieją stają się podli ,wcale niekoniecznie był taki przed tym wszystkim ale to nie jest teraz istotne istotne jest Twoje działanie ,ponieważ jeżeli nic nie zrobisz on będzie rządził w Twoim życia za Twoją zgodą.
Całe to zamieszanie i agresja to reakcja i atak jednocześnie w celu zachowania pieniędzy i mieszkania z darowizny ,przede wszystkim
niezła strategią ,ponieważ w duchu wie że i tak zachowa pełnie praw do dziecka ,bo ty ustąpisz ulitujesz się i odpuścisz tę darowiznę.
On gra dzieckiem żeby zachować kasę,na niej mu zależy najbardziej ,dziecko sobie odpuszcza powoli takie mam wrażenie ,ponieważ jak napisałem zawsze skutek liczy się najbardziej,nie wątpliwości motywy,intencje.
Zasuwaj bez żadnych wymówek do prawnika i na policję ,to jest koniec on nie wróci nie ma z czym wracać ,a cud się nie stanie dość dałaś sobie namydlić oczy przez rok niemalże.
Trzymaj się

142

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Przebudziłam się do reszty - w czwartek mam wizytę u poleconego prawnika. Jutro odwołam spotkanie męża, ten raz to się nic nie stanie, a w czwartek się dowiem jak dalej postępować.
Mąż dalej się pogrąża wysyłając sms-y, a ja tymczasem odpisałam mu, że będę z nim rozmawiać wyłącznie w sprawie syna. Też tak sobie myślałam, że przecież on głupi nie jest, a tu tak się wystawia pisząc te sms-y. Faktycznie przyzwyczaił się do mojej bierności i uległości. Bo uległa jestem bez dwóch zdań, lecz jeśli chodzi o takie groźby, to żarty się skończyły.
Pytacie czemu nie chcę kasy - otóż przejrzałam, że jemu głównie o kasę chodzi. Przecież te wszystkie wyzwiska zaczęły się właśnie od tego, że zaproponowałam przelew darowizny na moje konto, bo tak obawiał się kradzieży przez moich rodziców. Temu bardziej go zaboli i wkurzy, że chcę od niego kasy niż ograniczenie mu władzy rodzicielskiej. Dla mnie priorytetem jest właśnie zapewnienie bezpieczeństwa sobie i dziecku. Tak, boję się tego człowieka, zwłaszcza jak pisał, że nie ma nic do stracenia i może sobie wylądować w więzieniu. Jest nieobliczalny a ja chcę uchronić przed tym siebie i dziecko, na tym mi zależy,
Z kolei moja mama powiedziała, że nie podaruje gnojkowi smile i wczoraj (o czym nie wiedziałam) wysłała mu list z odwołaniem darowizny. Temu dzisiaj spodziewam się kolejnych wyzwisk. Będzie przynajmniej kolejny materiał dowodowy.

143 Ostatnio edytowany przez polis (2021-05-18 13:40:09)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ajrish i bardzo dobrze. Zacznij stawiać granice i siebie szanować. Jaki obraz matki i kobiety chcesz przekazać dziecku? Matki, po której były partner może jeździć jak za przeproszeniem po burej suce i ją wykorzystywać? Grozić i w zasadzie kraść pieniądze, a wszystko za jej przyzwoleniem, uległością i biernością? Pamiętaj, że dziecko będzie patrzeć na Twoje postępowanie i chłonąć. Jak będzie widzieć, że Ty nie szanujesz siebie i dajesz się wykorzystywać, to ono samo nie nauczy się też szacunku do siebie i może się nauczyć, że lepiej dać za wygraną i dać się wykorzystać.

Że ten Twój były grozi? Słyszałaś takie powiedzenie, że małe psy najwięcej szczekają? Bardzo możliwe, że jak dostanie wezwanie na policje albo policja przyjdzie z nim porozmawiać, to skuli ogon i będzie cicho.

Moim zdaniem zasłaniasz się dzieckiem, żeby nie walczyć o swoje. Nie wiem, czy się boisz czy o co chodzi, ale nie rób z dziecka tarczy i usprawiedliwienia dla faktu, że dajesz się wykorzystywać. Przysługi dziecku tym zachowaniem nie robisz.

144

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Gościu po prostu mistrzostwo świata.
Nie chce, żeby Twoi rodzice ukradli pieniądze, które przekazałaś mu na kupno mieszkania jako darowiznę właśnie od nich?!
big_smile
I honorem się zasłania?
Nie słyszałam w tym roku lepszego żartu.
Serio, Twoi rodzice współfinansują mu zakup mieszkania, które wcale nie jest żadnym zabezpieczeniem dla Waszego syna, a wygodnym gniazdkiem dla niego i jego obecnej kochanki, i dla całej rzeszy następnych panienek.
Przecież to on jest złodziejem.

A co do tego, że jemu wszystko jedno i może iść do więzienia ... jasne. Po pierwszym wezwaniu na komisariat i odpytaniu na rzecz gróźb karalnych jakie bezustannie kieruje w kierunku Twoim, i Twoich rodziców, tak siądzie na tyle, że przez rok nie wstanie.

145

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Nic już nie chcę od niego, tylko spokoju.

I dokładnie to chciał osiągnąć swoim zachowaniem. Idź na policję autorko i niech ten smętny teatrzyk jego się ukróci raz a porządnie. Zastraszaniem sobie załatwił święty spokój z oddaniem pieniędzy. Niepojęte

146

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ajrish, te groźby i rzekoma niestabilność to słabe aktorstwo. Pic na wodę fotomontaż.
Ludzie faktycznie niebezpieczni tak się nie zachowują.

Twój maż to zwykły krzykacz. Wystarczy tupnąć nogą i ucieknie. Serio. Zgłaszaj każdą pogróżkę na policję. Choćby 3 razy dziennie. To będzie upierdliwe przez jakiś czas, ale dla niego znacznie bardziej, bo po każdym zgłoszeniu oni muszą odpalać wszelkie procedury, przesłuchania itp.
Jak mąż zobaczy, że jego cyrki nie pozostają bez reakcji to odpuści.
Możesz być pewna.

147

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Cóż, bardzo możliwe, że i tym razem macie rację. Pierwszy raz mam styczność z takim zachowaniem, stąd strach. Zastraszanie i manipulacja to jego taktyki. Faktycznie skorzystam z opcji, żeby kontaktował się przez prawnika.
Dla mnie priorytetem jest ograniczenie praw. Jak adwokat uzna, że uda się to załatwić, to dodatkowo będę chciała rozwód z orzeczeniem. W końcu argumenty podał mi na tacy.

148

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Cóż, bardzo możliwe, że i tym razem macie rację. Pierwszy raz mam styczność z takim zachowaniem, stąd strach. Zastraszanie i manipulacja to jego taktyki. Faktycznie skorzystam z opcji, żeby kontaktował się przez prawnika.
Dla mnie priorytetem jest ograniczenie praw. Jak adwokat uzna, że uda się to załatwić, to dodatkowo będę chciała rozwód z orzeczeniem. W końcu argumenty podał mi na tacy.

W większości przypadków zastraszanie działa tylko wtedy, gdy damy się zastraszyć. Pokaż mu, że jest dla Ciebie tylko nędznym robakiem, który nie robi na Tobie wrażenia a jedynie pogarsza swoje położenie. Kiedyś mój ex wiele lat temu po zerwaniu odgrażał mi się na przemian z wyznaniami miłości, a kiedy dotarło do niego, nie z nas już nic nie będzie to groził nasłaniem koleżków z siłowni i różnych innych typków, którzy mnie mieli a to porąbać, a to zasztyletować, a to powybijać szyby. Poszłam na policję odrazu i do dziś mam spokój. Autorko czas najwyższy przestać się rozczulać nad dziadem

149

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Przeczytałam cały swój wątek od początku i powiem jedno - ja potrzebuję pomocy. Nie tylko prawnej, ale i psychologicznej. Uważałam, że jest inaczej, ale nie... nie jest. Jestem uzależniona od tego człowieka. Nie potrafię zrozumieć dlaczego. Nie kocham go, jednak jego wiadomości wywołują u mnie ogromne emocje. Ktoś z Was pisał, że liczę na happy end... Mam bardzo zaburzony obraz związku, bo sama tkwię w niezdrowym. Nie wycofam się z rozwodu, jednak potrzebuję ogromnej siły, której nie mam.
Mężulek z kolei nieco stonował, bo nagle przysłał mi sms jak to wciąż myśli, jak zniszczyliśmy nasz związek, że on chciał dobrze, że spłaci mnie, nie moją mamę, ale chce mieć na piśmie, że to dla dziecka. Dodatkowo mam wówczas podpisać, że mieszkanie jest jego i chce rozwodu bez winy. Ewidentnie próbuje mnie wybadać. Będę konsekwentna i nic mu nie odpiszę. W czwartek będę wiedzieć co robić.

150

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Przeczytałam cały swój wątek od początku i powiem jedno - ja potrzebuję pomocy. Nie tylko prawnej, ale i psychologicznej. Uważałam, że jest inaczej, ale nie... nie jest. Jestem uzależniona od tego człowieka. Nie potrafię zrozumieć dlaczego. Nie kocham go, jednak jego wiadomości wywołują u mnie ogromne emocje. Ktoś z Was pisał, że liczę na happy end... Mam bardzo zaburzony obraz związku, bo sama tkwię w niezdrowym. Nie wycofam się z rozwodu, jednak potrzebuję ogromnej siły, której nie mam.
Mężulek z kolei nieco stonował, bo nagle przysłał mi sms jak to wciąż myśli, jak zniszczyliśmy nasz związek, że on chciał dobrze, że spłaci mnie, nie moją mamę, ale chce mieć na piśmie, że to dla dziecka. Dodatkowo mam wówczas podpisać, że mieszkanie jest jego i chce rozwodu bez winy. Ewidentnie próbuje mnie wybadać. Będę konsekwentna i nic mu nie odpiszę. W czwartek będę wiedzieć co robić.

Absolutnie nic mu nie odpisuj. ANI SIĘ WAŻ !
Tak, pójscie do psychologa to bardzo dobra decyzja. Jesteś uzależniona od niego, stad Twoj stan. Będzie jeszcze u Ciebie dobrze.

151

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Najlepsze co możesz zrobić, to milczeć.

Jeśli kontakt będzie nieunikniony, bądź serdeczna i uśmiechnięta. Jeśli zagrozi, że Cię zabije, to mu z uśmiechem podziękuj, za kolejny dowód do sądu.
Tym go wyrwiesz z przyjętej pozy i nie będzie wiedział co robić.

Wiedz, że wszelkie jego zagrywki mają na celu wybić Cię z emocjonalnej równowagi. Dopóki pokazujesz mu, że to działa, dopóty będzie to robił.

Jak będziesz u adwokata, to poproś aby przy Tobie i w Twoim imieniu zadzwonił do męża z informacją, że nie życzysz sobie żadnego kontaktu poza sprawami związanymi z dzieckiem i że każda próba kontaktu zostanie uznana za mobbing.
3m się

152

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

On już jest wytrącony z równowagi, bo nie wciągam się w jego gierki. Wie, że teraz łatwo nie będzie ze mną, dlatego zmienia taktykę i próbuję nowych możliwości. Nie odpisuje mu na nic co nie ma związku z dzieckiem. W czwartek będę miała pełną taktykę.
Marzę, żeby uwolnić się od tego człowieka. I formalnie i psychicznie.

153 Ostatnio edytowany przez Ajrish (2021-05-20 19:54:14)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Jestem po wizycie u prawnika - na rozwód z orzeczeniem winy mam jak najbardziej szansę, na ograniczenie mu praw rodzicielskich już praktycznie nie. Sąd może nie uwzględnić jego gróźb wobec mnie, tylko to jak traktuje dziecko - a tutaj, mimo że nie potrafi się nim w pełni zająć, to nie mogę mieć zastrzeżeń. Pogadam z mężulkiem czy zgodzi się na orzeczenie winy. Dowody mam twarde, więc po co się szarpać.
Co do szanownego mężulka - nawet nie wiedziałam, ale mama wysłała mu list na adres jego kobity, że żąda odwołania darowizny. Mężulek wpadł w szał i oczywiście zaczął mi wygrażać. Ja nie odpisywałam na żadnego sms-a, a tych dostałam kilkanaście - m.in. że mam się go bać, że dorwie mnie jak będę na spacerze, że jestem życiową kaleką i bez rodziców nie potrafię nic. To tak w dużym skrócie, bo naprawdę nie ma sensu przytaczać tu wszystkiego. Sms-y trafią do dowodów przeciwko niemu. Ja jednak bojąc się jego niepoczytalności odpisałam, że myślę nad pewnym rozwiązaniem, ale muszę mieć czas, żeby to dograć. Chodziło mi o to, że nie żądałabym od niego żadnej kasy pod warunkiem, że zrzeknie się praw do dziecka. Cały czas się zastanawiam czy to dobre rozwiązanie (a niestety prawnika zapomniałam się zapytać. Liczyłam na to, że będzie miał ograniczone prawa na podstawie tych gróźb). Temu też piszę tutaj, ponieważ Wasze opinie są niezwykle pomocne. Dla mnie też jest to swego rodzaju test dla niego. A czemu chcę mu to w ogóle zaproponować? Jest nieobliczalny i wpada w szał. Podejrzewam, że cierpli na jakieś zaburzenia osobowości i kto wie, czy dziecko na tym nie ucierpi. dwa dni temu kochał mnie i byłam dla niego ważna, a tu nagle grozi mi śmiercią...
Dzisiaj zmienił nieco ton, bo nagle dostałam sms-y, że on tę darowiznę mi zwróci, że na razie dysponuje połową kwoty, a kolejną część spłaci w ratach. Że ogólnie ma sporo problemów z tym mieszkaniem i musi mieć na prawników, bo są tam problemy.
Ojej, biedny misio. To faktycznie miał prawo mnie obrażać, rzucać groźby itp itd. Oczywiście ironia. Gdyby ze mną porozmawiał, przedstawił dowody tej sytuacji mieszkania (do którego de facto mam prawo), to nawet mogłabym mu w jakiś sposób pomóc. Twierdzi, że to mieszkanie ma już długi i jak tylko dostanie akt, to mam się zrzec mieszkania, żebym nie miała problemów. Ja jednak podejrzewam, że chodzi tutaj o dług w wysokości 500 zł. Także spokojnie dam radę go spłacić smile Powiedział jednak, że da mi klucze do tego mieszkania na wypadek, gdyby coś mu się stało. Nic nie odpisałam na to wszystko.
On jednak znajduje  usprawiedliwienie  w tej całej sytuacji z mieszkaniem dlaczego stosował wobec mnie wyzwiska. O nie kolego, cokolwiek by się nie stało, nie miałeś prawa mi grozić. Zwłaszcza, że jak już grzecznie do mnie pisał, "jestem matką jego dziecka, więc powinniśmy się dogadać". Chyba zapomniał o tym, że jestem matką jego dziecka w momencie, gdy groził, że mnie zabije... Ehhh, nawet nie wiem jak to skomentować.
To koniec tego małżeństwa - w końcu to do mnie dotarło. Nie ma sensu reanimować trupa, bo nic już nie jest w stanie tego naprawić. Czasem jeszcze ogarnia mnie smutek. Wspominam te dobre momenty, ale wówczas dla kontrastu przywołuję te złe. Nawet pomaga. Najgorsze są myśli, że spędziłam z nim świetne wakacje, mieliśmy super wypady na kajaki, do kina, do parku. Potem uświadomiłam sobie, że tęsknie do fajnych przeżyć, niekoniecznie do niego. Poza tym nawet gdybyśmy jakimś cudem byli razem, to absolutnie nigdy, nie byłoby już tak samo. Nie byłoby wspólnych wyjść w takim charakterze jak dawniej, nie byłoby takiej swobody. Tak sobie to tłumaczę, lecz mózg niestety co jakiś czas podsuwa te fajnie spędzone chwile. Na szczęście już lepiej sobie z tym radzę.
Kolejnym etapem jest moja terapia. Tak jak pisałam wcześniej, ja potrzebuję pomocy. Znam już swój problem, ale nie znam jego przyczyny, ani sposobu wyleczenia tego. Czekam tylko na słuchawki z mikrofonem i zapisuję się do specjalisty. (taki trochę off top, ale uważacie, że terapia online jest tak samo pożyteczna, jak wizyta w gabinecie? Mój wybrany psycholog oferuje i spotkania w gabinecie i online, lecz początkowo wygodniej dla mnie będzie online. A dwa - psycholog czy psychoterapeuta?). Terapia jest mi niezbędna, ponieważ nie chcę już nigdy popełniać tych samych błędów, obojętnie czy to w relacji z facetem, z koleżankami, z szefem. Nigdy więcej nie chcę być tak naiwna i zmanipulowana na własne życzenie.

154

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Pogadam z mężulkiem czy zgodzi się na orzeczenie winy. Dowody mam twarde, więc po co się szarpać.
Po co ? Serio ? Nie widzisz, ze musisz rozmawiac przez prawnikow? Minął jeden, liczbą 1, dzień...a Ty już miękniesz.

Chodziło mi o to, że nie żądałabym od niego żadnej kasy pod warunkiem, że zrzeknie się praw do dziecka.
Czyli boisz sie i nadal nie chcesz szarpac o wlasne pieniądze a dziecko używasz jako karty przetargowej?

Podejrzewam, że cierpli na jakieś zaburzenia osobowości i kto wie, czy dziecko na tym nie ucierpi. dwa dni temu kochał mnie i byłam dla niego ważna, a tu nagle grozi mi śmiercią...
Nie stawiaj diagnoz, nie jestes od tego. Na prawde nadal nie widzisz jak próbuje Tobą manipulować od gróźb, bycia milym po 'jakby mi się cos stalo' ?

Nie ma sensu reanimować trupa, bo nic już nie jest w stanie tego naprawić. Czasem jeszcze ogarnia mnie smutek. Wspominam te dobre momenty, ale wówczas dla kontrastu przywołuję te złe. Nawet pomaga. Najgorsze są myśli, że spędziłam z nim świetne wakacje, mieliśmy super wypady na kajaki, do kina, do parku. Potem uświadomiłam sobie, że tęsknie do fajnych przeżyć, niekoniecznie do niego. Poza tym nawet gdybyśmy jakimś cudem byli razem, to absolutnie nigdy, nie byłoby już tak samo. Nie byłoby wspólnych wyjść w takim charakterze jak dawniej, nie byłoby takiej swobody. Tak sobie to tłumaczę, lecz mózg niestety co jakiś czas podsuwa te fajnie spędzone chwile. Na szczęście już lepiej sobie z tym radzę.
Zdecydowanie potrzebujesz terapii, znalazłaś już jakiegos specjaliste?

155 Ostatnio edytowany przez Ajrish (2021-05-20 20:28:59)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nawet prawnik powiedział, że jak najbardziej mogę przedstawić moje warunki. Nie boję się już z nim rozmawiać, bo nie mam żadnych złudzeń. Nie boję się jego gróźb. Pytałam prawnika czy zgłosić to na policję, to odpowiedział mi tylko, że "małe pieski głośno szczekają".
Tak jak powiedziałam, chcę sprawdzić, czy byłby gotów "sprzedać" swoje dziecko. Tak mówił, że dla dziecka wszystko... Mając pełnię praw rodzicielskich i jednocześnie oddając mi całą kasę, to już widzę jak przyjemnie będzie się dogadywać z mężulkiem w kwestii wychowania dziecka. Mąż w sms-ach kazał mi wy...alać z jego życia. Jeśli się zgodzi, to wówczas jego życzenie będzie spełnione. W przeciwnym wypadku niestety, ale będzie na mnie skazany.
Kontakt z nim teraz i tak będę miała, bo prawnik radził, żebym nie zabraniała mu wizyt z dzieckiem, bo to tylko będzie na moją szkodę.
Opisałam w poście powyżej, że zapisuję się na terapie. Mam 2 specjalistów, jeden to psycholog, drugi psychoterapeuta i jeszcze do końca nie wiem, którego wybrać.

156

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

No jasne
On sprzeda dziecko, a Ty za swoją kasę odbierzesz dziecku ojca.
Chyba jesteście siebie warci, a raczej równie zaburzeni.
Nic nie zrobiłaś tak na prawdę, bo ta porada nie zmieni się w nic konkretnego. Nadal z mężem będziesz grać w chorą grę, Brawo.

157

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Jestem po wizycie u prawnika - na rozwód z orzeczeniem winy mam jak najbardziej szansę, na ograniczenie mu praw rodzicielskich już praktycznie nie. Sąd może nie uwzględnić jego gróźb wobec mnie, tylko to jak traktuje dziecko - a tutaj, mimo że nie potrafi się nim w pełni zająć, to nie mogę mieć zastrzeżeń. Pogadam z mężulkiem czy zgodzi się na orzeczenie winy. Dowody mam twarde, więc po co się szarpać.

Albo nie byłaś u prawnika, albo nie zrozumiałaś niczego z tego, co Ci powiedział.
Przesłanką do orzeczenia rozwodu z winy jednego z małżonków są dowody, które podobno masz, a nie jego zgoda na to.
O co chcesz go w ogóle pytać? Masz dowody, na których możesz oprzeć orzeczenie o jego winie, to co Cię obchodzi jego opinia o tym? Od decydowania o winie jest sąd, a nie mąż.

Ajrish napisał/a:

Co do szanownego mężulka - nawet nie wiedziałam, ale mama wysłała mu list na adres jego kobity, że żąda odwołania darowizny. Mężulek wpadł w szał i oczywiście zaczął mi wygrażać. Ja nie odpisywałam na żadnego sms-a, a tych dostałam kilkanaście - m.in. że mam się go bać, że dorwie mnie jak będę na spacerze, że jestem życiową kaleką i bez rodziców nie potrafię nic. To tak w dużym skrócie, bo naprawdę nie ma sensu przytaczać tu wszystkiego. Sms-y trafią do dowodów przeciwko niemu.

Takie groźby są już karalne, a z całą pewnością dowodzą braku równowagi psychicznej i emocjonalnej u niego, a więc - są argumentem na ograniczenie, bądź odebrania praw rodzicielskich. Nie ma to znaczenia, że używa ich tylko w stosunku do Ciebie, a do dziecka nie. Człowiek agresywny i grożący zastosowaniem przemocy, to człowiek agresywny i grożący zastosowaniem przemocy. Nie ma znaczenia w stosunku do kogo. Wystarczy przejrzeć przykłady podobnych spraw. Nie ma takich cudów, że sąd uznaje agresora za bezpiecznego dla dziecka. Mega słaby jest prawnik u którego byłaś.

Ajrish napisał/a:

Ja jednak bojąc się jego niepoczytalności odpisałam, że myślę nad pewnym rozwiązaniem, ale muszę mieć czas, żeby to dograć. Chodziło mi o to, że nie żądałabym od niego żadnej kasy pod warunkiem, że zrzeknie się praw do dziecka. Cały czas się zastanawiam czy to dobre rozwiązanie (a niestety prawnika zapomniałam się zapytać. Liczyłam na to, że będzie miał ograniczone prawa na podstawie tych gróźb).

Nie "bojąc się jego niepoczytalności" - tylko - chcąc zachować kolejne preteksty do kontaktu z mężem, taka jest prawda.
Po pierwsze - kasa którą on wyłudził nie jest Twoja, więc nie masz mu niczego do darowania. Pieniądze były Twoich rodziców, i z tego co napisałaś wynika jasno, że Twoja mama przedsięwzięła już pierwsze kroki do tego, żeby swoją darowiznę na jego rzecz cofnąć. Także Twoja wspaniałomyślność w rozdawaniu pieniędzy Twoich rodziców nie ma tu żadnego znaczenia.
Po drugie - jest to kretyńskie rozwiązanie. Ten gość to złodziej, oszust i zdrajca. Nawet jeśli teraz zgodzi się na Twoje warunki, bo widać jak na dłoni, że przehuśtał wszystkie pieniądze od Twoich rodziców, to nie masz żadnej, najmniejszej nawet gwarancji na to, że on nie pójdzie do sądu za 2, 3, 5 lat.
I wtedy ze zdumieniem zobaczysz, że - wysoki sądzie - matka dziecka zmusiła mnie do zrzeczenia się praw rodzicielskich szantażem. Szach mat.

Ajrish napisał/a:

Temu też piszę tutaj, ponieważ Wasze opinie są niezwykle pomocne. Dla mnie też jest to swego rodzaju test dla niego.

Jaki test dziewczyno? Na jakie okoliczności chcesz go jeszcze testować? Przecież to żałosna kreatura, tak jak napisałam wcześniej - złodziej, oszust, zdrajca i agresor. Ciągle liczysz na to, że on w odpowiedzi na takie ultimatum rozszlocha się, padnie na kolana i będzie się tarzał w pyle, zapewniając o swojej miłości do syna?

Ajrish napisał/a:

A czemu chcę mu to w ogóle zaproponować? Jest nieobliczalny i wpada w szał. Podejrzewam, że cierpli na jakieś zaburzenia osobowości i kto wie, czy dziecko na tym nie ucierpi. dwa dni temu kochał mnie i byłam dla niego ważna, a tu nagle grozi mi śmiercią...

Masz dowody na to, że jest agresywnym psycholem, czyli dowody jak najbardziej przemawiające ZA ograniczeniem/ odebraniem mu praw rodzicielskich - w postaci wiadomości i smsów od niego. Użyj ich po prostu.

Ajrish napisał/a:

Dzisiaj zmienił nieco ton, bo nagle dostałam sms-y, że on tę darowiznę mi zwróci, że na razie dysponuje połową kwoty, a kolejną część spłaci w ratach. Że ogólnie ma sporo problemów z tym mieszkaniem i musi mieć na prawników, bo są tam problemy.

On nie zmienił tonu, tylko zauważył, że ograniczyłaś częstotliwość kontaktu z nim. Po prostu stosuje inną metodę zmiękczania Ciebie.
Co Cię obchodzą jego problemy z mieszkaniem? Co Cię obchodzą jego problemy z prawnikami? On daje Ci więcej pieniędzy ze względu na to, że Ty również musisz chodzić do prawników?
I co do pieniędzy - nie Ty mu je ofiarowałaś, więc ewentualną spłatę ratalną niech uzgadnia z Twoją mamą, najlepiej w biurze notarialnym, gdzie podpisze stosowne zobowiązanie, które będzie miało moc prawną.

Ajrish napisał/a:

Ojej, biedny misio. To faktycznie miał prawo mnie obrażać, rzucać groźby itp itd. Oczywiście ironia. Gdyby ze mną porozmawiał, przedstawił dowody tej sytuacji mieszkania (do którego de facto mam prawo), to nawet mogłabym mu w jakiś sposób pomóc.

Chyba Ci rozum odebrało. Gościu normalnie mistrzostwo świata, okradł Was z oszczędności Twoich rodziców, oszukiwał Cię, zdradzał, a teraz Wam wygraża, a Ty będziesz mu pomagać, bo on biedny i ma kłopoty.
Nie wiem nawet jak to skomentować. Nie zrozum mnie źle, nie chcę Cię atakować, ale zachodzę w głowę skąd się bierze taka bezmyślność i niefrasobliwość?

Ajrish napisał/a:

Twierdzi, że to mieszkanie ma już długi i jak tylko dostanie akt, to mam się zrzec mieszkania, żebym nie miała problemów. Ja jednak podejrzewam, że chodzi tutaj o dług w wysokości 500 zł. Także spokojnie dam radę go spłacić smile Powiedział jednak, że da mi klucze do tego mieszkania na wypadek, gdyby coś mu się stało. Nic nie odpisałam na to wszystko.

"Powiedział" jest kluczem do Twoich problemów.
On powiedział, więc to na pewno jest prawda.
On powiedział, więc na pewno tak zrobi.
Jesteś tak uzależniona od tego człowieka, że wystarczy, że rzuci Ci ochłap w postaci jakiejś bzdury, a Ty na tym zbudujesz sobie plan na całe dalsze życie.

Ajrish napisał/a:

On jednak znajduje  usprawiedliwienie  w tej całej sytuacji z mieszkaniem dlaczego stosował wobec mnie wyzwiska. O nie kolego, cokolwiek by się nie stało, nie miałeś prawa mi grozić. Zwłaszcza, że jak już grzecznie do mnie pisał, "jestem matką jego dziecka, więc powinniśmy się dogadać". Chyba zapomniał o tym, że jestem matką jego dziecka w momencie, gdy groził, że mnie zabije... Ehhh, nawet nie wiem jak to skomentować.

W jedyny możliwy sposób można to skomentować, i takie komentarze wielokrotnie tu już padły. On robi z Tobą co chce. Obrzuca Cię wyzwiskami, obraża Twoich rodziców, grozi Wam, a później wystarczy tylko, że spuści nieco z tonu, a Ty natychmiast zaczynasz rozgrzebywać te okruchy z pańskiego stołu i o niczym już nie pamiętasz. Nieważne, że groził Ci śmiercią, albo okaleczeniem Ciebie, bo nazwał Cię "matką jego dziecka"??

Ajrish napisał/a:

To koniec tego małżeństwa - w końcu to do mnie dotarło. Nie ma sensu reanimować trupa, bo nic już nie jest w stanie tego naprawić. Czasem jeszcze ogarnia mnie smutek. Wspominam te dobre momenty, ale wówczas dla kontrastu przywołuję te złe. Nawet pomaga. Najgorsze są myśli, że spędziłam z nim świetne wakacje, mieliśmy super wypady na kajaki, do kina, do parku. Potem uświadomiłam sobie, że tęsknie do fajnych przeżyć, niekoniecznie do niego. Poza tym nawet gdybyśmy jakimś cudem byli razem, to absolutnie nigdy, nie byłoby już tak samo. Nie byłoby wspólnych wyjść w takim charakterze jak dawniej, nie byłoby takiej swobody. Tak sobie to tłumaczę, lecz mózg niestety co jakiś czas podsuwa te fajnie spędzone chwile. Na szczęście już lepiej sobie z tym radzę.

Kompletnie sobie z tym nie radzisz.
To nie Twój mózg rozpamiętuje dobre zdarzenia, czy miłe chwile, tylko robisz to Ty. Twój mózg nie jest narządem działającym niezależnie od Ciebie.
Mój pierwszy mąż był moim pierwszym chłopcem. Pierwszą wielką miłością, przeżyliśmy wszystkie pierwsze rzeczy razem. Przeżyliśmy wiele wspaniałych i cudownych momentów, zdarzeń, wyjazdów.
Ale to wcale nie zmienia faktu, że zdradził mnie z moją najlepszą przyjaciółką, że jesteśmy po rozwodzie od 19 lat.
Nie wyobrażam sobie, że miałabym teraz rozpamiętywać nasze wypady na żagle, czy spacery po parku, PO TYM wszystkim, czego on się dopuścił.
Człowieka określają jego czyny i postępowanie, a nie miłe wspomnienia z jego udziałem.
Widać jak na dłoni, że Ty już zaczynasz rozpatrywać co będzie jak do siebie wrócicie, mimo tego, że z facetem który Cię zdradzał i okradł jesteście obecnie na etapie agresji i gróźb.

Ajrish napisał/a:

Kolejnym etapem jest moja terapia. Tak jak pisałam wcześniej, ja potrzebuję pomocy. Znam już swój problem, ale nie znam jego przyczyny, ani sposobu wyleczenia tego. Czekam tylko na słuchawki z mikrofonem i zapisuję się do specjalisty. (taki trochę off top, ale uważacie, że terapia online jest tak samo pożyteczna, jak wizyta w gabinecie? Mój wybrany psycholog oferuje i spotkania w gabinecie i online, lecz początkowo wygodniej dla mnie będzie online. A dwa - psycholog czy psychoterapeuta?). Terapia jest mi niezbędna, ponieważ nie chcę już nigdy popełniać tych samych błędów, obojętnie czy to w relacji z facetem, z koleżankami, z szefem. Nigdy więcej nie chcę być tak naiwna i zmanipulowana na własne życzenie.

Mam nadzieję, że Twoje słuchawki z mikrofonem już przyszły, bo naprawdę potrzebujesz wsparcia terapeutycznego i psychologicznego. Jesteś tak uzależniona od tego człowieka, że po tym, jak on wytarł swoje ubłocone buty w Twoje serce, Ty pytasz tylko, czy chce je wytrzeć jeszcze w wątrobę.

Ajrish napisał/a:

Pytałam prawnika czy zgłosić to na policję, to odpowiedział mi tylko, że "małe pieski głośno szczekają".

Twój prawnik jest głupcem.

158 Ostatnio edytowany przez Ajrish (2021-05-20 21:16:13)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nie do końca. W jednym z sms-ów dostałam informację, że nie mam utrudniać mu życia, bo inaczej dziecko na tym ucierpi. Jak zapytałam w jaki sposób to odpisał "zobaczysz". Później mi się jedynie tłumaczył, że ucierpi przez nasze kłótnie i relację. Mam mieć pewność? Może powiedział to w szale. Poprzednio groził mi, ok. Jednak dziecku nie ma prawa grozić.
Jestem w stanie sama utrzymać dziecko, bo mam dobre zarobki. Darowizna nie była mała, ale to te nie była taka suma, o którą będę oczy wydrapywała. Z kolei on stwierdził, że prędzej pozabija niż odda pieniądze. Nie dodał kogo, ale po wcześniejszym sms-ie nie będę się bawić w ruletkę. To już pozostanie moją sprawą czy będę o całość walczyć. Bo część na pewno odda.
Pomysł z tą propozycją nie jest najmądrzejszy i pewnie nie powinnam tego zrobić i zapewne ostatecznie nie zrobię, jednak groźby, które wcześniej kierował nie są dla sądu przeszkodą i to mnie przeraża.
Tak, mam zaburzenia, lecz raczej to związane z tym, że jestem uzależniona od drugiej osoby. Na diagnozę poczekam. Nie jestem jednak agresywna.
A dwa, mam znaleźć świadków do pozwu, bo zleciłam prawnikowi prowadzenie sprawy i mamy już wstępne ustalenia.
I dopowiadając dlaczego chce się zapytać czy podpisze zgodę - prawnik powiedział, że owszem są dowody, jednak mąż może utrzymywać, że z naszym małżeństwem były wcześniej problemy. Co do reszty fachowości prawnika nie wypowiadam się, bo się nie znam na tych tematach. A muszę mieć kogoś komu zaufam.
Rozmawiałam już z mamą na ten temat. Sama wspomniała, że ten człowiek jest psychiczny i da mu spokój jeśli on nie będzie robił problemów z dzieckiem.

Aaaa i przed chwilą dostałam od mężulka sms-a, że jak się wk..i to wyjedzie i g..o go zobaczę i wówczas mogę się pożegnać z kasą nawet na dziecko, skoro taka cwaniara jestem. Także jak widać on sam nie wie czy chce to dziecko

159

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dziewczyno co Ty robisz az szok .... usiądz i przeczytaj raz jeszcze posty, dobrze?

160

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Właśnie zadzwoniłam na policję. Te sms to już nie były wyłącznie groźby skierowane do mnie. Przynajmniej teraz mam niepodważalny dowód do sądu że nie można mu dziecka powierzać. Sk..el widział że przestałam odpisywać na smsy to zmienił taktykę

161

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Aaaa i przed chwilą dostałam od mężulka sms-a, że jak się wk..i to wyjedzie i g..o go zobaczę i wówczas mogę się pożegnać z kasą nawet na dziecko, skoro taka cwaniara jestem. Także jak widać on sam nie wie czy chce to dziecko

On nie chce żadnego dziecka.
On chce, żebyście dali mu spokój jeśli chodzi o kasę. Żebyście wreszcie przestali się domagać zwrotu tej darowizny.
Tego chce.

Ajrish napisał/a:

Właśnie zadzwoniłam na policję. Te sms to już nie były wyłącznie groźby skierowane do mnie. Przynajmniej teraz mam niepodważalny dowód do sądu że nie można mu dziecka powierzać. Sk..el widział że przestałam odpisywać na smsy to zmienił taktykę

I co policja na to?

162

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Tu nie chodzi ani o kasę, ani o dziecko...

Wy oboje w jakiś perwersyjny sposób czerpiecie przyjemność z tych durnych przepychanek.

163

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

jednak groźby, które wcześniej kierował nie są dla sądu przeszkodą i to mnie przeraża.

Nie byliście jeszcze żadnym sądzie więc może zostaw to im do oceny, zamiast wyrokować już na podstawie jakichś wątpliwej jakości rad prawnika

164

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
IsaBella77 napisał/a:
Ajrish napisał/a:

Właśnie zadzwoniłam na policję. Te sms to już nie były wyłącznie groźby skierowane do mnie. Przynajmniej teraz mam niepodważalny dowód do sądu że nie można mu dziecka powierzać. Sk..el widział że przestałam odpisywać na smsy to zmienił taktykę

I co policja na to?

Najpewniej przeczytała zamieszczone tu posty Autorki i odstąpiła od interwencji ..
Dramat..

165 Ostatnio edytowany przez polis (2021-05-21 16:42:35)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

A jak dacie mu spokój, to gdy sprawa z darowizną się przedawni, on będzie miał czystą drogę do robienia problemów z dzieckiem.

Psychoterapeuta jest często psychologiem, tylko takim, który dodatkowo skończył studia z psychoterapii, więc powinien wiedzieć więcej. Jak nie chcesz być naiwna, to zacznij się interesować światem i tym jak ludzie działają. Nie wiem, czytaj książki psychologów/psychoterapeutów czy solidną literaturę, nie jakieś lekkie romanse czy tanie kryminały, bo z nich mało albo nic wartościowego nie wyciągniesz poza lekką rozrywką.

166

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

No, niezła jazda.
Zatem darujcie mu te pieniądze i zrzeczcie się alimentów na dziecko. A co, kto bogatemu zabroni.
To będzie jak w banku, że jak ta kasę przeje, to przyjdzie z szantażem, że jak nie dacie następnych pieniędzy to on dziecku.... to, siamto i sramto.
I trzeba będzie znowu płacić. A co, kto bogatemu zabroni.
Zgroza.
Zastanawiam się, czy Ty nas nie wkręcasz.

A wystarczyło by iść do prawnika i dać mu trzy pełnomocnictwa:
1. do działania w sprawie gróźb karalnych z zakazem zbliżania się
2. do działania w sprawie darowizny (tak jak podpowie konkretnie)
3. do przeprowadzenia rozwodu z zabezpieczeniem pieniędzy na utrzymanie rodziny od razu, a w trakcie procesu o alimenty także, również o podział majątku

I nic więcej nie trzeba już robić, tylko współpracować z prawnikiem. z mężem się wcale nie kontaktować i mieć go tam, gdzie słońce nie dochodzi.
I będzie cisza i spokój.

Ale tego nie zrobisz, bo ty nie chcesz ciszy i spokoju. Ty tylko dalej chcesz latać na sinusoidzie emocji z zaburzonym małżonkiem. Sądze, że i wcześniej mieliście niezłe jazdy. a teraz z tą kasą i dzieckiem to możecie się bawić wiele lat.
Idź Ty dziecko do psychoterapeuty na terapię, bo inaczej będziesz bawić się z mężem, a dziecko będzie patrzeć na dwóch wariatów. Albo znajdziesz następnego walniętego do kolejnej zabawy.
A więc: prawnik i konkretne 3 pełnomocnictwa i .... cisza.
A w tej ciszy długa terapia dla Ciebie: dla lepszego życia, dla dziecka, aby nie rosło w patoli. Migusiem.
I nie czytaj więcej maili, bo wariujesz i się wkręcasz.

Posty [ 131 do 166 z 166 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024