Bolesne rozstanie po 8 latach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie po 8 latach

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 203 ]

Temat: Bolesne rozstanie po 8 latach

Witam.
jestem nowa na forum jednak chciałam podzielić się swoją historią, być może osoby obce będą miały inny punkt widzenia.
Właśnie zostałam porzucona przez swojego długoletniego partnera. Poznaliśmy się jeszcze w szkole średniej gdy ja miałam 17 lat a on 18. Tak rozpoczęła się nasza wspólna przygoda przetrwaliśmy aż do soboty prawie 4 tygodnie temu, gdy wrócił z całonocnej imprezy, przespał się i oznajmił, że już mnie nie kocha, i nie chce ze mną żyć. ale chce nakreślić sytuacje od kiedy zaczęły się problemy.

Wspólnie zaczęliśmy mieszkać 2 lata temu, przeżyliśmy burzliwa kłótnie po której stwierdziliśmy że nie możemy dłużej ciągać się tyle lat więc wprowadził się do mnie wszystko wyglądało pięknie były zapewniania o miłości, wspólne życie rozmowa o ślubie itd. on dostał nową dobrze płatną prace i zyskał nowych kolegów.. po roku wspólnego mieszkania wydarzyła się przykra sytuacja gdyż musieliśmy opuścić swoje gniazdko na czas remontu postanowiliśmy wspólnie, że zrobimy remont poddasza żeby było tylko nasze i żeby zaoszczędzić pieniądze on miał z powrotem przeprowadzić się do rodziców i ja do rodziców.  Czas tego remontu bardzo się przedłużał miał trwać max 5 mc niestety przeciągnął się do 8 w między czasie wszystko wybieraliśmy wspólnie itd. niestety po 5 mc. po świętach i sylwestrze coś zaczęło robić się nie tak. Musze dodać że, mój były partner poświęcał bardzo dużo swojego czasu na przebywanie tam i robienie pewnych rzeczy własnymi rękoma. Nagle zadzwonił do mnie i powiedział, że on już nie ma siły jest zmęczony tym wszystkim więc odpowiedział jedyne co mogłam, że już kończymy jeszcze miesiąc i możemy się wprowadzić. Niestety przestał już brać czynny udział w tym remoncie i nagle przestał mieć ochotę się ze mną widywać. minęły 2 tyg. po czym wkurzona zapytałam czemu się tak zachowuje i mnie unika to mi powiedział, że pogubił się w swoim życiu brakuje mu stabilności, nie ma mnie nacodzień, że prawdopodobnie się ode mnie odzwyczaił i musimy się zastanowić czy tęskni. OK histeria z mojej strony, że jak on tak może po tym wszystkim czego się podjęliśmy mnie zostawić .. minęło parę dni napisał że jednak chce zacząć wszystko od nowa. Spotkaliśmy się powiedział, że podjął się tego wspólnie ze mną i chce to kontynuować mówiłam mu, że jeżeli jest ze mną nieszczęśliwy niech od razu mi powie. Nie powiedział zaczął naciskać na wspólną przeprowadzkę, więc ja z dnia na dzień już byłam spakowana i zaczęliśmy wspólne życie " od nowa" ja się całkowicie przestawiłam na poprzedni tryb mieszkania razem. Pierwsze 1,5 tyg było wspaniałe cieszyliśmy się niesamowicie, do pierwsza wyjścia z kolegami byłam trochę zła, że nie minęły nawet 2 tyg a on już idzie zamiast cieszyć się nami ale ok, poszedł wrócił powiedział że był u kolegi w domu. Zaczął szczędzić czułości,  całkowicie się na mnie zamknął, nie chciał ze mną o niczym rozmawiać żył swoim światem, czułam że coś jest nie tak niby był ale jak by go nie było... minęły 2 tyg. znowu poszedł z kolegami i coś nie dawało mi spokoju i okazało się że słusznie wyszło, że bawi się świetnie w klubie( muszę zaznaczyć, że nigdy nie był fanem tego typu rozrywek był typowym domatorem dopóki nie poznał nowych kolegów w pracy jego pogląd na świat zmienił się niesamowicie)  , oczywiście napisałam mu sms coś w stylu miłej zabawy w klubie już nawet nie pamiętam napisał mi tylko " co z tego ", i tu wracamy do tego co napisałam wcześniej, że wrócił nad ranem jak by nigdy nic poszedł ze mną spać. Po przebudzeniu jeszcze pijany stwierdził, że  ja jestem nienormalna, on ma już mnie dosyć, nie kocha mnie od ponad roku, i bardzo się cieszy że nie ma ze mną dzieci a gdyby teraz miał mieć to by kazał usunąć ;/, że nikogo sobie w życiu nie znajdę, a on z to bardzo szybko bo kobiety na niego lecą . Przyjęłam te słowa wielkim szokiem nawet nie wiedziałam co mam powiedzieć.  Dalej to już tylko pakowanie i wyjście z domu, na drugi dzień wrócił i nawet w oczy nie był w stanie mi spojrzeć i zabrał rzeczy do końca. Dałam mu dwa tygodnie po czym napisałam ale on w dalszym ciągu nie chce ze mną rozmawiać zachowuje się tak jak ja bym była winna temu wszystkiemu, poratował mnie po 8 latach jak śmiecia czym sobie zasłużyłam ? NIe wiem .... Chciałam walczyć o nas o te wszystkie lata, a le on nie chce.. Podejrzewam, że poznał nowa dziewczynę niestety sam nie był w stanie mi tego powiedzieć a nasi wspólni znajomi, którzy teraz są jego znajomymi mówią że nie wiedza, uważam że po tylu latach zasługuje na prawdę może nie miałabym nadziei że wróci ale nie rozumiem nie da się udawać tyle lat miłości a mi się wydaje że byłam tylko zabawką w jego rekach dopóki nie spotka tej jedynej. A te słowa bolą oddałam mu 8 lat swojego życia w 100% z myślą ze to ten na zawsze,  chciałam zakładać z nim rodzinę zrobiłam się tym przypadkiem że tylko on na świecie się na dla mnie liczył i nie omieszkał mi tego wypomnieć przy rozstaniu, nie mogę pojąć jak człowiek jest w stanie zmienić się tak z dnia na dzień, doprowadzić drugiego to takiego stanu z wiedzą że ode mnie ma miłość ale nie chciał takiej chciał  szaleńczej miłości, a mi wydaje się że po tylu latach ten związek wygląda już inaczej nie ma takie euforii jak na początku.. Jestem w totalnej rozsypce, bardzo bym chciała żeby to był tylko koszmar i on wrócił... nie mogę wyrzucić go z głowy, nie mogę się pogodzić że ta historia się tak zakończyła.  Potrzebuje pomocy bo chyba wariuje ..  ciągle go sprawdzam na FB i zastanawiam się co robi , z kim czy z nią czy sam, dlaczego on się cieszy życiem a ja si e załamałam ?  Nie mogę spać, nie mogę jeść, ciągle płacze...  Nie widzę swojej przyszłości bez niego...  Tyle wspólnych lat a on je całkowicie wyrzucił ze swojego życia sad, nie wiem czemu mnie nie chce nie jestem ideałem ale go kocham, może mu tego nie okazywałam tak jak powinnam  .. Proszę was o jakieś rady bo już nie wytrzymuje sama ze sobą ..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Współczuję. Moim zdaniem, rozstanie  nie było nagłe, od dawna się oddalał. Były symptomy.  A ty pracujesz?

Wydajemisię napisał/a:

zrobiłam się tym przypadkiem że tylko on na świecie się na dla mnie liczył

  Błąd.

Wydajemisię napisał/a:

nie mogę spać, nie mogę jeść, ciągle płacze...  Nie widzę swojej przyszłości bez niego...

Terapia.

Wydajemisię napisał/a:

Proszę was o jakieś rady bo już nie wytrzymuje sama ze sobą

Za bardzo się poświęciłaś i zbyt zaufałaś, w ciągu ośmiu lat ludzie się zmieniają i ty pewnie też od czasu kiedy się poznaliście. Kiedy ostatni raz się bawiłaś? Gdzie są twoi znajomi, rodzina? Zazwyczaj  to oni są wsparciem, jeśli  nie dajesz rady, idź  na terapię.

Wydajemisię napisał/a:

Nie widzę swojej przyszłości bez niego.

Przejdzie ci i będziesz potem zadowolona, że nastąpił koniec  tej relacji. Jesteś wolna i możesz spotykać się z kim chcesz zamiast kisić się w takim dziwnym związku.

3

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Nie wiem ja nie widziałam tego, że się oddala w końcu ten czas cały poświęcaliśmy na wspólny remont. Nie zasygnalizował, że coś jest nie tak albo ja nie zauważyłam. Tak się tym cieszyliśmy i nagle bach nie wiadomo co się stało, pytałam wcześniej przy jego pierwszym oddaleniu czy jest pewien powiedział, że tak. Moim zdaniem zmienił się gdy zmienił otoczenie w pracy zaczęli się nowi koledzy którzy bardzo lubią imprezy i on być może się bronił ale w końcu uległ. Ja jestem z  tych osób, które uważają ze można rozmowa naprawić wszystko ale nie jestem w  stanie gdy druga osoba nie mówi czego oczkuje, mam wrażenie, że po prostu uciekł ode mnie od obowiązków i odpowiedzialności.  Zaczęliśmy bardzo młodo nasz związek, być może teraz stwierdził że to jest jego ostatni czas na zabawę nie wiem...  Nie mam nikogo przez tyle lat gdzie wszędzie razem, znajomości się posypały. Nie widzę siebie bez niego w przyszłości, tak masz rację bardzo mu zaufam bo po 7 latach i podjęciu takich decyzji myślałam, że już nie mam o co się martwić... i zostałam z niczym..

4

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

myślałam, ze to kwestia długiej rozłąki pomimo, że się widywaliśmy nie jet to to samo.. myślałam, ze musi się z powrotem się przyzwyczaić, a on uciekł po miesiącu wspólnego mieszkania...  i potem pisał że ja ciągle tylko czegoś chciałam, wymagałam itd.. ale to coś złego, że chce żeby facet poczuł się jak Pan domu i zajmował się niektórymi sprawami ?

5 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-04-16 16:27:09)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

myślałam, ze to kwestia długiej rozłąki pomimo, że się widywaliśmy nie jet to to samo.. myślałam, ze musi się z powrotem się przyzwyczaić, a on uciekł po miesiącu wspólnego mieszkania...  i potem pisał że ja ciągle tylko czegoś chciałam, wymagałam itd.. ale to coś złego, że chce żeby facet poczuł się jak Pan domu i zajmował się niektórymi sprawami ?

Rozpoczęliście wcześnie, może chciał się jeszcze wybawić i  nie był gotowy do podejmowania obowiązków. Zresztą może to tylko wymówka? Nie wiem.  Myślę, że nie masz czego żałować, bo co by to było jakby was łączyły dzieci albo kredyt, a on okazał taką niedojrzałość.


Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?

6

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

7

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

cały czas myślę o tym czy dla tej drugiej będzie w stanie być lepszym człowiekiem niż dla mnie patrze pod pryzmat zakończenia związku , w czym ona jest lepsza ode mnie.

8

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Budujesz wizje przyszlosci na idealizowanych wyobrazeniach.

Oczywiscie, ze taka sytuacja mogłaby się zdarzyc gdybyście mieli slub i dziecko - jedyna roznica byłaby taka, że teraz bylabys porzuconą żoną z dzieckiem.

9

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Iceni napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Budujesz wizje przyszlosci na idealizowanych wyobrazeniach.

Oczywiscie, ze taka sytuacja mogłaby się zdarzyc gdybyście mieli slub i dziecko - jedyna roznica byłaby taka, że teraz bylabys porzuconą żoną z dzieckiem.



Pewnie tak .. ale nie potrafię się pogodzić, że tak łatwo sobie odpuścił, że w ogóle nas sobie odpuścił.

10

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:
Iceni napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Budujesz wizje przyszlosci na idealizowanych wyobrazeniach.

Oczywiscie, ze taka sytuacja mogłaby się zdarzyc gdybyście mieli slub i dziecko - jedyna roznica byłaby taka, że teraz bylabys porzuconą żoną z dzieckiem.



Pewnie tak .. ale nie potrafię się pogodzić, że tak łatwo sobie odpuścił, że w ogóle nas sobie odpuścił.

Bo najbardziej boli porzucenie. Nawet zdrada zwykle boli mniej, bo jest filtrowana przez złość.  A porzucenie boli, tak po prostu i nic na to nie poradzisz. Zwlaszcza, że to pierwsza porażka miłosna, wiec tym bardziej burzy swiat.

Ale to mninie.

Minie jezeli pozwolisz sobie na okres zaloby - miesiac, dwa, trzy czy nawet pol roku. Ale nie po to by rozpamietywac dawne chwile, ale by przeżyć smutek jaki czujesz i nauczyć się żyć samej.

Jezeli masz przyjaciółki lub dobre kontakty z bliskimi - daj im sobie pomóc.  Złamane serce, w odroznieniu od cholery czy żółtaczki, to choroba, przez którą przechodzi kazdy w życiu i każdy zna ten stan.

A jezeli bedzie ci się wydawać, że nie rozumieją pustki jakiej masz w sobie, poczucia straty, niepełnosci, niepewnosci - to jest wlasnie dowod na to, że ten stan mija smile

Płacz jesli czujesz potrzebę, złość się, smuć - masz do tego prawo, to naturalna i oczywista reakcja.

Pewnego dnia sama bedziesz miala dość szlochania : ))

11

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Mi się wydaje że zdrada  weszła tutaj w grę, że poznał w końcu na którejś z imprez te dziewczynę nie po to chodził tam regularnie gdyby czegoś nie szukał  i zaczął z nią pisać być może nie spotykał się z nią jak był ze mną ale tego też nie wiem. Myślę że to mu bardzo ułatwiło decyzję o odejściu.

12

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Więc zostało wam wspólne spłacanie kredytu?

Jedyne  co ci mogę poradzić, żebyś nie zasklepiała się w bólu i pomyślała o nowych znajomościach pomimo wszystko. Uważam, że nawet szkoda czasu na "żałobę" po porzuceniu, i tak straciłaś siedem czy osiem lat. Nie biegaj za nim i nie śledź go na FB, najlepiej jakbyś próbowała zapomnieć. Kochasz kogoś, kto nie miał odwagi powiedzieć ci prawdy po tylu latach  i utwierdzał cię w kłamstwie, więc?

13

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Również uważam, że musiał poznać jakąś dziewczynę. I to zapewne już wtedy, kiedy miał pierwsze wątpliwości. Wtedy jeszcze zdecydowało przywiązanie do Ciebie, może lęk przed nieznanym, niepewność, czy z tamtą się ułoży. Wasza rozłąka pewnie ułatwiła mu spotkania z tamtą, troszkę też osłabiła przywiązanie.

To że powiedział Ci te wszystkie złe rzeczy. Cóż, to taki manewr zdradzającego. Chce sam w swoich oczach poczuć się lepiej, chce się wybielić, a to wymaga zobaczenia, wyolbrzymienia wszystkich Twoich wad.

Co możesz zrobić? Na pewno nie proś o powrót,  nie upokarzaj się. Uwierz, to odniesie odwrotny skutek. Tylko utwierdzi go w tym, że ma Cię dość i że nie jesteś warta jego uczucia (ktoś kto się upokarza, nie jest wart). Nie dawaj mu też podstaw, by sądził, że czekasz na jego opamiętanie.

Najlepiej byś w ogóle się od niego odcięła. Naprawdę nie szukaj go w necie. To tylko samoumartwianie.

Może wróci z podkulonym ogonem, może nie. Zależy jak ułoży się jego nowy związek. Przyjmować go i tak nie ma sensu. Bo jeśli wróci, to dlatego tylko że z tamtą mu nie wyjdzie. I tak prędzej czy później ktoś nowy pojawi się na horyzoncie. Bo nie kocha Cię. Gdyby kochał, nikt nowy by się nie pojawił.\

Trzymam kciuki. Przebolejesz. Będzie jeszcze bardzo szczęśliwa. I to nie jest czcze gadanie.

14

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Co znaczy twoje stwierdzenie, że  zostałaś z niczym?


Chodzi mi o to, że zostałam sama w mieszkaniu, z kredytem i bez znajomych i faceta, którego kocham...
Tak się mówi ale też nie wiadomo co by było gdyby był ślub i dzieci teraz wydaje mi się, że taka sytuacja by się nigdy nie przydarzyła jak teraz.

Więc zostało wam wspólne spłacanie kredytu?

Jedyne  co ci mogę poradzić, żebyś nie zasklepiała się w bólu i pomyślała o nowych znajomościach pomimo wszystko. Uważam, że nawet szkoda czasu na "żałobę" po porzuceniu, i tak straciłaś siedem czy osiem lat. Nie biegaj za nim i nie śledź go na FB, najlepiej jakbyś próbowała zapomnieć. Kochasz kogoś, kto nie miał odwagi powiedzieć ci prawdy po tylu latach  i utwierdzał cię w kłamstwie, więc?


Jeżeli chodzi o kredyt to jest na mnie więc w sumie zostałam z tym sama...
Najgorsze jest to, że nie mogę przestać myśleć i analizować bo przecież jeszcze 3 mc emu było wszystko super..
Nie miał odwagi do tej pory twierdzi, że to wszystko moja wina pomimo że był w stosunku do mnie nie w porządku oczywiście teraz ma to w szerokim poważaniu czy ja wiem czy nie wiem.. stwierdził, że to nie miłość tylko przywiązanie w moim przypadku jest inaczej. Po prostu nie wiem gdzie się podział ten człowiek którego znałam, być może od samego początku mną manipulował i ja tego nie widziałam,.. Niestety jego słowa wbiły mi się w psychikę  jest dokładnie tak jak powiedział, że będę siedziała i płakała nad nim właśnie to robię codziennie ale nie umiem zapomnieć i zachować się jak on .. być może jestem zbyt emocjonalna ..

Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć sobie nowa znajomość.

Już nie piszę, nie dzwoniłam od początku bałam się ale pisałam, wiem że nie ma po co, owszem w dalszym ciągu obserwuje nie wiem czego tam szukam chyba jestem masochistką nadal nie skasował statusu na FB tylko go ukrył, tak samo zdjęcia. Chciałabym pozbyć się z głowy tej iskierki, która mi podpowiada że wróci  tylko nie wiem jak.

15

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
KajkaKa napisał/a:

Również uważam, że musiał poznać jakąś dziewczynę. I to zapewne już wtedy, kiedy miał pierwsze wątpliwości. Wtedy jeszcze zdecydowało przywiązanie do Ciebie, może lęk przed nieznanym, niepewność, czy z tamtą się ułoży. Wasza rozłąka pewnie ułatwiła mu spotkania z tamtą, troszkę też osłabiła przywiązanie.

To że powiedział Ci te wszystkie złe rzeczy. Cóż, to taki manewr zdradzającego. Chce sam w swoich oczach poczuć się lepiej, chce się wybielić, a to wymaga zobaczenia, wyolbrzymienia wszystkich Twoich wad.

Co możesz zrobić? Na pewno nie proś o powrót,  nie upokarzaj się. Uwierz, to odniesie odwrotny skutek. Tylko utwierdzi go w tym, że ma Cię dość i że nie jesteś warta jego uczucia (ktoś kto się upokarza, nie jest wart). Nie dawaj mu też podstaw, by sądził, że czekasz na jego opamiętanie.

Najlepiej byś w ogóle się od niego odcięła. Naprawdę nie szukaj go w necie. To tylko samoumartwianie.

Może wróci z podkulonym ogonem, może nie. Zależy jak ułoży się jego nowy związek. Przyjmować go i tak nie ma sensu. Bo jeśli wróci, to dlatego tylko że z tamtą mu nie wyjdzie. I tak prędzej czy później ktoś nowy pojawi się na horyzoncie. Bo nie kocha Cię. Gdyby kochał, nikt nowy by się nie pojawił.\

Trzymam kciuki. Przebolejesz. Będzie jeszcze bardzo szczęśliwa. I to nie jest czcze gadanie.



I to właśnie boli, że po tylu latach szukał kogoś lepszego ja mu nie wystarczałam...

Już to zrobiłam ale więcej nie będę, nie chce prosić o miłość myślałam, że jak on jest dla mnie jedynym to ja dla niego też będę.

16

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Jeżeli chodzi o kredyt to jest na mnie więc w sumie zostałam z tym sama...
Najgorsze jest to, że nie mogę przestać myśleć i analizować bo przecież jeszcze 3 mc emu było wszystko super..
Nie miał odwagi do tej pory twierdzi, że to wszystko moja wina pomimo że był w stosunku do mnie nie w porządku oczywiście teraz ma to w szerokim poważaniu czy ja wiem czy nie wiem.. stwierdził, że to nie miłość tylko przywiązanie w moim przypadku jest inaczej. Po prostu nie wiem gdzie się podział ten człowiek którego znałam, być może od samego początku mną manipulował i ja tego nie widziałam,.. Niestety jego słowa wbiły mi się w psychikę  jest dokładnie tak jak powiedział, że będę siedziała i płakała nad nim właśnie to robię codziennie ale nie umiem zapomnieć i zachować się jak on .. być może jestem zbyt emocjonalna ..
Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć sobie nowa znajomość.
Już nie piszę, nie dzwoniłam od początku bałam się ale pisałam, wiem że nie ma po co, owszem w dalszym ciągu obserwuje nie wiem czego tam szukam chyba jestem masochistką nadal nie skasował statusu na FB tylko go ukrył, tak samo zdjęcia. Chciałabym pozbyć się z głowy tej iskierki, która mi podpowiada że wróci  tylko nie wiem jak.

Też trzymam kciuki za ciebie.  To normalne, że analizujesz, bo to dla ciebie jest szokiem, a dla niego było od dawna wiadome. Iskierka też z czasem zgaśnie, nie martw się. On tak powiedział,że będziesz siedziała i płakała?  Zamiast FB, poszukaj sobie innej rozrywki, żeby się choć na chwilę oderwać. Za młoda jesteś, żeby rozpamiętywać.

17

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
KajkaKa napisał/a:

Również uważam, że musiał poznać jakąś dziewczynę. I to zapewne już wtedy, kiedy miał pierwsze wątpliwości. Wtedy jeszcze zdecydowało przywiązanie do Ciebie, może lęk przed nieznanym, niepewność, czy z tamtą się ułoży. Wasza rozłąka pewnie ułatwiła mu spotkania z tamtą, troszkę też osłabiła przywiązanie.

To że powiedział Ci te wszystkie złe rzeczy. Cóż, to taki manewr zdradzającego. Chce sam w swoich oczach poczuć się lepiej, chce się wybielić, a to wymaga zobaczenia, wyolbrzymienia wszystkich Twoich wad.

Co możesz zrobić? Na pewno nie proś o powrót,  nie upokarzaj się. Uwierz, to odniesie odwrotny skutek. Tylko utwierdzi go w tym, że ma Cię dość i że nie jesteś warta jego uczucia (ktoś kto się upokarza, nie jest wart). Nie dawaj mu też podstaw, by sądził, że czekasz na jego opamiętanie.

Najlepiej byś w ogóle się od niego odcięła. Naprawdę nie szukaj go w necie. To tylko samoumartwianie.

Może wróci z podkulonym ogonem, może nie. Zależy jak ułoży się jego nowy związek. Przyjmować go i tak nie ma sensu. Bo jeśli wróci, to dlatego tylko że z tamtą mu nie wyjdzie. I tak prędzej czy później ktoś nowy pojawi się na horyzoncie. Bo nie kocha Cię. Gdyby kochał, nikt nowy by się nie pojawił.\

Trzymam kciuki. Przebolejesz. Będzie jeszcze bardzo szczęśliwa. I to nie jest czcze gadanie.



Jak się go zapytałam czy kogoś ma przy rozstaniu to mi powiedział " ty wszędzie widzisz tylko zdradę, nawet gdybym kogoś miał to i tak bym Ci nie powiedział ". Jednak uważam, że jest jeszcze na tyle niedoświadczony w tym, że nie potrafił udawać mieszkając ze mną, że wszystko jest w porządku. sama nie wiem po co się do mnie wprowadzał na co liczył, że jego uczucia odżyją skoro nawet się nie starał za bardzo, nie chciał rozmawiać ? Dlatego dawał  sprzeczne sygnały raz było super rozmowa się kleiła wspólny obiadek zakupy itp a jak był gorszy dzień to nie chciał w ogóle rozmawiać . Już sama nie wiem co mam myśleć .... jak sobie przypominam te wszystkie lata to w życiu by mi do głowy nie przyszło, że będzie chciał kogos innego...

18

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Jeżeli chodzi o kredyt to jest na mnie więc w sumie zostałam z tym sama...
Najgorsze jest to, że nie mogę przestać myśleć i analizować bo przecież jeszcze 3 mc emu było wszystko super..
Nie miał odwagi do tej pory twierdzi, że to wszystko moja wina pomimo że był w stosunku do mnie nie w porządku oczywiście teraz ma to w szerokim poważaniu czy ja wiem czy nie wiem.. stwierdził, że to nie miłość tylko przywiązanie w moim przypadku jest inaczej. Po prostu nie wiem gdzie się podział ten człowiek którego znałam, być może od samego początku mną manipulował i ja tego nie widziałam,.. Niestety jego słowa wbiły mi się w psychikę  jest dokładnie tak jak powiedział, że będę siedziała i płakała nad nim właśnie to robię codziennie ale nie umiem zapomnieć i zachować się jak on .. być może jestem zbyt emocjonalna ..
Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć sobie nowa znajomość.
Już nie piszę, nie dzwoniłam od początku bałam się ale pisałam, wiem że nie ma po co, owszem w dalszym ciągu obserwuje nie wiem czego tam szukam chyba jestem masochistką nadal nie skasował statusu na FB tylko go ukrył, tak samo zdjęcia. Chciałabym pozbyć się z głowy tej iskierki, która mi podpowiada że wróci  tylko nie wiem jak.

Też trzymam kciuki za ciebie.  To normalne, że analizujesz, bo to dla ciebie jest szokiem, a dla niego było od dawna wiadome. Iskierka też z czasem zgaśnie, nie martw się. On tak powiedział,że będziesz siedziała i płakała?  Zamiast FB, poszukaj sobie innej rozrywki, żeby się choć na chwilę oderwać. Za młoda jesteś, żeby rozpamiętywać.



Tak mi powiedział nie wiem skąd w nim tyle złości w stosunku do mnie zawsze byłam dla niego dobra.
Właśnie to jest dla mnie najgorsze, że skoro wiedział to mógł ze mną porozmawiać spokojnie wcześniej oszczędzić mi takich słów, a ten rok i tak dał mi po tyłku to on mnie teraz dobił na sam koniec bez żadnych skrupułów. 
Nie wiem co mam ze sobą zrobić nic mnie nie cieszy...

19

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Tak mi powiedział nie wiem skąd w nim tyle złości w stosunku do mnie zawsze byłam dla niego dobra.
Właśnie to jest dla mnie najgorsze, że skoro wiedział to mógł ze mną porozmawiać spokojnie wcześniej oszczędzić mi takich słów, a ten rok i tak dał mi po tyłku to on mnie teraz dobił na sam koniec bez żadnych skrupułów. 
Nie wiem co mam ze sobą zrobić nic mnie nie cieszy...

Złością byłego partnera  nie przejmuj się wcale, bo wynika z sytuacji. Zostaw go razem z jego emocjami i tyle, a zajmij się sobą. Na początek potrzebujesz rozmowy z kimś życzliwym.  Może znajdziesz kogoś, z kim będziesz mogła się spotkać i porozmawiać? Jeśli nikogo takiego nie znajdziesz, postaw na to, co lubiłaś  kiedyś. Mnie to wygląda, na to, że tak się poświęciłaś, że zapomniałaś  o sobie.  Przecież musiało być coś czym się zajmowałaś oprócz FB?

20

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Jestem przerażona tą samotnością przecież był przy mnie 8 lat.. jestem przerażona tym, że już nigdy nie będę szczęśliwa, że zabrał mi cała radość życia i nigdy się z niego nie wyleczę.

21

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Tak mi powiedział nie wiem skąd w nim tyle złości w stosunku do mnie zawsze byłam dla niego dobra.
Właśnie to jest dla mnie najgorsze, że skoro wiedział to mógł ze mną porozmawiać spokojnie wcześniej oszczędzić mi takich słów, a ten rok i tak dał mi po tyłku to on mnie teraz dobił na sam koniec bez żadnych skrupułów. 
Nie wiem co mam ze sobą zrobić nic mnie nie cieszy...

Złością byłego partnera  nie przejmuj się wcale, bo wynika z sytuacji. Zostaw go razem z jego emocjami i tyle, a zajmij się sobą. Na początek potrzebujesz rozmowy z kimś życzliwym.  Może znajdziesz kogoś, z kim będziesz mogła się spotkać i porozmawiać? Jeśli nikogo takiego nie znajdziesz, postaw na to, co lubiłaś  kiedyś. Mnie to wygląda, na to, że tak się poświęciłaś, że zapomniałaś  o sobie.  Przecież musiało być coś czym się zajmowałaś oprócz FB?


nie wiem, byłam wtedy taka młoda, razem chodziliśmy do szkoły, razem studiowaliśmy nawet był czas, że razem pracowlaismy zawsze był on  i gdzieś w tym zgubiłam siebie nawet nie wiem co bym chciała robić. Moje życzliwe osoby już maja mnie dość nie wiedzą co ze mną zrobić smile

22 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-04-16 21:19:55)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Jestem przerażona tą samotnością przecież był przy mnie 8 lat.. jestem przerażona tym, że już nigdy nie będę szczęśliwa, że zabrał mi cała radość życia i nigdy się z niego nie wyleczę.

No, co ty? Wyleczysz się  na pewno, nie możesz uzależniać  własnego szczęścia od jednego człowieka, bo jak niby ta jedna osoba ma to wszystko udźwignąć? A może pomyśl, że oddał ci wolność i wreszcie od tej chwili możesz być szczęśliwa. Dotychczas wszystko kręciło się wokół niego, to nudne.

Jakie życzliwe osoby mają cię dość? Czy to nie dlatego, że tylko masz jeden temat o nim?

Na mnie działały odstresowująco wycieczki w góry, a tam nie zawsze był zasięg:) Ale może ty masz jakieś inne zainteresowania, może masz ulubione filmy lub książki? Mozesz być też typem "pracusia" i najlepiej odnajdywać się w pracy:)

23

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

Jestem przerażona tą samotnością przecież był przy mnie 8 lat.. jestem przerażona tym, że już nigdy nie będę szczęśliwa, że zabrał mi cała radość życia i nigdy się z niego nie wyleczę.

No, co ty? Wyleczysz się  na pewno, nie możesz uzależniać  własnego szczęścia od jednego człowieka, bo jak niby ta jedna osoba ma to wszytko udźwignąć? A może pomyśl, że oddał ci wolność i wreszcie od tej chwili możesz być szczęśliwa. Dotychczas wszystko kręciło się wokół niego, to nudne.

Jakie życzliwe osoby mają cię dość? Czy to nie dlatego, że tylko masz jeden temat o nim?

Na mnie działały odstresowująco wycieczki w góry, a tam nie zawsze był zasięg:) Ale może ty masz jakieś inne zainteresowania, może masz ulubione filmy lub książki?


tak właśnie tak bo gadam tylko o nim i mam wrażenie, że z dnia na dzień jest tylko gorzej... ale to  dlatego, że ja muszę rozumieć,a  ja tego nie rozumiem moja głowa ma milion scenariuszy to dlatego, że pozostawił mnie w niewiedzy, tak ja wiem NIE KOCHAM CIE powinno załatwić sprawę ale nie  moim wypadku. 

Bardzo lubię książki i kino, ale niestety od tamtego czasu nie mogę czytać coś mnie blokuje a do kina sama raczej nie pójdę sad

24

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Byc może właśnie nie udźwignął, zrobiłam się tą zaborcza dziewczyną  tego nie widziałam.

25 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-04-16 22:34:16)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Bardzo lubię książki i kino, ale niestety od tamtego czasu nie mogę czytać coś mnie blokuje a do kina sama raczej nie pójdę sad

Moze namów kogos na jakieś wyjście, bo ty teraz głównie potrzebujesz rozmów, tylko  nie na ten jeden temat. Może byłabyś w stanie zainteresować się życiem znajomych?  W innym temacie ktoś na samotność polecał kupienie sobie psa:)
Co do rozumienia lub nie  rozstania, to nie masz się co analizować, tak się stało i musisz z tym żyć dalej. Za kilka miesięcy się przyzwyczaisz i sama dojdziesz do wniosku, że dobrze się stało.
Czy byłaś zaborcza, tego nie wiem, ale na pewno za dużo o nim myślałaś, a za mało o sobie, tak wynika z twoich wypowiedzi.

(Aha i zamiast pisać posta po poście, możesz nacisnąć edytuj w prawym dolnym rogu, żeby dodać kilka słów do ostatniej wypowiedzi).

26 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-16 22:39:20)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

tak również to widzę, że za mało w tym wszystkim było mnie za bardzo się oddałam i teraz ponoszę tego konsekwencje. To jest moja nauczka na przyszłość.
Ale na razie musze nauczyc sie życ od nowa, bo dla mnie tak jest wszystkiego muszę nauczyć się robić sama. Wiem, że będę się długo z niego leczyć, czuje to.
Miewam lepsze i gorsze dni od niedawna więcej gorszych aż mnie skręca z nerwów, często mnie korci żeby do niego napisać ale tego nie robię nie widzę sensu, nie chciał walczyć więc nie widzę potrzeby walki za dwoje. Za każdym razem jak o nim myślę wchodzę na forum co moje dobre duszyczki napisały..

dzięki za wskazówkę, jeszcze dobrze nie znam tego forum.

27

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

I już cię lubię:) Pewnie, że jest ci ciężko, rozumiem, dasz radę.  To normalne, że o nim myślisz,  ale twoje życie nie powinno się kręcić okół niego, są jeszcze inne ciekawsze rzeczy na tym świecie, o których  nie pamiętasz od ośmiu lat. Masz sporo do nadrobienia.

28 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-16 23:22:24)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:

I już cię lubię:) Pewnie, że jest ci ciężko, rozumiem, dasz radę.  To normalne, że o nim myślisz,  ale twoje życie nie powinno się kręcić okół niego, są jeszcze inne ciekawsze rzeczy na tym świecie, o których  nie pamiętasz od ośmiu lat. Masz sporo do nadrobienia.

Myślę, tęsknie, brakuje mi bliskości ... ale jetem przerażona tym co mam do nadrobienia... Ale mam straszny żal do niego że pozwolił wierzyć  że mnie nie zostawi i dał poczucie bezpieczeństwa po czym je zdeptal

29

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:
Summerka napisał/a:

I już cię lubię:) Pewnie, że jest ci ciężko, rozumiem, dasz radę.  To normalne, że o nim myślisz,  ale twoje życie nie powinno się kręcić okół niego, są jeszcze inne ciekawsze rzeczy na tym świecie, o których  nie pamiętasz od ośmiu lat. Masz sporo do nadrobienia.

Myślę, tęsknie, brakuje mi bliskości ... ale jetem przerażona tym co mam do nadrobienia... Ale mam straszny żal do niego że pozwolił wierzyć  że mnie nie zostawi i dał poczucie bezpieczeństwa po czym je zdeptal

Nie powinnaś tak myśleć, bo to cię niszczy. Nie można  innego człowieka traktować jak boga, nawet najukochańszego.  Może chciał ci dać to poczucie, ale nie dał rady? A może miał dość?  W każdym razie wyzwolił cię od własnej osoby. Wierzę, że ci jest bardzo źle, ale jesteś u progu życia, więc wyjdziesz z tego, przy pomocy terapeuty jeszcze szybciej.
Może znajdzie się ktoś inny, kto pozwoli ci się odnaleźć. Domyślam się, że najbardziej ci tego brakuje.
Ze swojego doświadczenia wiem, że nie warto czekać, przemyśliwać, bo czas nie stoi w miejscu.   Aha, myślenie, wałkowanie tego samego tematu utrwala poczucie krzywdy, a przecież nie o to chodzi, masz wyciągnąć wnioski i iść naprzód.

30

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Mamy kolejny dzień,noc niby przespana ale jestem strasznie zmęczona i znowu od samego rana włączają się moje myśli .. dzisiaj padło pytanie jak był w stanie przez ponad rok czasu oszukiwać mnie i wszystkich dookoła o swoich uczuciach , bo przecież żadna znająca nas osoba nie pomyślała, że mnie zostawi już nie na tym etapie. Ja sama się zastanawiam gdzie zgubiłam ten wątek przecież to ponad rok czasu.  To jeszcze pogarsza moje samopoczucie gdy okazuje się, że żyłam tyle czasu w kłamstwie.

31

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Wiem przez co przechodzisz i co czujesz też zostałam porzucona po 10 latach i mój ex też zmienil pracę i zaczol imprezować a był domownikiem. Wiesz przez pierwszy miesiąc czułam nie dowierzanie że to nie prawda że on wróci że tyle lat razem ze nie może nas tak przekreślić itp. płacz niejedzenie żal schudłam 10kg w miesiąc. Drugi miesiąc tęsknota płakanie ale jak się dowiedziałam że już kogoś ma odpuściłam . Najważniejsze co powinnaś teraz zrobić zablokować go na portalach i nie interesować się tym co u niego się dzieje mi to pomogło bardzo. Teraz mija trzeci miesiąc sama się dziwię że mam już tyle siły żeby zacząć żyć na nowo i pokochać sama siebie. Mi też się zawalił świat myślałam że bez niego nie da się żyć ale uwierz mi da się tylko musisz dać sobie szansę . Teraz masz czas na płakanie wyrzuć z siebie te emocje ale też nie zamykaj się w czterech ścianach wyjdź gdzieś nawet na głupi spacer. Będzie dobrze zobaczysz

32

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Współczuję Ci. Jakie to jest czasem nie do wiary, że po tylu latach może się okazać, że w ogóle człowieka nie znamy - mam tu na myśli jego słowa, że sobie nikogo nie znajdziesz, o usuwaniu ciąży... hmm Ochłodzenie uczuć i porzucenie partnerki to jedno, ale takie podłe słowa, to zupełnie coś innego... Przerażające.

33 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-17 20:47:40)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

To jest tak jak płacz za tym co już nigdy nie wróci, bo przecież jak człowiek może się tak zmienić? Albo jak ja mogłam nie dostrzegać, że żyje z takim człowiekiem ?

Myślę, że gdyby mi ktoś miał odwagę powiedzieć, że kogoś ma może potrafiłabym sobie odpuścić chociaż tez nie jestem pewna, ale uważam, że zasłużyłam na prawdę wolałabym na pewno  usłyszeć to niż to co mi powiedział .. Może druga kobieta jest w stanie tak zmienić mężczyznę ?

Słowa były okrutne, zawsze był bardzo impulsywnym człowiekiem i potrafił dowalić słowami ale nigdy mnie ... I zastanawiam się co ja mu takiego zrobiłam, że potraktował mnie w taki sposób ? To że chciałam wspólnego życia ? Że nie chciałam żeby latał po imprezach ? Żeby zrobił się odpowiedzialny za nas ? Że trafił mi w ręce dowód jego imprez?

Dzisiaj jeszcze trafiłam na nasze spólne zdjęcia, nie miałam odwagi ich wykasować ale jacy byliśmy jeszcze rok temu szczęśliwi...

Tak i jak człowiek pomimo wszystko jest w stanie od tak wykreślić tyle wspólnych lat..

Co do tych imprez na jednym z tematów przeczytałam, że imprezy to już etap końcowy , że wcześniej zaczęło coś się dziać może tak było, ale nie zostałam poinformowana wręcz przeciwnie byłam zapewniana, że wszystko jest cacy.

Obawiam się, że nie będę w stanie już zbudować nigdy normalnego związku bo on zawsze będzie w mojej głowie.

Chyba kwalifikuje się do grupy kocham za bardzo....

34

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Ależ z całą pewnością kogoś ma. No przynajmniej na pewno pracuje nad jakąś panną, by była jego.

Z moich obserwacji wynika, że bardzo często pod wpływem nowego uczucia ludzie stają się wręcz okrutni dla dotychczasowego partnera. Dziś jesteś tylko przeszkodą na drodze do jego nowego szczęścia.
Szkoda że na koniec tak się zachował... Choć paradoksalnie tym łatwiej powinno Ci się uporać z uczuciem. W końcu okazał się nie być tym za kogo go uważałaś, kogo kochałaś.

8 lat to szmat czasu. Całkowicie Cię rozumiem, że dziś wydaje Ci się, że Twoje życie się skończyło, że już nic dobrego Cię nie czeka. To normalna reakcja. Musisz dać sobie czas na przejście żałoby. Nie bój się płakać.
Mnie w takich sytuacjach, gdy chciałam się odkochać, pomagało przypominanie tych złych momentów, jego wad... myśl choćby intensywnie w jaki sposób potraktował Cię na koniec. Można by się np. spodziewać, że gdybyście mieli dzieci, podobnie egoistycznie potraktowałby Wasze potomstwo.

Jak już nabierzesz siły, staraj się wychodzić do ludzi, poznawaj nowe osoby, może nawet niekoniecznie by od razu wejść w nowy związek. Na to masz jeszcze czas. Zrób coś dla siebie, zadbaj o siebie, może jakieś nowe ciuchy. Zadowolenie z siebie, ze swojego wyglądu bardzo poprawi Ci nastrój.

A czy czeka Cię coś dobrego? Oczywiście. Ja nie mam wątpliwości, że tak. Jeśli tylko nie zamkniesz się w swojej skorupie, jeśli z czasem wyrzucisz z serca tego pana, to jak najbardziej.

Sama jestem po 15-letnim związku (w tym było małżeństwo i dziecko)... i dziś jestem bardzo szczęśliwa w nowym związku. Czy ufam? Miałam z tym pewien problem, bo też byłam mocno oszukiwana. No i zaufania nie da się nawet sobie samemu narzucić. Mój obecny partner jak dotąd nie zawiódł mnie w żadnej sprawie, nie złapałam go choćby na najmniejszym kłamstwie. I tak... ufam coraz bardziej i bardziej.

A Ty jesteś bez zobowiązań, więc tym łatwiej będzie Ci znaleźć kogoś. Tylko się nie spiesz. Czekaj na prawdziwe uczucie i wartościowego faceta. Byle kogo, byle kogoś mieć naprawdę nie warto. Trzeba odsiać plewy, których niestety niemało. smile

35

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Własnie dzisiaj zdecydował się całkowicie usunąć status związku poczułam jak by ktoś zadał mi cios niestety cały czas się łudziłam, że jeszcze wróci....

Właśnie powinno mi być łatwiej, a jest wręcz przeciwnie im on mnie bardziej odpycha tym bardziej ja jego chce...

Tak bardzo nie rozumiem tego, jak jest w stanie związać się z kimś innym po tylu latach, wspólnych chwilach, ja nie wiem czy będę potrafiła teraz nie jestem w  stanie nawet pomyśleć o kimś innym ciągle on mi chodzi po głowie.

Nie wiem jak wy to przeżyłyście ja czuje się jak wariatka i wrak człowieka.

Uważam, że mam zmarnowane 8 lat życia na kogoś kto mnie nigdy nie chciał a ja dałam się omamić, nie wiem jak dalej funkcjonować każdy dzień to jakieś piekło.

36

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Czas leczy rany... jeszcze będziesz szczęśliwa. Ta sytuacja to życiowa lekcja. Wiele z nas przeżywa podobne historie, nie jesteś sama! Jesteśmy z Tobą.

37

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
elzbietapawlik napisał/a:

Czas leczy rany... jeszcze będziesz szczęśliwa. Ta sytuacja to życiowa lekcja. Wiele z nas przeżywa podobne historie, nie jesteś sama! Jesteśmy z Tobą.



Ale dlaczego nie potrafię się z tym pogodzić??  Dlaczego nie mogę tego za akceptować i iść dalej nie myśląc o nim ?

38

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:
elzbietapawlik napisał/a:

Czas leczy rany... jeszcze będziesz szczęśliwa. Ta sytuacja to życiowa lekcja. Wiele z nas przeżywa podobne historie, nie jesteś sama! Jesteśmy z Tobą.



Ale dlaczego nie potrafię się z tym pogodzić??  Dlaczego nie mogę tego za akceptować i iść dalej nie myśląc o nim ?

Wyluzuj nie możesz pstryknąć palcami i powiedzieć już nie kocham na to trzeba czasu.

39

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Nie ma leku na rozstanie albo raczej na jego bol po rozstaniu.Wielu z nas to przechodzilo i wiemy co czujesz.Nie jest tak latwo zapomniec o tym co bylo przez tyle lat.Jeszcze duzo przeplakanych dni przed Toba ale czas zrobi swoje ze nabierzesz dystansu.Jetses jeszcze mloda kobieta i dojdziesz do siebie a z czasem pokochasz kogos nowego.Piszemy tuatj poprzez wlasne doswiadczenie takze nie sa to historie wyssane z palca.Wytrwalosci Ci duzo zycze i przede wszystkim zdrowia bo tego teraz najbardziej potrzebujesz.

40

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Wyluzuj nie możesz pstryknąć palcami i powiedzieć już nie kocham na to trzeba czasu.

Widzisz chciałabym tak jak on to zrobił pstryknął palcem powiedział nie kocham i przekreślił 8 lat, takim ludziom jest łatwiej w życiu..

41 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-18 13:34:54)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Szary80 napisał/a:

Nie ma leku na rozstanie albo raczej na jego bol po rozstaniu.Wielu z nas to przechodzilo i wiemy co czujesz.Nie jest tak latwo zapomniec o tym co bylo przez tyle lat.Jeszcze duzo przeplakanych dni przed Toba ale czas zrobi swoje ze nabierzesz dystansu.Jetses jeszcze mloda kobieta i dojdziesz do siebie a z czasem pokochasz kogos nowego.Piszemy tuatj poprzez wlasne doswiadczenie takze nie sa to historie wyssane z palca.Wytrwalosci Ci duzo zycze i przede wszystkim zdrowia bo tego teraz najbardziej potrzebujesz.


czy taka młoda to nie wiem, już chyba w wieku do ślubu i tego chciałam chciałam go za męża i chciałam mieć z nim dzieci, a on zdecydował się na kogoś innego.
Niby nie potwierdzone ale wiem swoje, i teraz jak sobie pomyślę, że miałabym zobaczyć go jak przytula jakąś dziewczynę z uśmiechem jak mnie jeszcze parę miesięcy temu sad płakać się chce
A teraz moje plany zostały zniszczone i nawet nie wiem gdzie miałabym poznać kogoś , wydaje mi się że jestem mało interesującą osobą.

Niestety złamałam się dzisiaj i napisałam do niego znowu zostałam zgnojona i potraktowana jak obcy człowiek, i zostało mi powiedziane, że mogłam walczyć jak było o co, ale jak mogłam walczyć nie wiedząc ?
Być może przez ten cały remont zapomniałam mu powiedzieć, że jestem wdzięczna, że się stara ? hmm teraz mam zagadkę czego nie zrobiłam a co mogłam.
Nawet nie było mi dane usunąć go z FB bo sam to zrobił sad Kurde co jest z tymi ludźmi nie tak ?
Wyrzuciłam z siebie część żalu, wiem że to nic nie da ale nie chciałam żeby wszystko mu się upiekło i że ja jestem totalną idiotką i żeby zrzucał całą winę na mnie.
To jest człowiek, którego ja nie znam teraz i nie wiedziałam że będzie w stanie kiedyś mi coś takiego zrobić.

42

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydaje mi sie napisał/a:

Niestety złamałam się dzisiaj i napisałam do niego znowu zostałam zgnojona i potraktowana jak obcy człowiek, i zostało mi powiedziane, że mogłam walczyć jak było o co, ale jak mogłam walczyć nie wiedząc ?

Nie było o co walczyć, nie miej złudzeń. On odchodził powoli, a ty tego nie zobaczyłaś. A rozmawiać nie chciał.  Nie możesz się obwiniać, bo nie masz o co.

43 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-18 15:39:59)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Summerka napisał/a:
Wydaje mi sie napisał/a:

Niestety złamałam się dzisiaj i napisałam do niego znowu zostałam zgnojona i potraktowana jak obcy człowiek, i zostało mi powiedziane, że mogłam walczyć jak było o co, ale jak mogłam walczyć nie wiedząc ?

Nie było o co walczyć, nie miej złudzeń. On odchodził powoli, a ty tego nie zobaczyłaś. A rozmawiać nie chciał.  Nie możesz się obwiniać, bo nie masz o co.

Tylko pytanie po co on mnie obwinia ? Jeżeli ktoś mi mówi, ze mogłam coś zrobić to ja się zastanawiam co mogłam zrobić...
Odchodził chyba bardzo powoli, bo dobił do momentu nienawiści,   .... Mogłam to zobaczyć czy byłam tak ślepo zakochana ?
Nie mogę pojąć po co włożył swoja pracę w dom i w utrzymanie mojego poczucia normalności, czemu zdecydował się ponownie ze mną zamieszkać chciał się pożegnać po swojemu, czy pokazać mi że już mnie nie chce ehh.. tyle pytań bez odpowiedzi

44

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Najgorsze co możesz teraz zrobić to rozmyślać dlaczego po co na co itp. to ci nic nie da a napewno nie dowiesz się czemu się tak stało . Myślę że on już mógł mieć jakąś upatrzoną i zastanawiał się kogo wybrać . Potrafiła byś być z nim jakbyś dowiedziała się że w tym czasie miał kogoś? Wiem że to boli ,wiem co teraz przeżywasz widzisz mi może łatwiej było przyjąć do wiadomości że już nie będziemy razem dlatego że on już kogoś ma. Mi zmarnował ex10lat tobie ex8 lat po rostaniu straciłyśmy parę miesięcy ja się już pozbierałam tzn bardzo się staram a ty nie pozwól żeby zmarnował ci kolejne dni miesiące nie daj Boże lata. Niestety ale musisz się pogodzić że on już nie wróci . Może spróbuj pomocy u psychologa pomoże ci przejść przez to

45

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Cokolwiek napiszesz to on odbije pileczke bzdurami ktore nigdy nie mialy miejsca. Nic nie zrobisz bo on wie najlepiej. Skoro Cie tak traktuje to moze kiedys i ty bedziesz miala okazje mu sie zrewanzowac.

46 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-18 20:01:42)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Powiem wam, że to co się obecnie dzieje w moim życiu to chyba jakaś kiepska komedia znacz człowieka okazuje się, że go nie znasz kosmos...Chyba zacznę wierzyć w karmę. jak może być tak, że człowiek rani człowieka, a potem jest szczęśliwy ?  To taka życiowa niesprawiedliwość. Jesteś z kimś tyle lat oddajesz mu swoje życie,a  w podzięce dostajesz same ciosy.

Mam nadzieje, że będąc ze mną nie spotykał się z ta drugą ale kto wie prawdy mi nie powie ale musiał wybrać na jakieś podstawie,.

Nie potrafię mu życzyć szczęścia ( mówią że to klucz do nowego życia) w nowym życiu, bo po prostu nie chce tego po tym jak mnie potraktował.

Oczywiście ja nie jestem osoba bez winy bo na pewno po pewnym okresie już przestałam tak latać z miłości, przeszłam na inny poziom związku.
Ale on zrezygnował ze mnie i z naszej stabilności życiowej, zostawił mnie samą w mieszkaniu z długami bo chciał szaleńczej miłości... motylków w brzuszku ...

Być może będę musiała odwiedzić gabinet, ale obawiam się że powiedzą  że jestem beznadziejnym przypadkiem i nie da się mi pomóc.

47

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Słyszałam o podobnym przypadku, że  po wielu latach razem chłopak porzucił dziewczynę, bo znalazł inną. I choćby ta dziewczyna stawała na rzęsach, to nic by nie pomogło, bo  ta nowa go całkiem zauroczyła. Nie piszę, ze twój przypadek jest taki, ale życie toczy się swoim torem, może miało tak być.  W ciągu tylu lat ludzie się zmieniają. Ty też się zmieniłaś. Nawet nie pamiętasz, jakie miałaś zainteresowania. Tobie ta zmiana się przyda i wyjdzie na korzyść, zobaczysz.

48

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Witaj,
Przeżywam to samo.. sytuacja podobna..moim zdaniem to niestety robimy to sobie na własne życzenie, rezygnujemy z siebie.. tym samym przestajemy być atrakcyjne dla nich.. to pewnie zależy od faceta ale jednak.. u mnie małżeństwo właśnie się kończy po trzech latach, a pięciu wspólnych..
Najgorsze jest to poczucie, że masz w głowie jakby mgłę, nie myślisz jasno, racjonalnie, żyjesz tylko tym tematem, choć starasz się zajmować czymś innym, bieżącymi sprawami.. ale to pomaga na chwilę..

49

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Wydajemisie ja po rozstaniu kiedyś poszłam do psychologa i po 2 spotkaniach wybiła mi go z głowy. Polecam ci terapię. Ja będąc w takim stanie jaki ty masz teraz az poszłam do psychiatry, wydawało mi się że nie dam rady już zyc i usłyszałam, że jestem zdrowa,że warto na psychoterapię się zapisać sobie. Na spokojnie. Nawet mi leków żadnych dać nie chciał. Idź, zobaczysz jak będziesz dobrze się czuła. Sama sobie pewnych rzeczy nie wytłumaczysz i nie spojrzysz na to z innej strony.

50

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Taki mętlik w głowie powoduja też jego sprzeczne sygnały i słowa, już sama nie wiedziałam co jest że mną nie tak. Raz, że wszystko jest znowu jak było czyli do kitu, później, że się zmieniłam.. jak pojawia się ktoś inny to nawet jeśli facet jest niezdecydowany, moim zdaniem podświadomie chce do Ciebie, być może z przywiązania, a jednocześnie chce do niej.. dlatego są takie sprzeczności w tym co robi i mówi.. najgorsza w moim przypadku była chyba bezczynność. Może gdybym od razu go wyrzuciła, byłoby inaczej.. a tak wrócił, a po jakimś czasie i sprzeczce zniknął na nowo. Czytałam, że facet żeby wrócić musi czuć, że ma dokąd.. z drugiej strony czekającej wiecznie kobiety nie będzie szanował, a w moim przypadku z tym szacunkiem i tak jest nie najlepiej.. bo uważa Cię za słaba.. bałam się, nie wyrzuciłam. W końcu odszedł sam ostatecznie. Moje podejrzenia popchnęły go do niej jeszcze bardziej. Ale nie umialam po prostu przejść do porządku dziennego i udawać, że nie wiem.. stąd awantury.. które tylko pogorszyły sprawę.

51

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Summerka - wydaje mi się, że bardzo się nie zmieniłam przez tyle lat, po prostu wydoroślałam i zrobiłam się mniej naiwna (to mi jakiś czas temu własny ex powiedział) tak, tak mniej naiwna pewnie jeszcze bym tkwiła w tej niewiedzy co mój ex wyprawiał.  Ale co ja tam wiem nie patrzę na siebie z boku. Podobno tak jest, że jak się związek kończy po tylu latach to zaraz druga osoba znajduje sobie miłość życia taki strzał amora jeżeli tak jest to na pewno nie mnie. Może on  dostał strzałem amora.

Missmyown - opowiedz swoją historie , ja chętnie przeczytam. Dokładnie tak jest zapomniałam o sobie nie w sensie zaniedbania tylko swoich zainteresowań bo przecież on miał swoje interesujące bardziej i siła rzeczy zaraził a teraz? Nie kręci mnie nic z tych rzeczy i czuje, że ja nie mam z ludźmi o czym rozmawiać.... Tak codziennie wstaje zmęczona do pracy ( bo przecie nawet podczas snu musi mnie prześladować), niby pracuje i w ciągu dnia przychodzi taka chwila że cos mnie ucieszy i już myślę że to koniec mojego cierpienia ale nieeee bo zaraz sobie coś przypomnę .... A najgorzej jest jak coś sie wydarzy od razu chce sięgnąć po telefon i zapytać albo podzielić się nowiną.

Marta2101 - pójdę i zobaczę co mi powiedzą nie zaszkodzi spróbować ale powiem szczerze, że jest to dla mnie straszne z powodu faceta potrzebny i lekarz:(

52 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-18 21:47:19)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
missmyown napisał/a:

Taki mętlik w głowie powoduja też jego sprzeczne sygnały i słowa, już sama nie wiedziałam co jest że mną nie tak. Raz, że wszystko jest znowu jak było czyli do kitu, później, że się zmieniłam.. jak pojawia się ktoś inny to nawet jeśli facet jest niezdecydowany, moim zdaniem podświadomie chce do Ciebie, być może z przywiązania, a jednocześnie chce do niej.. dlatego są takie sprzeczności w tym co robi i mówi.. najgorsza w moim przypadku była chyba bezczynność. Może gdybym od razu go wyrzuciła, byłoby inaczej.. a tak wrócił, a po jakimś czasie i sprzeczce zniknął na nowo. Czytałam, że facet żeby wrócić musi czuć, że ma dokąd.. z drugiej strony czekającej wiecznie kobiety nie będzie szanował, a w moim przypadku z tym szacunkiem i tak jest nie najlepiej.. bo uważa Cię za słaba.. bałam się, nie wyrzuciłam. W końcu odszedł sam ostatecznie. Moje podejrzenia popchnęły go do niej jeszcze bardziej. Ale nie umialam po prostu przejść do porządku dziennego i udawać, że nie wiem.. stąd awantury.. które tylko pogorszyły sprawę.


Dokładnie dostawałam tak sprzeczne sygnały ze głupiałam jeden dzień ich nic się nie odzywa, potem przychodzi np. dzień kobiet i  robi niespodziankę róża, czekoladki i mówi ze z serca, i tak w kółko raz taki dzień raz taki i ty siedzisz i nie wiesz co robić bo jak pytasz i tak nie chce mówić... Żeby wrócic musi sobie zostawić otwarta furtke u mnie ja całkowicie sobie zakopał myślę, że celowo. Tak u mnie jak wzięłam kredyt i zdecydowaliśmy się na ten remont wtedy zobaczył, że jestem słaba, że jestem zdana na niego bo sama sobie nie poradzę... I co wykorzystał moja słabość bardzo perfidnie .. jeszcze nie wiem jak sobie poradzę ale poradzę. Bo co to z facet nie ważne czy kocha czy nie kocha, który potrafi zostawić kobietę w najgorszym dla nich czasie całkowicie zdana tylko na siebie ?

ja myśle, ze ja tez popchnełam bo czułam, że cos jest nie tak i to troche działało na mnie jak płachta na byka im on dalej tym ja bliżej

53 Ostatnio edytowany przez missmyown (2018-04-18 22:32:50)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak Ty. Kredyt tylko na mnie i to niemały. Furtkę sobie zostawił, wrócił na 1,5miesiaca ale cierpliwości wystarczyło na 2-3tygodnie. Może myślał, że ja zapomnę albo że już mi przeszło..albo nie wiem. Oczywiście wpadłam w histerię, straszną..i jak to zobaczył to myślę, że już przesądziło to sprawę. Nie jestem z tego dumna ale to była moja reakcja naturalna. Też mam wrażenie, że nie mam o czym z ludźmi rozmawiac, jestem jakby z boku wszystkiego co się dzieje, a przy ludziach czuję się jakaś wystraszona i to chyba bardzo da się wyczuć. Bo to słabość. A niestety ludzie nie lubią słabości. Najbardziej zła na siebie jestem właśnie za to pokazanie mu takiej strasznej słabości.. ale w takim napięciu, w jakim żyłam od prawie roku, nie dałam rady i pękło kilka razy..
Historia moja jest bardzo długa i niełatwa.. mam milion teorii.. zrzucił cała winę na mnie mimo zdrady.. a właściwie rocznego romansu, który wykrylam.. ale niestety naiwnie myślałam, że jak mu powiem, zrobię awanturę to coś to zmieni. Nic nie zmieniło, ja psychicznie poległam, a on jest silny..dużo silniejszy. Jak przeczytałam SMS od niej natychmiast kazałam się wynosić, wtedy on na kolana i w płacz. Zadzwonił na pokaz do niej przy mnie żeby tak do niego nie pisala, po co to było? Nie wiem. Podejrzewam coś jedynie. Za każdym razem jak coś wykrylam albo powiedziałam, że mam już dość tej sytuacji i daje mu ten rozwód po prostu, płakał, skakał, klękał.. jakoś mnie przekonał, że naprawde chcę to ratować. Ja naiwna uwierzyłam. Ale w tak wielkim stresie byłam, że nie potrafiłam się normalnie zachowywać, rozmawiac..ciągle się wkurzał. Kilka podejrzeń, nerwy, nie przywitanie go jak by chciał.. gadanie nad głową żeby zwrócić uwagę.. żeby coś razem zrobić... I poszedł. Oświadczył, że składa pozew. Próbowałam rozmawiac jeszcze raz. Absolutnie nie.
To się zaczęło jak w końcu dostał wymarzoną pracę i zaczął wyjeżdżać wracając tylko na weekendy. Do tego doszedł w tym czasie remont i same problemy, które ja musiałam ogarnąć ale jednak dzwoniłam do niego z niektórymi sprawami. Usłyszałam, że ja tylko ze wszystkim mam problem. Że się zmieniłam.
Oczywiście, muszę też przyznać, że u nas nigdy nie było idealnie, dwa silne charaktery, dużo się działo. Uprzedzał mnie, że jak się nie zmienię to zostanę sama ale takie straszenie działało trochę odwrotnie. Niestety się sprawdziło, nie umialam go usłyszeć. Słuchalam co mówi ale nie slyszalam. Dawał sygnały. Ja też. Żadne z nas nie słuchało do końca drugiej strony. Ale wiesz czego nie było? Spokojnych rozmów. Tylko uwagi w złości. Taka komunikacja nie pomaga. Myślałam, że on nie umie inaczej może. Ale nie, umie i to doskonałe, zawsze uwielbialiśmy że sobą rozmawiać.. ale to były rozmowy o wszystkim i niczym, żarty, opowieści.. jak zaczęły się problemy, przestalo być tak miło. Mój mąż nigdy nie chciał rozmawiać o problemach, sprawach codziennych, w sensie nie był wsparciem. Nie załatwiał praktycznie nic. Wszystko na mojej głowie. Lubiłam te jego radość i beztroskę bo odrywała mnie od codzienności. Ale w pewnym momencie rzeczywiście dla mnie było wszystkiego za dużo. Stąd zaczęły sieoje pretensje i zrzedzenie. A to pogłębiało jedynie przepaść, która zaczęła powstawać. On widzi jedynie brak miłości i bliskości ale ciężko mu się było chyba zastanowić dlaczego się odsunęłam.
Nagle teraz gdy po wyprowadzce wrócił, okazało się, że rozmawiamy dużo, o wszystkim, fajnie..jak kiedyś (prawie, bo mój stres i podejrzenia były nie do wytrzymania dla mnie).. mówił wszystko to, co zawsze od niego oczekiwałam, obiecał zmienic to, co zawsze mnie denerwowało czy brakowało.. obiecał zrobić wszystko żeby odzyskać zaufanie. Trwało to jak pisałam 2-3tyg. Potem powoli powrót do starych nawyków.. ale też dlatego, że ze mną już się nie dało tak swobodnie rozmawiać o wszystkim, pożartować.. nie ufałam. I to było słychać. A on miał dość gadania ciągle o nas. Ok, jestem w stanie to zrozumiec. Facet załatwia sprawy konkretnie. Ale wtedy przyszedł ten sms. Czyli moje przeczucia nie były wymyślone. Ale dalej mnie przekonał. W końcu i tak odszedł. Po co to było wszystko? Nie wiem. Była już przed tym powrotem na całkiem dobrej drodze. I od nowa porażka tylko jeszcze gorsza w skutkach. Bo to co się teraz zrobiło w mojej głowie jest dwa razy trudniejsze niż wcześniej. Nie wiem jak się pozbyć tej zasłony w głowie. Jakby połowy mnie nie było.
Nie umiem odnaleźć się w rzeczywistości. Żyję tym tematem i trybiki w głowie nie chcą się zatrzymać, przejść na inne tory myślenia. On ma już inny świat, nowych ludzi, którzy go motywują i nie tęskni, żyje swoim życiem. Tak jakby nie miał za grosz empatii..

Ten powrót być może był tylko po to żeby się utwierdzić w decyzji. A że bardzo dobrze mnie zna i świetnie potrafi manipulować ludźmi, wiedział jak mnie sprowokować i kiedy. Z drugiej strony wierzyć mi się nie chce żeby ktoś, kto Cię kochał, wie o Tobie wszystko, był kiedyś tak bliski.. byłby skłonny do takich rzeczy. Ale on był zdolny do różnych rzeczy podczas tych 5lat, więc obawiam się, że to ja jestem naiwna w tym strachu przed jego utratą i kocham za bardzo..
Kiedyś rzeczywiście nie byłam taka.
Teraz marzę o tym żeby mi przeszło.
Chodzę na terapię, na której dowiaduje się jakie mam wewnątrz siebie problemy. I niestety ale muszę przyznać, że terapeuta mówi z grubsza to samo co mąż..
Przez to nie raz mam jeszcze większe pretensje do siebie, że go nie słuchałam, że na terapię nie poszłam wcześniej..
Pamiętaj, że terapeuta nie wybije Ci faceta z głowy..to mogą zrobić przyjaciółki we wspólnej nienawiści ale to nie rozwiąże problemu.. on jest po to żeby przepracować z Tobą Twoje wnętrze.. dzięki temu być może nie popełnisz tych samych błędów w przyszłości.

54 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-18 22:59:16)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Furtkę sobie zostawił, wrócił na 1,5 miesiaca ale cierpliwości wystarczyło na 2-3tygodnie.  - no tak u mnie też najpierw napisałam wiadomość, że on nie tęskni więc po co ma być ze mną skoro nie tęskni, na drugi dzień napisał że jednak chce zacząć od nowa i wprowadziliśmy się na miesiąc (on)

mam milion teorii.. zrzucił cała winę na mnie mimo zdrady.. - również je mam aż głowa boli, ja nie wiem czy zdradził ale tak sądzę wszystko po blokowane telefon to nawet strach było dotknąć, a komputer jak zostawiał włączony to wszystko dobrze pokasowane skąd wiem bo nie było np. rozmów które pokazywał parę dni wcześniej dziwne na prawdę, że skoro pisał z kolegami to kasował z nimi rozmowy hmm... może sie żalił jaka jestem koszmarna.. 

gadanie nad głową żeby zwrócić uwagę.. żeby coś razem zrobić... I poszedł. - taak u mnie jest jeszcze pare rzeczy po remoncie do dokończenia i jak prosiłam żey listwe przyczepił to już był problem " bo ty ciągle czegoś chcesz"

Najbardziej zła na siebie jestem właśnie za to pokazanie mu takiej strasznej słabości -  myślałam że nie pokazałam ale pokazałam podczas tego dramatu wiele razy to usłyszałam " że juz zawsze będe sama bo miałam w zyciu tylko jego i teraz sobie nie poradzę"

To się zaczęło jak w końcu dostał wymarzoną pracę - poznał nowych kolegów zrobił sie tak pewny siebie że aż bolało, którzy są nieszcześliwi w swoich zwiazkach i notorycznie okłamuja swoje partnerki wiem wiele razy mi opowiadał, i mu mówiłam ze to nie wporządku itd ale on mówił ze co ma zrobić on by sie tak nie zachował...


Do tego doszedł w tym czasie remont i same problemy, które ja musiałam ogarnąć ale jednak dzwoniłam do niego z niektórymi sprawami. Usłyszałam, że ja tylko ze wszystkim mam problem - ja kobieta załatwiałam sprawe z elektrykiem, hydraulikiem i różnymi innymi ludźmi .

Uprzedzał mnie, że jak się nie zmienię to zostanę sama ale takie straszenie działało trochę odwrotnie. Niestety się sprawdziło, nie umialam go usłyszeć. Słuchalam co mówi ale nie slyszalam. Dawał sygnały. - Identycznie, działa jak płachta na byka ... bo uprzedza, że masz sie odczepić ale nie powie co jest nie tak a ty chcesz wiedzieć, słyszałam to średnio raz na tydzień a ja uważałam, że przeciez teraz to on mnie nie zostawi a może powie co go gryzie.

On ma już inny świat, nowych ludzi, którzy go motywują i nie tęskni, żyje swoim życiem. Tak jakby nie miał za grosz empatii. - i to jest to co mnie wkurza najbardziej, facet cie upodlił a teraz żyje i bawi sie świetnie jak by mu się należało przy naszym obecnym stanie nie potrafimy sobie wykreować takiego obrazu w głowie

drugiej strony wierzyć mi się nie chce żeby ktoś, kto Cię kochał, wie o Tobie wszystko, był kiedyś tak bliski.. byłby skłonny do takich rzeczy. Ale on był zdolny do różnych rzeczy podczas tych 5lat, więc obawiam się, że to ja jestem naiwna w tym strachu przed jego utratą i kocham za bardzo..
Kiedyś rzeczywiście nie byłam taka.
Teraz marzę o tym żeby mi przeszło. - Mam dokładnie tak samo to jest straszne

U mnie też wyczuwał brak zaufania za bardzo się dopytywałam gdy jakiś wątek w rozmowie mi nie pasował.


Chciałam jak najlepiej sie odnieść do Twojej historii i wybrałam najbardziej pasujące elementy.
Możesz mi zdradzić ile masz lat ? Czy to był Twój pierwszy prawdziwy partner?
Miałaś racje historia podobna, ale czy tez wszedł Ci tak na psychikę?
kiedy nastąpił wasz ostateczny koniec?

Cierpimy razem.

Co ci mówi terapeuta? Czyli przez to, że nie chciałam go stracić i kochałam za mocno w zasadzie go stracilam? poczuł sie duszony ?
U mnie cała sytuacja trwała 3 mc gdzie ja nie miałam podejrzeń wcześniejszych dopiero w ostatnim miesiącu coś mi zaświtało

55

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Tak was czytam kobitki i wspolczuje. Codziennie ludzie sie rozchodza bo to czy tamto. Teraz to cud kogos znalesc normalnego.

56

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Przyznaję się że skupiłem się tylko na pierwszym poście dość pobieżnie czytając resztę.
Ja Ciebie autorko doskonale rozumiem, bo Twoja sytuacja jest lustrzanym odbiciem mojej. W ubiegłym roku rozpadł się mój związek trwający też prawie 8 lat. Scenariusz prawie identyczny - wspólne zamieszkanie, które miało być ukoronowaniem dotychczasowego związku, chwila euforii a potem równia pochyła ku upadkowi. Moja była może nie była tak niegrzeczna w stosunku do mnie jak Twój były, ona po prostu uciekała z domu pod byle wymówką. Wszystko jej we mnie przeszkadzało, nawet to co jeszcze jakiś czas wcześniej ją cieszyło. Potem poszło już szybko. Wyprowadzka "żeby się zastanowić", miesiąc walki i finalnie pożegnalny mail po takim czasie. Jeszcze miałem przez chwilę nadzieję, bo przyjeżdżała i łzy jej leciały jakby siedziały w niej jakieś wielkie emocje, ale tak naprawdę już wtedy poznała następnego. Gościa, który jest dokładnym przeciwieństwem tego jaki według niej powinien być jej wymarzony. I też zaczęła się z nim szlajać po klubach, choć wcześniej nigdy tego nie robiła. Dziś też obserwuje jak to świetnie im się układa, jak sobie chodzą to tu, to tam, jak wrzucają słitaśne zdjęcia. Ale wiesz co? Mam to w dupie.
I dokładnie to samo radzę Tobie. Znam to poczucie zmarnowanych lat. To poczucie zagubienia, że przez 8 lat jednak pewnikiem było to, ze on jest. A teraz nie ma ani jego ani nikogo i nie wiadomo co to będzie. Taki paskudny stan zawieszenia emocjonalnego. Po tylu latach nawet się nie do końca pamięta jak to było zanim się tą osobę poznało - ja np. słabo pamiętam. Ale trzeba to olać. Wiem, że wydaje Ci się to niemożliwe, ale trzeba próbować. Dość rozbijania wszystkiego na atomy i analizowanie co zrobiłaś źle, czemu tak jest, czemu się skończyło. Na to wszystko i tak nie znajdziesz racjonalnych odpowiedzi, a jedynie się zadręczasz.
Otwórz się na nowe znajomości. Poznaj kogoś. Nie mówię od razu o pakowaniu się w związek. Niech to będzie kolega z którym pójdziesz do kina, na spacer czy na lody. Zobaczysz, że świat po byłym istnieje. I ani się obejrzysz jak przestaniesz się tak interesować co on robi, z kim, kiedy ostatnio był na fejsie itp.
Jak chcesz to napisz do mnie na priv smile

57

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisie napisał/a:

Summerka - wydaje mi się, że bardzo się nie zmieniłam przez tyle lat, po prostu wydoroślałam i zrobiłam się mniej naiwna (to mi jakiś czas temu własny ex powiedział) tak, tak mniej naiwna pewnie jeszcze bym tkwiła w tej niewiedzy co mój ex wyprawiał.  Ale co ja tam wiem nie patrzę na siebie z boku. Podobno tak jest, że jak się związek kończy po tylu latach to zaraz druga osoba znajduje sobie miłość życia taki strzał amora jeżeli tak jest to na pewno nie mnie. Może on  dostał strzałem amora.


To też jest zmiana. Nie musisz od razu się zakochiwać, po prostu dobrze jest otworzyć się na nowe znajomości. Jeśli potrzebujesz czasu, bo nie wiem jak dużo czasu minęło od rozstania, to sobie go daj tylko się nie zamykaj w sobie.

58 Ostatnio edytowany przez Wydajemisię (2018-04-19 09:46:16)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Tak was czytam i prawie płacze, nie wiem skąd mieliście tyle siły na przejście tego i wyrzucenie tych wszystkich myśli z głowy...
Przecież to miał być ten jedyny, ja byłam jeszcze niedawno jego jedną, a teraz co siedzę i zastanawiam się dlaczego wybrał kogoś innego, co kiedy mogłam coś na to zaradzić (wiem, że tak nie mogę ale moje myśli szaleją).
U mnie mnie w sobotę 4 tygodnie.

Już nawet nie mogę się interesować co robi na fejsie bo mnie zablokował w każdy możliwy sposób...

Ja myślę, że gdyby nie mieszkał u mnie również rozstał by się za pomocą komunikatora jak to zrobił za 1 razem ;/, jeszcze powiedział " żałuje, że dałem ten miesiąc " - dobrze, że po fakcie mi powiedział o jakieś próbie może bym zachowywała się inaczej.

Tak się zastanawiałam skąd mu się wziął tekst o tej " szaleńczej miłości" i albo ją właśnie odczuwa, albo przypomniało mu się jak było kiedyś albo ma jakiegoś kolegę doradce.

59

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Wydajemisię napisał/a:

Tak was czytam i prawie płacze, nie wiem skąd mieliście tyle siły na przejście tego i wyrzucenie tych wszystkich myśli z głowy...
Przecież to miał być ten jedyny, ja byłam jeszcze niedawno jego jedną, a teraz co siedzę i zastanawiam się dlaczego wybrał kogoś innego, co kiedy mogłam coś na to zaradzić (wiem, że tak nie mogę ale moje myśli szaleją).
U mnie mnie w sobotę 4 tygodnie.

Już nawet nie mogę się interesować co robi na fejsie bo mnie zablokował w każdy możliwy sposób...

Ja myślę, że gdyby nie mieszkał u mnie również rozstał by się za pomocą komunikatora jak to zrobił za 1 razem ;/, jeszcze powiedział " żałuje, że dałem ten miesiąc " - dobrze, że po fakcie mi powiedział o jakieś próbie może bym zachowywała się inaczej.


U ciebie tyle lat związku, u mnie raptem 8 miesiecy, a rozstanie przez ex identyczne, te same slowa, ten sam schemat. Oni wszyscy tacy są... Ja się też przez te pierwsze tygodnie staralam zrozumieć dlaczego. I obwiniałam siebie, do tej pory czasem czuje żal do samej siebie, że tak mi zależało jak na nikim nigdy, że robiłam to co on chciał, byłam taka w niego zapatrzona, zakochana, straciłam siebie, co mi wypomniał oczywiscie. Choc na początku dawał sygnały mowiąc "idziesz na siłkę, moze idz?" itp. Sam zaczął zachęcać mnie do robienia czegoś bez niego. Mimo, że tych znaków było milion, my nie widziałysmy i dla nas koniec był taki nagły...i ciężki do zaakceptowania.
Wiem, że nie ma co analizować i zyć przeszłością. Ale to wszystko przyjdzie z czasem. Jeżeli czujesz, że nie dasz rady tak jak ja to idz do psychiatry, wezmiesz zwolnienie na parę dni. Dostaniesz coś na uspokojenie. A potem psychoterapia i będzie dobrze smile Nie zachęcam, ale jeśli czujesz, że nie radzisz sobie, to nie męcz się, każdy ma w swoim życiu taki okres, że potrzebuje wspomagania. Ty bardziej, że i ja i ty nie byłyśmy przygotowane na rozstanie...to tak nagle się stało, wczoraj był, dziś nie ma. Jednak wierzę w to, że jesteś silniejsza ode mnie i nie potrzebujesz lekarza. Ale do psychologa na twoim miejscu bym poszła. Musisz to z siebie wszystko wyrzucić. Jeśli nie psycholog to ktoś, w kim masz dobre wsparcie i cię rozumie.
Mnie męczy niepokój, (jeszcze przed związkiem miewałam takie stany, ale bycie z nim to pogłębiło tylko) i śni mi się bardzo wyraźnie wszystko co z ex zwiazane, on mnie rani w tych snach, i rano mam bardzo fatalny humor. Tak żyć nie można. Szkoda każdej chwili, przecież żyjemy tak krótko. Wychodz do ludzi na siłę, na spacery i płacz, wyj, daj upust emocjom.

60 Ostatnio edytowany przez missmyown (2018-04-19 11:09:00)

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Hej,

Mam 34lata. To nie był pierwszy partner ale po rozstaniu z poprzednim przeżywałam to podobnie.
Niestety, rzeczywiście, dawal mi znaki, dawal do zrozumienia żebym zajęła się czymś swoim, że mogę gdzieś wyjść. On chyba widział co się dzieje.
Tylko nie rozmawiał ze mną. Ale ja z.kolei ciągle rozmawiam, chciałabym wyjaśniać. W końcu stwierdził, że z tego gadania nic nie wynika. Ja się odsunęłam od niego pierwsza trochę, on w tym czasie nie pracował, czuł się gorszy, u mnie się układało w pracy, dużo o tym opowiadałam. Mąż jest próżny, czuł.sie niedowartościowany chyba, tak mi się wydaje. Sporo się kłóciliśmy, psuło się przez to dużo.
Ja też słyszałam, że jestem najgorsza, że żałuje ślubu ze mną, że czego się spodziewałam, że nie umiem.z nim rozmawiać, ze zmarnowal.przy mnie 5 lat życia i milion epitetów, z powodu których walczyłam z nim ciągle o szacunek.
Pamiętaj, że w złości i żeby usprawiedliwić swoje zachowanie ludzie mówią różne rzeczy. Najgorsze co można zrobić to wyzbyć się swojego zdania, poglądów, tożsamości i przepraszać za każdym razem żeby było dobrze. Ale tak się stało. Nie umialam mieć swoich granic ani uszanować czyichś. A granice to też własną przestrzeń i partnera. Zlalam się z nim niejako, choć na początku tak nie było. I wtedy był dobry okres.
Teraz zarzucił mi,że się zmieniłam. Tak, teraz już rozumiem dlaczego. Lubił moja pewność siebie, swoje zdanie, uśmiech i żarty. Ale ja tak się skupiłam na jego reakcjach jak się bałam, że odejdzie (a wyprowadzał się wiele razy, nigdy nie było wiadomo jak zareaguje bo jest cholerykiem) że obawiałam się tego podświadomie i myślałam, że jak się dostosuje to będzie lepiej. On z jednej strony chciał mnie wpasować w swoje ramki albo sprawdzał czy się dam, a z drugiej wolał mieć interesującą żonę i partnerkę jaka kiedyś byłam. Nie pamiętam kiedy to.sie stało. Ale już i tak.lepiej, że pamiętam jaka byłam. To.podobno jest syndrom zależności. Jak jesteś od kogoś zależna. Podobna sytuacja może być np. z szefem w pracy. Jeśli boisz się stracić pracę, dostosowujesz się, a rezygnujesz trochę że swojego ja bo boisz się narazic.
To wszystko wynika że strachu.  I on to wie. Jest bardzo bystry.  Dlatego jak się wyprowadzał, powiedział, że zostanę sama. Dlatego wiele razy straszył.mnie, że zostanę sama.
Pytanie czy tak postępuje ktoś, kto kocha czy raczej.powinien zastanowić się i pogadać ze mną jak mi pomóc.
Może nie należy wymagać takich rzeczy nawet od męża.

Też słyszałam, że tak się pewnie czułaś, że Cię nie zostawię..
Że nie jestem już wesołą, że nie smiesza mnie jego żarty, że nie rozmawia się że mną jak kiedyś..
Faktycznie zafiksowalam jestem na jednym temacie i niewiele.mam swoich rzeczy do opowiadania bo mam tylko pracę, a gadanie o głupotach byle gadać mnie nie interesuje. A on lubi. I to ma w nowym towarzystwie. Ma swoją pracę i swoje problemy i nie ma zamiaru użerać się ze mną. Będę miał to samo bez użerania się z Tobą. Ostatnie słowa.
A ja pamiętam to wszystko co dobre. Zawsze szybko zapominam i wybaczam, nie jestem zawzięta jak on. Może to źle.
Jedno jest pewne, jak się dowartosciowala to zaczął mnie dużo gorzej traktować. Jakby wzemscie za to, że ja go źle traktowałam jak był bezrobotny. Ja tak nie uważam. Leżał na kanapie, nic nie robił. Ja praca,zakupy, obiady, dom, wszystko. I pretensje, że nie chce z nim nic robić. A ja dużo opowiadałam co u mnie, jak moje sukcesy, to go denerwowało chyba, a ja niestety nie umiałam go dowartościować.

61

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

bo tak własnie to się dzieje jak mówisz missmyown, ja tego świadoma chcialabym zacząć od nowa z ex. I temu tak ciężko też przeżywam rozstanie, to że nie dał nam szansy. Ale musze sobie jeszcze wiele przestawić w głowie. I czekać na kogoś innego z przyszlosci, przy ktorym będę sobą.

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Powiem ci tak mnie moja wieczna narzeczona zostawiła po 11 latach , mamy córkę Pewnego dnia powiedziała że odchodzi itd.. Ja oddałem jej i dziecku całego siebie a ona miała na to wywalone staralem się jak mogłem ale to nic nie dało. Teraz wróciła do swojego byłego z którym była 17 lat temu .Mi osobiscie nie pomógł żaden psycholog bo sam wiedzialem co mam robić ale tego nie realizowalem .Pierwszą rzeczą która musisz zrobić to się odciąć od niego on już nie wróci ktoś jak Kocha nie odchodzi tylko walczy nic ci nie da uzalanie się nad sobą a tylko pogrąży twoją traume musisz walczyć o SIEBIE jego nie ma i nie będzie Ja po 8 miesiącach dopiero to zrozumiałem .Więc głowa do góry .Pozdrawiam

63

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Tak czytam i stwierdzam, że również kazał mi wychodzić samej do ludzi ale nie było to na pewno z troski,że zostawi mnie samą.
Uważam, że chciał żebym ja wychodziła gdzieś w tym samym czasie co on wtedy bym nie miała pretensji.
Może ktoś uznać mnie za mało nowoczesną ale ja nie pochwalam wychodzenia  z kolegami do klubów, sam mi mówił jeszcze kiedyś że do klubów to sie chodzi tylko po jedno i jakie tam są panienki,a  teraz co ja chodze bo tam jest muzyka i można się napić, serio ?  Ok raz na jakiś czas do baru odstresować się nie ma problemu,a le to co się tutaj wydarzyło przerosło mnie, w sumie od zawsze się czepiałam o wychodzenie i teraz stwierdzam, że słusznie robiłam.
Bo zaufałam dałam trochę swobody to wziął całą rękę.

Znaki, sygnału itp. na pewno były ale wiecie co jak ja bym przez te wszystkie lata miała go obserwować to bym chodziła w jakieś nerwicy.  Oczywiście, że teraz wiedziałam doskonale, że coś się dzieje ale nie dopuściłam do siebie tej myśli bo nie chciałam zostać sama bez niego.

Ja też byłam pewna siebie, rozrywkowa zawsze go ciągnęłam wszędzie raz poszedł raz nie poszedł po pewnym czasie po prostu odpuściłam i się dostosowałam zrobiłam się taka jaką chciał bo planowaliśmy wspólne życie..

Zawsze szanowałam jego granice nigdy na siłę nie zmuszałam go do uczuć, wiedziałam od początku, że nie jest to typ romantyka ja raczej tak ale szanowałam to dawał mi poczucie, ze jestem kochana i najważniejsza dla niego.

Również przez ten miesiąc wspólnego mieszkania ciągle słyszałam " uważaj bo zostaniesz sama", a ja na to po co mi grozisz przecież mnie nie zostawisz zobacz jak mamy pięknie nie szkoda by Ci było. - nie było szkoda oj nie było .

Jeżeli chodzi o tych mistrzów baletów, również zapoznałam wszystkich jego kolegów i bardzo dużo wiedziałam na ich temat, aż byłam zdziwiona, że ci faceci z pracy tak się sobie zwierzają, w pewnym momęcie byłam tak przerażona, że zapytałam swojego exa " ale słuchaj TY tak nie robisz prawda? wiesz, że to złe" - wiedział i co z tego robił to samo..

Teraz  z perspektywy paru tygodni uważam, że mogłam go bardziej docenić za to co robił, widocznie tego potrzebował a dla mnie było to naturalne że wkłada swoją pracę w ten remont.

Widzicie cały czas analizuje, szukam ie wiem czego i nie mogę przestać sad

Wiecie ja absolutnie nie chce robić z exa potwora, ale uważam że cała ta kosmiczna historia powinna się zakończyć w inny sposób a nie taki chamski. W końcu jeszcze rok temu był ze mną szczęśliwy.

Również świadomie chciałabym spróbować jeszcze raz tylko co ja mogę skoro on mnie nie kocha sad

niestety nikt mnie nie rozumie oprócz was bo nikt nie przeszedł takiej historii nie po tylu latach, większość ludzi którzy mnie otaczali to własnie długoletnie związki, które przetrwały.

Wiem, ze psycholog mi nie pomoże zapomnieć ale może wytłumaczy coś czego nie rozumiem albo pokaże że wybrałam nie tego faceta ? Strasznie mi szkoda tylu lat .......

64

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach
Ktoś taki jak ty napisał/a:

Powiem ci tak mnie moja wieczna narzeczona zostawiła po 11 latach , mamy córkę Pewnego dnia powiedziała że odchodzi itd.. Ja oddałem jej i dziecku całego siebie a ona miała na to wywalone staralem się jak mogłem ale to nic nie dało. Teraz wróciła do swojego byłego z którym była 17 lat temu .Mi osobiscie nie pomógł żaden psycholog bo sam wiedzialem co mam robić ale tego nie realizowalem .Pierwszą rzeczą która musisz zrobić to się odciąć od niego on już nie wróci ktoś jak Kocha nie odchodzi tylko walczy nic ci nie da uzalanie się nad sobą a tylko pogrąży twoją traume musisz walczyć o SIEBIE jego nie ma i nie będzie Ja po 8 miesiącach dopiero to zrozumiałem .Więc głowa do góry .Pozdrawiam


Wiem, ja o tym wiem ale nie wiem jak to zrobić, wiem że strasznie marudzę i za bardzo przeżywam ale tak trudno pogodzić się z tym że jesteś nie kochany/a.

65

Odp: Bolesne rozstanie po 8 latach

Analizujecie.

Wydajemisie - zakazywanie drugiej osobie wychodzenia z domu jest toksyczne! Każdy w końcu się zbuntuje.

Za bardzo analizujecie.
Spędzanie czasu samemu będąc w związku jest ogromnie ważne. Trzeba mieć własną przestrzeń nawet, kiedy się już razem mieszka. Trzeba mieć trochę własnych zainteresowań i własnych wyjść. Mnie też mój facet wypycha z domu i bardzo dobrze, że to robi. Ja jego też wypycham big_smile nie robię tego z zamiarem rzucenia go za chwilę. Ale chodzi o to, że nie można być cały czas uwiązanym do drugiej osoby.

Posty [ 1 do 65 z 203 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie po 8 latach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024