Hej, hej, cześć, część!

Mam takie zaległości w czytaniu, że chyba ich już nie nadrobię i będę żyć w nieświadomości, co tu się działo
:(:(. No, ale miałam intensywny koniec roku, a właściwie nadal mam, dopiero w poniedziałek kończą mi się rozmaite obowiązki. No i trochę pozdradzałam Was z tym portalem literackim, na który można wrzucać to, co się pisze, ale mam nadzieję, że mi to darujecie, bo na pogaduchy o życiu pędzę do Was 
Czytam, że ćwiczycie, albo macie taki zamiar. Ja chodziłam na kurs chi gong, bardzo przyjemne i niemęczące ćwiczenia, takie na sprawność wszystkich stawów, mogę z czystym sumieniem każdemu (każdej) polecić, ale po kursie oczywiście jakoś odechciało mi się ćwiczyć samej w domu, a szkoda, bo ciągle mam problemy z barkami i szyją. Nawet mój syn, ten, co ma zamiar zostać fizjoterapeutą, zauważył, że mięśnie mam nienaturalnie ponapinane. W letnich sukienkach z dekoltem wszystko widać, yyy...
Na szczęście nie dopadło mnie płaskostopie. Zawsze jakiś plus 
Wzięłam się za drobny remont w domu. Kupiłam do kuchni nowe półki na porcelanę. Na Allegro, jakiś zakład stolarski aż spod Jordanowa wystawia półki i regały z bezsękowej sosny, świetne. Jak znajdę w tym bałaganie aparat, to zrobię zdjątka i Wam pokażę. Pokój biblioteczny też przefasonowałam, a teraz wzięłam się za odnawianie biurka i fotela. Kurczę, powinnam chyba założyć warsztat renowacji mebli, lubię to. Tylko na tapicerce się nie znam 
U nas pogoda, jak w tropikach: duchota i co i rusz przyleje. Ogródek mi się w dżunglę zamienił, strach tam wejść.
No, to wracam do pracy. Trzymajcie się zdrowo, joginki, a te niećwiczące też 
Ruda - właśnie przeczytałam, co napisałaś i przestraszyłam się. Ja też należę do tych gibkich o słabych mięśniach kręgosłupa. Stojąc ze złączonymi nogami, mogę całe dłonie oprzeć na podłodze. Mam nadzieję, że mnie nie pokręci w chińskie osiem...