rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 441 do 495 z 550 ]

441 Ostatnio edytowany przez After (2019-10-29 10:33:17)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Cześć Marek

W międzyczasie może nastąpić "otwarcie drugiego frontu walk", czyli rozpoczęcie sprawy "czyszczącej" finanse. Eks nie wie chyba jeszcze, że mój adwokat złożył już w sądzie dokumenty.

Wymieniłem drzwi w zamkach, po Wszystkich Świętych idę ją wymeldować.

Czekaj, czekaj
Zobaczysz co się będzie To co się w tej chwili dzieje to pikuś w porównaniu z tym co Ciebie czeka, gdy się o tym dowie big_smile
I wcale nie żartuję.
Musisz (w trosce o swoje interesy) kontakt z nią sprowadzić wyłącznie do poziomu Twój prawnik - jej prawnik.
Jesli chodzi o dziecko - wyłącznie kontakt telefoniczny z nagrywaniem rozmowy oraz SMS.
Przy kontakcie bezpośrednim -niestety tego nie da się uniknąć (dziecko) lub gdyby miała zamiar być w Twoim mieszkaniu - zawsze ze świadkiem, nigdy w cztery oczy!
Uprzedzałem, że będziesz miał akcje z jej strony.
Miałeś próbę - niebieska karta.
Ona jest gotowa na wszystko, podrapie się sama, pójdzie na obdukcję, policja i masz kłopoty murowane.
Każde spotkanie z nią - pełny monitoring (zapis wizji i dźwięku). Masz chyba jakichś sprawdzonych przyjaciół - wtedy możesz poprosić kogoś o pomoc. Jak komuś z nich nie będzie czas pasować, zawsze qrewnie możesz zakomunikować, że akurat zajęty będziesz i przesuń termin spotkania. To chyba dla Ciebie żaden problem?

Zawsze to tutaj podkreślam:To bezwzględna wwojna, na której jeńców się nie bierze.Inaczej :miękkie serce-twarda dupa.
Będziesz chciał być miłosierny, pójdziesz na ugodę, odbierze to jako Twoją słabość. I bezlitośnie wykorzysta.

Musisz być cały czas czujny i nie pozwól się zaskoczyć. Bądź zawsze o krok przed nią..

Póki co to tyle ode mnie
Pozdrawiam

Jakby co to jestem stuprocentowym mężczyzną smile
Zobacz podobne tematy :
Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, tak trzymać. Bądź twardy i nie daj się jej gierkom. Wiem, że potrzeba jest dużo siły, cierpliwości i opanowania w kontaktach z takimi furiatami i kłamcami, ale nie dawaj się w te głupie zaczepki.
After też dobrze Ci radzi. Miej zawsze świadków, najlepiej w ogóle niech nie przychodzi do domu, spotykaj się z nią na mieście. Nie pozwól jej na przejęcie kontroli. W sądzie, powiedziałabym o jej niestabilności emocjonalnej, może złóż wniosek o przebadanie jej u biegłego psychiatry? Czy składałeś wniosek o opinię z OZSS? Jak tak, to rozszerz właśnie o psychiatrę. W moim przypadku, sąd niestety odrzucił wniosek całkowicie, mimo że obie strony tego chciały, ale myślę że wypłynie to w apelacji.
Trzymajcie się!

443

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Z tym wymeldowaniem to prosto nie bedzie. Tam wyżej ktoś radzi, żeby pisać, że nie wiesz gdzie ona przebywa, mnie w analogicznej sytuacji prawnik poradził, by we wniosku o wymeldowanieznalazło się zdanie: "xxx w miejscu zameldowania nie przebywa od...., nie ma tu zadnych rzeczy osobistych a swoje centrum życiowe, z tego co mi wiadomo, przeniósł pod adres........ ."
Poradź się swojego prawnika co w Twojej sytuacji będzie lepszym rozwiazaniem.

444

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia i porady! Naprawdę BARDZO wiele to dla mnie znaczy.

Decyzje o wymianie zamków i wymeldowaniu eks podjąłem po kilkukrotnych konsultacjach z moim adwokatem. Na pewno nie podjąłbym "ot tak" takich decyzji - nie chcę dawać jej żadnych "przewag" w sądzie. Mój adwokat zasugerował mi, mniej więcej, to samo uzasadnienie, co to, o którym piszesz @kjim.

Wczoraj znowu byłem u mojej psycholog. Długo omawiałem z nią sytuację z weekendu i ostatniego tygodnia. Przyznam, że jej niezwykle kategoryczna ocena mojej byłej momentami budzi we mnie jakiś taki - nawet dla mnie dziwaczny - "sprzeciw". Niby się zgadzam z tym, co ona mówi, ale trudno mi przychodzi pogodzenia się z tym, że ja pewnych rzeczy nie widziałem latami, a ona dostrzegła je podczas kilku spotkań.

W każdym razie, radzi mi ograniczyć kontakty z eks do emaili, a ewentualne rozmowy "na żywo" lub telefoniczne zawsze nagrywać. Nie zawsze jest to możliwe, bo dynamika zdarzeń jest nieraz ogromna, a ja - na złość - założyłem w moim telefonie hasło, które muszę teraz wklepywać przy każdym uruchomieniu. Tak, wiem, że hasło można teoretycznie usunąć - ale nie w tym modelu. Jest to już "legendarnym" tematem licznych dyskusji na forach dla komórkomaniaków (ja, niestety, też zorientowałem się post factum).

445

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Kup dyktafon jakiś mały.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

446

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

W mojej historii pojawił się nowy "wątek". Parę dni temu, pod wieczór, odebrałem telefon od pana z Fundacji Obrony Praw Dziecka Kamaka. Szeptem, jakby proponował mi współpracę z Mosadem, poinformował, że moja eks złożyła u nich zawiadomienie, iż rzekomo utrudniam kontakty z córką. Pan "zachęcał" mnie do zajęcia stanowiska. Mój adwokat, słysząc o tym, stwierdził, że w całej karierze nie spotkał się z takimi dziwacznymi zachowaniami, jak te mojej byłej. Jak mogę bowiem utrudniać kontakty osobie, która autonomicznie podjęła decyzję o wyjeździe do innego miasta? Zdziwienie również budzi fakt, że podała "ot tak" moje dane osobowe jakiemuś obcemu facetowi, który ani nie ma kompetencji w naszej sprawie, ani też nawet nie widział mnie, czy naszej córki na oczy.

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, podałabym w wątpliwość czy to na pewno ta osoba, za którą się podała. Tacy ludzie, z takich urzędów, raczej pofatygują się osobiście, a nie dzwonią. Tym bardziej, w sprawach dzieci.
Może to był jakiś prywatny detektyw?
Twoja ex strzela sobie w kolano, koniecznie wystąp o badanie psychiatryczne dla niej.

448

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Im bliżej drugiej rozprawy, tym "ciekawiej" się robi. Pani Mama wink przyjechała z Krakowa. Tak, jak poprzednim razem, zażądała spotkań codziennie przez cały tydzień, po 3 godziny każdego dnia, w ogóle nie zważając na taki drobny fakt, jak szkoła córki. Po krótkiej i intensywnej potyczce, przystała jednak na środę i piątek po 90 minut. Na pierwsze spotkanie... spóźniła się półtorej godziny. Korki, pociąg, ble, ble, ble...

Wczoraj mój adwokat (po tym pierwszym spotkaniu już) zadzwonił, że dostał od adwokata mojej byłej... propozycję ugody. Że ona niby zrezygnuje z sądowej batalii o córkę i zgodzi się, żeby Mała mieszkała ze mną, jeżeli ja się zgodzę na to, aby spędzała 2 weekendy w miesiącu z córką "poza jej miejscem zamieszkania". Córka w to nie wierzy i mowi, że nigdzie nie będzie jeździć.

Przy drugim spotkaniu, córka po 10 minutach zadzwoniła, żebym ją zabrał. Spokojnie, ale stanowczo wyjaśniłem jej, że się umówiliśmy i tak zostanie. Kiedy przyjechałem po spotkaniu, dowiedziałem się od niej kilku rzeczy. Na przykład, córka twierdzi, że mama powiedziała jej, że "albo przyjedziesz do mnie na 24, 25, 26 grudnia albo nie będzie żadnej ugody". Mama mówiła również (wg córki) że "musisz przyjechać, bo inaczej ja mogę w każdej chwili taką ugodę wycofać." Generalnie, córka jest przestraszona i zdezorientowana, bo chce mieszkać ze mną, nie chce jeździć ani do matki mojej eks (prawie 600km w jedną stronę), ani do Krakowa do mamy i jej chłopaka (ponad 400km w jedną stronę), ma natomiast poczucie (wytworzone przez matkę) pewnej "omnipotencji" mamy - matka  zaszantażowała Małą, że albo będzie robić to, czego ona chce, albo "nici z mieszkania z tatusiem".

Moja była w wysłanych mi SMS-ach twierdzi, że córka kłamie i znowu wraca do swojego stałego motywu: "Opamiętaj się! Kiedy ty zaczniesz inaczej patrzeć? To twoja wina, robisz krzywdę dziecku, chory, zgorzkniały człowieku", itd., itp. Umówiliśmy się wcześniej (również po "ciężkich bojach"), że ze względu na szkołę córki i zbliżający się koniec półrocza, Mała spotka się z mamą 2 razy po 90 minut, w środę i piątek - tak, jak orzekł sąd. Ale dzisiaj o 21:00 eks znowu zadzwoniła i namawiała córkę na spotkanie jutro albo w niedzielę albo w następnym tygodniu. Wcześniej mówiła jej, że dzisiaj wyjedzie - teraz wygląda na to, że ktoś ją przekonał, aby została do rozprawy.

Córka mówi, że kiedy tłumaczyła (niespełna 11-latka!!!) matce, że przecież jak miałaby po szkole w piątek jechać ponad 400 albo prawie 600 km pociągiem w jedną stronę, a potem jeszcze wracać w niedzielę, to to jest kompletnie bez sensu, to matka jej podobno odpowiedziała: "Po drodze się możesz uczyć"...

449

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku , sam wiesz jaki dzieci mają , program szkolny ,kopa nauki , dla mnie to nie zrozumiałe co ta kobieta jeszcze próbuje wymyślić . Córka potrzebuje stabilizacji i spokoju a nie nauki w pociągu . Może jeszcze ma sama podróżować ? Nic na siłę , nie chce to nie , ma być z Tobą tak jak chce , tak jak czuje się szczęśliwa , matka wybrała inaczej wiec niech się sama dostosuje do widzeń . Te wszystkie szantaże zbieraj na sąd ostateczny , mam nadzieję , że uda wam się w końcu zyskać spokój .

450 Ostatnio edytowany przez Rafał Poznań (2019-12-07 13:20:50)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku podpierając się swoim doswiadczeniem- dzieciaki ze mną i bardzo zle relacje matki z corka po rozstaniu- powiem krotko. Wyluzuj.
Przestań się nakręcać ,bawić w wyznaczanie jakiś dat i terminów. Wszelkie decyzje co do kontaktów zostaw dziecku. Ona sama wie co dla niej dobre i czego chce. A jak nie chce to nic na siłę. Z byłą nie wdawaj się w  absolutnie żadnej dyskusję spław ja komunikując że wszystkie decyzje są w ręku dziecka i Ty niczego nie będziesz utrudniał ale też nie będziesz pomagał zmuszając dzieciaka. Dziecku zapewnij opiekę psycho. I to wszystko. Bo na razie to sam nekrecasz ten cyrk. Siebie , dziecko i matkę i tylko Ty na tym tracisz.
Ta sytuacja rozwiąże się sama ale potrzeba na to czasu...przerobiłem taki sam temat z córką w podobnym wieku. Po roku problem sam się rozwiązał. Córka widuje się z matką bez emocji ale z dużym dystansem.
A ja mam spokój...
Wiem że niektórym matka może się nie mieści w głowie że kontakty nie wymagają ram czasowych dat i godzin...ale dla mnie dziecko to nie rzecz którą można przenosić jak dorosłym pasuje.

451

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Sorry, Rafał, ale... nie bardzo rozumiem. Ja nakręcam ten cyrk? W jaki sposób niby? Gdzie niby to ja się bawię w wyznaczanie dat i terminów?  Chyba nie do końca dokładnie prześledziłeś moje wypowiedzi, bo ja niczego takiego ani nie robiłem, ani nie robię.

Jak dotąd, starałem się po prostu przestrzegać orzeczenia sądu. I tyle. Reszta to kwestia nie moich, ale mojej byłej jazd i ciągłych, co chwila nowych, "pomysłów", zmian, zamian, cudowania w za każdym razem inną stronę.

Gdzie ja niby tu wyznaczam/wyznaczałem jakieś daty/terminy? Jestem za to od kaprysu do kaprysu "atakowany" przez byłą jej takimi albo innymi "koncepcjami". Jakoś, czasem przynajmniej, muszę odpowiadać, bo inaczej zarzuci mi w sądzie, że nie może ze mną nawiązać - mimo prób - kontaktu i że utrudniam jej komunikację z córką.

I nie do końca mogę jej oświadczyć, że "wszystkie decyzje są w ręku dziecka" - z prawnego punktu widzenia wcale tak nie jest.

I na koniec - Twoja była mieszka 600km od Ciebie..? Bo to JEST jednak poważny problem logistyczny do rozwiązania - prędzej, czy później. I żadne sądowe ogólniki nic tu nie dadzą.

452

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, postępujesz dokładnie według tego samego schematu przez cały czas, i jesteś zaskoczony i sfrustrowany tym, że ciągle masz takie same efekty.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

453 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-12-07 23:11:42)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Możesz rozwinąć, Isabella? Jaki wg Ciebie "schemat" miałbym przyjąć, jeśli nie opieka nad córką i postępowanie zgodne z orzeczeniem sądu?

EDIT: Dzisiaj, pomimo telefonu po 21:00, już po wczorajszym spotkaniu, i mocnego nalegania, żeby córka zgodziła się również dzisiaj spotkać z mamą, moja była już w ogóle się do córki nie odezwała. Nie zadzwoniła ani razu. Nie wiem - może jednak zwinęła się "back to Cracow", bo nie "napadła" na mnie, kiedy byłem na spacerze z psem, jak ostatnio - kilka tygodni temu.

454

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Możesz rozwinąć, Isabella? Jaki wg Ciebie "schemat" miałbym przyjąć, jeśli nie opieka nad córką i postępowanie zgodne z orzeczeniem sądu?

Miałam na myśli schemat postępowania z ex, nie schemat zgodny z orzeczeniem sądu.
Rozumiem Twoje pobudki, i rozumiem z czego to wynika, ale ta kobieta w żaden sposób nie spotyka się z konsekwencją swojego postępowania.
Jak się umawiacie - to się umawiacie. I jeśli ona - niezależnie od powodu - spóźnia się półtorej godziny i nie poinformuje Ciebie o tym, wyszłabym z założenia, że spotkanie nie jest już aktualne i pani pocałowałaby mnie w klamkę.

Zalew obraźliwych smsów, to tylko kolejny trick w jej niezbyt czystej grze. Powinieneś był dawno to uciąć, informując ex, że z powodu prześladowania i stalkowania Ciebie, zmuszony jesteś zablokować jej numer, a wszelkie ustalenia dotyczące spotkań z córką - przenieść na drogę mailową.
Ty pokornie odbierasz telefony, pozwalasz jej spóźniać się, przyjeżdżać kiedy chce, zmuszasz córkę do spotkań z nią, cierpliwie wysłuchujesz tych wszystkich idiotycznych zarzutów - a ona - reaguje tak, jak dotychczas - totalną samowolką.

Zachowujesz się dojrzale, odpowiedzialnie i uczciwie, ale nie masz do czynienia z przeciwnikiem, który byłby na podobnym poziomie.
Jaki był powód tego, że wymagałeś od córki, aby odbyła spotkanie z mamą do końca, mimo że tego nie chciała?
Dodatkowo widzisz, że w trakcie tego spotkania była szantażowana i zastraszana przez matkę, co będzie miało naprawdę przykre i długofalowe skutki dla małej.
Moim zdaniem absolutnie powinieneś nawiązać do tej sytuacji, korzystając ze sposobu, który pozostawi po sobie ślad - takiego jak email, lub wiadomość smsowa. To powinno zostać jasno powiedziane i podkreślone, że sprawy dotyczące ugody sądowej to sprawy między Wami i stanowczo nie życzysz sobie, aby córka była tym straszona. Dodatkowo taka wiadomość, to kolejny argument dla Ciebie i dowód dla sądu.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

455

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Czy nie spotyka się z konsekwencjami swojego postępowania..? Trudno mi powiedzieć, bo nie siedzę w jej głowie - ale pewnie i tak, i nie.

To, że nie postępowałem do tej pory w pewnych sytuacjach jakoś może szczególnie kategorycznie, wynika w dużej mierze z "taktyki", którą zasugerował mi adwokat. W skrócie: ja realizuję sumiennie ugodę i orzeczenie sądowe, wykazuję dobrą wolę zgadzając się (właśnie pomimo różnego rodzaju zaczepek ze strony eks) na zmiany terminów, godzin, miejsc spotkań, itd., ona z kolei - postępując tak, jak postępuje - sama wskazuje sądowi (miejmy nadzieję), kto jest stroną działającą agresywnie, zaczepnie i, przede wszystkim, egoistycznie.

Pewne granice jednak postawiłem - chociażby informując ją, mniej więcej, o czymś takim, o czym piszesz odnośnie telefonów. Odebrałem ostatnio raz lub dwa, ale tylko po to, żeby mi nie mogła zarzucić, że całkowicie "uniemożliwiam" jej kontakt w chwili, kiedy córka niechcący utopiła swoją komórkę i trzeba ją było oddać do naprawy. Na więcej już jej nie pozwalam - kiedy zaczęła do mnie krzyczeć, od razu jej powiedziałem, że w ten sposób nie będziemy rozmawiać, podziękowałem i rozłączyłem się.

Co do ostatniego spotkania z córką, czy też w ogóle kwestii spotkań "na żądanie" mojej byłej od chwili, kiedy się wyprowadziła kilkaset kilometrów stąd, kieruję się również poradami adwokata oraz psychologów. Psychologowie - w dużym skrócie - twierdzą, że dobrze byłoby, gdyby córka miała "jakiś", nawet "kiepski", ale "jakiś" kontakt z mamą. Wg nich, całkowite "odcięcie" tego kontaktu, o ile matka nie wykazuje jednoznacznie patologicznych zachowań, w przyszłości może mieć negatywne skutki dla dziecka. I dlatego ja nie chcę właśnie Małej od matki "izolować" - może nieudolnie, ale dążę jakoś do choćby właśnie "kiepskiej, ale jakiejś stabilizacji" w ich kontaktach. Dlatego nie mam nic przeciwko ich okazjonalnym (w tej chwili) wyjściom do galerii handlowej albo kina. To rozwiązanie, teoretycznie, dosyć bezpieczne - w przypadku galerii, córka i tak skupia się na oglądaniu ciuchów, itp. (a - sądząc na podstawie jej relacji - matka również), a w kinie ogląda film i tyle. Kiedy doszło do spięcia - jak ostatnio - pomyślałem, że lepiej będzie, jeżeli pokażę córce, iż to nie ona o wszystkim decyduje, ale że powinna również respektować ustalenia rodziców. Tak mi radzili psychologowie - z kilku powodów, m.in. aby - jak mówią - nie doszło u dziecka do całkowitego zaburzenie hierarchii i zatracenia autorytetu rodzica (czy jakoś tak). Adwokat mówi mniej więcej tak: musi pan się starać, żeby dziecko respektowało ustalenia rodziców, ponieważ inaczej w sądzie zarzucą panu brak kompetencji rodzicielskich.

456 Ostatnio edytowany przez 12miecio12 (2019-12-09 13:59:08)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku twoje opanowanie, spokoj to dla twojego dziecka fundamenty domu jaki razem tworzycie, staraj sie, bo tylko to daje dziecku poczucie stabilnosci, jej szamotanie, gwaltowne zachowania musi sie spotkac z twoim opanowaniem I spokojem

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

457

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Mam "chwilę oddechu" tuż przed Wigilią, więc opowiem, co się wydarzyło. Odbyła się druga rozprawa (pierwsza była w kwietniu, drugą przekładano dwukrotnie - decyzje sądu wynikające ze spraw organizacyjnych). Sprawę - jak już chyba wspominałem - po mężczyźnie-sędzim ok. 40-ki przejęła sędzia-kobieta ok. 70-ki i... różnica była kolosalna. Nie tyle w faworyzowaniu którejś ze stron, ile w aroganckim stosunku do nas obojga (sędzia pozwalała sobie na uwagi i "żarciki" zupełnie nie na miejscu w kontekście powagi sprawy). Świadkowie obu stron zostali zwolnieni na początku rozprawy, ponieważ moja była wyszła jednak ostatecznie z propozycją ugody i nie było sensu ich przesłuchiwać. Eks zaproponowała (w skrócie), że zgodzi się na umorzenie sprawy i ustalenie zabezpieczenia miejsca zamieszkania dziecka każdorazowo przy ojcu, jeżeli ja przystanę na jej warunki "harmonogramu spotkań" z córką. Na początku chciała, żebym w dwa weekendy miesiąca przywoził córkę do niej (a właściwie chyba do jej faceta, bo mieszka u niego) do Krakowa w piątek do 20:00 i zabierał ją z Krakowa z powrotem w niedzielę. Oczywiście odrzuciłem tę absurdalną propozycję. No i zaczęło się - dwie godziny mniej lub bardziej idiotycznych żądań i sugestii, przeplatanych właśnie "ciekawymi" uwagami pani sędzi (np. kiedy usiłowałem tłumaczyć, że ponad 400km cztery razy w miesiącu dla chodzącej do piątek klasy 11-latki, biorąc pod uwagę również to, że ja pracuję na etacie + prowadzę własną działalność gospodarczą, mam psa, akwarium, którymi podczas mojej nieobecności nie bardzo ma się kto zająć, mój "nieidealny" stan zdrowia (normalnie funkcjonuję, ale nadmierne forsowanie się nie jest w moim przypadku jednak wskazane), itd., powiedziała: "To weźmie pan pieska i pozwiedzacie sobie Kraków - to piękne miasto").

Widząc, co się dzieje, mój adwokat w końcu zaproponował mi pomysł pewnego kompromisu. Nie przeszedł w takiej dokładnie formie, w jakiej oczekiwaliśmy, ale zdecydowałem się - póki co - przyjąć to co znalazło się ostatecznie "na stole", ponieważ niewykluczone, że "wesoła" pani sędzia wymyśliłaby coś naprawdę dokuczliwego, gdybym "postawił się na beton".

No i stanęło na tym, że od teraz do maja, moja była ma w dwa weekendy w miesiącu przyjeżdżać jednak do naszego miasta, z prawem do spędzenia czasu z córką w piątek od 20:00 do niedzieli do 13:00. Ona już nie ma tutaj żadnego swojego lokum, więc nie jest w ugodzie określone, gdzie (o ile w ogóle) miałaby nocować z córką poza naszym domem. Na sali sądowej powiedziała: "U przyjaciółki".

Od maja ma być tak: jeden weekend nadal jak wyżej, a trzeci weekend ja mam przywieźć córkę do Krakowa do 20:00, a moja była ma ją z kolei odwieźć w niedzielę do 20:00.

Taki to zapadł "salomonowy wyrok", a właściwie przyklepana sądownie ugoda, a sprawę umorzono z postanowieniem, że córka na stałe przy mnie.

Jak to będzie "w praniu", zobaczymy. Pierwszą próbkę już miałem w miniony weekend. W środę Mała zachorowała. Była zażądała przesłania zdjęcia z zaświadczeniem lekarskim o odbytej wizycie i diagnozie. Zrobiłem to. Mała miała 39 stopni, ostre zapalenie gardła i uszu, a starsza pani pediatra, do której praktycznie od urodzenia córki zawsze razem z eks chodziliśmy, kiedy usłyszała o zaświadczeniu, zbierała szczękę z podłogi.

Córka w ogóle nie chciała (i na razie nadal nie chce) słyszeć o żadnych noclegach poza domem, nie wspominając o jeżdżeniu do Krakowa. Moja była chciała (zgodnie z przysługującym jej prawem) przyjechać do córki w miniony weekend, ale... zażądała noclegu u nas w domu. Odmówiłem, uzasadniając głównie tym, że ugoda sądowa tego nie przewiduje, a poza tym nasyłała na mnie bezpodstawnie policję, MOPS, etc., mówiła i mówi o mnie i do mnie rzeczy po prostu straszne, od roku mieszka gdzie indziej, więc bez wygłupów. Poinformowałem ją również, że w drodze do niej jest pozew w sprawie o zniesienie współwłasności mieszkania - odniosłem wrażenie, że ta akurat informacja ją mocno zaskoczyła.

No i przyjechała. W piątek wieczorem córka nie chciała się z  nią w ogóle widzieć. Ja zająłem pozycję możliwie neutralną, tłumacząc córce warunki ugody (zgodnie z zaleceniem sędzi), wyjaśniając, że mama ma prawo do spotkań i powinna z nią utrzymywać kontakt, ale bez 'wchodzenia głębiej'. W końcu ustaliły, że spotkają się u nas, w pokoju Małej, w sobotę późnym popołudniem. W skrócie: po godzinie "spotkania" (przy drzwiach zamkniętych - żeby nie było, że ja "ingeruję"), Eks wyszła rycząc, a Mała za nią cedząc głośno: "Idź już, nikt cię tu nie chce!". Masakra. Później córka pokazała mi prezenty od matki i dziadków oraz cioć ze strony matki, powiedziała, że nie rozumie "dlaczego ty jej tak bronisz" i kilka podobnych rzeczy i w zasadzie temat ucichł. Następnego dnia (w niedzielę) już się nie spotkały. Dzisiaj był telefon od matki z pytaniami o samopoczucie, itp.

458

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Brawo Marek. Najwazniejsze masz (miejsce zamieszkania córki przy Tobie). A z tymi "widzeniami" to uwierz, nie jest jeszcze tak najgorzej. Nie macie rozerwanych /podzielobych świat, ferii, wakacji, chociaz jutro sie okaże, ze mama tego nie przewidziała/zapomniała i Wigilia bez dziecka ją zaboli.  Będzie jeszcze o to robic jazdy. I pamietaj, ze kazdy wyrok czy ugodę mozna probowac zmienic, jesli dziecku nie bedzie to odpowiadac lub bedzie dla dziecka za duzym obciazeniem. Póki co , życzę spokojnych świat. Zdrowia dla Was i cierpliwości, wszystko się ułoży.

459

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku , córka jest z Tobą , to teraz jest naj . Młoda ma za złe wcześniejsze postępowanie matki wobec niej , i Ciebie . Emocje muszą wybrzmiec we wszystkich , na to potrzeba czasu. Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia  dla was , bez nerwów i szarpaniny.

460 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-12-24 23:58:22)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie wiem, czy to święta pogłębiają we mnie ból i smutek, ale chwilami trudno to wytrzymać, mimo, że mija już prawie dokładnie rok, od kiedy się ten horror zaczął. Czytam i słucham oskarżeń mojej byłej, chodzę co tydzień do psychologa (czasami nawet do dwóch - w sytuacjach, kiedy dopadnie mnie "dół" mocniejszy niż standardowy), zajmuję się Małą, niby jakoś żyję, ale... Brnę w "rozważania" (wiem, są absurdalne) w stylu "czy gdybym był inny, zachowywał się w pewnych momentach inaczej, to..."...

Patrzę na córkę, widzę ufność i miłość w jej oczach. I... strach przed tym, o czym ja myślę czasami co 20 minut niemal...

Są chwile, kiedy chciałbym "uratować" Małą przed dorastaniem przy samotnym, nieszczęśliwym, przegranym ojcu, kiedy chciałbym wyciągnąć rękę do mojej byłej i z nią porozmawiać o dziecku, ale... nie mam do kogo tej ręki wyciągnąć. Ona ciągle chce wojny na wyniszczenie przeciwnika - tak sobie wyobraża "wspólne" wychowywanie dziecka po tym, co się stało. Do tego jej matka, która w liście do mojej córki pisze o mnie, o jej tacie: "na szczęście były już partner Twojej mamy"...

461

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Próbowałeś juz różnych sposobów aby dotrzeć do partnerki, niestety nie chce zrozumieć , że uderzając w Ciebie różnymi oskarżeniami i epitetami tworzy mur między sobą a córką . Mam wrażenie , że przy obecnym nastawieniu córki do matki , szybciej pewnie mała zaakceptuje jakąś nową kobietę niż matkę robiącą  cały  czas piekło z waszego życia.
Nie masz co myśleć co by było gdyby,  mogłeś nie mieć na to wpływu ,pojawił się kochanek , weszła w to , tylko nie wzięła pod uwagę tego co możesz chcieć Ty i córka. Twoja była partnerka jest egoistką , ciężko jej zaakceptować, że tak się poukładało.

462

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Kobieta najwidoczniej nie potrafi się pogodzić z porażką. Zbyt dumna, butna i pewne siebie, nie może pojąć, że przegrała tak ważną bitwę. Brak przyznania się do błędu to akurat jedna z najgorszych moim zdaniem cech ludzkich, więc tym bardziej wiesz jak zepsuty ma charakter. Po tym, jak opisałeś reakcję swojej córki na wizytę JEJ WŁASNEJ MATKI, to naprawdę ciężko sobie wyobrazić, co ta kobieta Wam zrobiła. Cótrka jest nawjwidoczniej po Twojej stronie, więc teraz Ty rozdajesz karty smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

463

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

.... , zajmuję się Małą, niby jakoś żyję,

Bardzo dobrze. Masz dziecko, pracę, jesteście zdrowi, masz gdzie mieszkać. Cóż... nie masz fajnej żony, tutaj się nie ułozyło. Masz trudności w relacji z byłą żoną. Rozprawa sądowa, szarpanie się.

Dobrze Ci psychologowie i adwokaci radzą. Rób swoje, dotrzymuj umów, nie generuj zła. Z biegiem czasu się ułoży.


ale... Brnę w "rozważania" (wiem, są absurdalne) w stylu "czy gdybym był inny, zachowywał się w pewnych momentach inaczej, to..."...

Ten czas już minął. Teraz jest nowy czas. W każdej chwili dzisiaj, teraz możesz działać, tak, aby za 10 lat nie myśleć "Gdybym w 2019/2020 roku zachowywał się w pewnym momentach inaczej, tooooo...". Zatem znowu masz czas, nowe szanse.


Są chwile, kiedy chciałbym "uratować" Małą przed dorastaniem przy samotnym, nieszczęśliwym, przegranym ojcu,

Dlaczego przegranym? Bo miłość się nie ułożyła? Co znaczy "przegrany"? Jakiś jeden konkret możesz podać? Z mojego punktu widzenia jesteś przegrany w każdej chwili gdy generujesz zło... kiedy TY generujesz zło, a nie przegrywasz w jakiejś obronie. Na przykład byłeś przegrany gdy wrzeszczałeś w aucie ze złości, gdy wrzeszczałeś, bo sznurówka się urwała.


kiedy chciałbym wyciągnąć rękę do mojej byłej i z nią porozmawiać o dziecku,

W jakm celu? Co chciałbyś osiągnąć? Była miałaby Ci w czymś pomóc?


.. ale... nie mam do kogo tej ręki wyciągnąć.

Witaj w męskim świecie. Musisz brnąć do przodu na czele grupy. Nikt nie pomoże. Radź sobie sam. I rób tak, aby było dobrze.


Ona ciągle chce wojny na wyniszczenie przeciwnika - tak sobie wyobraża "wspólne" wychowywanie dziecka po tym, co się stało.

Bronisz się skutecznie. Wiem, że jest to wyczerpujące. Masz adwokatów, psychologów, pracę, gdzie mieszkać, zdrowie. Dobra baza do obrony.


Do tego jej matka, która w liście do mojej córki pisze o mnie, o jej tacie: "na szczęście były już partner Twojej mamy"...

No i co z tego że tak pisze? Ludzie są ułomni, niscy, kierują się niskimi uczuciami, generują zło. Córka z biegiem miesięcy i lat zacznie dostrzegać gdzie jest zło. Ważne, aby to zło nie pochodziło od Ciebie.

W tym konkretnym przypadku nawet nie musisz podejmować działań, ani tłumaczyć... nic, nic... Teściowa tak napisała w afekcie. Myślała, że coś w ten sposób zyska. Wręcz przeciwnie.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

464

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marek, dla ciebie pozycja obowiązkowa.

"Hieny, modliszki, czarne wdowy czyli jak kobiety zabiją."

Książka do kupienia.

465

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, chcę Ci pogratulować! Wygrałeś coś niemożliwego niemal - córka została z Tobą! To jest niesamowite i niemal niewykonalne, a TY,  WIELKI CZŁOWIEKU, to osiągnąłeś!
Gratuluję big_smile

Wiem, nie jest łatwo. Ale nikt nie mówił, że będzie. A Ty jesteś o krok dalej - dziecko zostaje z Tobą! Jeden ciężar mniej do dźwigania smile

Przebrnąłeś przez ciężką rozprawę rozwodową z głupią sędziną.

Zrobiłeś wszystko, jak trzeba. A że była baba była stuknięta -no cóż. Zdarza się najlepszym smile

Gratuluję! Szczęśliwego Nowego Roku i kolejnych wygranych smile

466

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Marata napisał/a:

Marku, chcę Ci pogratulować! Wygrałeś coś niemożliwego niemal - córka została z Tobą! To jest niesamowite i niemal niewykonalne, a TY,  WIELKI CZŁOWIEKU, to osiągnąłeś!
Gratuluję big_smile

Wiem, nie jest łatwo. Ale nikt nie mówił, że będzie. A Ty jesteś o krok dalej - dziecko zostaje z Tobą! Jeden ciężar mniej do dźwigania smile

Przebrnąłeś przez ciężką rozprawę rozwodową z głupią sędziną.

Zrobiłeś wszystko, jak trzeba. A że była baba była stuknięta -no cóż. Zdarza się najlepszym smile

Gratuluję! Szczęśliwego Nowego Roku i kolejnych wygranych smile

Marata, Marek nie miał ślubu z tą panią. To była batalia o córką. Ale masz rację, to wielki facet i wspaniały ojciec. Wszyscy tu mu kibicujemy i życzymy wszystkie najlepszego.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

467

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Teufel, gdzie ja napisałam, że rozwiódł się?
Została batalia o mieszkanie. Także, trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie i tego problemu.
I jeszcze alimenty na dziecko od żony, jeśli będzie chciał.

Także ten... Marku, nie opuszczaj gardy, to najtrudniejsze za Tobą.
Zastanawiam się (może ktoś mądrzejszy wypowie się w tym temacie), czy można alimentami rozegrać tą współwłasność mieszkania (jeśli oczywiście byś tak chciał). Np. rezygnacja z alimentów od byłej w zamian za jej zrzeczenie się praw do mieszkania. Nie wiem, czy jest to korzystne finansowo, czy w ogóle możliwe.

468

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Marata napisał/a:

Przebrnąłeś przez ciężką rozprawę rozwodową z głupią sędziną.

Chyba tutaj wink

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

469

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

A rzeczywiście. Pomyliłam się mocno.

470

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Dziękuję Wam kolejny raz za słowa wsparcia! Są bardzo miłe, ale... nie wiem, czy ja na nie zasłużyłem. Słuchajcie, nie jestem żadnym "wielkim człowiekiem". Od początku pisałem, że w moim związku ani ja nie byłem "święty", ani też moja była nie była "samym złem". Między innymi dlatego jej swoista "transformacja", kiedy postanowiła w końcu ode mnie odejść tak mnie początkowo psychicznie zmiażdżyła. I nadal o tym często myślę.

Staram się, jak mogę, nie postrzegać sądowego starcia o dziecko jako... batalii właśnie. Od początku mówię to samo: gdyby córka chciała odejść z mamą i z nią zamieszkać, nie zatrzymywałbym jej przecież siłą. Sam - pomimo całego tego "wariactwa" mojej esk - uważałem, że "naturalny porządek rzeczy" niejako nakazuje, żeby dziecko (a zwłaszcza dziewczynka) poszło za mamą. Ale nasza córka wybrała mnie. I już niemal pełny rok mieszka ze mną i... dalej chce być ze mną. Sam do końca nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak jest. Wiem, wiem - opisywałem tu różne sytuacje, w których moja była zachowywała się tragicznie - dosłownie, jakby się uparła zrazić Małą do siebie. Idzie na łatwiznę - szarpie się ze mną, obarczając mnie zero-jedynkowo winą za wszystko. Nie potrafię jednak wciąż wykasować ze swojej pamięci obrazów jej i Małej jako troskliwej mamy i dziecka... Innymi słowy, nie potrafię jakoś "świętować sukcesu"...

Poza tym, może się równie dobrze okazać, że ten "sukces" jest jedynie tymczasowy. Ugodę można starać się zmienić, sprawę wznowić, itd.... I pewnie tak będzie - sądząc po tym, co się dzieje obecnie. W skrócie: po weekendzie, kiedy córka była chora, przyszły święta. Dla mnie i Małej spokojne i raczej wyciszone - wspólne wizyty w sklepach, przygotowania, oglądanie bajek, filmów, czytanie, wigilia u babci, itd. Przeplatane to było telefonami od zapłakanej matki, z którą córka nie chciała niemal w ogóle rozmawiać. Próbowałem (trudne to, jak cholera, kiedy ciągle słyszę/czytam od byłej, że jestem psychopatą. potworem, etc.) córce tłumaczyć, żeby zamieniła z mamą chociaż kilka słów, że może mówić o tym, czego nie chce, ale bez bycia agresywną werbalnie (tłumaczyłem to jej, rzecz jasna, w prostszych słowach), że przecież nic się nie stanie, jeśli mamie opowie o kilku rzeczach, które robiła, itd., ale idzie to BARDZO opornie...

Święta minęły i jutro wypada kolejny "weekend mamy". I znowu bombardowanie mnie sms-ami i emailami - bo Mała nie chce nawet słyszeć o nocowaniu z matką poza domem. A ta znowu atakuje za to mnie. Czyli jest cyrk. I tak się to chyba utrzyma, taki mini-armagedon co drugi weekend... Jakoś tam to znoszę, ale wymaga to ode mnie sporego wysiłku...

471 Ostatnio edytowany przez Marata (2020-01-03 17:41:02)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, Twoja determinacja i właściwe poprowadzenie sprawy doprowadziły do tego, że mimo wariatki na karku nie załamałeś się. Dzięki Tobie córka jest w bezpiecznym dla niej otoczeniu. Mimo niemal jednoznacznego nastawienia w PL sądu do takich spraw.

To normalne, że się załamujemy, gdy ktoś bliski wywija nam taki numer, jak Twoja była partnerka. Nie znam zbyt wielu ludzi, którzy przyjmują takie ciosy z kamienną twarzą i bez uszczerbku na psychice. Właściwie, to nikogo. Straciliście razem z córką bardzo dużo - ona zaufanie do mamy i w sumie mamę, jaką znała, a Ty partnerkę życiową. I mimo tych ciosów, mimo tego, że ona dalej próbuje Cię zniszczyć dajesz jakoś radę.

Przerzuciła bym odpowiedzialność za kontakty z córką na matkę. Dla czego Ty masz zmuszać córkę do nocowania poza domem? Niech matka się z nią dogada, żeby mała chciała. Niech ona się stara, a nie zachowuje jak ... no cóż, tak jak się zachowuje, i wymaga, że młoda potem rzuci się w jej ramiona z uśmiechem na twarzy, bo Ty wszystko naprawisz.

Uświadom byłej, że zrobiłeś co w Twojej mocy, żeby miała lepszy kontakt z córką, nawet umawiałeś je obie do psychologa rodzinnego, żeby mogły się dogadać, ale To matka zrezygnowała z terapii, bo jej się nie chciało/ szkoda jej było kasy. Zmusiła młodą do poznania jakiegoś obcego człowieka podstępem, zachowywała się przy niej agresywnie i histerycznie, olewała terminy spotkań, i teraz musi sama zadbać o odbudowę swoich relacji z córką. Nie zrobisz tego za nią, bo zwyczajnie, technicznie się nie da. To są jej relacje z córką.

Edit: czy ja dobrze widzę, że odnowiłeś kontakt ze swoją mamą?

472 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2020-01-08 00:16:09)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

@Marata: Tak, moja matka jakiś czas temu, nie mając zresztą pojęcia, że ja od kilku miesięcy przechodzę "piekło", odezwała się sama do mnie. Przeszła terapię u psychologa i uznała, że może to zrobić i chce odnowić/naprawić relacje z nami. Ale "nas" już wtedy nie było, więc... odnowiła relację ze mną. Mocno mi pomaga, Mała "odzyskała" babcię.

Minął właśnie drugi "weekend mamy". Jak wspomniałem, ponieważ córka stanowczo odmówiła nocowania gdziekolwiek poza domem z matką, "zaliczyłem" ponownie wiązankę emaili i sms-ów oskarżających mnie o manipulowanie dzieckiem, nazywających psychopatą, potworem, itp. Odpowiadałem krótko, stanowczo i konkretnie. Urwało się, kiedy na "żądanie dowodów" tego, iż matka przedkładała udział w imprezach techno (wątpliwej zresztą jakości) nad spotkania z córką, przesłałem mojej eks kilka jednoznacznych zdjęć. Wtedy przestała na mnie "bluzgać".

Córkę uprosiłem, żeby spędziła w weekend z mamą chociaż trochę czasu - dała jej szansę. W piątek wieczorem były na pizzy, ok. godziny. Córka poprosiła, żebym ją z pizzerii odebrał. Powiedziałem, że ok, ale tylko o ile mama się zgodzi - bo przecież mogła ją spokojnie odprowadzić. Zgodziła się.

W sobotę miały pójść razem do kręgielni. Zawiozłem tam córkę. Po kręgielni miał być wypad do galerii handlowej. Ale po niecałej godzinie na tej kręgielni, córka zadzwoniła i usłyszałem kanonadę płaczu i krzyku. Chciała, żebym po nią przyjechał. W tle słychać było krzyk mojej byłej: "Chcesz to sobie po nią przyjeźdżaj!"
Próbowałem, mimo wszystko, tłumaczyć córce, żeby się opanowała i że skoro się umówiły z mamą, że spędzą trochę czasu razem, to może warto jednak spróbować dotrzymać słowa, itd. To nic nie dało. Eks z kolei dalej krzyczała, że "mogę sobie przyjechać". Więc ruszyłem. W drodze miałem telefon od eks, która nawrzeszczała mi, że manipuluję, jestem taki i owaki - można już chyba powiedzieć: standard. Odpowiedziałem spokojnie, że jest śmieszna mając pretensje do mnie o to, iż nie potrafi się porozumieć z córką, z którą - jak zawsze twierdziła - od urodzenia miała wyjątkowy kontakt. Rozłączyła się.

Odebrałem Mała. Płakała, była roztrzęsiona - pokłóciły się znowu z matką, bo ta rzekomo bez żadnego powodu wypaliła do Małej: "Ja już nie wiem, co mam zrobić, żebyś mnie normalnie traktowała - do taty i tak nigdy nie wrócę", a córka jej odparła: "A ktoś cię o to prosi?!" No i poszło... Ok. 22:00 eks zadzwoniła do córki proponując spotkanie w niedziele. Mała odmówiła i się rozłączyła.

Eks zadzwoniła dopiero dzisiaj, ale - o ile zauważyłem (staram się nie być "natrętny") córka szybko skończyła rozmowę. Powiedziała mi potem, że nie chce rozmawiać z matką i żebym jej do tego nie namawiał. I na razie wygląda to właśnie tak...

473

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

MarekNaprawdę szacun chłopie! Przede wszystkim za siłę i za wytrwałość. Za niezłomność a jednocześnie niesłabnącą miłość do dziecka, mimo tych wszystkich chorych jazd Twojej byłej. Kobieta zachowuje się jakby była niepoczytalna, mota się jak ryba wyjęta z wody.. Prędzej zginie, niż przyzna Ci rację.. Ale najważniejsze, że cókę masz po swojej stronie smile Tak trzymać  i powodzenia! smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, gratuluję wygranej bitwy, ale wojna wciąż przed Tobą. Jednak jestem zdziwiona, że zanim sąd klepnął Wam tę ugodę, nie wysłuchał dziecka, jej zdania.
Łzy mi się cisną do oczu jak czytam, co się dzieje z Twoją córką, jak to przeżywa i jaką walkę musi stoczyć, nie tylko sama ze sobą. Jest mi jej bardzo szkoda, że dziecko musi przez to przechodzić. Sprawy rozstaniowe rodziców, powinny być poza jej zasięgiem, a Twoja ex traktuje ją jak worek treningowy. Całą swoją frustrację wylewa na córkę. Tak być nie może. Twoja córka dłużej tego nie pociągnie.Ty masz dość, chodzisz do dwóch psychologów, a to dziecko jest niszczone psychiczne przez matkę.
Zacznij sprawę o odebranie jej praw. To co ona robi jest niezdrowe i groźne dla dziecka. Zbieraj dowody i zacznij ją izolować. Dziecko nie ma obowiązku rozmawiać z matką przez telefon jeśli tego nie chce.
Wg mnie powinieneś dalej ciągnąć sprawę w sądzie. Matka ją zostawiła, wyprowadziła się kawał drogi od niej, dziecko nie chce się z nią widywać, nie mają więzi.
Jesteś jedyną osobą na świecie, której to dziecko ufa i która może ją obronić.

475 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2020-01-08 12:26:49)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Ja sam się zdziwiłem, że sąd tak chętnie przystał na propozycję ugody ze strony mojej eks. Być może taka była podpowiedziana jej przez kogoś "taktyka": zaproponuj ugodę, dostaniesz weekendowe spotkania z dzieckiem plus "potwór" będzie w końcu musiał ją przywozić do ciebie do Krakowa i ugrasz swoje.

Sędzina, o której mój adwokat powiedział, że nie ma pojęcia o prawie rodzinnym i że całe życie zajmowała się prawem pracy, w mojej opinii nawet nie zadała sobie trudu, żeby przeczytać dokładnie akta sprawy - wyraźnie zmierzała do jak najszybszego "odfajkowania" ugody.

Mój adwokat zasugerował przystanie na taką formę ugody, jaka jest, bo obawiał się, że przy określonej postawie sędziny i moim ewentualnym "betonowym odrzuceniu" wszelkich propozycji polubownego załatwienia sprawy, sędzina sama narzuci mi takie warunki, iż srogo pożałuję oporu. Uznał, że "scenariusz" rozwoju sytuacji i tak najprawdopodobniej doprowadzi do wznowienia za kilka miesięcy sprawy - ponieważ przewidywał, że: 1. dziecko nie będzie chciało spotykać się z matką w takiej formie, jaką przewiduje ugoda (noclegi poza domem, itd.); 2. dziecko nie będzie chciało jeździć do Krakowa na weekendy z mamą i jej nowym partnerem; 3. matka zaskarży ugodę; 4. my wystąpimy wówczas o całkowite ograniczenie praw po uprzedniej opinii biegłego psychologa na podstawie rozmowy z córką (taką opcję wymieniła w trakcie ostatniej rozprawy sędzina, niechętnie wspominając o OZSS i sugerując, że tego nie będziemy raczej w ogóle podejmować).

Czy ten "scenariusz" się zrealizuje, nie wiem. Prawdziwy problem polega na tym, że o ile ja jestem w stanie "pogodzić się" z wizytami mojej byłej u córki tutaj w naszym mieście, o tyle tak naprawdę nie widzę cienia zwykłej sprawiedliwości w narzucaniu mi opcji wożenia córki 400km w jedną stronę do Krakowa na weekendy z matką (mieszkającą przecież u tego jej nowego faceta, więc córka w ogóle nie bierze pod uwagę noclegów tamże). Uważam, że skoro to eks się wyprowadziła dla faceta kilkaset kilometrów stąd, to ona powinna jeździć do córki - najkrócej mówiąc. Córka chodzi do szkoły, ma niespełna 11 lat - i co? Ma zasuwać dwa weekendy w miesiącu po 800km w dwie strony? To pomysł co najmniej mocno odrealniony. Co innego ewentualna część ferii/wakacji, świąt - pod warunkiem, że dziecko będzie chciało, będzie się czuło bezpiecznie, itd.

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Sytuacja polskiego sądownictwa jest tragiczna. Nie pojmuję, jakim cudem sędzia od prawa pracy mogła dostać sprawę rodzinną? Przecież sąd/wydział rodzinny to nie sąd pracy...Może postanowiła się rozwijać? Komedia.
Moja Pani sędzia była raczej rzeczowa, ale bardzo ostrożna w swoich postanowieniach. Mój adwokat był lekko zaskoczony, mówił, że gdyby sprawa była w innym mieście, sąd od razu przyjąłby moje wnioski. Też odrzuciła nasze ( moje i ex) wnioski o skierowanie sprawy do OZSS, stwierdziła, że dziecko jest już na tyle duże (11 lat), że może przesłuchać ją w obecności biegłego psychologa. Rozmowa ta trwała niecałe 20 minut.  Też chyba chciała szybko zakończyć sprawę, odrzucając kilka wniosków, co spowodowało apelację.
Punkty 1,2 i 4 są jak najbardziej prawdopodobne. Czy pkt 3 się sprawdzi? Nie wiadomo. Matka, póki co ma to co chciała. Zero odpowiedzialności i bardzo wygodne warunki, szczególnie kiedy będziesz wozić do niej córkę.
Zapytaj się prawnika, czy wola dziecka odnośnie tych wyjazdów ma znaczenie. Przed każdym takim weekendem, informuj ex, że Mała nie chce jechać. Miej to na papierze, że nie raz córka nie wyrażała chęci do wyjazdów. Skontaktuj się ze szkolnym psychologiem, poproś o opinię w tej sprawie.

477

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Adwokata w zasadzie pytać o znaczenie woli dziecka nie muszę. Pomimo wszystkich wspomnianych przeze mnie wcześniej zastrzeżeń, przyznać muszę bowiem, że w trakcie rozprawy sędzina z własnej inicjatywy trzykrotnie podkreślała (jest to zapewne nagrane, ponieważ rozprawa była rejestrowana), że "nie wolno robić niczego wbrew dziecku", "nic na siłę, proszę pani" (zwracając się bezpośrednio do mojej eks), itd. Podała wręcz przykład, mówiąc wyraźnie, że jeżeli matka przyjdzie odebrać dziecko z jego miejsca zamieszkania, a dziecko jednoznacznie odmówi wyjścia z matką, nie wolno matce wszczynać awantur, przymuszać w jakikolwiek sposób dziecka, itp. Dodała również, że podobnie ma się sprawa z kwestią wyznaczonych wyjazdów do Krakowa.

Czyli w całym tym "bajzlu" nie jest, być może, aż tak źle - dlatego właśnie mój adwokat zasugerował mi "po cichu", żeby przy takich ramach na ugodę przystać.

Czy matka ma "bardzo wygodne warunki"? Na razie tylko na papierze. Musi przecież dwa razy w miesiącu zasuwać tutaj pociągiem z Krakowa, nocować u koleżanki (której mąż, jak sądzę, sam mając spore problemy w tym małżeństwie, nie umiera ze szczęścia wobec takiej sytuacji) i zderzać się ze "ścianą niechęci" dziecka. Liczyła na "nice and easy" 2 x super weekend, a ma godzinę-dwie maksymalnie i to w bardzo kiepskiej atmosferze. W rewanżu niejako, serwuje córce i mnie psychojazdy. Pal licho moje odczucia, ale Mała na pewno to przeżywa bardzo mocno, chociaż na zewnątrz jest niczym Wonder Girl - wydaje się, jakbym to ja wymagał wsparcia bardziej niż ona. Jest nieprawdopodobnie silna, ale - z drugiej strony - to tylko niespełna 11-letnia dziewczynka, która na pewno chciałaby mieć mamę. Ale, jak mówiła 2-3 razy (teraz już nie mówi) wcześniej: "tamtą, dawną mamę"...

478

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

skup sie na wspieraniu dziecka, daj jej stabilizacje, bezpieczenstwo, bo to dziecko teraz tego najbardziej oczekuje, a ty w obliczu zachowania matki masz to dawac za dwoje

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka
Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Życzę Wam jak najwięcej spokoju.
To, że to się zmieni, jest pewne. Pytanie kiedy?
Masz chwilę na odetchnięcie. Zaraz ferie, może chwilę odpoczniecie.

Dawaj znać, jak coś się zmieni.

480

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Coś czuję, że nigdy nie "odpoczniemy" - w każdym razie nie ja. Tydzień temu, pomimo tego, że Mała była przed świętami chora, eks nalegała na tę całą kręgielnię, itd. Odradzałem, ale nie chciałem wyjść na "izolującego", więc w końcu się zgodziłem - chociaż uważałem, że to lekkie ryzyko. No i dzisiaj Mała znowu chora. Gorączka, kaszel, itp. Prawdopodobnie się przegrzała i wyszła po kłótni z matką na dłuższą chwilę na zimno i deszcz/wiatr... sad

Eks prawie przestała dzwonić na komórkę Małej. Przeszła na telefonowanie na mój numer stacjonarny. Wredna jest, bo robi to albo w godzinach, kiedy (o czym świetnie wie) mam lekcje w domu albo ok. 22:00. Dzwoni czasem i 20-30 razy dopóki ktoś nie odbierze. No i dzisiaj też tak było. W końcu namówiłem Małą, żeby zgodziła się chwilę z nią porozmawiać. Po tej "rozmowie", eks zadzwoniła do mnie na komórkę, żeby się dowiedzieć o "stan dziecka". Oczywiście nawet nie powiedziała "cześć", czy np. "dobry wieczór" - dla niej formy grzecznościowe w stosunku do mnie nie istnieją. W trakcie "rozmowy" kolejny raz podkreśliła, że swego czasu wzywała do mnie policję "słusznie". Nawiasem mówiąc, jeśli tak, to ciekawe, dlaczego policja nie odnotowała tego w swojej notatce z "interwencji"... Rozmowę generalnie prowadzi zawsze tak, że aż "czuć w powietrzu pracę nagrywarki". wink

Powiedziałem jej, że nie widzę powodu do cogodzinnych relacji ze "stanu zdrowia", w kilku słowach opisałem stan dziecka, powiedziałem, że podaję to i to i że jeśli nic się nie zmieni na lepsze, w poniedziałek lekarz. Zaznaczyłem, że jeżeli dalej będzie nazywać łajdactwa "słusznym postępowaniem", przestanę odbierać telefony od niej.

481

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Przejrzałam pobieżnie wątek, ale wychwyciłam chyba najważniejsze informacje.

Skąd tyle nienawiści tego babsztyla do autora?!

Może i masz dobre wspomnienia związane z nią, ale mnie wykańcza samo czytanie o niej.

482

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Jeśli czujesz że nagrywa , to odpowiedź powinna być taka , że odechce się jej nagrywania. Jest nie poważna jak wyciąga przeziębione dziecko na kręgle itp. Nie mniej skrupułów aby to wygarnąć w rozmowie. Dyktafon przestanie być dla niej użyteczny a Ty może złapiesz trochę oddechu od jej jazd.

483

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Minął kolejny "weekend mamy". W piątek w ogóle bez spotkania. Telefony, kłótnie, pretensje...

W sobotę eks przyszła "w odwiedziny" do chorej córki. Wcześniej znowu naczytałem się, ze jestem "potworem", itp. - ale gdyby nie moja dłuuuuga perswazja, córka nie zgodziłaby się w ogóle z nią spotkać. Trwało to ok. godziny, siedziały zamknięte w pokoju Małej - wg jej relacji, ona robiła coś na laptopie, a matka usiłowała "rozmawiać". W niedzielę spotkania już nie było.

Minął kolejny tydzień i weekend "bez mamy". Normalnie. Córka coraz częściej próbuje, jakby to powiedzieć, pacyfikować w samym zarodku moje próby jakiejkolwiek rozmowy o matce. Pytam, czy mama dzwoniła i słyszę: "Oj, proszę cię. Musimy ciągle o niej rozmawiać?", itp.

Za kilka dni kolejny "weekend z mamą". O noclegu poza naszym domem chyba możemy już zapomnieć - córka nawet nie chce o tym słyszeć. Zastanawiam się, czy i co będzie wobec tej sytuacji próbowała robić moja eks.

484

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

walki nie odpusci, podejrzewam ze wyrwanie waszego dziecka to dla niej szansa na dochody, bo to aliment I 500+, a eks potrzebuje kasy, bo to jedyny sens walki jaki w niej widze

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka
Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

"Podziwiam" Twoją ex, że jej się chce. Serio, każdy normalny człowiek, widząc jak jego dziecko cierpi, zrobiłby wszystko, żeby uśmierzyć ten ból, nawet swoim kosztem.
W taki natarczywy sposób, tylko pogłębia tą przepaść między nią a córką. Zamiast odpuścić i małymi krokami odbudować to, co zostało zepsute, ta stosuje wobec dziecka przemoc.
Marku, robisz co możesz, współczuję Twojej Córce, bo ona nie jest niczemu winna. Natomiast ma pełne prawo nie chcieć się z nią spotykać, ale Ty nie możesz utrudniać ex kontaktów - czego oczywiście nie robisz.
Tamta szaleje, bo widzi, że wszystko traci i zamiast się zatrzymać, pędzi na oślep.
Trzymajcie się!

486 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-01-28 11:19:04)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

To jest zwyczajnie niepojęte, jak niektóre osoby są zawistne i niezmienne w swojej chorej żądzy odegrania się i udowodnienia swoich chorych racji. Nawet jeżeli nikt poboczny nie dostaje "rykoszetem", to i tak jest już chore, ale matka(!) która jest kompletnie ślepa w swojej zaciekłości do byłego męża nie widzi lub nie chce widzieć tego, co właśnie robi swojemu dziecku. Szczególnie w odniesieniu do faktu, zę rodzice a zwłaszcza matki są w stanie góry przenosić dla swoich dzieci. Na dodatek dobija mnie ten brak zdolności do uznania swojej porażki i przyjęcia tego do wiadomości: "zawaliłem/am, to moja wina i nic nie poradzę".
Ktoś taki prędzej zginie, niż przyzna rację drugiej osobie...

Dlatego osoby która za wszelką cenę chcą się na kimś mścić czy odegrać są moim zdaniem zwyczajnie niepoważne, mówiąc delikatnie.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

487

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, to co opisujesz jest naprawdę straszne sad
To czego doświadcza Wasza córka od swojej matki, to regularna przemoc psychiczna i emocjonalna.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

488 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-01-28 13:02:32)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marek, wybacz szczerość, ale sam sobie komplikujesz życie.
Kto Ci każe prowadzić długie dysputy z córką. ?
Przychodzi pora  odwiedzin, proszę bardzo : mieszkanie jest otwarte, Ty znikasz i pozwalasz być matce z córką, tak zwyczajnie, w całym domu, może jej coś ugotuje.sam gdzieś wyjdź.
Po co czytasz te bluzgi na siebie? Omijaj.
Przejdzie jej.
Nic córce do waszych sporów.
Sprawy prawne oddaj prawnikom.

Ja mam od byłego wiele nieprzeczytanych maili i SMS i wiele zachowań którymi grając mogłabym zniechęcić dzieci do ojca za karę.
A nie zrobiłam tego i mam spokoj.
Po co Ci ta wojna? Córką gracie. Oboje.
Kreujesz się na męczennika trochę. Córce potrzebny taki ojciec? Patrz do przodu i nie tylko na siebie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

489

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

@Ela210:  Ugoda zawarta w sądzie nie przewiduje spotkań matki z córką u nas w mieszkaniu, ale poza nim i bez (oczywiście) mojej obecności. Tak się po prostu przypadkowo złożyło, że w dwa z trzech "weekendów matki", które dotychczas minęły, Mała była chora. Dlatego nie robiłem mojej eks trudności z odwiedzeniem córki. Nie ma natomiast ABSOLUTNIE mowy o żadnym pozostawianiu jej samej z córką w mieszkaniu, z którego wyprowadziła się blisko rok temu i o zniesienie współwłasności którego "za chwilę" rozpocznie się odrębna sprawa . Przede wszystkim dlatego, że WIELOKROTNIE odgrażała się, że zainstaluje mi w tym mieszkaniu podsłuch. Nie wyobrażam sobie również, żebym wychodził na godzinę lub dłużej z mieszkania, w którym mam pieniądze, dokumenty, cenne rzeczy, itd.  Przecież nie będę każdorazowo tego ze sobą zabierać. Nie chcę się zastanawiać za każdym razem, jakie "niespodzianki" wymyśliłaby podczas mojej nieobecności eks. Przypomnę tylko "nieśmiało", że ona i jej matka wzywały mi całkowicie bezpodstawnie do domu policję i również bezpodstawnie założyła mi NK. Ty na moim miejscu byś jej teraz zaufała..?

Nie rozumiem również, o jakich "dysputach" piszesz. Ja z córką jestem po prostu bardzo blisko, ona w naturalny sposób zawsze do mnie lgnęła i lubi ze mną rozmawiać. Rozmawiamy więc w ciągu dnia dużo i na różne tematy. Ja jej jednak nie czytam wiadomości emailowych, ani SMS od matki do mnie.

Nie rozumiem też, o co Ci chodzi, kiedy pytasz "po co Ci ta wojna?" Pytasz napadniętego, dlaczego się broni. Ja po prostu żyję - w warunkach, które zostały mi niejako narzucone przez sytuację, której sam nie wytworzyłem. Gdzie wg Ciebie "gram córką"..? W jaki sposób..? Eks ma swoje oczekiwania/żądania w kwestii relacji z dzieckiem, dziecko nie chce o nich słyszeć, ja próbuję namówić córkę na "jakiś kompromis" (żeby te jej kontakty z matką, choćby i "kalekie" i odległe od literalnej treści sądowego orzeczenia, miały jednak miejsce), a eks "w nagrodę" bombarduje mnie nieustającymi oskarżeniami o nakręcanie spirali nienawiści, itp. W skrócie tak to wygląda - nie kreuję się na żadnego "męczennika", nie ukrywam niczego, opisuję sytuację tak, jak potrafię.

Pewnie, że mnie nie martwi, że córka mnie kocha i chce ze mną mieszkać - nie, wcale mnie to nie martwi. Ale ja córki nie "omamiłem", ani też nie wyjechałem z nią kilkaset kilometrów od dotychczasowego miejsca zamieszkania. Po prostu z nią jestem tu, gdzie zawsze był nasz dom.

490 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-01-28 19:11:40)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Chodziło mi o to, że normalnie matka niezależnie co by nie zrobiła Tobie, zagrożeniem dla córki raczej nie jest, a naturalnym środowiskiem córki jest jej własny dom.
Sądzisz że by Cię okradła, zdemolowała dom? Zrobiłaby to na swoją niekorzyść.
A stara się o prawa do opieki.
Moim zdaniem strachy na Lachy i nakręcanie się mimo wszystko.
Ale jak uważasz.
Ja na temat ojca dzieci z moimi dziećmi nie rozmawiam w ogóle. Mają komórki jak chcą to się kontaktują i vice versa.
A gadania wszelkie na mój temat czy do znajomych puszczalam mimo uszu.
Uspokoiło się.

Nie namawialabym córki na nic.
I zastanowiła bym się, czy mimo wszystko nie lepiej nawet zamontować w domu sejf, a dla komfortu dziecka zrobić tak jak pisałam.
W pewnym momencie w końcu musicie się normalnie dogadywać. Wiem, że racje są po Twojej stronie,ale może warto schować je do kieszeni dla dobra córki i dla swojego spokoju, Marek.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

491 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2020-01-28 19:41:16)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Ela210 napisał/a:

Chodziło mi o to, że normalnie matka niezależnie co by nie zrobiła Tobie, zagrożeniem dla córki raczej nie jest, a naturalnym środowiskiem córki jest jej własny dom.
Sądzisz że by Cię okradła, zdemolowała dom? Zrobiłaby to na swoją niekorzyść.
A stara się o prawa do opieki.
Moim zdaniem strachy na Lachy i nakręcanie się mimo wszystko.
Ale jak uważasz.
Ja na temat ojca dzieci z moimi dziećmi nie rozmawiam w ogóle. Mają komórki jak chcą to się kontaktują i vice versa.
A gadania wszelkie na mój temat czy do znajomych puszczalam mimo uszu.
Uspokoiło się.

Nie namawialabym córki na nic.
I zastanowiła bym się, czy mimo wszystko nie lepiej nawet zamontować w domu sejf, a dla komfortu dziecka zrobić tak jak pisałam.
W pewnym momencie w końcu musicie się normalnie dogadywać. Wiem, że racje są po Twojej stronie,ale może warto schować je do kieszeni dla dobra córki i dla swojego spokoju, Marek.

A ja Ciebie Marku rozumiem. Z tego co piszesz ex byla zdolna do roznych numerow typu zabieranie psa, grozenie zalozeniem Ci podsluchu w mieszkaniu itp. W zyciu nie udostepnilabym swojego mieszkania, ktore ma byc moja oaza, moim azylem osobie, co do ktorej wiem ze jest zdolna do roznych podlosci.  Nie wiadomo co moglaby odwalic. Zalozyc ten wspomniany podsluch, podrzucic jakies materialy pornograficzne albo inne obciazajace "dowody" i wezwac policje zeby pokazac w jakich "patologicznych" warunkach wychowujesz ich corke. Zadne strachy na lachy, ufaj sobie, wkoncu znasz ta kobiete lepien niz uzytkownicy tego forum i  wiesz do czego jest zdolna.  Skoro zalozyla Ci bezpodstawnie niebieska karte to i w mieszkaniu moze Ci cos podrzucic.
Z jednym sie zgodze, ze nie powinienes namawiac corki na sile na te spotkania. Jesli dziecko ma ochote Ci sie zwierzyc z jakis przemyslen co do matki to oczywiscie wysluchaj ale nie osadzaj, nie badz adwokatem zadnej ze stron. Jesli corka nie chce sie spotkac z matka to trudno, jej decyzja.
@Elu latwo sie mowi nie rozmawiaj o drugim rodzicu z dzieckiem. Ty piszesz ze o swoim ex z dziecmi nie rozmawiasz wogole. Nie wiem w jakim wieku sa Twoje dzieci ale nie wierze, ze jesli ktores z nich ma jakas przykra sytuacje z ojcem i chce Ci o tym opowiedziec, zwierzyc sie to zatykasz uszy i krzyczysz "lalala, idz to powiedz ojcu ja nie chce tego slyszec". A jesli tak nawet robisz to Twoj wybor. Ja nie wyobrazam sobie zeby Marek ktorego corka ma kilka lat mial w ten sposob odsunac ja gdy mala ma potrzebe mu sie pozalic, wyrzucic z siebie zle emocje. Do kogo ma sie to dziecko zwrocic zatem jesli nie do osoby ktorą kocha i ktorej ufa najbardziej na swiecie? Tak wiem powinno do matki ale skoro z ta matka nie chce i nie jest gotowe rozmawiac to ma zostac z tym samo? Dlatego owszem Marek nie powinien podpytywac jak bylo, co bylo, namawiac na kolejne spotkania z mama ale jesli corka sama zaczyna temat to nie unikac.

492 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-01-28 20:07:18)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Córce Elu potrzebny właśnie taki ojciec innego nie ma 11 latki bywają bardzo bystre bo jeszcze dziecinny instynkt nieprzekombinowany posiadać mogą widzi sama co jest kto jest egoistą i dba o swoja wygodę bardziej kto postępuje w porządku a kto nie fair no i kto kogo porzucił i roztacza nie reale fantazje wizje kto jest tchórzem i podle postępuje wobec byłego partnera.Kto odszedł i porzucił ją jak tchórz z dnia na dzień bez ostrzeżenia i przygotowania doznała dziewczynka urazu i krzywdy matka naprawdę mogła to inaczej na wiele sposobów rozstrzygnąć i stworzyć sobie inne możliwości ale raz że afekty ,nowy mógłby się zdenerwować i rozmyślić a po drugie chciała zadać przy okazji cios Markowi.Nie ma co wybielać matki to się zdarzyło pogodzenie i wybaczenie wydaje się odległe matka jątrzy to ona gra dzieckiem Marek walczy o spokój dziecka to robi różnicę.Na pewno nie jest łatwo opisać wszystko obiektywnie a wymagania żeby Marek był bez emocji są nierealne i tak ma cierpliwość do eks.
Eks ma tylko uroszczenia wszystko jest na głowie Marka sama sobie ucina okazje i szanse czegoś w niej zabrakło jako matce coś jest nie tak .
Dzieciaki wbrew temu co się sądzi potrafią się pogodzić z rozstaniem rodziców,(nawet z odejściem matki co jest rzadsze ) jeżeli każde z nich postępuje nawet w tym rozsądnie dojrzale i przyzwoicie tu Mała się rozczarowała co do matki mocno,może być tak że do końca nie rozumie że matka jest zaburzona i wypiera to ,bo matka jest zaburzona że śmiało postawię diagnozę cała to nowa miłość i ucieczka od Marka ,córki wszystkie chore akcje są objawem to nie jest jakieś normalne rozstanie bo uczucia się wypaliły to jakaś mania i to zakochanie szalone słodkie życie ponad stan też takim się wydaje.
Owszem kiedyś matce przejdzie tylko to przechodzenie może jeszcze potrwać dopóki nowemu się nie znudzi nakręcanie i branie udziału w tym cyrku a już na pewno nie jest raczej zainteresowany wychowywaniem obcej dziewczynki bo już by coś się działo w tym kierunku matka chyba się sama oszukuje że będzie z córką kiedyś tam  u nowego wujka albo już zaczyna skreślać córkę coraz częściej może czasem w przerwach widzi że nic z tego i ucieka przed tym w to swoje cudowne życie pełną gębą .Nie jest łatwo wytłumaczyć ludziom że się porzuciło córkę dla mrzonki trzeba się izolować i przerzucić winę najłatwiej na Marka i na córkę .
To nie wina Marka jak sam napisał nie chciał tej wojny a roszczenia eks są nierealne ich spełnienie byłoby krzywdzące jeszcze bardziej dla córki  nie wiem czy matka w ogóle zdaje sobie sprawę z tego że takie wyrwanie dziecka z korzeniami może być traumą na długie lata gdyby nie Marek córka by się mordowała w nowym obcym miejscu czy demonizuje chyba nie nie wszyscy w tym wieku są super elastyczni i natychmiast przystosowują się do nowego miejsca bez problemów a córka byłaby sama tam bo mamusia się przecież bawi jest jeszcze  młoda straci coś jak nie skorzysta z życia na całego i do dna.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

493 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-01-28 20:48:49)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Fenix, oczywiście nie mówię tu o sytuacji zwierzania się.
Paslawek, Marek jest porzuconym mężem, ale córka nie musi być porzuconym dzieckiem.
Sam twierdził, że wcześniej nie była złą matką
Córka naprawdę nie musi w ich sprawach rozsądzać gdzie winny.
Zobaczcie jak mimo wszystko było spokojne to ostatnie spotkanie z córką gdy była chora w domu, bez dramatycznych telefonów do ojca, wtrącania się teściowej..
U siebie.
Podrzuci? Co podrzuci i gdzie? Laptopa można zabrać, dokumenty w sejfie schować, a w razie potrzeby może i założyć kamerkę na czas jej bytności w domu.
Jak widać jest już na tyle duża, że przekabacić przeciwko ojcu się nie da.
A nie powinna się czuć odrzucona jako córka między młotem a kowadłem.

Ja Marka nie obwiniam, tylko myślę że On też by poczuł ulgę, gdyby ta wojna się skończyła.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

494

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Ela210 napisał/a:

Fenix, oczywiście nie mówię tu o sytuacji zwierzania się.
Paslawek, Marek jest porzuconym mężem, ale córka nie musi być porzuconym dzieckiem.
Sam twierdził, że wcześniej nie była złą matką
Córka naprawdę nie musi w ich sprawach rozsądzać gdzie winny.
Zobaczcie jak mimo wszystko było spokojne to ostatnie spotkanie z córką gdy była chora w domu, bez dramatycznych telefonów do ojca, wtrącania się teściowej..
U siebie.
Podrzuci? Co podrzuci i gdzie? Laptopa można zabrać, dokumenty w sejfie schować, a w razie potrzeby może i założyć kamerkę na czas jej bytności w domu.
Jak widać jest już na tyle duża, że przekabacić przeciwko ojcu się nie da.
A nie powinna się czuć odrzucona jako córka między młotem a kowadłem.
Ja Marka nie obwiniam, tylko myślę że On też by poczuł ulgę, gdyby ta wojna się skończyła.

Wojne toczy eks partnerka Marka, kiedys byla z niej dobra, ale to kiedys, bo teraz zachowuje sie jak w rui, a reakcja dziecka na jej zachowanie to strach

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka
Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Ela, nie ma, chyba nawet, prawnych możliwości, by jeden rodzic musiał wychodzić z własnego domu, by drugi mógł odwiedzać dziecko.
W moim postanowieniu, sąd wyraźnie napisał. Ojciec ma obowiązek odebrać dziecko z miejsca zamieszkania.
Kiedy zaproponowałam, żeby jeden dzień w tygodniu też przyjeżdżał, to ex zażyczył sobie, żebym podczas jego wizyty wychodziła z domu. no śmiech na sali. Kiedy powiedziałam, że przecież jego dom rodzinny jest 3km dalej, to już się nie chciał spotykać z córką w tygodniu. Sąd wydając postanowienie, powiedział, że nie może wskazać miejsca, w  którym ojciec miałby odbywać widzenia w tygodniu, bo to jest sprawa tych osób, u których miałoby się odbyć owe widzenie.
Więc ani ja nie muszę się zgadzać, ani jego matka.
Ja też znam swojego ex i uwierz mi Elu, nie zostawiłabym go samego w domu przez minutę.

Posty [ 441 do 495 z 550 ]

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018