Dobry wieczór
Wpadłam, dopiero teraz mam czas, Cabanka mnie woła - dzieki za jabłuszko też
Od rana miałam urwanie głowy - aż nie wiem, czy pisać prawdę, czy pomijać, przemilczeć, ja po prostu mam dość!
Rankiem wpadła sąsiadka z wiadomościa, że jej mama zmarła. Kurcze, mówiłam Wam, że ja z sąsiadami lepiej żyję, niż z krewnymi (bo mamy siebie na codzień i wiemy o sobie dużo). Musiałam ją na tyle uspokoić, by mogła jechać, pomoglam się spakować, ubrać itp. Jej mama mieszka w Trzciance.
W poniedziałek jedziemy z oorgiem na pogrzeb. Znaliśmy się z jej mamą 30 lat.
Fajnie mi się zapowiada wiosna, co tydzień pogrzeb
Ale wierzcie - nie jestem z tych, które lubią chodzić i oglądać. Idę, jadę, bo wiem, że musimy.
Tak piszę, że nie jestem z tych, bo znam takich (dowiedziałam się w Święta), że chodzą na pogrzeby jako gapie, np. Kolbergera, ludzi z katastrofy smoleńskiej. Nie wiem, czy to takie fajne? Chyba, że ktoś nie ma innego pomysłu na życie!
Potem pojechaliśmy do Bartusia, wrócilismy dopiero po 19.00.
Jutro się nigdzie nie ruszam, nawet dzisiaj już zamówiłam kwiatki na poniedziałek.
Szkoda słów 
Grażka - dzięki za zaproszenie, moje córki mają tyle pracy w ogrodach, że oorg ma zajęcie do zimy, jeszcze nasza działka. Chociaż bym chciała, to on pędzi do córek jak szalony, bo zaprojektował im ogrody - i pilnuje, kupuje roślinki (wczoraj znowu dwie ogromne paki przysłali). Wszystko im rozrysował z nazwami roślin i drzew. Aż się dzisiaj zdziwiłam u młodszej, że klon posadzony w ub. roku już taki duży.
Ruda i Cezaria - jesteście takie zapracowane?