marionetkanetka napisał/a:Cyngli napisał/a:U nas od paru lat funkcjonuje lista rzeczy do zrobienia. W każdą niedzielę drukuję tabelę obowiązków na cały tydzień. Robię to, ponieważ mój mąż należy do tych mężczyzn, którym trzeba podpowiedzieć, co mają zrobić. Nie wynika to ze złej woli, najzwyczajniej w świecie nie ma głowy do tego, poza tym pracuje ciężko od poniedziałku do soboty i w niedzielę czasem też (firma rodzinna i warsztat przy domu).
Bądźmy szczerzy, nie będę wymagała od mężczyzny pracującego po 12 godzin, żeby mi sprzątał chałupę, zwłaszcza, że sama nie pracuję na cały etat. Obecnie dorabiam sobie wykonując pracę komputerze, prowadzę korespondencję i dokumentację firmy oraz zajmuję się naszym niepełnosprawnym synem, i domem. Mąż pomaga, kiedy tylko może. Robi zakupy, żebym nie musiała dźwigać, wynosi śmieci, gdy może, zaskakuje mnie pysznym śniadaniem lub kolacją. W wolnym czasie 90% czasu poświęca dziecku, bym mogła odpocząć.
Oprócz tego wykonuje wszelkie prace typu wymiana żarówki, uszczelki, naprawi, gdy coś się zepsuje, etc.
Możliwe, że gdy w przyszłości podejmę pracę na pełen etat, to będziemy musieli przeorganizować wiele rzeczy, ale na razie taki układ nam odpowiada.Drukując listę obowiązków zabijasz związek. Spontaniczność, losowość, nieoczekiwanie to prawa natury obowiązujące w całym wszechświecie. Spontaniczność nadaje dynamikę i energię a jej brak powoduje letarg i apatię. Przecież nawet pozornie martwa natura ma dynamikę. Kontynenty się przemieszczają a skały ulegają erozji. Związek potrzebuje nieustannych impulsów a nie rutyny w postaci grafika obowiązków. Nawet obowiązki nie powinny być odbierane/postrzegane jako obowiązki tylko jako przyjemności poprzez zmianę paradygmatu. Jeśli jesteśmy zmęczeni to przygotowanie obiadu może być traktowane jako ciężki obowiązek, ale jeśli kochamy kogoś będzie największą przyjemnością.
U nas spontaniczność objawia się na innych płaszczyznach niż sprzątanie. Ale dziękuję za radę.
Dodam, że ze sfery seksualnej jesteśmy oboje zadowoleni, w sypialni nie wieje nudą mimo dużej ilości obowiązków i niepełnosprawności naszego dziecka. Więc można to połączyć.
Czy masz na myśli spontaniczne spożywanie piwa na płaszczyźnie stołu w pubie?
Pewnie nie wieje nudą,ale jesteś pewna,że to nie przeciąg?