Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 183 ]

66

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:
On-WuWuA-83 napisał/a:

500zł alimentów przy takich zarobkach  to jest raczej standardowa kwota. W dużym mieście te 2000tys zł pewnie zarobi, aby nie stracić 500+ trzeba by było  dogadać się w firmie  żeby na umowie było 1590 wink a reszta pod stołem tongue Za 3tys. autorka z dzieckiem powinna dać sobie radę.
Jeżeli nie masz środków do życia to niestety ale powinnaś być moze dogadać się z rodzicami tego chłopa i oni być może mogli by się zająć dzieckiem a ty do pracy. To tak do czasu jak nie pójdzie do tego przedszkola. Nie ma co żebrać o dodatkowe powiedzmy 200zł bo to i tak w niczym ci nie pomoże.

Jego mama mieszka 100km ode mnie więc odpada.

Nic nie odpada, źle mnie zrozumiałaś!
Jeżeli nie masz środków bo życia ponieważ nie pracujesz to powinnaś  "oddać" babci dziecko na wychowanie do czasu aż nie pójdzie do przedszkola - "nie ma że boli". Oczywiście pod warunkiem, że babcia będzie chciała się nim zająć - facet będzie dawał kase swojej matce, te 500zł. Ty natomiast do jakiejś pracy, teraz w sumie przyjmują wszędzie, nawet brakuje i ludzie z ukrainy przyjeżdżają masowo do pracy.
Jeżeli na niepracującego chłopa mówią - "niezaradny, leń patentowany, nierób" to jak można mówić o kobiecie która jest zdrowa a nie pracuje? I żaden ślub tutaj nic by nie zmienił. Jedyną kobietą w życiu której facet nie zdradzi i ona zawsze będzie go kochać to jest matka smile Żona to tak na prawdę obca kobieta. Taka jest prawda.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

przemo_polo, zgadzam się z Tobą w jednej, podstawowej kwestii, mianowicie z tym, że obowiązek utrzymania dziecka spoczywa na obydwojgu rodzicach.
Nie odsądzałabym autorki od czci i wiary, bo faktycznie znalazła się w trudnym położeniu, rozumiem także jej rozgoryczenie i złość na byłego partnera z powodu sytuacji w jaką ją wtłoczył.
Ona pracowała, więc księżniczką nie jest, jedna kz powodu zaistniałych okoliczności, praca powinna być dla niej prirytetem.
Opiekunka to koszty, istnieją też żłobki, może to nie najlepsze rozwiązanie, ale w tej sytuacji trzeba wykorzystac każdą mozliwość.
Myślę, że gdyby podjęła pracę, to nawet odliczając koszt opiekunki, wyszłaby finansowo lepiej niż w tej chwili.
Uważam także, że ma duże szanse na uzyskanie wyższych alimentów na dziecko, czego jej życzę, zwłaszcza, że ojciec jej dziecka nie angażuje się w opiekę nad nim.
Argumenty o wspieraniu go finansowo przez rodzinę, niestety nie mają racji bytu.

68

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Ja bym tam na cuda w Bóg wie jak wyższe alimenty nie liczyła ale nuż ,że parę zł podniosą.
Mnie razi jedna rzecz w niektórych postach.Jasne ,że widać iż przelewa się tu żal autorki do partnera większy za nieudany związek  i samą osobę partnera i jego wydatki niż dobro dziecka.
Wina zawsze leży po dwóch stronach, związek się rozpadł koniec kropka.
Razi mnie to ,że prawe nikt tutaj nie ma wyobrażenia jak wygląda szukanie pracy z małym dzieckiem w domu bez możliwości pomocy kogoś bliskiego. Godz pracy tylko poranne by zdążyć odebrać dziecko ze żłobka, zapomniałam oddać choroby , które na początku zdarzają się cały cały czas, Sorry ale mój facet pracuje w delegacji i gdyby mnie teraz szlak trafił to musiałby dziecko oddać do domu dziecka bo nikt by mu z nim nie został albo rzucić pracę i przy kredycie na dom pójść się paść na zieloną łąkę.
Niektórzy Panowie chyba nie zdają sobie z tego sprawy ,że nauczyciel po studiach na początku zarabia 1700 zł na rękę a ktoś po zawodówce idąc na budowę ma 3 tyś . Rozumiem ciężka , fizyczna praca ale wiele jest takich kobiet po studiach co najniższą krajową zarabiają. Nie ma co się tu oszukiwać mężczyźni mają lepsze zarobki i doszukiwanie się tu cudów ,że autorka zaczynając będzie miała dobrze płatną pracę ,zwalniając się ciągle bo dziecko chore lub pracując tylko do popołudnia to jest nie realne.
Wiem co piszę bo ja zawsze chciałam pracować za wszelką cenę ale jak niezmiernie mi było głupio się tłumaczyć , zwalniać mimo ,że dorywczo pracowałam bo dziecko ciągle w zimie było chorę.
Gdyby kobiety miały tendencję do porzucania dzieci  i zostawiania ich swoim facetom  jestem ciekawa jak by im było wtedy do śmiechu.
Autorka chce pracować i trzeba ją motywować do szukania tej pracy.
Może dorywcze sprzątanie lub pomoc domowa?Nie jest to zobowiązujące i nic się nie stanie jak Ci dziecko zachoruje.

69 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-04-07 14:59:43)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

wszystko zależy od miejsca pracy. W typowym korpobiurowym nonsensie musisz się prosić o wyjście, wolny czas. Na szczęście można inaczej i lepiej, chociaż prawda jest taka, że większość osób nie zostaje o tym uświadomiona odpowiednio wcześnie i ukierunkowuje się w życiu na zawód wyrobnika (fizycznego bądź biurowego) - źle opłacanego i bez szacunku przełożonego - z którego zupełnie nie ma się jak wyrwać.

70

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
anicorek87 napisał/a:

Ja bym tam na cuda w Bóg wie jak wyższe alimenty nie liczyła ale nuż ,że parę zł podniosą.
Mnie razi jedna rzecz w niektórych postach.Jasne ,że widać iż przelewa się tu żal autorki do partnera większy za nieudany związek  i samą osobę partnera i jego wydatki niż dobro dziecka.
Wina zawsze leży po dwóch stronach, związek się rozpadł koniec kropka.
Razi mnie to ,że prawe nikt tutaj nie ma wyobrażenia jak wygląda szukanie pracy z małym dzieckiem w domu bez możliwości pomocy kogoś bliskiego. Godz pracy tylko poranne by zdążyć odebrać dziecko ze żłobka, zapomniałam oddać choroby , które na początku zdarzają się cały cały czas, Sorry ale mój facet pracuje w delegacji i gdyby mnie teraz szlak trafił to musiałby dziecko oddać do domu dziecka bo nikt by mu z nim nie został albo rzucić pracę i przy kredycie na dom pójść się paść na zieloną łąkę.
Niektórzy Panowie chyba nie zdają sobie z tego sprawy ,że nauczyciel po studiach na początku zarabia 1700 zł na rękę a ktoś po zawodówce idąc na budowę ma 3 tyś . Rozumiem ciężka , fizyczna praca ale wiele jest takich kobiet po studiach co najniższą krajową zarabiają. Nie ma co się tu oszukiwać mężczyźni mają lepsze zarobki i doszukiwanie się tu cudów ,że autorka zaczynając będzie miała dobrze płatną pracę ,zwalniając się ciągle bo dziecko chore lub pracując tylko do popołudnia to jest nie realne.
Wiem co piszę bo ja zawsze chciałam pracować za wszelką cenę ale jak niezmiernie mi było głupio się tłumaczyć , zwalniać mimo ,że dorywczo pracowałam bo dziecko ciągle w zimie było chorę.
Gdyby kobiety miały tendencję do porzucania dzieci  i zostawiania ich swoim facetom  jestem ciekawa jak by im było wtedy do śmiechu.
Autorka chce pracować i trzeba ją motywować do szukania tej pracy.
Może dorywcze sprzątanie lub pomoc domowa?Nie jest to zobowiązujące i nic się nie stanie jak Ci dziecko zachoruje.

Ja się z Tobą zgadzam i ciągle próbowałam to przekazać, ale Panowie (chyba tylko poza Snake) przecież wiedzą lepiej ze autorka chce tylko wycyckac ojca dziecka

71

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

72 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-04-07 17:10:13)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

Dziecko trzeba nakarmić, trzeba ubrać, zapewnić mu dach nad głową, starszemu wyprawkę szkolną, itd. To jest fakt niezaprzeczalny. Oboje rodzice powinni się do tego poczuwac solidarnie. Na państwo nie ma co liczyć,  nasze przynajmniej. Rodzic, który mówi, że nie da,  bo nie ma, bo nie zarabia tak wiele, bo nie da przez złość na niezaradnego drugiego rodzica, któremu się nie chce iść do pracy, jest #ujem  moim zdaniem. I przykre czytać, że ktoś taki w ogóle nie czuje się winny. Trzeba było myśleć głową przy "robocie", a skoro się już zmachało, to uświadomić sobie, że zapewnienie dzieciaczkowi utrzymania jest obowiązkiem i robić wszystko,  by dać radę. Także znaleźć pracę, w której zarobek będzie wystarczający na pokrycie połowy kosztów. Odpowiedzialny, rozsądny rodzic powinien wykorzystac każdą możliwość,  by dziecko miało zaspokojone  podstawowe potrzeby.

73

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

Wydaje mi się ,że w twoich postach przewija się ,żal i złość na byłą żonę oraz tobie wydaję się ,że wszystkie kobiety są takie jak ona.

,,Samotna matka" znaczy nie wychowująca dziecka z ojcem ale oprócz tego inne matki mają babcie , dziadków, siostry itp osoby do pomocy by móc pomóc , autorka nie ma nikogo takiego pod nosem. Ja mam w rodzinie taki przykład samotnej matki bez rodziny i wiesz jak wygląda sytuacja? Piszę mi wczoraj smsa ,że dziecko chore z wymiotami, biegunką,któremu grozi odwodnienie i lekarz straszy szpitalem ona go ciągnie za sobą do pracy bo opiekuję się starszą panią. Ktoś zaraz by napisał ,,Co za matka tak dziecko męczy" ale co ona ma zrobić?. Facet płaci 600 zł + 500 + ale opieki nad dzieckiem zero, dom i opłaty do opłacenia , ogrzewanie .Cały czas jest z tym małym sama, ja nawet skomentowałam ,że gdyby chciała sponsora mieć to nawet nie miałaby na niego czasu bo ciągle jest z tym dzieckiem. Naprawdę łatwo jest powiedzieć ale jeżeli ktoś kilka lat jest z dzieckiem i zaczyna od zera pracę to nie oszukujmy się ,że będzie taka niezależna jak gwiazdy telewizji ,które mogą rodzic sobie dzieci na potęgę i rozchodzić się z kim chcą bo mają do tego kasę i warunki. Tu tej kasy nie ma i nawet teraz żeby podnosić kwalifikację to trzeba mieć na to pieniądze , czas i możliwość by ktoś został z dzieckiem. Utrzymanie dziecka to są koszty też ogrzewania, prądu , czynszu bo musi gdzieś mieszkać, koszt opiekunki pół też skoro rodzice opieką się na pół nie dzielą . Zgodzę się ,że tu szału w kwocie nie będzie bo jak wspomniałam najpierw liczą się możliwości zarobkowe partnera a potem koszty i poziom funkcjonowania dziecka ale podnieść zawsze można ze względu na dobro dziecko i jego rosnące potrzeby. W tej kwocie jaka jest 500 zł to nie jest tak mało ale absurdem było by stwierdzić ,że matka z tego korzysta.

74

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
gagatka0075 napisał/a:
przemo_polo napisał/a:

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

Dziecko trzeba nakarmić, trzeba ubrać, zapewnić mu dach nad głową, starszemu wyprawkę szkolną, itd. To jest fakt niezaprzeczalny. Oboje rodzice powinni się do tego poczuwac solidarnie. Na państwo nie ma co liczyć,  nasze przynajmniej. Rodzic, który mówi, że nie da,  bo nie ma, bo nie zarabia tak wiele, bo nie da przez złość na niezaradnego drugiego rodzica, któremu się nie chce iść do pracy, jest #ujem  moim zdaniem. I przykre czytać, że ktoś taki w ogóle nie czuje się winny. Trzeba było myśleć głową przy "robocie", a skoro się już zmachało, to uświadomić sobie, że zapewnienie dzieciaczkowi utrzymania jest obowiązkiem i robić wszystko,  by dać radę. Także znaleźć pracę, w której zarobek będzie wystarczający na pokrycie połowy kosztów.

dokladnie tak

plus, oprocz dachu nad glowa,jedzenia i ciuchów,  jest jeszcze kwestia tego, ze male dzieci czesto choruja, wiec sie wychodzi z pracy wczesniej, albo przychodzi później. a to tez sa koszty. moze gdyby tatusiowie zajmowali sie dziecmi 24h to by to zrozumieli.

75

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
_v_ napisał/a:
gagatka0075 napisał/a:
przemo_polo napisał/a:

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

Dziecko trzeba nakarmić, trzeba ubrać, zapewnić mu dach nad głową, starszemu wyprawkę szkolną, itd. To jest fakt niezaprzeczalny. Oboje rodzice powinni się do tego poczuwac solidarnie. Na państwo nie ma co liczyć,  nasze przynajmniej. Rodzic, który mówi, że nie da,  bo nie ma, bo nie zarabia tak wiele, bo nie da przez złość na niezaradnego drugiego rodzica, któremu się nie chce iść do pracy, jest #ujem  moim zdaniem. I przykre czytać, że ktoś taki w ogóle nie czuje się winny. Trzeba było myśleć głową przy "robocie", a skoro się już zmachało, to uświadomić sobie, że zapewnienie dzieciaczkowi utrzymania jest obowiązkiem i robić wszystko,  by dać radę. Także znaleźć pracę, w której zarobek będzie wystarczający na pokrycie połowy kosztów.

dokladnie tak

plus, oprocz dachu nad glowa,jedzenia i ciuchów,  jest jeszcze kwestia tego, ze male dzieci czesto choruja, wiec sie wychodzi z pracy wczesniej, albo przychodzi później. a to tez sa koszty. moze gdyby tatusiowie zajmowali sie dziecmi 24h to by to zrozumieli.

Wychodzić wcześniej z pracy lub później do niej iść przy chorym dziecku ?chyba nie wiesz co piszesz. Dziecko choruje często 3 tyg non stop i masz wyjście albo znaleźć opiekunkę za którą zapłacisz prawie całą najniższą pensję ,albo siedzieć z dzieckiem w domu- nie zarobisz nic, albo jeszcze jedna opcją tą co stosuje moja kuzynka - ciągnąć chore dziecko do pracy ze sobą lub wysyłając do szkoły nafaszerowane tabletkami przeciwbólowymi. Nauczyciele często to opowiadają ,że przychodzi dziecko do szkoły , koło południa nagle ma temperaturę dziwnym trafem jak leki przestają działać , gdy jest tel do rodzica ten nie odbiera bo wie czym to pachnie.
Tu wchodzi na razie praca dorywcza w grę przynajmniej za kilkaset zł by w razie w móc nie iść do pracy albo chodzić rzadziej czy na mniejszą ilość godz .

76

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
_v_ napisał/a:

dokladnie tak

plus, oprocz dachu nad glowa,jedzenia i ciuchów,  jest jeszcze kwestia tego, ze male dzieci czesto choruja, wiec sie wychodzi z pracy wczesniej, albo przychodzi później. a to tez sa koszty. moze gdyby tatusiowie zajmowali sie dziecmi 24h to by to zrozumieli.

Szczęśliwie znam takich, którzy to rozumieją nawet nie będąc z dziećmi 24h. Choć  niektórym faktycznie i dobowe przebywanie z dzieckiem nic nie mówi. Więc może nie  żałować straty takiego kogoś  i zacząć liczyć na siebie?
A w ekstremalnych sytuacjach, gdy ma się pewność,  że się dziecka nie skrzywdzi,
postawić ojca w swojej sytuacji na jakiś czas i czekać na reformację smile

77

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
gagatka0075 napisał/a:
przemo_polo napisał/a:

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

Dziecko trzeba nakarmić, trzeba ubrać, zapewnić mu dach nad głową, starszemu wyprawkę szkolną, itd. To jest fakt niezaprzeczalny. Oboje rodzice powinni się do tego poczuwac solidarnie. Na państwo nie ma co liczyć,  nasze przynajmniej. Rodzic, który mówi, że nie da,  bo nie ma, bo nie zarabia tak wiele, bo nie da przez złość na niezaradnego drugiego rodzica, któremu się nie chce iść do pracy, jest #ujem  moim zdaniem. I przykre czytać, że ktoś taki w ogóle nie czuje się winny. Trzeba było myśleć głową przy "robocie", a skoro się już zmachało, to uświadomić sobie, że zapewnienie dzieciaczkowi utrzymania jest obowiązkiem i robić wszystko,  by dać radę. Także znaleźć pracę, w której zarobek będzie wystarczający na pokrycie połowy kosztów. Odpowiedzialny, rozsądny rodzic powinien wykorzystac każdą możliwość,  by dziecko miało zaspokojone  podstawowe potrzeby.

Jakoś nie zauważam żadnego wkładu drogich Pań do tego, aby się dokładać. Dziecko trzeba nakarmić i odziać. Jeżeli decydujesz się przed sądem na to że dziecko jest z tobą, to ponosisz tego koszty i nie płaczesz, że ktoś "przy okazji" ma tobie płacić za czynsz. Jak ciebie nie stać na to aby zapewnić takie podstawy, to sa powinien nie dać prawa do pełnej opieki nad dzieckiem matce, ani ojcu. I to jest fakt niezaprzeczalny. Tak, nie czuję się winny, bo przez wiele lat zostawało mi 300 na miesiąc na życie. Stąd moja postawa. Potem zacząłem o swoje prawa i okazało się że zamiast 800 PLN, wystarczy 300. Taka smutna prawda. Jeżeli jedno się zamachało, to drugie nadstawiło. Skoro to drugie rozłożyło nóżki, to powinno wiedzieć że może zostać sama i w pierwszej kolejności, powinno wiedzieć że rozkładanie nóg ograniczyć.
"Także znaleźć pracę, w której zarobek będzie wystarczający na pokrycie połowy kosztów. Odpowiedzialny, rozsądny rodzic powinien wykorzystac każdą możliwość,  by dziecko miało zaspokojone  podstawowe potrzeby" Pełna zgoda, niech mamusie wezmą te słowa do serca i zaczną je realizować. Nie widzę żadnego powodu, aby ojciec dziecka utrzymywał nieroba.

78 Ostatnio edytowany przez przemo_polo (2017-04-07 18:11:29)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
anicorek87 napisał/a:
przemo_polo napisał/a:

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

Wydaje mi się ,że w twoich postach przewija się ,żal i złość na byłą żonę oraz tobie wydaję się ,że wszystkie kobiety są takie jak ona.

,,Samotna matka" znaczy nie wychowująca dziecka z ojcem ale oprócz tego inne matki mają babcie , dziadków, siostry itp osoby do pomocy by móc pomóc , autorka nie ma nikogo takiego pod nosem. Ja mam w rodzinie taki przykład samotnej matki bez rodziny i wiesz jak wygląda sytuacja? Piszę mi wczoraj smsa ,że dziecko chore z wymiotami, biegunką,któremu grozi odwodnienie i lekarz straszy szpitalem ona go ciągnie za sobą do pracy bo opiekuję się starszą panią. Ktoś zaraz by napisał ,,Co za matka tak dziecko męczy" ale co ona ma zrobić?. Facet płaci 600 zł + 500 + ale opieki nad dzieckiem zero, dom i opłaty do opłacenia , ogrzewanie .Cały czas jest z tym małym sama, ja nawet skomentowałam ,że gdyby chciała sponsora mieć to nawet nie miałaby na niego czasu bo ciągle jest z tym dzieckiem. Naprawdę łatwo jest powiedzieć ale jeżeli ktoś kilka lat jest z dzieckiem i zaczyna od zera pracę to nie oszukujmy się ,że będzie taka niezależna jak gwiazdy telewizji ,które mogą rodzic sobie dzieci na potęgę i rozchodzić się z kim chcą bo mają do tego kasę i warunki. Tu tej kasy nie ma i nawet teraz żeby podnosić kwalifikację to trzeba mieć na to pieniądze , czas i możliwość by ktoś został z dzieckiem. Utrzymanie dziecka to są koszty też ogrzewania, prądu , czynszu bo musi gdzieś mieszkać, koszt opiekunki pół też skoro rodzice opieką się na pół nie dzielą . Zgodzę się ,że tu szału w kwocie nie będzie bo jak wspomniałam najpierw liczą się możliwości zarobkowe partnera a potem koszty i poziom funkcjonowania dziecka ale podnieść zawsze można ze względu na dobro dziecko i jego rosnące potrzeby. W tej kwocie jaka jest 500 zł to nie jest tak mało ale absurdem było by stwierdzić ,że matka z tego korzysta.

Nie wzruszysz mnie takimi tekstami. Nic a nic. Samotne matki potrafią zarobić i nieźle żyć. Znam takie i to one będą dla mnie przykładem. Często od nich słyszę że nie chcą nic od swojego faceta, to tym bardziej nie chcą jego pieniędzy. Nie zasłaniają się tym, co tutaj lansujecie w każdym poście. Moje zdanie jest niezmienne. Jeżeli ten rodzic  któremu sąd przyznaje opiekę nie potrafi sam siebie utrzymać, nie powinien mieć prawa do tego aby dziecko u niego zamieszkało. Najpierw niech sobie poszuka dobrej pracy ( z jakiej racji to tylko ma obejmować osobę zobowiązaną do alimentacji??? ) niech poukłada sobie życie. Bo skoro choroba dziecka - a przypomnę że mam dwie córki 4 i 8 lat i żadnej babci pod ręką - rozkłada komuś pracę, to znaczy że jest niezorganizowany. Jak ktoś chce, to zawsze sobie poradzi.
"Utrzymanie dziecka to są koszty też ogrzewania, prądu , czynszu bo musi gdzieś mieszkać, koszt opiekunki pół też skoro rodzice opieką się na pół nie dzielą " I oczywiście że nie powinny się dzielić. Tak to sobie każdy chciałby pożyć. Chętnie rozwiodę się z żoną i niech ona mi buli z 1500 bo przecież dzieci muszą gdzieś mieszkać... Czytasz to co piszesz?
Wiele osób podaje przykład Danii, jako kraju który nie ma problemu z alimentami. Tam, moje drogie, jeżeli wyjedziesz przed sądem z takim argumentem, to dziecka nie zobaczysz. Chcesz mieć prawa do dziecka, to zapewnienie dachu nad głową w 100% leży na twojej głowie. Koszty utrzymania w postaci edukacji, po twojej stronie. Po stronie osoby objętej alimentami jest zabezpieczenie absolutnej podstawy, czyli wyżywienia dziecka. I tak powinno być. Do tego dochodzi duński system kontroli wydatkowania alimentów. W PL jak wspomnisz że wydatkowanie alimentów powinno być pod kontrolą, to obraza majestatu. Co to oznacza? Żę owe alimenty na dzieci w pełni nie idą.

Jeżeli już, to jeżeli dochodzi do alimentacji, dla dziecka powinno być założone konto, na które wpłącają oboje rodzice pewną kwotę. Dziecko zostaje przy tym rodzicu, któe deklaruje że wszelkie koszty dotyczące mieszkania, opłat bierze na siebie i potrafi to zapewnić. Owe konto dotyczy tylko zakupów artykułów spożywczych i np. raz na pół roku, wpłata większa na odzież. I to jest sprawiedliwe.

79

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Całe ojcostwo tego faceta to dawanie 500zł na dziecko. Straszne.
No może gdyby dawał tylko 500 zł i jeszcze pomagał przy wychowaniu, to mogłabym go jakoś rozgrzeszyć.
Nie każdy potrafi zarobić. Ale w czasie jego opieki nad dzieckiem ona mogłaby pracować np dorywczo, czy się dokształcić. Ponadto to dziecko miałoby ojca.
A tak 500 zł i problem z głowy.
Autorko, szkoda czasu na tego faceta. On się nie zmieni. Cały wasz związek był jakiś dziwny. Nie wiem, czy to w ogóle był związek,
czy tylko tak Ci się wydawało. Brak więzi między wami, między ojcem a dzieckiem.
Musisz prawnie unormować sprawy finansowe między wami i rozpocząć życie na własną rękę z dzieckiem u boku.
Nie masz innego wyjścia.

80

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
horses napisał/a:

Całe ojcostwo tego faceta to dawanie 500zł na dziecko. Straszne.
No może gdyby dawał tylko 500 zł i jeszcze pomagał przy wychowaniu, to mogłabym go jakoś rozgrzeszyć.
Nie każdy potrafi zarobić. Ale w czasie jego opieki nad dzieckiem ona mogłaby pracować np dorywczo, czy się dokształcić. Ponadto to dziecko miałoby ojca.
A tak 500 zł i problem z głowy.
Autorko, szkoda czasu na tego faceta. On się nie zmieni. Cały wasz związek był jakiś dziwny. Nie wiem, czy to w ogóle był związek,
czy tylko tak Ci się wydawało. Brak więzi między wami, między ojcem a dzieckiem.
Musisz prawnie unormować sprawy finansowe między wami i rozpocząć życie na własną rękę z dzieckiem u boku.
Nie masz innego wyjścia.

I jest to o wiele bardziej uczciwe, niż niewiadomo jak wysokie oczekiwania finansowe matki. Jeżeli matka chciała go złapać na dziecko, bo jak sama pisała, to on mieszka w domu jednorodzinnym, dostaje od dziadka itp itd...

81 Ostatnio edytowany przez horses (2017-04-07 18:37:41)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:
horses napisał/a:

Całe ojcostwo tego faceta to dawanie 500zł na dziecko. Straszne.
No może gdyby dawał tylko 500 zł i jeszcze pomagał przy wychowaniu, to mogłabym go jakoś rozgrzeszyć.
Nie każdy potrafi zarobić. Ale w czasie jego opieki nad dzieckiem ona mogłaby pracować np dorywczo, czy się dokształcić. Ponadto to dziecko miałoby ojca.
A tak 500 zł i problem z głowy.
Autorko, szkoda czasu na tego faceta. On się nie zmieni. Cały wasz związek był jakiś dziwny. Nie wiem, czy to w ogóle był związek,
czy tylko tak Ci się wydawało. Brak więzi między wami, między ojcem a dzieckiem.
Musisz prawnie unormować sprawy finansowe między wami i rozpocząć życie na własną rękę z dzieckiem u boku.
Nie masz innego wyjścia.

I jest to o wiele bardziej uczciwe, niż niewiadomo jak wysokie oczekiwania finansowe matki. Jeżeli matka chciała go złapać na dziecko, bo jak sama pisała, to on mieszka w domu jednorodzinnym, dostaje od dziadka itp itd...

Nie wiem co jest bardziej uczciwe? Nie rozumiem. To, że daje 500zł?
Dla mnie to nie jest uczciwe w sytuacji, kiedy oprócz 500zł nie daje nic z siebie.
Te 500 zł to już jakos rozumiem, z trudem akceptuję, bo koszty życia są wysokie.
Ale totalne olewanie dziecka to nie. A myślę, że obie sprawy wynikają z małego związku uczuciowego.
Oczywiście kobieta powinna poszukać pracy. Na niej też spoczywa obowiązek finansowy.
Teraz ma utrudnione zadanie, ale od września powinna coś mieć.

Edit Uczciwie to by było gdyby dwoje przeznaczało tyle samo środków na dziecko i tyle samo uwagi, i troski.
      Ponadto przepisy przepisami, ale zycie życiem. Co on nie wie, że ona nie ma teraz pracy? Dziecko ma chodzić głodne?
      Do tego września powinien pomóc finansowo bardziej. Później rzeczywiście sytuacja się zmieni.

82

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka.

Hm, może trzeba było się wziąć bardziej do roboty? Znaleźć lepszą pracę?

83 Ostatnio edytowany przez Kajmakowe (2017-04-07 23:36:10)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Hej.

Jeżeli założysz sprawę o alimenty to wcale nie będziesz wredną suką. Po prostu zabezpieczysz interesy dziecka. Tym bardziej jest to bezpieczne rozwiązanie, że pojawiły się nowe przepisy. Ojciec już nie może z zasądzonych przykładowo 500zł zapłacić 50zł i już go komornik nie ścignie tylko ma w ciągu 3 miesięcy uregulować całą należność. Uświadamiałaś go ile dziecko kosztuje, ma to gdzieś i po co Ci teksty,  że dziecko może jeść mniej. Ja zwyczajnie nie miałabym ochoty tego słuchać. Dlatego te wszystkie wyliczenia przedstaw w sądzie, a sąd zasądzi odpowiednią kwotę. Podejrzewam, że więcej niż te 500zł nie dostaniesz. Sąd nie będzie Ci współczuł, że mieszkasz sama, a rodzice daleko. Obiektywnie może uznać, że mogłaś dziecko oddać do żłobka i iść do pracy. Skoro on nie chce być z Wami to nie zmusisz go. Masz 1500zł dochodu i nie możesz utrzymać się? wierzę. Może pomyśl nad rozwiązaniem np do września wyjedź do mamy? Nie licz na niego, bądź samodzielnym rodzicem, nie mścij się, a alimenty ureguluj formalnie - wręcz musisz bo gdy on przestanie płacić kwotę na którą się umówiliście będziesz mieć problem.

Niektóre wypowiedzi, które tu czytałam są żałosne. Teksty "trzeba było myśleć przed" - oczywiście, ale mleko się rozlało i trzeba teraz ponieść konsekwencje. Nigdy nie wiemy co nas w życiu spotka. Ja mam 28lat, wykształcenie wyższe, wynajmowałam samodzielnie kawalerkę w dużym mieście, całkiem dobrze zarabiałam. Zakochałam się, wpadliśmy, okazał się strasznym dupkiem, rozstaliśmy się. Jestem w 6 miesiącu ciąży. Nie było mnie stać na wynajem mieszkania dalej. Nie dokłada mi się do wydatków ciążowych, ani kosztów wyprawki. Ba! kiedy ja w panice myślałam o usunięciu dziecka, namawiał mnie, żebym tego nie robiła - ma stałą prace i ja też, ma własne mieszkanie, damy radę! Nie daliśmy, był agresywny i chamowaty. Co zrobiłam? wróciłam do mamy. Co wypłaczę to moje. Próbowałam się dogadać i co? nic usłyszałam, że jestem pazerna, a dziecko nie jest jego. Nawet napisał mi, że ja będąc z nim powiedziałam, że miałam kontakty z innymi mężczyznami i że ja sama nie wiem kto jest ojcem dziecka - bzdura ale długo nie mogłam się pozbierać po tych słowach. Co robię? nie szukam kontaktu. Zbieram faktury i paragony. Szykuję wyprawkę, głaszczę się po brzuchu i marze, że będziemy we dwoje szczęśliwi. Co zrobię po urodzeniu? założę sprawę o alimenty i częściowy zwrot kosztów ciążowych i wyprawki. Chodzę do ginekologa prywatnie - powiedział, że mam chodzić na NFZ. Dupek. Szkoda, że sam chodzi do dentysty prywatnie. Co planuję dalej? dzięki temu, że mieszkam z mamą odkładam na własne malutkie mieszkanie na szczęście mam trochę oszczędności jeszcze z czasów przed ciążą, ale kupię je tu w tej mojej małej mieścinie bo taniej, może załapię się na dopłatę z MDMu... co zrobię po macierzyńskim? może na chwilę wrócę do starej pracy, ale za daleko jest - 60km, nie mogę dziecka tak zostawiać na tyle godzin,  a wynajem tam plus żłobek - nieopłacalne więc... będę szukać nowej pracy, ale aż serce mi pęka bo tak lubię tamtą pracę... i wiesz co mnie boli? że on żyje pańskim życiem, pracuje gdzie pracował mieszka gdzie mieszkał, a mi się życie przewróciło do góry nogami. Boli.


Nigdy nie wiemy co nas spotka. Jak miałam 20 lat wiele rzeczy mi się w głowie nie mieściło. Teraz nie osądzam.

84

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
gagatka0075 napisał/a:

A w ekstremalnych sytuacjach, gdy ma się pewność,  że się dziecka nie skrzywdzi,
postawić ojca w swojej sytuacji na jakiś czas i czekać na reformację smile

To raczej nie jest dobre rozwiązanie (ktoś już tutaj proponował oddanie dziecka na jakiś czas do "teściów"). Nie zapominajmy, że pseudotatuś mieszka 100km od autorki i jest mało prawdopodobne, żeby ona zgodziła sie rozstać z dzieckiem i widywać je raz, czy dwa razy w tygodniu. Dla większości matek taka sytuacja byłaby nie do przeżycia.
Po za tym mogłaby stracić prawo do opieki nad dzieckiem, gdyby rodzina jej byłego chciała  fakt pozostawienia dziecka u nich wykorzystać, bo nie posądzam ojca o nagły przypływ uczuć rodzicielskich.

85 Ostatnio edytowany przez authority (2017-04-08 03:21:19)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Droga babydream jak wywalczysz rozwód z jego winy to i będą alimenty na ciebie smile

86 Ostatnio edytowany przez authority (2017-04-08 03:29:41)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Jaguar napisał/a:

Samotnym rodzicom o małych lub zerowych dochodach należy sie chyba 500+ na pierwsze dziecko..?

Nie tylko na drugie.

odlotowy napisał/a:

Używanie dzieciaka do walki z jego ojcem celem uzyskania wszelkiej korzyści finansowej, to też materialnej. Kwintesencja kobiecości w 100%. Żal mi tylko tego dzieciaka. Podobno zimne suki potrafią zachować twarde cztery litery. Idź do pracy albo zmień pracę jak masz...weź kredyt...no pokaż, że bez faceta również potrafisz zadbać o siebie i nie kupczyć dzieckiem.

Alimenty są na dziecko nie na nią.

87 Ostatnio edytowany przez authority (2017-04-08 04:16:08)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Widzę iż pojechano po niej bo nie jest sztucznie brzemienna a konkretna. Cześć kobiet szczególnie tych co mają gorzej po prostu jej najzwyczajniej zazdrości zawiść zwykła podłość(przykład anicorek relacja z mężem). Kończę offtop.

przemo_polo napisał/a:
babydream napisał/a:

Były ma dochody ok 2,5tys. Nie ma opłat gdyż mieszka  z mama i dziadkiem w dużym domu. Wszystko opłaca dziadek.
On dajac mi te 500 zł żyje sobie luzacko za 2tys zł.
I co najlepsze, wiecznie narzeka że nie ma kasy i nie przyjedzie do małej,  ma do nas 100km. Tym samym mała widuje tatę co dwa tygodnie przez parę h.
Tak czas stać się "zimną suka" i traktować go tak samo jak on traktuje nas.
I nikt mi nie wmówi, że on kocha dziecko, bo zaden kochający rodzic nie pozwolił by aby jego dziecko żyło w niedostatku.
A co do mojej pracy, to nie to, że ja nie chcę iść.  Mała idzie do przedszkola dopiero od września.  Nie mam babć,  dziadków,  nie mam nikogo z kim mogłabym zostawic malutką.

Co do jego powrotu, ja nie chcę  tego faceta w moim życiu.
Dostał szansę o którą prosił ale jej nie wykorzystał. 

Ślub to nie tylko papierek, teraz wiem,  że to jest jakieś zabezpieczenie na przyszłość od takich łajz, którzy najpierw obiecują nam zlote góry,  a potem jak znajdą lelszy model to najlepsze, co by było dla nich to to abyśmy zdechły.

Alimenty w kwocie 500 PLN, jakie dostajesz są wystarczające. To co chcesz więcej, to zwyczajne żebractwo. Nie ma żadnego znaczenia czy on mieszka z dziadkami. Naprawdę uważasz że musi tobie płacić więcej? Bo co? Bo zależy tobie aż tak bardzo na tzw. dobru dziecka aby jego tatę zniszczyć? I co to jest dzisiaj 2500? Jeżeli stwierdzasz że "I nikt mi nie wmówi, że on kocha dziecko, bo zaden kochający rodzic nie pozwolił by aby jego dziecko żyło w niedostatku." a sama nie pracujesz, zasłaniając się opiekunką, to ty tym bardziej tego dziecka nie kochasz, bo NIC od siebie nie dajesz na jego utrzymanie, a liczysz tylko, (jak tysiące podobnych do ciebie w takim przypadku żałosnych kobiet) na to że dostaniesz. Znam wiele samotnych kobiet, które również nie mają dziadków obok siebie, a pracują dla swoich dzieci. Tak jak ty robią tylko takie co chcą sobie wygodnie żyć na koszt innych. Prawdy nie przekłamiesz. Dokłądnie widać z twoich postów, jak ciebie boli że ktoś coś ma, ma dom, a ty nie. Niestety, przebywanie z tobą dziecka będzie dla tego dziecka największym dramatem. Bo czego nauczysz? Z zemsty nienawiści do jego ojca i jak wyrwać zasiłek z MOPSu?
Powiem tobie jedno, lata temu moja córka była w podobnej sytuacji do twojego dziecka. Również miała matkę która udawała dobrą matkę, ze mnie robiąc najgorsze zło. Dzisiaj ta córka ze mną utrzymuje kontakt, a na matkę nie chce nawet napluć. Właśnie za takie manipulacje i kłamstwa. Tak to się kończy. Weź się za siebie a nie za ojca dziecka. A komentarzy wielu tobie podobnych... No cóż... Nie jesteś sama.

Dziecko ma mieć jak było. Opiekunka nie jest za darmo. We Wrocławiu to jakieś minimum 2000 netto.

przemo_polo napisał/a:
anicorek87 napisał/a:
przemo_polo napisał/a:

Zadam takie ogólne pytanie. Czy autorka to jedyna samotna matka na świecie? Z jakiej racji cały czas Panie chcą coraz to większych alimentów? Czy podstawą takich oczekiwań jest fakt, że partner zwyczajnie nie chce z kimś być?
@anicorek, nie zgodzę się z tobą że kobiety muszą zarabiać mniej. Nie muszą. Tylko że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć. Taka smutna prawda. Oczekiwanie większych alimentów nie rozwiąże tego problemu. Każdy ma swoją granicę kiedy powie - więcej nie dam. Znam takie osoby. Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość. Nie miało to nic wspólnego z zabezpieczeniem podstawowych potrzeb dziecka. Dzisiaj mi one odeszły. Czy oznacza to że jestem złym? Nie. To oznacza że alimenty nie mają prawa naruszać mojego bezpieczeństwa. Autorka kompletnie okres fakt potrzeb partnera. Ona nie liczy się z tym że on musi mieć prawo przeżyć. Na normalnym poziomie. Fakt płacenia alimentów nie powinien nikogo ograniczać. Świetnym przykładem jest Dania. Gdzie alimenty nigdy nie są wyższe niż kilka procent do dochodu.

Wydaje mi się ,że w twoich postach przewija się ,żal i złość na byłą żonę oraz tobie wydaję się ,że wszystkie kobiety są takie jak ona.

,,Samotna matka" znaczy nie wychowująca dziecka z ojcem ale oprócz tego inne matki mają babcie , dziadków, siostry itp osoby do pomocy by móc pomóc , autorka nie ma nikogo takiego pod nosem. Ja mam w rodzinie taki przykład samotnej matki bez rodziny i wiesz jak wygląda sytuacja? Piszę mi wczoraj smsa ,że dziecko chore z wymiotami, biegunką,któremu grozi odwodnienie i lekarz straszy szpitalem ona go ciągnie za sobą do pracy bo opiekuję się starszą panią. Ktoś zaraz by napisał ,,Co za matka tak dziecko męczy" ale co ona ma zrobić?. Facet płaci 600 zł + 500 + ale opieki nad dzieckiem zero, dom i opłaty do opłacenia , ogrzewanie .Cały czas jest z tym małym sama, ja nawet skomentowałam ,że gdyby chciała sponsora mieć to nawet nie miałaby na niego czasu bo ciągle jest z tym dzieckiem. Naprawdę łatwo jest powiedzieć ale jeżeli ktoś kilka lat jest z dzieckiem i zaczyna od zera pracę to nie oszukujmy się ,że będzie taka niezależna jak gwiazdy telewizji ,które mogą rodzic sobie dzieci na potęgę i rozchodzić się z kim chcą bo mają do tego kasę i warunki. Tu tej kasy nie ma i nawet teraz żeby podnosić kwalifikację to trzeba mieć na to pieniądze , czas i możliwość by ktoś został z dzieckiem. Utrzymanie dziecka to są koszty też ogrzewania, prądu , czynszu bo musi gdzieś mieszkać, koszt opiekunki pół też skoro rodzice opieką się na pół nie dzielą . Zgodzę się ,że tu szału w kwocie nie będzie bo jak wspomniałam najpierw liczą się możliwości zarobkowe partnera a potem koszty i poziom funkcjonowania dziecka ale podnieść zawsze można ze względu na dobro dziecko i jego rosnące potrzeby. W tej kwocie jaka jest 500 zł to nie jest tak mało ale absurdem było by stwierdzić ,że matka z tego korzysta.

Nie wzruszysz mnie takimi tekstami. Nic a nic. Samotne matki potrafią zarobić i nieźle żyć. Znam takie i to one będą dla mnie przykładem. Często od nich słyszę że nie chcą nic od swojego faceta, to tym bardziej nie chcą jego pieniędzy. Nie zasłaniają się tym, co tutaj lansujecie w każdym poście. Moje zdanie jest niezmienne. Jeżeli ten rodzic  któremu sąd przyznaje opiekę nie potrafi sam siebie utrzymać, nie powinien mieć prawa do tego aby dziecko u niego zamieszkało. Najpierw niech sobie poszuka dobrej pracy ( z jakiej racji to tylko ma obejmować osobę zobowiązaną do alimentacji??? ) niech poukłada sobie życie. Bo skoro choroba dziecka - a przypomnę że mam dwie córki 4 i 8 lat i żadnej babci pod ręką - rozkłada komuś pracę, to znaczy że jest niezorganizowany. Jak ktoś chce, to zawsze sobie poradzi.
"Utrzymanie dziecka to są koszty też ogrzewania, prądu , czynszu bo musi gdzieś mieszkać, koszt opiekunki pół też skoro rodzice opieką się na pół nie dzielą " I oczywiście że nie powinny się dzielić. Tak to sobie każdy chciałby pożyć. Chętnie rozwiodę się z żoną i niech ona mi buli z 1500 bo przecież dzieci muszą gdzieś mieszkać... Czytasz to co piszesz?
Wiele osób podaje przykład Danii, jako kraju który nie ma problemu z alimentami. Tam, moje drogie, jeżeli wyjedziesz przed sądem z takim argumentem, to dziecka nie zobaczysz. Chcesz mieć prawa do dziecka, to zapewnienie dachu nad głową w 100% leży na twojej głowie. Koszty utrzymania w postaci edukacji, po twojej stronie. Po stronie osoby objętej alimentami jest zabezpieczenie absolutnej podstawy, czyli wyżywienia dziecka. I tak powinno być. Do tego dochodzi duński system kontroli wydatkowania alimentów. W PL jak wspomnisz że wydatkowanie alimentów powinno być pod kontrolą, to obraza majestatu. Co to oznacza? Żę owe alimenty na dzieci w pełni nie idą.

Jeżeli już, to jeżeli dochodzi do alimentacji, dla dziecka powinno być założone konto, na które wpłącają oboje rodzice pewną kwotę. Dziecko zostaje przy tym rodzicu, któe deklaruje że wszelkie koszty dotyczące mieszkania, opłat bierze na siebie i potrafi to zapewnić. Owe konto dotyczy tylko zakupów artykułów spożywczych i np. raz na pół roku, wpłata większa na odzież. I to jest sprawiedliwe.

W Danii kolego większość mężczyzn woli by dziecko miała kobieta i płacić niż samemu zajmować się dzieckiem. Tu nie zdradziła kobieta ale jej mąż. Nawet w przypadku zdrady dziecko nie może z tego powodu ucierpieć. Jedynym plusem obecnego rządu było by załatwienie większej ściągalności oraz surowszych alimentów. Dołożyłbym zrewidowanie wyroków jak w twojej sytuacji. W prawie alimentacyjnym jest zapis iż alimenty zależą nie tylko od zarobków ojca ale także potencjalnie możliwych zarobków tj praca przy jego wykształceniu. Z tekstu jasno wynika iż jej były gnojek(jak takiego inaczej nazwać) uważa iż dziecko za dobrze je. Taki może zapłacić nawet 800zł.

88 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-04-08 05:40:04)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
josz napisał/a:
gagatka0075 napisał/a:

A w ekstremalnych sytuacjach, gdy ma się pewność,  że się dziecka nie skrzywdzi,
postawić ojca w swojej sytuacji na jakiś czas i czekać na reformację smile

To raczej nie jest dobre rozwiązanie (ktoś już tutaj proponował oddanie dziecka na jakiś czas do "teściów"). Nie zapominajmy, że pseudotatuś mieszka 100km od autorki i jest mało prawdopodobne, żeby ona zgodziła sie rozstać z dzieckiem i widywać je raz, czy dwa razy w tygodniu. Dla większości matek taka sytuacja byłaby nie do przeżycia.
Po za tym mogłaby stracić prawo do opieki nad dzieckiem, gdyby rodzina jej byłego chciała  fakt pozostawienia dziecka u nich wykorzystać, bo nie posądzam ojca o nagły przypływ uczuć rodzicielskich.

Myślę, że nikt nie odbierze matce prawa do opieki tylko dlatego,  że będąc niewydolną finansowo oddaje je ojcu, który zarabia, ma mieszkanie i być może krewnych, którzy pomogą mu w opiece nad dzieckiem. To, dopóki nie ma odebranej czy ograniczonej władzy rodzicielskiej, jest także jego i prawem, i obowiązkiem. Mamy gdzieś tam zakodowane,  że tak robią tylko matki wyrodne, a to przecież nieprawda. Ona tylko chce,  by miało lepiej niż z nią. Może wtedy sama stanąć na nogi,  zarobić, widywać się z nim jak najczęściej i absolutnie nie tracić więzi. To wbrew pozorom da się przeżyć smile  powinno chodzić tylko o dobro dziecka,  nie o wygodnictwo matki czy zrobienie komuś na złość. My po prostu mamy taki zwyczaj, co często nie idzie w parze z najrozsadniejszym wyjściem.  Znam dwóch samotnych, rozwiedzionych ojców,  którzy naprawdę nienajgorzej sobie radzą.
Ale fakt, jest to wykonalne tylko wtedy, gdy jest się pewnym, że ojciec dziecka nie zaniedba. Te 100 km nie musiałoby być problemem, bo w obecnym miejscu, o ile dobrze zrozumiałam, nic Autorki nie trzyma. Ale jej eks raczej nie wydaje się być odpowiedzialnym i odpowiednim do powierzenia mu maleństwa na pełny etat.

89

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:
horses napisał/a:

Całe ojcostwo tego faceta to dawanie 500zł na dziecko. Straszne.
No może gdyby dawał tylko 500 zł i jeszcze pomagał przy wychowaniu, to mogłabym go jakoś rozgrzeszyć.
Nie każdy potrafi zarobić. Ale w czasie jego opieki nad dzieckiem ona mogłaby pracować np dorywczo, czy się dokształcić. Ponadto to dziecko miałoby ojca.
A tak 500 zł i problem z głowy.
Autorko, szkoda czasu na tego faceta. On się nie zmieni. Cały wasz związek był jakiś dziwny. Nie wiem, czy to w ogóle był związek,
czy tylko tak Ci się wydawało. Brak więzi między wami, między ojcem a dzieckiem.
Musisz prawnie unormować sprawy finansowe między wami i rozpocząć życie na własną rękę z dzieckiem u boku.
Nie masz innego wyjścia.

I jest to o wiele bardziej uczciwe, niż niewiadomo jak wysokie oczekiwania finansowe matki. Jeżeli matka chciała go złapać na dziecko, bo jak sama pisała, to on mieszka w domu jednorodzinnym, dostaje od dziadka itp itd...

Chyba  posuwasz  się  za daleko  w tym  łapaniu  na  dziecko  bo  do  tanga  trzeba  dwojga. Ok  niech  ojciec  weźmie  dziecko  do  siebie  i się  zajmie z dwa  msc  i autorka  niech  mu  płaci. Mogłaby  sprawdzić  czy  sobie  tatuś  poradzi. Mnie  nie  przekonują  twoje  argumenty bo  dziecko  jest  odpowiedzialnością  dwojga i nawet  sędzia  ci  powie  że  ten  rodzic  który  na codzień  się  nie  zajmuję  jest  wolny  jak  ptak  może  na  3 etatach  robić  a nie  mówić  że  go  ani  na  alimenty  nie stać  ani  kilka  dni  opieki  nad  własnym  dzieckiem. Dać  parę  groszy  i wykręcić  się  od  wszystkiego  to  jest  kpina. Nie  zaslaniaj  się  też  rozkładaniemam nóg  kobiety  bo  jeżeli  by  tego  seksu  nie było to było  by  więcej  gwałtów  ,zaburzeń  psychicznych  i lamentu  facetów  że  takie  to  kobiety  zle. Już  autorka  miała  przykład  bo  chyba  ci  umkneło  iż  facet  poszedł  do  innej  bo  seksu  nie  było.

90

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Autority  nie  mam  czego  zazdrościć  autorce  bo  jest  w bardzo  trudnej  sytuacji  jednak  miałam  prawo  powiedzieć  jak  wyglądała  moja  sprawa  przy  niepełnosprawnym  dziecku  i nie  dostałam  dużo  ale  też  o więcej  nie  walczyłam. Również  wiem  co  bierze  sąd  pod  uwagę  i mniej  więcej  wiem  że  dużo  więcej  niż  ma  obecnie  pieniędzy  nie  dostanie. A w historii  wyżej  opisałam  sytuację  kuzynki  która  z chorym  dzieckiem  chodzi  do  pracy  bo  nie  ma  z kim  zostawić.

91

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Authority, 500 plus działa już od roku a ty nie dość ze dalej nie wiesz że przysługuje na pierwsze dziecko w zależności od dochodu a na kolejne bez ograniczeń to jeszcze zwiedzić się autorytetem  ...

92 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2017-04-08 10:48:28)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

A tak na marginesie, w każdym wpisie widzę tylko ż z twojego faceta robisz bankomat. Nie jesteście razem i musisz się z tym pogodzić. To są jego pieniądze. Dziecko jest wasze. Nie widzę w ani jednym twoim wpisie troski o dziecko, za to widzę zachłanność w dobieraniu się do nie twoich pieniędzy. Ode mnie, za taką postawę nie dostałabyś nic. Nawet jakbym miał iść do więzienia.

Jak dla mnie, za taką postawę, wiezienie to miejsce w sam raz dla Ciebie wink
Skoro facet ma ponosić około połowę kosztów utrzymania dziecka, niech również uczestniczy czasowo w jego opiece po połowie.
Ale nie, niektórzy uważają, że to jest za darmo. Mamusia pierze pieluchy i gotuje kaszki, a tatuś bawi się w dyskotece i to jest naturalny podział obowiązków smile
Wysiłek i czas włożony w opiekę nad dzieckiem też ma wartość. Właściwie dużo wyższą niż pieniądze. Jest konkretną PRACĄ. Wbijcie to sobie do głów w końcu.

93

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Jak czytam te posty równie nieodpowiedzialnych facetów,co facet autorki,to aż mi słabo...
Koszty utrzymania dziecka ,to nie tylko jedzenie i ciuchy-a lekarstwa,zabawki,lekarz,czynsz,prąd,ogrzewanie?
Nikt nie mówi,że facet powinien jej dać połowę na opłaty i czynsz,ale mógłby coś dorzucić,żeby dziecku niczego nie brakowało-poczuć się ojcem,wykonać gest?Jeśli nie chce jej dac kasy,to może coś kupić i dać dziecku,jeśli się tak wielce obawia,że kobieta kase wyda na siebie..
Mam kolege,któremu źle się żyje w niezbyt udanym małżeństwie,już chyba z 15 lat....ma dwie córki,ale jak sam mi powiedział,gdyby coś mu się stało,chciałby zabezpieczyć przyszłość finansową żonie i dzieciom... i to jest postawa godna naśladowania prawdziwego mężczyzny i ojca,niektórzy chyba muszą dorosnąć...

94

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Nie, nie "mógłby" coś dorzucić, to nie jest jego uprzejmość ani żaden "gest" tylko psi obowiązek, jeśli wychodzimy z założenia, że ojciec pokrywa tylko połowę kosztów utrzymania dziecka, nie poświęcając codziennie WŁASNEGO czasu i WŁASNEJ pracy na opiekę nad nim, a zwalając to wszystko na matkę.

95

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Czarna Kotka napisał/a:

Nie, nie "mógłby" coś dorzucić, to nie jest jego uprzejmość ani żaden "gest" tylko psi obowiązek, jeśli wychodzimy z założenia, że ojciec pokrywa tylko połowę kosztów utrzymania dziecka, nie poświęcając codziennie WŁASNEGO czasu i WŁASNEJ pracy na opiekę nad nim, a zwalając to wszystko na matkę.

Niektórzy chyba wychodzą z założenia,że kobieta ma dziecko,to jej problem,jego przy tym chyba nie było,umywa ręce i oby najmniej się wysilić w wychowywanie bądź co bądź,wspólnego potomka.

96

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

dlaczego facet w sadzie rodzinnym nie jest traktowany na rowni z matka ? Dlaczego mimo możliwości i gotowości , jest odrazu zepchany  na margines ? Odwiedziny raz na jakiś czas ? I to jeszcze jak matka ma gest ? Ja sie nie dziwie ze większość facetów rezygnuje jak dziecko jest wykorzystywane jako karta przetargowa. Znamy tu historie jednej strony a ponieważ sam wiem jak wyglada rzeczywistość mogę sie tylko uśmiechnąć z politowaniem na teksty poniektórych krzykaczy w tym wątku.

97

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przypominajka napisał/a:

dlaczego facet w sadzie rodzinnym nie jest traktowany na rowni z matka ? Dlaczego mimo możliwości i gotowości , jest odrazu zepchany  na margines ? Odwiedziny raz na jakiś czas ? I to jeszcze jak matka ma gest ? Ja sie nie dziwie ze większość facetów rezygnuje jak dziecko jest wykorzystywane jako karta przetargowa. Znamy tu historie jednej strony a ponieważ sam wiem jak wyglada rzeczywistość mogę sie tylko uśmiechnąć z politowaniem na teksty poniektórych krzykaczy w tym wątku.

Jednak w tym przypadku wcale tak nie jest, i należy podkreślić, że to szanowny tatuś nie ma ochoty i czasu na spotkania z dzieckiem.
Nie jest spychany na żaden margines bynajmniej.
Po prostu nie zależy mu na dziecku.
Jego odwiedziny u córki wcale nie zależą od tego, czy Autorka ma gest czy gestu nie ma.
I dziecko nie jest używane jako karta przetargowa.
Niby do czego ?
Autorka się w zamian za spotkania z dzieckiem (których tatuś wcale nie chce) domaga willi z basenem i najnowszego porszaka, czy coś mi umknęło może ?

98

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Jestem całym sercem za tym, aby prawa ojców i matek w sądzie były równe.
Należy o to walczyć, szczególnie strona zainteresowana: składajcie (masowo!) wnioski o opiekę, o miejsce zamieszkania przy Was, poświęcajcie czas dzieciom, nie poddawajcie się, odwołujcie aż do skutku.

99

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Czarna Kotka napisał/a:

Jestem całym sercem za tym, aby prawa ojców i matek w sądzie były równe.
Należy o to walczyć, szczególnie strona zainteresowana: składajcie (masowo!) wnioski o opiekę, o miejsce zamieszkania przy Was, poświęcajcie czas dzieciom, nie poddawajcie się, odwołujcie aż do skutku.


A tu to musi jeszcze sześc pokoleń minąć zwłaszcza w sadzie , co ja mowie w polsce nie ma sądów to śmiech , szkoda zdrowia. To jest własnie to jeden by chciał a mu beda robic problemy inny może to nie chce.

100

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Kochani
Ja nie chcę willi z basenem.
Nie chcę gwiazdki z nieba.
Nie chcę nic dla siebie
Nie żyje na poziomie lepszym niż moje dziecko, a wręcz przeciwnie. W przeciwieństwie do mojego ex.
Chcę aby moje dziecko żyło na takim poziomie jakim żyło. Nic więcej i skoro tak ją kocha to dlaczego jej tego nie zapewni? Przecież nie na stałe,  do czasu aż pójdę do pracy. Nie musi kupować słuchawek za 400 zł
Mi niestety w styczniu skończyły się wszystkie oszczędności. Ale do niego nic nie dociera, słucha kochanki.
Wczoraj miał czelność wysłać mi zdjęcie jej zakupów (ubranka dla córki za prawie 500 zł na wiosnę), bo przecież zmieściła sie w 500.
A gdzie jedzenie i inne?
Odpowiedzią przeszedł samego siebie, dwulatce nie trzeba kupować ubrań co roku. Jego zdaniem takie dziecko nie rośnie?

Byłam u adwokata i mogę podać go o zwrot kosztow ciąży,  porodu i połogu.  Tylko czy ja potrafię, być tak jak on? Mam szacunek do tego, że byliśmy razem i jest ojcem mojego dziecka. To mogę odpuścić,  ale krzywdę mojego dziecka?
Koszty utrzymania córki po obliczeniu w ostatnim roku to ok 1100 zł miesiąc z mediami z ubraniami, zabawkami, jedzeniem, kosmetykami, srodkami czystosci, pościelą.
Kosztów utrzymania nie dzieli się na pół, bo ważną rolę odgrywa tu własny wkład w wychowanie dziecka.
Wiem, że jestem w stanie "utargować"  większą sumę.
Ale nie wiem czy potrafię iść na wojnę z człowiekiem z którym mam dziecko, z których byłam 5 lat. Ja go jeszcze kocham.
Czy powinnam mieć takie opory po tym jak on traktuje nas?
Przecież nie chcę tego dla siebie, a dla dziecka, a jednak mam blokadę

101

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:
horses napisał/a:

Całe ojcostwo tego faceta to dawanie 500zł na dziecko. Straszne.
No może gdyby dawał tylko 500 zł i jeszcze pomagał przy wychowaniu, to mogłabym go jakoś rozgrzeszyć.
Nie każdy potrafi zarobić. Ale w czasie jego opieki nad dzieckiem ona mogłaby pracować np dorywczo, czy się dokształcić. Ponadto to dziecko miałoby ojca.
A tak 500 zł i problem z głowy.
Autorko, szkoda czasu na tego faceta. On się nie zmieni. Cały wasz związek był jakiś dziwny. Nie wiem, czy to w ogóle był związek,
czy tylko tak Ci się wydawało. Brak więzi między wami, między ojcem a dzieckiem.
Musisz prawnie unormować sprawy finansowe między wami i rozpocząć życie na własną rękę z dzieckiem u boku.
Nie masz innego wyjścia.

I jest to o wiele bardziej uczciwe, niż niewiadomo jak wysokie oczekiwania finansowe matki. Jeżeli matka chciała go złapać na dziecko, bo jak sama pisała, to on mieszka w domu jednorodzinnym, dostaje od dziadka itp itd...

Nie złapałam go na dziecko, bo to on mnie zdradził,  to on odszedł, to on wrócił prosząc o szansę,  on mnie oszukał poraz kolejny. Czy ja mam  tak mu dawać kopać mnie i moje dziecko? Czy on może wszystko nie ponosząc konsekwencji swoich czynów?
Pewnie odpuśćmy każdemu facetowi który zrobi dziecko i nara i niech robi kolejne i kolejne i niech te dzieci wychowują się bez ojca, bo przecież matka powinna odpuścić i sama utrzymać dziecko skoro rozłożyła nogi i urodzila sobie dziecko.

102

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:

Ale nie wiem czy potrafię iść na wojnę z człowiekiem z którym mam dziecko, z których byłam 5 lat. Ja go jeszcze kocham.
Czy powinnam mieć takie opory po tym jak on traktuje nas?
Przecież nie chcę tego dla siebie, a dla dziecka, a jednak mam blokadę

Nie powinnaś mieć oporów, bo on ich nie ma, w dziwny sposob okazuje "miłość" do Waszego dziecka.
Do kosztów utrzymania dziecka dołącz jeszcze koszty lekarstw na które aktualnie nie stać Cię. Zachowaj też korespondencję z nim, w krórej proponuje ograniczenie jedzenia dla córki, nie kupowanie jej ubrań, a także tę ostanią wiadomość z zakupów dla dziecka kochanki.
Dziwię się, że jeszcze darzysz go uczuciem po tym wszytskim co zrobił i robi nadal. Walcz o znośne warunki dla swojego dziecka, po za tym fakt, że obydwoje rodzice mają obowiązek utrzymywać dziecko, nie oznacza, że w równym stopniu. Alimenty zależą od dochodu i mozliwości.

103

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
josz napisał/a:
babydream napisał/a:

Ale nie wiem czy potrafię iść na wojnę z człowiekiem z którym mam dziecko, z których byłam 5 lat. Ja go jeszcze kocham.
Czy powinnam mieć takie opory po tym jak on traktuje nas?
Przecież nie chcę tego dla siebie, a dla dziecka, a jednak mam blokadę

Nie powinnaś mieć oporów, bo on ich nie ma, w dziwny sposob okazuje "miłość" do Waszego dziecka.
Do kosztów utrzymania dziecka dołącz jeszcze koszty lekarstw na które aktualnie nie stać Cię. Zachowaj też korespondencję z nim, w krórej proponuje ograniczenie jedzenia dla córki, nie kupowanie jej ubrań, a także tę ostanią wiadomość z zakupów dla dziecka kochanki.
Dziwię się, że jeszcze darzysz go uczuciem po tym wszytskim co zrobił i robi nadal. Walcz o znośne warunki dla swojego dziecka, po za tym fakt, że obydwoje rodzice mają obowiązek utrzymywać dziecko, nie oznacza, że w równym stopniu. Alimenty zależą od dochodu i mozliwości.

Adwokat powiedział mi, że duży udział w podziale alimentów bierze też wkład osobisty. Więc jeżeli ja praktycznie caly miesiąc jestem z mala to on powinien pokrywać większą część utrzymania malej.

Ja naprawdę nie chcę tego dla siebie i nie na stałe tylko do czasu aż ureguluje się sytuacja z przedszkolem i moją pracą. Dlatego próbowałam z nim o tym porozmawiać.  Dziecko musi mieć,  co jeść i muszę robić opłaty za media, nie wspomnę o ubraniach, butach i lekach

104 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-04-10 09:09:42)

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:

Koszty utrzymania córki po obliczeniu w ostatnim roku to ok 1100 zł miesiąc z mediami z ubraniami, zabawkami, jedzeniem, kosmetykami, srodkami czystosci, pościelą.
Kosztów utrzymania nie dzieli się na pół, bo ważną rolę odgrywa tu własny wkład w wychowanie dziecka

Powtarzam, ile więcej wytargujesz? 200zł więcej? Ok niech płaci 700zł to więcej aniżeli większośc facetów w takich sytuacjach. Dalej brakuje do 1100zł czterech paczek. Aby wykonać budżet powinnaś iść do pracy a nie patrzeć na to, że facet kupuje sobie słuchawki. Ma do tego prawo ponieważ zarobił sobie na nie.
Jeżeli chcesz mieć dziecko przy sobie to muysisz liczyć sie z konsekwencjami, wydatkami. A nie, że manna ci z nieba spadnie.

105

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
On-WuWuA-83 napisał/a:
babydream napisał/a:

Koszty utrzymania córki po obliczeniu w ostatnim roku to ok 1100 zł miesiąc z mediami z ubraniami, zabawkami, jedzeniem, kosmetykami, srodkami czystosci, pościelą.
Kosztów utrzymania nie dzieli się na pół, bo ważną rolę odgrywa tu własny wkład w wychowanie dziecka

Powtarzam, ile więcej wytargujesz? 200zł więcej? Ok niech płaci 700zł to więcej aniżeli większośc facetów w takich sytuacjach. Dalej brakuje do 1100zł czterech paczek. Aby wykonać budżet powinnaś iść do pracy a nie patrzeć na to, że facet kupuje sobie słuchawki. Ma do tego prawo ponieważ zarobił sobie na nie.
Jeżeli chcesz mieć dziecko przy sobie to muysisz liczyć sie z konsekwencjami, wydatkami. A nie, że manna ci z nieba spadnie.

No pewnie. Najlepiej udawac super faceta, spłodzić dziecko, a jak sie znudzi popier*** , rzucić kobiecie 500, a najlepiej w ogóle,  bo przecież dziecko przy matce to niech ona bierze całą odpowiedzialność za wychowanie, utrzymanie, a tatus sobie w taki sposób narobi jeszcze dzieci, bo skoro nie ma żadnych konsekwencji to będzie robił to nadal.
To może się wykastrujcie zamiast płodzić dzieci, które potem przez was wychowują się w niepełnych zwiazkach.
Matka zapiernicza aby zapewnić byt, wraca z roboty to zapiernicza w domu, a ojciec? Gdzie ten ojciec i jego odpowiedzialność?

106

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

strasznie dużo złości jest w Tobie.

107

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

strasznie dużo złości jest w Tobie.

A nie uważasz, że w sytuacji w jakiej ojciec dziecka pozostawił autorkę, przysyłanie jej zdjęć z wypasionych zakupów dla dziecka kochanki (nawet jeśli nie partycypował) jest szczytem chamstwa? Dziewczyna nie ma za co kupić lekarstw dla dziecka a on chwali się dobrobytem dziecka kochanki.

108

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:
josz napisał/a:
babydream napisał/a:

Ale nie wiem czy potrafię iść na wojnę z człowiekiem z którym mam dziecko, z których byłam 5 lat. Ja go jeszcze kocham.
Czy powinnam mieć takie opory po tym jak on traktuje nas?
Przecież nie chcę tego dla siebie, a dla dziecka, a jednak mam blokadę

Nie powinnaś mieć oporów, bo on ich nie ma, w dziwny sposob okazuje "miłość" do Waszego dziecka.
Do kosztów utrzymania dziecka dołącz jeszcze koszty lekarstw na które aktualnie nie stać Cię. Zachowaj też korespondencję z nim, w krórej proponuje ograniczenie jedzenia dla córki, nie kupowanie jej ubrań, a także tę ostanią wiadomość z zakupów dla dziecka kochanki.
Dziwię się, że jeszcze darzysz go uczuciem po tym wszytskim co zrobił i robi nadal. Walcz o znośne warunki dla swojego dziecka, po za tym fakt, że obydwoje rodzice mają obowiązek utrzymywać dziecko, nie oznacza, że w równym stopniu. Alimenty zależą od dochodu i mozliwości.

Adwokat powiedział mi, że duży udział w podziale alimentów bierze też wkład osobisty. Więc jeżeli ja praktycznie caly miesiąc jestem z mala to on powinien pokrywać większą część utrzymania malej.

Ja naprawdę nie chcę tego dla siebie i nie na stałe tylko do czasu aż ureguluje się sytuacja z przedszkolem i moją pracą. Dlatego próbowałam z nim o tym porozmawiać.  Dziecko musi mieć,  co jeść i muszę robić opłaty za media, nie wspomnę o ubraniach, butach i lekach

I mowa jest o utrzymaniu dziecka a nie ciebie, a więc nie opłaty na mieszkanie i media, ale dziecka. Nie widzę żadnego wkładu z twojej strony w tym związku.

"A nie uważasz, że w sytuacji w jakiej ojciec dziecka pozostawił autorkę, przysyłanie jej zdjęć z wypasionych zakupów dla dziecka kochanki (nawet jeśli nie partycypował) jest szczytem chamstwa? Dziewczyna nie ma za co kupić lekarstw dla dziecka a on chwali się dobrobytem dziecka kochanki."  -  A skąd wiesz jak jest naprawdę? Ja jak na razie nie widzę niczego złego w zachowaniu ojca tego dziecka. Widzę za to absolutnie bezczelną roszczeniową postawę babydream. Już sam nick pokazuje z mamy do czynienia.

"No pewnie. Najlepiej udawac super faceta, spłodzić dziecko, a jak sie znudzi popier*** , rzucić kobiecie 500, a najlepiej w ogóle,  bo przecież dziecko przy matce to niech ona bierze całą odpowiedzialność za wychowanie, utrzymanie, a tatus sobie w taki sposób narobi jeszcze dzieci, bo skoro nie ma żadnych konsekwencji to będzie robił to nadal.
To może się wykastrujcie zamiast płodzić dzieci, które potem przez was wychowują się w niepełnych zwiazkach.
Matka zapiernicza aby zapewnić byt, wraca z roboty to zapiernicza w domu, a ojciec? Gdzie ten ojciec i jego odpowiedzialność?"

Nie powinno ciebie absolutnie interesować ile on będzie miał dzieci i z kim. Widzisz jak SAMA szybko wpadłaś w swoje sidła? Goowno tobie zależy na dobru dziecka. Ciebie boli to że on normalnie żyje a ty nie masz co liczyć na zamieszkanie w jego domu. Od samego początku to odczytałem w twoich postach. Ja tobie proponuję dokładnie to samo. Poddaj się sterylizacji i przestaniesz mieć problem. Wszystko podajesz jak na tacy. Chętnie poznałbym twojego byłego i pokazał mu tę dyskusję. Byłby to wspaniały dowód na to jak tobie zależy na owym dziecku. Widzę, że mniej niż temu tacie, na którym wieszasz wszystko co najgorsze. Bo on sam od siebie daje tobie pieniądze na dziecko. Księżniczce, damulce zachciało się pewnie jeszcze coś więcej... A na moje, to wymyśliłaś sobie że skoro dostanie nie wiadomo jak wysokie alimenty, to przemyśli i do ciebie wróci, abyś ty go dalej mogła doić. Nie wierzę już w żadne twoje wywody. Kilkoma zdaniami pokazałaś swoją prawdziwą intencję. Od samego początku to widziałem.

109

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:
przemo_polo napisał/a:
horses napisał/a:

Całe ojcostwo tego faceta to dawanie 500zł na dziecko. Straszne.
No może gdyby dawał tylko 500 zł i jeszcze pomagał przy wychowaniu, to mogłabym go jakoś rozgrzeszyć.
Nie każdy potrafi zarobić. Ale w czasie jego opieki nad dzieckiem ona mogłaby pracować np dorywczo, czy się dokształcić. Ponadto to dziecko miałoby ojca.
A tak 500 zł i problem z głowy.
Autorko, szkoda czasu na tego faceta. On się nie zmieni. Cały wasz związek był jakiś dziwny. Nie wiem, czy to w ogóle był związek,
czy tylko tak Ci się wydawało. Brak więzi między wami, między ojcem a dzieckiem.
Musisz prawnie unormować sprawy finansowe między wami i rozpocząć życie na własną rękę z dzieckiem u boku.
Nie masz innego wyjścia.

I jest to o wiele bardziej uczciwe, niż niewiadomo jak wysokie oczekiwania finansowe matki. Jeżeli matka chciała go złapać na dziecko, bo jak sama pisała, to on mieszka w domu jednorodzinnym, dostaje od dziadka itp itd...

Nie złapałam go na dziecko, bo to on mnie zdradził,  to on odszedł, to on wrócił prosząc o szansę,  on mnie oszukał poraz kolejny. Czy ja mam  tak mu dawać kopać mnie i moje dziecko? Czy on może wszystko nie ponosząc konsekwencji swoich czynów?
Pewnie odpuśćmy każdemu facetowi który zrobi dziecko i nara i niech robi kolejne i kolejne i niech te dzieci wychowują się bez ojca, bo przecież matka powinna odpuścić i sama utrzymać dziecko skoro rozłożyła nogi i urodzila sobie dziecko.

Aż tak brutalnie bym tego nie nazwał. Nie zauważam aby twój facet ciebie olał, bo daje tobie pieniądze. Ciebie boli coś zupełnie innego i to jest meritum. Boli ciebie to że dostałaś kopa a tam był dom i dziadek, stabilizacja, wygodne życie. Jeżeli facet sam z siebie płaci to znaczy że ponosi konsekwencje. Skończ więc użalać się nad sobą, tylko weź się do roboty, jak każdy uczciwy człowiek. Nie swoje pieniądze zostaw właścicielom i zamiast zazdrościć komuś że się jemu układa w innym związku, to nie nie okazuj nienawistnej zazdrości aż tak bardzo. Jad się z ciebie wylewa. I myślę że jesteś bardzo nie dobrą kobietą. Cały obraz ciebie wychodzi z każdego twojego kolejnego postu. Dlatego nikt ciebie nie zechce.

110

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Przemo, strasznie agresywne i napastliwe są Twoje komentarze. Czytać się tego nie da.
Z tego co się orientuję, to regulamin forum ogranicza wypowiedzi w takich paskudnych formach.
Moim zdaniem słusznie.
A jak Ty się na to zapatrujesz ?

111

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
IsaBella77 napisał/a:

Przemo, strasznie agresywne i napastliwe są Twoje komentarze. Czytać się tego nie da.
Z tego co się orientuję, to regulamin forum ogranicza wypowiedzi w takich paskudnych formach.
Moim zdaniem słusznie.
A jak Ty się na to zapatrujesz ?

Czy obraziłem autorkę w jakimkolwiek słowie? Nie. Czy wskazałem komentarze autorki, pokazujące że postępuje fałszywie? Owszem. Nie zauważyłem z mojej strony nic napastliwego, jeżeli widzę do czego zmierza autorka. Słusznie jet więc ją wyhamować i może zmusić trochę do refleksji nad sobą. I tak się na to zapatruję.
i tak na marginesie, czego się nie da czytać? Tego że autorka opisuje faceta, który dzieli się kosztami a ona cały czas szuka jak go tutaj jeszcze bardziej pognębić, bo on sobie życie układa? Są na to stosowne określenia. O wiele bardziej dosadne, ale ich tutaj nie użyję. Gdyby autorka nie zaczęła odnosić się do tego jak to jej były jest obecnie w lepszym położeniu, lub gdyby ona pierwsza nie zaczęła pisać coś tam o kastracji, to nie byłoby reakcji. Odpowiedzialność za dziecko to sprawa obojga rodziców. Tutaj tego absolutnie nie widać. Autorka to leń i tyle. Zamierza żyć na koszt swojego byłego, aby czasami on nie miał środków na swoje inne życie.
Może poczytam co ty na to? Jak ty byś się zapatrywała gdyby to sprawa ciebie dotyczyła i ktoś ciebie by chciał zwyczajnie okraść?

112

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Po pierwsze - obraziles Autorkę wielokrotnie.

Po drugie - nadinterpretujesz i przekrecasz jej wypowiedzi, dopisujesz do jej słów swoje domysły i chore wyobrażenia o tym, do czego ona to niby dąży. Manipulujesz jej wypowiedziami, wyciągając nierzadko z kontekstu jedno, czy dwa słowa na których budujesz spiskową teorię dziejów.

Po trzecie, nikt sie z Autorka żadnymi kosztami nie dzieli. Ojciec dziecka w pewnym stopniu partycypuje w utrzymaniu córki i to wszystko.

I wisienka na torcie Przemo, potraktuj to jako nauczkę na przyszłość, żeby nie sądzić po pozorach i nie obrażać ludzi których nie znasz i o których nic nie wiesz.
Mój były małżonek jest uprzejmy od 3 lat nie płacić alimentów na nasze 2 córki.
Uprzedzajac Twoje skłonności do tworzenia scenariuszy oderwanych od rzeczywistości - powiem Ci, że nie płaci, bo biedny jest.
Ma 3 mieszkania, własną firmę, spoko samochód i górę zajęć egzekucyjnych, komorniczych, bankowych, nawet z chwilowek, na co sobie zwyczajnie bimba.
Jak ja się więc zapatruje na fakt, że ktoś nie tylko chce mnie okraść, ale de facto od lat to robi ?
Nijak. Wzruszeniem ramion po prostu.
Facet, który bez przymusu powołuje na świat dziecko, a potem wykręca się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za to dziecko - nawet materialnej, jest tak cienki, jak doopa węża.
A gość, który twierdzi, że 2 letnie dziecko można utrzymać za 300 zł miesięcznie, to niesmaczny zartownis.

113

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
IsaBella77 napisał/a:

Po pierwsze - obraziles Autorkę wielokrotnie.

Po drugie - nadinterpretujesz i przekrecasz jej wypowiedzi, dopisujesz do jej słów swoje domysły i chore wyobrażenia o tym, do czego ona to niby dąży. Manipulujesz jej wypowiedziami, wyciągając nierzadko z kontekstu jedno, czy dwa słowa na których budujesz spiskową teorię dziejów.

Po trzecie, nikt sie z Autorka żadnymi kosztami nie dzieli. Ojciec dziecka w pewnym stopniu partycypuje w utrzymaniu córki i to wszystko.

I wisienka na torcie Przemo, potraktuj to jako nauczkę na przyszłość, żeby nie sądzić po pozorach i nie obrażać ludzi których nie znasz i o których nic nie wiesz.
Mój były małżonek jest uprzejmy od 3 lat nie płacić alimentów na nasze 2 córki.
Uprzedzajac Twoje skłonności do tworzenia scenariuszy oderwanych od rzeczywistości - powiem Ci, że nie płaci, bo biedny jest.
Ma 3 mieszkania, własną firmę, spoko samochód i górę zajęć egzekucyjnych, komorniczych, bankowych, nawet z chwilowek, na co sobie zwyczajnie bimba.
Jak ja się więc zapatruje na fakt, że ktoś nie tylko chce mnie okraść, ale de facto od lat to robi ?
Nijak. Wzruszeniem ramion po prostu.
Facet, który bez przymusu powołuje na świat dziecko, a potem wykręca się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za to dziecko - nawet materialnej, jest tak cienki, jak doopa węża.
A gość, który twierdzi, że 2 letnie dziecko można utrzymać za 300 zł miesięcznie, to niesmaczny zartownis.

Masz zdolności do dużego naciągania tego co chcesz przeczytać. To jedno zdanie podsumowania do rzekomego obrażenja autorki. A fakt że ktoś tobie nie płaci alimentów, nic mnie nie wzrusza. Śmieszne te wasze argumenty o partycypowaniu kosztów. Naprawdę śmieszne. Owszem że można utrzymać dziecko w bardzo dobrych warunkach w kwocie 300pln. Alimenty nie mają na celu zabezpieczenia dziecka a nie matki. A jak ciebie nie stać na utrzymanje, to znaczy że kiepska z ciebie matka. Dziwne że w takich dyskusjach zawsze jest argument jednostronnego powołania do życia. Mamusie przeważnie były w tym czasie na zakupach czy u fryzjera? Przychodzicie do domu i co, zdziwienie bo dziecko na progu? Jesteście tak samo lekkomyślne jak ten przed kim rozkładanie nogi. A za błędy się płaci. Nie jest to łatwe. A propo kosztów, mam dwie córki i wiem ile to kosztuje. Na pewno nie tyle ile tutaj próbuje cię wszystkim wmawiać. Wasze działania to tylko pusta, zimna chęć zemsty. Nie dziwię się że normalny facet nie zamierza płacić w takim przypadku.

114

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Dodam drogie wielce, poszkodowane przez los Panie, że jeżeli Was nie stać, no to oddajcie dzieci do rodzin zastępczych. I tak, mam pełną świadomość tego co napisałem.

115

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Dodam drogie wielce, poszkodowane przez los Panie, że jeżeli Was nie stać, no to oddajcie dzieci do rodzin zastępczych. I tak, mam pełną świadomość tego co napisałem.

Przestań, przecież zawsze można liczyć na pomoc ojca w postaci alimentów, heh. lol

116

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Alojzy, prawda jest taka że jak ktoś nie szuka zwady po rozstaniu, ludzie są dorośli, to nie ma problemów z alimentacji. W takich wątkach Panie chcą udowodnić na siłę jakie to one były super a ich faceci be. Dlatego chcą ich zniszczyć. Zbyt długo żyję na świecie aby łykać takie żale.

117

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Przemo az przykro sie czyta co piszesz.Autorka wyraznie napisala ze nie ma z kim dziecka zostawic, za przedszkole trzeba placic z tego co wiem niemale kwoty raczej wyzsze niz 500 zl a gosc jej rzuca takie ochlapy i ma starczyc na jedzenie ,oplaty, lekarstwa,ubrania, przedszkole. Dzielac to na polowe wychodzi raczej wiecej niz 500 zl. Opieka tez powinna byc dzielona na polowe.A Tobie nie wstyd ze placiles na swoje dziecko 300 zl? Nie chcialabym miec z kims takim jak Ty nigdy do czynienia. Twoje dziecko kiedys dorosnie przekalkuluje sobie i samo Cie oceni. Teraz za malo kuma zeby zrozumiec . Autorko na Twoim miejscu zalatwilabym to przez sad po przedstawieniu rachunkow jakie musisz placic. A moze niech tatus zaopiekuje sie dzieckiem kiedy Ty pojdziesz do pracy? Skoro nie chce dawac na przedszkole to po prostu zaprowadz mu dziecko i poinformuj go ze bedzie musial zaopiekowac sie dzieckiem bo musisz sama na nie zarabiac.

118

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Przemo - uważam, że przesadzasz, podobnie jak autorka zresztą - tylko "w drugą stronę".

119

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

Przemo - uważam, że przesadzasz, podobnie jak autorka zresztą - tylko "w drugą stronę".

Ten cały temat jest śmieszny. Wszystko ma dwie skrajności, albo ktoś strasznie próbuje wesprzeć autorkę, głaszcząc ją po głowie i mówiąc jaki to facet niedobry, albo w drugą stronę - totalny naskok na autorkę tematu. I kto ma rację w takim razie?

120

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Masz zdolności do dużego naciągania tego co chcesz przeczytać. To jedno zdanie podsumowania do rzekomego obrażenja autorki.

Doprawdy ?

przemo_polo napisał/a:

Niestety, przebywanie z tobą dziecka będzie dla tego dziecka największym dramatem (...)
Goowno tobie zależy na dobru dziecka (...)
Poddaj się sterylizacji i przestaniesz mieć problem (...)
I myślę że jesteś bardzo nie dobrą kobietą (...)
Dlatego nikt ciebie nie zechce (...)

Wobec tego najwyraźniej masz mocno przesunięte granice definicji i pojmowania określenia "obrażać".
Jesteś pewien, że gdybyś np. swoimi powyższymi komentarzami określił swoją małżonkę, to ona też nie poczułaby się obrażona ?
Nie byłaby to dla niej obraza ?

przemo_polo napisał/a:

A fakt że ktoś tobie nie płaci alimentów, nic mnie nie wzrusza.

Ten fakt nie ma Ciebie wzruszać.
Zadałeś mi pytanie, jakbym zareagowała na fakt, że ktoś usiłuje mnie okradać. Więc odpisałam Ci, jakbym zareagowała i jak reaguję.

przemo_polo napisał/a:

Owszem że można utrzymać dziecko w bardzo dobrych warunkach w kwocie 300pln.

Do tego stwierdzenia mogą być tylko dwa komentarze.
Pierwszy jest taki, że zwyczajnie bredzisz i nie masz najmniejszego pojęcia o rzeczywistych kosztach utrzymania dziecka w bardzo dobrych warunkach.
Drugi jest taki, że o ile dobrze liczę - to każdy miesiąc ma średnio 4 tygodnie. Więc łaskawie przeznaczasz na utrzymanie swoich dzieci po 75 złotych na tydzień ?
Jestes wobec tego mistrzem zarządzania domowym budżetem i należy Ci się hołd.
Ile razy w tygodniu Twoje dzieci mogą zjeść kotleta mając na uwadze powyższą kwotę ?

przemo_polo napisał/a:

A jak ciebie nie stać na utrzymanje, to znaczy że kiepska z ciebie matka.

Rozumiem, że jeśli tatusia też na to nie stać (jak widać na przykładzie Autorki) - to kiepski z niego ojciec ?

przemo_polo napisał/a:

Wasze działania to tylko pusta, zimna chęć zemsty. Nie dziwię się że normalny facet nie zamierza płacić w takim przypadku.

Proszę do mnie nie pisać Wy.
Dziękuję.

121

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Przemo, może skup się najpierw na przepracowaniu własnych emocji związanych z byłą partnerką, a potem udzielaj się  w tematach ewidentnie dla Ciebie"bolesnych".  Złość na była zonę odbiera Ci umiejętność obiektywnego spojrzenia na problem autorki wątku.
Nie wiem, czy były autorki wątku jest tylko "be",  a ona tylko "cacy"... wiem natomiast, że przyzwoity człowiek i odrobiną oleju w głowie postarałby się w takiej sytuacji pomóc matce swojego dziecka. Niekoniecznie musiałby to być pomoc finansowa...

122

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
aloizy napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

Przemo - uważam, że przesadzasz, podobnie jak autorka zresztą - tylko "w drugą stronę".

Ten cały temat jest śmieszny. Wszystko ma dwie skrajności, albo ktoś strasznie próbuje wesprzeć autorkę, głaszcząc ją po głowie i mówiąc jaki to facet niedobry, albo w drugą stronę - totalny naskok na autorkę tematu. I kto ma rację w takim razie?

Otóż to Aloizy.
500 zł to wcale niemała kwota i moim zdaniem - o ile zarobki byłego partnera Autorki pozostają na obecnym poziomie o jakim pisała - nie ma wielu przesłanek do tego, żeby je zwiększać.
O ile kwota ta regularnie i bez przypominania wpływa na konto Autorki, to stanowi fajną składową jej budżetu.
Moje pytanie o dostępność żłobka Autorka zbyła milczeniem, więc zakładam, że nie ma na razie ochoty na powrót do pracy zawodowej smile
Musi się więc gospodarować tym co ma, albo oficjalnie, sądownie ubiegać o zwiększenie alimentów.
Innej drogi w jej sytuacji nie ma.
Natomiast komentarze jej byłego partnera o kosztach utrzymania dziecka są dość typowe dla mężczyzn w jego sytuacji ... Ci którzy dzieci wychowują i utrzymują na co dzień, mają świadomość ile kosztuje to pracy i kasy.
I nierzadko na to utyskują wink
Ci którzy odchodzą, nagle z zapałem godnym dużo większych spraw - zaczynają głosić komunały, że dla dziecka to wystarczy 5 dych miesięcznie, a za resztę matka nierób siedzi i maluje sobie paznokcie.

123

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
przemo_polo napisał/a:

Ja sam w pewnym momencie czasu miałem alimenty przewyższające moje zarobki. Co zrobiłem? Przestałem płacić bo zwyczajnie miałem dość.

przemo_polo napisał/a:

A jak ciebie nie stać na utrzymanje, to znaczy że kiepska z ciebie matka.

Naprawdę chyba nie trzeba nic dodawać (chyba że to się tyczy tylko kobiet?)

124

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Malineczko niedoswiadczona jeszcze z Ciebie dziewczyna. Wyraznie nie zdajesz sobie sprawy ile kosztuje dziecko i jak ciezko matce odmowic dziecku podstawowych potrzeb. Niejedna matka chetnie oddala by ojcu dziecko zeby zobaczyl ile kosztuje i zaplacila by mu takie alimenty jak on jej tylko ze zwyczjnie nie potrafi bo jest bardzo zwiazana emocjonalnie z dzieckiem i serce by jej peklo.

125

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Matylda78 napisał/a:

Malineczko niedoswiadczona jeszcze z Ciebie dziewczyna. Wyraznie nie zdajesz sobie sprawy ile kosztuje dziecko i jak ciezko matce odmowic dziecku podstawowych potrzeb. Niejedna matka chetnie oddala by ojcu dziecko zeby zobaczyl ile kosztuje i zaplacila by mu takie alimenty jak on jej tylko ze zwyczjnie nie potrafi bo jest bardzo zwiazana emocjonalnie z dzieckiem i serce by jej peklo.

Chyba coś Ci się pomyliło. Proponuję przeczytaj moje posty jeszcze raz ze zrozumieniem smile

126

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Widzę, że niektórzy przenoszą chyba własne fobie i przeżycia na Autorkę.
To jeszcze raz do Autorki tematu.
- Ojciec dziecka nie robi ci żadnej łaski, że daje 500 zł na dziecko. To nie jego fanaberia ale psi obowiązek.
- Wystąp o ustalenie alimentów, bo nie wiesz czy i kiedy nie skończy się jego łaska.
- Zarobki ojca mają tylko względne znaczenie. Sąd ocenia zdolności zarobkowe. Jeśli sąd uzna, a rozpatruje to zawsze indywidualnie, że ojciec bez większego problemu może zarabiać więcej, to ustali wysokość alimentów pod zdolności, a nie aktualnie osiągane dochody ojca.
- Wystąp o ograniczenie praw rodzicielskich ojcu. Jeśli jego ojcostwo ogranicza się do wykonania przelewu nie miej skrupułów. Przyjdzie czas, szczególnie jeśli nie załatwisz sądownie alimentów, że sobie przypomni o byciu ojcem. Na przykład będziesz chciała wyjechać z dzieckiem za granicę, będziesz musiała mieć jego zgodę. Może będzie miał kaprys potargować się z tobą? Po co ci to?
Reasumując, w przypadku takich facetów nie miej wątpliwości i egzekwuj wszystko co należy się dziecku.

127

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
WaltonSimons napisał/a:

strasznie dużo złości jest w Tobie.

Może i jest dużo złości we mnie.  Może nie tak złości jak ogólnie-emocji.
Ale ja tego nie wywalam na  niego, nie umiem. Nie wywalam tego na nikogo. Wywalam to tylko tutaj.

On mnie zdradzil, zostawił z małym dzieckiem, walczylam, a gdy się poddałam poprosił o szansę. 
I kiedy poprosił o tą szansę ja mu ją dałam.
Nie żałuję tego, on nie był wart tej szansy ale ja dzięki temu otworzyłam szerzej oczy i nie dam się więcej krzywdzić.
Przez 3 miesiące wciskał mi kity, jak to kochał nas dwie,  że jej już nie kocha, że z nią nie będzie,  że z nią nie utrzymuje kontaktu. Nie robił nic dla nas nie czułam jego skruchy. A kiedy udowodniłam mu kłamstwa powiedziałam dość. On się nawet nie poczuwa do winy, twierdzi, że to ja kopnęłam go w tyłek. To było trzy tygodnie temu więc chyba moja złość jest uzasadniona.

128

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Snake napisał/a:

Widzę, że niektórzy przenoszą chyba własne fobie i przeżycia na Autorkę.
To jeszcze raz do Autorki tematu.
- Ojciec dziecka nie robi ci żadnej łaski, że daje 500 zł na dziecko. To nie jego fanaberia ale psi obowiązek.
- Wystąp o ustalenie alimentów, bo nie wiesz czy i kiedy nie skończy się jego łaska.
- Zarobki ojca mają tylko względne znaczenie. Sąd ocenia zdolności zarobkowe. Jeśli sąd uzna, a rozpatruje to zawsze indywidualnie, że ojciec bez większego problemu może zarabiać więcej, to ustali wysokość alimentów pod zdolności, a nie aktualnie osiągane dochody ojca.
- Wystąp o ograniczenie praw rodzicielskich ojcu. Jeśli jego ojcostwo ogranicza się do wykonania przelewu nie miej skrupułów. Przyjdzie czas, szczególnie jeśli nie załatwisz sądownie alimentów, że sobie przypomni o byciu ojcem. Na przykład będziesz chciała wyjechać z dzieckiem za granicę, będziesz musiała mieć jego zgodę. Może będzie miał kaprys potargować się z tobą? Po co ci to?
Reasumując, w przypadku takich facetów nie miej wątpliwości i egzekwuj wszystko co należy się dziecku.

Tak, ureguluje to wszystko sądownie. Ale więcej nie chce niż daje. Skoro twierdzi, że to wystarczy na całkowite utrzymanie małej i jeszcze ma zostać.
Ja sobie poradzę sama.
Póki co wykorzystam to, że muszę siedzieć z małą i wezmą pod swoją opiekę czyjeś dziecko bądź dzieci. To przynajmniej nie będzie ograniczało mnie czasowo,  bo ciężko przynajmniej w mojej miejscowości znaleźć pracę od 7 do 15 zważywszy na to, że przedszkole jest od 6 do 16.
Jak stanę na nogi, pozbieram sobie wszystkie rachunki co kupuję dla małej  i mu pokaże ile kosztuje utrzymanie dziecka bez jego łaski

129

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
babydream napisał/a:
Snake napisał/a:

Widzę, że niektórzy przenoszą chyba własne fobie i przeżycia na Autorkę.
To jeszcze raz do Autorki tematu.
- Ojciec dziecka nie robi ci żadnej łaski, że daje 500 zł na dziecko. To nie jego fanaberia ale psi obowiązek.
- Wystąp o ustalenie alimentów, bo nie wiesz czy i kiedy nie skończy się jego łaska.
- Zarobki ojca mają tylko względne znaczenie. Sąd ocenia zdolności zarobkowe. Jeśli sąd uzna, a rozpatruje to zawsze indywidualnie, że ojciec bez większego problemu może zarabiać więcej, to ustali wysokość alimentów pod zdolności, a nie aktualnie osiągane dochody ojca.
- Wystąp o ograniczenie praw rodzicielskich ojcu. Jeśli jego ojcostwo ogranicza się do wykonania przelewu nie miej skrupułów. Przyjdzie czas, szczególnie jeśli nie załatwisz sądownie alimentów, że sobie przypomni o byciu ojcem. Na przykład będziesz chciała wyjechać z dzieckiem za granicę, będziesz musiała mieć jego zgodę. Może będzie miał kaprys potargować się z tobą? Po co ci to?
Reasumując, w przypadku takich facetów nie miej wątpliwości i egzekwuj wszystko co należy się dziecku.

Tak, ureguluje to wszystko sądownie. Ale więcej nie chce niż daje. Skoro twierdzi, że to wystarczy na całkowite utrzymanie małej i jeszcze ma zostać.
Ja sobie poradzę sama.
Póki co wykorzystam to, że muszę siedzieć z małą i wezmą pod swoją opiekę czyjeś dziecko bądź dzieci. To przynajmniej nie będzie ograniczało mnie czasowo,  bo ciężko przynajmniej w mojej miejscowości znaleźć pracę od 7 do 15 zważywszy na to, że przedszkole jest od 6 do 16.
Jak stanę na nogi, pozbieram sobie wszystkie rachunki co kupuję dla małej  i mu pokaże ile kosztuje utrzymanie dziecka bez jego łaski

Bravo ! to jest rozwiązanie , szukaj dziecka do opieki u siebie w domu.Co do alimentów wnioskuj o więcej każdy prawnik Ci to powie bo potem sąd o tych kosztów , które ty przedstawisz i tak coś utnie. Także powodzenia, zobaczysz dasz radę.

130

Odp: Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?
Matylda78 napisał/a:

Przemo az przykro sie czyta co piszesz.Autorka wyraznie napisala ze nie ma z kim dziecka zostawic, za przedszkole trzeba placic z tego co wiem niemale kwoty raczej wyzsze niz 500 zl a gosc jej rzuca takie ochlapy i ma starczyc na jedzenie ,oplaty, lekarstwa,ubrania, przedszkole. Dzielac to na polowe wychodzi raczej wiecej niz 500 zl. Opieka tez powinna byc dzielona na polowe.A Tobie nie wstyd ze placiles na swoje dziecko 300 zl? Nie chcialabym miec z kims takim jak Ty nigdy do czynienia. Twoje dziecko kiedys dorosnie przekalkuluje sobie i samo Cie oceni. Teraz za malo kuma zeby zrozumiec . Autorko na Twoim miejscu zalatwilabym to przez sad po przedstawieniu rachunkow jakie musisz placic. A moze niech tatus zaopiekuje sie dzieckiem kiedy Ty pojdziesz do pracy? Skoro nie chce dawac na przedszkole to po prostu zaprowadz mu dziecko i poinformuj go ze bedzie musial zaopiekowac sie dzieckiem bo musisz sama na nie zarabiac.

Nie dam mu dziecka.  To jest jej dom i to ze mną jest 24h na dobę.  Na dwa dni ok ale nie wiem jak na nią wpłynęła by dłuższa rozłąka ze mną i do tego zmiana domu. Skoro on nie rozumie to ja sama zadbam o jej byt

Posty [ 66 do 130 z 183 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak walczyć o byt ze zdrajcą nie mając slubu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024