nienawidzę karmić piersią - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » nienawidzę karmić piersią

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 66 z 66 ]

39

Odp: nienawidzę karmić piersią

sorry za off-topic
Nirvanka87 czy z racji tego, że mamy odmienne zdania, czujesz się zlinczowana przeze mnie?

A la tych z tonem moralizatorskim - aby dyskusja, nie zamieniła się w kółko wzajemnej adoracji, to czasem muszą pojawiać się ludzie o odmiennych poglądach.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: nienawidzę karmić piersią

Nie chodzi o odmienne poglądy, ale o sposób ich przekazu.
Za daleko dyskusja odchodzi od wątku głównego i pewnie Cherry całkiem zwątpiła i uciekła.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

41

Odp: nienawidzę karmić piersią

mój mąż powiedział, że mało brakło a zadzwoniłby do mojej mamy i powiedział co myśli na temat takich tekstów w moją stronę. Stwierdził, że jeśli jeszcze raz coś takiego się powtórzy, to z nią pogada. Wczoraj znów się zmusiłam żeby małego przystawić... Wyglądało to tak: przyssał się, pociągnął 2-3 razy i w ryk. I tak w kółko. Po 40 minutach się poddałam... Nie potrafię przekonać się do karmienia piersią. Może jeszcze jakby syn się przyssał i faktycznie jadł bez marudzenia to byłoby inaczej. Ale jak przez 40 minut ja się denerwuję, bo go przystawiam, ma cyca w buzi a wypluwa go i płacze... Staram się podchodzić do tego spokojnie, ale po paru takich próbach się po prostu nie da. Ogólnie cieszę się że moja mama przyjeżdża do nas i mi pomaga, bo mąż w pracy, a mi w tych pierwszych dniach z maluszkiem ciężko byłoby się ogarnąć. Tak to przynajmniej mam w ciągu dnia chwilę żeby się przespać :) najgorsza jest tylko ta presja karmienia piersią wywierana przez nią na mnie.

The fu­ture star­ts to­day, not to­mor­row.

42

Odp: nienawidzę karmić piersią

cherry, a jak mały je z butelki, czy Twoje , czy sztuczne to ile potem przesypia? takie małe dziecko powinno spać ok 3 godzin po każdym karmieniu, karmieniu do oporu, ale nie przejadaniu. jedne dzieci śpią 2 godzinny, a inne nawet 4. Mój przesypiał jak był w wieku Twojego własnie 3 godziny (był w szpitalu na sztucznym), teraz też się rozwywa co 3 godziny bo już głodny, po prostu już nie przesypia pomiędzy posiłkami, chce sie już trochę bawić, więc wychodzi tak pół na pół 1,5 godziny zabawy, potem spanie- ma skończone 6 tygodni.
Jak byłam w szpitalu i były matki które karmiły tylko odciągniętym mlekiem- ich dzieci nie potrafiły/ nie mogły jeść z piersi, niekóre miały sondy do żołądka, to też dzieciaczki  przesypiały ok 2-3 godzin, o ile były najedzone. Ja nie narzekam na niewyspanie, mąż trochę bardziej, mimo, że to ja wstaę i karmię, ale on też się budzi i n p przewija albo daje małemu smoczek coby go uspokoić, jak ja robię melko.


i teraz odnośnie karmienia piersią, a mlekiem sztucznym/ mlekiem odciągniętym. przy karmieniu piersią wychodziło mi 40 minut cyca, a potem i tak czas na przygotowanie sztucznego/ mojego odciągniętego czyli ok 15 minut i znowu karmienie butlą ok 20-30 minut jak z odbeknięciem i dojadaniem po to bliżej 30 minut. w sumieponad godzinę 85 minut, czyli godzinę 15 minut. A tak, on się rozwywa, ja przygotowuję od razu jedzenie czyli max 15 minut, a jak mam wodę w odpowiedniej temperaturze to 5 minut. potem karmienie max 30, czyli zamykam się w 35-45 minutach, z wyparzaniem butelki godzinka i potem 2 godziny odpoczynku czyli w nocy spania, a w dzień ogarniania domu (wczoraj pierwszy raz zrobiłam obiad i nawet ciasto upiekłam), zabawy z małym czy dosypiania, no i siedzenia na netkobietach;)

Zatem to co jest bardziej wygodne znowu zależy od danej osoby, tego czy kobieta ma mleko, czy dziecko sie najada z cycka, czy woli butelkę. Moj się już nie interesuje piersiami, za to jak widzi butelkę to się cieszy jak głupi bo wie, ze zaraz będzie jadł. Za to ja mam fobię piersi, jak mąż ich dotknął od razu cała się spiełam, zaczęłam się bać, że będzie boleć, wczoraj jak tuliłam małego do gołej piersi i delikatnie dotknął piersi to znowu się spięłam. Nie wiem czy kiedykolwiek ten strach mi przejdzie. On jak miał 4 dni był strasznie głodny teraz już wiem, że to przez brak mojego pokarmu, wtedy nie wiedziałam, ze to z tak wielkiego głodu myślałam, ze każde dziecko tak robi. najpierw złapał i zgiął sutka, potem wykręcił mi sutek o 90 stopni sam sobie włożył do buzi i zassał. Wierzcie nic nigdy mnie tak nie bolało, po cc mnie tak nie bolało, po innych operacjach, nigdy nic. To był największy ból w moim życiu, a jestem bardzo odporna na ból.

Gdybym miała pokarm może by tak nie bolało, ale jak dziecko wysysa nic to boli nieziemsko, teraz już wiem, ze to nie tak powinno wyglądać.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

43 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2018-08-10 16:05:45)

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:
gojka102 napisał/a:
Averyl napisał/a:

bzdura, ludzie żyli ze sobą razem, bliżej i dzieli się doświadczeniami, obecnie coraz częściej ludzie żyją rozrzucenie po całym świecie i sąsiad, sąsiada nie zna, więc na ogół nie rozmawia o takich doświadczenia, właśnie dlatego powstają szkoły rodzenia, specjalistki od laktacji itp. Ja sama pamiętam radę mojej siostry. Trochę sobie wyobrażałam poród jako taki strasznie bolesny, a ona stwierdziła "przecież to naturalne" no i trafiło do mnie, już potem nie nakręcałam się strachem przed porodem.

Zdarzyło ci się kiedyś chodzić po małym wiejskim cmentarzyku? Widziałaś, ile tam jest aniołków... bo jednak nie zawsze matki, babki, prababki radziły sobie same. Słyszałaś o roli higienistek, jak musiały tłumaczyć trywialne rzeczy prostym ludziom... bo jednak często tych  mądrości nie było w przekazach z dziada-pradziada.

Nie bardzo rozumiem ten sentyment do tego co było kiedyś a czego Ty,Nirvanko nie pamiętasz i znasz tylko z opowieści.
Mnie nie kręciłoby to gdyby mnie każdy znał,każdy zaczepiał jak wracam do domu,dzielił się swoim doświadczeniem.Choć to,niestety wciąż nagminne-jak córka była mała to paniusie zupełnie mi nieznane gadały że za ciepło dziecko ubrane,inne że za lekko,że zamiast suchej bułki w sklepie mam kupić batonika i słodki napój-bo to jest dla dzieci,że dziecko na ręcę trzeba wziąć bo za małe by stać w kolejce przy kasie w sklepie i takie tam.
Ja się cieszę,że jest to co jest i zgadzam sie z Averyl.Moje dziecko nie przeżyłoby pierwszego tygodnia gdyby urodziło się w czasach naszym babć.Ja zapewne umarłabym przy porodzie-bo musiałabym rodzić naturalnie.
Nirvanko-łatwo Ci to pisać bo nie miałaś zapewne problemów przy porodzie i po nim ze sobą czy z dzieckiem.Gdyby było inaczej do tej pory byś na kolanach do Częstochowy chodziła (czy gdzie tam i w co tam wierzysz) za to,że postęp w medycynie uratował Ciebie i dziecko.
Szkoły rodzenia nikomu nie szkodzą,podobnie octenisept i specjalistki od laktacji.One są po to by pomóc.Nie chcesz,nie ma obowiązku korzystać.
Ciekawe tylko czy nie skorzystasz ze szczepień ochronnych dziecka,nowoczesnego wózka,fotelika samochodowego czy na przykład pompy insulinowej lub respiratora-jeśli będą potrzebne-bo nasze babki nie korzystały?

czy Wy w ogóle czytacie wszystko co piszę? czy odwołujecie się o kawałka wypowiedzi? doczytaj Zarówno Ty gojko, jak i pozostali, którzy czepili sie mojej opinii o szkole rodzenia,  moje wszystkie wypowiedzi w tym wątku i wtedy porozmawiamy.

Nie bardzo wiem czego nie zrozumiałam.Piszesz:

Nirvanka87 napisał/a:

Te nowomody tylko szkodzą dzieciom. Już pisałam to w jednym wątku, karmienie piersią to jedno, ale dodatkowo dochodzi pielęgnacja pępka- że spirytusem to nie, my się ponad miesiąc bujaliśmy bo używaliśmy octaniseptu, po przejściu na spirytus kikutek odpadł. Przepajanie wodą nie- w upały? no sorry, tylko wariat nie da dziecku wody. Ubieranie o jedną warstwę więcej niż dorosły i koniecznie czapka na głowie bo uszy przewieje? no chyba niekoniecznie. My stosujemy starą szkołę i dziecko jest zdrowe, radosne i co najważniejsze dla takiego malucha najedzone.

Jakie nowomody? pielęgnacja octeniseptem to nowomoda? B Twojemu dziecku nie pomogło a pomógł spirytus?
Jaką starą szkołę stosujesz? Znasz jakąś? Bo ja jestem starsza i nie znam :)
Piszesz:nowomody złe,piszesz stara szkoła najlepsza to czemu się dziwisz,że takie wnioski wysnułam?
Tu piszesz:

Nirvanka87 napisał/a:

po prostu jakimś dziwnym trafem to młode lekarki, młode położne są zafiksowane na punkcie laktacji i wręcz zmuszają do karmienia piersia.

Ja tam nie widzę takiej prawidłowości i próbuje Ci wyjaśnić,że jeśli Ty masz takie doświadczenia w kwestii jednej młodej lekarki i jednej młodej położnej to niekoniecznie tak zachowują się wszystkie młode lekarki.Jako,że mój mąz pochodzi z branży medycznej i mówi coś zupełnie innego o starych i młodych lekarzach to ja jednak jestem zdania,takiego jak mój mąż,że stary lekarz siedzi w podręcznikach z lat 50-tych z których się uczył na studiach i zupełnie nie śledzi tego,że postęp w medycynie idzie do przodu z każdym rokiem.Na tym polega praca lekarza,że on uczy się całe życie.Mój mąż robi kolejną specjalizację bo wie,że mu się to pracy przyda a jak zaczynał studia to sporo lekarzy uważało rehabilitację za "fikanie nózkami" a osteopatię traktowali na równi z szarlatanerią.
Tu piszesz:

Nirvanka87 napisał/a:

o teraz widzę reportaż, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko raka, no ludzie co nam zaraz wmówią, że jak nie bedziemy karmić piersią to wybuchnie 3 wojna światowa i w ziemie rąbnie kometa, tudzież inny meteoryt.

Nie wiem może jesteś wybitnym onkologiem i masz argumenty by polemizować z naukowcami ale to od dawna oczywista oczywistość,że karmienie piersią powyżej 12 miesięcy zmniejsza wystąpienie ryzyko nowotworu gruczołu sutkowego i mało tego,tak samo czyli o 28% zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jajnika.Oprócz tego ma jeszcze inne zalety.
Zmniejsza ryzyko:
pojawienia się nadciśnienia tętniczego,
rozwoju cukrzycy,
zachorowania na choroby układu krążenia,
złamania stawu biodrowego po ukończeniu 50 roku życia,
skutkuje dla matki szybszą utratą zbędnych kilogramów nabytych w okresie ciąży, s
sprzyja obniżeniu depresyjności u kobiet karmiących piersią.
Tu masz wytłumaczenie dlaczego obniża ryzyko zachorowania na raka:
Przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje się w tym, iż karmienie piersią opóźnia rozpoczęcie menstruacji po porodzie, a więc skraca czas ekspozycji na hormony z grupy estrogenów, powiązane z występowaniem raka piersi. Ponadto istnieją przypuszczenia, że laktacja umożliwia wyzbycie się przez kobietę komórek z uszkodzonym DNA, które mogłyby dać początek chorobie nowotworowej. Pod uwagę brana jest też następująca w wyniku laktacji zmiana w zakresie ekspresji genów.
Na podstawie-zwrotnikraka.pl
Ja nie będę z tym dyskutować i biorę to za pewnik ale jeśli Ty uważasz to za "wariactwo"-to ok,Twoja sprawa.

chomik9911 napisał/a:

Kompletnie nie rozumiem dlaczego zlinczowałyście Nirvankę, dziewczyna mówi rozsądnie, pokazuje różne warianty, a niektóre osoby nie mogą zaakceptować faktu, że chociażby szkoła rodzenia może być dla kogoś zbędna. Tak zbędna, bardzo to niemodne teraz, ale.. wink Dopajałam moje dziecko wodą jak karmiłam  piersią i nie miało to żadnego negatywnego wpływu na nic, dopajałam je również przy mm gdzie w szpitalu powiedziano mi , że "DZISIEJSZE NOWOCESNE MIESZANKI NIE WYMAGAJĄ DOPAJANIA, BO ZASPOKAJAJĄ POTRZEBY DZIECKA" tyle w teorii, bo dziecko nie mogło się wypróżnić. Przyszła do mnie młoda położna , która powiedziała że o tyłek można sobie potłuc te niektóre nowoczesne zalecenia, bo cieplutka przegotowana woda jeszcze w życiu dziecku nie zaszkodziła, a wręcz na brzuszek pomoże. I pomagała, dzięki temu również nie miałam problemu, że nagle 6 miesięczne dziecko nie chce pić wody, bo wisiało tylko na cycku. To jest tylko przykład pewnej sytuacji, jasne trzeba korzystać z wiedzy jaką mamy teraz, ale warto również sięgać do tego co stosowano kiedyś, bo właśnie kiedyś nie było leków na bolące brzuszki chociażby dla dzieci i ludzie musieli sobie jakoś radzić. Czytam internet czasem, słucham co mówią inne matki, ale z uporem maniaka nie podążam za modą, zaleceniami czy innymi - słucham siebie i dostosowuję się do potrzeb mojego syna.

A tu ktoś zlinczował Nirvanke? Nie nadintepretujesz przypadkiem? Wiesz co znaczy zlinczować? Zlinczować:"Publicznie upokorzyć, wytknąć winy, wymierzyć baty."
Uważasz,że jak ktoś ma inne zdanie i je wyraża to publicznie upokarza Nirvankę? Weź, może się ogarnij co?  :)

Ja nie jestem taka mądra jak lekarze i słuchałam lekarzy a nie siebie-bo nie mam wykształcenia medycznego

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

44

Odp: nienawidzę karmić piersią
gojka102 napisał/a:

Ja nie jestem taka mądra jak lekarze i słuchałam lekarzy a nie siebie-bo nie mam wykształcenia medycznego

miałam do cynienia z kilkudziesięcioma  lekarkami i położnymi i paniami od laktacji i pielęgniarkami, w róznym wieku, więc ja też słuchałam lekarzy i w/w i też sobie myślałam nowe to lepsze w końcu od czasów naszych rodziców zrobiono tyle badań, poznano lepiej organizm niemowlaka i noworodka zatem to co mówia młodsi musi być lepsze i do tego się na początku stosowaliśmy i tak jak pisałam wcześniej mało dziecka nie wykończyliśmy. Najśmieszniejsze było to (o czym też pisałam), że młode lekarki- bo to one dawały zalecenia, nie chciały przyjąć do wiadomości, ze stan dziecka poprawia się od tego ze jest najedzone (tzn to wiedziały), ale że jest najedzone sztucznym mlekiem, bo przecież moim i tak nadal się nie najadał, ale nie, nie, pani dobrze do piersi przystawia dziecko się od tego lepiej czuje, nie jest głodne, mhm, nie jest głodne bo po 40 minutach na cycu zżerało 80ml sztucznego (2 tygodniowe dziecko).
Więc sorry lekarze też się mylą, my nigdy z mężem nie robiliśmy nic na własną rękę, od samego początku stosowaliśmy się do zaleceń lekarskich, skoro nie pomogły a nawet zaszkodziły jak ja to nazywam nowomody- czyli np polecanie octaniseptu, gdzie kiedyś polecano spirytus,a także wode z mydłem. To się zaczęlismy stosować do zaleceń personelu medycznego który ukończył magiczną granice wieku- 50 i jest w wieku naszych rodziców.

I pisałam, że na rózne dzieci działaja rózne metody pielęgnacji, opieki, ja po prostu mam porównanie i u NAS sprawdziły się zalecenia starszych wiekiem lekarzy i położnych, a takze naszych rodziców. Co nie znaczy- o czym też pisałam, ze tak musi być u każdego. Ja po prostu piszę to wszystko, zeby mamy i przyszłe mamy wiedziały, ze to co jest teraz uznawane za nurt wiodący nie jest jedynym sposobem na opiekę nad dzieckiem i czasami- nie zawsze, ale w niektórych przypadkach tak, może przynieść więcej szkody niż pożytku- tak jak było u nas.

Swoją droga na forach mamowych dużo mam i ojców narzekało na octanisept i naprawdę bardzo dużo dzieci w dzisiejszych czasach ma usuwane pępki chirurgicznie, pępki pielęgnowane octaniseptem nie odpadają często i ponad miesiąc. Nawet jak byłam zapisać małego do lekarza to jeden z ojców mówił, ze byli w szpitalu na usuwaniu pępka, bo po octanisepcie nie odpadł. Z tego co ja zauważyłam- oczywiście mogę się mylić bo jak już pisała gojka nie każdy z nas jest lekarzem, ja nie jestem- octanisept odkaża, ale nie wysusza, zawsze po pielęgnacji octaniseptem był taki żółty nalot na patyczku- nie była to ropa, natomiast po spirytusie zawsze patyczek był czysty i co ważniejsze z każdym zabiegiem skórka kikutka była coraz bardziej wysuszona, po octanisepcie i w 3 tygodnie tak szybko się nie wysuszało jak po użyciu 2-3 razy spirytusu. Jeżeli pępek się nie papra, w sensie nie ma stanu zapalnego, ropy, krwi itp to można stosować spirytus, oczywiście umiejętnie, żeby dziecku nie zrobić krzywdy.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

45

Odp: nienawidzę karmić piersią

Według badań od 1 -5% kobiet nie może karmić z powodu swojej fizjologii. U pozostałych kobiet to kwestia psychiki, złego nastawienia, nieprawidłowego przystawiania do piersi i wiele inntch, które wynikają z braku wiedzy.

Dlatego kobiety, które chcecie karmić nie poddawajcie się, tylko szukajcie przyczyny, u położnej, u doradcy laktacyjnego.

Nirvanko,  gdybyś w szpitalu powiedziała, ze nie chcesz karmić, bo tak, to nikt by Cię nie namawiał. Natomiast argument dla położnej, że dziecko się nie najadalo, nie jest argumentem.

46

Odp: nienawidzę karmić piersią
Lady Siggy napisał/a:

Według badań od 1 -5% kobiet nie może karmić z powodu swojej fizjologii. U pozostałych kobiet to kwestia psychiki, złego nastawienia, nieprawidłowego przystawiania do piersi i wiele inntch, które wynikają z braku wiedzy.

Dlatego kobiety, które chcecie karmić nie poddawajcie się, tylko szukajcie przyczyny, u położnej, u doradcy laktacyjnego.

Nirvanko,  gdybyś w szpitalu powiedziała, ze nie chcesz karmić, bo tak, to nikt by Cię nie namawiał. Natomiast argument dla położnej, że dziecko się nie najadalo, nie jest argumentem.

ja nie napisałam, ze niechciałam karmić, bo chciałam. Tylko, że nie wyszło i już, obecnie od 2 dni nie uciągnełam nic. Wizyta u endokrynologa mi przynajmniej pomogła zrozumieć, ze przez problemy z tarczycą i jej totalnym rozchwianiem po ciąży mogę nie mieć pokarmu.
poza tym ja na początku naprawdę się stosowałam do zaleceń i dostawiałam na żądanie. nawet po porodzie jak w nocy się rozpłakałi zbiegły się położne- jedna starsza, druga młodziutka to zawyrokowały, ze głodny. starsza mówi może dokarmimy sztucznie, młodsza, zeby dostawiac kiedy on chce czyli na żądanie to i mi laktacja ruszy i on się będzie najdał na jakiś czas, no to dostawiałam, no jakoś się ani nie najadał, ani mi laktacja nie ruszyła. Widać u mnie to nie działa, ale moze rzeczywiście ja jestem jakaś niezgodna z naturą. Bo nawet na kontroli u ginekologa wyszło, że ona mi tłumaczy, ze współżycie po ciąży może być na początku nieprzyjemne, że mój organizm jest nastawiony na opiekę nad dzieckiem, a nie na zachodzenie w ciążę, że mogę być sucha- na co ja, no ale ja nie jestem tam sucha,a ginekolog dalej- no wie pani u kobiet po ciązy libido spada... a ja: a gdzie tam, mi urosło- gin: naprawdę?- ja: jak cholera. No i ginekolog skwitowała, że widać natura na mnie nie działa. No, ale ja to ja, a nie każdy, zatem niech każdy robi tak, zeby i sobie i dziecku nie zaszkodzić.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

47

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

Najśmieszniejsze było to (o czym też pisałam), że młode lekarki- bo to one dawały zalecenia, nie chciały przyjąć do wiadomości, ze stan dziecka poprawia się od tego ze jest najedzone (tzn to wiedziały), ale że jest najedzone sztucznym mlekiem, bo przecież moim i tak nadal się nie najadał, ale nie, nie, pani dobrze do piersi przystawia dziecko się od tego lepiej czuje, nie jest głodne, mhm, nie jest głodne bo po 40 minutach na cycu zżerało 80ml sztucznego (2 tygodniowe dziecko).

Chodziło mi o ten fragment i o wcześniejsze podobne.
Nie wnikam, czy na początku chciałaś czy nie.

Tylko jest sporo kobiet, którym karmienie nie wychodzi, a bardzo chciały karmić i źle się z tym czują.
Chcę tylko zwrócić uwagę, że w większości przypadków problem z karmieniem, wynika z nastawienia kobiety.

Nikt nie zmusza kobiet do karmienia piersią w szpitalu. Można nawet w planie porodu uwzględnić ten punkt. Przypisują wówczas sami tabletki na zanik laktacji.

48

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

Swoją droga na forach mamowych dużo mam i ojców narzekało na octanisept i naprawdę bardzo dużo dzieci w dzisiejszych czasach ma usuwane pępki chirurgicznie, pępki pielęgnowane octaniseptem nie odpadają często i ponad miesiąc. Nawet jak byłam zapisać małego do lekarza to jeden z ojców mówił, ze byli w szpitalu na usuwaniu pępka, bo po octanisepcie nie odpadł. Z tego co ja zauważyłam- oczywiście mogę się mylić bo jak już pisała gojka nie każdy z nas jest lekarzem, ja nie jestem- octanisept odkaża, ale nie wysusza (...)

To akurat nie jest specjalnie zaskakujące, bo - jak zresztą sama napisałaś - Octenisept ma właściwości dezynfekujące, a spirytus dezynfekuje i jednocześnie wysusza naskórek. Wystarczy odrobinę tego i tego nałożyć punktowo na twarz - różnica będzie wyczuwalna.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

49

Odp: nienawidzę karmić piersią

Nirvanka87 fajnie, że masz własne przemyślenia, spostrzeżenia, ale dość przypadkowa jest zbieżność przyczyn i skutków w twoich przykładach.
Jeżeli jakiś lek jest przebadany na iluś tam pacjentach, to oznacza mniej więcej tyle, że nie jesteśmy produktem seryjnym i nawet jeśli coś działa na 95%, to niestety możesz być w grupie tych 5% i nie jest to dowód na to, że lek jest nieskuteczny ogólnie, tylko że w twoim przypadku nie zadziałał. Dlatego, być może na jedne dzieci lepiej działa spirytus, a na inne - inny środek odkażający.
Poza tym, człowiek ma to do siebie, że jak coś działa, to nie rozpisuje się z euforią, że dział, raczej ludzie piszą o swoim problemach, szukając wskazówek. Można mieć złudzenie, że

Nirvanka87 napisał/a:

Swoją droga na forach mamowych dużo mam i ojców narzekało na octanisept

ale to nie jest żadna statystyka. Czy dużo, czy mało to można byłoby ocenić, gdyś odniosła to do ogólnej liczby np. ~10 dziewczyn nie lubi/lubiło karmić piersią, 2 lubiły. Czy wobec tego te 2, to dużo?
Druga sprawa - jeśli coś jest przebadane na iluś pacjentach, w różnych środowiskach, przy zachowaniu określonych standardów, to istnieje większe prawdopodobieństwo, że zadziała tak jak jest to opisane na ulotce, niż takie pogaduch starych bab, które pozjadały wszystkie rozumy. Banalny przykład - wyobraź sobie dziecko, które się urodzi latem, gdy jest potworny upał, gdzie taka ranka po pępowinie jest świetnym miejscem na infekcję, a dziecko, które się urodziło w bardziej stabilnych warunkach - na pewno takie same środki, taka sama pielęgnacja, dadzą takie same skutki w obu przypadkach?

Jest sporo młodych matek, które nie mogą, nie chcą karmić piersią, mają do tego prawo, ale czy to przekreśla badania, że np. w mleku matki są substancję wzmacniające odporność dziecka?

A już argument, że stary lekarz jest lepszy od młodego jest bardzo subiektywny. Na pewno ma większe  doświadczenie, ale też często wiedzę z przed 20-40 lat i brak chęci do uczenia się nowych rzeczy. Zdecydowanie wolę młodych lekarzy, bo są mniej zarozumiali na punkcie swojej nieomylności, częściej szukają jaka jest przyczyna choroby, rzadziej są finansowani przez firmy farmaceutyczne, no i zdecydowanie częściej traktują człowieka jako człowieka chorego, a nie kolejny "towar", który trzeba obrobić i generalnie zło konieczne, co to zawraca gitarę. To jest moja opinia i każdy ma prawo się z nią nie zgodzić.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

50

Odp: nienawidzę karmić piersią

Ludzie kochani toż ja przecież napisałam, że i kiedyś byli beznadziejni lekarze i cudowni, jak i teraz. Po prostu szczegółowo opisuję co przytrafiło się nam i cąły czas podkreślam, ze u nas było tak, co nie znaczy, ze na każdego zadziała to samo. Ale sorry nie będę się powtarzać 500 razy bo to nie ma sensu. Co miałam napisac to napisałam, podkreślę jeszcze raz, ze najważniejsze to wybierać mądrze z rad, którymi są zarzucani młodzi rodzice, bowiem najważniejsze jest zdrowie i szczęście dziecka, a takze jego rodziców.

co do planu porodu ja zaznaczyłam, że chcę karmić piersią i oczekuję porad w tej kwestii i porady otrzymałam, po prostu u mnie nie zadziałały, jak można przypuszczać po wizycie u endokrynologa, z powodu tarczycy.

Mi chyba laktacja już stanęła, w naszym przypadku to nawet nie tak źle, bo powinniśmy jak najszybciej starać się o kolejne dzieci w związku z moimi innymi problemami. Synka karmiłam swoim mlekiem ponad miesiąc, mąż też był karmiony tylko przez miesiąc mlekiem matki naprzemian ze sztucznym, jakoś wyżył, więc mam nadzieję, że i synowi nic się nie stanie.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

51

Odp: nienawidzę karmić piersią

Spodziewałam się złapnia mnie za słówko "lincz" , bo przecież na tym forum to naturalne, że jak się nie umie przyjąć krytyki czy nie ma nic do powiedzenia - to łapie się za słówka. :D

Nirvanka, nic nie będzie dziecku możesz być spokojna. Niech Ci rośnie szczęśliwe i zdrowe z uśmiechniętą mamą. Mój syn ma prawie 2 lata , wciąż pije mm bo je bardzo lubi i jest zdrowym, dużym, wesołym chłopcem. MM to tylko zwykły pokarm, stworzony dla maluchów. Powodzenia! :) A mąż niech zwróci uwagę Twojej mamie.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

52 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2018-08-10 18:15:49)

Odp: nienawidzę karmić piersią
chomik9911 napisał/a:

Spodziewałam się złapnia mnie za słówko "lincz" , bo przecież na tym forum to naturalne, że jak się nie umie przyjąć krytyki czy nie ma nic do powiedzenia - to łapie się za słówka. :D
.

To mam taką propozycję: używaj słów adekwatnych do sytuacji i takich,których znaczenie na pewno rozumiesz.I nie będzie problemu.
Krytyki to Ty nie potrafisz przyjmować i już nie pierwszy raz to zauważam :) I nie tylko ja :)

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

53

Odp: nienawidzę karmić piersią

Nie lubiłam karmić piersią, bo dziecko kaleczyło mi brodawki, nawet z kapturkiem ochronnym nie było to ani trochę przyjemne. Szybko przechodziłam na mieszanki i nie czuję się z tego powodu złą matką. Ty też nią nie jesteś. Ale już Twoja mama z takimi tekstami do Ciebie, jest.

W życiu nie chodzi o to, aby przeczekać burzę. Chodzi o to, aby nauczyć się tańczyć w deszczu.   /Mahatma Gandhi/

54

Odp: nienawidzę karmić piersią
gojka102 napisał/a:

I nie tylko ja :)

Bardzo niesmaczne.

55 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2018-08-13 17:05:39)

Odp: nienawidzę karmić piersią

Przypomniała mi się pewna kwestia. Czytałam kiedyś coś w tym stylu: dziecko może się najeść z piersi, ale problem polega na tym, że nie widzimy ile dziecko wypija z piersi. Ssąc... dziecko degustuje i nasyca się bliskością matki, dlatego trwa to czasem nawet prawie godzinę. W tym czasie mogło jednak wypić zaledwie 30 ml, a z butelki w ciągu kilku minut wypije 80 ml. Dlatego po piersi tak szybko znów jest głodne.
Mozna sprawdzić ile czasu matka musi odciągać mleko intensywnie, aby uzbierać 80 ml. Niech drugi raz odciąga powoli z przerwami... tak jak dziecko lubi ssać.
Tak więc jest możliwe, że dziecko się nie najada, ale nie z powodu tego, ze "chude" mleko lub słaba laktacja, ale dlatego, że nie wiemy ile go wypija.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

56

Odp: nienawidzę karmić piersią
tajemnicza75 napisał/a:

Przypomniała mi się pewna kwestia. Czytałam kiedyś coś w tym stylu: dziecko może się najeść z piersi, ale problem polega na tym, że nie widzimy ile dziecko wypija z piersi. Ssąc... dziecko degustuje i nasyca się bliskością matki, dlatego trwa to czasem nawet prawie godzinę. W tym czasie mogło jednak wypić zaledwie 30 ml, a z butelki w ciągu kilku minut wypije 80 ml. Dlatego po piersi tak szybko znów jest głodne.
Mozna sprawdzić ile czasu matka musi odciągać mleko intensywnie, aby uzbierać 80 ml. Niech drugi raz odciąga powoli z przerwami... tak jak dziecko lubi ssać.
Tak więc jest możliwe, że dziecko się nie najada, ale nie z powodu tego, ze "chude" mleko lub słaba laktacja, ale dlatego, że nie wiemy ile go wypija.

mi panie od laktacji tłumaczyły, że dziecko ssące  intensywnie- poznajemy to po równomiernym ruchu żuchwy dziecka, robi małe przerwy i połyka- powinno z piersi się najadać  w max 20 minut,skoro mój się nie najadał robiliśmy że 20 minut z jednej i potem od razu 20 minut z drugiej. Jeżeli dziecko zasypia na piersi przed tymi 20 minutami pobudzamy jego przełyk delikatnie go masując pod brodą (porada neurologopedy). Inne panie od laktacji mówiły, ze budzimy gładząc dziecko po policzku (zanegowane przez lekarkę, która stwierdziła, ze to rezmamłuje dziecko i kazała je szturchać w tył głowy- jakas makabra, moim skromnym zdaniem).

Zatem jak widzicie ja próbowałam wszystkiego tysiąca porad WYKWALIFIKOWANEGO zespołu medycznego (podkreślam to, bo ktoś mi zarzucił, ze robię po swojemu czy wg rad mam, olewając stronę medyczną), a i tak u mnie nie zadziałało. po tych 40 minutach na cycu i tak zjadał ok 60-80 ml sztucznego.
Jeśli chcemy karmic piersią i mieć jakiekolwiek życie nie mozemy pozwalać na zasypianie dziecka przed 20 minutami, kiedy to powinno dziecko się najeść. Po 20 minutach intensywnego jedzenia jak zasypia odkładamy do łóżeczka i czekamy na następny armagedon- jak ja to mówię, czyli wycie dziecka ;), a w przypadku karmienia piersią może to być za 5 minut (jak u mnie było, bo nie miałam pokarmu), a moze być i za 3 godziny, jak matka ma dużo mleka, a dziecko dobrze je. Tak mi tłumaczyły Panie od laktacji i Pani doktor neurologopeda.

Mój dzisiaj przespał w nocy najpierw 5 godzin, a po karmieniu nocnym 4 godziny. Pożera już 135 ml mleka z butli, przeszliśmy na hipp, bo nan zmienił recepturę i mały nie robił kupki ponad 3 dni.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

57

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

cherry, a jak mały je z butelki, czy Twoje , czy sztuczne to ile potem przesypia? takie małe dziecko powinno spać ok 3 godzin po każdym karmieniu, karmieniu do oporu, ale nie przejadaniu. jedne dzieci śpią 2 godzinny, a inne nawet 4. Mój przesypiał jak był w wieku Twojego własnie 3 godziny (był w szpitalu na sztucznym), teraz też się rozwywa co 3 godziny bo już głodny, po prostu już nie przesypia pomiędzy posiłkami, chce sie już trochę bawić, więc wychodzi tak pół na pół 1,5 godziny zabawy, potem spanie- ma skończone 6 tygodni.

mały przesypia ok. 3,5-4 h, chociaż zdarzyło się kilka razy, że przespał nawet i 5 h :) tylko ostatnio czy je moje mleko odciągnięte czy mm mam problem żeby go uśpić. Nie wiem czy wynika to z problemów jelitowych czy z czego. Zjada tyle ile powinien, w trakcie jedzenia jest niespokojny, pręży się i zgina nóżki, zamiast zasypiać. Zje całą butlę i potem godzinę lub więcej kwęka, płacze... Tak to wygląda jakby chciał zrobić kupkę, a nie mógł :( Wczoraj np. udało mi się go uśpić o 21:30, poszłam pod prysznic, wróciłam a on już nie spał tylko płakał... I tak prawie do 23 się męczyłam żeby go uśpić. Macie jakieś sposoby na szybkie uśpienie noworodka? :P

The fu­ture star­ts to­day, not to­mor­row.

58

Odp: nienawidzę karmić piersią

pewnie kolki :P
trzeba przeżyć :) przejdzie samo z czasem.

mamaginekolog napisał/a:

Dotyczy średnio ok. 20% niemowląt, pojawia się około 2. tygodnia życia, jej szczyt występowania przypada na 6. tydzień życia i trwa do końca 3.-5. miesiąca (u wcześniaków wieku skorygowanego). Napady najczęściej występują wieczorem i nie są prowokowane przez żaden czynnik.

(...)

Zmiana sposobu karmienia razem z metodami kojącymi opisanymi poniżej są polecane jako interwencje pierwszego rzutu. Problemy takie jak niewystarczające spożycie pokarmu, przekarmianie, brak odbijania, czy połykanie zbyt dużej ilości gazów mogą mieć wpływ na płacz dziecka. U dzieci karmionych piersią warto zadbać o prawidłową pozycję i przystawienie do piersi – tu nieocenione są porady Certyfikowanych Doradców Laktacyjnych (CDL – listę osób zajmujących się tym można znaleźć w zakładce „Doradcy” na stronie Centrum Nauki o Laktacji). Niestety, takie konsultacje nie są refundowane. U dzieci karmionych butelką przydatne mogą się okazać tzw. butelki antykolkowe (odpowietrzające). Z założenia mają one zapobiegać połykaniu większej ilości gazów, a przez to zmniejszać nasilenie kolki. Choć nie udowodniono, aby eliminowały one problem kolki, to u niektórych dzieci zmniejszały ryzyko jej wystąpienia. Nie zapominajmy też o odbijaniu – choć nie zawsze się to udaje, to brak odbicia nie powinien być regułą. A więc trzeba zawsze spróbować!

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

59 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2018-08-15 16:17:21)

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

mi panie od laktacji tłumaczyły, że dziecko ssące  intensywnie- poznajemy to po równomiernym ruchu żuchwy dziecka, robi małe przerwy i połyka- powinno z piersi się najadać  w max 20 minut.

Wiem wiem, tak robiłam (rozbudzałam malucha na różne sposoby), ale takim sposobem mogłam dziecko trzymać przy piersi godzinę, a po odstawieniu i tak za pół godziny ryczało. Dlatego sądzę, ze jednak nie wypijało dostatecznej ilości mleka. Nawet pobudzanie nie pomagało, bo intensywnie ssało moze z 2 minuty i dalej przysypiało. To było frustrujące.
Ile czasu można w takich warunkach karmić? non stop ;) . Przecież trzeba też ogarnąć dom, jeść, pić i załatwiać potrzeby fizjologiczne. Jeśli dziecko nie umie się najeść raz a dobrze będąc przy piersi, to moim skromnym zdaniem, należy je odstawić. Je albo śpi... jedno z dwóch  :/ . Może drastycznie brzmi, ale takie mam z perspektywy czasu zdanie.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

60

Odp: nienawidzę karmić piersią
tajemnicza75 napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

mi panie od laktacji tłumaczyły, że dziecko ssące  intensywnie- poznajemy to po równomiernym ruchu żuchwy dziecka, robi małe przerwy i połyka- powinno z piersi się najadać  w max 20 minut.

Wiem wiem, tak robiłam (rozbudzałam malucha na różne sposoby), ale takim sposobem mogłam dziecko trzymać przy piersi godzinę, a po odstawieniu i tak za pół godziny ryczało. Dlatego sądzę, ze jednak nie wypijało dostatecznej ilości mleka. Nawet pobudzanie nie pomagało, bo intensywnie ssało moze z 2 minuty i dalej przysypiało. To było frustrujące.
Ile czasu można w takich warunkach karmić? non stop ;) . Przecież trzeba też ogarnąć dom, jeść, pić i załatwiać potrzeby fizjologiczne. Jeśli dziecko nie umie się najeść raz a dobrze będąc przy piersi, to moim skromnym zdaniem, należy je odstawić. Je albo śpi... jedno z dwóch  :/ . Może drastycznie brzmi, ale takie mam z perspektywy czasu zdanie.

zgadzam się z Tobą, na mnie też nie działały te sposoby superlaktacyjne. Dziwi mnie trochę, ze każdy lekarz wiedział, ze mam problemy z tarczycą i jakoś nikt nie pomyślał, że przez to mogę nie mieć pokarmu, dopiero endokrynolog mnie uświadomił, zmienił dawki leków i powoli odżywam, ale pokarm straciłąm tydzień temu.


Co do kolek i bólów brzucha. Mój był bardzo nagazowany bo niestety nan zmienił recepturę mleka, niby parę mg w tą czy w tamtą, a jednak zablokowało go na 4 dni. Z tego co poleciła mi położna i zadziałało:
- na gazy dawaliśmy esputicon- max 4 kropelki dziennie w 2 transzach, dodatkowo częste leżenie na brzuchu i podnoszenie mu nóżek i robienie delikatnych kółek, aby swoimi kolanami masował sobie boki brzuszka.
jednak kupka się odblokowała gdy zmieniliśmy tę nową recepturę nana, na hipp combiotic, kupka poszła po niecałych 24 godzinach i była ładna żółta, a nie zielona jak po nanie- nan ma najwiecej zelaza i od żelaza właśnie sa zielone kupki.

co do kolek to my mamy butelke przeciwkolkową dr browna, z tego co wiem, moja mama do mleka dodawała mąki kukurydzianej i nie miałam dzięki temu kolek, natomiast mój mąż jak  był mały miał kolki pomimo stosowania przez teściową sztucznego mleka z dodatkiem mąki kukurydzianej. mąż był od 1 miesiąca tylko na mleku sztucznym, ja byłam na mleku mamy i dopiero potem dodatkowo na sztucznym z tą mąką.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

61

Odp: nienawidzę karmić piersią
tajemnicza75 napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

mi panie od laktacji tłumaczyły, że dziecko ssące  intensywnie- poznajemy to po równomiernym ruchu żuchwy dziecka, robi małe przerwy i połyka- powinno z piersi się najadać  w max 20 minut.

Wiem wiem, tak robiłam (rozbudzałam malucha na różne sposoby), ale takim sposobem mogłam dziecko trzymać przy piersi godzinę, a po odstawieniu i tak za pół godziny ryczało. Dlatego sądzę, ze jednak nie wypijało dostatecznej ilości mleka. Nawet pobudzanie nie pomagało, bo intensywnie ssało moze z 2 minuty i dalej przysypiało. To było frustrujące.
Ile czasu można w takich warunkach karmić? non stop ;) . Przecież trzeba też ogarnąć dom, jeść, pić i załatwiać potrzeby fizjologiczne. Jeśli dziecko nie umie się najeść raz a dobrze będąc przy piersi, to moim skromnym zdaniem, należy je odstawić. Je albo śpi... jedno z dwóch  :/ . Może drastycznie brzmi, ale takie mam z perspektywy czasu zdanie.


Ile czasu? Dziecko na piersi powinno być do 6 miesiaca życia. Moim zdaniem te 6 miesięcy z całego naszego życia i życia maleństwa to nie jest sporo. Jak się pojawia nowy człowiek to pozostałe zajęcia powinny zejść na dalszy plan. Garom w zmywarce nic się nie stanie jak poleza dłużej, jak dywanu nie odkurzymy to też nic się nie stanie. Jak trafi nam się taki ssak co chce być przy piersi caly dzien to obowiązki ogarniabia domu powinien przejąć ojciec dziecka. Wiadomo że o siebie trzeba zadbać, ale nie jest to niewykonalne karmiac piersią.
Jak dla mnie karmienie piersią daje tyle dobrego i dziecku i matce, że  na te 6 miesięcy można zrezygnować z komfortu posiadania 3 godzin przerwy od karmienia butelką i dawać pierś tyle ile trzeba. A nieposprzatany dom czy nieugotowany obiad nie powinien być ważniejszy.

62

Odp: nienawidzę karmić piersią
Lady Siggy napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

mi panie od laktacji tłumaczyły, że dziecko ssące  intensywnie- poznajemy to po równomiernym ruchu żuchwy dziecka, robi małe przerwy i połyka- powinno z piersi się najadać  w max 20 minut.

Wiem wiem, tak robiłam (rozbudzałam malucha na różne sposoby), ale takim sposobem mogłam dziecko trzymać przy piersi godzinę, a po odstawieniu i tak za pół godziny ryczało. Dlatego sądzę, ze jednak nie wypijało dostatecznej ilości mleka. Nawet pobudzanie nie pomagało, bo intensywnie ssało moze z 2 minuty i dalej przysypiało. To było frustrujące.
Ile czasu można w takich warunkach karmić? non stop ;) . Przecież trzeba też ogarnąć dom, jeść, pić i załatwiać potrzeby fizjologiczne. Jeśli dziecko nie umie się najeść raz a dobrze będąc przy piersi, to moim skromnym zdaniem, należy je odstawić. Je albo śpi... jedno z dwóch  :/ . Może drastycznie brzmi, ale takie mam z perspektywy czasu zdanie.


Ile czasu? Dziecko na piersi powinno być do 6 miesiaca życia. Moim zdaniem te 6 miesięcy z całego naszego życia i życia maleństwa to nie jest sporo. Jak się pojawia nowy człowiek to pozostałe zajęcia powinny zejść na dalszy plan. Garom w zmywarce nic się nie stanie jak poleza dłużej, jak dywanu nie odkurzymy to też nic się nie stanie. Jak trafi nam się taki ssak co chce być przy piersi caly dzien to obowiązki ogarniabia domu powinien przejąć ojciec dziecka. Wiadomo że o siebie trzeba zadbać, ale nie jest to niewykonalne karmiac piersią.
Jak dla mnie karmienie piersią daje tyle dobrego i dziecku i matce, że  na te 6 miesięcy można zrezygnować z komfortu posiadania 3 godzin przerwy od karmienia butelką i dawać pierś tyle ile trzeba. A nieposprzatany dom czy nieugotowany obiad nie powinien być ważniejszy.

ja też tak kiedyś myślałąm, ze za wszelką cenę będe karmic piersią minimum 6 miesięcy max rok. No cóż wyszło jak wyszło, jakbym karmiła piersią to by dziecko zagłodziła, pokarm straciłam definitywnie  tydziń temu, czyli jak mały skończył 6 tygodni

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

63 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2018-08-16 10:04:30)

Odp: nienawidzę karmić piersią

Ja karmiłam piersią niecały miesiąc.Moje dziecko dzień po wypisie z oddziału położniczego trafiło do szpitala dziecięcego z ciężkim zapaleniem płuc.Stres,niewyspanie,pielęgniarki prawie siłą wywalały mnie do hotelu,który był na dole bo pewnie kiepsko wyglądałam.Straciłam pokarm.
Żałuję,że nie dłużej ale gdyby moje dziecko było taki ssakiem co cały dzień przy piersi wisi to pewnie po dwóch.trzech miesiącach dałabym spokój.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

64

Odp: nienawidzę karmić piersią

Są kobiety, które nie karmią piersią i ich dzieciaczkom nic nie jest.
Myślę, że jeśli miałabyś faktycznie się zmuszać do tego, to lepiej zrezygnować, naprawdę.
Nie słuchaj mamy, takie rady od wszystkich, którzy "wiedzą lepiej", może być bardzo denerwujące.

65

Odp: nienawidzę karmić piersią

Witam dziewczyny,
A ja z kolei bardzo chciałam karmić piersią. Nawet pomimo poranionych brodawek. Ból przeokropny, więc cherry_dance bardzo Cię rozumiem. Zaciskałam pięści i karmiłam. Jednak cała sprawa skończyła się zapaleniem piersi, a później drenażem ropnia i tygodniową hospitalizacją i zmiana opatrunków przez ponad miesiąc. Na tym karmienie piersią się skończyło, trwało miesiąc. Brzmi strasznie, ale i tak bardzo żałowałam, że karmiłam młodego tak krótko. Mimo to jestem w stanie zrozumieć, że dla kogoś jest to straszne przeżycie, zwłaszcza gdy wiąże się z bólem.

66

Odp: nienawidzę karmić piersią

O Boże, nie wiedziałam, że to może mieć takie konsekwencje :( Bardzo mi przykro. Może przy kolejnym dziecku się uda, co?

Posty [ 39 do 66 z 66 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » nienawidzę karmić piersią

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018