Wydajemisię napisał/a:marta2101 napisał/a:starczy
to tylko randki
na luzie.
Miałam za sobą dużo związków, i każdy z nich był inny, inaczej się kończył. Zanim trafiłam na to forum nie pomyślałabym, że ktoś może tak zostawiać kobiety, że tak się zachowywać, nie potrafiłam zrozumieć. Ale prawie w każdym wątku jest ten sam schemat (sygnały wcześniej, brak rozmów, i nagle odejście) z którym ja się pierwszy raz w życiu spotkałam. I właśnie teraz przez to, zmienilam też pogląd na facetów, jestem mądrzejsza, i teraz dopuszczę do siebie kogoś kto na prawdę będzie tego wart. I będę już dostrzegała sygnały. I sama w porę zakończę związek. Ja to jednak mam trochę szczęścia w życiu, bo tylko 8 miesiecy byłam z takim typem faceta. Zostawiłby mnie i tak i tak. A gdyby bylo dziecko, to by byl ze mną, ale mialby inne kobiety
Ja myślę, że i Ciebie to szczęście spotkało. Że ktoś czuwa nad tobą, i nie pozwolił byś więcej cierpiała. Teraz będzie już tylko lepiej 
Schemat taki sam wszędzie ale i Ty to czujesz w sobie.
Ja to czułam ale nie potrafiłam dopuścić i nie chciałam tej myśli, że on odejdzie.
Nadal nie potrafię. Taki kosmos, tyle lat z człowiekiem potem się okazuje, że przez przynajmniej 3 mc Cie okłamywał, już dalej mi się sprawdzać nie chciało.
I finał zostajesz porzucona bo się znudziłaś i obarczona cała odpowiedzialnością, a co chciałaś zrobić uwić szczęśliwe gniazdko to za mało dla niektórych.
Tak też bym się cieszyła gdyby to było 8 mc, a nie 8 lat.
Tak mówi moja mama, że ktoś czuwał nade mną, bo zamiast żyć kolejne lata w kłamstwie zobaczyłam je po 3 mc.
Mnie wszyscy mówią, że on taki po prostu jest, teraz zrzuca winę na mnie za wszystko aby się wybielić. Być może. Kiedyś kochał, w końcu się oświadczył. Ja rzeczywiście nie jestem ideałem, ale on tym bardziej. Tylko ja to wszystko w sobie widzę, on nie dopuszcza myśli. Odbilo mu w nowej pracy co sam kiedyś przyznał. Od roku prowadził podwójne życie. Dla mnie stal.sie okropny. Awantury, wyzwiska, pretensje. A tak pewny siebie, że to się w głowie nie mieści. Wyprowadził się. Po 1,5miesiaca wrócił z wielkimi zapewnieniami o tym, że kocha, że spokojnymi rozmowami na początku. Potem powiedział, że mu się znudziło słuchać tego pie.... Chciał wiedzieć co mam w głowie i już wie. Wtedy znowu już przestał.sie starać. Miał byc urlop, już nie bo go wkurzam.. wszystko na nie znowu, nawet spacer. Nie wiem jakie były motywy powrotu ale starałam się aby było dobrze. Nic to nie dało.
Czytałam tu inny wątek. Że żony się starają jak facet się oddala. Ja się starałam jak odkryłam co się dzieje bo myślałam, że się opamięta. Wtedy on chyba jeszcze bardziej rósł w siłę. Potem.mi powiedział, że udawałam idealna żonę i robiłam z siebie idiotkę. Ale wrócił. Staral się jak pisałam na początku. Myślałam, że skończył tamto ale się nie przyzna bo który facet by się przyznał. Jak zobaczyłam, że nie skończył, kazałam się wynosić. Prosił na kolanach. Nie pierwszy raz zresztą. Jak mówiłam, że mam.dosc i daje mu rozwód, płakał, padał na kolana. Od dawna. Dalej to ciągnął. Żałuję, że pozwoliłam.sie.przekonac jakoś, że naprawde chcę ratować rodzinę. Bo wybuchal co raz częściej znowu, obrażał, nerwowy bardzo. Oczywiście wszystko moja wina bo go wkurzalam. Bo go kontroluje. Bo głupie pytania zadaje. Bo chce urlop, jak widział, że już do urlopu się szykuje to sprowokował kłótnie, po czym chyba myślał, że tak odpuszczę bo on tak.mowi, a jak się nie udało to się wyprowadził. I zakomunikował mi, że składa pozew o rozwód. Nie wiem o co tu chodziło. Ona wiedziała, że wrócił do mnie. A najlepsze jest to, że chciał dziecko po powrocie. Może nie mógł się zdecydować? Może chciał.sie wybielić przed rodziną, że jednak próbował? Nie wiem. Nie wiem po co było to motanie mi w głowie. Też mi powiedział, że był czas żeby się starać i że on nigdy by nie dopuścil do takiej sytuacji. Że u nas nigdy nie było dobrze. Czyżby? Że tylko na początku? Czyli rozumiem, że jak są problemy to łatwiej uciec. Zamiast naprawde próbować je rozwiązać. Podobno zawsze lubił moja pewność siebie itd ale jednocześnie ona powodowała,że czuł.sie gorzej bo u niego było akurat źle z pracą. Potem.jak się tak dowartościował i poczuł idealny, zaczął mnie traktować z góry, bardzo. Podobno komuś powiedział, ze albo będzie jak on chce albo wcale.
Ja żałuję trochę swojej słabości, czułam ale nie dopuszczałam myśli. Myślałam, że się opamięta.
Może gdyby zimny prysznic dostal rok temu to coś by to dalo. Nie wiem. Ale z drugiej strony był.jak taran..
Staram się powoli myśleć, że może to nie wszystko moja wina. Bo on zdradza w każdym związku. Sam mówił mi o tym. A ja chyba naiwna myślałam, że jestem wyjątkowa. Tylko czy to rzeczywiście miłość.
Podobno ja nie umiem żyć z drugim człowiekiem. Że ja nie umiem kochać.
Czas pomaga spojrzeć trochę jakby z boku na to wszystko. Ja wiele rzeczy zrobiłabym inaczej teraz. Terapeuta pokazuje pewne rzeczy w Tobie. Ale czy to by rzeczywiście aż tak zmieniło sytuację? Podobno ja się zmieniłam. Rzeczywiście, nie jestem już takim beztroskim człowiekiem, który się cieszy z byle czego. Mieliśmy tyle problemów, a ja z nimi sama. Uczestniczyć w tych kłopotach nigdy nie chciał. Chciał spokoju i żeby mu nie truć. Najbardziej mu przeszkadzało, że zabieram mu przyjemności. Że już nie jest tak jak kiedyś. A teraz mściwa natura pewnie nie.pozwoli zapomnieć tego, że powiedziałam o wszystkim rodzinom w akcie desperacji i szukania pomocy bo już nie dawałam rady.
Tak się skończyło moje małżeństwo z osobą, która traktowałam.jak najlepszego przyjaciela.
Mam tyle wątpliwości nadal.. co mogłam zrobić żeby to się nie rozpadło. Ale staram się też przypominac sobie co mnie od niego odsuwalo. Ja nie jestem ani mściwa ani pamiętliwa. Pamiętam ale umiem wybaczyć. On nie.
Czasami żałuję, że w tym grzebałam. Z drugiej strony to dało mi siłę do zmian swojego zachowania. Tylko niepotrzebnie się wygadalam, że wiem. Nic to nie dało. A zrobiło.sie gorzej. Z drugiej strony jeśli ktoś zdradza ale jest dobry dla żony to.ona pewnie się nawet nie zorientuje. Jeśli ma ja już gdzieś to widać na każdym kroku.
Ale on się zachowywał jakby chciał być w tym domu. Tylko ze mną w roli już nie partnera.. poczuł się taki lepszy..