radzenie sobie ze zdradą a wiara - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » radzenie sobie ze zdradą a wiara

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Czy macie macie doświadczenia i przemyślenia w związku z tematem powyżej? Czy są wśród Was osoby, dla których pomocą w poradzeniu sobie ze zdradą stała się wiara? Mam na myśli autentyczne doświadczenie osobowej miłości i jasności, która zwycięża nad mrokiem zdrady, niezależnie od wszystkiego. Czy macie doświadczenie w rozbijaniu o tę jasność zła, któregoście doświadczyli? Czy radykalna przemiana swoich obyczajów stała się dla kogoś tu wyzwoleniem? Czy pomogła zerwać z niezdrową relacją (dając światło do ujrzenia jej niszczącej siły)? A może komuś pomogła uratować związek przez taki wspólny zwrot?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Wszystko zależy od człowieka w co wierzy. Niby mówią,że miłość potrafi wybaczyć wszystko. Ale czy chcielibyśmy wybaczyć komuś to,że oszukał nas,nasze uczucia? Kogoś kto przysięgał i słowa nie dotrzymał? Zdrada nie jest tolerowana przez Boga,więc jak może być tolerowana przez ludzi?
Poza tym ja uważam,że jak jest źle to albo trzeba rozmawiać i naprawiać ,albo się rozstać,nigdy zdradzać.

3

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Co masz na myśli, mówiąc, że zdrada nie jest tolerowana przez Boga? Osadzasz to w jakiejś konkretnej tradycji? W Księdze Syracha jest fragment o tym, że zdrada oddali każdego przyjaciela - prawda. Nowy Testament przynosi jednak orędzie miłości i wybaczenia. Jezus każe wybaczać nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy i to Piotrowi, który go zdradził, powierza rolę głowy Kościoła.

4

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Wiara i religia to dwie różne rzeczy. Mogą pomóc i zaszkodzić. Kościół ma swoje wspólnoty, które pomagają małżeństwom, parę innych religii radzi sobie nieco inaczej. Odnośnie zdrady, Jezus powołał się na zdradę małżeńską jako jedyny powód do rozwodu.

5

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara
apologises napisał/a:

Wiara i religia to dwie różne rzeczy. Mogą pomóc i zaszkodzić. Kościół ma swoje wspólnoty, które pomagają małżeństwom, parę innych religii radzi sobie nieco inaczej. Odnośnie zdrady, Jezus powołał się na zdradę małżeńską jako jedyny powód do rozwodu.

A można cytat co do ostatniego zdania? Bo ja takiego stwierdzenia nigdzie nie znalazłem.

6

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Myśle,że to indywidualne podejście. Dla mnie po zdradzie nie ma już nic,brak zaufania,podeptane przysięgi. Możesz z czasem wybaczyć ale nie zapomnisz.

7

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Mateusza 19,3-9

8

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Rozumiem, że chodzi Ci szczególnie o fragment: "A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo".  We wcześniejszych Chrystus odnosi się do starego prawa mojżeszowego, w którym oddalenie żony dopuszczone było przez wzgląd na ludzkie słabości, co jednak nie oznacza pochwały tego oddalenia. Ostatni werset, a szczególnie klauzula: "chyba w wypadku nierządu" rzeczywiście budzi kontrowersje. Jest przede wszystkim pytanie, co rozumieć przez "nierząd".

To ciekawy temat i zachęcam do rozwijania go, ale też chcę dodać, że te rozważania są jednak nieco obok pytania, które zadałam na początku. Nie pytałam, czy jest jakieś prawo do rozstania, czy jakieś zapisy w nauce moralnej KK (lub innego wyznania) legitymizują brak wybaczenia i odsunięcie się. Zastanawiam się nad  czymś innym: czy wspólne doświadczenie otwarcia na wiarę - przede wszystkim w rozumieniu pogłębionej duchowości - pomaga w prawdziwym, głębokim wybaczeniu i odbudowie związku silniejszego, na mocniejszych podstawach?

9

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Cytat z Mateusza, dopuszcza rozwód z powodu zdrady. Nie nakazuje, bo to wybór zdradzonego.
Tłumaczenie nierząd jest zależne od przekładu. Są przekłady z "cudzołóstwem" .
Wybaczyć można chyba wszystko, zdradę również. Nie zadajesz czasem pytania, czy niewierny mąż pod wpływem wiary przestanie zdradzać, zrozumie i poczuje co zrobił? Skąd nabierzesz pewności o jego przemianie? Jak ją ocenisz?

10

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Jasne, że zadaję sobie te pytania. Wybiłam sobie z głowy jakąkolwiek pewność. Pewności nie ma nigdy. Skąd masz pewność, że ktoś, kto nie zdradził, nie zdradzi w przyszłości? Też takiej pewności nikt Ci zagwarantować nie może. Ale uważnie słuchając i obserwując można - jak sądzę - zauważyć pewne niepokojące sygnały, świadczące o tym, że głębsza zmiana w istocie nie zachodzi i wtedy... no właśnie - jeszcze nie do końca wiem, co wtedy.

11 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-11 15:00:35)

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Jprd.. a ta dalej odgrzewa tego starego, spleśniałęgo kotleta. Teraz wzięła sobie "wiarę" na tapetę żeby ten rozbity i niefunkcjonujący dzban posklejać.

Enona, czy Ty naprawdę jesteś tak zdesperowana, czy też facet , który Cię zdradzał to JEDYNY facet, który kiedykolwiek się Tobą zainteresował?
Serio.. pamiętam Twój wątek i przeboje z tym gościem, jak i fakt że byłaś w tym związku na początku z rozsądku, on zresztą też.

Czy Ty kobieto masz jakiś szacunek do siebie? Lubisz się choć trochę?
Masz paraliżujący lęk przed porzuceniem czegoś gównianego, bo wolisz rzuć starego gówienko udające cukierek niż rozpocząć coś nowego.
Masz ze 30 lat (o ile dobrze pamiętam), a myślenie 60-letniej kobiety po 3 rozwodach.. ZERO  życia w Tobie.

12

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Enona, wiara to nie magiczne zaklęcie. Mogę przytaczać różne przykłady, ale co to da? Chcesz się posiłkować wiarą, religią w nawracaniu męża? Dostał facet rozum i wolną wolę od Boga. I to wystarczy, by zupełnie standardowo poczuł konsekwencje swoich działań zamiast głaskania po tyłku. Samo Twoje "chciałabym" nie wystarczy.

13

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Sprawa nieco inaczej wygląda. Po tym, co się stało oboje, niezależnie od siebie mieliśmy kierunek "Kościół". Pewnie z powodu intuicji, że to co, co zaszło, to nie jest sprawa po prostu psychologii, ale najgłębszych pokładów tożsamości, a to - jak przeczuwaliśmy - dotyka duchowości. Niemniej w tamtym momencie było to - przynajmniej w moim wypadku - podyktowane motywacją "Jak trwoga to do Boga". Dopiero rok później zaczęły się poszukiwania, które zostały bardzo szybko nagrodzone z hojnością, jakiej się nie spodziewałam. I wtedy się spotkaliśmy w sposób też niezwykły. I od roku praktykujemy, wprowadzamy perspektywę duchowości do przyglądania się sobie, przeszłości, związkowi, rozstaniu. Dopiero ostatnio na tym tle zaczęły ujawniać się między nami różnice a nawet powstawać konflikty. W dużym skrócie dotyczą one właśnie miejsca duchowości w naszym życiu i tego, o czym napisałeś wcześniej - niemożliwości przeniknięcia intencji drugiej osoby.

14

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Wiara jest relacją Ty-istota wyższa. Gdzie tu miejsce na kogoś trzecieciego?
Owszem spotkałem się z pojęciem "sznur potrójny" i dotyczy małżeństw i ich oparcia na Bogu. Ale od naprawiania jesteście wy. Bóg daje swoje przykazania, słowo w postaci Biblii.
Opieracie się na katolicyzmie? Umiałabyś wyjść poza ten schemat?

15

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Gdzie miejsce? No jak to, gdzie. "Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi" 1 J 4,20. To w stosunku do innych ludzi ujawnia się stosunek do Boga. I - od drugiej strony - znajdowanie oparcia w Bogu, odkrycie Go jako źródła życia nie ma być syceniem mojej własnej potrzeby i budowaniem dobrego samopoczucia, ale ma przenikać moje relacje z innymi i wzmacniać je.

16

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Co to ma wspólnego z małżeństwem? Tym bardziej po zdradzie?
Na czym polega grzech i jego naprawa? Nie piszę o odkupieniu, bo to już załatwione od dwóch tysięcy lat. Na tym na czym w kk jest spowiedź. Idziesz, spowiadasz się, żałujesz, masz nie grzeszyć więcej. Miłość bliźniego ma oznaczać zgodę na byle jakie traktowanie?
Do czego potrzebujesz wiary? Chcesz coś usprawiedliwić, uniknąć decyzji, naprawić coś lub kogo? Cytowanie Biblii bez ładu i składu daje podstawę do czego sobie zamarzysz. Wydaje mi się, że szukasz siły, która wszystko załatwi i będzie po kłopocie. Typowe dla katolicyzmu, zupełnie obce protestantom. i ta sama podstawa-biblia.

17

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Nie rozumiem powyższego postu - pomieszanie z poplątaniem. Przepraszam: rozumiem Twój cel ogólny - wykazanie wyższości protestantyzmu nad katolicyzmem. Btw.: nie mam pojęcia skąd wyciągasz swoje wnioski. To, co napisałam wyżej, to samo sedno chrześcijaństwa, czy w ujęciu Cerkwi, czy KK czy kościołów reformowanych. Bóg jest źródłem siły i prawdziwe jego poznanie daje owoce w postaci łagodności, wdzięczności, pokory, przebaczenia. A te, widać w spotkaniu z drugim człowiekiem. Nie ma to nic wspólnego z pozwalaniem drugiemu na krzywdzenie. To przyzwolenie byłoby pozwalaniem na jego grzech. A Ewangelia wzywa nas do czujności i upominania, nie - do pozwalania na grzech.

Przeczytaj, proszę, jeszcze raz pierwszy wpis w tym wątku. Zwróciłam się do doświadczonych w pewnym temacie forumowiczów z prośbą o podzielenie się tym doświadczeniem i refleksjami. Jeśli możesz to uczynić - zapraszam. Natomiast jeśli chcesz się spierać o wyższość jednego wyznania nad drugim, to raczej nie jest ten adres.

18

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Nie chodzi mi wykazywanie wyższości jednej czy drugiej religii. Nawet w obrębie jednego wyznania znajdziesz różne postawy na jeden temat. Tak więc najwięcej zależy co chcesz uzyskać. I tutaj z kolei bronisz się przed dokładną odpowiedzią. Chcesz naprawić relacje- są różne pomocne nakazy, wytłumaczenia. Chcesz za pomocą czegoś podświadomego (duch swięty, cokolwiek) wpłynąć na męża? Do czego Ci ta wiara potrzebna? 
Zwróciłem Ci również uwagę, że na wszystko można znaleźć odpowiedni cytat. Bardziej pomocna będzie szersza wykładnia. Bez jakiegoś nawracania. KK ma parę fajnych opracowań, od encyklik począwszy, przez Tischnera, ruchy świeckie, a na ich poradniach małżeńskich skończywszy. Są też inne wyznania i całkiem sensowne rady.  Gdy zdejmiesz otoczkę konkretnej religii, znajdziesz całkiem przyzwoite podejście, dla ludzi takimi jacy są - niedoskonali. I to podejście wcale się nie różni od współczesnej psychologii.
Czego oczekujesz? Cudu, wsparcia dla własnej siły, odpowiedzi? Te znajdziesz i tak w sobie.

19 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-11 18:58:20)

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Nie ma to jak duchowość ograniczać do albo utożsamiać z Kościołem big_smile

Enona, jest tu na Forum dziewczyna o nicku ROZCZAROWANa - podobnie egzaltowana i zdewociała. Sądzę, że byście się dogadały.
Nieprawdopodobne co desperacja i strach przed samotnością robią z niektórymi kobietami przed 30-ką hmm

Ps. Jak opcja chodzenia do Kościółka jako remedium na zdradę i niedopasowanie nie pomoże, zostają jeszcze egzorcyzmy.
Pomyśl o tym big_smile

20 Ostatnio edytowany przez authority (2016-09-11 19:09:31)

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara
koteczek1215 napisał/a:

Wszystko zależy od człowieka w co wierzy. Niby mówią,że miłość potrafi wybaczyć wszystko. Ale czy chcielibyśmy wybaczyć komuś to,że oszukał nas,nasze uczucia? Kogoś kto przysięgał i słowa nie dotrzymał? Zdrada nie jest tolerowana przez Boga,więc jak może być tolerowana przez ludzi?
Poza tym ja uważam,że jak jest źle to albo trzeba rozmawiać i naprawiać ,albo się rozstać,nigdy zdradzać.

Ja nie wierzę w Boga ale czy wybaczyłbym zdradę tego nie wiem. Dotychczas kobieta która mnie zdradziła odeszła do kochanka i słuch po niej zaginął. Na całe szczęście wiem iż żyje. Po 2 latach zapomniałem o niej i wybaczyłem jej. Żyją nadal z sobą to wiem ale teraz mnie to nie interesuje smile

21

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara
apologises napisał/a:

Czego oczekujesz? Cudu, wsparcia dla własnej siły, odpowiedzi? Te znajdziesz i tak w sobie.

Rozumiem, że pytasz, czego oczekuję, zakładając wątek taki jak ten. Postaram się odpowiedzieć, rozwijając to, co napisałam w pierwszym wpisie. Mam nadzieję na wypowiedź kogoś, dla kogo doświadczenie zranienia w relacji z drugą osobą, takiego jak zdrada, było doświadczeniem tak wielkiej ciemności, że aby przeżyć - po raz pierwszy od dawna zadał on sobie pytanie o równie wielką jasność. Odkrywszy ją - jak to zwykle bywa - za pośrednictwem innego człowieka, poczuł się porwany i pociągnięty (z absolutnym uszanowaniem jego wolności) do pogłębienia tej relacji i poszukiwania w ramach tradycji danej duchowości. Te poszukiwania, lektury, rozmowy i płynące z nich lepsze poznanie siebie zderzyły go znów z tym, z czym - w moim przekonaniu - każda prawdziwa, głęboka duchowość musi człowieka zderzyć, czyli z lawinowo odsłaniającą się prawdą o sobie samym i tym, jak pewne mechanizmy wewnętrznie go niszczą (i niszczyły, na długo przed tym, zanim doszło do tego załamującego doświadczenia wielkiej ciemności). I - w dalszej kolejności - postawiły przed pewnymi pytaniami, które mogą pozwolić wyjść poza zaklęte koło akcji-reakcji, z których po tymże tragicznym doświadczeniu nie może się wydobyć (te reakcje mogą być różne - w moim wypadku był to histeryczny taniec rozstań i powrotów). I właśnie takiego człowieka pytam: Co człowieku zrobiłeś z tymi odkryciami? Jakie pytania sobie zadawałeś, żeby rozstrzygnąć, czy możesz i chcesz być z tą drugą stroną? Czy to, jak widzi to druga strona miało dla Ciebie znaczenie?

Jeśli ona nie poszła tą drogą, czy byłeś gotowy być przy niej i wierzyć, że Twoje budowanie pomoże Wam obojgu, że Twoja postawa może ją kiedyś pociągnie, tak jak Ciebie pociągnęła ta jasność odkryta nagle, ale może nie? Czy w tym miejscu drogi się rozeszły, a to doświadczenie jasności i gotowość wyciągnięcia konsekwencji z tego rozejścia dróg okazała się wiejadłem i dała rozstrzygnięcie - wybaczenie i rozejście na trwałe?

Jeśli natomiast wydawało się, że ta druga osoba też idzie tą drogą, co robiliście, żeby rozstrzygać, czy rzeczywiście idziecie razem? Przecież ta ekspedycja to droga w nieznane - siebie samego i własne motywacje przeniknąć trudno, a co dopiero drugiego, i to w kryzysie. Czy zadawałeś pytanie, czy dla tej drugiej strony to samo doświadczenie też było tak wielką ciemnością, że ona też musi biec co tchu, żeby jej się wymknąć? Czy to nie było dla Ciebie ważne albo było, ale wiedziałeś, że tego nie przenikniesz i pogodziłeś się z tym?

Nie wiem, czy odpowiedziałam Ci na pytanie, czego oczekuję smile

22 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-09-11 23:00:47)

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Szukasz duchowości jako drogi do zrozumienia przede wszystkim siebie, a potem tej drugiej osoby?
Zdajesz sobie sprawę, że samo "objawienie" nie przyjdzie? Trochę trzeba mu pomóc, a wiara może być tylko wsparciem. Cennym, ale tylko wsparciem. Bierzesz wiarę tak bardzo po polsku i tak bardzo po katolicku. Nie zrozum mnie źle, ale wiara to kwestia osobista, tak bardzo, że potrafi pokonać nawet ramy wyznania. Dlatego chciałem podać przykład społeczeństw, narodów protestanckich, gdzie tak mocno nie czekają na ingerencję boską, ale żyją wg maksymy "bóg pomoże temu, kto sam sobie pomoże" .
Ramy wiary mamy w znacznej części narzucone tradycją, poglądami społeczeństwa i ludzi nam bliskich, własnemu doświadczeniu. Czym zatem jest Twoja wiara? Pytanie dość retoryczne i musisz sama sobie na nie odpowiedzieć.
Moja wiara jest tutaj nie ważna. Istotne, że pewne wbite mi schematy ograniczały najzwyklejsze widzenie ludzi, wydarzeń. Trwałość rodziny pomimo różnych cudów-zdrad co Cię interesuje również, itp nakazy. Jedną z pierwszych "duchowych" zmian była lektura " Przebudzenie" Anthony de Mello , jezuity, mistyka. Zburzyło moje myślenie o szczęściu, miłości.
Wiara nie nakazuje poświęcenia ślepego dla człowieka, który wykorzystuje innych. Nakazuje wierzyć w ludzką zdolność do czynienia dobra. Tu masz wiele przykładów z życia Jezusa - Maria Magdalena, złoczyńcy ukrzyżowani razem z nim. Przekazujesz dalej tę wiarę w człowieka. Jednak Jezus stanowczo przeciwstawiał się wielu niegodziwościom- handel w świątyni, uzdrawiał chorych w sabat wbrew kapłanom. Potępił również zdradę w przytoczonym Mateuszu. Dlaczego? Bo jest to tak mocny grzech przeciw bliskiej osobie, że zdradzony nie musi mieć mocy by wybaczyć. Podobnie z wybaczeniem na podstawie żalu grzesznika. Dokładnie ta sama reguła dotyczy w związku. Gdy zdrajca wydaje się niepoprawny jest grzechem przeciw samemu sobie trwać przy takim i bezsensownie cierpieć - nie zabijaj.
W nielicznych przypadkach można zmienić swoim przykładem "złego" współmałżonka. Konkretne przykłady znajdziesz w listach apostolskich. Czy aby nie chcesz nagiąć swojej wiary do zranionych pragnień? Odpuszczenie to również przejaw miłości.
Osobiście pozwoliłem swojej zdrajczyni odczuć jej wszelkie decyzje. Taka pokuta, aby potrafiła się zmierzyć efektami swoich czynów. Nie mieszam tu Boga czy innej siły wyższej. On pomógł mi w mojej drodze i w pewnym sensie pobłogosławił, ale całą pracę musiała zrobić zdrajczyni. Nie ma nic za darmo. Nawiasem mówiąc jej"wiara" była długo zasłoną dymną abym nic nie widział.

23

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara
Enona napisał/a:

Postaram się odpowiedzieć, rozwijając to, co napisałam w pierwszym wpisie. Mam nadzieję na wypowiedź kogoś, dla kogo doświadczenie zranienia w relacji z drugą osobą, takiego jak zdrada, było doświadczeniem tak wielkiej ciemności, że aby przeżyć - po raz pierwszy od dawna zadał on sobie pytanie o równie wielką jasność. Odkrywszy ją - jak to zwykle bywa - za pośrednictwem innego człowieka, poczuł się porwany i pociągnięty (z absolutnym uszanowaniem jego wolności) do pogłębienia tej relacji i poszukiwania w ramach tradycji danej duchowości. Te poszukiwania, lektury, rozmowy i płynące z nich lepsze poznanie siebie zderzyły go znów z tym, z czym - w moim przekonaniu

(..) plepleple ..w skrócie: co zrobić żeby doznać amnezji i dalej udawać, że to zasiedzenie to wielka love

http://gifsec.com/wp-content/uploads/GIF/2014/03/Falling-Asleep-GIF.gif?gs=a

24

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

Jak można zdradę z duchowością powiązać, to tego nigdy nie pojmę. Na jakimś forum aktywnie udzielała się kobieta, którą mąż co jakiś czas zdradzał.  Ona też tak rozkminiała każdy przypadek, snuła kosmiczne wywody i jeszcze innym doradzała jak maja sobie radzić, Nie czytałam w swoim życiu nic bardziej przykrego.

25 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-09-12 22:01:41)

Odp: radzenie sobie ze zdradą a wiara

tonący brzytwy się chwyta, ale Ty chyba nie musisz. Dlaczego uważasz, że nie zasługujesz na więcej? Bawisz się w jakieś rozkminy, nie mogąc uwolnić się od przeszłości. Nie szkoda Ci czasu? Zanim się obejrzysz, zleci 10 lat a Ty dalej będziesz w tym samym miejscu...

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » radzenie sobie ze zdradą a wiara

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024