Hejka, dzięki za przyjęcie 
Czytając tak pobieżnie posty (ale wy piszecie dużo, nie nadążam czytać
) i rzuciło mi się kilka wypowiedzi.
Marzea228 napisał/a:I jeszcze zapomniałam - napiszcie gdzie kupujecie słodzik w proszku taki do wypieków?
Czy na pewno słodzik? One są gorsze od cukru (nawet bez aspartamu). Jak już to poleciłbym stevię albo po prostu zrezygnować. Nie wiem jak z twoim przyzwyczajeniem do słodkości i tłuszczu (ja je bardzo lubię co doprowadziło mnie tam skąd chce iść...) ale cukru prawie wcale nie stosuje. To co jest w produktach czy warzywach (marchew itd.) wystarcza. Przyznam, że raz na jakiś czas zjem piernika, ale to nic w porównaniu do tego co było kiedyś.
dawno mnie tu nie było
Wczoraj trochę zgrzeszyłam kabanoskami, bo chociaż były drobiowe, to zawierały trochę zas dużo tłuszczyku:(
Co do alkoholu, ja tam wolę nie ryzykować i piję tytlko wtedy kiedy naprawdę jest kuy temu okazja. no i oczywiście nie piwko bo ma za dużo cukru
Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi. Co prawda Dukan nie zaleca używania tłuszczu, ale ważne jest też by zachować umiar. Tłuszcz jest potrzebny organizmowi, oczywiście nie w szklankach, ale jak pół małej łyżeczki oleju nie zaszkodzi do smażenia Może efekty chudnięcia będą wolniejsze, ale odchudzanie to nie sprint i szkoda trochę pozbawiać organizmu potrzebnych mu rzeczy.
Co do mojego jadłospisu to mam szczęście, że mieszkam obok producenta nabiału.... kupuje 5 kg jogurtu naturalnego Zotta za 9 zł. Oczywiście nie jest to jogurt 0% bez przesady, ma chyba 3-4%. To ten sam co Zott daje na półki po 2-3 zł za 400-500 gram. Nie pamiętam nazwy, ale tak czy inaczej to jak za darmo. Codziennie jem twarożek z rzodkiewką, szczypiorem, cebulą - nie ważne czy to P czy PW. Polubiłem też rybki, szprotki są tanie a polecane przez Dukana (w sensie ogólnie ryby chude i tłuste). Filety pangi czy mintaja nie kupuje (jak już to rzadko) bowiem te pangi są faszerowane ostro chemią... za 10 zł /kg dobrego surowego fileta ryby się nie kupi. Nic się na to nie poradzi... więc z tego rezygnuje. Wczoraj kupiłem krewetki koktajlowe pierwszy raz je jadłem i jakoś dziwnie to smakuje... musze się przyzwyczaić do tego bo na razie mam odrzuty - wygląda jak robale i duże owsiki czy dżdżownice
Do mojego jadłospisu dodałem też wątróbkę z kurczaka - nie za często bo jej nie lubię, ale co zrobić. Piersi z kury czy indyka się już znużyły, pałki (nogi) podobnie.
Jak jest coraz cieplej to wychodzę i wsiadam na rower i jadę do miejsca docelowego pomijając MPK czy auto. Dziś zrobiłem 15 km, wczoraj ok. 12. Przedwczoraj podobnie. Licznik rowerowy i odbiornik GPS do nagrywania przebytych tras się przydaje ;]