nosek napisał/a:dokładnie jak napisała Anemonne polecam serek pilos z lidla bardzo dobry, kupowałam jeszcze Maćkowy i Jana, nie poleca Ostrowia jakiś dla mnie strasznie kwaśny,
O właśnie, Ostrowii też nie polecam, głównie dlatego, że jest okropnie sztuczna, zawiera jakieś dziwne zagęszczacze i ma konsystencję galaretki. No i - jest zwyczajnie wstrętny w smaku. Raz kupiłam ten serek, miał datę przydatności na 5 miesięcy w przód - takie coś MUSI mieć w sobie samą chemię. Oczywiście każdy serek odtłuszczony ma trochę chemii (jakoś go w końcu trzeba "odtłuścić"), ale lepiej mniej niż więcej, prawda?
Tak mnie wzięło na przemyślenia, jak czytam o tym, że niektóre z Was jedzą same białka i nie chudną. Próbowałam powracać do diety już ostatniej jesieni, i... w ogóle mi nie szło. Za pierwszym razem poszło świetnie, na fazie uderzeniowej schudłam 2 kg, a za drugim razem - chyba nic. Szybko się wtedy poddałam, nie mając motywacji i strasznie się męcząc przy jedzeniu tych wszystkich mięs. A teraz - sama poczułam, że to dobra pora (pierwszy raz też zaczynałam jakoś na wiosnę) i nie męczę się wcale. Tym razem postanowiłam sobie, że faza uderzeniowa potrwa tylko 3 dni, zgodnie z testem Dukana (za pierwszym razem zrobiłam 5 dni), a fazę drugą poprowadzę systemem 1/1 (wtedy robiłam 5/5). Na razie przez 2 dni schudłam 1,5 kg, więc nie jest źle
Może to po prostu kwestia odpowiedniego czasu... organizm każdej z nas funkcjonuje nieco inaczej i myślę, że każda ma swoje lepsze i gorsze momenty na odchudzanie.