nienawidzę karmić piersią - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » nienawidzę karmić piersią

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 66 ]

Temat: nienawidzę karmić piersią

zdaję sobie sprawę, że mój post może być kontrowersyjny i wiele matek może się oburzyć, ale ja po prostu nie cierpię karmienia piersią... Urodziłam synka 1,5 tygodnia temu. Na początku starałam się go przystawiać jak najczęściej, jednak bardzo poranił mi brodawki... ból był okropny, nie dałam rady go karmić. Doszedł do tego nawał pokarmu, guzki, stwardniałe piersi i zator w jednej. Musiałam odciągać pokarm minimum 3x dziennie oraz pierwsze 2 dni po porodzie dokarmiać synka mlekiem modyfikowanym ze względu na małą ilość pokarmu. Wydawało mi się, że syn się nie najada, bo budził się co 30-40 minut, mimo spędzenia przy cycu prawie godziny... Mąż mnie rozumie i nie wymaga tego bym spędzała długie godziny z synem przy piersi, jednak moja mama kompletnie nie pojmuje jak mogę karmienia piersią nie lubić... Dołuje mnie za każdym razem jak przyjeżdża, ciągle mówi żebym małego przystawiała do piersi, bo jak possie to będzie spał, a ja wiem, że jak on porządnie nie poje całej porcji naraz, to będzie ciągle marudził. Dziś mama powiedziała, żebym poszła do psychiatry z tym, skoro nie lubię to nie jest normalne. Stwierdziła, że dla każdej matki to cudowne przeżycie i piękne chwile kiedy mogą patrzeć na swoje dziecko przy piersi... Ja tego nie czuję. Wcale nie jest to dla mnie przyjemne ani fajne. Czy któraś z Was też tak ma? Pomocy! sad

The fu­ture star­ts to­day, not to­mor­row.
Zobacz podobne tematy :
Odp: nienawidzę karmić piersią

Nie słuchaj mamy, słuchaj siebie smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850
Odp: nienawidzę karmić piersią

to nie karm. nie ty jedna nie chcesz karmić/ nie możesz.

4

Odp: nienawidzę karmić piersią

Też tego nie lubiłam. Z gorączką spowodowaną zapaleniem (2x przez nawał) musiałam zajmować się moimi bliźniakami. Pokarm ściągałam (czego też nienawidziłam) przez pół godziny, co trzy godziny. Masakra.

Żałuję tego całego stresu, presji wywieranej na sobie, na modyfikowane przeszłam po dwóch miesiącach.
Nie zmuszaj się do tego, bo jak dla mnie to szkoda zmarnować te pierwsze wspólne chwile z dzieckiem na takie nerwy smile

5

Odp: nienawidzę karmić piersią

OK, nie musisz lubić... ale czasem trzeba wyjść poza sferę komfortu, zwłaszcza jeśli masz rodzinę, będziesz czasem się stykać z takim sytuacjami - czy dobro innych, czy własne.
Masz depresję po porodową?
Nie osądzam cię, trochę szkoda, być może nie trafiłaś na fajną położną, która podpowiedziałaby ci jak poradzić sobie z tego typu problemami.
Dawno to było, ale ja dobrze wspominałam karmienie - przy zasuwaniu 24h na dobę, wreszcie była chwila by się położyć i odpocząć z małym ssakiem tongue

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

6

Odp: nienawidzę karmić piersią

Cherry nie jesteś w tym sama, szkoda tylko że kobiety boją się o tym mówić głośno. Nie lubiłam karmić piersią, to była dla mnie męka, nic pięknego w tym nie widziałam, mimo nacisków z niektórych stron - przestałam całkowicie po miesiącu i zaczęło być cudownie. Odżyłam. Rób tak jak Ty uważasz za słuszne, a mama zrobiła Ci straszną krzywdę tym co powiedziała. Nie jesteś złą matką/kobietą bo nie chcesz karmić. Ludzie lubią osądzać - ta co karmi 4 lata to wariatka, ta co wcale - wyrodna matka. Olej to.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

7

Odp: nienawidzę karmić piersią

Ja tak mam i sie tego nie wstydzę. Jeżeli nie jesteś w stanie wykarmić dziecka bo masz mało pokarmu zastoje itp to nie ma sensu się męczyć. bo i Ty będziesz zdenerwowana i dziecko będzie się denerwować. Teraz są te całe nowomody, ze matka musi karmić- no kurde nie musi, my mało niezagłodzilismy dziecka bo przez 6 dni karmiłam tylko piersią oczywiście na żądanie. Nie mam pokarmu i nic z tym nie zrobię, własnie odciągnęłam całe 10 ml. Tak czy siak powiedz mamie, ze nie możesz karmić bo masz poranione sutki, przez co dziecko połyka też Twoją krew i może od tego chorować- to jest prawda!!!. mleko mamy jest ważne dla dziecka dlatego ja odciągam laktatorem o wiele bardziej wolę laktator niż dziecko, nie karmię swojego piersią od 3-4 tygodni. To jest mega wygoda, dziecko zjada sztuczne i moje na deser inaczej bym go zagłodziła, on zjada 120-150 ml, a ja odciągam max 40. Wytłumacz mamie, że dziecko ma być najedzone, bo wtedy będzie zdrowe, a nikomu poza rtodzicami nic do tego jak będzie karmione.

U mnie problem z pokarmem jest prawdopodobnie wynikiem problemów z tarczycą.
Tak czy siak pamiętaj nie bądź Matką Polką Umęczoną, bo ani Tobie to dobrze nie zrobi, ani tym bardziej dziecku.

Averyl, to nie jest tak, ze każda kobieta może karmić piersią, jeżeli pokarm nie idzie, albo są mega zastoje, jeżeli dziecko się nie najada z piersi, a z butelki tak, to nie ma co kombinować. Najważniejsze jest dobro dziecka, a w przypadku Autorki, dziecko nie najada się z piersi, zatem konieczne jest dokarmianie sztucznym, a nie wielkie pobudzanie laktacji bo tylko dobre matki to takie które karmia piersią. Dobra, kochająca matka dba o dziecko i o jego ogólnie pojęte dobro.

Te nowomody tylko szkodzą dzieciom. Już pisałam to w jednym wątku, karmienie piersią to jedno, ale dodatkowo dochodzi pielęgnacja pępka- że spirytusem to nie, my się ponad miesiąc bujaliśmy bo używaliśmy octaniseptu, po przejściu na spirytus kikutek odpadł. Przepajanie wodą nie- w upały? no sorry, tylko wariat nie da dziecku wody. Ubieranie o jedną warstwę więcej niż dorosły i koniecznie czapka na głowie bo uszy przewieje? no chyba niekoniecznie. My stosujemy starą szkołę i dziecko jest zdrowe, radosne i co najważniejsze dla takiego malucha najedzone.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

8

Odp: nienawidzę karmić piersią
Averyl napisał/a:

Masz depresję po porodową?

nie mam depresji. Przez kilka dni miałam baby blues, ale już mi powoli przechodzi smile na prawdę cieszę się z tego że jestem mamą, to jest nasze wyczekane maleństwo. Oprócz tego karmienia wszystko jest ok. Jak mały poje z butli moje odciągnięte mleko (całą porcję jaką ma zjadać), to śpi po tym 3-4 h. A jak ciągnie cyca, to końca nie ma. Dziś wieczorem zmusiłam się żeby go przystawić. Leżałam z nim na łóżku, ssał ponad godzinę praktycznie bez przerwy. Było słychać jak połyka, więc na pewno pokarm płynął. Kiedy po tym czasie chciałam go położyć spać, zagryzł sutka i nie chciał puścić... Mąż wziął go żeby go uśpić, a ja w tym czasie poszłam wziąć prysznic i coś zjeść. Kiedy wróciłam, mały darł się wniebogłosy... I nie szło go uspokoić niczym innym jak tylko jedzeniem.

chomik9911 dzięki za te słowa... Podniosły mnie na duchu. Dziś znów płakałam i byłam załamana tym, co powiedziała moja mama. Dopóki mąż nie wrócił do domu dołowałam się że jestem złą, wyrodną matką... Tysiąc razy wolę odciągać sobie pokarm i dawać małemu z butelki niż karmić go piersią.

Nirvanka87 Niestety do mojej mamy nie trafiają argumenty że mam poranione brodawki, że mnie boli ani nawet to, że moje dziecko nie najada się przy piersi i karmiąc go tylko tak, musiałabym nie robić nic innego, tylko siedzieć z nim cały dzień bez przerwy przystawionym do cyca. Teraz zastoje już mi przeszły, także spokojnie mogę pokarm odciągać. Niestety w jednej mam więcej pokarmu i mogę jednorazowo odciągnąć z niej ok. 90 ml, z drugiej tylko 10-20 jak dobrze pójdzie... W efekcie jedna jest sporo większa od drugiej...

Jakoś byłam pozytywnie nastawiona od początku do macierzyństwa i karmienia piersią, nie myślałam że tak to będzie wyglądać... Jednak rzeczywistość jest inna, nie cierpię karmić i tyle. Moja mama nie jest w stanie tego ani zrozumieć, ani zaakceptować. Ciągle powtarza, że to nawiązywanie więzi z dzieckiem, wzmacnianie jego odporności i żebym się poświęciła... Ona karmiła mnie ponad rok i uważa że ja powinnam robić tak samo. Nie czuję tego, dla mnie karmienie piersią to po prostu męczarnia. sad

The fu­ture star­ts to­day, not to­mor­row.

9

Odp: nienawidzę karmić piersią
cherry_dance napisał/a:
Averyl napisał/a:

Masz depresję po porodową?

nie mam depresji. Przez kilka dni miałam baby blues, ale już mi powoli przechodzi smile na prawdę cieszę się z tego że jestem mamą, to jest nasze wyczekane maleństwo. Oprócz tego karmienia wszystko jest ok. Jak mały poje z butli moje odciągnięte mleko (całą porcję jaką ma zjadać), to śpi po tym 3-4 h. A jak ciągnie cyca, to końca nie ma. Dziś wieczorem zmusiłam się żeby go przystawić. Leżałam z nim na łóżku, ssał ponad godzinę praktycznie bez przerwy. Było słychać jak połyka, więc na pewno pokarm płynął. Kiedy po tym czasie chciałam go położyć spać, zagryzł sutka i nie chciał puścić... Mąż wziął go żeby go uśpić, a ja w tym czasie poszłam wziąć prysznic i coś zjeść. Kiedy wróciłam, mały darł się wniebogłosy... I nie szło go uspokoić niczym innym jak tylko jedzeniem.

chomik9911 dzięki za te słowa... Podniosły mnie na duchu. Dziś znów płakałam i byłam załamana tym, co powiedziała moja mama. Dopóki mąż nie wrócił do domu dołowałam się że jestem złą, wyrodną matką... Tysiąc razy wolę odciągać sobie pokarm i dawać małemu z butelki niż karmić go piersią.

Nirvanka87 Niestety do mojej mamy nie trafiają argumenty że mam poranione brodawki, że mnie boli ani nawet to, że moje dziecko nie najada się przy piersi i karmiąc go tylko tak, musiałabym nie robić nic innego, tylko siedzieć z nim cały dzień bez przerwy przystawionym do cyca. Teraz zastoje już mi przeszły, także spokojnie mogę pokarm odciągać. Niestety w jednej mam więcej pokarmu i mogę jednorazowo odciągnąć z niej ok. 90 ml, z drugiej tylko 10-20 jak dobrze pójdzie... W efekcie jedna jest sporo większa od drugiej...

Jakoś byłam pozytywnie nastawiona od początku do macierzyństwa i karmienia piersią, nie myślałam że tak to będzie wyglądać... Jednak rzeczywistość jest inna, nie cierpię karmić i tyle. Moja mama nie jest w stanie tego ani zrozumieć, ani zaakceptować. Ciągle powtarza, że to nawiązywanie więzi z dzieckiem, wzmacnianie jego odporności i żebym się poświęciła... Ona karmiła mnie ponad rok i uważa że ja powinnam robić tak samo. Nie czuję tego, dla mnie karmienie piersią to po prostu męczarnia. sad

Może mąż powinien z Twoją matką porozmawiać "po męsku" ? Ty z oczywistych powodów masz pewien problem z asertywnością wobec matki, ale on mógłby z nią stanowczo porozmawiać, aby przestała Cię dołować i w ogóle poruszać temat karmienia piersią. Ona żyje w swoim wyidealizowanym matrixie. Masz całkowite prawo nie lubić karmienia, bo one faktycznie nie zawsze jest dla kobiety przyjemne.

10 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2018-08-09 07:59:47)

Odp: nienawidzę karmić piersią

nie potępiam, nie popieram, chcę tylko zwrócić uwagę na "nienajadanie" się dziecka.


https://www.google.pl/search?q=zo%C5%82adek+niemowlaka&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj498fIr9_cAhXOyaYKHTV9BzMQ_AUICigB&biw=1920&bih=915#imgrc=B-mRiySXtvUFAM:

(Chyba nie umiem wstawiać obrazków big_smile w każdym razie w pierwszej dobie zołądek ma pojemność 5-7 ml, w trzeciej 22-27 ml, dopiero po miesiącu 80-150 ml)

To jest żołądek niemowlaka. Więc w pierwszych dobach dziecka, to że chce być na cycu cały czas nie świadczy o tym, że się nie najada. Po prostu więcej mu się w brzuszku nie mieście. I dokarmianie w pierwszych dniach życia mlekiem modyfikowanym powoduje później problemy, zastoje, nawały.

Proponuje wpisać w google grafiki "żołądek niemowlaka", bardzo obrazowe porównania.

Inną sprawą są poranione brodawki.
Był gdzieś temat szkoły rodzenia, większość Pań uważa, że nie jest potrzebna, bo każda matka wie co robić. No i właśnie później jest nieprawidłowe przystawianie do piersi, nieprawidłowe "odsysanie" ssaczka od piersi, co własnie powoduje urazy brodawek.

Moja ciocia wyśmiewała mnie, że chodzę na szkołę rodzenia, ona jedno już urodziła i wychowała i drugie ogarnie. Po 4 miesiącach przestała karmić piersią, twierdząc właśnie, że mała się nie najada. Niepotrzebnie przepajała ją wodą. Nawet w te największe upały wystarczy do 6 miesiąca dziecku mleko matki, organizm jest tak mądry, że w upałach mleko się dopasowuje do potrzeb maleństwa. Wówczas małe znowu chce często do cycka, ale to znowu nie jest objaw nienajadania się, tylko pragnienia. Pociągnie dwa razy i z uśmiechem zostawia cyca, bo się już napił. Przez wszelkie dokarmianie, dopajanie pokarm kobiety zanika.

Trzecia sprawa - wygoda.
Naprawdę karmienie piersią jest o wiele wygodniejsze niż mlekiem modyfikowanym. Zawsze w dobrej temperaturze, zawsze pod ręką, zawsze rozmieszane.

O wpływie na rozwój dziecka już nie będę się pisać, bo łatwo znaleźć w sieci.

11

Odp: nienawidzę karmić piersią
Lady Siggy napisał/a:

nie potępiam, nie popieram, chcę tylko zwrócić uwagę na "nienajadanie" się dziecka.


https://www.google.pl/search?q=zo%C5%82adek+niemowlaka&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj498fIr9_cAhXOyaYKHTV9BzMQ_AUICigB&biw=1920&bih=915#imgrc=B-mRiySXtvUFAM:

(Chyba nie umiem wstawiać obrazków big_smile w każdym razie w pierwszej dobie zołądek ma pojemność 5-7 ml, w trzeciej 22-27 ml, dopiero po miesiącu 80-150 ml)

To jest żołądek niemowlaka. Więc w pierwszych dobach dziecka, to że chce być na cycu cały czas nie świadczy o tym, że się nie najada. Po prostu więcej mu się w brzuszku nie mieście. I dokarmianie w pierwszych dniach życia mlekiem modyfikowanym powoduje później problemy, zastoje, nawały.

Proponuje wpisać w google grafiki "żołądek niemowlaka", bardzo obrazowe porównania.

Inną sprawą są poranione brodawki.
Był gdzieś temat szkoły rodzenia, większość Pań uważa, że nie jest potrzebna, bo każda matka wie co robić. No i właśnie później jest nieprawidłowe przystawianie do piersi, nieprawidłowe "odsysanie" ssaczka od piersi, co własnie powoduje urazy brodawek.

Moja ciocia wyśmiewała mnie, że chodzę na szkołę rodzenia, ona jedno już urodziła i wychowała i drugie ogarnie. Po 4 miesiącach przestała karmić piersią, twierdząc właśnie, że mała się nie najada. Niepotrzebnie przepajała ją wodą. Nawet w te największe upały wystarczy do 6 miesiąca dziecku mleko matki, organizm jest tak mądry, że w upałach mleko się dopasowuje do potrzeb maleństwa. Wówczas małe znowu chce często do cycka, ale to znowu nie jest objaw nienajadania się, tylko pragnienia. Pociągnie dwa razy i z uśmiechem zostawia cyca, bo się już napił. Przez wszelkie dokarmianie, dopajanie pokarm kobiety zanika.

Trzecia sprawa - wygoda.
Naprawdę karmienie piersią jest o wiele wygodniejsze niż mlekiem modyfikowanym. Zawsze w dobrej temperaturze, zawsze pod ręką, zawsze rozmieszane.

O wpływie na rozwój dziecka już nie będę się pisać, bo łatwo znaleźć w sieci.

wszystko zależy od punktu siedzenia. Dla mnie wygodą jest butelka, mój syn nie najadał się z piersi nawet w pierwszych 5 dniach życia. mało go nie zagłodziłam, był odwodniony.
Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji. Nowomody zabijają dzieci, ludzie czyszczą pępek octaniseptem, pepek nie odpada i dzieci mają je usuwane chirurgicznie. Przepajanie woda nie? moja mama mnie karmiła piersią i w upały przepajała woda, pokarmu nie straciła, ja jadłam chętnie i piłam chętnie. Ja przepajam bo  są upały, dziecko też chce pić, potrzebuje tego. Wiem teraz są teorie, że najpierw mleko matki jest wodniste, potem nasycone jak pokarm stały. Tak, a mimo to jedne dzieci się najadają a inne nie. Najważniejsze jest zdrowie dziecka, mleko mamy jest ważne, ale nie ma znaczenia czy jest podawane z butli, czy z piersi, a po karmieniu i tak można przytulać dziecko i też jest bliskość.
Moje dziecko do cycka już się nie ciągnie, cieszy się jak szalony widząc butelkę, bo wie, o będzie jedzenie.


Ludzie nie dajcie się zwariować, ja podziwiam i szanuję matki karmiace, kobiety, które urodziły sn, ale ni cholery bym się z nimi nie zamieniła.
Chociaż powiem szczerze, że gdybym miała pokarm to mimo cholernego bólu pewnie bym się chciała przemóc i karmić piersią, ale jak nie ma się pokarmu w piersi to boli o wiele bardziej zasysanie przez dziecko, niż karmienie jak się ma pokarm. jak były chwile że czułam, ze mam tam coś to było ok ssanie, ale jak miałam flaka a nie pierś to bolało nieziemsko, szczególnie moment zassania.

Droga Autorko albo niech mąż pogada z Twoją mamą- tak jak pisał Wilczysko, albo sama jej powiedz, tak jak ja mówię i teściowej i mamie i wszystkim którzy dają rady: "dziękuję, każda rada jest cenna, ale to nasze dziecko i my decydujemy jak je wychowujemy" z niekórych rad skorzystałam, ba włąsnie sypiąc łowę popiołem, bo najpierw pępek pielęgnowaliśmy wg nowomody, a potem z pokora podryptałam po spirytus za radą mamy i teściowej. Nie przepajałam wodą, bo młode wielce wykwalifikowane lekarki tak mówiły, kupy twarde- podryptałam po wodę, zagotowałam i przepajam, dziecko przeszczęśliwe. Są też takie rady z których nie korzystam- przestawianie łóżka, pobudzanie pupy termometrem do mierzenia temperatury- nawet nie mamy takiego starego typu- jak nie mógł zrobić kupki.

o teraz widzę reportaż, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko raka, no ludzie co nam zaraz wmówią, że jak nie bedziemy karmić piersią to wybuchnie 3 wojna światowa i w ziemie rąbnie kometa, tudzież inny meteoryt.

Wariactwo!!! Matki róbcie tak, zeby było dobrze Waszym dzieciom i Wam, zebyście miały dobre relacje z partnerami i dziećmi, a reszta jest mało istotna.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

12

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji.

bzdura, ludzie żyli ze sobą razem, bliżej i dzieli się doświadczeniami, obecnie coraz częściej ludzie żyją rozrzucenie po całym świecie i sąsiad, sąsiada nie zna, więc na ogół nie rozmawia o takich doświadczenia, właśnie dlatego powstają szkoły rodzenia, specjalistki od laktacji itp. Ja sama pamiętam radę mojej siostry. Trochę sobie wyobrażałam poród jako taki strasznie bolesny, a ona stwierdziła "przecież to naturalne" no i trafiło do mnie, już potem nie nakręcałam się strachem przed porodem.

Zdarzyło ci się kiedyś chodzić po małym wiejskim cmentarzyku? Widziałaś, ile tam jest aniołków... bo jednak nie zawsze matki, babki, prababki radziły sobie same. Słyszałaś o roli higienistek, jak musiały tłumaczyć trywialne rzeczy prostym ludziom... bo jednak często tych  mądrości nie było w przekazach z dziada-pradziada.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

13

Odp: nienawidzę karmić piersią
cherry_dance napisał/a:

(...) jednak moja mama kompletnie nie pojmuje jak mogę karmienia piersią nie lubić... Dołuje mnie za każdym razem jak przyjeżdża, ciągle mówi żebym małego przystawiała do piersi, bo jak possie to będzie spał, a ja wiem, że jak on porządnie nie poje całej porcji naraz, to będzie ciągle marudził. Dziś mama powiedziała, żebym poszła do psychiatry z tym, skoro nie lubię to nie jest normalne. Stwierdziła, że dla każdej matki to cudowne przeżycie i piękne chwile kiedy mogą patrzeć na swoje dziecko przy piersi... Ja tego nie czuję. Wcale nie jest to dla mnie przyjemne ani fajne.

Cherry_dance, przede wszystkim nie daj sobie wmówić, że coś z Tobą nie tak. Niestety dziecko wyczuwa nastroje mamy, a skoro samo karmienie tak Cię męczy, oprócz tego otoczenie wbija w poczucie winy, to przypuszczalnie maluszek przejmuje Twoje emocje i nie tylko się nie najada, ale też jest niespokojny. Z drugiej strony każda matka musi nauczyć się karmienia, a to może chwilę potrwać. Rzeczywiście pomoc dobrej położnej mogłaby okazać się zbawienna, może warto takiej poszukać i porozmawiać, ale... za nic nie pozwól sobie na opinię złej matki, jeśli to niczego nie zmieni.

Ja sama karmiłam dwa miesiące, bo z różnych przyczyn nie dałam rady dłużej i powiem szczerze, że kiedy skończyłam, to odczułam ulgę. Kochałam moje dziecko bardzo, w poczuciu odpowiedzialności chciałam dla niego jak najlepiej, ale momentu karmienia nigdy nie odbierałam jako jakiegoś mistycznego przeżycia. Na mnie jednak nikt nie wywierał żadnej presji, nikt mi nie mówił co powinnam, czego nie, to ja razem z mężem, oczywiście po konsultacji z pediatrą, a nawet jego sugestii, bez poczucia winy zdecydowałam, że przejście na mleko modyfikowane będzie lepsze.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

14

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji.

tak radziły sobie, tak samo jak i bez pieluch jednorazowych i modyfikowanego mleka.
Nie świadczy to o tym, że nie popełniały błędów, które później przekazują kolejnym pokoleniom.
Przelewanie jajka nad dzieckiem jak płacze, zakładanie noworodkowi czapki, bez wzgledu na pogode, poparzone brzuszki od spirytusu i wiele innych bardziej przesądów, niż rad, które służą zdrowiu maluszka.

Wracając do karmienia piersią, w przeciwieństwie do wybuchu III wojny światowej, mniejsze szanse na raka są faktem medycznym, miałam na szkole rodzenia big_smile

I nie chodzi w karmieniu butelką o mniejszą bliskość z dzieckiem, ale skład mleka modyfikowanego, nigdy nie będzie tak wartościowe, jak matki.

15

Odp: nienawidzę karmić piersią

Ja też nie znosiłam karmić piersią! To była dla mnie męka. Wspomnienia z tego czasu mam smutne, taki trudny, smutny czas.

Pierwszego syna karmiłam 3mce. Tyle wytrzymałam, bo nie miałam odwagi przestać karmić. Syn był ciągle głodny, ciągle płakał. Jak go przystawiał, to praktycznie od razu zasypiał. To ja go budziłam, chwilę possał i znów usypiał. Więc go odkładałam. Za 5 minut budził się głodny i tak w koło Macieju...

Miałam fatalny nastrój i wszystkiego dosyć.

Drugiego syna karmiłam 3tygodnie.

Przestałam karmić, poczułam się wolna. Wiadomo, dzieci wyspane to i ja mniej zmęczona. Dla mnie różnica kolosalna.
Zryzykowałabym nawet stwierdzenie, że karmienie piersią mogłoby spowodować u mnie depresję.

Nie jestem może z tego powodu dumna że tak się stało, ale to było dla mnie najlepsze rozwiązanie. Synów kocham, jestem z nimi najbliżej jak umiem.

Miałam wsparcie mężczyzna i teściowej, która urodziła 3troje dzieci i wszystkie bardzo krótko karmiła piersią.

Uważam, że karmienie piersią nie jest dla każdej kobiety.

16

Odp: nienawidzę karmić piersią

Cherry po prostu przestaw dziecko na butelkę, po co się męczysz Dziewczyno.. nikt pomnika za męczeństwo Ci nie wystawi wink a tak całkiem serio : odpuść, wyluzuj, ciesz się po prostu bliskością z dzieckiem. Jeżeli Twoja mama zachowuje się w taki skandaliczny sposób, to niestety czas jej pokazać granicę. Stanowczym tonem powiedz, że nie życzysz sobie tego typu komentarzy i nie musi Cię odwiedzać, bo nie masz  ztych wizyt żadnego zadowolenia ani pożytku- jeżeli Ty tego nie umiesz zrobić, poproś męża. Jeśli teraz nie postawisz matce granicy - uwierz mi będzie gorzej, będziesz strofowana o wszystko, dziecko rośnie, będzie rozszerzanie diety, nauka chodzenia itp - matka nie da Ci żyć, a Ty będziesz myślała o sobie samej straszne rzeczy. To z kolei wpłynie na nastrój dziecka, będzie niespokojne, ono czuje Twój stres. Musisz być silna i stanowcza dla niego. TY jesteś matką, TY decydujesz.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

17 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2018-08-09 12:59:39)

Odp: nienawidzę karmić piersią
Lady Siggy napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji.

tak radziły sobie, tak samo jak i bez pieluch jednorazowych i modyfikowanego mleka.
Nie świadczy to o tym, że nie popełniały błędów, które później przekazują kolejnym pokoleniom.
Przelewanie jajka nad dzieckiem jak płacze, zakładanie noworodkowi czapki, bez wzgledu na pogode, poparzone brzuszki od spirytusu i wiele innych bardziej przesądów, niż rad, które służą zdrowiu maluszka.

Wracając do karmienia piersią, w przeciwieństwie do wybuchu III wojny światowej, mniejsze szanse na raka są faktem medycznym, miałam na szkole rodzenia big_smile

I nie chodzi w karmieniu butelką o mniejszą bliskość z dzieckiem, ale skład mleka modyfikowanego, nigdy nie będzie tak wartościowe, jak matki.

ale autorka karmi swoim mlekiem, tylko, że z butelki. Poza tym ja nigdzie nie negowałam, ze mleko matki jest bardzo istotnym elementam żywienia, który wzmacnia odporność dziecka- natomiast, jak się nie moze karmić piersią i np. nie ma się mleka to się nie ma i się nie stworzy.  A poparzenie spirytusem czy czapki dla noworodka to nie przesądy. Jak się dobrze używa spirytusu nie ma mowy o poparzeniu, a przynajmniej nie ma ryzyka usuwania chirurgicznie pępka.
Owszem kiedys była większa umieralnosc małych dzieci, ale w dużej mierze z powodu braku zachowania higieny. Nie było modyfikowanego mleka i np moja mama była karmiona przez pierwsze 3 miesiące mlekiem mamy, a potem musiała przejśc na mleko krowie, bo innego wyjścia nie było, jakoś przeżyła i dobiega do 60tki. Nie mówię, że to idealne rozwiązanie, ale jakoś trzeba było sobie radzić, gdy nie można było karmić piersią.

Co do szkół rodzenia, to sorry, ja nie byłam, ale po porodzie miałam styczność z kilkunastoma paniami od laktacji i połoznymi, każda praktycznie mówiła co innego, to loteria do której  szkoły rodzenia się pójdzie i na jakie teorie się trafi.

Ja mam jedną opinię, niech każdy wychowuje swoje dziecko wg swoich zasad, wysłuchując róznych rad, ale robiąc odpowiedni przesiew. Najważniejsze, żeby dziecko się dobrze rozwijało. U jednych będą się sprawdzały jedne rady u innych inne, u mnie sprawdziła się stara dobra szkoła, a nie nowomoda, co nie znaczy, że u kogoś nie rozbucha się laktacja po konsultacji ze specjalistą- u mnie się nie rozbuchała


EDIT: jeszcze dodam tylko, ze co do tych czapek i ubierania, to trafiliśmy do bardzo starej lekarki- jedna z najlepszych w mieście, ludzie z całej polski do niej przyjeżdżają, nie wiem ile ma lat, ale pewnie ok 70 minimum, ja bym obstawiała 80pare. Ona nie jest zwolennikiem warstwy o jednej więcej niż dla dorosłego. Nie ma co się oszukiwać i kiedyś byli świetni lekarze i beznadziejni i teraz jest tak samo. po prostu jakimś dziwnym trafem to młode lekarki, młode położne są zafiksowane na punkcie laktacji i wręcz zmuszają do karmienia piersia. Śmiać mi się chciało i próbowałam tłumaczyć lekarce w szpitalu, ze dziecko jest w końcu nawodnione, nie dlatego, ze karmie piersią i on dobrze ssa, tylko, ze w końcu dojada sztucznym mlekiem, bo ja nadal swojego mam mało. no niedocierało, nie, bo tutaj panie położne pania nauczyły dostawiac dziecko- ehe, a po dostawieniu zżerał jeszcze 90 sztucznego. no, ale niech każdy wierzy w co chce, dla mnie jest najważniejsze dobro mojego dziecka.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

18 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2018-08-09 13:01:13)

Odp: nienawidzę karmić piersią

Kiedyś faktycznie był problem z higieną, wiedza na temat pielęgnacji czy zdrowia była mocno ograniczona, teraz medycyna jest na wysokim poziomie, wiedza dostępna wszystko super.. ale.. matki robią z siebie momentami wariatki. Nie mówię wszystkie, ale wiele jest tak zafiksowanych na dzieciach, dla mnie to jest w ogóle robienie wielkich cyrków z karmienia, szczepień, każdy jest super specjalistą, wymądrza się, podważa opinie lekarzy, najważniejsze to nie szczepić, karmić tylko piersią , chustować i rozszerzać eko dietę, bo przecież marchewka ze sklepu zabija big_smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

19

Odp: nienawidzę karmić piersią
chomik9911 napisał/a:

Kiedyś faktycznie był problem z higieną, wiedza na temat pielęgnacji czy zdrowia była mocno ograniczona, teraz medycyna jest na wysokim poziomie, wiedza dostępna wszystko super.. ale.. matki robią z siebie momentami wariatki. Nie mówię wszystkie, ale wiele jest tak zafiksowanych na dzieciach, dla mnie to jest w ogóle robienie wielkich cyrków z karmienia, szczepień, każdy jest super specjalistą, wymądrza się, podważa opinie lekarzy, najważniejsze to nie szczepić, karmić tylko piersią , chustować i rozszerzać eko dietę, bo przecież marchewka ze sklepu zabija big_smile


Zacznijmy od tego, że kiedyś ludzie w ogóle żyli inaczej. Większa umieralność, więcej obowiązków, związanych z brakiem udogodnień, sprawiała, że ludzi nie byli tak zżyci ze sobą, często był stosowany tzw. "zimny chów".
Każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka, więc nie należy mówić, że robią z siebie wariatki, mimo, że u niektórych rozsądek zanika z tej miłości do dziecka. Po prostu należy umieć korzystać z dostępnych źródeł z głową. Nie czytać wszystkiego i nie stosować co piszą inne mamy. Dużo zamętu sieją same koncerny, akurat na aferach szczepionkowych niektórzy zarabiają olbrzymie pieniądze.

Druga sprawa jest taka, że zrobiła się straszna moda na CC, bez żadnych medycznych wskazań. Nic dziwnego, że położne zachęcają do porodów naturalnych i do karmienia piersią.
Moda szybko mija i teraz znowu wracają porody siłami natury. Z jakiś powodów, niektóre kobiety czują się lepsze, bo urodziły w taki, czy inny sposób, albo, że karmią piersią, obnosząc się jeszcze z tym w wielu miejscach.

Byłoby prościej, gdyby kobiety zrozumiały, że każda robi to co uważa, że dla jej dziecka jest najlepsze, a ona powinna zając się swoim.
Nie byłoby tylu afer, gdzie jedne zarzucają drugim, że one nie przeżyły porodu, bo miały CC,  a po drugie, że nigdy by się nie męczyły siłami natury, że tylko cesarka.

Ja szanuję każdą decyzję, która jest podjęta świadomie, po zapoznaniu się z tematem w sposób rzetelny. Nie z forum, czy po konsultacji z jedną osobą.
Natomiast często kobiety krzywdzą swoje dzieci, swoją nieświadomością, albo słuchaniem się bezsensownych rad.

20

Odp: nienawidzę karmić piersią
chomik9911 napisał/a:

Kiedyś faktycznie był problem z higieną, wiedza na temat pielęgnacji czy zdrowia była mocno ograniczona, teraz medycyna jest na wysokim poziomie, wiedza dostępna wszystko super.. ale.. matki robią z siebie momentami wariatki. Nie mówię wszystkie, ale wiele jest tak zafiksowanych na dzieciach, dla mnie to jest w ogóle robienie wielkich cyrków z karmienia, szczepień, każdy jest super specjalistą, wymądrza się, podważa opinie lekarzy, najważniejsze to nie szczepić, karmić tylko piersią , chustować i rozszerzać eko dietę, bo przecież marchewka ze sklepu zabija big_smile

dokładnie, w sumie to nawet nie tyle matki robią z siebie wariatki, co gro społeczeństwa robi z matek,które nie kaarmią piersia, które nie okrywają warstwami kołderek dzieci, które nie zakładają czapeczek w 40 stopniowy upał itp wyrodne matki.

Niestety w kwestii dzieci każdy jest wielce mundry, i stare bezdzietne panny, i lekarz każdej specjalizacji, i każdy sąsiad i sąsiadka, i teściowa i matka matki, ba nawet i dziadkowie wielce wszystko wiedzą, jakby sami własną wątłą bądź piwną piersią wykarmili połowę Polski.

Ja nie powiem o dzieciach nie wiedziałam nic, my się nie staralismy, stało się i juz, cieszyliśmy się i cieszymy, kochamy synka, jest cudowny i wspaniały. Co nie zmienia faktu, że myśleliśmy, że no jest dziecko to i zajmiemy się nim i jakoś to bedzie, no właśnie nie było, pierwszym problemem było karmienie właśnie, bo jak później się okazało nie mam pokarmu, potem wylądowaliśmy w szpitalu bo gigantyczna żółtaczka, potem diagnozowali go na jeszcze coś innego. :ekarke pierwszego kontaktu mamy lipną, więc zmienialismy, o szczepieniach nie wiedzieliśmy nic poza tym, ze szczepimy. Brak kupek przez 3 dni urósł do wagi pokoju na świecie. Nie odpadanie pępa=ka nas przerażało bo straszyli nas operacją.

Rodzicielstwo nie jest łatwe, zatem miło by było gdyby rodzice mogli liczyć na pomoc dziadków, a przynajmniej na brak ewidentnej i niekonstruktywnej krytyki z ich strony. u mnie zarówno moja mama, jak i teściowa mówią- nie męcz piersi, jak nie masz mleka nie stworzysz, a naciąganie i odciąganie pustych piersi przyniesie więcej szkody niż pożytku.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

21

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji. Nowomody zabijają dzieci, ludzie czyszczą pępek octaniseptem, pepek nie odpada i dzieci mają je usuwane chirurgicznie. Przepajanie woda nie? moja mama mnie karmiła piersią i w upały przepajała woda, pokarmu nie straciła, ja jadłam chętnie i piłam chętnie.

Nirvanka, lubię i szanuję, chętnie Cię czytam, ale to jest argument naprawdę nie wiadomo skąd.
Kiedyś nie było znieczuleń i też wszyscy żyli i sobie radzili. Nie było lodówek, pralek, piekarników. Chcesz się cofać, to się cofaj.
Skoro są specjaliści od danej rzeczy to czemu z tego nie korzystać? Przecież oni mają funkcję DORADCZĄ. To, co powiedzą filtrujesz przez to, czego potrzebujesz i albo korzystasz, albo nie.
Pediatrzy mówią, żeby nie dopajać wodą w lecie, ale Ty wiesz lepiej, bo Twoja mama dopajała i nic się nie działo? tongue

Popatrz, ja wczoraj przechodziłam przez tory w miejscu nieoznakowanym i też nic się nie stało. Czy to oznacza, że teraz wszyscy powinni tamtędy chodzić?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22

Odp: nienawidzę karmić piersią

To już nawet teraz poić dzieci wodą nie można? Boziu a moje było pojone od pierwszych dni i to w tej epoce, rok temu, żyje , zdrowe, kocha wodę. Tak więc, filtrujmy informacje, i róbmy tak żeby dzieci nie krzywdzić, ale na Boga nie popadajmy w paranoję.

Cherry decyzja należy do Ciebie, otaczaj się ludźmi wspierającymi, nie daj wejść na głowę.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

23

Odp: nienawidzę karmić piersią
Lady Loka napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji. Nowomody zabijają dzieci, ludzie czyszczą pępek octaniseptem, pepek nie odpada i dzieci mają je usuwane chirurgicznie. Przepajanie woda nie? moja mama mnie karmiła piersią i w upały przepajała woda, pokarmu nie straciła, ja jadłam chętnie i piłam chętnie.

Nirvanka, lubię i szanuję, chętnie Cię czytam, ale to jest argument naprawdę nie wiadomo skąd.
Kiedyś nie było znieczuleń i też wszyscy żyli i sobie radzili. Nie było lodówek, pralek, piekarników. Chcesz się cofać, to się cofaj.
Skoro są specjaliści od danej rzeczy to czemu z tego nie korzystać? Przecież oni mają funkcję DORADCZĄ. To, co powiedzą filtrujesz przez to, czego potrzebujesz i albo korzystasz, albo nie.
Pediatrzy mówią, żeby nie dopajać wodą w lecie, ale Ty wiesz lepiej, bo Twoja mama dopajała i nic się nie działo? tongue

Popatrz, ja wczoraj przechodziłam przez tory w miejscu nieoznakowanym i też nic się nie stało. Czy to oznacza, że teraz wszyscy powinni tamtędy chodzić?

nie zrozumieliśmy się, ja pisze wprost, że co położna, co lekarka to inna opinia, zatem w szkole rodzenia też pozna sie jedną słuszną opinię.
Na przykładzie przepajania- młode pokolenie lekarek i położnych mówi, nie przepajac, stare położne pielęgniarki i lekarki mówią przepajać, ale nie jak kiedyś wodą z glukozą (ja byłam tak przepajana) tylko normalnie przegotowaną wodą o odpowiedniej mineralizacji. Dwie rózne opinie- obie odpowiedzialnego, wyuczonego, wykwalifikowanego personelu medycznego- którą wybrać? a no tę która pasuje dziecku, zagotowalismy, wystudziliśmy wode, podaliśmy, synek pił, zatem ta opcja lepsza.

Młode położne i elarki- tylko octaiseptem czyścić pępek, starszy personel-   spirytus lepiej wysusza, w końcu po 3 tygodniach używania octaniseptu i wizji chirurgicznego usuwania pępka przeszlismy na spirytus.

Problemem dla mnie było własnie to, ze każdy z tego wykwalifikowanego personelu, kóry ma funkcję doradczą, mówił coś innego. Oni sami nie mają wypracowanej jednej słusznej metody, bo w sumie na logikę, dzieci nie są identyczne, an jedne zadziało to, na inne tamto. Tak samo na matkę karmiącą- jednym pomoże specjalista od laktacji innym nie pomoze bo kobiety mają różne organizmy. Ja nigdzie nie pisze, olejmy szkoły rodzenia, nie chodźmy do lekarzy słuchajmy sie naszych babć itp. Ja mówię wprost nie dajmy sobie wmówić, ze jest jedna słuszna metoda postępowania z kazdym dzieckiem, bo to po prostu nie jest prawdą.

A przykład z torami jest nieadekwatny bo to łamanie prawa, a ja niczego coby łamało prawo w opiece nad dzieckiem nie zrobiłam.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

24

Odp: nienawidzę karmić piersią
chomik9911 napisał/a:

To już nawet teraz poić dzieci wodą nie można? Boziu a moje było pojone od pierwszych dni i to w tej epoce, rok temu, żyje , zdrowe, kocha wodę. Tak więc, filtrujmy informacje, i róbmy tak żeby dzieci nie krzywdzić, ale na Boga nie popadajmy w paranoję.

Cherry decyzja należy do Ciebie, otaczaj się ludźmi wspierającymi, nie daj wejść na głowę.


możesz poić dziecko czym i ile chcesz.

Jednak przepajanie wodą, powoduje, że maluch ssie mniej piersi, w której mogą się zrobić zastoje, albo zmniejszy się produkcja pokarmu. Co nie wpłynie pozytywnie na laktacje kobiety, która CHCE karmić.

25 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2018-08-09 14:09:12)

Odp: nienawidzę karmić piersią
Averyl napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji.

bzdura, ludzie żyli ze sobą razem, bliżej i dzieli się doświadczeniami, obecnie coraz częściej ludzie żyją rozrzucenie po całym świecie i sąsiad, sąsiada nie zna, więc na ogół nie rozmawia o takich doświadczenia, właśnie dlatego powstają szkoły rodzenia, specjalistki od laktacji itp. Ja sama pamiętam radę mojej siostry. Trochę sobie wyobrażałam poród jako taki strasznie bolesny, a ona stwierdziła "przecież to naturalne" no i trafiło do mnie, już potem nie nakręcałam się strachem przed porodem.

Zdarzyło ci się kiedyś chodzić po małym wiejskim cmentarzyku? Widziałaś, ile tam jest aniołków... bo jednak nie zawsze matki, babki, prababki radziły sobie same. Słyszałaś o roli higienistek, jak musiały tłumaczyć trywialne rzeczy prostym ludziom... bo jednak często tych  mądrości nie było w przekazach z dziada-pradziada.

Nie bardzo rozumiem ten sentyment do tego co było kiedyś a czego Ty,Nirvanko nie pamiętasz i znasz tylko z opowieści.
Mnie nie kręciłoby to gdyby mnie każdy znał,każdy zaczepiał jak wracam do domu,dzielił się swoim doświadczeniem.Choć to,niestety wciąż nagminne-jak córka była mała to paniusie zupełnie mi nieznane gadały że za ciepło dziecko ubrane,inne że za lekko,że zamiast suchej bułki w sklepie mam kupić batonika i słodki napój-bo to jest dla dzieci,że dziecko na ręcę trzeba wziąć bo za małe by stać w kolejce przy kasie w sklepie i takie tam.
Ja się cieszę,że jest to co jest i zgadzam sie z Averyl.Moje dziecko nie przeżyłoby pierwszego tygodnia gdyby urodziło się w czasach naszym babć.Ja zapewne umarłabym przy porodzie-bo musiałabym rodzić naturalnie.
Nirvanko-łatwo Ci to pisać bo nie miałaś zapewne problemów przy porodzie i po nim ze sobą czy z dzieckiem.Gdyby było inaczej do tej pory byś na kolanach do Częstochowy chodziła (czy gdzie tam i w co tam wierzysz) za to,że postęp w medycynie uratował Ciebie i dziecko.
Szkoły rodzenia nikomu nie szkodzą,podobnie octenisept i specjalistki od laktacji.One są po to by pomóc.Nie chcesz,nie ma obowiązku korzystać.
Ciekawe tylko czy nie skorzystasz ze szczepień ochronnych dziecka,nowoczesnego wózka,fotelika samochodowego czy na przykład pompy insulinowej lub respiratora-jeśli będą potrzebne-bo nasze babki nie korzystały?

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

26

Odp: nienawidzę karmić piersią
gojka102 napisał/a:
Averyl napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale ja b ęde tysiąc razy powtarzać, nasze matki i babki i prababki radziły sobie bez szkół rodzenia, bez octaniseptów, bez specjalistek od laktacji.

bzdura, ludzie żyli ze sobą razem, bliżej i dzieli się doświadczeniami, obecnie coraz częściej ludzie żyją rozrzucenie po całym świecie i sąsiad, sąsiada nie zna, więc na ogół nie rozmawia o takich doświadczenia, właśnie dlatego powstają szkoły rodzenia, specjalistki od laktacji itp. Ja sama pamiętam radę mojej siostry. Trochę sobie wyobrażałam poród jako taki strasznie bolesny, a ona stwierdziła "przecież to naturalne" no i trafiło do mnie, już potem nie nakręcałam się strachem przed porodem.

Zdarzyło ci się kiedyś chodzić po małym wiejskim cmentarzyku? Widziałaś, ile tam jest aniołków... bo jednak nie zawsze matki, babki, prababki radziły sobie same. Słyszałaś o roli higienistek, jak musiały tłumaczyć trywialne rzeczy prostym ludziom... bo jednak często tych  mądrości nie było w przekazach z dziada-pradziada.

Nie bardzo rozumiem ten sentyment do tego co było kiedyś a czego Ty,Nirvanko nie pamiętasz i znasz tylko z opowieści.
Mnie nie kręciłoby to gdyby mnie każdy znał,każdy zaczepiał jak wracam do domu,dzielił się swoim doświadczeniem.Choć to,niestety wciąż nagminne-jak córka była mała to paniusie zupełnie mi nieznane gadały że za ciepło dziecko ubrane,inne że za lekko,że zamiast suchej bułki w sklepie mam kupić batonika i słodki napój-bo to jest dla dzieci,że dziecko na ręcę trzeba wziąć bo za małe by stać w kolejce przy kasie w sklepie i takie tam.
Ja się cieszę,że jest to co jest i zgadzam sie z Averyl.Moje dziecko nie przeżyłoby pierwszego tygodnia gdyby urodziło się w czasach naszym babć.Ja zapewne umarłabym przy porodzie-bo musiałabym rodzić naturalnie.
Nirvanko-łatwo Ci to pisać bo nie miałaś zapewne problemów przy porodzie i po nim ze sobą czy z dzieckiem.Gdyby było inaczej do tej pory byś na kolanach do Częstochowy chodziła (czy gdzie tam i w co tam wierzysz) za to,że postęp w medycynie uratował Ciebie i dziecko.
Szkoły rodzenia nikomu nie szkodzą,podobnie octenisept i specjalistki od laktacji.One są po to by pomóc.Nie chcesz,nie ma obowiązku korzystać.
Ciekawe tylko czy nie skorzystasz ze szczepień ochronnych dziecka,nowoczesnego wózka,fotelika samochodowego czy na przykład pompy insulinowej lub respiratora-jeśli będą potrzebne-bo nasze babki nie korzystały?

czy Wy w ogóle czytacie wszystko co piszę? czy odwołujecie się o kawałka wypowiedzi? doczytaj Zarówno Ty gojko, jak i pozostali, którzy czepili sie mojej opinii o szkole rodzenia,  moje wszystkie wypowiedzi w tym wątku i wtedy porozmawiamy.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

27

Odp: nienawidzę karmić piersią
gojka102 napisał/a:

Nirvanko-łatwo Ci to pisać bo nie miałaś zapewne problemów przy porodzie i po nim ze sobą czy z dzieckiem.Gdyby było inaczej do tej pory byś na kolanach do Częstochowy chodziła (czy gdzie tam i w co tam wierzysz) za to,że postęp w medycynie uratował Ciebie i dziecko.
Szkoły rodzenia nikomu nie szkodzą,podobnie octenisept i specjalistki od laktacji.One są po to by pomóc.Nie chcesz,nie ma obowiązku korzystać.
Ciekawe tylko czy nie skorzystasz ze szczepień ochronnych dziecka,nowoczesnego wózka,fotelika samochodowego czy na przykład pompy insulinowej lub respiratora-jeśli będą potrzebne-bo nasze babki nie korzystały?

To jest piękny przykład tego, jak ludzie wypowiadają się w wątku nie czytając wszystkich wypowiedzi, a przynajmniej wypowiedzi osób z którymi chcą wejśc w dialog. Miałam problemy w ciąży, miałam problemy przy porodzie- ok nie pisałam o tym w tym wątku, dziecko miało problemy po porodzie- zółtaczka i jeszcze inna sprawa, diagnozowana w szpitalu, odwodnienie z powodu karmiania na żadanie- w sytuacji braku pokarmu.

ale ok ja mam cierpliwość i czas, bo dziecko karmione butelką przesypia  min 2 godzinki.
Kiedyś nie było szkół rodzenia, a nasze babcie i matki nas wychowały- prawda?- prawda. Szkoły rodzenia podają różne teorie czasami są to fakty, czasami nie- prawda?- prawda. W szkołach rodzenia człowiek dowiaduje się, jak postepowac z dzieckiem- prawda? prawda. Czy jest jedna słuszna teoria dotyczaca każdego dziecka? nie nie ma. W danej szkole sa dani specjaliści z danymi poglądami- prawda? prawda. Problem jest taki, że ja osobiście się spotkała z kilkunastoma paniami od laktacji, lekarkami, położnymi i pielegniarkami. i one wszystkie reprezentowały kilka różnych podejść. Ja mam podział stare- nowe, bo tak akurat się złożyło, że starszy personel medyczny reprezentował opinie inne od tego młodego, nowego personelu. W przypadku mojego dziecka sprawdziły się metody polecane przez stary personel, mimo, ze na początku stosowalismy się do nowych oficjalnie funkcjonujących zaleceń- przez co mało nie zagłodziliśmy dziecka, ale ok.

I napisałam także, żepopieram szczepionki, dopisze, ze rozwój medycyny jest ogromny i trzeba z tego korzystać, ale nie można mieć klapek na oczach zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. My z mężem stosowaliśmy różne zalecenia i po prostu mamy porównanie, co nie znaczy, ze to co działa na moje dziecko zadziała na każde i nie znaczy to także, ze jeżeli u mnie laktacja nie poszła to u nikogo nie pójdzie- o czym pisałam, ale po co się odwoływać do takich wypowiedzi, jak można rozkręcić gównoburzę, ze uważam, ze szkoły są be. nie są, ale też nie uważam, ze sa bardzo pomocne dla każdego rodzica.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

28 Ostatnio edytowany przez Averyl (2018-08-09 15:15:24)

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

Kiedyś nie było szkół rodzenia, a nasze babcie i matki nas wychowały- prawda?- prawda. Szkoły rodzenia podają różne teorie czasami są to fakty, czasami nie- prawda?- prawda.

ks. Józef Tischner "Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda"

Obawiam się, że jest to trzecia kategoria prawdy.
Poza tym, ja już się gubię w twoich wywodach, skoro matki, babki, prabaki miały rację i mądrość wrodzoną (by nie napisać wyssaną z mlekiem matki) to czemu nie napiszesz Cherry_dance "słuchaj się swoje matki, urodziła cię, wie lepiej"? prawda?

edit:
żeby mnie nikt źle nie zrozumiał - trzeba zachować zdrowy rozsądek, to nie jest tak, że wszystkie mądrości należy testować na sobie.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

29

Odp: nienawidzę karmić piersią

no a nie jest prawdą, ze nas wychowały? że żyjemy? że z głodu nie umarłyśmy? no bo ja czegoś juz nie rozumiem, to nie jest prawda? Nigdzie nie napisałam, ze nasze babki miały mądrość wrodzoną, ja w ogóle nawet nie to tych matek się bardziej odwołuję tylko do starych i nowych metod polecanych nam przez młodszy i starszy personel medyczny- nie będę się cofać i liczyć ile razy pisałam o personelu medycznym- ale na pewno więcej niż dwa razy, a o matkach i babkach pewnie ze dwa razy. Ale jasne czytajcie co chcecie czytać. i ja zawsze i wszędzie podkreślałam i podkreślac będe nie ma jednej słusznej metody, która działa na wszystkie jednostki, takze w kwestii karmienia, laktacji, pielęgnacji dziecka. nie ma i już, po to mamy własnie zdrowy rozsądek, zeby słychać co nam radzą i wybierać najlepszą opcję, a czasami wybrać to co nam rozum, intuicja podpowiada

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

30

Odp: nienawidzę karmić piersią

Zupełnie nie wiem, dlaczego tak najechałyście na Nirvankę, jak ona wyraźnie napisała - każdy powinien się kierować swoim rozumem. W jej przypadku sprawdziły się akurat stare metody - ale i nie wszędzie, bo coś mi się o oczy obiło nieubieranie dziecka w upał, tak, Nirvanka? big_smile
Przecież to nie znaczy, że ona stare metody zachwala i uważa, że są najlepsze...
Ja starszym dzieciom czyściłam pępki spirytusem, żadne nie miało jakichś legendarnych oparzeń na brzuchu - młodszemu synowi zaczęłam octaniseptem, bo tak kazali i skończyło się na obcinaniu pępka skalpelem po 3 tygodniach... Córkę dopajałam wodą, bo urodziła się pod koniec kwietnia i były straszne upały - i karmiłam ją 3 lata i 3 miesiące, skończyłam dlatego, że mi się znudziło, a ona szła do przedszkola, a nie dlatego, że wystąpił problem z pokarmem... Ze szpitala z pierwszym dzieckiem wyszłam z nakazem jakiegoś cudacznego zawijania noworodka w pieluchy, czego kompletnie nie potrafiłam ogarnąć, poprosiłam o pomoc starą położną, żeby mi to pokazała, a ona się popukała w czoło i założyła młodemu śpioszki - to taki przykład na to, jak poglądy się zmieniają, bo teraz znów od razu się śpioszki zakłada... Najstarszemu synowi mimo zaleceń lekarza, bo miał niską wagę, ani razu w upał nie założyłam długich śpiochów, długich rękawów i czapki - i żyje, i ma się dobrze, i zrobił mi wnuka... wink W szkole rodzenia nie byłam ani razu, bo kiedyś nie były tak powszechne, a potem już mi się nie chciało big_smile Jakoś ogarnęłam i to rodzenie, i to karmienie, i całe mnóstwo innych rzeczy.
Każdy chyba ma swój rozum i potrafi przesiewać informacje? To, że według Nirvanki spirytus jest lepszy do pielęgnacji pępka, nie oznacza, że będzie gonić z dzieckiem do szamana zamiast do lekarza...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

31

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

no a nie jest prawdą, ze nas wychowały? że żyjemy? że z głodu nie umarłyśmy? no bo ja czegoś juz nie rozumiem, to nie jest prawda? Nigdzie nie napisałam, ze nasze babki miały mądrość wrodzoną, ja w ogóle nawet nie to tych matek się bardziej odwołuję tylko do starych i nowych metod polecanych nam przez młodszy i starszy personel medyczny- nie będę się cofać i liczyć ile razy pisałam o personelu medycznym- ale na pewno więcej niż dwa razy, a o matkach i babkach pewnie ze dwa razy. Ale jasne czytajcie co chcecie czytać. i ja zawsze i wszędzie podkreślałam i podkreślac będe nie ma jednej słusznej metody, która działa na wszystkie jednostki, takze w kwestii karmienia, laktacji, pielęgnacji dziecka. nie ma i już, po to mamy własnie zdrowy rozsądek, zeby słychać co nam radzą i wybierać najlepszą opcję, a czasami wybrać to co nam rozum, intuicja podpowiada

To ja sobie zażartowałam o mądrości wrodzonej, chyba mam prawo napisać coś od siebie,
natomiast wcześniej wspominałam o wiejskich cmentarzykach, gdzie są liczne aniołki, więc nie wszystkie matki nas wychowały, niektóre niestety straciły dzieci.
Poza tym tak mocno podkreślasz, że nie ma jednej metody - to czemu ktoś nie może korzystać z metody - szkoła rodzenia, specjalistki od laktacji, itp?
Nie zawsze jest to kwestia intuicji. W czasie ciąży zmusiłam się to tego, by zacząć jeść mięso, bo przecież wszyscy mówili, że tak trzeba (i matki/babki/itp i specjaliści żywieniowi), a ja jednak chciałam tego co dobre dla dziecka. Dzisiaj, mam na tyle dużą wiedzę, że na pewno nie trułabym swojego dziecka mięsem w czasie ciąży.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

32

Odp: nienawidzę karmić piersią
santapietruszka napisał/a:

Każdy chyba ma swój rozum i potrafi przesiewać informacje? To, że według Nirvanki spirytus jest lepszy do pielęgnacji pępka, nie oznacza, że będzie gonić z dzieckiem do szamana zamiast do lekarza...

ba ja nawet nie napisałam, zę jest lepszy, tylko, że u nas zadziałał, a octanisept nie zadziałał i też nam groziło usuwanie chirurgiczne. u nas spirytus był lepszy, ale u kogoś mógł octanisept się sprawdzić. Co do tego ubierania to zależy na którą starą szkołę patrzeć, moja matka by ubierała jak na sybir, a teściowa raczej w drugą mańkę, my ubieramy na czuja, a jak idziemy na spacer zawsze mam coś dla dziecka i z długim i z krótkim rękawkiem i takie i śmakie body, ostatnio zrobiło się chłodniej to go u mamy mojej przebieralismy z bodów z krótkim rękawem w pajaca. ogólnie nasz sposób ubierania pochwaliła ta pani doktor o której wspominałam (ponad 80letnia) rewelacyjna pediatra. Tak czy siak dodam tylko, że te poglądy reprezentowane przez starszy personel pokrywał się z tym co mówiła moja i męża mama. I tak jak pisałam wcześniej, ja mam po prostu porównanie, bo też myśleliśmy z mężem że o jesteśmy mądrzejsi od naszych matek i pukaliśmy się w głowę, że spirytus? ze przepajanie, przevież w szpitalu nam mówili....
ehe no właśnie mówić można wiele rzeczy, dobrze, ze w porę się ogarnęliśmy.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

33 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-09 15:40:47)

Odp: nienawidzę karmić piersią
Averyl napisał/a:

Poza tym tak mocno podkreślasz, że nie ma jednej metody - to czemu ktoś nie może korzystać z metody - szkoła rodzenia, specjalistki od laktacji, itp?

Ja mam właśnie jakieś takie odwrotne wrażenie, że w tym wątku panuje raczej nacisk na to, że do szkoły rodzenia "powinno się" iść, "powinno się" karmić piersią itd. .. A Nirvanka skorzystała z usług specjalisty od laktacji, tyle że jej akurat nic nie dały - ale nie zauważyłam, żeby komuś to odradzała.
Wracając do tematu wątku w ogóle - niby mleko matki jest dla dziecka najzdrowsze, wytwarza się więź i takie tam blablabla - ale to wcale nie jest żaden obowiązek, więzi można wytworzyć w inny sposób, a nie płacząc z bólu przy karmieniu. Jak ktoś tego nie czuje, to po prostu nie musi tego robić - i już.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

34

Odp: nienawidzę karmić piersią
Averyl napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

no a nie jest prawdą, ze nas wychowały? że żyjemy? że z głodu nie umarłyśmy? no bo ja czegoś juz nie rozumiem, to nie jest prawda? Nigdzie nie napisałam, ze nasze babki miały mądrość wrodzoną, ja w ogóle nawet nie to tych matek się bardziej odwołuję tylko do starych i nowych metod polecanych nam przez młodszy i starszy personel medyczny- nie będę się cofać i liczyć ile razy pisałam o personelu medycznym- ale na pewno więcej niż dwa razy, a o matkach i babkach pewnie ze dwa razy. Ale jasne czytajcie co chcecie czytać. i ja zawsze i wszędzie podkreślałam i podkreślac będe nie ma jednej słusznej metody, która działa na wszystkie jednostki, takze w kwestii karmienia, laktacji, pielęgnacji dziecka. nie ma i już, po to mamy własnie zdrowy rozsądek, zeby słychać co nam radzą i wybierać najlepszą opcję, a czasami wybrać to co nam rozum, intuicja podpowiada

To ja sobie zażartowałam o mądrości wrodzonej, chyba mam prawo napisać coś od siebie,
natomiast wcześniej wspominałam o wiejskich cmentarzykach, gdzie są liczne aniołki, więc nie wszystkie matki nas wychowały, niektóre niestety straciły dzieci.
Poza tym tak mocno podkreślasz, że nie ma jednej metody - to czemu ktoś nie może korzystać z metody - szkoła rodzenia, specjalistki od laktacji, itp?
Nie zawsze jest to kwestia intuicji. W czasie ciąży zmusiłam się to tego, by zacząć jeść mięso, bo przecież wszyscy mówili, że tak trzeba (i matki/babki/itp i specjaliści żywieniowi), a ja jednak chciałam tego co dobre dla dziecka. Dzisiaj, mam na tyle dużą wiedzę, że na pewno nie trułabym swojego dziecka mięsem w czasie ciąży.

A czy ja napisałam, ze nie można korzystać ze szkoły rodzenia? napisałam- szkoły rodzenia? fajna sprawa, ale że nasze mamy nas wychpowały bez szkoły rodzenia i to jest prawda. Szkoła rodzenia może być komuś wielce pomocna, a inny stwierdzi, ze to strata czasu- jak my z mężem, nie żałujemy że nie chodziliśmy, wtedy już byśmy mieli zupełny burdel w głowie, bo to byłaby kolejna jedyna słuszna prawda objawiona, tak jak u każdej położnej, każdej lekarki i każdej pielęgniarki z którymi się spotkaliśmy. co do umieralności dzieci, teraz też umierają fakt w mniejszym stopniu, ale to dlatego, ze kiedys dzieci umieraly w duzym stopniu z powodów ekonomicznych, żyły w małohigienicznych warunkach, nie było szczepionek, zapobiegania chorobom, teraz umieralność dzieci jest dużo mniejsza, natomiast jest sporo przypadków, gdzie umieralność wiąże się z brakiem odpowiedniej opieki ze strony rodziców, już nie mówie o znęcaniu się, ale o zakatowaniu dziecka, czy własnie olaniu szczepień, zarażaniu specjalnie chorobami zakaźnymi, podawanie tylko jedynie slusznych produktów żywieniowych itp.

Na początku przy pierwszym dziecku człowiek czuje się debilem, boi się, z e zrobi dziecku krzywdę, więc chce jak najlepszych porad, jak najlepszej opieki, my naiwnie myśleliśmy, że w szpitalu, ze lekarze, ze położne, że specjalisci laktacyjni że przecież mamy taką opieke, ze dziecku nie stanie się krzywda, no i niestety się stała, bo w pierwszych dniach życia wybraliśmy to co teraz jest głównym nurtem w wychowywaniu dzieci, w opiece nad noworodkami. Dopiero potem już na swój rozum droga nieinwazyjnych eksperymentów doszliśmy do ładu i składu i my jednak wybralismy starą szkołę, natomiast tak jak pisałam wieolkrotnie, każdy niech wybiera najlepiej dla swojego dziecka, bo dzieci nie są identyczne nawet takie malutkie.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

35

Odp: nienawidzę karmić piersią
Nirvanka87 napisał/a:

Szkoły rodzenia podają różne teorie czasami są to fakty, czasami nie- prawda?- prawda. W szkołach rodzenia człowiek dowiaduje się, jak postepowac z dzieckiem- prawda? prawda. Czy jest jedna słuszna teoria dotyczaca każdego dziecka? nie nie ma. W danej szkole sa dani specjaliści z danymi poglądami- prawda? prawda.


Moim zdaniem właśnie, jak się gdzieś nie było i nie widziało to nie powinno się wypowiadać.
Bo tutaj jest fałsz. Każda szkoła rodzenia ma taki sam program, każda położna, która prowadzi szkołę musi przejść specjalny kurs w Łodzi, więc każda musi przekazać to samo, bez względu na swoje poglądy.

Jasne, że jedne nadają się bardziej, inne mniej.
Nie ma jednej słusznej teorii dotyczących opieki nad dzieckiem i w szkole nie mówią Ci, że masz coś robić tak a nie inaczej. Omówiony jest temat laktacji, co nas może czekać, nawał mleczny, zastój, ból brodawek itp. Nikt tam nikogo nie zmusza do karmienia piersią.
Tak samo jak opieka nad niemowlakiem omówiona jest w taki sposób, jakie są stany przejściowe noworodka. Co jest naturalnym objawem, co powinno zaniepokoić i samo nie przejdzie. Nikt tam nie powie jak TRZEBA ubrać dziecko. Są przekazywane PODSTAWOWE informację, które dla mnie są bardzo fajną bazą.

Ja dopiero czekam na dzidzie i nie powiem, że po szkole wiem co robić. Jednak mam pewność, że okres ciąży wykorzystałam najlepiej jak mogłam, zdobyłam podstawowe informację i na ich podstawie mogę się później rozwijać.

W związku z powyższym szkoła rodzenia nie zrobiłaby Wam mętliku w głowie Nirvanko, ponieważ ona przygotowuje co nas może czekać, nie daje recept, co zrobić, kiedy  i w jaki sposób.

36

Odp: nienawidzę karmić piersią

Tak czytam co piszecie i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że miałam chyba kupę szczęścia, że ogarnęłam wszystko bez lęku, pomocy, kierując się intuicją i własnym zdrowym rozsądkiem, na czym zresztą - dziś mogę to już napisać z całą pewnością - wyszłam bardzo dobrze. Przed porodem niemal dwa miesiące przeleżałam na patologii ciąży, a tam człowiek nasłucha się tyle, że wystarczy za trzy szkoły rodzenia. I owszem, słuchałam, bo przecież jeszcze nie rodziłam, a opieka nad noworodkiem to było zupełne science fiction big_smile, ale już wtedy na wiele kwestii brałam sporą poprawkę. Potem urodziłam, notabene bez specjalnego przygotowania, intuicyjnie, lekko i szybko, wyszłam z maluszkiem do domu i ogarniałam wszystko naturalnie, po swojemu, filtrując to, co do mnie docierało z zewnątrz. Moja mama do dziś twierdzi, że patrzyła z podziwem, kiedy zachowywałam zimną krew nawet w sytuacjach, kiedy inni tracili głowę. Mało tego, podobało jej się, że nie pozwalałam innym dyrygować i wtrącać się ani w opiekę, ani w wychowywanie dziecka. 

To dlatego powtarzam i powtarzać będę, że nie ma jedynej słusznej drogi i każda z nas powinna kierować się tym, co czuje, że jest najlepsze, bo nadmiar złotych rad może jedynie wpędzić w poczucie bycia nieogarniętą, złą matką. Mam zresztą przyjaciółkę, która na pewnym etapie zaczęła się porównywać do innych i strasznie ją to dołowało, bo wydawało jej się, że na ich tle wypada blado. Nic bardziej błędnego, ale w tamtym czasie nie dało jej się tego wytłumaczyć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

37

Odp: nienawidzę karmić piersią
Lady Siggy napisał/a:

To jest żołądek niemowlaka. Więc w pierwszych dobach dziecka, to że chce być na cycu cały czas nie świadczy o tym, że się nie najada. Po prostu więcej mu się w brzuszku nie mieście. I dokarmianie w pierwszych dniach życia mlekiem modyfikowanym powoduje później problemy, zastoje, nawały.

Proponuje wpisać w google grafiki "żołądek niemowlaka", bardzo obrazowe porównania.

Inną sprawą są poranione brodawki.
Był gdzieś temat szkoły rodzenia, większość Pań uważa, że nie jest potrzebna, bo każda matka wie co robić. No i właśnie później jest nieprawidłowe przystawianie do piersi, nieprawidłowe "odsysanie" ssaczka od piersi, co własnie powoduje urazy brodawek.

Moja ciocia wyśmiewała mnie, że chodzę na szkołę rodzenia, ona jedno już urodziła i wychowała i drugie ogarnie. Po 4 miesiącach przestała karmić piersią, twierdząc właśnie, że mała się nie najada. Niepotrzebnie przepajała ją wodą. Nawet w te największe upały wystarczy do 6 miesiąca dziecku mleko matki, organizm jest tak mądry, że w upałach mleko się dopasowuje do potrzeb maleństwa. Wówczas małe znowu chce często do cycka, ale to znowu nie jest objaw nienajadania się, tylko pragnienia. Pociągnie dwa razy i z uśmiechem zostawia cyca, bo się już napił. Przez wszelkie dokarmianie, dopajanie pokarm kobiety zanika.

Trzecia sprawa - wygoda.
Naprawdę karmienie piersią jest o wiele wygodniejsze niż mlekiem modyfikowanym. Zawsze w dobrej temperaturze, zawsze pod ręką, zawsze rozmieszane.

To samo uczyli w szkole rodzenia 17 la temu. Dlatego karmiłam piersią 11 m-cy.
Z perspektywy czasu.... dzis nie ciągnęłabym  tego procesu tak długo. To wszystko prawda co piszesz, ale jak ktoś słusznie zauważył: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tym ciągłym przystawaniem do piersi nie miałam swobody, dziecko ssało z godzinę, a po pół godzinie z powrotem ryczało... tak w kółko. Byłam zmęczona, niewyspana, zdenerwowana. A moja szwagierka z butelki nakarmiła dziecię i mogła spać pół nocy. W ciągu dnia co 3 godziny nakarmiła i miała spokój... a ja wiecznie z uwieszonym przy cycku dzieckiem. Gotowałam obiad z dzieckiem przy piersi, sprzątałam z dzieckiem przy piersi, spałam z dzieckiem przy piersi... dla idei, dla jego dobra(?) . Ja przez pierwszy rok nie przespałam ani jednej nocy. Nie miałam na nic sił, energii, czasu... a szwagierka uśmiechnięta, zadbana, wyspana.
Dziś nie karmiłabym piersią gdyby wyglądało to tak samo jak wtedy. Zdrowie matki jest tak samo ważne. A moje zdrowie psychiczne było w koszmarnym stanie i założę się, że dziecko to wyczuwało.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

38 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2018-08-09 20:44:14)

Odp: nienawidzę karmić piersią

Kompletnie nie rozumiem dlaczego zlinczowałyście Nirvankę, dziewczyna mówi rozsądnie, pokazuje różne warianty, a niektóre osoby nie mogą zaakceptować faktu, że chociażby szkoła rodzenia może być dla kogoś zbędna. Tak zbędna, bardzo to niemodne teraz, ale.. wink Dopajałam moje dziecko wodą jak karmiłam  piersią i nie miało to żadnego negatywnego wpływu na nic, dopajałam je również przy mm gdzie w szpitalu powiedziano mi , że "DZISIEJSZE NOWOCESNE MIESZANKI NIE WYMAGAJĄ DOPAJANIA, BO ZASPOKAJAJĄ POTRZEBY DZIECKA" tyle w teorii, bo dziecko nie mogło się wypróżnić. Przyszła do mnie młoda położna , która powiedziała że o tyłek można sobie potłuc te niektóre nowoczesne zalecenia, bo cieplutka przegotowana woda jeszcze w życiu dziecku nie zaszkodziła, a wręcz na brzuszek pomoże. I pomagała, dzięki temu również nie miałam problemu, że nagle 6 miesięczne dziecko nie chce pić wody, bo wisiało tylko na cycku. To jest tylko przykład pewnej sytuacji, jasne trzeba korzystać z wiedzy jaką mamy teraz, ale warto również sięgać do tego co stosowano kiedyś, bo właśnie kiedyś nie było leków na bolące brzuszki chociażby dla dzieci i ludzie musieli sobie jakoś radzić. Czytam internet czasem, słucham co mówią inne matki, ale z uporem maniaka nie podążam za modą, zaleceniami czy innymi - słucham siebie i dostosowuję się do potrzeb mojego syna.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

Posty [ 1 do 38 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » nienawidzę karmić piersią

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018