Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

66

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

U nas od paru lat funkcjonuje lista rzeczy do zrobienia. W każdą niedzielę drukuję tabelę obowiązków na cały tydzień. Robię to, ponieważ mój mąż należy do tych mężczyzn, którym trzeba podpowiedzieć, co mają zrobić. Nie wynika to ze złej woli, najzwyczajniej w świecie nie ma głowy do tego, poza tym pracuje ciężko od poniedziałku do soboty i w niedzielę czasem też (firma rodzinna i warsztat przy domu).

Bądźmy szczerzy, nie będę wymagała od mężczyzny pracującego po 12 godzin, żeby mi sprzątał chałupę, zwłaszcza, że sama nie pracuję na cały etat. Obecnie dorabiam sobie wykonując pracę komputerze, prowadzę korespondencję i dokumentację firmy oraz zajmuję się naszym niepełnosprawnym synem, i domem. Mąż pomaga, kiedy tylko może. Robi zakupy, żebym nie musiała dźwigać, wynosi śmieci, gdy może, zaskakuje mnie pysznym śniadaniem lub kolacją. W wolnym czasie 90% czasu poświęca dziecku, bym mogła odpocząć.

Oprócz tego wykonuje wszelkie prace typu wymiana żarówki, uszczelki, naprawi, gdy coś się zepsuje, etc.
Możliwe, że gdy w przyszłości podejmę pracę na pełen etat, to będziemy musieli przeorganizować wiele rzeczy, ale na razie taki układ nam odpowiada.

Drukując listę obowiązków zabijasz związek. Spontaniczność, losowość, nieoczekiwanie to prawa natury obowiązujące w całym wszechświecie. Spontaniczność nadaje dynamikę i energię a jej brak powoduje letarg i apatię. Przecież nawet pozornie martwa natura  ma dynamikę. Kontynenty się przemieszczają a skały ulegają erozji. Związek potrzebuje nieustannych impulsów a nie rutyny w postaci grafika obowiązków. Nawet obowiązki nie powinny być odbierane/postrzegane jako obowiązki tylko jako przyjemności poprzez zmianę paradygmatu. Jeśli jesteśmy zmęczeni to przygotowanie obiadu może być traktowane jako ciężki obowiązek, ale jeśli  kochamy kogoś będzie największą przyjemnością.

U nas spontaniczność objawia się na innych płaszczyznach niż sprzątanie. Ale dziękuję za radę.

Dodam, że ze sfery seksualnej jesteśmy oboje zadowoleni, w sypialni nie wieje nudą mimo dużej ilości obowiązków i niepełnosprawności naszego dziecka. Więc można to połączyć.

Czy masz na myśli spontaniczne spożywanie piwa na płaszczyźnie stołu w pubie?
Pewnie nie wieje nudą,ale jesteś pewna,że to nie przeciąg?

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:

Drukując listę obowiązków zabijasz związek. Spontaniczność, losowość, nieoczekiwanie to prawa natury obowiązujące w całym wszechświecie. Spontaniczność nadaje dynamikę i energię a jej brak powoduje letarg i apatię. Przecież nawet pozornie martwa natura  ma dynamikę. Kontynenty się przemieszczają a skały ulegają erozji. Związek potrzebuje nieustannych impulsów a nie rutyny w postaci grafika obowiązków. Nawet obowiązki nie powinny być odbierane/postrzegane jako obowiązki tylko jako przyjemności poprzez zmianę paradygmatu. Jeśli jesteśmy zmęczeni to przygotowanie obiadu może być traktowane jako ciężki obowiązek, ale jeśli  kochamy kogoś będzie największą przyjemnością.

U nas spontaniczność objawia się na innych płaszczyznach niż sprzątanie. Ale dziękuję za radę.

Dodam, że ze sfery seksualnej jesteśmy oboje zadowoleni, w sypialni nie wieje nudą mimo dużej ilości obowiązków i niepełnosprawności naszego dziecka. Więc można to połączyć.

Czy masz na myśli spontaniczne spożywanie piwa na płaszczyźnie stołu w pubie?
Pewnie nie wieje nudą,ale jesteś pewna,że to nie przeciąg?

Mam na myśli szczęśliwe życie w małżeństwie. Na każdej płaszczyźnie.

68

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

U nas spontaniczność objawia się na innych płaszczyznach niż sprzątanie. Ale dziękuję za radę.

Dodam, że ze sfery seksualnej jesteśmy oboje zadowoleni, w sypialni nie wieje nudą mimo dużej ilości obowiązków i niepełnosprawności naszego dziecka. Więc można to połączyć.

Czy masz na myśli spontaniczne spożywanie piwa na płaszczyźnie stołu w pubie?
Pewnie nie wieje nudą,ale jesteś pewna,że to nie przeciąg?

Mam na myśli szczęśliwe życie w małżeństwie. Na każdej płaszczyźnie.

Wątpię, żebyś była w stanie przemówić mu do rozumu big_smile dowiesz się tak jak ja, że Twój związek jest całkowicie pozbawiony miłości.
Cóż, ja dzisiaj spontanicznie odwiozłam mojego partnera na dworzec na pociąg, na który spontanicznie miał kupione bilety już tydzień temu, a wczoraj równie spontanicznie posprzątaliśmy dom dzieląc się obowiązkami tak, jak wcześniej spontanicznie było zaplanowane.

69

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

U nas spontaniczność objawia się na innych płaszczyznach niż sprzątanie. Ale dziękuję za radę.

Dodam, że ze sfery seksualnej jesteśmy oboje zadowoleni, w sypialni nie wieje nudą mimo dużej ilości obowiązków i niepełnosprawności naszego dziecka. Więc można to połączyć.

Czy masz na myśli spontaniczne spożywanie piwa na płaszczyźnie stołu w pubie?
Pewnie nie wieje nudą,ale jesteś pewna,że to nie przeciąg?

Mam na myśli szczęśliwe życie w małżeństwie. Na każdej płaszczyźnie.

Zainspirowałaś mnie do tego by uwierzyć, że ziemia jest płaska!

70

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Lady Loka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:

Czy masz na myśli spontaniczne spożywanie piwa na płaszczyźnie stołu w pubie?
Pewnie nie wieje nudą,ale jesteś pewna,że to nie przeciąg?

Mam na myśli szczęśliwe życie w małżeństwie. Na każdej płaszczyźnie.

Wątpię, żebyś była w stanie przemówić mu do rozumu big_smile dowiesz się tak jak ja, że Twój związek jest całkowicie pozbawiony miłości.
Cóż, ja dzisiaj spontanicznie odwiozłam mojego partnera na dworzec na pociąg, na który spontanicznie miał kupione bilety już tydzień temu, a wczoraj równie spontanicznie posprzątaliśmy dom dzieląc się obowiązkami tak, jak wcześniej spontanicznie było zaplanowane.

Może niech ktoś inny się wypowie. Czy wy wszyscy myślicie tak jak ja?

71

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Już dawno czytając forum nie podniosło mi się tak ciśnienie jak czytając marionetkę. Masakra!!! Facet urwał się z choinki a słowo związek zna tylko z teorii.

72

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:

Czy masz na myśli spontaniczne spożywanie piwa na płaszczyźnie stołu w pubie?
Pewnie nie wieje nudą,ale jesteś pewna,że to nie przeciąg?

Mam na myśli szczęśliwe życie w małżeństwie. Na każdej płaszczyźnie.

Zainspirowałaś mnie do tego by uwierzyć, że ziemia jest płaska!

Uważasz, że nie istnieje coś takiego jak szczęśliwe małżeństwo, że to oksymoron?

73 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-08-18 15:11:19)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Mam na myśli szczęśliwe życie w małżeństwie. Na każdej płaszczyźnie.

Wątpię, żebyś była w stanie przemówić mu do rozumu big_smile dowiesz się tak jak ja, że Twój związek jest całkowicie pozbawiony miłości.
Cóż, ja dzisiaj spontanicznie odwiozłam mojego partnera na dworzec na pociąg, na który spontanicznie miał kupione bilety już tydzień temu, a wczoraj równie spontanicznie posprzątaliśmy dom dzieląc się obowiązkami tak, jak wcześniej spontanicznie było zaplanowane.

Może niech ktoś inny się wypowie. Czy wy wszyscy myślicie tak jak ja?

Nie zgadzam się ani z Tobą, ani z Lady Loka czy Cyngli.
Ty za bardzo stawiasz na spontaniczność, zapominjąc, że niektóre czynności trzeba zaplanować, rozplanować i o nich pamiętać. Lady Loka ma sztuczne parcie na równy podział obowiązków, jakby od tego jej godność zależała, a Cyngli traktuje swojego męża jak niepełnosprawnego lub dziecko, bo przygotowuje mu grafik czynności do wykonania.

A najlepiej to niech każdy sobie żyje w związku, jaki mu pasuje.

74

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Oli123 napisał/a:

Już dawno czytając forum nie podniosło mi się tak ciśnienie jak czytając marionetkę. Masakra!!! Facet urwał się z choinki a słowo związek zna tylko z teorii.

Ciekaw jestem jak wy żyjecie ze swoimi facetami, którzy z grubsza są tacy jak ja? Już wiem! Pewnie nie mają prawa do własnego zdania, muszą chodzić na paluszkach, uważać by nieopatrznie nie urazić księżniczki i przepraszać za to że żyją. Takie coś to nie facet tylko eunuch. Denerwuje was wszystko i losowo, słowem spontanicznie! Facet założył czerwoną koszulkę a to działa jak płachta na byka.
Jeśli mówię coś o spontaniczności w życiu to też was denerwuje??? Przecież to kwestia neutralna. Dlaczego kwestie neutralne powodują w was tyle agresji? Później wysłuchuję opinii o kobietach od innych facetów delikatnie mówiąc bardzo niepochlebnych i dziwię się skąd to się bierze?

75 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-08-18 15:20:37)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
MagdaLena1111 napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Wątpię, żebyś była w stanie przemówić mu do rozumu big_smile dowiesz się tak jak ja, że Twój związek jest całkowicie pozbawiony miłości.
Cóż, ja dzisiaj spontanicznie odwiozłam mojego partnera na dworzec na pociąg, na który spontanicznie miał kupione bilety już tydzień temu, a wczoraj równie spontanicznie posprzątaliśmy dom dzieląc się obowiązkami tak, jak wcześniej spontanicznie było zaplanowane.

Może niech ktoś inny się wypowie. Czy wy wszyscy myślicie tak jak ja?

Nie zgadzam się ani z Tobą, ani z Lady Loka czy Cyngli.
Ty za bardzo stawiasz na spontaniczność, zapominjąc, że niektóre czynności trzeba zaplanować, rozplanować i o nich pamiętać. Lady Loka ma sztuczne parcie na równy podział obowiązków, jakby od tego jej godność zależała, a Cyngli traktuje swojego męża jak niepełnosprawnego lub dziecko, bo przygotowuje mu grafik czynności do wykonania.

A najlepiej to niech każdy sobie żyje w związku, jaki mu pasuje.

Cooo? big_smile a gdzie ja napisałam, że jest po równo? Po prostu facet z racji tego, że jest mieszkańcem domu ma w domu robić i już. Jeżeli potrzebuje do tego listy, bo sam zapomina to ok. Mnie też mama robi listę jak gdzieś wyjeżdża i nie czuję się traktowana jak niepełnosprawna. Zresztą, ja tam się wcale nie dziwię, mój tata ma w tym roku 50 urodziny a ciągle zapomina myć w łazience lustro big_smile jeżeli lista miałaby mu pomóc, to jaki jest w tym problem.
Ja wolę gotować, to nie naciskam na to, że w połowę dni on ma gotować, a w połowę ja. Po prostu kiedyś rozmawialiśmy o tym, czego w domu NIE lubimy robić i wyszło w sumie tak, że mi nie przeszkadza robienie tego, czego on nie lubi, a jemu nie przeszkadza robienie tego, czego nie lubię ja. Jesteśmy w domu w podobnych godzinach i ja sobie osobiście nie wyobrażam patrzeć, jak mój facet sam sprząta i mu nie pomóc. On ma podobnie. W efekcie większość rzeczy robimy po prostu wspólnie, albo dzielimy się obowiązkami tak, żeby było szybciej.
Wiadomo, że jak trzeba będzie nosić meble czy skręcać krzesła, to on się tym zajmie, a ja będę raczej ogarniać ułożenie kubków i talerzy w szafce.
Ale akurat u mnie w związku jest to w 100% naturalne.
Może to brzmieć dziwnie, ale ja znalazłam faceta, z którym się przynajmniej w 80% uzupełniam i u nas nie potrzeba wielkiej dyskusji na takie tematy, bo wszystko samo wychodzi.

Marionetka - Ty jesteś obecnie w jakimś związku? Byłeś? Naprawdę jestem ciekawa jak rozwiązywaliście temat sprzątania.

I co to znaczy, z facetem takim jak Ty?

W sensie nie będziesz odkurzał dopóki kurz na podłodze nie będzie taki, że ślady w nim się będzie robić? Czy spontanicznie stwierdzisz, że wolisz myć podłogi, a odkurzysz za dwa dni i wszystko Ci się do mopa przylepi?
Dalej nie widzę korelacji między spontanicznym sprzątaniem, a podzieleniem się tym, co kto robi. Bo przecież jeżeli np. ja robię pranie, to robię je wtedy, kiedy widzę, że trzeba czyli wg Ciebie spontanicznie. A mój facet wynosi śmieci też wtedy, kiedy trzeba czyli też spontanicznie. Więc o co Ci chodzi człowieku? big_smile

76

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Nie zgadzam się z opinią, że traktuję męża jak dziecko. Jedynie pomagam mu ogarnąć to, do czego on nie ma głowy. Nikt nie jest idealny, ale można dążyć do harmonijnego związku na wiele sposobów.

Przypominam mu też o ważnych datach i umówionych wizytach. Nie uważam, bym robiła tym z niego osobę niepełnosprawną.

77

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Mam na myśli szczęśliwe życie w małżeństwie. Na każdej płaszczyźnie.

Zainspirowałaś mnie do tego by uwierzyć, że ziemia jest płaska!

Uważasz, że nie istnieje coś takiego jak szczęśliwe małżeństwo, że to oksymoron?

Odruchowo chciałem napisać, że gdzieś za siedmioma górami...ale istnieją, jednak myślę, że masz trochę racji bo to prawie sprzeczność. My jako ludzie nie jesteśmy przystosowani do łączenia się w pary na dłużej niż 2-4 lata bo tyle czasu trwa okres godowy, ciąża i odchowanie niemowlaka. Potem murzyn może odejść.

78

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:

Zainspirowałaś mnie do tego by uwierzyć, że ziemia jest płaska!

Uważasz, że nie istnieje coś takiego jak szczęśliwe małżeństwo, że to oksymoron?

Odruchowo chciałem napisać, że gdzieś za siedmioma górami...ale istnieją, jednak myślę, że masz trochę racji bo to prawie sprzeczność. My jako ludzie nie jesteśmy przystosowani do łączenia się w pary na dłużej niż 2-4 lata bo tyle czasu trwa okres godowy, ciąża i odchowanie niemowlaka. Potem murzyn może odejść.

Nie dogadamy się chyba, bo ja wciąż wierzę w tę prawdziwą miłość na dobre i złe... Która przezwycięża wszystkie trudności, itepe, itede.
I chyba mi z tym dobrze.

79

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Oli123 napisał/a:

Masakra!!! Facet urwał się z choinki a słowo związek zna tylko z teorii.

I tu trafiłaś w sedno.

80

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
MagdaLena1111 napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Wątpię, żebyś była w stanie przemówić mu do rozumu big_smile dowiesz się tak jak ja, że Twój związek jest całkowicie pozbawiony miłości.
Cóż, ja dzisiaj spontanicznie odwiozłam mojego partnera na dworzec na pociąg, na który spontanicznie miał kupione bilety już tydzień temu, a wczoraj równie spontanicznie posprzątaliśmy dom dzieląc się obowiązkami tak, jak wcześniej spontanicznie było zaplanowane.

Może niech ktoś inny się wypowie. Czy wy wszyscy myślicie tak jak ja?

Nie zgadzam się ani z Tobą, ani z Lady Loka czy Cyngli.
Ty za bardzo stawiasz na spontaniczność, zapominjąc, że niektóre czynności trzeba zaplanować, rozplanować i o nich pamiętać. Lady Loka ma sztuczne parcie na równy podział obowiązków, jakby od tego jej godność zależała, a Cyngli traktuje swojego męża jak niepełnosprawnego lub dziecko, bo przygotowuje mu grafik czynności do wykonania.

A najlepiej to niech każdy sobie żyje w związku, jaki mu pasuje.

I tu się ceni odrębne zdanie. Bez nerwów, spokojnie. Wreszcie jakaś normalna kobieta, która nie dostaje apopleksji tylko wraża swoje zdanie. Szczerze mówiąc jesteś godna poznania mimo tego a może właśnie dlatego że się ze mną nie zgadzasz.
O spontaniczności mówiłem w tym sensie, że nie może jej zabraknąć i powinno być jej znacznie więcej niż schematyczności i rutynowości a najlepsze w tym jest to,że to właśnie wam kobietom tego bardziej potrzeba niż nam facetom. To my jesteśmy oparci na logice i schematyczności a wy na emocjonalności i właśnie spontaniczności.

81

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Marionetkonetko, odnoszę wrażenie, że albo świadomie prowokujesz, albo tak mocno wbiły Ci się w przekonania stereotypy i różne zamierzchłe schematy, że nawet nie dopuszczasz do siebie, że w ogóle można inaczej, a jeszcze 'na domiar złego' czuć się w tym szczęśliwym.

82

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:

I tu się ceni odrębne zdanie. Bez nerwów, spokojnie. Wreszcie jakaś normalna kobieta, która nie dostaje apopleksji tylko wraża swoje zdanie. Szczerze mówiąc jesteś godna poznania mimo tego a może właśnie dlatego że się ze mną nie zgadzasz.
O spontaniczności mówiłem w tym sensie, że nie może jej zabraknąć i powinno być jej znacznie więcej niż schematyczności i rutynowości a najlepsze w tym jest to,że to właśnie wam kobietom tego bardziej potrzeba niż nam facetom. To my jesteśmy oparci na logice i schematyczności a wy na emocjonalności i właśnie spontaniczności.

Czyli jednocześnie potępiasz metodyczność i spokój w ogarnianiu obowiązków domowych i chcesz tu spontaniczności.
I jednocześnie potępiasz emocje i spontaniczność w pisaniu chcąc spokoju.

F*ck logic smile

83

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Cyngli napisał/a:

Nie zgadzam się z opinią, że traktuję męża jak dziecko. Jedynie pomagam mu ogarnąć to, do czego on nie ma głowy. Nikt nie jest idealny, ale można dążyć do harmonijnego związku na wiele sposobów.

Przypominam mu też o ważnych datach i umówionych wizytach. Nie uważam, bym robiła tym z niego osobę niepełnosprawną.

Niestety ona ma rację, że traktujesz męża jak dziecko. Gdyby żył i mieszkał sam to te wszystkie rzeczy musiałby ogarnąć...sam. Przypomnij mu też żeby sobie zawiązał sznurówki, bo się przewróci na schodach...

84 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-08-18 15:58:56)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie zgadzam się z opinią, że traktuję męża jak dziecko. Jedynie pomagam mu ogarnąć to, do czego on nie ma głowy. Nikt nie jest idealny, ale można dążyć do harmonijnego związku na wiele sposobów.

Przypominam mu też o ważnych datach i umówionych wizytach. Nie uważam, bym robiła tym z niego osobę niepełnosprawną.

Niestety ona ma rację, że traktujesz męża jak dziecko. Gdyby żył i mieszkał sam to te wszystkie rzeczy musiałby ogarnąć...sam. Przypomnij mu też żeby sobie zawiązał sznurówki, bo się przewróci na schodach...

Gdyby żył i mieszkał sam, to by ogarniał sam, albo i nie. Ale dlaczego ma ogarniać sam teraz, skoro jesteśmy RODZINĄ? Nie po to jest się razem, by sobie pomagać i się wspierać wzajemnie?

Nie popadajmy w paranoje, ja mu nie wycieram tyłka i nie odkrajam skórki od chleba, a jedynie robię listę rzeczy do zrobienia, i nie tylko jemu, a całej rodzinie. Czyli naszej trójce.

85

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Uważasz, że nie istnieje coś takiego jak szczęśliwe małżeństwo, że to oksymoron?

Odruchowo chciałem napisać, że gdzieś za siedmioma górami...ale istnieją, jednak myślę, że masz trochę racji bo to prawie sprzeczność. My jako ludzie nie jesteśmy przystosowani do łączenia się w pary na dłużej niż 2-4 lata bo tyle czasu trwa okres godowy, ciąża i odchowanie niemowlaka. Potem murzyn może odejść.

Nie dogadamy się chyba, bo ja wciąż wierzę w tę prawdziwą miłość na dobre i złe... Która przezwycięża wszystkie trudności, itepe, itede.
I chyba mi z tym dobrze.

Wierzysz w prawdziwą miłość a przecież jesteś w związku czyli to jeszcze nie to. Jednak miałem rację.

86

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:

Odruchowo chciałem napisać, że gdzieś za siedmioma górami...ale istnieją, jednak myślę, że masz trochę racji bo to prawie sprzeczność. My jako ludzie nie jesteśmy przystosowani do łączenia się w pary na dłużej niż 2-4 lata bo tyle czasu trwa okres godowy, ciąża i odchowanie niemowlaka. Potem murzyn może odejść.

Nie dogadamy się chyba, bo ja wciąż wierzę w tę prawdziwą miłość na dobre i złe... Która przezwycięża wszystkie trudności, itepe, itede.
I chyba mi z tym dobrze.

Wierzysz w prawdziwą miłość a przecież jesteś w związku czyli to jeszcze nie to. Jednak miałem rację.

A to w związku nie ma prawdziwej miłości?

87

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Olinka ma rację,Marionetka lubi prowokować i pewnie się świetnie przy tym bawi.
Ciekawe czemu nie odpowiedział jeszcze na pytanie czy jest/był w związku... Dla mnie wszystko jasne:)

88 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-08-18 16:03:29)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie zgadzam się z opinią, że traktuję męża jak dziecko. Jedynie pomagam mu ogarnąć to, do czego on nie ma głowy. Nikt nie jest idealny, ale można dążyć do harmonijnego związku na wiele sposobów.

Przypominam mu też o ważnych datach i umówionych wizytach. Nie uważam, bym robiła tym z niego osobę niepełnosprawną.

Niestety ona ma rację, że traktujesz męża jak dziecko. Gdyby żył i mieszkał sam to te wszystkie rzeczy musiałby ogarnąć...sam. Przypomnij mu też żeby sobie zawiązał sznurówki, bo się przewróci na schodach...

Nie byłby sam, tylko poszukałby innej kobiety, która by mu matkowała.
Nie podobają mi się Twoje sugestie, że wszystkie kobiety i wszyscy mężczyźni są tacy sami, a na przykładzie Cyngli i jej męża widać to najlepiej, bo Ty nie wyobrażasz sobie, żeby Twoja partnerka robiła za Twoją mamusię z grafikiem w ręku, a jemu to pasuje. Ja z kolei nie wyobrażam sobie związku z facetem, który potrzebuje, żeby mu przygotowywać plan dnia, a dla Cyngli to miłość. Dlatego pisałam, że najlepiej, jak każdy żyje w związku, który mu odpowiada.

89

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Za chwilę przeczytam, że jak piorę mężowi skarpetki razem ze swoimi i gotuję mu obiad (bo dla siebie i dziecka też muszę), to mu matkuję...

90

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Cyngli napisał/a:

Za chwilę przeczytam, że jak piorę mężowi skarpetki razem ze swoimi i gotuję mu obiad (bo dla siebie i dziecka też muszę), to mu matkuję...

Zupełnie niepotrzebnie dramatyzujesz. Piszemy o Twoim robieniu grafików mężowi jako przykładzie czynności, która może być różnie interpretowana.

91 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-08-18 16:08:32)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
MagdaLena1111 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Za chwilę przeczytam, że jak piorę mężowi skarpetki razem ze swoimi i gotuję mu obiad (bo dla siebie i dziecka też muszę), to mu matkuję...

Zupełnie niepotrzebnie dramatyzujesz. Piszemy o Twoim robieniu grafików mężowi jako przykładzie czynności, która może być różnie interpretowana.

Nie dramatyzuję, po prostu uważam, że określenie tego mianem "matkowania" jest grubą przesadą.

Poza tym, ja nie robię grafików mężowi. Ja robię listę rzeczy do zrobienia dla całej rodziny.

92

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Lady Loka napisał/a:

Cooo? big_smile a gdzie ja napisałam, że jest po równo? Po prostu facet z racji tego, że jest mieszkańcem domu ma w domu robić i już.

Tutaj:

Lady Loka napisał/a:

Mężczyzna ma mieć równe obowiązki co kobieta, bo to też jego dom.

Tylko czasami bywa tak, jak to opisała Lady Sigy, że jak jedno pracuje, to drugie ogrania dom, żeby później mieli więcej czasu dla siebie.

93

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Lady Loka napisał/a:

Cooo? big_smile a gdzie ja napisałam, że jest po równo? Po prostu facet z racji tego, że jest mieszkańcem domu ma w domu robić i już. Jeżeli potrzebuje do tego listy, bo sam zapomina to ok. Mnie też mama robi listę jak gdzieś wyjeżdża i nie czuję się traktowana jak niepełnosprawna. Zresztą, ja tam się wcale nie dziwię, mój tata ma w tym roku 50 urodziny a ciągle zapomina myć w łazience lustro big_smile

O żesz ty orzeszku... zabiłaś mi tym lustrem ćwieka. Korzystając, że weekend spędzam sam w chałupie, to teraz z piwkiem w ręku będę się zastanawiał nad fenomenem czystego lustra w mojej łazience. Wydawało mi się, że po prostu się nie brudzi albo co ale teraz to sprawdzę przy okazji. Inna sprawa, że pierwszy samotny wieczór spędziłem na spontanicznym odkurzaniu. Cisza, spokój... patrzę, a tu jaki syf te nicponie mi zostawiły! A ponieważ umiarkowanie syfu nie lubię, to ogarnąłem chałupę. Jak siedzę w domu sam, to nie będę siedział w bałaganie. Naczynia zbieram w zlewie, na szczęście jest jakiś zapas czystych. Jeszcze się zastanowię czy je na koniec umyć, bo jest to czynność nadaremna. Żona jak wróci i tak je umyje jeszcze raz i będzie gderać, że umyłem niedokładnie. Jeśli więc gderanie jest nieuchronne, czy z okazji sterty brudnych garów, czy ponoć niedokładnie umytych, to łacniej wybrać to gderanie przy którym się mniej wcześniej umęczę lol

94

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Olinka napisał/a:

Marionetkonetko, odnoszę wrażenie, że albo na siłę starasz się prowokować, albo tak mocno wbiły Ci się w przekonania stereotypy i różne zamierzchłe schematy, że nawet nie dopuszczasz do siebie, że można inaczej i 'na domiar złego' jeszcze czuć się w tym szczęśliwym.

To tylko wrażenie. Ja nie podlegam modom tak jak wy kobiety a być może za kilka lat będą modne związki kazirodcze i wtedy też powiesz że jestem zaściankowy i wbiły mi się stereotypy a wy powiecie, że bzykanie się z własnymi synami jest normalne? Wierność w małżeństwie to pewnie wg ciebie zamierzchły schemat a teraz trzeba iść z postępem i mamy rozwody. Wy kobiety jesteście odporne na logikę w przeciwieństwie do facetów. Wasz świat oscyluje wokół emocji. Gdyby kobiety tworzyły prawo to punkt pierwszy i chyba jedyny by brzmiał:1.Liczy się tylko to co czujesz. Moralność mogłaby dla was nie istnieć i faceci są strażnikami waszej moralności. W społeczeństwach gdzie faceci traktują kobiety jak prostytutki jest ich znacznie więcej a tam gdzie kobiety są szanowane prostytutek jest mniej bo zawsze znajdą faceta, który się nimi zatroszczy.

95

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Nie bardzo kumam, co ma prostytucja do podziału obowiązków domowych, mógłbyś rozwinąć? tongue

96

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
diana45 napisał/a:

Olinka ma rację,Marionetka lubi prowokować i pewnie się świetnie przy tym bawi.
Ciekawe czemu nie odpowiedział jeszcze na pytanie czy jest/był w związku... Dla mnie wszystko jasne:)

Zarywasz do mnie? Nie wiem czy znalazłbym dla ciebie miejsce...

97

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Snake napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Cooo? big_smile a gdzie ja napisałam, że jest po równo? Po prostu facet z racji tego, że jest mieszkańcem domu ma w domu robić i już. Jeżeli potrzebuje do tego listy, bo sam zapomina to ok. Mnie też mama robi listę jak gdzieś wyjeżdża i nie czuję się traktowana jak niepełnosprawna. Zresztą, ja tam się wcale nie dziwię, mój tata ma w tym roku 50 urodziny a ciągle zapomina myć w łazience lustro big_smile

O żesz ty orzeszku... zabiłaś mi tym lustrem ćwieka. Korzystając, że weekend spędzam sam w chałupie, to teraz z piwkiem w ręku będę się zastanawiał nad fenomenem czystego lustra w mojej łazience. Wydawało mi się, że po prostu się nie brudzi albo co ale teraz to sprawdzę przy okazji. Inna sprawa, że pierwszy samotny wieczór spędziłem na spontanicznym odkurzaniu. Cisza, spokój... patrzę, a tu jaki syf te nicponie mi zostawiły! A ponieważ umiarkowanie syfu nie lubię, to ogarnąłem chałupę. Jak siedzę w domu sam, to nie będę siedział w bałaganie. Naczynia zbieram w zlewie, na szczęście jest jakiś zapas czystych. Jeszcze się zastanowię czy je na koniec umyć, bo jest to czynność nadaremna. Żona jak wróci i tak je umyje jeszcze raz i będzie gderać, że umyłem niedokładnie. Jeśli więc gderanie jest nieuchronne, czy z okazji sterty brudnych garów, czy ponoć niedokładnie umytych, to łacniej wybrać to gderanie przy którym się mniej wcześniej umęczę lol


Kup żonie zmywarkę big_smile

98 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-08-18 16:34:48)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
MagdaLena1111 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Cooo? big_smile a gdzie ja napisałam, że jest po równo? Po prostu facet z racji tego, że jest mieszkańcem domu ma w domu robić i już.

Tutaj:

Lady Loka napisał/a:

Mężczyzna ma mieć równe obowiązki co kobieta, bo to też jego dom.

Tylko czasami bywa tak, jak to opisała Lady Sigy, że jak jedno pracuje, to drugie ogrania dom, żeby później mieli więcej czasu dla siebie.

Jasne.
Chodziło mi o to, że ma W TAKIM SAMYM STOPNIU dbać o dom co kobieta, a nie o to, że mają się dzielić sprzątaniem idealnie po równo, bo tutaj wiadomo, że tak się nie da. No chyba, że każdą czynność podzieli się na pół.
Chodzi mi o to, żeby facet dbał o dom, bo to jego dom i już. A to, czy przejawiać się to będzie skręceniem mebli czy zrobieniem obiadu to już kwestia ustalenia w związku tongue ale nie tak, że jedna strona zapiernicza pół dnia z mopem, a druga ogląda tv.

99

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Snake napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Cooo? big_smile a gdzie ja napisałam, że jest po równo? Po prostu facet z racji tego, że jest mieszkańcem domu ma w domu robić i już. Jeżeli potrzebuje do tego listy, bo sam zapomina to ok. Mnie też mama robi listę jak gdzieś wyjeżdża i nie czuję się traktowana jak niepełnosprawna. Zresztą, ja tam się wcale nie dziwię, mój tata ma w tym roku 50 urodziny a ciągle zapomina myć w łazience lustro big_smile

O żesz ty orzeszku... zabiłaś mi tym lustrem ćwieka. Korzystając, że weekend spędzam sam w chałupie, to teraz z piwkiem w ręku będę się zastanawiał nad fenomenem czystego lustra w mojej łazience. Wydawało mi się, że po prostu się nie brudzi albo co ale teraz to sprawdzę przy okazji. Inna sprawa, że pierwszy samotny wieczór spędziłem na spontanicznym odkurzaniu. Cisza, spokój... patrzę, a tu jaki syf te nicponie mi zostawiły! A ponieważ umiarkowanie syfu nie lubię, to ogarnąłem chałupę. Jak siedzę w domu sam, to nie będę siedział w bałaganie. Naczynia zbieram w zlewie, na szczęście jest jakiś zapas czystych. Jeszcze się zastanowię czy je na koniec umyć, bo jest to czynność nadaremna. Żona jak wróci i tak je umyje jeszcze raz i będzie gderać, że umyłem niedokładnie. Jeśli więc gderanie jest nieuchronne, czy z okazji sterty brudnych garów, czy ponoć niedokładnie umytych, to łacniej wybrać to gderanie przy którym się mniej wcześniej umęczę lol

Myślałem, że wreszcie odezwał się jakiś mężczyzna,ale chyba się pomyliłem. Boi się podjąć drażliwego tematu żeby nie narazić się kobietom. Daleko zajdziesz na tym forum!

100 Ostatnio edytowany przez diana45 (2018-08-18 16:50:11)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
marionetkanetka napisał/a:
diana45 napisał/a:

Olinka ma rację,Marionetka lubi prowokować i pewnie się świetnie przy tym bawi.
Ciekawe czemu nie odpowiedział jeszcze na pytanie czy jest/był w związku... Dla mnie wszystko jasne:)

Zarywasz do mnie? Nie wiem czy znalazłbym dla ciebie miejsce...

Ja dla ciebie bym nie znalazła bo dla mnie jesteś jak kosmita.
A i tak wkrótce cię zbanują...

I przestań wszystkie kobiety wkładać do jednego wora. To nie świadczy o inteligencji...

101

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
diana45 napisał/a:
marionetkanetka napisał/a:
diana45 napisał/a:

Olinka ma rację,Marionetka lubi prowokować i pewnie się świetnie przy tym bawi.
Ciekawe czemu nie odpowiedział jeszcze na pytanie czy jest/był w związku... Dla mnie wszystko jasne:)

Zarywasz do mnie? Nie wiem czy znalazłbym dla ciebie miejsce...

Ja dla ciebie bym nie znalazła bo dla mnie jesteś jak kosmita.
A i tak wkrótce cię zbanują...

I przestań wszystkie kobiety wkładać do jednego wora. To nie świadczy o inteligencji...

Nie zauważyłem wcześniej twojego doedytowanego tekstu a tak sobie właśnie pomyślałem, że wprost chciałabyś powiedzieć, że jestem dla ciebie za inteligentny...i zgadłem. Inteligentny jak kosmita.
Ja nie wrzucam wszystkich kobiet do jednego worka. Nawet ciebie bym nie wrzucił do jednego wyra.
Od kiedy to można zostać zbanowanym za poczucie humoru? I inteligencję. Przecież ja się zachowuję poprawnie. To tylko wy się podniecacie.

102

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Poczucie humoru??? Gdzie?

103

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Lady Siggy napisał/a:

Kup żonie zmywarkę big_smile

Ma ale w zasadzie nie używa z tego samego powodu smile

marionetkanetka napisał/a:

Myślałem, że wreszcie odezwał się jakiś mężczyzna,ale chyba się pomyliłem. Boi się podjąć drażliwego tematu żeby nie narazić się kobietom. Daleko zajdziesz na tym forum!

No masz! A niby jak nastukałem te ponad 6k postów? Włażę tu paniom bez wazeliny ile mogę!

104 Ostatnio edytowany przez netkobieta88 (2018-08-18 19:37:08)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Snake napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:

Kup żonie zmywarkę big_smile

marionetkanetka napisał/a:

Myślałem, że wreszcie odezwał się jakiś mężczyzna,ale chyba się pomyliłem. Boi się podjąć drażliwego tematu żeby nie narazić się kobietom. Daleko zajdziesz na tym forum!

No masz! A niby jak nastukałem te ponad 6k postów? Włażę tu paniom bez wazeliny ile mogę!

6Tk postów? I Ty tu jeszcze jesteś? Według mnie jesteś tylko zwykłą sfeninizowaną wersją faceta, który ma niby być "wspóczesny" według feministek.  Czy to niby robot albo jakaś tam żywa lalka, to chyba nie ma już znaczenia w Twoim przypadku big_smile Nawet się nie zdziwię, że na swoje własne stopy zakładasz takie lekkie różowe trampki albo  przytulną  różową czapeczkę. Bo tak ktoś powie  - czy to w modzie, muzyce, filmie. Ludzie - ogarnijcie się - media to największe gówno na świecie - internet, fora, filmy, media, dziwne teksty itp. itd. To całe gówno tylko Was programuje, co nie jest dobre, ale złe , kto się nie dostosuje do obecnych mediów smile  Dla mnie obecnie media przypominają mi Hitlera, który, ok, chciał je w inny sposób wykorzystać, po to je stworzył, ale jednak cele, to nie to samo, co działanie mediów.

TO tyle pozdrawiam wszystich smile

I to całe medialne gadanie, dyskryminowanie facetów. Obrona kobiet w imię dyskryminacji facetów?

Chcecie prawdziwych facetów? Przestancie ich tu w końcu dyskryminować big_smile


Poza tym, wiesz co? Facet może być słaby. Tak jak Ty. Kobieta musi być silna, nie może być słaba. To faceci są dziś słabi.
Ja nie podchodzę do osoby, według płci. Człowiek się z tym rodzi. Ja podchodzę do człowieka, z tym  co ma w głowie, niezależnie od płci.

Ale niestety głowa podlega praniu mózgu. I trzeba o tym pamiętać. Bo tu za dużo szarej masy widzę.

105

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Hehe marionetka I poczucie humoru. Może wszystkiego jego wypowiedzi były jednym wielkim żartem? Może tu to poczucie humoru ukrył? big_smile

106 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-18 21:49:16)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
netkobieta88 napisał/a:
Snake napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:

Kup żonie zmywarkę big_smile

marionetkanetka napisał/a:

Myślałem, że wreszcie odezwał się jakiś mężczyzna,ale chyba się pomyliłem. Boi się podjąć drażliwego tematu żeby nie narazić się kobietom. Daleko zajdziesz na tym forum!

No masz! A niby jak nastukałem te ponad 6k postów? Włażę tu paniom bez wazeliny ile mogę!

6Tk postów? I Ty tu jeszcze jesteś? Według mnie jesteś tylko zwykłą sfeninizowaną wersją faceta, który ma niby być "wspóczesny" według feministek.  Czy to niby robot albo jakaś tam żywa lalka, to chyba nie ma już znaczenia w Twoim przypadku big_smile Nawet się nie zdziwię, że na swoje własne stopy zakładasz takie lekkie różowe trampki albo  przytulną  różową czapeczkę. Bo tak ktoś powie  - czy to w modzie, muzyce, filmie. Ludzie - ogarnijcie się - media to największe gówno na świecie - internet, fora, filmy, media, dziwne teksty itp. itd. To całe gówno tylko Was programuje, co nie jest dobre, ale złe , kto się nie dostosuje do obecnych mediów smile  Dla mnie obecnie media przypominają mi Hitlera, który, ok, chciał je w inny sposób wykorzystać, po to je stworzył, ale jednak cele, to nie to samo, co działanie mediów.

TO tyle pozdrawiam wszystich smile

I to całe medialne gadanie, dyskryminowanie facetów. Obrona kobiet w imię dyskryminacji facetów?

Chcecie prawdziwych facetów? Przestancie ich tu w końcu dyskryminować big_smile


Poza tym, wiesz co? Facet może być słaby. Tak jak Ty. Kobieta musi być silna, nie może być słaba. To faceci są dziś słabi.
Ja nie podchodzę do osoby, według płci. Człowiek się z tym rodzi. Ja podchodzę do człowieka, z tym  co ma w głowie, niezależnie od płci.

Ale niestety głowa podlega praniu mózgu. I trzeba o tym pamiętać. Bo tu za dużo szarej masy widzę.

Ja to jestem szara masa najwyraźniej, bo totalnie nie widzę związku tej wypowiedzi z tematem o podziale obowiązków w domu. Chyba że chodziło o to, że faceci teraz takie słabizny, że po nich sprzątać trzeba, bo sami nie potrafią?

107

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Jako autorka tego tematu, po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy, nie wiem nawet jak ja sama mam to skomentować. :-P Tu jakaś prostytucja, tam jakiś seks, który można uprawiać na odkurzaczu, bo rura nieźle ciągnie i a nóż konar zapłonie, tam jakiś grafik, który razi w oczy innych, bo to brak spontaniczności. A brak spontaniczności wywołał lament. Ludzie. Serio? Dobra, każdy ma inne poglądy i spojrzenie na związek ale, co niektórzy naprawdę bez problemu przeszliby casting, pt. "Kto ma większy problem z głową?". Ja już podziękowałam tym, którzy udzielili mi odpowiedzi jasnej, konkretnej, bez zbędnego pajacowania i bawienia się w filozofa. :-) Nie drążcie już. :-)

108

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Droga autorko tematu.
Wszystko wyjaśni się po zamieszkaniu razem, ale twoje obawy są uzasadnione.
Ja okazałam się totalną kretynką i z jakiś bzdurnych powodów nie chciałam zamieszkać z moim mężem przed ślubem. Głupia ja.
Mój mąż mieszkał przed ślubem z rodzicami. Teściowa jest gospodynią domową, więc mój mąż nie robił w domu rodzinnym nic.
Oczywiście zapewniał mnie, że jak w naszym domu będzie inaczej, że będziemy się dzielić obowiązkami domowymi, bo oboje pracujemy zawodowo.
Guzik prawda.
Nie kiwnie nawet palcem i twierdzi, że on się zajmuje samochodem i garażem czyt. zatankuje raz na trzy tygodnie, raz na dwa tygodnie umyje auto i w razie potrzeby uda się do mechanika czy posprząta w garażu.
I uważa, że tutaj jego udział powinien się skończyć. A jak już zdarzy mu się umyć naczynia czy łazienkę, to robi z tego wielkie halo.
A tak to leży i gra na komórce albo ogląda telewizor.
Ponieważ ja nie zamierzałam być jego kuchtą i sprzątaczką dostosowałam swój wkład do jego, ale oczywiście to ja jestem ta zła.
Tak więc z mojego doświadczenia wynika, że masz się czego obawiać.

109 Ostatnio edytowany przez netkobieta88 (2018-08-22 20:06:20)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Emilia Róża napisał/a:

Droga autorko tematu.
Wszystko wyjaśni się po zamieszkaniu razem, ale twoje obawy są uzasadnione.
Ja okazałam się totalną kretynką i z jakiś bzdurnych powodów nie chciałam zamieszkać z moim mężem przed ślubem. Głupia ja.
Mój mąż mieszkał przed ślubem z rodzicami. Teściowa jest gospodynią domową, więc mój mąż nie robił w domu rodzinnym nic.
Oczywiście zapewniał mnie, że jak w naszym domu będzie inaczej, że będziemy się dzielić obowiązkami domowymi, bo oboje pracujemy zawodowo.
Guzik prawda.
Nie kiwnie nawet palcem i twierdzi, że on się zajmuje samochodem i garażem czyt. zatankuje raz na trzy tygodnie, raz na dwa tygodnie umyje auto i w razie potrzeby uda się do mechanika czy posprząta w garażu.
I uważa, że tutaj jego udział powinien się skończyć. A jak już zdarzy mu się umyć naczynia czy łazienkę, to robi z tego wielkie halo.
A tak to leży i gra na komórce albo ogląda telewizor.
Ponieważ ja nie zamierzałam być jego kuchtą i sprzątaczką dostosowałam swój wkład do jego, ale oczywiście to ja jestem ta zła.
Tak więc z mojego doświadczenia wynika, że masz się czego obawiać.

A Ty co robisz? Nie korzystasz z komórek czy telewizora?

Teraz zacznij równać i liczyć każdą Waszą czynność?

Widać, że go nie kochasz. Człowiek kochający nie zwaraca uwagi na takie pierdoły.

I zdaj sobie sprawę z jednego. Dla niego prawdopodobnie włączenie telewizora lub gry na telefonie daje mu o wiele więcej endorfin niż Twoja marudna, smutna, lub jęcząca postawa. Jak Ci zależy, to zmień swoją postawę. A jak nie, to daj mu spokój, pokój, i ulgę. Bo z tego co rozumiem, to zatruwasz mu życie tongue

110

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
netkobieta88 napisał/a:

Widać, że go nie kochasz. Człowiek kochający nie zwaraca uwagi na takie pierdoły.

Taaak, oczywiście, bo człowiek kochający przyjmuje wszystko bezwarunkowo i ma nieustające klapki na oczach. Muszę Cię zmartwić - to tak nie działa.
Z drugiej strony jeśli w ten sposób podejść do tematu, to on też nie kocha, bo jakby kochał, to starałby się zauważać to, co jest dla niej ważne i wychodzić tym oczekiwaniom naprzeciw.

111 Ostatnio edytowany przez netkobieta88 (2018-08-24 12:23:42)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Olinka napisał/a:
netkobieta88 napisał/a:

Widać, że go nie kochasz. Człowiek kochający nie zwaraca uwagi na takie pierdoły.

Taaak, oczywiście, bo człowiek kochający przyjmuje wszystko bezwarunkowo i ma nieustające klapki na oczach. Muszę Cię zmartwić - to tak nie działa.
Z drugiej strony jeśli w ten sposób podejść do tematu, to on też nie kocha, bo jakby kochał, to starałby się zauważać to, co jest dla niej ważne i wychodzić tym oczekiwaniom naprzeciw.

W sumie racja, ale to działa w obie strony. Ona powinna równie dobrze o niego dbać. Jeśli on by to ignorował lub nie odwzajemniał, olewał, to coś tu rzeczywiście nie tak.

W praktyce jednak różnie bywa, bo wchodzi w to multum czynników, o których tu raczej mowy nie było/będzie.

Nigdy nie będzie dobrze, jeśli druga osoba przestanie się starać, przestanie dbać o związek i po prostu odpuści.

Czasem nic nie da się zrobić, jeśli komuś przestaje zależeć lub chce po prostu odejść. Tak to już działa.

112

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
netkobieta88 napisał/a:
Emilia Róża napisał/a:

Droga autorko tematu.
Wszystko wyjaśni się po zamieszkaniu razem, ale twoje obawy są uzasadnione.
Ja okazałam się totalną kretynką i z jakiś bzdurnych powodów nie chciałam zamieszkać z moim mężem przed ślubem. Głupia ja.
Mój mąż mieszkał przed ślubem z rodzicami. Teściowa jest gospodynią domową, więc mój mąż nie robił w domu rodzinnym nic.
Oczywiście zapewniał mnie, że jak w naszym domu będzie inaczej, że będziemy się dzielić obowiązkami domowymi, bo oboje pracujemy zawodowo.
Guzik prawda.
Nie kiwnie nawet palcem i twierdzi, że on się zajmuje samochodem i garażem czyt. zatankuje raz na trzy tygodnie, raz na dwa tygodnie umyje auto i w razie potrzeby uda się do mechanika czy posprząta w garażu.
I uważa, że tutaj jego udział powinien się skończyć. A jak już zdarzy mu się umyć naczynia czy łazienkę, to robi z tego wielkie halo.
A tak to leży i gra na komórce albo ogląda telewizor.
Ponieważ ja nie zamierzałam być jego kuchtą i sprzątaczką dostosowałam swój wkład do jego, ale oczywiście to ja jestem ta zła.
Tak więc z mojego doświadczenia wynika, że masz się czego obawiać.

A Ty co robisz? Nie korzystasz z komórek czy telewizora?

Teraz zacznij równać i liczyć każdą Waszą czynność?

Widać, że go nie kochasz. Człowiek kochający nie zwaraca uwagi na takie pierdoły.

I zdaj sobie sprawę z jednego. Dla niego prawdopodobnie włączenie telewizora lub gry na telefonie daje mu o wiele więcej endorfin niż Twoja marudna, smutna, lub jęcząca postawa. Jak Ci zależy, to zmień swoją postawę. A jak nie, to daj mu spokój, pokój, i ulgę. Bo z tego co rozumiem, to zatruwasz mu życie tongue

Droga netkobieto 88,

Tak się składa, że telewizji nie oglądam w ogóle, a telefonu używam do prowadzenia rozmów tudzież wysyłania smsów.
Mój mąż potrafi przykładowo przyjść o 16:00 z pracy i do 23:00 leżeć na sofie i grać w grę przy włączonym TV, którego de facto nie ogląda. I nie jest to sytuacja raz czy dwa razy w tygodniu tylko codziennie.
Jeżeli komuś pasuje układ gdzie dwie osoby pracują zawodowo i jedna może po przyjściu z pracy nie robić nic, a druga robi wszystko, nic mi do tego.
Ale nasz układ był inny i o to mam pretensję. Ja przedstawiłam swoją wizję i mąż się zgodził, a teraz się ze swoich obietnic wywiązuje.

113

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Ja powiem, ze w cudowną odmianę faceta nie wierzę. Ktoś, kto całe życie mieszkał u mamusi i był obsługiwany niemal jak książę, nie zmieni sie po przeprowadzce do dziewczyny w pracusia-czyścioszka. I to nawet nie ze złej woli i niechęci do zmiany, ale z powodu tego, że taki osobnik nawet nie będzie wiedział, co trzeba zrobić, jak często i w jaki sposób. Były mąż mojej koleżanki nie wiedział, jak umyć kibel - pytał jej czy ma rękę do środka włożyć - nie wiedział o szczotce. Mąż innej, któremu mamusia prała skarpetki, zwijała je i wkładała do szuflady po ślubie też się w cudowny sposób nie nauczył wkładać ich do szuflady, tylko zostawiał luzem na fotelu.

Więcej: moja matka przez wiele lat małżeństwa nie mogła nauczyć taty, by nie zostawiał skarpetek pod łożkiem! Tak że ten... raczej nie licz, autorko, na cudowną przemianę. Twoje obawy są uzasadnione.

114

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
CatLady napisał/a:

Więcej: moja matka przez wiele lat małżeństwa nie mogła nauczyć taty, by nie zostawiał skarpetek pod łożkiem!

Wystarczyło wymienić łóżko na takie zabudowane do podłogi. Pomogłoby o tyle, że próbowałby skarpetki wcisnąć pod materac albo inną płaszczyznę "zniknięcia". Taka płaszczyzna zapewnia poranny komfort. Wstajesz, rozglądasz się, a tu porządek i nic się nie wala po podłodze...

115 Ostatnio edytowany przez netkobieta88 (2018-08-25 23:01:57)

Odp: Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?
Emilia Róża napisał/a:
netkobieta88 napisał/a:
Emilia Róża napisał/a:

Droga autorko tematu.
Wszystko wyjaśni się po zamieszkaniu razem, ale twoje obawy są uzasadnione.
Ja okazałam się totalną kretynką i z jakiś bzdurnych powodów nie chciałam zamieszkać z moim mężem przed ślubem. Głupia ja.
Mój mąż mieszkał przed ślubem z rodzicami. Teściowa jest gospodynią domową, więc mój mąż nie robił w domu rodzinnym nic.
Oczywiście zapewniał mnie, że jak w naszym domu będzie inaczej, że będziemy się dzielić obowiązkami domowymi, bo oboje pracujemy zawodowo.
Guzik prawda.
Nie kiwnie nawet palcem i twierdzi, że on się zajmuje samochodem i garażem czyt. zatankuje raz na trzy tygodnie, raz na dwa tygodnie umyje auto i w razie potrzeby uda się do mechanika czy posprząta w garażu.
I uważa, że tutaj jego udział powinien się skończyć. A jak już zdarzy mu się umyć naczynia czy łazienkę, to robi z tego wielkie halo.
A tak to leży i gra na komórce albo ogląda telewizor.
Ponieważ ja nie zamierzałam być jego kuchtą i sprzątaczką dostosowałam swój wkład do jego, ale oczywiście to ja jestem ta zła.
Tak więc z mojego doświadczenia wynika, że masz się czego obawiać.

A Ty co robisz? Nie korzystasz z komórek czy telewizora?

Teraz zacznij równać i liczyć każdą Waszą czynność?

Widać, że go nie kochasz. Człowiek kochający nie zwaraca uwagi na takie pierdoły.

I zdaj sobie sprawę z jednego. Dla niego prawdopodobnie włączenie telewizora lub gry na telefonie daje mu o wiele więcej endorfin niż Twoja marudna, smutna, lub jęcząca postawa. Jak Ci zależy, to zmień swoją postawę. A jak nie, to daj mu spokój, pokój, i ulgę. Bo z tego co rozumiem, to zatruwasz mu życie tongue

Droga netkobieto 88,

Tak się składa, że telewizji nie oglądam w ogóle, a telefonu używam do prowadzenia rozmów tudzież wysyłania smsów.
Mój mąż potrafi przykładowo przyjść o 16:00 z pracy i do 23:00 leżeć na sofie i grać w grę przy włączonym TV, którego de facto nie ogląda. I nie jest to sytuacja raz czy dwa razy w tygodniu tylko codziennie.
Jeżeli komuś pasuje układ gdzie dwie osoby pracują zawodowo i jedna może po przyjściu z pracy nie robić nic, a druga robi wszystko, nic mi do tego.
Ale nasz układ był inny i o to mam pretensję. Ja przedstawiłam swoją wizję i mąż się zgodził, a teraz się ze swoich obietnic wywiązuje.

To go zacytuj i zapytaj dlaczego ma to teraz w dupie? Co odpowie?

Cóż, moim zdaniem, można sobie zagrać, można coś sobie obejrzeć w TV etc. wszystko jest dla ludzi, ale co za dużo to niezdrowo.

Więc pogadaj z nim o tym...

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dom to nie hotel dla faceta, czyli jak to jest z tymi obowiązkami?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024