Coś mi się wydaje, że Autorka jest trollem, co przyszedł, namieszał i się zmył...
Uważam, że sama dyskusja jest ciekawa.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Taką jaka jestem
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Coś mi się wydaje, że Autorka jest trollem, co przyszedł, namieszał i się zmył...
Uważam, że sama dyskusja jest ciekawa.
Podobne tematy
Beyondblackie napisał/a:Coś mi się wydaje, że Autorka jest trollem, co przyszedł, namieszał i się zmył...
Uważam, że sama dyskusja jest ciekawa.
Dyskusja jest ciekawa, ale jednak wiekszośc kobiet się regularnie myje i nie chodzi w poplamionym pizzą dresie. To jest przykład totalnego zapuszczenia. Mało prawdopodobnego statystycznie.
Pewien statystyk utopił się w jeziorze o średniej głębokości 1,5 m.
Pewien statystyk utopił się w jeziorze o średniej głębokości 1,5 m.
Akurat to jest bardzo możliwe, bo utopić się można nawet w 30 cm wody ![]()
Autorka się już nie odezwie...
Rzeczywiście wygląda to trochę dziwnie. Autorka pisała o trudności w znalezieniu kogoś zainteresowanego, ale kiedy 2 osoby zainteresowały się w jakie gry gra lub w czym programuje, to nie nawiązała kontaktu.
Cyngli napisał/a:Autorka się już nie odezwie...
Rzeczywiście wygląda to trochę dziwnie. Autorka pisała o trudności w znalezieniu kogoś zainteresowanego, ale kiedy 2 osoby zainteresowały się w jakie gry gra lub w czym programuje, to nie nawiązała kontaktu.
Mnie to nie dziwi, po epitetach, jakie tu poleciały. Chociaż niebezpośrednio do niej skierowane, to jednak nie dziwi mnie, że ona odsubskrybowała temat.
_null_ napisał/a:Cyngli napisał/a:Autorka się już nie odezwie...
Rzeczywiście wygląda to trochę dziwnie. Autorka pisała o trudności w znalezieniu kogoś zainteresowanego, ale kiedy 2 osoby zainteresowały się w jakie gry gra lub w czym programuje, to nie nawiązała kontaktu.
Mnie to nie dziwi, po epitetach, jakie tu poleciały. Chociaż niebezpośrednio do niej skierowane, to jednak nie dziwi mnie, że ona odsubskrybowała temat.
No coz to forum ma z zalozenia byc obiektywne a nie slodzic komus kto sie nie myje ze ma ciekawe pojecie higieny. Stwierdzenie faktu nie zawsze jest obelga/epitetem tylko wlasnie stwierdzeniem faktu. Ktos kto przychodzi tu po glaskanie po glowie gdy nie ma ku temu podstaw faktycznie powinien sie stad ewakuowac dla wlasnego dobra.
Ja jednak obstawiam ze Autorka to taki maly trollik ktory specjalnie stworzyl taki kwiecisty opis swego nie mycia sie, mietoszenia fald brzucha miedzy kolejnymi pizzami i nie wychodzenia z domu polaczonych z bezbrzeznym zdziwieniem ze tabuny adoratorow do niej nie startuja by wywolac dyskusje. Udalo mu sie ![]()
ja86, nie bądź tak prędki do ferowania sądów, bo nie wiesz, czy konkretna osoba jest otyła na własne życzenie. Może ma niezdiagnozowaną chorobę? Może ma podwyższony poziom kortyzolu? Druga rzecz: uważasz, że otyłość to jest jakieś przestępstwo/zaburzenie czy coś? Dlaczego choroba ma usprawiedliwiać otyłość, a wybór to coś, co uprawnia do używania określeń pejoratywnych? I ostatecznie, twoja wypowiedź odnośnie tego, kogo uważasz za brudasa i grubasa nie wniosła nic merytorycznego do tematu.
wystarczy przeczytać post autorki ze zrozumieniem. Jej otylosc wykorzystany zycia ktory wybrala, tak samo jak jej brak higieny to nie wina choroby lecz właśnie tego jak się prowadzi.
Otyłość i brud to jej własny wybór. Tak pisze wprost. Zanim zaczniesz pisać kolejne głupoty radze się zapoznac ze wszystkim.
ja86 napisał/a:jovanna adwokat sie znalazl czy leczenie kompleksow ?
Czy tego chcesz czy nie ale osoba dla której strefa komfortu to brak jakiejkolwiek higieny osobistej to jest to brudas.
Osoba otyla to grubas. O ile nie wynika to z choroby lub innych podobnych problemow to nie widzę nic złego w tym aby tak mowicWybrała sobie takie życie ? Nikt jej tutaj do niczego nie zmusza. Ale to nie zmienia faktu to ze brudasek grubasek.
W takim razie z ciebie dobry prokurator. Jestem na takich samych prawach, co Ty. Jeżeli chamstwo innych mnie razi, to się głośno na ten temat wypowiadam. W moim odczuciu taki lincz, to czysty brak kultury. Nie jeden z nas nie miałby odwagi pisać otwarcie o naszych negatywnych stronach. Nie spodobało Ci sie co napisalam, więc automatycznie atakujesz - ach kolejna typowa reakcja.
Idąc Twoim tropem myslenia mamy prawo do nieszanowania każdego, kto nam się nie podoba, czy śmie życ inaczej. Jest różnica określić kogoś osobą z nadwagą, a mówić o nim, że jest grubasem. Pierwsza opcja jest stwierdzeniem faktu, druga jest obraźliwa. Na prawdę trzeba Ci tłumaczyć tak elementarne rzeczy? Jeżeli ktoś jest mniej inteligentny ode mnie w jakimś temacie, to rozumiem, że mogę spokojnie z pełną kulturą głosić, że jest głupi? Tak to rozumiesz? A wiesz, że nikt nie jest idealny i na każdego można znaleźć wiele obraźliwych słów, czy epitetów? Tak Panie idealny. Rozumiem przekaz Twojej wypowiedzi i sie z nim zgadzam, ale Twoja kultura wskazuje też, że przy okazji chciałeś sobie pogardzić autorką. Do tego nic nie wniosłeś do rozmowy, poza tyraniem jej. Może miało to służyć Twojej własnej rozrywce. Nie wiem. Kto tu leczy komplelsy. Ja, czy Ty? W moim odczuciu inteligentna osoba, raczej nie szłaby w zaparte - albo by coś przemyślała i przemilczala, albo by przyznala racje. A Ty zaatakowaleś mnie.
przywykłeś już do tyrania i oceniania ludzi, prawda? Więc nawet jeśli Ci poradze, żebyś spojrzał w lustro i zaczął od siebie to nic Ci to nie pomoze. W zwiazku z czym zakonczmy te fantazyjną przepychanke.
na początku radze przeczytać co napisał beypndblackie nie chce mi się powtarzać oczywistych rzeczy.. Przejdę do meritum.
Podobnie zobowiązane wyżej wpierw radziłbym poczytać ze zrozumieniem. W tym wypadku siebie samej. Ja jakoś potrafiłem z autorka, która rzekomo obraziłem, porozmawiać tutaj. W żadnym poście ndie do mnie pretensji. Weszła na forum i napisała posta aby otrzymać pomoc. Pomoc taka otrzymała. Nigdy nie jest to taka pomoc jaka oczekujemy ale to jest oczywiste. Inaczej nikt by niebpotrzebowal tego forum. Później wpadłaś ty, zaczęłaś ferowac wyroki i obraz mnie. A potem zrobiłaś mi idiotyczny wykład o kulturze. Osoba która wchodzi w dyskusje mówiąc nie na temat, i obracając innych. To trzeba mieć tupet lub być Byt zaslepiony swoją idea walki.
Inteligentna osoba tym różni się od tumana ze nie leci z tłumem i nie bierze wszystkiego bezkrytycznie.
Mamy temat w której grubaska brudaska szuka pomocy w znalezieniu chlopa.
Ja mowie jej co musi zrobić aby mieć szanse.
Ty wchodzisz, obrażasz innych walisz kazania jednocześnie maja w dupie autorkę. Nota bene to tak jakby brak szacunku i kultury. Idź prowadz swoja cenioną krucjata gdzie indziej
Makigigi napisał/a:ja86, nie bądź tak prędki do ferowania sądów, bo nie wiesz, czy konkretna osoba jest otyła na własne życzenie. Może ma niezdiagnozowaną chorobę? Może ma podwyższony poziom kortyzolu? Druga rzecz: uważasz, że otyłość to jest jakieś przestępstwo/zaburzenie czy coś? Dlaczego choroba ma usprawiedliwiać otyłość, a wybór to coś, co uprawnia do używania określeń pejoratywnych? I ostatecznie, twoja wypowiedź odnośnie tego, kogo uważasz za brudasa i grubasa nie wniosła nic merytorycznego do tematu.
wystarczy przeczytać post autorki ze zrozumieniem. Jej otylosc wykorzystany zycia ktory wybrala, tak samo jak jej brak higieny to nie wina choroby lecz właśnie tego jak się prowadzi.
Otyłość i brud to jej własny wybór. Tak pisze wprost. Zanim zaczniesz pisać kolejne głupoty radze się zapoznac ze wszystkim.
Zanim zaczniesz nazywać coś głupotą, to spróbuj chociaż nauczyć się podstaw kultury konwersacji. Wiem, że proszę o wiele, ale da się zrobić przy minimum wysiłku. Zwłaszcza, że nadal nie wiadomo, czy ona sobie wybrała taki styl życia, czy też jest on konsekwencją czynników niezależnych od niej - bo tego ona nie określiła.
ja86 napisał/a:Makigigi napisał/a:ja86, nie bądź tak prędki do ferowania sądów, bo nie wiesz, czy konkretna osoba jest otyła na własne życzenie. Może ma niezdiagnozowaną chorobę? Może ma podwyższony poziom kortyzolu? Druga rzecz: uważasz, że otyłość to jest jakieś przestępstwo/zaburzenie czy coś? Dlaczego choroba ma usprawiedliwiać otyłość, a wybór to coś, co uprawnia do używania określeń pejoratywnych? I ostatecznie, twoja wypowiedź odnośnie tego, kogo uważasz za brudasa i grubasa nie wniosła nic merytorycznego do tematu.
wystarczy przeczytać post autorki ze zrozumieniem. Jej otylosc wykorzystany zycia ktory wybrala, tak samo jak jej brak higieny to nie wina choroby lecz właśnie tego jak się prowadzi.
Otyłość i brud to jej własny wybór. Tak pisze wprost. Zanim zaczniesz pisać kolejne głupoty radze się zapoznac ze wszystkim.Zanim zaczniesz nazywać coś głupotą, to spróbuj chociaż nauczyć się podstaw kultury konwersacji. Wiem, że proszę o wiele, ale da się zrobić przy minimum wysiłku. Zwłaszcza, że nadal nie wiadomo, czy ona sobie wybrała taki styl życia, czy też jest on konsekwencją czynników niezależnych od niej - bo tego ona nie określiła.
Wystarczy przeczytac pierwszego posta Autorki dokladnie i ze zrozumieniem. Tak to jej wybor, sama napisala ze nadwaga jest konsekwencja stylu zycia jaki prowadzi i mimo ze jest tego swiadoma to jej tak pasuje. Lubi siedziec w domu, objadaac sie pizza przed tv i mietosic swoje faldy tluszcz. Dbac o siebie tez jej sie nie chce swiadomie. Naprawde nieraz nie wszystko jest konsekwencja choroby czy traumy z dziecinstwa tylko zwyklego lenistwa, niedbalstwa i ogolnie swiadomego wyboru.
Właśnie sobie przypomniałam o tym wątku i w sumie postanowiłam, że odpiszę, skoro kilka osób tak płomiennie przerzucało się tutaj wpisami. Późno, bo późno, ale lepiej tak niż wcale.
Przestałam wtedy odpowiadać, bo owszem, mam do siebie dystans, haha, hihi, wszystko fajnie, super, ale na obrażanie siebie przyzwolenia nie dam. Tzn. dałam je wypowiadając się na forum, ale dla dobra własnych nerwów opuściłam dyskusję. Tekst o tym, że nie powinnam wychodzić z domu podczas upałów był naprawdę poniżej wszelkiej godności.
Ale dlaczego w ogóle o sobie przypominam. Otóż po lekkim załamaniu tym co tu od niektórych z Was przeczytałam, zaczęłam trochę przetrzepywać internet i okazało się, że są tam jeszcze miejsca nieprzepełnione jadem gdzie można liczyć na akceptację. Tak, nie przewidziało Wam się. Istnieją ludzie dla, których "grubasek, brudasek" też jest pełnowartościowym człowiekiem, a wszechobecny trend bycia "fit" nie jest kluczowym kryterium by kogoś adorować. Zapoznajcie się proszę z terminem "feedee" i całej społeczności skupionej wokół tego. Są mężczyźni gotowi płacić kobiecie za powiększanie swojego sadełka i jest to dla nich równoprawna przyjemność seksualna, taka sama jak patrzenie na piękne sylwetki dla kogoś innego. Nie wierzycie? Są strony gdzie filmiki z tym fetyszem (tak, bo to jest normalny fetysz, nie wierzę, że nie miałyście kontaktu, np. z amatorami stóp) mają odpowiednio swoje ceny, dziewczyny mogą też być wspierane przez strony crowdfundingowe/patronackie. Ja sama mam już konta na tego typu portalach, jednak nie chcę tu przez przypadek wstawiać nieregulaminowych linków, zarzucę więc tylko próbką dwóch darmowych filmików na youtubie od kobiet, które działają już jakiś czas, robią to co lubią, są szczęśliwe i akceptowane.
https://www.youtube.com/watch?v=09DdjaoOo4M
https://www.youtube.com/watch?v=PH1JRRWvIPk
https://www.youtube.com/watch?v=JoSFn1gORMQ
Wiele feedee mają swoich stałych partnerów, teraz mam większą pewność, że i mnie się to uda, mimo, że próbowaliście tę moją nadzieję podkopać. Pozdrawiam, "grubasek, brudasek"
dobrze autorko, że znalazłaś swoje miejsce w świecie. to tylko twoja sprawa, że taki tryb życia prowadzisz choć moim osobistym zdaniem tracisz trochę z tego co świat ma do zaoferowania, ale nie ma jednego słusznego przepisu na szczęscie i nie mnie to oceniać. krzywdy nikomu nie robisz, no może poza obciążaniem podatników bo pewnie nie obejdzie się bez służby zdrowia za jakiś czas z powodu prowdzenia takiego stylu życia. no ale jeśli jesteś szczęsliwa to good for you.
Chcesz się zażreć na śmierć, Twoja sprawa. Chcesz by jakiś zbok wykorzystywał Cię dla swojego fetyszu, Twoja sprawa.
Na Twoim miejscu jednak szukałabym pomocy psychologicznej.
Właśnie sobie przypomniałam o tym wątku i w sumie postanowiłam, że odpiszę, skoro kilka osób tak płomiennie przerzucało się tutaj wpisami. Późno, bo późno, ale lepiej tak niż wcale.
Przestałam wtedy odpowiadać, bo owszem, mam do siebie dystans, haha, hihi, wszystko fajnie, super, ale na obrażanie siebie przyzwolenia nie dam. Tzn. dałam je wypowiadając się na forum, ale dla dobra własnych nerwów opuściłam dyskusję. Tekst o tym, że nie powinnam wychodzić z domu podczas upałów był naprawdę poniżej wszelkiej godności.
Ale dlaczego w ogóle o sobie przypominam. Otóż po lekkim załamaniu tym co tu od niektórych z Was przeczytałam, zaczęłam trochę przetrzepywać internet i okazało się, że są tam jeszcze miejsca nieprzepełnione jadem gdzie można liczyć na akceptację. Tak, nie przewidziało Wam się. Istnieją ludzie dla, których "grubasek, brudasek" też jest pełnowartościowym człowiekiem, a wszechobecny trend bycia "fit" nie jest kluczowym kryterium by kogoś adorować. Zapoznajcie się proszę z terminem "feedee" i całej społeczności skupionej wokół tego. Są mężczyźni gotowi płacić kobiecie za powiększanie swojego sadełka i jest to dla nich równoprawna przyjemność seksualna, taka sama jak patrzenie na piękne sylwetki dla kogoś innego. Nie wierzycie? Są strony gdzie filmiki z tym fetyszem (tak, bo to jest normalny fetysz, nie wierzę, że nie miałyście kontaktu, np. z amatorami stóp) mają odpowiednio swoje ceny, dziewczyny mogą też być wspierane przez strony crowdfundingowe/patronackie. Ja sama mam już konta na tego typu portalach, jednak nie chcę tu przez przypadek wstawiać nieregulaminowych linków, zarzucę więc tylko próbką dwóch darmowych filmików na youtubie od kobiet, które działają już jakiś czas, robią to co lubią, są szczęśliwe i akceptowane.
https://www.youtube.com/watch?v=09DdjaoOo4M
https://www.youtube.com/watch?v=PH1JRRWvIPk
https://www.youtube.com/watch?v=JoSFn1gORMQ
Wiele feedee mają swoich stałych partnerów, teraz mam większą pewność, że i mnie się to uda, mimo, że próbowaliście tę moją nadzieję podkopać. Pozdrawiam, "grubasek, brudasek"
Wcześniej się nie wypowiadałam bo wolałam przemilczeć to co myślę. Jednak przeraża mnie to i dziwi, że osoba, która jest szczęśliwa sama ze sobą chce się "sprzedać " jakiemuś zbokowi i jest dumna z tego. Wg mnie coś tu jest nie tak z psychiką.
Sama ci powiem, że mnie odrzucają osoby niedbające o higienę. I nie chodzi tutaj kto jaki ma rozmiar. Ale niestety smród mnie odstrasza i zniechęca automatycznie do poznania kogoś i wymienienia nawet tych kilku zdań.
Na pewno nie raz słyszałaś na ulicy, od znajomych, że im nie pasuje twój brak higieny osobistej. I nie dało ci do myślenia, że skoro te słowa cię ranią (a na pewno tak jest) to może warto to zmienić i wtedy twój świat stanie się lepszy?
Galapagoss, ale znalazłaś tego chłopa czy nie, pomimo tych feedee?
Jeśli chodzi o przedmiotowe traktowanie siebie przez siebie samego i przez innych, to to całe feedee tak naprawdę nie różni się za bardzo od prowadzenia obłożonego wieloma obostrzeniami trybu życia fit. U feedee jest cena za tłuszcz, u fit-lajfstajlowców jest to cena za idealne, mierzone miarką co do mikrometra wymiary, kalorie i niby lepsze samopoczucie czy tam zdrowie. Tu i tu jest to targ bydła, a ładniej pisząc targowisko próżności.
I tu moje pytanie. Czy warto zmieniać się, wychodzić ze swojej strefy komfortu dla kogoś? Wiem, że w związku musi być zaangażowanie obojga stron, ale ja przecież jestem w stanie poświęcić swój czas, okazać uczucia, tylko czy muszę do tego dokładać jakieś głupie diety, pindrzenie się przed lustrem. Każdy jest inny, wielu mężczyzn stąpa po tym świecie, czy naprawdę nie mam szans trafić na żadnego z nich, bez zastosowania zmian?
Związek zawsze wprowadza jakieś zmiany. Jak nie takie to inne. Normalka.
Galapagoss, ale znalazłaś tego chłopa czy nie, pomimo tych feedee?
Jeśli chodzi o przedmiotowe traktowanie siebie przez siebie samego i przez innych, to to całe feedee tak naprawdę nie różni się za bardzo od prowadzenia obłożonego wieloma obostrzeniami trybu życia fit. U feedee jest cena za tłuszcz, u fit-lajfstajlowców jest to cena za idealne, mierzone miarką co do mikrometra wymiary, kalorie i niby lepsze samopoczucie czy tam zdrowie. Tu i tu jest to targ bydła, a ładniej pisząc targowisko próżności.
Galapagoss napisał/a:I tu moje pytanie. Czy warto zmieniać się, wychodzić ze swojej strefy komfortu dla kogoś? Wiem, że w związku musi być zaangażowanie obojga stron, ale ja przecież jestem w stanie poświęcić swój czas, okazać uczucia, tylko czy muszę do tego dokładać jakieś głupie diety, pindrzenie się przed lustrem. Każdy jest inny, wielu mężczyzn stąpa po tym świecie, czy naprawdę nie mam szans trafić na żadnego z nich, bez zastosowania zmian?
Związek zawsze wprowadza jakieś zmiany. Jak nie takie to inne. Normalka.
W punkt
przepraszam, a skąd wywnioskowaliście że autorka śmierdzi i straszy tym smrodem innych?
może jak siedzi sama w domu to się nie myje ale jak już od święta (jak twierdzi) wyjdzie z domu to normalnie się ogarnia do wyjscia jak kazdy
Oczywiście nic nie usprawiedliwia obrażania autorki czy wyrażania się o niej w sposób pozbawiony szacunku. Wbrew pozorom humor i wywalanie wszystkich swoich przyzwyczajeń/ zaniedbań itd. na wierzch i zamienianie ich w żart, też jest jakąś reakcją obronną. Trochę takie "uprzedzę ich, pokażę, że mnie to nie rusza, zanim ktoś spróbuje mnie zranić".
Galapagoss - zbyt mało napisałaś wtedy o tym czego tak naprawdę chcesz od relacji z chłopakiem. Jasne, jeśli chodzi jedynie o pociąg seksualny, "adorowanie" jak napisałaś, to z dużym prawdopodobieństwem znajdziesz kogoś kto ci to zapewni ( i vice versa). Jeśli szukasz po prostu kumpla / przyjaciela (też nie widzę przeszkód).
Moim zdaniem za bardzo koncentrujesz się na własnym ciele. Tak jakbyś definiowała siebie przez swoją nadwagę, problemy z cerą etc. Miłość do pizzy i fast foodów nic nie mówi o tobie jako człowieku. O twojej osobowości, wnętrzu, wrażliwości, o tym co cię irytuje lub rozbawia do łez...
Jeśli szukasz jakieś głębszej relacji - kogoś kto cię pokocha (a nie tylko będzie pożądał), osoby dla której wygląd będzie miał drugorzędne znaczenie (obojętnie czy ważyłabyś 50 czy 150 kg) - to tutaj jest wielka niewiadoma. Może się uda i poznasz kogoś w necie i rozwinie się z tego uczucie, a może nici z prawdziwej miłości. Tego nikt nie przewidzi.
----------------
A tak na marginesie: o zdrowie zawsze warto zadbać, jeśli zależy nam na własnym życiu.
Co do wyjścia ze strefy komfortu - uważam, że warto dla osoby, którą naprawdę darzymy wielkim uczuciem (i tylko pod warunkiem, że nie krzywdzimy tym siebie samych).
Istnieją ludzie dla, których "grubasek, brudasek" też jest pełnowartościowym człowiekiem
vs
Są mężczyźni gotowi płacić kobiecie za powiększanie swojego sadełka i jest to dla nich równoprawna przyjemność seksualna, taka sama jak patrzenie na piękne sylwetki dla kogoś innego. Nie wierzycie? Są strony gdzie filmiki z tym fetyszem (tak, bo to jest normalny fetysz, nie wierzę, że nie miałyście kontaktu, np. z amatorami stóp) mają odpowiednio swoje ceny
Jeśli to nazywasz traktowaniem kobiety jak pełnowartościowego człowieka, to ok.
O tyle, o ile nie przeszkadzają mi nadprogramowe kilogramy u kogoś (sama mam nadwagę), o tyle brak dbania o higienę postrzegam jako totalnie obrzydliwy.
Osoby otyłe o wiele bardziej się pocą, pod fałdkami zbiera się brud, pot, stara skóra się łuszczy. To wszystko razem po prostu cuchnie, zwłaszcza w cieplejsze dni.
Nie rozumiem, jak może to komukolwiek nie przeszkadzać. Serio. Bliskość z kobietą, która śmierdzi? Nie wiem, czy jakikolwiek mężczyzna na to pójdzie.
Nie rozumiem, jak może to komukolwiek nie przeszkadzać. Serio. Bliskość z kobietą, która śmierdzi? Nie wiem, czy jakikolwiek mężczyzna na to pójdzie.
A któż to powiedział "Józefino nie myj się, przyjeżdżam" ? ![]()
Oczywiście odrobinę żartuję...ale taki intensywny zapach prawdopodobnie dla niektórych mężczyzn też będzie fetyszem.
Dla mnie nie jest, dlatego nie przepadam za podróżami komunikacją miejską w okresie letnim.
Cyngli napisał/a:Nie rozumiem, jak może to komukolwiek nie przeszkadzać. Serio. Bliskość z kobietą, która śmierdzi? Nie wiem, czy jakikolwiek mężczyzna na to pójdzie.
A któż to powiedział "Józefino nie myj się, przyjeżdżam" ?
Oczywiście odrobinę żartuję...ale taki intensywny zapach prawdopodobnie dla niektórych mężczyzn też będzie fetyszem.Dla mnie nie jest, dlatego nie przepadam za podróżami komunikacją miejską w okresie letnim.
Proszę, nazywajmy rzeczy po imieniu. Intensywny zapach, to może być po paru godzinach aktywności, ale po całym dniu i nocy, lub więcej, to już nie zapach, tylko smród.
Ciekaw jestem, czy koronawirus będzie łaskawy dla twojego nowego trybu życia autorko.
Autorka ma nadzieję znaleźć pocieszenie u feedera :-( Dla mnie to zboczeńcy, sorry a te kobiety to ich ofiary, często zakompleksione i uzależnione emocjonalnie. Nie mam nic przeciwko perwersjom, jeśli nie szkodzą zdrowiu i życiu.
Nie wierzę, że Autorka jest aż tak leniwa, że gotowa jest poświęcić swoje samopoczucie, zdrowie a nawet godność, aby znaleźć faceta tego typu. I co to będzie za relacja? Gdzie tu miejsce na miłość? Bo miejsce na fetysz na pewno.
adiafora miłość, miłość
w ilu "normalnych" związkach jest ta miłość? 3/4 to zawsze jakaś forma współuzależnienia
dzieci, rodzina, kredyt, kasa, itd. ![]()
adiafora miłość, miłość
w ilu "normalnych" związkach jest ta miłość? 3/4 to zawsze jakaś forma współuzależnienia
dzieci, rodzina, kredyt, kasa, itd.
To nie znaczy, ze wszyscy mamy miec tak niskie standarty.
Juz branie sobie kogos kto tylko nas chce bo ma fetysz... Ponizej poziomu morza trzeba miec poczucie wlasnej wartosci.
sosenek napisał/a:adiafora miłość, miłość
w ilu "normalnych" związkach jest ta miłość? 3/4 to zawsze jakaś forma współuzależnienia
dzieci, rodzina, kredyt, kasa, itd.
To nie znaczy, ze wszyscy mamy miec tak niskie standarty.
Juz branie sobie kogos kto tylko nas chce bo ma fetysz... Ponizej poziomu morza trzeba miec poczucie wlasnej wartosci.
oczywiście, że nie wszyscy. ale autorka posta ma bardzo specyficzną fiolozofię życiową. ja uważam, że nawet takie nieszablonowe jednostki mają prawo do szczęscia. jeśli jej fetyszyści dadzą szczęscie (które umówmy się - jest względne nawet u zwykłych ludzi) to śmiało, niech próbuje.
Winter.Kween napisał/a:sosenek napisał/a:adiafora miłość, miłość
w ilu "normalnych" związkach jest ta miłość? 3/4 to zawsze jakaś forma współuzależnienia
dzieci, rodzina, kredyt, kasa, itd.
To nie znaczy, ze wszyscy mamy miec tak niskie standarty.
Juz branie sobie kogos kto tylko nas chce bo ma fetysz... Ponizej poziomu morza trzeba miec poczucie wlasnej wartosci.
oczywiście, że nie wszyscy. ale autorka posta ma bardzo specyficzną fiolozofię życiową. ja uważam, że nawet takie nieszablonowe jednostki mają prawo do szczęscia. jeśli jej fetyszyści dadzą szczęscie (które umówmy się - jest względne nawet u zwykłych ludzi) to śmiało, niech próbuje.
Bardzo smutne musi być zadowolenie się powierzchownym szczęściem.
sosenek napisał/a:Winter.Kween napisał/a:To nie znaczy, ze wszyscy mamy miec tak niskie standarty.
Juz branie sobie kogos kto tylko nas chce bo ma fetysz... Ponizej poziomu morza trzeba miec poczucie wlasnej wartosci.
oczywiście, że nie wszyscy. ale autorka posta ma bardzo specyficzną fiolozofię życiową. ja uważam, że nawet takie nieszablonowe jednostki mają prawo do szczęscia. jeśli jej fetyszyści dadzą szczęscie (które umówmy się - jest względne nawet u zwykłych ludzi) to śmiało, niech próbuje.
Bardzo smutne musi być zadowolenie się powierzchownym szczęściem.
Mój znajomy, lekarz, 29 lat, stabilne życie, pacjenci go uwielbiali, żona i roczne dziecko skoczył kilka dni temu z okna, jego druga próba samobójcza tym razem udana. Większość moich bliskich znajomych w tym moi exowie są na antydepresantach,wszyscy chodzą na terapie (a i tak są nieszczęśliwi). Niemalże każda nowa osoba którą się poznaje będąc po 30 ma problemy z szerokopojętym odczuwaniem szczęscia. ja sama nie mam problemów i poza hydroksyzyną na mdłości w stresie nic nigdy nie brałam, mogę o sobie powiedzieć, że jestem szczęśliwa, ale gro ludzi nie jest.
więc jak słysze bajki o tym jak to prosto być szczęsliwym - wystarczy robić to co nam (szczęsliwym) wydaje się oczywiste - to mi witki opadają. To, że moje metody są dla mnie dobre, albo Twoje dla Ciebie to nie oznacza, że sprawdzi się to u każdego. Jednym da szczęscie rodzina, innym kariera, innym podróże, a jeszcze innym siedzenie w domu i objadanie się chipsami.
Cyngli napisał/a:sosenek napisał/a:oczywiście, że nie wszyscy. ale autorka posta ma bardzo specyficzną fiolozofię życiową. ja uważam, że nawet takie nieszablonowe jednostki mają prawo do szczęscia. jeśli jej fetyszyści dadzą szczęscie (które umówmy się - jest względne nawet u zwykłych ludzi) to śmiało, niech próbuje.
Bardzo smutne musi być zadowolenie się powierzchownym szczęściem.
Mój znajomy, lekarz, 29 lat, stabilne życie, pacjenci go uwielbiali, żona i roczne dziecko skoczył kilka dni temu z okna, jego druga próba samobójcza tym razem udana. Większość moich bliskich znajomych w tym moi exowie są na antydepresantach,wszyscy chodzą na terapie (a i tak są nieszczęśliwi). Niemalże każda nowa osoba którą się poznaje będąc po 30 ma problemy z szerokopojętym odczuwaniem szczęscia. ja sama nie mam problemów i poza hydroksyzyną na mdłości w stresie nic nigdy nie brałam, mogę o sobie powiedzieć, że jestem szczęśliwa, ale gro ludzi nie jest.
więc jak słysze bajki o tym jak to prosto być szczęsliwym - wystarczy robić to co nam (szczęsliwym) wydaje się oczywiste - to mi witki opadają. To, że moje metody są dla mnie dobre, albo Twoje dla Ciebie to nie oznacza, że sprawdzi się to u każdego. Jednym da szczęscie rodzina, innym kariera, innym podróże, a jeszcze innym siedzenie w domu i objadanie się chipsami.
Autorka nie bedzie szczesliwa. Poniewaz osoba chora i zaburzona zwyczajnie nie jest szczesliwa i naklejanie plastra w postaci fetyszysty nic nie daje na dluzsza mete.
Winter.Kween nie każdemu jest dane być więc w życiu szczęsliwym, choć próbować warto.
Może po prostu na swoim profilu na portalu randkowym opisz siebie tak jak tutaj. Zapewniam, że grono potencjalnych chlopakow się zmniejszy i wybór będzie łatwiejszy. Każdy będzie wiedział na co się pisze i nikt nie będzie rozczarowany. Poza tym odpowiedz sobie na pytanie czy naprawdę jesteś w taki sposób szczęśliwa, czy jest Ci w ogóle facet potrzebny i co Ty jemu możesz i chcesz dac.
Winter.Kween napisał/a:sosenek napisał/a:adiafora miłość, miłość
w ilu "normalnych" związkach jest ta miłość? 3/4 to zawsze jakaś forma współuzależnienia
dzieci, rodzina, kredyt, kasa, itd.
To nie znaczy, ze wszyscy mamy miec tak niskie standarty.
Juz branie sobie kogos kto tylko nas chce bo ma fetysz... Ponizej poziomu morza trzeba miec poczucie wlasnej wartosci.
oczywiście, że nie wszyscy. ale autorka posta ma bardzo specyficzną fiolozofię życiową. ja uważam, że nawet takie nieszablonowe jednostki mają prawo do szczęscia. jeśli jej fetyszyści dadzą szczęscie (które umówmy się - jest względne nawet u zwykłych ludzi) to śmiało, niech próbuje.
jakie szczęście? Żartujesz. Fetysz otyłości to nie jest ta półka co np. fetysz stóp, gdzie krzywda nikomu się nie dzieje. Feeder dąży do maksimum wagi. Dla niego nie liczy się kobieta, tylko jej tłuszcz. Będzie ją pasł aż pęknie, czyli umrze. Feeder nie zadowala się nadwagą. Feeder to człowiek zaburzony podobnie jak jego ofiara. To duet chorych ludzi, gdzie jedno powoli zabija drugie za jego pozorną zgodą. Feeder manipuluje, gra na emocjach, jest cudowny i wspaniały i zrobi wszystko, aby wepchnąć w Ciebie kolejną porcję kalorii a potem uzależnić emocjonalnie i mieć pełną kontrolę. To jak tucz gęsi na foie gras, gdzie wpycha im się metalowe rury do gardła i przez nie karmi, żeby szybciej przybierały na wadze a wątroby im puchły. Feeder robi to w mniej drastyczny sposob, choć są tacy, co przez rurki podają wysokoenergetyczne koktajle. Uważam, że feeder to przypadek kliniczny dla psychiatry. Takich ludzi powinno się leczyć. Ich kobiety też są zaburzone. Że to prawo do szczęścia? To niby ma szczęście dawać? Taa, takie samo jak masochiscie, ktorego ktoś wali młotkiem po głowie...
To nie jest filozofia życiowa, tylko choroba. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Autorka ma powazny problem ze sobą, ale zamiast zajać się nim to woli wpaść z deszczu pod rynnę.
oczywiście, że nie wszyscy. ale autorka posta ma bardzo specyficzną fiolozofię życiową. ja uważam, że nawet takie nieszablonowe jednostki mają prawo do szczęscia. jeśli jej fetyszyści dadzą szczęscie (które umówmy się - jest względne nawet u zwykłych ludzi) to śmiało, niech próbuje.
Oczywiście, że prawo do szczęścia ma każdy, ale też zawsze trzeba liczyć się z tym, że własne wybory, tu: kompletny brak dbałości o siebie, będą pociągały za sobą określone konsekwencje. Inni ludzie też mają przecież prawo żyć jak chcą i z kim chcą.
W moim odczuciu jest to kwestią ustawienia sobie priorytetów, dlatego jeśli komuś nie chce się myć, prać dresów, bo znoszone i brudne dla niego wciąż są w porządku, lubi odżywiać się byle czym i pewnie stąd kłopoty z cerą, to niech sobie żyje po swojemu, ale liczy się z możliwością, że nikt nie pokocha go takim jakim jest, bo przeciętnego człowieka taka postawa po prostu odrzuca.
Notabene, co to za szczęście niby pozostać sobą, ale wejść w związek z fetyszystą, który będzie robił wszystko, żeby swoją 'ofiarę' ubezwłasnowolnić, bo właśnie do tego ostatecznie doprowadzają feedersi. Przecież to się ze sobą wyraźnie kłóci.
Właśnie sobie przypomniałam o tym wątku i w sumie postanowiłam, że odpiszę, skoro kilka osób tak płomiennie przerzucało się tutaj wpisami. Późno, bo późno, ale lepiej tak niż wcale.
Przestałam wtedy odpowiadać, bo owszem, mam do siebie dystans, haha, hihi, wszystko fajnie, super, ale na obrażanie siebie przyzwolenia nie dam. Tzn. dałam je wypowiadając się na forum, ale dla dobra własnych nerwów opuściłam dyskusję. Tekst o tym, że nie powinnam wychodzić z domu podczas upałów był naprawdę poniżej wszelkiej godności.
Ale dlaczego w ogóle o sobie przypominam. Otóż po lekkim załamaniu tym co tu od niektórych z Was przeczytałam, zaczęłam trochę przetrzepywać internet i okazało się, że są tam jeszcze miejsca nieprzepełnione jadem gdzie można liczyć na akceptację. Tak, nie przewidziało Wam się. Istnieją ludzie dla, których "grubasek, brudasek" też jest pełnowartościowym człowiekiem, a wszechobecny trend bycia "fit" nie jest kluczowym kryterium by kogoś adorować. Zapoznajcie się proszę z terminem "feedee" i całej społeczności skupionej wokół tego. Są mężczyźni gotowi płacić kobiecie za powiększanie swojego sadełka i jest to dla nich równoprawna przyjemność seksualna, taka sama jak patrzenie na piękne sylwetki dla kogoś innego. Nie wierzycie? Są strony gdzie filmiki z tym fetyszem (tak, bo to jest normalny fetysz, nie wierzę, że nie miałyście kontaktu, np. z amatorami stóp) mają odpowiednio swoje ceny, dziewczyny mogą też być wspierane przez strony crowdfundingowe/patronackie. Ja sama mam już konta na tego typu portalach, jednak nie chcę tu przez przypadek wstawiać nieregulaminowych linków, zarzucę więc tylko próbką dwóch darmowych filmików na youtubie od kobiet, które działają już jakiś czas, robią to co lubią, są szczęśliwe i akceptowane.
https://www.youtube.com/watch?v=09DdjaoOo4M
https://www.youtube.com/watch?v=PH1JRRWvIPk
https://www.youtube.com/watch?v=JoSFn1gORMQ
Wiele feedee mają swoich stałych partnerów, teraz mam większą pewność, że i mnie się to uda, mimo, że próbowaliście tę moją nadzieję podkopać. Pozdrawiam, "grubasek, brudasek"
I to ma byc niby triumfalny powrot, zeby powiedziec "ja wam pokaze na co mnie stac"? Przeciez to juz na poczatku Twojego watku Autorko niejaki Sammuraj Ci napisal ze przy takim trybie zycia zainterowac sie moze Toba conajwyzej feeders. Ameryki wiec nie odkrylas. Mnie osobiscie nie przyszloby do glowy chwalic sie tym, ze interesuja sie mna zboki, bo ten fetysz, o ktorym tak dumnie piszesz nie polega wcale na akceptacji drugiej osoby tylko na chorobliwym tuczeniu jej tak, zeby nie mogla sie nawet w lozku na drugi bok przekrecic. To kreci i podnieca feedersa. Takze wpadlas z deszczu pod rynne moja droga. Jeden nie toleruje grubych i smierdzacych a drugi szczuplych i zdrowych bo woli zeby " partnerka" zazarla sie na smierc. Jesli dla Ciebie takie dazenie Twojego partnera - feedersa do unicestwienia Ciebie jest oznaka uczucia i akceptacji to no comment.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Taką jaka jestem
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026