Droga "ja" jeśli dobrze rozumię to zastanawiasz się coraz bardziej nad wyjazdem. Ale podstawowe pytanie:czy jesteś pewna, że tego chcesz.
Mówisz, że Twój chłopak z Tobą wszystko planuje ale konkretnie to co.
Napisz coś więcej o swoim obecnym związku, chyba, że nie chcesz.
Trudno coś Ci doradzić nie znając wszystkich faktów.
Pozdrawiam
hej ...
Ja mam przyjaciela z ktorym dobrze sie dogaduje mimo ze jest ode mnie młodszy o 3 lata heh.. nie wyglada jeszcze jak taki prawdziwy chłopak bardziej jak taki troche dzieciak i moze i czuje do niego cos wiecej ale jest mi dziwnie kliedy z nim ide kazdy patrzy na mnie jakbym szła z młodszym bratem za reke... jest jednak inny problem moj drugi przyjaciel starszy o 2 lata boski... było medzy nami gorace uczucie jednak on powiedział ze nic dalej z tego nie bedzie (było to poł roku temu ) a teraz kiedy widzi mnie z tym młodszym nie wytrzymał i na pewnym spotakniu wyzał ze mnie kocha i teraz zrobi wszystko abym z nim była bo załuje ze wtedy pozwolił a raczej kazał mi odejsc... co mam zrobic ktorego wybrac kiedy nie wiem co mowi mi serce???
Witaj Hanah,
Z moim chlopakiem jestesmy pol roku, planuje miec ze mna dziecko i sie oswiadczyc, ale czeka podobno na wlasciwy moment z tymi oswiadczynami. Tamten jest w Anglii, planuje rozstac sie ze swoja dziewczyna, lecz boi sie jej skrzywdzic. Pozdr.
Paula, musisz dobrze posłuchać swojego serduszka, kilka razy spotkać się z tamtym przyjacielem, serce w końcu powie Ci co robić, tylko potrzeba trochę czasu.
Ja, leć do tej Anglii!!
Hana, właśnie byłam naromantycznym wyjeździe, ech, jak ja kocham mojego chłopaka, już wiem, że z nim i tylko z nim będę. A co do żonatego, to wiem, że najlepiej jakby sobie oboje kogoś znaleźli i się rozeszli, ale mają dziecko więc w ich przekonaniu to nie możliwe i tak się będą męczyć, aż dziecko dorośnie i się samo popuka w głowę:)
Xibalbaa cieszę się z Twojego szczęścia. Nareszcie dobre posunięcie. Takie wyjazdy jednak dobrze robią!
Zapomnij na zawsze o tych żonatych, masz swoją wielką miłość!!!
Ja, masz trudny wybór i mówiąc szczerze nie wiem co Ci doradzić. Wciąż nie wiem, którego Ty bardziej kochasz a może każdego mocno ale inaczej. Tu szykuje się ustabilizowane życie a w Anglii miłość ale czy trwała.
Naprawdę musisz to przemyśleć.
U mnie wszystko po staremu:dwie miłości i już chyba rozdwojenie jaźni.
Paula, xibala ma racje, posluchaj glosu serca, no chyba ze Wydaje Ci ze kochasz dwoch, tylko ze na rozny sposb, wtedy jest najgorzej, ja tak chyba wlasnie mam. Ciesze sie ze xibalaa nie wziela sie za tego zonatego, tylko by z tego wyniklo cierpienie i problemy. A Ty hana masz widze podobnie do mnie, tylko u mnie nie ma takiej rozpietosci wiekowej miedzy nimi.
Oj Laski laski
Serce długo nie wytrzymało i wybrało tego starszego i jest barddzo szczesliwe
)
mam nazieje ze moja decyzja była słuszna
pa ^^
... ja mialam niedawno dokladnie taka sama sytuacje ... tzn .... moze w innych okolicznosciach ... chlopak wyjechal na 2 miiesiaceza granice ... od dluzszego czasu pisalam z pewnym chlopakiem ... ciekawil mnie on. Postanowilam sie z nim spotkac . Myslalam nic zlego nie zrobie ... nikt sie nie dowie .. i to bedzie tylko jedno glupie spotkanie ... On wiedzial o tym ze mam chlopaka, nawet zna go z wdzenia ... Pierwsze spotkanie bylo dla mnie czyms zupelnie innym ... Z nikim tak dobrze mi sie nie rozmawialo jak z nim ... Na pierwszym spotkaniu rozmawialismy dokladnie o wszystkim ... Wyglupialismy sie jakbysmy sie znali od dawna ... Zaczelismy sie czescies spotykac ... Mojemu chlopakow pisalam jak bardzo go kocham .. jak tesknie ... a tak naprawde spotykajac sie z nowo poznanym chlopakiem nie myslalam o nim ... Codziennie spotykalam sie z tym drugim .. Mialam straszny metlik w glowie .. Widzialam ze nie moge tak krecic ... Wiedzialam tez ze zranie uczucie ktoregos z nim ale musze to zrobic .. Wybrac ... Moze bylo to chwilowe zauroczenie ...ale zbiegiem czasu wybralam ... tego drugiego ... napisalam smsa chlopakowi ze poznalam kogos o ze spotkalam sie z kims kilka razy i nie wiem czy jest sens dalej to wszystko cofnac .. Bylam pewna ze sie wkurzy, ze nie bedzie chcial nawet ze mna rozmawiac ... ZAdzwonil ... Wydal swoije statnie pieniadze na karte ... Nigdy wczesniej nie slyszalam zeby ktos tak tragcznie plakal ... i to jeszcze chlopak ... Powiedzial ze wybaczy mi to bo starszni e mnie kocha, tylko zebym go nie zostwaial .. zeby mial do kogo wrzocic do Poslki ... Pokazal mi jak mu na mnie zalezy ... Musialam porozmawiac z "tym drugim" wytlumaczyc mu ... Wiem ze kocham mojego chlopaka ... zrozumialam to .. przetrwialismy juz duzo i przetrwalismy rowniez to ... Nie zaluje tego ...
Judyta, jasteś wielka...!!!
Umiałaś dokonać wyboru a Twój chłopak jest niesamowity. Nic więcej nie napiszę, bo nie ma po co. Kochasz i jesteś kochana, nie ma nic ważniejszego.
Doceń to...
Pozdrawiam i życzę jeszcze większego szczęścia(jeśli to możliwe).
Bozie, jaki zakochany chłopczak.....
Takiego to tylko w ramki oprawić:) życzę dużo szczęścia:) pozdrawiam gorąco:*
a ja się dzisiaj z żonatym spotkam, he he porozmawiamy sobie wreszcie:)
xibalbaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co Ty mówisz?!
Żonaty?
Który i po co?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
no mój:) porozmawialiśmy sobie, nam wystarczy tylko nasza obecność... nie zrezygnuję z tej przyjaźni.
Chyba, że tak. Dobrze jest mieć faceta przyjaciela.
Nie rezygnuj...
wiem że dobrze:) facet zawsze jakoś doradzi, jak się ma problem z innym facetem, he he:P
Mój ukochany(nie mąż) jest jednocześnie moim prawdziwym przyjacielem.
Uwielbiam te nasze rozmowy. Gdy nie możemy rozmawiać to tak bardzo za sobą tęsknimy.
Teraz on śpi, bo jest po drugiej zmianie w pracy a ja już tak bardzo tęsknię.
Skończyliśmy rozmawiać 50 min temu a mi wciąż mało.
Kochana, spotkajcie się wreszcie!!! i czemu Ty tego męża nie zostawisz? czekasz aż tamten studia skończy, czy jak?
Boję się że mój ukochany nie jest gotowy na ten związek. Dzisiaj jestem w takim stanie, że gdyby powiedział kochana rzuć wszystko i zamieszkajmy razem zrobiłabym to odrazu. Mam na tyle wspaniałą rodzinę,że zajeli by się moimi dziećmi nawet z przyjemnościa.
Zaczynam myśleć,że jadnak nie da się kochać dwóch facetów naraz. Ja już chyba mojego męża nie kocham to tylko przyzwyczajenie.
Strach przed nowym. Zbyt wiele złego mnie spotkało z jego strony żebym mogła go jeszcze kochać.
Zaczynam się bać przyszłości, tego co będzie i czy w końcu nie zostanę sama
Bez miłości umrę.......
Dziewczyny, jak się cieszę, że znalazłam to forum!
Jestem w takiej sytuacji jak Wy.. I też potrzebuję się komuś wygadać, a pewnie nikt mnie nie zrozumie tak jak Wy!
Jak się domyślacie jest 2 panów:
1 - mój były chłopak, zerwałam z nim właściwie dla tego 2, ostatnio zaczęłam żałować i rozpoczęliśmy "rokowania pokojowe" - nie wiem czy to jest jeszcze miłość, czy już tylko głębokie przywiązanie i niemożność wyobrażenia sobie wspólnego życia z kimś innym (4 lata byliśmy razem) Podejrzewam, że nadal go kocham..
2 - bardzo krótka, ale intensywna znajomość, nie jestem w stanie w pełni określić co do niego czuję! To jest tak zawirowane, że zmienia się z minuty na minutę.. Raczej nie kocham go, to zbyt krótko, ale może jeszcze wszystko przed nami?
Jak zwykle ten sam schemat: New One vs. Old One..
Ogólnie moje uczucia są maksymalnie rozchwiane, nie potrafię ich okiełznać i uporządkować.. Obaj na chwilę obecną są zawieszeni w próżni, czekają na mój ruch.. Tylko ja nie wiem jaki ruch wykonać? Boje się, że decyzja którą podejmę może być zła. Nie chcę już niczego w życiu żałować.. Pytanie - jakimi kryteriami się kierować? Ani serce ani rozum nie chcą mi jakoś podpowiedzieć
Więc może Wy..?
W tym momencie to ja napewno Ci nie pomogę. Sama nie wiem co dalej robić, jak żyć. Utknęłam w próżni...
Mam strasznego doła...
Ojej, hana, nie rezygunuj z tej miłości, spotkaj się z nim jak najprędzej i wszydtko się rozjaśni.
Emilka, poczekaj aż serce Ci podpowie co robić. Ono jest najważniejsze i nigdy nie okłamie.
Pozdrawiam:*
Nie rezygnuję, chociaż... nie przecież się kochamy.
Jezu sama już nie wiem...
Jakoś tak mi się wszystko wali.
Nie potrafię sobie z tym poradzić.
Musicie się jak najprędzej spotkać, zobaczysz, że wtedy się wszystko ułoży:)
A ja teraz siedzę sobie z moim kochanym... dobrze wiedzieć, czego chce sie od życia
Życie jest takie piękne..........
Jeśli się nie spotkamy to obawiam się, że dłużej nie dam rady.
Zaczynam coraz bardziej wątpić. On jest młody i ma czas ale ja nie.Wiem,że się boi i ma tą świadomość ,ze mnie może stracić.
Jeśli nie zadziała odpowiednio to może się tak stać.
ojojoj, to Ci się porobiło...ale sama mówisz, że męża nie kochasz, więc myślę, że wiele nie ryzykujesz. Spotkajcie się wreszcie, noooooooo
trzymam za was kciuki:)
porobilo się i to bardzo...
utknęłam w jakiejś próżni i nie wiem co dalej...
on niby chce ale się boi...
rozumię, ma dopiero 20 lat...
nie, nie rozumię, bo albo chce albo nie...
zwariuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No to nie wiem, wytłumacz mu, że nie musicie się od razu pobierać, on nie musi się zobowiązywać, że zawsze będzie z Tobą, bo faktycznie, ma tylko 20 lat. Tu już nie gra żadnej roli to, że jest od Ciebie dużo młodszy, ale to, że jest bardzo młody i boi się tej dorosłości, podejmowania decyzji do końca życia.
Musicie się spotkać
Musicie ze sobą pobyć. po jakimś czasie powinno się wszystko wyjaśnić. Trudne te decyzje, trudna walka o przyszłość, no ale skoro nie kochasz swojego męża tylko tego chłopaka, to myślę, że powinnaś zaryzykować. On na pewno Cię kocha, ale boi się tego, że bardzo mocno się zaangażujesz, rzucisz wszystko , a on Cię może skrzywdzić. Jemu jest na pewno bardzo ciężko. Dlatego powinniście porozmawiać, spróbować być ze sobą, nie tylko przez telefon i w ten sposób sprawdzić, czy macie jakąś wspólną przyszłość. Dla Ciebie będzie trudne ryzyko, istnieje możliwość zawodu, jeśli zrozumiecie, że wam się nie uda być ze sobą. Ale lepiej jak najszybciej to sprawdzić niż potem do końca życia żałować, że nie podjęliście się tego kroku.
xibalbaa jest tak jak napisałaś, wczoraj rozmawialiśmy trochę na ten temat i nie powiedział mi tego wprost ale wyczułam.
Zapytał czy chcę porozmawiać na spokojnie w sobotę, jak mogłam się nie zgodzić.
Trochę się boję...
tak to jest z tymi chłopami, zawsze problem, no ale nie raz słodki problem, wokół tego zresztą się nasz kobiecy świat kręci. Ich myślę też kręci się wokół nas:) warto ryzykować. Jeśli chcesz z nim być, to go przekonaj, że warto spróbować, że jak wam nie wyjdzie, to po prostu nie wyjdzie(choć wiem, że to będzie dla Ciebie tragedia) ale trzeba przynajmniej grać twardą. On się może przedwcześnie wycofać ze strachu i wtedy nie spróbujecie i będzie wam żal obojgu. Trzeba walczyć o szczęście, nawet jak nie będzie trwać w nieskończoność. Bo widzisz, ze swoim mężem byłaś tyle lat i na początku na pewno byłaś pewna, że już zawsze tak będzie. I już go nie kochasz. gdybyś o tym wiedziała przed waszym ślubem co byś zrobiła?? Uważam , że też byś zaryzykowała. Bo go bardzo mocno kochałaś. To bardzo podobna sytuacja. Szczęcie nie trwa wiecznie, ale lepiej być szczęśliwym przez chwilę, lub kilka lat, niż przez te lata/chwile być nieszczęśliwym.
ech... cała ta sytuacja spędza mi sen z powiek a rano niestety trzeba wstać do pracy
szczęście...
Witajcie dziewczyny, to znowu ja:)
U mnie nic nie poszlo do przodu, tzn. dalej jestem w Polsce, a on wiadomo gdzie. Zdarzyl sie jedenak pewien incydent, ktory dal mi do myslenia, okazalo sie ze ostatnio zaskoczylo mnie dosc powazne schorzenie, a moj chlopak, ten tu na miescu, okazal sie wyjatkowo cieply i kochany dla mnie w tym trudnym czasie, po za tym, zrozumialam jedna najwazniejsza na swiecie rzecz: nie ma nic cenniejszego ponad zdrowie, dzis troche sie lepiej czuje i widze jakie to cudowne uczucie, kiedy nic nie boli. Wtedy doceniasz jak piekne jest zycie i minimializuja sie Twoje pragnienia, doceniasz to co masz. Wczesniej po prostu za duzo chcialam, a to rodzi stres, niepokoj i odbija sie na nas fizycznie, dlatego docencie to co macie, to co jest stale i dobre w innych ludziach. Szczegolnie Tobie hana! mowie tu i teraz zostan przy mężu lub sama, ale nie z tym młodym, on jest tylko Twoja fantazja o idealnej milosci, ale on Ci szczescia nie da, widze to jak na dloni. Pozdrowionka.
ale ona nie jest z nim szczęśliwa i go nie kocha.......
ciekawa jestem z drugiej strony, czy da sie uratować to małżeństwo....
mimo wszystko myślę, że warto gonić za marzeniami. Choć niektóre marzenia są takie piękne że nie potrzebują spełnienia. Ja takie mam ![]()
no ale ja już nic nie wiem...
pierwszy raz nie wiem co mam odpowiedzieć...
no to trwamy w niewiedzy....
Witam wszystkie Niewiedzące Co Robić. Oczywiście trafiłam tu nie przypadkiem
Na razie czytam sobie, ale sprowokowała mnie do napisania jedna wypowiedź do Hanny. Zgadzam sie z tą wypowiedzią, że niech zostanie przy mężu lub sama i wtedy może sie coś przydarzy dobrego. Młody to za duże ryzyko, za duże. Bynajmniej ja bym poczekała dużo dłużej niż 2 miesiące na rozwój ich uczuć. Bo to za krótko żeby takie rewolucje robić. Sama ma 31 lat, męża od lat 7 i córkę lat 7 oraz kogoś jeszcze od lat dwóch...:)
witajcie
czytam te wszystkie maile i jestem z jednej strony załamana a z drugiej zaskoczona, że tak dużo kobiet ma podobne do mnie problemy
kilka słów o sobie - mam męża - faceta którego znam od 14 lat, mamy 7 letniego syna i mnóstwo cudownie spędzonych wspólnych chwil
ale coś się stało i od kilku lat nie potrafię kochać jak dawniej; pół roku temu kryzys osiągnął szczyt - czyli ja zaczęłam być na poważnie z innym facetem a mój mąż znalazł sobie inną kobietę - wydawałoby się, ze wszytko się wyjaśniło i pora sie rozstać - tylko, że zakończenie jest zupełnie inne; zostaliśmy razem i nawet zaczęliśmy chodzić do psychologa - na początku miałam wrażenie , że to się naprawdę może udać ale z upływem czasu coraz trudniej jest mi sie samej przekonywać , że tak sie stanie;
znów zaczęłam się spotykać z moim drugim facetem - nawet bardziej intensywnie niż wcześniej, czy mój mąż też mnie nadal zdradza - nie wiem i prawdę mówiąc nie chce tego wiedzieć
jestem zrozpaczona - ten drugi jest żonaty i o ponad 20 lat starszy, wiem, że mnie kocha ale nie chce mi tego powiedzieć - chociaż robi wszystko żebym to czuła, ja kocham obu i jestem wykończona ukrywaniem przed mężem swojego drugiego związku
nie wiem czy ten drugi kiedykolwiek zdecyduje się na wspólne życie ale jednocześnie czuję, że nie mam prawa wiązać mojego męża - to czysty egoizm
chce mi się wyć - myślę ciągle o tym drugim
Błagam - POMOCY!!!!
carla, ciężka sprawa u Ciebie. Ale może, skoro już raz spróbowaliście uratować swoje małżeństwo, spróbujcie dokonać tego ponownie, tylko może udajcie się do innego psychologa. Nie wiem, czy związek z 20 lat starszym mężczyzną przyniesie Ci szczęście, oczywiście wiem, że w sumie wiek nie gra roli, ale... w tym wypadku, kiedy nie napisałaś, czy kochasz tego drugiego mężczyzny, to może być tylko chwilowa potrzeba czegoś nowego. W dodatku on jest żonaty. Za dużo przeciwności, może uda się uratować Twoje małżeństwo, próbuj!!
Au Ciebie Mira jak?? Problem z mężem, czy serce przełamane na pół??
Hana.. co u Ciebie??
pozdrawiam
co u mnie?
wczoraj bez powodu obraziłam(mało powiedziane) mojego ukochanego,postąpiłam bardzo podle. W tej złości zasnęłam ale w nocy gdy się przebudziłam zaraz do niego zadzwoniłam z przeprosinami. Było mu przykro i to bardzo. Inny za takie słowa olał by mnie na maksa ale nie on.
ech...to naprawdę miłość
będę monotonna, ale spotkaj się z nim wreszcie!!!
Dzisiaj się zastanawiam czy wogóle warto kogokolwiek kochać.
Miłość mnie wyniszcza. Mam strasznego doła i nie potrafię sobie z nim poradzić.
Przez tą cholerną miłość człowiek tylko cierpi.
Nikomu nie życzę tylu rozterek co ja obecnie mam.
dziewczyny ja was rozumiem... mam podobny problem tylko że u mnie jest tak:
mam chłopaka jesteśmy ze sobą od 2 lat, on teraz wyjechał... na krótko, kocham go...ale teraz nie jestem pewna. mój chłopak ma swojego najlepszego kumpla, fajny chłopak, nawet za bardzo fajny. odkąd marcin wjechał praktycznie codziennie sie z kamilem widuje... ostatnio złapałam sie na tym że bardzo intensywnie myśle o kamilu... jestem przerażona ponieważ nie wiem co myśleć co zrobić... a najgorsze z tego wszystkiego jest to że w kamilu zakochała sie moja najlepsza przyjaciółka i nic byłoby w tym złego gdyby nie to żebym nie poczuła sie lekko zazdrosna... tak sobie myśle że mam może ochote tylko na coś nowego, chwilowego... hmm a wracając do marcina to ostatnio nasze rodziny zaczeły coś przebąkiwać o tym, żebyśmy sie pobrali... a ja nie wieem co do niego czuje.... wrrr czemu życie jest takie okrutne???
Faceci są bardzo wścipscy!!!!!!
Oszukał mnie teraz w tej chwili!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tak się nie robi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
albo olewający za bardzo!!!!!!!!
a po za tym potrafią być też bardzo perfidni... wspołzuje CI hana
co z tego, że przeproszą
niech najpierw pomyślą a potem zrobią
słowo kocham i przepraszam czasami nie wystarczy
co za dużo to nie zdrowo
=(=(
Hej, rzeczywiscie Evka zycie jest okrutne czasem, zgadzam sie. U mnie jest tak ze juz drugi raz ten sam chce byc ze mna akurat w momencie kiedy jestem zajeta. Miotam sie kazdego dnia, tesknie za tamtym, co jest daleko, kogo kocham? Ten tu juz planuje dzieci i zamieszkanie razem, mozna zwariowac. Hana nie przejmuj sie az tak, ja widze w TOBIE duze pragnienie kochania kogos, ale Twoj maz chyba jest bardziej do tego odpowiedni niz ten mlody, oczywiscie nie znam do konca Waszej sytuacji. A jesli meza wcale nie kochasz to poczekaj na trzeciego, zycie plata niespodzianki.
Hana, co tam się znowu u Ciebie dzieje??
.... a może tak (nawiązując do wypowiedzi ja)... dla Ciebie Hana ten młody był po to, aby rozbudzić w Tobie marzenia, przypomnieć, jak ważna jest miłość i jak jej potrzebujesz, a czujesz niedosyt... teraz spotkasz kogoś, z kim będziesz po prostu szczęśliwa...
dziewczyny ja już jestem szczęśliwa i to bardzo, młody jest naprawdę wspaniałym człowiekiem
jest kimś kogo nie da się nie kochać, boli mnie tylko,że tak bardzo przezemnie cierpi
cała ta sytuacja jest dla niego bardzo trudna=(
wiem ,że bardzo mnie kocha ale wiem też jak cierpi
serce mi wtedy pęka
...a ja kocham żonatego, byliśmy ze sobą 1,5 roku, zakończyłam to , bo nie mogłam dać sobie rady z tym ,że ma żonę, ale kocham go nadal, mimo,ze poznałam wspaniałego człowieka, kochajacego, czułego i pokochalam go - tak myślę, ale nie moge zapomnieć o tamtym, wiem też ,że on nadal mnie kocha i che bym wrócila, gotów jest się nawet rozwieść, a ja sama nie wiem, którego teraz wybrać, mam wrażenie,że kocham ich dwóch, i nie wiem jak to jest możliwe.... kiedyś wogóle nie rozumialam kobiet w sytuacji jakiej ja się teraz znalazłam(kochać dwóch ??), ale teraz? ...wiem jak to jest, bo przeżywam to na własnej skórze i jest mi bardzo ciężko.
Uwaga, uwaga, od razu zaznaczam, że to jest tylko chwilowe....:
Boże, jak ja kocham tego żonatego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Umieram z miłości normalnie. :*:*:**:
Chwilowe czy nie ale jest!!!
Xibalbaa jak znam życie to coś się pewnie wydarzyło.
oj wydarzyło się... mmmmm. . . nie umiem się rozdwoić. Wiem, że może jestem potworem, ale nie umiem inaczej, nie mogę się oszukiwać, nie mogę wybierać, bo zwariuję!! więc przyjmuję to, co daje los. Czy to źle? Pewnie tak, ale muszę być sama ze sobą w zgodzie, a tu tak trudno. Boże, jak mi się wszystko pokićkało... Ale przejdzie niedługo, przejdzie...
Przejdzie czy nie to mało ważne.
Ciesz się i żyj chwilą, bo nic nie trwa wiecznie...
Zaitrygowałaś mnie...
Hana, co masz na myśli?
U mnie już się wszustko ułożyło, ale tak sobie myślę teraz na spokojnie... Nie mogę uciekać sama przed sobą. Jak unikam żonatego, jest mi smutno, że coś tracę. Jak go mam przy sobie, jestem cała rozstrojona, ale czuję takie motyle, jak nigdy w życiu...
Motylki w brzuszku...
Mmm...
xibalbaa zakręcona...ech życie
co ma być to będzie...
Będzie dobrze:) Tylko trzeba brać z życia co daje, bo czasami jest skąpe jak cholera:):)
dzis skrzywdzilem najwieksza milosc w moim zyciu . jestem beznadziejny . nie zasluguje zeby byc tak kochany... wiem ze to nic nie zmieni ale ide sie uchlac milego dnia wszystkim... zyjcie miloscia i dbajcie o nia!!!
Pawełku!!!
Love is the strongest off all feelings.
What's the seckret of true happiness?
...do bólu...
Droga Hana, weź Ty zajrzyj na pocztę czasami:)
pozdro:)
Przypadkiem...
stwierdzam jedno nie jesteście warte facetów a jednak my nie mozemy bez Was żyć jestem nastolatkiem poszukujacym ideałów wzorców poszukującym sposobów na bycie idealnym kochankiem mężem ojcem jednak ten świat coraz bardziej nie ma dla mnie sensu poza zaspakajaniem własnych potrzeb idea wielkiej miłości jest już dla mnie nie realna gdy widze takie fora i kobiety wielce spragnione uczuć zaniedbywane o co Wam w ogóle chodzi pokażcie swoim facetom czego potrzebujecie uczucia okażą Wam je jesteśmy nie skomplikowani ale myśle że przez to madrzejsi nie zaprzatamy sobie głowy takimi bzdetami.. rozpisuje sie nie potrzebnie bo wiele mozna pisać a Wy i tak swoje...
STWIEDZAM WSZEM I WOBEC KOBIETA JEST TYLKO PO TO BY PRZEDŁUŻYC GATUNEK NIE WARTO JEJ PIELEGNOWAĆ W DŁUGIM ZWIĄZKU GDYŻ PRĘDZEJ CZY PÓZNIEJ PUSCI CIĘ KANTEM.
DZIEKUJE POZDRAWIAM.
Słucham?!
A faceci to chodzące ideały może?!
No tak, to my jesteśmy te złe. A co z "mężczyznami" którzy zdradzają żony, poniżają,znęcają się psychicznie i fizycznie.
Skoro masz taką opinię o kobietach to daj sobie luz!!!
Sam napisał że jest nastolatkiem... Biedne dziecko, szowinista z niego wyrośnie...
Może i kobiety nie są doskonałe. Wręcz przeciwne, są pokićkane jak mało co. Ale mężczyznom też nic nie brak. Tyle że oni mają co innego źle poukładane w głowie, kobiety co innego. Jednym słowem dopełniają się. A takie fora są dla kobiet żeby sobie mogły na facetów między sobą ponarzekać. Niech się faceci żalą na swoicha forach. Konfrontacje są niewskazane, bo będzie wojna. My kochamy ich, oni nas. Oni są nienormalni, my jesteśmy nienormalne. Po prostu chyba ludźmi wszyscy jesteśmy nie?:P
drogi andrzeju... jestes zbyt mlody na takie fora wiec schowaj sobie swoje uwagi wiesz gdzie w cztery litery. kobieta to najcudowniejsza istota jaka STAPA PO ZIEMI. nie dorosles jeszcze do zycia wiec stwierdzam ; GOWNO WIESZ O ZYCIU !!! A jak ci przeszkadzaja kobiety to zmien orientacje i wez sie za facetom wtedy bedziesz zaspokojony.!!! nara!!!!
doszłam do wniosku,że nie można kochać dwóch tak samo
jeden jest ważniejszy,bardziej kochany,uwielbiany
to nie takie proste,bo jak kochać na odległość...
to prawdziwa,przepiękna miłość ale trudna,trudna jak diabli...