tiramisu napisał/a:A ja na sniadanko jogurt 0% z otrębami, potem piątnica lekka na drugie śniadanie.Obiad juz zwyczajny-barszczyk czerwony z ...uszkami.Kilka śliweczek i jabłuszko.A na kolacje to była rozpusta- znajomy przynosi mi wiejski ser w każdy piątek.Napewno jest za tłusty,ale białka tez ma sporo i ja to tak z chlebkiem dukanowskim i dżemem truskawkowym własnej roboty...ehh,rozkosz dla podniebienia.
boszz to ty juz jesz praktycznie na luzie tyle ze w zasadach. wiesz tak sobie mysle ze dukan , ma tez duza zalete w nielaczenieu bialek z weglowodanami. Ja zwykle na diete nielaczenia byla czula , szybko chudlam , tyle ze moment wracalam do nawykow starych.Ale to ma sens.
Mnie to żywienie naprawdę weszło w krew.Oczywiscie juz nie muszę przestrzegać ściśle zasad,ale czuje sie lepiej mając świadomość,że jestem bliska tym zasadom żywienia.Będąc w 2 fazie tak sobie marzyłam o świeżej bułeczce z masełkiem,o ziemniaczkach...a teraz zupełnie nie mam potrzeby.Ziemniaków na obiad jeszcze nie jadłam.No moze raz czy dwa oblizałam łyzkę poczas nakładania na talerz.Kilka razy zjadłam zwykłe pieczywo,bo jakos nie upiekłam chlebka.Z zup takich normalnie gotowanych,to jadłam rosół i barszcz.Innych jakoś jeszcze nie.Nie jadłam też kotletów i mięs z sosem.Wsuwam dużo dukanowski potraw,ale dlatego że chcę,a nie dlatego że muszę.