Mąż uzależniony od masturbacji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż uzależniony od masturbacji

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 123 ]

39

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:

Witaj mala8606
Nie zdawałam sobie sprawy jest nas aż tak wiele. Mam podobny problem (troszkę więcej o mojej historii na wątku "czy to zdrada?).
Tak jak Ty chwytam się wszystkiego jak tonący brzytwy. U nas z mężem akurat nie ma (jeszcze) problemu z seksem. Piszę z seksem, bo tego raczej nie brakuje, inna sprawa z życiem intymnym, wisi na włosku, przestałam czuć miłość podczas seksu, kochamy się a ja mam przed oczami jego filmy (choć filmy aż tak bardzo nie bolą, z tym bym sobie poradziła o czym go poinformowałam podczas jednej z naszych szczerych rozmów. Kamerki są dla mnie nie do strawienia, kiedy to obca kobieta rozkłada nogi przed kamerką i wkłada sobie cokolwiek, a podejrzewam że takie tez ogląda. Sama myśl o tym, że on się podnieca widokiem kobiety powoduje u mnie odruch wymiotny i poczucie zdrady. Tego nie zaakceptuję. Tym bardziej boli że on się wypiera.
Do tej pory udzielam się na ww forum "czy to zdrada", bo szukałam odpowiedzi na to że być może ze mną jest  coś nie tak. Zacofana, zazdrosna o porniole? Próbowałam wszystkiego, myślałam że z mężem się zrozumieliśmy i robi to tylko raz na jakiś czas. Poszłam do psychoterapeuty bo nie dawałam sobie rady i chciałam nauczyć się "tolerancji". Wyszłam mu na przeciw, poszłam na kompromis, zgodziłam się na filmy pod warunkiem że będzie to dodatkiem do NASZEGO życia intymnego a nie JEGO. Nagraliśmy kilka filmików na telefon. Bzykaliśmy się jak króliczki kilka razy w tygodniu, było fajnie. Kilka dni potem filmiki wykasował z telefonu, dwa dni bez seksu (zadowalał tylko mnie oralnie) i na trzeci dzień...bum zrobił to. Wieczorem przystawił się do mnie, pokochaliśmy się, zapytałam czy to robił bez wyrzutów czy oskarżania (bo wiem jaka ilość spermy z niego wypływa po dwóch dniach) strzelił focha. Próbowałam całkiem na luzie podejść do tematu, żeby mi zaufał, żeby mówił o tym otwarcie. On się obruszył i obraził. Na drugi dzień już pogodzeni, wszystko miło fajnie, okazuje się że znów był w swoim świecie a wieczorem nie chciał się kochać bo "był zmęczony".
Jestem na etapie rezygnacji, przestaje mi zależeć na nim. Nie wiem co robić. Odczekać i sprawdzać jak często to robi i patrzeć jak i czy zmieniają się nasze relacje w łóżku? Postawić warunek? Nie wiem czy to już uzależnienie ale podejrzewam, że tak.
Tłumaczył że czasem w ten sposób:
- rozładowuje emocje - są inne sposoby (bieganie, rozmowa z żoną, siłownia)
- otarte prącie (blizny po stulejce z dzieciństwa) - ręka mu nie przeszkadza oczywiście
- czasem ja jestem niedostępna (kłótnia, dzieci, mam focha) - hej ludzie się kłócą i nie zawsze mają czas i możliwości na spełnianie wszystkich swoich i partnera zachcianek, a to wcale nie oznacza że każda taka sytuacja ma prowokować faceta do trzepania sobie!
Poza tym mówił że żadna laska z filmików czy kalendarzy nie zastąpi mu mnie - to dlaczego tam wraca w każdej dogodnej chwili??
Mówił że w naszym pożyciu zawiało nudą i byłoby fajnie czasem założyć fajną bieliznę. Tu się z nim zgodziłam. Już miałam lecieć do sklepu coś ładnego kupić (no bo przecież trzeba podlewać zwiędły kwiatek! Po chwili do mnie doszło: przecież żadna z tych aktorek na pornusach (tych co on ogląda) nie ma na sobie nic oprócz zwykłych stringów czy podkoszulka!
Wszystkie starania i warunki spełnione...a on dalej tam wchodzi. Mało tego, wypiera się i nie przyznaje.
Jestem na etapie rozpoznawania czy mąż jest uzależniony.
Myślę o separacji, jest ciężko, tak jak u Ciebie: są dzieci, wspólny kredyt i jako mąż i ojciec jest bez zarzutów. Będę się martwić potem. Życzę Ci wytrwałości i żebyś się w tym wszystkim nie zagubiła. Patrz na swoje szczęście bo szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci. smile

Dlaczego on wraca do tego w każdej dogodnej chwili ? Bo wtedy czuje się ze sobą najbardziej swobodnie. Masturbacja jest dla niego seksem na całkowitym luzie i przy jak najmniejszym wysiłku.
On sobie doskonale zdaje sprawę z tego, że jest przez Ciebie cały czas obserwowany w tym temacie. Wie, że analizujesz drobiazgowo wszystko co robi. Seks z Tobą pewnie też go w jakimś stopniu spina. Wie, że musi stanąć na wysokości zadania, że musi się, mówić kolokwialnie, narobić, żebyś nie tylko czuła się usatysfakcjonowana, ale żeby to była odpowiednia pokuta za to co robił i robi.
Dobry seks w długoletnim związku to nie lada sztuka. W większości par w którymś momencie ta maszyneria szwankuje i pada bezpowrotnie. A jeśli ten seks jest jeszcze obciążony takim kontekstem jak problem Twojego męża to jest już naprawdę ciężko.
Ciężka sprawa i ja nie miałbym dla Ciebie żadnej rady. Zalecałbym porozmawianie na ten temat (Twoje indywidualne) z psychologiem, z seksuologiem. Oni mogą Ci rozjaśnić jakie są przed Wami ewentualne opcje. Z czym może lepiej się pogodzić, a o co warto walczyć.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:
Rapsody napisał/a:

Witaj mala8606
Nie zdawałam sobie sprawy jest nas aż tak wiele. Mam podobny problem (troszkę więcej o mojej historii na wątku "czy to zdrada?).
Tak jak Ty chwytam się wszystkiego jak tonący brzytwy. U nas z mężem akurat nie ma (jeszcze) problemu z seksem. Piszę z seksem, bo tego raczej nie brakuje, inna sprawa z życiem intymnym, wisi na włosku, przestałam czuć miłość podczas seksu, kochamy się a ja mam przed oczami jego filmy (choć filmy aż tak bardzo nie bolą, z tym bym sobie poradziła o czym go poinformowałam podczas jednej z naszych szczerych rozmów. Kamerki są dla mnie nie do strawienia, kiedy to obca kobieta rozkłada nogi przed kamerką i wkłada sobie cokolwiek, a podejrzewam że takie tez ogląda. Sama myśl o tym, że on się podnieca widokiem kobiety powoduje u mnie odruch wymiotny i poczucie zdrady. Tego nie zaakceptuję. Tym bardziej boli że on się wypiera.
Do tej pory udzielam się na ww forum "czy to zdrada", bo szukałam odpowiedzi na to że być może ze mną jest  coś nie tak. Zacofana, zazdrosna o porniole? Próbowałam wszystkiego, myślałam że z mężem się zrozumieliśmy i robi to tylko raz na jakiś czas. Poszłam do psychoterapeuty bo nie dawałam sobie rady i chciałam nauczyć się "tolerancji". Wyszłam mu na przeciw, poszłam na kompromis, zgodziłam się na filmy pod warunkiem że będzie to dodatkiem do NASZEGO życia intymnego a nie JEGO. Nagraliśmy kilka filmików na telefon. Bzykaliśmy się jak króliczki kilka razy w tygodniu, było fajnie. Kilka dni potem filmiki wykasował z telefonu, dwa dni bez seksu (zadowalał tylko mnie oralnie) i na trzeci dzień...bum zrobił to. Wieczorem przystawił się do mnie, pokochaliśmy się, zapytałam czy to robił bez wyrzutów czy oskarżania (bo wiem jaka ilość spermy z niego wypływa po dwóch dniach) strzelił focha. Próbowałam całkiem na luzie podejść do tematu, żeby mi zaufał, żeby mówił o tym otwarcie. On się obruszył i obraził. Na drugi dzień już pogodzeni, wszystko miło fajnie, okazuje się że znów był w swoim świecie a wieczorem nie chciał się kochać bo "był zmęczony".
Jestem na etapie rezygnacji, przestaje mi zależeć na nim. Nie wiem co robić. Odczekać i sprawdzać jak często to robi i patrzeć jak i czy zmieniają się nasze relacje w łóżku? Postawić warunek? Nie wiem czy to już uzależnienie ale podejrzewam, że tak.
Tłumaczył że czasem w ten sposób:
- rozładowuje emocje - są inne sposoby (bieganie, rozmowa z żoną, siłownia)
- otarte prącie (blizny po stulejce z dzieciństwa) - ręka mu nie przeszkadza oczywiście
- czasem ja jestem niedostępna (kłótnia, dzieci, mam focha) - hej ludzie się kłócą i nie zawsze mają czas i możliwości na spełnianie wszystkich swoich i partnera zachcianek, a to wcale nie oznacza że każda taka sytuacja ma prowokować faceta do trzepania sobie!
Poza tym mówił że żadna laska z filmików czy kalendarzy nie zastąpi mu mnie - to dlaczego tam wraca w każdej dogodnej chwili??
Mówił że w naszym pożyciu zawiało nudą i byłoby fajnie czasem założyć fajną bieliznę. Tu się z nim zgodziłam. Już miałam lecieć do sklepu coś ładnego kupić (no bo przecież trzeba podlewać zwiędły kwiatek! Po chwili do mnie doszło: przecież żadna z tych aktorek na pornusach (tych co on ogląda) nie ma na sobie nic oprócz zwykłych stringów czy podkoszulka!
Wszystkie starania i warunki spełnione...a on dalej tam wchodzi. Mało tego, wypiera się i nie przyznaje.
Jestem na etapie rozpoznawania czy mąż jest uzależniony.
Myślę o separacji, jest ciężko, tak jak u Ciebie: są dzieci, wspólny kredyt i jako mąż i ojciec jest bez zarzutów. Będę się martwić potem. Życzę Ci wytrwałości i żebyś się w tym wszystkim nie zagubiła. Patrz na swoje szczęście bo szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci. smile

Dlaczego on wraca do tego w każdej dogodnej chwili ? Bo wtedy czuje się ze sobą najbardziej swobodnie. Masturbacja jest dla niego seksem na całkowitym luzie i przy jak najmniejszym wysiłku.
On sobie doskonale zdaje sprawę z tego, że jest przez Ciebie cały czas obserwowany w tym temacie. Wie, że analizujesz drobiazgowo wszystko co robi. Seks z Tobą pewnie też go w jakimś stopniu spina. Wie, że musi stanąć na wysokości zadania, że musi się, mówić kolokwialnie, narobić, żebyś nie tylko czuła się usatysfakcjonowana, ale żeby to była odpowiednia pokuta za to co robił i robi.
Dobry seks w długoletnim związku to nie lada sztuka. W większości par w którymś momencie ta maszyneria szwankuje i pada bezpowrotnie. A jeśli ten seks jest jeszcze obciążony takim kontekstem jak problem Twojego męża to jest już naprawdę ciężko.
Ciężka sprawa i ja nie miałbym dla Ciebie żadnej rady. Zalecałbym porozmawianie na ten temat (Twoje indywidualne) z psychologiem, z seksuologiem. Oni mogą Ci rozjaśnić jakie są przed Wami ewentualne opcje. Z czym może lepiej się pogodzić, a o co warto walczyć.

Do psychoterapeuty chodzę już od kilku tygodni. Trochę pomaga zrozumieć pewne rzeczy. Rozgrzebujemy stare śmieci z mojej przeszłości co jak się okazuje ma duży wpływ na moje poglądy odnośnie partnerstwa. Dzięki terapii wyjaśniłam mężowi szczerze moje odczucia, oczekiwania i co jestem w stanie zaakceptować. Postawiłam na szczerość i rozmowy o tym co chcemy zmienić w łóżku aby było lepiej. Choć uważam że jak na 7 letni staż wcale tak źle nie było. Jestem otwarta i chętna ba zmiany. A on w dalszym ciągu odwiedza te strony. Tak jak wspomniałam, nie mam nic przeciwko filmom porno gdzie są trójkąty, czy nawet orgie ale kamerki? To już jest jakaś dewiacja seksualna i chęć oglądania tylko jednej żywej kobiety. To nie aktorka która zarabia pieniądze. To kobieta która może siedzieć za ścianą. Przeraża mnie to. Boję się że mąż może się uzależnić a ja idąc na ugodę podświadomie daję mu na to przyzwolenie.

41

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:

Do psychoterapeuty chodzę już od kilku tygodni. Trochę pomaga zrozumieć pewne rzeczy. Rozgrzebujemy stare śmieci z mojej przeszłości co jak się okazuje ma duży wpływ na moje poglądy odnośnie partnerstwa. Dzięki terapii wyjaśniłam mężowi szczerze moje odczucia, oczekiwania i co jestem w stanie zaakceptować. Postawiłam na szczerość i rozmowy o tym co chcemy zmienić w łóżku aby było lepiej. Choć uważam że jak na 7 letni staż wcale tak źle nie było. Jestem otwarta i chętna ba zmiany. A on w dalszym ciągu odwiedza te strony. Tak jak wspomniałam, nie mam nic przeciwko filmom porno gdzie są trójkąty, czy nawet orgie ale kamerki? To już jest jakaś dewiacja seksualna i chęć oglądania tylko jednej żywej kobiety. To nie aktorka która zarabia pieniądze. To kobieta która może siedzieć za ścianą. Przeraża mnie to. Boję się że mąż może się uzależnić a ja idąc na ugodę podświadomie daję mu na to przyzwolenie.

A co psychoterapeuta mówi o tych kamerkach ? Lubię porno, chociaż nie każde. Kamerki mnie kompletnie nie pociągają. To jest tak, że Twój mąż nawiązuje połączenie z jakąś kobietą i on widzi ją, a ona jego, i wzajemnie się podniecają i masturbują ? Swoją drogą to jak już on tak bardzo to lubi, to czemu nie robi tego tak, żebyś Ty o tym nie wiedziała. Jest taką pierdołą, że nie potrafi zachować dyskrecji, czy tak perwersyjny, że "wymachuje" Ci tymi kamerkami przed oczami, mimo, że wie jaką to sprawia Ci przykrość ?

42

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:

A co psychoterapeuta mówi o tych kamerkach ? Lubię porno, chociaż nie każde. Kamerki mnie kompletnie nie pociągają. To jest tak, że Twój mąż nawiązuje połączenie z jakąś kobietą i on widzi ją, a ona jego, i wzajemnie się podniecają i masturbują ? Swoją drogą to jak już on tak bardzo to lubi, to czemu nie robi tego tak, żebyś Ty o tym nie wiedziała. Jest taką pierdołą, że nie potrafi zachować dyskrecji, czy tak perwersyjny, że "wymachuje" Ci tymi kamerkami przed oczami, mimo, że wie jaką to sprawia Ci przykrość ?

A myślisz, że przez kilka miesięcy czy lat, da się to ukrywać przed kobietą z która się mieszka? Nie. Nie da. Przy częstej masturbacji,  zmniejsza się ilość i jakość seksu z kobietą. A jak już ona zauważy, że coś nie tak, to zacznie obserwować. I kojarzyć fakty.
Rapsody, przykro mi, że masz ten problem, co ja.  Poczytaj o czterech krokach uzależnienia od masturbacji. Będzie Ci łatwiej je zdiagnozować. Ja się przeraziłam, gdy poczytałam, ile się sprawdza w przypadku mojego męża. On jest już na granicy drugiego i trzeciego. I odradzam sprawdzanie historii. Na mnie to działa strasznie depresyjnie. Ostatnio mieliśmy taki fajny weekend. A potem coś mnie pokusiło i sprawdziłam ten cholerny telefon. Okazało się, że nasz sex był wręcz skopiowany z tego co oglądał tego dnia. To jak się poczułam, to zrozumie chyba tylko kobieta, która to przeżyła. Od tamtej pory nie było nic miedzy nami. Gdy chciał, a ja wiedziałam, że zamknął się w nocy na pół godziny w łazience, to powiedziałam, że nie, bo poradziłam sobie sama. Zmyśliłam, że znalazłam fajną stronę dla kobiet i biorąc z niego przykład, zabawilam się sama. Wiem, że głupio zrobiłam, ale chciałam, żeby poczuł się tak jak ja. To jak się zdenerwował, wprawiło mnie w osłupienie. Przecież robił mi to kilka razy dziennie i nie widział w tym nic złego. O zgrozo... oskarżył mnie, że to przeze mnie musi chodzić na telefon, bo ja sobie sama robię dobrze :-)  Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać :-) Wyjaśniłam mu, że czuję, że w trakcie seksu wyobraża sobie to, co oglądał. I, że woli robić to sam, ale zmusza się do seksu ze mną. A ja wiem, że jemu nie chodzi o bliskość ze mną, tylko o sprawdzenie siebie jako faceta. Ja w to nie wchodzę. Narazie niby w domu ok, ciśnienie jest. Ja zaczęłam liczyć czas na jaki chodzi do wc!!! To się zaczyna robić chore. Muszę wyluzować. Na ten weekend wyjeżdżam sama z jednym dzieckiem. Chcę przestać o tym myśleć, bo już prawie wcale nie sypiam. Związek spisałam na straty i w tej chwili jest tak, że nic nie czuję i czekam, aż się to wszystko skończy. A parę godzin później ryczę i myślę, jak to ratować.

43

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:

A co psychoterapeuta mówi o tych kamerkach ? Lubię porno, chociaż nie każde. Kamerki mnie kompletnie nie pociągają. To jest tak, że Twój mąż nawiązuje połączenie z jakąś kobietą i on widzi ją, a ona jego, i wzajemnie się podniecają i masturbują ? Swoją drogą to jak już on tak bardzo to lubi, to czemu nie robi tego tak, żebyś Ty o tym nie wiedziała. Jest taką pierdołą, że nie potrafi zachować dyskrecji, czy tak perwersyjny, że "wymachuje" Ci tymi kamerkami przed oczami, mimo, że wie jaką to sprawia Ci przykrość ?


Stronki porno z filmami powoli akceptuję ale podejrzenia o kamerkach zjawiły się od niedawna i na razie są to tylko podejrzenia więc z psychoterapeutką jeszcze nie rozmawiałam o tym. Mówiłam jej tylko że bardzo boję się, że mógłby wchodzić na kamerki na żywo lub jakieś czaty i tego bym nie tolerowała. Poradziła mi abym jasno przekazała mężowi granice i co dla mnie jest zdradą a co jest do zaakceptowania. Z mężem rozmawiałam, wyjaśniłam, tak jak napisałam, że porno jest ok ale jakbym dowiedziała się o kamerkach byłby to koniec bo to krok od szukania inicjacji z inną kobietą.
Jakiś czas temu po wpisaniu w wyszukiwarkę na jego telefonie litery "b" wyświetliła się stronka w pasku "bongacams" (od razu zaznaczam, że korzystamy ze swoich telefonów, jak jego się ładuje np. on używa mojego i vice versa). Kiedy go o to zapytałam, głupio się wytłumaczył, że po wejściu na tube8, wyświetlają się przeróżne reklamy i w tym bongacams i dlatego pewnie się to wyświetliło. Jakoś to "przegryzłam" nie chcąc drążyć tematu ale zaczęłam być czujna. Nie sądzę aby mąż z kimś tam rozmawiał czy miał założone konto (choć nie mam sposobu aby to sprawdzić). Najpierw weszłam na stronkę tube8 (tam gdzie zazwyczaj wchodzi) i po wyszukaniu bongacams wyświetliły się kamerki na które weszłam, potem skasowałam historię i sprawdziłam jakie strony się wyświetlą w zarządzaniu witrynami (jest to miejsce gdzie nawet po wykasowaniu historii odwiedzone strony się wyświetlą) i ukazała się tylko strona tube8. Natomiast strona bongacams ukazuje się tylko po bezpośrednim odwiedzeniu strony. Wiedziałam już że ściemniał. Na razie znalazłam taki wpis tylko raz odkąd regularnie sprawdzam. Sama tam wchodziłam (nawet na tube8live, gdzie też są kamerki i wiem że tam też bywał) nawet z jego telefonu i próbowałam się zalogować ale nie wskakiwało żadne hasło, tylko adres email (co niekoniecznie oznacza że się logował takim adresem ponieważ przy logowaniu gdziekolwiek klawiatura sama podpowiada w miejscu logowania adresy poczty). A jego poczta google czy onet są na komputerze cały czas z automatycznym logowaniem, więc jakby się gdzieś logował prawdopodobnie dostawałby jakieś powiadomienia na jednej czy drugiej poczcie. No, chyba że ma jakąś "lewą" pocztę...choć na pewno zwróciłabym uwagę na jakieś dziwne zachowania. Z kasą nam się nie przelewa więc na 100% nie płaci za kamerki bo znam go i wiem że szkoda by mu było kasy. Sama weszłam na te kamerki i jeśli nie zapłacisz, możesz tylko popatrzeć na laskę która się dotyka i wkłada przeróżne rzeczy w tyłek czy w cipkę (być może po to tam wchodzi). Próbowałam nawet napisać coś na czacie (i czaty są "podstawiane" bo kobieta mówi po angielsku a jak coś pisze to po polsku) i wyświetla się informacja "Bardzo nam przykro, ale goście nie mogą uczestniczyć w czacie. Kliknij tutaj aby stworzyć 100% DARMOWE konto i zacznij czatować z ulubionymi modelami!". Więc myślę że po prostu patrzy na laskę i to mu wystarcza. Ale jakby nie było, to już nie jest aktorka tylko żywa kobieta i jej ciało!
Jeśli chodzi o dyskrecję, to wiem, że jeśli on coś ogląda to zawsze kasuje historię (czasem puszcza bajkę na tel dla młodszej córki). Ale tak jak wyżej napisałam, jest miejsce gdzie te strony się pojawiają i on o tym nie wie. Nie wiem, czy te kamerki są tylko sporadyczne, ciekawość itd...czy zaglądnął tam kilka razy, czy cały czas, to się okaże. Jasno mu określiłam granice mojej akceptacji i jeśli się okaże że będzie tam zaglądał (nawet od czasu do czasu), coś będę musiała z tym zrobić ostatecznie.

44

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
mala8606 napisał/a:

A myślisz, że przez kilka miesięcy czy lat, da się to ukrywać przed kobietą z która się mieszka? Nie. Nie da. .

Odpowiem Ci pewnym cytatem, który przeczytałem kiedyś w młodości w męskiej ubikacji: "Spryt tygrysa, siła słonia to codzienne bicie konia". Poza poruszającym losem biednych koni z resztą trudno się nie zgodzić.
Mówiąc wprost, owszem, jak się chce to się da smile

45

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:
Misinx napisał/a:

A co psychoterapeuta mówi o tych kamerkach ? Lubię porno, chociaż nie każde. Kamerki mnie kompletnie nie pociągają. To jest tak, że Twój mąż nawiązuje połączenie z jakąś kobietą i on widzi ją, a ona jego, i wzajemnie się podniecają i masturbują ? Swoją drogą to jak już on tak bardzo to lubi, to czemu nie robi tego tak, żebyś Ty o tym nie wiedziała. Jest taką pierdołą, że nie potrafi zachować dyskrecji, czy tak perwersyjny, że "wymachuje" Ci tymi kamerkami przed oczami, mimo, że wie jaką to sprawia Ci przykrość ?


Stronki porno z filmami powoli akceptuję ale podejrzenia o kamerkach zjawiły się od niedawna i na razie są to tylko podejrzenia więc z psychoterapeutką jeszcze nie rozmawiałam o tym. Mówiłam jej tylko że bardzo boję się, że mógłby wchodzić na kamerki na żywo lub jakieś czaty i tego bym nie tolerowała. Poradziła mi abym jasno przekazała mężowi granice i co dla mnie jest zdradą a co jest do zaakceptowania. Z mężem rozmawiałam, wyjaśniłam, tak jak napisałam, że porno jest ok ale jakbym dowiedziała się o kamerkach byłby to koniec bo to krok od szukania inicjacji z inną kobietą.
Jakiś czas temu po wpisaniu w wyszukiwarkę na jego telefonie litery "b" wyświetliła się stronka w pasku "bongacams" (od razu zaznaczam, że korzystamy ze swoich telefonów, jak jego się ładuje np. on używa mojego i vice versa). Kiedy go o to zapytałam, głupio się wytłumaczył, że po wejściu na tube8, wyświetlają się przeróżne reklamy i w tym bongacams i dlatego pewnie się to wyświetliło. Jakoś to "przegryzłam" nie chcąc drążyć tematu ale zaczęłam być czujna. Nie sądzę aby mąż z kimś tam rozmawiał czy miał założone konto (choć nie mam sposobu aby to sprawdzić). Najpierw weszłam na stronkę tube8 (tam gdzie zazwyczaj wchodzi) i po wyszukaniu bongacams wyświetliły się kamerki na które weszłam, potem skasowałam historię i sprawdziłam jakie strony się wyświetlą w zarządzaniu witrynami (jest to miejsce gdzie nawet po wykasowaniu historii odwiedzone strony się wyświetlą) i ukazała się tylko strona tube8. Natomiast strona bongacams ukazuje się tylko po bezpośrednim odwiedzeniu strony. Wiedziałam już że ściemniał. Na razie znalazłam taki wpis tylko raz odkąd regularnie sprawdzam. Sama tam wchodziłam (nawet na tube8live, gdzie też są kamerki i wiem że tam też bywał) nawet z jego telefonu i próbowałam się zalogować ale nie wskakiwało żadne hasło, tylko adres email (co niekoniecznie oznacza że się logował takim adresem ponieważ przy logowaniu gdziekolwiek klawiatura sama podpowiada w miejscu logowania adresy poczty). A jego poczta google czy onet są na komputerze cały czas z automatycznym logowaniem, więc jakby się gdzieś logował prawdopodobnie dostawałby jakieś powiadomienia na jednej czy drugiej poczcie. No, chyba że ma jakąś "lewą" pocztę...choć na pewno zwróciłabym uwagę na jakieś dziwne zachowania. Z kasą nam się nie przelewa więc na 100% nie płaci za kamerki bo znam go i wiem że szkoda by mu było kasy. Sama weszłam na te kamerki i jeśli nie zapłacisz, możesz tylko popatrzeć na laskę która się dotyka i wkłada przeróżne rzeczy w tyłek czy w cipkę (być może po to tam wchodzi). Próbowałam nawet napisać coś na czacie (i czaty są "podstawiane" bo kobieta mówi po angielsku a jak coś pisze to po polsku) i wyświetla się informacja "Bardzo nam przykro, ale goście nie mogą uczestniczyć w czacie. Kliknij tutaj aby stworzyć 100% DARMOWE konto i zacznij czatować z ulubionymi modelami!". Więc myślę że po prostu patrzy na laskę i to mu wystarcza. Ale jakby nie było, to już nie jest aktorka tylko żywa kobieta i jej ciało!
Jeśli chodzi o dyskrecję, to wiem, że jeśli on coś ogląda to zawsze kasuje historię (czasem puszcza bajkę na tel dla młodszej córki). Ale tak jak wyżej napisałam, jest miejsce gdzie te strony się pojawiają i on o tym nie wie. Nie wiem, czy te kamerki są tylko sporadyczne, ciekawość itd...czy zaglądnął tam kilka razy, czy cały czas, to się okaże. Jasno mu określiłam granice mojej akceptacji i jeśli się okaże że będzie tam zaglądał (nawet od czasu do czasu), coś będę musiała z tym zrobić ostatecznie.

Przede wszystkim to masz ode mnie duży szacun, że przepracowujesz tą sprawę z terapeutką, bo wbrew pozorom to nie jest taka prosta sprawa. Łatwo tutaj utkwić w pewnych stereotypach.
Sorry, że to powiem, ale Twój mąż chyba nie jest zbyt rozgarnięty, skoro po iluś latach małżeństwa jeszcze się nie zorientował, że ma żonę inteligentną i dociekliwą wink Ostatnio jak żona syna złapała na kolejnym nieudolnym kłamstwie to mu już powiedziałem: "Jak już musisz kłamać to kłam tak, żeby nie obrażać inteligencji okłamywanego". Takie głupie kłamstwa są jeszcze bardziej wk... niż te zwykłe. Całkowicie zgadzam się z "klasykiem" smile :

http://focusmortgagesolutions.com/blogs/image/everybody-lies-even-you.png

Generalnie z nałogowcami jest ciężka sprawa. On najwyraźniej jeszcze nie radzi sobie ze swoim nałogiem. Zakładając, że to nałóg. Twój facet ma znikomą wiarygodność w tym temacie, więc trudno z całą pewnością cokolwiek zakładać. Kamerki mogły być incydentem, ciekawością, ale mogły być też nowym, mocniejszym źródłem doznań, bo zwykłe filmy może mu już nie wystarczają. Obawiam się, że jeśli on musiałby się poddać terapii to musiałby zrezygnować z pornografii wszelakiej. Tu nie ma półśrodków. Nie da się być alkoholikiem tylko wódki, a od piwa już nie. Alkoholik nie może nawet wąchać alkoholu, a Twój mąż być może powinien odstawić porno całkowicie. Mówię "być może", bo zdiagnozować go może tylko fachowiec.

46

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
mala8606 napisał/a:

A myślisz, że przez kilka miesięcy czy lat, da się to ukrywać przed kobietą z która się mieszka? Nie. Nie da. Przy częstej masturbacji,  zmniejsza się ilość i jakość seksu z kobietą. A jak już ona zauważy, że coś nie tak, to zacznie obserwować. I kojarzyć fakty.
Rapsody, przykro mi, że masz ten problem, co ja.  Poczytaj o czterech krokach uzależnienia od masturbacji. Będzie Ci łatwiej je zdiagnozować. Ja się przeraziłam, gdy poczytałam, ile się sprawdza w przypadku mojego męża. On jest już na granicy drugiego i trzeciego. I odradzam sprawdzanie historii. Na mnie to działa strasznie depresyjnie. Ostatnio mieliśmy taki fajny weekend. A potem coś mnie pokusiło i sprawdziłam ten cholerny telefon. Okazało się, że nasz sex był wręcz skopiowany z tego co oglądał tego dnia. To jak się poczułam, to zrozumie chyba tylko kobieta, która to przeżyła. Od tamtej pory nie było nic miedzy nami. Gdy chciał, a ja wiedziałam, że zamknął się w nocy na pół godziny w łazience, to powiedziałam, że nie, bo poradziłam sobie sama. Zmyśliłam, że znalazłam fajną stronę dla kobiet i biorąc z niego przykład, zabawilam się sama. Wiem, że głupio zrobiłam, ale chciałam, żeby poczuł się tak jak ja. To jak się zdenerwował, wprawiło mnie w osłupienie. Przecież robił mi to kilka razy dziennie i nie widział w tym nic złego. O zgrozo... oskarżył mnie, że to przeze mnie musi chodzić na telefon, bo ja sobie sama robię dobrze :-)  Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać :-) Wyjaśniłam mu, że czuję, że w trakcie seksu wyobraża sobie to, co oglądał. I, że woli robić to sam, ale zmusza się do seksu ze mną. A ja wiem, że jemu nie chodzi o bliskość ze mną, tylko o sprawdzenie siebie jako faceta. Ja w to nie wchodzę. Narazie niby w domu ok, ciśnienie jest. Ja zaczęłam liczyć czas na jaki chodzi do wc!!! To się zaczyna robić chore. Muszę wyluzować. Na ten weekend wyjeżdżam sama z jednym dzieckiem. Chcę przestać o tym myśleć, bo już prawie wcale nie sypiam. Związek spisałam na straty i w tej chwili jest tak, że nic nie czuję i czekam, aż się to wszystko skończy. A parę godzin później ryczę i myślę, jak to ratować.

Jeśli chodzi o historię już dawno przestałam sprawdzać, "przeleciałam" już wszystkie stare telefony i komputer na którym znalazłam jakieś jeszcze stronki sprzed lat, co już większego znaczenia nie ma. On historię kasuje bo wie jaka byłaby moja reakcja. Ktoś mi napisał raz, po co sprawdzam skoro i tak wiem, że to robi a same kontrolowanie tego nie zmieni. Zgadzam się z tym, to samo powiedziała mi moja terapeutka do której się zgłosiłam właśnie z tego powodu. U mnie doszło już do takiego etapu gdzie notorycznie sprawdzałam nie tylko historię ale i wiadomości na whatsupie, messengerze, jakieś nieznane telefony kopiowałam a potem dzwoniłam. Wszędzie widziałam kłamstwo i zdradę. Całe moje dnie wypełniały perfidne plany jak i co jeszcze mogę sprawdzić wieczorem. Wpadłam w jakąś dziwną rutynę, wszystko zawsze skrupulatnie rozplanowane. Doszło do tego że, zaczęłam sprawdzać jego bieliznę czy ma jakieś zabrudzenia (co świadczyłoby o tym że się masturbował o ile wcześniej się nie kochaliśmy). Sprawdzając jego telefon, zapamiętywałam w jakiej kolejności ma karty pootwierane, żeby tylko się nie zorientował. Wszystko miało swoją kolejność, dopiero po sprawdzeniu wszystkiego, (i nie znalezieniu) mogłam spokojnie przytulić się do męża i być happy. Aż do następnego dnia, znowu planowanie, zamartwianie się, czy może w pracy to robi, a broń Boże żeby został w domu sam! Dostałam takiej obsesji na tym punkcie że zaczęłam się po prostu obawiać że zaraz mnie wywiozą do psychiatryka.  Wtedy zdecydowałam się na pomoc u psychoterapeuty. Dużo mi pomogło, i wiele też zrozumiałam. Ostatnio odpuściłam już Whatsup i messenger ale parę rzeczy jeszcze sprawdzam. Moje sekretne miejsce w ustawieniach internetowych jest to na czym bazuje. Wczoraj obiecałam sobie że nie wejdę tam dopóki on nie pójdzie spać, żeby nie psuć sobie humoru. Wytrzymałam i nie weszłam. Przed snem pokochaliśmy się i byłam happy ale jak tylko usnął nie powstrzymałam się i musiałam zaliczyć swój rytuał. Chwyciłam telefon i sprawdziłam, a tu ot niespodzianka, przemiła: nie wchodził na żadne strony smile. Aż do następnego razu, kiedy znowu coś znajdę a nie daj Boże ze mną nie będzie miał ochoty się kochać. Wieczna huśtawka emocjonalna i te uzależnienie: oglądał - smutek, żal, nie oglądał - szczęście. Czy tak już będzie zawsze? Bo faceci nie potrafią kochać, wielbić i oglądać tylko tej jednej kobiety? Dlaczego im mało? Nie rozumiem, jak coś brakuje, rozmawia się z żoną, zmienia, dąży do tego by było lepiej a nie, posiłkować się pornografią za plecami. A co z nami? My też mamy swoje złe dni, też mamy wchodzić na stronki i sobie same dogadzać? Co to za związek, gdy dwoje ludzi mają swoje osobne światy a żyją razem?
W ogóle to co powiedziałaś mężowi, że nie masz ochoty bo sama sobie już zrobiłaś, brawo! Ja też bym tak postąpiła smile. Ale reakcja Twojego męża, rzeczywiście chyba tylko się popłakać smile. Jak kiedyś powiedziałam mojemu mężowi że sobie zrobiłam sama i jakiś filmik oglądnęłam, uśmiechnął się i powiedział że super. Jego by to nie ruszyło. On uważa że to normalne. Ok, jeśli ma się dalej ochotę na partnera a samemu robi się to sporadycznie, i jest to dodatkiem do życia intymnego, nie ma problemu. Ale jeśli partner zaczyna schodzić na drugi plan, a filmy porno bardziej kręcą, to już jest problem.
Mam nadzieję, że u Ciebie da się to jeszcze jakoś poukładać. Ja też liczę na uratowanie mojego małżeństwa. Jeśli okaże się że kamerki są oglądane zakończy się chyba separacją, czego bardzo nie chcę sad.
Dzięki za wsparcie i zrozumienie smile

47

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:
mala8606 napisał/a:

A myślisz, że przez kilka miesięcy czy lat, da się to ukrywać przed kobietą z która się mieszka? Nie. Nie da. .

Odpowiem Ci pewnym cytatem, który przeczytałem kiedyś w młodości w męskiej ubikacji: "Spryt tygrysa, siła słonia to codzienne bicie konia". Poza poruszającym losem biednych koni z resztą trudno się nie zgodzić.
Mówiąc wprost, owszem, jak się chce to się da smile

Ja mam znajomego, który odkąd pamiętam zdradzał żonę. Od 6 lat ma kochankę, nawet prowadzi z nią bloga. A żona niczego się nie domyśla. Lub nie chce się domyślać z różnych powodów smile.

48

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:

Generalnie z nałogowcami jest ciężka sprawa. On najwyraźniej jeszcze nie radzi sobie ze swoim nałogiem. Zakładając, że to nałóg. Twój facet ma znikomą wiarygodność w tym temacie, więc trudno z całą pewnością cokolwiek zakładać. Kamerki mogły być incydentem, ciekawością, ale mogły być też nowym, mocniejszym źródłem doznań, bo zwykłe filmy może mu już nie wystarczają. Obawiam się, że jeśli on musiałby się poddać terapii to musiałby zrezygnować z pornografii wszelakiej. Tu nie ma półśrodków. Nie da się być alkoholikiem tylko wódki, a od piwa już nie. Alkoholik nie może nawet wąchać alkoholu, a Twój mąż być może powinien odstawić porno całkowicie. Mówię "być może", bo zdiagnozować go może tylko fachowiec.

Podczas jednej z naszych rozmów wyjaśniłam mężowi czego się najbardziej obawiam, między innymi że się uzależni, i że będzie chciał więcej i więcej a ja już mu nie wystarczę, odpowiedział mi wtedy: "Ty mówisz o tym tak jakbym to robił non stop". Pytanie tylko, czy "nonstop" oznacza dla niego kilka razy dziennie, w tygodniu? To już jest znaczące.

49

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
mala8606 napisał/a:

Poczytaj o czterech krokach uzależnienia od masturbacji. Będzie Ci łatwiej je zdiagnozować.

Mala8606, czy moglabyś podać dokładną stronkę?

50

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:

Jeśli chodzi o historię już dawno przestałam sprawdzać, "przeleciałam" już wszystkie stare telefony i komputer na którym znalazłam jakieś jeszcze stronki sprzed lat, co już większego znaczenia nie ma. On historię kasuje bo wie jaka byłaby moja reakcja. Ktoś mi napisał raz, po co sprawdzam skoro i tak wiem, że to robi a same kontrolowanie tego nie zmieni. Zgadzam się z tym, to samo powiedziała mi moja terapeutka do której się zgłosiłam właśnie z tego powodu. U mnie doszło już do takiego etapu gdzie notorycznie sprawdzałam nie tylko historię ale i wiadomości na whatsupie, messengerze, jakieś nieznane telefony kopiowałam a potem dzwoniłam. Wszędzie widziałam kłamstwo i zdradę. Całe moje dnie wypełniały perfidne plany jak i co jeszcze mogę sprawdzić wieczorem. Wpadłam w jakąś dziwną rutynę, wszystko zawsze skrupulatnie rozplanowane. Doszło do tego że, zaczęłam sprawdzać jego bieliznę czy ma jakieś zabrudzenia (co świadczyłoby o tym że się masturbował o ile wcześniej się nie kochaliśmy). Sprawdzając jego telefon, zapamiętywałam w jakiej kolejności ma karty pootwierane, żeby tylko się nie zorientował. Wszystko miało swoją kolejność, dopiero po sprawdzeniu wszystkiego, (i nie znalezieniu) mogłam spokojnie przytulić się do męża i być happy. Aż do następnego dnia, znowu planowanie, zamartwianie się, czy może w pracy to robi, a broń Boże żeby został w domu sam! Dostałam takiej obsesji na tym punkcie że zaczęłam się po prostu obawiać że zaraz mnie wywiozą do psychiatryka.  Wtedy zdecydowałam się na pomoc u psychoterapeuty. Dużo mi pomogło, i wiele też zrozumiałam. Ostatnio odpuściłam już Whatsup i messenger ale parę rzeczy jeszcze sprawdzam. Moje sekretne miejsce w ustawieniach internetowych jest to na czym bazuje. Wczoraj obiecałam sobie że nie wejdę tam dopóki on nie pójdzie spać, żeby nie psuć sobie humoru. Wytrzymałam i nie weszłam. Przed snem pokochaliśmy się i byłam happy ale jak tylko usnął nie powstrzymałam się i musiałam zaliczyć swój rytuał. Chwyciłam telefon i sprawdziłam, a tu ot niespodzianka, przemiła: nie wchodził na żadne strony smile. Aż do następnego razu, kiedy znowu coś znajdę a nie daj Boże ze mną nie będzie miał ochoty się kochać. Wieczna huśtawka emocjonalna i te uzależnienie: oglądał - smutek, żal, nie oglądał - szczęście. Czy tak już będzie zawsze? Bo faceci nie potrafią kochać, wielbić i oglądać tylko tej jednej kobiety? Dlaczego im mało? Nie rozumiem, jak coś brakuje, rozmawia się z żoną, zmienia, dąży do tego by było lepiej a nie, posiłkować się pornografią za plecami. A co z nami? My też mamy swoje złe dni, też mamy wchodzić na stronki i sobie same dogadzać? Co to za związek, gdy dwoje ludzi mają swoje osobne światy a żyją razem?
W ogóle to co powiedziałaś mężowi, że nie masz ochoty bo sama sobie już zrobiłaś, brawo! Ja też bym tak postąpiła smile. Ale reakcja Twojego męża, rzeczywiście chyba tylko się popłakać smile. Jak kiedyś powiedziałam mojemu mężowi że sobie zrobiłam sama i jakiś filmik oglądnęłam, uśmiechnął się i powiedział że super. Jego by to nie ruszyło. On uważa że to normalne. Ok, jeśli ma się dalej ochotę na partnera a samemu robi się to sporadycznie, i jest to dodatkiem do życia intymnego, nie ma problemu. Ale jeśli partner zaczyna schodzić na drugi plan, a filmy porno bardziej kręcą, to już jest problem.
Mam nadzieję, że u Ciebie da się to jeszcze jakoś poukładać. Ja też liczę na uratowanie mojego małżeństwa. Jeśli okaże się że kamerki są oglądane zakończy się chyba separacją, czego bardzo nie chcę sad.
Dzięki za wsparcie i zrozumienie smile

Nie tak dawno dowiedziałem się pewnej rzeczy z przeszłości mojej żony. To nie jest całkowita analogia do Twojej sytuacji, ale chodzi o pewien mechanizm. Moja żona była wcześniej w dość burzliwym związku z facetem, który był alkoholikiem, babiarzem i miał jeszcze parę wad (raz jak jej przywalił to ma już trwałe uszkodzenie bębenka w uchu). Poza tym miała z nim dziecko. W pewnym momencie on jednak poszedł na terapię, przestał pić, znalazł pracę i wydawałoby się, że wszystko idzie ku lepszemu. Ale co się wtedy stało ? Wtedy zaczęła "świrować" żona. Kontrolowała go na wszelkie sposoby, robiła mu awantury kiedy tylko miała podejrzenia, że coś jest nie tak itp. No i facet od niej odszedł. Wszystko się spieprzyło kiedy wydawało się, że będzie już lepiej.
Dlatego to jest naprawdę cholernie trudna sytuacja i bardzo dobrze, że jesteś w konsultacji z terapeutą.

51 Ostatnio edytowany przez Rapsody (2018-11-08 20:26:19)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:

Nie tak dawno dowiedziałem się pewnej rzeczy z przeszłości mojej żony. To nie jest całkowita analogia do Twojej sytuacji, ale chodzi o pewien mechanizm. Moja żona była wcześniej w dość burzliwym związku z facetem, który był alkoholikiem, babiarzem i miał jeszcze parę wad (raz jak jej przywalił to ma już trwałe uszkodzenie bębenka w uchu). Poza tym miała z nim dziecko. W pewnym momencie on jednak poszedł na terapię, przestał pić, znalazł pracę i wydawałoby się, że wszystko idzie ku lepszemu. Ale co się wtedy stało ? Wtedy zaczęła "świrować" żona. Kontrolowała go na wszelkie sposoby, robiła mu awantury kiedy tylko miała podejrzenia, że coś jest nie tak itp. No i facet od niej odszedł. Wszystko się spieprzyło kiedy wydawało się, że będzie już lepiej.
Dlatego to jest naprawdę cholernie trudna sytuacja i bardzo dobrze, że jesteś w konsultacji z terapeutą.

Wiem, wiele moich zachowań jest rezultatem doświadczeń z przeszłego związku. Facet masturbował się codziennie. Po powrocie z pracy znajdowałam po kilka husteczek w koszu na śmieci (debil nie potrafił zacierać po sobie śladów). Za to życie intymne praktycznie w ogóle nie istniało. W łóżku był oziębły i niechętny a ja młoda i gorąca. Poza seksem wiele innych rzeczy było nie tak. Zanim ta 10 letnia walka z wiatrakami się zakończyła, zdradziłam go kilka razy a potem zabrałam dziecko i się wyprowadziłam. Wszystkie moje paranoje (jeśli można je tak nazwać) przeniosłam na męża. Ale żeby nie moja czujność i podejrzenia, nigdy nie dowiedziałabym się o jego małym światku za moimi plecami choć o filmach mogłam się spodziewać bo jestem świadoma jego przeszłości, po prostu byłam naiwna wierząc że skoro ze mną mu w łóżku dobrze to nie ma potrzeb na inne doznania. Istotną rolę gra też utrata zaufania. Ja mu ufałam, nie szukałam, nie sprawdzałam. Ale jak raz zobaczyłam a on obiecał że to koniec a potem kolejny raz przyłapałam...machina inwigilacyjna ruszyła. Jeśli kiedykolwiek przestanę sprawdzać i węszyć to na pewno nie z powodu zdobycia ponownego zaufania bo tego już nie odbuduje.
A co najśmieszniejsze mąż uważa że podstawą związku jest zaufanie.

52 Ostatnio edytowany przez Misinx (2018-11-09 09:44:50)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:
Misinx napisał/a:

Nie tak dawno dowiedziałem się pewnej rzeczy z przeszłości mojej żony. To nie jest całkowita analogia do Twojej sytuacji, ale chodzi o pewien mechanizm. Moja żona była wcześniej w dość burzliwym związku z facetem, który był alkoholikiem, babiarzem i miał jeszcze parę wad (raz jak jej przywalił to ma już trwałe uszkodzenie bębenka w uchu). Poza tym miała z nim dziecko. W pewnym momencie on jednak poszedł na terapię, przestał pić, znalazł pracę i wydawałoby się, że wszystko idzie ku lepszemu. Ale co się wtedy stało ? Wtedy zaczęła "świrować" żona. Kontrolowała go na wszelkie sposoby, robiła mu awantury kiedy tylko miała podejrzenia, że coś jest nie tak itp. No i facet od niej odszedł. Wszystko się spieprzyło kiedy wydawało się, że będzie już lepiej.
Dlatego to jest naprawdę cholernie trudna sytuacja i bardzo dobrze, że jesteś w konsultacji z terapeutą.

Wiem, wiele moich zachowań jest rezultatem doświadczeń z przeszłego związku. Facet masturbował się codziennie. Po powrocie z pracy znajdowałam po kilka husteczek w koszu na śmieci (debil nie potrafił zacierać po sobie śladów). Za to życie intymne praktycznie w ogóle nie istniało. W łóżku był oziębły i niechętny a ja młoda i gorąca. Poza seksem wiele innych rzeczy było nie tak. Zanim ta 10 letnia walka z wiatrakami się zakończyła, zdradziłam go kilka razy a potem zabrałam dziecko i się wyprowadziłam. Wszystkie moje paranoje (jeśli można je tak nazwać) przeniosłam na męża. Ale żeby nie moja czujność i podejrzenia, nigdy nie dowiedziałabym się o jego małym światku za moimi plecami choć o filmach mogłam się spodziewać bo jestem świadoma jego przeszłości, po prostu byłam naiwna wierząc że skoro ze mną mu w łóżku dobrze to nie ma potrzeb na inne doznania. Istotną rolę gra też utrata zaufania. Ja mu ufałam, nie szukałam, nie sprawdzałam. Ale jak raz zobaczyłam a on obiecał że to koniec a potem kolejny raz przyłapałam...machina inwigilacyjna ruszyła. Jeśli kiedykolwiek przestanę sprawdzać i węszyć to na pewno nie z powodu zdobycia ponownego zaufania bo tego już nie odbuduje.
A co najśmieszniejsze mąż uważa że podstawą związku jest zaufanie.

Przykro mi bardzo z powodu Twoich doświadczeń z facetami. Bolesna dla wielu kobiet prawda jest taka, że zdecydowana większość facetów się masturbuje. Jeszcze bardziej bolesna jest taka, że nie jest niczym wyjątkowym, że faceci w tych momentach nie koniecznie myślą o swojej partnerce, żonie. A jak myślą to nie koniecznie tak jakby te partnerki, żony chciały big_smile Ja tą sprawę z drugiej strony znam dobrze z własnego doświadczenia wink To się wszystko zaczyna jeszcze w epoce "berka kucanego". Ja doskonale pamiętam swój "pierwszy raz", chociaż nie pamiętam ile miałem wtedy lat, ale to było chyba gdzieś w 5-6 klasie szkoły podstawowej. My jesteśmy po prostu tak skonstruowani, że to robimy i będziemy robić. Syna przyłapałem na tym też jeszcze zanim chyba miał w ogóle jakieś fantazje seksualne (tak podejrzewam). Robił to machinalnie, bo mu po prostu sprawiało przyjemność. Nie wpędzałem go w poczucie winy z tego powodu, tylko wyjaśniłem, że bardzo ważna jest w tej kwestii dyskrecja i własna intymność. Ale zgadzam się też absolutnie z tym, że jakiekolwiek przegięcie w tym temacie też jest szkodliwe, zresztą tak jak we wszystkim. Czy masturbacja miała wpływ na moje życie seksualne ? No skłamałbym, gdybym powiedział, że nie miała. Myślę, że miała. Tylko, że miało na nią generalnie wiele spraw. Ja sam nie lubię tego sobie przyznawać, ale faktycznie jest tak, że wiele rzeczy w życiu tak naprawdę obraca się wokół "dupy". Banalne i irytujące, ale prawdziwe. Często w związkach jest tak, że problemy w seksie są tą przysłowiową "głową" od której zaczyna się wszystko psuć. I psuje się absolutnie wszystko.
Trzymam kciuki, żebyś wreszcie znalazła w tej kwestii harmonię. Nie z tym facetem to z innym. Wszyscy na to zasługują i zaryzykuję stwierdzenie, że świat byłby dużo lepszy, gdyby ludzie nie mieli tych problemów. Nigdy się nie dowiemy ile np. konfliktów na świecie zostało wywołanych przez kogoś, kto był sfrustrowany życiowo m.in. z powodu tego, że coś mocno szwankowało w tej maszynerii smile

53 Ostatnio edytowany przez Rapsody (2018-11-09 11:52:02)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:

Przykro mi bardzo z powodu Twoich doświadczeń z facetami. Bolesna dla wielu kobiet prawda jest taka, że zdecydowana większość facetów się masturbuje. Jeszcze bardziej bolesna jest taka, że nie jest niczym wyjątkowym, że faceci w tych momentach nie koniecznie myślą o swojej partnerce, żonie. A jak myślą to nie koniecznie tak jakby te partnerki, żony chciały big_smile Ja tą sprawę z drugiej strony znam dobrze z własnego doświadczenia wink To się wszystko zaczyna jeszcze w epoce "berka kucanego". Ja doskonale pamiętam swój "pierwszy raz", chociaż nie pamiętam ile miałem wtedy lat, ale to było chyba gdzieś w 5-6 klasie szkoły podstawowej. My jesteśmy po prostu tak skonstruowani, że to robimy i będziemy robić. Syna przyłapałem na tym też jeszcze zanim chyba miał w ogóle jakieś fantazje seksualne (tak podejrzewam). Robił to machinalnie, bo mu po prostu sprawiało przyjemność. Nie wpędzałem go w poczucie winy z tego powodu, tylko wyjaśniłem, że bardzo ważna jest w tej kwestii dyskrecja i własna intymność. Ale zgadzam się też absolutnie z tym, że jakiekolwiek przegięcie w tym temacie też jest szkodliwe, zresztą tak jak we wszystkim. Czy masturbacja miała wpływ na moje życie seksualne ? No skłamałbym, gdybym powiedział, że nie miała. Myślę, że miała. Tylko, że miało na nią generalnie wiele spraw. Ja sam nie lubię tego sobie przyznawać, ale faktycznie jest tak, że wiele rzeczy w życiu tak naprawdę obraca się wokół "dupy". Banalne i irytujące, ale prawdziwe. Często w związkach jest tak, że problemy w seksie są tą przysłowiową "głową" od której zaczyna się wszystko psuć. I psuje się absolutnie wszystko.
Trzymam kciuki, żebyś wreszcie znalazła w tej kwestii harmonię. Nie z tym facetem to z innym. Wszyscy na to zasługują i zaryzykuję stwierdzenie, że świat byłby dużo lepszy, gdyby ludzie nie mieli tych problemów. Nigdy się nie dowiemy ile np. konfliktów na świecie zostało wywołanych przez kogoś, kto był sfrustrowany życiowo m.in. z powodu tego, że coś mocno szwankowało w tej maszynerii smile

"Nie z tym facetem to z innym"...ja nie chcę harmonii z innym facetem sad. Mąż, w przeciwieństwie do mojego byłego okazał się całkowitym przeciwieństwem. W każdej prawie kwestii. Gdy go poznałam, poczułam właśnie, że znalazłam "idealnego" partnera, posiada wszystkie cechy jakich zawsze mi brakowało w poprzednim związku i czego oczekiwałam w partnerstwie. Wierzyłam, że właśnie osiągnęłam tą harmonię w związku. Byłam pewna, że u nas nie będzie tego problemu. Kiedy okazało się, że niestety jestem w wielkim błędzie mój świat się zawalił, poczułam żal, złość, osamotnienie, poczucie zdrady, bezradność i oczywiście brak zaufania co miało (i nadal ma) destrukcyjny wpływ na nasz związek. Fizycznie kiedy się kochamy, pomimo moich starań, cały czas wyobrażam go sobie jak robi to przed telefonem, wyobrażam sobie co ogląda i te obawy, że mnie porównuje i myśli o scenach z filmów a nie o miłości i uczuciu jakie nas łączy. Jak wspomniałam pracuję nad akceptacją tego ale mam wielki żal, że w ogóle jest to "konieczne". Wychodzę na przeciw i staram się polepszyć nasze życie intymne w nadziei, że nie będzie miał tych potrzeb. Natomiast ostatnio coraz bardziej nachodzą mnie myśli, że być może on się uzależnił. Czytam artykuły o wpływie uzależnienia od pornografii na związek i postrzeganie partnerki. A co za tym idzie obserwuję i szukam jakichkolwiek oznak. Zauważyłam, że mąż stał się mniej wrażliwy, zauważyłam, że nie patrzy na mnie z takim pożądaniem jak kiedyś (choć czasem tłumaczę sobie to 7 letnim stażem). Czuję, że jest spięty (tak jak pisałeś) i ma poczucie winy wiedząc, że podświadomie robi coś co mnie rani i czegoś w pełni nie akceptuję. Myślę, że jakby zrezygnował z pornografii bardziej mógłby się skupić na naszych relacjach, intymności.
Wczoraj byłam pewna, że miał "dzień wolny" od "tube8", dzień wcześniej kochaliśmy się. Wieczorem sprawdziłam i okazało się, że odwiedzał tube8 (na szczęście nie było witryny z kamerkami, z czego mi ulżyło)! Ale co mnie bardzo zmartwiło, to fakt, że robił to w pracy! W domu nie miał jak, bo nie poszłam do pracy. Rano wstaliśmy razem, telefonu nie zabierał ze sobą do ubikacji (poza tym nie mamy w toalecie zamka, który można zamknąć). Potem pojechał do pracy a prosto po pracy odebrał moją córkę ze szkoły i wrócił do domu. Krótko po tym zajrzałam do telefonu. Nasuwa mi się tylko jedno: skoro robi to w pracy, bo w domu nie ma takiej możliwości, jest uzależniony! Nic po sobie nie pokazałam (pocieszałam się, że nie wchodził na kamerki), potem zapytałam go "słodziutko" czemu już nie dotyka moich stóp gdy siedzi "w nogach". Zareagował bardzo agresywnie, postawa obronna "przecież dwa dni temu Cię trzymałem za nogi", czego się czepiasz, a potem "daj mi spokój". No i zakończyło się awanturą. Ja chciałam po prostu poczuć jego dotyk, być może utwierdzić się, sprawdzić, czy on mnie jeszcze "widzi". Jego reakcja świadczy o jego podenerwowaniu i napięciu (czy to tylko moje projekcje i wymysły?). Jestem zła i wściekła, chciałabym żeby sobie zdał sprawę, że jednak to co robi ma wpływ na nasze relacje. Myślę o tym nawet, żeby anonimowo wysłać email na jego i jego współpracowników w pracy z krótką wiadomością, że ich kolega onanizuje się w toalecie w pracy! Może wtedy się obudzi i zda sobie sprawę z zagrożenia. Ja nie widzę innego wyjścia.Wiem, że to jest okropne i chore, ale jestem w desperacji.
Pisałeś, że pornografia wpłynęła na Twój związek, czy mógłbyś napisać w jaki sposób? Na co mam być czujna? Jak często to robiłeś? I co spowodowało, że zdałeś sobie sprawę, że to jest "problemem". Jak się "wyleczyłeś"?
Jeśli oczywiście zechcesz podzielić się ze mną tymi informacjami, być może pomoże mi to zweryfikować "uzależnienie" i podjąć odpowiednie kroki.

54 Ostatnio edytowany przez mala8606 (2018-11-09 12:38:43)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:
mala8606 napisał/a:

Poczytaj o czterech krokach uzależnienia od masturbacji. Będzie Ci łatwiej je zdiagnozować.

Mala8606, czy moglabyś podać dokładną stronkę?

Teraz ciężko mi podać konkretną, bo szczerze przez weekend jak się o tym dowiedziałam, a właściwie jak to donie dotarło, przeczytałam prawie wszystko, co wyskoczyło w przeglądarce, po wpisaniu ,,uzależnienie od pornografii i masturbacji" na większości stron są te kroki podane. Czytałam też polecone tutaj na początku postu, np. Na dopaminie.
Obawiam się, że u mnie to już zbliża się nastepny krok, czyli zdrada cielesna. Nie sprawdzałam historii męża, ale gdy włączałam dziecku bajkę na jego tel, na karcie przeglądarki wyswietliła się ikona datezone. Sprawdziłam u siebie, co to za strona i się podłamałam. Już kiedyś na jego mailu znalazłam wiadomości z jakiejś innej służącej do darmowego seksu z laskami z okolicy. Zrobiłam mu wtedy awanturę, ale wytłumaczył mi, że jak wchodził na porno to tam są takie reklamy. I dlatego pewnie ten spam mu przychodzi. Uwierzyłam. Ale czytając o tym datezone doczytałam, że to podobne do erodate. A tą nazwę znam z jego historii. Ale nie wchodziłam na nią, myśląc, że to strona z pornusami, których wiele w tej historii było. Na karcie przeglądarki jest też logowanie do maila, ale na innym portalu, niż ten, który znam. Jako, że ja zawsze łącze różne fakty, doszukuję się drugiego dna i wydaje mi się, że logiczne myślenie oraz intuicja są u mnie dość mocno rozwinięte, już znam kilka scenariuszy. A że pamięć mam też doskonałą, zaczynam kojarzyć różne fakty. Wczoraj mój mąż powiedział, że pompa paliwa nam siada i już umówił się do mechanika. Na za tydzień. Wroci później i trzeba 500zł szykować. Może to i prawda, ale jeżdżę tym autem ze trzy razy w tygodniu i nigdy nie miałam problemów z odpalaniem. A on ma prawie codziennie. Może nie łączyłabym tego, ale w kwietniu była podobna sytuacja. Po imprezowym weekendzie(był sam, bo to ponoć męska impreza), w poniedziałek wypłacił kasę z naszego wspólnego konta, bo amortyzator mu nawalił. W zeszłym miesiącu szukając dokumentów, znalazłam mandat za przewożenie dziecka bez fotelika, właśnie w ten poniedziałek. Tłumaczenie: przewoził syna kolegi od teściów, bo płakał za matką. Więc kuźwa kobiety na tej imprezie jednak były. I teraz siedzę i przypominam sobie nadgodziny, weekendy w pracy, za które mu szef nie zapłacił. Pytanie czy był w pracy, a kasę przewalił, czy wcale go wtedy w pracy nie było. Dzisiaj wyjeżdżam, więc nie poruszę tego tematu. Przemyślę na spokojnie co robić. Bo dzisiaj to ja bym najchętniej spakowała mu szmaty i na śmietnik wy....ła.

55

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji

Z erodate albo datezone by się na seks szybko nie umówił. Jeśli już to Roksa lub Odloty na płatny seks.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

56

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:

zapytałam go "słodziutko" czemu już nie dotyka moich stóp gdy siedzi "w nogach". Zareagował bardzo agresywnie

Takie małe przemyślenie. Jeżeli celem było pokazanie,  że coś ci nie pasuje to cel osiągnięty. Jego reakcja też zrozumiała gdy atmosfera jest gęsta.
Jeżeli chciałaś żeby podotykał twoich stóp to zdania nie zaczynałbym od "czemu" bez względu na to jak "słodziutko" ci się to wydawało.
Następnym razem spróbuj coś typu:
- kochanie pomasuj mi chwilę stopy a później idź coraz wyżej...
Albo
- za 10 minut masażu stóp spełnią twoje trzy życzenia...

57

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:

"Nie z tym facetem to z innym"...ja nie chcę harmonii z innym facetem sad. Mąż, w przeciwieństwie do mojego byłego okazał się całkowitym przeciwieństwem. W każdej prawie kwestii. Gdy go poznałam, poczułam właśnie, że znalazłam "idealnego" partnera, posiada wszystkie cechy jakich zawsze mi brakowało w poprzednim związku i czego oczekiwałam w partnerstwie. Wierzyłam, że właśnie osiągnęłam tą harmonię w związku. Byłam pewna, że u nas nie będzie tego problemu. Kiedy okazało się, że niestety jestem w wielkim błędzie mój świat się zawalił, poczułam żal, złość, osamotnienie, poczucie zdrady, bezradność i oczywiście brak zaufania co miało (i nadal ma) destrukcyjny wpływ na nasz związek. Fizycznie kiedy się kochamy, pomimo moich starań, cały czas wyobrażam go sobie jak robi to przed telefonem, wyobrażam sobie co ogląda i te obawy, że mnie porównuje i myśli o scenach z filmów a nie o miłości i uczuciu jakie nas łączy. Jak wspomniałam pracuję nad akceptacją tego ale mam wielki żal, że w ogóle jest to "konieczne". Wychodzę na przeciw i staram się polepszyć nasze życie intymne w nadziei, że nie będzie miał tych potrzeb. Natomiast ostatnio coraz bardziej nachodzą mnie myśli, że być może on się uzależnił. Czytam artykuły o wpływie uzależnienia od pornografii na związek i postrzeganie partnerki. A co za tym idzie obserwuję i szukam jakichkolwiek oznak. Zauważyłam, że mąż stał się mniej wrażliwy, zauważyłam, że nie patrzy na mnie z takim pożądaniem jak kiedyś (choć czasem tłumaczę sobie to 7 letnim stażem). Czuję, że jest spięty (tak jak pisałeś) i ma poczucie winy wiedząc, że podświadomie robi coś co mnie rani i czegoś w pełni nie akceptuję. Myślę, że jakby zrezygnował z pornografii bardziej mógłby się skupić na naszych relacjach, intymności.
Wczoraj byłam pewna, że miał "dzień wolny" od "tube8", dzień wcześniej kochaliśmy się. Wieczorem sprawdziłam i okazało się, że odwiedzał tube8 (na szczęście nie było witryny z kamerkami, z czego mi ulżyło)! Ale co mnie bardzo zmartwiło, to fakt, że robił to w pracy! W domu nie miał jak, bo nie poszłam do pracy. Rano wstaliśmy razem, telefonu nie zabierał ze sobą do ubikacji (poza tym nie mamy w toalecie zamka, który można zamknąć). Potem pojechał do pracy a prosto po pracy odebrał moją córkę ze szkoły i wrócił do domu. Krótko po tym zajrzałam do telefonu. Nasuwa mi się tylko jedno: skoro robi to w pracy, bo w domu nie ma takiej możliwości, jest uzależniony! Nic po sobie nie pokazałam (pocieszałam się, że nie wchodził na kamerki), potem zapytałam go "słodziutko" czemu już nie dotyka moich stóp gdy siedzi "w nogach". Zareagował bardzo agresywnie, postawa obronna "przecież dwa dni temu Cię trzymałem za nogi", czego się czepiasz, a potem "daj mi spokój". No i zakończyło się awanturą. Ja chciałam po prostu poczuć jego dotyk, być może utwierdzić się, sprawdzić, czy on mnie jeszcze "widzi". Jego reakcja świadczy o jego podenerwowaniu i napięciu (czy to tylko moje projekcje i wymysły?). Jestem zła i wściekła, chciałabym żeby sobie zdał sprawę, że jednak to co robi ma wpływ na nasze relacje. Myślę o tym nawet, żeby anonimowo wysłać email na jego i jego współpracowników w pracy z krótką wiadomością, że ich kolega onanizuje się w toalecie w pracy! Może wtedy się obudzi i zda sobie sprawę z zagrożenia. Ja nie widzę innego wyjścia.Wiem, że to jest okropne i chore, ale jestem w desperacji.
Pisałeś, że pornografia wpłynęła na Twój związek, czy mógłbyś napisać w jaki sposób? Na co mam być czujna? Jak często to robiłeś? I co spowodowało, że zdałeś sobie sprawę, że to jest "problemem". Jak się "wyleczyłeś"?
Jeśli oczywiście zechcesz podzielić się ze mną tymi informacjami, być może pomoże mi to zweryfikować "uzależnienie" i podjąć odpowiednie kroki.

Mogę Ci powiedzieć jak jest u mnie, ale wolałbym to zrobić na priv. Nie chcę tu robić dogłębnej wiwisekcji. Ten etap już też przerabiałem smile Jeśli jesteś ciekawa to zapraszam na mail.

58

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
mala8606 napisał/a:

Obawiam się, że u mnie to już zbliża się nastepny krok, czyli zdrada cielesna. Nie sprawdzałam historii męża, ale gdy włączałam dziecku bajkę na jego tel, na karcie przeglądarki wyswietliła się ikona datezone. Sprawdziłam u siebie, co to za strona i się podłamałam. Już kiedyś na jego mailu znalazłam wiadomości z jakiejś innej służącej do darmowego seksu z laskami z okolicy. Zrobiłam mu wtedy awanturę, ale wytłumaczył mi, że jak wchodził na porno to tam są takie reklamy. I dlatego pewnie ten spam mu przychodzi. Uwierzyłam. Ale czytając o tym datezone doczytałam, że to podobne do erodate. A tą nazwę znam z jego historii. Ale nie wchodziłam na nią, myśląc, że to strona z pornusami, których wiele w tej historii było. Na karcie przeglądarki jest też logowanie do maila, ale na innym portalu, niż ten, który znam. Jako, że ja zawsze łącze różne fakty, doszukuję się drugiego dna i wydaje mi się, że logiczne myślenie oraz intuicja są u mnie dość mocno rozwinięte, już znam kilka scenariuszy. A że pamięć mam też doskonałą, zaczynam kojarzyć różne fakty. Wczoraj mój mąż powiedział, że pompa paliwa nam siada i już umówił się do mechanika. Na za tydzień. Wroci później i trzeba 500zł szykować. Może to i prawda, ale jeżdżę tym autem ze trzy razy w tygodniu i nigdy nie miałam problemów z odpalaniem. A on ma prawie codziennie. Może nie łączyłabym tego, ale w kwietniu była podobna sytuacja. Po imprezowym weekendzie(był sam, bo to ponoć męska impreza), w poniedziałek wypłacił kasę z naszego wspólnego konta, bo amortyzator mu nawalił. W zeszłym miesiącu szukając dokumentów, znalazłam mandat za przewożenie dziecka bez fotelika, właśnie w ten poniedziałek. Tłumaczenie: przewoził syna kolegi od teściów, bo płakał za matką. Więc kuźwa kobiety na tej imprezie jednak były. I teraz siedzę i przypominam sobie nadgodziny, weekendy w pracy, za które mu szef nie zapłacił. Pytanie czy był w pracy, a kasę przewalił, czy wcale go wtedy w pracy nie było. Dzisiaj wyjeżdżam, więc nie poruszę tego tematu. Przemyślę na spokojnie co robić. Bo dzisiaj to ja bym najchętniej spakowała mu szmaty i na śmietnik wy....ła.

mala8606 tak mi przykro sad. Czytając to aż się we mnie zagotowało! Co za sk.... zeszmaciały. Nie wiem, co Tobie doradzić. Ja jeszcze witryny datezone i tym podobnych nie znalazłam, jedynie te kamerki bongacams (choć wczoraj wchodził tylko na filmy), i też kiedy go dwa tygodnie temu zapytałam o tą stronę wytłumaczył się reklamą która się wyświetla. Czy oni naprawdę myślą, że my jesteśmy takie głupie?
Mamy bardzo podobne charaktery, dokładnie tak jak Ty  łącze fakty, doszukuję się drugiego dna i jak tylko, tłumaczę sobie, że to moje drążenie wywołuje te wszystkie podejrzenia, że sobie wszystko dopowiadam ("dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie) "trzeźwieję" i zdaję sobie sprawę, że wiem co czuję, że i intuicja mnie nie myli. To co robi Twój mąż potwierdza tylko fakt, że to równia pochyła i będzie dążył do głębszych doznań. Aż coś się wydarzy, wielkie bum i wtedy może zda sobie sprawę z nałogu i konsekwencji. Jakbym ja znalazła coś takiego (mam nadzieję, że nigdy mnie to nie spotka) nie wybaczyłabym. Siedziałabym cicho, zbierała fakty, zdarzenia, utwierdziła się, że moje podejrzenia się sprawdziły, a wtedy przyszykowałabym pozew rozwodowy i razem z jego rzeczami i dowodami wysłała kurierem do pracy.
Jeśli rzeczywiście podejrzewasz, że mógłby się posunąć tak daleko spróbuj mu w tych jego "nadgodzinach" i "naprawach" auta przeszkodzić. Powiedz, że Ty załatwić mechanika (jakiegoś znajomego) albo że sama pojedziesz naprawić auto. Jak będzie miał nadgodziny, pod jakimś pretekstem odwiedź go w pracy nie zapowiadając się. Sprawa jest bardzo śmierdząca i nieprzyjemna. U mnie nie ma (raczej) takich podejrzeń. Jak mąż gdzieś jedzie sam, zawsze jesteśmy w kontakcie, mam potwierdzenie u jego znajomych czy rodziców, gdziekolwiek wtedy jest. Mamy wspólne konta i też nie ma żadnych podejrzanych transakcji (choć zawsze może wydać kasę z wypłaty, gdzie dostaje ekstra co miesiąc od szefa). Fakt, znalazłam kiedyś na komputerze jakieś stare stronki z datezone itd, które rzeczywiście wyskakują jako reklama, ale teraz korzysta tylko ze swojego telefonu i od kiedy mam swój sposób na sprawdzanie jakie strony oglądał, bazuję na tym. Nie wyświetla mi się czas ani konkretne filmy czy zdjęcia, nie ma to już znaczenia, ale mam dowód że wchodził. Jeśli chcesz możemy się skontaktować poprzez email, napiszę Tobie gdzie kliknąć i jak sprawdzić. Jeśli oczywiście mąż zacznie kasować historię i skrupulatnie zacierać ślady. Z tego co piszesz pozostawia po sobie wiele śladów, skoro wciąż znajdujesz jakieś dowody. Ewidentnie zatracił poczucie rzeczywistości i nie zdaje sobie sprawy ze swojego nałogu i jego konsekwencji.
Na jakimś z forum dziewczyna podejrzewając męża o kontakty z dziewczynami z internetu pisała, że założyła sobie konto na jednym z takich portali i "puściła przynętę", zaproponowała spotkanie. Może tego spróbować? Wiem, że to podstęp i gra ale inaczej się nie upewnisz. On nigdy się nie przyzna, na wszystko będzie miał wytłumaczenie.
Wiem, że jesteś załamana, wizja przyszłości po rozstaniu, gdzie są dzieci i wspólny dorobek życia a jeszcze zależność od męża, nie jest łatwa. To bardzo trudna decyzja. Ale zadaj sobie pytanie, czy nawet jeśli wszystko się dobrze skończy (czego z całego serca Tobie życzę), mąż się przyzna, pójdzie dobrowolnie na terapię i będzie robił wszystko abyś znów mu zaufała, czy będziesz w stanie mu zaufać? Czy będziesz w stanie kochać się z nim nie rozgrzebując jego przeszłości. Codziennie patrzeć na niego i przy każdej okazji wypominać jak Cię zranił. Takie doświadczenia pozostawiają już do końca życia wypaloną dziurę nie tylko w sercu ale i w psychice. Pozostanie Ci niepewność i zryty beret.
Jeśli się okaże, że sprawa się pogorszy i nie będzie nadziei na uratowanie Waszego związku, nie pozostaje Ci nic jak pomyśleć o przyszłości. Zacząć działać, planować, być przygotowaną na totalną rewolucję w życiu. Iść do terapeuty, podnieść się i zacząć normalne życie. Bo na takie zasługujesz. Nie jesteś warta człowieka, który Cię oszukuje za plecami, rani i niszczy wszystko na co tak ciężko pracowałaś (czy pracowaliście), ja także. Dlatego teraz podjęłam decyzję, że będę spokojna, ale czujna. Codziennie zaznaczam w kalendarzu kiedy wchodzi i obserwuję jak będą się układały nasze relacje. Daję sobie czas do świąt. Jeśli okaże się, że kamerki będą pojawiać się regularnie i będzie wchodził na te strony w pracy a między nami będzie się psuć, widzę tylko jedno wyjście. Separacja lub rozwód, bez awantur i na spokojnie po prostu powiem o swojej decyzji, bez oczekiwania na tłumaczenia. Bo takiego nie ma. Facet wie co czuję, jakie są moje granice akceptacji, wiele rozmów przeprowadzonych świadczą, że walczę o związek. Jeśli pomimo to dalej się nie "obudzi" i nie będzie się starał rozwiązać naszego problemu, nie jest mnie wart. Może separacja go "obudzi", zobaczy co traci, co zniszczył, i zdecyduje co dla niego jest ważniejsze. Rodzina i wszystko co budowaliśmy przez 7 lat, czy kamerki i masturbacja po kątach w miejscach publicznych.
Na razie się nie nakręcam. Jestem czujna i obserwuję. To samo życzę Tobie, siły i wiary, że się uda. I jakikolwiek będzie finał, to będzie na lepsze.

59 Ostatnio edytowany przez Rapsody (2018-11-09 14:59:23)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Wzl napisał/a:
Rapsody napisał/a:

zapytałam go "słodziutko" czemu już nie dotyka moich stóp gdy siedzi "w nogach". Zareagował bardzo agresywnie

Takie małe przemyślenie. Jeżeli celem było pokazanie,  że coś ci nie pasuje to cel osiągnięty. Jego reakcja też zrozumiała gdy atmosfera jest gęsta.
Jeżeli chciałaś żeby podotykał twoich stóp to zdania nie zaczynałbym od "czemu" bez względu na to jak "słodziutko" ci się to wydawało.
Następnym razem spróbuj coś typu:
- kochanie pomasuj mi chwilę stopy a później idź coraz wyżej...
Albo
- za 10 minut masażu stóp spełnią twoje trzy życzenia...

Wiem, uważam że masz rację. Z mojej strony była to zaczepka na potwierdzenie/sprawdzenie, czy rzeczywiście przestał się mną interesować, czy zaczął mnie już traktować obojętnie. I w sumie nie chodziło mi o zainicjowanie seksu. Być może go sprowokowałam ale to nie był powód żeby się unosić i mówić do mnie "odczep się"?. Zazwyczaj spełnia wszystkie moje zachcianki i daje mi do zrozumienia że wciąż mnie kocha. A ja chyba dostałam czego chciałam: o, jest nerwowy, unosi się i każe się odczepić kiedy ja tylko dałam mu do zrozumienia, że brakuje mi jego czułości i bliskości. Może to zła taktyka ale w sytuacji w jakiej się znajduję, ciężko czasem się powstrzymać od różnego typu komentarzy.

60

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Gary napisał/a:

Z erodate albo datezone by się na seks szybko nie umówił. Jeśli już to Roksa lub Odloty na płatny seks.

Gary a może wiesz coś na temat maili które przychodzą na poczte tego typu:

W dniu 2018-11-09 16:09:12 użytkownik Alice <deeandra@brunellosolutions.com> napisał:

Whazap pretty. I’ve just, only watched your profile. You’re amazing. I’m so, very bored 2night and I would like 2 offer you talking. My profile is here (tu znajduje się link). Po jego kliknięciu ukazuje się stronka sexualxxxcity.com ze zdjęciami a po prawej stronie opcja UNSUBSCRIBE. Kliknęłam unsubscribe i jakiś tydzień nic nie przychodziło. Dzisiaj patrzę i oto powyższy email. Czy to oznacza że na danej stronie zostało utworzone konto?

61

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji

[/quote=Rapsody]

mala8606 napisał/a:

mala8606 tak mi przykro sad. Czytając to aż się we mnie zagotowało! Co za sk.... zeszmaciały. Nie wiem, co Tobie doradzić. Ja jeszcze witryny datezone i tym podobnych nie znalazłam, jedynie te kamerki bongacams (choć wczoraj wchodził tylko na filmy), i też kiedy go dwa tygodnie temu zapytałam o tą stronę wytłumaczył się reklamą która się wyświetla. Czy oni naprawdę myślą, że my jesteśmy takie głupie?
Mamy bardzo podobne charaktery, dokładnie tak jak Ty  łącze fakty, doszukuję się drugiego dna i jak tylko, tłumaczę sobie, że to moje drążenie wywołuje te wszystkie podejrzenia, że sobie wszystko dopowiadam ("dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie) "trzeźwieję" i zdaję sobie sprawę, że wiem co czuję, że i intuicja mnie nie myli. To co robi Twój mąż potwierdza tylko fakt, że to równia pochyła i będzie dążył do głębszych doznań. Aż coś się wydarzy, wielkie bum i wtedy może zda sobie sprawę z nałogu i konsekwencji. Jakbym ja znalazła coś takiego (mam nadzieję, że nigdy mnie to nie spotka) nie wybaczyłabym. Siedziałabym cicho, zbierała fakty, zdarzenia, utwierdziła się, że moje podejrzenia się sprawdziły, a wtedy przyszykowałabym pozew rozwodowy i razem z jego rzeczami i dowodami wysłała kurierem do pracy.
Jeśli rzeczywiście podejrzewasz, że mógłby się posunąć tak daleko spróbuj mu w tych jego "nadgodzinach" i "naprawach" auta przeszkodzić. Powiedz, że Ty załatwić mechanika (jakiegoś znajomego) albo że sama pojedziesz naprawić auto. Jak będzie miał nadgodziny, pod jakimś pretekstem odwiedź go w pracy nie zapowiadając się. Sprawa jest bardzo śmierdząca i nieprzyjemna. U mnie nie ma (raczej) takich podejrzeń. Jak mąż gdzieś jedzie sam, zawsze jesteśmy w kontakcie, mam potwierdzenie u jego znajomych czy rodziców, gdziekolwiek wtedy jest. Mamy wspólne konta i też nie ma żadnych podejrzanych transakcji (choć zawsze może wydać kasę z wypłaty, gdzie dostaje ekstra co miesiąc od szefa). Fakt, znalazłam kiedyś na komputerze jakieś stare stronki z datezone itd, które rzeczywiście wyskakują jako reklama, ale teraz korzysta tylko ze swojego telefonu i od kiedy mam swój sposób na sprawdzanie jakie strony oglądał, bazuję na tym. Nie wyświetla mi się czas ani konkretne filmy czy zdjęcia, nie ma to już znaczenia, ale mam dowód że wchodził. Jeśli chcesz możemy się skontaktować poprzez email, napiszę Tobie gdzie kliknąć i jak sprawdzić. Jeśli oczywiście mąż zacznie kasować historię i skrupulatnie zacierać ślady. Z tego co piszesz pozostawia po sobie wiele śladów, skoro wciąż znajdujesz jakieś dowody. Ewidentnie zatracił poczucie rzeczywistości i nie zdaje sobie sprawy ze swojego nałogu i jego konsekwencji.
Na jakimś z forum dziewczyna podejrzewając męża o kontakty z dziewczynami z internetu pisała, że założyła sobie konto na jednym z takich portali i "puściła przynętę", zaproponowała spotkanie. Może tego spróbować? Wiem, że to podstęp i gra ale inaczej się nie upewnisz. On nigdy się nie przyzna, na wszystko będzie miał wytłumaczenie.
Wiem, że jesteś załamana, wizja przyszłości po rozstaniu, gdzie są dzieci i wspólny dorobek życia a jeszcze zależność od męża, nie jest łatwa. To bardzo trudna decyzja. Ale zadaj sobie pytanie, czy nawet jeśli wszystko się dobrze skończy (czego z całego serca Tobie życzę), mąż się przyzna, pójdzie dobrowolnie na terapię i będzie robił wszystko abyś znów mu zaufała, czy będziesz w stanie mu zaufać? Czy będziesz w stanie kochać się z nim nie rozgrzebując jego przeszłości. Codziennie patrzeć na niego i przy każdej okazji wypominać jak Cię zranił. Takie doświadczenia pozostawiają już do końca życia wypaloną dziurę nie tylko w sercu ale i w psychice. Pozostanie Ci niepewność i zryty beret.
Jeśli się okaże, że sprawa się pogorszy i nie będzie nadziei na uratowanie Waszego związku, nie pozostaje Ci nic jak pomyśleć o przyszłości. Zacząć działać, planować, być przygotowaną na totalną rewolucję w życiu. Iść do terapeuty, podnieść się i zacząć normalne życie. Bo na takie zasługujesz. Nie jesteś warta człowieka, który Cię oszukuje za plecami, rani i niszczy wszystko na co tak ciężko pracowałaś (czy pracowaliście), ja także. Dlatego teraz podjęłam decyzję, że będę spokojna, ale czujna. Codziennie zaznaczam w kalendarzu kiedy wchodzi i obserwuję jak będą się układały nasze relacje. Daję sobie czas do świąt. Jeśli okaże się, że kamerki będą pojawiać się regularnie i będzie wchodził na te strony w pracy a między nami będzie się psuć, widzę tylko jedno wyjście. Separacja lub rozwód, bez awantur i na spokojnie po prostu powiem o swojej decyzji, bez oczekiwania na tłumaczenia. Bo takiego nie ma. Facet wie co czuję, jakie są moje granice akceptacji, wiele rozmów przeprowadzonych świadczą, że walczę o związek. Jeśli pomimo to dalej się nie "obudzi" i nie będzie się starał rozwiązać naszego problemu, nie jest mnie wart. Może separacja go "obudzi", zobaczy co traci, co zniszczył, i zdecyduje co dla niego jest ważniejsze. Rodzina i wszystko co budowaliśmy przez 7 lat, czy kamerki i masturbacja po kątach w miejscach publicznych.
Na razie się nie nakręcam. Jestem czujna i obserwuję. To samo życzę Tobie, siły i wiary, że się uda. I jakikolwiek będzie finał, to będzie na lepsze.

Ja trochę odpoczełam i szczerze mówiąc mało o  tym myślałam. Była lekka poprawa między nami, bo mąż przyjechał do mnie, bo stwierdził, że tęskni. Ten czas był cały mój, bo nie miał tam zbytniej możliwości być samemu. I było tak, jak kiedyś. Stwierdził nawet, że może pójść do terapeuty, żeby mi wybić z głowy to uzależnienie, o którym się  na głupich stronach naczytalamłam. Nie wpadam w euforię, bo to dowodzi tylko tego, że coś jest nie tak, skoro w domu wszystko się zmienia o 180°. Narazie zamierzam sprawdzić czy auto bedzie u mechanika. Kombinuję, co wymyślić, żeby pojechać z nim po odbiór. Co dalej robić to nie wiem. Myślę o rozwodzie, chociaż strasznie się boję, jak sobie poradzę. Ale nie zbieram dowodów, bo nie zdecydowałabym się o tym komuś opowiadać. To głupie, ale to ja się wstydzę, że mu nie wystarczam. Nie wiem jak sprawdzić czy ma konta na date zone itp. Znane mi, jego maile nie wchodzą. A on poprostu nie zaciera śladów, bo nigdy przez 15lat go nie sprawdzałam. I to chyba błąd. Jakbym mu robiła awantury o pornusy, to może by tak często nie wchodził. Narazie sprawa zamrożona. Aż dowiem się, co z tym autem. Ale czuję, że po powrocie jest coś nie tak. I tak jak napisałaś, chyba nie dam rady tak żyć. Ciągle zastanawiam się co robi, z kim, gdzie i czy kłamie, jak coś mi mówi. Sprawdzanie tel to też głupota, bo jak nic nie znajdę, to myślę, że skasował, a jak znajdę, to dołuję się i nie potrafię tego ukryć. I podejrzenia, chyba aż na wyrost. Oby u Ciebie, to się naprostowało, trzymam kciuki.

62

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
mala8606 napisał/a:

Ja trochę odpoczełam i szczerze mówiąc mało o  tym myślałam. Była lekka poprawa między nami, bo mąż przyjechał do mnie, bo stwierdził, że tęskni. Ten czas był cały mój, bo nie miał tam zbytniej możliwości być samemu. I było tak, jak kiedyś. Stwierdził nawet, że może pójść do terapeuty, żeby mi wybić z głowy to uzależnienie, o którym się  na głupich stronach naczytalamłam. Nie wpadam w euforię, bo to dowodzi tylko tego, że coś jest nie tak, skoro w domu wszystko się zmienia o 180°. Narazie zamierzam sprawdzić czy auto bedzie u mechanika. Kombinuję, co wymyślić, żeby pojechać z nim po odbiór. Co dalej robić to nie wiem. Myślę o rozwodzie, chociaż strasznie się boję, jak sobie poradzę. Ale nie zbieram dowodów, bo nie zdecydowałabym się o tym komuś opowiadać. To głupie, ale to ja się wstydzę, że mu nie wystarczam. Nie wiem jak sprawdzić czy ma konta na date zone itp. Znane mi, jego maile nie wchodzą. A on poprostu nie zaciera śladów, bo nigdy przez 15lat go nie sprawdzałam. I to chyba błąd. Jakbym mu robiła awantury o pornusy, to może by tak często nie wchodził. Narazie sprawa zamrożona. Aż dowiem się, co z tym autem. Ale czuję, że po powrocie jest coś nie tak. I tak jak napisałaś, chyba nie dam rady tak żyć. Ciągle zastanawiam się co robi, z kim, gdzie i czy kłamie, jak coś mi mówi. Sprawdzanie tel to też głupota, bo jak nic nie znajdę, to myślę, że skasował, a jak znajdę, to dołuję się i nie potrafię tego ukryć. I podejrzenia, chyba aż na wyrost. Oby u Ciebie, to się naprostowało, trzymam kciuki.

Ewidentnie Twój mąż się "obudził" i próbuje coś z tym zrobić. Brawo. Jeśli zaproponował, że pójdzie z Tobą na terapię, skorzystaj i idźcie razem. To bardzo dobry krok. Tym bardziej, że sama nie dajesz sobie z tym rady. Ja poszłam ale sama, bo po kilku szczerych rozmowach, kiedy wyznałam mężowi czego się obawiam, patrzył na mnie z niedowierzaniem i stwierdził, że mam problem. On twierdzi że problemu nie ma, są dwie opcje; albo wypiera problem a mnie intuicja nie myli albo na prawdę nie ma problemu a ja działam pod wpływem lęku i obaw, wątpliwości, że być może wszystko co rodzi się w mojej głowie to intuicja i w przyszłości okaże się prawdą. Choć po kilku mailach z pewną osobą uzmysłowiłam sobie, że bardzo często robię z "igły widły", nakręcam się i przeżywam wszystko na wyrost, histeryzuję, dopowiadam sobie. Skoro już kilka osób mi to uświadomiło (w tym psychoterapeutka), coś musi w tym być.
U mnie teraz też jest "spokój". Od piątku mąż nie wchodził na żadne strony. Spędziliśmy weekend razem i wszystko grało, był seks, wspólnie spędzony czas. Wczoraj poszłam do pracy i już od rana moje myśli pogrążone były wokół tego co znajdę wieczorem. Już po powrocie z pracy nie wytrzymałam i sprawdziłam. Nic nie znalazłam. Ale zamiast się cieszyć, to już doszukiwałam się drugiego dna; że może zorientował się gdzie wchodzę i tam też kasuje te strony. Wydawało mi się niemożliwe, że nie wchodził nigdzie. Ciągle mi mało. Drążę i myślę. Jak zapominam, to tylko na chwilę. Potem znów wraca nerwowość, przyśpieszone bicie serca i te paranoje. Chore i paskudne. Z tym się zgadzam, ale ani przez chwilę nie czułam wstydu, że mogłabym mężowi nie starczać. Za to czuję złość i bezradność że niestety nic z tym nie zrobię jeśli tak jest. Tak już jest. Facet potrzebuje nowych doznań i jest wzrokowcem. I jeśli ma popędy do oglądania innego ciała powinien to robić tak abyśmy nigdy tego się nie dowiedziały i nie odczuły.
A jak jest u Was (jeśli mogę zapytać) w sprawach intymnych? Może warto odrzucić te natrętne myśli wrzucić na luz i popuścić wodze fantazji? Zaszaleć, zmienić coś w sypialni i podsycić? Oczywiście jeśli mąż jest chętny. Jak zobaczy, że coś nowego dzieje się w łóżku i zaczyna się robić ciekawiej, być może nie będzie miał takiej ochoty na coś innego? Będzie myślał o tym czym go jeszcze żona zaskoczy? Ja staram się tak robić bo mi samej też brakuje czasem czegoś innego. A możliwości jest wiele. I trzeba się pozbyć tych natrętnych myśli i paranoi oczywiście jeśli w związku wszystko gra i nie myśleć na zapas.
Co do odbioru auta, rozumiem że mąż zamierza je odstawić do mechanika a potem po niego wrócić? Myślę, że tu raczej nie ma miejsca na podejrzenia smile. Co innego jakby miał siedzieć cały dzień u mechanika i patrzeć jak auto się naprawia. Pojedź z nim pod pretekstem, że potem razem podjedziecie do sklepu np. Jeśli zacznie coś kręcić i odczujesz że nie chce jechać z Tobą, coś kręci. Życzę Ci żeby okazało się że Twoje podejrzenia są niesłuszne. Parę razy przekonasz się, że nie miałaś racji i być może odpuścisz. A terapia zawsze się przyda wink.
Pozdrawiam ciepło.

63 Ostatnio edytowany przez Misinx (2018-11-14 11:50:30)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Rapsody napisał/a:

A jak jest u Was (jeśli mogę zapytać) w sprawach intymnych? Może warto odrzucić te natrętne myśli wrzucić na luz i popuścić wodze fantazji? Zaszaleć, zmienić coś w sypialni i podsycić? Oczywiście jeśli mąż jest chętny. Jak zobaczy, że coś nowego dzieje się w łóżku i zaczyna się robić ciekawiej, być może nie będzie miał takiej ochoty na coś innego? Będzie myślał o tym czym go jeszcze żona zaskoczy?

Drogie Panie nie róbcie sobie krzywdy takim myśleniem. To tak nie działa. Masturbacja to jedno, a udany seks z żoną, partnerką to drugie. Jeśli ktoś lubi sobie np. zjeść Whoopera z Burger Kinga, to nawet jeśli mu zrobisz w domu super obiad to on owszem, będzie zadowolony, będzie mu smakowało, pełnia szcześcia itd....ale i tak jak będzie miał ochotę to zje tego Whoopera. Na tym polega problem wielu kobiet, że nie bardzo rozumieją tej męskiej masturbacji. Mnie jest trudno ocenić jak jest z kobiecą masturbacją, ale były zdaje się robione pewne badania, że to nie jest analogiczne. Tak jak i zresztą podejście kobiet i facetów do seksu. Pomijając naprawdę sytuacje kiedy np. ktoś jest seksoholikiem, ma problemy emocjonalne, jest w ogromnym napięciu nerwowym, albo jeśli chodzi o sytuację w związku to nie ma w nim bliskości, udanego pożycia itp. to faceci się masturbują bo po prostu to lubią smile To nie ma nic wspólnego z Wami. To nie jest alternatywa dla Was. Faceci od małego lubią sobie "gmerać" przy sprzęcie. Jak tylko orientują się jakie to jest przyjemne to rozpoczyna się "jazda" która dla wielu trwa całe życie. Posiadanie żony, kochanki nic tu nie zmienia, bo seks z kimś, a masturbacja to całkiem dwie inne sprawy. Można mieć super seks, ale od czasu do czasu po prostu lubić sobie sprawić taką zwykłą egoistyczną przyjemność. W masturbacji nie trzeba się starać, żeby było komuś innemu dobrze. Jest się tylko samym ze sobą. A porno przy tym ? My faceci jesteśmy wzrokowcami. Czasami naprawdę ciężko jechać "na wyobraźni". Poza tym nas fascynuje kobiece ciało w sposób całkowicie inny, niż kobiece podejście do męskiego ciała. My np. uwielbiamy Wasze cipki, Wasze piersi, Wasze tyłeczki. A ile kobiet może szczerze powiedzieć, że fascynują ją penisy, że uwielbia na nie patrzeć itd.? Niewiele. Kobieta musi mieć do penisa przytwierdzonego faceta z całym jego całokształtem, osobowością, charakterem itd. My faceci mamy inaczej. Jesteśmy inni. My uwielbiamy Wasze ciała, te Wasze zakamarki, ale jeśli jest okazja zobaczyć jak to wygląda u innej kobiety to my lubimy sobie popatrzeć. Niestety tak jesteśmy skonstruowani. Ale to nie znaczy, że chcemy od Was odejść, że Was odrzucamy itd.

64

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji

Misinx fajnie, że opisałeś męski punkt widzenia. Powołując się na Twój przykład, przypuśćmy, że facet po drodze do domu wpada do Burger Kinga i zjada tego Whoopera albo nawet dwa bo promocja była wink, za chwilę wpada do domu, a tam czeka na stole pyszny, wystawny obiad. Myślisz, że będzie mu smakował tak samo, jak smakowałby gdyby nie zahaczył o Burger Kinga?

65 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-11-14 14:58:24)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji

Misinx jak zwykle pisze bzdury ale dobrze, że nie piszesz już tutaj o wzwodzie własnego prącia z dokładnym opisem bo było to obrzydliwe.

"jeść Whoopera z Burger Kinga, to nawet jeśli mu zrobisz w domu super obiad to on owszem, będzie zadowolony, będzie mu smakowało, pełnia szcześcia itd....ale i tak jak będzie miał ochotę to zje tego Whoopera."

Jest dokładnie odwrotnie. Jak ktoś zje poza domem to mu już obiad w domu nie będzie potrzebny a jak zje w domu to nie będzie już miał ochoty wychodzić. Potwierdzają to także znane powiedzenia "ludowe".

Po co więc pisać bzdury? Bzdurę na bzdurze?

"faceci się masturbują bo po prostu to lubią smile To nie ma nic wspólnego z Wami. " ma jednak wiele wspólnego zwłaszcza jak się jest w związku to się to zachowuje dla relacji z partnerem, poza tym wg. badań mastrubacja dotyczy 60% facetów nie jest to więc ogromna większość ale nieco ponad połowa, a kiedy rozmawiam z kolegami a mam to szczęscie, że nie muszę "myć rąk" po przywitaniu się z z nimi bo po prostu oni wolą to robić z kobietami, to widzę, że otacza mnie normalność

"A jak jest u Was (jeśli mogę zapytać) w sprawach intymnych? Może warto odrzucić te natrętne myśli wrzucić na luz i popuścić wodze fantazji? "

W sypialni można robić różne rzeczy ale robienie tego najpierw samemu zaburza relacje w małżeństwie, raz że następuje spadek porządania bo ktoś się wcześniej rozładował a dwa skutkiem jest wprowadzanie pornografii do sypialni, czyli coraz to silniejszych bodźców co może się kojarzyć właśnie ze wzrostem porządania, tylko co potem zrobić i jak powrócić do poprzednich bodźców jak już się sobie na coś pozwoliło a te słabsze "już niewystarczają"?

Myślę, że u wiele osób, w tym te 40% facetów, fajnie, że tych normalnych jest tak dużo, pokazuje, że można niedokonywać mastrubacji kiedy jest normalne myślenie i skupienie się na normalnych aspektach życia, gdzie seks nie jest traktowany jako element uprzedmiatawiający osobę ale jako uwieńczenie relacji między ludźmi. W takiej np. sytuacji kiedy byłem raz miesiąc poza domem, było trudno ale sport, normalne myślenie i można dać radę. A na codzień wolę to robić z żoną.

To jest kwestia jak siebie traktujemy i jak traktujemy naszego partnera.

Poza tym powinniśmy wiedzieć, że propagowanie autoamoryzmu wynika z ideologii hedonistycznej narzucanej nam przez liberalizm.

Nikt nie twierdzi, że seks nie jest przyjemny. Przyjemne jest też picie, palnie czy narkotyzowanie się. Wszystko ma jednak swoje skutki. To może powiem, że są bardzo ciekawe badania w kwestiach wpływu róznych aktywności na funkcjonowanie mózgu. Np. wpływ pewnych gier bardzo szybko się uwidacznia. W przypadku uprawiania mastrubacji można powiedzieć a nawet zauważyć, że taka osoba jest jakby bardziej "podatna", "konsumpcyjna" a niektórzy określają ten skutek jako "rozmiękczenie mózgu". Są to oczywiście potoczne określenia ale i obserwacje zjawiska, jakiegoś skutku, który może trudno zdefioniwać co nie oznacza że go nie ma.

66

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
DoswiadczonyDaro napisał/a:

Misinx jak zwykle pisze bzdury ale dobrze, że nie piszesz już tutaj o wzwodzie własnego prącia z dokładnym opisem bo było to obrzydliwe.

"jeść Whoopera z Burger Kinga, to nawet jeśli mu zrobisz w domu super obiad to on owszem, będzie zadowolony, będzie mu smakowało, pełnia szcześcia itd....ale i tak jak będzie miał ochotę to zje tego Whoopera."

Jest dokładnie odwrotnie. Jak ktoś zje poza domem to mu już obiad w domu nie będzie potrzebny a jak zje w domu to nie będzie już miał ochoty wychodzić. Potwierdzają to także znane powiedzenia "ludowe".

Po co więc pisać bzdury? Bzdurę na bzdurze?

"faceci się masturbują bo po prostu to lubią smile To nie ma nic wspólnego z Wami. " ma jednak wiele wspólnego zwłaszcza jak się jest w związku to się to zachowuje dla relacji z partnerem, poza tym wg. badań mastrubacja dotyczy 60% facetów nie jest to więc ogromna większość ale nieco ponad połowa, a kiedy rozmawiam z kolegami a mam to szczęscie, że nie muszę "myć rąk" po przywitaniu się z z nimi bo po prostu oni wolą to robić z kobietami, to widzę, że otacza mnie normalność

"A jak jest u Was (jeśli mogę zapytać) w sprawach intymnych? Może warto odrzucić te natrętne myśli wrzucić na luz i popuścić wodze fantazji? "

W sypialni można robić różne rzeczy ale robienie tego najpierw samemu zaburza relacje w małżeństwie, raz że następuje spadek porządania bo ktoś się wcześniej rozładował a dwa skutkiem jest wprowadzanie pornografii do sypialni, czyli coraz to silniejszych bodźców co może się kojarzyć właśnie ze wzrostem porządania, tylko co potem zrobić i jak powrócić do poprzednich bodźców jak już się sobie na coś pozwoliło a te słabsze "już niewystarczają"?

Myślę, że u wiele osób, w tym te 40% facetów, fajnie, że tych normalnych jest tak dużo, pokazuje, że można niedokonywać mastrubacji kiedy jest normalne myślenie i skupienie się na normalnych aspektach życia, gdzie seks nie jest traktowany jako element uprzedmiatawiający osobę ale jako uwieńczenie relacji między ludźmi. W takiej np. sytuacji kiedy byłem raz miesiąc poza domem, było trudno ale sport, normalne myślenie i można dać radę. A na codzień wolę to robić z żoną.

To jest kwestia jak siebie traktujemy i jak traktujemy naszego partnera.

Poza tym powinniśmy wiedzieć, że propagowanie autoamoryzmu wynika z ideologii hedonistycznej narzucanej nam przez liberalizm.

Nikt nie twierdzi, że seks nie jest przyjemny. Przyjemne jest też picie, palnie czy narkotyzowanie się. Wszystko ma jednak swoje skutki. To może powiem, że są bardzo ciekawe badania w kwestiach wpływu róznych aktywności na funkcjonowanie mózgu. Np. wpływ pewnych gier bardzo szybko się uwidacznia. W przypadku uprawiania mastrubacji można powiedzieć a nawet zauważyć, że taka osoba jest jakby bardziej "podatna", "konsumpcyjna" a niektórzy określają ten skutek jako "rozmiękczenie mózgu". Są to oczywiście potoczne określenia ale i obserwacje zjawiska, jakiegoś skutku, który może trudno zdefioniwać co nie oznacza że go nie ma.

Chyba się w Tobie zakocham big_smile Sposób w jaki kolejny raz nawiązujesz do mojego prącia jest naprawdę podejrzany smile

67

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
olaola1 napisał/a:

Misinx fajnie, że opisałeś męski punkt widzenia. Powołując się na Twój przykład, przypuśćmy, że facet po drodze do domu wpada do Burger Kinga i zjada tego Whoopera albo nawet dwa bo promocja była wink, za chwilę wpada do domu, a tam czeka na stole pyszny, wystawny obiad. Myślisz, że będzie mu smakował tak samo, jak smakowałby gdyby nie zahaczył o Burger Kinga?

Strasznie dosłownie traktujecie te przykłady. Chodziło mi o pewną skłonność, a nie np. wpływ na pojemność żołądka big_smile Więc ujmę może to tak, rozsądny facet nie zagryza Whoopera w porze obiadowej big_smile Dosłownie i w przenośni. Ci, którzy byli lub są żonaci to dla nich jest to oczywistość. Ci którzy tylko są "doświadczeni" mogą nie łapać pewnych niuansów tongue

68

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
olaola1 napisał/a:

przypuśćmy, że facet po drodze do domu wpada do Burger Kinga .... za chwilę wpada do domu, a tam czeka na stole pyszny, wystawny obiad. Myślisz, że będzie mu smakował tak samo, jak smakowałby gdyby nie zahaczył o Burger Kinga?

Czyli obiad powinien smakować, bo mąż jest głodny, czy dlatego że obiad jest u żony i jest smaczny?
Jak mąż głodny i ma jeszcze godzinę drogi do domu to niech sobie zje tego burgera...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

69 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-11-14 19:33:45)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:

Chyba się w Tobie zakocham big_smile Sposób w jaki kolejny raz nawiązujesz do mojego prącia jest naprawdę podejrzany smile

No ty się tym chwaliłeś hejtując temat o niepodległości. Zresztą to twoje podejscie spaczone emocjonalno-erotycznymi wynurzeniami przebija się i w innych tematach. Może powinieneś się leczyć? Napisałem wtedy, że normalnemu było by wstyd ale to poczucie wstydu trzeba jednak mieć. Ty go nie masz co widać. Jak dla mnie kompromitacja całkowita.

Co jeszcze chciałem dodać w temacie to, że aktywności wpływają na tzw. ścieżki, które tworzą się w mózgu, przez tworzenie połączeń między neuronami.  Nawyk masturbacji wytwarza wzorce zachowań w naszym mózgu. I jeśli połączenie neuronowe zawierające pojęcie "masturbacja" jest mocno przetarte przez impulsy przechodzące w naszym mózgu - wtedy często ta droga jest wybierana. Nie będę tego jednak rozwijał.

Inne podejście mówi o tym, że jeżeli nie traci się energii na seks/masturbację człowiek zaczyna uwalniać ją w innych sferach. Przeprogramowanie zachowania jest więc możliwe ale wymaga nieco samozaparcia.

Mnie tylko zastanawia jak mocno autorka skupia sie na poradach od tzw. seksoholików co można by porównać do porad w kwestii zaprzestania picia przez meza od praktykujacych alkoholików. A tych jest tutaj conajmniej dwóch. Ale kwestia wg mnie jest taka, że jak np. alkoholik pije to ona w to jest wciągana przez alkoholika i też zaczyna pić, z czasem pojawi się odpowiedź, czy to jego picie związane było z brakiem relacji między nimi czy tylko z samym piciem, bo czas pokaze czy z samotnego picia zamierza zreazygnowac, czy chce pic tylko z zona, czy z umiarem czy w nadmiarze. Alkoholik-seksoholik to oczywiscie porównanie. Czy sama stanie się alkoholiczna i zostanie wciagnięta w nałóg męża? Bardzo się tego obawiam.

70

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Gary napisał/a:

Czyli obiad powinien smakować, bo mąż jest głodny, czy dlatego że obiad jest u żony i jest smaczny?
Jak mąż głodny i ma jeszcze godzinę drogi do domu to niech sobie zje tego burgera...

Jedzenie smakuje najlepiej kiedy jesteśmy głodni, to jest pierwszy czynnik, który musi być spełniony.
Jak ma godzinę drogi do domu to może zjeść jeśli ma szybką przemianę materii, a nie każdy ma. Mam nadzieję, że rozumiesz przenośnię. Wątek dotyczy tych co nie mają.

Gary zajrzyj na bloga "na dopaminie", zobaczysz jak wielu mężczyzn ma z tym problem.

To są trafne słowa:

DoswiadczonyDaro napisał/a:

W sypialni można robić różne rzeczy ale robienie tego najpierw samemu zaburza relacje w małżeństwie, raz że następuje spadek porządania bo ktoś się wcześniej rozładował a dwa skutkiem jest wprowadzanie pornografii do sypialni, czyli coraz to silniejszych bodźców co może się kojarzyć właśnie ze wzrostem porządania, tylko co potem zrobić i jak powrócić do poprzednich bodźców jak już się sobie na coś pozwoliło a te słabsze "już niewystarczają"?

aktywności wpływają na tzw. ścieżki, które tworzą się w mózgu, przez tworzenie połączeń między neuronami.  Nawyk masturbacji wytwarza wzorce zachowań w naszym mózgu. I jeśli połączenie neuronowe zawierające pojęcie "masturbacja" jest mocno przetarte przez impulsy przechodzące w naszym mózgu - wtedy często ta droga jest wybierana.

71

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji

Kurczę, ale dyskusja się rozwinęła :-) aż się głodna zrobiłam :-) o burgerze oczywiście mówię :-D a wracając do tego tematu, to nie doczytałaś Rapsody chyba początku mojego tematu. Sex jest, prawie codziennie, ale... no właśnie, ja do tej pory byłam mega zadowolona. Nie pojęte było dla mnie, że kobiety mogą nie mieć organizmów. Ja szczytowałam zawsze. Ale to, co mnie zaniepokoiło, to że mąż nie mógł dojść we mnie. Kończył ręką, albo wcale, a tłumaczył to, że zbyt zmęczony, zbyt gorąco, za dużo wypił, itp. Ponieważ to się zaczęło po porodzie, myślałam, że może coś tam się popsuło. Ale trwa to już długo, a ja urodziłam cc, więc to raczej nie to. I zaczęłam obserwować. Moje spostrzeżenia i wnioski są już opisane :-\  a jak dowiedziałam się tego i owego, to już klapa. Teraz ja nie mam ochoty na zbliżenia, a nawet gdy coś wyjdzie, to blokada totalna. Zauważyłam, że nie jest już w łóżku taki jak był, że kopiuje sceny z filmików, i wydaje się nieobecny w trakcie. Po rozmowach z nim, on zaczął kończyć we mnie, ale ja już dojść nie mogę. Ach... z tą terapią, to tak, że zgodził się na odczepnego, żeby mi udowodnić, że to moje wymysły. I niestety ta jego poprawa, to chwilowa. Po powrocie do domu zaczyna się to samo.

72

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji

Na dopaminie znam... co mówią księża znam... pornole oglądałem dużo, dużo... i coooo? i zupeeeeełnie nic. Niestety mogę mówić tylko o sobie, nie znam historii innych mężczyzn, zaburzenia seksu z żoną, wpływu masturbacji na małżeństwo. Może jednym szkodzi, a innym nie? Może to kwestia charakteru? Finalnie to zawsze kobieta prawdziwa jest najlepsza.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

73

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
DoswiadczonyDaro napisał/a:
Misinx napisał/a:

Chyba się w Tobie zakocham big_smile Sposób w jaki kolejny raz nawiązujesz do mojego prącia jest naprawdę podejrzany smile

No ty się tym chwaliłeś hejtując temat o niepodległości. Zresztą to twoje podejscie spaczone emocjonalno-erotycznymi wynurzeniami przebija się i w innych tematach. Może powinieneś się leczyć? Napisałem wtedy, że normalnemu było by wstyd ale to poczucie wstydu trzeba jednak mieć. Ty go nie masz co widać. Jak dla mnie kompromitacja całkowita.

Co jeszcze chciałem dodać w temacie to, że aktywności wpływają na tzw. ścieżki, które tworzą się w mózgu, przez tworzenie połączeń między neuronami.  Nawyk masturbacji wytwarza wzorce zachowań w naszym mózgu. I jeśli połączenie neuronowe zawierające pojęcie "masturbacja" jest mocno przetarte przez impulsy przechodzące w naszym mózgu - wtedy często ta droga jest wybierana. Nie będę tego jednak rozwijał.

Inne podejście mówi o tym, że jeżeli nie traci się energii na seks/masturbację człowiek zaczyna uwalniać ją w innych sferach. Przeprogramowanie zachowania jest więc możliwe ale wymaga nieco samozaparcia.

Mnie tylko zastanawia jak mocno autorka skupia sie na poradach od tzw. seksoholików co można by porównać do porad w kwestii zaprzestania picia przez meza od praktykujacych alkoholików. A tych jest tutaj conajmniej dwóch. Ale kwestia wg mnie jest taka, że jak np. alkoholik pije to ona w to jest wciągana przez alkoholika i też zaczyna pić, z czasem pojawi się odpowiedź, czy to jego picie związane było z brakiem relacji między nimi czy tylko z samym piciem, bo czas pokaze czy z samotnego picia zamierza zreazygnowac, czy chce pic tylko z zona, czy z umiarem czy w nadmiarze. Alkoholik-seksoholik to oczywiscie porównanie. Czy sama stanie się alkoholiczna i zostanie wciagnięta w nałóg męża? Bardzo się tego obawiam.

Ty to chyba pracujesz w TVP Info. Można do Ciebie mówić, a Ty i tak swoje big_smile
Po pierwsze nie hejtowałem tematu niepodległości tylko napisałem o swoich swoich odczuciach w temacie, który rzuciła Olinka. No przepraszam, że nie są takie jak Twoje. Nie muszą być.
Uprzedzam Cię uczciwie, że zarówno ten post jak i jeszcze inny raportowałem już do moderatora, bo kolego przeginasz i wciskasz mi rzeczy, które nie powiedziałem (jak te idiotyzmy o prąciu big_smile ) Znając praktykę jaka panuje na tym forum, a uwierz mi, że znam ją dość długo (nie sugeruj się datą rejestracji tego profilu) to jesteś na prostej drodze do zbanowania. Paru takich jak Ty już tu było. Wyluzuj i naucz się rozmawiać z ludźmi nie atakując ich. Przydatna cecha w dorosłym życiu smile

74 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-11-15 08:59:41)

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
Misinx napisał/a:
DoswiadczonyDaro napisał/a:
Misinx napisał/a:

Chyba się w Tobie zakocham big_smile Sposób w jaki kolejny raz nawiązujesz do mojego prącia jest naprawdę podejrzany smile

No ty się tym chwaliłeś hejtując temat o niepodległości. Zresztą to twoje podejscie spaczone emocjonalno-erotycznymi wynurzeniami przebija się i w innych tematach. Może powinieneś się leczyć? Napisałem wtedy, że normalnemu było by wstyd ale to poczucie wstydu trzeba jednak mieć. Ty go nie masz co widać. Jak dla mnie kompromitacja całkowita.

Co jeszcze chciałem dodać w temacie to, że aktywności wpływają na tzw. ścieżki, które tworzą się w mózgu, przez tworzenie połączeń między neuronami.  Nawyk masturbacji wytwarza wzorce zachowań w naszym mózgu. I jeśli połączenie neuronowe zawierające pojęcie "masturbacja" jest mocno przetarte przez impulsy przechodzące w naszym mózgu - wtedy często ta droga jest wybierana. Nie będę tego jednak rozwijał.

Inne podejście mówi o tym, że jeżeli nie traci się energii na seks/masturbację człowiek zaczyna uwalniać ją w innych sferach. Przeprogramowanie zachowania jest więc możliwe ale wymaga nieco samozaparcia.

Mnie tylko zastanawia jak mocno autorka skupia sie na poradach od tzw. seksoholików co można by porównać do porad w kwestii zaprzestania picia przez meza od praktykujacych alkoholików. A tych jest tutaj conajmniej dwóch. Ale kwestia wg mnie jest taka, że jak np. alkoholik pije to ona w to jest wciągana przez alkoholika i też zaczyna pić, z czasem pojawi się odpowiedź, czy to jego picie związane było z brakiem relacji między nimi czy tylko z samym piciem, bo czas pokaze czy z samotnego picia zamierza zreazygnowac, czy chce pic tylko z zona, czy z umiarem czy w nadmiarze. Alkoholik-seksoholik to oczywiscie porównanie. Czy sama stanie się alkoholiczna i zostanie wciagnięta w nałóg męża? Bardzo się tego obawiam.

Ty to chyba pracujesz w TVP Info. Można do Ciebie mówić, a Ty i tak swoje big_smile
Po pierwsze nie hejtowałem tematu niepodległości tylko napisałem o swoich swoich odczuciach w temacie, który rzuciła Olinka. No przepraszam, że nie są takie jak Twoje. Nie muszą być.
Uprzedzam Cię uczciwie, że zarówno ten post jak i jeszcze inny raportowałem już do moderatora, bo kolego przeginasz i wciskasz mi rzeczy, które nie powiedziałem (jak te idiotyzmy o prąciu big_smile ) Znając praktykę jaka panuje na tym forum, a uwierz mi, że znam ją dość długo (nie sugeruj się datą rejestracji tego profilu) to jesteś na prostej drodze do zbanowania. Paru takich jak Ty już tu było. Wyluzuj i naucz się rozmawiać z ludźmi nie atakując ich. Przydatna cecha w dorosłym życiu smile

Właśnie to mnie dziwi to ciągłe dziecinne podpieranie się moderowaniem, raportowaniem, to "bieganie do mamusi", donosicielstwo. Taki swoisty "terror, nacisk, psychiczny" i próby wysługiwania się innymi. Zachowujesz się jak pokrzywdzone dziecko w piaskownicy nie widząc, że raz piszesz mnóstwo niemerytorycznych rzeczy!, dwa wypisujesz rzeczy nieprzyzwoite!!, a trzy niemerytorycznie atakujesz innych!!!. Oczywiście wszyscy wiemy co napisałeś, tak jak już powiedziałem dla mnie to było obrzydliwe i wg. mnie masz jakiś poważny problem.

Rzeczywiście piszmy w temacie bo temat jest trudny i poważny. Niestety zupełnie nie rozumiem jak w tym temacie mogą bo usiłują "pomóc"? seksoholicy? Jakby nie było widać, że problemem nie są jakieś techniczne kwestie współżycia ale kwestie więzi, intymności między dwoma osobami w małżeństwie, kwestie relacji intymnej,jej zdrowego budowania, również w sensie obecności i dostrzegania drugiej osoby a nie tylko technicznego realizowania popędu seksualnego. Seksoholizm zniszczył w tych osobach poczucie wrażliwości ale muszą one zaistnieć, udzielać "złych" porad. I co wprowadzenie zachowań skopiowanych z pornografii w internecie pomaga czy raczej niszczy relacje między osobami? A może po prostu sprowadza ją do tego najniższego poziomu? Zastanówcie się co wypisujecie i co radzicie.

75

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji

Panowie Misinx i DoświadczonyDaro, proszę o NATYCHMIASTOWE zaprzestanie osobistych przepychanek.
O ile macie potrzebę wyjaśniania sobie czegokolwiek, należy tę dyskusję przenieść na płaszczyznę wiadomości prywatnych.
Wątek innego forumowicza zasługuje na to, aby dyskusja w nim odbywała się w sposób obyczajny, kulturalny i merytoryczny.

Uprzedzam, że każdy kolejny off top, oraz osobiste uprzejmości - będą usuwane bez dalszych ostrzeżeń.
Moderator IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

76

Odp: Mąż uzależniony od masturbacji
mala8606 napisał/a:

Kurczę, ale dyskusja się rozwinęła :-) aż się głodna zrobiłam :-) o burgerze oczywiście mówię :-D a wracając do tego tematu, to nie doczytałaś Rapsody chyba początku mojego tematu. Sex jest, prawie codziennie, ale... no właśnie, ja do tej pory byłam mega zadowolona. Nie pojęte było dla mnie, że kobiety mogą nie mieć organizmów. Ja szczytowałam zawsze. Ale to, co mnie zaniepokoiło, to że mąż nie mógł dojść we mnie. Kończył ręką, albo wcale, a tłumaczył to, że zbyt zmęczony, zbyt gorąco, za dużo wypił, itp. Ponieważ to się zaczęło po porodzie, myślałam, że może coś tam się popsuło. Ale trwa to już długo, a ja urodziłam cc, więc to raczej nie to. I zaczęłam obserwować. Moje spostrzeżenia i wnioski są już opisane :-\  a jak dowiedziałam się tego i owego, to już klapa. Teraz ja nie mam ochoty na zbliżenia, a nawet gdy coś wyjdzie, to blokada totalna. Zauważyłam, że nie jest już w łóżku taki jak był, że kopiuje sceny z filmików, i wydaje się nieobecny w trakcie. Po rozmowach z nim, on zaczął kończyć we mnie, ale ja już dojść nie mogę. Ach... z tą terapią, to tak, że zgodził się na odczepnego, żeby mi udowodnić, że to moje wymysły. I niestety ta jego poprawa, to chwilowa. Po powrocie do domu zaczyna się to samo.

Przepraszam mala8606, rzeczywiście nie doczytałam.
Widzę teraz, że nasze problemy i okoliczności są bardzo podobne. U mnie znowu panuje "dołek". Od zeszłego czwartku mąż nigdzie nie zaglądał, pojawiło się światełko w tunelu, że być może nie jest tak źle. Wczoraj zaczepiłam męża a on, nie miał ochoty (już wiedziałam, że zrobił to w pracy). Nie będę wchodzić w szczegóły bo preteksty męża są tak niedorzeczne, że aż głowa boli. Tu mogę jedynie potwierdzić jak słuszne są wypowiedzi DoswiadczonegoDaro:

"Jak ktoś zje poza domem to mu już obiad w domu nie będzie potrzebny a jak zje w domu to nie będzie już miał ochoty wychodzić." - mój mąż zje w domu i ewidentnie nadal jest głodny sad

"W sypialni można robić różne rzeczy ale robienie tego najpierw samemu zaburza relacje w małżeństwie, raz że następuje spadek porządania bo ktoś się wcześniej rozładował a dwa skutkiem jest wprowadzanie pornografii do sypialni, czyli coraz to silniejszych bodźców co może się kojarzyć właśnie ze wzrostem porządania, tylko co potem zrobić i jak powrócić do poprzednich bodźców jak już się sobie na coś pozwoliło a te słabsze "już niewystarczają"? - tego obawiam się najbardziej.

"Myślę, że u wiele osób, w tym te 40% facetów, fajnie, że tych normalnych jest tak dużo, pokazuje, że można niedokonywać mastrubacji kiedy jest normalne myślenie i skupienie się na normalnych aspektach życia, gdzie seks nie jest traktowany jako element uprzedmiatawiający osobę ale jako uwieńczenie relacji między ludźmi. W takiej np. sytuacji kiedy byłem raz miesiąc poza domem, było trudno ale sport, normalne myślenie i można dać radę. A na codzień wolę to robić z żoną. " - a jednak się da!

"To jest kwestia jak siebie traktujemy i jak traktujemy naszego partnera."

Zdałam sobie sprawę, że mąż już po raz drugi w tym miesiącu odmówił zbliżenia, co kiedyś było nie do pomyślenia. Wmawiam sobie, że jest super bo jednak seks jest, i co najważniejsze satysfakcjonujący. Tylko nasuwa mi się pytanie, czy zwiększona częstotliwość nie jest spowodowana moją większą inicjacją, tylko po to bym mogła się "pocieszyć"? Robię wszystko co w mojej mocy aby udowodnić sobie, że problemu nie ma. Może by nie było, gdybym nie odczuwała skutków w naszym życiu intymnym.
Wczoraj mąż mi odmówił, za to mocno przytulił i chciał iść spać. Poprosiłam aby się odsunął, bo nie mogłam znieść jego bliskości będąc świadomą, że dziś "obiad zjadł sam" a żona leży "głodna". A rano wstaje i jakby nigdy nic całuje i mówi "dzień dobry kochanie". Mam już dość wypierania problemu przez siebie samą. Fakty mówią same za siebie.

Posty [ 39 do 76 z 123 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż uzależniony od masturbacji

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018