brak związku a poczucie własnej wartości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » brak związku a poczucie własnej wartości

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 87 ]

39

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
niepodobna napisał/a:
Krzyś321 napisał/a:
undisclosed napisał/a:

Nie czuję się pełnowartościową kobietą i żebym nie wiem jak pokochała siebie, nie sprawię, że nagle faceci zaczną mnie postrzegać za ładniejszą, skoro taka nigdy nie będę. A niestety nie da sie wyzbyć potrzeby komplementów dotyczących własnego ciała, twarzy... nawet jeśli rzeczywiście nie ma czego komplementować.

A próbowałaś podejść do swoich myśli w taki sposób:

Stań się na jeden dzień osobą o wymarzonym przez siebie wyglądzie. I spróbuj popchnąć tą historię o kilka chwil dalej. Czy przeczuwasz, że coś mogłoby się zmienić w Twoim postrzeganiu siebie, świata, innych mężczyzn? Czy jesteś pewna, że to rozwiązałoby Twoje wszelkie obawy?

niepodobna napisał/a:

Tylko, że Dorota Wellman to raczej ten przypadek, kiedy braki wizualne zostają przykryte przez osobowość, charyzmę, energię, pewność siebie i ciepło właśnie. Może być atrakcyjna. Nie każda osoba "ma czym nadrobić".

Oj z całą pewnością każdy ma :- ) Wiele opinii na temat pani Doroty jednak ma wspólny mianownik - jest to osoba wrażliwa społecznie. "Talent jest tańszy od soli", wszystko wymaga nakładu pracy - także osobowość. Szukam teraz w myślach wbrew swoim poglądom osobę ze świata osób atrakcyjnych fizycznie i wciąż uważam, że to z Panią Wellman poszedłbym na kawę :- ) Z inną osobą o podobnej wrażliwości również.  Tak więc wszystko zależy od tego, kogo autorka spotka na swej drodze.

A gdyby pani Wellman miała z wymienionych cech tylko wrażliwość społeczną? ; )


Ludzie to złożone jednostki i zazwyczaj na wrażliwości społecznej się nie kończy :- ) Ważne, by mieć też taką cechę, która pomaga to wszystko w człowieku utrzymać i ocalić.

Na kolację ze śniadaniem raczej bym nie zasługiwał :- ) Ale lubię słuchać mądrych ludzi.

Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-08 19:37:17)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Sądzę, że na kawkę ze śniadaniem też niejeden z Wellmam by się wybrał.
Miałam kilka razy w życiu sytuację, że zwrócono na mnie uwagę gdy najmniej mi na wyglądzie zależało. Ale byłam w dobrym nastroju, wyluzowana, uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona. A zdecydowanie nie jestem typem wymuskanej i "zrobionej" od stóp do głów kobiety.

To samo mi się przytrafiło parę razy. wink

Dziś już wiem, że komu mam się spodobać, to się spodobam.
Moim wzorem zdrowej oceny i asertywności jest młodsza z dwóch sióstr. Opowiedziałam jej kiedyś, jak miło mi było gdy internetowy znajomy napisał mi: "Fajna babeczka z Ciebie". Siostra stwierdziła, że nigdy sobie nie zawracała głowy zastanawianiem się, czy jest fajną, czy niefajną babeczką. Po prostu żyje.
Mnie do takiej postawy coraz bliżej, a nie zawsze tak było. Żeby jednak do tego dojść, potrzebowałam paru "głasków" od otoczenia. Tyle że jeśli kobieta jest totalnie zafiksowana na sobie, swoim krzywym nosie czy piegach, nie widzi głasków lub im nie dowierza.

41

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Dziś już wiem, że komu mam się spodobać, to się spodobam.
Moim wzorem zdrowej oceny i asertywności jest młodsza z dwóch sióstr. Opowiedziałam jej kiedyś, jak miło mi było gdy internetowy znajomy napisał mi: "Fajna babeczka z Ciebie". Siostra stwierdziła, że nigdy sobie nie zawracała głowy zastanawianiem się, czy jest fajną, czy niefajną babeczką. Po prostu żyje.
.

I tak trzeba smile

gg 48623644

42 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-08 19:32:02)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Taki przykład z własnego podwórka: rozmawiałam kiedyś z sąsiadem. Nie zamierzałam zresztą, bo był zdrowo "narąbany", ale usiadłam na ławce w parku, a on się przysiadł. Żalił się trochę na swoją partnerkę. Ja po jeździe rowerem byłam rozczochrana i zgrzana upałem, ubrana wygodnie, a więc jakieś portki i koszulka. W pewnym momencie spojrzał na mnie uważniej i stwierdził, że jestem ładna, a zaraz potem, że zaj...ście się ze mną rozmawia.
Kilka takich sytuacji przekonało mnie, że mogę się podobać i wzmocniło moją samoocenę, która też kiedyś mocno szwankowała.
Warto wyjrzeć poza czubek własnego nosa i zwrócić uwagę, czy aby na pewno mają o mnie takie złe zdanie jak ja sama o sobie. Na ogół właśnie my sami jesteśmy swoimi najokrutniejszymi sędziami.

43

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Krzyś321 napisał/a:

Ludzie to złożone jednostki i zazwyczaj na wrażliwości społecznej się nie kończy :- ) Ważne, by mieć też taką cechę, która pomaga to wszystko w człowieku utrzymać i ocalić.

To drugie zdanie stwierdzenie bardzo mi się podoba.
Co może być taką cechą?

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

44 Ostatnio edytowany przez undisclosed (2019-02-08 20:37:13)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Zdziwiłam się, gdy kilka z Was uznało L. za brzydką, bo dla mnie to jest własnie typowy przykład przeciętnej kobiety, czyli takiej która nie ma zjawiskowej urody, ale też w życiu bym nie powiedziała, że patrzenie na nią jest w jakiś sposób niekomfortowe, nieprzyjemne. To jest dla mnie właśnie definicja kobiety o przeciętnej urodzie. Zawsze mnie dziwi jak ktoś "daje lasce 5/10" i znaczy to że jest po prostu brzydka jak noc, choć logika by wskazywała że jest po prostu przeciętna...  Nie rozumiem tej "skali". Ja się czuję znacznie brzydsza od wspomnianej L. i często zastanawiam się czy mój wygląd nie jest przypadkiem nieprzyjemny dla oka, a wtedy bycie niewyróżniającą się i przeciętną wydaje się bardzo atrakcyjną perspektywą...

Pojawiły się też głosy, że bycie w związku nie powinno być decydujące dla samooceny. W teorii nie sposób się z tym nie zgodzić, ale w praktyce przecież każdy wie, jak działają pozytywne wzmocnienie od ukochanego faceta... Zmierzając do sedna, w moim poście chodziło mi o bardzo konkretną potrzebę - poczucia, że jest się atrakcyjną DLA FACETÓW (nie tylko dla samej siebie!), potrzebę bycia podrywaną (nie mówię że non stop, ale przynajmniej kilka razy w życiu). Jeśli nigdy nie dostajemy od facetów takich informacji zwrotnych, to co tak naprawdę można sobie pomyśleć? I przede wszystkim - co zrobić z taką potrzebą? Dla mnie totalnie abstrakcyjne jest, żeby facet podszedł do mnie i mnie poderwał, bo nigdy nie miałam takiej sytuacji, zawsze byłam "tą brzydszą koleżanką podrywanych dziewczyn" (nie znoszę tego określenia).  Nie jestem pewna czy jest tu osoba, która czuje bądź czuła kiedykolwiek tak samo...

Wiele z was pisało, ze ważny jest charakter oraz to, że jeśli kobieta jest zakompleksiona, to ani nie uwierzy w komplementy, a także zamęczy swoim zrzędzeniem każdego faceta. Zgadzam się z tym w 100%.  Miałam w swoim życiu na różnych etapach kilku bliższych kolegów, którzy chętnie mi się zwierzali, więc zakładam że nie byłam odpychająca jeśli chodzi o charakter ( to było zanim zostałam zgorzkniałą starą panną;-) ), ale dla żadnego faceta NIGDY nie byłam tą pierwszą opcją, a w zasadzie- nawet opcją...

Jak się nauczyć z tym żyć, że nikt nigdy nie powie mi: podobasz mi się, lubię w tobię to i to... Przygnębia mnie to...

45 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-08 21:30:43)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Undi, znam ten ból, że nie mnie proszą do tańca. Kiedyś zabolało mnie serdecznie, gdy okazało się, że pewien nieznajomy mężczyzna tylko dlatego zagadał do mnie na miejskiej imprezie, żeby zyskać pretekst do poderwania koleżanki, z którą byłam. Koleżanka, przyznać trzeba, ładna kobieta i do tego wesoła, rozgadana. Gdzie się, skubana nie ruszy, tam znajduje jakichś amatorów. Tamten mężczyzna jednak zawrócił jej w głowie, po czym bez słowa wyjaśnienia wycofał się ze znajomości. Doszłam do wniosku, że wolę może mniej zainteresowania, ale prawdziwszego, głębszego. Wolę uczciwą przyjaźń niż adoratora na 5 minut i uczciwą miłość, a nie atrapę. Koleżanka znalazła wreszcie to, czego szukała, jest z dobrym i bardzo w niej zakochanym człowiekiem, ale po drodze oberwała kilka guzów i pocałowała kilka żab.
Uznałam za wyzwanie nie uważać się za gorszą, bo trup męski nie ściele się pod moimi stopami. Staram się nie myśleć o porażkach. Stwierdziłam filozoficznie, że koleżanki niedoszły amant nie był po prostu dla mnie przeznaczony i opatrzność też wiedziała co robi, chroniąc mnie być może przed niepotrzebnym bólem. Staram się pamiętać o tych pozytywnych sygnałach, kiedy jednak spotykałam się z sympatią i zainteresowaniem, choćby tylko przelotnym. Nie muszę brać wszystkiego, co mi dają, ale jednak... dają. Jednak słyszę czasem, że jestem fajna dziewczyna, że można ze mną pogadać, że jestem zgrabna itd. I uwierzyłam, że ewidentne "usterki", których też nie jestem pozbawiona, nie mają większego znaczenia.

I, kurde, nigdy nie mów nigdy. Nie wierzę w to, że nikt nigdy na Ciebie nie zerknął z zainteresowaniem, ale może byłaś odwrócona plecami albo zatopiona w myślach, że nikt Cię nie chce smile

46

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Uznałam za wyzwanie nie uważać się za gorszą, bo trup męski nie ściele się pod moimi stopami. Staram się nie myśleć o porażkach. Stwierdziłam filozoficznie, że koleżanki niedoszły amant nie był po prostu dla mnie przeznaczony i opatrzność też wiedziała co robi, chroniąc mnie być może przed niepotrzebnym bólem. Staram się pamiętać o tych pozytywnych sygnałach, kiedy jednak spotykałam się z sympatią i zainteresowaniem, choćby tylko przelotnym. Nie muszę brać wszystkiego, co mi dają, ale jednak... dają. Jednak słyszę czasem, że jestem fajna dziewczyna, że można ze mną pogadać, że jestem zgrabna itd. I uwierzyłam, że ewidentne "usterki", których też nie jestem pozbawiona, nie mają większego znaczenia.

Piegowata ale teraz jesteś gotowa na związek?

gg 48623644

47 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-08 21:45:08)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

No, chyba nie bardzo, Ross, ale bardziej niż kiedyś smile
Ale też jakoś niespecjalnie mi na związku zależy. Niby chciałabym, ale życie singla nie jest wcale złe. Wsparcie w trudnościach zawsze gdzieś znajdę. Seks jest przereklamowany (och, chyba mnie na forum za te słowa zjedzą!) i można podstawowe potrzeby w tym zakresie realizować bez związku (kwestia wyznawanych wartości), mam z kim prowadzić głębokie i serdeczne rozmowy, mam przyjaciół do zwierzeń i dyskusji o sensie życia. Z samą sobą też coraz bardziej mi po drodze.
Więc właściwie co takiego niezbędnego mógłby mi dać związek? Fajnie jest iść przez życie z kimś naprawdę bliskim i kochanym, ale i bez tego jest całkiem dobrze. Ogólnie oczywiście, bo czy w związku czy bez nie z samych radości składa się życie.

48

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

No, chyba nie bardzo, Ross, ale bardziej niż kiedyś smile
Ale też jakoś niespecjalnie mi na związku zależy. Niby chciałabym, ale życie singla nie jest wcale złe. Wsparcie w trudnościach zawsze gdzieś znajdę. Seks jest przereklamowany

To Życzę Ci, aby ci się kiedyś trafił taki seks, ze zmienisz zdanie wink

Piegowata'76 napisał/a:

Więc właściwie co takiego niezbędnego mógłby mi dać związek? Fajnie jest iść przez życie z kimś naprawdę bliskim i kochanym, ale i bez tego jest całkiem dobrze. Ogólnie oczywiście, bo czy w związku czy bez nie z samych radości składa się życie.

A tak naprawdę to czego się boisz, że Ci to przeszkadza w byciu z kimś?

gg 48623644

49

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
niepodobna napisał/a:
Krzyś321 napisał/a:

Ludzie to złożone jednostki i zazwyczaj na wrażliwości społecznej się nie kończy :- ) Ważne, by mieć też taką cechę, która pomaga to wszystko w człowieku utrzymać i ocalić.

To drugie zdanie stwierdzenie bardzo mi się podoba.
Co może być taką cechą?


Ta cecha to wiara w siebie - taka dosłowna:)

50

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

No, chyba nie bardzo, Ross, ale bardziej niż kiedyś smile
Ale też jakoś niespecjalnie mi na związku zależy. Niby chciałabym, ale życie singla nie jest wcale złe. Wsparcie w trudnościach zawsze gdzieś znajdę. Seks jest przereklamowany

To Życzę Ci, aby ci się kiedyś trafił taki seks, ze zmienisz zdanie wink

Piegowata'76 napisał/a:

Więc właściwie co takiego niezbędnego mógłby mi dać związek? Fajnie jest iść przez życie z kimś naprawdę bliskim i kochanym, ale i bez tego jest całkiem dobrze. Ogólnie oczywiście, bo czy w związku czy bez nie z samych radości składa się życie.

A tak naprawdę to czego się boisz, że Ci to przeszkadza w byciu z kimś?

Ross, spróbuję zwięźle. To jest temat, który długo wałkowałam na forum, szukając odpowiedzi.
Boje się nieszanowania moich granic, również tych fizycznych. Nieliczenia się z moją potrzebą bezpieczeństwa i budowania zaufania. Mam wrażenie po tych kilku czy kilkunastu spotkaniach, które odbyłam, że standardem dziś jest zupełnie co innego niżbym chciała. Dziś, a może zawsze? Że jestem z jakiejś zupełnie innej planety.
Nie jestem nieśmiałą, zahukaną myszką, ani "cnotliwą Zuzanną", ale chcę budować relację w zgodzie z sobą. Faceci (tak wiem, nie wolno generalizować) mają to w nosie.
Moje ostatnie spotkanie z facetem poznanym przez internet, to była przyjemność i komfort. Szkoda tylko, ze z wygladu niemal jak mój tatuś.
A pisząc, że seks jest przereklamowany miałam na myśli nie związane z nim doznania, ale znaczenie, jakie się mu przypisuje. Aczkolwiek niestety, miałam okazję się przekonać, że istnieje i taki, który nic albo prawie nic nie ma wspólnego z przyjemnością.

51

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Boje się nieszanowania moich granic, również tych fizycznych. Nieliczenia się z moją potrzebą bezpieczeństwa i budowania zaufania. Mam wrażenie po tych kilku czy kilkunastu spotkaniach, które odbyłam, że standardem dziś jest zupełnie co innego niżbym chciała. Dziś, a może zawsze? Że jestem z jakiejś zupełnie innej planety.
Nie jestem nieśmiałą, zahukaną myszką, ani "cnotliwą Zuzanną", ale chcę budować relację w zgodzie z sobą. Faceci (tak wiem, nie wolno generalizować) mają to w nosie.
Moje ostatnie spotkanie z facetem poznanym przez internet, to była przyjemność i komfort. Szkoda tylko, ze z wygladu niemal jak mój tatuś.
A pisząc, że seks jest przereklamowany miałam na myśli nie związane z nim doznania, ale znaczenie, jakie się mu przypisuje. Aczkolwiek niestety, miałam okazję się przekonać, że istnieje i taki, który nic albo prawie nic nie ma wspólnego z przyjemnością.

Myślę, że masz całkiem rozsądne "wymagania" a i pewnie przeszłaś parę niefajnych doświadczeń, co Ci na pewno sprawy nie ułatwia. Myślę też, że dobrz, że jesteś tego świadoma, a to już coś.

gg 48623644

52 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-08 23:15:19)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

A ja bym się serio zastanowił, czy to "szanowanie granic i budowanie zaufania" nie prowadzi aby do tego, że nie ma chemii. A po chłopsku ujmując, brak nacisku na seks właśnie, czyli to "szanowanie" najwięcej tym facetom ujmuje. To tak odnośnie cytowanego wyżej posta Piegowatej. I tak w koło może być, że ten fajny, ale coś nie zatrybiło, a ten mi się podoba, ale no nie, bo on zaraz seks, czy jakieś inne naciski...

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

53

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Burzowy napisał/a:

A ja bym się serio zastanowił, czy to "szanowanie granic i budowanie zaufania" nie prowadzi aby do tego, że nie ma chemii. A po chłopsku ujmując, brak nacisku na seks właśnie, czyli to "szanowanie" najwięcej tym facetom ujmuje. To tak odnośnie cytowanego wyżej posta Piegowatej. I tak w koło może być, że ten fajny, ale coś nie zatrybiło, a ten mi się podoba, ale no nie, bo on zaraz seks, czy jakieś inne naciski...

Burzowy, nie mów,  że Ci się podoba każda kobieta, z którą masz kontakt i z każdą z nich chciałbyś budować związek.

gg 48623644

54

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Ross, owszem miałam sporo złych doświadczeń. Byłam dzieckiem szykanowanym przez rówieśników, prześladowanym psychicznie i fizycznie zwłaszcza przez chłopców. W pewnym momencie swojego życia wycofałam się w swój bezpieczny świat. Ocknęłam się dość późno, zapragnęłam żyć normalnie i zdrowo, a wtedy okazało się, że to nie takie łatwe, że nie mam treningu, umiejętności, pewności siebie. Mozolnie odbudowywałam swoje życie i dziś jestem dumna, że taki kawał drogi pokonałam. Ale czasami przeszłość daje o sobie znać. Stwierdzam jednak, że coraz lepiej nad nią panuję.
Odważyłam się ostatnio uwierzyć, że wszystko ze mną w porządku i mam prawo do swoich odczuć oraz potrzeb, a to że ktoś tego nie rozumie, nie świadczy, że coś ze mną nie w porządku. Trudno mi jednak zaakceptować, że pewne sprawy nie są dla innych tak oczywiste jak dla mnie. Dlaczego mam jakiemuś facetowi tłumaczyć, że nie dam mu buziaka w tym momencie, bo wolę poczekać, aż się poczuję swobodniej? Dla mnie to elementarny savoir vivre, że nie spoufalam się zbytnio z kimś dopiero co poznanym. Mimo iż podobno jestem bezpośrednia.

55 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-08 23:33:39)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
rossanka napisał/a:
Burzowy napisał/a:

A ja bym się serio zastanowił, czy to "szanowanie granic i budowanie zaufania" nie prowadzi aby do tego, że nie ma chemii. A po chłopsku ujmując, brak nacisku na seks właśnie, czyli to "szanowanie" najwięcej tym facetom ujmuje. To tak odnośnie cytowanego wyżej posta Piegowatej. I tak w koło może być, że ten fajny, ale coś nie zatrybiło, a ten mi się podoba, ale no nie, bo on zaraz seks, czy jakieś inne naciski...

Burzowy, nie mów,  że Ci się podoba każda kobieta, z którą masz kontakt i z każdą z nich chciałbyś budować związek.

Burzowy, nawet jak jest chemia, to ona sama mi nie wystarczy. Dlaczego mam czuć się do czegokolwiek przymuszana? Chcę mieć prawo do decydowania o sobie.

56

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Ross, owszem miałam sporo złych doświadczeń. Byłam dzieckiem szykanowanym przez rówieśników, prześladowanym psychicznie i fizycznie zwłaszcza przez chłopców. W pewnym momencie swojego życia wycofałam się w swój bezpieczny świat. Ocknęłam się dość późno, zapragnęłam żyć normalnie i zdrowo, a wtedy okazało się, że to nie takie łatwe, że nie mam treningu, umiejętności, pewności siebie. Mozolnie odbudowywałam swoje życie i dziś jestem dumna, że taki kawał drogi pokonałam. Ale czasami przeszłość daje o sobie znać. Stwierdzam jednak, że coraz lepiej nad nią panuję.
Odważyłam się ostatnio uwierzyć, że wszystko ze mną w porządku i mam prawo do swoich odczuć oraz potrzeb, a to że ktoś tego nie rozumie, nie świadczy, że coś ze mną nie w porządku. Trudno mi jednak zaakceptować, że pewne sprawy nie są dla innych tak oczywiste jak dla mnie. Dlaczego mam jakiemuś facetowi tłumaczyć, że nie dam mu buziaka w tym momencie, bo wolę poczekać, aż się poczuję swobodniej? Dla mnie to elementarny savoir vivre, że nie spoufalam się zbytnio z kimś dopiero co poznanym. Mimo iż podobno jestem bezpośrednia.

Nic na siłę,  zwłaszcza w tym temacie.  To ma być przyjemność a nie zmuszanie się.  Chociaż wiesz co, może jakby to była odpowiednią osobą,  to byś nie miała takich rozterek,  tylko by się działo.  Sama byś chciala.
A przeżycia?  Każdy jakies ma , nie zawsze pozytywne,  wiadomo, jedenego bardziej los doświadczył a innego mniej. Zdjąć mi się,  że jest istotne, że wiesz już o co chodzi ich może być problemem.

gg 48623644

57 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-08 23:38:18)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Ross, niechby się działo szybciej czy wolniej. Tu nie chodzi o sztuczne granice. Tu chodzi o to, żebym miała do nich prawo, skoro ich w danym momencie potrzebuję. Chcę o sobie decydować, być wolnym człowiekiem.

58 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-08 23:38:17)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
rossanka napisał/a:

Burzowy, nie mów,  że Ci się podoba każda kobieta, z którą masz kontakt i z każdą z nich chciałbyś budować związek.

Nie, ale moja seksualność działa inaczej niż kobieca i nie ma co tu nawiązywać. I nie popadajmy w skrajności typu macanie. Natomiast Wasza chemia to jest właśnie odpowiednio wyrażana męska chuć... Patrzycie na facetów, z którymi wszystko ok, ale to nie to i jeszcze się nie zaczęłyście zastanawiać o co chodzi wink?

Piegowata'76 napisał/a:

Burzowy, nawet jak jest chemia, to ona sama mi nie wystarczy.

No chyba, że tak, ale to rzadkie myślenie w takim razie i popieram.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

59

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Ross, niechby się działo szybciej czy wolniej. Tu nie chodzi o sztuczne granice. Tu chodzi o to, żebym miała do nich prawo, skoro ich w danym momencie potrzebuję.

Przecież masz prawo,. Jak nie chcesz to granic nie opuszczasz. A jak chcesz, to to robisz. To zależy od Ciebie.

gg 48623644

60 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-09 00:07:06)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Ross, niechby się działo szybciej czy wolniej. Tu nie chodzi o sztuczne granice. Tu chodzi o to, żebym miała do nich prawo, skoro ich w danym momencie potrzebuję.

Przecież masz prawo,. Jak nie chcesz to granic nie opuszczasz. A jak chcesz, to to robisz. To zależy od Ciebie.

No, wlasnie, Ross, czesto mialam wrazenie, ze moje granice są ignorowane. Ale przyznaję, nie komunikowałam ich otwarcie.
Tylko - znowu powtórzę - dlaczego mam komunikowac elementarne sprawy? Toż to podstawa dobrego wychowania - nie całować i nie obściskiwać kogoś, kogo jeszcze wczoraj się nie znało. O kim sie nie wie, czy sobie tego zyczy. Kurcze, nie jestem przedmiotem!
Rozumiem, że można przelotnie dotknąć czyjego ramienia przepuszczając w drzwiach, wykorzystać np. podawanie czegoś, by spotkały się na chwile ręce, ale to na początek naprawdę wystarczy.
Z pewnym moim Sąsiaduniem, który zaczepił mnie kiedyś przez internet, od samego początku całujemy się na przywitanie i pożegnanie w policzek, ale to nigdy nie było nachalne. Gdybym się odsunęła, z pewnością by nie nalegał i za to go lubię. Akurat z nim zresztą z przyjemnością przeszłabym na wyższy level, ale jakoś nie wyszło, jesteśmy tylko dobrymi znajomymi.
Takich mężczyzn lubię - dających mi przestrzeń i trochę swobody.

61 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-10 21:10:22)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Hej, Ross smile Widzę, że się świecisz wink
Mały off-top zrobiłyśmy tu Autorce, aż mi trochę głupio.
Podsumowując dotychczasowe wypowiedzi, poczucie własnej wartości i związek to sprzężenie zwrotne (o ile prawidłowo operuję pojęciem, bo z fizyki zawsze byłam noga wink ) To też trochę jak z odwiecznym dylematem: co było najpierw? kura czy jajko?

62

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Hej, Ross smile Widzę, że się świecisz wink
Mały off-top zrobiłyśmy tu autorce, aż mi trochę głupio.
Podsumowując dotychczasowe wypowiedzi, poczucie własnej wartości i związek to sprzężenie zwrotne (o ile prawidłowo operuję pojęciem, bo z fizyki zawsze byłam noga wink ) To też trochę jak z odwiecznym dylematem: co było najpierw? kura czy jajko?

Jestem jestem,  czasem tylko czytam smile
Ano widzisz, te związki,  ja żaden ekspert nie jestem, takie mam tylko przemyślenia to je przedstawiam.

gg 48623644

63 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-10 21:11:14)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
rossanka napisał/a:

Ano widzisz, te związki,  ja żaden ekspert nie jestem, takie mam tylko przemyślenia to je przedstawiam.

Jako i ja smile

64

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Hej, Ross smile Widzę, że się świecisz wink
Mały off-top zrobiłyśmy tu Autorce, aż mi trochę głupio.
Podsumowując dotychczasowe wypowiedzi, poczucie własnej wartości i związek to sprzężenie zwrotne (o ile prawidłowo operuję pojęciem, bo z fizyki zawsze byłam noga wink ) To też trochę jak z odwiecznym dylematem: co było najpierw? kura czy jajko?

Czytałam cały wątek, i chociaż zrobił się offtop, to zwróciło moją uwagę to co pisałaś o stawianiu granic i o tym, że trudno znaleźć teraz kogoś z podobnym podejściem do twojego. Oczywiście nie znam Twojej historii, więc nie wiem co tak naprawdę się za tym kryje, ale zabrzmiało to znajomo. Odnoszę wrażenie, że teraz standardem jest całowanie się na drugiej randce i niewiele później seks. A ja tak po prostu nie potrafię. Najpierw miłość, potem seks. A mam wrażenie, że świat teraz działa zupełnie inaczej, czuję się niedopasowana, bo potrzebuję czasu (zapewne wynika to z małych doświadczeń ale też z tego, że kontakt fizyczny bez realnej bliskości nie jest dla mnie przyjemny, w ogóle... To poczucie nieprzystawania do obecnych standardów odbija się na moim poczuciu wartości, ale co mogę z tym zrobić? Bo przekraczanie tych granic wbrew sobie nie wydaje mi się rozsądne. Z drugiej strony przecież nie mogę całe życie czekać i liczyć na to, że spotkam kogoś z takim samym problemem... Zwłaszca jak ktoś wyżej zauważył - że faceci odbierają to jednak inaczej.

A z tą kurą i jajkiem, to bardzo trafne porównanie:)

65 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-12 13:31:21)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
undisclosed napisał/a:

przecież nie mogę całe życie czekać i liczyć na to, że spotkam kogoś z takim samym problemem...

Ależ możesz. Chociaż wcale nie musisz. Pytanie, czego chcesz.
Ja dawno sobie powiedziałam, że albo będzie mi z kimś po drodze, albo będę sama.
Ale przyznaję, miało to wpływ na moją samoocenę. Spotkałam się z kpiną, krytyką, negowaniem. Tak jak piszesz, miałam wrażenie, że coś ze mną nie tak i mam jakiś poważny problem ze sobą. W końcu poszłam po rozum do głowy: nie muszę być jak "wszyscy". Nigdy nie byłam standardowa i "pod linijkę", więc i w tej kwestii nie muszę.
Czy jeśli wszyscy wokół mnie lubią pizzę, też mam się do niej zmuszać, choć odbija mi się czkawką? No, hallo! - jak mawia mój brat.

Faktem jest, że gdy jednemu z moich ostatnich adoratorów (ach, "tłumy" ich były! big_smile ) otwarcie powiedziałam o swoich odczuciach, przyjął to najzupełniej normalnie i dostosował się bez marudzenia. Co nie znaczy, że nie próbował szczęścia, a i ja po tak otwartym postawieniu sprawy straciłam wiele ze swojej rezerwy ; poczułam się bezpieczniej i pewniej.
Mimo to powracam do poprzedniej kwestii: a czemu, kurczę, mam mówić o oczywistościach? I dlaczego faceci interpretuję opór jako brak zainteresowania?

66

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:
undisclosed napisał/a:

przecież nie mogę całe życie czekać i liczyć na to, że spotkam kogoś z takim samym problemem...

Ależ możesz. Chociaż wcale nie musisz. Pytanie, czego chcesz.
Ja dawno sobie powiedziałam, że albo będzie mi z kimś po drodze, albo będę sama.
Ale przyznaję, miało to wpływ na moją samoocenę. Spotkałam się z kpiną, krytyką, negowaniem. Tak jak piszesz, miałam wrażenie, że coś ze mną nie tak i mam jakiś poważny problem ze sobą. W końcu poszłam po rozum do głowy: nie muszę być jak "wszyscy". Nigdy nie byłam standardowa i "pod linijkę", więc i w tej kwestii nie muszę.
Czy jeśli wszyscy wokół mnie lubią pizzę, też mam się do niej zmuszać, choć odbija mi się czkawką? No, hallo! - jak mawia mój brat.

Faktem jest, że gdy jednemu z moich ostatnich adoratorów (ach, "tłumy" ich były! big_smile ) otwarcie powiedziałam o swoich odczuciach, przyjął to najzupełniej normalnie i dostosował się bez marudzenia. Co nie znaczy, że nie próbował szczęścia, a i ja po tak otwartym postawieniu sprawy straciłam wiele ze swojej rezerwy ; poczułam się bezpieczniej i pewniej.
Mimo to powracam do poprzedniej kwestii: a czemu, kurczę, mam mówić o oczywistościach? I dlaczego faceci interpretuję opór jako brak zainteresowania?

No właśnie  - ja mam ten problem, że przez poczucie niedostosowania zaczynam krytykować samą siebie, zamiast stanąć murem za swoimi potrzebami i tym jak czuję. Tyle że z drugiej strony wiem, że zbyt mocne obstawianie "przy swoim" może skończyć się tym, że będę do końca życia sama... Mam niskie poczucie własnej wartości i tak naprawdę nigdy nie wiem ile mogę oczekiwać, gdzie się dostosować, a gdzie nie warto...  Mam też poczucie, że jestem za stara na podchody jak u nastolatków, a z drugiej strony niestety znajduje w sobie własnie takie potrzeby, żeby wszystko było po woli... Mój ex pomimo że o tym wiedział, ciągle truł mi d..ę, przez co ciągle przekraczałam granice które wczesniej wydawały się nieprzekraczalne. I nawet teraz nie umiem tego ocenić. Z jednej strony samych doświadczeń nie żąłuję, z drugiej przeraża mnie że tak łatwo i szybko mu poszło... Właśnie sobie uświadomiłam, że postrzegam facetów jako tych, którzy chcą tylko jednego... i że nawet nie mam odwagi oczekiwać że mogliby chcieć być ze mną rownież dla mnie samej. Przykre jest to demaskowanie własnych wyobrażeń...

67 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-12 17:55:47)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

O kurde undisclosed to Ci powiem Twój ostatni post mnie zaskoczył. Powiem Ci tak, jestem facetem, co prawda w innym wieku i w innej sytuacji, ale kilka linijek, które napisałaś są mi tożsame!

No właśnie  - ja mam ten problem, że przez poczucie niedostosowania zaczynam krytykować samą siebie, zamiast stanąć murem za swoimi potrzebami i tym jak czuję.

Też takie uczucie miewałem... pół biedy jak jest dobrze i wszystko wychodzi, ale jak pojawiał się kryzys, to ta "inność" wydawała się niepotrzebnie zadręczać me myśli.

Tyle że z drugiej strony wiem, że zbyt mocne obstawianie "przy swoim" może skończyć się tym, że będę do końca życia sama...

I tu tak samo myślę, nawet komuś o tym powiedziałem dziś, ale ja to akceptuję. Nie narzekam na powodzenie, gdybym chciał mieć teraz kogoś na zasadzie byle był, to uczyniłbym to pewnie w ciągu kilku dni. I jestem pewien, że mimo wszystko u Ciebie może być podobnie.

Mam też poczucie, że jestem za stara na podchody jak u nastolatków, a z drugiej strony niestety znajduje w sobie własnie takie potrzeby, żeby wszystko było po woli...

A tego sam nie umiałbym lepiej wyrazić. Mnie osobiście denerwuje taki standardowy flirt, który notorycznie trzeba przeprowadzać. Wychodzi, jest ok, ale... nie czuję się wtedy jak ja sam. Trochę jak gdybym udawał, denerwuje mnie to. Denerwują i nudzą mnie gierki, to kręcenie... a jednocześnie CHCĘ dobrze kogoś poznać, a nie rach ciach i po sprawie. Tylko chciałbym to robić w normalny, ludzki sposób...A o to coraz trudniej, bo trzeba uwodzić, bo chemia i te sprawy, bleee. Może Tobie też o to chodzi?

Mój ex pomimo że o tym wiedział, ciągle truł mi d..ę, przez co ciągle przekraczałam granice które wczesniej wydawały się nieprzekraczalne. I nawet teraz nie umiem tego ocenić. Z jednej strony samych doświadczeń nie żąłuję, z drugiej przeraża mnie że tak łatwo i szybko mu poszło...

Wiesz, ale nie zwalaj wszystkiego na ex. To były Twoje decyzje jednak.


Właśnie sobie uświadomiłam, że postrzegam facetów jako tych, którzy chcą tylko jednego...

Nie tylko o facetach można tak myśleć wink.


i że nawet nie mam odwagi oczekiwać że mogliby chcieć być ze mną rownież dla mnie samej. Przykre jest to demaskowanie własnych wyobrażeń...

Na pewno takich było sporo, pytanie czy Ty byś na pewno ich chciała. Bo może jednak to ten potencjalny seks powoduje u Ciebie motylki, a Ci mentalnie ok wydawali się nudni. To częste...

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

68

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Mnie osobiście denerwuje taki standardowy flirt, który notorycznie trzeba przeprowadzać. Wychodzi, jest ok, ale... nie czuję się wtedy jak ja sam. Trochę jak gdybym udawał, denerwuje mnie to. Denerwują i nudzą mnie gierki, to kręcenie... a jednocześnie CHCĘ dobrze kogoś poznać, a nie rach ciach i po sprawie. Tylko chciałbym to robić w normalny, ludzki sposób...A o to coraz trudniej, bo trzeba uwodzić, bo chemia i te sprawy, bleee. Może Tobie też o to chodzi?

Ja mam ogólnie problem z randkami z osobami poznanymi w necie, w przeciwienstwie do randek z ludzmi, ktorych zna się chocby z widzenia z reala, gdy pierwsza iskra zainteresowania pojawia się jeszcze przed randką. A tak... idziesz na randkę jak na jakiś casting albo rozmowę o pracę, totalnie nie wiedząc czego się spodziewać. Ja np. nie mam innych możliwości w tym momencie, żeby kogoś poznać inaczej niż przez interent, ale panicznie boję się, że zobaczę w oczach faceta rozczarowanie. Marzy mi się randka, dlatego że ktoś mnie wybrał, a nie dlatego że byłam jedną z setek opcji na portalu randkowym...


Mój ex pomimo że o tym wiedział, ciągle truł mi d..ę, przez co ciągle przekraczałam granice które wczesniej wydawały się nieprzekraczalne. I nawet teraz nie umiem tego ocenić. Z jednej strony samych doświadczeń nie żąłuję, z drugiej przeraża mnie że tak łatwo i szybko mu poszło...

Wiesz, ale nie zwalaj wszystkiego na ex. To były Twoje decyzje jednak.

Jeśli tak to zabrzmiało to zupełnie nie takie miałam intencje. Absolutnie nie zwalam niczego na mojego ex, bo jestem jednak dorosłą kobietą i nikt mnie do niczego nie zmuszał. Raczej wybrzmiewa moje rozczarowanie samą sobą.


Na pewno takich było sporo, pytanie czy Ty byś na pewno ich chciała. Bo może jednak to ten potencjalny seks powoduje u Ciebie motylki, a Ci mentalnie ok wydawali się nudni. To częste...

Nie wiem, raczej nigdy nie czułam zeby faceci się mnę interesowali, chociaż jeśli mam być uczciwa nie mogę wykluczyć że w zasadzie zawsze podobali mi się faceci spoza mojej ligi, a wtedy łatwo nie dostrzec sympatycznego kolegi. Aczkolwiek nie wiem, żaden nigdy nie określił się wprost...

69

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

I dlaczego faceci interpretuję opór jako brak zainteresowania?

A jako co mają interpretować opór? Mają się domyśleć że to tylko tak na niby? Że czasem to nie oznacza nie a czasem że chcesz być brana siłą? Opór to opór po co się pchać tam gdzie idzie opornie ? Skoro inna bez oporów ? Za takie reakcje panów możesz podziękować paniom jednym co dają bez oporów i drugim które za dotknięcie bez pisemnej zgody zdolne są o gwałt oskarżyć.

Wszyscy siedzą przed tymi ekranikami i potem w relacjach bezpośrednich po prostu brakuje wyczucia i smaku .

undisclosed napisał/a:

Mój ex pomimo że o tym wiedział, ciągle truł mi d..ę, przez co ciągle przekraczałam granice które wczesniej wydawały się nieprzekraczalne. I nawet teraz nie umiem tego ocenić. Z jednej strony samych doświadczeń nie żąłuję, z drugiej przeraża mnie że tak łatwo i szybko mu poszło...

Lubimy o sobie dobrze myśleć panie lubią myśleć że są trudne do zdobycia i że to że trzeba się o nie starać podnosi ich wartość. Tyle że wiemy o sobie tyle na ile zostaliśmy wypróbowani. Jak jednemu łatwo poszło to kolejny może mieć pretensje że go mniej cenisz niż poprzedniego jeśli równie łatwo nie będzie.

Trudno by było spoglądać w lustro z myślą że jest się tak zdesperowanym że się na wiele zgodzi byle był ten budujący ego partner. Brak w tym wszystkim takiej hmm normalności.

70 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-13 09:49:43)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
uleshe napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

I dlaczego faceci interpretuję opór jako brak zainteresowania?

A jako co mają interpretować opór? Mają się domyśleć że to tylko tak na niby? Że czasem to nie oznacza nie a czasem że chcesz być brana siłą? Opór to opór po co się pchać tam gdzie idzie opornie ? Skoro inna bez oporów ? Za takie reakcje panów możesz podziękować paniom jednym co dają bez oporów i drugim które za dotknięcie bez pisemnej zgody zdolne są o gwałt oskarżyć. (...)

...panie lubią myśleć że są trudne do zdobycia i że to że trzeba się o nie starać podnosi ich wartość. Tyle że wiemy o sobie tyle na ile zostaliśmy wypróbowani. Jak jednemu łatwo poszło to kolejny może mieć pretensje że go mniej cenisz niż poprzedniego jeśli równie łatwo nie będzie.

I znowu stereotypy. A może by tak wyjść czasem, jak to mówią, ze swojej głowy?
Jestem przeciwna wszelkim "na niby". Właśnie z idiotycznych gierek biorą się nieporozumienia i przypisywanie innym swojego myślenia.
Opór jest w danym momencie. To, że ja dzisiaj nie mam na coś ochoty, nie znaczy, że za pół roku będzie identycznie. Nie wszyscy też są identyczni, nie na każdego mężczyznę otworzę się w jednakowym tempie i nie ma to nic wspólnego z wartościowaniem.

71 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2019-02-13 10:45:48)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Prawdziwie zainteresowany facet nie zniechęci się od razu po pierwszej oznace "oporu". Zależy jeszcze jak ten opór jest wyrażony. Faceci to zdobywcy, więc potrafią trochę "powalczyć" o kobietę,  której naprawdę chcą. I to nie jest stereotyp, tylko fakt.
Także,  Piegowata, to co się Tobie przytrafiło to nie jest norma. Nie ma co budować w oparciu o te incydentalne wydarzenia trwałych teorii. Po prostu facetowi nie zależało. Warto też czasem wyluzować i nie traktować każdego jak kandydata na męża, bo każdy  (nawet kobieta wink ) zasługuje na trochę przyjemności w życiu. Piszę to w kontekście określenia, że kobieta "dała" (obrzydliwe sformułowanie). Tak jakby sex był nagrodą dla faceta i był strasznym poświęceniem. To jest dopiero stereotyp!

72

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Właśnie z idiotycznych gierek biorą się nieporozumienia i przypisywanie innym swojego myślenia.
Opór jest w danym momencie. To, że ja dzisiaj nie mam na coś ochoty, nie znaczy, że za pół roku będzie identycznie. Nie wszyscy też są identyczni, nie na każdego mężczyznę otworzę się w jednakowym tempie i nie ma to nic wspólnego z wartościowaniem.

Jak dziś nie chcesz a za pół roku jednak chcesz to jak to inaczej interpretować jak nie gierkę? Jak facet bez werbalnego zachęcenia ma ten opór pozytywnie odbierać?

Sobie dajesz prawo różnych mężczyzn różnie traktować a przeszkadza Ci że nie wszyscy chcą czekać aż zmienisz zdanie?

Aga30 napisał/a:

Zależy jeszcze jak ten opór jest wyrażony. Faceci to zdobywcy, więc potrafią trochę "powalczyć" o kobietę,  której naprawdę chcą.

Tak dużo zależy od niuansów. Tyle że z doświadczenia widzę że jeden musi walczyć a innemu pani podaje się na tacy.

Aga30 napisał/a:

Tak jakby sex był nagrodą dla faceta i był strasznym poświęceniem. To jest dopiero stereotyp!

To jest bardzo zabawne bo potencjalnie panie mają z tego dużo więcej przyjemności i to wy powinniście na to nalegać a jest odwrotnie. Może za mało dobrych kochanków chodzi po świecie i to przez to.

73 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-13 12:47:49)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Ech, przepadł mi tak pracowicie zredagowany post. Frustrujące. Przez ten czas przybyło nowych wypowiedzi.
No więc, Aga, masz rację, że wiele zależy od sposobu wyrażania i komunikowania swoich potrzeb. Uczę się tego mocno przypóźno, ale zawsze to lepiej niż wcale.
Undi, sądzę, że większym problemem niż nasze potrzeby i granice jest właśnie lęk przed ich wyrażaniem, przed wykpieniem, niezrozumieniem, zranieniem i odrzuceniem. I tu akurat poprę Agę, że prawdziwie zainteresowanego faceta stać na odrobinę empatii i cierpliwości. Przecież nikt tu nie mówi o zwlekaniu latami z jakąkolwiek bliskością.
Ja ostatnio, z Panem Pomocnikiem, spróbowałam postąpić trochę inaczej niż dotychczas i jak najbardziej okazało się to pomocne i skuteczne. On zupełnie naturalnie odniósł się do moich komunikatów, a mnie puściły lody i skorupy, bo pozbyłam się stresu i napięcia. Było między nami tyle, ile chciałam, niczego nie żałuję, choć ostatecznie musiałam się z panem pożegnać (okazał się alkoholikiem i kombinatorem). Dobrze i komfortowo było mieć własne oraz cudze przyzwolenie zarówno na nie "nie", jak i na "tak".

74 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-13 13:50:37)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
uleshe napisał/a:

Jak dziś nie chcesz a za pół roku jednak chcesz to jak to inaczej interpretować jak nie gierkę? Jak facet bez werbalnego zachęcenia ma ten opór pozytywnie odbierać?

Sobie dajesz prawo różnych mężczyzn różnie traktować a przeszkadza Ci że nie wszyscy chcą czekać aż zmienisz zdanie?

Rozumiem, że werbalne komunikaty są ważne i potrzebne, ale czy trzeba być wybitnie inteligentnym, aby nie pchać się z łapami do kobiety pierwszy raz spotkanej? To naprawdę wymaga wykładów?

No i nikomu nie każę czekać. Jak nie chce czekać, niech spada. Nie boję się zostać sama.


uleshe napisał/a:

Tak dużo zależy od niuansów. Tyle że z doświadczenia widzę że jeden musi walczyć a innemu pani podaje się na tacy

.
No, przepraszam, dlaczego mam się podawać każdemu, kto mi to zaproponuje? I dlaczego mam się nie podać, jeśli przyjdzie i ochota? To raczej nie moja bajka, ale jak zechcę, to się podam na tacy i nikomu nic do tego.
No i jeszcze jedno: rozwój i ewolucja różnych, nie tylko damsko-męskich relacji to chyba najnaturalniejsza rzecz na świecie. Jakoś nie bardzo mam ochotę na przeskakiwanie wszystkich "schodków" naraz. Nie tylko o seks chodzi, ale choćby np. dzielenie się z nowo poznaną koleżanką rodzinnymi sekretami. Do wszystkiego się dojrzewa, choć oczywiście bywają sytuacje wyjątkowe.


Aga30 napisał/a:

Tak jakby sex był nagrodą dla faceta i był strasznym poświęceniem. To jest dopiero stereotyp!

Aga, nie o to mi chodzi. Zupełnie nie o to. Ja, do cholery (sorry, takie właśnie emocje towarzyszą mi, gdy o tym myslę ), też chcę mieć jakąś przyjemność, radość, a nie przymus.

75

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości
Piegowata'76 napisał/a:

Undi, sądzę, że większym problemem niż nasze potrzeby i granice jest właśnie lęk przed ich wyrażaniem, przed wykpieniem, niezrozumieniem, zranieniem i odrzuceniem. I tu akurat poprę Agę, że prawdziwie zainteresowanego faceta stać na odrobinę empatii i cierpliwości. Przecież nikt tu nie mówi o zwlekaniu latami z jakąkolwiek bliskością.

Tak, zdaję sobie sprawę, że dużo w tym właśnie lęku przed odrzuceniem. Z drugiej strony widzę jak łatwo zapominam o tym, że poważny facet miałby coś więcej do zaoferowania niż seks na 2-3 randce. Ale to już obnaża moje niskie poczucie własnej wartości - chyba sama nie wierzę, że ktoś "normalny" mógłby się mną zainteresować. I zobacz jaka to jest przepaść pomiędzy tym co czuję i czego potrzebuję (czasu, budowania bliskości etapami), a tym, na co w mojej marnej ocenie mogę liczyć... A wszystko co jest pomiędzy to właśnie ten lęk przed wyśmianiem, kwestionowanie słuszności własnych granic i poczucie zagubienia.

I jest to trochę takie błędne koło, bo przez niskie poczucie własnej wartości pewnie podświadomie przyciągałabym (gdybym bardziej próbowała) właśnie takich amantów, którzy na pierwszej randce koniecznie chcą sobie pomacać... Żeby było bardziej żałośnie - pomimo tego, że nie chciałabym przecież z takimi facetami się zadawać, to wcale nie zmniejsza mojego strachu przed wyśmianiem z ich strony. Przejmuje się opiniami ludzi, na których nawet mi nie zależy.

Chciałabym podnieść poczucie własnej wartości, a jednocześnie panicznie boję się, żeby nie mieć jej o gram za dużo niż "obiektywnie" by mi przyznano... Żeby broń Boże facet nie pomyślał, że ja uważam siebie za wiecej wartą niż jestem... Boże jakie to jest chore. Ale tak mam odkąd zaczęłam interesować się facetami.

76 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-02-13 17:39:41)

Odp: brak związku a poczucie własnej wartości

Undi, trochę czytałam o podnoszeniu własnego poczucia wartości. Zalecają zwracać uwagę  nawet na najmniejsze pozytywne drobiazgi ; mnie to pomagało. Ktoś mnie pochwalił za dobry obiad, koleżanka skomplementowała strój, dobrze mi poszło w pracy, a ten facet na ulicy obejrzał się za mną. I tak dalej. Chodzi o to, by zauważać takie rzeczy, bo "lubimy" się skupiać wyłącznie na negatywach. Bardzo dużo można o tym poczytać w internecie. To zaskakujące, jak wiele można znaleźć takich drobiazgów.
A poza tym, czy my nie za bardzo przejmujemy się, co kto o nas pomyśli? To mnie ma być dobrze. Póki nikogo nie krzywdzę, wszystko jest w porządku.
No i poczucie własnej wartości nie oznacza, że wielbię siebie bezkrytycznie i nie mam świadomości swoich wad.

Posty [ 39 do 76 z 87 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » brak związku a poczucie własnej wartości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018