Cześć!
Często tu zaglądam, ale raczej jako czytelnik, a okazało się że dzisiaj to ja sama potrzebuję Waszej rady.
Otóż od czterech miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną. Ja mam 25 lat, a on 30. Poznaliśmy się i od razu zaiskrzyło. Wszystko toczyło się jak to zwykle bywa - kwiaty, randki, kolacje, pierwszy seks i cudowne chwile.
Ostatnio było wręcz bajkowo! On zapytał czy mam ochotę na wspólny wyjazd, kilka dni później poznał mnie ze swoim bratem i jego narzeczoną, wprowadzaliśmy się powoli w swoje światy. Ostanie spotkanie było tydzień temu i było na nim cudownie. Rozmawialiśmy prawie całą noc, ciężko nam było się od siebie odkleić.
Następnego dnia pisaliśmy długo, wszystko było jak najbardziej ok. Potem zaczęło się już dziwnie, dokładnie po jednej rozmowie na Facebooku. Ja wyjechałam na weekend do domu rodzinnego bo obiecałam koledze (który jest gejem), że pójdę z nim na wesele. Powiedziałam mojemu facetowi o tym i od tej pory nasz kontakt osłabł. Były tylko jakieś zdawkowe sms-y. Potem on do mnie napisał, a ja odpisałam mu dopiero nazajutrz bo poszłam spać wcześniej i jego wiadomość odczytałam dopiero rano.
Zapytałam go więc czy coś się stało bo jest jakiś dziwny, na co on odpisał:
" Co to znaczy "dziwny"? To Ciebie nie było, nie rozmawialiśmy więc skąd wiesz jaki jestem ostatnio?"
Na tym koniec. Na resztę moich wiadomości już nie odpisał. Próbowałam dzisiaj też zadzwonić, ale nie odbiera.
Czy ja go czymś uraziłam? Spójrzcie na tę sprawę z boku ( najlepiej męskim okiem) bo zgłupiałam...