Hej, obserwuje to forum sporadycznie od jakiegoś czasu i w końcu przyszła pora abym poprosiła was o spojrzenie na pewną sytuacje z waszej perspektywy.
Mianowicie - pracuje od pół roku z pewnym chłopakiem w jednej pracy, obydwoje mamy po 24 lata. Na początku jakoś nie zwracaliśmy na siebie większej uwagi, żadne z nas nie wyszło z inicjatywą jakieś poznania czy coś, po prostu mówiliśmy sobie cześć - cześć i tyle. Pracujemy w różnych działach aczkolwiek jakiś czas temu pracowaliśmy razem nad pewnym projektem i w sumie od tego czasu jakoś tak bardziej się poznaliśmy. On jest jakiś taki nietypowy - to znaczy raz mam wrażenie, że jest jakiś taki nieśmiały/skryty a innego dnia tryska pewnością siebie i charyzmą.
Czasami przychodzi do mnie na chwilę aby pogadać ale niestety zawsze jest to związane z pracą i tym, że czegoś akurat ode mnie potrzebuje. Czasami przez cały dzień nie powie do mnie słowa oprócz cześć pomimo tego, że mijamy się po kilka razy na korytarzu albo akurat pracujemy blisko siebie. Ta jego niekonsekwencja w zachowaniu mnie intryguje ale to jeszcze nie wszystko.
Od jakiegoś czasu zdarza mu się raz na jakiś czas w ramach żartów objąć mnie w pasie na chwilę albo "wbić" palce pod żebra - oczywiście robi to w delikatny i taki koleżeński sposób gdy stanie się coś śmiesznego albo powiem coś głupiego i droczy się w ten sposób. Nie byłoby w tym nic dziwnego - ale czasami(rzadko) patrzy na mnie w taki sposób - ciężko to opisać ale czuć od niego takie "napięcie"? No właśnie, ale on nie zawsze taki jest, przeważnie zachowuje się bardzo obojętnie i nawet nie pogada.
No i ja tego nie rozumiem kompletnie, bo on raz jest obojętny a innego dnia zachowuje w ten dziwny sposób, niby jak kolega ale tak jakby liczył na coś więcej. Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana bo mam chłopaka i nie w głowie mi romanse ale przez to jego niejednoznaczne zachowanie coraz częściej zastanawiam się o co mu chodzi i przyłapuje się na coraz częstszym rozmyślaniu o nim. A najgorzej jak czasami mnie obejmie albo spojrzy prosto w oczy to jakoś czuje jak mi przyspiesza tętno i robi się gorąco...
W moim związku wszystko gra, dogadujemy się świetnie z chłopakiem, mamy świetny seks, walczymy z rutyną, planujemy razem zamieszkać, jesteśmy razem już długo więc pewnie za niedługo(mam nadzieję) mi się oświadczy.
No i nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji - bo ten facet z pracy zachowuje się w koleżeński sposób, nigdy mnie nigdzie nie zaprosił, nie próbował całować ani nic a mimo wszystko wyczuwać, że kryje się za tym coś więcej. Nie w głowie mi zdrady i niszczenie związku więc nie wiem co powinnam teraz zrobić - pracy nie chce zmieniać bo mam obiecany awans za kilka tygodni i będę zarabiać całkiem sporo, w dodatku mam wspaniałe perspektywy na rozwój a z takiego błahego powodu nie mam zamiaru pracy zmieniać.
Nie będę też unikać tego kolegi ani milczeć bo to nie rozwiązanie, najchętniej bym z nim porozmawiała no ale co mu powiem? Przestań mnie podrywać skoro on tego nie robi bezpośrednio więc pewnie tylko bym
Póki co intensywnie o nim myślę, ale rozum podpowiada mi, iż do zakochani niedaleka droga.
Czy któraś z was była w takiej sytuacji? Jak to najlepiej rozwiązać.