Też bym chciała kogoś komu powiem że daję mu w weekend 100% serca a w zamian za to poproszę przygotowane obiadki na cały tydzień i obsługę a ja sobie będę spać do wieczora;) Dziewczyno to nie tak powinno być. Lęk przed samotnością każe kobietom godzić się na różne rzeczy, ale czy to daje im szczęście?
Podobne tematy
Ostanio powiedział ze musi pomyśleć o pracy tu na miejscu..ze względu na mnie..terwz idzie na urlop poltora miesiąca..on nawet rozwodu nie ma ma za miesiąc..sa osobno poltora roku bp ona uzależniona..syn też z problemami nie wiem czy to wszystko warte
Będzie wtedy u Ciebie na codzień?
Nie boisz się, że on też ma problem z alkoholem? Ty palisz? Widzisz Twoją córkę szczęśliwą w waszym domu wówczas?
Zastanowiło Cię, dlaczego jego syn ma problemy?
Ja nie pale,jego syn byl niedopilnowany,ojciec za granica matka alkoholiczka..
A co on ma zamiar robić, gdy dostanie ten poltoramiesieczny urlop? Będzie siedział u ciebie? Ma jakieś plany? Bo jeśli do tej pory jeszcze z nim będziesz i będziesz chodziła do pracy, to wtedy zobaczysz, jak wygląda życie z nim na co dzień. Z jednej strony to może nawet i lepiej, żebyś dostała wycisk, taka próbkę, bo może coś byś postanowiła w związku z tą znajomością.
Justynko.
Odpowiadasz na nasze pytania wybiórczo.
Zastanów się proszę na spokojnie, spisz sobie pytania i odpowiedz sama przed sobą.
On ma syna z problemami, którego opiekę chce przejąć. Ty masz córkę.
Pomyśl, jak widzisz wasze WSPÓLNE życie.
Zastanów się także, czy to nie jest osoba z problemem alkoholowym i czy chcesz, aby w twoim domu się paliło i piło.
Czy poza tym, że desperacko chcesz być z JAKIMŚ mężczyzną, to potrafisz podać choć jeden powód dlaczego to miałby być akurat ten?
Wciąż też powtarzasz, że on wypomina Ci, że się nie angażujesz, podczas gdy on rzekomo robi to na 100%. Czy poza słowami idą za tym w parze jakiekolwiek czyny? Bo jeśli ma na myśli wyłącznie to, że 'poświęca' Ci 100% swojego wolnego czasu, ale w roli pasożyta, to ja chyba nie mam więcej pytań.
Wiecie co kobieta po 40tce, trafia na pierwszą, wyidealizowaną miłość po iluś tam latach. Po przejściach. Myśli: Bedzie fajnie. Ale facet sie okazuje prostakiem i cwaniakiem, może i ma coś tam w sobie, ale nie na tyle by robić takie numery.
Autorko, masz prawo szukać swojego szczęścia, przyjacielowi powiedz że na nabliższe 2weekendy wyjeżdzasz poza miasto z córką i dziekujesz mu za wspólny czas.
Następny proszę.
W zasadzie tak to wyglda,czasem kino,wyjście do restauracji. Zza granicy czesto przywozi slodycze,chemie ale to takie zwroty wiec wiem ze za to nie płaci.
Czy możesz odpowiedzieć na moje powyższe pytania?
Dużo myslalam o tej całej sytuacji i jestem w tym wszystkim pogubiona.On ..kiedys moj ideał, pierwszy chłopak,pierwsza miłość. Bylismy ze sobą dwa razy : pierwszy jako w zasadzie dzieci szkola podstawowa,potem drugi kiedy ja zaczynałam liceum.Gdy nasze drogi sie rozeszły on spotykał się z moją przyjaciółką ktora została jego żona i z którą to sie rozwodzi.Przez te lata widzieliśmy się raz 3 lata temu kiedy ich spotkalam na wakacjach wtedy pomyślałam że jakbym z nim byla to pewnie do teraz.Dwa miesiące temu on do mnie się odezwal poprosił o spotkanie I tak to się zaczęło. Miesiąc bylo jak w bajce wiec "wsiaklam " w to ,on sie starał przysyłal kwiaty mowil ze nasza miłość odzyla na nowo,mi się tez tak wydawało,nie widzialam jego wad.W drugim miesiącu zaczęło mi przeszkadzac ze z góry narzucal ze przyjedzie do mnie, ze zostaje, ze co tydzień przywozi ta whisky, ze się u mnie kapie itd.W tym pierwszym miesiącu dalam mu kilka razy jedzenie i nawet pomyślałam że za jakiś czas sam zrobi zakupy itd.On za bardzo nie wydaje jak sam twierdzi nowy ubrań nie potrzebuje, mieszkanie takie sobie, tyle co zakupy na wyjazd, więc jakies pieniądze ma.Kiedy sam zaczął się upominać o te zupy to pomyślałam że z jakiej racji.Od słowa do słowa i się zaczęło. Wygrnal mi wtedy ze dal siebie swój caly wolny czas A ja nie.Jest dużo minusów co to do tego zwiazku ale od czasu rozwodu caly czas coś nie tak.Mialam kilka znajomości które mi nie pasowały jednak jakis czas w nim bylam moze zeby nie być samej I tu nagle pojawia się ON,ten którego kiedys kochałam. Może to jednak kolejny polsrodek bo znow sie boje byc sama.Za każdym razem mam ten scenariusz: początek bajka mija jakis czas i rzeczywistosc weryfikuje ze to nie to.Wiem że on jest bardzo porywczy,pewnych zachowań nie zmieni ale znow sie boje tego skończyć.
Tyle jest na nie...jego żona uzależniona,syn problemowy, on też ma mnóstwo wad ale też ma zalety jest opiekuńczy I wydaje mi sie ze jest mna ze mnie kocha. Wg niego nie da sie tego już poukładać i powrócić do tego co było ale chcemy jeszcze spróbować tylko czy warto?
Nie chcesz być sama Justyna i ja to rozumiem, nikt nie chce być sam. Zastanów się jednak, czy aby nie wpadniesz z deszczu pod rynnę (Ty i twoja córka).
Jest tu przynajmniej kilka sytuacji, kiedy zapala się czerwona lampka. Wiesz, że on tych złych zachowań nie zmieni, nawet się nie postara, a przy tym jest bardzo porywczy. Mało tego, udaje mu się przekręcić kota ogonem i ciebie wpędzić w poczucie winy. To już wszystko znasz, może i nawet dobrze, że tak szybko, bo wiesz, co Cię przy nim czeka już po miesiącu znajomości.
W zasadzie wszystko wskazuje na to aby to zakonczyc.Dużo sie zmieniło między nami,zrobil sie dystans ..on już od jutra ma urlop,zobaczymy jak to bedzie wygladalo. Jestem chyba za słaba zeby podjąć jakas decyzje,przez alkohol męża sie rozwiodlam A bylismy ponad 15 lat ze sobą.
Miałaś męża alkoholika i nie zapala Ci się czerwona lampka, gdy obecny facet wypija sobie sam pół łyskacza? Co jest z Tobą Justyna ??
79 2019-01-18 10:13:52 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-18 10:14:05)
Justyna to jest bardzo niepokojące jak dajesz się wpedzac w jego gierki. Ja wiem ze jak uczucia wchodzą w grę to się człowiek czasem pogubi gdzie leży prawda i kto ma rację ale przyjrzyj się temu jak się zachowujesz w stosunku do jego fochow, tak dla siebie, na przyszłość
Jak Ty sie już teraz go boisz ...to jak to skończysz kiedy on da z siebie "jeszcze więcej" i bedzie miał wieksze pretensje?
Ludzie po 40tce zwykle mają już co nieco za sobą, swoje sukcesy, pare porażek, napewno trudniej sie dostosowują do partnera wiec jest trudno na nowo ułożyc zwiazek. Stad tr Twoje różne znajomości kończace sie po 2mieś.
Ale tacy ludzie też sobie moga poukładac nowy zwiazek, znam sporo par które wiązaly sie ok.50tki i udało sie, są szcześliwi.
Tylko nie możesz brać pierwszej osoby napotkanej w warzywaniaku, ustal sobie jakkes Twoje priorytety.
Witam
I wymaga gotowania mu obiadów do pracy bo pracuje za granica
Tzn. co? Codziennie dojeżdża do pracy za granicą? xD
82 2019-01-18 11:06:52 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-01-18 11:09:31)
Justyna70 napisał/a:Witam
I wymaga gotowania mu obiadów do pracy bo pracuje za granicaTzn. co? Codziennie dojeżdża do pracy za granicą? xD
niee ![]()
"Kilka razy zjadł u mnie jak przyjeżdżał np zupe czy spagetii itd I np pyta czy bym mu robila zupy do słoików do pracy"
Czyli zwala się do autorki na weekendy, nie pomaga w gotowaniu fizycznie czy finansowo, nie robi zakupów, za to by chciał, aby mu Justyna nagotowała do słoików, bo inaczej biedactwo skazane jest na takie sklepowe żarcie ![]()
83 2019-01-18 11:12:32 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-18 11:13:34)
Co to wgl za banialuki z tym sklepowy żarciem. Toż to jego wybór czy będzie jadł śmieci z mrożonki czy sobie ugotuje zupę, kotleta czy chociażby zwykle kanapki zrobi. Matko jak można być tak nieporadnym życiowo żeby samemu się wyzywic nie umieć. Jak on przeżył do wieku 40 paru lat??
Bo biedactwo jest zapracowane. Nie ma czasu. W weekend zaś musi odespać do południa, a w pozostałym czasie daje 100% siebie ![]()
Bo przecież usmazenie jajecznicy albo ugotowane ryżu zajmuje wieki.
Nie bądź taka czepialska. A gdzie czas na dymek, na spokojne chwile przy łyskaczu i podumaniu o tym, jak teraz chce się żyć! ![]()
Nienormalne ![]()
Tylko się nie obraź bo nie chcę być niemiła.
Ale to wygląda jakby on wymagał kobiety, która będzie mu usługiwała i się słuchała bo pracuje za granicą. A Ty przecież też pewnie gdzieś pracujesz i masz swoje obowiązki ![]()
Justyna70 napisał/a:Witam
I wymaga gotowania mu obiadów do pracy bo pracuje za granicaTzn. co? Codziennie dojeżdża do pracy za granicą? xD
Nie ,jedzie w niedzielę A wraca w piątek lub sobotę.
Co to wgl za banialuki z tym sklepowy żarciem. Toż to jego wybór czy będzie jadł śmieci z mrożonki czy sobie ugotuje zupę, kotleta czy chociażby zwykle kanapki zrobi. Matko jak można być tak nieporadnym życiowo żeby samemu się wyzywic nie umieć. Jak on przeżył do wieku 40 paru lat??
On gotować potrafi natomiast powiedział ze trochę liczył na to ode mnie bo nie ma czasu bp mi to w całości poświęca;)
jjbp napisał/a:Co to wgl za banialuki z tym sklepowy żarciem. Toż to jego wybór czy będzie jadł śmieci z mrożonki czy sobie ugotuje zupę, kotleta czy chociażby zwykle kanapki zrobi. Matko jak można być tak nieporadnym życiowo żeby samemu się wyzywic nie umieć. Jak on przeżył do wieku 40 paru lat??
On gotować potrafi natomiast powiedział ze trochę liczył na to ode mnie bo nie ma czasu bp mi to w całości poświęca;)
Jak potrafi to tym bardziej czemu Ty masz to robić za niego notorycznie. To powiedz ze jak Ty będziesz mu gotować to nie będziesz miała jak poświęcać mu swojego czasu w całości.
To już wszystko znasz, może i nawet dobrze, że tak szybko, bo wiesz, co Cię przy nim czeka już po miesiącu znajomości.
chyba że chcesz być "żabą"
Justyna70 napisał/a:jjbp napisał/a:Co to wgl za banialuki z tym sklepowy żarciem. Toż to jego wybór czy będzie jadł śmieci z mrożonki czy sobie ugotuje zupę, kotleta czy chociażby zwykle kanapki zrobi. Matko jak można być tak nieporadnym życiowo żeby samemu się wyzywic nie umieć. Jak on przeżył do wieku 40 paru lat??
On gotować potrafi natomiast powiedział ze trochę liczył na to ode mnie bo nie ma czasu bp mi to w całości poświęca;)
Jak potrafi to tym bardziej czemu Ty masz to robić za niego notorycznie. To powiedz ze jak Ty będziesz mu gotować to nie będziesz miała jak poświęcać mu swojego czasu w całości.
Jego pomysłem bylo to ze zebym gotowała w tyg jak to nie ma A on sobie w niedzielę zabierze ![]()
93 2019-01-18 12:24:35 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-18 12:27:06)
jjbp napisał/a:Justyna70 napisał/a:On gotować potrafi natomiast powiedział ze trochę liczył na to ode mnie bo nie ma czasu bp mi to w całości poświęca;)
Jak potrafi to tym bardziej czemu Ty masz to robić za niego notorycznie. To powiedz ze jak Ty będziesz mu gotować to nie będziesz miała jak poświęcać mu swojego czasu w całości.
Jego pomysłem bylo to ze zebym gotowała w tyg jak to nie ma A on sobie w niedzielę zabierze
Świetny ten jego plan. Przecież Ty w tygodniu wcale nie masz pracy, obowiązków i córki. Ale się chłopak chce ustawić ![]()
Jeśli Ty w tygodniu gdy się nie widzicie masz mu robić obiadki żeby potem na weekend być wolna i cała dla niego to ja bym się spytała co on dla Ciebie będzie w tygodniu robił jak się nie widzicie. Co on dla Ciebie przygotuje fajnego. Niech coś zaproponuje.
Już dawno mnie żaden temat tak nie ubawił jak ten - bez obrazy. Autorko doceń siebie za to kim jesteś, nie daj się sprowadzić do roli pachołka. Facet jest tak wygodnicki że głowa boli, poza tym ja tu widzę szantaż emocjonalny "ja się poświęcam a ty nie chcesz nic dla mnie zrobić" masakra.. jeszcze trochę i jak się będziesz stawiać to może stwierdzić że stara żona nie była taka zła bo żreć zrobiła, gacie wyprała a panicz w domu mógł wypocząć... Ciekawe jakie na prawdę były powody tego rozwodu? Bo może właśnie to tamta żona miała go dosyć...
95 2019-01-18 13:02:50 Ostatnio edytowany przez adiafora (2019-01-18 13:04:15)
chyba już wszystko w temacie zostało napisane. Ty się Justyna zastanów 10 razy nad związkiem z tym panem. Jak to mówią, stara miłość nie rdzewieje, ale nie jesteście już tymi podlotkami, co x lat temu. Twoj Romeo sprzed lat to tylko wspomnienie. Nie kieruj się sentymentem tylko rozsądkiem.
chyba już wszystko w temacie zostało napisane. Ty się Justyna zastanów 10 razy nad związkiem z tym panem. Jak to mówią, stara miłość nie rdzewieje, ale nie jesteście już tymi podlotkami, co x lat temu. Twoj Romeo sprzed lat to tylko wspomnienie. Nie kieruj się sentymentem tylko rozsądkiem.
tyle, że ten sentyment to autorki stan, trwający w niej, analogia, perspektywa
marzenia się materializują, wedle wyobrażeń
![]()
Tak ja za szybko dalam sie temu ponieść bo były kwiaty wysłane.. prezenty typu perfumy ..jego słowa ze odnalezlismy sie na nowo.Ale po tym miesiącu jak usłyszałam o tym gotowaniu to poczulam presje sama bym z siebie pewnie czasem to zrobiła I tak było wcześniej przed tym jak on cokolwiek powiedział. Potem byla sytuacja ze przyjechał w sobotę został do niedzieli ale ja ok 13 bylam umówiona z mama A on nie chciał wstać bp dzień wcześniej mial nocke..obrazil się ze jego czas minął ze na wyliczony ze ja nie rozumiem że jest po nocce. No ja jestem 4 lata sama sama mieszkam z corka nie jestem tego nauczona. Następna kwestia to tez nie wziął pod uwage ze dodatkowe gotowanie to dodatkowe koszty ..jak mu o tym wspomniałam to powiedział ze to poniżej pasa..ze 3 zupy to koszt 20 zl A zresztą teraz to nic by nie wziął ode mnie już.Widze ze mnie to zaczyna męczyć.
Znowu manipulacje z jego strony 3 zupy to koszt 20 zł.
On doskonale zdaje sobie sprawę że tobie chodziło o koszty związane z gotowaniem na dłuższą metę
Bo gdybyś mu tak przez 2 lata gotowała to faktycznie zebrało by się tych kosztów.
Przecież on doskonale zdaje sobie z tego sprawę tylko że odwraca kota ogonem próbując tobą manipulować
Witam
Jestem z partnerem od listopada (wczesniej znaliśmy się I byliśmy ok roku ale ponad 20 lat temu) .Spotykamy się najczęściej u mnie w domu,czasem wyjdziemy cos zjesc lub do kina
Ale chce zapytać czy to normalne że facet sypia u mnie w domu co wekedn tak jak się spotykamy I wymaga gotowania mu obiadów do pracy bo pracuje za granica. Dodam że oboje jesteśmy po długich związkach I po 40 tce..kiedy mowie mu ze to za szybko to on że ja się nie angażuje..ze szkoda czasu.Jak wy to widzicie moze przesadzam ale gdzie randki spotkania itd
Co dla jednych jest normalne, dla innych nie do przyjęcia. Dla mnie nie byłoby to normalne.
Dużo mi narzuca np to zebym go poznała ze starszą corka itd jak cos powiem to wszystko analizuje każde słowo niby kocha A caly czas jedzie po mnie jak to źle myślę I czuje. Że jak powiedziałam zebysmy powoli najpierw swoja sytuację ograneli A potem może pomyślimy co dalej to ze ja buduje mury to nie dla niego itd..
Justyno 70 jak czytam Twoje wpisy, widzę że, jesteś strasznie rozchwiana emocjonalnie, a wręcz zdesperowana. Z jednej strony dobrze wiesz, że ten związek nie przyniesie Ci nic dobrego, ale z drugiej strony liczysz na jakieś fajerwerki i zakończenie ... " żyli długo i szczęśliwie ".
Pozwolisz na wiadro zimnych faktów.
Facet jest w trakcie rozwodu i jak to zwykle bywa w takich sprawach, opowiada o swojej żonie same negatywne rzeczy. Ile w tym prawdy, wiedzą tylko Oni, a przerzucanie się winą za rozpad małżeństwa jest normalne. On twierdzi że, żona jest alkoholiczką, kiedy sam obala flaszkę ? Syn ma problemy, ale co robi aby pomóc synowi wyjść na prostą ? W sprawie rozwodowej, kiedy On ma kochankę, sąd może orzec o Jego winie i zasądzić alimenty, nie tylko na syna ale i dla zdradzonej żony. Oczywiście podział majątku, jeśli nie ma rozdzielczości czy intercyzy, też może być na korzyść Jego żony i dziecka. Czy pomyślałaś o tych sprawach ? Dla Ciebie jako Jego partnerki oznacza to że, większość Jego dochodu może trafić do Jego żony i syna. Piszesz, że On chce zrezygnować z obecnej pracy, tylko jaka jest pewność, że faktycznie znajdzie pracę w Polsce ? Nie chodzi mi tu o kwestie bezrobocia, ale Jego chęci.
Czy jesteś gotowa emocjonalnie na " przechodzenie " z Nim rozwodu, wysłuchiwania żalów na byłą, porównywania z Nią i jaką masz pewność, że kiedy będzie po wszystkim, Twój Romeo, pod byle pretekstem, nie znajdzie sobie kogoś innego ?
Serio, nie zapala Ci się lampka, że z tym facetem i z tym układem jest coś nie tak ? Sprzedaż spokój swój i córki za słodycze i chemię ? Na prawdę kilka czekoladek i proszek, wart jest przyjęcia pod swój dach gbura, a być może alkoholika ?
Zastanów się.
Najgorsze to narzucanie jego woli ..bo ja nie czuje pełnego zaangażowania to jest jazda ..dzis napsialam ze mam dosc.Ze za każdym razem jak będzie nie po jego to będzie tak robil A on że nie ze dlatego że nie czuje mnie juz.Tak ja się wycofałam bo widzę w nim furiata..rozczeniowa osobę.. jego żonę znam I tak jest ..byla juz kilka na odwyku.Narzucil juz zeby poznac młodsza corke ze jakby mi zalezalo na nim to by tak było..wczoraj powiedziałam że w tyg przyjedzie starsza A on od razu ze fajnie ze ja pozna. Dodałam zebysmy najpierw moze ułożyli sprawy miedzy soba A potem zobaczmyy to jazda..
102 2019-01-20 13:41:08 Ostatnio edytowany przez PaniA (2019-01-20 13:43:03)
Justyna w sprawach rozwodowych, wszystko zależy od dobrej woli stron. Jej odwyk jest próbą zerwania z nałogiem ( może być tak, że piła przez Niego, albo dla Niego i dla ratowania małżeństwa, poszła na leczenie ), On za to ma kochankę i tutaj sąd może orzec o Jego winie. Żona może się zgodzić na szybki rozwód, albo przeciągać sprawę miesiącami. Moim zdaniem, facet za szybko chce wpakować Ci się do domu.
Kobieto, ten facet jest z tych wymagających wiecznej atencji, zawsze będzie wymagał od Ciebie 100% zaangażowania, jeżeli tylko Twoja uwaga zostanie zwrócona gdzie indziej od razy będzie miał pretensje, a z czasem będzie groził odejściem. Pakujesz się w pułapkę emocjonalną, w której będziesz żyć w wiecznym strachu. Zawsze Jemu będzie mało Twojego zainteresowania, zawsze znajdzie coś czym będzie mógł Cię szantażować. Facet jest bluszczem, prędzej czy później zaczniesz się dusić w tym związku, no chyba że, lubisz być " niewolnicą " która żyje by służyć swemu Panu.
Pomyśl też o swoich córkach, czy są gotowe na kolejnego tyrana w ich życiu.
Facet wciska kity o miłości i zaangażowaniu a tak naprawdę to nie chodzi mu o nic innego tylko o gotowanie mu obiadków. Wygodny taki...
Tym bardziej jak nie jest to sprawa jednorazowa tzn tego gotowania, a wszystkiego, w czym sie nie zgadzacie to powinnaś się z tego wymiksować. Niestety, z mojego doświadczenia wynika że takiej roszczeniowej osoby, ktora zawsze chce postawić na swoim nie da się zmienić. Jak chcesz możesz próbować ale ja bym się ewakuowała.
Dodam jeszcze, że od córek trzymałabym go z daleka. Córkom można przedstawić faceta, gdy to jest coś pewnego, gdy wiadomo, że to ten, gdy jesteś z nim szcześliwa.
Z obecnym nie jesteś.
Przynajmniej ja tu Twojego szczęścia nie widzę. Wydajesz się umęczona tą sytuacją.
Po co pakować w to córki? Jeśli on z nimi nawiąże jakąś znajomość/relacje, to tym trudniej będzie Ci to zakończyć, bo dojdzie obawa o córki, co one poczują, co pomyślą. Dodatkowo, po co w ich życiu taki pasożyt? Facet, który wali się na kanapę i wykorzystuje ich matkę jak tylko może mydląc jej oczy frazesami o miłości? Do tego jeszcze chla - bo pół flaszki whisky to jest już dobry wstęp do alkoholizmu. Wprowadziłabyś w życie córek, do ich bezpiecznego domu obcego faceta. Odradzam to. A doradzam raczej zerwanie tego.
Jeśli chcesz być kuchtą i zaopatrzeniowcem i praczką, to zatrudnij się jako pomoc domowa, np u jakiejś starszej pani - będziesz za to miała pieniądze i wdzięczność i szacunek. Na razie, od niego nie masz ani jednej z tych rzeczy.
A jego słowa o pświęceniu i 100% miłości to bzdury. Co on poświęca dla ciebie? Cały swoj czas na Twojej kanapie?
Dla mnie dziwne jest to że on tak nalega na poznanie Twoich dzieci. Po co? Zupełnie jakby to miał być jakiś dowód, że jest między Wami poważnie czy coś.... Dziwne na maksa.
107 2019-01-20 14:54:08 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-01-20 14:58:46)
Justyna w sprawach rozwodowych, wszystko zależy od dobrej woli stron. Jej odwyk jest próbą zerwania z nałogiem ( może być tak, że piła przez Niego, albo dla Niego i dla ratowania małżeństwa, poszła na leczenie ), On za to ma kochankę i tutaj sąd może orzec o Jego winie. Żona może się zgodzić na szybki rozwód, albo przeciągać sprawę miesiącami. Moim zdaniem, facet za szybko chce wpakować Ci się do domu.
Kobieto, ten facet jest z tych wymagających wiecznej atencji, zawsze będzie wymagał od Ciebie 100% zaangażowania, jeżeli tylko Twoja uwaga zostanie zwrócona gdzie indziej od razy będzie miał pretensje, a z czasem będzie groził odejściem. Pakujesz się w pułapkę emocjonalną, w której będziesz żyć w wiecznym strachu. Zawsze Jemu będzie mało Twojego zainteresowania, zawsze znajdzie coś czym będzie mógł Cię szantażować. Facet jest bluszczem, prędzej czy później zaczniesz się dusić w tym związku, no chyba że, lubisz być " niewolnicą " która żyje by służyć swemu Panu.
Pomyśl też o swoich córkach, czy są gotowe na kolejnego tyrana w ich życiu.
dużo prawdy życiowej jest w tym co piszesz, fajnie się to czyta
teraz powinno być "ale"
, ale nie będzie
to co i w jakim stopniu przychodzi do autorki, to jej wybór, to nie ulega żadnej wątpliwości według mnie
przeciągający się rozwód, jak i wchodzenie w relacje w takiej sytuacji, jest mocno obciążone, już na tym poziomie/etapie można spokojnie zauważyć z boku, że to jest przerzucenie ciężaru, jechanie na litości, być może nawet ucieczka przed zmierzeniem się osobistym z problemem/wyzwaniem, czyimiś "rękami" jest zawsze łatwiej, ale czy zdrowiej
przebija tutaj osobowość zależna, nie bez powodu koegzystuje z osobą uzależnioną od czegoś, brakiem uczciwości ze strony tego osobnika jest brak swiadomości, nazwałbym to nie świadomością emocjonalną, stąd też zabawy w okolicach presji emocjonalnej
która to, uzasadnione obawy wywołuje u autorki postu, tu nie chodzi o to czy ten człowiek jest taki czy taki
sęk w mechanizmach i nieświadomości ich, cały wątek mówi o pewnej perspektywie, o kręceniu się w kółko, o rezygnacji z siebie, wręcz "była miłość" o cofaniu się, rezygnacji z kierunków w które chciało się iść, już o rezygnacji z siebie nei trzeba chyba wspominać, zrozumiałym będzie coś na wymiar "oporu" przed, to zdrowe jest i warto się tego słuchać, nie którzy to głosem intuicji zwią ![]()
rozumiem potrzeby, rozumiem wyzwania i reakcje na nie, rozumiem nakreślanie perspektywy i konsekwencji
sądzę, że najkonstruktywniejszym będzie, spotkanie się ze sobą, określenie wobec siebie, zasad kierunków wartości, postawienie sobie samej ultimatum, bo to ultimatum jest podstawą bezpieczeństwa córki również
na tym właśnie polega dorosłość, którą szkoda mylić z "przywożeniem chemi" z wumuszonym "gotowaniem"
gdyby to było Ok, robiłabyś to z serca, nie czujesz się z tym Ok, więc czym to jest ? ![]()
Dla mnie dziwne jest to że on tak nalega na poznanie Twoich dzieci. Po co? Zupełnie jakby to miał być jakiś dowód, że jest między Wami poważnie czy coś.... Dziwne na maksa.
Tak pierwsza corke szybko poznał gdzie ona wcześniejszego związku nie akceptowala,miala probpem z zaakceptowaniem rozwodu chodziła do psychologa teraz wyszła z tego,naciskał ze moje dziexi sa częścią mnie itd ze ja stawiam mur..wszedl z butami w moje zycie za szybko .Jest bardzo emocjolnany pprywczy analizuje każde słowo.Wczoraj sytuacja ..opowiadam że koleżanki pojechały na dyskotekę A ja akurat jestem chora bo może bym pojechała to zrobił potem o to jazde nakręcił sie ze pewnie bym pojechala itd. Nie chciałam wychodzić z domu i tym samym jechac do niego ale musiałam do sklepu to tez pretensje że on mógł zakupy mi zrobić..mogl owszem ale nie zaproponował o tak wkoło..tydz wałkujemy to samo dzis napisałam że mam dosc ze to to koniec
wymaga gotowania mu obiadów do pracy bo pracuje za granica.
Nie pochwalam precyzowania tego rodzaju wymagań, Sz.P. jest partnerką, nie pomocą domową albo kuchenną.
Tak pierwsza corke szybko poznał gdzie ona wcześniejszego związku nie akceptowala,miala probpem z zaakceptowaniem rozwodu chodziła do psychologa teraz wyszła z tego,naciskał ze moje dziexi sa częścią mnie itd ze ja stawiam mur..wszedl z butami w moje zycie za szybko .Jest bardzo emocjolnany pprywczy analizuje każde słowo.Wczoraj sytuacja ..opowiadam że koleżanki pojechały na dyskotekę A ja akurat jestem chora bo może bym pojechała to zrobił potem o to jazde nakręcił sie ze pewnie bym pojechala itd. Nie chciałam wychodzić z domu i tym samym jechac do niego ale musiałam do sklepu to tez pretensje że on mógł zakupy mi zrobić..mogl owszem ale nie zaproponował o tak wkoło..tydz wałkujemy to samo dzis napisałam że mam dosc ze to to koniec
Jejku Justyna, czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz ? Twoje dziecko dopiero co wyszło z jednego dołka, dopiero się dziewczyna pozbierała, a Ty Jej serwujesz olejny stres, bo facet taki ma kaprys ? Zlituj się. Pomyśl co jest dla Ciebie ważniejsze, zdrowie, a może życie Twojego dziecka, czy facet z którym jesteś od kilku tygodni ? Chociaż biorąc pod uwagę, że spotykacie się okazjonalnie, a związek jest na odległość, mam wrażenie że, jesteś strasznie zaślepiona tym gościem. Nawet jak piszesz, piszesz tylko co On powiedział, co zrobił, czego chce. Może pomyśl co jest dobre dla Ciebie i czego chcą Twoje dzieci ? Młodsza córka jak rozumiem mieszka z Tobą, czy pytałaś czy ONA chce aby zamieszkał z Wami Twój facet. Starsza córka chyba mieszka osobno, pytanie czy ONA ma życzenie poznawać już teraz tego Pana ?
Skupiasz się tylko na tym czego On od Ciebie oczekuje, a może już czas pomyśleć o sobie i dzieciach ?
111 2019-01-20 16:04:18 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-20 16:04:45)
jjbp napisał/a:Dla mnie dziwne jest to że on tak nalega na poznanie Twoich dzieci. Po co? Zupełnie jakby to miał być jakiś dowód, że jest między Wami poważnie czy coś.... Dziwne na maksa.
Tak pierwsza corke szybko poznał gdzie ona wcześniejszego związku nie akceptowala,miala probpem z zaakceptowaniem rozwodu chodziła do psychologa teraz wyszła z tego,naciskał ze moje dziexi sa częścią mnie itd ze ja stawiam mur..wszedl z butami w moje zycie za szybko .Jest bardzo emocjolnany pprywczy analizuje każde słowo.Wczoraj sytuacja ..opowiadam że koleżanki pojechały na dyskotekę A ja akurat jestem chora bo może bym pojechała to zrobił potem o to jazde nakręcił sie ze pewnie bym pojechala itd. Nie chciałam wychodzić z domu i tym samym jechac do niego ale musiałam do sklepu to tez pretensje że on mógł zakupy mi zrobić..mogl owszem ale nie zaproponował o tak wkoło..tydz wałkujemy to samo dzis napisałam że mam dosc ze to to koniec
I całe szczęście. Co to za związek by był jak ze wszystkiego się musisz tłumaczyć, nawet z tego że poszłaś do sklepu....
Justyna70 napisał/a:Tak pierwsza corke szybko poznał gdzie ona wcześniejszego związku nie akceptowala,miala probpem z zaakceptowaniem rozwodu chodziła do psychologa teraz wyszła z tego,naciskał ze moje dziexi sa częścią mnie itd ze ja stawiam mur..wszedl z butami w moje zycie za szybko .Jest bardzo emocjolnany pprywczy analizuje każde słowo.Wczoraj sytuacja ..opowiadam że koleżanki pojechały na dyskotekę A ja akurat jestem chora bo może bym pojechała to zrobił potem o to jazde nakręcił sie ze pewnie bym pojechala itd. Nie chciałam wychodzić z domu i tym samym jechac do niego ale musiałam do sklepu to tez pretensje że on mógł zakupy mi zrobić..mogl owszem ale nie zaproponował o tak wkoło..tydz wałkujemy to samo dzis napisałam że mam dosc ze to to koniec
Jejku Justyna, czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz ? Twoje dziecko dopiero co wyszło z jednego dołka, dopiero się dziewczyna pozbierała, a Ty Jej serwujesz olejny stres, bo facet taki ma kaprys ? Zlituj się. Pomyśl co jest dla Ciebie ważniejsze, zdrowie, a może życie Twojego dziecka, czy facet z którym jesteś od kilku tygodni ? Chociaż biorąc pod uwagę, że spotykacie się okazjonalnie, a związek jest na odległość, mam wrażenie że, jesteś strasznie zaślepiona tym gościem. Nawet jak piszesz, piszesz tylko co On powiedział, co zrobił, czego chce. Może pomyśl co jest dobre dla Ciebie i czego chcą Twoje dzieci ? Młodsza córka jak rozumiem mieszka z Tobą, czy pytałaś czy ONA chce aby zamieszkał z Wami Twój facet. Starsza córka chyba mieszka osobno, pytanie czy ONA ma życzenie poznawać już teraz tego Pana ?
Skupiasz się tylko na tym czego On od Ciebie oczekuje, a może już czas pomyśleć o sobie i dzieciach ?
Pisze dlatego co on mowi zeby przybliżyc jaki jest ..wczoraj zarzucił ze do niego nie przyjechałam bo jestem chora A do sklepu pojechałam czyli jednak moglam wyjsc.Ja już jestem zmęczona tym związkiem, on teraz bedzie na miejscu dwa miesiące prawie. Pisze dzis caly dzien ze nie chce mnie stracić ze przeprasza itd
114 2019-01-20 16:22:52 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-20 16:24:09)
Pisze dlatego co on mowi zeby przybliżyc jaki jest ..wczoraj zarzucił ze do niego nie przyjechałam bo jestem chora A do sklepu pojechałam czyli jednak moglam wyjsc.Ja już jestem zmęczona tym związkiem, on teraz bedzie na miejscu dwa miesiące prawie. Pisze dzis caly dzien ze nie chce mnie stracić ze przeprasza itd
Ale czego on nie rozumie? Byłaś chora, nie czułaś się na siłach coś robić ale przecież jeść coś musisz więc skąd te pretensje że wyszłaś z domu? To jest totalny absurd, czy on sobie zdaje z tego sprawę?
I co według niego te dwa miesiące to też masz tylko z nim siedzieć? Do pracy nie chodzić, córek nie widywać?
Tak nawiasem to spytałabym go dla śmiechu czy przez ten urlop on Ci słoiki z zupą będzie dostarczał ![]()
Justyna70 napisał/a:Pisze dlatego co on mowi zeby przybliżyc jaki jest ..wczoraj zarzucił ze do niego nie przyjechałam bo jestem chora A do sklepu pojechałam czyli jednak moglam wyjsc.Ja już jestem zmęczona tym związkiem, on teraz bedzie na miejscu dwa miesiące prawie. Pisze dzis caly dzien ze nie chce mnie stracić ze przeprasza itd
Ale czego on nie rozumie? Byłaś chora, nie czułaś się na siłach coś robić ale przecież jeść coś musisz więc skąd te pretensje że wyszłaś z domu? To jest totalny absurd, czy on sobie zdaje z tego sprawę?
I co według niego te dwa miesiące to też masz tylko z nim siedzieć? Do pracy nie chodzić, córek nie widywać?
Tak nawiasem to spytałabym go dla śmiechu czy przez ten urlop on Ci słoiki z zupą będzie dostarczał
Dobre
Nie chce z nim już pisac ale on nie odpuszcza jeszcze za tydz mieliśmy jechać do SPA
Tak właśnie wczoraj mowilam ze dzis wolne ze mam dziecko i musimy cos zjesc to usłyszałam ze mogl on .Ja jestem przytoczona jego osobą i nim .To jest tak ze ja chce mieć oddech A czuje jego na swoich plecach .Nasze problemy są nieadekwatne do etapu na jakim jestesmy ..ale niego wszystko albo nic ..
116 2019-01-20 17:32:30 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-20 17:33:45)
Dobrze, że to zauważasz Justyna. To jest pierwszy krok do sukcesu w poradzeniu sobie z tą sytuacją. Cokolwiek zdecydujesz nie daj sobie wmówić że Twoje spojrzenie na ten związek jest złe bo jest wręcz przeciwnie, ma dużo sensu. Mam tu na myśli to, że chcesz aby wszystko rozwijało się powoli, nie chcesz za niego wszystkiego robić, masz na uwadze swoje dzieci i chcesz najpierw być co do niego pewna zanim wprowadzisz go w ich świat, chcesz móc w związku oddychać i mieć jakąś autonomii, czas dla siebie. To wszystko jest bardzo, bardzo ważne i wcale nie jest niczym dziwnym czy nietypowym, osoba bez jakichś dziwnych zapędów jak ten facet nie powinna mieć z czymś takim problemu.
Ja juz nie chce w to brnąć wole byc sama niz w takim zwiazku.
ja widzę przede wszystkim bardzo dużo prób manipulacji z jego strony poprzez wpędzanie cie w poczucie winy. Sama zakończyłam związek który trwał 6 lat z tego powodu. Wszystko bylo wymuszane graniem na moim poczuciu winy. Żyć mi sie odechciało w tym związku. Nie pakuj się w to. Po drugie ten facet jest bezczelny i nie ma prawa wymagać od ciebie gotowania obiadów. Gdyby to był twój mąż, ciężko pracujący na wasze mieszkanie, wspólne dziecko to może i bym coś ugotowala na drogę. Ale w tej sytuacji - tak jak mówiłaś - niby z jakiej racji??????? Z racji tego ze przyjeżdża do ciebie posiedzieć i się wyspać ? Co ty masz z takiego związku? Niepotrzebny ci byle jaki chłop - tylko po to żeby go obsługiwać. On uważa ze jego obecność i zaleganie ci na mieszkaniu to dawanie 100% a ty ze szczęścia nie powinnaś wychodzić z garów. Facet pochodzi z nizin społecznych i nauczył się tam takiego modelu, dla niego to normalne ze mężczyzna po pracy siada na fotel a kobieta stoi przy garach i w taki właśnie model próbuje cię wtłoczyć. A tobie księżniczce zachciało się randek i wyjść.
Zamiast w trase sloiki to powiedziec ze nie daje 100% z siebie bo do serca kobiety droga przez zoladek:). Nie rozumie jak mozna nie gotowac a przynajmniej prostych dan. No ok jesli nic nie gotowac to w trasie problem, lecz pracujac za granica nie stac wyjsc gdzies? Obiady dobre sa nawet do 15zl gdzie 8 dni na miesiac to tylko 120zl a jakby zaszalec i druga osobe zabrac to 240zl. Skoro obiady wspolne i mieszkanie to niech tez wyplata idzie na konto:).
Już nie chodzi o te obiady on jest bardzo pprywczy manipuluje dzis poprosil o spotkanie nie zgodziłam sie I napisał że jedzie i przyjechał. Powiedzial ze kocha zebym dala mu szansę ze zrozumiał ze już tak nie będzie,ze bylo za szybko nie docenil.Ja ze nie chce już.Teraz pisze caly czas żebym mu dała szansę ze wie ze źle zrobil.Mam straszny metlik co robic
Przecież pisał ci - ze z albo jesteś z nim na 100% i robisz te słoiki, skaczesz wokół niego albo wcale. Wszystko albo nic. Wiec wybrałaś nic. Bo facet chciał żebyś już natychmiast uważała go za absolutny numer 1 w swoim życiu, ważniejszy nawet od ciebie samej i twoich najbliższych. Nie chodzi ci o gotowanie ale jego podejście dużo o nim mówi - manipulator, burak i cwaniak, co myślał ze się ustawi i będzie wykorzystywał zakochana kobietę i jej dobre serce żeby po pracy stała dla niego w garach i podstawiała pod nos jak tylko się pojawi. Jeszcze jakby jakoś inaczej poprosił o te kilka słoików raz na jakiś czas, obiecał się jakoś zrewanżować. Jeśli dasz mu szanse to stracisz czas. Chwile będzie się pilnował a jak tylko stracisz czujność to dalej będzie manipulował i dążył do tego żeby on miał wygodnie twoim kosztem.
Pisze ze Teraz ze Bedzie inaczej ciagle tylko wybacz, zaczniemy od początku, ze bal sie mnie stracić dlatego takiego emocje..ze to już nigdy się nie powtórzy ze nie skrzwdzi.
Czemu wczesniej nie myslal?? Tylko juz po przepraszanie i mowienie ze niby sie zmieni? Nie wchodzilabym w to
Czemu wczesniej nie myslal?? Tylko juz po przepraszanie i mowienie ze niby sie zmieni? Nie wchodzilabym w to
Bo tak bardzo chciał teraz zobaczył ze traci..ze szkoda że już taka miłość się nie trafi ze po tylu latach mnie odnalazł. Zebym go nie odrzucala ,ze wszystko sie zmieni ..
Gościu stosuje klasyczną starą metodę, kija i marchewki.
Raz jest wymagającym, kłótliwym, roszczeniowym gburem, aby za chwilę stać się miłym, kochającym, pokrzywdzonym przez życie misiem. Dla mnie On zwyczajnie bada grunt, jak daleko może się posunąć i na ile jesteś podatna na manipulacje. Osobiście ewakuowałabym się z tej znajomości, Ty zrobisz jak będziesz chciała.
Ja juz nie chce w to brnąć wole byc sama niz w takim zwiazku.
Jeśli tak czujesz, to słuchaj swojej intuicji. Ona naprawdę rzadko zawodzi, za to bagatelizowanie sygnałów, które mówią, że coś jest nie tak, zwykle wcześniej czy później, ale się mści.
Moim zdaniem niewielkie są szanse, aby jego ostatnie obietnice miały pokrycie w czynach. Owszem, może na chwilę coś się w jego zachowaniu zmieni, ale w dłuższej perspektywie nie sądzę. W końcu im bliższą stworzycie relację, tym poczuje się w niej pewniej i jego oczekiwania też prawdopodobnie staną się bardziej adekwatne do etapu związku. Pomijam przy tym kwestię, że to co teraz mówi i obiecuje przypuszczalnie podszyte jest wizją straty tej wygody, którą mu zafundowałaś, a z której tak trudno zrezygnować.
Brawo Olinka
Autorko bylas z nim 20lat temu? Wtedy tez sie rozstaliscie z jakiegos powodu. Jak po 20 latach nie ma zmiany , czemu nagle by byla teraz, po twoim zerwaniu po raz drugi?
Brawo Olinka
Autorko bylas z nim 20lat temu? Wtedy tez sie rozstaliscie z jakiegos powodu. Jak po 20 latach nie ma zmiany , czemu nagle by byla teraz, po twoim zerwaniu po raz drugi?
Tak byliśmy ze sobą jeszcze w liceum, potem on był z moją przyjaciółką obecna prawie byla żona..rozstalismy sie jak to za malolatow:) .Ja to bardzo kiedys kochałam..i teraz trochę za nim tesknie ale wien ze łatwo z nim by nie było. Moja rodzina wtesy go nie akceptowala bo bez szkoly itd
129 2019-01-21 17:11:00 Ostatnio edytowany przez Anique84 (2019-01-21 17:12:24)
Witam
Jestem z partnerem od listopada (wczesniej znaliśmy się I byliśmy ok roku ale ponad 20 lat temu) .Spotykamy się najczęściej u mnie w domu,czasem wyjdziemy cos zjesc lub do kina
Ale chce zapytać czy to normalne że facet sypia u mnie w domu co wekedn tak jak się spotykamy I wymaga gotowania mu obiadów do pracy bo pracuje za granica. Dodam że oboje jesteśmy po długich związkach I po 40 tce..kiedy mowie mu ze to za szybko to on że ja się nie angażuje..ze szkoda czasu.Jak wy to widzicie moze przesadzam ale gdzie randki spotkania itd
Justynko. Każda kobieta pragnie być kochana przez mężczyznę którego sama kocha. To normalne że chcesz chodzić na randki, pewnie też miło by Tobie było, gdybyś dostała bez okazji kwiatka czy drobny upominek. Gdyby Twój mężczyzna zaopiekował się Tobą tak żebyś mogła poczuć że mu zależy. Witaj w klubie. Ja mam 34 lata, mój facet 36 . Uwazat ze w tym wieku na randki się już nie chodzi, kawa w kawiarni raz na jakiś czas to strata pieniążków i czasu, a dziecko? On uważa że jest za stary, bo co będzie jako 46 latek szedł na wywiadówkę do dziecka do szkoły to go wyśmieją że dziadek przyszedł a nie ojciec i że jego czas na robienie dzieci już się skończył.
Ani czułości nie mam z jego strony, ani słów kocham Cię, które sam wypowie a nie odpowie na moje. Nie ma kwiatka w dniu kobiet mimo że swojej byłej potrafił wysłać 30 róż parę lat temu.
Eh..
W twoim wypadku nie brnęłabym dalej w tą relacje która Cię męczy. Żeby tylko nie okazał się jakimś psycholem który potem nie będzie chciał dać Tobie spokoju. Co już powoli okazuje pisząc i narzucając się.
Bądź rozsądna.
Ja swój związek właśnie kończę bo nie zamierzam całe życie prosić się o kwiatka, pocałunek czy cokolwiek innego.
W tej kwestii myślę ze on by zadbał o mnje bo wysyłał mi kwiaty przez te dwa miesiące do pracy i do domu. Natomiast ja się boję tego ze mnie osaczy soba co już zrobil. Wymagał wiele gdize sam nawet się nie rozwodl. Jak można kończyć związek? Albo koniec albo nie