Hej.
Zaganiana jestem ostatnio, zawsze coś. Dziś fryzjer, biblioteka, ostatnie zakupy przed wyjazdem.
Od jutra zaczynam się pakować. Nie lubię się pakować, bo wszystko bym chciała zabrać, nie wiem z czego zrezygnować. Wkładam, wykładam, znowu wkładam. 
Jeszcze muszę poprasować, chatkę ogarnąć...
Mam gratisa od fryzjerki - darmowe czesanie przed wyjazdem. Fajnie, miły gest.
Grażka fajna chatka, widać, że solidna robota. Gdyby jeszcze ogrzewanie, to pewnie cały rok można mieszkać.
U Donatki też ładna toaleta się zapowiada. Ładne kafelki na ścianie, te ciemne.
Mieliśmy robić drugą łązienkę, gdy adaptowaliśmy strych, ale wolałam garderobę. Zwłaszcza, że córka zaraz miała się wyprowadzić, na trzy osoby starcza jedna. No, czasami brakuje drugiej, ale to awaryjne przypadki. A garderoba, wiadomo - zawsze niezbędnie konieczna 
Ruda, zamieszanie miałaś niezłe. Taki kołowrotek to nie dla mnie, chyba bym ocipiała. Lubię gości, ale nie za długo i nie w takiej ilości.
Tuczymy małego, jeśli przez trzy miesiące nie przytyje, będą szukać "głębiej".
Kupiłam szczaw, biorę się za zupę, tak mnie naszło, dawno nie jadłam szczawiowej, mniaaam.
Miłego dnia wszystkim.