Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 183 z 183 ]

131

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
anicorek87 napisał/a:
babydream napisał/a:
Snake napisał/a:

Widzę, że niektórzy przenoszą chyba własne fobie i przeżycia na Autorkę.
To jeszcze raz do Autorki tematu.
- Ojciec dziecka nie robi ci żadnej łaski, że daje 500 zł na dziecko. To nie jego fanaberia ale psi obowiązek.
- Wystąp o ustalenie alimentów, bo nie wiesz czy i kiedy nie skończy się jego łaska.
- Zarobki ojca mają tylko względne znaczenie. Sąd ocenia zdolności zarobkowe. Jeśli sąd uzna, a rozpatruje to zawsze indywidualnie, że ojciec bez większego problemu może zarabiać więcej, to ustali wysokość alimentów pod zdolności, a nie aktualnie osiągane dochody ojca.
- Wystąp o ograniczenie praw rodzicielskich ojcu. Jeśli jego ojcostwo ogranicza się do wykonania przelewu nie miej skrupułów. Przyjdzie czas, szczególnie jeśli nie załatwisz sądownie alimentów, że sobie przypomni o byciu ojcem. Na przykład będziesz chciała wyjechać z dzieckiem za granicę, będziesz musiała mieć jego zgodę. Może będzie miał kaprys potargować się z tobą? Po co ci to?
Reasumując, w przypadku takich facetów nie miej wątpliwości i egzekwuj wszystko co należy się dziecku.

Tak, ureguluje to wszystko sądownie. Ale więcej nie chce niż daje. Skoro twierdzi, że to wystarczy na całkowite utrzymanie małej i jeszcze ma zostać.
Ja sobie poradzę sama.
Póki co wykorzystam to, że muszę siedzieć z małą i wezmą pod swoją opiekę czyjeś dziecko bądź dzieci. To przynajmniej nie będzie ograniczało mnie czasowo,  bo ciężko przynajmniej w mojej miejscowości znaleźć pracę od 7 do 15 zważywszy na to, że przedszkole jest od 6 do 16.
Jak stanę na nogi, pozbieram sobie wszystkie rachunki co kupuję dla małej  i mu pokaże ile kosztuje utrzymanie dziecka bez jego łaski

Bravo ! to jest rozwiązanie , szukaj dziecka do opieki u siebie w domu.Co do alimentów wnioskuj o więcej każdy prawnik Ci to powie bo potem sąd o tych kosztów , które ty przedstawisz i tak coś utnie. Także powodzenia, zobaczysz dasz radę.

Będę wnioskować o wiecej. Obliczyłam z prawnikiem mniej więcej koszt utrzymania malej w ostatnim roku i wyszło ponad 1100 zł miesiecznie.
I zrobie to tylko dlatego aby udowodnić mu jak bardzo się myli, że dziecko mozna utrzymać za 300. Owszem samo możliwe,  ale to ciężko obliczyć,  bo nie robię jej zakupów osobno. Pewnie, że dam radę,  od jej urodzenia daje radę,  więc teraz też dam:)
Dałam już ogloszenie, wczoraj miałam odpowiedź ale Pani za daleko mieszka i a ma dwie córeczki.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Żaden sąd nie da ci więcej aniżeli 700zł. A próba samego żądania większej kasy na dziecko może być podciągnięta pod próbę wyłudzenia kasy przez matkę na swoje potrzeby.
Nie chcę tu wprowadzać polityki ale jako przykład (może już kolejny raz) podam tego Kijowskiego jako że to osoba publiczna i była afera o jego alimenty.
Facet jest informatykiem i zarabiał ponad 6tys. Odszedł od żony i sąd zasądził mu zdaje się na początku na trójkę dzieci po 800zł na jedno czyli 2,4tys zł Później poszedł do sądu aby obniżył mu no i sąd mu obniżył do 2100zł
Twój były facet zarabia 2500zł czyli te alimenty w przedziale 500-700zł to dość duża kasa jak na osiągane zarobki, zresztą średnia alimentów w Polsce to chyba 600zł. RESZTĘ KASY POWINNAŚ SAMA ZORGANIZOWAĆ ponieważ jesteś matką tego dziecka!

133 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-04-11 13:04:50)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

1100 PLN od jednego rodzica na dziecko = 2200 PLN od dwóch.

2200 PLN na 2-latkę?

dorośli ludzie potrafią zarabiać na rękę 1500pln, będąc sami i musząc się utrzymać ze wszystkim, z opłatami włącznie - a Ty chcesz wydawać 2200 na dwuletnie dziecko?

134

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Autorko możesz podać większą kwotę ale nie przesadnie więcej niż on daję. Weź pod uwagę ,że są weźmie 500 + jakie dostajesz na dziecko czyli w sumie 500 zł jego + 500 + i zostaje Ci to 100 zł , które ty dokładasz i twoja opieka nad dzieckiem. Maks 600 - 700 zł dostaniesz ale warto próbować zawsze to 100 lub 200 zł więcej i będziesz mieć sądowne potwierdzenie tego ,że te pieniądze się dziecku należą.

135

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
anicorek87 napisał/a:

Autorko możesz podać większą kwotę ale nie przesadnie więcej niż on daję. Weź pod uwagę ,że są weźmie 500 + jakie dostajesz na dziecko czyli w sumie 500 zł jego + 500 + i zostaje Ci to 100 zł , które ty dokładasz i twoja opieka nad dzieckiem. Maks 600 - 700 zł dostaniesz ale warto próbować zawsze to 100 lub 200 zł więcej i będziesz mieć sądowne potwierdzenie tego ,że te pieniądze się dziecku należą.

To wszystko zależy na jakiego sędziego się trafi. 500+  jest po to aby dziecku bylo lepiej nie rodzicom.
Ja więcej od niego nie chce, niż to co daje. Pokazał swoją prawdziwą twarz. Jak to mówią prawdziwego faceta poznaje się po tym jak kończy.
Ja zarobie na swoje dziecko, a on niech sie udławi tym mc Donaldem,  kfc i innymi.

136

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Alojzy, prawda jest taka że jak ktoś nie szuka zwady po rozstaniu, ludzie są dorośli, to nie ma problemów z alimentacji. W takich wątkach Panie chcą udowodnić na siłę jakie to one były super a ich faceci be. Dlatego chcą ich zniszczyć. Zbyt długo żyję na świecie aby łykać takie żale.

Szkoda, że matki nie są takie jak wy. Malo która,  potrafi tak wyprzeć sie dziecka. Da 500 i widuje dwa razy w miesiacu. Tez sądził byś ze matka kocha to dziecko?

I ja nie chodziłam do fryzjera
Nie robilam paznokci
Nie kupowałam nowych ciuchow
A on nawet jak nie pracował nie zrezygnował z silowni czy diety
I nie byłam z nim ze wzgledu na dom, dom nie jest jego. Ja nie chcialam tam iść to on mial przyjść do mnie. Moje mieszkanie jest po remoncie, jest wszystko nowe, a tam wszystko do wymiany.
Ale mozesz sobie mnie oceniać jak sobie chcesz. Mnie by było wstyd dawać dziecku 300, nie umialabym żyć na wyzszym poziomie niz dziecko i jego ojciec. Ale no cóż każdy jest inny. Pewnie zostales skrzywdzony przez żonę i teraz mscisz się na wszystkich kobietach:)
Pozdrawiam Cie

137

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

1100 PLN od jednego rodzica na dziecko = 2200 PLN od dwóch.

2200 PLN na 2-latkę?

dorośli ludzie potrafią zarabiać na rękę 1500pln, będąc sami i musząc się utrzymać ze wszystkim, z opłatami włącznie - a Ty chcesz wydawać 2200 na dwuletnie dziecko?

Nie od 1 rodzica, 1100 ogólne,  a nie podałam jakiś wygórowanych sum bo np 3 pary butow przez caly rok z czego najdrozsze to 80zl to duzo?
Sad nie dzieli kosztów utrzymania na pól,  bo tak jak mowilam liczy się wklad osobisty rodzica i daje więcej ten co mniej przebywa z dzieckiem.

Mój byly ma 1500-2000 na siebie samego w zaleznosci od miesiąca.  Nie ma opłat,  paliwo i swoje wyzywienie plus siłownia i często brakuje mu kasy aby dać mi cale 500zl na raz. A jak nie ma na dietę to jeszcze od mamy wyciągnie te 200 zł.  A ja mam 1500 i oplaty i dwie osoby jeszcze za to muszę utrzymać.

138

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

1100 PLN od jednego rodzica na dziecko = 2200 PLN od dwóch.

2200 PLN na 2-latkę??

Czego nie zrozumiałeś w wypowiedzi Autorki? 1100 zł koszt utrzymania dziecka. Dwójka rodziców to jest operacja matematyczna 1100/2=550. Tyle, że sąd wcale nie musi dokonać takiej prostej operacji matematycznej, bo jest jeszcze coś takiego jak wkład w codzienną opiekę i wychowanie dziecka. Rodzic którego wkład jest mniejszy może być obciążony bardziej jeśli chodzi o wkład finansowy.

139

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
On-WuWuA-83 napisał/a:

Żaden sąd nie da ci więcej aniżeli 700zł. A próba samego żądania większej kasy na dziecko może być podciągnięta pod próbę wyłudzenia kasy przez matkę na swoje potrzeby.
Nie chcę tu wprowadzać polityki ale jako przykład (może już kolejny raz) podam tego Kijowskiego jako że to osoba publiczna i była afera o jego alimenty.
Facet jest informatykiem i zarabiał ponad 6tys. Odszedł od żony i sąd zasądził mu zdaje się na początku na trójkę dzieci po 800zł na jedno czyli 2,4tys zł Później poszedł do sądu aby obniżył mu no i sąd mu obniżył do 2100zł
Twój były facet zarabia 2500zł czyli te alimenty w przedziale 500-700zł to dość duża kasa jak na osiągane zarobki, zresztą średnia alimentów w Polsce to chyba 600zł. RESZTĘ KASY POWINNAŚ SAMA ZORGANIZOWAĆ ponieważ jesteś matką tego dziecka!

A on jest ojcem tego dziecka i ma takie same obowiazki. Jezeli nie to niech nie mówi,  że kocha to dziecko

140

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Snake napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

1100 PLN od jednego rodzica na dziecko = 2200 PLN od dwóch.

2200 PLN na 2-latkę??

Czego nie zrozumiałeś w wypowiedzi Autorki? 1100 zł koszt utrzymania dziecka. Dwójka rodziców to jest operacja matematyczna 1100/2=550. Tyle, że sąd wcale nie musi dokonać takiej prostej operacji matematycznej, bo jest jeszcze coś takiego jak wkład w codzienną opiekę i wychowanie dziecka. Rodzic którego wkład jest mniejszy może być obciążony bardziej jeśli chodzi o wkład finansowy.

Snake niestety niektórzy Panowie nie rozumieją. To są tak zwani egoiści, narobią dzieci trochę z jedna, trochę z drugą,  a potem pracuja na czarno, firmy zapisują na kogo innego, aby tylko dostać jak najmniejsze alimenty. Bo przecież on spłodził dziecko i starczy, ona jest matką i ona ma je wychować,  wykarmic, ubrać. A tatuś da 100, 200, 300 ( oczywiście oby jak najmniej)przyjdzie na parę h do dziecka i wielce kocha. Nie mówiąc już że maja zero szacunku do kobiety ktora to dziecko urodzila i ktora staje na  głowie aby wychować je na dobrego człowieka.  To przykre, że ktos kto kiedyś przecież kochał  po rozstaniu traktuje kobiete jak najgorsze zlo.
Niektorzy Panowie nie powinni wypuszczać swoich "węży" z rozporka skoro nie umieją wziąść odpowiedzialności za swoje czyny.

141

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:

Ja więcej od niego nie chce, niż to co daje. Pokazał swoją prawdziwą twarz. Jak to mówią prawdziwego faceta poznaje się po tym jak kończy.
Ja zarobie na swoje dziecko, a on niech sie udławi tym mc Donaldem,  kfc i innymi.

To ja już się pogubiłam, dlaczego więcej od niego nie chcesz? Przecież o tym cały czas dyskutujemy. Uważam, że jak najbardziej powinien płacić więcej, ile? Sąd zadecyduje.
Nie wiem, czy w koszty utrzymania dziecka, jakie wyliczyłaś z adwokatem, wliczyłaś także koszt utrzymania mieszkania, ale on powinien wynagrodzić Ci także koszt obowiązku wychowawczo opiekuńczego, którego nie wypełnia. W tym wypadku Twoje straty z powodu problemów z podjęciem pracy ze wzglegu na brak opieki nad dzieckiem.
Pomysł z podjęciem się przez Ciebie opieki nad innym dzieckiem jest bardzo dobry.
Przygotuj sobie zaświadczenia z poprzedniej pracy po to, żeby udowodnić, że pracowałaś wcześniej, nawet do końca ciąży, to z pewnością będzie na Twoją korzyść.
Jesli masz jakiś dowód na to, że Twoje dziecko jest na liście przyjęć do przedszkola od września, także możesz to wykorzystać, a przy okazji skalkulować koszty jakie pokryjesz w związku z tym.
Na Twoim miejscu, nie wspominałabym w czasie rozprawy o tym, że finansowo wspomaga go rodzina, ani tego nie udowodnisz, a po za tym, to ich prywatna sprawa.

142

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:

Snake niestety niektórzy Panowie nie rozumieją. To są tak zwani egoiści, narobią dzieci trochę z jedna, trochę z drugą,  a potem pracuja na czarno, firmy zapisują na kogo innego, aby tylko dostać jak najmniejsze alimenty. Bo przecież on spłodził dziecko i starczy, ona jest matką i ona ma je wychować,  wykarmic, ubrać. A tatuś da 100, 200, 300 ( oczywiście oby jak najmniej)przyjdzie na parę h do dziecka i wielce kocha. Nie mówiąc już że maja zero szacunku do kobiety ktora to dziecko urodzila i ktora staje na  głowie aby wychować je na dobrego człowieka.  To przykre, że ktos kto kiedyś przecież kochał  po rozstaniu traktuje kobiete jak najgorsze zlo.
Niektorzy Panowie nie powinni wypuszczać swoich "węży" z rozporka skoro nie umieją wziąść odpowiedzialności za swoje czyny.

Babydream, ale to o czym piszesz to strefa emocji, które z jednej strony rozumiem, ale z drugiej strony - nie są one wymierne i nie mają przelicznika finansowego.
Nie zabronisz mu wygłaszania takich, czy innych stwierdzeń, jeśli on jest przekonany że to prawda. Albo nawet robi to bez przekonania, po prostu czasem ma ochotę pogadać sobie na luzie co mu ślina na język przyniesie.
Nie możesz mu zakazać opowiadania o tym, jak to dziecko można utrzymac za 100 zł, albo jak to je bardzo kocha ...

143 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-04-11 16:28:42)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:
On-WuWuA-83 napisał/a:

Żaden sąd nie da ci więcej aniżeli 700zł. A próba samego żądania większej kasy na dziecko może być podciągnięta pod próbę wyłudzenia kasy przez matkę na swoje potrzeby.
Nie chcę tu wprowadzać polityki ale jako przykład (może już kolejny raz) podam tego Kijowskiego jako że to osoba publiczna i była afera o jego alimenty.
Facet jest informatykiem i zarabiał ponad 6tys. Odszedł od żony i sąd zasądził mu zdaje się na początku na trójkę dzieci po 800zł na jedno czyli 2,4tys zł Później poszedł do sądu aby obniżył mu no i sąd mu obniżył do 2100zł
Twój były facet zarabia 2500zł czyli te alimenty w przedziale 500-700zł to dość duża kasa jak na osiągane zarobki, zresztą średnia alimentów w Polsce to chyba 600zł. RESZTĘ KASY POWINNAŚ SAMA ZORGANIZOWAĆ ponieważ jesteś matką tego dziecka!

A on jest ojcem tego dziecka i ma takie same obowiazki. Jezeli nie to niech nie mówi,  że kocha to dziecko

Powinnaś się cieszyć, że sam z siebie zaoferował tą kwotę i ją tobie daje. U nas w Polsce chyba mniej niz 20% facetów płaci alimenty. 

babydream napisał/a:

Niektorzy Panowie nie powinni wypuszczać swoich "węży" z rozporka skoro nie umieją wziąść odpowiedzialności za swoje czyny.

Jeżeli by iść tym tokiem to można powiedzieć, że niektóre kobiety wpuszczają do swojej "jamy" nie tego węża co powinny big_smile. Tz. same podjęły błędną decyzję i teraz ponoszą konsekwencje.
Na razie to on płaci a ty siedzisz na tyłku i tylko narzekasz.
Żeby nie było - nie uważam, że 300zł to dużo czy za dużo. Raczej za mało.

144

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
josz napisał/a:
babydream napisał/a:

Ja więcej od niego nie chce, niż to co daje. Pokazał swoją prawdziwą twarz. Jak to mówią prawdziwego faceta poznaje się po tym jak kończy.
Ja zarobie na swoje dziecko, a on niech sie udławi tym mc Donaldem,  kfc i innymi.

To ja już się pogubiłam, dlaczego więcej od niego nie chcesz? Przecież o tym cały czas dyskutujemy. Uważam, że jak najbardziej powinien płacić więcej, ile? Sąd zadecyduje.
Nie wiem, czy w koszty utrzymania dziecka, jakie wyliczyłaś z adwokatem, wliczyłaś także koszt utrzymania mieszkania, ale on powinien wynagrodzić Ci także koszt obowiązku wychowawczo opiekuńczego, którego nie wypełnia. W tym wypadku Twoje straty z powodu problemów z podjęciem pracy ze wzglegu na brak opieki nad dzieckiem.
Pomysł z podjęciem się przez Ciebie opieki nad innym dzieckiem jest bardzo dobry.
Przygotuj sobie zaświadczenia z poprzedniej pracy po to, żeby udowodnić, że pracowałaś wcześniej, nawet do końca ciąży, to z pewnością będzie na Twoją korzyść.
Jesli masz jakiś dowód na to, że Twoje dziecko jest na liście przyjęć do przedszkola od września, także możesz to wykorzystać, a przy okazji skalkulować koszty jakie pokryjesz w związku z tym.
Na Twoim miejscu, nie wspominałabym w czasie rozprawy o tym, że finansowo wspomaga go rodzina, ani tego nie udowodnisz, a po za tym, to ich prywatna sprawa.

Pójdę do sądu,  przedstawię wydatki, żeby miał świadomość tego jaki jest koszt utrzymania dziecka. Wliczylam w to koszty mediow ale nie wliczyłam przedszkola. To koszt mniej wiecej obliczony na podstawie minionego roku
On twierdzi,  że to 500 zł powinno pokryć całość utrzymania dziecka i twierdzi, że nie wlicza się w to mediów, ubranek przecież nie kupuje co roku, zabawki ma ( a kto je kupil jak nie ja)
Nie mam siły już się kłócić z kimś takim. Wystarczy, że uswiadomie go, że to co daje na małą nie pokrywa nawet połowy kosztów jej utrzymania.

145

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
On-WuWuA-83 napisał/a:
babydream napisał/a:
On-WuWuA-83 napisał/a:

Żaden sąd nie da ci więcej aniżeli 700zł. A próba samego żądania większej kasy na dziecko może być podciągnięta pod próbę wyłudzenia kasy przez matkę na swoje potrzeby.
Nie chcę tu wprowadzać polityki ale jako przykład (może już kolejny raz) podam tego Kijowskiego jako że to osoba publiczna i była afera o jego alimenty.
Facet jest informatykiem i zarabiał ponad 6tys. Odszedł od żony i sąd zasądził mu zdaje się na początku na trójkę dzieci po 800zł na jedno czyli 2,4tys zł Później poszedł do sądu aby obniżył mu no i sąd mu obniżył do 2100zł
Twój były facet zarabia 2500zł czyli te alimenty w przedziale 500-700zł to dość duża kasa jak na osiągane zarobki, zresztą średnia alimentów w Polsce to chyba 600zł. RESZTĘ KASY POWINNAŚ SAMA ZORGANIZOWAĆ ponieważ jesteś matką tego dziecka!

A on jest ojcem tego dziecka i ma takie same obowiazki. Jezeli nie to niech nie mówi,  że kocha to dziecko

Powinnaś się cieszyć, że sam z siebie zaoferował tą kwotę i ją tobie daje. U nas w Polsce chyba mniej niz 20% facetów płaci alimenty. 

babydream napisał/a:

Niektorzy Panowie nie powinni wypuszczać swoich "węży" z rozporka skoro nie umieją wziąść odpowiedzialności za swoje czyny.

Jeżeli by iść tym tokiem to można powiedzieć, że niektóre kobiety wpuszczają do swojej "jamy" nie tego węża co powinny big_smile. Tz. same podjęły błędną decyzję i teraz ponoszą konsekwencje.
Na razie to on płaci a ty siedzisz na tyłku i tylko narzekasz.
Żeby nie było - nie uważam, że 300zł to dużo czy za dużo. Raczej za mało.

Skoro uwazasz, że kobieta zajmująca się sama domem i małym dzieckiem siedzi na tylku:)
Nasza corka ma 25 miesiący, pierwsze pół roku nie pracował w ogóle. Żyłam z córką za moje pieniadze odłożone i macierzyński.  A on zamiast być z nami siedział u siebie i grał z nami był w weekendy  Potem popracował siedem miesięcy i znów trochę powiedział.  Chciałam iść do pracy,, a żeby on był z małą ale gdzie tam. Potem przez 3 miesiące co chwilę zmieniał pracę,  bo on się narobić nie może.
Oczywiście mogę obwiniać siebie za to, że wybrałam jej takiego tatę,  ale czy wy macie to wypisane na czole?

146

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
IsaBella77 napisał/a:
babydream napisał/a:

Snake niestety niektórzy Panowie nie rozumieją. To są tak zwani egoiści, narobią dzieci trochę z jedna, trochę z drugą,  a potem pracuja na czarno, firmy zapisują na kogo innego, aby tylko dostać jak najmniejsze alimenty. Bo przecież on spłodził dziecko i starczy, ona jest matką i ona ma je wychować,  wykarmic, ubrać. A tatuś da 100, 200, 300 ( oczywiście oby jak najmniej)przyjdzie na parę h do dziecka i wielce kocha. Nie mówiąc już że maja zero szacunku do kobiety ktora to dziecko urodzila i ktora staje na  głowie aby wychować je na dobrego człowieka.  To przykre, że ktos kto kiedyś przecież kochał  po rozstaniu traktuje kobiete jak najgorsze zlo.
Niektorzy Panowie nie powinni wypuszczać swoich "węży" z rozporka skoro nie umieją wziąść odpowiedzialności za swoje czyny.

Babydream, ale to o czym piszesz to strefa emocji, które z jednej strony rozumiem, ale z drugiej strony - nie są one wymierne i nie mają przelicznika finansowego.
Nie zabronisz mu wygłaszania takich, czy innych stwierdzeń, jeśli on jest przekonany że to prawda. Albo nawet robi to bez przekonania, po prostu czasem ma ochotę pogadać sobie na luzie co mu ślina na język przyniesie.
Nie możesz mu zakazać opowiadania o tym, jak to dziecko można utrzymac za 100 zł, albo jak to je bardzo kocha ...

Tak ale ja tego nie muszę słuchać i nie muszę się z tym zgadzać.
On ma dziwne podejście do różnych spraw

147 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-04-11 17:05:10)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:

Skoro uwazasz, że kobieta zajmująca się sama domem i małym dzieckiem siedzi na tylku:)

Nie przesadzaj, że jesteś taka urobiona po pachy. Moja mama miała czwórkę w przedziale kolejnych 6 lat. Można powiedzieć, że typowo dla tamtych lat i co? Dała radę smile

148 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2017-04-12 00:17:10)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Nie widzę żadnego wkładu z twojej strony w tym związku.

Trollujesz?
Jej wkład to opieka nad dzieckiem 24/7.
Coś, na co nie stać tatusia.
Jej czas, który mogłaby, gdyby nie WSPÓLNE dziecko, poświęcić na cokolwiek innego.
Jej praca.
A teraz zaprzecz. Porównaj czas, który Babydrem poświęca opiece nad dzieckiem z czasem, który poświęca na to jego ojciec.
I zaprzecz, bo to Ci najlepiej wychodzi.

On-WuWuA-83 napisał/a:

Dała radę smile

Zapytaj ją kiedyś, w chwili szczerości, jakim kosztem.

149 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-04-12 08:41:41)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Snake napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

1100 PLN od jednego rodzica na dziecko = 2200 PLN od dwóch.

2200 PLN na 2-latkę??

Czego nie zrozumiałeś w wypowiedzi Autorki? 1100 zł koszt utrzymania dziecka. Dwójka rodziców to jest operacja matematyczna 1100/2=550. Tyle, że sąd wcale nie musi dokonać takiej prostej operacji matematycznej, bo jest jeszcze coś takiego jak wkład w codzienną opiekę i wychowanie dziecka. Rodzic którego wkład jest mniejszy może być obciążony bardziej jeśli chodzi o wkład finansowy.

a co tu jest do rozumienia? autorce nie wystarcza 550 PLN, zatem mniemam, że nie wystarcza jej podział 50/50. jeśli chce "tysiaka", to i sama tyle na dziecko powinna dawać, wychodzi dość absurdalna kwota. Zamiast walczyć o 200zł, moim zdaniem lepsze byłoby zainteresowanie tatki własnym dzieckiem. Jaki by nie był, to ojcem pozostaje i powinien mieć jakikolwiek wkład (inny, niż finansowy) w życie własnego dziecka.

150

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
On-WuWuA-83 napisał/a:
babydream napisał/a:

Skoro uwazasz, że kobieta zajmująca się sama domem i małym dzieckiem siedzi na tylku:)

Nie przesadzaj, że jesteś taka urobiona po pachy. Moja mama miała czwórkę w przedziale kolejnych 6 lat. Można powiedzieć, że typowo dla tamtych lat i co? Dała radę smile

No pewnie, że dala rade, kobieta zawsze da, ale zrezygnowala ze swojego zycia dla Was, poza tym zapewne masz tatę i on jakis wklad tez mial. Są jeszcze babcie, dziedkowie.
I nie mówię,  że jestem urobiona po pachy ale takie gadanie, że jak kobieta siedzi w domu z małym dzieckiem i siedzi na tylku nic nie robi to mnie wkurza. A najlepsze jest to, ze takie coś przewaznie mówi facet, który guzik wie o wychowaniu i opiece nad dziecmi oraz o prowadzeniu domu.

Zostan zupelnie sam z malym dziecmiem chociaz na miesiac i wtedy pogadamy:)

151

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

a co tu jest do rozumienia?

No właśnie widać, że to jakaś bardzo skomplikowana kwestia dla ciebie...

WaltonSimons napisał/a:

autorce nie wystarcza 550 PLN, zatem mniemam, że nie wystarcza jej podział 50/50. jeśli chce "tysiaka", to i sama tyle na dziecko powinna dawać, wychodzi dość absurdalna kwota.Zamiast walczyć o 200zł

Po pierwsze dostaje 500, a więc mniej niż połowa kosztów utrzymania dziecka jaka jej wychodzi, a na dodatek musi wysłuchiwać argumentów tatki, że i 300 by wystarczyło.
Po drugie dostaje, bo gość akurat ma taki dobry humor. Jak mu się skończy dobry humor, nowa pani go przyciśnie żeby się dokładał do jej utrzymania i jej ha, ha dziecka, to pewnie będzie zmierzał w kierunku tych 300 zł, które ponoć mają wystarczyć.
Po trzecie przeczytaj o wkładzie osobistym rodziców w opiekę nad dzieckiem. To Autorka zajmuje się dzieckiem 24/7, a tatka praktycznie w ogóle. W orzekaniu alimentów ma to znaczenie, bo sądy przychylają się do opinii, że rodzic, który ma mniej wkładu osobistego powinien pokrywać większą część kosztów finansowych.

WaltonSimons napisał/a:

moim zdaniem lepsze byłoby zainteresowanie tatki własnym dzieckiem.

Jakieś dobre rady dla Autorki? Ma jechać do niego pod dom, paść plackiem na ulicy, głośno zawodzić i błagać aby trochę bardziej interesował się dzieckiem? Może policję na niego nasłać? Panie władzo, pan go przywiezie żeby posiedział wieczór z dzieckiem?

152

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:
Snake napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

1100 PLN od jednego rodzica na dziecko = 2200 PLN od dwóch.

2200 PLN na 2-latkę??

Czego nie zrozumiałeś w wypowiedzi Autorki? 1100 zł koszt utrzymania dziecka. Dwójka rodziców to jest operacja matematyczna 1100/2=550. Tyle, że sąd wcale nie musi dokonać takiej prostej operacji matematycznej, bo jest jeszcze coś takiego jak wkład w codzienną opiekę i wychowanie dziecka. Rodzic którego wkład jest mniejszy może być obciążony bardziej jeśli chodzi o wkład finansowy.

a co tu jest do rozumienia? autorce nie wystarcza 550 PLN, zatem mniemam, że nie wystarcza jej podział 50/50. jeśli chce "tysiaka", to i sama tyle na dziecko powinna dawać, wychodzi dość absurdalna kwota. Zamiast walczyć o 200zł, moim zdaniem lepsze byłoby zainteresowanie tatki własnym dzieckiem. Jaki by nie był, to ojcem pozostaje i powinien mieć jakikolwiek wkład (inny, niż finansowy) w życie własnego dziecka.

Autorka to by chciała dostać 1100zł od faceta, dodatkowo, wziąć 500+ i siedzieć sobie w domu big_smile Hehehe nie ma tak dobrze!
Dla mnie zwyczajnie narzeka na los bo musi wychowywać dziecko tak jakby go nie chciała. Analogiczna sytuacja do kredytobiorcy który wziął kredyt świadomie i jęczy później, że musi go spłacać big_smile
Dla mnie sprawa jest prosta - nie patrzeć na to, że facet mieszka u dziadka i nie płaci za mieszkanie, że mama mu cos tam zaserwuje (normalna rzecz), że kupi sobie coś tam tylko wziąć się do roboty i nie stękać jak masz dziecko na wychowaniu bo przez takie stękanie tylko dzieciak traci.
I módl się aby nie zrobił tamtej drugiej szybko następnego dziecka bo wtedy będzie twierdził, że i tych pięciu stów nie może płacić bo będzie miał następne dziecko.

153 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-04-12 15:01:52)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Snake napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

a co tu jest do rozumienia?

No właśnie widać, że to jakaś bardzo skomplikowana kwestia dla ciebie...

WaltonSimons napisał/a:

autorce nie wystarcza 550 PLN, zatem mniemam, że nie wystarcza jej podział 50/50. jeśli chce "tysiaka", to i sama tyle na dziecko powinna dawać, wychodzi dość absurdalna kwota.Zamiast walczyć o 200zł

Po pierwsze dostaje 500, a więc mniej niż połowa kosztów utrzymania dziecka jaka jej wychodzi, a na dodatek musi wysłuchiwać argumentów tatki, że i 300 by wystarczyło.
Po drugie dostaje, bo gość akurat ma taki dobry humor. Jak mu się skończy dobry humor, nowa pani go przyciśnie żeby się dokładał do jej utrzymania i jej ha, ha dziecka, to pewnie będzie zmierzał w kierunku tych 300 zł, które ponoć mają wystarczyć.
Po trzecie przeczytaj o wkładzie osobistym rodziców w opiekę nad dzieckiem. To Autorka zajmuje się dzieckiem 24/7, a tatka praktycznie w ogóle. W orzekaniu alimentów ma to znaczenie, bo sądy przychylają się do opinii, że rodzic, który ma mniej wkładu osobistego powinien pokrywać większą część kosztów finansowych.

WaltonSimons napisał/a:

moim zdaniem lepsze byłoby zainteresowanie tatki własnym dzieckiem.

Jakieś dobre rady dla Autorki? Ma jechać do niego pod dom, paść plackiem na ulicy, głośno zawodzić i błagać aby trochę bardziej interesował się dzieckiem? Może policję na niego nasłać? Panie władzo, pan go przywiezie żeby posiedział wieczór z dzieckiem?

Nie napisałem ani słowa o sądach i nie zamierzam tego czytać, ale dzięki, że tak dobrze oceniasz moją zdolność zrozumienia elementarnych zagadnień z zakresu odpowiedzialności i podziału obowiązków smile Zaiste, czuję się zaszczycony. Odpowiadając Ci - do pewnych rzeczy można podchodzić wyłącznie prawnie, a do innych - w tym alimentów - niekoniecznie, np. autorka może uznać, że podział 50/50 jest fair. Nie zamierzam pisać, którą opcję powinna wybrać, naturalnie - jej to decyzja.

Nie mam rad do autorki. To była luźna obserwacja z mojej strony. Ironizowanie jest zupełnie zbędne, bo brak obojga rodziców jest tragedią dla dziecka - większą i wyrządzającą większą życiową krzywdę, niż 100zł mniejsze alimenty. Być może istnieje sposób, by tatkę do tego przekonać - uświadomić mu to jakoś. Siedzisz w jego głowie? Wiesz, co on właściwie myśli w tym temacie? znasz treść rozmów autorki i jej eksa?

154

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:
Snake napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

a co tu jest do rozumienia?

No właśnie widać, że to jakaś bardzo skomplikowana kwestia dla ciebie...

WaltonSimons napisał/a:

autorce nie wystarcza 550 PLN, zatem mniemam, że nie wystarcza jej podział 50/50. jeśli chce "tysiaka", to i sama tyle na dziecko powinna dawać, wychodzi dość absurdalna kwota.Zamiast walczyć o 200zł

Po pierwsze dostaje 500, a więc mniej niż połowa kosztów utrzymania dziecka jaka jej wychodzi, a na dodatek musi wysłuchiwać argumentów tatki, że i 300 by wystarczyło.
Po drugie dostaje, bo gość akurat ma taki dobry humor. Jak mu się skończy dobry humor, nowa pani go przyciśnie żeby się dokładał do jej utrzymania i jej ha, ha dziecka, to pewnie będzie zmierzał w kierunku tych 300 zł, które ponoć mają wystarczyć.
Po trzecie przeczytaj o wkładzie osobistym rodziców w opiekę nad dzieckiem. To Autorka zajmuje się dzieckiem 24/7, a tatka praktycznie w ogóle. W orzekaniu alimentów ma to znaczenie, bo sądy przychylają się do opinii, że rodzic, który ma mniej wkładu osobistego powinien pokrywać większą część kosztów finansowych.

WaltonSimons napisał/a:

moim zdaniem lepsze byłoby zainteresowanie tatki własnym dzieckiem.

Jakieś dobre rady dla Autorki? Ma jechać do niego pod dom, paść plackiem na ulicy, głośno zawodzić i błagać aby trochę bardziej interesował się dzieckiem? Może policję na niego nasłać? Panie władzo, pan go przywiezie żeby posiedział wieczór z dzieckiem?

Nie napisałem ani słowa o sądach i nie zamierzam tego czytać, ale dzięki, że tak dobrze oceniasz moją zdolność zrozumienia elementarnych zagadnień z zakresu odpowiedzialności i podziału obowiązków smile Zaiste, czuję się zaszczycony. Odpowiadając Ci - do pewnych rzeczy można podchodzić wyłącznie prawnie, a do innych - w tym alimentów - niekoniecznie, np. autorka może uznać, że podział 50/50 jest fair. Nie zamierzam pisać, którą opcję powinna wybrać, naturalnie - jej to decyzja.

Nie mam rad do autorki. To była luźna obserwacja z mojej strony. Ironizowanie jest zupełnie zbędne, bo brak obojga rodziców jest tragedią dla dziecka - większą i wyrządzającą większą życiową krzywdę, niż 100zł mniejsze alimenty. Być może istnieje sposób, by tatkę do tego przekonać - uświadomić mu to jakoś. Siedzisz w jego głowie? Wiesz, co on właściwie myśli w tym temacie? znasz treść rozmów autorki i jej eksa?

Tatuś mojej córki,  zawsze znajdzie powód aby nie przyjechać,  a to praca, a to szkoda pieniędzy,  a to znowu ich nie ma, a to wymyśli,  że mu się zepsuł samochód.
Ja już mu oznajmiłam, że jak pójdę do pracy i będę miała nocki to mała będzie u niego. Zobaczymy jak on sobie poradzi z pracą i małą. Skoro kocha dziecko to niech poczuje jak to jest być ojcem, ma łatwiej, bo ma mamę i babcię.  Mama ugotuje, wypierze, posprząta, babcia posiedzi z dzieckiem, a i tak kręcił nosem. Ostatnio wpakowałam mu dziecko na weekend. Było mi ciężko ale dałam radę. Nie dałam mu chusteczek nawilżanych, myślicie,  że kupił?  Ależ skąd. A to 500 zł daje mi na raty, bo niby samochód znów naprawia.
Więc ja mu tatą nie bronie być,  a wręcz przeciwnie

155

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Próbowałaś z nim porozmawiać, na spokojnie i bez emocji, w sprawie tego, że brak jednego rodzica to krzywda dziecka?

156

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

Próbowałaś z nim porozmawiać, na spokojnie i bez emocji, w sprawie tego, że brak jednego rodzica to krzywda dziecka?

Jprdl Walton. Niech mu jeszcze przyniesie tabliczkę mnożenia i alfabet, bo dzisiaj się urodził i przecież skąd biedny miś miałby wiedzieć... sad
Składacie się tu już w cudaczne figury, żeby wytłumaczyć i usprawiedliwić sytuację, dla której wytłumaczenia i usprawiedliwienia nie ma.
Do Autorki: otrzymałaś już rady co robić odnośnie kroków prawnych i administracyjnych. Trzeba twardo teraz wdrożyć to w życie. Dasz radę bo musisz. Podobnie ten biedny miś będzie musiał dać radę tak jak i Ty.

157

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Mam na myśli to, że taki "ziomal" może po prostu nie zdawać sobie sprawy, że robi krzywdę własnemu dziecku. Tak, chodzą takie tępaki po świecie - w ciasnym rozumku takiego misia może być obecnie tylko to, że eks jest "natarczywa i chciwa".

158

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

Mam na myśli to, że taki "ziomal" może po prostu nie zdawać sobie sprawy, że robi krzywdę własnemu dziecku. Tak, chodzą takie tępaki po świecie - w ciasnym rozumku takiego misia może być obecnie tylko to, że eks jest "natarczywa i chciwa".

Jeżeli jak widać na przykładzie tych kilku stron ona nie jest w stanie wytłumaczyć obcym ludziom na forum, że potrzebuje większego wsparcia ze strony ojca w utrzymanie i opiekę nad dzieckiem, to uważasz, że spokojna, bez emocji rozmowa przekona człowieka uważającego ją za natarczywą i chciwą... Babydream stała się „problemem” dla części forumowiczów i myślisz, że nie jest traktowana jako problem (chciwy i natarczywy) przez człowieka, który najchętniej chciałby pozostawić wszelkie relacje z nią za sobą, a tu się nie da i płacz... sad Bo przecież jak wykazywano na samym początku to ona ma być tą myślącą, biorącą odpowiedzialność za wszystko. A on, no cóż, biedny miś, nie wiedział, nie umie, za dużo od niego wymagają... sad Teraz trzeba mu wytłumaczyć, że jest ojcem i dzieci potrzebują rodziców... Najlepiej niech Babydream niesie kaganek oświaty. Wróżę stuprocentowy sukces tłumaczenia... wink
On doskonale wie, ale dla niego to wszystko jest problemem, którego pod najmniejszym pozorem chciałby się pozbyć. Wśród pozorów może wybierać i przebierać w zaprezentowanych tutaj niektórych postach.

159

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Wątpię w sukces takiej rozmowy, ale i tak warto spróbować. Czasami potrafi to rozbudzić sumienie, o ile misio je posiada. Być może brzmi to jak banał, ale ludzie bez wyobraźni (zwłaszcza tej emocjonalnej) potrzebują niekiedy takiego impulsu, bo sami nie są w stanie z siebie tego wykrzesać.

160

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

Wątpię w sukces takiej rozmowy, ale i tak warto spróbować. Czasami potrafi to rozbudzić sumienie, o ile misio je posiada. Być może brzmi to jak banał, ale ludzie bez wyobraźni (zwłaszcza tej emocjonalnej) potrzebują niekiedy takiego impulsu, bo sami nie są w stanie z siebie tego wykrzesać.

To nie brzmi jak banał. To brzmi jak brednie. Wielkie g uzyska takimi rozmowami. Sprawy alimentacyjne załatwi sąd. W razie potrzeby, kiedy autorka nie będzie mogła zająć się dzieckiem, zajmie się nim tymczasowo ten pożal się Boże ojciec. I ma to zrobić, bo to nie jest żadna łaska. Ona ma dać radę i on też.

161

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

Wątpię w sukces takiej rozmowy, ale i tak warto spróbować. Czasami potrafi to rozbudzić sumienie, o ile misio je posiada. Być może brzmi to jak banał, ale ludzie bez wyobraźni (zwłaszcza tej emocjonalnej) potrzebują niekiedy takiego impulsu, bo sami nie są w stanie z siebie tego wykrzesać.

Ja z nim rozmawialam na spokojnie nie raz. Ale tam rządzi teraz jego kochanka. To nic, że ona swojej córce kupila same ubrania za prawie 500zl i to nic, że podkreśliła, że to tylko na wiosnę.  Moje dziecko jak to stwierdził tatuś nie potrzebuje co roku ubran, bo przecież ona chyba nie rośnie?
Ostatnio przy takiej spokojnej rozmowie powiedźiał mi, że kobiety mają za dobrze, żebym ja dala mu dziecko, on się zwolni z pracy i mam robić na dwa etaty i dawać mu 3,5 tys.
A ja nie chciałam 3,5,chciałam trochę więcej dopóki nie pójdę do pracy. Chyba wiedział w jakiej sytuacji mnie zostawia?
To znaczy on teraz twierdzi, że to ja zostawiłam jego, bo po tym jak dałam mu szansę on mnie okłamywał i spotykal się z nia nadal, a ja powiedziałam dość.
Uwierz mi ja na tą całą sytuację,  na to całe jego zachowanie jestem bardzo spokojna.  Sam powiedział w rozmowie jak próbowaliśmy na nowo,  że gdybym ja tak zrobiła tojedyne co to by mnie opluł.
Ja jednak jakiś szacunek dla niego mam, bo mamy dziecko abyśmy się dogadywali jakoś.

A inna sprawa to ojciec który kocha martwi się o dziecko i pomimo rozstania z mamą dziecka szanuje ja interesuje go to czy dziecku nic nie brakuje i jeżeli trzeba pomaga
A tu on mówi,  że ja kocha ale ma w dupie czy dziecko będzie miało prąd,  czy będzie miało zapewnione wszystko. Spędza z nią czas kiedy on ma ochotę, a nie wtedy kiedy jest potrzebny. To czy to jest miłość,  to raczej egoizm. Nie ważne czy komuś źle,  ważne że jemu dobrze.
Więc niech da nawet i to 300 ale niech nie mówi,  że kocha bo miłość to to nie jest.
Z resztą odkąd się mała urodziła to spięcia były właśnie przez to, że dla niego priorytetem był on i jego potrzeby.
Był okres, że skończył mi się już opiekuńczy i mogliśmy liczyć tylko na niego, a on w tym czasie zmieniał pracę co miesiąc i przy okazji za oszczędności kupił samochód.  Zostaliśmy bez grosza.  Ale on miał na siłownię,  na dietę,  na paliwo, a nam jak przyjeżdżał w weekend robił zakupy za 80zł na tydzień licząc w to pieluchy, środki czystości itp
Więc ja już nie będę rozmawiać już za duzo rozmawiałam i wcześniej i teraz. On już taki jest, nie zmieni się.

162 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-04-12 19:56:42)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Dokładnie. On nie jest niepełnosprytny, tylko egoistyczny i wygodny. W wygodzie jak wiadomo najbardziej przeszkadzają dzieci... Dlatego choćby kosztem dziecka on postara się uzyskać jak najwięcej wygody i spokoju. Choćby teraz dobrowolnie przekazywał pieniądze, to widać już wyraźnie, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ i pan nie zastanawia się jak żyją inni, bo zakłócałoby to spokój i wygodę właśnie... Babydream widząc to wszystko, jeżeli nadal masz zamiar się cackać z nim to on uzyska sporo wygody i spokoju, a usprawiedliwienie dla tego jak widać na przykładzie tego wątku zawsze da się znaleźć... Tym razem postaraj się o papiery wink bo jaki on jest już wiesz. Kiedy będziesz miała już grunt pod nogami łatwiej będzie również stanąć na własnych nogach.

163

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

On ma teraz dziwny tok rozumowania. Chyba się zagubił w tym wszystkim, za dużo na niego.
On teraz myśli,  że ja kogoś mam
I odnoszę wrażenie,  że to zazdrość nim przemawia. Chciałby mieć dwie sroki?
Bo mówi,  że niech mi pomoże mój facet
Jak mu wcisnęłam córkę to napisał mi smsa, że życzy mi miłej nocy z moim facetem
Codziennie chce na messenger dzwonić i niby gadać z córka i to o 20-21
Przywiózł ją również bez zadnej wiadomości,  że będzie o tej i o tej godzinie. Niby tlumaczenie, że nie chciał jechać po nocy, a była dopiero 13
Ja jestem jakaś głupia ale ja nie rozumiem tego faceta
I jedyne o czym marzę to mieć święty spokój od niego ale mamy razem dziecko, a chce aby ona miała tatę i mam nadzieję,  że on dorośnie w końcu do tej roli

164

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Naiwna jesteś strasznie i skończy się to dla was źle. On nie jest zazdrosny. On szuka haka. I tak jak pisałam wygody i spokoju. Wymówka dla uzyskania ich jest juz gotowa: jesteś w nowym związku, więc niech Tobą i dzieckiem zajmie się Twój „nowy”. W sądzie się nie cackaj.

165

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Klio napisał/a:

Dokładnie. On nie jest niepełnosprytny, tylko egoistyczny i wygodny. W wygodzie jak wiadomo najbardziej przeszkadzają dzieci... Dlatego choćby kosztem dziecka on postara się uzyskać jak najwięcej wygody i spokoju. Choćby teraz dobrowolnie przekazywał pieniądze, to widać już wyraźnie, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ i pan nie zastanawia się jak żyją inni, bo zakłócałoby to spokój i wygodę właśnie... Babydream widząc to wszystko, jeżeli nadal masz zamiar się cackać z nim to on uzyska sporo wygody i spokoju, a usprawiedliwienie dla tego jak widać na przykładzie tego wątku zawsze da się znaleźć... Tym razem postaraj się o papiery wink bo jaki on jest już wiesz. Kiedy będziesz miała już grunt pod nogami łatwiej będzie również stanąć na własnych nogach.

Ja się z nim nie będę juz cackała. Ja dałam z siebie dużo.  Dałam mu szansę po tym co zrobił.  Teraz ja muszę zadbać o córkę, o jej bezpieczeństwo i na pewno nie będę oszczędzała na jej mleku czy witaminach. Moje dziecko nie jest gorsze od dziecka kochanki, też zasługuje na ubranka, zabawki i miłość rodziców.  On jst rodzicem i chce czy nie musi lożyć na dziecko i uczestniczyć w jej wychowaniu.
A jeżeli tego nie będzie robił i nadal wszystko inne będzie ważniejsze niż ona to niech nie mówi,  że kocha. Bo nie słowa tu są ważne a czyny.  A on dużo mowi, niestety jego czyny temu zaprzeczają.

166

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Babydream odpuść go sobie i na siłę nie angażuj w rodzicielstwo bo szkoda Twoich nerwów. Alimenty ustal sądownie i nie tłumacz mu się z niczego.

167

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

ja nie rozumiem czemu Ty, autorko,i inne kobiety w podobnej sytuacji tak usilnie staracie sie angazowac takich "ludzi" w ojcostwo.
jaki ten człowiek da przykład dziecku? na serii lepszy zly ojciec niz zadny?

idz do sadu,wycyckaj go na maksa,bo tylko do tego on sie nadaje i trzymaj dziecko z dala od tego typa

168

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Klio napisał/a:

Naiwna jesteś strasznie i skończy się to dla was źle. On nie jest zazdrosny. On szuka haka. I tak jak pisałam wygody i spokoju. Wymówka dla uzyskania ich jest juz gotowa: jesteś w nowym związku, więc niech Tobą i dzieckiem zajmie się Twój „nowy”. W sądzie się nie cackaj.

Nie wiem czy nadal jestem naiwna, na pewno byłam. Ja go już totalnie olewam.
Dużo jest racji w tym co piszesz. Jest wygodny. Wcześniej zawsze mówił zebym dala małą do niego ale wiedział,  że tego nie zrobię.
A ostatnio jak mu powiedziałam,  że jak będę pracowała na nocki to mała będzie tam to było sto pytań.  Niestety mamy utrzymywać małą pół na pół to zająć się dzieckiem też mamy pół na pół i nie obchodzi mnie to,że pracuje, bo wtedy i ja będę pracowała.
Byłam głupia,  bo kiedy mała się urodziła, a on nie spełnił tego co ustalalismy mogłam wtedy to rozegrać na ostrzu noża,  a ja się cackałam i znosiłam to wszystko.  Gdybym wtedy postąpiła ostro to moglibyśmy być razem, szczęśliwi.

169

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
_v_ napisał/a:

ja nie rozumiem czemu Ty, autorko,i inne kobiety w podobnej sytuacji tak usilnie staracie sie angazowac takich "ludzi" w ojcostwo.
jaki ten człowiek da przykład dziecku? na serii lepszy zly ojciec niz zadny?

idz do sadu,wycyckaj go na maksa,bo tylko do tego on sie nadaje i trzymaj dziecko z dala od tego typa

_v_  robię to dlatego, że on twierdzi, że kocha dziecko. Więc jak kocha to niech pokaże,  nie pokaże to będę wiedziała, że racja była moja, a on nie powie mi, że ja mu broniłam.
Dziecko to nie zabawka i nie można się nim zajmować wtedy kiedy nam wygodnie, kiedy my mamy ochotę i czas. Więc niech się wykaże jakim jest kochającym ojcem w każdej sytuacji.

170

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:
_v_ napisał/a:

ja nie rozumiem czemu Ty, autorko,i inne kobiety w podobnej sytuacji tak usilnie staracie sie angazowac takich "ludzi" w ojcostwo.
jaki ten człowiek da przykład dziecku? na serii lepszy zly ojciec niz zadny?

idz do sadu,wycyckaj go na maksa,bo tylko do tego on sie nadaje i trzymaj dziecko z dala od tego typa

_v_  robię to dlatego, że on twierdzi, że kocha dziecko. Więc jak kocha to niech pokaże,  nie pokaże to będę wiedziała, że racja była moja, a on nie powie mi, że ja mu broniłam.
Dziecko to nie zabawka i nie można się nim zajmować wtedy kiedy nam wygodnie, kiedy my mamy ochotę i czas. Więc niech się wykaże jakim jest kochającym ojcem w każdej sytuacji.

niby nie zabawka, ale jednak robisz z niej królika doświadczalnego. facet już pokazal ze nie wie co to milosc i ze to co mowi nie pokrywa sie z tym co robi. ilu jeszcze dowodow chcesz i dlaczego dziecko ma byc królikiem doświadczalnym?

171

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
_v_ napisał/a:
babydream napisał/a:
_v_ napisał/a:

ja nie rozumiem czemu Ty, autorko,i inne kobiety w podobnej sytuacji tak usilnie staracie sie angazowac takich "ludzi" w ojcostwo.
jaki ten człowiek da przykład dziecku? na serii lepszy zly ojciec niz zadny?

idz do sadu,wycyckaj go na maksa,bo tylko do tego on sie nadaje i trzymaj dziecko z dala od tego typa

_v_  robię to dlatego, że on twierdzi, że kocha dziecko. Więc jak kocha to niech pokaże,  nie pokaże to będę wiedziała, że racja była moja, a on nie powie mi, że ja mu broniłam.
Dziecko to nie zabawka i nie można się nim zajmować wtedy kiedy nam wygodnie, kiedy my mamy ochotę i czas. Więc niech się wykaże jakim jest kochającym ojcem w każdej sytuacji.

niby nie zabawka, ale jednak robisz z niej królika doświadczalnego. facet już pokazal ze nie wie co to milosc i ze to co mowi nie pokrywa sie z tym co robi. ilu jeszcze dowodow chcesz i dlaczego dziecko ma byc królikiem doświadczalnym?

Mała go kocha. Płacze jak on odjeżdża.
U niego nie dzieje jej się żadna krzywda,  tam jest jego mama, jest tam dziecko w podobnym wieku do córki,  jest brat byłego. 
Ja go nie wciągam na siłę,  bo on niby chce, ale on chce wtedy kiedy jemu pasuje i kiedy jemu wygodnie i tak było odkąd się urodziła.

172

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

173 Ostatnio edytowany przez Kajmakowe (2017-04-13 13:55:22)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
_v_ napisał/a:

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

Na to też do końca nie ma reguły... ja się wychowałam w pełnej rodzinie, rodzice są, a kiedyś na pewno byli typem włoskiej rodziny, ale są bardzo za sobą, jeżdżą razem co weekend na jakieś wypady poza miasto, spacery, rower itd. Może jako nastolatce nie poświęcali mi za dużo uwagi, ale na pewno jak wyszłam z domu to często dawali mi do zrozumienia, że tu jest mój dom, że mnie kochają itp. Jednak mi się totalnie nie udało ułożyć życia... byłam już w kilku związkach, jednym 5letnim, a z ostatniego pozostał mi rosnący brzuch i też będę synka wychowywać sama i boję się błędów sad starałam się eks zainteresować ciążą, wysyłałam zdjęcia USG i co kupiłam maluchowi, ale miał to gdzieś. Zostawił mnie totalnie z tym wszystkim, wiem, że kwestię alimentów ustalę sądownie bo nie mam ochoty walczyć na tzw. "gębę" ale po tym jak mnie potraktował i odrzucił syna (żeby mu było łatwiej z wyrzutami sumienia to powtarza ciągle, że pewnie dziecko nie jest jego - mimo, że ja jak ta głupia ciągle mówiłam mu, że jest i jak się urodzi niech robi testy jak tak woli). Nie chcę żeby później do nas przyjeżdżał... ja będę potrzebowała spokoju, żeby budować więź z dzieckiem, a wiem, że mam tak ogromny do niego żal, że przy jego obecności będę tylko poddenerwowana. Nie chcę, żeby on go zabierał kiedykolwiek do siebie, bo boję się, że będzie dziecko przekupywał fast foodami i jako weekendowy tatuś będzie tym lepszym, fajniejszym rodzicem. Jeżeli on zrobi rozprawę o widzenia to zgodzę się na widzenie tylko w mojej obecności bo mu nie ufam po wszystkich akcjach, które mi zafundował...
Dlatego ja Ci się Babydream dziwie, że tak Ci na tym zależy, żeby ojciec dziecka był... Bądź samodzielnym, a nie samotnym rodzicem. Po co Ci ta szarpanina. Nie ma ochoty, to nie. Dziecko się cieszy jak tam jedzie bo dla niego to atrakcja, inni ludzie, każdy się trochę pobawi, poświęci mu uwagi. A jak już to wyznacz mu granice. Jak ma dziecko być o tej godzinie to ma być, a nie że odwozi kiedy mu się podoba. Może Cię wtedy nie być w domu, a jemu nie musisz się spowiadać. Chociaż cały czas mam wrażenie jak Cię czytam, że Ty liczysz na jego powrót. Już dawno by wrócił gdyby tak miało być. Jak mu zależy na Was, czy na córce to sam by o to walczył. Prawda jest inna.

174 Ostatnio edytowany przez Cynica (2017-04-13 14:15:18)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Kajmakowe napisał/a:
_v_ napisał/a:

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

Na to też do końca nie ma reguły... ja się wychowałam w pełnej rodzinie, rodzice są, a kiedyś na pewno byli typem włoskiej rodziny, ale są bardzo za sobą, jeżdżą razem co weekend na jakieś wypady poza miasto, spacery, rower itd. Może jako nastolatce nie poświęcali mi za dużo uwagi, ale na pewno jak wyszłam z domu to często dawali mi do zrozumienia, że tu jest mój dom, że mnie kochają itp. Jednak mi się totalnie nie udało ułożyć życia... byłam już w kilku związkach, jednym 5letnim, a z ostatniego pozostał mi rosnący brzuch i też będę synka wychowywać sama i boję się błędów sad starałam się eks zainteresować ciążą, wysyłałam zdjęcia USG i co kupiłam maluchowi, ale miał to gdzieś. Zostawił mnie totalnie z tym wszystkim, wiem, że kwestię alimentów ustalę sądownie bo nie mam ochoty walczyć na tzw. "gębę" ale po tym jak mnie potraktował i odrzucił syna (żeby mu było łatwiej z wyrzutami sumienia to powtarza ciągle, że pewnie dziecko nie jest jego - mimo, że ja jak ta głupia ciągle mówiłam mu, że jest i jak się urodzi niech robi testy jak tak woli). Nie chcę żeby później do nas przyjeżdżał... ja będę potrzebowała spokoju, żeby budować więź z dzieckiem, a wiem, że mam tak ogromny do niego żal, że przy jego obecności będę tylko poddenerwowana. Nie chcę, żeby on go zabierał kiedykolwiek do siebie, bo boję się, że będzie dziecko przekupywał fast foodami i jako weekendowy tatuś będzie tym lepszym, fajniejszym rodzicem. Jeżeli on zrobi rozprawę o widzenia to zgodzę się na widzenie tylko w mojej obecności bo mu nie ufam po wszystkich akcjach, które mi zafundował...
Dlatego ja Ci się Babydream dziwie, że tak Ci na tym zależy, żeby ojciec dziecka był... Bądź samodzielnym, a nie samotnym rodzicem. Po co Ci ta szarpanina. Nie ma ochoty, to nie. Dziecko się cieszy jak tam jedzie bo dla niego to atrakcja, inni ludzie, każdy się trochę pobawi, poświęci mu uwagi. A jak już to wyznacz mu granice. Jak ma dziecko być o tej godzinie to ma być, a nie że odwozi kiedy mu się podoba. Może Cię wtedy nie być w domu, a jemu nie musisz się spowiadać. Chociaż cały czas mam wrażenie jak Cię czytam, że Ty liczysz na jego powrót. Już dawno by wrócił gdyby tak miało być. Jak mu zależy na Was, czy na córce to sam by o to walczył. Prawda jest inna.

Kajmakowe - nie dziw się, że eks nie ruszają zdjęcia USG czy ubranka. Może być całkiem inaczej kiedy się synek urodzi- chyba, że będziesz izolować dziecko od ojca. Nie stworzy z nim więzi i przestanie zabiegać o jakiekolwiek kontakty. Mam taki obrazek w otoczeniu. Ojciec początkowo przychodził, ale ponieważ stali nad nim i matka dziecka i jej rodzice dogadując - przestał. Oni się niby cieszą, bo mogą opowiadać jaki z niego kiepski ojciec. Czy ktoś z nich myśli o dziecku, o tym, że ma prawo do ojca - w to wątpię.
Nie wiem dlaczego niektórzy doradzają autorce wątku by  zaczęła utrudniać dziecku kontakt z ojcem. Dzieci to nie własność kobiety i nie są niestety gwarancją związku. Trzeba dojrzałości by rozgraniczyć rozstanie rodziców i kontakty ojca z dzieckiem. Mówię to jako rzucona dla innej. Miałam przeogromną ochotę "nie dawać" dziecka, ale zagryzałam zęby bo to dla dziecka ważne wiedzieć , że ojciec je kocha. Kto chciałby , żeby jego własne dziecko myślało, że jest niekochane przez rodzica?

175

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Ja go angażować w rodzicielstwo nie będę. Próbowałam nawet z nim omówić imię, ale też ma to gdzieś. Jak przyjedzie to ok, ale mamy się umówić od do, a nie że będzie siedział ile uznaje, że ma czasu. Jak próbowałam się z nim spotkać, kiedy mi jeszcze zależało na poukładaniu sprawy to nie miał czasu, więc teraz będzie miał wyznaczony, bo nie będę sobie życia i dnia do niego podporządkowywać. Nie zabronię mu widzieć dziecko, ale szczerze mówiąc mam nadzieję, że zobaczy pampersy, płacz dziecka i mu się szybko odechce.  Nie dokłada mi się do wyprawki, a jak musiałam się przeprowadzić to też nie mogłam na niego liczyć. Nawet jeśli nie chce ze mną być to koszty ciążowe i wyprawki oraz przeprowadzka były na skutek tego, że zaszłam w ciążę więc już tutaj z przyzwoitości powinien mi pomóc. Ja bym go najchętniej nawet o alimenty nie pozywała, ale życie jest zbyt nieprzewidywalne i boję się, że np pojawi się jakaś choroba i nie będę mogła pracować więc muszę jakoś zabezpieczyć dziecko...

176

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
_v_ napisał/a:

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

Myślisz,  że lepszym wyjściem byłoby całkowite odizolowanie malej od niego?
Nie miałaby mi kiedyś tego za złe, że odcięłam ją od ojca?
On twierdzi, że ją kocha
Skoro kocha to niech pokaże,  koniec tej wygody. Niech wstaje w nocy, niech karmi, niech będzie odpowiedzialny sam za nią jak jest u niego. Niech się przekona, że zajmowanie się dzieckiem to "ciężka praca" i obowiązki czy się chce czy nie. Będzie z nią sam to sam będzie musiał sobie radzić,  bo mnie nie będzie.  Niech się wykaże.

177

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:
_v_ napisał/a:

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

Myślisz,  że lepszym wyjściem byłoby całkowite odizolowanie malej od niego?
Nie miałaby mi kiedyś tego za złe, że odcięłam ją od ojca?
On twierdzi, że ją kocha
Skoro kocha to niech pokaże,  koniec tej wygody. Niech wstaje w nocy, niech karmi, niech będzie odpowiedzialny sam za nią jak jest u niego. Niech się przekona, że zajmowanie się dzieckiem to "ciężka praca" i obowiązki czy się chce czy nie. Będzie z nią sam to sam będzie musiał sobie radzić,  bo mnie nie będzie.  Niech się wykaże.

Dokładnie. Nie rób z siebie Syzyfa, ani Matki Polki co to wszystko zrobi, bo jest też Ojciec Polak wink
Relacje jakie sobie stworzy z córką takie będzie miał.
Najważniejsze to żebyś zadbała o odpowiednie zabezpieczenie dla córki. Ustal alimenty i ustal wizyty sądownie, a obędzie się bez manipulowania z jego strony i oskarżania Ciebie/wydzielania czegokolwiek w zależności czy będziesz reagować na komendy wink On już szuka haków na Ciebie, żeby wykręcić się jak najmniejszym kosztem dla siebie, więc nie patyczkuj się.

178

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Cynica napisał/a:
Kajmakowe napisał/a:
_v_ napisał/a:

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

Na to też do końca nie ma reguły... ja się wychowałam w pełnej rodzinie, rodzice są, a kiedyś na pewno byli typem włoskiej rodziny, ale są bardzo za sobą, jeżdżą razem co weekend na jakieś wypady poza miasto, spacery, rower itd. Może jako nastolatce nie poświęcali mi za dużo uwagi, ale na pewno jak wyszłam z domu to często dawali mi do zrozumienia, że tu jest mój dom, że mnie kochają itp. Jednak mi się totalnie nie udało ułożyć życia... byłam już w kilku związkach, jednym 5letnim, a z ostatniego pozostał mi rosnący brzuch i też będę synka wychowywać sama i boję się błędów sad starałam się eks zainteresować ciążą, wysyłałam zdjęcia USG i co kupiłam maluchowi, ale miał to gdzieś. Zostawił mnie totalnie z tym wszystkim, wiem, że kwestię alimentów ustalę sądownie bo nie mam ochoty walczyć na tzw. "gębę" ale po tym jak mnie potraktował i odrzucił syna (żeby mu było łatwiej z wyrzutami sumienia to powtarza ciągle, że pewnie dziecko nie jest jego - mimo, że ja jak ta głupia ciągle mówiłam mu, że jest i jak się urodzi niech robi testy jak tak woli). Nie chcę żeby później do nas przyjeżdżał... ja będę potrzebowała spokoju, żeby budować więź z dzieckiem, a wiem, że mam tak ogromny do niego żal, że przy jego obecności będę tylko poddenerwowana. Nie chcę, żeby on go zabierał kiedykolwiek do siebie, bo boję się, że będzie dziecko przekupywał fast foodami i jako weekendowy tatuś będzie tym lepszym, fajniejszym rodzicem. Jeżeli on zrobi rozprawę o widzenia to zgodzę się na widzenie tylko w mojej obecności bo mu nie ufam po wszystkich akcjach, które mi zafundował...
Dlatego ja Ci się Babydream dziwie, że tak Ci na tym zależy, żeby ojciec dziecka był... Bądź samodzielnym, a nie samotnym rodzicem. Po co Ci ta szarpanina. Nie ma ochoty, to nie. Dziecko się cieszy jak tam jedzie bo dla niego to atrakcja, inni ludzie, każdy się trochę pobawi, poświęci mu uwagi. A jak już to wyznacz mu granice. Jak ma dziecko być o tej godzinie to ma być, a nie że odwozi kiedy mu się podoba. Może Cię wtedy nie być w domu, a jemu nie musisz się spowiadać. Chociaż cały czas mam wrażenie jak Cię czytam, że Ty liczysz na jego powrót. Już dawno by wrócił gdyby tak miało być. Jak mu zależy na Was, czy na córce to sam by o to walczył. Prawda jest inna.

Kajmakowe - nie dziw się, że eks nie ruszają zdjęcia USG czy ubranka. Może być całkiem inaczej kiedy się synek urodzi- chyba, że będziesz izolować dziecko od ojca. Nie stworzy z nim więzi i przestanie zabiegać o jakiekolwiek kontakty. Mam taki obrazek w otoczeniu. Ojciec początkowo przychodził, ale ponieważ stali nad nim i matka dziecka i jej rodzice dogadując - przestał. Oni się niby cieszą, bo mogą opowiadać jaki z niego kiepski ojciec. Czy ktoś z nich myśli o dziecku, o tym, że ma prawo do ojca - w to wątpię.
Nie wiem dlaczego niektórzy doradzają autorce wątku by  zaczęła utrudniać dziecku kontakt z ojcem. Dzieci to nie własność kobiety i nie są niestety gwarancją związku. Trzeba dojrzałości by rozgraniczyć rozstanie rodziców i kontakty ojca z dzieckiem. Mówię to jako rzucona dla innej. Miałam przeogromną ochotę "nie dawać" dziecka, ale zagryzałam zęby bo to dla dziecka ważne wiedzieć , że ojciec je kocha. Kto chciałby , żeby jego własne dziecko myślało, że jest niekochane przez rodzica?

Dlatego ja nie chce odcinać małej od taty. Jaki by nie był ona go kocha. Mimo tego, że był tatą wtedy kiedy mu bylo wygodnie. Może nie umial inaczej, może musi się nauczyć.  Nie podoła trudno. Ale mała zasłużyła na to aby mieć tatę pomimo, że my juz nie jesteśmy razem.

179

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Kajmakowe napisał/a:
_v_ napisał/a:

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

Na to też do końca nie ma reguły... ja się wychowałam w pełnej rodzinie, rodzice są, a kiedyś na pewno byli typem włoskiej rodziny, ale są bardzo za sobą, jeżdżą razem co weekend na jakieś wypady poza miasto, spacery, rower itd. Może jako nastolatce nie poświęcali mi za dużo uwagi, ale na pewno jak wyszłam z domu to często dawali mi do zrozumienia, że tu jest mój dom, że mnie kochają itp. Jednak mi się totalnie nie udało ułożyć życia... byłam już w kilku związkach, jednym 5letnim, a z ostatniego pozostał mi rosnący brzuch i też będę synka wychowywać sama i boję się błędów sad starałam się eks zainteresować ciążą, wysyłałam zdjęcia USG i co kupiłam maluchowi, ale miał to gdzieś. Zostawił mnie totalnie z tym wszystkim, wiem, że kwestię alimentów ustalę sądownie bo nie mam ochoty walczyć na tzw. "gębę" ale po tym jak mnie potraktował i odrzucił syna (żeby mu było łatwiej z wyrzutami sumienia to powtarza ciągle, że pewnie dziecko nie jest jego - mimo, że ja jak ta głupia ciągle mówiłam mu, że jest i jak się urodzi niech robi testy jak tak woli). Nie chcę żeby później do nas przyjeżdżał... ja będę potrzebowała spokoju, żeby budować więź z dzieckiem, a wiem, że mam tak ogromny do niego żal, że przy jego obecności będę tylko poddenerwowana. Nie chcę, żeby on go zabierał kiedykolwiek do siebie, bo boję się, że będzie dziecko przekupywał fast foodami i jako weekendowy tatuś będzie tym lepszym, fajniejszym rodzicem. Jeżeli on zrobi rozprawę o widzenia to zgodzę się na widzenie tylko w mojej obecności bo mu nie ufam po wszystkich akcjach, które mi zafundował...
Dlatego ja Ci się Babydream dziwie, że tak Ci na tym zależy, żeby ojciec dziecka był... Bądź samodzielnym, a nie samotnym rodzicem. Po co Ci ta szarpanina. Nie ma ochoty, to nie. Dziecko się cieszy jak tam jedzie bo dla niego to atrakcja, inni ludzie, każdy się trochę pobawi, poświęci mu uwagi. A jak już to wyznacz mu granice. Jak ma dziecko być o tej godzinie to ma być, a nie że odwozi kiedy mu się podoba. Może Cię wtedy nie być w domu, a jemu nie musisz się spowiadać. Chociaż cały czas mam wrażenie jak Cię czytam, że Ty liczysz na jego powrót. Już dawno by wrócił gdyby tak miało być. Jak mu zależy na Was, czy na córce to sam by o to walczył. Prawda jest inna.

Tu nie ma zadnej szarpaniny. On chce się wydawać z małą ale tak jak on chce i wtedy kiedy chce. Dlatego niech pokaze, że kocha. Dzieckiem trzeba się zająć nawet w nocy nawet jak nie ma się siły,  a nie tylko wtedy jak się ma ochotę. 
Co do jego powrotu, to nie chce aby wrócił. On już wrócił, dałam mu szansę, okłamał mnie i to ja powiedziałam dość. To nie jest człowiek,  ktorego ja pokochałam i kocham, ale tamtego człowieka już dawno nie ma.
Co prawda on próbuje do mnie zagadać,  ale ja odpisuje mu jedynie na smsy dotyczące córki,  co sam zresztą zauważył,  że trzymam się tego co powiedziałam.
Ale wczorajsze jego pytanie mnie rozwaliło " Przeszło ci juz, chociaż o tyle chyba mogę zapytać? smile"
Odpisalam mu, ze jestem szczęśliwa.  Czuję , że uwalniam się od tego człowieka.  Bardzo mi pomogła w tym  metoda 180 stopni (34 kroki)I mogę ją polecić każdemu kto cierpi z powodu porzucenia.

180

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Klio napisał/a:
babydream napisał/a:
_v_ napisał/a:

co ja Ci będę mówić - zobaczysz sobie za 20, 30 lat jakie związki będzie tworzyć Twoja córka
tylko wtedy będzie już za późno.

Myślisz,  że lepszym wyjściem byłoby całkowite odizolowanie malej od niego?
Nie miałaby mi kiedyś tego za złe, że odcięłam ją od ojca?
On twierdzi, że ją kocha
Skoro kocha to niech pokaże,  koniec tej wygody. Niech wstaje w nocy, niech karmi, niech będzie odpowiedzialny sam za nią jak jest u niego. Niech się przekona, że zajmowanie się dzieckiem to "ciężka praca" i obowiązki czy się chce czy nie. Będzie z nią sam to sam będzie musiał sobie radzić,  bo mnie nie będzie.  Niech się wykaże.

Dokładnie. Nie rób z siebie Syzyfa, ani Matki Polki co to wszystko zrobi, bo jest też Ojciec Polak wink
Relacje jakie sobie stworzy z córką takie będzie miał.
Najważniejsze to żebyś zadbała o odpowiednie zabezpieczenie dla córki. Ustal alimenty i ustal wizyty sądownie, a obędzie się bez manipulowania z jego strony i oskarżania Ciebie/wydzielania czegokolwiek w zależności czy będziesz reagować na komendy wink On już szuka haków na Ciebie, żeby wykręcić się jak najmniejszym kosztem dla siebie, więc nie patyczkuj się.

Adwokat pisze mi pozew o alimenty i widzenia. I nie obchodzi mnie, że były nie chce chodzić po sądach.  On wie co ma za uszami i to nie ja będę się wstydzić.
A skoro uważa się za kochającego ojca to niech takim ojcem będzie. Najwyższy czas porzucić wygodne życie, bo ma dziecko i niech to odczuje.

181

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Oczywiście, że nie chce chodzić po sądach, bo wtedy nie on ustala wysokość alimentów i nie on wydziela je kiedy chce, w zależności od tego czy zachowujesz się dobrze, czy źle tongue Już teraz próbuje ograniczyć alimenty, bo wg niego da się i można na córce zaoszczędzić, tylko Ty nie umiesz, bo nie chcesz/chciwa jesteś/itp co sobie wymyśli wink  Nie rozumiem jak mogłaś tak długo czekać z podjęciem formalnych kroków. Nawet w dobrych relacjach po rozstaniu dobrze jest ustalić wszystko formalnie po to by nie tworzyć punktów zapalnych. Potem oczywiście można poszerzać ustalenia sądu we własnym zakresie jeśli wszystko gra. Ale najczęściej dobrze gra właśnie dlatego, że formalności są załatwione i żadna ze stron nie ma dużego pola do wywierania nacisków, manipulowania itp. Jest baza na której można budować.
A Ty masz do czynienia z cwaniaczkiem, któremu ustępujesz, bo masz sentyment. On nie ma już żadnych sentymentów więc ma większe pole do popisu. Sama mu je dałaś.

182

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Klio napisał/a:

Oczywiście, że nie chce chodzić po sądach, bo wtedy nie on ustala wysokość alimentów i nie on wydziela je kiedy chce, w zależności od tego czy zachowujesz się dobrze, czy źle tongue Już teraz próbuje ograniczyć alimenty, bo wg niego da się i można na córce zaoszczędzić, tylko Ty nie umiesz, bo nie chcesz/chciwa jesteś/itp co sobie wymyśli wink  Nie rozumiem jak mogłaś tak długo czekać z podjęciem formalnych kroków. Nawet w dobrych relacjach po rozstaniu dobrze jest ustalić wszystko formalnie po to by nie tworzyć punktów zapalnych. Potem oczywiście można poszerzać ustalenia sądu we własnym zakresie jeśli wszystko gra. Ale najczęściej dobrze gra właśnie dlatego, że formalności są załatwione i żadna ze stron nie ma dużego pola do wywierania nacisków, manipulowania itp. Jest baza na której można budować.
A Ty masz do czynienia z cwaniaczkiem, któremu ustępujesz, bo masz sentyment. On nie ma już żadnych sentymentów więc ma większe pole do popisu. Sama mu je dałaś.

Masz racje, ulegałam mu i on to czuł,  wiedział.  Wiedział,  że go kocham i że może mną grać jak pionkiem. Ale jak dałam mu szansę to otworzyły mi się oczy. Teraz jestem konsekwentna,a raczej zobojętniałam na jego gierki. I on to wyczuł, bo sam zauważył,  że trzymam się tego co powiedziałam.  Mi jest tak lepiej, bo idę do przodu i nie żyję złudną nadzieją. 
Ale ojcem mojej córki zawsze będzie i tego jej nie mogę odebrać.
Kiedyś sama zdecyduje. Nie chce aby miała do mnie żal,  że utrudniałam mu kontakty z nią.  Ale nie będzie już tak, aby to jemu było wygodnie. Bo to ona jest najważniejsza to ona potrzebuje naszej opieki i milosci, zawsze a nie wtedy kiedy chcemy.

Adwokat mi powiedział,  że bez problemu powinnam dostać na dziecko wyższe alimenty. On jest zdrowy, on ma możliwości,  ma zawód,  że bez problemu może zarobić większą sumę, dziecko było i jest ze mną i to ja sprawuję podstawową opiekę z racji czego mam utrudnione możliwości zarobkowe, bo dziecko pójdzie do przedszkola za te parę miesięcy.
Wszystko zależy od wysokiego sądu jaka będzie ostateczna kwota alimentów

183

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Nadal grasz w jego gierki.

Posty [ 131 do 183 z 183 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024