Od prawie 3 lat znam Portugalczyka, poznaliśmy się w Sylwestra w Polsce. Bawiliśmy się razem w klubie, a następnego dnia wyjechał do Portugalii. Już po pierwszym spotkaniu postanowiliśmy utrzymywać kontakt ze sobą, rozmawialiśmy przez pół roku na facebooku, widzieliśmy się przez skype, prawie codziennie, coś nas do siebie ciągnęło, on nie miał dziewczyny, ja nie miałam chłopaka, żartowaliśmy, uczyłam go trochę angielskiego. Postanowiliśmy spotkać się w wakacje, zobaczyć jak będzie, bez oczekiwań, zaplanowaliśmy kilkudniową wycieczkę, przyleciał do mnie do Polski, zwiedzaliśmy miasta, poznał moich rodziców. Było wspaniale, czuliśmy się jak para, nie spodziewaliśmy się, że będzie tak dobrze. Kilka dni oczywiście upłynęło i musiał wrócić do siebie. Było ciężko, płakaliśmy na lotnisku, pisaliśmy po tym do siebie, nie wiedzieliśmy co zrobić, rozważaliśmy w teorii możliwości, jakie mamy. Ja miałam 20 lat, on 27, dobrą pracę itp., byłoby szaleństwem wyprowadzić się do drugiego kraju po jednej wycieczce, pamiętam, że rozważaliśmy mój ewentualny lot do Portugalii . Znów utrzymywaliśmy kontakt, aż w grudniu postanowiliśmy się pożegnać, spotkaliśmy się po to w Brukseli na 3 dni. Miesiąc przed wyjazdem poznałam kogoś, on również, ale i tak postanowiliśmy się przylecieć i się pożegnać. Wyjazd był cały przepłakany, dnie i noce, nic nie zwiedziliśmy. Nigdy nie widziałam, żeby mężczyzna tak płakał. Po tej wyciecze ja zaczęłam spotykać się z kimś w Polsce, on w Portugalii, mi w międzyczasie nie wyszło, a on nadal spotyka się tam z tą dziewczyną. Mimo tego, że postanowiliśmy, że już się nie zobaczymy i ma dziewczynę, zaplanowaliśmy jednak kolejny wyjazd, tym razem w 4 osoby, ja, on, moja siostra, jego kolega, w te wakacje, po półtora roku nie widzenia się. Jego dziewczyna o tym nie wie. Kilka dni temu się widzieliśmy, minął tak długi czas, a nic się nie zmieniło, mnie tak samo bawią jego żarty, on tak samo jest za mną jak był kiedyś, znów robiliśmy wszystko razem, tak, również spaliśmy, ja nigdy nie wiem czy to ostatnia wycieczka. Rozmawialiśmy na różne tematy, tak jak podejrzewałam, nie kocha dziewczyny z Portugalii, ona o tym wie, są razem 1rok 8 miesięcy, być może nigdy jej nie pokocha, ale ona jest blisko, wygodnie, ma wszystko czego chcą portugalscy faceci, tam ciężko o taką dziewczynę. Powiedział, że gdyby mógł, wybrałby mnie, ale naszym problemem nie jest jego dziewczyna, tylko odległość jaka nas dzieli, że nie jest to prawidłowe, ale zawsze chce mnie zobaczyć. Ona czuje, że nie jest cała jego, że on utrzymuje ze mną kontakt, czasem mówi mu o tym. Wycieczka znów się skończyła, prosił mnie, żebym nie płakała, bo nie chce mnie skrzywdzić, starał się sam powstrzymywać swoje emocje, żeby mi ich nie pokazywać, ale widziałam przy żegnaniu się, że jest ciężko, po powrocie napisał mi, że jest bardzo smutny i źle się czuje. Wczoraj zaproponowałam, że przylecę do Portugalii do niego na poważnie, bo nie chcę żałować, że nie spróbowaliśmy, odpisał, że nie będę tam szczęśliwa, że mamy czas, żeby o tym pomyśleć, że nie możemy tego zrobić, bo nie chce skrzywdzić tej dziewczyny z Portugalii, mnie też nie chce stracić, nigdy nie chce nikogo skrzywdzić, tylko jeśli ona będzie chciała zerwać, to tylko wtedy to zrobi i będziemy mogli spróbować, chce ze mną pisać, a jak będę chciała przylecieć do Portugalii go odwiedzić, pomoże mi, ale muszę pamiętać że on nie chce jej skrzywdzić. Napisał, że jeśli kiedyś spróbujemy, on będzie razem ze mną o nas walczył. Dać mu jakiś czas do namysłu? Jestem w błędnym kole, zawsze o nim marzę, zawsze tęsknię, teraz gotowa bym była porzucić swoje dotychczasowe życie dla niego…
Podobne tematy
Portugalia to bardzo ładny kraj i Portugalczycy zdecydowanie najprzystojniejsi wśród południowców
... no ale ty jesteś tylko ciasteczkiem w układzie Portugalczyk i jego dziewczyna(!), a on chce zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.
Robi Cię w wała koncertowo po prostu.
On nie chce z Tobą być. Jesteś miłym przerywnikiem od codziennej rutyny. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.
tak jak podejrzewałam, nie kocha dziewczyny z Portugalii
Każdy zna tę melodię i zna ten tekst. Nie kocha jej, ale z nią jest - dla Ciebie to na jedno wychodzi.
Mam wrażenie, że całkiem Ci rozum odebrało. Zamiast jojczyć przeczytaj swój post powoli i ze zrozumienie i zacznij logicznie myśleć.
On twierdzi, że nie kocha swojej dziewczyny + jest z nią prawie dwa lata = ups... ściema
On twierdzi, że tylko odległość stanowi problem dla waszego potencjalnego związku + nie chce żebyś przyjechała na stałe do Portugalii = brak logiki, ściema do kwadratu!
Ma dziewczynę + wyjeżdża z Tobą nie mówiąc jej o tym = jesteś jego kochanką, bo Ty wiesz, że on jest w związku
I najlepszy tekst ever: tylko jeśli ona będzie chciała zerwać, to tylko wtedy to zrobi i będziemy mogli spróbować
Czy Ty w ogóle widzisz co sama napisałaś?! On nigdy z Tobą nie będzie! Co tu jest dla Ciebie nie jasne?
To naprawdę takie proste? Tylko tyle, przerywnik? To po co ten płacz, po co ten dramat zawsze jak się rozstajemy?
Niestety zgadzam się z tym, że zgodziłam się na bycie tą drugą, wiedząc, że ma dziewczynę.
"On twierdzi, że nie kocha swojej dziewczyny + jest z nią prawie dwa lata = ups... ściema" powiedział mi, ze jest z nią bo jest blisko i dla wygody..
Wczoraj zaproponowałam, że przylecę do Portugalii do niego na poważnie, bo nie chcę żałować, że nie spróbowaliśmy, odpisał, że nie będę tam szczęśliwa, że mamy czas, żeby o tym pomyśleć, że nie możemy tego zrobić, bo nie chce skrzywdzić tej dziewczyny z Portugalii, mnie też nie chce stracić, nigdy nie chce nikogo skrzywdzić, tylko jeśli ona będzie chciała zerwać, to tylko wtedy to zrobi i będziemy mogli spróbować, chce ze mną pisać, a jak będę chciała przylecieć do Portugalii go odwiedzić, pomoże mi, ale muszę pamiętać że on nie chce jej skrzywdzić. Napisał, że jeśli kiedyś spróbujemy, on będzie razem ze mną o nas walczył. Dać mu jakiś czas do namysłu? Jestem w błędnym kole, zawsze o nim marzę, zawsze tęsknię, teraz gotowa bym była porzucić swoje dotychczasowe życie dla niego…
Ale Cię gładko spławił
A Ty spławienie przyjęłaś z pocałowaniem ręki i jeszcze zastanawiasz się czy nie rzucić wszystkiego dla niego... ![]()
Dziewczyna nie wie nic o Tobie, prawdopodobnie mają całkiem nieźle prosperujący związek, Ty jesteś dooopą na boku. Tyle. Romantycznie? Co nie? ![]()
Łza się w oku kręci... A Portugalczyk to już w ogóle zaryczany... Ryczy i ryczy, a to tak za serce chwyta ![]()
Oj dziołcha,za bardzo się zafiksowałaś na gościa.Odpuść,dla własnego zdrowia psychicznego.
Czy to rzeczywiście jest proste to Ci nie odpowiem, ale odpowiem, że dla mnie wydaje się proste.
Tkwisz w swojej bajce o "zagramanicznym księciuniu" to tkwij.
Ale sytuacja z tego co piszesz Cię uwiera i powinnaś mieć świadomość, że nic się nie zmieni. On z Tobą nigdy nie będzie na stałe. Dlaczego? Bo on tego nie chce i już.
powiedział mi, ze jest z nią bo jest blisko i dla wygody..
Super, to świetny egzemplarz Ci się trafił. Pan wygodnicki. Pewnie, że musi mieć też kogoś na miejscu do bzykania.
Zauważ, że Ciebie nie chce mieć na miejscu nawet dla wygody.
Mu jest wygodnie mieć Cię dla wygody za granicą.
To naprawdę takie proste? Tylko tyle, przerywnik? To po co ten płacz, po co ten dramat zawsze jak się rozstajemy?
Niestety zgadzam się z tym, że zgodziłam się na bycie tą drugą, wiedząc, że ma dziewczynę.
"On twierdzi, że nie kocha swojej dziewczyny + jest z nią prawie dwa lata = ups... ściema" powiedział mi, ze jest z nią bo jest blisko i dla wygody..
Przyjemny przerywnik i odmiana od związku.
Jesteś na jego zawołanie, więc korzysta.
Po co płacz? Dla lepszego efektu, żebyś dalej była na jego zawołanie. On woła ''sezamie, otwórz się'', a Ty grzecznie rozkładasz nogi wiedząc, że on ma dziewczynę.
Zafiksowałam, zafiksowałam..napisałam tu, bo boję się, że się zakochałam... pewnie dlatego go usprawiedliwiam. Gdyby nie to, nie wcinałabym się też pewnie między framugę a drzwi. Chyba jedyna opcja to odpuścić, nie proponować wycieczek, niech układa sobie życie, a jak się mu nie uda, to może dopiero wtedy będzie mógł poważnie rozważyć moją propozycję...
"Dziewczyna nie wie nic o Tobie" wie, widziała, jak wrócił po jednej wycieczce zapłakany, czasem też kłóciła się z nim o nasze wiadomości, płakała, teraz on to ukrywa przed nią, kasuje wiadomości itp.
a jak się mu nie uda, to może dopiero wtedy będzie mógł poważnie rozważyć moją propozycję...
Tak mało dla siebie znaczysz?
"Dziewczyna nie wie nic o Tobie" wie, widziała, jak wrócił po jednej wycieczce zapłakany, czasem też kłóciła się z nim o nasze wiadomości, płakała, teraz on to ukrywa przed nią, kasuje wiadomości itp.
Wiesz to, bo Ci powiedział... Czyli nie wiesz.
Pomijając jego bajki: oni są razem, układają sobie wspólnie życie. Ty jesteś sama i czekasz na ochłapy ze stołu.
"... a jak się mu nie uda, to może dopiero wtedy będzie mógł poważnie rozważyć moją propozycję..."
No nie załamuj mnie.
Czytam i nie wierzę! W tych czasach problem odległości to żaden problem, to nie głęboka komuna, że aby wyjechać z Polski potrzeba było wiz etc. Poza tym Portugalia to nie Polinezja czy inny mniej dostępny kraj. Gdyby facet chciał być z Tobą, to by Cię tam sprowadził. Nie zdziw się, jeśli wkrótce się z tamtą dziewczyną ożeni. Ewidentnie jesteś okłamywana, a zakochanie odbiera Ci zdrowy rozsądek. On Cię wykorzystuje. Z tamtą pewnie dopadła go rutyna, a Ty dostarczasz mu świeżych emocji. Kto wie czy nie ma w jego życiu jeszcze innych kobiet.
Słuchaj i tak nikt nie przemówi ci do rozsądku. Pojedź do pięknej Portugalii na tydzień, dwa, bzykajcie się od świtu, do nocy i od nocy do świtu, z ewentualnymi przerwami na zwiedzenie czegoś... jeśli w tym czasie jego dziewczyna nie zorientuje się, to zostań tam na kolejny tydzień na jego koszt... w którymś momencie sytuacja sama się wyklaruje.
Słuchaj i tak nikt nie przemówi ci do rozsądku. Pojedź do pięknej Portugalii na tydzień, dwa, bzykajcie się od świtu, do nocy i od nocy do świtu, z ewentualnymi przerwami na zwiedzenie czegoś... jeśli w tym czasie jego dziewczyna nie zorientuje się, to zostań tam na kolejny tydzień na jego koszt... w którymś momencie sytuacja sama się wyklaruje.
Dziękuję za ironiczny wpis, myślę, że nie musi być tak dosadny, żebym zrozumiała.
Averyl napisał/a:Słuchaj i tak nikt nie przemówi ci do rozsądku. Pojedź do pięknej Portugalii na tydzień, dwa, bzykajcie się od świtu, do nocy i od nocy do świtu, z ewentualnymi przerwami na zwiedzenie czegoś... jeśli w tym czasie jego dziewczyna nie zorientuje się, to zostań tam na kolejny tydzień na jego koszt... w którymś momencie sytuacja sama się wyklaruje.
Dziękuję za ironiczny wpis, myślę, że nie musi być tak dosadny, żebym zrozumiała.
Musi. Pewności nigdy za wiele ![]()
ptgirl napisał/a:Averyl napisał/a:Słuchaj i tak nikt nie przemówi ci do rozsądku. Pojedź do pięknej Portugalii na tydzień, dwa, bzykajcie się od świtu, do nocy i od nocy do świtu, z ewentualnymi przerwami na zwiedzenie czegoś... jeśli w tym czasie jego dziewczyna nie zorientuje się, to zostań tam na kolejny tydzień na jego koszt... w którymś momencie sytuacja sama się wyklaruje.
Dziękuję za ironiczny wpis, myślę, że nie musi być tak dosadny, żebym zrozumiała.
Musi. Pewności nigdy za wiele
Dziewczyno, gdybyś była wystarczająco inteligentna tobyś za nim nie latała. Sam fakt ze jest szmaciarzem który oklamuje i zdradza dziewczynę jest wystarczający żeby go spławić, pod warunkiem że ma się szacunek do siebie, oczywiście. Ty jesteś zwykłą panienka do bzykania i emocji, lepszą niż prostytutka bo darmową.
Pannapanna - nie przesadzaj, to że dziewczyna zakochała się w przystojniaku, który ją zwodzi, to jeszcze nie oznacza, że jest to "łatwa" panienka do bzykania.
ptgirl napisał/a:"... a jak się mu nie uda, to może dopiero wtedy będzie mógł poważnie rozważyć moją propozycję..."
No nie załamuj mnie.
No nie wierze w to, co czytam. Absolutnie nie mozesz myslec w taki sposob! Ze jak sie nie uda z tamta, wtedy uda sie wam. Ty na niego zamierzasz czekac, czy jak? Dziewczyno, szkoda zycia. Ocknij sie, bo wszyscy tutaj maja racje. On Cie robi w konia.
19 2016-08-31 11:21:55 Ostatnio edytowany przez ptgirl (2016-08-31 11:28:06)
majkaszpilka napisał/a:ptgirl napisał/a:"... a jak się mu nie uda, to może dopiero wtedy będzie mógł poważnie rozważyć moją propozycję..."
No nie załamuj mnie.
No nie wierze w to, co czytam. Absolutnie nie mozesz myslec w taki sposob! Ze jak sie nie uda z tamta, wtedy uda sie wam. Ty na niego zamierzasz czekac, czy jak? Dziewczyno, szkoda zycia. Ocknij sie, bo wszyscy tutaj maja racje. On Cie robi w konia.
Czekać nie zamierzam, mam zamiar umawiać się na randki itp., choć będę pewnie teraz porównywać. Cały czas wyobrażam sobie najgorszy dla mnie scenariusz, że będzie z tą dziewczyną już na zawsze, a mi zostaną wspomnienia, żebym się nie rozczarowała jak naprawdę tak będzie. Tęsknię jak nigdy, on pisze, że bardziej...
20 2016-08-31 11:31:07 Ostatnio edytowany przez Kareena (2016-08-31 11:36:17)
Masz rację, jak będziesz porównywać "miejscowego" z krwi i kości z ukochanym na odległość, zapewne wyjdzie z korzyścią dla tego drugiego. Znasz go korespondencyjnie plus kilka spotkań (ile czasu spędziliście razem w sumie, 5 tygodni czy więcej?). Znasz go tylko od tej strony, od jakiej on ci się chce pokazać.
I tak samo łykasz jego wyznania miłości jak młody pelikan, chociaż jak facet wykorzystuje dziewczynę, do której nic nie czuje "bo jest pod ręką" to sorry, ale do głębszej miłości zdolny nie jest. On to typowy egocentryk, a Ty chyba należysz do dziewczyn, które lecą na egzotykę, niech Ci się nie wydaje, że skoro za nim strasznie tęsknisz to od razu oznacza wielkie uczucie. Miłość buduje się latami. Oczywiście jesteś za młoda, żeby mieć o tym pojęcie. Koleś, 7 lat starszy od ciebie, żeruje na Twojej naiwności.
Masz rację, jak będziesz porównywać "miejscowego" z krwi i kości z ukochanym na odległość, zapewne wyjdzie z korzyścią dla tego drugiego. Znasz go korespondencyjnie plus kilka spotkań (ile czasu spędziliście razem w sumie, 5 tygodni czy więcej?). Znasz go tylko od tej strony, od jakiej on ci się chce pokazać.
I tak samo łykasz jego wyznania miłości jak młody pelikan, chociaż jak facet wykorzystuje dziewczynę, do której nic nie czuje "bo jest pod ręką" to sorry, ale do głębszej miłości zdolny nie jest. On to typowy egocentryk, a Ty chyba należysz do dziewczyn, które lecą na egzotykę, niech Ci się nie wydaje, że skoro za nim strasznie tęsknisz to od razu oznacza wielkie uczucie. Miłość buduje się latami. Oczywiście jesteś za młoda, żeby mieć o tym pojęcie. Koleś, 7 lat starszy od ciebie, żeruje na Twojej naiwności.
Dziękuję za opinię. Tak jest, nigdy nie miałam chłopaka z Polski i jest to dla mnie niemożliwe, dlatego "miejscowego" nie będę porównywać, ciągnie mnie do obcokrajowców i odwrotnie, nie zmienię tego, bo nie umiem się oszukać i nie widzę w tym nic złego, uważam, że każdy ma prawo wyboru, miałam chłopaka w Polsce, który był obcokrajowcem i było cudownie. Oczywiście, nie znam go na tyle, by wiedzieć, czy by nam się ułożyło, na wycieczkach zawsze jest pięknie, ale to nie prawdziwe życie, dlatego wyobrażam sobie bajkę...też tłumaczę sobie, że być może do mnie by nic nie poczuł, a tego bym nie umiała zaakceptować. Dlatego staram się przetrawić to w sobie i pamiętać tylko wszystkie piękne chwile spędzone razem.
22 2016-08-31 12:38:55 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-08-31 12:39:20)
Teoretycznie może nie jesteś mu obojętna, może sytuacja była i jest dla niego trudna, a może jego łzy są szczere.
Ale dobrze wiesz, że "chcieć" to "móc".
Jego uczucie do Ciebie jest za słabe. Lubi Cię na odległość, ale wie że to głupie sprowadzać do siebie jakąś Polkę która jest gówniarą i nie zna angielskiego (po jakiemu w ogóle rozmawiacie?).
Tylko że w przeciwieństwie do innych ja nie uważam że on Cię wykorzystuje. On bierze to co mu dajesz i robi to, na co się zgadzasz. Sama miałaś chłopaka gdy chciałaś się z tym Portugalczykiem spotkać "na pożegnanie" - dlaczego on więc ma podejść do tego tak, że Cie krzywdzi? Zgadzałaś się na ten romans. Zgadzałaś się to kontynuować mimo postanowienia że nie będziecie razem. Zgadzałaś się spotykać z nim ukradkiem wiedząc że jest w związku z inną.
Nie ma więc mowy o tym, że Cię oszukuje.
Teoretycznie może nie jesteś mu obojętna, może sytuacja była i jest dla niego trudna, a może jego łzy są szczere.
Ale dobrze wiesz, że "chcieć" to "móc".
Jego uczucie do Ciebie jest za słabe. Lubi Cię na odległość, ale wie że to głupie sprowadzać do siebie jakąś Polkę która jest gówniarą i nie zna angielskiego (po jakiemu w ogóle rozmawiacie?).Tylko że w przeciwieństwie do innych ja nie uważam że on Cię wykorzystuje. On bierze to co mu dajesz i robi to, na co się zgadzasz. Sama miałaś chłopaka gdy chciałaś się z tym Portugalczykiem spotkać "na pożegnanie" - dlaczego on więc ma podejść do tego tak, że Cie krzywdzi? Zgadzałaś się na ten romans. Zgadzałaś się to kontynuować mimo postanowienia że nie będziecie razem. Zgadzałaś się spotykać z nim ukradkiem wiedząc że jest w związku z inną.
Nie ma więc mowy o tym, że Cię oszukuje.
Uważam, że jego łzy są szczere. Może boi się zaryzykować, bo straci to co ma tam, jeśli by nie wyszło..Znam język angielski, to ja go uczyłam na początku tego języka, potem poszedł na kurs, rozmawiamy po angielsku. A co do mojego wieku, nie jestem gówniarą i mnie za nią nie uważa, nie raz powtarzał, że jestem dojrzała, o wiele bardziej niż Portugalki w tym wieku, studiuję, od kilku lat pracuję, itd.
Niestety tak to wygląda, zgadzałam się na wszystko, tylko teraz nie wiem, co mam zrobić
A, przepraszam, źle przeczytałam - to Ty jego uczyłaś angielskiego.
Po co w ogóle zgadzałaś się na początku by to zakończyć, skoro Ci zależało? A jeśli zakończyć to po co się spotkać? Uważam że to był Twój największy błąd - pokazałaś że zgodzisz na na ochłapy.
Wóz albo przewóz. Trzeba było albo powiedzieć mu że bardzo Ci zależy i nie chcesz kończyć znajomości, albo przyjąć na klatę to rozstanie i nigdy więcej się nie kontaktować.
Nie szkodzi.
Bo za krótko go znałam i nie dojrzałam do tego, żeby zaproponować mu wyjazd do niego (w ogóle nie wyobrażałam sobie tego), więc nie było wyjścia, a dopiero z czasem sobie uświadomiłam, że nie chce tego zakończyć i byłabym gotowa na poświęcenie. Stwierdziłam wtedy, że pożegnać trzeba się twarzą w twarz, porozmawiać, nie wiedziałam też, że w międzyczasie kogoś pozna (i ja wtedy też) i się to skomplikuje.
Jedyne co mi teraz zostaje to nie spotykać się, jak ma dziewczynę (rozmawialiśmy o ewentualnej wycieczce do Portugalii, jeśli będę chciała).
Myślę co zrobiłabym na Twoim miejscu.
Najpierw usiadłabym i głęboko bym się zastanowiła czy jest wart tego, by ewentualnie dla niego zmienić swoje życie i swój kraj. Czy chcę brać odpowiedzialność za rozbicie jego związku. Czy nie chodzi tu o to, że pragnę go, bo nie mogę go mieć.
Gdybym doszła do wniosku, że to prawdziwe uczucie i jestem w stanie wiele poświęcić by z nim być, zdobyłabym się na bardzo szczerą rozmowę, ewentualnie długi, szczery mail.
Napisałabym w nim wszystko dokładnie to, co leży mi na sercu. Wyznałabym mu miłość. Napisałabym że jestem gotowa zmienić kraj i całe swoje życie. Przedstawiłabym mu wizję nowego życia, czyli że znajdę tam pracę itd. Zapewne gorąco bym go zapewniła, że postaram się ze swojej strony budować tę relację by była jak najlepsza itd. Napisałabym też, że to moja ostateczna propozycja i jeśli nie jest na to gotowy, muszę urwać kontakt i odejść. Prosiłabym żeby dobrze zastanowił się nad odpowiedzią.
Tylko że wtedy musisz naprawdę być konsekwentna. Jeśli odmówi, jeśli zacznie znów stare śpiewki że on jej nie kocha ale musi z nią być bo nie chce jej skrzywdzić - musisz raz na zawsze urwać ten kontakt i nigdy więcej mu już nie odpisywać (a na pewno będzie próbował się skontaktować).
A po co ten list czy ta rozmowa? Ja bym to zrobiła po to, by mieć czyste sumienie. By kiedyś, po latach, pomyśleć że wtedy się postarałam, pokazałam swoje prawdziwe uczucia, byłam szczera. Nie można w fochach urwać nagle znajomości, wypada żebyś czarno na białym powiedziała mu czego oczekujesz i urwała kontakt w razie konieczności.
Niestety prawdopodobnie on nie będzie zainteresowany, musisz się z tym liczyć. Potraktuj to jako najlepszy dowód tego, jaka nierównowaga była w Waszej relacji - Ty byłaś skłonna zmienić kraj, a on nawet nie chciał być z Tobą.
Przygotuj się wtedy na okres swojej żałoby, sama widzisz że tu pełno takich historii. Miliony ludzi mają złamane serce a potem wchodzą w kolejne związki. Teraz Ci się wydaje że wciąż byś innych porównywała do niego - na pewno na początku tak by było, jak zawsze po rozstaniu. Ale z czasem by Ci minęło, każde złamane serce w końcu się skleja.
Jest ważne, byś w końcu zrobiła ostateczny krok i kazała mu wybrać, bo inaczej zmuszasz się do życia w zawieszeniu. Wciąż o nim myślisz, tęsknisz, łudzisz się. To już chyba lepiej pocierpieć raz mocno, ale potem zapomnieć i ułożyć sobie życie z kimś innym.
Myślę co zrobiłabym na Twoim miejscu.
Najpierw usiadłabym i głęboko bym się zastanowiła czy jest wart tego, by ewentualnie dla niego zmienić swoje życie i swój kraj. Czy chcę brać odpowiedzialność za rozbicie jego związku. Czy nie chodzi tu o to, że pragnę go, bo nie mogę go mieć.
Gdybym doszła do wniosku, że to prawdziwe uczucie i jestem w stanie wiele poświęcić by z nim być, zdobyłabym się na bardzo szczerą rozmowę, ewentualnie długi, szczery mail.
Napisałabym w nim wszystko dokładnie to, co leży mi na sercu. Wyznałabym mu miłość. Napisałabym że jestem gotowa zmienić kraj i całe swoje życie. Przedstawiłabym mu wizję nowego życia, czyli że znajdę tam pracę itd. Zapewne gorąco bym go zapewniła, że postaram się ze swojej strony budować tę relację by była jak najlepsza itd. Napisałabym też, że to moja ostateczna propozycja i jeśli nie jest na to gotowy, muszę urwać kontakt i odejść. Prosiłabym żeby dobrze zastanowił się nad odpowiedzią.Tylko że wtedy musisz naprawdę być konsekwentna. Jeśli odmówi, jeśli zacznie znów stare śpiewki że on jej nie kocha ale musi z nią być bo nie chce jej skrzywdzić - musisz raz na zawsze urwać ten kontakt i nigdy więcej mu już nie odpisywać (a na pewno będzie próbował się skontaktować).
A po co ten list czy ta rozmowa? Ja bym to zrobiła po to, by mieć czyste sumienie. By kiedyś, po latach, pomyśleć że wtedy się postarałam, pokazałam swoje prawdziwe uczucia, byłam szczera. Nie można w fochach urwać nagle znajomości, wypada żebyś czarno na białym powiedziała mu czego oczekujesz i urwała kontakt w razie konieczności.
Niestety prawdopodobnie on nie będzie zainteresowany, musisz się z tym liczyć. Potraktuj to jako najlepszy dowód tego, jaka nierównowaga była w Waszej relacji - Ty byłaś skłonna zmienić kraj, a on nawet nie chciał być z Tobą.
Przygotuj się wtedy na okres swojej żałoby, sama widzisz że tu pełno takich historii. Miliony ludzi mają złamane serce a potem wchodzą w kolejne związki. Teraz Ci się wydaje że wciąż byś innych porównywała do niego - na pewno na początku tak by było, jak zawsze po rozstaniu. Ale z czasem by Ci minęło, każde złamane serce w końcu się skleja.Jest ważne, byś w końcu zrobiła ostateczny krok i kazała mu wybrać, bo inaczej zmuszasz się do życia w zawieszeniu. Wciąż o nim myślisz, tęsknisz, łudzisz się. To już chyba lepiej pocierpieć raz mocno, ale potem zapomnieć i ułożyć sobie życie z kimś innym.
Już mu napisałam przedwczoraj mój pomysł, wczoraj to powtórzyłam i napisałam, że jest to poważna propozycja z mojej strony, żeby się zastanowił. Napisał, że nie możemy tego zrobić, że już o tym rozmawialiśmy, za dużo rzeczy jest przeciwko, dlatego proponując mu to jeszcze raz, wyjdę na idiotkę...Myślę, że teraz zrobiłam wszystko co mogłam, wie, na co może liczyć.
Nie wiem czy go kocham, ciężko jest kochać kogoś na odległość, na pewno tęsknię i coś czuję i chciałabym spróbować. Wróciłam do wiadomości sprzed 2óch lat, pisaliśmy tak, jakby rozważał możliwość mojego wyjazdu tam, żałuję, że wtedy było na to za wcześnie.
"Najpierw usiadłabym i głęboko bym się zastanowiła czy jest wart tego, by ewentualnie dla niego zmienić swoje życie i swój kraj. Czy chcę brać odpowiedzialność za rozbicie jego związku. Czy nie chodzi tu o to, że pragnę go, bo nie mogę go mieć."
Obawiam się, że nie mogłabym mieć gwarancji, że się uda i nie wrócę z płaczem, bo zawsze widzieliśmy się na wycieczkach, w pięknych okolicznościach. Gdyby nam nie wyszło, a rozbiłabym jego związek, miałabym wielkie wyrzuty sumienia. Zresztą wyobrażam sobie, jak mogłabym czuć się tam na miejscu, jego rodzina by mnie nienawidziła, może czasem bym ją nawet widziała.
Bardzo, ale to bardzo źle znoszę rozstania, takie ostateczne, nie jestem na to gotowa, bo straciłabym też kogoś bliskiego nie tylko pod względem matrymonialnym, po moim byłym chłopaku dosłownie płakałam codziennie przez 3 miesiące, przez rok wracał do mnie ten temat, przygnębienie itp, nie było łatwo, zmarnowałam tak naprawdę rok życia, z nikim się nie spotykałam. Poczekam kilka dni, rozstaliśmy się dopiero w niedzielę, na świeżo mam wspomnienia o nim, może ochłonę, zobaczę, jak będą wyglądały moje uczucia, pomiędzy wyjazdami zawsze jakoś funkcjonowałam i nie myślałam aż tak bardzo.
Bardzo, ale to bardzo źle znoszę rozstania, takie ostateczne, nie jestem na to gotowa, bo straciłabym też kogoś bliskiego nie tylko pod względem matrymonialnym,
Zejdź na ziemię i dla własnego dobra trzymaj się jej.
Myślę w takim razie że trzeba zrobić ostre cięcie. Jeśli chcesz to trochę zaczekaj aż miną Ci wrażenia po spotkaniu, ale potem naprawdę wszystko głęboko rozważ, może spisz sobie swoje przemyślenia np. w jakimś zeszycie. Popatrz na to na chłodno bez emocji - jemu nie zależy na Tobie aż tak. Idealizujesz go teraz i po jakimś czasie to zrozumiesz. Czy nie wolałabyś być z kimś, kto z miłości do Ciebie mógłby góry przenosić?
Nie żałuj tego co było 2 lata temu, nie masz pojęcia jak wtedy by się to potoczyło. Podjęłaś najlepszą decyzję dla siebie w tamtym czasie.
Myślę w takim razie że trzeba zrobić ostre cięcie. Jeśli chcesz to trochę zaczekaj aż miną Ci wrażenia po spotkaniu, ale potem naprawdę wszystko głęboko rozważ, może spisz sobie swoje przemyślenia np. w jakimś zeszycie. Popatrz na to na chłodno bez emocji - jemu nie zależy na Tobie aż tak. Idealizujesz go teraz i po jakimś czasie to zrozumiesz. Czy nie wolałabyś być z kimś, kto z miłości do Ciebie mógłby góry przenosić?
Nie żałuj tego co było 2 lata temu, nie masz pojęcia jak wtedy by się to potoczyło. Podjęłaś najlepszą decyzję dla siebie w tamtym czasie.
Wolałabym, oczywiście, kogoś kto skoczy za mną w ogień, tak jak i ja za nim i będzie tylko dla mnie. Idealizuję a łatwo, bo jest przystojny, zabawny, czuły, wydaje się ideał. Napisałam sobie już dziś na kartce "co by było, gdybym się przeprowadziła" i minusów wyszła cała strona, prawdopodobnie nie byłabym szczęśliwa, może też by mnie nie kochał, może zdradzał, jego rodzina by mnie nie lubiła, zostawiłabym tu siostrę bliźniaczkę, z którą jestem zżyta, może musiałabym wracać upokorzona, bo nic by nie wyszło. Siedzę i ryczę, że mam takie głupie serce.
2 lata temu nie dałabym rady psychicznie, masz rację, wtedy to było dla mnie najlepsze.
Uważam, że jego łzy są szczere.
Jesteś bardzo naiwna. Szczerze współczuję.
Idealizuję a łatwo, bo jest przystojny, zabawny, czuły, wydaje się ideał.
Rozumiem, ale przecież na świecie jest sporo takich facetów.
Ten nie odwzajemnia Twojego uczucia, musisz więc na siłę się od niego odzwyczaić, choć cierpienie będzie nieuniknione.
Chyba nie chcesz czekać aż jemu w tamtym związku się nie uda? Czy to nie byłoby dla Ciebie upokarzające? A nawet wtedy nie miałabyś pewności czy on by Cię chciał.
Dla niego to pewnie taki przedłużony wakacyjny romans. Owszem, smutno mu gdy się rozstajecie, ale nie na tyle by chciał zmienić tę sytuację.
ptgirl napisał/a:Idealizuję a łatwo, bo jest przystojny, zabawny, czuły, wydaje się ideał.
Rozumiem, ale przecież na świecie jest sporo takich facetów.
Ten nie odwzajemnia Twojego uczucia (...)
Problem polega na tym, że Autorka święcie wierzy w to, że Alvaro odwzajemnia jej uczucie, ale z różnych trudnych powodów nie mogą być razem...
----
Autorko, gdy poznałam mojego TŻ - on mieszkał w Polsce, a ja we Francji. Poznaliśmy się przez internet. Gadaliśmy kupę czasu, w końcu on przyjechał. Siedział u mnie kilka miesięcy i uznaliśmy, że nie chcemy się rozstawać. No i rzuciłam wszystko i wyjechałam z nim. Od tamtej pory się nie rozstajemy, a w styczniu będziemy mieć 4 rocznicę ślubu. Także uwierz mi na słowo, że dla chcącego NIC trudnego.
madoja napisał/a:ptgirl napisał/a:Idealizuję a łatwo, bo jest przystojny, zabawny, czuły, wydaje się ideał.
Rozumiem, ale przecież na świecie jest sporo takich facetów.
Ten nie odwzajemnia Twojego uczucia (...)Problem polega na tym, że Autorka święcie wierzy w to, że Alvaro odwzajemnia jej uczucie, ale z różnych trudnych powodów nie mogą być razem...
----
Autorko, gdy poznałam mojego TŻ - on mieszkał w Polsce, a ja we Francji. Poznaliśmy się przez internet. Gadaliśmy kupę czasu, w końcu on przyjechał. Siedział u mnie kilka miesięcy i uznaliśmy, że nie chcemy się rozstawać. No i rzuciłam wszystko i wyjechałam z nim. Od tamtej pory się nie rozstajemy, a w styczniu będziemy mieć 4 rocznicę ślubu. Także uwierz mi na słowo, że dla chcącego NIC trudnego.
Otoz to! Jak sie kogos kocha, to sie z nim jest i tyle. Przeciez to takie proste...
A on kombinuje, mowi, ze nie bylabys tam szczesliwa, ze czeka az tamta z nim zerwie. Grubymi nicmi to szyte.
Ja tez idealizowalam swojego ex, bo przystojny bardzo, oczytany, wygadany. No po prostu ze swieca szukac, juz nikogo innego tak boskiego nie bedzie dane mi poznac, tak myslalam. Tylko co z tego, ze jest taki oh ah, jesli jest emocjonalna kaleka i zlamasem? No wlasnie. Dzis juz wiem, ze bedzie kiedys w moim zyciu ktos, komu moj ex do piet nie dorasta.
Pomysl, naprawde chcesz byc dla kogos tylko opcja? Drugim wyborem, bo mu cos nie wyszlo?
Jak dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest to abyście zamieszkali razem. On, ty i jego dziewczyna. Wtedy ty będziesz szczęśliwa i on nie będzie musiał ranić tej dziewczyny. Ciesze się, że są kobiety, który potrafią docenić delikatną naturę mężczyzn...
Tak serio to rozumiem, że masz zamiar rzucić wszystko i przeprowadzić się do obcego kraju z dala od rodziny i znajomych, a on w zamian tak naprawę nie chce nic poświęcić? Jest z dziewczyną, której nie kocha a ona nie jest z nim szczęśliwa, ale nie chce z nią zerwać bo nie chce jej zranić? Na twoje propozycje byś się przeprowadziła do Portugalii nie reaguje z entuzjazmem bo to nie byłoby wcale tak, że naruszyłabyś jego poukładane życie na miejscu. Rozumiem też, że w twoim przypadku to prawdziwa miłość i tym razem koleś by nie romansował z inną dziewczyną gdyby był z Tobą.
Jeżeli chcesz mojej rady to zerwij z nim kontakt bo facet całkowicie Cię od siebie uzależnił. Chyba, że uważasz że warto być tą drugą i czekać latami na okazję by pozwolił Ci być swoją własnością bo jego obecna dziewczyna w końcu nie wytrzyma nerwowo jego zdrad.