ehh, zeżarłam dzisiaj cieniusienki kawałek babki czekoladowej - mój synuś sobie kupił, a ja ... było mi przykro i musiałam sobie ulżyć, ehh a teraz cholerne wyrzuty sumienia - jak ja to lubię
na szczęście nie grzeszę za często 
przykro mi było... bo... wspominałam wcześniej, że nie wspominam rodzinie raczej, że jestem na diecie, i w sumie może i lepiej...
byłam dzisiaj u rodziców i ani mama ani siostra nic nie wspomniały, czy wyglądam szczuplej, czy też nie... nie wiem czy to celowo czy rzeczywiście nie widzą... <hmmm> zawsze, gdy mówiłam , że jestem na diecie, to zaraz jak lekko mi brzuszek spadł, to zaraz słyszałam, że widać że chudnę... a po dzisiejszej sytuacji myslę, że to były po prostu bujdy!! więc może lepiej, że nie mówię, to przynajmniej nieszczerych komentarzy nie muszę słuchać...
a ja tak czekałam... przynajmniej miałam nadzieję że coś widać... ach, ja im jeszcze pokażę, jak mogę wyglądać!!!!! jeszcze będą chciały ode mnie ubrania pożyczać!!!!!
zastanawia mnie tylko, czy później, po moim wyjściu coś rozmawiały, bo... wiedzą, że ćwiczę, i może tłumaczą sobie że dzięki tym ćwiczeniom jakoś leci, bo później moja druga siostra napisała, czy mogę jej przy okazji podrzucić jej płytę z ćwiczeniami, a co? nagle akurat dziś ją naszło by zacząć ćwiczyć? trochę podejrzane.... hmmm
mimo takich historii próbuje pilnować swojego nastawienia więc ufam, że rzeczywiście wolniej czy szybciej, ale osiągnę wymarzony sukces... <no, może nie licząc tej babki dzisiejszej
>