Panuje moda na koszulki z drukowanymi różnego typu mądrościami, mottami, frazesami.
Moda, która moimi zdaniem miała przeminąć z wiatrem, panoszy się od ładnych kilku lat i za nic nie chce popuścić.
Osobiście zawsze czułam awersję do obwieszczania światu swojego nastroju. Nie publikuję na FB informacji o swoim stanie emocjonalnym, więc tym bardziej nie afiszuję się napisem na odzieży. Niechęć czuję/czułam tym większą, że sama swego czasu takie dziwactwa na zamówienie wytwarzałam.
Nie wiem, czy to wpływ przedłużającej się mody, czy może ja się zmieniam, ale w ostatnim czasie zaczęłam nosić koszulkę z napisem: do zrobienie na dziś - nic. Przy czym "nic" jest zamaszyście skreślone ze skąpej listy.
(W przeszłości nosiłam w pracy koszulkę z logiem wolontariatu. Spodobała się szefowi. Zmieniłam pracę i odzież;)
Co myślicie o osobach lubujących się w demonstracyjnych sloganach na odzieży? Buntownicy? Luzacy? A może ktoś, komu życie dopiekło tak, że nie chce mu się gadać, więc woli nosić?