Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Strony 1 2 3 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 379 ]

Temat: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Jak wyżej.  Ciągłe kłótnie z mężem, on jest wulgarny, chamski, szybko się denerwuje. Ja też nie jestem bez wad. Ale już tyle razy to znosilam ze dziś peknelam, mówię albo idziesz na terapię albo koniec, to mówi ze ostatnia kłótnia to moja wina. Bo mu zwróciłam uwagę ze przerwał mi temat, na co on coś tam przeklnal i ja się już obrazilam, pytam czemu tak mówi a on dalej klnie. Ale według niego ja się obrazilam i ja znowu kłótnie rozpoczynam, pytam się czy mam ciągle dac się nie szanować? Ja też w przypływie nerwów ma niego klnelam(Nie dzis ), różne epitety były, kilka razy się poszarpalismy.. Ale ja zawsze próbuje i proszę, on mówi że się bedzie starał, kilka dni bylo ok i znowu, już mam dość tych brzydkich słów.
Dodam że mąż pracuje na zmiany i uczy się 3 razy lub 4 w tygodniu, wiem ze mu ciężko, rozumiem ze chodzi niewyspany, ale wcześniej też był nerwowy. Kiedyś chodził na terapię ale terapeuta mu nie spasowal, w sumie wielu osobom nie ale to już inna bajka. On uważa że ja to na nim wymuszam, żeby teraz znowu szedł, mówię mu że skoro nie dociera jak go proszę żeby przy dziecku nie podnosił głosu to potrafi powiedzieć ze nie podobało mu się jak ja sie zachowuje. Mowie wtedy czy ważniejsze mu jest to żeby na mnie coś powiedzieć od tego żeby dziecko miało ciszę.
Wczoraj kupil mi kwiaty i wino a dziś znowu kłótnia,  mówię że to było zbędne na co on ze już mi nic nie kupi,  no przeciez ja to mam gdzieś żeby mi kupował, on ma być dobry dla nas:/
Wiem ze ma dużo na głowie ale czy to co upoważnia do takich zachowań? dodam że pochodzi z rodziny patologicznej, rodzice po rozwodzie a ojczym bil i ponizal jego i rodzeństwo..
Dziecko ma 3 miesiące hmm

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:

Ciągłe kłótnie z mężem, on jest wulgarny, chamski, szybko się denerwuje.

W którym momencie waszego związku twój mąż się tak zmienił ?

Samotna w wieży zamknięta. Z głodu przestała już jeść...
Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Nerwowy był zawsze, ale od jakiegoś czasu coraz bardziej, może te 3 miesiące właśnie. 3.5 odkad szkole ma

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Napisał mi że pójdzie na terapię bo nie chce mnie stracić i że przez to jaki jest nie chce kończyć. Byl miły dwa dni ale już dziś inny ton bo co, bo się przymila a ja nie chce seksu i to jest problem. I to nie jest teraz kara tylko ja nie czuje tego emocjonalnie a mam lezec jak kłoda? Brak mu cierpliwości. Bo ja jestem niesprawiedliwa i on jest miły ale już nie będzie sie płaszczyl. A ja wcale tak tego nie widzę ! Poczekalby trochę i by było a tak to ja muszę chcieć seksu bo to tez należy do zgody.

5

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Opisz może szerzej wasz problem, to spróbuję Ci coś doradzić.

6

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Oj kochana wiem co czujesz. To taki ból jak osoba która niby kocha nas obraża, klnie.. sad
Oni problemu nigdy nie widzą.. Raz w kłótni identycznie naskoczyłam na mojego faceta, odpowiedziałam mu tak samo gorzko i widać , ze go zatkało..
Mi było zle, że do czego to doszło?!!

Jesteśmy już na skraju tego związku i najlepszym wyjsciem jest rozstanie się..Ile razy on mnie pzrepraszał! ile razy miało być lepiej.. sad

Podejmij sluszną decyzję.
Powodzenia.

Dobro zawsze wraca :-)
Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
ZywiecZdroj napisał/a:

Oj kochana wiem co czujesz. To taki ból jak osoba która niby kocha nas obraża, klnie.. :(
Oni problemu nigdy nie widzą.. Raz w kłótni identycznie naskoczyłam na mojego faceta, odpowiedziałam mu tak samo gorzko i widać , ze go zatkało..
Mi było zle, że do czego to doszło?!!

Jesteśmy już na skraju tego związku i najlepszym wyjsciem jest rozstanie się..Ile razy on mnie pzrepraszał! ile razy miało być lepiej.. :(

Podejmij sluszną decyzję.
Powodzenia.

Na razie czekam,  bo diagnoza brzmi prawdopodobnie choroba afektywna dwubiegunowa.. z adhd. Mozliwe ze trafna. Trzeba wybrać się do lekarza którego poleciła terapeutka. Leczenie farmakologiczne konieczne. Chce spróbować przetrwać,  ale nie wiem czy dam radę. Czuje sie wyplukana z emocji i uczuć. Nie mam ochoty na seks. Poczekam czy terapia coś da i wtedy zobaczę, ale na dzień dzisiejszy jestem załamana. Nie chciałabym nowa miłością leczyć starej. Tak zrobiłam wchodząc do tego związku, po prostu za szybko. Nie żeby źle, ale mogłam zaczekać.

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Bo do kłótni trzeba dwojga....On nerwowy i wybuchowy ty upierdliwa......w tle szantaż seksem......

Jak terapia to oboje.

9

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Skoro i wcześniej był nerwowy to trudno mieć teraz do niego o to pretensje. Facet pracuje na zmiany ma przez to przestawione cykle snu za mało słońca a to już samo w sobie powoduje duży stres. Do tego próbuje się uczyć małe dziecko i żona. Chodzi przemęczony brakuje mu seksu to i mu się czasem wyrwie .
Takie wybuchowe osoby mają taką zaletę że szybko wpadają w złość ale i szybko im przechodzi. Ciebie jak ktoś wkurzy to pewnie całymi dniami chodzisz zła a on na drugi dzień już zapomina. I tak mijacie się w fazach gdy Ty jesteś spokojna to on akurat nerwowy i odwrotnie.

Co możesz zrobić? To nie czekać na niego tylko sama pomyśleć co możesz zmienić aby między wami było lepiej. Np on po 2 dniach przymilania się chce sexu a Ty dalej chodzisz zła to nie możesz przymknąć oczy i mu zrobić dobrze ręką? Wtedy on zadowolony może dalej będzie miły.

Bo tak on 2 dni się stara i za to staranie dostaje karę w postaci kolejnej kłótni tym razem o sex. Najgorsze co możesz mu robić to właśnie karać go za to jak robi coś dobrego. Kupił kwiaty ? To się uciesz pochwal go że fajne i niech wie że doceniasz jego próby. Bo tak to on niezdarnie próbuje Cie udobruchać a nie ma pojęcia jak i jak wtedy nie dostaje pozytywnej odpowiedzi to rodzi w nim ogromną frustrację.

Co do terapii to jak już to powinniście iść razem. Bo oboje musicie się nauczyć dogadywać.

10

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Między wami nic się nie zmieni dopóki nie tupniesz noga . Ile raz dochodziło do takich sytuacji między wami a dalej jest tak samo . Oboje zachowujecie się jak małe dzieci . Nie wiem czy w tej sytuacji terapia wam pomoże skoro walczycie ze sobą jak dwa koguty .

11

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ja tez kiedys sie ludzilam, ze moze byc dobrze. Raz powiedziałam sobie, ze bede mega mila, ze bede sie starac zeby bylo dobrze miedzy nami. On zawsze mowil, ze jego nerwy to moja wina. Bo ja to, bo tamto. On tez sie zaczal starać. Ze dwa, trzy tygodnie bylo super. Az sami sie dziwilismy jak moze byc dobrze. Az nagle bum! Pewnego dnia nie wytrzymal i przyczepil sie o jakas bzdure. Znow awantura. Rzekomo znow moja wina. Wtedy zrozumialam, ze chocbym jaka byla swieta to on i tak raz na jakis czas wybuchnie, bo musi. Bo ma potrzebe kogos zgnoic, zdeptac, popchnac czasem... taki.jest i go.nie zmienie.

Tylko u nas wszystko juz za daleko zaszlo... byly rekoczyny itd. Od dwoch tygodni jestem oschla, bo wszystko przemyslalam i chce odejsc. Powiedzialam mu, ze to koniec jesli nie zmieni tego i tego, ze tym razem nie zartuje. Myslicie, ze wzial sobie do serca? Ma to gdzies. On chce miec rodzinę, ale nie chce sie starać. Nie lubi kiedy ktos od niego czegos wymaga. Nie rozmawiamy ze soba, tylko tyle ile musimy. To koniec. Moze u Ciebie jest jeszcze nadzieja, nie mnie oceniac.

Mnie duzo czasu zajelo dojscie do.dzisiejszych wnioskow, do teraźniejszego stanu rzeczy. Pomoglo mi w tym to forum i dobre dusze, ktore mnie nakierowaly na pewne przemyslenia. Czytalam posty, potem obserwowalam, wyciagalam wnioski... większość sie sprawdzala. Szkoda, ale zycia tez szkoda na poswiecanie go.komus, kto Cie nie szanuje. Pozdrawiam cieplo.

12

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Admin przepraszam ze znow post pod postem, ale kiedy klikam edytuj, pojawia sie wiadomość "nie masz uprawnień do tej strony".

Z seksem u mnie podobnie. Jest afera, jest zle miedzy nami. Nagle nazajutrz on zaczyna sie przymilac, chce seksu. Ani przepraszam, ani nic, zero rozmowy na temat klotni, ktorej skutki jeszcze wisza w powietrzu. Ja go odtracam, bo jak mam.pojsc z nim do lozka, kiedy dzien wcześniej krzyczal, ze jestem k... dziw.. szma... ze zrobi mi to lub tamto, bo nie zgadzalismy sie co.do jakiejs prozaicznej sprawy.

Kiedy odmawiam, znow mnie atakuje, ze nie bedzie sie prosił itp. Czasem padaja ostre slowa. Potem znow sie przymila i.tak w kolko.
Co ciekawe, kiedy dostanie co to chce, czasem jest tak, ze nadal jest chlodno miedzy nami. Olewa mnie, a ja jego.
Nie namawiajcie wiec autorki na zrobienie dobrze mezowi na sile, bo kiedy mąż jest nie c w porzadku, to zona nie ma obowiązku spelniac bezwzględnie jego zachcianek tylko po to, zeby go ponownie nie rozrażnić.

13 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-01-31 02:21:20)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Nie umiem znaleźć usprawiedliwienia dla "poszarpania" i oczekiwań co do życia erotycznego bez żadnego odniesienia się do najbardziej podstawowych problemów. Przykro mi stwierdzać że widzę tu próby przypisywania współwiny ofiarom przemocy domowej. Leczenie i terapia to chyba jedyne rozwiązania, jeśli zdiagnozowano chorobę psychiczną. Leczenie jest przymusowe jeśli dana osoba zagraża zdrowiu lub życiu.

"Poznacie ich po ich owocach":D
Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Moja wina  bo widziały gały co brały.  I to nie jest tak że jestem upierdliwa cały czas, a nie umiem się kochać z kimś kto mnie nie szanuje.
Jesli sytuacji jest zbyt dużo to jeden dobry dzień i kwiaty nie zmienia podejścia mojego. I nie, nie jest to kara. Panowie wypowiadajacy się w ten sposób, mówicie to co mój mąż, więc mnie nie rozumiecie. Ja muszę czuć emocje a nie rozlozyc nogi i jazda.

Mąż miał patologiczne dzieciństwo i tego nie przepracował.  Do tego może dochodzić genetyka bo mama też zbyt normalna nie jest, a ojciec duże dziecko itd.

Napisałam że ma podejrzenie tej choroby, nie byla zdiagnozowana przed ślubem. On wie co robi źle ale nie potrafi tym sterować. To są zachowania które kompletnie nie ida w parze z normalnym funkcjonowaniem, uwierzcie. Muszę poczekać co terapia da. Tylko ze jest mi już tak ciężko , że nawet jak się poprawi mogę i tak chcieć odejść.

Owszem, ja też bym się musiała wybrać, ale nie mam z kim dziecka zostawić. Tylko dla mnie terapia na podniesienie samooceny i pewności siebie. I opanowania też.

Aaannaaa, już kilka dni temu do Ciebie pisalam. smile

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Wracając jeszcze do seksu, nawet jak dzień  był ok to ostatnio nie chcę ani nie mam ochoty bo już mi wszystko bokiem wychodzi. Mąż się wkurza o każdą pierdole.

Przykładowo od czasu jak mieszkamy razem jest problem o ...chleb. bo on nie umie wstać i ruszyć się z łóżka , zaczęłam mu robić kanapki jeszcze nie będąc w ciąży i miał albo zły humor, narzekał czemu nie z tym lub z tamtym, wkurzal jak go za fraki wyciągalam bo nie umiał wstać, obrażał..  jak można chcieć komuś takiemu robić jesc? To przestałam i obraza. Kilka razy jak była poprawa znowu robiłam a teraz jak dziecko to tez chce sie wyspać itd.. I jak mnie kilka dni temu poprosił po dość miłej rozmowie w poludni e, zrobiłam ten chleb. Gadal co ja czuje itd jakby mnie cytował. I wiem faktycznie ze przez to schorzenie nie funkcjonuje jak normalna osoba.
tylko ze rano, gdy wyciągał kanapki z lodówki, stwierdził ze robię na odpierdo.... bo nie dałam do pudełka:/ a w końcu go nie zjadł bo za twardy;/ powiedziałam że pech bo ja jakoś zjadlam i znowu to co dla niego zrobiłam jest do dupy. to jest tak  na okrągło, wiecznie góra dol góra dół,  pretensje o głupoty,  ja nie robię chleba już z miłością, bo inne robia, co za różnica jeśli i tak wstanę, wiem jestem głupia bo mogłam uciekać kiedyś wcześniej.. cały dzień musi być uzależniony od jego humoru, ale to pewnie ja tak tylko myślę, bo mogę być szczęśliwa. Choroba chorobą ale ja też chcę jeszcze żyć,  a nie umiem z siebie więcej dac jak caly czas jest mi coś odbierane.

16

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Sama piszesz że go wyzywasz i obrażasz, klniesz. Szarpiesz go.
Dla mnie to niewyobrażalne.
Oboje jesteście patologiczni i zasługujecie na siebie.

17

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:

tylko ze rano, gdy wyciągał kanapki z lodówki, stwierdził ze robię na odpierdo.... bo nie dałam do pudełka:/ a w końcu go nie zjadł bo za twardy;/

Niestety takie jego zachowanie trudno usprawiedliwić i niszczy tym waszą relację. Być może nawet nie wie jak Cie tym de-motywuje. Chyba on nie ma sposobu na rozładowywanie negatywnych emocji i znalazł go w postaci wyładowywania tego na Ciebie powinnaś takie rzeczy opisać na terapii.

18

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
madoja napisał/a:

Sama piszesz że go wyzywasz i obrażasz, klniesz. Szarpiesz go.
Dla mnie to niewyobrażalne.
Oboje jesteście patologiczni i zasługujecie na siebie.

Jeśli nie doświadczyłas nigdy związku z psychopatycznym partnerem, nigdy się nie dowiesz jak to jest. Ja byłam okazem spokoju, kiedy poznałam swojego. Dziś jestem klebkiem nerwów. Na własne życzenie. Nawet nie umiesz sobie wyobrazić, co z Tobą i Twoja psychika robi codzienne nekanie psychiczne, obelgi, przekleństwa i inne szkoda gadać rzeczy i zachowania. Do jakiej furii potrafi doprowadzić taki człowiek, do jakich myśli. Jeśli uważasz kochana, że po latach w takim związku kobieta ma obowiązek być spokojna i zrównoważona, że nie ma prawa ani ochoty zakląć, odpłacić sie przemocowcowi kilkoma górskimi słowami, może na opamiętanie, a może po prostu bo puszcza jej w końcu nerwy, to grubo się mylisz. Wiem, odejście od takiego człowieka jest najlepszym i najbardziej wskazanym czynem, ale żeby do tego doszło musi złożyć się do kupy wiele czynników, to proces. Wiem, bo go przechodzę i latami targaly mną myśli typu odejść czy jednak zostać.

Nie bronie autorki tematu. Ale doskonale ja rozumiem. Ze wszystkich przeczytanych na tym forum wątków ten jest mi chyba najbliższy, mnie i mojej sytuacji osobistej. Taki człowiek jak jej i mój facet nawet anioła by doprowadził do szału. Nawet aniol by przeklął.

Kobietka taka 123 - Twój ostatni post... Jakbym czytała o sobie... Czasem ciężko opisać w jakich sytuacjach oni wybuchają. A Ty podałaś idealne przykłady.

U mnie też schemat:
Awantura
Ciche dni
Jego przymilanie (chce seksu)
Moje odtracanie go
Znów bluzgi i wyzwiska (bo nie dostał czego chciał)
Ciche dni

I tak dalej, i tak dalej... Przeplatane tzw miesiącami miodowymi of course.

Z tym że u mnie już raczej nie będzie chyba miesiąca miodowego. Zmądrzalam. Ale jeszcze nie odeszłam.

19 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2019-02-02 01:58:50)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Tak jak pisała moja przedmówczyni. Przez pierwsze lata jestes mila, starasz sie rozmowa i szacunkiem dojsc do porozumienia. Dostajesz tylko serie, kolejnych wyzwisk. Nic nie dziala. Frustracja narasta, bo NIC nie mozesz zrobic, gdy osoba, ktora kochasz Cie nie szanuje, az pewnego dnia sama wybuchasz. Fakt, ze ktokolwiek ma stres w zyciu, nie upowaznia do tego, zeby traktowac najblizsza osobe jak smiecia bez zadnego elementarnego szacunku. Sam fakt, ze nie potrafi nawet uszanować, tego, ze jego kobieta nie ma ochoty na zblizenie jest ponizej pasa. Ponizej pasa dla osoby zdrowej. Ale jezeli on faktycznie ma chorobe dwubiegunowa, to bardzo wspolczuje. Moja przyjaciolka jest z taka osoba w zwiazku. Nie moge patrzec, choc wiem, ze on jest po prostu chory - a choroba nie wybiera. Psychoterapeuta jest profesjonalista i bedzie wiedzial, czy jest chory i jak pomoc, wiec czekaj. Jezeli okaze sie, ze jest chory to poczytaj, jak radzic sobie z choroba afektywna dwubiegunowa. Co czuje taka osoba, jak mysli. Wtedy bedzie Ci latwiej zrozumiec i bedziesz wiedziec, co i dlaczego sie dzieje + bedzie szansa na terapie. Twoj facet jak wpadnie w szal to pamietaj, ze (nawet jesli jest zdrowy) Twoje slowa i wyzwiska do niego nie dotra. Dbaj o siebie i nie pozwol sie wytracac z rownowagi. Wiesz jaki jest, bo nie jest taki od dzis. Po prostu, gdy nie okazuje Ci szacunku to z nim nie rozmawiaj. Nie pozwol sie tak traktowac. Nie dotrzesz do niego wyzwiskami, rozdraznisz go i dasz mu tylko w rece argument, ze jestes przeciez taka sama jak on. Rozumiem, ze te zle emocje czasami musza uleciec i bedzie sie to zdarzalo, ale staraj sie nie dopuszczac do tego by tracic rownowage, bo nie warto tracic wlasne zdrowie psychiczne przez czyjes problemy (tak, jego gniew to jego problem, nie Twoj. Natomiast juz Twoj gniew, to jak najbardziej Twoj problem)). Bardzo mi tez przykro, ze wzgledu na Waszego dzieciaczka. Jakie wspomnienia z domu rodzinnego bedzie mial jako dorosla osoba? Dzieci ucza sie od rodzicow, jak rozwiazuje sie konflikty. Dla odmiany daj mu dobry przyklad. Trzymam kciuki za terapie. Jesli w jakis sposob, okaze sie, ze Twoj mezczyzna ja odrzuci, to moja rada jest taka, by byc konsekwentnym. On sam sie nie zmieni. Bedzie Cie powoli wyniszczal. Bedzie niszczyl dziecinstwo Twojego dziecka (rozumiem, ze ojcem jest dobrym, po rozstaniu wciaz bedzie uczestniczyl w jego zyciu, skoncza sie po prostu klotnie, uwazam ze lepiej tak, niz zeby dziecko chlonelo ten syf). Bedzie mial jeszcze mniejszy szacunek do Twojego slowa (albo terapia, albo rozstanie) i bedzie PEWNY, ze cokolwiek on zrobi, Ty (i tak) nie odejdziesz. Jesli on tego nie zmieni, odejdz. Bo taki stan rzeczy jest toksyczny i nie jest do zaakceptowania. Ja rozumiem tolerowanie wad partnera, np, gdy latwo sie denerwuje, od czasu do czasu rzuci k.... i puszcza mu nerwy. Ale takie ciagle wyzwiska to juz nie sa zwykle wady - to problem, nad ktorym pracuje sie na terapii. To nie jest normalne, by ciagle i ciagle doprowadzac do kłótni z błahych powodow  i odpalac najgorsze wyzwiska i przeklenstwa do osoby, ktora sie kocha (stad pewnie tez i podejrzenie o dwubiegunowosc).

Optymiści maja wiecej energii!!! ;D

20

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ktoś kto nie był w związku toksycznym nie potrafi zrozumieć jak bardzo jest uzależniający. Ktoś kto patrzy z boku pomyśli że jesteś wariatka masochistka która siedzi na własne życzenie w bagienku, albo ofiarą losu której należy współczuć bo brak jej szacunku do samej siebie. Z pewnością wiele kobiet czytając posty siedzi przed ekranem i puka się w głowę.
Co za idiotka że siedzi z takim chamem?
Nie ma do siebie szacunku...
Ja to bym sekundy nie wytrzymała(!)
Ja to bym nigdy zdrady nie wybaczyła....
JA TO BYM...

Powiem Wam że ja też bym się kiedyś wpisała w tą grupę. Kiedy słyszałam o zdradach jakich dopuszczał się nasz znajomy myślałam z politowaniem o jego żonie. Myślałam że się nie szanuje że z nim jest. Kiedy moja przyjaciółka była w przemocowym związku to byłam na nią wściekła. Jak ona może wracać do faceta który wyzwał ja od szm... ku... No jak? Myślałam sobie oj jak dobrze jak cudownie że mój mąż taki nie jest. Ma swoje za uszami kłóci się czasami i ma wybuchy złości, ale taki nie jest... Bo gdyby był to ja bym....

Okazało się że mój cudowny mąż po pewnym czasie brania narkotyków i okazjonalnego picia zamienił się w człowieka jak powyżej. Ja stałam sie nagle ta żona... Okazało się że nie mogę sobie poradzić z wybuchami gniewu i wyzwiskami w moją stronę. Nie jestem już taka mądra jak myślałam. Odejść było strasznie trudno a wiele razy wcześniej wracałam. Bez niego czułam się jak bez narkotyku. Nie umiałam żyć bez tych emocjonalnych hustawek. Brakowało mi adrenaliny.
Z nim było jeszcze gorzej. Wiedziałam że tak nie mogę.
Bóg jeden wie co przeszłam i ile place za to wszystko. Ciągle mi źle. Boję się samotności. Jest mi przykro że nasz syn będzie w rozbitej rodzinie. Mam wyrzuty sumienia. Cudowny jest jedynie spokój i cisza. Nie żałuję. Ale bywają dni że żałuję... Ciągle rozdarta. "A może by się zmienił? Może to moja wina? Może z inną będzie lepszy? Może powinnam próbować? A jeśli syn dorosnie i będzie miał pretensje? Samej będzie mi ciężko. Ale przecież mnie nie bil"
To są myśli chorej osoby, która nie potrafi oddzielić normalności od patologii. Latami granica się przesuwala bardzo powoli. Trudno zauważyc - - - - - kochanie, moja droga, bo Ty, gluptasie, glupolu, zamknij się, idiotko, su*o, ku**o... Teraz by pewnie szło w stronę rekoczynow.
Łatwo powiedzieć, doradzić, ocenić... Gdyby to było takie proste to forum nie byłoby wypełnione po brzegi tematami tego typu...
Ja też byłam gorsza wersja siebie. Było mi wstyd jak się zachowywałam. Wpadalam w histerie i albo płakałam w poduszkę aż się zanosilam albo stawałam naprzeciw niego i obrzucalam obelgami, przeklinalam, darlam się, tluklam szklanki, rzucalam w niego przedmiotami i czasami nawet po tym jak nazwał mnie soczyscie dostał w twarz. Tak to ja do niego się rzucalam. Nie mogłam wytrzymać. Możecie pomyśleć że skoro mi nie oddał to był nawet lepszy. On tak mnie upokarzal aż wyprowadził z równowagi i miał satysfakcję kiedy zeszłam do jego poziomu.
Wstydzę się tego bardzo.
Po narodzinach dziecka wiedziałam że to zły przykład i nie mogę zachowywać się w ten sposób. Odeszłam już jakiś czas temu. Teraz często mówi mi że jestem zła matka bo robiłam rodzinę naszemu synowi. Wpedza mnie w poczucie winy i zrzuca cała odpowiedzialność. Powiedział że zabrałam mu syna. Ze co ze mnie za matka... Ale ja umiem już zachować spokój chociaż te słowa bolą bardzo.

21

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

LullyMilly madra z Ciebie kobieta. Dajesz nam oparcie i nadzieję. Piszesz wprost, ze nawet po odejściu sa wątpliwości, ale znasz dobrze mechanizmy. Wiesz, ze to współuzależnienie. My tego nie wiemy albo dopiero poznajemy "fachową terminologię". Latwiej jest to wszystko zrozumieć kiedy wie się jak to.dziala. Łatwiej zrozumieć siebie. Kurczę nie sądziłam ze tyle kobiet ma taki problem jak ja. U mnie szybko pojawiły sie oznaki jego nienormalnosci, patologicznych zachowań, wiec mam zal do.siebie. Ale kiedy czytam wpisy takie jak Twoj, ze facet byl w porządku, a zniszczyly go uzywki i stal sie tyranem, to serce mi.się kraje...

22

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Dziewczyny wszystko co tu piszecie jest także moim udziałem. Podpisuję się pod tym rękoma i nogami. Mąż miał trudne dzieciństwo, jak i ja zresztą, ale ja to przepracowałam na grupie DDA, on nie. Jest co raz gorzej. Tak samo jak u was, typowa spirala przemocy, tzw miodowe miesiące przeplatają się z wybuchami przemocy (werbalnej, psychicznej). Wg mnie to typowy psychopata, wszystko idealnie pasuje, poczytajcie w necie a stwierdzicie, że to wypisz wymaluj wasz mąż. Ja już od dwóch lat zbierałam się na ten krok, zaliczyłam terapię, wielkokrotne porady u prawnika - wszystko w kryzysowym centrum pomocy rodzinie (poszukajcie u siebie, są wszędzie). Ja kończę ten etap życia, składam wniosek rozwodowy. Powiedziałam stop, nikt nie będzie mnie gnębił. Dzieciństwo już miałam zmarnowane to chociaż trochę tej dorosłości chcę przeżyć w spokoju. Zawsze byłam bardzo odpowiedzialna, samowystarczalna, umiem o siebie zadbać i sobie poradzę, hej. Koniec pieśni. Mąż może mi skoczyć. Po tylu latach odnalazłam znowu w sobie tą siłę, wy tez ją macie. Nie rozpaczam, cieszę się, że otwierają się przede mną nowe możliwości, że dom znowu będzie moją oazą spokoju, cieszę się na te popołudnia, wieczory i weekendy spokojne, wesołe z dziećmi. Cieszę się, że nareszcie umebluję mój dom po swojemu a nie pod niego, ze pomaluję ściany na kolorowo, że wyrzucę wszystkie te jego rzeczy, które mi się nigdy nie podobały. Ja już w głowie wszystko oczami wyobraźni zmieniam. A może ktoś na mnie czeka?
Założyłam wątek, rozwód z psychopatą, możecie zajrzeć, zapraszam smile

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

23

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Aaannaaa napisał/a:

LullyMilly madra z Ciebie kobieta. Dajesz nam oparcie i nadzieję. Piszesz wprost, ze nawet po odejściu sa wątpliwości, ale znasz dobrze mechanizmy. Wiesz, ze to współuzależnienie. My tego nie wiemy albo dopiero poznajemy "fachową terminologię". Latwiej jest to wszystko zrozumieć kiedy wie się jak to.dziala. Łatwiej zrozumieć siebie. Kurczę nie sądziłam ze tyle kobiet ma taki problem jak ja. U mnie szybko pojawiły sie oznaki jego nienormalnosci, patologicznych zachowań, wiec mam zal do.siebie. Ale kiedy czytam wpisy takie jak Twoj, ze facet byl w porządku, a zniszczyly go uzywki i stal sie tyranem, to serce mi.się kraje...


Przeczytałam kilka książek. Wiem jak działa mechanizm dlatego powiem Ci, że nie musisz mieć do siebie żalu. Ja za to po pierwszych oznakach zamiast zwiewac zrobiłam sobie z nim dziecko. Normalna zdrowa kobieta pewnie by uciekła.
Zazdroszczę innym szczęścia i normalnego życia. Zazdroszczę tych codziennych chwil. Normalności, wspólnych posiłków, dziecka które wchodzi do łóżka rodziców w nocy i rozpycha się. Kiedy byłam w ciąży i było dobrze to celebrowalam każde wyjscie na spacer i każda wizytę w sklepie po zakupy. Byłam taka dumna ze mąż chodzi ze mną do szkoły rodzenia i mamy wspólny poród. Glaskal mnie po głowie i mówił że jestem bardzo dzielna.

Moim największym marzeniem była rodzina. Dzisiaj mam doła. Wspominam różne dobre chwile. Czasami tak właśnie jest. Ale wiem, że za chwilę wezmę się w garść. Ile razy chciałam złapać za telefon i zadzwonić. Powiedzieć, że przetrwamy to, że ja mu pomogę, że on taki nie jest. Pomaga mi bardzo pisanie tutaj. Czytanie Waszych wpisów. Robię to zawsze gdy tracę silna wolę i do tego zachęcam. Zimny prysznic który przypomina " hej dziewczyno zobacz co pisałaś, przeczytaj to kilka razy, halo tu Twój mózg"...
Co mogę doradzić?
1.Akceptacje tych wszystkich uczuć które nami targają. Zapisywanie tych złych wspomnień żeby zawsze można było sobie wrócić do tego.
2. Wybaczyć sobie. Stan przed lustrem i powiedz do siebie jak do najlepszej przyjaciółki.
3.Kiedy myślisz że będzie cudownie i masz obraz szczęśliwej rodziny to atakuj te myśli obrazem tego jak było do tej pory. Atakuj zawsze kiedy wyobraźnia podsuwa Ci szczęśliwy finał. Czy chcesz tak żyć jeśli to perspektywa Twojej przyszłości? Jak bardzo zaryzykujesz? Jakie są szanse na zmianę?
4. Planuj. Jest łatwiej kiedy masz plany bez niego. Tym razem pozytywne. Co będziesz robić? Pójdziesz na spacer z dzieckiem, poczytasz mu książkę. Zaplanuj też chwilę dla siebie i obiecaj sobie ze nie będziesz myśleć o niczym. Kiedy polozysz dziecko spać lub kiedy ma drzemke w ciągu dnia. Włącz sobie serial komediowy. Umaluj paznokcie. Wyłącz myślenie. Daj sobie chwilę na odpoczynek emocjonalny.
5. Daj sobie czas na decyzję. Niezależnie od tego co zrobisz to ma być tylko Twoja decyzja. Bez obaw. Dojrzejesz do tego prędzej czy później. Koniecznie skorzystaj z porady specjalisty. Jesteś na niewidzialnym łańcuchu i specjalista pomoże Ci go zerwać i uporządkować myśli.

Kobiety są bardzo silne więc nie mam obaw, że każda z Was znajdzie właściwą drogę.
Pozdrawiam Was wszystkie! To wszystko się kiedyś skończy.

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Dziewczyny, dziękuję za dobre słowa.  Właśnie tak jest jak piszecie. Ktoś kto tego nie przeżył nie zrozumie tak do końca.

Opowiem Wam co się dziś wydarzyło wczoraj wieczorem i niedawno, w przeciągu jednej godziny

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kurde mialam tyle tekstu i błąd strony.... wrr

Ogólnie to wczoraj dostał zla ocenę ze sprawdzianu i się upil. Weszłam do pokoju mówiąc czemu pije jak sobie dobrał zmianę na sobotę. A on ze go nie rozumiem itd i tak z nim rozmawiałam a on ze mam wypierd***c. Po chwili przyszedł jakby nigdy nic spytał gdzie sa krople do nosa. A ja na to ze mam wypierd.. to on ze nie że to nie tak. Potem idąc do łóżka zaczął mówic ze go nie kocham ,ze go nie wspieram ,ze każe mu wszystko robić, że rozwod będzie z mojej winy, poplakal się, mówił że go nikt nie kocha, kurde żal mi sie go zrobiło, powiedział że jestem fałszywa ze go przytulam, że nie potrzebuje mazgaja, że musialabym mieć innego chłopa. Absurdy za absurdami.
Wrócił z pracy dziś to mówił że się bał ze mnie i dziecka nie zastanie.
Natomiast niedawno oświadczył ze powinniśmy się rozwiesc. Że on chce kochać i być kochanym, że ja mu tego nie daje, że go wszystko we mnie irytuje i wkurza, że już nie może wytrzymać,  że gdzieś na pewno znajdzie się kobieta która będzie jak miód, że mogę sobie wracać do Polski jak chce, byleby dziecko widywal. Raz w nerwach powiedziałam że go nienawidzę a ja co wiecznie słyszałam? Ile obelg? Potem ze on potrzebuje seksu i szaleństw,  chce z "kims" uprawiać seks, mowie mu że co ze chce z innymi babami? Że tyle jest warte jego małżeństwo? To potem do mnie przylazl i zaczął rozbierać,  gadam co jest,  przecież nie chce ze mną być, a on ze szaleństwa ze mna chce mieć,  Że ze mną seks.. wcześniej ze od dziś spi osobno a potem ze jednak wraca do sypialni.. I czy przyjdę napić się wina do niego

26

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

No to ładne jazdy ci robi. Jest jak dziecko, sam nie wie czego chce. Ale przy okazji cię niszczy. Uciekać gdzie pieprz rośnie od takiego człowieka.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

27

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

To mój mi mówi, że jak się zmienię i będę go słuchać to będzie dobrze między nami i nie będzie musiał mnie obrażać. Dobre sobie.
Tylko, że on wybucha o byle co i nigdy nie wiadomo kiedy to nastąpi.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"
Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

To mój mi mówi, że jak się zmienię i będę go słuchać to będzie dobrze między nami i nie będzie musiał mnie obrażać. Dobre sobie.
Tylko, że on wybucha o byle co i nigdy nie wiadomo kiedy to nastąpi.

Tak mówił mi mój eks. Nie pisałam, ale wyszłam krótko przed tym związkiem z innego toksycznego,  gdzie mnie facet uderzył kilka razy, był uzależniony od kompa tzn pornosy i gry, była masakra, a po nim trafiłam na meza,  za krótko byla pauza i ani sie nie spostrzeglam a znowu wpadłam w bagno. Potrzebuje terapii i samotności.

29

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

To mój mi mówi, że jak się zmienię i będę go słuchać to będzie dobrze między nami i nie będzie musiał mnie obrażać. Dobre sobie.
Tylko, że on wybucha o byle co i nigdy nie wiadomo kiedy to nastąpi.


Zawsze jest jakiś powód. Ja miałam wybuchy o np. Zbyt zimne ziemniaki ( za to usłyszałam że jestem niezorganizowana i że nic nie potrafię zrobić dobrze) najpierw prosiłam żeby zjadł ale wpadł w szał i darl się że nie zje więc wzięłam talerz i wyrzucilam przez okno. I takie właśnie były problemy... Raz też że były kotlety mielone a nie schabowe a on się nastawil wtedy wyrzucił sztućce z szuflady... Kanapki robiłam mu bez miłości. Ogólnie to nigdy nic nie było do jedzenia i nie gotowalam nic. Glodzilam biedaka. Było też wiele innych bzdur... Ale już nawet nie chce tego pamiętać. Byle do przodu.

30

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Właśnie. A ja z takiego dzieciństwa prosto w taki sam związek. Dużo mamy wspólnego. Najgorsze jest to, że nie jestem na chwilę obecną w stanie zaufać żadnemu mężczyźnie. Boję się wejść później w jakikolwiek związek.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

31 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-02-02 23:53:33)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

U mnie podobnie z tym jedzeniem, że nie ma co jeść, że mu wydzielam, że robię niedobre kanapki ( dawno temu, już od x lat nie robię), bo za grubo kroję albo, że nie pokroilam w kosteczkę szynki na chlebie. Powody są absurdalne, że złe klamerki do prania kupiłam bo nie trzymają, nie takie wieszaki, nie taka szczoteczkę do zębów. Oczywiście okraszone wszystko strasznymi bluzgami. Chleb mam sama jeść bo on woli bułki itp. Każdy by zwariował.
Wiecie co, no nie wiem ale jak to czytam wasze sytuacje i moje to wybuchnęłam śmiechem. To jest tak absurdalne, że aż śmieszne.
A jak oni potrafią okręcić kota ogonem to mistrzostwo. Marnują się te nasze chłopy, do polityki niech idą.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

32 Ostatnio edytowany przez Aaannaaa (2019-02-03 00:19:19)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
LullyMilly napisał/a:

najpierw prosiłam żeby zjadł ale wpadł w szał i darl się że nie zje więc wzięłam talerz i wyrzucilam przez okno .

Ahahahahahahahahaaaaaaa ale się uśmiałam, aż mi wstyd przepraszam i dziękuję za to big_smile
to prawda Tonia, jak się tak czyta w babskim gronie tych, które to przeżyły to się smiac chce choć to jest tragikomiczne tak naprawdę.

Mój też mi wmawia, że jak nie będę go denerwować i będę się SŁUCHAĆ (dobre sobie, a co ja to pies?), to będzie dobrze.

Widzę, że u Was bunt na całego hehe zaraz wyjdzie, że to my jesteśmy tymi psycholkami big_smile ja też po wielu latach jazd o pranie i sposób jego składania i wieszania powiedziałam halt. Teraz wyprane jego rzeczy składam mu na kupę w sypialni. Nie muszę dodawać, że nieraz leżą tak z tydzień, bo panciowi nie łaska włożyć sobie po swojemu do swoich pedantycznie (ironia) przygotowanych szafek. Czasem wywali wszystko na podłogę jak czegoś szuka. Nie podnosze już (nie schylam się do jego poziomu).

Rozbawilyscie mnie, dzięki. Jak już jesteśmy w temacie, to krociutko opowiem jak to pewnego dnia w szale pancio rozwalił dwoje drzwi pięścią. Pod koniec awantury już byłam u kresu wytrzymałości i... Wchodząc do sypialni żeby ochlonac kopnelam jeszcze od siebie w te rozwalone już żeby wyładowac frustrację. Też zrobiłam dziurę... Zlinczujcie mnie!

Edit: nie wiem z jakiej części Polski jesteście, ale musimy się kiedyś umówić na kawę lub piwo jak będziemy wolne od swirow smile ale mam humor. Dzięki babeczki. Jeszcze na dobitke na fb w grupie o gotowaniu kobieta pyta "czy robił ktoś pasztet z dzika? Bardzo bym chciała wiedzieć z jakiej części ciała wychodzi najlepszy", odpowiada facet "nie spodoba Ci się odpowiedź, ale z d.... niestety" big_smile

33

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ja też się zaczęłam śmiać i nie mogę przestać. Teraz przypomina mi się wszystko. Kiedyś pamiętam jak się zezloscil bo sam sobie przywalil klapa od bagażnika prosto w nos. A raz jak szliśmy na wesele to szukał butów i schodząc ze schodów wszedł w miskę z wodą po myciu podłogi i zrobił się czerwony jak burak po czym ostentacyjnie rzucił we mnie mokra skarpeta. Hahaha. Bo to moja wina ze miska tam stała.

34

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Aaannaaa napisał/a:
LullyMilly napisał/a:

najpierw prosiłam żeby zjadł ale wpadł w szał i darl się że nie zje więc wzięłam talerz i wyrzucilam przez okno .

Edit: nie wiem z jakiej części Polski jesteście, ale musimy się kiedyś umówić na kawę lub piwo jak będziemy wolne od swirow smile ale mam humor. Dzięki babeczki. Jeszcze na dobitke na fb w grupie o gotowaniu kobieta pyta "czy robił ktoś pasztet z dzika? Bardzo bym chciała wiedzieć z jakiej części ciała wychodzi najlepszy", odpowiada facet "nie spodoba Ci się odpowiedź, ale z d.... niestety" big_smile


Ja się piszę nawet na coś mocniejszego.

35

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

No i o to chodzi!
A wracając do tematu... Kobietka taka 123 ostro widzę zaczyna się dziać u Ciebie sad pewnie masz jeszcze większy mętlik w głowie.
Ja bym zasugerowała zainteresowanie się kroplami do nosa. Nie chcę Cię straszyć, ale niestety spotkałam się z tym, że "częsty katar" i zatkany nos może wskazywać, że facet bierze narkotyki. Amfetamina, kokaina? Cokolwiek co do nosa. Pracowałam kiedyś z chłopakiem, który ciągle, cały rok mial zatkany nos. Później się okazało że cały czas coś wciągal i to nie była tabaka. Broń Boże go nie pytaj żeby nie zaogniac sytuacji. Ale poobserwuj go. Mam nadzieję, że tylko mi się tam skojarzyło i że to Twojego faceta mimo wszystko nie dotyczy. Ale jeśli dotyczy, to katastrofa. Tamten chłopak miał trochę nierówno pod sufitem i ciągle chodził na przemian nakręcony albo przybity. U Twojego podejrzane jest to ostatnie zachowanie. Może faktycznie był pod wpływem czegoś? Tamten tłumaczył się zmęczeniem (fakt pracowaliśmy dużo godzin), ale okazało się, że prawda była inna. Miej się na baczności kochana. Mam nadzieję, że jakoś przeżyjesz w spokoju tygodnie/miesiące do odejścia.

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Niee to na pewno nie żadne narkotyki, miał katar zwykły a kiedyś dość często bral te krople bo miał operację nosa , nie do konca zrobiona bo dalej zle mu się oddycha.  Ale to inna historia,  gwarantuje ze nie bierze.

Wszedł do mnie jak lezalam już i mówił że czemu nie przyszłam. Powiedziałam ze nie mówiłam tego, weszłam do niego potem i godam co dalej, mówił ze nie wie, że się wyglupił, a ja w którym momencie to on ze we wszystkim.  nie wiem zal mi sie go zrobiło i powiedziałam że musi się leczyć, płakałam, chwyciłam za ramię i mu gadam tego jest za dużo,  musi coś z tym robić bo wariuje, mowil ze myśli że musi mieć jakieś tabletki.
potem ze ochrzcimy dziecko. No właśnie, chrzest jest dopiero na koniec kwietnia...A on z wiarą nie jest za pan brat ale ja nie chce żeby problemy mi robił.. potem coś jeszcze  do mnie miłego powiedział a ja ze idę spac. Cos  wewnatrz poczułam ale nie wiem co. Później wrócił po paczkę chusteczek w pudelku niby na katar, ale wiedziałam po co ich jeszcze użyje. zwalil bo chusteczki znalazlam. No cóż. Ode mnie nie mógł dostać bo jak.

nie wiem co robic. Nie powinnam z nim być ale z nim jest coraz gorzej. Widzę jak jest mu samemu ze sobą zle i co wyprawia. To nie jest normalne. Wiem że mnie nie szanuje ale czuje się w obowiązku jako ojciec mojego dziecka aby się leczył, czekamy niejako na termin bo ma zanieść skierowanie do szpitala. Przyszłości tu nie ma ale chce żeby był zdrowy.

37

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ja też znajduje tony husteczek a w telefonie filmiki. Jak ja chciałam to twierdził, że jest zmęczony albo zestresowany. Oni nie potrafią nawiązać i utrzymać normalnej relacji z kobietą. Albo słyszę oskarżenia, że nie jestem taka sexi jak te panienki na filmach. Jak ktoś nie potrafi odróżnić fikcji od życia to już jego problem. Zaznaczę, że jestem wysoka, szczupła, kobieca i nigdy nie narzekałam ma brak adoratorów. Tylko jemu nie odpowiadam taka jaka jestem.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

38

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Tak naprawdę to można znaleźć tysiąc wymowek. Jeśli sam nic z tym nie zrobi to Ty nie pomożesz mu ani swoją obecnością ani nie zmusisz go do leczenia. Nie istnieją chyba też żadne tabletki które zmienia podejście i uczą szacunku.
Ja myślę że u siebie wyczerpalam wszystkie możliwości. Próbowałam rozmawiać, groziłam że odejdę, zapisałam nas na terapię, czytałam książki o tematyce relacji w małżeństwie, podporzadkowalam się, stawiałam się, próbowałam przekonać wspólnie z rodziną, powolywalam się na dobro syna... Nic z tego. Co kolwiek nie zrobiłam. Jak bardzo bym się nie starała czy też przyjmowała odwrotna taktykę to nic z tego... Wybuch i tak wystąpił. On zawsze znajdzie ta skarpete nie do pary czy za zimne ziemniaki. Zawsze znajdzie powód. Krzywo staniesz. Powiesz coś nie tak. Uwierz. Szkoda życia... Będziesz się szarpać i szarpać. 1 krok do przodu 3 do tyłu 1 do przodu i znowu 2 do tyłu. Stracisz do siebie szacunek. Będziesz się wstydzić coraz bardziej. Dziecko będzie cichym świadkiem Twojej niemocy. Wejdź na wątek do Annnna jeśli nie byłaś jeszcze. Tam piszą dużo o dzieciach w takich relacjach. Wejdź i poczytaj. Chcesz przerwać błędne koło?

Posty [ 1 do 38 z 379 ]

Strony 1 2 3 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018